Połączenia Białystok – Ostrołęka okazały się sukcesem? Liczby to pokazują.

Minęły 2 tygodnie od uruchomienia pociągu na trasie Białystok – Ostrołęka, a na odcinku Łapy – Ostrołęka (czyli tam gdzie 2 dekady nie było połączeń kolejowych) skorzystało już 2100 osób. Zatem można mówić o sukcesie, gdyż średnio z połączenia korzysta 150 osób dziennie. A to dopiero początek, bo PKS Nova ma już plany podłączyć Łomżę do szlaku. Rozkład jazdy pomiędzy Śniadowem a Łomżą będzie dostosowany do połączeń kolejowych. W przyszłości pociągi pasażerskie wrócą także do Łomży.

Niestety w tym wszystkim jest też o co się przyczepić. To ceny biletów. Połączenie z Łomży do Śniadowa ma kosztować 15-17 zł. Bilet ze Śniadowa do Białegostoku to 14,85 zł. Zatem za około 30 zł w 2 godziny dojedziemy z Łomży do Białegostoku. Tymczasem za 32 złote dojedziemy w 1 godzinę i 40 minut autobusem bezpośrednio do stolicy województwa lub pośpiesznym w 1 godzinę i 20 minut za 34 złote.

Zatem jasne jest, że skoro ceny biletów są podobne, to bez sensu jest jechać najpierw do Śniadowa, by jechać dłużej do Białegostoku o nawet 40 minut. Dlatego jeżeli tego typy połączenie ma mieć sens, to bilet ze Śniadowa do Łomży musi być co najmniej 2 razy tańszy.

I tu dochodzimy do sedna problemu. Wszystkie spółki transportowe działają na zasadach rynkowych – czyli dążą do rentowności (jak im to wychodzi, to inna sprawa). Natomiast jeżeli transport nie będzie tani i szeroko dostępny, to ludzie będą masowo kupować samochody, a drogi będą nimi zapchane. Wtedy autobusy i pociągi wożą powietrze, a władze spółek likwidują połączenia. I tak wracamy do początku.

Zatem oczywiste jest, że powinniśmy rozdzielić przewóz osób i przewóz towarów. W tym drugim przypadku dążenie nie tylko do rentowności, ale też do zysków to coś naturalnego. Ale przewóz pasażerski nigdy się opłacać nie będzie, więc powinniśmy skończyć z próbą zarabiania na tym, a nawet próbom bilansowania na zero. Transport pasażerów jest usługą publiczną i to normalne, że powinniśmy dążyć do jak najniższych cen biletów, tak by nie zapychać miejskich ulic, dróg wojewódzkich i dróg krajowych. Gdyż to powoduje wyłącznie negatywne skutki.

Majówka 2024. To będzie bardzo długi weekend. Nasze 9 propozycji.

Podlasie, z jego dziką i niezwykłą przyrodą, staje się idealnym miejscem na długi, majowy weekend. Ta malownicza część Polski, z różnorodnością kulturową i naturalnym pięknem, zachwyca i inspiruje do eksploracji.

Wigierski Park Narodowy

Pierwszym miejscem, które warto odwiedzić, jest Wigierski Park Narodowy. Znany z malowniczego krajobrazu, który został ukształtowany przez lodowiec tworząc malownicze doliny i jeziora, z największym – Wigry. Park Narodowy jest także domem dla mnóstwa gatunków zwierząt, unikatowych gatunków roślin.

Dla miłośników przyrody i aktywności na świeżym powietrzu, park oferuje mnóstwo tras turystycznych, idealnych dla spacerowiczów, rowerzystów i kajakarzy. Warto zwrócić uwagę na to, że park słynie z czystości swoich jezior i różnorodności szlaków, co sprawia, że jest to doskonałe miejsce dla osób poszukujących relaksu na łonie natury. Ponadto, park zachęca do odwiedzenia miejsc takich jak zabytkowy klasztor, gdzie w 1999 roku przebywał Jan Paweł II. Przez park przepływają również  rzeki, w tym malownicza Czarna Hańcza, stwarzając doskonałe warunki dla kajakarstwa​.

Podczas planowania wizyty, warto pamiętać, że Wigierski Park Narodowy jest miejscem, gdzie każdy znajdzie coś dla siebie, niezależnie od preferencji – od spokojnego odpoczynku nad wodą, przez obserwację dzikiej przyrody, aż po aktywności na świeżym powietrzu. To doskonały start dla Twojej 9-dniowej przygody po Podlasiu.

Augustów i Kanał Augustowski

Następnym przystankiem w naszej podróży po Podlasiu jest Augustów i Kanał Augustowski. Kanał, będący dziełem inżynierii z pierwszej połowy XIX wieku, stanowi unikatowy zabytek na skalę europejską. Jego historia zaczyna się w 1823 roku, gdy generał Ignacy Prądzyński zaprojektował szlak wodny mający omijać pruskie komory celne i ułatwić transport zboża do Gdańska. Mimo zmieniających się funkcji i przeznaczeń przez lata, Kanał Augustowski zachował swój oryginalny kształt i dziś stanowi jedną z największych atrakcji turystycznych regionu​.

Długość kanału wynosi 101 km, z czego 82 km przebiega przez Polskę, łącząc system rzeczny Wisły z Bałtykiem. Malownicze położenie kanału, otoczonego Puszczą Augustowską oraz przepięknymi polami i łąkami, sprawia, że jest to idealne miejsce dla miłośników kajakarstwa oraz żeglarstwa. Odwiedzając Augustów i Kanał Augustowski, z pewnością doświadczysz nie tylko historycznego dziedzictwa regionu, ale także niezrównanej bliskości z naturą. To miejsce, gdzie można aktywnie spędzić czas, podziwiając piękno krajobrazów i ciesząc się spokojem wodnej podróży.

Biebrzański Park Narodowy

Osowiec-Twierdza

Kontynuując naszą dziewięciodniową wycieczkę po Podlasiu, warto zwrócić uwagę na Biebrzański Park Narodowy – prawdziwą perłę regionu i największy park narodowy w Polsce. Oferuje niesamowite krajobrazy i bogactwo przyrodnicze, w tym rozległe torfowiska, które są domem dla wielu rzadkich gatunków ptaków i zwierząt, jak łosie i bobry​. To wyjątkowe miejsce, umożliwiające bezpośredni kontakt z naturą. Spacerując po jego terenach, można podziwiać malownicze rozlewiska rzeki Biebrzy, a dla miłośników aktywnego wypoczynku dostępnych jest mnóstwo oznakowanych szlaków turystycznych, w tym pieszych, rowerowych i kajakowych. Warto także rozważyć lot balonem, by podziwiać park z lotu ptaka i doświadczyć niezapomnianych widoków​.

Odwiedzając Biebrzański Park Narodowy, możemy zanurzyć się w niezwykłej różnorodności ekosystemów, które przyciągają nie tylko naukowców i fotografów przyrody, ale również tych, którzy szukają spokoju i ucieczki od codzienności. Dla zainteresowanych głębszym poznaniem parku i jego mieszkańców, liczne punkty informacji turystycznej oraz centra edukacyjne oferują szeroki zakres wiedzy i usług przewodnickich​​.

Warto zaplanować kilkudniowy pobyt w regionie, by móc w pełni docenić piękno i spokój Biebrzańskiego Parku Narodowego oraz korzystać z licznych atrakcji, które oferuje. Bez względu na to, czy preferujesz leniwe popołudnie na łonie natury, aktywny wypoczynek na szlakach turystycznych, czy edukacyjną przygodę z przewodnikiem – Biebrza dostarczy niezapomnianych wrażeń.

Narwiański Park Narodowy

Kontynuując naszą podróż po Podlasiu, warto zwrócić uwagę na Narwiański Park Narodowy, który oferuje wyjątkowe doświadczenia związane z naturą dzięki swoim zróżnicowanym krajobrazom i bogatej bioróżnorodności. Narew często nazywana “polską Amazonką” ze względu na swój złożony system rzeczny i rozległe mokradła​​. Serce parku stanowi właśnie rzeka Narew, która tworzy system rzeki rozgałęzionej, tworząc mozaikę terenów zalewowych, bagien i różnorodnych siedlisk lądowych oraz wodnych. Ta unikatowa cecha nadaje parkowi jego odrębny charakter, czyniąc go kluczowym obszarem dla szerokiej gamy flory i fauny. Park jest znany ze znaczącej populacji ptaków, co czyni go istotnym miejscem dla entuzjastów obserwacji ptaków. Jest również domem dla różnorodnych gatunków ssaków, w tym łosi, wydr i bobrów.

Dla zainteresowanych zabytkami, park nie zawodzi. Warto zobaczyć zabytkowy dworek w Kurowie​. Park oferuje również unikalne atrakcje, takie jak przejazdy łodziami płaskodennymi oraz kładka, łącząca wsie Waniewo i Śliwno, oferująca spektakularne widoki na otaczającą przyrodę.

Aktywni turyści mogą cieszyć się kajakarstwem, podążając dwoma szlakami wodnymi oferującymi unikatową perspektywę na krajobrazy parku. Chociaż w parku nie ma tras rowerowych z powodu jego bagiennego i często zalewanego terenu, dwa malownicze szlaki rowerowe przebiegają przez otulinę parku, łącząc go z innymi znaczącymi miejscami przyrodniczymi w regionie​.

Narwiański Park Narodowy, z bogactwem naturalnych, kulturowych i rekreacyjnych zasobów, jest miejscem obowiązkowym dla każdego, kto eksploruje Podlasie podczas przedłużonego weekendu majowego. Niezależnie od tego, czy interesuje Cię obserwacja ptaków, kajakarstwo, czy po prostu cieszenie się spokojem natury, park oferuje wciągające doświadczenie w jednym z najczystszych środowisk Polski.

Tykocin

 

Podróżując po Podlasiu, warto odwiedzić Tykocin – miasteczko z bogatą historią, które zachowało przedwojenny klimat żydowskiego miasta. Tykocin oferuje urokliwe brukowane uliczki, piękne drewniane domy, ceglane rezydencje oraz historyczne budynki. Znaczący wkład w historię Tykocina wnieśli Żydzi, którzy osiedlili się tu na początku XVI wieku. Do dnia dzisiejszego zachowała się ceglana synagoga, będąca cennym zabytkiem tamtych czasów. Piękna zarówno w środku jak i odnowiona na zewnątrz w oryginalnych kolorach – łososiowym i miętowym.

Tykocin, nazywany również perłą baroku, skrywa w sobie wiele atrakcji. Jedną z nich jest rynek, który stanowi serce miasta. Na rynku znajduje się pomnik hetmana Stefana Czarnieckiego oraz barokowy kościół Świętej Trójcy. Warto zwrócić uwagę na zabytkowe organy oraz charakterystyczną fasadę inspirowaną magnackimi rezydencjami regionu. Tykocin, choć mały, ma bogatą ofertę turystyczną, zachęcającą do odwiedzin zarówno miłośników historii, jak i przyrody.

Tykocin to tylko jedno z wielu miejsc, które warto odwiedzić podczas wycieczki po Podlasiu. Kolejnym wartym uwagi miastem jest Białystok, stolica regionu, oferująca równie bogatą historię, która powoli zaczyna zanikać pod presją deweloperów. Białystok, będący największym miastem w północno-wschodniej Polsce, oferuje bogate dziedzictwo kulturowe i architektoniczne. Jego historia sięga XIII wieku, a przez wieki miasto było ważnym ośrodkiem dla wielu kultur i narodowości, w tym dla Polaków, Białorusinów, Żydów i Rosjan. To wielokulturowe dziedzictwo można dostrzec w architekturze miasta, w tym w zabytkowych kościołach, pałacach i kamienicach.

Jednym z najważniejszych punktów w Białymstoku jest Pałac Branickich. Budynek jest doskonałym przykładem barokowej architektury i otoczony jest przepięknymi ogrodami. Obecnie siedziba Uniwersytetu Medycznego, Pałac Branickich jest otwarty dla zwiedzających. Miasto stanowi doskonałą bazę wypadową do dalszych podróży po Podlasiu, umożliwiając łatwy dostęp do innych atrakcji regionu.

Czarna Białostocka i Supraśl

Czarna Białostocka, położona w otulinie Knyszyńskiej Puszczy, oferuje bogatą ofertę turystyczną dla miłośników przyrody i aktywnego wypoczynku. Znajdują się tu liczne szlaki piesze i rowerowe, które prowadzą przez malownicze tereny leśne. Największą atrakcją jest zalew, wokół którego możemy spacerować i wypoczywać. Można też podglądać przyrodę z wieży widokowej.

Supraśl to kolejna perła Podlasia, znana przede wszystkim z imponującego monastyru prawosławnego, który jest jednym z najważniejszych ośrodków religijnych w Polsce. Ponadto, miasteczko to oferuje zalew, tereny do spacerów, tężnie oraz liczne kawiarnie i restauracje, w których można spróbować regionalnych specjałów.

Kopna Góra, Poczopek, Krynki, Kruszyniany

Podlasie to region bogaty w kulturę tatarską, co najlepiej można zobaczyć w miejscowościach takich jak Kruszyniany. To właśnie tutaj znajduje się jeden z dwóch meczetów w Polsce, a lokalna społeczność Tatarów pielęgnuje swoje tradycje i kulturę. Wizyta w Kruszynianach to nie tylko lekcja historii, ale również okazja do spróbowania tatarskiej kuchni.

Kraina Otwartych Okiennic

Jedną z najbardziej malowniczych atrakcji Podlasia jest Kraina Otwartych Okiennic, obejmująca wsie Trześcianka, Soce i Puchły. Charakterystyczne dla tej okolicy są tradycyjne, drewniane domy z kolorowymi okiennicami. To idealne miejsce na spokojny odpoczynek, daleko od miejskiego zgiełku, a także okazja do poznania tradycyjnej podlaskiej architektury.

Białowieża, Puszcza Białowieska, Hajnówka

Nie można mówić o Podlasiu bez wspomnienia o Puszczy Białowieskiej – ostatnim tak rozległym fragmencie pierwotnej puszczy, jaka niegdyś pokrywała europejskie niziny. Białowieża, położona w sercu puszczy, jest nie tylko domem dla żubrów, ale także miejscem, gdzie można poczuć niepowtarzalną atmosferę dzikiej, niezgłębionej natury. Koniecznie odwiedźcie Szlak Dębów Królewskich, by poczuć majestat potężnych jak wieżowce drzew. Hajnówka, będąca bramą do Puszczy Białowieskiej, oferuje liczne atrakcje związane z naturą i kulturą regionu. Do tego niewątpliwie warto tam spróbować ciasto Marcinek z lokalnej cukierni, a także przejechać się kolejką wąskotorową do miejscowości Topiło w sercu Puszczy.

Podlasie to region, w którym historia przeplata się z naturą, a kultura i tradycja są żywe i dostępne na każdym kroku. Warto poświęcić czas, aby odkryć te i wiele innych miejsc, które sprawią, że podróż po tym regionie Polski będzie niezapomnianym doświadczeniem.

Featured Video Play Icon

Niesamowity film z Białegostoku. Tworzyło go wiele osób.

