Home / 2017 / Grudzień


Można zacząć już odliczanie do Nowego Roku. Jeżeli wciąż nie macie planów, to zobaczcie jakie mamy dla Was propozycje. Zobaczcie jak będzie wyglądać miejska zabawa w dawnych miastach wojewódzkich obecnego województwa podlaskiego. Dodatkowo przedstawimy alternatywę w postaci taniej zabawy w Pubach lub dyskotekach.

Miejskie Sylwestry

Najciekawiej zapowiada się SYlwester w Łomży. Wystąpi tam CLEO, będzie pokaz fajerwerków oraz DJ z muzyką do zabawy. W Białymstoku można będzie pobawić sie na koncercie gwiazd The Voice of Poland. Najbardziej znana to Lanberry. Mieszkańcy jednak nie zobaczą tradycyjnego pokazu fajerwerków. Tym razem miasto zafunduje pokaz laserów. Do pokazu będzie można posłuchać live orkiestry. W Suwałkach nie będzie żadnej imprezy na powietrzu. Zamknięty koncert odbędzie się w Suwalskim Ośrodku Kultury. Bilety po 125 zł. Zagra orkiestra BREZVIS, która wykona wiele światowych przebojów.

Sylwestry w Pubach

Tę wyjątkową noc można spędzić ze znajomymi w pubach. Wcześniej trzeba przyjść i zarezerwować stolik. Można przyjść z własnym koszyczkiem, lecz alkohol zamawiamy przy barze. Oczywiście można liczyć na szampana w cenie.

Sylwester 2017/2018 w KnayPub – szczegóły

 

Zamknięta impreza odbędzie się w Knay Pubie na rogu ulic Lipowej i Nowy Świat. Koszt wynosi 100 zł za osobę. W cenie otrzymamy butelkę wódki razem z napojem lub zamiast tego kilka butelek piwa. Do tego różne przystawki, a także będzie też miejsce do potańczenia. Dodatkowo można przynieść własny „koszyczek”.

 

Natomiast w Pub Fiction wejście będzie kosztować 35 zł od osoby. W cenie butelka szampana na stolik. W Motopubie wejście 10 zł. Jeżeli ktoś nie ma jedzenia, będzie takowe mógł zamówić na barze.

 

W Little Hell można wejść za 20 zł. Można też wykupić specjalne pakiety na cocktaile.

Sylwester na Dyskotekach

W M7 możemy bawić się do rana płacąc 30 zł za osobę lub z miejscem siedzącym i lampką szampana 40 zł. Jest także opcja z daniami gorącymi i przekąskami, wódką oraz napojem. W Disco Polo Club bilet to także 30 zł. Miejsca siedzące – 50 zł. Szampan gratis. Należy tylko pamiętać, by wszędzie zapisać się przed czasem. Bo liczba miejsc jest ograniczona.

O pierwszych ludziach na Podlasiu wiadomo tyle, że pojawili się 10 000 lat temu. Na terenie dzisiejszej Puszczy Knyszyńskiej była tundra (wyobraźcie sobie, że teren wygląda jak Bieszczadach, ale nie ma gór). W dorzeczu Biebrzy i Narwii pojawiły się… renifery, a wraz z nimi ludzie, którzy rzecz jasna żywili się mięsem tychże zwierząt. Warto dodać, że klimat nie był sprzyjający, zatem skóra zwierzęcia idealnie nadawała się na ubranie dla osadników.

 

Przez kolejne tysiące lat na dzisiejszym Podlasiu pojawiła się brzoza oraz sosna. Cały teren był bardzo intensywnie zalesiony. 7000 lat temu na terenach dzisiejszego Podlasia rozwijała się kultura niemeńska. Osadnicy żyli w okresie mezolitu. Swoje życie rozwijali przy rzece Narew. Ludzie potrafili tworzyć ceramiczne narzędzia. Mężczyźni zajmowali się myślistwem czy rybactwem zaś kobiety zbieractwem (na przykład owoców leśnych). Co ciekawe, ta sama kultura bardziej na wschodzie posiadła umiejętności hodowlane. Być może pod opieką człowieka znajdowały się tury (pradawne woły) czy tarpany (pradawne konie). Główne pożywienie stanowiły łosie oraz jelenie, który nigdy na naszych terenach nie brakowało.

 

4 tysiące lat temu niedaleko Supraśla istniała jeszcze inna osada z epoki kamienia i brązu. Archeolodzy odnaleźli tam sztylety, noże, dłuto czy groty strzał. Wszytko wykonane z krzemienia i kamienia. Osadnicy to ludy, które przywędrowały aż z terenów dzisiejszej Hiszpanii. Można się tylko domyślać że mieli ciemną skórę.  Zaś przedmioty jakie po sobie pozostawili sugerują, że zajmowali się głównie polowaniami, ale też rolnictwem. Warto zaznaczyć, że później osadnicy zajęli się także „górnictwem”. W okolicach wsi Rybniki, gdzie dziś mamy rezerwat Krzemianka. To właśnie tam intensywnie wydobywano krzemień, który był potrzebny do produkcji broni, narzędzi oraz do rozpalania ognia. 

 

2,5 tysiąca lat temu w Haćkach (dorzecze Narwii, okolice Bielska Podlaskiego) istniała ogromna i mocno rozwinięta osada. Ludzie mają własną studnię, piece, półziemianki, mały zbiornik z wodą, miejsce do przeprowadzania obrzędów i ceremonii, a także konstrukcje obronne przed obcymi. Grodzisko zamieszkiwane było przez przybyszów z różnych stron Europy, cały czas się rozrastając, ostatecznie osiągając rozmiar 40 hektarów!

 

Gdy wkroczyliśmy w nową erę wśród wędrujących oraz zakładających osady także na Podlasiu najwięcej było ludów germańskich oraz bałtów. W kolejnych stuleciach także Goci, Hunowie oraz Słowianie, którzy dotarli tu z dalekiego wschodu. Gdy terytorium dzisiejszej Rzeczypospolitej zamieszkiwały większe plemiona – w naszym regionie można było spotkać Połoczan, czyli wschodnich Słowian. Żyli oni tutaj w XVIII wieku naszej ery. 

 

Kiedy plemiona połączyły się w Polskę, my byliśmy na terytorium Rusi Kijowskiej. Dopiero po roku 1000 pojawia się ważny gród w Drohiczynie, który jest ośrodkiem handlowym z Rusią Kijowską. Przez kolejne stulecia przez dzisiejsze tereny podlaskie przebiegać będzie granica między Polską a Rusią Kijowską, a później Galicją, a jeszcze później Litwą. W XIV wieku Polska i Litwa to już jeden kraj. W XV wieku przez jakiś czas jesteśmy pod szwedzkim zaborem i graniczymy z Rosją. Na szczęście unia polsko-litewska się odradza na kolejne lata.

