jelita wiedzą lepiej

Jelita wiedzą lepiej? To Twój drugi mózg.

Jelita wiedzą lepiej? Stres to największy wróg zdrowego trawienia. Aby zrozumieć jak takie napięcie emocjonalne przekłada się na problemy fizyczne należy zwrócić uwagę na bliski związek między jelitami a mózgiem i skórą. Stres bardzo zakłóca prawidłowe działanie układu pokarmowego, a to powoduje gromadzenie się toksycznych złogów mających wpływ na stan naszej skóry oraz powstawanie dolegliwości fizycznych. Gdy się stresujemy ściany jelit ulegają podrażnieniu a to skutkuje stanem zapalnym. Stany zapalne natomiast upośledzają działanie kosmków jelitowych, które to są odpowiedzialne
za przyswajanie składników odżywczych oraz transportowanie ich do wszystkich części ciała. Dodatkowo zapalenia blokują działanie systemu naczyń limfatycznych znajdujących się na zewnętrznych ścianach jelit.

 

Limfa jest płynem krążącym po ciele, który ma cię odtruwać i usuwać odpady. Taki sprawny układ limfatyczny jest bardzo istotny w codziennej detoksykacji twojego organizmu. Kiedy zaczyna to szwankować , naczynia limfatyczne w pozostałych częściach ciała, także w skórze są wyniszczane przez stan zapalny. I w efekcie tego pojawiają się problemy skórne – podrażnienia, a także wypryski. 

 

Liczne badania potwierdziły że trawienie wpływa na stan naszej skóry. Gdy pojawiają się problemy w układzie pokarmowym, czy to ze względu na trudności z wypróżnianiem czy stan zapalny naczyń limfatycznych, wątroba i skóra są nadmiernie obciążone wydalaniem odpadów z organizmu. I mamy cerę pozbawioną blasku, z wypryskami oraz nadwrażliwością. Kolejnym czynnikiem wpływającym na stan naszego organizmu jest zachwianie równowagi flory jelitowej. Badania potwierdziły, że przerost niechcianych bakterii w jelicie cienkim jest silnie związany z trądzikiem różowatym. Natomiast pozbycie się przerostu złych bakterii skutkuje wyraźnym złagodzeniem objawów tej dolegliwości. 

 

Równocześnie kiepski stan układu pokarmowego skutkuje problemami z samopoczuciem psychicznym. Dzieje się tak gdyż, osłabiony układ pokarmowy nie wytwarza odpowiednich neuroprzekaźników na przykład serotoniny, która to poprawia nasz nastrój. To właśnie w jelitach powstaje 95 procent tej substancji. A wpływa ona na nasz nastrój a także sen i pamięć. Niski
poziom serotoniny i innych neuroprzekaźników w organizmie zwiększa ryzyko depresji oraz niepokoju czy zmęczenia.

 

Jelita wiedzą lepiej? Jak widzisz twoje jelita a w nich bakterie mają ogromny wpływ na to jak się czujemy i jak wyglądamy.

 

Czytaj też: Podlaskie.TV – portal regionalny i turystyczny województwa podlaskiego

Budżet Obywatelski 2019. Czas na zmiany, zanim będzie za późno.

Budżet Obywatelski w Białymstoku z roku na rok coraz bardziej się rozwija. Tym razem można będzie głosować na projekty miejskie, osiedlowe, oświatowe i zielone. Problem w tym, że budżet obywatelski powinien powoli się… zwijać. Wszystko dlatego, że za kilka lat będziemy mieli miasto zasypane pomnikami, figurkami i innymi bzdetami. Każdy bowiem chce po swojemu miasto “upiększyć”, co powoduje oczywiście zaśmiecenie ładu architektonicznego. Z roku na rok każdy będzie chciał od siebie coś “dostawić” i tak zrobimy śmietnik.

 

W tym roku również ktoś chce stawiać ławeczkę-pomnik Franciszka Karpińskiego czy pomnik Ryszarda Kaczorowskiego. Oczywiście nie można odmówić zasług ani jednemu ani drugiemu, ale czas powiedzieć dość. Żadnych nowych pomników w mieście. Ani one ładne, ani eleganckie, ani potrzebne. Warto więc pomyśleć, by w kolejnych latach wszystkie projekty związane z architekturą były automatycznie odrzucane. Zaś takim projektom jak Park trampolin na Szkolnej, przebudowa ul. Rzemieślniczej, nowy ambulans dla pogotowia, ciąg pieszo-jezdny na Narewskiej, mostek w rezerwacie Zwierzyniec, zegar w Parku Zwierzynieckim tylko trzeba przyklasnąć i życzyć by powstały.

 

Mieszkańcy nie powinni mieć możliwości “upiększania” swego miasta z tego samego powodu co nie budują domów bez projektu architekta. Budżet Obywatelski to powinny być przede wszystkim projekty osiedlowe. Mieszkańcy chcą budować drogi, parkingi, place zabaw, centra rekreacji czy organizować festyny. W tym roku wystartował też “zielony budżet” co jest taką samą pomyłką jak większość projektów ogólnomiejskich. Bowiem mieszkańcy zabierają się znów za architekturę. Tym razem krajobrazową. Zgłosili skwery, nasadzenia krzewów, tworzenie łąk. Zaś tym powinien się zajmować ogrodnik miejski – który jak widać po choćby rondzie Lussy i innych nasadzeniach w mieście – umie to robić.

 

Dlatego do wszystkich autorów projektów możemy zaapelować o opamiętanie się, zaś do radnych i prezydenta o przeprowadzenie zmian w kolejnych budżetach tak, by mieszkańcy za kilka lat z Białegostoku nie zrobili architektonicznego śmietnika.

metody relaksacyjne

Metody relaksacyjne. Ciało i umysł tego potrzebują.

Metody relaksacyjne. Jest wiele różnych metod, które możesz wykorzystać do radzenia sobie ze stresem a także innymi problemami codziennego życia. To którą wybierzesz nie jest aż tak ważne, jak to abyś porostu wybrała jedną, która jest dla ciebie najbardziej skuteczna i osiągnęła w niej maksymalne efekty. Taka metoda, która cię uspokaja za każdym razem, kiedy jest to potrzebne jest świetnym sposobem relaksowania twojego ciała i umysłu i poprawy zdrowia. Takie techniki pomagają przynajmniej na dwa sposoby. Po pierwsze pozwalają odpocząć. Po drugie regularne praktykowanie takich ćwiczeń relaksacyjnych, sprawia, że mniej ulegamy czynnikom wywołującym stres, i przeciwdziałamy szkodliwym jego skutkom.

Metody relaksacyjne. Oto cztery techniki działające holistycznie na ciało i duszę:

 

Metody relaksacyjne: Świadome oddychanie

Oddychanie jest niezwykłą funkcją naszego organizmu, które działa na granicy układu nerwowego i świadomości. Możesz decydować jak chcesz oddychać, ale twój oddech się nie zatrzyma jeśli przestaniesz myśleć o tej czynności. Płytki, nieregularny oddech jest często następstwem stresu, może go nawet wzmóc. Dlatego warto nauczyć się pogłębiania oddechu, zwolnić go i uregulować, ponieważ w taki sposób wyraźnie odczujesz relaksację mięśni oraz umysłu. Technika świadomego oddychania obniża również ciśnienie krwi, spowalnia akcję serca, a także ma znakomity wpływ na układy odpornościowy, nerwowy i hormonalny.

