Featured Video Play Icon

To jedna z ciekawszych atrakcji Podlaskiego. Warto ją odwiedzić.

Skansen Kurpiowski w Nowogrodzie im. Adama Chętnika to wbrew pozorom bardzo ciekawe miejsce do zwiedzania. Generalnie w Polsce idea muzealnictwa kuleje. Interesujących i nowoczesnych placówek prawie w kraju nie ma. Większość tego typu obiektów posiada wystawy stałe przez wiele lat, przez co nie ma po co tam zaglądać częściej niż raz.

Zupełnie inaczej jest ze Skansenem Kurpiowskim. Chociaż nazwa nie wskazuje, to jest tam naprawdę co oglądać i nie tylko to! Tam można poczuć klimat poprzednich epok. A wszystko to położone w pięknych okolicznościach przyrody. Warto zobaczyć stary wiatrak i liczne drewniane domy, kapliczki, bramy, studnie. Warto posiedzieć także nad rzeką.

Ogólnie w miejscu tym dowiemy się jak żyła dawniej ludność Kurpiowska. W kilkudziesięciu obiektach poznamy przeszłość ludzi najbiedniejszych i najbogatszych. Warto podkreślić, że wiele z tych budynków można zobaczyć także od środka. Na terenie Skansenu funkcjonuje też karczma, gdzie zjemy specjały regionu.

5 miejscowości położonych wzdłuż wylewów rzek. Przepiękne miejsca Podlaskiego!

Brzostowo, Burzyn, Ruś, Wizna i Bronowo. Te 5 miejscowości położonych jest wzdłuż wylewów Biebrzy i Narwi. W miejscu krzyżowania się tych rzek piękne widoki zachwycają przez cały rok. Najlepszy czas obserwacji przyrodniczych przypada na wiosnę, jednak czy warto tam zajrzeć również i latem? Oczywiście! Poznajcie styk Biebrzańskiego Parku Narodowego z Łomżyńskim Parkiem Krajobrazowym Doliny Narwi.

Zacznijmy od Brzostowa. Miejsce to jest nieco niepozorne, ale gdy tam spędzimy trochę czasu, to się zakochamy! Zacznijmy od nocy. W sierpniu zacznie się coroczny, przepiękny spektakl na niebie. Ułożenie Ziemi będzie takie, że obserwować będziemy mogli rój Perseidów. Inaczej mówiąc każdej nocy zobaczymy mnóstwo „spadających gwiazd”. Niektóre będą zjawiskowo rozbłyskiwać. Brzostowo idealnie się do tego nadaje. Jest tam punkt widokowy, jest dostatecznie ciemno w nocy, zaś lustro wody będzie podkreślać doznania wizualne. Szczególnie odnajdą się tam fotografowie, którzy będą chcieli przywieźć niesamowite zdjęcia.

Kolejny punkt na mapie to Burzyn. A w nim kolejna wieża widokowa. Nosi imię Wiktora Wołkowa, niezwykłego, nieżyjącego już fotografa, który Podlasie obfotografował tak, jak nikt inny. Wspaniałe jest to miejsce, by o poranku zrobić tam kolejne zdjęcia. Wschód w połączeniu z mgiełką nad rzeką da niesamowite zdjęcia. Zaś te widoki w pamięci zapadną Wam na lata!

Ruś to natomiast miejsce, które pomoże Wam rozpocząć lub zakończyć wyprawę. W pięknych okolicznościach przyrody możecie tam przenocować, posilić się, przygotować do drogi czy zacząć wyprawę kajakiem. W pobliżu rozpoczyna się także Carski Trakt. Piękna, prosta droga prowadzi przez Biebrzański Park Narodowy.

Wizna to wieś, która jest dawnym miastem – założonym w 1400 roku, a zdegradowanym w 1870 roku czyli podczas zaborów. Miejsce, gdzie znajdują się Wylewy Narwi, wydmy, kempingi, plaża i mnóstwo miejsc do spacerów. Tam koniecznie trzeba pojechać i zobaczyć wszystko na własne oczy!

Bronowo to natomiast brama Łomżyńskiego Parku Krajobrazowego Doliny Narwi. Znajduje się tam kilka ciekawych miejsc. Pierwsze, jakie powinno nas zainteresować to drewniany most, na którym nagrywano film pt. Wołyń. Oprócz tego mostu warto zobaczyć to, co z niego widać czyli rzekę i okolicę. Jeżeli znajdziecie więcej czasu, to warto Park Krajobrazowy objechać w całości. Niezależnie na co się zdecydujecie, spędzicie czas w pięknych okolicznościach przyrody. A to w tej wycieczce jest najważniejsze!

Featured Video Play Icon

Wycieczka przez Podlaski Szlak Bociani. Same piękno po drodze!

Kolejny film, który warto pokazać pochodzi z kanału YouTube – Follow My Flow Lifestyle. Wycieczka przez Podlaski Szlak Bociani zaczyna się w Kiermusach. Tam nad Narwią znajduje się przepiękne miejsce, w którym można wypoczywać w ciszy i spokoju. Kolejne miejsce to Pentowo, gdzie bocian jest prawdziwym symbolem. Dodajmy tylko, że te wyjątkowo piękne ptaki nie występują w całej Polsce, więc dla przyjezdnych niekiedy są prawdziwą atrakcją, chociaż z perspektywy lokalsa może to wydawać się dziwne. Podobnie mnóstwo osób przyjeżdża na Podlasie by podglądać orlika.

Na wycieczce szlakiem bocianim nie może zabraknąć Tykocina. To w ostatnim czasie bardzo popularne miejsce. Nie tylko ze względu na różowo-zieloną synagogę, ale także ze względu na piękny barokowy kościół czy klasztor. Do tego ostatnio można się przejść piękną ścieżką spacerową nad samą rzeką.

Następnym przystankiem jest Biebrzański Park Narodowy. O tym miejscu właściwie to można rozpływać się godzinami. Turyści z innych regionów przyjeżdżają tu najczęściej po to, by na własne oczy zobaczyć łosia. Na specjalnej kładce niekiedy zbierają się tłumy. Co ciekawe, niektóre zwierzęta zamieszkujące okolicę są już przyzwyczajone do tych gapiów i nie zwracają na nie uwagi. Poruszają się sprawnie, swoimi długimi kopytami po bagnach i mokradłach i doskonale wiedzą, że nikt do nich nie da rady podejść.

Featured Video Play Icon

Tu zobaczycie podlaskie okazy z bliska. Wyjątkowe muzeum w Podlaskiem.

Jest taki film z 1991 roku, w którym udokumentowano pierwsze, całkowicie wolne wybory w Polsce. Były to czasy egzotyczne, w których startowało mnóstwo partii i partyjek oraz jeszcze więcej różnorodnych kandydatów. Jeden z nich zapadł nam w pamięć do dziś na tyle, że sobie o nim przypomnieliśmy od razu, gdy ten tekst miał powstać. Jest to żywa reklama Muzeum Przyrody na Dworze Lutosławskich w Drozdowie.

Tak jak w we wspomnianych wyborach była różnorodność kandydatów, tak też w Muzeum jest wielka różnorodność eksponatów. A są to niektóre wspominane wyżej w filmie zwierzęta. Niektóre normalnie dla człowieka niedostępne, bo bardzo dzikie i trzymające się z dala. Inne możliwe to zaobserwowania przy włożeniu odrobiny wysiłku. Tu w muzeum jednak można patrzeć z bliska bez obawy o spłoszenie.

Muzeum Przyrody znajduje się na terenie pięknego kompleksu, który warto również zwiedzić. Szczególnie teraz, gdy pogoda dopisuje. Można przejść się kładką, na której znajdują się choćby tropy zwierząt. Samo Drozdowo znajduje się na terenie Łomżyńskiego Parku Krajobrazowego Doliny Narwi. Cudne miejsce do wszelkich wycieczek pieszych czy rowerowych. Ogólnie rzeka Narew ma wiele do zaoferowania, tylko trzeba chcieć to dostrzec.

Featured Video Play Icon

Nie trzeba jechać nad morze żeby zobaczyć wydmy. Pod Łomżą też są.

Grądy-Woniecko w gminie Rutki (powiat zambrowski) to miejsce, które co najwyżej niektórym może kojarzyć się z zakładem karnym. Tymczasem znajduje się tam wyjątkowa atrakcja przyrodnicza. Pozostałości po lądolodzie ukształtowały teren, zaś wiatr utworzył na nim wydmy.

Na początku przypomnijmy czym one są. Bo przecież nie jest to taka zwyczajna góra piachu. Powstawanie wydmy jest ściśle związane z tym materiałem. Piasek bowiem pędzony wiatrem blisko powierzchni lub wleczony po niej zatrzymuje się za takimi przeszkodami jak głazy, zarośla czy nierówności gruntu. Specyficznie ukształtowany teren po lądolodzie stał się takim naturalnym miejscem, gdzie utworzyła się wydma. Pojedyncza składa się ze stoków dowietrznego i zawietrznego, które rozdzielają jej grzbiet. Stoki te są zazwyczaj asymetryczne. Nakładające się wydmy tworzą nieregularne, rozległe formy poprzeczne do kierunku wiatru – pola wydmowe.

To wszystko można podziwiać właśnie w Grądach-Woniecko. Ale nie tylko ten specyficzny teren jest atrakcyjny. W pobliżu znajduje się ogromny, naturalny basen z wylewem Narwi oraz miasteczko Wizna, które słynie przede wszystkim z bohaterskiej postawy majora Raginisa (wówczas kapitana). Został on heroicznym dowódcą obrony wspomnianej Wizny. Jego postawa pozwoliła opóźnić natarcie wroga. W pobliskiej Górze Strękowej możemy podziwiać miejsce pamięci tego wydarzenia. To miejsce nie jest przypadkowe, tam łączą się ze sobą dwie rzeki: Biebrza i Narew. Taki teren spowodował, że będzie to dobre stanowisko obronne.

Jeżeli mamy więcej czasu, to warto też rzutem na taśmę zwiedzić Łomżyński Park Krajobrazowy Doliny Narwi. Piękna ścieżka przyrodnicza prowadzi przez Bronowo, Krzewo i Drozdowo, zaś powrót w stronę wydm może odbywać się przez Starą Łomżę, Siemień Nadrzeczny, Pniewo i Gać. Przyda nam się co najmniej rower, bo objechanie całości zajmie kilka godzin. Długość trasy to około 60 km. Samochodem oczywiście szybciej, ale nie oszukujmy się zwiedzanie miejsc przyrodniczych takim środkiem lokomocji nie ma większego sensu, bo skupiając się na jeździe pomijamy wiele szczegółów. Dlatego jak już nie chcecie rowerem, to nie objeżdżajcie samochodem na raz, tylko róbcie dłuższe postoje.

fot. Adam Tarasiuk

Wielka wieża widokowa już czeka. Ale ciągle jest zamknięta.

Uhowo to niewielka miejscowość, która leży tuż przy Narwiańskim Parku Narodowym. W ostatnim czasie władze postanowiły wybudować tam wieżę widokową dla turystów, by mogli podziwiać przyrodę z wysokości 10 piętra. Póki co inwestycja łapie opóźnienie. Sama konstrukcja jest już gotowa, ale plac wokół niej nie jest jeszcze zagospodarowany. Firma, która realizuje projekt nie wykonała wszystkiego w zakładanym czasie.

Wydawałoby się, że zagospodarowanie terenu to najprostsza sprawa w tej inwestycji. Tak by było, gdyby nie fakt, że trzeba ułożyć chodnik – kosteczka po kosteczce. Efekt końcowy będzie prezentować się pięknie, ale skoro zdecydowano się zrobić elegancką nawierzchnię, a nie prostą, to teraz trzeba czekać. Zwyczajnie nie da się tego zrobić szybko. Dokładna data końca tej realizacji nie jest znana, ale przypuszczalnie będzie to trwało miesiąc. Dlatego na wakacyjne miesiące lipiec i sierpień można wstępnie wycieczkę do Uhowa planować.

fot. Adam Tarasiuk

Miejscowość ma stację kolejową, która znajduje się na trasie Białystok – Warszawa. Najbliżej z Uhowa jest jednak do Łap. Obie miejscowości są właściwie ze sobą sklejone. Dzieli je jedynie most nad rzeką Narew. Dodajmy, że okolicy miejscowości jest kilka wież widokowych, zatem najnowsza inwestycja, to kolejne miejsce, gdzie będzie można podziwiać z góry Narwiański Park Narodowy.

 

 

fot. Adam Tarasiuk

Nowa droga ułatwi życie turystom. Lada moment drogowcy zakończą prace.

Dobra wiadomość dla wszystkich mieszkańców i turystów odwiedzających Narwiański Park Narodowy. Drogowcy wylewają asfalt na drodze Jeńki – Pszczółczyn. Oznacza to, że każdy, kto odwiedzi narwiańskie rozlewiska i będzie chciał zajechać zarówno do Kurowa, Waniewa, Śliwna i Kruszewa będzie mógł wreszcie zrobić to po porządnej nawierzchni.

Mimo, że to mała lokalna droga, to jest ona bardzo uczęszczana. Ze względu na brak mostu pomiędzy Kruszewem i Kurowem, objazd wszystkich atrakcji Parku jest możliwy tylko trasą Kruszewo – Śliwno – Izbiszcze – Topilec – Baciuty – Bokiny – Jeńki – Waniewo – Kurowo. Obranie innej trasy powoduje, że trzeba mocno nadrabiać drogi. Dlatego też ważne jest, by cała wymieniona trasa była jak najbardziej komfortowa. Brak asfaltu to nieustające kurzenie się pod wpływem przejeżdżania samochodów.

Wylewanie asfaltu pomiędzy Kurowem a Waniewem oznacza, że wkrótce zakończą się wszelkie prace drogowe w tym miejscu. Gdy tak się stanie – kierowcy będą mieli do dyspozycji asfalt na większości trasy prowadzącej dookoła Narwiańskiego Parku Narodowego. Jedynie będzie trzeba wybierać – jazdę dłuższą drogą z Baciut przez Kościuki do Śliwna lub gorszą, ale krótszą przez Topilec. Pozostaje jeszcze brak mostu pomiędzy Kruszewem a Kurowem. Obecnie trasa pomiędzy miejscowościami urywa się ze względu na zerwany most. Nikt nie proponuje jego odbudowy, gdyż dwukrotnie gdy to czyniono, to wybuchała zaraz wojna światowa i był on niszczony. Nie ma co kusić losu.

fot. Adam Tarasiuk

 

Featured Video Play Icon

Co zwiedzać na Podlasiu? Ten film dobrze to pokazuje.

Jeżeli chcielibyście kompleksowo zwiedzić Podlasie, ale nie wiecie jak się za to zabrać, to ten film z pewnością Wam pomoże. Można tu bowiem w telegraficznym skrócie obejrzeć wiele atrakcji, które czekają na turystów. Zobaczymy kładki ze Śliwna, Kanał Augustowski, Krainę Otwartych Okiennic, Tykocin czy Białystok.

Film został stworzony przez twórców kanału YouTube – „kciukiEM”. Możemy obejrzeć tutaj miks ujęć z podróży po naszym województwie połączonych ze zdjęciami potraw i samych wycieczkowiczów. Film zaczyna się od odwiedzin Tykocina. Drugą miejscówką są pobliskie kładki ze Śliwna, wraz z platformami do przepraw po Narwi. Kolejne ujęcia pokazują nam wycieczkę po Kanale Augustowskim, a także zwiedzanie Krainy Otwartych Okiennic. Warto zaznaczyć, że to nie są już pobliskie punkty jak dwa pierwsze. Tak naprawdę do cała kolejność nie jest do końca ekonomiczna z punktu widzenia podróży, dlatego na koniec wymienimy kolejność taką, by przejechać kilometrów jak najmniej.

Kolejne dwa punkty, które zostały odwiedzone to Białystok i Kruszyniany. Przypomnijmy, że obecnie przyjazd do tej drugiej miejscowości nie jest możliwy. Rząd zamknął ten teren dla przyjezdnych ze względu na budowę zapory na granicy z Białorusią. Planowany termin otwarcia to 1 lipca 2022, ale przypomnijmy, że wjazd miał być możliwy już w marcu, ale termin zamknięcia został przedłużony do końca czerwca. Jeżeli planujecie przyjazd w wakacje, to możliwe, że Kruszyniany znów będą otwarte dla turystów.

Najbardziej ekonomiczna kolejność to Tykocin – Kanał Augustowski – Kruszyniany – Kraina Otwartych Okiennic – Białystok – Śliwno.

Featured Video Play Icon

Oto najpiękniejsze miejsca w Podlaskiem. Nadal warto je odwiedzać.

Nawet, gdy już tam byliście, to warto do nich wracać, bo to najpiękniejsze miejsca w województwie podlaskim. Tym razem możecie obejrzeć je wszystkie w formie jednego filmu. Przypomnijmy, gdzie warto wybrać się także i w tym roku. Najbardziej oczekiwane jest otwarcie Białowieży i Kruszynian, które w powyższej produkcji również występują.

Pierwszym miejscem, które warto zobaczyć, jest Szlak Dębów Królewskich. Olbrzymy rosnące w Puszczy Białowieskiej naprawdę robią wrażenie na każdym, kto stanie obok. Aż trudno uwierzyć, że drzewa potrafią przybierać aż takie rozmiary. Trudno się dziwić, skoro przez kilkaset lat rosną sobie bez przeszkód. Tam człowiek nie odcisnął swego piętna. Po sąsiedzku znajduje się także Rezerwat pokazowy żubrów. Tak jak dęby są królami drzew, tak żubry królami zwierząt – oczywiście tylko na Podlasiu.

Kolejne miejsca to odkrywanie podlaskiej religii, tradycji i zwyczajów. Dlatego prezentowane są Święta Góra Grabarka, Kraina Otwartych Okiennic – której częścią jest cerkiew w Puchłach, a także Kruszyniany, gdzie mamy drewniany meczet, który przypomina drewnianą cerkiew, a to za sprawą czasów jego powstania. Bowiem, gdy budowano świątynie, na Podlasiu wielbiono drewno jako budulec. Dlatego wszystkie budynki z tamtych czasów, które przetrwały do dziś są do siebie architektonicznie nieco podobne.

