Featured Video Play Icon

Królowy Most i Kołodno cały czas popularne! Tak wygląda droga na wieżę widokową.

Królowy Most i Kołodno są cały czas “na topie”. Nie maleje liczba turystów odwiedzających te miejsca. Przyjeżdżają samochodami i rowerami od strony Białegostoku i od strony Supraśla. Mimo niesłabnącej popularności Wzgórz Świętojańskich, dalej wiele osób ma problem ze znalezieniem wejścia na górę. Dlatego warto obejrzeć powyższy film i zobaczyć sobie wcześniej jak wygląda dojazd i droga do wieży widokowej, z której widać Puszczę Knyszyńską.

Wejść na górę jest kilka, jednak najlepiej iść z drogi żwirowej niedaleko cmentarza (na filmie), prowadzącej do lasu. W pewnym momencie będzie wejście na górę po lewej stronie. Można zejść drugą drogą, a następnie przejść przez całe Kołodno do cmentarza (jeżeli tam zostawiliśmy samochód). Można też dojechać rowerem, wspiąć się z nim na górę (trudności będą tylko chwilowe), a potem zjechać oczywiście trzymając hamulec, by się nie zabić.

Samo Kołodno i Królowy Most warto zwiedzać o każdej porze roku. Gdy ktoś przybędzie na Podlasie może śmiało zrobić nawet całą pętlę w Puszczy Knyszyńskiej. Jadąc i zwiedzając trasą Białystok – Supraśl – Cieliczanka – Kołodno – Królowy Most – Wyżary – Białystok. Po drodze same fantastyczne miejsca!

Są nowe wieści w sprawie lotniska na Krywlanach. Pierwszy lot w 2023 roku?

Nikt nie zaskarżył do Najwyższego Sądu Administracyjnego decyzji dotyczącej wycinki drzew w Lesie Solnickim. Taka skarga spowodowałaby, że jeszcze dłużej nie można byłoby korzystać z Krywlan, a tym bardziej ich rozwijać. Brak skargi oznacza, że musiało nastąpić jakieś nieformalne porozumienie między tymi co chcą lotniska a tymi co nie chcą.

Zaznaczmy na wstępie o co chodzi ze skargą do NSA. Służy ona do kontroli wyroku wydanego przez Sąd Administracyjny, a nie bezpośrednio dokonaniu kontroli decyzji administracyjnej. Mało prawdopodobne jest, że NSA dopatrzyłby się nieprawidłowości w wyroku. Na rezultat skargi jednak byśmy sporo poczekali. jak czytamy w serwisie prawo.pl – W odniesieniu do skarg kasacyjnych w terminie do 12 miesięcy załatwiono 23,54 proc. spraw.

Dzięki temu, że nikt nic nie zaskarżał, teraz Prezydent Białegostoku może swobodnie wydać nową decyzję, w której nie będzie już błędów wytkniętych przez sąd. Przypomnijmy, że pierwszą decyzję w tej sprawie uchyliło Samorządowe Kolegium Odwoławcze, druga decyzja skończyła się sądem. Teraz będzie trzecie podejście – miejmy nadzieję, że ostatnie.

Chociaż samo wydanie decyzji w tej sprawie również zajmie sporo czasu, to na pewno dużo mniej niż czekanie na kolejne rozstrzygnięcia. Czy w 2023 roku z Krywlan odleci pierwszy samolot regularnych linii? Tego byśmy sobie życzyli.

Gmina Dobrzyniewo Duże chce postawić na turystów. Oto 3 propozycje, którymi porwą ich serca.

Gmina Dobrzyniewo Duże chce postawić na turystów. Do tej pory nie wykorzystywano potencjału jaki mają. A to przede wszystkim raj dla rowerzystów i spacerowiczów, którzy w wolnym czasie szukają dobrych miejsc od miejskiego zgiełku i hałasu.

Rowerowe trasy

Świetnym pomysłem będzie przejechanie się alternatywną trasą do Tykocina przez gminę Dobrzyniewo Duże. Zaczynamy drogą od Jurowiec (jeszcze Gmina Wasilków) w kierunku Letnik. Następnie jedziemy przez Krynice, Dobrzyniewo Duże, Rybaki do jazu w Złotorii. Dalej prosto do Tykocina. Do samego jazu jest 20 km, zaś do Tykocina 30 km. Jest także ciekawa trasa z Białegostoku do Knyszyna przez Fasty, Nowe Aleksandrowo, Letniki, Ponikłę, Chraboły. W Obrubnikach możemy pojechać przez Kozińce, Pogorzałki, Nowosiółki i Krypno.

Rezerwat przyrody

Kolejna atrakcja to Rezerwat przyrody Krzemianka na granicy gminy. Niesamowita podróż kładkami przez bogaty przyrodniczo obszar sprawi nam niesamowitą frajdę. Odetchniemy też świeżym powietrzem i przy okazji zaobserwujemy trochę życie w naturalnym środowisku. Warto zaznaczyć, że Krzemianka pozwala dotrzeć do miejsc, których człowiek normalnie by nie mógł odwiedzić bez ryzyka zagubienia, a nawet narażania życia. Tu jest o tyle bezpiecznie, że można przybyć z dziećmi. Warto jednak pamiętać o dobrym obuwiu. Nie tylko będziemy poruszać się po samej kładce. Na przykład bardzo ciekawie będzie na terenach, gdzie dawniej była kopalnia krzemienia. Kładka ma długość 1 km.

Park Krajobrazowy Puszczy Knyszyńskiej. Co warto tu zobaczyć?

Przepiękny, drewniany kościół

fot. archibial.pl

W Kopisku znajduje się także prawdziwa perła architektury. To drewniany kościół pw. NMP Królowej Polski. Kapliczki, drewniane rzeźbione tablice, położenie na wzgórzu, drewniany wystrój kościoła, majestatyczne obrazy i wiele wiele więcej – to wszystko w jednym miejscu. Wnętrze świątyni zostało ozdobione licznymi płaskorzeźbami, wykonanymi przez artystę rzeźbiarza Sergiusza Żedzia z Hajnówki. Uporządkowano też teren wokół świątyni i plebanii, przez co parafia jest popularnym miejscem spotkań grup młodzieżowych z Białegostoku i okolic.

Featured Video Play Icon

Bimber podlaski jest znany w całej Polsce. Tak wygląda i działa leśna bimbrownia.

Duch Puszczy, Księżycówka, Kopnięcie Łosia, Szwędaczek i wiele wiele innych. To wszystko zakazane podlaskie trunki, w których lubują się mieszkańcy, a które są bardzo pożądane przez przyjezdnych. Chociaż fakt, że są one zakazane jest absurdalny, toteż jeszcze bardziej przyciąga chętnych. Nie od dziś wiadomo, że zakazany owoc smakuje lepiej. Na kanwie tej popularności w białostockim skansenie w 2009 roku powstała leśna bimbrownia, by turyści mogli z bliska zobaczyć aparaturę, która wytwarza bimber.

Blisko jedna trzecia obszaru Podlasia to gęsty las. Występują tu też naturalne źródła wody w postaci strumyków. A to wszystko wspomaga potajemne gorzelnictwo. Typowa leśna bimbrownia to piec, kadzie i chłodnice z filtrem. Wbrew pozorom wyrób bimbru nie jest skomplikowany. Najpierw wodę należy podgrzać do 85 stopni C. Potem wystarczy tą wodę przepompować do kadzi i tam wsypać mąkę żytnią. Po 2 godzinach dolać zimnej wody dla ochłody przyszłego trunku. Gdy ten osiągnie 30 stopni C. wystarczy wsypać 1,5 kg drożdży i wymieszać. W ten sposób uzyskamy zacier, który będzie dojrzewać przez najbliższy tydzień.

Potem przepompowujemy wszystko do pieca z wodą, którą podgrzewamy. Nie można tego robić bezpośrednio nad paleniskiem. Gdy zacznie wrzeć to opary alkoholowe przejdą do beczek z zimną wodą. W efekcie po zanurzeniu skroplą się, a my uzyskamy destylat. Między chłodnicami znajduje się także specjalny pojemnik na odpady produkcji. Dzięki czemu do zbiornika trafi czysty alkohol, a wszystko co cięższe opadnie do pojemnika. Jeżeli chcielibyśmy, by nasz bimberek był jeszcze lepszej jakości, to musimy wykonać kolejne destylacje już w innej chłodnicy.

Wódka zwykła jest dwukrotne destylowana, wyborowa – trzykrotnie, luksusowa – czterokrotnie, premium i superpremium wielokrotnie. Droższe wódki są wytworzone z lepszej jakości zboża i ich destylat filtrowany jest nie tylko przez tradycyjny węgiel, ale nawet mleko czy diamenty. Jak widać produkcja alkoholu nie jest skomplikowana toteż bardzo popularna. Teraz, gdy wybór alkoholi w sklepach jest tak ogromny i powszechny, to produkcja bimbru jest bardziej tradycją. Dlatego też walka z bimbrownikami nie jest tak zaciekła jak kiedyś. Być może doczekamy kiedyś czasów, że na własny użytek, legalnie będzie można sobie napędzić bimbru na święta.

Charakterystyczny drewniany dom przy Mazowieckiej będzie zabytkiem

Ten budynek jest przedmiotem różnych dyskusji od wielu lat. Jedni widzieliby go w skansenie pod Białymstokiem, inni chcieliby tam zrobić muzeum związane z Ryszardem Kaczorowskim, a jeszcze inni, by po prostu komuś służył wyremontowany. Po latach miasto postanowiło sprzedać ten budynek, ale póki co nie słychać by ktoś chciał go kupić. Teraz Wojewódzki Urząd Ochrony Zabytków prowadzi postępowanie, którego celem jest wpisanie drewnianego domu do rejestru zabytków.

Budynek powstał jeszcze przed 1932 rokiem. Po raz pierwszy oznaczono go na mapie Białegostoku z 1937 r. Do 1939 r. właścicielami budynku byli Wałłachowie. Wiadomo, że wcześniej w tym samym miejscu również istniała nieruchomość. Nie wiadomo jednak czy ta sama. Z dokumentów wiemy, że wcześniejszymi właścicielami obiektu byli Dawid Muler i Mordchela Efrona. Od 1896 r. budynek stanowił zastaw Wileńskiego Banku Ziemskiego. W 1903 r. nieruchomość należała do Fredy i Zuski Lewinów.

Jest to dom wolnostojący, dwukondygnacyjny, zbudowany z drewna w konstrukcji zrębowej. Wyróżnia się wysokim dachem. Nieruchomość została podzielona na dwa lokale mieszkalne. Początkowo dolna kondygnacja pełniła funkcję usługową. W latach 60. XX w. lokal przekształcono na mieszkanie. Budynek zachował się do naszych czasów w praktycznie niezmienionej formie. Wartości artystyczne obiektu przejawiają się m.in. w tzw. „jodełce” umieszczonej w partii podokiennej, co jest charakterystyczne dla drewnianego budownictwa Białegostoku.

Dlaczego budynek zasługuje na miano zabytku? Dom drewniany z ul. Mazowieckiej 31/1 w Białymstoku prezentuje szeroko rozumiane wartości zabytkowe (głównie artystyczne ale także i historyczne oraz naukowe). Budynek bez wątpienia wpisuje się w dawny, drewniany krajobraz miasta Białegostoku tak charakterystyczny jeszcze dla drugiej połowy XX wieku. Niestety z ubolewaniem postrzegam, że ostatnich latach wiele domów miejskich, w tym drewnianych zniknęło z przestrzeni Białegostoku. Także i dlatego nie można mieć żadnych wątpliwości, iż dom stojący przy ulicy Mazowieckiej 31/1 powinien być objęty najwyższą ochroną konserwatorską poprzez jego wpis do rejestru zabytków województwa podlaskiego.- tłumaczy prof. dr hab. Małgorzata Dajnowicz. – Podlaska Wojewódzka Konserwator Zabytków. – Ochrona ta daje gwarancję zachowania obiektu, jego nienaruszalność pod względem zachowania tkanki zabytkowej. Przypomnieć też należy, co wpływa na jego wartość naukową i historyczną, niniejszy budynek mieszkalny należy do tzw. „Kwartału Kaczorowskiego”, zachowanych obiektów drewnianych leżących blisko siebie w okolicy ul. Mazowieckiej. Kwartał ten, związany jest z postacią Ryszarda Kaczorowskiego, ostatniego Prezydenta Polski na uchodźctwie, związanego również z Białymstokiem  –  podkreśla prof. Dajnowicz.

Jest to o tyle dobra wiadomość, że drewniane, zabytkowe domy w Białymstoku płoną jeden za drugim, a wszyscy urzędnicy udają że nie ma sprawy. Potem w tych miejscach powstają bloki. Tak zostały zniszczone Bojary, tak teraz niszczone jest os. Przydworcowe. Drewniany dom przy Kaczorowskiego jest “rodzynkiem” w nowym otoczeniu, a pusty kawał ziemi na pewno śni się po nocach niektórym.

Obskurny mur idzie w zapomnienie. W końcu rusza remont ogrodzenia Pałacu Branickich.

Tynk z ogrodzenia odpadał już od kilku lat. W końcu zabezpieczono mury Pałacu Branickich specjalną folią. Wyglądało to szpetnie. Turyści i białostoczanie narzekali, że nie można zrobić bramie ładnego zdjęcia. A warto podkreślić, że to jest jeden z najstarszych budynków w mieście, który przetrwał wojenne, niemalże całkowite zniszczenie miasta. Teraz to wszystko się zmieni. Miasto w końcu postanowiło wyremontować ogrodzenie.

Przypomnijmy, że Pałac Branickich jest własnością Uniwersytetu Medycznego w Białymstoku. Jego ogrodzenie, brama z zegarem oraz ogród są własnością miasta. Trudno powiedzieć dlaczego wcześniej nie znaleziono funduszy na przeprowadzenie tego remontu. Obecne pracę będą kosztować prawie 3 miliony złotych. To dość spora kwota, ale bez przesady – na najbardziej reprezentacyjne miejsce w mieście nie ma co żałować.