 

Metody relaksacyjne: Reakcja relaksacyjna

Polega to na wprowadzeniu się w stan głębokiego relaksu, podobnego do tego jaki osiąga się podczas medytacji. Podczas stosowania tej techniki organizm zużywa o wiele mniej tlenu i w ten sposób wchodzimy w stan głębokiego odpoczynku i odprężenia. Aby osiągnąć reakcję relaksacyjną należy wykonać dwie czynności: po pierwsze skupić całą swoją świadomość na jakimś zwrocie, słowie czy dźwięku, a po drugie pozostać w takim stanie, nawet jeśli w twojej głowie pojawią się różne inne myśli. Należy odsuwać od siebie wszystkie inne wyobrażenia i powracać do swojego słowa lub dźwięku. Najlepiej jest tak ćwiczyć przez dziesięć, maksymalnie dwadzieścia minut dziennie. To naprawdę skutkuje. Na początku może ci się wydawać to trudne, ale gdy opanujesz tę umiejętność nauczysz się relaksować swoje ciało i umysł tak głęboko, że będzie to bardzo korzystne dla twojego ciała i duszy.

 

Metody relaksacyjne: Wizualizacja

Wizualizację możesz porównać do wyświetlającego się filmu w twojej głowie. Na jego treść reaguje twój organizm jak też wyobraźnia. Kiedy myślisz o tym co cię martwi, twoje ciało reaguje stresem. Kiedy natomiast myślisz o osobie którą lubisz, możesz nieświadomie się przy tym uśmiechać. I tak wygląda początek relaksacji ciała i osiągania dobrego samopoczucia dzięki wyobraźni. Jej moc może być negatywna gdy przywołujesz złe wydarzenia i inne myśli które cię stresują lub bardzo pomocna, gdy wyobrażasz sobie miłe i uzdrawiające rzeczy. Taka praca z wyobraźnią ma również wpływ na odporność. Pomoże ci to również przenieść się w sam środek stresujących sytuacji i wtedy możesz spróbować je rozwiązać. Wyobraźnia uspokaja także emocje, zmniejsza niepokój i redukuje ból odczuwany wskutek różnych chorób i zabiegów.

 

Metody relaksacyjne: Trening autogeniczny

Jest to pewnego rodzaju autohipnoza, w której uczysz swój układ nerwowy wyciszania się wtedy, kiedy tylko zechcesz. Najpierw ćwiczysz go w domu, ucząc się prostych poleceń i powiązujesz je z wyobraźnią. Po jakimś czasie stwierdzisz, że łatwo jest ci się zrelaksować za pomocą poleceń i możesz już to zastosować gdzie indziej na przykład w pracy. Najłatwiejszym sposobem jest wybranie zdania i powtarzanie go jak mantry. Może to być zdanie “Jestem spokojny”. Stwórz swój obraz dla takiej sugestii aby był bardzo szczegółowy i tak kolorowy jak to tylko możliwe. Wtedy twoje ciało będzie w pełni odpowiadało na ten obraz i odczujesz prawdziwy spokój i głęboki stan relaksu.

 

Czytaj też: Podlaskie.TV – portal regionalny i turystyczny województwa podlaskiego

Skandale na kąpieliskach

 

   Dziś na Dojlidach mamy pełen przekrój rozrywek.  A jak było w latach 20. i 30. XX wieku ?
Jolanta Szczygieł-Rogowska: Właściwie bardzo podobnie. Może siatkówka była mniej popularna, bo grywano w tenisa, ale były zawody w pływaniu, a w latach 30. były nawet wybory miss.

Stawy wyglądały tak samo?

  Było ich dużo więcej. Sięgają swoją historią do czasów Jana Klemensa Branickiego, w XIX wieku należały też do majątku Kruzensztermów.

  Przy pałacyku Hasbachów również funkcjonowały stawy. Były traktowane jako prywatne kąpielisko, ale z czasem, idąc za potrzebą mieszkańców miasta, zaczęto szukać miejsc, w których białostoczanie mogą spędzić wolny czas latem. Funkcjonowały Jurowce, Supraśl – jako podmiejskie kąpieliska, ale Dojlidy były najbliżej. W związku z tym uporządkowano ten teren, znalazły się kajaki, pola tenisowe i zaczęto organizować konkursy w pływaniu, zabawy taneczne, wybory miss. Bardzo modne były też, kiedy opalenizna stała się już modna, konkursy na najpiękniej opaloną panią. Organizowano tam również noce świętojańskie. Więc Dojlidy były miejscem bardzo obleganym w latach 30.

A coś więcej o wyborach miss?

  Nie zachowały się informacje o kandydatkach, ani zdjęcia, ale to były bardzo popularne konkursy. Zwyciężczynie miały pewnie nadzieję na karierę filmową. Wybierano miss najzgrabniejszych nóg, najładniejszą opaleniznę, aż po miss sezonu.

Kto wybierał?

  Oczywiście powoływano komisję składającą się z osób, które były związane z miejscem, gdzie odbywał się konkurs.

Jak wyglądały stroje kąpielowe?

  Na początku lat 20. stroje męskie niewiele różniły się od damskich. Przypominały kombinezony, których nogawka kończyła się na długości połowy uda. Strój był na ramiączkach, u pań zasłaniał piersi. Dodatkiem były wiązane buty, a panie na głowach nosiły specjalne czepki chroniące przed słońcem.

A wcześniej?

  Panie tylko wchodziły do wody, pływały w stroju zakrywającym całe ciało i zaraz szły do przebieralni, żeby włożyć tzw. strój plażowy. Strój kąpielowy to były po prostu długie spodnie i bluzka z długim rękawem, bo oczywiście trzeba było unikać słońca. Jak się ogląda te stroje to widać, że nie dodawały one uroku ani paniom, ani panom, dlatego dopiero w latach 30. przyszła moda na wybory miss.

A strój plażowy?

  Nie było mowy o opalaniu, dlatego przeważnie były to sukienki w jasnym kolorze, a w latach 30. nawet spodnie i wtedy panie z tzw. riwiery polskiej, czyli Gdyni, pokazywały się w szerokich, pięknych spodniach. Mężczyźni mieli również jasne stroje, modne były wtedy hełmy korkowe. Do stroju plażowego zakładało się muszki i krawaciki. Właściwie różniły się od codziennego stroju kolorem i lekkością materiału.

Kiedy weszły stroje współczesne?

Około lat 30. Wtedy były spodenki z krótkimi nogawkami, staniki. Były też stroje jednoczęściowe.

Jaki sport był najbardziej popularny?

Tenis. Były korty na Zwierzyńcu, bardziej zamożni mieli prywatne. Tu też odbywały się mistrzostwa Polski, a poza tym mieliśmy bardzo zdolne tenisistki -m.in. Ewę Hasbach, redaktor dziennika Białostockiego Marię Lubkiewicz.

Na Dojlidach można było kiedyś spożywać alkohol?

Nie, ale było to dozwolone w Jurowcach. Tam nawet mówiono, że „jurowiecką wodą” handlował każdy: od baby wiejskiej aż po wyrostków.

A czy w Dojlidach zdarzały się jakieś skandale?