Kolejne miejsca związane są z przyrodą – wieża widokowa w Białowieży, Europejska Wieś Bociania – Pentowo, a także Tykocin i Narwiański Park Narodowy są miejscami, gdzie będziemy mogli podglądać przede wszystkim ptaki. Wieża jest miejscem, gdzie ujrzymy latające drapieżniki, w Pentowie oczywiście Bociany, a w sąsiednim Tykocinie oprócz bocianów także ptaki, których życie toczy się wokół Narwi. Podobnie w Narwiańskim Parku Narodowym – tam również na rozlewiskach tej rzeki dojrzeć można wiele unikalnych gatunków.

Kolejne miejscówki, to typowo turystyczne miejsca – Augustów, Białystok są w niezbędniku każdego, kto chciałby połączyć zwiedzanie Podlasia z jakąś formą rozrywki. Wigry natomiast są dużo spokojniejsze i są idealnym miejscem dla osób szukających samych siebie. Otoczenie klasztoru i piękne widoki temu sprzyjają.

Featured Video Play Icon

Magiczne Podlasie, Suwalszczyzna i bezkresne bagna Biebrzy. Czas na zwiedzanie!

Wróciła wiosna, a to znak że czas wyciągać rowery (jeżeli ktoś nie jeździł zimą). Nareszcie można planować długie wycieczki jednośladem. Jako, że jesteśmy krytykami szlaku Green Velo, tak tym razem będziemy namawiać by chociaż koło niego się kręcić. Bo tak jak sama infrastruktura tego projektu nie jest zadawalająca, tak też sama trasa owszem. Gdy powstawało Green Velo, podlaskie środowisko rowerowe było przekonane, że będzie to biegnąca przez cały region ścieżka dla jednośladów. W praktyce okazało się, że w głównej mierze wyznaczono po prostu trasę po istniejących szlakach, postawiono znaczki, kilka budek ze śmietnikami i tyle. Zdecydowanie rozczarowujące.

Jednak trasa biegnie przez tereny, które warto odwiedzić – Suwalszczyzna, Biebrzański Park Narodowy, Białystok, Puszcza Białowieska i rdzeń Podlasia czyli tereny Bugu. Wystarczy obejrzeć powyższy film, by zobaczyć ile pięknych widoków nas czeka. Oczywiście nie trzeba trzymać się wszystkich punktów Green Velo, ale jazda przez Wigry czy Augustów, a następnie dzikimi terenami do Goniądza to wręcz obowiązek. Potem można odskoczyć na Łomżę lub z Tykocina dostać się do Białegostoku. Szlak proponuje jazdę główną drogą rowerową wzdłuż ekspresowej ósemki. Można jednak spróbować przedrzeć się przez Waniewo do Śliwna, mimo że kładka w tej pierwszej wsi jest zdemolowana, a wójt od lat tylko zapowiada remont. Mimo to istnieje prawdopodobnie jakieś nieformalne dojście do pierwszej platformy, którą przetransportujemy się już na odremontowaną część. Tu jednak gwarancji nie damy, dlatego jeżeli plan się nie powiedzie, to warto jechać przez Łapy i Suraż.

Kolejne punkty z Green Velo to Białystok i Supraśl. Szkoda by było je omijać, bo warto zobaczyć i stolicę województwa i tez lokalne uzdrowisko położone w Puszczy Knyszyńskiej. Dalej trasa biegnie przez Cieliczankę i Kołodno do Michałowa, by ostatecznie dojechać nad Siemianówkę. My jednak proponujemy zmianę trasy, tak by z Supraśla jechać prostą leśną drogą na Krasny Las do  Grabówki, a następnie przez Henrykowo, Rafałówkę i Zabłudów ruszyć nową trasą rowerową do Krainy Otwartych Okiennic. Zobaczenie Trześcianki, Soc i Puchłów to konieczność. Takich domów i cerkwi jak tam nie ma nigdzie w Polsce!

Następnie ruszymy z Ryboł przez Wojszki do Plosek, by leśnymi i wiejskimi drogami bezpiecznie dojechać aż do Orli i Dubicz Cerkiewnych z powrotem na szlak Green Velo. Potem jedziemy już po trasie aż do Mielnika, gdzie będzie przeprawa promem po rzece i kolejne województwo. Przejechanie całej drogi od Suwałk do Mielnika nad Bugiem zajmie sporo czasu, bo to wyprawa na cały tydzień. Nie zapomnijcie zarezerwować noclegów!

Featured Video Play Icon

Ploski to fantastyczne miejsce do zwiedzania. Rozlewiska, Narew, kolorowa cerkiew, rowerowy raj.

Wczesną wiosną tematem numer jeden są piękne rozlewiska, które już niedługo zaczną znikać, wsiąkając w grunt, nawadniając okoliczną roślinność. Dlatego też póki jeszcze jest co oglądać, warto objechać różne miejsca na Podlasiu, by podglądać naturę. Bo takie rozlewiska to nie tylko akweny wodne, których normalnie nie ma, to też możliwość podglądania przeróżnych ptaków, które przylatując na wiosnę robią sobie przystanki w takich miejscach. Dlatego bierzemy lornetki, aparaty, nieprzemakalne buty i w drogę!

Tym razem chcemy Wam pokazać Ploski nad rzeką Narew. Drogi pomiędzy Białymstokiem i Bielskiem Podlaskim są tam połączone mostem, który po II wojnie światowej przywędrował do nas prosto z Bydgoszczy. W latach 1952-1953, zastąpił on drewniany most. Wcześniej był częścią najdłuższej przeprawy w państwie niemieckim. Obecny most na rzece Narew składa się z dwóch stalowych przęseł z tzw. mostu fordońskiego, który zbudowano w latach 1891-1893 na rzece Wiśle.

Sama wieś Ploski to także interesujące miejsce do zwiedzania. Znajduje się tam Cerkiew Przemienienia Na Górze Tabor, która to jest drewniana i jest arcyciekawym obiektem, bo zmieniła kolor… Może to wydawać się trywialne, ale w cerkwi kolor świątyni ma znaczenie. Dawniej była po prostu cała brązowa. Oznaczało to, że świątynie zawierzono męczennikowi. Kolor niebieski, który pojawił się w ostatnich latach oznacza powierzenie Michałowi Archaniołowi bądź Matce Boskiej.

Ploski to także miejsce, gdzie znajdują się ośrodki wypoczynkowe. Jeżeli chcecie tam wybrać się rowerem, to także jest dobry pomysł. Z Białegostoku możecie do Plosek dojechać przez Juchnowiec lub nową drogą przez Stanisławowo. W samych Ploskach zaraz za mostem jest skręt w leśną drogę, która zamienia się potem w spokojną wiejską drogę. Możecie dojechać tamtędy aż do Orli, Dubicz Cerkiewnych i Kleszczel przy praktycznie zerowym ruchu samochodowym.

Featured Video Play Icon

Przyjechali na Podlasie załatwiać sprawy. Tak się zachwycili, że nagrali wyjątkowy film.

Filmy, w których możemy oglądać sielską i spokojną atmosferę Podlasia warto oglądać zawsze. Tym razem obejrzymy jak blogerzy EndlessTravel przyjechali prywatnie na Podlasie, ale tak się zachwycili, że postanowili uwiecznić to co ich spotkało. A jest na co popatrzeć. Krówki, żubry, bociany, kwiaty, piękna pogoda i interesujące ujęcia z drona – to atuty tej mini-produkcji.

Europejska Wieś Bociania w Penowo (koło Tykocina) to być może dla osób z Podlasia nie jest specjalna atrakcja, ale wierzcie nam, w innych rejonach Polski bocianów specjalnie nie ma. Dlatego ktoś, kto do nas przyjeżdża z innego zakątka może się tą miejscowością zachwycić. Podobnie jak bocianów, nie ma też prawie w żadnym innym regionie żubrów. Dlatego rezerwat pokazowy pod Białowieżą przyciąga tłumy.

Film pokazuje Narwiański i Biebrzański Park Narodowy. Warto obejrzeć go z perspektywy tej produkcji, bo mamy tam unikalne zdjęcia z drona. Mimo powszechności tego typu urządzeń, to ich używanie jest ogólnie zakazane w Parkach Narodowych. Dlatego na stworzenie tam ujęć lotniczych trzeba mieć specjalną zgodę. Nie będziemy wnikać w to w kontekście tego filmu, dlatego też zachęcamy do pooglądania sobie.

Cieszyć się należy że takie filmy cały czas powstają. Wiele osób zanim gdzieś wyjedzie, ogląda w internecie jak dane miejsce wygląda. Umówmy się – zdjęcie może sporo przekłamać i podkoloryzować. Film też, ale tylko wtedy gdy zrobi go prawdziwy fachowiec. Pół-amatorskie produkcje mają to do siebie, że są bardziej autentyczne.

Wiosna to idealny czas na wycieczki do Parków Narodowych. W Podlaskiem jest ich kilka.

Cztery Parki Narodowe w Podlaskiem można odwiedzać przez cały rok, ale wiosną jest to czas na wizytę idealny. Wszystko dlatego, że ideą istnienia i dbania o Park Narodowy jest przyroda w stanie naturalnym. Teraz, kiedy wszystko budzi się do życia, to powoduje, że na takich dzikich terenach możemy bardzo mocno zobaczyć, usłyszeć, a nawet poczuć tą pobudkę.

Narwiański Park Narodowy

Kurowo, Kruszewo, Śliwno, Waniewo, Topilec, Uhowo, Suraż, Bokiny, Radule. To wszystkie miejscowości, które znajdują się w dogodnym położeniu blisko Narwi przebiegającej przez Park Narodowy, jednak to te pierwsze cztery uznawane są za najbardziej atrakcyjne. Dlatego w zależności od tego ile macie czasu, zacznijcie od nich, a skończcie na pozostałych.

W Kurowie jest siedziba Parku, kładki i Ośrodek Edukacji Ekologicznej. W Kruszewie znajduje się zerwany most, z którego widać rozlewiska. Śliwno i Waniewo to kładka jednak dostępna od tej pierwszej miejscowości. Wójt Waniewa od lat obiecywał remont, a kładka po stronie tej miejscowości jest ruiną.

Biebrzański Park Narodowy

Osowiec-Twierdza. Fot. P. Jakubczyk

To największy Park w Polsce! Przez jego środek południowej części przebiega carski trakt, którym można skręcić w niejedną kładkę i wieżę widokową. W Osowcu-Twierdza znajduje się natomiast siedziba Parku. W tej miejscowości również jest i kładka i wieża widokowa. W ogóle trzeba przyznać, że na terenie Biebrzańskiego Parku Narodowego pięknych widoków nie brakuje. W Goniądzu możemy również ze specjalnego tarasu je podziwiać. Nie powinniśmy tez pomijać Dawidowizny. Zaś w Dolistowie Starym za mostem znajduje się wspaniała droga prowadząca do Kanału Augustowskiego. Biegnie przy samej rzece. Jest tam bardzo dziko.

Wigierski Park Narodowy

Mimo, że słynie z jezior, to największy jego obszar zajmują lasy. Jest to ponad 60 proc. terenu. W miejscowości Krzywe znajduje się jego siedziba, a także zaczyna ścieżka przyrodnicza, którą warto przejść. Nie brakuje tam też innych kładek i terenów do spaceru przeplatanych małymi zbiornikami wodnymi. Oczywiście Wigry kojarzą się przede wszystkim z klasztorem, dlatego warto tam się wybrać skoro już będziemy obok.

W samym Parku warto również odwiedzić Wieżę widokową w Kruszniku. Jest także Wigierska Kolej Wąskotorowa, którą koniecznie trzeba się przejechać!

Białowieski Park Narodowy

Tutaj sytuacja jest skomplikowana przez quasti-stan wyjątkowy, który miał trwać do 1 marca, a został przedłużony na kolejny okres (do końca czerwca). Ale jest trochę jak z pandemią i tamtym słynnym „tylko 2 tygodnie”. Nie nastawiamy się, że pod koniec czerwca coś się zmieni. Konkretnie Ustawa o ochronie granicy państwowej daje uprawienia ministrowi, by rozporządzeniem mógł zakazywać wstępu na konkretny obszar. I tak się stało. Po stanie wyjątkowym obowiązuje zakaz wjazdu bez zezwolenia do 183 przygranicznych miejscowości. Na tej liście jest również Białowieża. A to tam znajduje się serce Białowieskiego Parku Narodowego. Zakaz nie dotyczy osób mieszkających i pracujących tam. Ktoś, kto chce wjechać na obszar zakazany, a nie jest ani mieszkańcem ani nie pracuje w tym rejonie musi zwrócić się do komendanta Straży Granicznej o pozwolenie. Strasznie dużo zachodu prawda?

Featured Video Play Icon

Kładka Śliwno – Waniewo znów dostępna! Wysoki poziom wody.

Od początku marca kładka Śliwno – Waniewo znów jest dostępna! Poziom wody jest wysoki, ale można się dostać od niej tylko od strony Śliwna. Szczególnie teraz, wczesną wiosną miejsce jest świetne do zwiedzania. Rozlewiska Narwi w pełnej krasie można podpatrywać zarówno z wież widokowych jak i z okolicznego zerwanego mostu w Kruszewie. W samym Śliwnie i Waniewie oprócz kładki znajdują się pływające platformy, którymi będziemy się przeprawiać po rzece. Jeżeli mamy lornetki, to koniecznie zabierzmy je ze sobą – o tej porze roku warto podglądać dzikie ptaki, których na rozlewiskach jest mnóstwo!

Warto też wybrać się do Ośrodka Edukacji Przyrodniczej „Młynarzówka” i ogólnie do siedziby Parku w Kurowie. Tam też są kładki. Jeżeli jedziecie samochodem to park objedziecie najbliżej przez Baciuty. W Kruszewie most jest zerwany od kilkudziesięciu lat, w Śliwnie do Waniewa dostaniecie się pieszo, ale do Kurowa jest 6 km, więc jeżeli w dwie strony jest Wam za daleko to pozostaje most w Baciutach.

Na terenie Parku obowiązują bilety wstępu, które można kupić na stronie internetowej npn.eparki.pl lub w Kurowie. Siedziba parku jest czynna od 7.30 do 15.30.

fot. UM Tykocin

Tykocin jak Kazimierz Dolny? Można zauważyć bardzo wiele podobieństw!

Ścieżka edukacyjna wzdłuż rzeki Narew w Tykocinie jest już ukończona i w pełni gotowa na przyjmowanie turystów. Przypomnijmy, że od lat były tam zarośla, zaś rzekę można było podziwiać głównie z mostu. Teraz można się przespacerować nowymi bulwarami.

Budowa ścieżki wzbudziła kontrowersje. Tykocin to zabytkowe miasto. Jakiekolwiek przebudowy w okolicy centrum wpływają na odbiór całości. Długa, wybrukowana ścieżka jest zupełnie nowym elementem, zmieniającym krajobraz. Ponadto wielu osobom nie podoba się sam fakt, że zastosowano betonową kostkę, od której w czasach zmian klimatycznych powinno się odchodzić – szczególnie przy rzece. Potężna ulewa (jakich jest coraz więcej) może spowodować podtopienia, bo deszczówka, przez bruk nie będzie miała jak spływać. Są jednak także plusy tego rozwiązania. Po ścieżce edukacyjnej będą mogły poruszać się nie tylko nogi, ale też koła wózków i rowerów. Na utwardzonej powierzchni bez kostki nie byłby to najlepszy pomysł – szczególnie po deszczu.

Najważniejsze, że cały brzeg Narwi może teraz służyć mieszkańcom. Wcześniejsze zarośla – mimo, że zupełnie naturalne nikogo nie przyciągały. A tak Tykocin może porównać się do Kazimierza Dolnego, gdzie również są bulwary nad rzeką, mała starówka, zamek, synagoga czy stare domy. W jednym i drugim mieście nie brakuje także turystów. Jedyne, czego brakuje w Tykocinie to ogródki na Rynku latem. Gastronomia jest tu rozproszona.

Miejmy nadzieję, że pod tym i innymi względami Tykocin się jeszcze rozwinie. Gdyby nie wydarzenia historyczne, to dziś Białystok prawdopodobnie byłby wsią, a stolicą województwa na przykład Tykocin.

Featured Video Play Icon

Czy można dopłynąć z Łomży do Białowieży? Im to się udało!

W czerwcu 1927 roku w łomżyńskim czasopiśmie Życie i praca można było przeczytać relację z przepłynięcia łodzią z Łomży do Białowieży. Czterech śmiałków, uczniów 8-klasy zdecydowało się na tą wyjątkową wyprawę. Cała trudność polegała na tym, że trzeba było całą drogę wiosłować pod prąd. A dystans między dwoma miejscowościami jest spory. Lądem to 150 kilometrów. Rzecznymi zakolami? Dużo więcej.

– Któregoś dnia (było to jeszcze w kwietniu) przyszła mi do głowy myśl urządzenia wycieczki do Białowieży – łódką – tak zaczyna się relacja z tego wyjątkowego wydarzenia. Oczywiście chętnych było bardzo wielu, z pośród których ostatecznie miało jechać 4-ch. tj. Jarocki Stanisław, Kraszewski Kazimierz, Stilter Andrzej i ja (Jan Kazimierz Wiszniewski – dop. red). Było więc nas czterech żądnych przygód, nowych wrażeń, miłujących życie koczownicze – a takim jest właśnie jazda łódką w nieznane okolice, jazda pełna niewygód i trudów. – można było przeczytać w Życiu i praca.

Po otrzymaniu świadectw w niedzielę 19 czerwca, od poniedziałku rozpoczęliśmy przygotowania do podróży. Niezbędna była dla nas dokładna mapa, którą też otrzymaliśmy od p. Krauzego, okazującego wielkie dla naszej wyprawy zainteresowanie; był na tyle dobry, że we środę o godz. 5-tej pożegnał nas nas przystani. Zakupiliśmy na drogę prowiantów (2 klg. słoniny, 5 klg. ryżu, 5 klg. cukru, kakao, kawy, makaronu, soli, i t. d.), finanse też nie przedstawiały się zbyt skromnie – mieliśmy więc wszystko, co jest potrzebne na 2-u tygodniową wycieczkę. Rankiem 22 czerwca siedzieliśmy już w łodzi.

W szybkiem tempie minęliśmy most, Starą Łomżę, Szur, które groźne, zdradliwe wiry oglądaliśmy w godzinę po wyjeździe. Przed Siemieniem, chcąc się upewnić co to za wieś zapytałem jakiegoś rybaka o nazwę. Ten się odwrócił, przyjrzał chałupom jakby pierwszy raz je widział i ostatecznie mruknął coś niezrozumiale. Ciekawe, że wszyscy chłopi niechętnie patrzą na wycieczkowiczów, a pytania ich uważają za kpiny. 