 

XVIII wiek przynosi Polsce zabory. Nasz region znajduje się na terytorium Prus (Niemiec). Później zaś znów przebiega granica – tym razem Prus i Imperium Rosyjskiego. W 1918 roku powstaje II Rzeczpospolita. Podlaskie na początku 1919 roku przechodzi z rąk niemieckich w polskie. 

Być może leżeliście sobie kiedyś na podlaskiej łące albo siedzieliście na ławce przy rodzinnym domu, lub też spacerowaliście sobie białostockim parkiem, a między czasie rozmyślaliście sobie jak wyglądało miejsce, w którym się aktualnie znajduje kilkaset milionów lat temu. Jeżeli tak, to w tym artykule się tego dowiecie co się działo na dzisiejszym Podlasiu – miliony lat temu. Warto dodać, że działo się bardzo wiele.

 

Na początku jednak uporządkujmy fakty, gdyż wszystko działo się na całej planecie, zatem także i na naszym jej fragmencie. Ziemia powstała 4,6 miliarda lat temu dosyć gwałtownie. Najpierw urodziło się Słońce, który otoczone było pyłem. Grawitacja spowodowała, że przez miliony lat pył ten łączył się w skały, a te zderzając się ze sobą uformowały cała planetę. Wszędzie był ocean lawy. Na początku Ziemia nie miała powietrza, lecz składała się z azotu i dwutlenku węgla.

 

Następnie w stronę naszej planety leciała inna planeta – Teja – wielości Marsa. Poruszała się z dużą prędkością, a następnie uderzyła w Ziemię. W wyniku zderzenia obu planet powstał księżyc, a nasza planeta zostaje odkształcona. 3,9 miliarda lat temu dochodzi do „bombardowania” Ziemi przez meteory. To „odpadki” po powstaniu układu słonecznego. Wewnątrz meteorów zawarte są minerały wody. „Bombardowanie” trwało przez 20 milionów lat, w wyniku czego powstaje jeden wielki ocean praktycznie na powierzchni całego globu. Na fragmentach planety są pojedyncze wysepki, które zamieniły się w wulkany. 100 milionów lat później na Ziemię spadają kolejne meteory z takimi minerałami jak węgiel czy aminokwasy. Substancje połączyły się ze sobą i powstało pierwsze życie.

Formowanie się kontynentów

Przeskoczmy jednak trochę w czasie. Między czasie Ziemia zaczęła obracać się coraz wolniej przez co doba nie trwała już 6 a 16 godzin (tak jak po uderzeniu drugiej planety), było coraz więcej tlenu. 1,5 miliarda lat temu ukryta, popękana skorupa ziemska spowodowała, że w ciągu milionów kolejnych lat utworzyły się wielki kontynent. Własnie wtedy po raz pierwszy uformował się także nasz teren. Byliśmy jednak jedną wielką pustynią. 750 milionów lat temu skorupa ziemska rozciąga się pod wpływem temperatury, a superkontynent dzieli się na dwie części. Podlaskie, jak i wielka część euroazjatycka jest wielką pustynią pokrytą skałami, które odsłoniły się po rozerwaniu kontynentu.

 

Pod wpływem uwolnienia się ogromnych ilości dwutlenku węgla z wnętrza Ziemi światło słoneczne nie dochodzi do planety. W konsekwencji nasza planeta zamarza. Trwa bardzo długa epoka lodowcowa. Tworzy się lądolód o grubości do 3 km. Na szczęście nasza planeta jest aktywna wulkanicznie, przez co po 15 milionach lat lód zamienia się w ocean. 600 milionów lat temu doba trwa już 22 godziny. Jest bardzo dużo wody oraz tlenu, który znajduje się także w oceanie dzięki czemu pojawiają się pierwsze, zaawansowane formy życia.

 

460 milionów lat temu na lądzie Ziemia pokryta jest skałami. Istnieją tylko dwa kontynenty. Zabójcze promieniowanie słońca pozbywa się wszelkich form życia z lądu, jednak przez kolejne 100 milionów lat Ziemia pokrywa się warstwą ozonu, który chroni naszą planetę od zabójczego promieniowania. Na obu kontynentach pojawiają się pierwsze zwierzęta, które podczas ewolucji „wyszły z oceanu” na ląd. Z biegiem lat jednak kontynenty oddalają się od siebie. Na terenie dzisiejszej Polski mamy głównie morze, lecz na Podlasiu znajduje się ląd – skalna pustynia.

Węgiel, żwir i człowiek

Kolejne setki milionów lat spowodowały, że Polska miejscami została porośnięta gigantycznym lasem. Warto tutaj zaznaczyć, że miejsce, w którym obecnie geograficznie położone jest Podlaskie to było morze, zaś faktyczny ląd dzisiejszej Ameryki Północnej oraz Europy znajdował się w okolicach równika. 270 milionów lat temu na terenie Polski pojawia się morze. Podlaskie jednak to nadal skalna pustynia. Las zamienił się w pokłady węgla. Dlatego też wydobywa się go na zachodnim południu. U nas zaś mamy dużo żwiru – ten występuje praktycznie na terenie całego kraju, lecz najwięcej na północy – czyli tam gdzie było najwięcej skał.

 

Z racji tego, że znajdowaliśmy się w zwrotniku raka to morze parowało odsłaniając pustynię. 160 milionów lat temu po raz kolejny morze zalało nasze tereny. Ruch płyt tektonicznych powoduje, że Ameryka Północy odłącza się od Europy, zaś ta łączy się z Azją. Spoiwem są zaś dzisiejsze góry na Uralu. 4 miliony lat temu, kiedy wszystkie kontynenty są już na swoim dzisiejszym miejscu, Podlaskie pod wpływem położenia geograficznego boryka się z ochłodzeniem klimatu. Ustępujące coraz płytsze morze odsłania torfowiska oraz tworzy bagna.

 

1,5 miliona lat temu na Ziemi pojawia się człowiek – homo erectus. U nas klimat niestety nie sprzyja jeszcze do życia, ale kolejne miliony lat spowodują wielkie wędrówki i zasiedlanie się Europy. 700 tysięcy lat temu prawdopodobnie (tutaj są różne wersje) homo erectus opuszcza Afrykę i dociera do Europy, także do dzisiejszej Polski. Wpierw jednak zakłada pierwsze osady w okolicach Śląska. Kiedy pierwszy człowiek dotarł na Podlasie nie wiadomo. Pierwsze osady, które odkryli archeolodzy można datować na 7000 lat przed naszą erą. Między innymi nasz region zamieszkiwała kultura niemeńska. O czym przeczytacie więcej już jutro.