Ja nie trafiłam na żaden. O Dojlidach prasa pisała typowe zapowiedzi – co i kiedy odbędzie się w najbliższym czasie. Ale zdarzały się skandale w Jurowcach czy – czasami – w Supraślu. Na plaży w Jurowcach było to związane z tym, że można było tam spotkać często pijanych wypoczywających. Poza tym w Jurowcach, jak pisała lokalna prasa, „nierzadko w biały dzień przybywa oddział żołnierzy i w oczach publiczności na „ plaży” zgromadzonej rozbiera się do kąpieli. Tak po swojsku, po jurowiecku bez „ ścieśniania się”. Nikt za złe tego żołnierzom nie poczytuje, boć w Jurowcach publiczność ma silniej wyrobiony zmysł demokratyczny i dlatego darzy tutaj większą sympatią podoficerów i szeregowych, niż panny białostockie w ogrodzie miejskim poruczników”.

Dla kogo były Dojlidy?

W przeciwieństwie do Jurowiec, gdzie wypoczywali raczej ubożsi, na Dojlidach można było spotkać przedstawicieli średnio zamożnego społeczeństwa. Dziś z kąpieliska korzystają wszyscy.

Marta Laszewicz

Sinice na popularnej plaży! Kąpielisko zamknięte

Na popularnej plaży w Siemiatyczach, nad zalewem zakwitły sinice – poinformował nas Czytelnik Adam Nowaczuk. W związku z tym kąpielisko zostało zamknięte. Sinice są bakteriami i pojawiają się także na wodzie, gdy przez dłuższy czas panuje wysoka temperatura. Gdy dojdzie do zakwitu, to na tafli wody pojawia się zielona “kołdra”. Kąpiel w wodzie, gdzie zakwitły te bakterie może powodować wysypkę, swędzenie skóry, zapalenia, bóle brzucha, gorączkę, dreszcze, bóle, duszności czy zawroty głowy. Czasem nawet może dojść do uszkodzeń wątroby czy nerek.

 

W normalnych warunkach jednak Zalew w Siemiatyczach warto odwiedzić. Można tam wypocząć na plaży, spacerować deptakiem i na molo, wypożyczyć sprzęt wodny, poćwiczyć, pograć w siatkówkę plażową czy po prostu posiedzieć na ławeczce.

 

Kąpielisko jest strzeżone od 1 lipca do 31 sierpnia od godz. 11.00 – 18.00. Plaża znajduje się przy ul. Sportowej.

 

fot. Adam Nowaczuk

dieta na stres i nerwy

Dieta na stres i nerwy

Dieta na stres i nerwy. Oczywiście stres ma wpływ na to jakie pokarmy wybieramy oraz na to jak twój organizm je przetwarza oraz niewątpliwie wpływa na twoje zdrowie, ale trzeba jasno określić, że jest również odwrotnie – twoja dieta może wpływać na poziom stresu. Dzieje się tak ponieważ niedobory żywieniowe mogą zwiększyć poziom stresu. Gdy jesz za dużo czy też jesteś na diecie odchudzającej, może być tak że nie spożywasz wszystkich substancji odżywczych potrzebnych do zachowania zdrowia. I to jest szkodliwe. Powodem jest tu zjadanie żywności przetworzonej. Jest ona łatwiejsza w przechowywaniu oraz ma dłuższy termin przydatności do spożycia ale jednocześnie taka żywność jest pozbawiona składników odżywczych, takich jak witamina D, magnez czy cynk oraz wile innych. A te składniki są bardzo ważne w przeciwdziałaniu stresowi na twój organizm.

 

Dieta na stres i nerwy – czego nie jeść?

Gdy spożywamy tłuszcze słodycze i desery oraz słone przekąski zamiast owoców i warzyw oraz pełnoziarnistego pieczywa skutkuje to deficytami witaminowymi. Zależność jest taka, że wraz ze wzrostem spożywania przetworzonych pokarmów spada poziom ważnych składników odżywczych takich jak: kwas foliowy witamina B12 witamina C i beta-karoten oraz dodatkowo spada poziom dobrego cholesterolu HDL. Spożywamy te produkty w odpowiedzi na stres ponieważ to one przynoszą nam ukojenie. I w ten sposób tworzy to błędne koło. Nieprawidłowe odżywianie zarówno wywołuje stres jak i równocześnie jest jego konsekwencją, prowadząc do otyłości jak i chorób przewlekłych.

 

Innym czynnikiem powodującym że uboga dieta może powodować stres wskazuje samo bycie a diecie, często nieskutecznej. Kiedy zaczynamy stosować dietę odchudzającą lub inne restrykcyjne metody odżywiania jest duże prawdopodobieństwo przejadania się w odpowiedzi na stres oraz negatywne emocje. Psycholodzy wyjaśniają to w ten sposób: ludzie którzy są na diecie mają
niższe poziomy opiatów – substancji dających odczucie przyjemności. Jedno małe ciasteczko czy jakaś inna przekąska powoduje potężny apetyt na tego typu substancje i skutkuje to podjadaniem. Jak się okazuje restrykcyjna dieta może nie być dobrym pomysłem gdy chcemy zapanować nad wagą i stresem, ponieważ już sam fakt bycia na diecie może być bardzo stresujący.

 

Kolejnym przykładem jak niewłaściwe jedzenie wpływa na poziom odczuwanego stresu jest przykład z przejadaniem się. Jedzenie samo w sobie powoduje wyrzut kortyzolu do krwi. Po dużym posiłku żołądek jest rozciągnięty przez ilość jedzenia. Organizm reaguje na to podwyższając ciśnienie krwi i tętno – są to również klasyczne odpowiedzi na stres. Jest to normalna odpowiedź
organizmu, ale jeśli jesz za dużo i za często to może to spowodować wiele negatywnych konsekwencji. Chodzi o to, że utrzymuje to cały organizm w stanie ciągłego stresu. Za każdym razem kiedy jesz żywność bogatą w tłuszcze twoja krew staje się gęstsza i bardziej podatna na tworzenie się zakrzepów. Wraz ze wzrostem wielkości porcji i jej kaloryczności wzrasta również obciążenie metaboliczne organizmu i powoduje to ogromne szkody w twoim ciele. Aby temu zapobiec jednym ze sposobów jest świadome i powolne jedzenie oraz koncentrowanie się na odczuciach związanych z przeżuwaniem, połykaniem i odczuwaniem pokarmu w żołądku. Pomoże ci to uniknąć sytuacji w których jesz zbyt prędko i zbyt dużo.

 

Dieta na stres i nerwy – czy już wiesz co Ci szkodzi? 

 

Sprawdź też: Podlaskie.TV – portal regionalny i turystyczny województwa podlaskiego

Lada chwila rusza remont dworca PKP. Zapomnieli o najważniejszym!

Podróżni przybywający do Białegostoku pociągiem będą musieli wkrótce liczyć się z utrudnieniami. Lada chwila rusza wielki remont dworca PKP, który zmieni ten obiekt wewnątrz i przed budynkiem nie do poznania. Choć na pierwszy rzut oka budynek nie wygląda jakby tego potrzebował, to projekt metamorfozy wygląda zachęcająco. Wszystko dlatego, że w planach jest przywrócenie historycznego charakteru poczekalni. Odtworzone zostaną dawne posadzki, słupy żeliwne, a także zdobienia ścian i sufitów. Zniknie też obecny „jarmark” komunikacyjny przed dworcem. Przebudowane zostaną także perony. Będą nowe wiaty, oświetlenie, tablice informacyjne i ławki oraz przejścia podziemne.