Minęliśmy rozsiadłe nad rzeką Niewodowo, Siemień, Rakowo-Czachy, Rakowo-Boginie i o 11-ej zatrzymaliśmy się na śniadanie przed Krzewem. Śliczne brzegi ma Narew w odcinku Krzewo – Bronowo. Samo Krzewo ma bardzo ładne położenie: chaty, rozrzucone na dość wysokich wzgórzach, porośniętych lasem, łyskają pośród zieleni bielą ścian, dalej zaś nieco lewy brzeg porastają bujne trzciny i wysokie trawy, które znowu są podszyciem pięknych olszyn. Tutaj zauważyliśmy pierwszy raz 2 jastrzębie unoszące się ponad wierzchołkami – ptaki, które potem będziemy często spotykać.

Na noc zatrzymaliśmy się w Złotorji, w smutnem dla nas miejscu, gdyż tutaj gwoli dogodzenia podniebienia wydaliśmy aż 5 zł. i kazaliśmy sobie usmażyć rybek. Dobre, bo dobre, ale jak przyrządzane! Pierwszy raz widziałem takie barbarzyństwo! Z żywych, rzucających się jeszcze, zeskrobywała gospodyni wbrew naszym protestom łuskę, następnie żyjącym wyjmowała wnętrzności i, co jest potworne, biedne te nieme stworzenia rzucały się jeszcze na gorącej patelni, przetrzymywane nożem (żeby nie upadły na podłogę) przez gospodynię.

Minęliśmy Izbiszcze, Topilec, Bokiny, Uhowo, znajdujące się po przeciwnej stronie mostu kolejowego w Łapach i w tem ostatnim mieście urządziliśmy dwugodzinny postój. Miasteczko małe, nieciekawe, właściwie tylko stacja kolejowa z solidnemi zabudowaniami stacyjnemi. O godz. 16-ej wyruszyliśmy dalej. Ludność tu zupełnie inna, niż tam w dole Narwi! Odcinek Łomża -Białowieża z biegiem rzeki można podzielić na 3 części. Łomża – Waniewo – ludność na wskroś polska, katolicka, Waniewo – Suraż – daje się już słyszeć język ruski, większość jest jednak Polaków – katolików, Suraż-Białowieża – o, tutaj wszystko na każdym kroku przypomina Białoruś, ale o tem później! Jakież było moje zdziwienie, gdy po raz pierwszy przed Waniewem otrzymałem na swe pytanie ruską odpowiedź! Później zdarzało się to coraz częściej i częściej, tak że w końcu dziwiłem się, gdy słyszałem polski język!

Bardzo chętnie rozmawiałem z chłopami, spotykanymi w drodze, wiedząc że tylko w ten sposób poznam ich charakter i obyczaje. Rozumieliśmy się doskonale mimo, że ja mówiłem do nich po polsku, a oni zaś do mnie po białorusku!

Nigdzie nie spotkałem tyle uprzejmości, co w Narwi na plebanji. Wielebny ksiądz proboszcz tyle nam okazał serca, tak serdecznie z nami rozmawiał, że wprost zawstydzeni byliśmy Jego uprzejmością! Spotkała nas tu prawdziwa, staropolska gościnność!

Już widać Białowieżę! Czerwieni się na zielonem tle drzew zameczek myśliwski b. cara Mikołaja II, obecna własność Państwa Polskiego. Muszę się przyznać, że niekiedy wątpiłem czy dojedziemy łodzią do samego miejsca, tak niektóre przeprawy były ciężkie. Jeszcze ostatni wysiłek – i jesteśmy w Białowieży. Zatrzymujemy się na brzegu, a tymczasem coraz więcej osób zbiera się i z zaciekawieniem nam się przygląda.

Cała wyprawa trwała 17 dni. Z Łomży do Białowieży uczniowie płynęli 9 dni. Potem odpoczywano 3 dni. Droga powrotna z prądem była już dużo szybsza. Trwała 5 dni.

Powyższe fragmenty z czasopisma Życie i praca – numer 29-39 z 1927 roku. Poniżej pełny artykuł.

Tytuł: Życie i Praca : organ informacyjno-społeczny poświęcony sprawom Ziem Województwa Białostockiego. R. 4, 1927, numery 29-39

Wydawca / drukarz: Michał Piaszczyński

Miejsce wydania / druku: Łomża

Data: 1927

Język: polski

Typ źródła: czasopismo

Lokalizacja oryginału: Biblioteka Uniwersytecka w Warszawie

Featured Video Play Icon

Narwiański Park Narodowy. Czy warto tam się wybrać zimą?

Od razu odpowiemy na pytanie z tytułu tak warto. Skupimy się na tym, dlaczego. Narwiański Park Narodowy jest wyjątkowym miejscem za sprawą rzeki i jej rozlewisk, przy której mieszczą się cztery miejscowości – Kurowo, Kruszewo, Śliwno i Waniewo. W tej pierwszej znajduje się siedziba Parku, a także kładka. Kruszewo, które słynie z przepysznych ogórków to także miejsce, gdzie znajduje się zerwany most. Śliwno i Waniewo są natomiast połączone kładką z pływającymi platformami służącymi do przeprawy. Latem to także miejsce lęgowe wielu gatunków ptaków.

Patrząc na to wszystko teraz możemy się skupić na aurze zimowej. Na pewno warto zobaczyć rozlewiska z zerwanego mostu. One są przepiękne i dzikie o każdej porze roku. W Kruszewie znajduje się także prywatna wieża widokowa. Wystarczy zapukać do gospodarza. Przyjemne także będą spacery po Kurowie i Śliwnie po kładkach. W Waniewie natomiast oprócz kładki jest także wieża widokowa. Trzeba dodać, że kładka w Waniewie jest już w bardzo złym stanie technicznym i od lat czeka na remont. Dlatego wszystkie miejscowości lepiej zwiedzać z osobna. Park można objechać samochodem w okolicach Baciut.

Jest także druga część Parku Narodowego, przy której położone jest Uhowo i Suraż. Warto także odwiedzić te miejscowości. W tej pierwszej z nich jest wieża widokowa. Te drugie to jedne z najmniejszych miast w Polsce, które warto odwiedzić samo w sobie o każdej porze roku. Zimą wszystkie miejsca głównie nadają się do spacerów w przyjemnych okolicznościach. Jeżeli potrafimy wstawać rano, to warto wybrać się tam o wschodzie. Aczkolwiek zachód też prezentuje się pięknie.

fot, Fundacja Obowiązek Polski

Podlaskie ma nowy szlak turystyczny! To malownicza trasa z Tykocina do Wasilkowa.

Obecnie z Tykocina do Wasilkowa można dojechać dosyć szybko najpierw obwodnicą, a później drogą ekspresową. Przyznajmy sobie jednak, że widoków żadnych ciekawych nie będzie. Dlatego świetną alternatywą jest nowy szlak turystyczny „Pamięć i Tożsamość”, który łączy oba miasta.

Trasa biegnie spod Alumnatu w Tykocinie poprzez Górę, Pacową Chatę, Borsukówkę, Chraboły i kończy w Wasilkowie w Folwarku Nadawki tuż przy stajni Grot. Malownicza trasa szlaku prowadzi przez podlaskie wsie o nieznanych, często ciekawych historiach, co skłania do lepszego poznania regionu, otaczającej go przyrody, jego historii, czy tradycji. Jako pierwsi szlak przemierzyli go ci, którzy szlak stworzyli czyli Podlaska Chorągiew Husarska. Oczywiście przejechali ją konno.

Nowy szlak prowadzi przez malownicze tereny nad Narwią. Kolejny przystanek Pacowa Chata to wioska tematyczna, przysiółek szlachecki, w którym poznać możemy sarmackie tradycje. Następnie trasa prowadzi wzdłuż Puszczy Knyszyńskiej aż do Wasilkowa. Nie zapomnijmy też, że warto dokładnie zwiedzić zarówno Tykocin jak i Wasilków. Trasa szlaku ta ma 45 kilometrów. Można ją przemierzyć pieszo, biegiem, rowerem lub… konno tak jak robiono to dawniej. Niezależnie od środka transportu, warto choć raz się tamtędy przejść.

Featured Video Play Icon

Podlaska wieś, która była miastem. Powinna być nim znowu!

Gmina Sokoły, której najważniejszą wsią są XIV-wieczne Sokoły leży pomiędzy Łapami a Wysokiem Mazowieckiem. Najbardziej znanym miejscem w gminie jest jednak wieś Waniewo, która to odwiedzana jest ze względu na drewnianą kładkę prowadzącą przez rozlewiska Narwi do wsi Śliwno. Co ciekawe – Sokoły powinny być w zasadzie miastem.

Wieś status ten utraciła w 1950 roku razem z innymi podlaskimi miejscowościami: Dąbrową Białostocką, Kleszczelami, Krynki, Suchowolą i Tykocinem. Wszystkie te miasta odzyskały prawa miejskie oprócz Sokołów. Dawniej obowiązywała zasada, że miejscowość, która liczy więcej niż 2000 mieszkańców może zostać miastem. Dzięki przekroczeniu tej liczby Krynki w 2009 stały się ponownie miastem, zaś po raz pierwszy prawa miejskie wtedy otrzymało Michałowo. Tymczasem wspomniane Sokoły mają mieszkańców 1500. Cała gmina liczy zaś 6000 osób. Teoretycznie nie może być jeszcze miastem, ale warto dodać, że obecnie najmniejszym miastem w Polsce jest świętokrzyski Opatowiec liczący zaledwie 336 osób. Chcieli tego sami mieszkańcy. Dodajmy też, że próg 2000 mieszkańców nie jest już przestrzegany (ani zapisany jako prawo). Podlaskie Kleszczele dwóch tysięcy nie mają, zaś jednym z najmniejszych miast w Polsce jest Suraż, który nie ma nawet 1000 mieszkańców.

Dość o liczbach, skupmy się na Sokołach. Miejscowość powstała w okolicach 1446 roku i została założona przez braci Sokołów. W 1471 roku czterech braci, już nie Sokołów, a Sokołowskich herbu Gozdawa, dziedziców z Sokół i Kruszewa wraz z Janem Kruszewskim z Kruszewa ufundowali kościół. W 1676 roku połowa wsi należała do Sokołowskich, druga do Kruszewskich. Pod koniec XVIII wieku nadal własność osady była podzielona na połowę. Jedna należała do kościoła, druga do Marianny Markowskiej z Kruszewskich. To dzięki niej w 1827 roku – Sokoły stały się miastem. Utraciły swoje prawa za karę po powstaniu styczniowym. Po odzyskaniu przez Polskę niepodległości, Sokoły od 1919 roku ponownie były miastem.

Podczas II wojny światowej miasto zostało potraktowane przez Niemców podobnie jak inne polskie grody. Spalono je i zniszczono. Utworzono też getto, do którego spędzono Żydów, a następnie wywieziono do podwarszawskiej Treblinki, gdzie znajdował się niemiecki, nazistowski obóz zagłady. Życie tam straciło około 900 mieszkańców Sokół.

Należy także wspomnieć o haniebnej, powojennej historii, jaka została nieco przemilczana. W jednym z żydowskich domów, 17 lutego 1945 świętowano powrót bliskich z obozu zagłady. Zapowiadał się wspaniały wieczór. Grano w karty, przygotowywano posiłek. W pewnym momencie do domu wtargnął wąsaty mężczyzna z karabinem w żołnierskim mundurze. Należał on do polskiego podziemia. Tamtego wieczoru zamordował on 7 osób – w tym czteroletnie dziecko oraz dwie osoby, które przeżyły holocaust. Tablica upamiętniająca tamto wydarzenie znajduje się w… Warszawie.

Należy też wspomnieć o pozytywnych rzeczach. W pobliskim Krzyżewie Stefania Karpowicz stworzyła szkołę rolniczą dla synów średnich i zamożniejszych rolników. Chciała, aby placówka przygotowywała ich do samodzielnej i nowoczesnej pracy we własnych gospodarstwach. Warto dodać, że kobieta mogła być, kim tylko zapragnęła i brylować w świecie. Wybrała skromne życie, które w pełni oddała drugiemu człowiekowi.

Kobieta-instytucja z Podlasia. Stworzyła tu dzieło, które przetrwało zabory, wojny i komunizm.

Gmina Sokoły oprócz wspomnianej kładki w Waniewie (która aktualnie jest w fatalnym stanie technicznym i czeka od lat na remont) ma również inne atrakcje warte zwiedzania. Oczywiście jest to cały Narwiański Park Narodowy, gdzie można na przykład wypożyczyć łódkę-pychówkę, którą zwiedzimy „polską Amazonkę” z poziomu tafli wody. Nie brakuje tu różnorodnych roślin czy gatunków ptaków. W samych Sokołach jest wspomniany 55-metrowy kościół, który został wybudowany w czasie od 1906 do 1912 roku, w stylu neogotyckim. Jest też plac do rekreacji dla młodzieży.

Do Sokół można dojechać samochodem. Pociąg zatrzymuje się w pobliskich Łapach i Raciborach. Jeżeli chcielibyśmy zwiedzić okolicę rowerem, to właśnie w tych miejscowościach powinniśmy wysiąść.

fot. Sylwester Górski / Wikipedia

Rezerwat Kalinowo. Zobacz te wszystkie cuda przyrody na własne oczy!

Wracamy do Doliny Narwi. Ostatnio proponowaliśmy Wam jej odwiedzenie rowerem. Tym razem skupimy się tylko na jednym miejscu, które warto przejść pieszo o każdej porze roku, zaś rower może nam przeszkadzać. To górzysty Rezerwat Kalinowo w gminie Piątnica.

Zdecydowanie największą powierzchnię rezerwatu zajmują grądy i są one jedynym skrawkiem wielogatunkowego lasu liściastego o naturalnym charakterze na całej Wysoczyźnie Kolneńskiej. Spacerując po terenie napotkamy lipy, dęby, klony, brzozy czy graby. Nie brakuje też kwiatów szałwii, goździka czy zawilca. Unikalny charakter lasu stworzył doskonałe warunki do osiedlania się wielu gatunków ssaków i ptaków. Spośród przedstawicieli ssaków spotkać można tu jenota, borsuka, lisa, kunę, tchórza, gronostaja czy łasicę! Chodząc po lesie usłyszy też dzięcioła. Można zaobserwować też zięba, kosa czy sójkę. Prawdziwe bogactwo natury!

Na szczególną uwagę zasługuje również płynąca przez rezerwat Narew. Jej zakola w leśnych zakątkach prezentują się niesamowicie. Jeżeli jesteście pasjonatami fotografii, to możecie stworzyć naprawdę cudowne zdjęcia w tym miejscu. Potrzebne będzie tylko trochę słońca, aczkolwiek w pochmurne dni tez możecie popróbować.

Rezerwat znajduje się nieopodal Łomży. Oznacza to, że możecie się do rezerwatu wybrać albo samochodem albo piechotą jeżeli dojedziecie autobusem z Łomży do Drozdowa (podróż trwa 20 minut). Ostatecznie możecie też jechać rowerem aczkolwiek rezerwat jest terenem górzystym, zatem nie każdemu może odpowiadać wycieczka jednośladem. Tak czy owak warto tam jechać i zobaczyć te wszystkie cuda przyrody na własne oczy!

fot. Łomżyński Park Krajobrazowy Doliny Narwi

Łomżyński Park Krajobrazowy Doliny Narwi. Przejedź rowerem dookoła i podziwiaj przyrodę.

W ramach Światowego Dnia Turystyki na terenie Łomżyńskiego Parku Krajobrazowego Doliny Narwi, przy forcie nr 1, odbyło się uroczyste otwarcie ścieżki pieszo – rowerowej pn. „Nadnarwiańskie Górki”. Szczerze powiedziawszy nie wiadomo co oni dokładnie tam otwierali, bo ścieżka ma lekko ponad 3 km, z czego część nawierzchni to kocie łby (dla rowerzystów koszmar), a część to utwardzony piach, który w suche dni jest mordęgą. Zaś inwestycja polegała na wyznaczeniu istniejącej drogi na mapie, oznaczeniu 3 tablicami informacyjnymi oraz 8 tablicami kierunkowymi. Jest też obietnica uzależniona od Wójta Piątnicy. Jeżeli ten będzie chciał się dogadać z dyrekcją Parku, to pojawią się też stojaki na rowery, kosze na śmiecie i ławki.

O tym wielkim „otwarciu” piszemy przy okazji. Bo ogólnie chcieliśmy Was zachęcić do objechania rowerem całego przyrodniczo cennego terenu Łomżyńskiego Parku Krajobrazowego Doliny Narwi i jego okolicy. Trasa wynosi 75 km. Na wspomnianym wyżej „otwieranym” terenie z Piątnicy do Kalinowa przejedziemy przez strefę krawędziową, z której rozciąga się widok na dolinę Narwi, przebiegając wzdłuż wysoczyzn okalających prawy brzeg rzeki. Fragment trasy przechodzi również obok fortów carskich, które stanowią atrakcję historyczną i czaplińca, gdzie w bezpiecznej odległości możemy podziwiać gniazda czapli siwej tworzącej zwartą kolonię. Tuż obok znajduje się zasiedlone gniazdo bielika. W tym miejscu obserwujemy bardzo rzadkie sąsiedztwo dwóch gatunków ptaków: osobnika szczytowego i jego ofiary. W przestrzeni okalającej ścieżkę turystyczną występuje również bardzo ciekawe polodowcowe ukształtowanie terenu z okresu zlodowacenia środkowopolskiego. Stojąc na południowym skraju Wysoczyzny Kolneńskiej zobaczymy wspaniały widok na dolinę i jej najwęższy odcinek.

Jadąc dalej możemy zawitać do Muzeum Przyrody w Drozdowie. Piękny budynek, wspaniałe wnętrza, kładka, park, wypchane dzikie zwierzęta. Jest naprawdę co podziwiać! Kolejny przystanek to Piaskowa Górka, która jest niezwykłym siedliskiem zwierząt, roślin i owadów. Jeżeli chodzi o te ostatnie – to w tym miejscu odnotowano 27 gatunków motyli! Kolejna atrakcja to Bronowo. Tamtejszy drewniany most zagrał w filmie „Wołyń”. Ogólnie to piękne widokowo miejsce. Następnie zjedźmy na chwilę z Parku i wybierzmy się do Wizny. To jest miasteczko o wyjątkowej historii. Warto zobaczyć też wydmy i niesamowite miejsce jakim są Grądy-Woniecko.