Remont ogrodzenia ma być ukończony do końca listopada bieżącego roku. Dlatego jeżeli planujecie piękne zdjęcia, to zimą gdy spadnie śnieg i będą świąteczne ozdoby – miejsce będzie jak znalazł. Warto jeszcze dodać, że w ramach tej samej inwestycji i kwoty będzie także przeprowadzony remont alejki prowadzącej do pawilonu włoskiego.

Będzie pociąg Białystok – Suwałki – Wilno! Już wiadomo kiedy.

Dobra wiadomość dla miłośników podróży. Według zapowiedzi litewskiego ministra transportu od połowy 2022 roku będzie bezpośrednie połączenie Warszawy z Wilnem przez Białystok, Suwałki i Kowno. W przyszłości dojedziemy aż do stolicy Estonii – Tallina.

– Już w przyszłym roku prawdopodobnie będziemy mogli wygodnie podróżować pociągiem między stolicami Litwy i Polski z jedną przesiadką w Kownie. Spółki kolejowe pracują nad rozkładem jazdy i cennikiem, a (…) na szczeblu obu rządów potwierdzono zobowiązanie do uruchomienia pociągu w przyszłym roku – powiedział minister transportu i komunikacji Marius Skuodis po spotkaniu z polskim ministrem infrastruktury Andrzejem Adamczykiem w Warszawie. – czytamy na stornie Belsat.eu. Planuje się dwa kursy dziennie.

Przypomnijmy, że od wybuchu pandemii praktycznie cały czas zawieszone jest połączenie Białystok – Kowno. Zgodnie z ostatnim komunikatem powrót linii miał nastąpić po 28 sierpnia. W rozkładzie jazdy jednak takiego połączenia cały czas nie ma. Rozkład połączeń z Suwałk jest dość ubogi. Każdego dnia z tego miasta wyjeżdża 6 pociągów: po jednym do Krakowa przez Warszawę i do Świnoujścia przez Białystok, Warszawę i Poznań. Pozostałe 4 to kursy są tylko do Białegostoku.

Przypomnijmy, że Suwałki i Kowno dzieli tylko 120 kilometrów. Ten brak połączenia kolejowego jest dość istotny. Z leżących blisko granicy Krakowa, Katowic, Wrocławia z łatwością dojedziemy do Czech. Z Poznania czy Szczecina – wyjedziemy do Niemiec. Podobnie w Przemyślu, z którego z łatwością udamy się na Ukrainę. A tam w pierwszych miastach można już się przesiadać, by przemierzać te kraje dalej koleją.

Tymczasem z Podlaskiego nie można pojechać ani na Litwę, a teraz także i na Białoruś (ze zrozumiałych względów). Miejmy nadzieję, że jak już pojawi się te połączenie do Wilna, to zostanie z nami na zawsze.

5 turystycznych hitów Podlasia na jesień

Skoro jest już jesień, to warto pomyśleć co by tu odwiedzić na Podlasiu. Wszak nasz region zmienił się teraz pod wpływem aury i namalował nam nowe obrazy. Koniecznie je trzeba zobaczyć. Dlatego przypominamy turystyczne hity Podlasia, które warto zobaczyć jesienią. Wybraliśmy ich 5.

Las Zwierzyniecki

Zaczynamy od Białegostoku. Nasza stolica województwa, niemalże w samym centrum posiada rezerwat przyrody. Różnorodność roślin sprawia, że jesienią jest tam prawdziwie pięknie i magicznie. Te kolory sprawią, że każde zdjęcie w takim plenerze wyjdzie wyjątkowo. Ale nie tylko dla zdjęć warto tam iść. Świeże, leśne powietrze, zamiast miejskich spalin, dobrze zrobi dla naszego zdrowia. Szczególnie, gdy zostanie wdychane podczas długiego spaceru. A ścieżek w Lesie Zwierzynieckim nie brakuje.

Białystok pod wpływem jesieni stał się magiczny. Dwa kroki od bajecznej atmosfery!

Zalew Czapielówka

To ostatnio prawdziwy hit. Zmodernizowana ścieżka wokół Zalewu Czapielówka w Czarnej Białostockiej przyciągnęła mnóstwo osób. To kolejne miejsce na spacer jesienią. Po drodze zaliczymy kładki, wieże widokowe i pomost. Wszystko to w otoczeniu Puszczy Knyszyńskiej, która o tej porze roku jest po prostu cudowna. Dla wytrwałych jest jeszcze droga do Supraśla przez piękne bagna. Nie zapomnijcie kosza na grzyby!

Zalew w Czarnej Białostockiej wypiękniał. Teraz to świetne miejsce do rekreacji!

Wieża widokowa w Kołodnie

Nie wychodzimy z Puszczy Knyszyńskiej. Jest ona tak ogromna, że kryje w sobie wiele wspaniałych miejsc. Już sama droga do Kołodna sprawi, że wpadniemy w zachwyt. Możemy zrobić pętlę – jechać drogą krajową do Królowego Mostu podziwiając widoki, zaś wracać przez Cieliczankę i Supraśl także podziwiając już inne widoki. Najpierw malownicze pagórki, a potem leśne otoczenie. A po drodze nie zapomnijcie zahaczyć właśnie o samo Kołodno, gdzie na Wzgórzach Świętojańskich znajduje się wieża, z której ponad czubkami drzew zobaczymy piękne, jesienne otoczenie Puszczy Knyszyńskiej.

To prawie najwyższe góry na Podlasiu. Można przyjechać nawet w ten weekend

Wyżary

Ostatnie miejsce w Puszczy Knyszyńskiej, ale w zasadzie trudno je pominąć. Mowa tu oczywiście o Wyżarach i tamtejszym zbiorniku wodny, tamtejszej kładce po leśnych bagnach z galerią rzeźb i tamtejszym długim pomoście prowadzącym na sam środek innego bagna. Miejsce to w ostatnim czasie zrobiło się tak wielkim hitem, że co raz podjeżdżały tam młode pary robiąc sobie sesje ślubne. Otoczenie lasu, długie spacerowe ścieżki i cisza sprawiły, że każdy wolny czas jest świetny, by się tam wybrać.

Wyżary w cudownych jesiennych kolorach. To nowy hit turystyczny.

Bohoniki

W ostatnim czasie ciężko jest wybrać się pod polsko-białoruską granicę, gdyż został ogłoszony stan wyjątkowy. Na szczęście jest takie miejsce, gdzie nie trzeba nikogo prosić o pozwolenie na przyjazd. To tatarskie Bohoniki, gdzie oprócz pięknego meczetu znajduje się równie piękny tatarski mizar (cmentarz), do którego prowadzi cudowna aleja. Być może to ostatnie lata, gdy możecie zobaczyć te piękne tereny w obecnym kształcie. Z roku na roku unikalne krajobrazy Ziemi Sokólskiej są niszczone przez kopalnie żwiru. Coraz więcej terenów wygląda jak pustynia. Dlatego zwiedzajcie póki możecie.

Featured Video Play Icon

Cerkiew Św. Mikołaja Serbskiego w Białymstoku. Nie ma takiej drugiej w Polsce.

Z zewnątrz jest dość niepozorna, w środku natomiast jest przepiękna i wyjątkowa. Mowa tu o cerkwi Św. Mikołaja Serbskiego na osiedlu Bacieczki w Białymstoku. Mieści się ona przy ul. Herberta. Powstała dosyć niedawno. Wyświęcono ją w 2015 roku.

Wyjątkowość tego miejsca polega przede wszystkim na wystroju wewnątrz. Jest to tak zwana “domowa cerkiew”, która została opatrzona wyjątkową polichromią wykonaną przez wybitnych serbskich malarzy, którym przewodził prof. Goran Janićijević. Na niewielkiej powierzchni świątyni swoje miejsce znalazło 111 postaci świętych naturalnej ludzkiej wielkości, co jest naprawdę wyjątkowe! Polichromia jest wykonana metodą Al secco w neo-bizantyjskim stylu nawiązując jednocześnie do serbskiej tradycji ikonopisania. Warto też podkreślić, że dobór świętych na malowidłach nie jest przypadkowy. Na ścianach świątyni znaleźli się święci z całego świata, z różnych wieków. Szczególne miejsce poświęcono świętym z terenów Rzeczpospolitej oraz Serbii. W XVI wieku serbscy malarze na czele z mnichem Nektariuszem pokryli freskami cerkiew Zwiastowania NMP w Monasterze Supraskim. Ta świątynia została zniszczona w XX wieku. Od tamtej pory żadna cerkiew w Polsce nie została upiększona przez serbskich mistrzów, aż do dziś.

Kolejnym arcydziełem w świątyni jest ręcznie rzeźbiony ikonostas oraz stół ofiarny, które wykonał rzeźbiarz Leon Naumiuk. Rzeźba nawiązuje do serbskich motywów sakralnych gustownie przeplatając je z motywami spotykanymi na Podlasiu. Ikony do ikonostasu wykonali malarze z Serbii. Trzeba też wspomnieć o witrażach. Zaprojektowane zostały przez Pana Leona Naumiuka. Trzeba wiedzieć, że witraże są rzadko spotykane w podlaskich świątyniach. Wykonane zostały one przez Panią Helenę Gromak-Ołdytowska w swojej pracowni w Supraślu.

Całości dopełniają freski na zewnątrz świątyni, które poświęcono św. Mikołajowi Serbskiemu i Bogarodzicy. Te malowidła zostały wykonane metodą Fresco, czyli na mokrym tynku, nawiązując do wielkiej tradycji tworzenia malowideł na świeżym tynku, która w średniowieczu wytworzyła się na Bałkanach. Autorem fresków, które są chyba jedynym takim przykładem w Białymstoku, jest serbski malarz Miodrag Milutinović.

To nie wszystko. Wystrój cerkwi zwykle jest uporządkowany wedle jasno określonych zasad. Ołtarz, miejsce chóru, prezbiterium czy przedsionek mają określone położenie. Natomiast w cerkwi św. Mikołaja Serbskiego jest nieco inaczej. Wszelkie zmiany wynikają z “domowych” rozmiarów cerkwi. Zwiedzając Białystok i jego świątynie warto także wybrać się na ul. Herberta. W naprawdę niepozornym budynku znajdują się prawdziwe arcydzieła!

Rozkład jazdy MPK Białystok

Nowa linia autobusowa w Białymstoku. 30 szybko zawiezie na Dojlidy Górne.

Dojlidy Górne dołączone do Białegostoku są od dosyć niedawna. Dlatego wszystkie usługi publiczne świadczone przez Białystok docierają tam z pewnym opóźnieniem względem innych osiedli. Do końca 2005 roku była to jeszcze miejscowość należąca do gminy Zabłudów. Od 1 stycznia 2006 roku wraz z miejscowościami Zagórki i Kolonia Halickie, Dojlidy Górne są częścią gminy Białystok.

Najpierw mieszkańcy nowego osiedla zyskali kanalizację i wodociągi. Później otrzymali też nowe drogi. Na początku wydłużona została dla nich linia 2 – komunikacji miejskiej. Później przy ul. Halickiej powstała pętla, gdzie zaczęła się zatrzymywać także linia 15. Teraz Dojlidy Górne zyskały trzecią już linię – 30. Jest ona o tyle korzystna dla mieszkańców, że można nią dosyć szybko dojechać do domu z centrum. Trzydziestka jedzie z centrum przesiadkowego przy Al. Piłsudskiego do pętli prostą drogą – Mickiewicza. Przejazd trwa lekko ponad 20 minut. Czyli w zasadzie podobnie co samochodem.

Tego właśnie brakuje w białostockiej komunikacji miejskiej. Jest sporo linii, które krążą po wszystkich osiedlach po kolei, niepotrzebnie wydłużając czas przejazdu. Już dawno powinna nastąpić w tej kwestii zmiana polegająca na utworzeniu krótkich, szybkich linii – konkurencyjnych do tras samochodowych. Ale niestety, w Białostockiej Komunikacji Miejskiej – jeszcze sprzed ery Tadeusza Truskolaskiego – dyrektorem jest Bogusław Prokop. O ile, na przestrzeni lat można mu wytknąć wiele niedociągnięć, to też nie można mu zarzucić wiedzy na temat funkcjonowania komunikacji miejskiej. Jednak fakt, że tak wiele lat jedna osoba pełni jedną funkcję trzeba ocenić negatywnie. BKM-owi od lat potrzebne jest świeże spojrzenie i głęboka reforma.

Wystarczy spojrzeć na Warszawę. Tam jeżdżenie samochodem do pracy czy na uczelnię to w zasadzie chory pomysł. U nas niestety odwrotnie. Białostoczanie jadą autobusem tylko wtedy, gdy muszą. To wszystko pokłosie podejścia do komunikacji władz miasta i dyrektora Prokopa. Kilka lat temu postawili na realizację strategii “smart”. Wszystko co się da miało być elektronicznie. Oczywiście dla dobra pasażera. Problem w tym, że pasażer ma gdzieś czy jest elektronicznie czy nie. Po prostu chce jak najszybciej dojechać tam gdzie planuje. A w tej kwestii niewiele się w Białymstoku zmieniło.

3 nieoczywiste miejsca w Supraślu. Gdy tam będziesz koniecznie je odwiedź!

Niemalże w każdy weekend (szczególnie ten pogodny) do Supraśla ciągną tłumy. Uzdrowisko od pewnego czasu jest bardzo popularne. W centrum miasta można poczuć się niekiedy jak w Zakopanem. Tłumy turystów, tłumy handlarzy, autobusy wycieczkowe i wiele wiele innych. Gwarno jest zarówno przy głównej ulicy w mieście czyli – 3 maja. Nie brakuje też ludzi na bulwarach im. Wiktora Wołkowa i tamtejszej plaży. Ogromne tłumy przyciąga też Muzeum Ikon.