Kiedy widzi się tego typu filmy, to serce się raduje że komuś się chce. A w tym przypadku chciało się wielu osobom, by powstało oto takie unikatowe dzieło. Niewątpliwie inspiracja przyszła z mediów społecznościowych, bo tego typu film można było już zobaczyć z Paryża. A generalnie chodzi o sprytne użycie techniki “hyperlapse”, dzięki której mamy wrażenie jakbyśmy latali po mieście przenikając przez ściany. W praktyce to bardzo dynamiczna animacja poklatkowa. Tyle, że w białostockiej wersji rozbudowana o inne elementy.

Na początku widzimy mężczyznę, który obraca globusem, zatrzymuje palec gdzieś w Europie. Następnie widzimy animację, która przenosi nas prosto do Białegostoku. Od animacji przenoszącej nas z wysokiego nieba do dachu ratusza wyruszamy w dalszą drogę. A dalej mamy już ujęcia typu “slow motion”, które to polegają na zwalnianiu tempa w kluczowym momencie, po wspomniane “hyperlapse” czyli animacji poklatkowej. A na deser dostajemy jeszcze akordeonistę, tancerzy, pokaz ognia oraz mężczyznę skaczącego na desce. I to właśnie cały ten komplet powoduje, że film z Białegostoku jest tak bardzo niesamowity, że już stał się viralem – czyli takim, który wszyscy wszędzie udostępniają.

A tutaj mamy oryginał:

Featured Video Play Icon

Co słychać na podlaskiej kolei? Ciągle budują!

Na stacji Białystok wsiadający do pociągów podróżni mogą zobaczyć powstające kolejne zadaszenia peronów. Stylizowana wiata zabezpiecza już perony nr 1 i 2, jej następna część jest budowana wraz z nowym peronem nr 3. Zabetonowana została ostatnia część przejścia podziemnego, gotowe są już szyby wind i ruchomych schodów. W zależności od umiejscowienia, schody ruchome będą miały 12 lub 15 m długości i 80 cm szerokości. Tunel, schody i windy zapewnią funkcjonalne ciągi komunikacyjne podróżnym, w tym osobom o ograniczonej zdolności poruszania.

Do tej pory na stacji zbudowano ponad 33 km nowych torów oraz 100 rozjazdów. Przebudowano m.in. tory, na które odstawiane będą pociągi towarowe. Zmiana układu torowego zakłada budowę nowego toru nr 6, który zostanie zlokalizowany w bezpośrednim sąsiedztwie parkingu, za budynkiem poczty. Takie rozwiązanie zwiększy możliwości stacji i zapewni dodatkowe możliwości prowadzenia ruchu pociągów regionalnych.

Cała inwestycja to nowoczesna infrastruktura na odcinku Czyżew – Białystok. Jej wartość to prawie 3,4 mld zł. Zakończenie prac w Białymstoku wyznaczono na koniec 2024 r.

Featured Video Play Icon

Oto magia podlaskich rozlewisk. Prawdziwy spektakl przyrody.

Górny bieg rzeki Narew niedaleko miejscowości Zajączki to bardzo niepozorne miejsce. Położone na popularnej alternatywnej trasie Białystok – Bielsk Podlaski przez Juchnowiec Kościelny zachwyca szczególnie wiosną. By tam dotrzeć, wystarczy trochę zboczyć z trasy. Ogólnie rzecz biorąc cała okolica – od Zajączek do Plosek jest fantastyczna do zwiedzania. Można tam spacerować, jeździć rowerem czy poruszać się samochodem. A dlaczego warto?

Bo wiosenne rozlewiska to prawdziwy spektakl przyrody, który ożywia krajobrazy po zimowym uśpieniu. Są one niczym żywe płótna, na których przyroda maluje swoje najpiękniejsze obrazy. Wiosną, kiedy śnieg topnieje i rzeki wzbierają, tworzą się rozlewiska, które stają się tymczasowymi domami dla wielu gatunków roślin i zwierząt, tworząc niezwykle dynamiczne ekosystemy. Woda, rozlewając się po łąkach i lasach, tworzy lustra, w których odbijają się pierwsze promienie wiosennego słońca, dodając krajobrazom niezwykłego blasku. Powierzchnia wody mieni się różnymi odcieniami niebieskiego i zielonego, a przy brzegach pojawiają się pierwsze wiosenne kwiaty, takie jak zawilce, krokusy czy przebiśniegi, które przebijają się przez ostatnie płaty śniegu, dodając kolorów i życia.

Ptaki wracające z ciepłych krajów znajdują tu obfite źródła pożywienia i miejsca do gniazdowania. Słychać ich radosne trele, które wypełniają powietrze, tworząc wiosenną symfonię. Kaczki, czaple, a nawet rzadziej spotykane gatunki, takie jak bociany czy żurawie, mogą być obserwowane, jak żerują w płytkich wodach rozlewisk. Woda w rozlewiskach, pełna życia, staje się domem dla wielu gatunków ryb i płazów. Żaby i ropuchy, korzystając z obfitości wody, rozpoczynają swój wiosenny koncert, który wieczorami wypełnia całą okolicę charakterystycznym rechotem. Wśród roślinności wodnej, takiej jak trzciny, pałki wodne czy rogatek, rozwijają się larwy owadów, które z kolei przyciągają ptaki wodne.

Wiosenne rozlewiska to również zmieniające się krajobrazy. Woda, której poziom z dnia na dzień może się zmieniać, odsłania nowe tereny, tworząc tymczasowe wyspy i półwyspy, które stają się oazami dla dzikiej przyrody. Słońce, coraz wyżej wznoszące się na niebie, oświetla te krajobrazy, tworząc grę świateł i cieni, która dodaje głębi i kontrastu. Odwiedzając rozlewiska wiosną, można doświadczyć nie tylko niezwykłego piękna przyrody, ale i uczestniczyć w życiu budzącego się do życia ekosystemu. To czas, kiedy każdy dzień przynosi coś nowego, każda chwila jest jedyna w swoim rodzaju, a przyroda ukazuje swoje niezwykłe oblicze, pełne życia, radości i nieustającej zmienności.

Featured Video Play Icon

Zabrakło 3 dni, by pojawiła się na mapie. Po 9 latach powstania gminy Grabówka już nic nie powinno zatrzymać.

9 lat to bardzo długo, więc zacznijmy od przypomnienia sprawy. Obecnie Grabówka leży w gminie Supraśl. Problem polega na tym, że pomiędzy miejscowościami Grabówką a Supraślem jest Puszcza Knyszyńska i nie ma żadnego dobrego połączenia. Droga przez Ciasne pozostawia wiele do życzenia, droga przez Majówkę nie jest dostępna dla samochodów. Jedyna dobra droga prowadzi przez Białystok.

Drugi problem jaki mają mieszkańcy Grabówki to poczucie krzywdy, gdyż Supraśl to uzdrowisko, więc mają odczucie, że swoimi podatkami sponsorują rozwój tego miasta, a nie swojej miejscowości. Dlatego też dekadę temu doszło do referendum. 55 proc. głosujących było przeciwnych utworzeniu gminy, ale gdy wzięto pod uwagę tylko głosy mieszkańców Grabówki, bez Supraśla, to wygrana tego pomysłu była bardzo wyraźna. Ostatecznie po konsultacjach ówczesny minister z rządu PO-PSL zezwolił na utworzenie nowej gminy. Decyzja miała wejść w życie 1 stycznia 2016 roku.

Tymczasem w grudniu 2015 roku po wyborach parlamentarnych zaprzysięgnięto rząd Beaty Szydło. Jedną z pierwszych decyzji było anulowanie utworzenia gminy Grabówka. Stało się to 28 grudnia 2015 czyli 3 dni przed wejściem w życie o utworzenia 2478 gminy w Polsce. I tak w 2024 roku, gdy znów jest nowy rząd, składający się częściowo z poprzednich opcji politycznych, wracamy do utworzenia gminy Grabówka. Warto tu jednak dodać, że tym razem nie jest to działanie na przekór poprzednikom i postawienie na swoim. Po anulowaniu decyzji poprzedniego rządu sprawa trafiła do Trybunału Konstytucyjnego. A ten orzekł, że uchylenie decyzji o utworzeniu nowej gminy jest niezgodna z Konstytucją. Tyle, że jak pamiętamy – poprzednia władza stosowała tylko te wyroki, które chciała. Dlatego też realizacja postanowień wyroku doczekała aż do 2024 roku.

W marcu Ministerstwo Spraw Wewnętrznych i Administracji zajęło się ponownym powołaniem gminy Grabówka.

BiKeR powrócił na ulice Białegostoku i gmin sąsiednich

Białystok, Juchnowiec Kościelny, Choroszcz, Supraśl i Wasilków – to miejscowości, w których można wypożyczyć lub oddać BiKeR-a czyli rower miejski. Właśnie, z początkiem kwietnia rozpoczął się nowy sezon. Jest aż 60 stacji, w których łącznie znajduje się 550 rowerów. W tym 470 standardowych, 50 z fotelikiem dla dziecka, 10 tandemów oraz 20 dziecięcych. Pierwsze 25 minut można jechać za darmo. Wystarczy założone i doładowane konto w systemie. Sezon potrwa do 1 października. W ubiegłym roku miejskie rowery wypożyczono ponad 450 tysięcy razy. Nowe konto w systemie założyło wtedy 11 000 osób. BiKeR w Białymstoku jest niezwykle popularny. I cieszy się zainteresowaniem mieszkańców już od wielu lat.

Warto tu wspomnieć o sąsiednich gminach, które z biegiem lat dołączały do systemu. Teraz dzięki stacjom w Juchnowcu, Choroszczy, Supraślu czy Wasilkowie – rowery można wykorzystać nie tylko jako alternatywny do autobusu transport, ale także do zwiedzania. Do wszystkich wspomnianych miejscowości prowadzą drogi rowerowe. Zaś dopłata za przekroczenie 25 minut jest raczej symboliczna. Wiele osób jeżdżąc po Białymstoku po prostu zmienia rowery, by móc jeździć za darmo.

Featured Video Play Icon

Podlaski Szlak Bociani dla wytrawnych rowerzystów. Po drodze same podlaskie perełki.

Podlaski Szlak Bociani to szlak rowerowy o długości 449 km. Podczas trasy rowerzyści pokonają aż 4710 m podjazdów i 4688 m zjazdów. Najwyższy punkt szlaku jest na wysokości 270.0 m n.p.m. Dlatego jeżeli kochacie zwiedzać jednośladem to jest to dla Was wspaniałą przygoda na kilka dni. Pierwszy dogodny moment już się zbliża. Tegoroczna majówka zaczyna się w środku tygodnia, a zatem wystarczy odpowiednio zaplanować urlop i można będzie całe 9 dni odpoczywać.

A że niektórzy odpoczywają aktywnie, to właśnie dla nich jest proponowany Podlaski Szlak Bociani. Jego trasa zaczyna się tuż za granicą województwa w Stańczykach, gdzie możecie podziwiać dawne kolejowe, wysokie akwedukty. Na miejsce prowadzi cudowna, długa aleja z drzewami po obu stronach. Kolejny punkt wycieczki to Bachanowo już w Podlaskiem na Suwalszczyźnie. Ta miejscowość słynie z głazowiska, które są pamiątką po lądolodzie sprzed dziesiątek tysięcy lat. Później na trasie będziemy mijać Wodziłki, gdzie znajduje się wyjątkowa świątynia zwana Molenną. Należy do wiernych Wschodniego Kościoła Staroobrzędowego.

Kolejny punkt to Wigierski Park Narodowy z klasztorem. Tego miejsca specjalnie przedstawiać nie trzeba. Dodajmy tylko, że to dobre miejsce by odpocząć po zwiedzaniu pierwszego dnia. Wyśpimy się we wspaniałych okolicznościach przyrody, to też dobrze podjemy na kolejny dzień podróży.

Następny dzień zaczynamy od dojechania do Rudawki. To miejsce wyjątkowo podwójnie. Raz, że znajduje się tam początek polskiej części Kanału Augustowskiego, a dwa że przez sytuacje na granicy i stan wyjątkowy nie było można tam się dostać. W kolejnym miejscu przywita nas wielkie jajo stojące na jednym z rond. Mowa tu oczywiście o Lipsku. To także początek pięknej trasy po Biebrzańskim Parku Narodowym. Po drodze czeka nas jazda wzdłuż rzeki, przyrodnicze cuda, twierdza, bunkry i carski trakt – czyli bardzo długa, prosta droga przez las. Kto wie, może po drodze napotkacie łosie. Trasa będzie wyjątkowo długa, więc po drodze możecie zaplanować nocleg.

Kolejny etap podróży to już droga nad Narwiański Park Narodowy. Pierwszy punkt to Tykocin, gdzie czeka na Was wiele atrakcji. Będziecie mogli spacerować po rynku, a także ścieżką wokół rzeki. Do tego zobaczycie wyjątkowy barokowy kościół, synagogę czy zamek. A następnie będziecie mogli wybrać się w dalszą drogę. Konkretnie to do Kurowa. Jest to siedziba Narwiańskiego Parku Narodowego, gdzie znajduje się ośrodek edukacji oraz kładka. Nieopodal znajduje się kolejna kładka – bardziej znana. Prowadząca z Waniewa do Śliwna. Po drodze będziecie mogli przeprowadzić się aż 4 platformami nad rozlewiskami rzeki. Ostatecznie, by kontynuować szlak – trzeba będzie wrócić do Waniewa.

Następny punkt, gdzie po raz kolejny będziecie myśleć o noclegu to Suraż. Jedno z najmniejszych miast w Polsce. Gdy się solidnie wyśpicie, to czeka Was kolejny wspaniały dzień podróży. Dla poczucia klimatu możecie przeczytać lub obejrzeć Konopielkę. Bo będziecie jechać przez słynne z powieści “Taplary”, czyli wsie położone przy Narwi. Kolejny przystanek to Kraina Otwartych Okiennic. Ciełuszki, Trześcianka, Soce, Puchły. W tej ostatniej znajduje się znana i podziwiana niebieska cerkiew. Prawdziwe cudo architektoniczne.

W kolejnym kroku możecie jechać zgodnie ze szlakiem albo zboczyć z trasy nad Zalew Siemianówka. Aczkolwiek, naszym zdaniem nie warto. Poza tym że to wielki zbiornik wodny, gdzie wiosną można napotkać wiele ptaków, to nie ma tam nic więcej interesującego. Za to ciekawie będzie w Puszczy Białowieskiej. Bo to właśnie przez jej serce dojedziecie do końca szlaku czyli do samej Białowieży. To królestwo żubra i babki ziemniaczanej. Akurat by odpocząć i nabrać sił na powrót. Jeżeli przyjechaliście rowery pociągiem, to najbliższa stacja znajduje się w Hajnówce. Dojedziecie tam także leśną ścieżką.

Featured Video Play Icon

Po tym filmie można się zakochać z Podlasiu! Koniecznie zobacz Tryptyk.

W sercu wschodniej Polski, gdzie nieskażona natura łączy się z bogactwem kulturowym, narodził się projekt, który przenosi widzów w niezwykłą podróż przez Podlasie. “Tryptyk Podlaski” to trzyczęściowe dzieło, które oferuje nie tylko wizualne, ale i muzyczne doznania, prowadząc nas przez malownicze zakątki regionu w towarzystwie żubra – Króla Puszczy.