Tak niewiele pozostało już do końca roku. Po świętach tradycyjnie zaczną się dyskusje o tym, czy strzelać czy nie strzelać na Sylwestra – bo zwierzęta się boją huku. W Białymstoku na miejskiej imprezie nie zobaczymy żadnych wybuchowych pokazów. Tym razem magistrat postawił na lasery. Nie sposób nie pamiętać każdego wydania Teleekspresu z 31 grudnia od początku jego istnienia. Zawsze znalazł się w nim materiał, że znów komuś urwało palce czy poparzyło twarz od fajerwerków.

 

Pirotechnika towarzyszy naszej cywilizacji prawdopodobnie od X wieku. Wówczas kupcy przywieźli do Europy sztuczne ognie, które wymyślili Chińczycy. Ichniejsi alchemicy odkryli, że mieszając ze sobą saletrę z siarką oraz węglem drzewnym – można osiągnąć mieszkankę wybuchową. Ewolucja cywilizacji na świecie dała także kolejne odkrycia czyli proch. A od tego było już blisko do popisów pirotechnicznych, gdy wojska wygrywały jakąś bitwę. Pokazy miały charakter propagandowy. W średniowieczu Organizowano pokaz militarny i świętowano odniesiony sukces. Na takim pokazie nie zabrakło pierwszych fajerwerków.

 

Jednak to Chińczycy nieustannie zachwycali i rozwijali pokazy sztucznych ogni i zachwycali kupców czy misjonarzy, którzy jeździli potem do swojego kraju i opowiadali o niezwykłości fajerwerków. Jako ciekawostkę można dodać, że chiński wynalazek służy dzisiaj także w innej postaci. A mianowicie – w identyczny sposób jak odpala się petardy – również wystrzeliwuje rakiety w kosmos! Podpala się ładunek, następnie ulatniają się gazy, które wyrzucają petardę (rakietę) w powietrze (w kosmos).

 

Jak widać fajerwerki towarzyszą ludziom od zarania dziejów. Dlatego trudno też walczyć z tym wynalazkiem. Wszak to XXI wiek de facto przyniósł wiele dobrego dla traktowania zwierząt. Wcześniej było z tym różnie. Jednak wnioski wysuwają się same – skoro kiedyś wybuchami zajmowali się tylko pirotechnicy, to może warto wziąć to za dobrą monetę i nie tykać się petard, które mogą urwać palce? Jednak zabrać komuś czekoladę i kazać się cieszyć, że nie przytyje jest mało sensowne.

 

Dlatego lepiej pokazać jakie są alternatywy. Konstrukcja fajerwerków jest niezmienna od stuleci. Zmieniono tylko niektóre składniki, by osiągać inne kolory dymu, większą siłę wybuchu, a także natężenie gazu. Oprócz sztucznych ogni są jeszcze inne, bezpieczne fajerwerki, które dają naprawdę dużo radości – a mianowicie race świetlne. Można je często zauważyć na stadionach. Za każdym razem tworzą piękne widowiska. Ostatnio zaczęły się pojawiać także w innych okolicznościach – na przykład różnych teledyskach. Zauważyć możn tam sceny, gdzie ludzie bawią się nocą przy jakimś ognisku lub ogólnie na zewnątrz i tańczą trzymając odpalone race. Jednym słowem mówiąc – warto wypróbować, gdyż wszystko co ładnie się pali, ale nie wybucha jest bezpieczne. Nie urwie nam niczego, a i zwierząt nie wystraszy. 

 

Z Warszawy do Białegostoku i odwrotnie można będzie przyjechać jeszcze szybciej. W najbliższy weekend (prawdopodobnie z piątku na sobotę) zostanie otwarta nowa część obwodnicy Marek w województwie mazowieckim. Oznacza to, że już w ten weekend przyjeżdżając na Podlasie nie będzie trzeba stać w korkach. A to przecież przedświąteczny ruch, zatem sporo kierowców znajdzie się na trasie. Dotychczas, wyjeżdżając w weekend na Podlasie z Warszawy właśnie w Markach można było znieść jajko stojąc w korku.

 

Na innych odcinkach roboty jeszcze trwają. Z Wyszkowa do Ostrowi Mazowieckiej oraz z Ostrowi do Zambrowa. Tutaj drogowcy będą pracować aż do jesieni 2018 roku. Za to dalsza część trasy od Zambrowa do Białegostoku jest już praktycznie gotowa. Ostatnie fragmenty mają być ukończone do 31 grudnia.

 

A tak wygląda nowa trasa w Markach:

Powiedzieć, że Puszcza Białowieska zimą jest przepiękna to jak nic nie powiedzieć. Gdy sypnie śnieg, uszczypie mróz tam jest po prostu jak w bajce. Ostatni dzień roku. Dzisiaj na całym świecie ludzie pożegnają 2015, a rano obudzą się w 2016 roku. W ten wyjątkowy dzień wybieramy się do Białowieży. Na termometrach -13. By uchwycić pierwsze chwile ostatniego dnia starego roku wyruszamy jeszcze w nocy. Około 7 zaczyna się pojawiać pierwsze światło, a okoliczne wioski nabierają pierwszych kolorów. Tego dnia w Białowieży słońce znad horyzontu wyjawia się około 7:50, by 10 minut później pokryć złotym odcieniem całą okolicę.

 

 

Jest czwartek. W Białymstoku w tym czasie mieszkańcy stoją w korkach i jadą do pracy. Myślami są zaprzątnięci wieczornymi imprezami, a kobiety wyjątkowymi kreacjami, które przygotowały. My mamy to szczęście, że mogliśmy zrobić sobie wolne, a w jego ramach mogliśmy odwiedzić Puszczę Białowieską. Pogoda dopisała, żadnych chmur, przejrzyste niebo, piękne widoki.

 

 

W białowieskich domach wszyscy palą w piecach, by nie marznąć. Dymki z kominów unoszą się nad całą okolicą i dodają jej tylko uroku w promieniach złocistego słońca. Na płocie wygrzewa się rudy, gruby kot. Pyskiem skierowany jest wprost na słońce. Widać po nim, że to go odpręża. Wcale mu się nie dziwię, sam stojąc twarzą skierowaną w stronę promieni odczuwam nieopisywalną przyjemność. Świat budzi się do życia i ja budzę się razem z nim.

 

 

Cała okolica jest skuta lodem i szronem. Zamarznięte, okoliczne trawy można by było pokruszyć. Ich kolor jest wyjątkowy. Tuż po 9 w okolicy pojawiają się pierwszy mieszkańcy. Wyszli przywitać się ze sobą, jak każdego dnia. Stoją na środku lokalnej ulicy. Nic nie jedzie, nie muszą się obawiać, że ktoś o tej porze będzie gnał. Wszyscy zmotoryzowani wyjechali już do pracy bladym świtem. Teraz w Białowieży jest cisza i spokój. Można się przechadzać co raz obserwując jak ktoś donosi drewna do kominka, odśnieża chodnik po nocy czy też porządkuje podwórko. W okolicznym Nowoberezowie podziwiamy okoliczną cerkiew zaś pod sklepem napotykamy mężczyzn, co to lubią z rana golnąć na dobre samopoczucie. Albo już zaczęli świętować nadchodzący nowy rok. Na podwórkach można napotkać puchate owce, a na ulicy bawiące się psy.