Dlatego należy sobie zadać pytanie – czy warto jechać do Supraśla jeżeli nie odpowiada nam towarzystwo tłumów? Oczywiście! Postanowiliśmy opowiedzieć Wam o 3 miejscach gminy Supraśl, gdzie wspaniale spędzicie czas… w ciszy i spokoju. Od razu zaznaczymy, że to nie są odludzia, ale typowi turyści tam się nie zapuszczą. Do każdego z tych miejsc dojdziecie piechotą lub dojedziecie rowerem kierując się z centrum uzdrowiska.

fot. Krzysztof Maria Różański / Wikipedia
  • 1. 6 km od centrum znajduje się malowniczy staw nad Krasną Rzeką. Prawdziwie piękny zbiornik wodny pośrodku Puszczy Knyszyńskiej. Możecie tam napotkać wędkarzy, którzy cenią sobie ciszę, więc szukając ciszy wspaniale będziecie razem tam się odnajdywać.

  • 2. Zdecydowanie bliżej, bo zaledwie 600 metrów od centrum dzieli Was Polana Krasny Las. Żeby do niej się dostać wystarczy iść ulicą Piłsudskiego do góry do samego końca. Jest to wejście do malowniczego szlaku. Szczególnie pięknie jest tam zimą. Wtedy napotkamy tam narciarzy. Warto jednak tamtędy pospacerować o każdej porze roku! Pętla spacerowa wynosi 3 kilometry.

  • 3. Ostatnie miejsce znajduje się 3,5 km od centrum. Idzie się tam drogą prowadzącą przez most z wodospadem przy Zalewie obok parkingu. Po drodze będziemy mogli upajać się przyrodą i jej różnorodnością, a na jej końcu drogi będzie kładka, przy której będziemy mogli posiedzieć i posłuchać szumu rzeki. Wracając możemy tą samą drogą lub przechodząc na drugą stronę kładki oraz następnie dochodząc w lesie do głównej ścieżki. Tam kierujemy się w lewo i idziemy cały czas prosto aż do drogi na Krynki.

 

Featured Video Play Icon

Jesień to idealny czas na spacery. W Białymstoku jest takie idealne miejsce.

Oczywiście mowa tutaj o Parku Konstytucji 3 Maja, pobliskim zoo oraz Lesie Zwierzynieckim. Jesienne kolory prezentują się tam naprawdę cudownie. Wystarczy tylko się przejść. Zacznijmy od tego, że im więcej ruchu tym lepiej dla Waszego zdrowia. Nasze podlaskie świeże powietrze (które w może nie w całym Białymstoku, ale w jego lesie jeszcze występuje). Być może nie wszyscy wiedzą lub pamiętają, że Las Zwierzyniecki jest rezerwatem przyrody. Dzięki temu dziko występująca tam przyroda jest prawdziwą ucztą dla naszych zmysłów – wzroku, słuchu czy węchu.

Sam Park Konstytucji 3 Maja wraz ogrodem zoologicznym, to także idealne miejsca na spacer z dziećmi. Jest mnóstwo alejek i dwa różnorodne place zabaw. Do tego nie brakuje ławek by posiedzieć. Przypomnijmy, że metamorfozę przeszło także zoo, dzięki czemu już nie tak jak kiedyś można wędrować dookoła, ale także wejść do środka, by podglądać wiele zwierząt. Główną atrakcją jest oczywiście niedźwiedź, jednak przy odrobinie cierpliwości można zaobserwować także cichego i nieśmiałego rysia. Podobnie jest z wilkami.

Las Zwierzyniecki natomiast podzielony jest na kilka alejek. Warto je przejść wszystkie. Tunele z drzew i kolorowych liści spowodują, że poczujemy się jak w świecie baśni albo co najmniej jakiegoś dobrego filmu. Jeżeli zabierzemy ze sobą drugą połówkę, to jest szansa, że będzie to film romantyczny. Przy okazji wędrówek po rezerwacie zajrzyjcie także na pobliski kampus uniwersytecki. Jest to prawdziwe dzieło architektoniczne.

Białystok pod wpływem jesieni stał się magiczny. Dwa kroki od bajecznej atmosfery!

Białostoczanie chcieli rozebrać ratusz. Zrobili to Rosjanie.

Ratusz w Białymstoku to nie jest zwykły budynek. Dziś ma już miano kultowego i “uśmiechniętego”. Mimo, że jest ratuszem, to władze miasta nigdy w nim nie urzędowały. Przechodząc przez Rynek Kościuszki trudno byłoby sobie wyobrazić to miejsce bez charakterystycznej budowli. A jednak przez 13 lat główny plac w mieście był pusty. Jak do tego doszło?

Po co ratusz, lepiej dworzec

Mieszkańcy dyskutowali o ratuszu już pod koniec XIX wieku. W 1897 roku powstała nawet piosenka o zszarzałym budynku pośród brudu i smrodu, gdzie mnóstwo jest ludzi i hałasu. Dzisiejszy Rynek tętnił życiem bardzo mocno. W 1922 roku w ratuszu mieściło się ponad 100 sklepów! Niestety stan techniczny budynku był fatalny. Dlatego rok później postanowiono o przeprowadzeniu rekonstrukcji budynku. Tak się jednak nie stało.

Uśmiechnięta wieża, wędrująca fontanna i ponad 100 sklepów. To miejsce zna każdy mieszkaniec.

Jako, że żadnych remontów nie było, to w latach 30. XX wieku na łamach Dziennika Białostockiego dziennikarze nawoływali do wyburzenia ratusza. Uważali, że zamiast niego lepszy będzie w tym miejscu dworzec autobusowy. Dodajmy do tego, że i tak w tym miejscu już takowy się znajdował. Propozycja dziennikarzy była jednak taka, by nic poza dworcem nie zostało. Był to dla nich wątpliwej urody zabytek. “Ileż zyskałby Rynek, gdybyśmy na miejscu owych ruder mieli obszerny, uporządkowany plac o szerokiej perspektywie…” można było przeczytać w gazecie w 1934 roku.

Rosjanie chcieli pomnik Stalina

Przez 6 kolejnych lat w Białymstoku nic się nie zmieniło. Po wybuchu drugiej wojny światowej, gdy miastem rządzili Rosjanie, postanowiono, że zamiast ratusza będzie tam stać pomnik Józefa Stalina. W 1940 roku ratusz został rozebrany. Na szczęście jednak pomnika nie wybudowano. Gdy Białystok przejęty został przez drugiego okupanta – Niemców – to na pustym placu ustawiono ogromną tablicę informacyjną z mapą świata, na której zaznaczone były wszystkie sukcesy III Rzeszy w trwającej wojnie.

Powrót ratusza na swoje miejsce to zasługa Władysława Paszkowskiego – wojewódzkiego konserwatora zabytków. Dzięki jego staraniom w 1953 roku rozpoczęto odbudowę. Zachowano pierwotny wygląd budowli, ale wprowadzono kilka zmian. Najważniejszą było połączenie czterech alkierzy z główną częścią budynku. Nie wróciła już też waga miejska, gdyż ustalono że nie była ona pomysłem Henryka Klema (architekta Branickiego) lecz… samowolą budowlaną.

W 2010 roku gruntowną zmianę przeszło całe otoczenie ratusza – czyli Rynek Kościuszki. Zrealizowano bowiem marzenia przedwojennych dziennikarzy o uporządkowanym placu o szerokiej perspektywie. Dziś to miejsce jak dawniej przepełnione jest mieszkańcami i turystami – głównie latem. W inne pory roku też jednak nie brakuje tam ludzi. Na Rynek nie przyciąga jednak już handel jak dawniej – ten przeniósł się do galerii. Teraz przyciąga tam gastronomia.

Featured Video Play Icon

Kładka Waniewo-Śliwno. Tak obecnie wygląda przeprawa przez rozlewiska.

Jak wiadomo, od dłuższego czasu kładka od strony Waniewa jest w fatalnym stanie technicznym. Zadbana część biegnąca od Śliwna to ta należąca do Narwiańskiego Parku Narodowego. Ta druga zaniedbana należy do gminy Sokoły. Wójt Józef Zajkowski, pytany przez dziennikarzy o remont, wielokrotnie się wypowiadał że cały czas to planuje. Jako największą przeszkodę w realizacji wskazywał konieczność wykonania drogiej inwestycji z drewna dębowego, by było to na lata. Nie sposób mu odmówić racji. Ostatnio obiecywał prace na majówkę. Jak widać na powyższym filmie dalej jest źle. Wstyd dla gminy Sokoły, że ma takiego wójta, co tylko planuje i nic więcej nie robi. Kładka jest odwiedzana przez ogromne tłumy turystów. Wszyscy oni potem wracają do swoich miast i opowiadają o zniszczonej infrastrukturze co rzutuje na całe Podlaskie.

Od strony Śliwna kładka została świeżo wyremontowana w 2018 roku. Teraz jest jeszcze lepiej, bo pierwsze zejście jest poprawione i utwardzone kostką. Po drodze przeprawiamy się platformami po rozlewiskach i mijamy wieże widokowe. Możemy z nich obserwować to, co się dzieje w przyrodzie. Na powyższym filmie turysta napotkał na swojej drodze lisa, który akurat zwinął jajko. Warto jednak wziąć ze sobą lornetkę, gdyż można w okresie lęgowym napotkać wiele pięknych gatunków ptaków. Sam spacer jest już dobrą sprawą.

Długość kładki wynosi 1050 metrów. Obecnie niestety, końcówka trasy przez wspomniane wyżej długotrwałe planowanie wójta jest niedostępna. Jak widać na powyższym filmie – można ewentualnie iść po zdezelowanej części. Mimo wszystko warto wybrać się do Śliwna i skorzystać z tej części, która jest dostępna. Na kładce obowiązują bilety wstępu do Narwiańskiego Parku Narodowego. Kupić je można w siedzibie Parku w Kurowie oraz przez internet na stronie instytucji.

 

Meczet w Kruszynianach jest jednym z miejsc, gdzie przez najbliższy miesiąc nie będzie można dojechać.

Stan wyjątkowy w Podlaskiem. Gdzie nie można zwiedzać?

2 września 2021 r. Prezydent Rzeczypospolitej Polskiej Andrzej Duda, na podstawie art. 230 ust. 1 Konstytucji Rzeczypospolitej Polskiej oraz art. 3. ustawy o stanie wyjątkowym, na wniosek Rady Ministrów z dnia 31 sierpnia 2021 r., wydał rozporządzenie o wprowadzeniu 30-dniowego stanu wyjątkowego na obszarze części województwa podlaskiego i lubelskiego. Decyzja o wprowadzeniu stanu wyjątkowego została podjęta w związku ze szczególnym zagrożeniem bezpieczeństwa obywateli oraz porządku publicznego, związanym z obecną sytuacją na granicy państwowej Rzeczypospolitej Polskiej z Republiką Białorusi. – czytamy na stronie prezydent.pl

W praktyce oznacza to legalne ograniczenie praw obywatelskich na terenie w 115 gmin naszego województwa. Terytorium jest wymienione na koniec tego artykułu. Stan wyjątkowy oznacza, że zwiedzanie wielu atrakcji pod granicą nie jest obecnie możliwe, a takich tam nie brakuje. Wyliczając od południa województwa – nie ma możliwości zwiedzania obecnie Niemirowa i pięknego krajobrazowo trójstyku granic nad Bugiem, nie ma też możliwości zwiedzania cerkwi w Koterce.

Utrudnione może być zwiedzanie również Białowieży i jej okolicznych atrakcji. Zapomnieć możemy również póki co o pierwszych obserwacjach żubrów. Nie wybierajcie się więc do Starego Masiewa na północy Puszczy Białowieskiej, gdzie jest platforma widokowa. Nie zobaczycie też ruin kościoła w Jałówce. Tak samo nie przejedziecie malowniczą drogą z tej miejscowości do Bobrownik przez Mostowlany i bramę kolejową z napisem “MIR (pokój)”. Nie można też obecnie podróżować do tatarskich Kruszynian. Nie będziecie też mogli zwiedzać Krynek i tamtejszych atrakcji. Tym bardziej nie ma co się wybierać nad Grzybowszczyznę, gdzie jest największa uwaga wszystkich. W pobliskim Usnarzu Górnym znajduje się centrum ostatnich wydarzeń. Nie można też zwiedzać śluzy Kurzyniec oraz innych bliskich okolic Kanału Augustowskiego. Jeżeli nie jesteście mieszkańcami, to w te wszystkie miejsca nie dojedziecie.

Musicie sobie uświadomić, że stan wyjątkowy ma miejsce po raz pierwszy w wolnej Polsce. Ostatni stan – wówczas wojenny – ogłaszał gen. Wojciech Jaruzelski. W tym czasie na obszarze, gdzie stan obowiązuje rząd ma bardzo szerokie uprawnienia. Szef MSWiA Mariusz Kamiński zapewnił, że restrykcje nie będą ingerowały w życie zawodowe mieszkańców miejscowości nadgranicznych, w minimalnym stopniu będą te restrykcje dotyczyły stałych mieszkańców miejscowości. Minister zapowiedział jednak istotne ograniczenia dla osób z zewnątrz, dla osób obcych na tym terenie, które chciałyby się przemieszczać w tych miejscowościach.