Film zabiera nas w głąb lasów pierwotnych, gdzie czas wydaje się płynąć inaczej, a natura rządzi niepodzielnie. Dzięki wyjątkowym ujęciom Pawła Jankowskiego i Zdzisława Folgi odkrywamy ukryte zakamarki tych dzikich ostępów, przemierzając ścieżki niezbadane przez większość z nas. Obecność Króla Puszczy, symbolicznej postaci oprowadzającej widza, dodaje podróży tajemniczości i głębi. Dzieło ukazuje także podróż wzdłuż najpiękniejszych rzek Podlasia. To tu, na brzegach krystalicznie czystych wód, można doświadczyć harmonii i spokoju, które są tak charakterystyczne dla naszego regionu. Film ukazuje nie tylko naturalne piękno rzek, ale także żyjące w ich pobliżu społeczności ptaków i zwierząt, które od pokoleń czerpią z nich życie i inspirację. “Tryptyk Podlaski” to także wizyta w malowniczych miejscach regionu wschodniego, gdzie tradycja i zwyczaje jeszcze mają się dobrze. To podróż przez miejsca, które mogą zaskoczyć niejednego podróżnika swoją unikalnością i urodą. Zaciszne wioski, kolorowe domy, wyjątkowa atmosfera. Każdy znajdzie tu coś dla siebie.

“Tryptyk Podlaski” to nie tylko film – to uczta dla zmysłów, która pozwala zanurzyć się w niezwykłości Podlasia bez wychodzenia z domu. Dzieło to, zrealizowane z pasją i wielką dbałością o szczegóły, można traktować jak wizytówkę regionu, która przyciąga do niego turystów z całego świata, spragnionych autentycznych wrażeń i bliskości z naturą.

Białystok będzie miał nowe ścieżki rowerowe, a niektóre istniejące będą przebudowane.

Najpierw przetarg na dokumentację, a potem budowa. Chodzi o wiele dróg rowerowych w mieście. Na liście do przebudowy i budowy są 600-metrowy fragment na Antoniuku, który połączy Świętokrzyską z Wierzbową i Antoniukowską. Kierowcy jednośladów otrzymają tam także nową sygnalizację świetlną. Ale to nie wszystko. Miasto planuje także budować ścieżkę rowerową na Nowym Mieście na ul. Sławińskiego, na Al. Jana Pawła II i Konstytucji 3 Maja (Wysoki Stoczek), ul. Komisji Edukacji Narodowej (TBS), Sikorskiego (Słoneczny Stok).

W Białymstoku zostaną też przebudowane drogi rowerowe. Dotyczyć to będzie Branickiego – od Elektrycznej do Świętojańskiej, Piastowskiej od Branickiego do Sybiraków. Będzie też przejazd rowerowy z sygnalizacją świetlną na Al. Piłsudskiego w rejonie Banku Millenium oraz w rejonie ul. Kościelnej.

W tym kontekście warto też wspomnieć o Warszawie, gdzie przy budowie nowych dróg obowiązuje podwyższony standard, dzięki któremu każda przebudowa wymaga budowy dróg dla rowerów. W Białymstoku sieć dróg dla rowerów jest rozwijana poza jezdniami, a razem z chodnikami. W praktyce rowerzyści muszą jechać ostrożnie z prędkością zbliżoną do pieszych. Gdyby drogi były w jezdni, mogliby trasę pokonywać dużo szybciej.

Wreszcie! Wracają nocne autobusy do Białegostoku.

Komunalne Przedsiębiorstwo Komunikacji Miejskiej w Białymstoku, które jest spółką należącą do miasta zakupiła pięć autobusów Solaris Alpino. Są to modele krótsze i węższe od autobusów jeżdżących do tej pory po ulicach Białegostoku. W związku z tym zakupem prezydent miasta Tadeusz Truskolaski zapowiedział, że od 1 maja, pilotażowo ponownie uruchomione zostaną linie nocne. Na tą decyzję czekały setki białostoczan, którzy domagali się przywrócenia nocnej komunikacji.

Tadeusz Truskolaski zapowiedział, że o ile będzie zainteresowanie ze strony pasażerów, to komunikacja nocna zostanie z nami na dłużej. Zakupione autobusy mogą zabierać na pokład ponad 50 osób. Mają specjalnie zaprojektowane miejsca siedzące odpowiadające dłuższym przejazdom, są także miejsca dla osób z niepełnosprawnościami. Wyposażone są też w pełną informację pasażerską oraz klimatyzację.

Po wprowadzeniu ich do użytku wycofane zostaną 17-letnie autobusy Man z 2007 roku, które są już znacznie wyeksploatowane. Jeśli nowe autobusy sprawdzą się w użytkowaniu, rozważona zostanie możliwość zakupu kolejnych. Ten model był najkrótszym z rodziny Solaris Urbino i został skonstruowany z myślą o operowaniu na liniach gdzie nie ma bardzo dużej liczby pasażerów.  Autobusy sprawdzają się na wąskich ulicach osiedlowych i w centrach miast.

Rozpoczęła się budowa kolejnego fragmentu ekspresowej 19.

To będzie krótki fragment, ale bardzo ważny, bo połączy ze sobą dwa szlaki komunikacyjne. Mowa o rozpoczęciu budowy kawałka ekspresowej 19 w Krynicach na północ od Białegostoku. Obecnie przebiega tamtędy Szosa Ełcka, do której dobudowany zostanie węzeł drogowy.

Plac budowy jest już przekazany, więc oficjalnie budowa się rozpoczęła. Drogowcy wybudują 10-kilometrowy odcinek z Krynic do Dobrzyniewa. Najpierw zaczęli od wycinki drzew, ale przed nimi stworzenie 13 obiektów inżynieryjnych – dwóch mostów, które będą znajdować się nad rzeką Supraśl i Białą. Ponadto trzeba będzie wybudować wiadukt kolejowy dla pociągów jadących pomiędzy Białymstokiem a Ełkiem. Najważniejszym przedsięwzięciem będzie wybudowanie pełnego węzła w kształcie koniczyny.

Budowa ekspresowej dziewiętnastki w Podlaskiem jest podzielona na 15 etapów. 6 z nich jest już w budowie. Prace w Krynicach mają zakończyć się w 2026 roku. Droga ekspresowa S19 przebiegać ma docelowo przez całą wschodnią Polskę. pomiędzy przejściem granicznym z Białorusią w Kuźnicy Białostockiej a granicą ze Słowacją w Barwinku. Jej łączna długość jest szacowana na ok. 570 km. Trasa, poza odcinkiem Kuźnica Białostocka – Białystok w całości jest fragmentem szlaku Via Carpatia.

Niesamowite zdjęcia Białegostoku. Co przy Pałacu Branickich robi rozbity samolot?

Rozbity samolot przy Pałacu Branickich, czarny ratusz, Hotel Ritz, postój autobusowy na dzisiejszym Rynku Kościuszki, wieża kościoła św. Rocha w budowie i wiele innych znanych miejsc w zaskakujących kadrach. To wszystko możemy podziwiać na starych zdjęciach Białegostoku, które są z czasów okupacji, ale i nie tylko. Przypomnimy, że Białystok był okupowany najpierw przez nazistowskie Niemcy, następnie po ataku z drugiej strony przez Rosję. Miasto dla tych drugich zostaje oficjalnie przekazane w Pałacu Branickich. Następnie przedstawiciele obu okupantów wybierają się na na Raut do Hotelu Ritz. To wszystko możecie zobaczyć na poniższym filmie. Natomiast zdjęcia znajdują się tuż pod nim.

 

Featured Video Play Icon

Magia Puszczy Knyszyńskiej w pełnej krasie. Zobacz wyjątkowy film.

Szczepan Skibicki niewątpliwie jest jednym z najlepszych podlaskich twórców, który potrafi pokazać piękno naszego regionu. W swoim dorobku ma przede wszystkim film “Go Podlasie”, w którym zawiera się samo piękno. Żeby to zrobić wykonał bardzo ciężką pracę poprzez stworzenie poklatkowych animacji wschodów i zachodów słońca oraz pokazania wszelkich cudów jakie oferuje nasza natura. Na bazie sukcesu tego filmu (do obejrzenia pod tekstem) zaczęły powstawać kolejne podobne filmy.

Najnowszy skupia się wyłącznie na Puszczy Knyszyńskiej. Mimo, że jest ona piękna, oferuje przeogromne bogactwo naturalne, to w świadomości bardzo wielu osób istnieje w cieniu popularnej na cały świat Puszczy Białowieskiej. Film Puszcza Knyszyńska to krótka podróż po jednym z najciekawszych leśnych terenów w Polsce. To opowieść o wybranych ciekawych miejscach, rezerwatach, źródliskach, mokradłach, terenach pagórkowatych, florze i faunie. Nie mogło też zabraknąć tematu różnych aktywności sportowych i rekreacyjnych. Film zawiera także skrótowy zarys historii, kultury oraz zjawisk na niebie jakie możemy w tym miejscu obserwować. Wszystko to pokazane w rytmie różnych pór roku, dnia i nocy za pomocą różnych technik filmowych.

Autor przyzwyczaił nas już do niesamowitej jakości swego dzieła. Niemal każdy obraz zapiera dech w piersiach, a dzikość Podlasia jest na wyciągnięcie ręki. Bardzo istotnym atutem jest także muzyka i lektorka, która przez podróż Puszczą nas prowadzi.

Film Go Podlasie:

Pierwsze bociany przyleciały na Podlasie!

Bocian, patrz, bocian! Jesteśmy uratowani, jak on żyję to znaczy, że my też możemy. – Każdy, kto oglądał kultową Seksmisję na pewno sobie ten tekst przypomina, gdy tylko po zimie pojawiają sie bociany. Dlatego możemy tak zakrzyknąć również w 2024 roku. Oto oficjalnie możemy ogłosić, że bociany wróciły z ciepłych krajów!

Nasze piękne ptaki zaobserwowano w Proniewiczach pod Bielskiem Podlaskim, Juchnowcu Kościelnym i w okolicach Łomży. Ornitolodzy zauważyli, że ptaki przyleciały około 2 tygodni wcześniej niż zwykle. Na szczęście jest już na tyle dużo pożywienia, że sobie poradzą. Szkoda tylko, że nie ma jeszcze zbyt ładnej pogody. Bociany na zimę odlatują nad jeziora afrykańskie. Niektóre lecą jeszcze dalej – wybierając dorzecze Kongo i dorzecza Zabezi i Limpopo. Niektóre dolatują nawet do RPA. Tutaj wszystko zależy od wiatru.

Dlaczego więc bociany wracają do Polski? Odpowiedź jest bardzo prosta. Bo są łasuchami. W czasie, gdy jest u nas wiosna i lato, to w Afryce rozpoczyna się pora sucha, co utrudnia zdobycie pożywienia. Zaś w Polsce w tym czasie jak w stołówce. Dlatego też to u nas bociany się rozmnażają, bo dzięki łatwemu zdobywaniu pożywienia bez problemu mogą wykarmić młode. Wbrew pozorom bociany nie jedzą samych żab (nie są przecież Francuzami tylko Polakami), tylko owady i mięso. Dlatego w menu każdego ptaka są pasikoniki, dżdżownice, ślimaki, gryzonie, małe ryby, żaby, węże, krety, łasicie, gronostaje, a nawet pisklęta ptaków i młode zające!

Co 4 bocian na świecie to Polak. Ptak w naszych warunkach przyrodniczych ma wielki wybór jeżeli chodzi o pożywienie. Tylko się cieszyć, że boćki mają się u nas dobrze.

Robi się ciepło. Uwaga na kleszcze w lasach!

Wystarczy kilka stopni na plusie, by uaktywniły się kleszcze. Szczególnie muszą o tym myśleć ci, którzy kochają chodzić po lasach. Dodatkowo czujni powinni być właściciele psów. Wspólny spacer powinien zakończyć się sprawdzeniem, czy nie ma intruza.

Najbardziej powinniśmy się obawiać kleszczowego zapalenia mózgu i opon mózgowo rdzeniowych. Tydzień po ukłuciu kleszcza może wystąpić gorączka. Jeżeli organizm sam sobie nie poradzi z wirusem, wtedy może dojść do zaburzeń neurologicznych. Cechą charakterystyczną ukłucia jest pojawienie się rozszerzającego rumienia. Podlaskie jest na pierwszym miejscu w Polsce pod względem zapadalności na kleszczowe zapalenie mózgu i boreliozę.

Jak postępować, gdy złapiemy kleszcza? Przede wszystkim niczym nie smarować. Kleszcza należy usunąć. Można zgłosić się do apteki po specjalny przyrząd do tego. Gdy w taki się zaopatrzymy możemy go wyssać albo schwytać jak najbliżej skóry i wyciągnąć. Należy jednak pamiętać – gdy kleszcz napił się już krwi, to jest ona zainfekowana. Wciśnięcie brzucha owada z krwią spowoduje, że wpuścimy do swego organizmu zainfekowaną krew. Dlatego też najlepiej wtedy zgłosić się do lekarza.

Gdy uda się pozbyć intruza, to starannie dezynfekujemy miejsce i myjemy też ręce. Warto też żeby obejrzał nas lekarz, gdy już kleszcza się pozbędziemy. Pamiętajmy jednak, żeby nie odmawiać sobie przyjemności chodzenia po lesie z powodu kleszczy. Te występują wyłącznie na roślinach niskich i liściastych. Dlatego może się zdarzyć, że kleszcze zadomowią się też na łąkach i ogrodach. Jak magnes działają na kleszcze paprocie, mszaki, wysokie trawy, leszczyny, jeżyny, czarny bez, gęste krzewy. Jeżeli chcecie mieć pewność, że kleszczy nie spotkanie to spędzajcie czas wśród takich roślin jak kocimiętka, lawenda, rozmaryn, tymianek, czosnek, eukaliptus, mięta, pelargonie, piołuny, aksamitki.

Jest nowa ścieżka dla rowerzystów. Bardzo poprawi bezpieczeństwo!

Każdy, kto z Białegostoku jechał do Supraśla przez Wasilków i Dąbrówki doskonale sobie zdaje sprawę, że problematyczny był fragment od Dąbrówek do Puszczy Knyszyńskiej. Rowerzyści mieli za plecami mijające samochody, a to niebezpieczne, bo w Polsce niestety nie istnieje kultura współistnienia kierowców różnych pojazdów na drodze.

6 marca oficjalnie otwarto ścieżkę pieszo-rowerową z Wasilkowa do Dąbrówek. Dzięki temu rowerzyści będą mogli bezpiecznie jechać trasą Białystok – Wasilków – Dąbrówki – Supraśl – Ogrodniczki – Białystok. Praktycznie cała trasa przebiega obecnie drogą dla rowerów. Mieszkańcy Dąbrówek o swój fragment zabiegali od dłuższego czasu. Koszt kilometrowej ścieżki wyniósł około 2 mln zł. Nowa droga prowadzi od ul. Piłsudskiego w Wasilkowie i prowadzi wzdłuż ulic 11 Listopada i Starowiejskiej.