 

Osoby, które były na dworcach większy miast zauważyły, że perony są całkowicie zadaszone. W Białymstoku jak widać z projektu – nikt o tym nie pomyślał. Po prostu wymienią wiaty, dzięki którym można poczekać na pociąg. Tylko, że wiata jest ciasna, a peron ogromny. Wszyscy pod wiaty się nie zmieszczą. A w deszczu nikomu stać się nie chce.

 

Druga ważna kwestia to (chyba) nikt też nie pomyślał, by do Białegostoku dojechało Pendolino. To ważne, by można było się dostać do Warszawy, Krakowa, Gdańska, Wrocławia czy Poznania z pominięciem małych stacji – sporo zyskując na czasie. Przypomnijmy, że do końca 2020 roku zakończą się prace związane z budową Rail Baltici. Wtedy to z Białegostoku do Warszawy będzie można jechać 160 km/h. Podróż do Warszawy nieznacznie skróci się. Obecnie do Warszawy Wschodniej pociąg z Białegostoku jedzie równo 2 godziny. Po modernizacji jechać będziemy 1,5 godziny. Gdybyśmy pominęli wszystkie stacje – pociąg dojechałby do Warszawy 10-15 minut szybciej. Jednak na połączenie ekspresowe należy patrzeć nie przez pryzmat dojazdu do Warszawy – ten z Białegostoku jest już dziś naprawdę dobry. Chodzi o to, by dużo szybciej dojechać do innych większych miast, oddalonych od stolicy Podlaskiego o kilka godzin drogi. Remont dworca i peronów w Białymstoku skończy się zaś pod koniec 2019 roku. Żeby wpuścić Pendolino – trzeba by było przebudować peron (pociąg Pendolino jest szerszy niż standardowy).

 

Dlatego przyjemnie będzie kupować bilet i czekać na pociąg na wyremontowanym dworcu, ale każda modernizacja dworca powinna być przede wszystkim praktyczna. Tutaj ani nie ma co liczyć na zadaszone perony, ani na peron przystosowany do przyjazdu Pendolino. A potem każdy się dziwi dlaczego Białystok to Polska B. Przecież taki ładny.

 

Jak spełnić swoje marzenia?

Jak spełnić swoje marzenia? “Kiedy się czegoś pragnie, wtedy cały wszechświat sprzysięga się, abyśmy mogli spełnić nasze marzenie”. Tak się właśnie dzieje i nie są to cuda ani magiczne myślenie. Myśląc w ten sposób uruchamiamy wiele mechanizmów, które pozwalają nam osiągnąć cel. Takim mechanizmem jest nasza uwaga, która ukierunkowuje się na to co jest związane z naszym celem oraz motywacja, która pozwala nam znajdować nowe środki do realizacji celu.

 

W momencie gdy uświadomimy sobie to czego naprawdę pragniemy, to gdy napotykamy pewnego rodzaju przeszkody to wiemy z czego i kiedy zrezygnować aby osiągnąć cel. Prawdą jest to – by zrealizować jakiś cel, musimy go przed sobą postawić. Na pewno każdy z nas jest inny, inne ma cele i każdy ma swoją drogę do ich realizacji. Jednak są pewne ogólne zasady, które warto poznać i się nimi kierować.

 

Jak spełnić swoje marzenia? Oto zbiór zasad dążących do celu:

1. Znajdź swój cel. Jeśli nie wiemy dokąd zmierzamy, są małe szanse że tam dotrzemy. Jeśli zaś postanowimy sobie coś, nasz organizm uruchomi wszystkie potrzebne procesy, które będą sprzyjać w dążeniu do celu. Cele są jak magnez, przyciągają rzeczy potrzebne do ich zrealizowania.

 

2. Cel powinien być pozytywny. Zamiast obawiać się, że coś może pójść nie tak powiedz sobie co może ci się udać. Będziesz bardziej spokojny i opanowany. Określ co sprawia że czujesz się dobrze a następnie rób tego więcej.

 

3. Cel powinien być realistyczny. Na początku warto postawić sobie cel a dopiero później skonfrontować go z rzeczywistością. Nie warto tego robić już na początku, bo nigdy nie dowiemy się czego naprawdę pragniemy. Najpierw wymyśl cel, potem sprawdzisz na ile jest on realistyczny. Nigdy nie przestawaj marzyć, nie ma nic w tym złego, że pragniesz od życia więcej.

 

4. Pamiętaj też o tym czego chcesz uniknąć. Tutaj postaw sobie anty- cel. W ten sposób uruchomimy bardziej swoją motywację gdy uświadomimy sobie czego nie chcemy i podejmiemy więcej właściwych działań.

 

5. Określ kolejne etapy i kroki jakie podejmiesz. Pomyśl i stwórz swój plan jak możesz osiągnąć cel. Gdy zadanie jest duże, rozpisz je na mniejsze. Łatwiej ci będzie sprawdzić gdzie jesteś i czy nie zszedłeś z drogi prowadzącej do twojego celu. Zaplanuj kolejne etapy i kolejne kroki. Gdy sobie to doprecyzujesz w wyobraźni, marzenie przestaje być nieosiągalne. Żadne zadanie nie jest szczególnie trudne, gdy podzielisz je na mniejsze podzadania.

 

6. Zacznij od zaraz, nie od jutra. Każdy dzień zwłoki oddala cię od celu. A każda nawet mała czynność w kierunku celu przybliża cię do niego. A niekorzystne nawyki przestają być utrwalane na rzecz nowych lepszych. Ustal termin i warunki działania a łatwiej ci będzie przejść do realizacji zadania. To co myślimy i wiemy ma niewielkie znaczenie, ważne natomiast jest to co robimy.

 

7. Nie zniechęcaj się niepowodzeniami. Nie ważne ile razy upadniesz, liczy się to czy się podniesiesz i gdzie zajdziesz. Z każdej porażki płynie jakaś wiedza i nowe doświadczenia, po których będziesz o jeden krok bliżej w realizacji swojego marzenia. Postanów sobie, że nie zrezygnujesz póki nie zrealizujesz zadania.

 

8. Nie wszystko od razu. Nie należy robić zbyt wiele naraz i nie planować kilku celów jednoczenie. Wprowadzenie jakiejkolwiek zmiany zużywa wiele zasobów woli i może się okazać, że nie starczy nam energii do działania. Świadomie pracuj nad celem, który sobie postawiłeś, wykonuj regularnie kolejne kroki aż stanie się to nawykiem. Motywacja jest tym co pozwala ci zacząć, nawyk jest tym co pozwala ci wytrwać.

 

9. Gdy mamy cel jednak nie wiemy jak go zrealizować. Jeśli czegoś nie robimy, chociaż mówimy że chcemy, to tak naprawdę może nie chcemy i jest jakiś powód dla którego są w nas jakieś opory. Warto się nad tym zastanowić. Lepiej jest szukać tego, co naturalnie z nas wypływa, daje nam przyjemność i satysfakcję i zapewnia sens naszemu życiu. Bo kiedy dostrzegamy sens działania to raczej go nie odkładamy.

 

Czy już wiesz jak spełnić swoje marzenia?

 

Czytaj też: Podlaskie.TV – portal regionalny i turystyczny województwa podlaskiego

Ogród Pałacu Branickich był dwa razy większy, a na jego końcu pierwszy teatr w Polsce!

