Kamienica przy ul. Dąbrowskiego 14 od wielu lat niszczeje. Została sprzedana w 2014 roku, by prywatna osoba mogła ją wyremontować i korzystać. Tak się jednak do dziś nie stało. Co prawda między urzędnikami a właścicielem płynie korespondencja, ale żadnego remontu jak nie było tak i nie ma. Czy będzie? Plan zagospodarowania dla tego miejsca zezwala na budowę bloków. Wystarczy, że budynek sam się rozpadnie ze starości albo przypadkiem oczywiście dojdzie do pożaru i wtedy kompletnej ruiny nie trzeba będzie remontować. Wtedy wystarczy zgłosić się z wnioskiem o wykreślenie obiektu z rejestru zabytków. Obiekt może zostać wykreślony jeżeli uległ zniszczeniu powodującemu utratę jego wartości historycznej, artystycznej lub naukowej lub jego wartość będąca podstawą wpisy nie została potwierdzona w nowych badaniach naukowych. Zatem jak widać wystarczy spokojnie poczekać nic nie robiąc.
Partnerzy portalu:
Czy urzędnicy mogą spokojnie patrzeć na to co się dzieje? Miasto może odkupić kamienicę od obecnego właściciela. Może też próbować wymusić remont nakładając kary administracyjne. To jednak trudna i zawiła droga. A właściciel może pogrywać z administracją na wiele sposobów. Zaskarżając decyzje urzędników, częściowo wykonywać, przeciągać sprawę. Wystarczy do tego trochę pieniędzy i wola by budynek został ruiną, która nie będzie już zabytkiem.
To nie jedyna historia z blokami w mieście, które powstały na zabytkach. Szerzej sprawę opisaliśmy tutaj: /bojary-zabytki-pozary/ Dlatego też dla ekipy Tadeusza Truskolaskiego ten zabytek powinien być sprawą honorową. Jeżeli za jakiś czas na Dąbrowskiego 14 pojawi się blok, to będzie świadczyć to tylko o jednym – że w Białymstoku urząd ochrony zabytków jest fikcyjny tak samo jak i ochrona.
fot główne: Historyczka / Wikipedia


