Home / 2018 / Maj


Dwie dekady spokoju, jakie zaoferował człowiek wilkowi w Polsce skończyło się tym, że populacja tego wspaniałego zwierzęcia zwiększa się. Po takich wiadomościach pewne lobby już rozmyśla o wznowieniu polowań i zaczyna forsować swój idiotyczny pomysł. Na razie trwają dyskusje, ale wystarczy minister-szkodnik i może dojść do katastrofy. Na szczęście ministra-szkodnika zastąpił minister, który z niczym się nie wychyla. Wprowadził trochę spokoju w obszary środowiska. Nie oznacza to, że w jego ślad poszło też lobby.

 

Największą szansę na spotkanie wilka człowiek ma zimą. Warto dodać, że nawet jeżeli wiemy gdzie mniej więcej przebywają te zwierzęta, to nasz zapach spowoduje, że żaden wilk do nas nie wyjdzie. Technicznie rzecz biorący wilki nie boją się tylko okolicznej ludności, bo jej zapach znają. Dlatego na przykład, gdy ktoś obcy chce sfotografować watahę, to musi często chodzić drogami, którymi chodzą też wilki, aż do oswojenia ich ze swoim zapachem. Jak widzicie spotkać wilka nie jest łatwo.

 

Na przełomie 2017 i 2018 roku zaczęła się kampania nienawiści skierowana w te zwierzęta. – Wilki terroryzują mieszkańców bieszczadzkich miejscowości. „Jeszcze nie chodzą po miastach, ale drogami, ulicami chodzą. Może dojść do dramatu. Dzieci nie chcą w tej chwili już chodzić do szkoły” – twierdził poseł PSL Mieczysław Kasprzak. Tego typu bzdury wygłaszał z trybuny sejmowej. W styczniu w branżowym czasopiśmie „Łowiec Polski” ukazał się na okładce wilk z podpisem „Święty drapieżnik”. „Kto chce wspierać wilki, musi popierać ich odstrzał”. Tak twierdzi David Mech – przedstawiany przez czasopismo jako „jeden z największych ekspertów na świecie, który całe swoje życie poświęcił na badanie tego gatunku”.

 

Ostatnio myśliwi nie mają dobrej prasy, przez co Sejm uchwalił prawo, które dla branży łowieckiej jest mocno nie w smak. Uparcie jednak dążą do celu, by wilki zabijać. Można się dowiedzieć o tym z najnowszego raportu naukowców dot. ochrony Wilka w Wigierskim Parku Narodowym. Czytamy tam – Zachowanie właściwego stanu ochrony tego gatunku wymaga utrzymania odpowiednich parametrów liczebności jego populacji. Tymczasem proponowane zmiany w zarządzaniu populacją wilka w Polsce, które zmierzają do przywrócenia polowania na ten gatunek, miałyby negatywny wpływ na stan ochrony gatunku w obu obszarach chronionych. Mało tego – naukowcy na podstawie obserwacji wilka fotopułapkami wskazali, że osobniki z Wigierskiego Parku Narodowego wpadały we wnyki kłusowników, a nawet zostały postrzelone!

 

Za co myśliwi tak nienawidzą wilków? Otóż za to, że robią im konkurencję w lesie. Wilki żywią się chorą i słabą zwierzyną czyniąc przez to inne populacje silniejszymi, gdyż eliminują z nich najsłabsze ogniwa. Czyli robią dokładnie to samo co myśliwi. Dlatego im nie podoba się, że wilków w lasach przybywa. Więcej wilków, to coraz mniej myśliwych. Miejmy nadzieję, że po zaostrzonym prawie dla myśliwych pójdą kolejne zakazy powoli likwidując ten zawód na rzecz humanitarnego eliminowania zwierząt zagrażających reszcie stada choćby poprzez usypianie.

 

W województwie podlaskim wilki żyją przede wszystkim w Puszczy Białowieskiej, Puszczy Knyszyńskiej oraz Wigierskim Parku Narodowym i Puszczy Augustowskiej.