Mało kto wie, że Pałac Branickich w Białymstoku z dzisiejszych czasów nie jest tym samym miejscem co w czasach swojej świetności czyli w XVIII wieku. Złote czasy całego miasta – w tym Pałacu Branickich skończył III rozbiór Polski. Zaś piekło II Wojny Światowej dokończyły dzieła zniszczenia i dziś mamy replikę Pałacu. W wersji znacznie biedniejszej. Najciekawszych rzeczy dowiedzieć się można jednak ze starych rycin. Otóż dziś ogród pałacu kończy się tuż za mostem. Kiedyś za mostem była dalsza część ogrodu, która była tak samo długa jak ta, którą możemy podziwiać dzisiaj. Ogród sięgał więc aż do dzisiejszego budynku Książnicy Podlaskiej przy ul. Skłodowskiej. Zaś na jego zwieńczeniu była wielka brama z kolumnami. Na krańcu ogrodu znajdowała się także Komedialnia czyli pierwszy na ziemiach polskich teatr, który został założony 17 lat przed Teatrem Narodowym w Warszawie!

 

Białostocki operhaus był piętrowym budynkiem, posiadał loże, wielką scenę, a także wprawiającą w zachwyt kurtynę, która była namalowana olejnymi farbami przez Augustyna Mirysa – polskiego malarza, urodzonego we Francji. Mirys służył swym talentem na dworach Sapiehów czy Krasickich, a później także dla Branickiego – za co dostał od niego dokumenty nadające mu szlacheckie pochodzenie.

 

W Komedialni znajdowały się zapisy 19 oper, 41 baletów i 122 dramatów! Białostocki operhaus miał własną orkiestrę, balet, a na scenie występowały gwiazdy sprowadzane z Rzymu, Wenecji czy Wiednia. Życie kulturalne na dworze Branickiego tętniło tak bardzo, że Białystok był ważnym ośrodkiem kulturalno-społecznym w Europie! Żałować można tylko, że dzisiejszy Pałac to replika z połowę mniejszym ogrodem. To se ne vrati…

strach przed porażką

Strach przed porażką. Nie bądź taka krytyczna wobec siebie.

Często panuje ogólne przekonanie, że samokrytyka zachęca nas do większego starania się i sprostania wyższym standardom. Mamy do niej skłonność wierząc, że dobrze nam robi i nie zdajemy sobie sprawy, że takie stwierdzenia jak “Jestem leniwy”, “Nie jestem dość mądry” są bardzo destrukcyjne. Jesteśmy sami najsurowszymi naszymi krytykami. Większość z nas nawet nie zdaje sobie sprawy wręcz nie zauważa takiego nawykowego samokrytycyzmu. Badania pokazują jednak, że gdy jesteśmy wobec siebie nadmiernie krytyczni niweczymy w ten sposób swój dobrostan psychiczny jak i szanse na odniesienie sukcesu. Dodatkowo badania wskazują, że samokrytycyzm jest zapowiedzią stanów lękowych i depresji. Zamiast motywować nas, uniemożliwia nam kolejne podejście do zadania. Nasze mózgi posiadają rywalizujące ze sobą systemy : jeden który potrzebuje nagród i drugi, który obawia się porażki. I ten właśnie strach przed porażką staje nam często na drodze do sukcesu.

Strach przed porażką. Zagrożenia wynikające z samokrytyki:

Samokrytyka wpływa negatywnie na nasze wyniki. Badania przeprowadzone na sportowcach pokazują, że, podobnie jak w przypadku samospełniającej się przepowiedni, strach przed porażką uniemożliwia wygranie zawodów czy osiągniecie satysfakcjonującego wyniku. Powoduje również, że się poddajesz. Taki strach przed popełnieniem błędu czy porażką może sprawić, że będziemy czuli wielki niepokój i niepewność i szybko się poddamy w obliczu jakiegoś wyzwania. Samokrytyka prowadzi również do podejmowania nie najlepszych decyzji. Badania pokazują, że ze strachu przed porażką możemy nie być zainteresowani uczeniem się i będziemy skłonni pójść na skróty, na przykład oszukując.

 

Samokrytyka ma wiele zagrożeń, między innymi to, że tracisz kontakt z tym, czego naprawdę pragniesz. Wtedy skupiamy się bardziej na wynikach niż na własnym rozwoju i własnych zainteresowaniach i tracimy kontakt z własnymi preferencjami. Bycie swoim własnym krytykiem sprawia, że skupiamy się na tym, co jest z nami nie tak i jest to dla nas wielkie obciążenie psychiczne. Badania udowodniły, że nawet mózg wykazuje skłonność do negatywizmu. Taka tendencja do aspektów negatywnych mogła pomagać naszemu gatunkowi przetrwać, ponieważ ukazywała potencjalne niebezpieczeństwa. Obecnie jest to jednak dla nas szkodliwe.

 

Inną tendencją, która wspiera nasze negatywne uprzedzenia jest to, że traktujemy nasze osiągnięcia jako oczywiste. Ponieważ poza skupianiem się na aspektach negatywnych przyzwyczailiśmy się do dobrych rzeczy w naszym życiu i traktujemy je jako coś oczywistego. Nie przynosi nam to wtedy radości.

 

Strach przed porażką. Jak możemy odnieść sukces?

Jeżeli z jednej strony, wiara w sukces zależy od naszych mocnych stron a z drugiej mamy tendencję do samokrytycyzmu, który to sabotuje nasze szanse. Jak możemy zmienić swoje przekonania tak by były bardziej efektywne? Badania sugerują, że powinniśmy przekuć wiarę w swoje mocne strony w wiarę w wytężoną pracę i we wrodzone talenty, a taki nadmierny samokrytycyzm we współczucie wobec samych siebie.

 

Czytaj też: Podlaskie.TV – regionalny i turystyczny portal województwa podlaskiego

Pałac Branickich w Białymstoku z rok na rok zyskuje coraz większy blask

 

Białostocki Pałac Branickich to perła, o którą trzeba dbać w najwyższym stopniu. Z tego samego założenia wychodzą także władze Białegostoku, mimo że obecnie pałac Branickich to siedziba władz Uniwersytetu Medycznego. Choćby z tego powodu prezydent Truskolaski mógłby się wypiąć na pałac i stwierdzić, że jego utrzymanie i wygląd zależy od UMB. Na szczęście tak nie jest i władze regularnie odnawiają całkowicie zniszczony podczas wojny pałac.

 

Jeżeli byśmy dokładnie się przeszli przez teren dawnej siedziby Branickich to byśmy zauważyli, że jeszcze sporo jest do odnowienia. W ogrodzie, na boku nowego blasku przydałoby się kaplicy, obok ogrodzone z powodu złego stanu technicznego są cztery filary, zaś od dziedzińca mur jest ogrodzony specjalną siatką, by się nie sypał. Fatalnie też wygląda elewacja pałacu na niektórych fragmentach. Zaś most w ogrodzie to mówiąc wprost – tragedia.

 

Tymczasem z roku na rok sam ogród coraz piękniejszy robi się ogród. Najnowsze zmiany w nim to nowe rzeźby – tych w ogrodzie jest całe mnóstwo. To nie wszystko – w tym roku jeszcze będzie kilka nowych. Miejmy nadzieję, że już niedługo Pałac Branickich w Białymstoku zyska stuprocentowy blask. Nie jest to łatwe gdyż prace remontowe w Pałacu są bardzo drogie – restauracja każdego zabytku to drenaż kieszeni. Same rzeźby z ogrodu kosztywały prawie 740 tys. zł.