L.p. obręb ewidencyjny gmina powiat
1 NIEMIRÓW Mielnik siemiatycki
2 MĘTNA Mielnik siemiatycki
3 TOKARY Mielnik siemiatycki
4 WILANOWO Mielnik siemiatycki
5 KLUKOWICZE Nurzec-Stacja siemiatycki
6 LITWINOWICZE Nurzec-Stacja siemiatycki
7 WYCZÓŁKI Nurzec-Stacja siemiatycki
8 BOBRÓWKA Czeremcha hajnowski
9 ZUBACZE Czeremcha hajnowski
10 PISZCZATKA Czeremcha hajnowski
11 POŁOWCE Czeremcha hajnowski
12 STAWISZCZE Czeremcha hajnowski
13 CZEREMCHA Czeremcha hajnowski
14 WÓLKA TERECHOWSKA Czeremcha hajnowski
15 KUZAWA Czeremcha hajnowski
16 OPAKA DUŻA Czeremcha hajnowski
17 POHULANKA Czeremcha hajnowski
18 POLICZNA Kleszczele hajnowski
19 BIAŁA STRAŻ Kleszczele hajnowski
20 WOJNÓWKA Dubicze Cerkiewne hajnowski
21 STARZYNA Dubicze Cerkiewne hajnowski
22 GÓRNY GRÓD Dubicze Cerkiewne hajnowski
23 KLAKOWO Dubicze Cerkiewne hajnowski
24 KRUGŁE Dubicze Cerkiewne hajnowski
25 WYGON Dubicze Cerkiewne hajnowski
26 WIERZCHOWSKIE Hajnówka hajnowski
27 PODOLANY Białowieża hajnowski
28 BIAŁOWIEŻA Białowieża hajnowski
29 ZASTAWA KRZYŻE Białowieża hajnowski
30 GRUSZKI Narewka hajnowski
31 STARE MASIEWO Narewka hajnowski
32 MASIEWO NOWE Narewka hajnowski
33 BABIA GÓRA Narewka hajnowski
34 BRZEZINA Michałowo białostocki
35 CISÓWKA Michałowo białostocki
36 ZALESZANY Michałowo białostocki
37 NOWOSADY Michałowo białostocki
38 JAŁÓWKA Michałowo białostocki
39 KONDRATKI Michałowo białostocki
40 GONCZARY Michałowo białostocki
41 KITURYKI Michałowo białostocki
42 DUBLANY Michałowo białostocki
43 KOLONIA MOSTOWLANY Michałowo białostocki
44 MOSTOWLANY Gródek białostocki
45 ZIELONA Gródek białostocki
46 ZUBRY Gródek białostocki
47 ŚWISŁOCZANY Gródek białostocki
48 GOBIATY Gródek białostocki
49 NAREJKI Gródek białostocki
50 BOBROWNIKI Gródek białostocki
51 JARYŁÓWKA Gródek białostocki
52 CHOMONTOWCE Gródek białostocki
53 RUDAKI Krynki sokólski
54 ŁOSINIANY Krynki sokólski
55 KRUSZYNIANY Krynki sokólski
56 OZIERANY WIELKIE Krynki sokólski
57 BIAŁOGORCE Krynki sokólski
58 OZIERANY MAŁE Krynki sokólski
59 KUNDZICZE TREJGLE Krynki sokólski
60 ŁAPICZE Krynki sokólski
61 KRYNKI Krynki sokólski
62 KRYNKI MIASTO Krynki sokólski
63 JUROWLANY Krynki sokólski
64 PIEROŻKI Szudziałowo sokólski
65 GRZYBOWSZCZYZNA Szudziałowo sokólski
66 HARKAWICZE Szudziałowo sokólski
67 USNARZ GÓRNY Szudziałowo sokólski
68 BABIKI Szudziałowo sokólski
69 MINKOWCE Szudziałowo sokólski
70 ZUBRZYCA MAŁA Szudziałowo sokólski
71 MISZKINIKI Szudziałowo sokólski
72 ZUBRZYCA WIELKA Szudziałowo sokólski
73 WOJNOWCE Szudziałowo sokólski
74 NOMIKI Sokółka sokólski
75 ZAŚPICZE Sokółka sokólski
76 BILMINY I PALESTYNA Kuźnica sokólski
77 KLIMÓWKA Kuźnica sokólski
78 SZYMAKI Kuźnica sokólski
79 CZEPIELE Kuźnica sokólski
80 TOŁCZE Kuźnica sokólski
81 PARCZOWCE Kuźnica sokólski
82 NOWODZIEL Kuźnica sokólski
83 CZUPRYNOWO Kuźnica sokólski
84 KUŹNICA Kuźnica sokólski
85 KOWALE KOL. Kuźnica sokólski
86 CHREPTOWCE Kuźnica sokólski
87 WOJNOWCE Kuźnica sokólski
88 KOWALE Kuźnica sokólski
89 SACZKOWCE Kuźnica sokólski
90 KUŚCIŃCE-WOŁYŃCE Kuźnica sokólski
91 ZAJZDRA Kuźnica sokólski
92 POHORANY Sidra sokólski
93 KRZYSZTOFOROWO Sidra sokólski
94 CHWOROŚCIANY Nowy Dwór sokólski
95 NOWY DWÓR Nowy Dwór sokólski
96 ROGACZE Nowy Dwór sokólski
97 JAGINTY Nowy Dwór sokólski
98 CHORUŻOWCE Nowy Dwór sokólski
99 DOLINCZANY Lipsk augustowski
100 LIPSZCZANY Lipsk augustowski
101 RYGAŁÓWKA Lipsk augustowski
102 RAKOWICZE Lipsk augustowski
103 SIÓŁKO Lipsk augustowski
104 LICHOSIELCE Lipsk augustowski
105 KOPCZANY Lipsk augustowski
106 BARTNIKI Lipsk augustowski
107 STARE LEŚNE BOHATERY Lipsk augustowski
108 NOWE LEŚNE BOHATERY Lipsk augustowski
109 WOŁKUSZ Lipsk augustowski
110 LUBINOWO Lipsk augustowski
111 GRUSZKI Płaska augustowski
112 RUDAWKA Płaska augustowski
113 RYGOL Płaska augustowski
114 MUŁY Giby sejneński
115 DWORCZYSKO Giby sejneński

 

 

 

Wojszki, fot. Mikołaj Smykowski / Wikipedia

Droga Białystok – Wojszki prawie gotowa. Koniec udręki wielu mieszkańców się zbliża.

Trwa jeszcze wylewanie asfaltu na ostatnich 11 kilometrach drogi, lecz w październiku będzie można już jeździć. To kolejny pomnik po Gierku i jego socjalistycznym świecie, który właśnie idzie w zapomnienie. Droga “Angielka” była przygotowywana na Dożynki Centralne. Z tego całego, bezmyślnego rozmachu zabrakło jednak pieniędzy. Dlatego droga była w pół-asfaltowa a pół-żwirowa. Kierowcy jeździli z Białegostoku do Wojszek (a dalej Bielska Podlaskiego) asfaltową częścią pod prąd, zjeżdżając na żwir by ustąpić jadącym prawidłowo z drugiego kierunku. Stąd nazwa “Angielka”. Na szczęście po prawie 50 latach droga będzie już normalna.

W przyszłości będzie ona się w kilku miejscach stykać z planowaną ekspresową Via Carpatią. Najbardziej na obu inwestycjach zyskają mieszkańcy gminy Zabłudów. Jeżeli zobaczymy mapę zaludnienia naszego regionu to możemy zauważyć na niej, że we wszystkich gminach otaczających Białystok przybywa mieszkańców zaś w gminie Zabłudów ubywa. Ma to zapewne związek właśnie z fatalnym rozwojem tego samorządu. Jest to tak bardzo źle zarządzana gmina, że przez pewien czas nawet nie były odbierane śmieci u mieszkańców. Nie dopilnowano bowiem by na czas przedłużyć odpowiednie umowy. Dlatego nowe drogi są też nową okazją, by coś się zmieniło w zarządzaniu.

Planowany termin zakończenia prac na “Angielce” to 22 października 2021 roku.

Rozkład jazdy MPK Białystok

Zmiany w komunikacji miejskiej. Bardzo zyska na nich gmina Wasilków.

Zmiany w białostockiej komunikacji miejskiej. Nie chodzi jednak o tradycyjne dostosowanie rozkładu jazdy do powakacyjnej rzeczywistości. Powróciła linia 111, ale nie jedzie do Supraśla. Jest też linia 102, która zyskała nowe warianty – 122 i 132. Zyskają na tym mieszkańcy Wasilkowa i jego okolic oraz oczywiście wszyscy, którzy zwiedzają różne ciekawe miejsca w tamtych rejonach.

Zacznijmy od linii 111. Dawniej jeździła ona do samego Supraśla. Teraz tylko do miejscowości Ciasne. Przypomnijmy taki stan rzeczy wynika z konfliktu pomiędzy Tadeuszem Truskolaskim a Radosławem Dobrowolskim. Jeden lewituje wokół środowiska Platformy Obywatelskiej drugi zaś wokół Prawa i Sprawiedliwości. I tak oto wojenka pomiędzy dwoma ugrupowaniami przeniesiona na lokalny poziom powoduje, że obie strony nie mogą się dogadać w sprawie autobusów. I tak 111 jeździ tylko do Ciasnego (też Gmina Supraśl) natomiast każdy kto chce dojechać do podbiałostockiego uzdrowiska musi skorzystać z linii 500, która to jest organizowana przez gminę Supraśl, co powoduje oczywiście problem związany z oddzielnymi biletami.

Jeżeli chodzi o linie 102, 122 i 132 to tutaj jest sytuacja odwrotna. Porozumienie między Białymstokiem i Wasilkowem jest. W efekcie – 102 jeździ z centrum przesiadkowego w Białymstoku z Al. Piłsudskiego przez Muzeum Wsi, Jurowce, Sochonie do Wasilkowa do ul. Kościelnej (os. Lisia Góra). Natomiast 122 jedzie tą samą trasą lecz w Jurowcach nie skręca do Sochoń. Jedzie prosto do Wasilkowa przez Rynek aż do cmentarza. Z kolei 132 z Jurowiec jedzie do Katrynki. Jest jeszcze linia 108, której trasa została wydłużona do ul. Żwirowej w Wasilkowie (os. Lisia Góra). Wcześniej autobus zalicza Karakule i Nowodworce. Warto dodać, że Wasilków ma też własną komunikację.

Jeżeli chodzi o pozostałe linie to zmieniły się rozkłady jazdy linii: 2, 3, 5, 11, 13, 22, 24, 25, 28, 29, 100, 106.

Featured Video Play Icon

W podlaskim kalendarzu teraz czas na grzyby. A co potem?

Sierpień to czas, gdy na niebie można było oglądać rój Perseidów, który muskał atmosferę naszej planety tworząc widowiskowe smugi przypominające fajerwerki. To już jednak za nami. Tak samo jak odloty bocianów do ciepłych krajów. Jeszcze nie dawno można było obserwować sejmiki bocianie, teraz tylko puste gniazda. Nie wykluczone jednak, że gdzieś uchowały się jeszcze ostatnie sztuki.

Teraz pogoda się nieco skiepściła więc w lesie pojawiły się pierwsze grzyby. Jedno jest pewne – nie ostatnie. Najbliższy czas to właśnie raj dla grzybiarzy. Dlatego jeżeli szukacie zajęcia na urlop lub inny czas wolny, to w naszym regionie właśnie wszyscy wyjeżdżają do lasów po przysmaki. W menu dominować będą kurki, maślaki i prawdziwki. Najlepszym miejscem do zbierania jest ogromna Puszcza Knyszyńska.

Coraz chłodniejsze noce powodują, że z lasów wyłaniają się żubry, które to szukają pożywienia na polach. Tradycyjnie w wyznaczonych miejscach czekają na nie stogi siana z innymi przysmakami. Z roku na rok stada tych wspaniałych zwierząt się powiększają, a to znak że o dumę naszego regionu dbamy jak tylko możemy. Najlepszym miejscem obserwacji jest oczywiście Puszcza Białowieska.

Warto też wybrać się jeszcze do Augustowa, Biebrzańskiego Parku Narodowego i Narwiańskiego Parku Narodowego. Te miejsca mają w sobie wiele uroku o każdej porze. W tym pierwszym ciągle atrakcyjne są spacery bulwarami na plażę i rejsy statkami. Szczególnie nad Rospudę, by poobserwować z pokładu zmieniającą się przyrodę. Podobnie w parkach – tam jednak służą do tego wieże widokowe. Na kładkach trwa remont od strony Waniewa, więc zwiedzajcie od strony Śliwna. Warto też poobserwować Narew z zerwanego mostu w Kruszewie. Teraz jest najlepszy czas na uchwycenie pięknych kadrów. O ile nie zabraknie słońca. W Biebrzańskim Parku Narodowym natomiast warto objechać tereny od Goniądza, przez Dolistowo Stare aż do Jagłowa.

 

 

fot. Bialystok.pl

Perony rozkopane, umowy podpisane. Podlaska kolej prze do przodu!

Dziś mamy trochę dobrych wiadomości dotyczących podlaskiego transportu kolejowego. Każdy, kto ostatnio wizytował dworzec kolejowy w Białymstoku widzi trwające tam prace ziemne. Powstaje właśnie tunel pod torami. Zastąpi on kładkę, której schody w dzieciństwie przyprawiały niejednego o dreszcze. Na początku planowano, że będzie to także przejazd dla samochodów, ale zabrakło pieniędzy i ograniczono się tylko do pieszych i rowerzystów.

Z kolejowych inwestycji to jednak nie wszystko. Jak wielokrotnie informowaliśmy w planach rządu jest utworzenie Centralnego Portu Komunikacyjnego pod Warszawą. Gigantyczne lotnisko ma być połączone szybkimi drogami kolejowymi z wieloma miastami w Polsce. Oczywiście do samych planów należy zawsze podchodzić z rezerwą. To, że coś sobie wymyślą politycy, nie oznacza jeszcze że wejdzie w życie. W tym przypadku sprawa posuwa się już do przodu. Spółka Centralny Port Komunikacyjny podpisała umowę na studium wykonalności na trasę, która w ramach drogi na lotnisko połączy trzy województwa: mazowieckie, podlaskie i warmińsko-mazurskie. Mowa tu o 140-kilometrowym odcinku linii kolejowej nr 29: Ostrołęka – Łomża – Kolno – Giżycko. Miejmy tylko nadzieję, że władze naszego województwa połączą też kolejowo Białystok z tymi miastami. Kuriozalne by było gdyby do Łomży można było dojechać z Warszawy, a z Białegostoku nie. Wówczas ostatecznie potwierdziłoby się, że łączenie Łomży i Białegostoku w jedno województwo nie miało sensu.