Obecnie fragment trasy bez ścieżki znajduje się wyłącznie w Studziankach. Warto jednak dodać, że ruch jest tam znikomy. Dlatego to bardzo dobra wiadomość, że rowerzyści mogą zrobić ogromną pętlę bez duszy na ramieniu aż przez trzy gminy – Białystok, Wasilków i Supraśl.

Pociąg Białystok – Ostrołęka wraca na szlak! Nowy rozdział w podróżach regionalnych.

Po niemal dwóch dekadach przerwy, mieszkańcy województwa podlaskiego i mazowieckiego mogą cieszyć się ponownie uruchomieniem połączenia kolejowego między Białymstokiem a Ostrołęką. Ta znacząca zmiana w nadchodzącej korekcie rozkładu jazdy pociągów, zaplanowana na 18 marca 2024 r., stanowi odpowiedź na rosnące potrzeby komunikacyjne regionu oraz dążenie do zwiększenia mobilności jego mieszkańców. Szczególnie, że podróż samochodem na tej trasie nie jest najwygodniejsza.

Kluczowym elementem tej inicjatywy jest niewątpliwie przywrócenie codziennych połączeń na 111-kilometrowej trasie między Białymstokiem a Ostrołęką. Zostaną uruchomione dwie pary pociągów dziennie, co nie tylko ułatwi podróżowanie między tymi miastami, ale również zwiększy liczbę dostępnych połączeń na odcinkach Białystok – Łapy i Łapy – Białystok, z 10 do 12 par pociągów dziennie.

Do obsługi nowych połączeń zostaną przeznaczone szynobusy przystosowane do potrzeb osób z niepełnosprawnościami. Ważnym aspektem nowego rozkładu jazdy jest także zapewnienie dogodnych przesiadek w Ostrołęce dla osób podróżujących w kierunku Olsztyna oraz powracających do Białegostoku. Dzięki temu pasażerowie zyskują większą elastyczność w planowaniu swoich podróży, co może przyczynić się do wzrostu popularności połączeń regionalnych w tej części Polski.

Reaktywacja tej trasy kolejowej po 24 latach przerwy to bardzo dobra decyzja. Mamy świadomość, że jest ona związana z kwietniowymi wyborami samorządowymi, ale mamy nadzieję że po wyborach się utrzyma, bo jest to krok w stronę nie tylko ożywienia starych połączeń, ale również przemyślanego planowania przyszłości mobilności regionalnej, z naciskiem na trwałość i dostępność. W rezultacie, przywrócenie połączenia Białystok-Ostrołęka otwiera nowy rozdział w historii podróży kolejowych w regionie, oferując mieszkańcom oraz odwiedzającym zwiększone możliwości przemieszczania się i odkrywania uroków północno-wschodniej Polski.

Czy wielkie tuje na Plantach muszą zostać wycięte? Społecznicy chcą to zablokować.

Szczerze powiedziawszy mało przekonujący są urzędnicy, którzy uparcie dążą do wycinki 100-letnich tui na Plantach. Zabawne jest także, że mówią o tej wycince jako “rewitalizacji”. Samo to słowo oznacza ożywienie, przywrócenie do życia. Tymczasem społecznicy ze Stowarzyszenia Okolica, którzy protestują,uważają że rośliny są w dobrej formie. Dlatego zbierają podpisy, by wstrzymać wycinkę. Warto jeszcze wspomnieć o opinii dendrologicznej, na której swój upór opierają miejscy urzędnicy.

Generalnie, warto tu wyjaśnić wszystkim, którzy nie interesują dendrologią, że są dwa sposoby gospodarki leśnej – surowcowe – nastawiony na intensywną uprawę plonów, gdzie wszystkie słabe, umierające rośliny są natychmiast eliminowane. Jest też drugi rodzaj, gdzie ważna jest bioróżnorodność. Zgodnie z opinią naukowców, nie każde zamieranie drzew wskutek działania owadów czy patogenicznych grzybów jest szkodą. W lesie potrzebna jest także “zdrowa ilość” choroby. Jeżeli na etapie uprawy mamy dziesięć tysięcy drzew na hektarze, to do wieku rębności dotrwa
mniej niż 5 proc. spośród z nich. Pozostałe 95 proc. i tak musi obumrzeć. Czy padną od piły czy od czynników naturalnych zależy od tego, jak postrzegamy naszą rolę w gospodarowaniu lasami.

I teraz od nauki wracamy do zdrowego rozsądku. Po co gospodarować Plantami w sposób, jaki się to robi w gospodarce leśnej? To czysty absurd. Miejmy nadzieję, że słynących z uporu białostockich urzędników, społecznicy utemperują, a tuje pozostaną na Plantach.

Tak się prezentuje kładka Śliwno-Waniewo! Zobacz zdjęcia, albo jedź od razu!

Wystarczyło trochę słońca, by przepiękne rozlewiska Narwi pomiędzy podlaskimi Śliwnem i Waniewem nabrały dodatkowego piękna. Ta malownicza część Polski, która często kusi turystów swą dzikością i urodą, ukazała się w zupełnie nowym świetle pod wpływem promieni słońca. Kończąca się zima sprawia, że nie ma jeszcze pogody idealnej, ale, kiedy chmury rozstąpią się jak kurtyna w teatrze, widok rozlewisk staje się po prostu oczarowujący. Woda, która wcześniej wydawała się ciemna i mętna, teraz lśni, odbijając niebo niczym lustrzane lustro. Ptaki wzbiły się w powietrze, tworząc misterny taniec w przestworzach, dodając jeszcze więcej życia i ruchu temu już i tak żywemu krajobrazowi. Zabierajcie lornetki, ciepłe ubrania i spędźcie ze sobą miło czas.

Spacerujący po kładce Narwiańskiego Parku Narodowego możecie cieszyć się nie tylko pięknem przyrody, ale również dzikim życiem, które tu pulsuje. To właśnie te momenty sprawiają, że ten zakątek Podlaskiego jest tak niezwykle pociągający dla miłośników przyrody i fotografii. Każdy ruch, każdy dźwięk, każdy promień słońca uchwycony na obiektywie stanowi niepowtarzalną historię, która przemawia do serc pasjonatów przyrody.

Tak więc, choć rozlewiska Narwi między Śliwnem i Waniewem zawsze są piękne, to właśnie pod wpływem pięknej pogody, ukazują swoje najbardziej magiczne oblicze nad wymiar bujnie. Dla tych, którzy potrafią docenić urodę natury i czerpać radość z prostych przyjemności, to miejsce stanowi prawdziwy raj na ziemi.

Kładka Waniewo-Śliwno znów dostępna! Obserwuj piękne rozlewiska.

Dobre wieści dla fanów lokalnych wycieczek, przyrody i wiosennych rozlewisk. Kładka Waniewo – Śliwno jest dostępna dla zwiedzających! W trakcie wizyty pamiętajcie, że jesteście na terenie parku narodowego, a tu najważniejsza jest przyroda, szanujmy ją.

Ważne jest też zachować zasady bezpieczeństwa. Po pierwsze poziom Narwi jest wysoki, rozlewiska są ogromne, a przez to kładka może być mokra i śliska. Zachowajcie czujność, szczególnie schodząc i wchodząc na platformy do przepraw wodnych. Ponadto pamiętajcie, by podczas przeprawy ciągnąć za łańcuch, a nie za stalową linę. Zwróćcie też uwagę na limity. Jednocześnie na platformie może przebywać 5 osób dorosłych.

Szanujcie przyrodę! Śmieci zabierajcie ze sobą. Pamiętajcie też o kupieniu biletu wstępu do parku. Zrobicie to osobiście przez Ośrodek Edukacji Przyrodniczej “Młynarzówka” w pobliskim Kurowie (dojazd samochodem przez Baciuty lub Jeżewo – jeżeli jedziecie z Białegostoku). Można też zapłacić przez internet – na stronie https://npn.eparki.pl

Podlaskie to zielony raj na turystycznej mapie Polski

Województwo podlaskie, często określane jako “Zielone Płuca Polski”, staje się coraz bardziej rozpoznawalnym punktem na turystycznej mapie kraju. Z jego dziewiczymi lasami, krystalicznie czystymi rzekami i niezwykłą różnorodnością biologiczną, region ten przyciąga miłośników przyrody, poszukiwaczy spokoju oraz entuzjastów aktywnego wypoczynku. Biebrzański Park Narodowy, z największym w Polsce kompleksem torfowisk i bagien, oferuje niepowtarzalne krajobrazy i możliwości obserwacji dzikiej fauny, w tym ptaków wodno-błotnych i ssaków takich jak łoś czy bobry. Równie atrakcyjna jest Puszcza Białowieska, wpisana na listę światowego dziedzictwa UNESCO, dom dla żyjących na wolności żubrów.

Oprócz niezwykłej przyrody, Podlasie oferuje bogactwo kulturowe. Mieszanka kulturowa i religijna, widoczna w architekturze, obrzędach i festiwalach, stanowi unikatową wartość dodaną dla turystów. Szlak Tatarski, prowadzący przez miejscowości zamieszkałe przez polskich Tatarów, oferuje możliwość poznania ich kultury, kuchni i tradycji. Kruszyniany, Bohoniki, Sokółka czy Suchowola to miejscowości, które powinniśmy zdecydowanie odwiedzić.

Rozwój turystyki w województwie podlaskim jest nie tylko szansą na promocję regionu, ale również ważnym impulsem dla lokalnej gospodarki. Pensjonaty, restauracje serwujące regionalne potrawy, przewodnicy i organizatorzy aktywności na świeżym powietrzu – wszyscy oni odnoszą korzyści z rosnącej liczby turystów. Ponadto ktoś w pensjonatach, restauracjach musi sprzątać, gotować, dowozić towar, naprawiać. To całe koła zamachowe lokalnej gospodarki.

Władze regionu i lokalni przedsiębiorcy powinni wspólnie, intensywnie pracować nad rozbudową infrastruktury turystycznej, tak aby była ona przyjazna dla środowiska i zrównoważona. Jeszcze więcej nowych ścieżek rowerowych, szlaków pieszych, punktów widokowych oraz centrów edukacji przyrodniczej powinno powstawać tak szybko jak się da. Jest co zwiedzać, tylko turyści muszą wiedzieć jak to robić.

Wizyta w województwie podlaskim to nie tylko okazja do wypoczynku w otoczeniu nieskażonej przyrody, ale też do głębokiego zanurzenia się w kulturowej mozaice, jaką jest to unikatowe miejsce na mapie Polski. To zaproszenie do świata, gdzie harmonia między człowiekiem a przyrodą jest jeszcze żywa i gdzie każdy odwiedzający może znaleźć coś dla siebie.

planty-w-bialymstoku-idealne-miejsce-na-spacer

Będzie wielka wycinka na Plantach! Radni wezwali prezydenta żeby tego nie robił.

Czy kojarzycie wielkie tuje na białostockich Plantach? Niestety miasto planuje je wyciąć. Oczywiście, nie chcemy wprowadzać nikogo w błąd i od razu napiszemy, że te ogromne rośliny są spróchniałe i w środku puste. Natomiast stowarzyszenie “Okolica” zaapelowało do prezydenta, by mimo wszystko je pozostawić. Za społecznikami poszli w ślad białostoccy radni, którzy podjęli stanowisko – by odstąpić od wycinki. Miasto nie chce jednak o tym słyszeć, bo rozpoczęło “rewitalizację” na Plantach.

I tu pojawia się dylemat – czy skoro tuje wyglądają dobrze, to powinno się je zostawić, czy skoro są spróchniałe to je wyciąć. Jedno jest pewne – Planty bez tych gigantycznych roślin nie będą już takie same. Przypomnijmy, że część z nich już zniknęła jakiś czas temu na kawałku Plant między Akademicką a Podleśną.

Z naszej perspektywy największym problemem na Plantach nie są tuje, a stare asfaltowe chodniki. Można by było je zastąpić czymś bardziej eleganckim, ale pod żadnym pozorem nie powinno się całkowicie betonować płytami Plant – tak jak zrobiono to na Rynku Kościuszki. Piękny białostocki park to prawdziwa, zielona wizytówka miasta i taka ma pozostać. Im mniej tam betonu tym lepiej.

Ciekawe miejsca na Podlasiu. Oto 10 punktów obowiązkowych.

Niektóre są dobrze znane, inne niekoniecznie. Mowa o podlaskich miejscach, które można odwiedzać. Pierwsze z nich to wyjątkowy pomysł. Nad Bugiem istnieje bowiem specjalna tuba, do której możemy wejść i słuchać wszystkie dźwięki natury, które zbiera. Naprawdę świetny pomysł! Warto też odwiedzić ruiny kościoła w Jałówce. Dawno nie było o nich mowy, bo sytuacja na granicy polsko-białoruskiej nie była ciekawa. Teraz, gdy wszystko się uspokoiło można zobaczyć świątynie stojącą tuż przy pasie granicznym.

Warto też wybrać się na Świętą Górę Grabarkę. Mimo, że to miejsce religii prawosławnej, to nie powinno być aż tak jednoznacznie kojarzone ani z prawosławiem ani religią. To po prostu fantastyczne miejsce, gdzie można poczuć duchowość miejsca, niezależnie od naszych wierzeń i przekonań. Naprawdę czuć atmosferę tego miejsca.

Pozostałe pozycje to dobrze znane Kruszyniany, Białowieża czy Kraina Otwartych Okiennic. Wszystkie te pozycje są dobre do odwiedzania na każdy dzień.

źródło: biuro projektowe METEOR ARCHITECTS

Kampus uniwersytecki jest rozbudowywany

Nauki humanistyczne będą prowadzone w nowoczesnym budynku na kampusie uniwersyteckim przy ul. Ciołkowskiego. Rozpoczęła się jego budowa obok planetarium i biblioteki, z których będzie połączenie specjalnym przeszklonym mostkiem, by przejść pomiędzy budynkami bez wychodzenia na zewnątrz. Do nowego obiektu przeniosą się Wydział Filologiczny, Historii, Filozofii, Studiów Kulturowych oraz Studiom Praktycznej Nauki Języków Obcych, które teraz mieszczą się przy Placu NZS w dawnym Domu Partii oraz przy ul. Świerkowej w Białymstoku.

O ile zmiana dla studiujących na Świerkowej będzie delikatna, bo kampus znajduje się nieopodal, to dla pozostałych – studiujących na Placu NSZ oznacza to zmianę diametralną. Trzeba będzie zamienić wygodne centrum miasta na kampus, do którego ciężko jest dojechać, na którym oprócz infrastruktury uczelnianej nie ma miejsc na rozrywkę, kulturę. Inaczej mówiąc – po zajęciach nie ma sensu zostawać na kampusie, bo ani tam nie ma akademików ani niczego, by miło spędzić czas. To największy minus lokalizacji na Ciołkowskiego.