Gdy Pałac Branickich stał się Pałacem Pracy

 

   29 lipca 1920 r. wojska bolszewickie zajęły Białystok. W mieście utworzono Białostocki Komitet Wojskowo-Rewolucyjny.
 
   Od 5 lipca 1920 r. oddziały polskie cofały się w kierunku Warszawy. W zwycięskim pochodzie Armii Czerwonej ku Zachodowi, ostatnią poważną przeszkodą naturalną były rzeki Bug i Narew. Na tej linii wódz naczelny Józef Piłsudski zamierzał położyć kres długotrwałemu odwrotowi. Niepoślednią rolę w tym przedsięwzięciu miały odegrać twierdza w Osowcu i miasto Białystok.
  Skoncentrowane w Białymstoku siły polskie miały osłaniać kierunek Grodno – Warszawa, podczas gdy z okolic Brześcia poszłoby decydujące przeciwnatarcie sił polskich. Białystok nie został jednak przed lipcem 1920 r. przygotowany do obrony. Miasto nigdy się nie broniło przed wojskami nieprzyjacielskimi nacierającymi od Wschodu.
  Polski garnizon w Białymstoku zorganizowany po 19 lutym 1919 r. utworzył grupę pod dowództwem płk. Stanisława Dziewulskiego, pełniącego również wcześniej obowiązki wojskowego komendanta miasta i wyruszył na front wschodni. Natomiast batalion Białostockiego Pułku Strzelców zajął kwatery w koszarach przy ul. Romualda Traugutta i z jego to głównie składu wydzielano patrole do pełnienia całodobowej służby, a pluton kompanii technicznej ochraniał biuro werbunkowe w Pałacu Branickich.
  W mieście tworzono m.in.: szpital polowy na 250 łóżek i magazyn etapowy dla Dywizji Litewsko-Białoruskiej, Okręgowe Warsztaty Uzbrojenia. W kwietniu 1919 r. powołano w Białymstoku Inspektorat Żandarmerii Wojskowej, który miał chronić miasto przed aktami dywersji oraz z obawy przed bojkotem poboru do wojska. Białystok odgrywał znaczną rolę jako ośrodek zaplecza polskiego Frontu Północnego-Wschodniego.
  Plany Józefa Piłsudskiego nie zostały jednak zrealizowane, gdyż najpierw upadł Brześć, a później Osowiec (twierdza zamykająca jedno z nielicznych przejść przez pasmo bagien nadbiebrzańskich). Osowiec zdobyła kawaleria bolszewicka (III Korpus dowodzony przez Gaja Bżyszkiana). Bolszewicka kawaleria zaczęła oskrzydlać siły skoncentrowane w Białymstoku.
  Po upadku Osowca stało się jasne, że nie można utrzymać przedpola Białegostoku i trzeba opuścić miasto, co nastąpiło 28 lipca 1920 r. o godz. 3. Dowodzona przez komendanta Stanisława Chluskiego policja białostocka osłaniała odwrót oddziałów polskich, które miały bronić drogi do Warszawy na linii Narwi.
  Grupa Operacyjna generała Lucjana Żeligowskiego liczyła 7-8 tys. bagnetów i zajmowała odcinek od Suraża do Wizny długości ok. 60 km. Pierwsza Armia posiadała ok. 12-13 tys. bagnetów. Bolszewicy nacierający na oddziały polski mieli czterokrotną przewagę liczebną.
  29 lipca 1920 r. wojska bolszewickie zajęły Białystok. W mieście utworzono Białostocki Komitet Wojskowo-Rewolucyjny. Na jego czele stanął nauczyciel – dziennikarz J. Oszerowicz, sekretarzem został J. Kowalski. Na czele wojskowej komendantury miasta stanął Rosjanin Szypow. Władze wprowadziły rosyjski i jidysz jako języki urzędowe i powierzały stanowiska administracyjne tym, którzy nimi władali.
  W ciągu kilku dni Komitet upaństwowił banki, kasy pożyczkowo-oszczędnościowe, zarejestrował i zamknął składy żywności, oparł aprowizację miasta na przymusowych dostawach, ogłosił rejestrację bezrobotnych i przekazywania fabryk robotnikom.
  Dowódcy poszczególnych armii tworzyli w terenie tymczasowy aparat administracyjny podporządkowany tzw. „rewkomom”. Trochę wcześniej, bo 23 lipca 1920 r. Lenin zadecydował, iż po zajęciu Polski władzę przejmie Tymczasowy Komitet Rewolucyjny Polski, któremu przewodniczył Julian Marchlewski.
  W tym czasie Feliks Dzierżyński zebrał kilkudziesięciu towarzyszy w Moskwie. 25 lipca 1920 r. członkowie przyszłego TKRP odbyli zebranie, a Marchlewski zobowiązał się napisać manifest rządu. W Moskwie pozostało tzw. Małe Biuro Polskie, kierowane przez Zofię Dzierżyńską, które miało pośredniczyć w kontaktach pomiędzy TKRP a Leninem.
  TKRP tworzyli: Julian Marchlewski – przewodniczący, Edward Próchniak – sekretarz, Feliks Dzierżyński – nieformalny przewodniczący, Feliks Kon – oświata, Józef Unszlicht – sprawy partyjne, Bernard Zaks – przemysł, Stanisław Bobiński – rolnictwo, Tadeusz Rydwański – propaganda i agitacja.
 