Powrotny odcinek wiedzie przez Rybno, gdzie zimą szusują narciarze. Jest też Siemień Nadrzeczny w pięknym widokiem na Narew oraz inny punkt widokowy – Góra Królowej Bony. Na sam koniec do odwiedzenia pozostanie Stara Łomża i Łomża.

 

Featured Video Play Icon

Kładka Waniewo-Śliwno. Tak obecnie wygląda przeprawa przez rozlewiska.

Jak wiadomo, od dłuższego czasu kładka od strony Waniewa jest w fatalnym stanie technicznym. Zadbana część biegnąca od Śliwna to ta należąca do Narwiańskiego Parku Narodowego. Ta druga zaniedbana należy do gminy Sokoły. Wójt Józef Zajkowski, pytany przez dziennikarzy o remont, wielokrotnie się wypowiadał że cały czas to planuje. Jako największą przeszkodę w realizacji wskazywał konieczność wykonania drogiej inwestycji z drewna dębowego, by było to na lata. Nie sposób mu odmówić racji. Ostatnio obiecywał prace na majówkę. Jak widać na powyższym filmie dalej jest źle. Wstyd dla gminy Sokoły, że ma takiego wójta, co tylko planuje i nic więcej nie robi. Kładka jest odwiedzana przez ogromne tłumy turystów. Wszyscy oni potem wracają do swoich miast i opowiadają o zniszczonej infrastrukturze co rzutuje na całe Podlaskie.

Od strony Śliwna kładka została świeżo wyremontowana w 2018 roku. Teraz jest jeszcze lepiej, bo pierwsze zejście jest poprawione i utwardzone kostką. Po drodze przeprawiamy się platformami po rozlewiskach i mijamy wieże widokowe. Możemy z nich obserwować to, co się dzieje w przyrodzie. Na powyższym filmie turysta napotkał na swojej drodze lisa, który akurat zwinął jajko. Warto jednak wziąć ze sobą lornetkę, gdyż można w okresie lęgowym napotkać wiele pięknych gatunków ptaków. Sam spacer jest już dobrą sprawą.

Długość kładki wynosi 1050 metrów. Obecnie niestety, końcówka trasy przez wspomniane wyżej długotrwałe planowanie wójta jest niedostępna. Jak widać na powyższym filmie – można ewentualnie iść po zdezelowanej części. Mimo wszystko warto wybrać się do Śliwna i skorzystać z tej części, która jest dostępna. Na kładce obowiązują bilety wstępu do Narwiańskiego Parku Narodowego. Kupić je można w siedzibie Parku w Kurowie oraz przez internet na stronie instytucji.

 

Featured Video Play Icon

W podlaskim kalendarzu teraz czas na grzyby. A co potem?

Sierpień to czas, gdy na niebie można było oglądać rój Perseidów, który muskał atmosferę naszej planety tworząc widowiskowe smugi przypominające fajerwerki. To już jednak za nami. Tak samo jak odloty bocianów do ciepłych krajów. Jeszcze nie dawno można było obserwować sejmiki bocianie, teraz tylko puste gniazda. Nie wykluczone jednak, że gdzieś uchowały się jeszcze ostatnie sztuki.

Teraz pogoda się nieco skiepściła więc w lesie pojawiły się pierwsze grzyby. Jedno jest pewne – nie ostatnie. Najbliższy czas to właśnie raj dla grzybiarzy. Dlatego jeżeli szukacie zajęcia na urlop lub inny czas wolny, to w naszym regionie właśnie wszyscy wyjeżdżają do lasów po przysmaki. W menu dominować będą kurki, maślaki i prawdziwki. Najlepszym miejscem do zbierania jest ogromna Puszcza Knyszyńska.

Coraz chłodniejsze noce powodują, że z lasów wyłaniają się żubry, które to szukają pożywienia na polach. Tradycyjnie w wyznaczonych miejscach czekają na nie stogi siana z innymi przysmakami. Z roku na rok stada tych wspaniałych zwierząt się powiększają, a to znak że o dumę naszego regionu dbamy jak tylko możemy. Najlepszym miejscem obserwacji jest oczywiście Puszcza Białowieska.

Warto też wybrać się jeszcze do Augustowa, Biebrzańskiego Parku Narodowego i Narwiańskiego Parku Narodowego. Te miejsca mają w sobie wiele uroku o każdej porze. W tym pierwszym ciągle atrakcyjne są spacery bulwarami na plażę i rejsy statkami. Szczególnie nad Rospudę, by poobserwować z pokładu zmieniającą się przyrodę. Podobnie w parkach – tam jednak służą do tego wieże widokowe. Na kładkach trwa remont od strony Waniewa, więc zwiedzajcie od strony Śliwna. Warto też poobserwować Narew z zerwanego mostu w Kruszewie. Teraz jest najlepszy czas na uchwycenie pięknych kadrów. O ile nie zabraknie słońca. W Biebrzańskim Parku Narodowym natomiast warto objechać tereny od Goniądza, przez Dolistowo Stare aż do Jagłowa.

 

 

Featured Video Play Icon

Na tropie ducha puszczy. Surwiwalowcy sprawdzali Podlasie i Suwalszczyznę.

Podlaskie jest coraz bardziej popularne. Po tym jak odwiedziło nas mnóstwo turystów, kręcono seriale i będą znów kręcić film z serii „U Pana Boga…”, zainteresowanie regionem nie maleje. Co raz pojawiają się u nas ludzie, którzy kręcą wartościowe materiały na YouTube (nie mylić z YouTuberami) i do tego mają tam wysokie zasięgi. W dzisiejszych czasach to doskonałą promocja. Tym razem na tropie ducha puszczy znalazła się ekipa „Ekwipunek Dźwigany Codziennie”.

Autorzy na swoim kanale traktują o bushcrafcie, sztuce przetrwania, outdoorze, turystyce czy włóczęgostwie. Podlasie to idealny teren dla nich. Na pierwszy raz postanowili odwiedzić najbardziej znane i popularne miejscówki. W naszym regionie zobaczyli Świętą Górę Grabarkę, skit w Odrynkach, Trześciankę i jej malownicze chaty, tatarskie Kruszyniany, a także piękne rejony Suwalszczyzny.

Najprzyjemniejsze było zakończenie relacji, które zostało ujęte tak: „To, że tam wrócę, jest pewne, jak w banku – a nawet pewniejsze„. Ciszyć się należy, że nasz region tak zaczął przyciągać ludzi i że chcą do nas wracać. Jeszcze trochę, to może też będą się osiedlać.

Featured Video Play Icon

Piękne stare miasto. Łomża ma czym zachwycić!

Jeszcze 20 lat temu Łomża nie przypominała tego miasta, którym jest obecnie. W 1999 utraciła status miasta wojewódzkiego na rzecz Białegostoku, które stało się stolicą połączonego z Łomżyńskiego, Suwalskiego i Białostockiego województwa podlaskiego. Zmarginalizowana i pomijana przez władzę na szczęście nie zniechęciła swoich mieszkańców. W ciągu dwóch ostatnich dekad liczba ich nieznacznie zmieniała się.

Łomża powstała w X wieku. Przetrwała zabory, dwie wojny. Przez miasto przepływa rzeka Narew. W okolicy znajduje się również Łomżyński Park Krajobrazowy Doliny Narwi, a także Chroniony Krajobraz Równiny Kurpiowskiej i Doliny Dolnej Narwi. W granicach miasta położony jest Las Jednaczewski. Pod względem przyrodniczym miasto może także cieszyć się bogactwem jezior zakolowych.

Najważniejsze zabytki Łomży to ratusz z lat 1822-1823, Brama Napoleona, Klasztor Kapucynów z kościołem Matki Bożej Bolesnej, Katedra św. Michała Archanioła i Jana Chrzciciela z 1525 roku! Spacerując po mieście możemy natrafić na ławeczkę z pomnikiem Hanki Bielickiej. Aktorka była związana z Łomżą, w której zamieszkała po I wojnie światowej. Warto tu podkreślić, że Bielicka często podkreślała publicznie swoje zamieszkanie – dzięki czemu przysłużyła się promocji miasta.

Gdy patrzymy na powyższy film, to możemy zauważyć że po 20 latach bardzo wiele się zmieniło. Co prawda Łomżę dotknęła betonoza – choroba wielu prezydentów miast, ale nie brakuje terenów zielonych, które w jakiś sposób rekompensuje głupi pomysł zabudowywania zabudowywania głównych placów w mieście kostką. Trzeba podkreślić, że po mieście spaceruje się całkiem przyjemnie. Dlatego jeżeli jeszcze nigdy nie byliście tam, to koniecznie kupcie bilet (póki co można tylko na autobus) i czym prędzej przyjeżdżajcie.

 

 

 

Featured Video Play Icon

Dolina Dolnej Narwi. Piękne i spokojne tereny czekają na zwiedzających.

Można samochodem, a można rowerem. Dolina Dolnej Narwi ma bardzo dużo do zaoferowania wszystkim zwiedzającym. Na jakie atrakcje możemy liczyć w tamtym rejonie?

Jeżeli przemierzacie rowerem, to warto wybrać się trasą, którą jedzie autor powyższego filmu. 113 km jest naprawdę do zrobienia! Jedziemy z Łomży do Jednaczewa, a dalej przez piękne tereny do Nowogrodu. Kolejny etap to Dziedzice i droga na kurpie. Fragment trasy biegnie przez województwo mazowieckie. Konkretnie to musimy dojechać do Ostrołęki. Następnie wracamy na podlaskie Podkoszary, a stamtąd jedziemy przez Przytuły, Tarnowo i Szczepankowo. Potem, by wrócić do Łomży zostanie już niewielki fragment.

Warte zwiedzenia są już same Łomża i Nowogród. Wspaniała leśna trasa czeka nas w Szablaku. Po drodze w jednąstronę wiele razy będziemy blisko Narwi, co również wiąże się z pięknymi krajobrazami. Powrót do Łomży z Ostrołęki wiąże się już bardziej z oddaleniem od rzeki, ale ładnych widoków również nie zabraknie. Warto jeszcze dodać coś dla tych, którzy się boją odległości 113 km. Wydaje się być duża, jednak jeżeli wyjedziemy wcześnie rano, to bez pośpiechu z wieloma przerwami zaliczymy wszystkie punkty. Na tak dużych trasach warto robić sobie krótkie przerwy regeneracyjne co 25 km oraz jedną dłuższą w połowie trasy. Dzięki temu długie dystanse możemy pokonywać rowerem.

Jeżeli jednak zdecydujecie się na samochód będzie zdecydowanie łatwiej. Wtedy też możecie zabrać ze sobą więcej sprzętu (na przykład aparat ze statywem) i jedzenia. Polecamy jednak stołować się po drodze w okolicznych przybytkach, gdzie zasmakujecie kuchni regionalnej. Wtedy macie szanse odkrywać region wszystkimi zmysłami.

Featured Video Play Icon

W Podlaskiem jest ponad 50 wież widokowych! Zobacz mapę, skąd można podziwiać region.

Pięknych miejsc w Podlaskiem nie brakuje. Czasem jednak ciężko to zobaczyć z ziemi. Dlatego też coraz popularniejszą formą turystyczną są wieże widokowe. I chociaż największe konstrukcje powstają w górach, to w naszym regionie też nie ma czego się wstydzić.

Żeby zobaczyć więcej informacji na temat danej wieży wystarczy przybliżyć mapę w wybranym miejscu i kliknąć ikonkę. Możemy znaleźć wieże w różnych mezoregionach. Nie brakuje widoków na Równinie Bielskiej, Wzgórzach Sokólskich, Dolinie Górnej Narwi czy też Pojezierzu Wschodniosuwalskim. Wieże znajdują się także w Białymstoku jak i w jego bliskiej okolicy – w Kołodnie czy Pańkach.

Co ciekawe wieża znajduje się także w tatarskiej wiosce Kruszyniany. Tam wszyscy przyjeżdżają podziwiać drewniany meczet, mizar czy też smakują lokalnej kuchni, a pomijają wieżę, która może być urozmaiceniem wycieczki. Jest to tak zwana „Orla wieża”. Dlatego, gdy następnym razem będziecie gościć w Kruszynianach (lub jedziecie tam po raz pierwszy), to nie zapomnijcie również zapytać i o tą atrakcję. Z wieży możemy podziwiać tam wyjątkowe gatunki ptaków.

Warto wybrać się także do Siemieniakowszczyzny. Wieś położona u stóp Puszczy Białowieskiej oferuje naprawdę wysoką konstrukcję, z której widoki są olśniewające! Możemy natrafić na rozlewiska, możemy zobaczyć żubry. To kwestia pory roku, pogody i szczęścia. Niemniej jednak warto spróbować. Szczególnie, że można to połączyć z wycieczką do reszty Puszczy Białowieskiej.

Świetną konstrukcję możemy również podziwiać w Puszczy Białowieskiej w Kosym Moście. Tam niedaleko znajduje się ostroja żubrów. Dodamy tylko żeby nie wybierać się tam samemu i bez telefonu, bo to już głęboki las i wystarczy trochę roztargnienia, by się zgubić. Oczywiście droga jest normalna, ale w lesie jak to w lesie, szczególnie tak wielkim jak Puszcza Białowieska lepiej być dodatkowo ostrożnym.

Warto też wybrać się do Czarnej Białostockiej, gdzie powstała nowa wieża widokowa. Nad Zalewem Czapielówka jest teraz bardzo pięknie! To świetne miejsce do rekreacji i odpoczynku. Jeżeli jesteście fanami wędrowania i przyrody, to powinniście spróbować zaliczyć wszystkie wieże! Trochę to zajmie, ale satysfakcja jest gwarantowana.

Featured Video Play Icon

Tylko piękne widoki! Podlaskie z góry cały czas zachwyca.

Przyznajmy szczerze, że takich filmów jak powyższy powstaje naprawdę dużo, jednak każdy z nich jest wyjątkowy. Nie raz możemy obejrzeć ujęcia, które już ktoś kiedyś zrobił, bo autorzy filmów wybierają najpopularniejsze podlaskie miejsca, a jednak każde takie dzieło ma w sobie „to coś”. Na pewno decyduje o tym fakt, że trudno o zrobienie dwóch takich samych zdjęć. Ujęcie to nie tylko kadr, ale też światło. Dlatego wystarczy że zmienimy porę dnia, porę roku, aktualną pogodę i mamy zupełnie inny rezultat. Najlepsze fotografie powstają o „złotej godzinie”, czyli w czasie wschodu i zachodu słońca. W powyższym przypadku, słońce nie odgrywa dużej roli. Pogoda jest słaba, ale obrazki i tak piękne.

Na filmie możemy zobaczyć takie znane obiekty jak klasztor w Supraślu, drewniana cerkiew w Puchłach, drewniana cerkiew w Trześciance, drewniana cerkiew w Michałowie, okolice Tykocina i jego centrum. Nie zabrakło także kadrów z Białegostoku. Możemy podziwiać Rynek Kościuszki, Pałac Branickich, katedrę czy operę. Dzięki dronom tego typu ujęcia bardzo się upowszechniły, lecz stanowią doskonałą dokumentację na przyszłość, a także wskazówkę dla turystów, którzy chcą odwiedzić nasz region.

Dlatego też, mimo pewnej powtarzalności i unikalności tego typy filmów – warto je nagrywać i rozpowszechniać. Zawsze mają w sobie jakąś wartość i nieustannie zachęcają innych, by przyjeżdżali do naszego regionu i oglądali wszelkie dobra jakie tutaj posiadamy. Im więcej turystów, tym więcej pieniędzy w kasach gminnych. Dlatego dla wszystkich to się opłaca.

Tykocin

Podlaskie na długi weekend! Plan na 5 dni zwiedzania

Przed nami długi weekend. Każdy zacznie go w innym momencie, nie każdy będzie miał wszystkie dni wolne, ale każdy z tego tekstu skorzysta. Przygotowaliśmy dla Was plan zwiedzania Podlaskiego, który można modyfikować lub wykorzystać w pełni. Zakładamy, że skończycie pracę po południu przed dniem wolnym i od razu wyruszycie do naszego regionu lub już tu jesteście na miejscu i możecie dojechać na pierwszy punkt wyprawy. Czasu jest wiele, bo zachód słońca jest dosyć późno.

Zobaczyć zachodzące słońce w Mielniku

Dla takiego widoku warto jechać do Mielnika. To właśnie tam na Górze Zamkowej można podziwiać rzekę Bug oraz ruiny dawnego kościoła, do których prowadzą charakterystyczne drewniane schody. Wszystko w połączeniu z wieczornym zachodem słońca daje niesamowity wygląd. Jeżeli przyjedziecie z Mazowsza, to możecie przedostać się do Mielnika promem z Zabuża lub klasycznie przez Sokołów Podlaski. Podlasianie najszybciej dostaną się przez Siemiatycze.

Jacek Karczmarz / Wikipedia

Po drodze do kolejnego punktu warto zahaczyć o Koterkę. Piękna cerkiew przy samej granicy zachwyci każdego.

fot. Dorota Ruminowicz / Wikipedia

Nocleg i poranek w Białowieży

Nocleg polecamy w Białowieży. Konkretnego miejsca wskazywać nie będziemy, ale stosunkowo ciepła noc skłania do tego, by nocować jak najbliżej lasu, by wieczorem pijąc herbatę nasłuchiwać odgłosów i oglądać gwiaździste niebo. Kolejnego dnia warto wybrać się do ścisłego rezerwatu z przewodnikiem (czekają gotowi w punkcie PTTK), warto też pospacerować po parku i wybrać się do rezerwatu żubrów.

Świątynie, plaża i kanał

fot. P. Jakubczyk

Po wycieczce przez Puszczę Białowieską, kolejny punkt wycieczki to Jałówka i ruiny kościoła. Wyglądają naprawdę ciekawie i warto je uwzględnić w swojej wyprawie. Szczególnie, że dzięki temu nasza trasa będzie przebiegać przez przepiękne krajobrazowo tereny. Wyjeżdżając z Białowieży wybierzmy drogę narewkowską (na poniższej mapie nie jest uwzględniona), a następnie mijając Zalew Siemianówka zajedźmy do Jałówki. Gdy już ją zwiedzimy będziemy mieli wspaniałą krajobrazowo drogę do Kruszynian. Tam koniecznie zwiedźmy meczet i mizar (cmentarz). Możecie też spróbować tatarskiego jadła. To nie koniec wycieczki tego dnia. Nocleg proponujemy w Augustowie. Teraz nad jeziorami i rzekami natura dosłownie krzyczy. Dlatego warto spędzić wieczór właśnie tam. A następnego dnia warto pokusić się o wycieczkę statkiem albo nad Rospudę albo wzdłuż Kanału Augustowskiego do sanktuarium w Studzienicznej. Alternatywnie możecie wybrać się na spacer bulwarami oraz na plażę. A jeśli macie czas to warto zrobić i jedno i drugie.