Plusem jest to, że studenci będą mogli pobierać nauk w komfortowych warunkach, bo nie oszukujmy się “Dom Partii” to komunistyczny moloch, który niepotrzebnie został wpisany na listę zabytków. Lepiej by było tego potworka rozebrać i zbudować coś bardziej nowoczesnego i eleganckiego. Oczywiście nie mamy tu na myśli pseudoapartamentów od patodeweloperki, która w Białymstoku ma się wyśmienicie. Otóż dobrym pomysłem byłoby wybudowanie nowoczesnego budynku instytucji użyteczności publicznej. Mamy na myśli takie centrum aktywności społecznej z dużą widownią, gdzie można by było organizować konferencje, wykłady. Obecnie tego typu “imprezy” mają miejsce najczęściej w dawnym Kinie Ton, które jest w stanie pomieścić wiele osób. Natomiast warunki tam panujące nie są najlepsze. Jedno jest pewne, nic takiego tam nie powstanie, bo obecny budynek jest już w rękach prywatnych. Co tam urządzi? Czas pokaże, gdy studenci przeniosą się na kampus.

Featured Video Play Icon

Niesamowite rozlewiska w Ploskach! Czegoś takiego dawno tam nie było.

Każdy, kto regularnie jeździ krajową 19 z Białegostoku do Bielska Podlaskiego (lub odwrotnie) mija przepiękny, zabytkowy most w Ploskach. W tym roku, pierwszy raz od wielu lat z jego okolicy można podziwiać nie tylko małe koryto rzeki Narew, ale także ogromne rozlewiska. Nasza podlaska rzeka jest obecnie szeroka niczym Wisła! To wszystko jest możliwe dzięki obfitej w deszcz i śnieg zimie. Jeżeli pogoda dopisze, to lato będzie naprawdę przepiękne!

Najpierw wiosna delikatnie wprowadzi nas w kolory, bo zaroi się od pęków kwiatów, a także żółtych mleczy. Lato, gdy nie ma suszy prezentuje się także bajkowo. Wszędzie jest zielono, kwiaty są w pełnym rozkwicie, a słońce oświetla wszystko dokładnie. Zatem nawet jak po wiośnie znikną rozlewiska, miejsce, które widzicie na powyższym filmie będzie nadal przepiękne. To, co jest obecnie żółte i suche ustąpi na rzecz świeżych i zielonych pędów. Będzie można godzinami spędzać czas wpatrując się w spokojnie płynącą rzekę.

Teraz, gdy są rozlewiska – warto zwiedzać rzekę w różnych miejscach – od powiatu hajnowskiego po łomżyński. Nie brakuje rozlewisk nigdzie. Oprócz Plosek, najciekawiej prezentują się obecnie w Tykocinie, Strękowej Górze czy Grądach-Woniecko. Warto też odwiedzić Narwiański Park Narodowy z jego miejscowościami – Waniewo, Śliwno, Kurowo i Kruszewo.

Featured Video Play Icon

Tak wyglądał zniszczony Białystok w czasie okupacji. Zobacz film.

Zniszczone miasto, budująca się wieża kościoła św. Rocha, uśmiechnięci chłopcy na Rynku Kościuszki, a nawet cerkiew w Wasilkowie. Tyle udało się rozpoznać na długim, bo aż 11 minutowym filmie dokumentującym zniszczony Białystok oraz żołnierzy niemieckich. Nagrywającym prawdopodobnie był żołnierz okupanta. Można tak sądzić po tym co znajduje się na ujęciach. Przypuszczamy, że nie wszystkie jednak ujęcia pochodzą ze stolicy Podlaskiego.

Na pewno jednak widać, że zostały ujęte czasy Getta, gdyż Żydzi mieli charakterystyczne żółte gwiazdy przypięte do ubrań. Chciałoby się powiedzieć, że bez ich noszenia groziła im śmierć. Tyle, że przecież i tak wszystko skończyło się holocaustem niezależnie od tych przypiętych gwiazd.

Niezależnie ile w tym filmie jest z Białegostoku i okolic, na pewno jest to świetny film, by zobaczyć jak wyglądała niemiecka okupacja w czasie II wojny światowej. Widać, że w niektórych ujęciach Żydzi byli zmuszani do określonych poz. I tu właśnie wychodzi wspomniane zainteresowanie nagrywającego. Mniej go interesowały budynki, a bardziej ludzie.

Featured Video Play Icon

Białystok 1943 – wyjątkowy film z czasów okupacji

W ostatnim czasie natrafiliśmy na ciekawy film nagrany w Białymstoku – prawdopodobnie pod koniec lata w 1943 roku. Nie mamy tu pewności, ponieważ widać na nim wejście do Getta przy ul. Kupieckiej (dziś Malmeda) przy słynnym sklepie z  tekstyliami Willy Benson. Jednak zauważalnie brakuje wysokiej bramy wjazdowej. Z historycznych zdjęć wynika, że film został nagrany pomiędzy 1942 – 1944. W nocy z 15 na 16 sierpnia 1943 roku Niemcy przystąpili do drugiej, ostatecznej akcji likwidacyjnej getta w Białymstoku. Na nagraniu jest lato, nie ma bramy, nie ma też chodzących po ulicy niemieckich żołnierzy – okupantów. Zatem można przypuszczać, że film nagrano po akcji likwidacyjnej. Ale jeszcze przed 1944 rokiem, gdy uciekający przed radziecką armią Niemcy totalnie zniszczyli, spalili prawie cały Białystok.

W ogóle ten film to zręczna propaganda. Gdyby spojrzeć na zdjęcia miasta, to można by było zobaczyć jak bardzo jest zniszczone. Tymczasem na filmie wygląda tak jakby nikt w nim nic nie zbombardował i nie spalił. Najpierw widzimy hotel Ritz, który to rzeczywiście był przydatnym, luksusowym obiektem noclegowym dla niemieckich dowódców. Następnie widzimy Pałac Branickich, gdzie urzędowali urzędnicy okupanta zarządzający Okręgiem Białystok – włączonym do Rzeszy w 1941 roku.

Kolejne ujęcie to wspomniane Getto (prawdopodobnie po likwidacji). Na ujęciu obok sklepu z tekstyliami Willy Benson widzimy brak bramy wjazdowej, natomiast na zdjęciach archiwalnym ona jeszcze jest. Kolejne ujęcie to widok na cerkiew św. Mikołaja.

Następnie widzimy zręczne ujęcie. Oto idzie uśmiechnięta kobieta, która mija gigantyczną mapę okupacji niemieckiej w Europie. W tle jest katedra. Gdyby tak kamerą ruszyć w prawo to zobaczylibyśmy zniszczone budynki. Dlatego w filmie nie ma szerokich planów. Autor nagrania skupił się wyłącznie na detalach, by nie pokazywać nędzy jaką spowodowali niemieccy okupanci. Ponadto warto zaznaczyć, że na filmie nie widzimy też żołnierzy. Na zdjęciach historycznych ich nie brakuje.

W dalszej części filmu zobaczymy ujęcia na katedrę oraz kościół Św. Rocha. Do tego widzimy też “Capitol”, który prawdopodobnie jest kinem lub teatrem. Trudno jednak ustalić jego lokalizację.

Featured Video Play Icon

Białystok w 1968 roku. Zobacz film o tym jak wyglądała “rzeczywistość” w PRL.

PRL to okres, o którym wiele osób wolałoby zapomnieć. Szczególnie tych, które mają coś za uszami. Jednak warto wspomnieć, że zdecydowana większość ludzi starała się wówczas po prostu przeżyć. Rzeczywistość w Polsce po II wojnie światowej nie była kolorowa. Zapóźnienia rozwojowe wszak odczuwamy niekiedy do dziś. Chociaż nie są one tak odczuwalne jak dawniej. Bardziej objawiają się w wysokich rachunkach. Wtedy ludzie pieniądze mieli, ale nie mogli za nie kupować czego chcieli.

Dla jednych rzeczywistością był zwykły dzień, poświęcony na zajmowanie się domem i opiekę nad dzieckiem, inni natomiast radzili na kolejnych zebraniach PZPR. Pomiędzy nimi byli jeszcze zwykli ludzie pracujący w zakładach pracy, które coś produkowały. Inni byli rolnikami i produkowali sami – żywność, by nie było głodu. Na filmie widać coś jeszcze – spokój ducha wśród ludzi. Socjalistyczne państwo nie obarczało ich problemami ze świata ani kraju. I ludzie nieświadomie żyli sobie tak aż spadła wielka bomba w postaci pustych półek w sklepach i bolesnej transformacji gospodarczej.

Film pokazuje życie Białegostoku w roku 1968. To schyłek czasów Gomułki, który pozostawił po sobie bardzo czarną historię walki aparatu władzy z Polakami. Cenzura, inwigilacja, walka z kościołem, areszty polityczne, brutalne pacyfikacje, ucieczka Żydów z Polski i odebranie im obywatelstwa. Ogólnie mówiąc jeden, wielki kryzys. Jak widać powyższy film był jednym z tych, które słodko uspakajały obywateli, że jest pięknie. Na tym polega właśnie propaganda.

Featured Video Play Icon

Jak się zwiedza Podlasie podczas śnieżnej zimy? Ten film to pokazuje.

Podlasie to wielokulturowa i wielowymiarowa kraina, dlatego zwiedzanie jej za każdym razem daje zupełnie inny rezultat. Zupełnie, gdy potrząśniemy kalejdoskopem. Dlatego jak spojrzymy na powyższy film to będziemy mogli zobaczyć jak się zwiedza ten wspaniały region zimą. I to taką pełnokrwistą – z ogromem śniegu. Jak się wtedy prezentują największe atrakcje? Czy da się to wszystko zobaczyć w 2 dni? Ten film na te pytania odpowiada.

Warto dodać, że to co widzicie jest tylko pierwszą częścią, podczas której jednego dnia autor zwiedził zaledwie Tykocin, Supraśl i Białystok. Nie zabrakło spaceru po miastach, zwiedzania zabytków. W Tykocinie niewątpliwie warto jest odwiedzić kościół, który stoi przy głównym rynku. Warto też przejść się wzdłuż rzeki Narew, do której nie dawno dobudowano wygodny chodnik. Nie ma wątpliwości, że miasteczko słynie też z dziedzictwa żydowskiego. Piękna różowo-zielona synagoga i inne budynki wokół stanowią wspaniałe miejsce. Na osobną uwagę zasługuje też klasztor, który często jest pomijany przez wiele osób. A to błąd, bo jest naprawdę ciekawym miejscem.

Jeżeli chodzi o Supraśl, to tu atrakcji nie brakuje nawet na wiele dni. W końcu to uzdrowisko, które swoim kuracjuszom oferuje mnóstwo miejsc do spacerów, zabytki i inne atrakcje. Głównym i najważniejszym miejscem jest Monaster, w którym jest także Muzeum Ikon. Do tego są bulwary, ścieżki do spacerów wokół systemu wodnego rzeki Supraśl, jest też Puszcza Knyszyńska i jej rezerwaty przyrody oraz atrakcje w nich. Jedną z najnowszych jest zagroda z Żubrami w Kopnej Górze obok Arboretum. Jest też Poczopek ze swoim Silvarium i Krynki z rondem jak w Paryżu i ogromnym cmentarzem żydowskim.

Na koniec zostawiamy Białystok. To miasto, o którym można się rozpisywać na wiele stron. Dlatego przypomnijmy najważniejsze atrakcje w centrum miasta: Pałac Branickich z ogrodem, katedra, Rynek Kościuszki, Planty, Opera, Kościół Św. Rocha, dawne fabryki, a nawet drewniane domy.

Featured Video Play Icon

Zenon Martyniuk – Będę zawsze tam gdzie Ty

Zenon Martyniuk nie marnuje czasu. Po premierze świetnego kawałka “Dziki zachód” wypuścił kolejną nowość. Tym razem na teledysku możemy zobaczyć jak wspólnie z żoną Danutą spędza miło czas w pięknej, wielka rezydencji. Po architekturze sądząc akcja dzieje się w USA – podobnie jak poprzednia piosenka. Tyle, że teraz nie mamy już dzikiego zachodu, a klimat niczym z hitowego serialu lat 90. Dynastia. Zenon to Blake, a Danuta to Alexis? Oj chyba nie. Na osobną uwagę zasługuje też piesek państwa Martyniuk, który doskonale sprawdza się w roli małego figlarza.

Cała piosenka to w zasadzie jedno wielkie wyznanie miłosne. I tu pozytywna zmiana. Pokazanie własnej żony i wyznanie jej miłości przed milionami widzów to niezwykły gest. To miło patrzeć jak miłość pomiędzy Zenonem a Danutą rozkwita. Niech to daje innym  przykład. Już niedługo walentynki, zatem wiele osób może sobie dzięki tej piosence przypomni jak powiedzieć drugiej osobie – kocham Cię. Warto też robić to na co dzień, a nie tylko od święta.

Można też śpiewać za refrenem piosenki – będę zawsze tam gdzie Ty, to wiem na pewno. Świat jest piękny wtedy gdy, gdy jesteś ze mną. Z Tobą chcę na jawie śnić, bez Ciebie nie ma nic. Tylko z Tobą pragnę być. Autorem tego tekstu jest Marzanna Zrajkowska, muzykę skomponował Marek Zrajkowski. Te nazwiska być może nie mówią niektórym nic. Warto wspomnieć, że Pani Marzanna to autorka wielu tekstów, które stały się hitami, gdy zaśpiewał je Zenon Martyniuk. Pani Marzanna z Panem Markiem tworzą natomiast zespół Kolor. Także warto posłuchać.

 

Podlaskie będzie połączone kolejowo ze wszystkimi krajami bałtyckimi!

Tory istnieją od bardzo dawna, ale pociągów łączących Polskę, Litwę, Łotwę i Estonię nie było. To wszystko zaczyna się powoli zmieniać. Już na wiosnę 2024 będziemy mogli dojechać z Białegostoku pociągami do Tallina – stolicy Estonii, a dalej promem dopłynąć aż do Helsinek.

Od 2022 roku możemy jeździć z Białegostoku (konkretnie to z Krakowa przez Warszawę) do Wilna. Pod koniec 2023 roku ruszył pociąg łączący ze sobą stolicę Litwy ze stolicą Łotwy. Z Wilna do Rygi dojedziemy w 4 godziny nowoczesnymi, klimatyzowanymi pociągami. Naładujemy w nich urządzenia elektryczne, skorzystamy ze strefy ciszy, przewieziemy rowery, kupimy jedzenie. To jednak nie koniec Łotysze przymierzają się do połączenia swojej stolicy z miastem Tartu w Estonii. Te natomiast jest skomunikowane już z Tallinem. A stolica Estonii z Helsinkami w Finlandii (promem). I tak dobrze planując – możemy w tym roku (prawdopodobnie wiosną) bez samochodu, wyjeżdżając z Białegostoku zwiedzić Litwę, Łotwę, Estonię i Finlandię. Możemy też zabrać ze sobą rower, by objechać atrakcje we wszystkich stolicach.

Szacunkowe ceny biletów to:
Białystok – Wilno – 85 zł
Wilno – Ryga – 100 zł
Ryga – Tartu – przypuszczalnie 100 zł
Tartu – Tallin – 50 zł
Tallin – Helsinki – 100 zł

Zatem cała wycieczka wyniesie nas około 900 zł w obie strony. Nie obejdzie się bez noclegów, bo póki co nie da się dojechać. Dlatego póki co, to raczej “zabawa” dla pasjonatów. Warto jednak wiedzieć, że możliwości są.

Featured Video Play Icon

Piękne widoki na rzekach! Gdzie są najlepsze rozlewiska?