 

fot. internet – takie zdjęcia można znaleźć w internecie, które zachęcają myśliwych do wyjazdu na Białoruś, gdzie urządzane są polowania na wilki

Wczoraj ruszyła parada studencka i oficjalnie rozpoczęto Juwenalia 2018 w Białymstoku. To impreza, w której mogą uczestniczyć nie tylko studenci, ale też pozostali mieszkańcy Białegostoku oraz całej Polski (jeśli ktoś ma ochotę przyjechać). A powody do przyjazdu lub przyjścia na Juwenalia są. Tymi powodami są oczywiście gwiazdy, których można posłuchać w niskich cenach. W czwartek wieczorem na scenie wystąpią kabaret Czwarta Fala, Czadoman, Big Cyc, MIG oraz Bracia Figo Fagot.

 

W piątek Cochise (zespół znany z tego, że występuje w nim Paweł Małaszyński), Akcent, O.S.T.R, a takżę Kult (który uwielbia dawać długie koncerty). W sobotę posłuchamy Alfa Boys, Kękę, Bright Ophidia, Hunter oraz Beata i zespół Bajm, która zapewne zaśpiewa swoje największe przeboje oraz najnowsze hity.

 

Karnety – 25 zł

Na osiedlu Skorupy nowa ulica została przez radnych nazwana imieniem Zygmunta Szendzielarza „Łupaszki”. Jest to postać bardzo kontrowersyjne oceniania przez historyków. Gdy tylko pojawiła się tablica z nazwą ulicy – w pobliżu, na płocie z płyt OSB na prywatnej posesji znalazł się napis „Ulica Mordercy!!!”, a także „Miejsce zbrodniarzy jest na śmietniku historii Łupaszko to ludobójca”. Dodatkowo naklejono na samą tablicę z nazwą doklejono kartkę z napisem „ZBRODNIARZ”. To bardzo czytelny sygnał, że nie każdemu pasuje patron nowej ulicy. Jeszcze nigdy w historii miasta, żaden patron nie wzbudzał takich emocji.

 

Zygmunt Szendzielarz ps. „Łupaszko” należał do „Żołnierzy Wyklętych”. Już w PRL historycy pisali o nim jako „krwawy herszt wileńskich bandytów” i „imperjalistyczny szpieg anglosaski”. Propaganda PRL przedstawiała go jako tego, który organizował „napady terrorystyczno-rabunkowe. Nie tylko o Łupaszcze w PRL mieli takie zdanie, lecz o wszystkich „Żołnierzach Wyklętych”. Łupaszko ostatecznie osadzony przez komunistów w więzieniu na ul. Rakowieckiej w Warszawie. Tam przez 2,5 roku był torturowany. Ostatecnie w procesie został „osiemnastokrotnie” skazany na karę śmierci. Wyrok wykonano 8 lutego 1951 roku.

 

Może się wydawać, że powyższe napisy i naklejki umieścili osoby, które nadal wierzą w propagandę PRL. Bardziej jednak prawdopodobne jest to, że wiele osób zarzuca Łupaszcze, że z jego inspiracji, żołnierze którymi dowodził dokonali zbrodni na polskiej, białoruskiej i żydowskiej ludności cywilnej na Wileńszczyźnie, a także za zbrodnie cywilne np. w podlaskiej Narewce, gdzie jak pisano – „zastrzelił Białorusinów chcących żyć raczej w państwie białoruskim niż polskim”.

 

Niewątpliwie sprawa Łupaszki dotyka najbardziej mniejszości narodowych. Dlatego do dziś wywołuje wiele kontrowersji nadanie jego imieniem jednej z ulic w Białymstoku. Mamy tutaj więc próbę czynienia bohatera, z osoby która była „Żołnierzem wyklętym”, znienawidzonej przez władze PRL, a jednocześnie, któremu zarzuca się zbrodnie wojenne.

Budżet Obywatelski w Białymstoku po kilku latach istnienia wymaga dwóch istotnych poprawek. Pierwsza z nich to ochrona Centrum, drugi to ochrona przed politykami.