 

 

Z kolei w Teremiskach można napotkać czasem żubra. Tym razem nie wyszedł. To nic, w okolicy jest wiele miejsc gdzie te dzikie zwierzęta także można zobaczyć. Jak nie dziś, to jutro. Spotkać też można przypadkiem wilki. W Puszczy Białowieskiej tych nie brakuje. Są one jednak nieufne i trzymają się z dala od ludzi. Być może przekazują kolejnym pokoleniom, że jeszcze kilkadziesiąt lat temu człowiek mało co nie zgładził ich gatunku. Do dziś opowieść o „Czerwonym kapturku” mrozi krew w żyłach dzieci, a gdy są dorosłe dalej wierzą, że wilk może je zjeść.

 

 

Okoliczne leśne drogi są całe zaśnieżone. Przechadzając się mamy cały czas wrażenie jakbyśmy byli w środku przepięknego dzieła sztuki, namalowanego przez wyjątkowo utalentowanego artystę. I z takim obrazem będziemy wracać do Białegostoku, gdzie przywitają nas typowo miejskie widoki oraz wieczorna pora. Już za kilka godzin wystrzelą szampany i fajerwerki. My zaś pełni energii po wspaniałym dniu wyszalejemy się na balach, a następnie zaśniemy z myślami tam, gdzie pozostawiliśmy nasze dusze – w Puszczy Białowieskiej.

 

Rządzenie każdym miastem jest jak koncert. Najpierw mieszkańcy mogą usłyszeć nowe hity, a gdy tylko koncert dobiega końca (zbliżają się wybory), to można posłuchać starych szlagierów. Nie inaczej jest w Białymstoku. 2018 rok to czas, gdy odbędą się w Polsce wybory samorządowe. Dlatego Tadeusz Truskolaski kończący kolejną kadencję przyszykował największe hity. Jednak nie chodzi o pożegnanie, raczej prezydent spodziewa się bisu.

 

Choć prezydent jest wykonawcą budżetu, to nad jego zawartością głosują radni. W Białymstoku politycznie wykonawca i głosujący są po innych stronach barykady. Tadeusz Truskolaski jest bezpartyjny, ale najpierw startował z poparciem Platformy Obywatelskiej, później gdy ta coraz bardziej topiła się we własnych aferach, to wystartował z poparciem własnego komitetu wyborczego. Gdy po raz kolejny mieszkańcy wybrali go na swojego włodarza, to powołał swojego wieloletniego asystenta na wiceprezydenta, który jest z Nowoczesnej (jak syn Truskolaskiego), powołał też Zbigniewa Nikitorowicza – z Platformy Obywatelskiej. Większość w radzie miasta zaś ma Prawo i Sprawiedliwość. Jakby nie patrzeć klub ten nie ma ani po drodze z Platformą, ani Nowoczesną, a zatem komitet Truskolaskiego łączący te obie partie także im nie pasuje.

 

Jednak w święta dzieją się cuda. Zaczęło się trochę przed nimi. Będący przeciw radni PiS zagłosowali „Za” budową pasa startowego w Białymstoku. Tym razem nieoczekiwanie dogadali się z prezydentem co do budżetu. Trochę ponegocjowali, dorzucili od siebie, prezydent się zgodził i mamy budżet. Oznacza to, że przed wyborami nie będzie kłótni tylko inwestycje. Mieszkańcy idąc do lokali wyborczych będą widzieć dynamicznie zmieniający się Białystok. Co dokładnie zobaczą? Właśnie wyżej wspominane szlagiery, o których od dawna się mówiło.

 

Przede wszystkim parking na tyłach hotelu Cristal. Nie od dziś wiadomo, że zostawienie samochodu w centrum to jak wygranie w totolotka, gdyż wszystkie miejsca od rana do wieczora są zajęte. Powstanie cała masa uliczek osiedlowych, by mieszkańcy stąpali po twardym gruncie i parkingów, by można było zostawiać swoje samochody normalnie, a nie byle gdzie. Zobaczą mieszkańcy swymi oczyma także jak się buduje plac zabaw na Leśnej Dolinie.

 

To nie wszystko – miasto sypnie pieniędzmi dla każdej, większej, zorganizowanej grupy wyborców. Rodzice dzieci z podstawówek nie będą musieli płacić za pociechy w komunikacji miejskiej, kibice Jagiellonii otrzymają pieniądze na modernizację Ośrodka Kibice Razem przy Cieszyńskiej. Fani strzelania doczekają się strzelnicy na ul. Węglowej, która została wybrana głosami w budżecie obywatelskim, ale radni dorzucili do niej dodatkowe pieniądze.

 

Na koniec warto przypomnieć, że ani radni ani prezydent swoich pieniędzy Wam, drodzy białostoczanie nie dali. Wzięli wasze portfele i zaczęli płacić za wszystko, co tylko się da. Byleby dużo się działo w roku wyborczym. Cały ten koncert życzeń będzie kosztować 2,369 mld zł. Jak to się mówi – najlepiej się wydaje nie swoje pieniądze.

Ludwik Zamenhof, twórca międzynarodowego języka Esperanto, urodzony w Białymstoku ciągle tkwi w pamięci niektórych mieszkańców. W tym roku obchodziliśmy jego setną rocznicę śmierci. Pochodzący z rodziny żydowskiej Ludwik z Białegostoku (będącego wówczas częścią Rosji) wyjechał na studia do Moskwy w wieku 20 lat. Po 2 latach wrócił, ale już do Warszawy. Później zaś specjalizował się w okulistyce w Wiedniu.

 

Ludwik Zamenhof pozostawił po sobie język esperanto, którego wymyślił w wolnym czasie od pracy. W 1887 roku wydał książkę w języku rosyjskim – „Język międzynarodowy – Przedmowa i podręcznik kompletny”. Autor przybrał pseudonim „Doktoro Esperanto”, co oznacza „doktora mającego nadzieję”. Później książkę wydano także po polsku, francusku, niemiecku i angielsku. Wkrótce po tym książka zyskała na popularności, a z nią cały język. Zamenhof zmarł w 1917 roku, jednak międzynarodowy język na świecie do dziś ma swoich wyznawców. Choć żadne państwo nie uznało go za swój język urzędowy (nawet jako drugi czy kolejny), to i tak szacuje się że w Esperanto mówi od 100 tysięcy do 2 milionów osób, w zależności od poziomu.