Jest jeszcze kwestia kolejowej obwodnicy Białegostoku. Przypomnijmy, że obecnie przyjazd do Białegostoku innym składem niż elektryczny zespół trakcyjny (czyli pociąg, który na początku i końcu ma kabinę dla maszynisty) powoduje, że na ewentualny powrót trzeba odpinać lokomotywę, manewrować i podpinać się z drugiej strony. To zajmuje sporo czasu, a każdy chciałby szybko. Powstała więc koncepcja stworzenia obwodnicy, dzięki której pociąg bez odpinania lokomotywy pojedzie w odwrotną stronę. Problem polega na tym, że pierwsze koncepcje przebiegu trasy wywołały protesty mieszkańców, którzy się pobudowali pod miastem i teraz nie chcą mieć w pobliżu torów. Dlatego też trwają konsultacje, są przedstawiane nowe warianty. Póki co na żaden się nie zdecydowano, ale pomysłu nie porzucono.

 

Featured Video Play Icon

Na tropie ducha puszczy. Surwiwalowcy sprawdzali Podlasie i Suwalszczyznę.

Podlaskie jest coraz bardziej popularne. Po tym jak odwiedziło nas mnóstwo turystów, kręcono seriale i będą znów kręcić film z serii “U Pana Boga…”, zainteresowanie regionem nie maleje. Co raz pojawiają się u nas ludzie, którzy kręcą wartościowe materiały na YouTube (nie mylić z YouTuberami) i do tego mają tam wysokie zasięgi. W dzisiejszych czasach to doskonałą promocja. Tym razem na tropie ducha puszczy znalazła się ekipa “Ekwipunek Dźwigany Codziennie”.

Autorzy na swoim kanale traktują o bushcrafcie, sztuce przetrwania, outdoorze, turystyce czy włóczęgostwie. Podlasie to idealny teren dla nich. Na pierwszy raz postanowili odwiedzić najbardziej znane i popularne miejscówki. W naszym regionie zobaczyli Świętą Górę Grabarkę, skit w Odrynkach, Trześciankę i jej malownicze chaty, tatarskie Kruszyniany, a także piękne rejony Suwalszczyzny.

Najprzyjemniejsze było zakończenie relacji, które zostało ujęte tak: “To, że tam wrócę, jest pewne, jak w banku – a nawet pewniejsze“. Ciszyć się należy, że nasz region tak zaczął przyciągać ludzi i że chcą do nas wracać. Jeszcze trochę, to może też będą się osiedlać.

fot. Muzeum Historyczne w Białymstoku

Czy pod Pałacem Branickich powstanie wielka aula? Oby nie.

Czy pod Pałacem Branickich powinna powstać aula? Tego chce uczelnia, która zajmuje budynek. Jest to jednak pomysł bardzo kontrowersyjny, bo wizytówka miasta to zabytek i to jeszcze jeden z najważniejszych. Czy z tego powodu należy jednak przekreślać plany Uniwersytetu Medycznego? Decyzję będzie podejmować Podlaska Wojewódzka Konserwator Zabytków – Małgorzata Dajnowicz. Warto jednak rozpatrzyć za i przeciw tego pomysłu.

Zacznijmy od argumentów “za”. Po pierwsze aula ma znajdować się pod ziemią, więc z zewnątrz nic się nie zmieni. Przy okazji być może zniknęłyby te okropne betonowe płyty, które robią obecnie za parking. Konieczność rozkopania terenu spowodowałaby zdjęcie tej nawierzchni i położenie nowej. Kolejnym argumentem “za” jest fakt, że obecny Pałac po wojennych zniszczeniach jest odwzorowany bardzo dobrze, lecz jego otoczenie już nie. Ogród jest dwa razy krótszy, a na jego boku zamiast stawu z wyspą jest po prostu trawa. Skoro tak, to tym bardziej można coś dobudować pod ziemią. Szczególnie, że niezauważalne modyfikacje zabytków mają miejsce na całym świecie.

Jeżeli chodzi o argumenty “przeciw”, to przede wszystkim rozbudowa Pałacu o aulę spowodowałaby zwiększoną eksploatację zabytku. W praktyce oznacza to, że wentylacja i klimatyzacja auli oraz odpowiednie utrzymanie jej spowoduje zużycie ogromnych zasobów energetycznych. O ile nie martwi nas uczelniany rachunek za prąd, o tyle – tego typu wielkie budynki emitują potężną dawkę ciepła. W zabetonowanym centrum to pomysł karygodny. Wystarczy zwrócić uwagę na dwa inne tego typu inwestycje – opera oraz kampus. Oba stoją w miejscach pochłoniętych przez zieleń. Ciepło w lesie czy zazielenionym terenie jest pochłaniane przez rośliny. Natomiast otoczenie Pałacu to wyłącznie beton. Z tego względu inwestycja nie powinna powstać.

Przedstawiliśmy jednak argumenty środowiskowe. Tymczasem decyzję w tej sprawie wydawać będzie konserwator zabytków. Czy są przeciwwskazania? To się okaże już niedługo.

Jeżeli lubisz nietoperze, to musisz tam być. Będzie nocny spacer i ognisko.

VIII Noc Nietoperzy w Parku Krajobrazowym Puszczy Knyszyńskiej przed nami. 27 sierpnia 2021 roku w siedzibie tej instytucji o godz. 17.45 rozpocznie się interesujący wieczór. Najpierw zacznie się prezentacją dotyczącą tych niesamowitych, latających ssaków. Będzie mówić Grzegorz Błachowski z Lasonauci.pl. Następnie będzie można zobaczyć kolejną prezentację w wykonaniu Adama Sacharewicza z Parku Krajobrazowego Puszczy Knyszyńskiej i wspomnianego już Grzegorza Błachowskiego. Ta będzie dotyczyć działań dotyczących nietoperzy i dalszych planach rozwojowych.

Po części formalnej zacznie się już trochę lżej. O godz. 19.15 rozpoczną się konkursy chiropterologiczne, zaś o 19.45 rozpocznie się spacer z nietoperzami w plenerze. Będzie to przechadzka w okolicach siedziby Parku połączona z warsztatami chiropterologicznymi, badaniami, obserwacjami, nasłuchami i rozmowami na tematy nietoperzy. Następnie uczestnicy wrócą na teren siedziby, gdzie będzie czekać już ognisko.

Wstęp na imprezę jest bezpłatny, Park Krajobrazowy Puszczy Knyszyńskiej prowadzi zapisy telefoniczne: (85) 718 37 85 oraz e-mailowe sekretariat@pkpk.pl. Warto tam być. Wieczorny klimat Supraśla w piątek na pewno sprawi, że to będzie świetnie spędzony czas. Siedziba parku znajduje się przy ul. Chodakowskiego 6.

Cezary Kulesza został prezesem PZPN. Białostoczanin to były piłkarz i prezes Jagiellonii.

Cezary Kulesza, białostocki przedsiębiorca, były prezes Jagiellonii Białystok oraz były piłkarz został prezesem PZPN – najważniejszej organizacji piłki nożnej w Polsce zastępując na tym stanowisku Zbigniewa Bońka. Będzie on odpowiadać między innymi za sukcesy reprezentacji Polski. To w jego gestii będzie decyzja kto ma być selekcjonerem. Oprócz tego prezes PZPN zajmuje się też organizacją szkolenia dzieci i młodzieży oraz organizacją rozgrywek piłkarskich w Polsce. Dyscyplina jaką jest piłka nożna wzbudza wiele emocji w naszym kraju toteż stanowisko prezesa organizacji jaką jest PZPN cieszy się dużo większą popularnością niż stanowiska prezesa innych związków sportowych.

Nowy prezes – Cezary Kulesza ma 59 lat, urodził się w Białymstoku. Przez ostatnie lata zarządzał Jagiellonią Białystok. To jemu zawdzięczamy sukcesy drużyny z ostatnich lat. Zdobycie dwóch wicemistrzostw Polski, Pucharu Polski, Super Pucharu Polski. Kibice głęboko w pamięci mają też występy swojej drużyny w europejskich rozgrywkach. Mecz z portugalskim Rio Ave zakończony rezultatem 4:4 przeszedł do historii. Białostocka drużyna wyeliminowała swego rywala z dalszych rozgrywek.

Jako przedsiębiorca Kulesza znany jest jako twórca firmy Green Star, która w latach 90. ubiegłego wieku święciła pierwsze sukcesy wydając kasety i płyty z muzyką disco polo. Do dziś na rynku muzycznym wielkie kariery robią zespoły Boys czy Akcent.

Nowemu prezesowi PZPN – Cezaremu Kuleszy serdecznie gratulujemy i życzymy sukcesów na nowym stanowisku. Liczymy na to, że będzie swoim działaniem przynosił dumę Białemustokowi i promował nasze miasto poprzez piłkę nożną.

Featured Video Play Icon

Rowerem dookoła Białegostoku. Czy to trudna wycieczka? Zależy w którą stronę.

Póki jeszcze jest dobra pogoda, to warto szukać sposobów by wyjść z domu i pojeździć rowerem. Czy próbowaliście kiedyś objechać cały Białystok? Nie jest to trudne, bo miasto otoczone jest ścieżką rowerową. O ile ilość kilometrów nie powinna być przeszkodą, to dużo jazdy pod górę już tak. Chyba, że pojedziecie w odpowiednim kierunku.

Żeby objechać całe miasto nie omijając żadnego osiedla zrobicie 36 kilometrów. Jest to niewiele, stąd też Białystok często nazywany jest miastem kompaktowym. Jednak to tylko pozornie prosta trasa, bo może być tak że będziecie jechać cały czas pod górę. Który kierunek będzie właściwy, by sobie “ułatwić” zadanie? Zacznijmy najpierw od tego, że nie mieszkamy w górach i te wzniesienia nie są jakieś znaczne. Jednak jeżeli nie macie bardzo dobrej kondycji, to możecie nie podołać.

Na powyższym filmie autor jedzie właśnie cięższą trasą – czyli pod górę. Jeżeli chcecie mieć lżej niż on, to musicie jechać w odwrotnym kierunku. Czyli jeżeli zaczynacie na skrzyżowaniu z Sienkiewicza – tak jak na filmie, to udajcie się w stronę Wygody. Jeżeli jednak nie chcecie pomijać wszystkich osiedli, to musicie jechać ul. Wysockiego do góry. Z górki dopiero będzie w okolicach lotniska na Krywlanach, ale potem będzie lekko szło aż do osiedla TBS. Jazda tak jak na filmie spowoduje, że lekko Wam będzie tylko z Dojlid do Wygody.

Warto jednak spróbować i w jedną i w drugą stronę. Można nawet na raz – jeżeli 36 kilometrów to dla Was za mało. My polecamy objechanie miasta oraz przejazd przez centrum. Chociaż ścieżki rowerowe w mieście nie są idealnie połączone, to i tak trzeba je ocenić bardzo wysoko. Szczególnie, gdy ktoś był w innym mieście niż Białystok i próbował jeździć rowerem.

Featured Video Play Icon

Podlaskie to nie tylko główne atrakcje. Czasem wystarczy zejść z głównego szlaku.

Powyższy film jest podobny do innych tego typu, ale tylko z pozoru. Już pierwszy kadr jest dosyć intrygujący, gdy się na nim przytrzymamy. To nie jest zwykły krajobraz. Na pierwszym planie bowiem dostrzec możemy zazieleniony, usypany kopiec. Drugi kadr też nie jest zwykły, gdy dostrzeżemy że ten pasek u dołu to nie jest droga tylko woda. W kolejnych kadrach po drewnianej wieży, budynek przypomina żywcem wyjęty Wiedźmina. To właśnie te kadry pokazują jak wyjątkowe jest Podlasie. Różnorodność panuje tu nawet w architekturze.

Ten film może być inspiracją do podróżowania po regionie. Gdy ktoś przyjeżdża po raz pierwszy, to skupia się zazwyczaj na najpopularniejszych atrakcjach. Dopiero jednak zjechanie z głównych szlaków powoduje, że możemy zobaczyć coś wyjątkowego. Co oczywiście nie znaczy, że nie warto zwiedzać po głównych szlakach. Oglądając film możemy zauważyć jak właśnie główne atrakcje mieszają się z tymi ukrytymi na uboczu.

Dlatego, gdy będziecie zwiedzać Podlaskie, to nie ograniczajcie się do wyznaczonych przez kogoś punktów na mapie. Odkrywajcie też sami. Dzięki temu zobaczycie dużo więcej. A naprawdę warto to robić. Zwiedzanie to nie tylko pogłębianie wiedzy, ale także wspomnienia na lata.

Featured Video Play Icon

Białoruski Festiwal Prymackaja Biasieda w Michałowie to wyjątkowa impreza. Zobacz jak grali w tym roku.

Prymackaja Biasieda w Michałowie co roku przyciąga tłumy. Nic dziwnego muzykę pogranicza uwielbiają tysiące mieszkańców Podlaskiego. W ostatniej edycji oprócz wspaniałych artystów na scenie, nie zabrakło pieczonego prosiaka. Przy okazji świętowano 25-lecie znanego i lubianego zespołu Prymaki. Celem imprezy jest zachowanie i kultywowanie tradycji związanych z regionalnym folklorem mniejszości białoruskiej. Trzeba przyznać, że mniejszość Białoruska na Podlasiu ma się dobrze. Obejrzyjcie sami.

 

Czeski malarz Branickiego. Przepiękne wnętrza to jego zasługa.

Jan Klemens Branicki w oczach białostoczan to dawny właściciel Białegostoku, po którym pozostały piękne pałace zarówno w centrum miasta jak i w Choroszczy. Warto jednak pamiętać, że był on dziedzicem łącznie sześciu miast, dwóch puszcz, 99 wiosek, dziewięciu królewszczyzn. Hetman wielki koronny, kasztelan krakowski był niebotycznie bogaty. Wiadomo jednak, że nie samymi pieniędzmi człowiek żyje, toteż Branicki chciał mieć nie tylko wpływ na polską politykę, ale też miał możliwości podróżnicze. We Francji poznał czym jest przepych. Nabrał też chęci do wywyższania się. Na szczęście poprzez mecenat sztuki. Dzięki niemu właśnie między innymi zamek w Białymstoku został przebudowany na przepiękny barokowy pałac.