   W dniu zajęcia Białegostoku przez oddziały Armii Czerwonej do Wilna przyjechali Julian Marchlewski i Feliks Dzierżyński. Tam zakończyli pracę nad manifestem TKRP. Za swą siedzibę obrali Pałac Branickich, który przemianowano na Pałac Pracy. Przez sieć Czerzwyczajki poinformowali Lenina o zredagowaniu manifestu. 30 lipca 1920 r. w Białymstoku ogłoszony został Manifest do polskiego ludu roboczego miast i wsi, który m.in. zapowiadał utworzenie Polskiej Republiki Rad, nacjonalizację ziemi, oddzielenie Kościoła od państwa oraz wzywał masy robotnicze do przepędzenia kapitalistów i obszarników, zajmowania fabryk i ziemi oraz tworzenia komitetów rewolucyjnych jako organów nowej władzy.
  Marchlewski dotarł do Białegostoku nocą z 1 na 2 sierpnia. Następnego dnia przybyli Dzierżyński i Feliks Kon, a Edward Próchniak dopiero 5 sierpnia. Nowi czerwoni dygnitarze na swoją działalność otrzymali ponad 2 miliardy rubli. Jedną z pierwszych decyzji, jaką podjęli przywódcy TKRP było odwołanie Szypowa i mianowanie na jego miejsce Mieczysława Łoganowskiego. Udało się też zstąpić rosyjski i jidysz językiem polskim, zarówno w administracji, jak i w szkolnictwie.
  Na początku Marchlewski usiłował względną tolerancją i łagodnością w postępowaniu zapewnić sobie poparcie społeczeństwa dla komunistycznej polityki. Jego zarządzenia musiały być jednak zatwierdzane przez wojennych komisarzy, a ci, na skutek przesuwania się frontu ciągle się zmieniali, a w dodatku jako „rasowi” rewolucjoniści byli zwolennikami stosowania terroru wobec społeczeństwa polskiego.
  Zorganizowano Trybunały Rewolucyjne, składające się z trzech osób. Wyroki przez nie wydawane były ostateczne i nie podlegały kasacie. Fabryki zostały znacjonalizowane. Ich właściciele mieli być przeniesieni do innych miejsc pracy.
  14 sierpnia 1920 r. głównodowodzący Armią Czerwoną Siergiej Kamieniew wydał rozkaz o formowaniu Polskiej Armii Czerwonej. Miała to być formacja ochotnicza. 15 sierpnia dowódca frontu zachodniego Michaił Tuchaczewski i Józef Unszlicht podpisali rozkaz o formowaniu Pierwszej Polskiej Armii Ochotniczej.
  Na jej dowódcę mianowano Romana Łągwę (działacza Polskiej Partii Socjalistycznej „Lewica”). Intensywną rekrutację do tej formacji przeprowadzano wśród jeńców polskich. Formowanie armii przebiegało bardzo niemrawo. Ułożona została nawet rota przysięgi, w której żołnierz „syn ludu pracującego, obywatel Republiki Radzieckiej Polski, nie szczędząc krwi miał walczyć za sprawę socjalizmu i braterstwo ludów”. W razie niewykonania rozkazów żołnierza miała dosięgnąć karząca ręka rewolucyjnej sprawiedliwości.
  W szeregi Białostockiego Pułku Strzelców zgłosiło się tylko 70 ochotników. Dzierżyński przerażony tak miernymi wynikami rekrutacji zwrócił się do Lwa Trockiego o przysłanie do Białegostoku specjalnego batalionu „Czeki”. Na szczęście oddział ten nie zdążył dotrzeć do miasta.
  Program TKRP poparła niewielka część społeczeństwa Białegostoku. Wśród nich znalazła się Komunistyczna Partia Robotniczej Polski. W sierpniu rozwiązała się Polska Partia Socjalistyczna, a jej niektórzy działacze wstąpili w szeregi KPRP i współpracowali z komunistami z Rosji.
 

   Także niektóre środowiska żydowskie poszły na współpracę z komunistami (szczególnie członkowie Bundu i Poalej-Syjonu). Większość robotników wrogo odniosła się do inicjatyw „Polaków” służących komunistycznej Rosji. Jak pisali w swych wspomnieniach niektórzy działacze TKRP ludność Białegostoku była niechętnie nastawiona do nowych władz.
  Na ulicach wymyślano im od komunistów, bojkotowano zarządzenia nowych władz. Chłopi nie wierzyli, iż komuniści dotrzymają obietnicy o nietykalności ziemi chłopskiej pochodzącej ze skonfiskowanych majątków. Nie obyło się również bez aktów terroru ze strony bolszewików, którzy zamordowali 15 obywateli polskich: Karola Berenta – wywiadowcę Policji Państwowej, Mieczysława Falkowskiego – właściciela majątku Renszczyzna, Icko Firera, I. Garbowskiego, Józefa Karpowicza, księdza Ryszarda Knobelsdorfa, Zachariasza Olejnika – starszego przodownika Policji Państwowej, I. Oponowicza, Hieronima i Feliksa Ostrowskich – ziemian spod Łomży, A. Podolskiego – Tatara z pochodzenia, oraz dwóch nieznanych z nazwiska oficerów polskich.
  W kilka dni przed zbiorową egzekucją władze sowieckie zamordowały Bolesława Jarosławskiego, członka Związku Zawodowego Robotników Włókniarzy „Praca”. Gdy wojska polskie zbliżały się do Białegostoku, członkowie TKRP w popłochu uciekli samochodami na wschód 20 sierpnia 1920 r. Niektórzy z nich stali się później ofiarami czystek przeprowadzonych przez Józefa Stalina.
  Archiwum Państwowe w Białymstoku ma ciekawy zasób dokumentów obrazujących tamte wydarzenia. Znajdują się one w zespołach archiwalnych Komitetu Wojewódzkiego Polskiej Zjednoczonej Partii Robotniczej, na mikrofilmach zespołu Tymczsowego Komitetu Rewolucyjnego Polskiego. Archiwalia uzupełnia cenna publikacja Białystok Ilustrowany, zeszyt pamiątkowy zredagowany przez Antoniego Lubkiewicza w 1921 r.

Marek Kietliński

Na ul.Orlańskiej poszło na noże

Uliczka Orlańska, leżąca w przedwojennych Chanajkach słynna była z co najmniej dwóch swoich mieszkańców – sędziwego dorożkarza Chone Sybirskiego, wożącego klientów do czasów cara Mikołaja II i Jankiela Rozengartena, zwanego Jankieczkie, największego bandziora nie tylko na dzielnicy, ale i w całym Białymstoku. Ten ostatni gościł w tej rubryce już niejednokrotnie. Teraz zawitał do niej po raz ostatni. Późną zimą 1933 r. spotkała go bowiem bardzo duża nieprzyjemność. Został zabity przez swojego wspólnika od szemranych interesów, a jednocześnie szwagra, Szmula Gorfinkiela, pseudo Kokoszkie.

Wszystko zaczęło się od kłótni, która rozgorzała między żonami Rozengartena i Gorfinkiela, a rodzonymi siostrami, Rachelą i Miłką. Pod koniec lat 20., pod nieobecność mężów, odsiadujących w więzieniu wyroki za włamanie i oszustwa, połowice obu opryszków prowadziły w ich zastępstwie w domach przy Orlańskiej potajemne przybytki płatnej miłości.  W kraju panował kryzys, a więc i dochody z pracy „dziewczynek” mocno spadły. Pomiędzy obu rodzinkami rozpoczęła się ostra walka o klienta. Zwłaszcza, że ich głowy znajdowały się czasowo na wolności. Pod koniec 1932 r. jedna ze sponiewieranych przez  Jankieczkie prostytutek uciekła od niego do sąsiedniego burdelu jego szwagra Kokoszkie. Doniosła też do prokuratora o brutalnym traktowaniu przez byłego pracodawcę. Rozengarten znowu trafił za kratki. 

 

Po kilku tygodniach był już znowu wolny. Sprawiła to kaucja złożona przez kochającą rodzinkę. Miał jednak siedzieć w domu i czekać na rozprawę o sutenerstwo. Jego sytuacja nie wyglądała najlepiej. Prostytutka, od pobicia której wszystko się zaczęło, mając nowego opiekuna pomimo różnych perswazji nie chciała wycofać skargi. Na pomoc ojcu ruszył syn, 18-letni Połtyjer Rozengarten. 4 lutego 1933 r., kiedy panienka lekkich obyczajów wracała z kolejnego pobytu w sądzie, zaczaił się na nią przy winklu Krakowskiej i Orlańskiej i dotkliwie pobił.

 

Posiniaczona i płacząca dziewczyna pobiegła na skargę do Szmula Gorfinkiela. Ten, nie zastanawiając się długo wysłał ją z żoną Małką na IV komisariat przy ul. J. Piłsudskiego (Lipowa) aby złożyła kolejne doniesienie. Tym razem zaszedł im drogę sam Jankieczkie. Po wyczynie synalka wiedział czym może zrewanżować się wredny szwagier siedzący pod pantoflem żony. Od słowa do słowa między Jankieczkie i Małką rozpoczęła się potężna pyskówka, po której obie strony przeszły do rękoczynów.