 

To, że dziś społeczności międzynarodowe porozumiewają się nie w Esperanto, a po angielsku wynika z faktu, że USA oraz Wielka Brytania światu narzuciły swoje technologie i kulturę. Język Esperanto dalej istnieje, ale niestety przegrał z dzisiejszym światem. Szans na to, że w tym języku będziemy mówić powszechnie już nie ma. Obserwując dzisiejsze życie społeczno-gospodarcze – dominującym językiem nadal będzie angielski, a jeżeli zacznie zanikać to na rzecz chińskiego oraz arabskiego.

 

Warto jednak wspominać Ludwika Zamenhofa, by przypomnieć sobie idee, które głosił. Twórca Esperanto wierzył, że pokój zapanuje na świecie, gdy będzie istniał jeden język oraz jedna religia dla wszystkich ludzi.

Fragment meczetu, który od lat stoi niedokończony na ul. Pomorskiej w Białymstoku wraz z ziemią jest na sprzedaż. Gmina Muzułmańska porzuciła plany dokończenia wielkiej inwestycji. Początkowo planowano wybudować wielkie Centrum Kultury Islamu. W jego ramach miały się znajdować meczet, szkoła koraniczna oraz zaplecze administracyjno-socialne. Budowę rozpoczęto, jednak później zmieniono projekt, tak by powstała szkoła koraniczna z minaretem. Ostatecznie całą inwestycję wstrzymano, a przy Pomorskiej do dziś stoi fragment wielkiego budynku.

 

Teraz Gmina Muzułmańska chce sprzedać cały teren czyli 1,1 ha. Chętni mogą składać oferty, chociaż prawdopodobnie na Pomorskiej powstaną nowe bloki. Tak duży teren to dobry kąsek dla developerów. Obecnie plan zagospodarowania przestrzennego dopuszcza budowę sakralną, jednak jak podało Radio Białystok czynione są już kroki, by plan zakładał budowę mieszkań. Za uzyskane pieniądze ze sprzedaży działki Gmina Muzułmańska planuje kupić gotowy budynek, który będzie zaadaptowany na cele edukacyjne i kulturalne. 

 

W ostatnim czasie za sprawą wydarzeń na zachodzie Europy Muzułmanie nie mają dobrej opinii. Dlatego warto wiedzieć, że w Białymstoku i na Podlasiu Muzułmanie to głównie społeczność tatarska, która zamieszkuje Polskę od kilkuset lat. W latach siedemdziesiątych i osiemdziesiątych XX wieku do społeczności zaczęli dołączać przybysze z krajów arabskich. Głównie były to osoby, które podejmowały studia na polskich uczelniach. Niektórzy z nich pozostali w naszym kraju na stałe.

Każdy, kto jeździ z Białegostoku do Ełku, Kuźnicy bądź Szepietowa może natrafić na pociąg typu „żółtek” (EN57). Tak popularnie nazywane są stare, wysłużone pociągi, które wykorzystuje się do przewozów w regionie. Ich charakterystyczną cechą są plastikowe siedziska. To jednak staje się powoli przeszłością. Na wyżej wspomnianych trasach pojedziemy nowoczesnymi szynobusami. Są one przystosowane do jazdy 120 km/h, mają wygodne siedzenia, ładowarki USB. Są też przystosowane do obsługi niepełnosprawnych pasażerów.

 

Obecnie w regionie możemy koleją dojechać z Białegostoku w kilku kierunkach:

 

Białystok – Sokółka – Kuźnica

 

Białystok – Sokółka – Augustów – Suwałki

 

Białystok – Mońki – Grajewo – Ełk

 

Białystok – Łapy – Szepietowo

 

Białystok – Bielsk Podlaski – Czeremcha

 

W przyszłym roku, w ofercie przewozów po regionie nie zabraknie też weekendowych połączeń do Walił i Kowna.

W nocy z 12 na 13 grudnia 1981 roku Rada Państwa wprowadziła stan wojenny na obszarze całego kraju. Dziś obchodzimy 36. rocznicę tego wydarzenia. Dlatego też przypomnijmy jak przebiegał pierwszy dzień w Białymstoku.

 

W nocy Komendzie Wojewódzkiej Milicji przy ul. Sienkiewicza ogłoszono akcję pod kryptonimem „Jodła”. Pracownicy SB oraz milicjanci zebrali się przed północą. Następnie dowództwo podzieliło ich na grupy dwu, trzy i czteroosobowe. W każdej z nich znajdował się przynajmniej jeden milicjant. Wszystkie grupy otrzymały koperty oraz sprzęt do wyważania drzwi. Następnie mundurowi z SB-kami schodzili do samochodów, zapoznawali się z zawartością koperty i ruszali w miasto, by rozpocząć internowania.

 

Początkowo zatrzymano 40 działaczy „Solidarności” związanych z dużymi zakładami produkcyjnymi – Uchwyty, Unitra-Biazet czy Fasty. Zatrzymani zostali przewiezieni do Aresztu Śledczego przy ul. Kopernika, gdzie byli umieszczeni w 4 osobowych celach. Władze zawiesiły też działanie „Klubu Inteligencji Katolickiej” oraz „Białoruskiego Towarzystwa Społeczno-Kulturalnego”. Zakazano też organizacji strajków. Przestały wychodzić gazety. Można było przeczytać tylko Trybunę Ludu, Gazetę Współczesną oraz Żołnierza Wolności. Nie było można też się wychodzić w miejsca publiczne między 22.00 a 6 rano. W pozostałych godzinach każdy musiał mieć przy sobie dowód osobistę lub legitymację szkolną. Także nie działały telefony. Nie bardzo można było też obejrzeć coś w telewizji. Przez cały dzień nadawany był tylko Dziennik Telewizyjny – 3-krotnie. Pomiędzy emisjami była przerwa. 

 

Dzisiaj w Białymstoku będzie można uczcić Dzień Pamięci Ofiar Stanu Wojennego. O godz. 18 w kościele św. Rocha zostanie odprawiona msza w intencji ojczyzny. Po niej o 19.30 ruszy marsz pod tablicę poświęconą ofiarom stanu wojennego.

Można będzie znów poczuć klimat przedwojennego Białegostoku. Już w przyszłym roku będzie można obejrzeć „Czarną damę” – film, który powstał w ramach budżetów województwa i miasta.

 

Krzysztof Szubzda stworzył scenariusz oraz wyreżyserował film. Będzie to kryminalna historia tajemniczej kobiety, która uciekając przed trudną przeszłością wraca do Białegostoku. Tutaj musi poradzić sobie z nowymi zagrożeniami. W tle mieszać się będą wątki podlaskiej sekty oraz mafijnych interesów żydowskiego półświatka z Chanajek. Pomysł na „Czarną Damę” pojawił się kilka lat temu. Zaczęło się od działającego przed wojną detektywa Pierso. Ten zafascynował autora. Następnie w scenariuszu pojawiły się inne motywy z historii Podlasia. Cały film będzie utrzymany w duchu dawnej wielokulturowości.