Warto jednak podkreślić, że wszystko co po sobie pozostawił – ktoś musiał wpierw stworzyć. Mowa tu o architektach, ogrodnikach, malarzach, rzeźbiarzach i grafikach. Dziś są zapomniani, bo w tamtych czasach ważne było kto zafundował, a nie kto stworzył. Na szczęście zachowały się archiwa i wiemy choćby o malarzu z Czech. Antoni Joann Herlitzka był przy Branickim przez większość swego życia. O ile po II wojnie światowej Pałac w Białymstoku był ruiną, to jednak udało się odwzorować wystrój, który stworzył wspomniany artysta.

Przebywając w Polsce nazwisko artysty zostało spolszczone. Nazywano go tutaj Herliczką. Malarz zajmował się nie tylko tworzeniem obrazów, ale także upiększaniem wnętrz pałacu w Białymstoku, Choroszczy. Jeździł też do Warszawy i innych miejscowości związanych z magnatem. W jego rękach było też lakierowanie. Toteż gdy trzeba było odnowić wygląd karocy, to zajmował się tym właśnie Herliczka.

O samym artyście wiemy tylko tyle, ile napisano o nim w listach między urzędnikami. Ustalone zostało, że miał 5 dzieci i żonę, która po jego śmierci powtórnie wyszła za mąż. Sam malarz żył około 65-70 lat, zaś swój fach zaczynał mając lat 20. Wiemy też, że po śmierci Branickiego przeniósł się do Siedlec, gdzie związał się z Ogińskimi. Przez 40 lat stworzył we wnętrzach mnóstwo ozdób i malowideł. Co ciekawe – Herliczka był typowym rzemieślnikiem, który większość życia zajmował się malarstwem ściennym, dekoracją malarską. Specjalizował się w polichromiach ściennych pałacowych salonów i gabinetów. Tymczasem musiał raz na jakiś czas podjąć się prac sztalugowych. Robił to jako amator i tylko z uprzejmości.

Tak jak wspomnieliśmy, dawniej nie było ważne kto namalował, lecz kto sponsorował. Toteż nie wiemy które dokładnie dzieła są Herliczki, możemy się jednak domyślać, że większość. Na dworze bowiem przewijali się też inni, specjalizujący się w malowaniu. Herliczka jednak był u nas najdłużej.

Jak sierpień to Perseidy! Gdzie i kiedy obserwować je w Podlaskiem?

Mamy sierpień, więc trzeba szukać dogodnej lokalizacji, by obserwować Perseidy. Co roku, dzięki ułożeniu Ziemi względem Słońca widoczny jest rój meteorów, który wchodzi na jedną ścieżkę z naszą planetą. Gdy tylko jakieś odłamki wchodzą w naszą atmosferę to natychmiastowo się spalają. Wygląda to zjawiskowo! Dlatego lepiej czegoś takiego nie przegapić. Perseidy widoczne są tylko nocą i to w miejscu, gdzie jest bardzo ciemno. Światła miasta i okoliczna łuna zakłóca ten obraz. Na szczęście w Podlaskiem nie brakuje miejsc, gdzie jest jeszcze nocą bardzo ciemno. Intensywny rozwój temu nie sprzyja.

“Spadające gwiazdy” można oglądać przez cały sierpień, ale prawdziwy spektakl na niebie rozpocznie się po 10 dniu tego miesiąca. Tegoroczne “maksimum” przypada 12 sierpnia. Jeżeli będzie czyste niebo, to ujrzymy na nim kilkadziesiąt meteorów co godzinę. Warto też dodać, że niektóre odłamki komety nie wpadają w ziemską atmosferę całkowicie, a jedynie “prześlizgują się” po niej, co daje świetny efekt na niebie – długiej świetlistej smugi.

Żeby być przygotowanym do oglądania – warto zabrać ze sobą kocyk, koszyk piknikowy z różnymi dobrami na całą noc, a także kompas (lub taką aplikację w komórce). Możemy się rozglądać po niebie, a możemy od razu skierować swój wzrok na południowy zachód. To tam będą najlepsze widoki! Pozostaje nam tylko trzymać kciuki za dobrą pogodę.

 

 

Featured Video Play Icon

Siabrouskaja Biasieda 2021 za nami! Nie było Cię? Możesz obejrzeć w domu.

To jedna z ważniejszych imprez o zasięgu międzynarodowym, która prezentuje dorobek kulturowy regionu i twórczość ludową z naciskiem na kulturę mniejszości białoruskiej. Tegoroczna, XXI edycja festiwalu Siabrouskaja Biasieda, odbyła się w sobotę, 31 lipca, w amfiteatrze w Zarzeczanach, przyciągając tłumy wielbicieli lokalnej tradycji. Ze wszystkich, cyklicznych podlaskich imprez ta jest jedną z najlepszych. Dlatego szykujcie sobie już czas na kolejny rok. Jeżeli nie byliście w tym roku, to możecie obejrzeć w domu.

Impreza ma charakter koncertu połączonego ze wspólną zabawą, w której uczestniczą wykonawcy i publiczność. Nawiązuje do tradycyjnego, zakorzenionego w kulturze słowiańskiej, przyjacielskiego spotkania, na którym nie może zabraknąć muzyki, śpiewu i tańca. W tym roku na scenie wystąpili artyści w różnym wieku – dorośli, młodzież, dzieci. Gwiazdą wieczoru był zespół Czeremszyna. Wydarzenie urozmaiciły występy dziecięcego zespołu taneczno-wokalnego „Padlaski wianok” oraz kapeli „Batareja”. Wystąpiły również zespoły promujące muzykę białoruską: AS, Dobryje Grajki oraz Souvenir.

Featured Video Play Icon

Wyjątkowy przewodnik po Podlasiu. Tu obok siebie żyli i nadal żyją ludzie wielu kultur i religii.

Podlasie co roku przyciąga do siebie coraz więcej turystów, a razem z nimi zainteresowani są także producenci filmowi. W naszym wyjątkowym regionie powstało mnóstwo seriali i filmów. Obecnie możemy oglądać “Kruk. Czorny woron nie śpi”. Przy jego okazji Canal+ wyprodukował “Przewodnik po Podlasiu”. Możemy zobaczyć co ludzie związani z naszym regionem mówią o swojej wyjątkowej krainie. Wielokulturowość Podlasia jest bardzo charakterystyczna.

Ważne jest także obcowanie z naturą, zwrot ku przyrodzie. Ciągnące się kilometrami, malownicze, nieodkryte plenery sprawiają, że jest to niepowtarzalne miejsce na mapie Polski. Cieszyć się należy iż dodatkowo jest ono promowane właśnie poprzez kolejną produkcję filmową.

W wyjątkowym przewodniku możemy dowiedzieć się między innymi o Krainie Otwartych Okiennic, Kruszynianach czy Tykocinie, a także o różnych religiach, które są ze sobą splecione wspólnym terytorium. Na koniec w gruncie rzeczy dowiadujemy się, że różnice nie są aż tak istotne. Najważniejszy jest szacunek do drugiego człowieka. Możemy pod tym się podpisać obiema rękami i jeszcze nogami!

Featured Video Play Icon

W Podlaskiem jest ponad 50 wież widokowych! Zobacz mapę, skąd można podziwiać region.

Pięknych miejsc w Podlaskiem nie brakuje. Czasem jednak ciężko to zobaczyć z ziemi. Dlatego też coraz popularniejszą formą turystyczną są wieże widokowe. I chociaż największe konstrukcje powstają w górach, to w naszym regionie też nie ma czego się wstydzić.

Żeby zobaczyć więcej informacji na temat danej wieży wystarczy przybliżyć mapę w wybranym miejscu i kliknąć ikonkę. Możemy znaleźć wieże w różnych mezoregionach. Nie brakuje widoków na Równinie Bielskiej, Wzgórzach Sokólskich, Dolinie Górnej Narwi czy też Pojezierzu Wschodniosuwalskim. Wieże znajdują się także w Białymstoku jak i w jego bliskiej okolicy – w Kołodnie czy Pańkach.

Co ciekawe wieża znajduje się także w tatarskiej wiosce Kruszyniany. Tam wszyscy przyjeżdżają podziwiać drewniany meczet, mizar czy też smakują lokalnej kuchni, a pomijają wieżę, która może być urozmaiceniem wycieczki. Jest to tak zwana “Orla wieża”. Dlatego, gdy następnym razem będziecie gościć w Kruszynianach (lub jedziecie tam po raz pierwszy), to nie zapomnijcie również zapytać i o tą atrakcję. Z wieży możemy podziwiać tam wyjątkowe gatunki ptaków.

Warto wybrać się także do Siemieniakowszczyzny. Wieś położona u stóp Puszczy Białowieskiej oferuje naprawdę wysoką konstrukcję, z której widoki są olśniewające! Możemy natrafić na rozlewiska, możemy zobaczyć żubry. To kwestia pory roku, pogody i szczęścia. Niemniej jednak warto spróbować. Szczególnie, że można to połączyć z wycieczką do reszty Puszczy Białowieskiej.

Świetną konstrukcję możemy również podziwiać w Puszczy Białowieskiej w Kosym Moście. Tam niedaleko znajduje się ostroja żubrów. Dodamy tylko żeby nie wybierać się tam samemu i bez telefonu, bo to już głęboki las i wystarczy trochę roztargnienia, by się zgubić. Oczywiście droga jest normalna, ale w lesie jak to w lesie, szczególnie tak wielkim jak Puszcza Białowieska lepiej być dodatkowo ostrożnym.

Warto też wybrać się do Czarnej Białostockiej, gdzie powstała nowa wieża widokowa. Nad Zalewem Czapielówka jest teraz bardzo pięknie! To świetne miejsce do rekreacji i odpoczynku. Jeżeli jesteście fanami wędrowania i przyrody, to powinniście spróbować zaliczyć wszystkie wieże! Trochę to zajmie, ale satysfakcja jest gwarantowana.

Przystanek na Zielonych Wzgórzach już powstaje. fot. PKP PLK SA

Białystok zyska kolejny przystanek kolejowy. Przydałoby się jeszcze kilka innych.

Trwa budowa przystanku kolejowego pomiędzy ulicami Zielonogórska i Starosielce w Białymstoku. Jest to część trasy Rail Baltica. Wszystko będzie tak skonstruowane, że pociągi jadące na przykład z Ełku do Bielska Podlaskiego oraz z Łap do Ełku nie będą musiały zajeżdżać do Białegostoku. To wszystko w teorii. W praktyce pociągi będą jeździć tak, jak zaplanuje przewoźnik. Szczególnie, że pomijanie głównej stacji w mieście nie ma żadnego sensu.

Trzeba jednak pamiętać o dwóch sprawach. Transport kolejowy nie polega na przewożeniu wyłącznie pasażerów. Dlatego jeżeli nawet nie będzie połączeń pasażerskich pomiędzy stacjami “Ełk – Bielsk Podlaski” czy też “Łapy – Ełk”, toteż istnienie takiej infrastruktury pozwoli na planowanie nowych łańcuchów dostaw, co przyczyni się do rozwoju naszego regionu.

Jednak nie wolno być minimalistą. W interesie wszystkich mieszkańców jest rozwój kolei także dla pasażerów. W ostatnim czasie pisaliśmy, że największym w zasadzie problemem jest brak połączenia ze Śniadowem (mimo istniejących przejezdnych torów) oraz brak połączenia kolejowego z Białowieżą. Jest też problem wykluczenia Łomży. Od 1993 roku nie było tam pociągu pasażerskiego. Mają one wrócić, ale plany są bardzo mgliste. Ogólnie mówiąc jakieś plany są, ale żadnych realnych terminów. Prace projektowe (czyli konkretny plan budowy) mają zostać ukończone dopiero w 2023 roku). Zaś rozpoczęcie robót budowlanych ma być w nowej perspektywie finansowej UE. W praktyce oznacza to, że takie połączenie będzie jeżeli Unia w kolejnym rozdaniu środków będzie łożyć dalej na rozwój kolei. Bo urzędnicy z Brukseli mogą powiedzieć “dość”, tak jak to było w przypadku lotnisk regionalnych. Wtedy zostaniemy sobie z planami.

Niezależnie od tych planów ma być budowane z połączenie kolejowe łączące Ostrołękę z Łomża i Giżyckiem. Tutaj jednak również terminy nie są zbyt napięte. Ogólnie wszystkie inwestycje kolejowe związane z budową CPK mają potrwać do 2034 roku. Trudno też powiedzieć czy do tego czasu projekt dotrwa, gdyż może zniknąć w momencie zmiany władzy w Polsce.

Oprócz wspomnianego wyżej problemu Łomży, który może zostanie w końcu rozwiązany przez odpowiednie inwestycje, powstaje jeszcze Rail Baltica. Połączenie w naszym regionie przebiega po obecnych torach kolejowych, tyle że na nowoczesnej infrastrukturze. Przy okazji budowane są również przystanki kolejowe. Jadąc do Warszawy pociągiem można zauważyć, że niektóre z nich zatrzymują się w zupełnie nowych miejscach. Czy zatem pociąg pośpieszny w przyszłości będzie też zatrzymywać się na Nowym Mieście? Bardzo możliwe. Nowoczesne składy dużo szybciej sobie radzą z zatrzymaniem i ponownym ruszeniem niż maszyny starego typu. Dlatego też nie powoduje to zbyt wielkich opóźnień w rozkładzie jazdy. Ciekawe jednak czy nie odbędzie się to kosztem stacji Starosielce?

Trzeba się jeszcze przyjrzeć czy jest sens omijania przez pociągi pasażerskie Białegostoku. Obecnie pociąg z Hajnówki do Gdyni jedzie przez stację główną i tak powinno zostać. Jeżeli będzie połączenie Olsztyn – Warszawa przez Białystok (które samo w sobie nie ma sensu), to także jeszcze głębszym nonsensem byłoby omijanie stolicy województwa podlaskiego i zatrzymywanie się wyłącznie na stacji na Zielonych Wzgórzach. Dlatego nowa infrastruktura łącząca 3 kierunki w tamtym miejscu będzie raczej przydatna tylko dla pociągów towarowych.