Meczet w Kruszynianach

Kanał Augustowski, fot. Dainava / Wikipedia

Twierdza, bagna i łosie

fot. P. Jakubczyk

Kolejny punkt wycieczki to wypad do Rajgrodu. Tam poszukajmy kolejnego noclegu. Miasteczko nieprzypadkowo ma taką nazwę. Znajduje się na półwyspie, który jest z 3 stron otoczony przez jezioro. Naprawdę wspaniałe miejsce do spędzenia kolejnego wieczoru. Następnego dnia wyspani ruszamy do Osowca-Twierdzy, gdzie możemy obejrzeć twierdzę, bunkry oraz przejść się kładką. Później ruszmy carskim traktem – zbaczając choćby na kładkę, gdzie można napotkać łosia. Kolejny przystanek to Strękowa Góra i tamtejszy punkt widokowy. Na koniec jedziemy wzdłuż Narwi do Tykocina, gdzie warto odwiedzić rynek, kościół (i zobaczyć znajdujące się dzieła sztuki), synagogę. Warto też spędzić czas nad rzeką. Tam też poszukajmy noclegu.

Szlachecka i drewniana Rzeczpospolita

Ostatni dzień wyprawy to dawne tereny szlacheckie. Odwiedźmy Grądy-Woniecko oraz tamtejsze wydmy, a także Łomżyński Park Krajobrazowy Doliny Narwi i miasteczko Nowogród – gdzie znajduje się wspaniały skansen, gdzie jest mnóstwo drewnianej architektury. Warto też poznać historię Stacha Konwy. Zapoznajcie się także z historią walk z 1944 roku, które upamiętnia czołg i działa artyleryjskie. W Nowogrodzie jest także plaża oraz miejsce, gdzie Narew łączy się z Pisą. Spacerując wzdłuż tej pierwszej rzeki – napotkamy dawne schrony. Były to tak zwane punkty oporu.

Wydmy w okolicach miejscowości Grądy-Woniecko

fot. P. Jakubczyk

Majówka 2021. Nasze 5 propozycji na fantastyczny weekend w Podlaskiem!

Majówka 2021 będzie trwała 3 dni oraz w związku z decyzją rządu – wszystkie hotele i inne miejsca noclegowe pozostaną zamknięte. Oznacza to, że ewentualne planowanie dłuższego wyjazdu jest mocno utrudnione. Co nie oznacza, że nie jest możliwe. Dlatego jeżeli macie możliwość pozostania w regionie na noc lub też mieszkacie na tyle blisko, by codziennie wracać do domu – te propozycje będą dla Was.

Wyżary zawsze w modzie

Ostatni rok to miejsce przeżywa nieustanne oblężenie. Bagna w środku lasu tak zachwycają, że co chwilę ktoś tam podjeżdża samochodem, rowerem czy też spaceruje po okolicy. Wyżary to przede wszystkim 3 miejsca – okazały zbiornik wodny (bez możliwości kąpieli) wraz z wiatą grillową, mini-wieża widokowa na polanę oraz kładka na bagno – Sianożątka.

Można tam dojechać samochodem od miejscowości Radunin, a można też pojechać od maja codziennie pociągiem Białystok – Waliły i dojść piechotą. Sianożątka znajdują się 7 km od stacji. Zbiornik wodny odrobinę dalej. Zaprowadzi nas leśna droga prowadząca Puszczą Knyszyńską.

Jeżeli wybierzemy się rowerem – to także możemy zabrać go do pociągu, a następnie zaliczyć Wyżary – Królowy Most i Kołodno – Supraśl. Jeżeli wyjedziemy z Białegostoku i tam planujemy wracać, to trasa wyniesie 50 km.

Kolejką po Puszczy

Puszcza Białowieska to drugi kierunek, który można obrać na Majówkę 2021. Szczególnym zainteresowaniem powinniśmy w tym roku obdarzyć Hajnówkę. Po pierwsze po latach jest tam nareszcie dobry dojazd koleją z Białegostoku, a po drugie na miejscu funkcjonują fantastyczne kolejki wąskotorowe. Możemy się przejechać do miejscowości Topiło w środku Puszczy Białowieskiej, a tam pójść na długi leśny spacer i wrócić kolejnym połączeniem. Można też pojechać w tą i z powrotem z przerwą na relaks w okolicznym barze na świeżym powietrzu.

Sam przejazd kolejką wąskotorową to także atrakcja sama w sobie. Można przez okna obejrzeć dzikie zakątki Puszczy Białowieskiej, podziwiać przyrodę oraz oddychać świeżym powietrzem.

Kładki na rozlewiskach

Wiosna to idealny czas żeby podziwiać rozlewiska. Dlatego też powinniśmy wybrać się do Śliwna, gdzie czekają na nas piękne – odnowione kładki z różnymi punktami widokowymi oraz platformami do przepływania po rozlewiskach. Niestety w tym roku należy tylko zajrzeć do Śliwna, gdyż wójt Waniewa – znajdującego się po drugiej stronie rozlewisk obiecywał remont swojej części kładek, ale na obietnicach tylko się skończyło. Do Śliwna możemy dotrzeć samochodem albo rowerem (około 25 km). Można też próbować powrotu przez pobliskie Baciuty. Są one odległe o 14 km. Zatem śmiało możecie zaplanować nawet rowerowy wypad rodzinny.

Warto także zajrzeć do Kruszewa, gdzie znajduje się nie tylko zerwany most i piękny widok na rozlewiska, ale także prywatna wieża widokowa, z której oczywiście można korzystać. Warto też zabrać ze sobą lornetki – jeżeli macie. Rozlewiska to miejsce, gdzie dostrzeżemy wiele niezwykłych gatunków ptaków.

Od Podlaskich Wydm po Kanał Augustowski

Jeżeli do tej pory nazwa Grądy-Woniecko nic Wam nie mówiły to powinno w tym roku się to zmienić. Od tej miejscowości warto zrobić sobie dłuższą wycieczkę zachodnimi terenami regionu, by zobaczyć wiele pięknych, dzikich zakątków. Tym razem potrzebny będzie samochód. Cała trasa to 165 km.

Prowadzi ona przez niesamowite tereny. W Grądach-Woniecko znajdują się podlaskie wydmy, następny punkt to Stara Łomża i okoliczny park krajobrazowy. Później Wizna i Góra Strękowa – gdzie przypomnimy sobie trochę historii. Następnie długa podróż przepiękną drogą w Białowieskim Parku Narodowym. Po drodze zatrzymajmy się na kładce do bagien, gdzie można zobaczyć łosie. Następnie na końcu tej drogi będzie Osowiec-Twierdza, gdzie nie tylko możemy zwiedzić fort, ale także spędzić czas na wspaniałych kładkach. Kolejny przystanek to Dolistowo Stare i droga wzdłuż Biebrzy do miejscowości Kopiec. Tam kierujemy się na Kanał Augustowski i Śluzę Sosnowo praz dalej na Rajgród, gdzie skończymy naszą wycieczkę podziwiając górę zamkową oraz przepiękny półwysep. Warto na miejscu wypożyczyć sprzęt pływający, by odpocząć na tafli jeziora.

Majówka na wodzie

Ostatnią propozycją jest Augustów. W ostatnich latach powstało tam wiele interesujących miejsc do spacerów, jednak my oprócz tego chcielibyśmy Wam zaproponować skorzystanie z augustowskiej żeglugi, którą można pływać po jeziorze Necko a także po dzikiej Rospudzie. Alternatywnie można wybrać się w rejs po Kanale Augustowskim. Relaks na wodzie, wpatrywanie się w nią i spędzanie czasu na burcie na pewno spowoduje, że majówka będzie udana.

Przypomnijmy też, że jest nowa droga prowadząca do Augustowa. Została wyremontowana i warto z niej korzystać. Przede wszystkim unikniemy stania w korkach – gdy zatka się wjazd do miasta. Oprócz tego można zrobić trasę Supraśl – Poczopek – Krynki (Kruszyniany), a następnie Sokółka, Dąbrowa Białostocka, Lipsk i Augustów. Będzie dłużej, ale też zobaczymy dużo więcej atrakcji.

Niezależnie który wariant z naszej propozycji przypadnie Wam najbardziej do gustu – życzymy udanego weekendu!

Featured Video Play Icon

Podlasie jest piękne! Ten film pokazuje najlepsze zakątki regionu.

Trudno jest wybrać jeden najlepszy, bo tych najlepszych zakątków na w Podlaskiem jest całe mnóstwo. Powyższy film pokazuje Białowieski Park Narodowy, Kruszyniany, Bohoniki, Wasilków i Świętą Wodę, a także klasztor w Wigrach. A to tylko ułamek tego, co Podlaskie oferuje zwiedzającym. Znów nadchodzą ciepłe dni, można więc planować turystyczne wypady po regionie. Żeby na spokojnie wszystko zobaczyć – trzeba co najmniej tygodnia.

Jeżeli ktoś chciałby zobaczyć wszystko, to musiałby podzielić sobie województwo na mniejsze kawałki. Oddzielnie zwiedzić południe (namiastka w filmie powyżej), osobno wschód (miejsca z głównego filmu) a także jeszcze osobno północ. Warto też zobaczyć zachód, który trzeba by było podzielić na tereny biebrzańskie, łomżyńskie i ciechanowskie. Niekiedy trzeba byłoby zwiedzać powiatami, żeby nie przeoczyć niczego.

Dlatego też dobrym pomysłem jest przyjechanie do Białegostoku i tu pozostanie na cały czas zwiedzania. Dosyć dobrze skomunikowanie pociągami pozwoli zwiedzić część. W bardziej niedostępne miejsca dojedzie też autobus. W ostateczności można skorzystać z wynajmowania samochodu. Oczywiście to wszystko zakładając, że nie macie własnego środka transportu, aczkolwiek w dzisiejszych czasach to rzadkość.

Niech te filmy będą namiastką tego co można na Podlasiu zobaczyć. Właściwą wycieczkę zorganizujcie samodzielnie – da Wam to dużo frajdy. Pomóc może Wam w tym nasz dział „atrakcje” i „turystyka”.

Featured Video Play Icon

Tykocin zimą jest przepiękny! Ten film to pokazuje.

Tykocin znany jest jako miasto-bajeczka. Tak pisała o nim Agnieszka Osiecka. Teraz zimą szczególnie te słowa można zobaczyć na własne oczy. YouTuber prowadzący kanał Mikro-Polska postanowił zabrać widzów właśnie na Podlasie. I tak podczas jego spaceru możemy dowiedzieć się o różnych ciekawostkach miasteczka, ale też zobaczyć przepiękne zimowe widoki i najbardziej znane budynki Tykocina.

Jeżeli ten film zainspiruje Was o wycieczki teraz zimą, to nie ograniczajcie się wyłącznie do tego co w mieście. Warto zobaczyć także pobliskie wsie biegnące wzdłuż rzeki Narew. Bajecznymi krajobrazami możemy dojechać do Strękowej Góry, a następnie Carskim Traktem przez Biebrzański Park Narodowy do Osowca-Twierdza. Można także alternatywnie wybrać drogę do królewskiego Knyszyna lub Kurowa i Narwiańskiego Parku Narodowego.

Gy będziemy chcieli skupić się wyłącznie na Tykocinie, to tam również atrakcyjnych miejsc nie brakuje. Oczywiście warto zobaczyć chociażby główny Rynek i stojący przy nim kościół. Warto też zobaczyć synagogę w wyjątkowych zielono-czerwonych kolorach. Niezłe wrażenie zrobią na Was również drewniane domki i oglądanie rzeki z mostu. W Tykocinie stoi też stary wiatrak oraz znajduje się zespół klasztorny, w którym można zobaczyć wyjątkowy obraz – jedyny taki w Polsce – Matki Boskiej Szlacheckiej. To oczywiście nie wszystko, co można napotkać w miasteczku. Polecamy pojechać póki leży śnieg. Takie piękno jak na powyższym filmie warto zobaczyć na własne oczy.

Klasztor w Wigrach fot. Krzysztof Mierzejewski / Wikipedia

5 najlepszych miejsc dla zakochanych w Podlaskiem

Zbliżają się Walentynki czyli powszechnie uznany dzień zakochanych. Z tej okazji postanowiliśmy przedstawić Wam 5 miejsc, gdzie możecie wybrać się z drugą połówką, a Wasza miłość dzięki temu zakwitnie. Oczywiście Podlaskie miejscówki to tylko doza magii, wiele zależy też od okazywania sobie wzajemnego szacunku, bycia szczerym i po prostu miłym. Ale wykonywanie tego w dobrym towarzystwie i dobrym miejscu sprawi, że 14 lutego lub inny dzień, który spędzicie razem – będzie wyjątkowy.

Spacer po Tykocinie

Miasteczko to ma wyjątkową historię i dawniej było dużo ważniejszym punktem na mapie niż Białystok. Warto pospacerować właśnie tam. Zarówno w pobliżu Narwi jak i w okolicach głównego Rynku znajdziecie bardzo wiele dogodnych miejsc, by spontanicznie przytulić i pocałować drugą połówkę. Zobaczcie zespół klasztorny, synagogę i zamek. Jeżeli macie więcej czasu, to objedzcie okolicę aż do Strękowej Góry. Nadnarwiańskie, dzikie miejsca na pewno Was zachwycą!

Augustowskie plaże zimą

Tak wygląda Kanał Augustowski latem. A jak zimą? fot. Dainava / Wikipedia

Przyjęło się, że Augustów to letnia stolica Polski. Wbrew pozorom to fantastyczne miejsce do odwiedzenia także zimą. Bardzo przyjemnie będzie spacerować bulwarami na plażę, ale też warto wybrać się nieco za miasto, by odetchnąć w Puszczy. Możecie także wybrać się nad jezioro Rospuda. Tam znajduje się wyspa zakochanych. O ile znajdziecie jakiś transport wodny zimą. Jeżeli nie, to możecie zaobserwować ją z oddali.

Wigierski Park Narodowy

fot. Krzysztof Mizera / Wikipedia

Podobnie rzecz ma się zupełnie obok nad Wigrami. Widoki z wieży widokowej klasztoru o tej porze roku są olśniewające. Pobliskie przyrodnicze tereny także Was zachwycą. Szczególnie polecamy odwiedzenie Bryzgla. Tam napotkacie wiele atrakcji i spędzicie razem cudowny dzień. W okolicy są punkty widokowe, wieże widokowe i cudowne wysepki.

Białowieskie Klimaty

Teremiski to wioseczka schowana w Puszczy Białowieskiej. Jest to odpowiednie miejsce na cudowny dzień. Możecie spacerować po lesie i wypatrywać żubry. Na koniec dla rozgrzania w chłodny dzień można poratować się gorącą herbatą lub w bimberkiem. Warto zwiedzić całą okolicę – czyli rezerwat pokazowy żubrów, Białowieski Park Narodowy i dawną stację kolejową w Białowieży. Powinno Wam się także spodobać w miejscowości Topiło oraz w Chatce Baby Jagi bliżej Hajnówki.

Ruiny kościoła w Jałówce

fot. Dorota Ruminowicz / Wikipedia

Zwieńczeniem walentynek powinno być odwiedzenie jakiejś świątyni. Możecie wybrać cerkiew, meczet lub kościół. My proponujemy klimatyczne ruiny w Jałówce. Może Was ponieść wodza fantazji na tyle, że stojąc przed ołtarzem powiecie sobie dożywotnie TAK. Lepsze to niż obciążanie jakiegoś mostu kłódką i zaśmiecanie rzeki kluczykiem.

Tak czy inaczej życzymy Wam, aby walentynki były wyjątkowe. Jest jeszcze trochę czasu, by sobie wszystko zaplanować. Szczególnie w dziwnych czasach, w których obecnie żyjemy.

Łapy-Osse, Robert Wielgórski / Wikipedia

Te charakterystyczne domki zna każdy, kto jechał pociągiem do Warszawy.

Każdy, kto chociaż raz jechał pociągiem z Białegostoku do Warszawy (lub odwrotnie) po drodze, w pobliżu Łap mógł widzieć za oknem jednakowe, charakterystyczne białe domy z czerwoną dachówką. To dawne osiedle kolejowe w Łapach-Osse. Wyjątkowa perełka, którą warto zwiedzić, gdy będziemy gdzieś w okolicy. Na przykład przy okazji zwiedzania kładki Waniewo-Śliwno czy też Kurowa i Kruszewa.

Łapy to miasteczko, które rozwój zawdzięcza rozbudowie kolei warszawsko-petersburskiej w latach 1862-1864. Wcześniej ważniejszy był pobliski Suraż. Teraz zdaje się być odwrotnie, aczkolwiek więcej turystów odwiedza ten drugi. Przy okazji budowy torów powstały także warsztaty kolejowe, które dały pracę 270 osobom. Wiele z nich było przyjezdnych, a to wiązało się z budową domów. I tak powstało osiedle w Łapach-Osse.

Całe osiedle składa się z 26 domów zbudowanych w latach 20-tych XX wieku. Domy są z cegieł i otynkowane oraz pomalowane na biało. Każdy z domów był zamieszkały przez 6 rodzin kierownictwa i robotników wykwalifikowanych. 4 rodziny mieściły się na dole, a dwie na poddaszu. Pracownicy do warsztatów dojeżdżali drezyną. Dziś domy są nieco zapuszczone i wymagają remontu. Niezależnie od tego warto je zobaczyć z bliska, a nie tylko z okna pociągu. To nie tylko kawał historii naszego regionu. To symbol dawnej potęgi Łap, z której dziś już niestety nic nie zostało. Trzymamy jednak kciuki za to, by dobre czasy dla tego miasteczka jeszcze wróciły.

Białystok i Łomża będą połączone kolejowo? Jest duża szansa!