 

Rozengarten przeliczył się jednak z siłami. Jego pięści nie potrafiły powstrzymać dwóch rozwydrzonych kobiet, uzbrojonych w ciężkie torebki i ostre paznokcie. Nie chcąc opuścić w niesławie pola walki sięgnął po nóż. Głośny krzyk Gorfinkielowej, którą trafił sprężynowiec chanajkowskiego oprycha, zaalarmował jej męża Szmula. Ten nadbiegł czym prędzej na ratunek żonie. Wywiązała się bezpardonowa bitka między szwagrami. W końcu Gorfinkielowi udało się uderzyć Rozengartena nożem w pierś. Za pierwszym celnym pchnięciem poszły następne. Jankieczkie, cały we krwi, zwalił się na ziemię. Jego przeciwnik rzucił się do ucieczki.

 

Na nic zdały się starania lekarzy ze szpitala św. Rocha, do którego szybko przewieziono pokłutego Jankieczkie. Rany okazały się śmiertelne. W nocy z 6 na 7 lutego osławiony król Chanajek wyzionął ducha. Dzień później na cmentarzu przy ul. Sosnowej odbył się pogrzeb Rozengartena. Stawili się niemal wszyscy białostoccy włamywacze, kieszonkowcy i oszuści. Przybyli koledzy sutenerzy i ich podopieczne. Takiej publiki miasto nie oglądało dotychczas na żadnej tego typu uroczystości.  Świat przestępczy  Białegostoku godnie żegnał jednego ze swoich największych autorytetów.

Włodzimierz Jarmolik

Herbata a zdrowie. Poznaj magię tego naparu

Herbata a zdrowie. Takie napary jak herbata zapewniają o wiele więcej korzyści dla twojego ciała niż tylko ciepło i nawodnienie. Popijając te właściwe możesz wspomóc organizm w walce z przeziębieniem a także pomogą ci się rozluźnić. Innym dobroczynnym działaniem jest wpływ na twoją urodę i wygląd, a mianowicie herbaty i napary dostarczą ci energii a także zredukują zmarszczki. Polecam ci zamiast kolejnej filiżanki kawy napić się ulubionej aromatycznej herbaty.

Biała herbata a zdrowie

Biała herbata stosowana nawet w małych ilościach ma właściwości zapobiegające starzeniu się zatem możesz poczuć się pięknie wypijając choćby jedną filiżankę. Zawiera ona przeciwzapalne substancje fitochemiczne, które hamują rozkład kolagenu i elastyny w skórze i w ten sposób zapobiegają jej starzeniu się. 

Imbirowa herbata a zdrowie

Może to być też napar ze świeżego startego korzenia imbiru. Taka herbata odpędza przeziębienia a także pomaga w trawieniu ciężkich posiłków i bardzo wzmacnia organizm. Działa bardzo silnie przeciwzapalnie.

Rooibos herbata a zdrowie

Jest nazywana czerwoną herbatą i jest pełna antyoksydantów między innymi kwercetyny, czyli substancji działającej antyrakowo oraz przeciwdziała starzeniu się. Ma ona również właściwości przeciwhistaminowe, które z pewnością docenią osoby borykające się z alergiami.

Napar z korzenia mniszka lekarskiego

Ma on delikatne działanie przeczyszczające, a także wspomagające funkcjonowanie wątroby i trawienie. Są to niezbędne procesy wpływające na wygląd twojej skóry.

Rumianek

Ten napar chroni skórę przed uszkodzeniem przez promienie słoneczne dzięki wysokiemu stężeniu w nim kwercetyny. Zapewni ci również spokojny sen oraz złagodzi skurcze podczas okresu.

Zielona herbata a zdrowie

Zielona herbata ma szereg dobroczynnych właściwości. Potrafi hamować powstawanie zmarszczek. a nawet cofać uszkodzenia wywołane przez promieniowanie UV dzięki zawartym w niej katechinom, które zwalczają wolne rodniki. Katechiny zawarte w zielonej herbacie mają nawet silniejsze działanie antyoksydacyjne niż witamina E i C. Wykazują niesamowitą zdolność odbudowywania i ożywiania umierających komórek skóry.

Tulsi herbata a zdrowie

Ta herbata pomoże ci poradzić sobie ze stresem oraz ureguluje poziom hormonów. Ma moc łagodzącą i energetyzującą. Rewelacyjnie działa przy kaszlu i przeziębieniu.

 

Czytaj też: Podlaskie.TV – portal regionalny i turystyczny województwa podlaskiego

Politycy będą się bawić w matkę naturę. Na lisa zapadł już wyrok

Zapadł wyrok na lisy. W podlaskich lasach uznawane za szkodniki – te rude ssaki będą wybijane. Na otarcie łez – podlaskie lasy zostaną zasiedlone zającami, których coraz bardziej ubywa. Sprawa jest dość dziwna.

 

Przez ostatnich kilkadziesiąt lat na naszych terenach liczba zajęcy zmniejszyła się o połowę. Samorząd Województwa Podlaskiego postanowił przejąć kompetencje matki natury i teraz podlaskim lasom chce zające zwrócić. Problem polega na tym, że zające są jednym z wielu przysmaków lisów. Zwierzęta te są prawie wszystkożerne (jedzą owoce i polują na ssaki swoich i mniejszych rozmiarów, a także jak wiemy – kradną kury z kurników).

 

Lisy jak i inne zwierzęta są uczestnikami całego ekosystemu. Wtrącanie się człowieka zawsze przynosi największą szkodę dla natury. Czy zatem powinno się odpuścić lisom? Odpowiedź jest prosta – lisy są w menu wilków. Tak jak myśliwi wybijają jelenie, sarny, a chcą też lisy to dlatego, że przejmują kompetencje wilków do oczyszczania natury z tych osobników. Jak wiadomo myśliwi nienawidzą wilków i marzą o tym by móc na nie polować. Politycy z obawy przed Unią Europejską – która bardzo pilnuje ochrony środowiska – nie mogą się na to zgodzić, ale utrudnić życie wilkom – to jak najbardziej.

 

Dlatego też pomysł samorządu województwa by sztucznie regulować ile w lesie ma być lisów, ile zajęcy powoduje chwianie całym ekosystemem. Stąd też miejmy nadzieję, że cały program pilotażowy jaki planuje Samorząd województwa podlaskiego okaże się niewypałem i zaprzestaną głupich praktyk. Szczególnie, że lisów na świecie jest tak dużo, że wybicie ich na danym obszarze na szczęście nic nie da.

Białystok park Planty

Białystok park Plantyfree photo darmowe zdjęcie
Free photos – To zdjęcie jest darmowe. Możesz go użyć w swojej publikacji. Podpisz je jako “fot. podlaskie.tv” Białystok park Planty

Białystok park Planty

Białystok park Plantyfree photo darmowe zdjęcie
Free photos – To zdjęcie jest darmowe. Możesz go użyć w swojej publikacji. Podpisz je jako “fot. podlaskie.tv” Białystok park Planty

Białystok park Planty

Białystok park Plantyfree photo darmowe zdjęcie
Free photos – To zdjęcie jest darmowe. Możesz go użyć w swojej publikacji. Podpisz je jako “fot. podlaskie.tv” Białystok park Planty

Białystok park Planty

Białystok park Plantyfree photo darmowe zdjęcie
Free photos – To zdjęcie jest darmowe. Możesz go użyć w swojej publikacji. Podpisz je jako “fot. podlaskie.tv” Białystok park Planty