 

Budżet Obywatelski to inicjatywa, która się sprawdziła. Oddało się część pieniędzy mieszkańcom, by zagospodarowali swoje miasto tak jak chcą. Po kilku latach warto jednak poprawić jego funkcjonowanie. Przede wszystkim powinniśmy wyłączyć z budżetu centrum miasta, w którym za chwile będzie jak na jarmarku. Bowiem mieszkańcy ciągle chcą tam wstawiać jakieś figurki i inne duperele. Rynek Kościuszki i jego wygląd może utonąć w kolejnych wątpliwej jakości ozdobach.

 

Drugi problem jest jeszcze bardziej irytujący. Otóż do Budżetu Obywatelskiego zgłaszają się politycy, którzy mogą załatwiać swoje pomysły poprzez radę miejską. Zamiast tego pchają się tam, gdzie ich nikt prosi. Oczywiście nie da się wyegzekwować tego zakazu, bo politycy mogą realizować swoje pomysły „na słupa”. Dlatego apelujmy, piętnujmy i bojkotujmy ich pomysły. Tylko w ten sposób zniechęcimy ich do tego typu działań.

 

Mieszkańców pozostałych osiedli warto pochwalić. Chcą budowy dróg i placów zabaw, a także realizowania pomysłów edukacyjno-społecznych i infrastrukturalnych.

 

Prezydent Tadeusz Truskolaski przedstawia wyniki głosowania na projekty Budżetu Obywatelskiego – fot. Bialystok.pl

Na murach Pałacu Branickich w Białymstoku sypie się ogrodzenie. Trzeba przeprowadzić jego remont. Póki co pojawiły się siatki ochronne, lecz tylko tyle. Nie wiadomo kiedy obiekt zostanie wyremontowany. Przede wszystkim Wersal Podlaski to najważniejszy zabytek w mieście, a ewentualne remonty muszą być uzgadniane z wojewódzkim konserwatorem zabytków. Jak na razie ten nie wydał opinii w tej sprawie, lecz nawet jak to zrobi to wciąż data remontu nie będzie jasna.

 

Tegoroczny budżet przewidział 100 tys. zł na przygotowanie dokumentacji technicznej potrzebnej do remontu. Jej opracowanie zajmie jakiś czas. Dlatego zamiast ładnego, odnowionego muru będziemy przez najbliższy czas oglądać szpetne siatki ochronne. Miejmy tylko nadzieję, że w przyszłym roku – gdy w Białymstoku pojawią się wiosną pierwsze grupy wycieczkowe, to będą mogły oglądać Pałac Branickich w Białymstoku w pełnej okazałości.

 

Warto dodać, że Wersal Podlaski w 1944 roku, gdy z Białegostoku wycofywali się Niemcy, został zniszczony. Zaś ich dzieła dokończyła jeszcze Armia Czerwona.  Po wojnie pozostało tylko 30 procent tego co mamy dziś. Do lat 60-tych ubiegłego wieku znaczną część odbudowano w pośpiechu, jednak dopiero w 1990 roku odbudowano Pawilon Toskański oraz kaplicę pałacową z kopułą. W 2006 roku na bramie pałacowej pojawił się herb Branickich –  Gryf. Ostatni raz tam był w 1806 roku. W 2011 roku zrekonstruowano Pawilon pod Orłem (gdzie przebywały ptaki). 

 

Rekonstrukcja dawnego Pałacu Branickich ciągle trwa, ale niestety kosztuje gigantyczne pieniądze, dlatego rozłożone jest w czasie.

Do jesieni jeżdżąc po Białymstoku będzie można zwiedzać miasto. Znany z poprzednich lat „Ogórek” oraz trochę nowszy „Jelcz” zawiozą nas w różne miejsca. Ogórek będzie nas wozić po Białymstoku szlakiem białostockich koszar, białostockich cmentarzy oraz szlakiem bitwy o Białystok. Natomiast jelczem zwiedzić będziemy mogli Białystok wielokulturowy, Białystok przemysłowy i Białystok niepodległościowy.

