Projekt nowelizacji ustawy o odnawialnych źródłach energii oraz niektórych innych ustaw, oznaczony numerem UD332, został opublikowany 31 grudnia 2025 roku na stronie Rządowe Centrum Legislacji. Data ta nadaje mu charakter dokumentu bardzo aktualnego, ale sam projekt nie jest próbą szybkiej interwencji ani odpowiedzią na pojedynczy kryzys. To raczej rozbudowana propozycja porządkująca kilka obszarów transformacji energetycznej, które w ostatnich latach rozwijały się nierównomiernie. Autorem projektu jest Ministerstwo Klimatu i Środowiska, co już na wstępie sygnalizuje, że mamy do czynienia z próbą spojrzenia systemowego, a nie sektorowego.
Projekt wychodzi z założenia, że odnawialne źródła energii w Polsce przekroczyły etap eksperymentalny. Nie są już traktowane jako dodatek do energetyki konwencjonalnej, lecz jako trwały element systemu, który musi funkcjonować w ramach stabilnych reguł prawnych, przestrzennych i rynkowych. Z tego punktu widzenia UD332 nie obiecuje rewolucji. Jest raczej próbą korekty rozwiązań, które okazały się zbyt sztywne, oraz doprecyzowania tych, które przez lata narastały w formie wyjątków i wyłączeń.
Najbardziej wyeksponowanym wątkiem projektu pozostaje energetyka wiatrowa na lądzie. W przestrzeni publicznej bywa ona opisywana jako obszar „odblokowywany”, ale sam projekt jest znacznie bardziej ostrożny. Nie znosi on kryterium odległościowego jako takiego. Zamiast wcześniejszej, bardzo restrykcyjnej zasady 10H wprowadza ogólnokrajowy minimalny dystans, istotnie mniejszy, lecz wciąż obowiązujący. Oznacza to, że lokalna swoboda gmin w lokowaniu turbin nie jest pełna i nadal ograniczona ramą ustawową. Zmiana polega raczej na przesunięciu akcentu: od jednego, niemal automatycznego zakazu ku modelowi, w którym inwestycja jest możliwa pod warunkiem spełnienia kilku kumulatywnych warunków planistycznych.
Kluczową rolę zaczyna tu odgrywać planowanie przestrzenne. Projekt jednoznacznie wiąże możliwość lokalizacji elektrowni wiatrowych z miejscowym planem zagospodarowania przestrzennego, ale jednocześnie wprowadza istotne zastrzeżenie: taki plan musi być zgodny z planem ogólnym gminy. To ważne doprecyzowanie w kontekście reformy systemu planowania przestrzennego, w której plan ogólny staje się dokumentem nadrzędnym, wyznaczającym strefy funkcjonalne, w tym obszary potencjalnie przeznaczone pod odnawialne źródła energii. W praktyce oznacza to, że decyzje dotyczące wiatraków zapadają wcześniej i na wyższym poziomie ogólności, a nie dopiero na etapie szczegółowego planu dla konkretnej działki.
Taki układ nie eliminuje konfliktów społecznych, ale zmienia moment, w którym są one ujawniane. Projekt nie zakłada, że sprzeciw mieszkańców czy kontrowersje krajobrazowe znikną. Raczej sugeruje, że lepiej jest je rozstrzygać na etapie wyznaczania stref i kierunków rozwoju gminy niż w momencie, gdy inwestycja jest już formalnie przygotowana. Partycypacja społeczna nie zastępuje dotychczasowych procedur środowiskowych ani ocen oddziaływania, lecz je uzupełnia, przesuwając część debaty na wcześniejszy etap.
Drugim silnym filarem projektu są biogaz, biometan i biomasa. W UD332 nie są one traktowane jako jednolita grupa, lecz jako technologie o różnych funkcjach i różnym znaczeniu dla systemu energetycznego. Biogaz pozostaje przede wszystkim rozwiązaniem lokalnym, powiązanym z przetwarzaniem odpadów rolnych, komunalnych i przemysłowych. Jego rola opisywana jest w kontekście gospodarki obiegu zamkniętego i lokalnego bezpieczeństwa energetycznego, a nie masowej produkcji energii na skalę krajową.