Obfita zima spowodowała, że rzeki wypełnione są wodą. To dobra informacja dla wszystkich, którzy chcą obserwować piękne widoki. W Podlaskiem utworzyły się rozlewiska. Szczególnie niesamowicie wygląda to tak, gdzie Biebrza łączy się z Narwią. Ale nie tylko tam jest pięknie. Warto zobaczyć też rozlewiska Narwi na południu województwa. Podobnie sprawa ma się z Bugiem – tam również jest na co popatrzeć.

Strękowa Góra, Ruś, Wizna, Grądy-Woniecko – to miejscowości, które warto odwiedzić – by spoglądać na pięknie widoki. Samo ujście Biebrzy do Narwi znajduje się w Kalinówce. W samej Wiźnie jest natomiast taras widokowy. Ciekawym miejscem jest też Osada Wydmowa. Jednak wszystkie z nich bije na głowę Grądy-Woniecko, gdzie będziemy mogli podziwiać rozlewiska z wąskiej drogi szutrowej – zalanej po obu stronach. Należy jednak pamiętać, by nie próbować wszędzie dojeżdżać samochodem, bo może o się skończyć zatopieniem go w grząskim gruncie. Zdecydowanie lepiej dojechać do jednego punktu (na przykład do miejscowości Ruś – która jest bezpośrednio przy drodze Łomża – Białystok), a dalej zwiedzać pieszo.

Rozlewiska przyciągają nie tylko ludzi, ale też ptaki. To doskonałe dla nich warunki. Rozlewiska są dla nich jak jedna, wielka stołówka. Toteż na Biebrzy, Narwi, ale też innych rozlewiskach będziemy mogli obserwować gatunki, które są tylko przelotem.

Będzie pociąg z Białegostoku do Ostrołęki! Rusza już w marcu.

To wielka szansa nie tylko dla mieszkańców powiatu łomżyńskiego, ale też dla samej Łomży i Zambrowa. W marcu 2024 samorząd województwa zamierza uruchomić regularne połączenie kolejowe z Białegostoku do Ostrołęki.

Szynobus ma wyjeżdżać z rana ze stolicy Podlaskiego, a następnie po dotarciu do Ostrołęki powrócić. Później ma się odbyć jeszcze kurs popołudniowy. Będzie to działać podobnie jak połączenie Białystok – Waliły. Tyle, że nie w weekendy, ale cały tydzień. Ma to być połączenie testowe, które pozwoli ocenić zainteresowanie transportem kolejowym na tej trasie. I tak naprawdę to wielka szansa dla mieszkańców. Jeżeli szynobus nie będzie wozić powietrza, to połączenie zapewne się utrzyma.

Pociąg z Białegostoku pojedzie do miejscowości Sokoły, następnie zatrzyma się w Kuleszach Kościelnych, Kołakach Kościelnych, Śniadowie i Kurpiach Dworskich. Ostatnią stacją będzie Ostrołęka. Czy połączenie utrzyma się na dłużej? Dowiemy się na koniec roku. Decyzję o tym będzie podejmować już nowy marszałek województwa.

Warto jednak podkreślić, że to ogromna szansa dla mieszkańców regionu, którzy dotychczas od kolei byli odcięci. Otóż wszystkie wymienione stacje kolejowe znajdują się w małych miejscowościach, dlatego do sukcesu linii mogą przyczynić się mieszkańcy Łomży, Kolna, Zambrowa i Ostrołęki. Żeby jednak chcieli pojechać, godziny odjazdów autobusów muszą być skomunikowane z godziną przyjazdu pociągu.

Podróż z Białegostoku do Ostrołęki potrwa około 2 godzin.

 

Featured Video Play Icon

Nowa zagroda z żubrami robi furorę. Odwiedzają ją tłumy!

Dopiero co została otwarta, a już z miejsca stała się hitem. Mowa tu o zagrodzie z żubrami w Kopnej Górze koło Supraśla. Na rozległym terenie możemy spotkać cztery żubry i przyjrzeć się im naprawdę z bliska! Co ciekawe – zwierzęta chętnie pozują do zdjęć. Widać, że obecność człowieka nie drażni ich. Czują się bezpiecznie – i o to chodzi. Dodatkowo mają sporo miejsca. Jeżeli porównamy to chociażby z białostockim zoo, gdzie wybiegi – nawet dla dużych zwierząt są małe. Tu – w Kopnej Górze – żubr ma wystarczająco miejsca, by królować. Tak jak wspomnieliśmy, obecnie są tu 4 sztuki. Docelowo będzie 10 osobników. Natomiast miejsca jest tyle, że pomieści ich jeszcze więcej – gdy będą się rozmnażać.

Na terenie znajduje się też 2-pietrowa wieża widokowa, z której doskonale widać cały teren. Można wejść schodami, a można też wjechać windą. Warto jednak pamiętać, że to teren leśny. Teraz zimą – potrzeba solidnych butów, by tam się poruszać – o czym przekonali się niektórzy zwiedzający – w sportowym, jasnym obuwiu.

Wycieczka do zagrody powinna być częścią większego zwiedzania. Najlepiej odwiedzić Supraśl, pobliskie rezerwaty przyrody, Kopną Górę – gdzie oprócz zagrody jest jeszcze przepiękne arboretum. A także warto zobaczyć Poczopek i tamtejsze Silvarium. Zwieńczeniem całej wycieczki powinny być Krynki. Warto wiedzieć, że w przyszłości te tereny będą jeszcze bardziej dostępne dla turystów, Obecnie najlepszy środek transportu to samochód, jednak nie brakuje też na szlaku rowerzystów. Dodatkowo za jakiś czas będą mogli oni po tej trasie poruszać się ścieżką rowerową – a nie jak dotychczas miksem leśnych dróg i ruchliwej drogi wojewódzkiej. Ponadto w planach jest reaktywacja kolejki, leśnej – wąskotorowej. Ale to już melodia przyszłości.

Do tego czasu – koniecznie odwiedzajcie żubry. To wyjątkowa okazja, by zobaczyć je naprawdę z bardzo bliska!

Featured Video Play Icon

Kultowy “ksiądz” z U Pana Boga zaprosił do siebie. Jak mieszka?

Może to być dla Was zaskoczeniem, ale znany z roli księdza z serii filmów “U Pana Boga…” Krzysztof Dzierma… nie jest zawodowym aktorem. W Białostockim Teatrze Lalek był kompozytorem. Jak pamiętamy z filmów – jako ksiądz – trenował organistę. Jak widać – nie musiał specjalnie tego grać. Krzysztof Dzierma jest twórcą muzyki ponad dwustu spektakli teatralnych w całej Polsce oraz filmów. Jak jednak widać z dzieł Jacka Bromskiego, umiejętności aktorskich mu nie brakuje. Legendarny proboszcz, to także wykładowca w Akademii Teatralnej.

Tym razem Krzysztof Dzierma zaprosił ekipę “Zasilanych” do swojego domu, gdzie mieszka ponad 30 lat. To miejscowość Podjałówka. Opowiedział jak to “u starego pierdziela wiecznie jest niedziela”. Inaczej mówiąc beztrosko spędza czas w Puszczy Knyszyńskiej. Nie będziemy opowiadać całości, zachęcamy do obejrzenia w filmie powyżej.

 

Featured Video Play Icon

Co za film! Białystok w latach 90. Kompletnie nie do poznania.

Ktoś, kto nie żył w Białymstoku w latach 90. mógłby pomyśleć, że na powyższym filmie to zupełnie inne miasto. Tymczasem autor nagrania – Mirek Italia – nagrał stolicę ówczesnego województwa białostockiego podczas jazdy fiatem 126p. Po drodze jadąc przez Rynek Kościuszki i Lipową nagrał świat, który już dziś nie istnieje.

Wycieczkę zaczynamy od ronda przy ul. Pałacowej. Na jezdni takie pojazdy jak fiat 126p, żuk, star – zdecydowanie takie, które dziś trudno napotkać. Później wjeżdżamy ul. Kilińskiego – gdzie zamiast hotelu mamy odrapaną i wymagającą remontu kamienicę. To dawna siedziba Gazety Białostockiej. Nawet do remontu uchowały się resztki napisu na fasadzie. Później mijamy nieistniejący już przystanek pod Kinem Ton, którego nie ma, na jezdni, której też już nie ma. W tle szary budynek, który dziś wygląda zdecydowanie inaczej. To obecnie siedziba Nie Teatru. Warto jeszcze wspomnieć o czerwonym jelczu, który zabierał z przystanku pasażerów. Akurat KZK to firma, która nadal istnieje i jest to pokłosie strajków kierowców z lat 90. Białystok wówczas przez pewien czas był bez komunikacji miejskiej. Dlatego do dziś – istnieją trzy firmy: KZK, KPK i KPKM. Takie rozwiązanie ma pozwolić uniknąć paraliżu w razie ponownego strajku.

Dalej mijamy Rynek Kościuszki i budynki, które zdecydowanie inaczej się już prezentują. Samochód jedzie jezdnią, która służy dziś za deptak. Na witrynach sklepowych takie nazwy jak Kodak czy Big Star. Inaczej mówiąc – prawie nie było knajp, restauracji czy dyskotek. Mieliśmy za to sklepy z odzieżą czy usługami. W dalszej części można zobaczyć też przystanek pod ratuszem, który również już nie istnieje. W oddali zielony skwerek, który zlikwidowano. Pozostało kilka drzew, bo protestowali mieszkańcy. Docelowo miało ich nie być.

Najmniej zmieniła się sama ul. Lipowa. Odświeżono tam fasady budynków, wymieniono nawierzchnię, ale generalnie dziś jest tam bardzo podobnie. W ostatnich ujęciach widzimy dworzec PKS – bez galerii i bez węzła intermodalnego. To akurat też zmieniło się dopiero w ostatnich latach.

Patrząc jednak na wszystko – widać jak na dłoni, że Białystok przeszedł gigantyczną przemianę. Oczywiście – najwięcej dała przebudowa Rynku Kościuszki w 2010 roku i remonty fasad. Warto jednak zauważyć, że nie ma już takich samochód jak dawniej. Jako społeczeństwo jesteśmy bogatsi niż w latach 90. Może tylko zastanawiać – czy nadal obawa przed strajkami jest tak duża, by trzymać rozwiązanie z lat 90. dot. komunikacji miejskiej. Ale to już temat na inną dyskusje. Tymczasem upajajmy się klimatem lat 90.

Featured Video Play Icon

Biebrzański i Narwiański. Parki Narodowe rowerem to wspaniała przygoda!

Za oknem jeszcze leży śnieg, a już wiele osób myśli o rozpoczynaniu sezonu na rower. Wbrew pozorom wystarczy ciepłe ubranie i można jeździć cały rok. W Podlaskiem jednak to jeszcze nie ten etap. W samym Białymstoku dróg rowerowych zimą się nie odśnieża, a jazda ulicami rowerem jest bardzo niebezpieczna, bo kierowcy samochodów nadal są święcie przekonani, że tylko oni mają prawo poruszać się jezdnią, przez co dochodzi do bardzo wielu wypadków i potrąceń – nawet ze skutkiem śmiertelnym. To wszystko pokazuje jak wiele jeszcze musimy zmienić, by rower był przyjemnością całoroczną, bo pogoda to akurat problem najmniejszy.

Wracając do tytułu – dziś mowa będzie o Biebrzańskim i Narwiańskim Parku Narodowym. Oba są cudownym miejscem dla rowerzystów. Szczególnie bezpiecznym, ze względu na drogi rowerowe i praktyczny brak ruchu samochodowego na wiejskich drogach w okolicy. I tak jadąc z Białegostoku możemy drogą rowerową i ogólnie bezpiecznie – drogami wiejskimi dojechać do Narwiańskiego Parku Narodowego. W sezonie – do Śliwna, w którym przeprawimy się pływającymi platformami poprzez kilometrową kładkę do Waniewa. Tu o sukcesie decyduje fakt – czy akurat jest wystarczająco wody w Narwi, by móc tą platformą się przeprawiać. Jeśli nie ma, to w miejscowości Bokiny jest most. Po drodze koniecznie powinniśmy odwiedzić Waniewo (albo od razu z Kładki, albo jadąc z Bokin), a następnie Kurowo – gdzie znajduje się siedziba Narwiańskiego Parku Narodowego i kolejna kładka do zwiedzania. Jest też ośrodek edukacji.

Dalej powinniśmy udać się przez Jeżewo do Tykocina. Tu też czeka nas dogodny dla rowerów dojazd. Następnie trzeba się kierować na miejscowość Tatary, by spokojną wiejską drogą dojechać aż do Strękowej Góry, gdzie podziwiać można wspaniałe widoki. Wiosną będą tam niesamowite rozlewiska. Szczególnie, że zima była mocno śnieżna. Następnie możemy wjeżdżać do Biebrzańskiego Parku Narodowego. Przed nami podróż Carskim Traktem aż do miejscowości Osowiec-Twierdza, gdzie zwiedzać możemy wspomnianą Twierdzę (z przewodnikiem) oraz kładki i bunkry. Kolejne odcinki drogi to Goniądz – gdzie nie powinniśmy sobie odmawiać wspinaczki na okoliczną górę. Możemy też obejrzeć stary młyn. Potem w Dolistowie Starym przejedziemy po moście nad Biebrzą.

W ostatnim etapie tej wspaniałej podróży pojedziemy wzdłuż rzeki aż do miejscowości Jaminy. Ostatnia prosta to kierunek Białobrzegi i Augustów, z którego można wrócić razem z rowerem – pociągiem do Białegostoku. Wycieczkę można rozbić na 2 dni, bo cała trasa to 160 km. Jeżeli chcecie na spokojnie pozwiedzać i nie spędzić w siodełku całego dnia.

Featured Video Play Icon

Planetarium UwB cieszy się ogromną popularnością

Niepozorny budynek na terenie kampusu uniwersyteckiego przyjął w ubiegłym roku 14 i pół tysiąca widzów na ponad 640 seansów. Mowa o Planetarium Uniwersytetu w Białymstoku. Trzeba przyznać, że to dość duża popularność, bo placówka zaczęła działalność w czerwcu 2022 roku i od samego początku budziła ogromne zainteresowanie.

Najchętniej wybieranym filmem w Planetarium była produkcja 3D „Na skrzydłach marzeń”, która to była wyświetlana podczas 180 seansów. Dużą popularnością cieszyły się też filmy „Myszki i księżyc” (prawie 150 seansów) oraz „Wszechświat i cała reszta” (ponad 130 projekcji). Planetarium najchętniej odwiedzali uczniowie szkół podstawowych i średnich oraz przedszkolaki. Specjalne wyjścia na seanse do planetarium organizują także różne organizacje oraz firmy. Coraz częściej to także pomysł na urodzinowe atrakcje dla dzieci.

Obecnie w ofercie Planetarium znajduje się 6 filmów. Więcej informacji o wolnych terminach na stronie: www.bilety.uwb.edu.pl. W budynku Planetarium i Obserwatorium na terenie uniwersyteckiego kampusu przy ul. Ciołkowskiego 1P oglądać można także wystawę astrofotografii członków białostockiego oddziału Polskiego Towarzystwa Miłośników Astronomii – „Niebo na końcu świata”.

fot. A. Tarasiuk

Będzie można oglądać żubry pod Supraślem. W sobotę otwarcie zagrody pokazowej.