 

Odjazdy ogórka odbywać się będą o godz. 11 i 12 – 20 i 27 maja, a także 11 czerwca, 11 lipca i 11 sierpnia o godz. 11 i 17.

 

Zaś do września w soboty i niedziele o godz. 13, 14 i 15 pojedziemy jelczem. 

 

Godz. 13 – Białystok Wielokulturowy
Godz. 14 – Białystok przemysłowy
Godz. 15 – Białystok niepodległościowy

 

Odjazdy są z parkingu na boku Pałacu Branickich (od strony Kilińskiego). Przejazdy są bezpłatne.

 

Knyszyn dzisiaj to jedno z wielu podlaskich miasteczek, w których czas płynie spokojnie. Dawniej jednak mieścił się tutaj Zamek, w którym od czasu do czasu rezydował Król Zygmunt August. Czy dzisiaj warto jeszcze odwiedzić Knyszyn? 

 

Gdy zajedziemy do Knyszyna i się rozejrzymy, to w życiu byśmy nie powiedzieli, że to jedno z najstarszych miast w województwie podlaskim. Wszystko dlatego, że podczas II wojny światowej w 80 proc. zostało zniszczone. Dzisiejszy Knyszyn to gmina miejsko-wiejska. Tutaj umarł w 1572 roku Król Zygmunt August, a Jan Matejko uwiecznił to na obrazie.

 

 

Dziś jednak warto pojechać do Knyszyna, by zobaczyć kilka ciekawych zabytków. Układ miasta jest jeszcze XVI wieku. Kościół z 1520 roku (rozbudowany w 1902 roku), a także inne budynki z XVII i XIX wieku. Jest także cmentarz żydowski z XVIII wieku. Także, gdy dotrzemy do miasta, możemy tam parę ciekawostek znaleźć dla siebie. Idealnie na wypad rowerem, pociągiem (stacja Knyszyn-Zamek) czy samochodem choćby w najbliższy weekend. Po zwiedzaniu warto zajść do lodziarni, która stoi tuż przy ratuszu.

 

fot. Henryk Borawski

Białowieski Park Narodowy swoją obecnością zaszczycił Prezydent Republiki Czeskiej Milosz Zeman wraz z małżonką Ivaną Zemanovą. Tam przejechali się bryczką odwiedzając najcenniejsze części przyrodnicze parku. Prezydent Czech zobaczył też rezerwat pokazowy Żubrów, w którym dowiedział się o losach tego wielkiego zwierzęcia, a także jak został uratowany przed zagładą, a dlaczego dziś żubr to zwierzę herbowe Białowieskiego Parku Narodowego, symbol Puszczy Białowieskiej i symbol ochrony przyrody w Polsce. 

 

Wizyta Prezydenta Czech z małżonką w Białowieskim Parku Narodowym była częścią programu oficjalnej wizyty czeskiej głowy państwa w Polsce. Przypomnijmy, że kilka lat temu Białowieski Park Narodowy odwiedził Książe Walii, Karol Windsor, który także zwiedził rezerwat, a także spotkał się z miejscowymi władzami. 

 

Warto zauważyć, że takie wizyty oficjeli są bardzo ważne. Bowiem taka wizyta Prezydenta Czech może przyciągnąć turystów z jego kraju. 

Wielki Gościniec Litewski – to nowy szlak turystyczny, który prowadzi z Warszawy przez historyczne Podlasie i Białoruś aż do Wilna. Czyli tereny, które należały do Rzeczpospolitej Obojga Narodów. Szlak ten istniał od XI wieku, lecz największą rolę odgrywał w XV wieku, gdy Polska i Litwa miały unormowane stosunki w postaci unii obu państw. Wtedy na trasie tej przewożono towary na handel, podróżowali posłowie, a także przewożono pocztę.