Jakiś czas temu pisaliśmy, że Województwo Podlaskie ma specyficzny problem. Otóż w 1999 roku powstało zlepione z województw białostockiego, suwalskiego i łomżyńskiego. Później z upływem czasu oczekiwać by należało, że zasypane będą różnice społeczne, kulturowe i brak wspólnych interesów mieszkańców dawnych województw. Jednym z narzędzi do realizacji takiego celu byłoby stworzenie sieci połączeń, by suwalczanom wygodniej było załatwiać różne sprawy i prowadzić interesy w Białymstoku, a nie Ełku czy Olsztynie. Podobnie, by mieszkańcy Łomży chętniej skłaniali się ku nowej stolicy województwa niż Ostrołęce czy Piszowi.

Tymczasem mamy rok 2021, a wszystko jest po staremu. Droga łącząca Białystok i Suwałki komfortowa jest tylko miejscami. Od dawna jakość drogi od podbiałostockiej Katrynki aż daleko za Suchowolę jest kiepska. Mało tego, nowa droga z Augustowa do Suwałk jest tak położona, że wielu kierowców nadal wybiera starodroże. Kolejowo też nie jest dobrze. Od Sokółki do Suwałk nie ma elektryfikacji i nie ma planów, by ją budować. Połączeń krajowych przez Białystok – Suwałki jest bardzo mało, bo w Sokółce trzeba zmieniać lokomotywę. Dlatego mieszkańcy są skazani na spalinowe szynobusy. Jednak miarą rozwoju regionu jest pierwszy typ połączeń.

Z Łomżą jest zupełnie inaczej. Droga jest kiepska, ale tylko częściowo, bo Białystok jest połączony ekspresówką z Warszawą. Natomiast połączenie kolejowe nie istnieje. Co ciekawe, obecna ekipa rządząca zapowiadała utworzenie Centralnego Portu Komunikacyjnego oraz sieć połączeń kolejowych, dzięki którym z wielu miast w Polsce bardzo szybko byłoby można do portu dojechać. Między innymi szybką koleją miałą być połączona Łomża, ale z Warszawą i Mazurami. Oznaczało to kuriozalną sytuację, gdzie nie byłoby połączenia Białegostoku i Łomży – miast z tego samego województwa. Nie wiemy, czy plany z budową CPK są aktualne, ale na szczęście powstał inny plan i to bardziej pewny!

Ruszył drugi etap programu Kolej Plus. Województwo Podlaskie się do niego zakwalifikowało, dzięki czemu zostanie zrealizowany projekt „Stworzenie ciągu komunikacyjnego Łomża – Białystok poprzez rewitalizację wraz z elektryfikacją linii kolejowej nr 49 Łomża – Śniadowo oraz elektryfikacja i odbudowa infrastruktury pasażerskiej na linii kolejowej nr 36 na odcinku Śniadowo – Łapy”.

W drugim etapie samorządy mają 12 miesięcy na opracowanie wstępnego studium planistyczno-prognostycznego. Mają też pozyskać niezbędne dokumenty, opinie oraz wnioski z konsultacji społecznych. Projekt wymaga, by na trasie były między innymi 4 pary pociągów przez 5 lat. Gdy Urząd Marszałkowski spełni wszystkie zalecenia projektowe, stworzona zostanie wówczas lista rankingowa projektów i kwalifikacja ich do realizacji w Programie Kolej Plus.

W praktyce oznacza to, że jako pierwsze będą realizowane projekty z tych regionów, gdzie politycy mają siłę przebicia w kraju. Zatem jeżeli podlascy politycy coś znaczą, to powinni stanąć na uszach, by doprowadzić do realizacji podlaskiego projektu w pierwszej kolejności. Chociaż jak się patrzy ile czasu walczyli o ekspresową drogę nr 19, która powstaje, ile lat walczą by droga krajowa nr 8 od Katrynki do Augustowa była ekspresowa, ile lat prosili o budowę ekspresówki do Warszawy, to ich skuteczność jest po prostu marna. Ale pamiętajmy, że ekipy rządzące i ludzie orbitujący wokół najważniejszych osób w państwie się zmieniają. Dlatego to co było kiedyś, nie musi się równać temu co jest teraz oraz temu co będzie w niedalekiej przyszłości. Dlatego szanse na połączenie Białegostoku z Łomżą poprzez regularne połączenia kolejowe oceniamy jako większe niż 50 procent.

5 najlepszych miejscówek na Podlasiu, gdy spadnie śnieg

Na wstępie zaznaczymy, że ranking jest subiektywny i być może są na Podlasiu jeszcze lepsze miejsca zimą. My jednak przedstawiamy te, które lubimy najbardziej. Dlatego też arbitralnie uznajemy je za najlepsze.

Stare Masiewo

Absolutnym numerem jeden jest Puszcza Białowieska. Zimą to miejsce naprawdę wyjątkowe. Bujna roślinność potrafi przyjąć duże ilości śniegu, dziko żyjące żubry wyglądają natychmiast z lasów, gdy ich zasypie biały puch. A gdy pojawi się trochę mrozu, to kolor okolicznych rzek staje się natychmiast intensywny. Coś wspaniałego. Puszcza Białowieska to jednak ogromny obszar, my proponujemy wybrać się w okolice Starego Masiewa. Ciche odludzie przy granicy będzie idealne na wspaniały spacer wśród zaśnieżonych drzew.

Rozlewisko Sianożątka

Zamarznięte rozlewisko z ogromną i długą kładką o wschodzie słońca to przepis na udane zdjęcie w każdą porę roku. I choć takiego zdjęcia zimą nie zrobiliśmy, to musicie uwierzyć na słowo, że widok powala na kolana. Wyżary w ostatnim czasie zrobiły się bardzo popularnym miejscem. Szczególnie upodobali sobie je fotografowie ślubni. Skoro młode pary swój wyjątkowy czas chcą mieć w tak magicznej scenerii, to musi być najlepsza.

Miejscowość Narew

Miejscowość Narew z przepływającą przez nią rzeką Narew, to miejsce wyjątkowe i zarazem najlepsze zimą z kilku powodów. Przede wszystkim specyficzny teren powoduje, że mróz tam szczypie mocniej. A przez to widoki są zupełnie inne niż w innych miejscach na Podlasiu, gdzie jest zimą lżej. Szczególnie uwydatniają się dwa kolory na rzece – złoto o poranku i lazur podczas zachodu.

Stary Młyn w Goniądzu

Biebrzański Park Narodowy to wyjątkowe miejsce i nie ma tu żadnych wątpliwości. Warto wiedzieć, że nie tylko latem jest tam pięknie. Zimą jest to jedna z najlepszych podlaskich miejscówek. Szczególnie ciekawie prezentuje się Stary Młyn „Dołek” w Goniądzu. Jak możemy dowiedzieć się w lokalnej historii, pierwsza konstrukcja powstała w 1547 roku. Wtedy jeszcze nie na rzece Goniądzce, a Czarnej Strudze.

Supraskim szlakiem

Gdy wybierzemy się na spacer z Supraśla przez Cieliczankę do Kołodna to spędzimy fantastyczny dzień w zachwycających widokach. Szczególnie, gdy na drzewach drzemie pokrywa śnieżna. Przejdziemy przez las, pole, miniemy urokliwy mostek, wdrapiemy się na Wzgórza Świętojańskie, by zakończyć wyprawę widokiem z wieży widokowej. To będzie zapierać dech w piersiach!

10 podlaskich miejscówek, które warto odwiedzić w 2021 roku

Wiosną ubiegłego roku, jeszcze przed ogłoszeniem pandemii, pisaliśmy, że Podlaskie będzie turystycznym hitem. Koronawirus i zamknięte granice niejako pomogły w tym jeszcze bardziej. Z niedowierzaniem, w Puchłach obserwowaliśmy masę samochodów na rejestracjach z całej Polski. Podobnie zaskoczyły nas tłumy na Wyżarach, o których wydawałoby się, że mało kto słyszał. Tłumy były także w Hajnówce i Białowieży. W tej drugiej miejscowości, w jednym z najpopularniejszych bistro na jedzenie trzeba było czekać kilkadziesiąt minut. Nie brakowało też ludzi w Augustowie. Warto też wspomnieć o Białymstoku – Rynek Kościuszki pękał w szwach, zaś znalezienie miejsca siedzącego w ogródku graniczyło z cudem.

W tym roku w prognozach będziemy ostrożniejsi. Przez pandemię samorządy nie zrobiły nic, by dalej zachęcać do przyjazdów. Natomiast w telewizji można oglądać na przykład spoty zachęcające do odwiedzenia Austrii. Kraje zachodniej Europy, które przez brak turystyki dostały po kieszeni bardzo mocno, teraz za wszelką cenę będą chciały przyciągnąć tłumy spragnionych po lockdownach do siebie. Tym tekstem chcemy zachęcić wszystkich tych, którzy w Podlaskiem już byli i chcą teraz zaczerpnąć naszego regionu jeszcze bardziej. Oto 10 miejscówek, które warto zobaczyć w 2021 roku. Naszą listę będziemy przedstawiać od północy po południe i zachód.

Burniszki – gdzie diabeł mówi dobranoc

Jeżeli spojrzymy na mapę, to bez wątpienia jest to bardzo odległe miejsce. Suwalszczyzna zachwyca, a w Burniszkach panuje specyficzna atmosfera, dzięki której jeżeli macie ochotę, to możecie spędzić nawet całe lato nie nudząc się. Cisza, spokój, piękne i czyste jezioro, wyjątkowe powietrze. Czego chcieć więcej?

Giby nad jeziorami

Atutem podsejneńskich Gib są oczywiście piękne i czyste jeziora, ale jeżeli komuś siedzenie nad zbiornikiem wodnym nie starczy i chce czegoś więcej, to bardzo dobrze trafił. Niezależnie czy z rowerem czy z samochodem – Giby to idealna baza wypadowa na Litwę i jej wszystkie atrakcje – Wilno, Troki, Druskieniki, Kowno i Kłajpeda.

Śluza Dębowo

Biebrzański Park Narodowy jest gigantyczny i polecenie jednego miejsca na tym obszarze byłoby błędem. Dlatego też pierwsza miejscówka będzie fantastyczna na długie spacery, wędkowanie czy zwiedzanie dzikich okolic. Niedaleko znajduje się także Suchowola. Piękne miasteczko, w którym można bardzo miło spędzić czas poznając różne zakątki. Warto też zainteresować się osobą ks. Jerzego Popiełuszki, związanego z Suchowolą.

Woźna Wieś

Jezioro Dreństwo

Druga miejscówka w Biebrzańskim Parku Narodowym to idealne miejsce do wypoczynku całą rodziną. Jest to raj dla rowerzystów, którzy mogą wybierać się na eskapady pomiędzy lasami Parku, a jeziorami – Tajenko, Dreństwo i Rajgrodzkim.

Pentowo – Europejska Wieś Bociania

Jeżeli szukacie mocno wiejskiego klimatu, to zaszycie się na odpoczynek w Pentowie będzie świetnym pomysłem. Długie spacery, rowery, ogniska, wiejskie jadło i świeże powietrze, a to wszystko w otoczeniu naszych pięknych, polskich bocianów sprawią, że Podlaski wypad będziecie wspominać długo i szczęśliwie. W Pentowie znajduje się kilkadziesiąt gniazd. Są też wieże obserwacyjne.

Plaża Stary Dwór

Na wschodzie województwa także czeka nas miła niespodzianka. Plaża nad zbiornikiem Siemianówka to świetne miejsce by się opalać, uprawiać sporty plażowe, grillować i biesiadować. Kąpać się nie polecamy, bo woda nie jest najczystsza, ale jednego tam nie zabraknie – ciszy i spokoju, tłumów w Starym Dworze nie uświadczycie.

Teremiski

Miłośnicy Puszczy Białowieskiej oraz żubrów, a także fani fotografii nocnej docenią Teremiski. Miejsce nieopodal Białowieży cenią sobie wszyscy ci, którzy lubią las. Nie brakuje też w tych okolicach żubrów i innych dzikich zwierząt – jeleni czy wilków. To także dobre miejsce jeżeli kochamy obserwować gwiazdy nocą. Jest tam tak ciemno, że na niebie dostrzeżemy mnóstwo gwiazd. A dzięki aparatowi możemy nawet zdobyć świetne ujęcia roju meteorów.

Topiło

Drugim miejscem w Puszczy Białowieskiej jest Topiło, gdzie możemy dojechać z Hajnówki kolejką Wąskotorowa. A gdy już tam będziemy, to warto zostać kilka dni spacerując po puszczy i tak jak w Teremiskach – obserwować dzikie zwierzęta i nocne niebo. Cisza i wspaniałe powietrze będą miłym dodatkiem.

Mielnik – moc atrakcji

Miasteczko nad Bugiem obfituje w wiele ciekawych miejsc, które można odwiedzić pomiędzy plażowaniem. Jest kopalnia kredy z tarasem widokowym, są alpaki czy góra zamkowa. Jest także możliwość zorganizowania spływu kajakowego. Można również przeprawić się promem na drugi brzeg, gdzie będzie województwo mazowieckie. Tam również atrakcji nie brakuje.

Nowogród

Ostatnią miejscówką, o której warto wspomnieć jest Nowogród – na zachodzie Podlaskiego. Na pewno spodoba się tam wszystkim miłośnikom historii. Koniecznie odwiedźcie Skansen Kurpiowski, gdzie jest mnóstwo drewnianej architektury. Warto też poznać historię Stacha Konwy. Zapoznajcie się także z historią walk z 1944 roku, które upamiętnia czołg i działa artyleryjskie. W Nowogrodzie jest także plaża oraz miejsce, gdzie Narew łączy się z Pisą. Spacerując wzdłuż tej pierwszej rzeki – napotkamy dawne schrony. Były to tak zwane punkty oporu.

To tyle jeżeli chodzi o zwiedzanie Podlaskiego w 2021 roku. Musimy jednak dodać, że w kolejnych latach również będzie można te miejscówki zwiedzić. Serdecznie zapraszamy!

Gdzie na narty w Podlaskiem? Supraśl, Szelment i Rybno czekają!

Górzyste tereny wokół Supraśla to idealne miejsce na szusowanie na nartach. Szczególnie, że zapowiada się w tym roku szansa na śnieżną zimę. Już dawno nie było takiego grudnia, by tak długo utrzymywał się śnieg. Dlatego można powoli planować uprawianie sportu z nartami. W gminie Supraśl znajdują się aż 4 popularne trasy narciarskie. Każda stanowi pętle o długości 1, 2, 3 i 4 km. Trasy mają różny stopień trudności, tak aby mogły być atrakcyjne zarówno dla amatorów jak i zawodowców. Każdej trasie odpowiada odpowiedni kolor na tabliczkach tak aby narciarz łatwo mógł rozpoznać na której pętli się znajduje.

Główny punkt początkowy wszystkich tras zaczyna się w okolicach drogi na Cieliczankę. Konkretnie to na rogu ulic Krasny Las oraz Józefa Piłsudskiego. Znajduje się tam wjazd do lasu. Trasy są oznaczone kolorami – żółtym, czerwonym, zielonym i niebieskim. Od razu zaznaczymy, że szlaki powstały kilka lat temu za unijne pieniądze. Oznacza to, że sama droga oczywiście istnieje, ale niektóre oznaczenia mogły już zaniknąć. W ostatnich czasach to częste zjawisko, że znaczki nie są odmalowywane.

Doświadczeni narciarze mogą wybrać się do Szelmentu pod Suwałkami oraz Rybna pod Łomżą. To zaawansowane ośrodki, które co roku ściągają sportowców z całej Polski. W tym roku jest podobnie. Tam śniegu nie zabraknie tak długo, jak długo będzie ujemna temperatura. Specjalne maszyny naśnieżające o to zadbają. Na stokach znajdują się także.

Obraz na żywo z Szelmentu:

Jeżeli nie macie własnego sprzętu, to nie szkodzi. W Supraślu znajduje się wypożyczalnia nart. Dlatego potrzebne są przede wszystkim chęci. A umiejętności? No cóż, czasy są takie że można poćwiczyć z YouTubem.

fot. Wody Polskie

Ciężki sprzęt w rzecze. Tak urzędnicy niszczą Narew.

Urzędnicy niszczą Narew i jeszcze się tym chwalą nazywając to „usuwaniem miejsc limitujących żeglugę wodną”. Konkretnie chodzi im o przystosowanie rzeki do tego, by mogły po niej pływać na przykład jachty czy kajaki. Na stronie Wód Polskich czytamy, że usuwane są głazy, kamienie, konary drzew oraz szereg niebezpiecznych płycizn i zwężeń, na których może dochodzić do niebezpiecznych zdarzeń z udziałem motorowodniaków. Na szczęście nie robi się tego jak „dawniej” czyli zamieniając rzekę w prostą rynnę, bo kamienie i głazy są usuwane poza szlak żeglugowy, ale pozostają w korycie rzeki. Jednak takie „poprawianie” natury w rzece, w której w ostatnich latach jest coraz mniej wody może być dla niej zabójcze.

 

Zacznijmy od tego, że prace prowadzone są na odcinku Nowogród w Podlaskiem do miejscowości Różan w Mazowieckiem. By zrozumieć problem, musimy jednak przenieść się na mapie na wschód Podlasia. To właśnie tam znajduje się potężny Zalew Siemianówka, którym to w PRL zniszczono pierwotną rzekę Narew. Od tego czasu, z biegiem lat zaczęły się problemy z jej poziomem. Każdego lata zauważyć można coraz mniej wody. Wystarczy pojechać na przykład do Suraża. Po przyrzecznej roślinności zobaczymy gdzie dawniej była woda, a gdzie jest teraz.

 

Nieco dalej mamy kładkę Waniewo-Śliwno w tym roku zamykaną wiele razy z powodu niskiego stanu wody w rzece. Podobnie można wybrać się na zerwany most w Kruszewie, by zobaczyć co się dzieje. Jeżeli komuś mało, to niech wybierze się na most w okolicy Złotorii. Jeżeli w tym roku po raz kolejny nie będzie śniegu, to wiosną nie będzie rozlewisk, a okoliczna przyroda Narwiańskiego Parku Narodowego dalej będzie wymierać.