Biometan natomiast zajmuje w projekcie pozycję szczególną. Jest przedstawiany jako paliwo systemowe, które może być wprowadzane do sieci gazowych i wykorzystywane w szerokim spektrum zastosowań, od ogrzewania po przemysł. W tym sensie pełni funkcję nośnika energii łatwiejszego do magazynowania niż energia elektryczna z wiatru czy słońca. Projekt zdaje się traktować rozwój biometanu jako jeden z elementów zwiększających elastyczność całego systemu energetycznego, choć bez deklarowania, że ma on zastąpić gaz ziemny w prosty i szybki sposób.
Najbardziej złożonym i jednocześnie najbardziej wrażliwym obszarem pozostaje biomasa. Projekt UD332 wyraźnie zaostrza kryteria uznawania biomasy za odnawialne źródło energii. Nie chodzi tu wyłącznie o porządkowanie kategorii surowców, lecz o wprowadzenie bardziej restrykcyjnych zasad zrównoważonego wykorzystania. Szczególny nacisk położony jest na ograniczenie spalania pełnowartościowego drewna oraz na promowanie kaskadowego wykorzystania surowców drzewnych, w którym energetyka jest ostatnim etapem, a nie pierwszym. Biomasa w ujęciu projektu coraz silniej wiąże się z odpadami i pozostałościami, a coraz słabiej z celową produkcją surowca energetycznego.
W tle wszystkich tych rozwiązań pojawia się problem bilansowania systemu elektroenergetycznego. Projekt nie rozwiązuje go jednym mechanizmem ani jedną technologią. Zamiast tego buduje obraz systemu, w którym źródła zależne od pogody, takie jak wiatr, są równoważone przez źródła sterowalne, w tym biogaz i biomasę, oraz przez paliwa odnawialne możliwe do magazynowania, takie jak biometan. Nie jest to wizja spektakularna, ale konsekwentna: mniej nacisku na jedną dominującą technologię, więcej na ich wzajemne uzupełnianie.
Istotną, choć mniej widoczną częścią projektu są zmiany administracyjne i definicyjne. Dotyczą one między innymi sposobu kwalifikowania instalacji, relacji między systemami wsparcia a rynkiem energii oraz doprecyzowania pojęć, które przez lata były interpretowane w różny sposób. Te fragmenty projektu nie przyciągają uwagi opinii publicznej, ale w praktyce decydują o przewidywalności inwestycji i o tym, czy sektor OZE funkcjonuje w oparciu o jasne reguły, czy o doraźne interpretacje.
Cały projekt UD332 sprawia wrażenie dokumentu „porządkującego”. Nie proponuje on gwałtownych zwrotów ani prostych obietnic. Zakłada, że transformacja energetyczna wchodzi w etap, w którym kluczowe stają się integracja, planowanie i stabilność regulacyjna. Energetyka wiatrowa jest w nim osadzona w nowym systemie planowania przestrzennego, biometan zyskuje status paliwa o znaczeniu systemowym, a biomasa podlega wyraźnemu zaostrzeniu kryteriów zrównoważonego wykorzystania.
Dla czytelnika niezajmującego się na co dzień legislacją projekt może wydawać się techniczny i niejednorodny. Przy bliższym spojrzeniu wyłania się jednak spójna narracja o dojrzewaniu polityki energetycznej. OZE przestają być traktowane jako zbiór wyjątków wymagających specjalnych ulg, a zaczynają być wpisywane w główny nurt planowania gospodarczego i przestrzennego. To podejście nie gwarantuje szybkich efektów ani braku sporów, ale sugeruje próbę budowania ram, które mają przetrwać dłużej niż jeden cykl polityczny.