 

Szlak zaczynał się na Krakowskim Przedmieściu w Warszawie, gdzie znajdowała się poczta. Następnie wiódł przez Liw, gdzie była granica pomiędzy Mazowszem a Wielkim Księstwem Litewskim. Kolejny punkt to Sokołów Podlaski, gdzie swoje majątki mieli Kiszkowie i Radziwiłłowie. W XVIII wieku powstały kolejne stacje, gdy funkcjonowała już regularna poczta królewska. Wówczas na znaczeniu zyskały stacje w Grannem na Bugu, Bielsku Podlaskim i Białymstoku, w którym zachwycano się Wersalem Podlaskim – rządzonym przez Jana Klemensa Branickiego.

 

Kolejne przystanki wiodły przez Wasilków z odnogą do Supraśla, Czarną Białostocką, Sokółkę i Kuźnicę. Później Grodno, Druskienniki, Troki i Wilno. Wielkie Gościniec Litewski stracił na znaczeniu, gdy pojawiła się na tej samej trasie kolej. Dziś szlak turystyczny ma się odrodzić. Ministerstwo Sportu i Turystyki chce go oznaczyć specjalnymi tabliczkami. Po drodze powinniśmy napotkać zabytki, które zachowały się, a pełniły rolę w obsłudze traktu.

Suchowola, Rajgród, Goniądz, Tykocin czy Dąbrowa Białostocka? Jedno z tych miast zostanie ogłoszone przez nasz portal najlepszym miastem województwa podlaskiego. Następnie do miasta-zwycięzcy przyjedziemy, by zrealizować film promocyjny, którym mieszkańcy będą mogli się chwalić wszędzie gdzie tylko zechcą. Wyżej wymienione miasta podczas naszej zabawy zgromadziły najwięcej punktów. Czas na piąty etap. Będzie on polegać na serii głosowań, które wyłonią ostatecznego zwycięzcę. Każdy z każdym zmierzy się 2 razy, jak w ligowych meczach. Głosowania przeprowadzone zostaną do 31 maja.

 

Suchowola – Goniądz
Suchowola – Tykocin
Suchowola – Dąbrowa Białostocka
Suchowola – Rajgród

 

Rajgród – Goniądz
Rajgród – Tykocin
Rajgród – Dąbrowa Białostocka
Rajgród – Suchowola

 

Dąbrowa Białostocka – Goniądz
Dąbrowa Białostocka – Tykocin
Dąbrowa Białostocka – Suchowola
Dąbrowa Białostocka – Rajgród

 

Tykocin – Suchowola
Tykocin – Goniądz
TYkocin – Dabrowa Białostocka
Tykocin – Rajgród

 

Miasto, które we wszystkich meczach zdobędzie najwięcej facebookowych „lajków” wygrywa naszą zabawę. Pierwsze głosowanie już jutro!

Zabawę czas zacząć! Ruszyły Medykalia, a zaraz po nich ruszają Juwenalia. Białystok zostaje opanowany przez studentów, którzy najbliższy czas będą się bawić w najlepsze. Inni też mogą się bawić, propozycji będzie co nie miara. Medykalia oficjalnie wystartowały dzisiaj z dziedzińca Pałacu Branickich – czyli z siedziby Uniwersytetu Medycznego. Start miał formę wyścigu po zdrowie – rowerami. A wieczorem na Zaherkach (teren między budynkami UMB, Plantami a Pałacem Branickich) będzie można posiedzieć przy kiełbaskach, karkówce i napojach.

 

Będą też koncerty. Posłuchać będziemy mogli Finest Spirits oraz Dispelled Reality. Nie zabraknie też zespołu Fiłoń. W Herkulesach tradycyjnie już „Fartuch Party”.
Start wieczornych imprez na dawnym „Wembley” i w pobliżu o godz. 19. Natomiast jutro na Plaży W Dojlidach odbędą się Regaty o Puchar Rektora. Medykalia potrwają do jutra do godz. 22.

 

Juwenalia ruszają 24 maja. Na terenie kampusu PB wystąpią Czwarta Fala Kabaret, Bracia Figo Fagot, Big Cyc, Mig. Dzień później koncert Kult, O.S.T.R oraz Cochise i Akcent. Ostatniego dnia Kękę, Bright Ophidia oraz Bajm.

 

Zapowiada się świetna zabawa!