 

Rzeka za Strękową Górą zasilana jest dodatkowo wodą z Biebrzy, która łączy się tam z Narwią. Prace o których pisaliśmy na początku trwają za Łomżyńskim Parkiem Krajobrazowym Doliny Narwi. Dlaczego niszczą rzekę? To co urzędnicy nazywają „usuwaniem miejsc limitujących” spowoduje, że prąd rzeki znacznie przyśpieszy. To tak jakbyśmy odkręcili kurek z wodą, wypuszczając jej coraz więcej. Problem z tym, że wody w rzece z roku na rok jest coraz mniej, a jej stan nie jest uzupełniany, bo mamy coraz większe susze, coraz mniej deszczów, a więcej ulew, które nie wsiąkają w glebę tylko spływają bardzo szybko zniszczonymi korytami rzek do morza. Teraz urzędnicy chcą, by jeszcze kolejny odcinek powodował, by cenna woda uciekała do morza szybciej. Wszystko po to, by na rzece odbywała się bezużyteczna żegluga. A jest ona taka, bo w dzisiejszym świecie podstawą jakiegokolwiek transportu jest kolej, która nie jest aż tak inwazyjna dla przyrody jak samoloty, samochody czy żegluga.

 

Chociaż wydaje się, że nie brakuje nam wody, bo nasza planeta głównie z niej się składa, to wody pitnej dla całej ludzkości mamy zaledwie 3 procent. Reszta to woda zasolona, która nadaje się do picia wtedy, gdy wyparuje, a potem spadnie jako deszcz w górach. Sól zostanie odfiltrowana, a woda pitna popłynie rzekami. Jeżeli te są zniszczone przez ludzi, to woda zamiast zasilić naturę oraz studnie ucieknie szybko do morza. Dlatego też rzeka musi meandrować, a te wszystkie głazy, kamienie czy konary drzew wodę hamują. Problem w tym, że są właśnie usuwane przez ciężkie maszyny.

fot. Narodowy Instytut Dziedzictwa

To nie pustynia tylko podlaskie wydmy! Tutaj jest piękne w każdą porę roku.

Miejscowość Grądy-Woniecko bardziej mogą kojarzyć się niektórym z tamtejszym zakładem karnym. Jednak cała okolica, to wbrew pozorom wyśmienite miejsce, by spędzić cały dzień podziwiając nietypową przyrodę. Otóż zastaniemy tam wiosną, latem, jesienią i zimą cztery zupełnie różne klimaty. Wszystko dlatego, że tamtejszą przyrodę mają wpływ Łomżyński Park Krajobrazowy Doliny Narwi oraz Biebrzański Park Narodowy.

Wydmy

W czasach starożytnych w tych okolicach ludzie zakładali osady. Dowodów na to dostarczyły prace archeologiczne w tym miejscu. Obszar był zasiedlany przez osadników wielokrotnie, w różnych okresach. Po prostu miejsce to było atrakcyjne do zamieszkania. Z dzisiejszej perspektywy patrzymy na wydmy w Grądach-Woniecku jako o ciekawym, aczkolwiek coraz bardziej zdegradowanym miejscu. Są to bowiem ruchome piaski. Wydmy za sprawą wiatru przesuwają się do 3 kilometrów rocznie, co w zestawieniu z brakiem wegetacji roślin jak i osuszaniem się terenu (przez szkodliwą działalność urzędników, którzy w całym kraju zniszczyli rzeki poprzez budowę systemów melioracji i systemów odwadniających) daje efekt tworzenia się pustyni, co zauważalne jest szczególnie latem.

Wylewy Narwi

To miejsce jest przepiękne wczesną wiosną, aczkolwiek tylko wtedy, gdy są roztopy śniegu po zimie. W ostatnich czasach wszędzie było na tyle sucho, że krajobrazy nie zachwycały. Szczególnie ciekawie jest wtedy, gdy wody jest tak dużo, że występuje ona po obu stronach wąskiej drogi prowadzącej z Grądów-Woniecko do Wizny. Efekt jest naprawdę zdumiewający a i fotografia pamiątkowa może wyjść niczego sobie.

fot. UM Łomża

Jesień i zima

Obie te pory roku w okolicach Grądów-Woniecko to także miejsce szczególne za sprawą pięknych kolorów. Najpierw przekwitające rośliny dają niezwykłe pejzaże, a potem gdy są normalne warunki czyli gdy spadnie śnieg. Wtedy mamy przepiękną, białą scenerię, a cała okolica wygląda jak z bajki. Dlatego też warto tam wybrać się 4 razy do roku, by obserwować zmieniającą się przyrodę. Jest to fascynująca wyprawa, która zachwyci przyrodników, turystów, fotografów oraz tych, co kochają naturę.

A to miejsce znajduje się akurat w Krynkach...

3 miejsca na Podlasiu, gdzie poranne mgły wyglądają cudownie!

Aura ostatnio za oknem taka, że nad ranem dominują mgły. Jest to doskonała okazja, by wstać przed świtem i wybrać się nad jakieś większe wzniesienie, by upajać się widokami. Oczywiście jadąc na miejsce trzeba być bardzo ostrożnym, bo mgła na drodze to nie są żarty. Jednak, gdy już bezpiecznie dojedziemy, to piękne widoki przed nami! Gdzie znaleźć najlepsze wzniesienia?

Wieża widokowa w Kołodnie

Nie dość, że możemy wybrać się tam na grzybki, to jeszcze podziwiać piękną Puszczę Knyszyńską od góry, z której bagien będą unosić się mgły. Wystarczy wybrać się na Wzgórza Świętojańskie i ta tamtejszą wieżę widokową znajdującą się na górze Św. Anny. Wejść na nią jest kilka, jednak najlepiej iść z drogi żwirowej niedaleko cmentarza, prowadzącej do lasu. W pewnym momencie będzie wejście na górę po lewej stronie.

Góra Strękowa

To nie tylko miejsce historyczne związane z dzielnym kpt. Raginisem, który heroicznie bronił Wiznę przez co umożliwił uformowanie się sił obrony Warszawy. To także przepiękne miejsce przyrodnicze, gdzie możemy obserwować Narew płynącą w okolicy Biebrzańskiego Parku Narodowego. A jeżeli dodamy do tego poranne mgły, to będziemy mogli widzieć niesamowite przyrodnicze show.

Góra Zamkowa


Kolejne miejsce znajduje się w Mielniku na tamtejszej Górze Zamkowej, z której doskonale widać rzekę Bug oraz można podziwiać ruiny dawnego kościoła, do których prowadzą charakterystyczne drewniane schody. Wszystko w połączeniu z porannymi mgłami daje niesamowity wygląd. Dodajmy jeszcze, że nad Bugiem jest wiele innych miejsc, gdzie można zrobić wyjątkowe zdjęcia z mgłą. Jest ona wszędzie tam, gdzie jest woda – a więc rzecz jasna i na rzece.

 

Warto pamiętać, by na taką wyprawę ciepło się ubrać, szczególnie dbając o buty, gdyż chodząc przed świtem po lesie czy też po łąkach będziemy mieli je zwyczajnie mokre, a podziwianie widoków z mokrymi stopami nie jest ani przyjemne ani dobre dla naszego zdrowia. Gdy jednak zaopatrzymy się w odpowiednie obuwie, to tylko nastawiać budzik i ruszać!

Zbliża się jesień. Co można wtedy robić na Podlasiu? Bardzo wiele!

Lato umiera jesieni czas – śpiewał kiedyś pewien gwiazdor jednej piosenki. Na wsiach trwają obecnie żniwa, które przyciągają bociany. Stołują się tym co odkryje przed nimi skoszone pole. To też czas organizowania się do odlotu. Zaraz zaczną się wykopki, pojawi się więcej deszczowych dni, a temperatura spadnie. Wtedy na Podlasiu można robić zupełnie inne rzeczy niż latem. Wszystko reguluje natura.

 

Jedne z miejsc, które stanie się bardziej przyjazne człowiekowi to las. Można bowiem wybrać się przede wszystkim na grzyby. Każdego roku daje on obfite zbiory jeżeli tylko solidnie popada. Gdy w lesie jest mokro to także znika zagrożenie pożarowe, więc jest po prostu bezpieczniej. Dodatkowo ścieżki w lesie są bardziej utwardzone, dzięki czemu wygodniej po nich chodzić a także jeździć rowerem. Podlaskie ma to szczęście, że na swoim terenie ma aż 3 Puszcze – Białowieską, Knyszyńską oraz Augustowską. W każdej z nich można także napotkać na dziko żyjące żubry. Do tego też nie brakuje jeleni czy saren. Biebrzański Park Narodowy, który też oprócz rozległych łąk składa się z lasu obfituje w łosie. Wszystkie te miejsca pełne są również kleszczy, więc po powrocie warto obejrzeć się dokładnie.

 

Inną alternatywą związaną z jesienią są piesze wycieczki. Nie jest tak gorąco, dzięki czemu można przemierzać wiele kilometrów. Jest to nie tylko zdrowe, ale też przyjemne. Oczywiście nie mówimy tu o chodzeniu po zabetonowanym Białymstoku i wąchaniu spalin. Warto wybrać się na jakiś szlak. Wystarczy zacząć iść po oznaczonych drzewach, na których namalowane jest które rozwidlenie to szlak oraz gdzie ewentualnie skręcić. Jest to dość dobra zabawa. Możecie wypróbować choćby na wylocie z Białegostoku na Augustów. Tam idąc w stronę Jurowiec z obwodnicy jest zejście w prawo do lasu. Tam zaczyna się pieszy szlak, którym dojdziemy najpierw do Wasilkowa, a następnie Nowodworc, Supraśla i jeszcze dalej. Kolejny taki szlak zaczyna się w Supraślu i prowadzi leśnymi drogami przez przepiękne rezerwaty przyrody ukryte w Puszczy Knyszyńskiej.

 

Jesienią nie warto jeszcze skreślać roweru. Całkiem przyjemnie się nim jeździ póki temperatura nie spadnie poniżej 15 stopni. Można wypróbować nowe ścieżki rowerowe – Zabłudów – Soce, można objechać dookoła Białystok, a można wybrać się Green Velo oraz przy okazji skorzystać z kładki Śliwno – Waniewo. Jesienią, gdy wody będzie więcej w Narwi – przeprawa powinna działać bez problemu.

Zdjęcie wykonane w okolicach Niewodnicy

Perseidy 2020. To będą niezapomniane noce! Zobaczcie, gdzie w regionie można podziwiać spadające gwiazdy.

Najbliższe noce warto spędzić na powietrzu. A konkretnie gdzieś, gdzie jest bardzo ciemno, bo na niebie zapowiada się niesamowity spektakl. Jak co roku Ziemia będzie ułożona w taki sposób, że będzie można oglądać rój meteorów – Perseidy. Gołym okiem będzie widać mnóstwo spadających gwiazd. Ktoś, kto kiedykolwiek widział to na żywo doskonale wie, jak bardzo fascynującee jest oglądanie Perseidów. Ktoś, kto tego nie robił – koniecznie musi spróbować!

 

Perseidy czyli noce spadających gwiazd są każdego roku w połowie lipca i widać je prawie do końca sierpnia. Najwięcej meteorów dostrzeżemy z 12 na 13 i 13 na 14 sierpnia. Trzeba tylko znaleźć jakieś miejsce, gdzie jest bardzo ciemno a światła miasta nie dochodzą. Polecamy Puszczę Białowieską, Narwiański Park Narodowy, Biebrzański Park Narodowy, Puszczę Knyszyńską albo którąś z górek na Suwalszczyźnie. Kawałek polany, koc, wino na rozgrzanie, druga osoba do towarzystwa. To wszystko zagwarantuje Wam niezapomnianą noc!

 

Wiele osób próbuje sfotografować choć jeden meteoryt. Jest to jak błyśnięcie podczas burzy, więc nie liczcie na refleks. Da się jednak to zrobić ustawiając w aparacie lub komórce fotografowanie interwałem. Wtedy co sekundę aparat wykonuje fotografię, a my liczymy na to, że po kilkuset próbach trafi chociaż raz. Dobrze jest też mieć obiektyw szerokokątny lub taki, który polem widzenia obejmuje 180 stopni. Wtedy da się złapać wszystko, co na niebie się dzieje. Życzymy powodzenia w obserwacjach!

Przyjeżdżają skuszeni, wyjadą rozczarowani? Coś trzeba zrobić z Green Velo!

W ostatnim czasie w RMF FM i Radiu Zet (a pewnie i innych mediach) promowało się Green Velo. W tym samym czasie odbywaliśmy dyskusję z turystami z innego regionu Polski, którzy zostali zachęceni do rodzinnego wypadu na Podlasie dzięki właśnie reklamom Green Velo. Warto zaznaczyć, że trasa biegnie z Elbląga po Kielce i Przemyśl, ale nas interesuje podlaski odcinek. Już kiedyś pisaliśmy i teraz przypomnimy, że postawienie tabliczek „tu jest Green Velo” to jeszcze żadna inwestycja. Mimo wszystko skuszeni turyści jak widać przyjeżdżają i to do nas na Podlasie. Tylko czy mają wyjeżdżać z Podlasia rozczarowani?

 

Przede wszystkim wiele osób nastawia się, że skoro jest to szlak rowerowy, to oznacza, że całość jest jedną wielką ścieżką rowerową. Niestety także i nam się tak wydawało, gdy Green Velo powstało. Najgorzej, że po kilku latach nic się nie zmieniło. Dodatkowo, gdy już się zdecydują na wycieczkę to po drodze nie zawsze coś ciekawego zobaczą, bowiem szlak omija wiele ciekawych miejsc.

 

Z perspektywy turystów, z którymi rozmawialiśmy rozczarowanie może być jeszcze większe. Bo z Białegostoku do granicy województwa podlaskiego i lubelskiego – czyli po ich trasie – ścieżka rowerowa wystąpi tylko z Białegostoku do Supraśla, kawałek za Michałowem oraz pod Hajnówką. Pozostałe drogi to takie, gdzie trzeba jechać obok samochodów. Komfort wówczas jest zerowy, bo bardzo wielu kierowców do dziś nie potrafi zaakceptować faktu, że drogi są nie tylko dla samochodów. Często spychają rowerzystów swoimi agresywnymi zachowaniami, nie zachowują bezpiecznego odstępu lub przejeżdżają bardzo szybko obok tworząc niebezpieczny podmuch wiatru. Proszę teraz wytłumaczyć rodzinie z dziećmi, że warto jechać Green Velo.

 

Druga kwestia to przebieg szlaku podlaskiego. O ile od Suwałk do Białegostoku nie można mieć żadnego zarzutu (ewentualnie tylko to, że trasa omija Narwiański Park Narodowy, a nie musi), to też przebieg na południe jest po prostu zły. Pomijając już braki dróg rowerowych, to trasa w zasadzie omija wszystkie, największe atrakcje jakie są na południu naszego województwa. I tak zamiast przez Michałowo, Siemianówkę czy Puszczę Białowieską do Hajnówki można by było poprowadzić turystów choćby przez Krainę Otwartych Okiennic oraz trasą malowniczych kolorowych cerkwi. Dodatkowo warto zachęcić, by Puszczę oglądać z perspektywy kolejki wąskotorowej, a nie roweru. Można zobaczyć dzięki temu więcej i oszczędzić siły na dalszą  trasę.

 

Kolejna kwestia to problem z noclegami. Ciężko jechać po kilkadziesiąt kilometrów dziennie trasą Green Velo, by można było zaplanować sensownie nocleg dla grupy osób. Zwykle nie ma z czego wybierać. Czasem w grę wchodzi jedynie namiot. Jednak nie każdy preferuje taki sposób nocowania. Green Velo bez wątpienia trzeba rozwijać jako projekt, ale mamy wrażenie, że będzie tak samo ja z innymi unijnymi projektami. Kasa wzięta, to można zapomnieć… Warto też naciskać na PKP, które w swoich nowoczesnych pociągach pozwala przewieźć zaledwie 6 sztuk rowerów, co jest ilością śmiesznie niską. Jak widać turystycznie jest jeszcze dużo do zrobienia. Tylko czy to nie jest wołanie w Puszczy?

Rowerem przez Podlasie. Mnóstwo pięknych widoków i sama przyjemność!

W okresie wakacyjnym warto chociaż raz zorganizować sobie wycieczkę rowerową po Podlasiu. Najlepiej tak jak na powyższym filmie z noclegiem – wtedy będziemy mogli zobaczyć świetne widoki, unikalną architekturę oraz całkiem przyjemną przyrodę.  Każde z tych miejsc ma swoje walory. Jeżeli tak jak autor filmu zaczniemy od przejazdu koleją z Białegostoku do Czeremchy, by do tego miasta wrócić to przed nami około 100 km drogi rowerem.

 

Kolejne kadry filmu to także przejażdżka kolejką wąskotorową, która kursuje na trasie Hajnówka – Białowieża – Topiło. Warto się przejechać nią, by podziwiać Puszczę Białowieską od takiej strony, z której piechotą ani rowerem nie dotrzemy. Tory bowiem przebiegają przez dzikie zakątki. Kolejny przystanek to Zalew Siemianówka. Warto nie tylko obejrzeć go z góry, z wieży widokowej – szczególnie jak na filmie – o zachodzie słońca, ale też dobrze jest objechać rowerem zbiornik dookoła, bowiem z każdej jego strony znajdziemy ciekawe zakątki.

 

Ostatni etap – w filmie już w kolejnym dniu – to długa kładka prowadząca do pustelni w Odrynkach, a także Kraina Otwartych Okiennic, do których w ostatnich latach uderzają tłumy turystów. Za sprawą kolorowych domów z pięknymi ornamentami na okiennicach oraz kolorowych cerkwi, które w zależności od barwy powierzają się opiece Matce Boskiej, Duchowi Świętemu lub konkretnemu patronowi świętemu.

 

Warto też pamiętać, że sama jazda rowerem to ogromna przyjemność. Szczególnie w podlaskich warunkach przyrodniczych. Dodać też trzeba, że trasa jest w miarę płaska. Pod górkę robi się dopiero jeżeli zapuścimy się na południe województwa podlaskiego – w okolice Bugu. Wypatrujcie więc ładnej pogody i w drogę!

Featured Video Play Icon

Podlasie na weekend. Co lubią zwiedzać turyści?

Kolejny film nagrany i opublikowany w mediach społecznościowych zdaje się potwierdzać to, co lubią zwiedzać turyści na Podlasiu. Autor powyższego filmu zabrał nas w dobrze znane zakątki – Skit w Odrynkach, Kraina Otwartych Okiennic czy Puszcza Białowieska. Po rejestracji samochodu można zauważyć, że turyści byli z województwa łódzkiego. Jak ich oczami wypadło nasze ukochane Podlasie? Nie zabrakło pięknych widoków, zwierząt i cudownej drewnianej architektury.