 

Można tylko ubolewać, że film nie będzie pełnometrażowy, bo zapowiada się ciekawie. W rolach głównych zobaczymy białostockich aktorów.

Zapewne mało kto wiedział, że takie połączenie w ogóle istnieje, bo długo go nie było. Jednak od 10 grudnia nastąpiły zmiany w kolejowym rozkładzie jazdy i z Białegostoku można bezpośrednio dojechać do Czeremchy. Informacja teoretycznie jest przydatna tylko dla mieszkańców Bielska Podlaskiego, a także wszystkich stacji pośrednich między Białymstokiem a Czeremchą. W praktyce warto głośno zapytać o bezpośrednie połączenie do Lublina.

 

Dzisiaj żeby dojechać do Lublina należy się przesiadać w Warszawie. W zależności od wybranego połączenia cała podróż będzie trwała od 5,5 do 7 godzin. Z naszych wyliczeń na podstawie obecnych rozkładów jazdy wynika, że podróż bezpośredniego pociągu bez przesiadek trwałaby około 4,5 godziny, a my byśmy musieli pokonać o 100 km krótszy dystans niż obecnie. Pomysł jest wart do rozważenia także w koncepcji rozszerzonej. Tak by można było dojechać z Suwałk do Przemyśla. Analizując obecne rozkłady jazdy można wyliczyć, że pociąg jechałby około 12 godzin. Czyli tyle samo co obecnie przez Warszawę. Jednak nie trzeba by było się przesiadać.

 

Utworzenie takich połączeń oznaczałoby też pewien ukłon w stosunku co do Polski wschodniej. Nie ma co ukrywać, że kolejne ekipy rządzące miały tak zwaną „Polskę B” w… nosie. To dlatego wschód nie jest kompletnie ze sobą skomunikowany ani drogowo, ani kolejowo czy też lotniczo. Ktoś kiedyś doszedł do wniosku, że tak blisko granicy z Rosją nie ma co inwestować. Nie może być jednak tak, że mieszkańcy wschodniej Polski będą całe życie ofiarami przeszłości i obaw o przyszłość. Gorzej rozwinięta część kraju jest tak samo niebezpieczna jak potencjalny agresor ze wschodu.

 

Jako przykład najlepiej podać tu zjednoczenie Niemiec w 1990 roku. Wówczas NRD (wschodnia część) otrzymała od RFN (zachodniej) 1,6 biliona euro (6 400 000 000 zł) na to, by dogonić zachód. Po 25 latach od zjednoczenia na wschodzie Niemiec nadal nie jest kolorowo, ale nie jest też już najgorzej. Obecnie średnio zarabia się 86 proc. tego co na zachodzie. Dla przykładu – w 2012 roku w Polsce „B” zarabiało się 78 proc. tego co w „A”.

 

Z tą różnicą, że dopiero najnowsza ekipa rządząca zainteresowała się wschodem. Jak wiemy z taśm nagranych w „Sowa i przyjaciele” – wcześniej obowiązywała doktryna „Ch.. z tą Polską wschodnią”. Dlatego wystartowaliśmy z taką samą inicjatywą 23 lata po Niemczech. Dlatego też przed nami tak ważne inwestycje jak Via Baltica, Via Carpatia, szybkie połączenie kolejowe z CPK i kończąca się inwestycja czyli droga ekspresowa Białystok – Warszawa.

 

Warto przypomnieć, że latem Rząd na Via Carpatię (czyli drogę ekspresową od granicy w Kuźnicy, przez Białystok, Lublin i Rzeszów do granicy na południu przeznaczył 21 mld złotych. Czyli tyle, co na program „Rodzina 500 plus”. Do tej puli warto jeszcze dorzucić właśnie bezpośrednie połączenie kolejowe Suwałki – Przemyśl. Wtedy będziemy mogli mówić o pełnym skomunikowaniu wschodu.

 

Warto dodać na zakończenie, że po remoncie odcinka Białystok – Czeremcha infrastruktura na trasie Suwałki – Rzeszów jest już w pełni gotowa. Wystarczy podjąć decyzję o utworzeniu połączenia. Potrzebna jest tu jednak inicjatywa polityków, którzy przy odpowiednich umiejętnościach perswazji mogliby tchnąć ją w dyrekcją PKP Intercity. Warto nadmienić, że obecnie można w 6 godzin dojechać z Białegostoku do Lublina omawianą trasą. „Wystarczy” 2 razy przesiąść  się.

Solidnie sypiący śnieg, który się utrzyma to już tylko kwestia czasu. Najbliższe dni nie będą jeszcze białe, ale leśnicy są już w pełnej gotowości, by dokarmiać żubry. Jest to bardzo ważne, gdyż tych wielkich zwierząt jest niewiele i są pod ochroną, gdyby zostawić je same sobie naturze, bardzo wiele z nich mogłoby nie przeżyć zimy. Gdy spadnie śnieg trudniej zwierzęciu znaleźć pożywienie, a tym bardziej całemu stadu. Szczególnie, że 900 kg żubr pochłania dziennie 40 kg pokarmu!

 

Leśnicy przygotowali już w 16 brogach 40 ton siana. Dodatkowo w zapasie czeka 30 ton siana, 40 ton sianokiszonki oraz 10 ton buraków pastewnych – które są tym samym dla żubra, czym sernik dla człowieka. Największym słodkim przysmakiem! Taki zapas jedzenia potrzebny jest, by kilkaset osobników przetrwało nawet najcięższą zimę. Gdy tylko okolice zostaną zasypane śniegiem, żubry natychmiast wyjdą w miejsca, gdzie będą czekać na nie przygotowane jedzenie. Wtedy też wybierzemy się z aparatem, by uchwycić wyjątkowe zdjęcia i podzielić się z Wami.

 

Czy Amazon zainwestuje w Białymstoku i zatrudni 1000 osób? Tak sugeruje białostocka Wyborcza. Wcześniej mówiło się, że powstanie IKEA.

 

Krywlany to nie tylko lotnisko. Znajduje się tam także Tor Wschodzący Białystok. Kierowcy z tamtych okolic mogli też zobaczyć, że na skrzyżowaniu z Kuronia zbudowano całkiem nową drogę i usunięto trochę ogródków działkowych. Droga prowadzi na razie do pustego terenu, który został uzbrojony (podłączono media). Następnie scalono ze sobą 9 działek i wystawiono na sprzedaż powierzchnię o wielkości 23 hektarów.