20 lat temu na ekranach kin mogliśmy oglądać „U Pana Boga za piecem” w reżyserii Jacka Bromskiego. Film ten dziś już jest kultowy, tak jak i jego niektóre sceny. Sama historia filmowa też urzeka. Jednak, to za co kochamy pierwszą część trylogii, to za ukazaną magię Podlasia, która bije już od pierwszej sceny, gdy to ksiądz jedzie na rowerze po polu otoczonym unikalnymi, drewnianymi płotami. Dwie dekady później postanowiliśmy pojechać do Wierzchlesia, by znów zobaczyć kultowe miejsce. Musimy przyznać, że zostaliśmy oczarowani magią płotów. Gdybyśmy mieli rower, sami byśmy się przejechali tamtą drogą, by poczuć się jak w filmie.

 

Sami zobaczcie jak dzisiaj wygląda miejsce z pierwszej sceny filmu „U Pana Boga za piecem”

 

 

A tą drogą pod górę wjeżdżał Krzysztof Dzierma odgrywający rolę księdza. Niestety po prawej stronie został już tylko fragment płotu…

 

W najbliższym czasie czekają nas upały. Warto ten czas wykorzystać, bo jak wiadomo pogoda zmienna jest i może to się wkrótce zmienić. Szczególnie, że w połowie maja jest tak zwana „zimna Zośka”. Zanim do niej dojdzie warto jeszcze gdzieś pojechać rowerem w wolnej chwili, choćby po pracy albo w weekend. Jednym z takich miejsc może być zwiedzanie najbliższych okolic. Atrakcji pod Białymstokiem nie brakuje, aczkolwiek te najbliższe są w trakcie remontów. Do najbliżej położonego Supraśla nie dojedziemy zbyt łatwo, gdyż droga jest zamknięta, zaś w samym Wasilkowie przy głównej drodze, w samym centrum trwa remont i też trzeba jechać objazdem. Podobnie jest także w Choroszczy – gdzie trwa rewitalizacja centrum. Dlatego jeżeli wybieraliśmy się w te miejsca rowerem – to lepiej wybrać inne miasteczka.

 

Całkiem przyjemnie jest za to w Jurowcach – gdzie możemy posiedzieć nad wodą i łatwo dojechać. Podobnie możemy ruszyć na białostockie Dojlidy. By tam odpocząć na plaży lub posiedzieć na wyspie. Dla tych, co chcą przejechać więcej kilometrów polecamy wypad nad zerwany most w Kruszewie, by podziwiać rozlewiska Narwi. Tak samo ciekawie będzie w Tykocinie, gdzie można posiedzieć w pobliżu tej samej rzeki – lub jeszcze bliżej Białegostoku – w Dobrzyniewie Fabrycznym – nad zaporą wodną (tam płynie Supraśl).

 

Jak widać możliwości jest wiele. Lepiej korzystać z nich, bo w naszym kraju mamy taki klimaty, że lato może zostać niezauważone – tak jak w zeszłym roku. Dlatego korzystajmy póki jest słońce!

Od środy (9.05) do poniedziałku nie będzie możliwe dojechanie z Białegostoku do Supraśla. Jedyna droga prowadzić będzie przez Wasilków tuż przy samym rezerwacie przyrody. Wszystko przez najbardziej idiotyczną decyzję Podlaskiego Zarządu Dróg Wojewódzkich w Białymstoku. Droga do Supraśla z Białegostoku jest właśnie remontowana. Można by było przyklasnąć tej decyzji, gdyby nie sposób wykonania. Otóż nie jest to jakoś wyjątkowo ruchliwa droga – bo korki tworzą się tam co najwyżej w weekendy, gdy nadmiar turystów chce wjechać z Białegostoku lub wrócić z Supraśla. 

 

Tymczasem inwestor (Podlaski Zarząd Dróg Wojewódzkich) postanowił wydać swoich pieniędzy jak najmniej kosztem przyrody i krajobrazu. Wszystko po to by zawyżyć wartość projektu dofinansowania unijnego (i dzięki temu je otrzymać). W efekcie dostaniemy bardzo szeroką drogę w środku Puszczy Knyszyńskiej, ale jakby tego było mało budowana jest wielka estakada, która w tym miejscu wygląda komicznie. Gigantyczne, betonowe kloce, a na nich droga. Wszystko na poziomie czubków drzew. Często w takich sytuacjach mówi się, że sam Bareja by tego nie wymyślił. 