Tak czy siak inwestycje kolejowe cieszą. Patrząc z perspektywy ostatnich dekad, to po upadku PRL z powodów finansowych kolej w Podlaskiem bardziej dogorywała. Teraz rozkwita. Warto jednak zauważyć, że w Białymstoku i jego okolicach przydałoby się jeszcze kilka innych przystanków kolejowych. Zauważalny jest mocno brak takowego na osiedlu Białostoczek, Szczególnie, że planowane są dodatkowe dwa przystanki w Wasilkowie – jeden przy ul. Nadawki obok działek, drugi na osiedlu Lisia Góra. Gdyby jeszcze dodać do tego przystanek na wspomnianym Białostoczku to od stacji głównej można by było stworzyć całkiem dobre, lokalne połączenie z Czyżewa aż do Grodna. Tego typu propozycji snuć można jeszcze więcej. Póki co kolej jest u nas traktowana podobnie jak ścieżki rowerowe. Są to inwestycje przy okazji. Gdyby Unia nie dawała, to sami by nie budowali.

Featured Video Play Icon

Plażowanie w Podlaskiem. Mapa kąpielisk w regionie.

Chociaż sezon letni już trwa, to warto pokazać, gdzie można plażować w Podlaskiem. Jeżeli lubicie spędzać czas nad wodą, to warto pojechać to tu, to tam. Trochę odmiany zawsze urozmaica czas wolny. Z powodu przyduchy nie zalecamy kąpieli w rzece Supraśl w Supraślu, Nowodworcach i Wasilkowie. Chociaż już jej nie ma, to trzeba poczekać na badania wody. Zaznaczyliśmy te kąpieliska na żółto. Nie warto jednak tych plaż przekreślać. Niedługo sytuacja może się zmienić.

Jeżeli chodzi o pozostałe kolory, to na zielono zaznaczyliśmy plaże, gdzie jest ratownik. Ale nie oznacza to, że w zaznaczonych na pomarańczowo nikogo nie ma. Tu po prostu nie posiadamy aktualnych informacji. Warto jednak korzystać z plaż w całym regionie. Każda z nich ma co innego do zaoferowania. Nie tylko piaszczyste lub trawiaste brzegi. Niektóre mają też wypożyczalnie sprzętów wodnych i gastronomię na miejscu.

Najważniejsze jednak jest to, że wybór kąpielisk w całym Podlaskiem jest naprawdę okazały. To, co zaznaczyliśmy na mapie to i tak nie wszystkie miejsca, gdzie można się kąpać. Nad samym Kanałem Augustowskim małych miejsc z dobrym zejściem do wody jest mnóstwo. Jednak to wszystko miejsca “dzikie”. Ani tam ratowników, ani też solidnej infrastruktury. Jeżeli pasuje Wam taka sytuacja, to też warto korzystać. Człowiek jest kowalem własnego losu. Nic nie ochroni Was tak jak własny rozum. Życzymy udanego wypoczynku!

Featured Video Play Icon

Rowerem po Białymstoku. Mapy to jedno, zobacz jak wygląda to w praktyce.

Wycieczki po Białymstoku rowerem można zaliczyć bardziej do przyjemności, a nie udręki. Szczególnie, gdy zobaczymy jak to wygląda w innych miastach. Do ideału jeszcze nam daleko, ale nie wynika to z infrastruktury, a bardziej z przekonania, że rowerzysta stoi niżej w hierarchii uczestników ruchu drogowego niż kierowca samochodu. Za zachodnią granicą Polski jest zupełnie inaczej. Tam chociażby w Niemczech, Holandii, Wielkiej Brytanii – nikogo nie frustruje fakt, że po jednej ulicy jedzie samochodem obok wolniejszego rowerzysty. Może też zaskakiwać fakt, że na skrzyżowaniach są światła drogowe dla rowerzystów. Zielone dla nich włącza się tam 10 sekund szybciej niż dla samochodów. I mamy taki oto widok, że przy linii skrzyżowania stoi kilkanaście rowerów, które na zielonym ruszają. Zaś samochody startują chwilę później. I jest to tam dla każdego normalne. U nas tego typu rozwiązania mogłyby doprowadzić do zamieszek albo bijatyk pomiędzy uczestnikami ruchu drogowego na ulicy.

W Białymstoku jest jedna ulica, gdzie ruch samochodowy w zasadzie się “miesza” z rowerowym. To ul. Sienkiewicza. Jest to jednak umowne, gdyż tu także mamy dość ciekawy mix. Bo nie ma żadnych granic pomiędzy jezdnią, drogą dla rowerów i chodnikiem. Wygląda to bardziej jako namiastka tego co na zachodzie. Jeszcze inaczej jest na granicy Białegostoku i Wasilkowa. Tam również jest fragment drogi łączącej oba miasta, która jest przyklejona do jezdni lecz odgrodzona specjalnymi gumowymi “zaporami”. To także jest jednak “namiastka”. Takiego prawdziwego pasa biegnącego razem z drogą u nas nie ma.

Póki co w kraju oprócz miejskich dróg dla rowerów połączonych z chodnikami, królują też trasy widokowe. Nadmorska R-10, mazursko-podlasko-lubelsko-świętokrzyskie Green Velo to najbardziej znane. Ostatnio w Białogardzie (woj. zachodniopomorskie) zwężono jezdnie dla samochodów i namalowano czerwone pasy dla rowerów. Czyli wprowadzono 1:1 dokładnie to co na zachodzie. Efekt? Bliski zamieszek. Aczkolwiek na dodatkową uwagę zasługuje “fiokołek” urzędników, którzy zbudowali taką drogę niezgodnie z prawem (chociaż wypierają się że tak nie jest). Otóż szerokość jezdni wynosi tam 2 metry, przez co brakuje 50 cm by było zgodne z przepisami. Jednak urzędnicy tłumaczą, że “wytyczone pasy dla rowerów nie są wyłącznie dla nich. Nadal samochody mogą po tych pasach jeździć. Linia jest przecież przerywana, a nie ciągła.” – czytamy w gk24.pl. Tymczasem tam urzędnicy prawo jazdy to chyba znaleźli w czipsach. Prawo o ruchu drogowym mówi jasno: Art. 16. 1. Kierującego pojazdem obowiązuje ruch prawostronny. 4. Jeżeli pasy ruchu na jezdni są wyznaczone, nie może zajmować więcej niż jednego pasa.

Dlatego też, gdy patrzymy z różnych perspektyw na Białystok to naprawdę nie jest źle. Naprawdę lepiej przepychać się pomiędzy pieszymi, którzy wolą chodzić miękkim asfaltem niż twardą kostką brukową niż użerać z kierowcami samochodów. Nie jesteśmy jeszcze gotowi, by było u nas tak jak być powinno. Czyli cały ruch drogowy osobno, a piesi osobno. Póki co jesteśmy na etapie miksów.

fot. Kamil Timoszuk / Urząd Marszałkowski Województwa Podlaskiego

Prawosławne Podlasie zaprasza. Oto szlak kolorowych cerkwi.

Wiele osób przyjeżdża na Podlasie specjalnie po to, by zobaczyć kolorowe cerkwie. Najczęściej turyści zajeżdżają w jedno lub kilka miejsc, o których usłyszeli w internecie. Specjalnie dla wszystkich ciekawych prawosławnego Podlasia przygotowaliśmy wygodną, ułożoną ścieżkę. Przejedziecie 168 km i zobaczycie bardzo wiele punktów związanych z tą religią.

Podróż zaczynamy w Gródku. W pewnym sensie to tu zaczyna się historia podlaskiego prawosławia. W roku 1498 ziemie Wielkiego Księstwa Litewskiego to także dzisiejsze Podlasie. Marszałek Aleksandr Chodkiewicz – silnie związany z naszym regionem, postanawia z biskupem smoleńskim, a także wojewodą nowogrodzkim ufundować prawosławny klasztor w Gródku. Tam jednak życie miasta toczyło się pełną parą. Dzisiaj to uśpiona mieścina, gdzie wszystko dzieje się bardzo powoli. Przeszło 500 lat temu było zgoła inaczej, toteż mnisi mimo ufundowania im klasztoru postanowili się przenieść gdzie indziej. Drogę wskazał im krzyż, który położyli w rzece. W miejscu, gdzie się zatrzymał wybudowano monastyr. Był to Supraśl. Mimo to w Gródku także stoi okazała cerkiew. Jej przepiękne kopuły wprawiają w zachwyt wiele osób.

fot. Krzysztof Kundzicz / Wikipedia

Kolejne miejsce po drodze, w którym warto zobaczyć cerkiew będzie pobliskie Michałowo. Tym razem dla odmiany będziemy podziwiać architekturę drewnianą. Zwróćcie uwagę również na kolor malowania. W tym przypadku nawiązuje on do opieki świętego. Patronem jest św. Mikołaj. Następnie udamy się do Zabłudowa. Po drodze miniemy jeszcze piękną cerkiew w Topolanach. Zabłudowska Cerkiew Zaśnięcia Najświętszej Marii Panny to klasycystyczna świątynia, która została zbudowana w latach 1847-1855 na rzucie krzyża greckiego, z wieżą frontową przykrytą kopułą. Usytuowana jest po przeciwnej do kościoła stronie rynku.

Dalsza droga poprowadzi nas przez wrota do Puszczy Białowieskiej. Przystanek Trześcianka. Kraina otwartych okiennic to także miejsce, gdzie znajduje się piękna zielona cerkiew. Przypomina nieco meczet w Kruszynianach. I nie jest to przypadek. Tatarska świątynia wzorowana była na drewnianych cerkwiach Podlasia. Gdy powstawała w XVIII wieku, to taka architektura dominowała w naszym regionie. Następnie przejedziemy przez Puchły, gdzie stoi równie piękna cerkiew koloru niebieskiego. Po drodze miniemy jeszcze Ryboły, gdzie również znajduje się cerkiew. Biała z miętowymi kopułami. Jadąc dalej, miniemy jeszcze niebieską, drewnianą cerkiew na cmentarzu.

fot. K. Kundzicz / Wikipedia

Kolejny przystanek – Ploski. A tam Cerkiew Przemienienia Na Górze Tabor (Przemienienia Pańskiego). Piękny, intensywny niebieski kolor zachwyci każdego. Później odwiedzimy Pasynki. Na parkingu parafialnym we wsi zatrzymują się samochody z całej Polski: z Wrocławia, Warszawy, Torunia. Turystów przyciąga tu piękna drewniana cerkiew z 1891 r. Została ona niedawno odrestaurowana.

Kontynuując podróż możecie się lekko zdziwić. Znaki drogowe będą pisane po polsku oraz cyrylicą. Tak, to Szczyty-Dzięciołowo i Cerkiew Ścięcia Głowy Świętego Jana Chrzciciela. Następny przystanek to Orla, skądinąd znana z działalności szeptuchy. Jest tam także synagoga. Oprócz tego nie brakuje cerkwi – pw. Św. Archanioła Michała. Kolejny etap podróży to Dubicze Cerkiewne. Tam kolejna niebieska cerkiew. Ten kolor również nie jest przypadkowy – tak jak w poprzednich świątyniach tak pomalowanych, tak też i w tej powierzono opiekę Matce Bożej. Absolutnie musicie zobaczyć też architekturę z Kleszczel. Konkretnie to Cerkiew św. Mikołaja. Pierwsze wzmianki o świątyni w tym miejscu pochodzą z 1560 roku. Tuż obok znajduje się Dobrowoda, w której warto napić się ze świętego źródełka.

Tokary, fot. Dorota Ruminowicz / Wikipedia

Ostatnie dwa punkty to Tokary i piękna cerkiew na granicy polsko-białoruskiej oraz Święta Góra Grabarka i tamtejszy Klasztor, gdzie pielgrzymi zjeżdżają z całej Polski przywożąc krzyże. Na miejscu jest ich naprawdę mnóstwo! Ten klimatyczny widok zapamiętacie do końca życia!

fot. Ar2rek / Wikipedia

Szacuje się, że na Podlasiu jest około 200 tysięcy osób prawosławnych. W całym kraju jest to około pół miliona. Jeżeli chcielibyście zobaczyć wszystkie świątynie prawosławne w regionie to musielibyście sporo się najeździć, bo jest ich około 150.

Kultowy ogórek na białostockich ulicach! Turyści mogą jeździć do września.

Kultowy ogórek to autobus marki Jelcz. Kolejny sezon jeździ po białostockich ulicach. Z tej atrakcji można skorzystać do września. Nie tylko warto się przejechać dla poczucia wyjątkowego klimatu, ale także by poznać historię Białegostoku. Wycieczki odbywają się w każdą niedzielę do 26 września 2021 r. o godzinie 11.00, 12.00 i 13.00, wyjazd ma miejsce z przystanku znajdującym się na parkingu przy bocznym murze Pałacu Branickich (Plac Jana Pawła II).

Na każdy przejazd obowiązują bezpłatne wejściówki, które dostępne są w punkcie informacji turystycznej w Bramie Wielkiej Pałacu Branickich. Jest ona czynna w dni powszednie od 8.00 do 18.00 oraz w weekendy 8.00-20.00). Bilety można zdobyć również poprzez rezerwacje na e-mail: mcitbialystok@gmail.com. Rezerwacje dokonywane są na bieżący miesiąc. Rezerwacje na następny miesiąc przyjmowane będą od 25 dnia bieżącego miesiąca.

Przejazdy ogórkiem cieszą się dużym zainteresowaniem mieszkańców i turystów. Podczas przejazdu przez szybę kultowego ogórka można podziwiać ciekawe miejsca Białegostoku, a przy okazji posłuchać przyjemnej muzyki.

fot. Podlaski Wojewódzki Urząd Ochrony Zabytków

Deweloperom do Supraśla wstęp wzbroniony. Żadnych bloków!

Prof. Małgorzata Dajnowicz, podlaska wojewódzka konserwator zabytków, wpisała do rejestru zabytków magazyny dawnej Supraskiej Sukiennej Manufaktury S. H. Cytrona w Supraślu. Oznacza to, że deweloper, który chciał tam stawiać bloki musi się pożegnać z taką koncepcją. Mieszkańcy tego uzdrowiska są zgodni od dawna. Żadnych bloków! Z wnioskiem o wpisanie zespołu budynków magazynowych dawnej Supraskiej Sukiennej Manufaktury S. H. Cytrona do Podlaskiego Wojewódzkiego Konserwatora Zabytków zwróciło się Towarzystwo Przyjaciół Supraśla.