Obecnie na terenie zagrody w Kopnej Górze mieszkają cztery żubry, ale będzie ich jeszcze więcej. Nowi mieszkańcy są z Białowieskiego Parku Narodowego, ale też jeden jest z zoo w Warszawie. Pozostałe dwa pochodzą z nadleśnictw – Borki i Niepołomice. Zwierzęta trafiły do zagrody już w grudniu i powoli się aklimatyzowały z nowym miejscem. Nadszedł teraz czas, by udostępnić miejsce zwiedzającym, którzy będą mogli podpatrywać te piękne zwierzęta.

Warto jednak pamiętać, że to dzikie zwierzęta, więc odwiedzając zagrodę należy unikać hałasu. Absolutnie wykluczone jest też dokarmianie żubrów. Sama inwestycja kosztowała 15 milionów złotych. W jej ramach wybudowano specjalne kładki, którymi bę mogli poruszać się zwiedzający. Są też wieże widokowe. Dla samych żubrów stworzono obszerne wybiegi. Miejsce znajduje się na przeciwko Arboretum w Kopnej Górze niedaleko Supraśla. Dlatego planując wycieczkę – warto będzie odwiedzić zarówno jedną jak i drugą atrakcję. Zagroda czynna będzie w styczniu od 10 do 15.

 

Featured Video Play Icon

Nadchodzi Szczodry Wieczór – na Podlasiu znów można świętować Nowy Rok!

Bielsk Podlaski, Hajnówka, Sokółka, Siemiatycze czy Białystok – to miejsca w województwie podlaskim, gdzie w nocy z 13 na 14 stycznia będzie można zobaczyć na niebie fajerwerki, bo bardzo wiele osób świętować będzie nadejście Nowego Roku. To prawosławni obchodzą święto według kalendarza juliańskiego. Szykuje się wiele małych imprez w regionie.

Warto nieco wspomnieć o samym kalendarzu juliańskim. Powstał on już w 45 r. p.n.e. jako odpowiedź na rozregulowany kalendarz księżycowy. Niestety i z nowym był problem, który wyszedł dopiero za jakiś czas. Rok w kalendarzu juliańskim trwał 365 dni, podzielonych na 12 miesięcy, z dodatkowym dniem co cztery lata, znanym jako rok przestępny. To wprowadzenie roku przestępnego było kluczowe dla utrzymania kalendarza w zgodności z rocznym cyklem słonecznym.

Mimo swojej innowacyjności, kalendarz juliański nie był doskonały. Miał niewielkie, ale kumulujące się błędy, ponieważ rok słoneczny jest nieco krótszy niż 365,25 dnia. Ponadto urzędnicy odpowiedzialni za pilnowanie lat przestępnych swoje obowiązki wykonywali na tyle niechlujnie, że w pewnym momencie i kalendarz juliański się rozregulował, przez co w przeciągu 36 lat zamiast 9 wtrącano do kalendarza 12 dni. Doszło też do zmian w liczbach dni w poszczególnych miesiącach. Pierwotnie piąty, szósty i siódmy miesiąc (dzisiaj ten same miesiące to siódmy, ósmy i dziewiąty) miały po 31 dni. Później doszło do zmian – na część cesarza Augusta zmieniono Sextilis na Augustus. W Polsce znany jako Sierpień. Wbrew powszechnym legendom – zarówno w poprzedniej nazwie jak i w nowej – ten miesiąc miał 31 dni, więc nie został wydłużony kosztem lutego, który od samego początku miał 28 dni, a w lata przestępne 29.

Problemem kalendarza juliańskiego było spóźnianie się o 1 dzień na 128 lat w stosunku co o słońca. Dlatego też powstał kalendarz gregoriański. Pomimo tej zmiany, kalendarz juliański nadal jest stosowany przez niektóre kościoły wschodnie oraz w różnych celach kulturowych i historycznych. Na Podlasiu nie ma problemu by stosować oba kalendarze – najpierw świętują Boże Narodzenie i Sylwestra katolicy (i wszyscy chętni), następnie te same święta obchodzą prawosławni. Boże Narodzenie już było, teraz czas na sylwester juliański czyli popularny Szczodry Wieczór lub Małanka.

W głośnikach będą królować takie zespoły jak Zorka, Prymaki, Time, Viesna, Czeremszyna, Kalinka, Pozytyw, Vieroza czy Ruch. Playlista do słuchania poniżej:

Featured Video Play Icon

Zimowa magia przyrody. Piękna aura jeszcze się utrzyma.

Za oknem panuje typowa zimowa sceneria i nic nie wskazuje na to, by w ciągu najbliższych dwóch miesięcy coś się zmieniło. Przymrozek skutecznie maluje drzewa na biało, a śnieg przykrywa ziemię miękką, cichą kołderką. Według prognoz, ta urokliwa aura zimy będzie trwać do końca lutego. Ale czy zastanawialiśmy się kiedyś, jak przyroda radzi sobie w tych mroźnych warunkach? Dlaczego zima jest tak istotna dla prawidłowego funkcjonowania kolejnych pór roku?

Lasy, które latem były pełne życia, w okresie zimy przekształcają się w miejsce spokoju i ciszy. Drzewa, które wiosną i latem dostarczały cieni i schronienia dla dzikiego życia, teraz odpoczywają. Liście opadły, a gałęzie pokryły się warstwą śniegu, co pomaga w ochronie przed mrozem. Drzewa ograniczają także utratę wody przez transpirację, co jest istotne w sezonie zimowym, kiedy dostęp do wody z deszczu jest ograniczony. Zima jest kluczowym okresem dla lasów, ponieważ pozwala na ich regenerację. Śnieg działa jako naturalna izolacja, chroniąc korzenie drzew i rośliny przed ekstremalnymi temperaturami. Głębszy pokład śniegu to także zasobnik wody, który zasili strumienie i rzeki w okresie wiosennego topnienia.

Rzeki, które płynęły dynamicznie latem, teraz w zimie ulegają przemianie. Przymrozek sprawia, że powierzchnia wód zamarza, tworząc magiczne krajobrazy lodowych formacji. To stanowi wyzwanie dla ryb i innych organizmów wodnych, ale także wpływa na ekosystem rzeczny. W okresie zimy ryby dostosowują się do warunków, zmniejszając swoją aktywność i obniżając metabolizm. Niektóre gatunki, takie jak pstrągi, szukają schronienia w głębszych i mniej zamrożonych miejscach rzeki. W miarę topnienia lodu wiosną, życie w rzekach budzi się do życia, a ryby wracają do aktywności.

Zima to dla dzikich zwierząt czas wyzwań i walki o przetrwanie. Niska temperatura i ograniczone źródła pożywienia sprawiają, że zwierzęta muszą być sprytne i oszczędne w zużyciu energii. Niektóre gatunki hibernują, co pozwala im przetrwać okresy, kiedy pożywienia jest niewiele. Ptaki migrują na cieplejsze tereny, gdzie mogą znaleźć dostęp do pożywienia. Inne zwierzęta, takie jak wilki czy jelenie, zmieniają swoje zwyczaje żerowania, przemieszczając się w poszukiwaniu młodych pędów drzew i innych roślin. Żubry można napotkać na polach rolników.

Featured Video Play Icon

Podlasie zimą. Zamarznięte piękno i dzikie zwierzęta na wyciągnięcie reki.

Zimowy krajobraz Podlasia to spektakularne połączenie surowego mrozu i niepowtarzalnego piękna. Kiedy termometry pokazują 20 stopni poniżej zera, natura przybiera zupełnie nową postać. Wszystko wokół zamienia się w krystaliczny świat, gdzie drzewa pokryte szronem tworzą bajkowe sceny, a pola i łąki zamieniają się w lśniące połacie śniegu.

Warunki zmuszają dzikie zwierzęta do zmiany swoich zachowań. Z lasów na otwarte przestrzenie wyłaniają się liczne gatunki zwierząt w poszukiwaniu pożywienia. Nie brakuje króla podlaskiej kniei – żubra. To idealny czas dla miłośników natury i fotografów, aby podziwiać te dzikie stworzenia w ich naturalnym środowisku. Rano, gdy słońce wschodzi, rozświetlając mroźne krajobrazy, można też zaobserwować sarny, jelenie czy dziki, które ostrożnie przemierzają śnieżne pola. Jeżeli będziemy mieli trochę szczęścia to napotkamy również wilki.

Jeżeli zdecydujemy się na wycieczkę, warto bardzo ciepło się ubrać. Podczas wyprawy w teren odpowiedni strój jest kluczowy. Blisko pól wieje wiatr, a gdy jesteśmy niedaleko rzeki, to zimno będzie spotęgowane od wilgoci. Aby cieszyć się pięknem zimowej przyrody bez ryzyka przemarznięcia, należy pamiętać o kilku warstwach ubioru. Przyda się bielizna termoaktywna, która odprowadzi wilgoć z ciała. Do tego izolująca swetrem czy polarem, a na na to jeszcze wodoodporna kurtka. Ważne jest też mieć czapkę, rękawicę, ciepłe zimowe i wodoodporne buty. Nie ma co też wzgardzać termosem z herbatą i czymś słodkim. Taka wyprawa energię i ciepło będzie z nas wysysać powoli, ale skutecznie. Mimo wszystko dla takich widoków jakie mamy – warto.

Featured Video Play Icon

Ależ się działo! Zobacz co robiła młodzież i się zainspiruj.

Czasy mamy takie, że jak nie komputer i komórka to telewizor są tymi “umilaczami” czasu. Dlatego powyższy film pokazuje, że nie tylko warto wyjść poza ekran i zrobić coś konkretnego, namacalnego, ale także można się zainspirować działaniem innych i odnaleźć w sobie nową pasję.

Tworzenie odzieży czy fotografowanie – “jak dawniej”, nagrywanie muzyki, taniec czy bycie DJ-em, robienie graffiti – to propozycje, z których mogli skorzystać młodzi ludzie w podlaskich instytucjach kulturalnych w swoich gminach – Goniądzu, Sokółce, Hajnówce czy Białymstoku. Warto zauważyć, że były tu propozycje związane z nowoczesnością jak i dawnymi czasami. Warto było się dowiedzieć jak dawniej przy pomocy nici i innych narzędzi – tworzono odzież. Tak samo można było się nauczyć robić fotografię tak, gdy czyniono to przed erą aparatów cyfrowych.

Z nowocześniejszych zainteresowań – uczestnicy poznawali tajniki studia nagraniowego, w którym można było nagrać na przykład utwór hip-hopowy, a następnie go zmiksować z muzyką. Młodzież mogła też się wcielić w ulicznych artystów – malując graffiti. Inna grupa natomiast nauczyła się jak umilać czas – grając profesjonalnie muzykę na imprezach. W Hajnówce natomiast z racji koegzystowania ze sobą Polaków i Białorusinów – uczono się wielokulturowości między innymi poprzez taniec.

Wspaniałe inicjatywy zasługują na promowanie ich. Niech też będą inspiracją dla Was i dla Waszych pociech – co można robić w czasie wolnym, by nie ślęczeć przez ekranem.

Dane GUS mogą zaboleć. Białystok się wyludnia. Oto dlaczego.

Nie takiej końcówki kolejnej kadencji spodziewał się Tadeusz Truskolaski. Najnowsze dane GUS są zapewne dla niego bardzo bolesne. Tyle naszych pieniędzy wpompował w miasto, w te wszystkie inwestycje, a wredni mieszkańcy się wyprowadzają. Dane Głównego Urzędu Statystycznego mówią, że stolica Podlaskiego jest trzecim z polskich miast, które najbardziej się wyludnia. Na pierwszym jest Bydgoszcz, której saldo migracji ma minus 763 mieszkańców. Drugą lokatę zajmuje Łódź, która ma ujemne saldo mieszkańców minus 708. A Białystok na trzecim miejscu zamyka podium z wynikiem minus 577 mieszkańców.

Pomyślmy, skoro tyle Prezydent Tadeusz Truskolaski tych inwestycji przeprowadził przez te lata trzymania stołka, to dlaczego mieszkańcy się wyprowadzają? Jeżeli ktoś pamięta miasto sprzed ery ówczesnego włodarza, to doskonale zdaje sobie sprawę, że dziś Białystok wygląda zupełnie inaczej. Jest dużo ładniej, estetyczniej, nowocześniej. Jak widać, za tą fasadą nie kryje się nic więcej, bo jedno to cieszyć oko, drugie to żyć w tych pięknościach na co dzień. Okazuje się, że więcej osób woli stąd wyjechać. A to dlatego, że Tadeusz Truskolaski oprócz remontu fasady, nie rozwiązał żadnego problemu, który trapił miasto.

Nie mamy lotniska (tu uczciwie trzeba przyznać, że chociaż rzeczywiście coś robił), zarobki w porównaniu z innymi miastami nadal bardzo słabe, komunikacja miejska fatalnie zorganizowana, brak sensownej przestrzeni biznesowej, niska renoma białostockich uczelni. Teraz zobaczmy, co się za tymi hasłami kryje.

O białostockim lotnisku i tym jak powstaje można napisać całą książkę. Skupmy się jednak na tym, że w stolicy podlaskiego o lotnisku się dyskutuje. Tadeusz Truskolaski, gdy nie miał większości w Radzie – dał radę wybudować pas startowy. Gdy tą większość ma – jest zablokowany brakiem stosownych pozwoleń i decyzji. Gdyby tak jednak potrafił dostrzegać, że jego silny elektorat negatywny twardo protestuje przeciwko lotnisku to albo powinien sobie odpuścić albo przed budową pasa zająć się likwidacją przeszkód lotniczych. Włodarz Białegostoku postanowił najpierw przeforsować pas, który od lat stoi bez możliwości używania w całej długości.

Kolejny problem to zarobki. Przez te wszystkie lata Tadeusz Truskolaski nie zrobił absolutnie nic realnego, co by doprowadziło do wyższych zarobków w mieście. Co bardziej kuriozalne, prezydent jest przecież ekonomistą, więc na “robieniu pieniędzy” powinien znać się jak mało kto. Gdy spojrzymy na największe firmy w mieście – to są one własnością kilku biznesmenów. Wygląda to tak, że kilka osób w mieście trzyma potężny kawał białostockiej gospodarki. Tymczasem żaden przedsiębiorca sam z siebie nie podnosi pensji ludziom. Potrzebuje do tego konkurencji. Liczba lokali do wynajęcia w mieście jest gigantyczna. Małe i średnie biznesy kompletnie nie są zainteresowane Białymstokiem. Tym bardziej tej duże – gdy miasto trzyma kilku biznesmenów.

Kolejny problem to fatalna komunikacja miejska. Nocna nie istnieje, bo jak to powiedział jeden wiceprezydentów – można wynająć Bolta. Dobrze, że nie każe jeździć taksówkami w dzień. Drogie bilety, słaba siatka połączeń, brak szybkich linii – to tylko wierzchołek góry lodowej. Jeszcze do nie dawna – nie można było jeździć kilkoma autobusami na jednym bilecie. Generalnie lata beznadziejnego zarządzania komunikacją spowodowało, że ludzie wybrali samochody i wolą nimi stać w korkach na zwężonych buspasami i zatłoczonych ulicach niż jeździć tym co proponuje Tadeusz Truskolaski. Bo to pod żadnym kątem się nie opłaca.