 

O całej tej inwestycji mówiło się kiedyś w kontekście firmy IKEA. Ta miała w Białymstoku otworzyć swój kolejny sklep właśnie na Krywlanach. O tym, że byłaby to żyła złota – nie ma nikt wątpliwości. Podlaskie + Białoruś to kilka milionów potencjalnych klientów. Ostatecznie jednak o planach szwedzkiego koncernu nic nie słychać. Dziś pojawiła się informacja, że terenem może być zainteresowany Amazon. Według informacji Wyborczej władze miasta otrzymały list intencyjny od firmy pośredniczącej, w którym to wyrażono chęć zakupu terenu i zatrudnienia 1000 osób. Autorzy listu to firma, która doradzała już Amazon podczas inwestycji w Trójmieście.

 

Przetarg na teren na Krywlanach odbędzie się 30 stycznia 2018 roku. Cena wywoławcza wynosi 34 mln 200 tys. zł. Zgodnie z zarządzeniem miasta na sprzedawanym terenie może powstać zabudowa usługowa, produkcyjna lub wszelkiego rodzaju magazyny. Teren może jednak się okazał łakomym kąskiem w kontekście powstającego pasa startowego na Krywlanach i nie jest wcale powiedziane czy ktoś zainteresowanej firmy nie przelicytuje.

Chociaż pogoda nie sprzyja, to na Krywlanach nie tracą czasu. Rozpoczęły się prace przy budowie pierwszego etapu lotniska. Mowa tu o pasie startowym, po którego zbudowaniu będzie wiadomo czy rozbudowywać dalej aeroport czy zostawić sam pas. Inwestycje przeprowadza miasto Białystok. Wszystkie prace będą kosztować 47 mln zł. Na początek firma przeprowadzająca budowę otrzymała 100 tys. zł, na początku 2018 roku otrzyma kolejne pieniądze. Obecnie miejsce prac jest porośnięte trawą. Dlatego pierwsze roboty polegają na ściąganiu jej. Trzeba to zrobić na odcinku 1350 metrów – czyli na całej długości pasa. 

 

Przypomnijmy, że lotnisko będzie gotowe już 20 września 2018 roku. Co ciekawe niedługo później odbędą się wybory samorządowe. Czy zamknięcie inwestycji w terminie będzie przepustką Tadeusza Truskolaskiego do kolejnej kadencji? Nie wiadomo czy obecny prezydent wystartuje. Jednak nic nie wskazuje na to, by zamierzał odpocząć od polityki. 

 

Historia lotniska na Podlasiu to niekończąca się telenowela. Pierwsze lotnisko powstało w 1927 roku! Wtedy jednak wystarczyła duża ilość płaskiego terenu porośniętego trawą. Zaliczane było do II klasy podobnie jak lotniska w Krakowie, Toruniu i Lublinie (do lotnisk I klasy zaliczano wówczas Warszawę, Lwów, Poznań, Wilno i Gdańsk). Obecnie na Krywlanach mogą lądować tylko samoloty sportowe. 

 

Przez wiele lat dyskutowano, gdzie zbudować lotnisko. Niektórzy doskonale pamiętają jak jeszcze poprzednie władze wbijały łopaty na Krywlanach. Później następna władza zmieniła zdanie i chciała budować port w Topolanach pod Zabłudowem. Następni zmienili koncepcję i chcieli budować w Sanikach. Później ówczesna minister Elżbieta Bieńkowska ogłosiła, że zakręca kurek z funduszami europejskimi na budowę lotnisk regionalnych. To dla województwa podlaskiego był wyrok. 

 

Obecny prezydent wrócił do koncepcji z Krywlanami. Jednak przykłady lotnisk w Radomiu czy Zielonej Górze pokazały, że uprawianie bizancjum może się odbić mocną czkawką. Dlatego inwestycja przeprowadzona będzie bez niepotrzebnego rozmachu. Najpierw pas. Jeżeli okaże się, że ląduje tu dużo samolotów – dobuduje się terminal odpraw i wydłuży pas tak, by mogły tu lądować samoloty tanich linii lotniczych, które prowadzą regularne odloty. Warto przypomnieć, że powstawać będzie także gigantyczne lotnisko pod Warszawą. Centralny Port Lotniczy ma skupiać ogromny ruch w Europie Środkowo-Wschodniej. Dlatego z inwestycją na Krywlanach trzeba postępować ostrożnie. Nie możemy jednak skazywać się na kompletny brak lotniska, bo hamuje to rozwój regionu, co jest odczuwalne od dawna. 

Tor Wschodzący Białystok dopiero co ruszył, a już może się okazać wielkim niewypałem. Wszystko z powodu kuriozalnych cen. Obiekt jeżeli będzie przyciągać to tylko zawodowców. Amatorzy zaś dalej będą za darmo rozwijać swoje zainteresowania w tych samych miejscach, gdzie czynią to teraz, narażając postronne osoby. 

 

Zgodnie z cennikiem jazda swobodna własnym samochodem to 100 zł za 2 godziny. Przy czym nie oznacza to dwóch godzin faktycznej jazdy. Płacimy za czas przebywania na torze. Za dodatkowego kierowcę należy dopłacić 50 zł. Ile dokładnie się jeździ? Najpierw trzeba zarejestrować się, by móc wziąć udział w „sesji”. Na jazdę przychodzimy 30 minut przed jej rozpoczęciem. A następnie wpuszcza się po 5 samochodów w każdej sesji, które trwają 10 minut każda. Jeżeli mamy komplet czyli 15 samochodów, to na przemian wypuszcza się 3 grupy. Oznacza to, że każdy może liczyć na start 4-krotnie. Zatem za 100 zł pojeździmy 40 minut.

 

Być może tor wcale nie powstał dla wszystkich mieszkańców, a jedynie dla osób pożądanych, a cena po prostu jest zaporowa? W najbliższy weekend na torze odbędą się Samochodowe Mistrzostwa Białegostoku organizowane przez Automobilklub Podlaski. Z pewnością impreza ta przyciągnie bardzo wielu widzów, wypromuje tor, wielu zawodowców tutaj wróci. I tutaj dochodzimy do sedna sprawy – czy tor jest tylko dla zawodowców czy też dla amatorów? Kogo nie chce zarządca obiektu wiadomo z regulaminu, w którym czytamy: Na terenie Obiektu, w tym na torze do jazdy, obowiązuje całkowity zakaz jazdy w sposób ekstremalny, a w szczególności tzw. „palenia gumy” lub „kręcenia bączków”. Jazda pojazdem w kontrolowanym poślizgu – drift – możliwa jest tylko za zgodą Zarządcy. Za naruszenie zakazu Zarządca zastrzega sobie prawo do nakazania opuszczenia Obiektu bez prawa do zwrotu niewykorzystanej części opłaty.