 

Kto normalny stawia wielkie betonowe kloce w środku Puszczy? Na dodatek w miejscu, gdzie ruch nie jest zbyt wielki i odnowiona nawierzchnia by w zupełności wystarczyła. Żeby estakadę można było zbudować w całości trzeba więc zamknąć drogę całkowicie na 5 dni, a że innej nie ma? Że trzeba będzie jechać z Białegostoku albo przez Sokółkę (zamiast 10 km robiąc 100 km) albo przez leśną drogę (nie możemy się doczekać aż spadnie duży deszcz) Ale kogo to interesuje? Na pewno nie urzędników. Najważniejszy jest przecież fakt, że dostali dofinansowanie, więc muszą wydać unijne pieniądze. Bo jak Unia daje, to trzeba brać, nieważne że nasze dzieło jest idiotyczne, a my ośmieszyliśmy sami siebie. Trzeba brać!

 

P.S inwestycja ma kosztować 120 mln zł (z kasy unijnej dostaniemy 100 mln zł). Cieszycie się?

Las Pietrasze kryje bardzo wiele tajemnic. Na jego terenach w historii rozgrywało się bardzo wiele wydarzeń. Fruwały sterowce, miały miejsce zbiorowe egzekucje, znajdowała się tam stara wojskowa strzelnica, a przechadzając się ścieżkami natrafimy na doły, rowy, nasypy czy wykopy. Przez Pietrasze prowadzi także pieszy szlak turystyczny. W lesie znajduje się także najwyższy punkt w mieście – tak zwana „górka miłości”. Kiedyś znajdowała się także inna górka, z której mogliśmy podziwiać z oddali Wasilków. Ta została jednak rozkopana, gdyż trwa tam zabudowa mieszkaniowa.

 

W 1898 odbywały się tam manewry wojskowe, mieszkańcy Getta Białostockiego uciekali do tego lasu, ale też ginęli tam, zaś w czasach komunizmu UB-ecy wywozili tam ofiary represji, gdzie mordowano je bez wyroków. Dziś można natrafić po tych wydarzeniach miejsca pamięci. Bardzo ciekawie jednak wyglada Las Pietrasze po prześwietleniu lidarem (narzędzie
podobne do georadaru).

 

Zaznaczone elementy znajdują się pod ziemią. Oznacza to, że w tych miejscach tereny są nienaturalnie odkształcone. Co robili ludzie, gdy Las Pietrasze był jeszcze bardzo młody i słabo zarośnięty? Mogą to być dawne miejsca walk lub miejsca, gdzie masowo chowano ludzi. Mogą być tam też ślady dawnych osad? Żeby to wyjaśnić potrzebne byłoby rozkopanie tych miejsc i stworzenie stanowisk archeologicznych. Miejmy nadzieję, że kiedyś tak się stanie. Zaś teraz pozostają nam tylko domysły.

 

fot. Geoportal

O całe 1026 mieszkańców więcej ma Białystok niż Katowice. Według najnowszych danych statystycznych stolica województwa podlaskiego stała się jednym z dziesięciu największych miast w Polsce. Co prawda nie sprawi to, że w końcu zaczną nas pokazywać na mapach pogody albo że masowo zjadą się do nas inwestorzy, którzy na rozwój miasta wyłożą gigantyczne pieniądze, ale udział w każdym rankingu zobowiązuje. Na przykład do zadania sobie pytania czy mamy szansę być na przykład półmilionową metropolią? I tak i nie. W mieście rządzi ten sam prezydent od 12 lat. Czy jeżeli będzie rządzić dalej, to czy w Białymstoku zacznie przybywać mieszkańców? Raczej nie. Szczególnie, że za kadencji Tadeusza Truskolaskiego kilka wsi chciało przyłączyć się do Białegostoku. Ten jednak odmówił, a cała sprawa ostatecznie upadła.