 

Warto zauważyć, że to już kolejny film, na którym widać jasno co lubią zwiedzać turyści na Podlasiu. Dawniej latem oblężenie zwiedzających przeżywał jedynie Augustów. Teraz w każdy słoneczny weekend nie brakuje ludzi także w innych zakątkach. Ogromnym zainteresowaniem cieszy się oczywiście Puszcza Białowieska i jej rezerwat. Przyjezdni mogą tam podziwiać żubry, których w takim województwie łódzkim nie ma, ale też ogromne kilkuset letnie dęby. Nie brakuje też fanów drewnianych cerkwi, które można spotkać na Podlasiu czy Podkarpaciu. U nas jednak jest coś jeszcze – drewniany meczet w Kruszynianach, gdzie mieszkają od setek lat polscy Tatarzy.

 

Jednym z ostatnich hitów jest także kładka Śliwno – Waniewo. Niestety, nie zawsze atrakcja jest dostępna. Jeżeli w Narwi jest za mało wody, to platformy, którymi przeprawiamy się na drugi brzeg nie mogą płynąć. Drugie niestety dotyczy władz gminy Sokoły. O ile w Narwiańskim Parku Narodowym postarali się i wyremontowali swoją część kładki biegnącą od Śliwna, tak też władze gminy Sokoły mają turystów gdzieś. Kładka w Waniewie jest zapuszczona i nie nadaje się do korzystania. Mimo wszystko warto wybrać się do Śliwna i skorzystać z tego co jest.

Featured Video Play Icon

Niesamowity film o Podlasiu. Każdy, kto go zobaczy natychmiast się spakuje i tu przyjedzie!

W kultowym filmie Stanisława Barei „Miś” mogliśmy usłyszeć takie oto stwierdzenie, że istnieje prawda czasu i prawda ekranu. Te drugie w dzisiejszych czasach „social mediów” bardzo często jest przez wszystkich nadużywane. Piękne ujęcia, wspaniałe kolory i to wszystko dopełnione poruszającą muzyką powoduje, że po obejrzeniu filmu natychmiast odczuwamy jakieś emocje. Tak też jest i w przypadku wszelkich filmów o Podlasiu. Czy są one prawdziwie? Czy to tylko „prawda ekranu”?

 

Na powyższym filmie, autorstwa Marka Bejgiera, widzimy wiele wspaniałych miejsc z przewodników turystycznych. Autor skupił się tu przede wszystkim na barwnej architekturze drewnianej. W zasadzie nie musiał nic robić, bo Podlasie jest naprawdę takie piękne jak na tym filmie. Dlatego można powiedzieć, że film „nagrał mu się sam”. Oczywiście umiejętność doboru muzyki i umiejętność sztuki montażu pomogła, jednak bez dobrych ujęć nic by z tego nie wyszło. Trochę jak z konkursem Miss. Można sprawić, by piękna kobieta stała się jeszcze piękniejsza.

 

Dlatego, jeżeli myślicie o tym, czy przyjechać na Podlasie pod wpływem tego filmu, to podpowiadamy – tak, warto to zrobić! Ten film nie jest umiejętną manipulacją, jaką często, wiele ludzi stosuje na potrzeby „social mediów”. To autentyczny obraz wspaniałego regionu w północno-wschodniej Polsce. Podpowiemy też lokalizacje, bo być może nie wiecie gdzie szukać tych dzieł sztuki z filmu. Na filmie możemy zobaczyć między innymi Krainę Otwartych Okiennic, Tykocin, Kruszyniany, Pentowo, Białowieżę.

Podlaskie na kajaku. Zobacz najlepsze szlaki wodne w regionie.

Województwo Podlaskie ma ogromną ilość miejsc, gdzie można popływać kajakiem. Nie będziemy jednak ich wszystkich tu przedstawiać. Wybraliśmy te szlaki wodne, które najbardziej mogą przypaść do gustu także Wam. Teoretycznie woda to woda, więc wybór miejsca może wydawać się drugorzędny. Warto jednak wiedzieć, że jedne trasy będą bardziej wymagające, a inne mniej. Jedne będą prowadziły przez kompletne zarośla, inne będą miały też przepiękne widoki. Co najlepiej wybrać? To zależy ile czasu chcemy przeznaczyć na pływanie. Spływ kajakowy trwa zwykle kilka dni, jednak nie każdy ma ochotę przez tyle czasu siedzieć i wiosłować. Niektórym przecież starczy tylko kilka godzin.

Suwalszczyzna

Na Suwalszczyźnie są 3 miejsca, gdzie warto wypożyczyć sprzęt i zacząć drogę. To okolice Budy Ruskiej, gdzie zaczniemy piękną przeprawę rzeką Czarną Hańczą. Pierwszy odcinek możemy zakończyć w Głębokim Brodzie po kilkunastu kilometrach. Jeżeli to dla nas za mało kolejna okazja na koniec będzie w Rygolu po kolejnych kilkunastu kilometrach. Aczkolwiek na tym drugim odcinku będzie trudniej, więc jeżeli to nasz pierwszy raz to lepiej wybrać coś innego. W Rygolu natomiast możemy dołączyć do Kanału Augustowsiego, którym dopłyniemy do pięknej Przewięzi. Trasa wyniesie około 30 kilometrów. Jej zasadniczym plusem jest to, że bardzo często będzie okazja do zejścia na ląd, czego nie można powiedzieć o Czarnej Hańczy.

 

Teoretycznie możemy płynąć dalej aż do Augustowa, jednak na jeziorze Białym pomiędzy obiema miejscowościami panuje spory ruch. Jeżeli irytują Was fale robione przez inne przepływające jednostki, to lepiej sobie darować. Jeżeli jesteście zdeterminowani, to możecie dopłynąć do Jeziora Rospuda. Jeżeli to nie jest spływ kajakowy, a jednorazowe rekreacyjne pływanie, to polecamy od razu zacząć na tym jeziorze, by popłynąć dziką rzeką i Doliną Rospudy. Przed Wami będzie około 20 kilometrowa piękna trasa, którą zakończycie w Raczkach. Pamiętajmy, że po drodze będzie bardzo mała szansa na to, by zejść na ląd.

Białostocczyzna

Jeżeli chcemy wybrać coś bliżej Białegostoku, to proponujemy dwie miejscówki. Jedna to Supraśl i jego okolice. Zacząć możemy w pobliskim Surażkowie, by przepłynąć piękną i malowniczą trasą do miejscowości Supraśl przez Krzemienne. A możemy od razu w miejscowości Supraśl zacząć płynąć przez Nowodworce do Wasilkowa. Jeżeli chcielibyśmy urządzić jakiś kilkudniowy spływ, to rzeka wpada do Narwi za Fastami, a dalej możemy nawet dotrzeć do Tykocina albo i do Wizny. Po drodze będzie można zejść na ląd w wielu miejscach – Supraślu, Nowodworcach, Wasilkowie, Sielachowskich. W Dobrzyniewie Fabrycznym trzeba będzie przenieść kajak, bo jest śluza. Potem kolejna okazja do zejścia na ląd będzie w Złotorii i Tykocinie.

 

Kolejne miejsce warte odwiedzenia – szczególnie na jednodniową wyprawę to Suraż. Tam możemy wypożyczyć kajaki. Następnie zostaniemy z nimi zawiezieni do Doktorc, po to by wrócić do Suraża. Trasa jest dosyć łatwa i przyjemna. Jej przepłynięcie zajmie nam kilka godzin, bo do przepłynięcia będzie około 15 kilometrów. Nie ma przeciwwskazań, by płynąć dalej przez Narwiański Park Narodowy. To jednak już wyprawa na więcej niż 1 dzień. Warto zaznaczyć, że niezależnie czy będziemy płynąć tylko na trasie Doktorce – Suraż czy dalej, to miejsc, by zejść na ląd będzie bardzo mało, bo to dzikie tereny.

Południowe Podlasie

Rzeka Bug to kolejne miejsce, gdzie warto wypłynąć kajakiem. Konkretnie to warto wypłynąć z Niemirowa. Pierwszy przystanek (lub dzień) zrobimy po 15 km w Mielniku. Jeżeli komuś mało, to kolejny przystanek warto zrobić w Drohiczynie czyli po kolejnych 30 kilometrach. Po kolejnych trzydziestu dopłyniemy do miejscowości Granne. Cała wyprawa przeniesie nas do czasów I Rzeczypospolitej. Po drodze mijać będziemy historyczne miejscowości, na pograniczu Podlasia i Mazowsza.

 

Jeżeli planujemy kilka dni spływu, to na wszystkich trasach bez problemu znajdziecie noclegi. Pod tym kątem nasz region jest bardzo rozwinięty. Warto tylko przed wypłynięciem sprawdzić prognozy pogody, tak by mieć pewność, że nie będzie żadnych burz, bo nie zawsze będzie jak uciec z wody, gdyby nagle na niebie zmieniła się sytuacja. Nie zapominajmy też o kapokach. Nawet, gdy umiemy pływać, to ryzyko utonięcia jest zawsze. Trzymamy jednak kciuki, by wyprawy odbywały się w spokoju.

Trześcianka

Dolina Górnej Narwi. Kraina kolorowych cerkwi, drewnianych chatek, żubrów, wilków i pięknych widoków.

Przeglądając różne przewodniki turystyczne, gdzie wspomina się o Podlasiu dla turystów z całego kraju, można natrafić bardzo często na dwa słowa klucze „cerkwie” oraz „drewniane domy”. Oczywiście wskazuje się konkretne lokalizacje i taki turysta najczęściej przyjeżdża właśnie tam – gdzie przyjeżdżają wszyscy. Co z tymi, którzy chcą zobaczyć i poznać więcej? Z pomocą dla wszystkich, którzy chcą zobaczyć pełen obraz, a nie tylko jego skrawek przychodzimy my. Dlatego tym razem zabierzemy Was za Zabłudów. To tam znajduje się Dolina Górnej Narwi. Kraina kolorowych cerkwi, drewnianych chatek, żubrów, wilków i pięknych widoków. Jak w bajce.

Ryboły

Jadąc Drogą Krajową nr 19 z Białegostoku do Lublina lub z Lublina do Białegostoku będziemy mijać wieś między Bielskiem Podlaskim i Zabłudowem. Mowa tu o Rybołach. To nasz punkt startowy, gdzie zjedziemy z głównej drogi i zanurzymy się w Podlasiu. O istnieniu Ryboł można było się dowiedzieć już w XV wieku. Wtedy to pojawiły się pierwsze dokumenty dotyczące wsi. Jej nazwa, jak można się domyśleć pochodzi od ryb. Mieszkańcy trudnili się ich połowem z Narwi. Następnie przewożono je do zamku w Bielsku Podlaskim. Wieś w XVI wieku została zniszczona podczas Potopu Szwedzkiego, a potem jeszcze zdziesiątkowana przez epidemię cholery w 1710 roku. W XVIII wieku Ryboły były prężnie działającym folwarkiem. W kolejnym stuleciu zaś utworzono we wsi szkołę oraz gorzelnię.

 

Niestety I wojna światowa dotarła i do Ryboł. Po jej zakończeniu przetrwało tylko 8 domów. Nic więcej. II wojna światowa również nie oszczędziła wioski. Obecnie jest zamieszkiwana przez mniejszość białoruską. Ryboły są jedną z niewielu miejscowości, gdzie można porozmawiać gwarą podlaską. Warto przyjechać tutaj, także by zwiedzić szlak „Drzewo i Sacrum”, na którym to podziwiać będziemy tradycyjne, podlaskie drewniane budownictwo. Zachwycą nas prawosławne świątynie – Cerkiew Świętych Kosmy i Damiana oraz przepiękna cmentarna Cerkiew św. Jerzego. Oczywiście charakterystyczne są również drewniane domy z pięknie wymalowanymi okiennicami.

Pawły

fot. Lotek70 / Wikipedia

Po takim wstępie kolejnym punktem będzie pobliska miejscowość Pawły. Tam będziemy mogli podziwiać kolejne piękne drewniane domy z kolorowymi okiennicami, a także prześliczną Cerkiew cmentarną pod wezwaniem św. Apostoła Jana Teologa. Wioska jeszcze pod nazwą „Pawłowicze” powstałą ok. 1540 roku. Cmentarna cerkiew natomiast pochodzi z 1824 roku. Jako ciekawostkę warto dodać, że Pawły były jedną ze wsi, w której dawniej stał pomnik cara Aleksandra II z podpisem Miłościwy Imperator Samodzierżca Całej Rosji Aleksander-Wyzwoliciel panował od 1855 do 1881 roku. Gdy tylko Polska odzyskała niepodległość, to pomnik został zniszczony. Gdy będziemy tak podróżować przez wioskę być może natrafimy na charakterystycznie przystrojony prawosławny krzyż. Można będzie też napotkać pomnik Polski Walczącej upamiętniający bitwę pomiędzy partyzantami Armii Krajowej a Niemcami.

Ciełuszki

fot. PanBe / Wikipedia

Kolejną miejscowością uwielbianą przez turystów i fotografów są Ciełuszki. Być może taki urok na nich rzuca pogańska nazwa wsi – od czczonego Cielca. Rodzimy kult zaginął ostatecznie pod wpływem religii prawosławnej. Ważnym ośrodkiem, który się do tego przyczynił była kolejna wieś – Puchły. W ogóle Ciełuszki mają w sobie jakąś „moc religijną”. W okresie międzywojennym dotarł tutaj kult proroka Eliasza Klimowicza ze Starej Grzybowszczyzny, który założył w okolicach Krynek sektę w osadzie Wierszalin. W Ciełuszkach natomiast istniała świątynia, która należała do tej samej sekty. O mieszkańcach Ciełuszek mówi się, że są to Podlaszuki albo Tutejsi. Są to prawosławni Białorusini. Z nimi również porozmawiamy regionalną gwarą. Oczywiście wioska to kolejny punkt, gdzie są drewniane domy z kolorową ornamentyką.

Kraina Otwartych Okiennic

Kolejne punkty na mapie są zwane Krainą Otartych Okiennic. To Puchły, Soce i Trześcianka. Bardzo popularne, turystyczne miejsca. Oprócz wspaniale przyozdobionych i pomalowanych drewnianych domów będzie można zobaczyć piękną, zieloną, drewnianą cerkiew. Zieleń ma symbolizować opiekę Ducha Świętego. Do niedawna było można w Socach jeszcze przejść się dawnym typem drogi – kocimi łbami. Niestety nawierzchnia została zmieniona na „nowocześniejszą”.

Ancuty i Narew

W tej pierwszej miejscowości znajduje się kładka, którą możemy powędrować sobie przez rzekę Narew. Co ciekawe, dojdziemy nią do miejscowości Narew. Tam oprócz kolejnej drewnianej, przepięknej cerkwi (w kolorze niebieskim) będziemy mogli również napotkać 270-letni drewniany kościół katolicki. A takich zostało już naprawdę niewiele. Warto zwrócić również uwagę, że na placu stoi dwukondygnacyjna również drewniana dzwonnica. Warto też przejść się po „centrum” miasteczka. Przepiękne drewniane domy na pewno nas urzekną. Podobnie przyjemnie będzie popatrzeć na rzekę z mostu.

Kaczały i Ploski

To ostatnie dwie miejscowości w naszej podróży. Tutaj głównie będą nam towarzyszyć walory przyrodnicze, ale po drodze nie zabraknie kolejnych drewnianych cerkwi. Będzie można też obserwować w nich przepiękne wschody słońca przy rzece Narew, a przy odrobinie szczęścia natrafimy na żubry czy wilki. Pamiętajmy jedno, że na Podlasiu czas płynie wolno. Tutaj nie należy się śpieszyć. Dlatego przy powolnym i spokojnym zwiedzaniu dostrzeżemy znacznie więcej aniżeli, gdy „oblecimy” wszystko samochodem. Zamiast niego lepiej wziąć rower – objechanie wszystkich miejscowości startując z Ryboł to odległość 60 km. W sam raz na całodniową wycieczkę.

Most w Ploskach / fot. Robert Wielogórski / Wikipedia

Majówka w czasach zarazy. Gdzie jechać i co robić?

Rząd znosi obostrzenia dopiero po majówce właśnie po to, by Polacy nie szturmowali wszystkiego jak leci z powodu dni wolnych. Są jednak miejsca, gdzie można się wybrać i bez kłopotu trzymać się z dystansem do innych. Oto nasze bezpieczne, majówkowe propozycje.

Kładka Śliwno-Waniewo

Kładka została ponownie otwarta. Pamiętać jednak należy, że jest na niej wąsko i będziemy mijać się z wieloma osobami. Dlatego podczas przepraw promem nie wchodźmy, gdy nie będzie gdzie stanąć w oddali oraz na drogach przepuszczajmy ludzi, by nie mijać się z nimi na wąskich odcinkach tylko na szerokich miejscach. Kładkę warto odwiedzić jeszcze dlatego, że idzie ogromna susza. To kwestia czasu, gdy poziom Narwi spadnie na tyle, że znów kładkę trzeba będzie zamykać. Korzystajcie póki można!

Puszcza Knyszyńska

Przepiękny kompleks leśny jest pełen szlaków. Warto pojechać do Supraśla i pospacerować bularami. Jeżeli ktoś preferuje dłuższą wycieczkę to warto przejść szlakiem przez rezerwaty Krzemienne i Surażkowo. Można też odwiedzić Kołodno i Królowy Most oraz tamtejszą wieżę widokową na Wzgórzach Świętojańskich. Można również przejść się leśną trasą do Czarnej Białostockiej, by wrócić potem pociągiem do Białegostoku. Puszcza Knyszyńska oferuje również Silvarium w Poczopku, Arboretum w Kopnej Górze oraz przepiękne bagna obok zbiornika Wyżary.

Suwalszczyzna i tamtejsze jeziora

fot. Krzysztof Mizera / Wikipedia

Nie trzeba jechać na Mazury, by odpocząć nad jeziorem. Równie dobrze można zajechać do Augustowa oraz do pobliskiej Przewięzi, Suchej Rzeczki, Serw, Płaskiej czy Mikaszówki. Warto też pojechać do miejscowości Giby i pobliskie Kukle, które są w powiecie sejneńskim. Na deser zostawmy sobie Wigry oraz tamtejszy Park Narodowy wraz z klasztorem.

 

Te wszystkie miejsca w majówkę na pewno znajdą sporo chętnych do odwiedzenia, jednak są na tyle obszerne, by móc skutecznie trzymać dystans.