 

 

Jak wiemy zanim powstał obiekt, to w każdą niedzielę na Krywlanach zbierali się właśnie amatorzy tego co jest zakazane w regulaminie. Większość z nich liczyła, że będzie mogła wrócić i robić legalnie, to co robili wcześniej nielegalnie. Jak widać się przeliczyli. Oznacza to, że wszystko będzie po „staremu”. Przy tak wysokich cenach z obiektu będą korzystać przede wszystkim zawodowcy. Amatorzy zaś swoje zainteresowania będą rozwijać w tych samych miejscach co teraz – narażając przypadkowe osoby.

125 tys. turystów odwiedziło w tym roku Wigierski Park Narodowy – podaje radio Białystok. Władze parku zaś dysponują wiedzą o ilości sprzedanych biletów. Tych sprzedano 9 tys. Pozostała liczba to wynajmujący noclegi. Przyjezdni zwiedzali ten piękny rejon Suwalszczyzny pieszo, kajakiem, rowerem, statkiem czy kolejką wąskotorową. Mało kto wie, ale do Parku można przyjechać także by łowić ryby. Do dyspozycji jest aż 8 jezior. Oczywiście trzeba wcześniej załatwić wszelkie formalności.

 

Wigry odwiedzane są przez osoby zarówno z Polski jak i zagranicy. Największą popularnością cieszą się spływy kajakowe Czarną Hańczą, przejazdy kolejką wąskotorową oraz rejsy statkiem. W przyszłych latach ma być lepiej z polami namiotowymi na Suwalszczyźnie przy Czarnej Hańczy. Jest ich sporo do wyboru, ale infrastruktura pozostawia wiele do życzenia, dlatego przejdzie modernizację. Zmiany czekają także parkingi i inne miejsca związane z podróżami po szlaku oraz w miejscach odpoczynku.

 

Wigierski Park Narodowy istnieje od 1989 roku. Wcześniej był to tylko park krajobrazowy. Na terenie WPN znajduje się aż 40 jezior. Największe i najbardziej reprezentatywne, to oczywiście Wigry, których wizytówką jest oczywiście klasztor pokamedulski. Cały teren to wspaniałe miejsce, gdzie można spędzić czas zarówno aktywnie jak i na spokojnie. Jeżeli jeszcze nie byliście, to koniecznie się wybierzcie.

Wraz z pierwszym śniegiem zakończył się sezon na BiKeR-y. Nie należy zapominać, że są ludzie, którzy zimą także poruszają się rowerami. Jednak w Białymstoku, gdy tylko spadnie śnieg to nikt nie odśnieża nawet ścieżek rowerowych. Nie należy tego traktować jako zarzut, bo rzecz jasna chodzi o oszczędności. Tak samo nie opłaca się odśnieżać ścieżek dla garstki, jak i utrzymywać systemu BiKeR zimą. Należy jednak pamiętać, że decydując się na pewne rozwiązania równocześnie promujemy pewne postawy. Każdy czyn wywołuje określone konsekwencje.

 

Tak jak pisaliśmy ostatnio – w Białymstoku nie ma Szybkiej Kolei Miejskiej. Chociaż uruchomienie jej nie byłoby trudne, to jest to tylko i wyłącznie decyzja polityczna. Czyli mamy do czynienia z tym samym czynnikiem co przy odśnieżaniu ścieżek i zwijaniu BiKeRów na zimę. Zarówno jedną i drugą decyzją świadomie rezygnujemy z przekonywania ludzi do ekologicznego stylu życia. Oczywiście od odśnieżania ścieżek rowerowych i utrzymania BiKeRów zimą chętnych może nie być zbyt wiele, ale ludzie podpatrują ludzi i biorą z nich przykład. Jeżeli ludzie widzieliby, że można jeździć rowerami bo ścieżki także są odśnieżane, to zaczęłaby robić to garstka. Później inni poszliby w ich ślady. Teraz za to mamy antyprzykład od władz miasta. 

 

Według nich nie warto jeździć rowerem zimą. Tak samo lepiej jest jeździć autobusem spalinowym (dobudowanie kolejnego buspasa na Legionowej tylko to potwierdza) niż koleją elektryczną. Kolejne takie przykłady też by się znalazły. W Białymstoku są pierwsze oznaki problemów ze smogiem. Stacje badawcze powietrza na ul. Waszyngtona, czy też ul. 42 Pułku Piechoty regularnie odnotowują przekraczane normy. Wiadomo że lepiej przeciwdziałać niż leczyć. Lepiej edukować niż karać. Jeszcze kilka lat bierności i będziemy wdychać to samo co mieszkańcy Krakowa.

 

Czy Białymstok ma szanse na bycie ekologicznym prymusem? Tak, ale tylko wtedy, gdy przykład pójdzie z góry.

25 maja 2018 roku weszło w życie Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z 27 kwietnia 2016 roku tzw. RODO. Nowe prawo nałożyło na nas obowiązek uzyskania Twojej zgody na przetwarzanie przez nas danych osobowych w plikach cookies. Oświadczam, iż zapoznałem sie z Polityką prywatności i zgadzam się na zapisywanie i przechowywanie w mojej przeglądarce internetowej tzw. plików cookies oraz na przetwarzanie zaszyfrowanych w nich danych osobowych pozostawianych w czasie korzystania z innych stron internetowych, serwisów oraz parametrów zapisywanych w plikach cookies, w tym na profilowanie i w celach analitycznych przez podlaskie.tv, oraz ZAUFANYCH PARTNERÓW. Administratorzy danych / Podmioty którym powierzenie przetwarzania powierzono AAOO.pl Kamil Gopaniuk z siedzibą w Białymstoku, 15-875 Białystok, ul. Kalinowskiego 8/51 Cele przetwarzania danych 1.profilowanie i cele analityczne 2.świadczenie usług drogą elektroniczną 3.dopasowanie treści stron internetowych do preferencji i zainteresowań 4.wykrywanie botów i nadużyć w usługach 5.pomiary statystyczne i udoskonalenie usług Podstawy przetwarzania danych 1.profilowanie oraz cele analityczne – zgoda 2.świadczenie usług drogą elektroniczną - niezbędność danych do świadczenia usługi 3.pozostałe cele - uzasadniony interes administratora danych Odbiorcy danych Podmioty przetwarzające dane na zlecenie administratora danych, w tym podmioty ZAUFANI PARTNERZY, oraz podmioty uprawnione do uzyskania danych na podstawie obowiązującego prawa. Prawa osoby, której dane dotyczą Prawo żądania sprostowania, usunięcia lub ograniczenia przetwarzania danych; prawo wycofania zgody na przetwarzanie danych osobowych. Inne prawa osoby, której dane dotyczą. Informacje dodatkowe Więcej o zasadach przetwarzania danych w "Polityce prywatności" Polityka prywatności

The cookie settings on this website are set to "allow cookies" to give you the best browsing experience possible. If you continue to use this website without changing your cookie settings or you click "Accept" below then you are consenting to this.

Close