 

Białystok może jednak się powiększyć i nie chodzi o sztuczne wcielanie małych miejscowości. Jest to cała machina, która uruchomiona sprawi, że Białystok będzie gdzieś pomiędzy Wrocławiem, Poznaniem i Gdańskiem. Zacznijmy od podstaw – Poznań i Gdańsk pod względem powierzchni są 2,5 raza większe od Białegostoku, Wrocław zaś 3 razy większy. Dlatego też jeżeli chcemy być metropolią musimy „zwiększyć masę”, a także zyskać wiele terenów inwestycyjnych. Tutaj od razu pojawia się drugi problem. Musimy stworzyć odpowiednie warunki do inwestowania. Przede wszystkim – na Krywlanach oprócz krótkiego pasa startowego, powinniśmy zadbać też rozbudowę pasa, dobudowanie terminala pasażerskiego – ale przede wszystkim o rozbudowę cargo. Białystok może być wschodnim centrum logistycznym. Mamy dobre połączenia z krajami bałtyckimi, Białorusią, a gdybyśmy zadbali o drogi w regionie to i z Ukrainą oraz Obwodem Kaliningradzkim. Kolejną inwestycją jakiej nam brakuje to cargo kolejowe. Mamy infrastrukturę, mamy nieużywany dworzec fabryczny, dlatego też pociągi mogłyby tu przywozić kontenery prosto z portu w Gdyni. Dlaczego tego nie robią? Bo nikomu na tym nie zależy.

 

Białystok w swojej historii swego czasu sprawił, że kupcy z Łodzi przeprowadzili się do Białegostoku. Wszystko dlatego, że byliśmy miastem na granicy dwóch krajów. Dzisiaj również pod tym względem Białystok korzysta na swoim położeniu względem granicy. Problem w tym, że politycy obłożyli podatkami wszystkich tak mocno, że tylko wielkie zagraniczne koncerny zarabiają na przyjezdnych. Na bazarze na Kawaleryjskiej też można zarobić, ale oprócz normalnych podatków, handlujący muszą płacić wysoką opłatę targową oraz czynsz za zajmowane miejsce, które nie oszukujmy się – odbiega od standardów XXI wieku. Oczywiście mogliby zainwestować w coś lepszego. Ale za co? Skoro ciągle ledwo zawiązują koniec z końcem. Biedny konkurując z bogatym nie ma żadnych szans. Dlatego urzędnicy powinni zrobić wszystko aby białostoczanie się wzbogacili. Rosnąca fala „wzbogacających się” przyniosłaby falę nowych mieszkańców, którzy też chcieliby się wzbogacić.

 

Dlatego też jeżeli chcemy się w przyszłości mierzyć z Poznaniem, Wrocławiem czy Gdańskiem – musimy postawić na te 3 czynniki: powiększenie miasta, kluczowe inwestycje, umożliwienie wzbogacenia się obywateli. Bez tego będziemy mogli co najwyżej walczyć z Katowicami, by szczęśliwie zdobytego 10 miejsca nie stracić. Nie oszukujmy się też, że da się to zrobić natychmiast. Białystok może dogonić powyższe miasta w ciągu kolejnych 12 lat. O ile znajdzie się u władzy ktoś, komu będzie na tym zależało.

 

Oto liczba mieszkańców w największych miastach Polski:

 

1. Warszawa – 1 764 615
2. Kraków – 767 348
3. Łódź – 690 422
4. Wrocław – 638 586
5. Poznań – 538 633
6. Gdańsk – 464 254
7. Szczecin – 403 833
8. Bydgoszcz – 352 313
9. Lublin – 339 850
10. Białystok – 297 288
11. Katowice – 296 262

Kontynuując przeglądanie strony, zgadzasz się na ciasteczka Czytaj więcej

The cookie settings on this website are set to "allow cookies" to give you the best browsing experience possible. If you continue to use this website without changing your cookie settings or you click "Accept" below then you are consenting to this.

Close