Ostatni temat to renoma białostockich uczelni. Mimo, że prezydent Truskolaski pochodzi ze środowiska naukowego, to bezpośrednio nie ma wpływu na uczelnie. Są to bowiem twory autonomiczne. Natomiast warto przytoczyć tu pewne liczby. Był moment, gdy w mieście było 50 tys. studentów. Teraz studiuje w mieście około 20. tys. osób. I tu pytanie czy prezydent mógł zatrzymać ten gigantyczny spadek. Oczywiście – wystarczyło wykreować Białystok jako świetne miejsce do spędzenia kilku lat na studiach. Tymczasem taki Olsztyn od lat słynie z “Kortowa” – czyli miasteczka studenckiego. Warszawa, Kraków czy Gdańsk – przyciągają jak magnes nie tym, że są ogromne, ale możliwościami jakie dają studentom. Bogate życie kulturalne, mnóstwo miejsc do realizacji pasji, a także świetna komunikacja. Czyli wszystko to – czego w Białymstoku nie ma.

Jak to jest w Białymstoku? Stoi sobie kampus Uniwersytetu w lesie, z dala od centrum, bez porządnej możliwości dojazdu autobusem. Studenci zgodnie przyznają, że zajęcia tam to udręka – bo nic tam nie ma – nawet dobrego zasięgu w telefonie. Do tego jest jeszcze kampus Politechniki. Tu jest dużo lepiej – bo bliżej centrum, z bardzo dobrymi połączeniami, akademikami. Zadaniem Prezydenta Białegostoku powinno być nie tylko tworzenie dobrej atmosfery wokół miasta, ale także tworzenie dogodnych połączeń i innych warunków towarzyszących studiowaniu. Skoro jakość nauki w Polsce jest fatalna, to można chociaż umilić ludziom to co jest. Po co studiować w Białymstoku skoro ciekawej jest w Olsztynie, Warszawie, Krakowie, Gdańsku? Prezydentowi konkurencja zdaje się w ogóle nie przeszkadza. Jemu przeszkadzają tylko tacy jak my – co ciągle się czepiają i wymagają.

Jedno jest pewne. Jeżeli w Białymstoku będzie kolejna kadencja Truskolaskiego i jego świty, to saldo ujemne mieszkańców może być jeszcze wyższe.

Featured Video Play Icon

Powstał raport Straży Granicznej. W pełni potwierdza to co pisaliśmy o zaporze.

W maju 2023 roku w jednej z publikacji pytaliśmy czy wszyscy zostaliśmy oszukani, bo zapora na granicy nie działa. Na potwierdzenie tej tezy podaliśmy liczby. Okazało się, że Straż Graniczna stworzyła wewnętrzny raport, który potwierdza to co pisaliśmy. O dokumencie poinformowała Gazeta Wyborcza.

Jak podawaliśmy w maju: 60 proc. średniej osób odnotowanych na polskiej i niemieckiej granicy – zostaje zatrzymana w Niemczech. To więcej niż połowa! Tymczasem raport Straży Granicznej, a konkretnie Biura Analityczno-Sytuacyjnego Komendy Głównej Straży Granicznej pod tytułem: “Presja migracyjna z Białorusi do Polski, Litwy i Łotwy na granicy zielonej w okresie od 1 stycznia do 17 września 2023 r.” mówi, że zapora była skuteczna w ponad 60 proc. (złapano ponad 17 tys. migrantów, przeszło prawie 13 tys.). Jednak należy zauważyć, że większość migrantów podejmowała więcej niż jedną próbę nielegalnego przejścia.

W maju pytaliśmy “Czy wszyscy zostaliśmy oszukani”. Dziś odpowiedź jest już znana i oficjalnie potwierdzona. Tak, poprzedni rząd wszystkich nas oszukał. Zapora na granicy polsko-białoruskiej nie spełnia swojego zadania. Stalowy, 5,5 metrowy płot z elektroniką, dzięki której można monitorować granicę w czasie rzeczywistym kosztowała 1,6 miliarda złotych. Samorządy oszacowały też zniszczenia w związku z budową tej zapory na dodatkowe 400 milionów złotych. W czasie budowy Polacy nie mieli możliwości zbliżania się do granicy. Na przygranicznych ternach zwiększono kontrole pojazdów – zaglądając do bagażników. W lasach ludzie zaczęli odnajdywać pierwsze zwłoki, wycieńczonych migrantów, którzy złapani na granicy zostawali wypychani z powrotem na Białoruś. “Szczęściarze” wypełniali szpital w Hajnówce, czy ośrodek dla cudzoziemców.

Cały nasz artykuł z maja tutaj:

Czy wszyscy zostaliśmy oszukani? Zapora na granicy nie działa. Liczby nie kłamią.

 

 

fot. UM Białystok

Pierwszy białostoczanin w 2024 roku to Jan. Przyszedł na świat o 5.55.

Nowy Rok to także okazja, by przywitać pierwsze narodzone dziecko. W 2024 roku o 5.55 przyszedł na świat Jan, syn Agnieszki i Sebastiana. Nowego mieszkańca przywitał prezydent Tadeusz Truskolaski. Szczęśliwi rodzice otrzymali wyprawkę i bon o wartości 3 tysięcy złotych na potrzeby dziecka. Rok 2024 rozpoczął się w Białymstoku od wydarzenia pełnego ciepła i nadziei. Narodziny Jana są nie tylko radosnym momentem dla jego rodziny, ale także symbolizują początek nowego rozdziału w życiu naszego miasta. Trzymamy kciuki, by składał się on tylko z dobrych wieści.

Przy okazji warto wspomnieć o demografii Białegostoku. Na stronie Urzędu Miasta ostatnie dane pochodzą z października 2023 roku. Białystok liczy sobie 292 100 mieszkańców, zajmując 10. miejsce w rankingach pod względem populacji. Na awans jeszcze wyżej nie mamy żadnych szans. Dziewiąta Bydgoszcz wyprzedza nas o prawie 40 tys. osób. Najliczniejsza jest Warszawa. Stolica Polski liczy sobie 1,8 mln mieszkańców.

Warto przy okazji wspomnieć o najpopularniejszych imionach nadawanych dzieciom w Białymstoku. Jan zajmuje dopiero czwartą lokatę. Palmę pierwszeństwa dzierży Aleksander. Następnie Antoni i Franciszek. Za Janem jest jeszcze Jakub. Wśród kobiet – na podium są Julia, Laura, Zofia, Zuzanna, Marcelina, Hanna. Warto podkreślić, że to dane z 2022 roku, więc przez ostatni rok dane mogły nieco się zmienić.

Featured Video Play Icon

Branicki ściągnął siostry z Francji, by opiekowały się chorymi w Białymstoku

Białystok, miasto o bogatej historii, od dawna stanowi ważny punkt na mapie medycyny polskiej. W 1987 roku Marian Szamatowicz – ginekolog, położnik, profesor nauk medycznych, dokonał pierwszego w Polsce udanego zabiegu zapłodnienia człowieka metodą in vitro. Miało to miejsce w naszym mieście. Wcześniej dr Irena Białówna – wybitna lekarz pediatra, społeczniczka, żołnierz Armii Krajowej oraz więźniarka niemieckich obozów koncentracyjnych w historii Białegostoku i medycyny zapisała się jako wybitna postać.

Po wkroczeniu Armii Czerwonej prowadziła szpital dziecięcy przy ul. Fabrycznej. Po zajęciu miasta przez Niemców, latem 1941 r., szpital ten znalazł się na terenie getta. Chore dzieci ewakuowano na ul. Warszawską. Irena Białówna wraz z Anną Ellert starały się zapewnić tam opiekę i pomoc medyczną zarówno dzieciom polskim, jak też żydowskim i zagubionym podczas działań wojennych dzieciom obywateli ZSRR. Irena Białówna prowadziła również zakazany przez okupanta zakład opiekuńczy dla maluchów przy szpitalu, a dla dzieci powyżej 3 lat – drugi, przy ulicy Sitarskiej.

W czasach epoki oświecenia, gdy Białystok był miastem prywatnym Jana Klemensa Branickiego, dzięki fundacjom jego rodu, Białystok zyskał swoje pierwsze szpitale. Parafialny i żydowski były kamieniem milowym w historii opieki zdrowotnej miasta, zapewniając wsparcie dla potrzebujących. W tym okresie miasto stało się również domem dla zgromadzenia Sióstr Miłosierdzia. Te specjalnie przeszkolone w opiece nad chorymi siostry odegrały kluczową rolę w rozwoju lokalnej służby zdrowia.

To dzięki staraniom Branickich, na dworze pojawili się także wybitni medycy, wśród których prym wiedzie Jakub Feliks de Michelis. Ten znakomity chirurg i położnik założył w Pałacu Branickich Instytut Akuszerii, jeden z nielicznych w ówczesnej Rzeczpospolitej.

Featured Video Play Icon

Nowe Centrum Przesiadkowe w Białymstoku działa tak, że można się pogubić!

Niektórzy mogą pojechać w złym kierunku, gdy będą korzystać z nowego Centrum Przesiadkowego w Białymstoku przy dworcach kolejowym i autobusowym. Wszystko dlatego, że te same linie autobusów odjeżdżają z przystanków obok siebie. Zatem ktoś, kto dopiero przyjechał do miasta po raz pierwszy może się pomylić. Podobnie jak ci wszyscy, którzy z komunikacji nie korzystają regularnie.

Zwykle, gdy czekamy na autobus, to upewniamy się przede wszystkim, że numer linii się zgadza. Chcemy jechać dwudziestką? Wypatrujemy świecącego numeru 20. Tymczasem w Centrum Przesiadkowym, które funkcjonuje od niedawna przy dworcach kolejowym i autobusowym – te same linie zatrzymują się przy dwóch różnych przystankach. Mowa tu o 19, 20, 23, 27, 29. Na wiacie jest na czerwono ostrzeżenie, ale nie oszukujmy się, w świecie zapchanym szyldami, reklamami, znakami, nie każdy czyta wszystko co go otacza. Dlatego też można postawić hipotezę, że ten system jest mylący. Szczególnie, że nigdzie indziej w mieście nie funkcjonuje. Z drugiej strony odjazd tych samych linii – w różnych kierunkach – z tej samej wiaty byłby jeszcze bardziej mylący.

Dlatego rozwiązaniem może być przesunięcie jednego przystanku. Chociaż to wygodne, że teraz dwa przystanki są obok siebie, to jednak oddalenie ich na taką odległość, by ta sama linia nie była dostępna w zasięgu wzroku powinno pomóc. Oczywiście to jest detal, który by ułatwił życie. Natomiast zdajemy sobie sprawę, że nasz apel może trafić w próżnie, bo w Białymstoku tylko urzędnicy wszystko wiedzą najlepiej i skoro tak wymyślili, to tak ma być, a mieszkańcy nie powinni się mieszać. Warto jednak o tym wspominać, bo żadna władza nie jest wieczna, więc katalog tego typu spraw może kiedyś trafić do nowych rządzących, którzy być może zmienią filozofię rządzenia i uporządkują infrastrukturę w Białymstoku. A jest co robić, bo nie tylko komunikacja miejska jest do poprawy w mieście, ale też drogi rowerowe, znaki drogowe i wiele innych.

Co za patologia! Deweloperzy sami sobie uchwalają prawo w Białymstoku.

Zwykła, ludzka przyzwoitość nakazuje nie podejmować decyzji we własnej sprawie. Na wypadek, gdyby ktoś takiej nie posiadał – jest jeszcze prawo, które mówi, że Radny nie może brać udziału w głosowaniu w radzie ani w komisji, jeżeli dotyczy ono jego interesu prawnego (art. 25a – Ustawy o Samorządzie gminnym). Ani jedno, ani drugie nie przeszkadzało Mateuszowi Sawickiemu z PiS – radnemu Rady Miasta Białegostoku, by głosować za uchwałą pozwalającą budować blokowiska tam, gdzie do tej pory nie można było tego robić. Ten sam Sawicki na co dzień jest deweloperem.

Z ojcem i bratem prowadzą firmę Jaz-Bud. Czerwone wielkie napisy świecą na ich blokowiskach. Między innymi na Młynowej, Świętokrzyskiej, Wierzbowej, Nowowarszawskiej czy Ryskiej i Łąkowej.

I co? I nic. Wygląda to tak, że praktycznie nikogo to nie obchodzi. Żaden z radnych publicznie nie wyraża dezaprobaty, nie słychać by przeszkadzało to Prezydentowi Miasta. Lokalne media? Wspomina o tym tylko Gazeta Wyborcza, którą czyta garstka – bo jest na abonament. Dlatego o takiej sytuacji śmiało można powiedzieć, że to wielka patologia. Bantustańskie standardy w Białymstoku to niestety “norma”. Gdyby o takiej patologicznej sytuacji wspomnieli dziennikarze innych lokalnych mediów to wylecieliby w moment, bo to media głównie kontrolowane jeszcze przez PiS. Niech ktoś jednak nie myśli, że teraz – gdy doszło do zmiany na PO + reszta – będzie lepiej.

Wymieniany w plotkach jako przyszły nowy szef TVP Białystok, jeden z wiceprezydentów – Rafał Rudnicki, chwalił się na swoim koncie Facebook, że w ciągu ostatnich pięciu latach w Białymstoku najbardziej spośród kilkudziesięciu miast Europy wzrosła jakość życia. Tak ma wynikać z raportu na zlecenie Komisji Europejskiej. Okazuje się, że oceniali to sami mieszkańcy, a nie jakieś obiektywne przesłanki. Gdy w komentarzach na jego koncie społecznościowym zostało mu wypomniane, że w niezależnych badaniach Białystok wypada kiepsko oraz że miasto wyludnia się, to ten komentarz przez Rudnickiego został ocenzurowany, który musiał ukryć opcji “ukryj post”, gdyż tylko on oraz autor komentarza go widzą – reszta nie.

To też standardy Białegostoku. Wystarczy odpowiadać “nieprawomyślnie” (nawet jeżeli kulturalnie) na propagandę, a oficjalny profil miasta na Facebooku zablokuje dostęp. Tak też się stało w naszym przypadku.

Żyjemy obok Białorusi i tą totalitarną Białorusią zaczynamy przesiąkać. Jeszcze trochę i Tadeusz Truskolaski dogoni Łukaszenkę w długości rządzenia. Chyba, że w końcu zdecyduje się wystartować do Europarlamentu i zostanie wybrany. Tu jednak nie jest to pewne. Prezydent chciałby pierwsze miejsce, a na drodze stoją mu dwa problemy. Pierwszy jest taki, że w wyborach europejskich startuje się w połączonym okręgu z Olsztynem. Tam lobby polityczne jest silniejsze niż na Podlasiu. Ponadto zarówno Truskolaski senior jak i Truskolaski junior (poseł) podobno nie cieszą się uznaniem Donalda Tuska, który teraz rozdaje karty. Zatem bardzo możliwe jest, że posiadający coraz większy, negatywny elektorat Tadeusz Truskolaski wystartuje i dalej będzie gonić Łukaszenkę i dalej będzie firmować nazwiskiem całą tą patologię.