Wpis do rejestru obejmuje dwa magazyny. W magazynie północnym składowano szmaty potrzebne do produkcji tkanin, zaś w południowym – gotowe wyroby włókiennicze. Oba budynki mają wartości historyczne i naukowe. “Magazyny związane są z fabrykanckimi rodzinami Buchholtzów i Cytronów. Są źródłem badań dziejów jednej z największych i najstarszych supraskich fabryk włókienniczych.” mówi prof. Małgorzata Dajnowicz, podlaska wojewódzka konserwator zabytków.

Położony nad rzeką Supraśl, z dobrze rozwiniętą infrastrukturą umożliwiającą stosowanie napędu wodnego, od lat 30. XIX wieku był szczególnie dogodnym miejscem dla lokowania zakładów włókienniczych. W 1837 roku Adolf Buchholtz założył tu początkowo niewielką fabrykę sukna i kortów, która na przełomie XIX i XX wieku stała się największym zakładem w mieście. W pierwszej dekadzie XX wieku, po śmierci Adolfa Augusta Buchholtza, fabryka przeszła na własność żydowskiego przedsiębiorcy Samuela Hirsza Cytrona.

Po zakończeniu I wojny światowej, fabryką zarządzali syn Samuela – Haim i wnuk po synu Beniaminie – Arkadiusz. Oficjalny szyld firmy brzmiał: “Supraślska Sukienna Manufaktura S. H. Cytrona. Spółka Akcyjna”. Wyprodukowane w fabryce towary były wysyłane do Chin, Japonii i Hiszpanii. Koce żakardowe eksportowano do Afryki, Ameryki Południowej i Północnej, ZSRR. Zakład produkcyjny Cytrona w Supraślu posiadał wszystkie oddziały produkcyjne, zatrudniał 500 robotników i współpracował ze wszystkimi mniejszymi zakładami w okolicy. Właściciele budynków fabrycznych – Buchholtzowie i Cytronowie, odegrali znaczącą rolę w dziejach miasta i okolic. “Pozostawili po sobie cenne zabytki – m.in. pałac i kaplicę – mauzoleum, wspomagali tutejszy monaster prawosławny, zbór protestancki i parafię katolicką, troszczyli się o poziom życia i wykształcenie pracowników fabryk i mieszkańców miasta.” – prof. Małgorzata Dajnowicz. W 1944 roku wycofujące się oddziały wojsk niemieckich spaliły supraskie zakłady włókiennicze, w tym fabrykę Cytrona. Pożar sprawił, że Supraśl jako ośrodek przemysłu włókienniczego przestał istnieć.

Z uznaniem patrzymy jak wola mieszkańców została spełniona. Gdyby deweloperzy mogli, to by zabudowali każdą dziurę. Nie zważając na nic. I oczywiście ich nie obwiniamy, bo kto nie chce zarobić dużych pieniędzy? Szczególnie że robią to legalnie. Niestety cała otoczka tego biznesu jest tak okropna, że ktoś musi tego pilnować i to mocno!

tekst na podst. Podlaski Wojewódzki Urząd Ochrony Zabytków

Nowa atrakcja w Tykocinie. Jeszcze budują, a już wzbudza kontrowersje.

W marcu ubiegłego roku pisaliśmy o tym, że w Tykocinie powstanie 1,5-kilometrowa ścieżka dydaktyczna, dzięki której będzie można spacerować po obu stronach Narwi. Miasteczko miało wreszcie zyskać nabrzeże. Wcześniej rzekę można było podziwiać jedynie z mostu. Dojście do brzegu było bardzo trudne. Od początku było wiadomo, że nawierzchnia ścieżki będzie z kostki, bo będzie przystosowana i dla pieszych i dla rowerzystów.

Gdy inwestycję zrealizowano, to się okazało, że pomysł ścieżki nie wszystkim się podoba. Szczególny problem stanowi kostka. Trzeba przyznać, że tendencja do betonowania wszystkiego przechodzi ludzkie pojęcie, ale z drugiej strony – inna nawierzchnia wykluczyłaby możliwość zwiedzania rowerem.

Mimo, że niektórym się takie coś nie podoba, trzeba przyznać że kostka wyjątkowo jest dobrym rozwiązaniem. Oprócz wspomnianych rowerzystów, będzie można tam spacerować nie tylko samemu, ale też z wózkiem. W przypadku drewnianej kładki byłoby to mocno utrudnione. Utwardzona nawierzchnia bez kostki stanowiłaby problem po każdym deszczu. A t tak mamy dobry pomysł. Gdy tylko spadnie deszcz, to woda bezproblemowo spłynie do rzeki.

Walka z betonozą to właściwy kierunek, ale nie można też popadać w przesadę. Dlatego my dołączamy do tego chóru, który śpiewa o tym, że kładka jest dobrze zrobiona. Czekamy na resztę i zachęcamy do zwiedzania choćby zaraz!

Featured Video Play Icon

Rozlewiska na Supraśli latem. To dlatego masowo padły ryby.

Sytuacja zdaje się być powoli opanowywana. Na rzece Supraśl jak widzimy na powyższym filmie, pojawiły się ogromne rozlewiska po ulewach. Przy obecnych upałach utworzenie się mikroorganizmów i wymieszanie się tego co na łące, z tym co w rzece – spowodowało przyduchę. Jak informowaliśmy – zarówno dotknęło to rzekę Supraśl jak i Biebrzę. Tony ryb padło z powodu braku tlenu w wodzie.

W ostatnich dniach strażacy cały czas napowietrzali wodę w Supraślu. Powoli widać efekty – padłych ryb wyławia się coraz mniej. Na szczęście w najbliższych dniach będzie też nieco chłodniej. Gdy spadnie temperatury wody, natura będzie miała szansę się odradzać. Aczkolwiek straty są ogromne. Warto też dodać, że przed nami jeszcze kawał lata i takie sytuacje jak ostatnio prawdopodobnie będą się jeszcze zdarzać. Dlatego władze Supraśla jak i Wasilkowa muszą jak najszybciej zacząć inwestycję, dzięki której w kolejnych latach nie będzie dochodzić do katastrof ekologicznych.

A my nieustająco o tym przypominamy, bo widzimy, że najchętniej temat zostałby przemilczany. Napowietrzanie rzeki przez strażaków jest karkołomne i doraźne. Bez nowoczesnych urządzeń napowietrzających będzie coraz gorzej. Natura aż tak szybko się nie odradza. Tymczasem ani burmistrz Supraśla, ani burmistrz Wasilkowa nie wspominają o żadnych planach na przyszłość w związku z katastrofą.

Zmiany klimatyczne zaczynają naszej naturze dawać w kość. Lata 2017-2020 to był czas permanentnej suszy. Po podpaleniu w Biebrzańskim Parku Narodowym – zrobił się gigantyczny pożar, z którym walczono wiele dni. W 2021 roku uderzyły takie ulewy i upały, które zabiły tony ryb w rzece. Zabetonowany Białystok zmaga się z podtopieniami, zaś zimą z paraliżem. Niestety przyszłość nie rysuje się w ładnych kolorach. Zarówno politycy jak i samorządowcy kompletnie się tym wszystkim nie przejmują.

 

fot. bialystok.pl

Nowa atrakcja w Białymstoku. Dzieci będą zachwycone!

Park Konstytucji 3 Maja przy białostockim ZOO zyskał nową atrakcję dla dzieci. Tamtejszy plac zabaw wyposażony jest w urządzenia edukacyjno-wodne. 17 lipca 2021 atrakcja zostanie oficjalnie otwarta. Wydarzeniu będzie towarzyszyć festyn. W programie lody, popcorn i liczne animacje dla najmłodszych. Początek imprezy o 12.00

Inwestycja w Parku Konstytucji 3 Maja objęła budowę placu zabaw i zagospodarowanie terenu. Powstał obiekt dla dzieci o bezpiecznej nawierzchni piaskowej, wyposażony w 6 zestawów urządzeń edukacyjno-integracyjnych przeznaczonych do bezpiecznej, a jednocześnie kreatywnej zabawy z użyciem wody wraz z zewnętrznymi wodociągowymi instalacjami doziemnymi. Na tym terenie stanęły też obiekty małej architektury: 10 ławek z oparciem, 4 kosze na śmieci, 10 stojaków na rowery, niski natrysk do opłukania rąk albo nóg przez dzieci korzystające z zabawek typu „zdrój uliczny”.

W ramach inwestycji wybudowano budynek toalety publicznej (dostępny również dla osób niepełnosprawnych) wraz z zapleczem technicznym. Na terenie obiektu są nawierzchnie utwardzone – nawierzchnia żwirowa (mineralna), bezpieczna nawierzchnia piaskowa pod urządzenia placu zabaw dla dzieci, nawierzchnia z desek kompozytowych, nawierzchnia z kostki brukowej wokół „zdroju ulicznego”. Zadbano też o zieleń – powstały trawniki przy placu zabaw i alejkach spacerowych. Nasadzono pnącza przy toalecie. Teren został oświetlony i jest monitorowany.

Inwestycja była realizowana od końca listopada 2020 r. do końca czerwca 2021 r. Kosztowała 1,6 mln zł.

Białystok ma już prawie 160 km ścieżek rowerowych. Będą następne.

Dopiero co oddano do użytku podwieszaną ścieżkę rowerową przy ul. Kalinowskiego, a już znane są plany kolejnych inwestycji rowerowych w mieście. Białystok jest jednym z liderów rozwoju infrastruktury rowerowej w Polsce. Każdy, kto odwiedza inne miasta może to zauważyć gołym okiem.

W trakcie realizacji są w Białymstoku są drogi dla rowerów m.in. na Alei Tysiąclecia Państwa Polskiego, dzięki której można dogodnie jechać na Jurowce. Inwestycje są także na ulicy Depowej i Słonecznej. A w najbliższym czasie rozpocznie się także rozbudowa infrastruktury rowerowej na ulicach Łomżyńskiej, Bohaterów Monte Cassino, Św. Rocha. Będzie również ścieżka na Raginisa, dzięki której rowerzyści będą mieli dogodny wyjazd na Supraśl. Powstanie także ścieżka w planowanym przejściu podziemnym pod torami dworca kolejowego. Ścieżki powstaną także wraz z rozbudową ulic Kolejowej i Zwycięstwa.

Podwieszana ścieżka rowerowa na Kalinowskiego wraz z chodnikiem ochrania systemy korzeniowe kasztanowców rosnących wzdłuż ulicy. Konstrukcja ma długość 30 m i 4 m szerokości. Nawierzchnia z betonowych płyt wspiera się na palisadzie z betonowych bloczków, co odciąża korzenie drzew. Przejażdżka tą bezpieczną dla drzew ścieżką, w cieniu pięknych kasztanowców, to czysta przyjemność.

fot. OSP Supraśl, Zalew w Supraślu

Katastrofa ekologiczna na rzece Supraśl. Trzeba ją ratować!

Śnięte ryby, na całej szerokości rzeki Supraśl, zastali strażacy w sobotę 10 lipca 2021 r. po zgłoszeniach wędkarzy. Plaże w Supraślu i Wasilkowie zostały obłożone zakazem kąpieli do odwołania. Wstępnie ustalono, że nastąpiła tzw. “przyducha”. Jej konsekwencje odczujemy przez kolejne lata. Potrzebne są pilne inwestycje, by ratować rzekę.

Jak wiemy z lekcji chemii, woda to inaczej H2O czyli połączenie wodoru z tlenem. “Przyducha” natomiast to taki stan, w którym tlenu w wodzie jest dużo mniej niż powinno. Jego braki powodują powolną śmierć ryb, które najpierw zaczynają być niecierpliwe. Potem ich ruchy są gwałtowne. Zaczynają też próbować łapać powietrze. W kolejnym kroku skóra i skrzela bledną, następuje wytrzeszcz oczu i śmierć z osłabienia. Masowe wymarcie ryb wpływa na cały ekosystem. Jak wiemy z biologii – istnieje coś takiego jak łańcuch pokarmowy. Brak ryb powoduje głodowanie innych gatunków i ich migrację – choćby ptaków. Ostatecznie dochodzi do pogorszenia się jakości życia człowieka.

To z czym mieliśmy do czynienia na rzece Supraśl, możemy nazwać katastrofą ekologiczną. Doszło do zjawiska, które zabiło masowo ryby. Dodajmy, że jest początek lata i początek kłopotów. “Przyducha” wystąpiła dlatego, że najpierw występowały obfite deszcze. Powstały rozlewiska na łąkach. W takim środowisku powstały masowo mikroorganizmy, które natomiast zabrały tlen rybom. Przed nami zapewne kolejne letnie ulewy. Przypomnijmy, że człowiek doprowadził do zmian klimatycznych, przez co zjawiska atmosferyczne rzadko występują normalnie. Są wielkie ulewy, rekordowe upały czy trąby powietrzne.

Napowietrzanie Zalewu w Wasilkowie

Odrodzenie się środowiska na rzece Supraśl wymagać będzie kilku lat. Jednak trzeba zaznaczyć, że mówimy tu o latach bez kolejnych “przyduch”. Dlatego też bez ratowania rzeki przez człowieka, może to być niemożliwe. Podobny problem mieli w Ełku. Tam wykonano rekultywację zbiornika wodnego. Specjalne urządzenia napowietrzają wody jeziora za pomocą 2 urządzeń, zanurzonych w najgłębszych miejscach jeziora. Jednocześnie dozowane są do wody sól i żelazo, które powodują dezaktywację fosforu. Aby ograniczyć dopływ mikroorganizmów do wody umieszczono glony poroślowe. Generalnie rzecz biorąc – uczyniono z jeziora wielkie akwarium.

Weźmy pod uwagę, że rzeka płynie i jest to inny rodzaj zbiornika niż jezioro. Problem “przyduchy” wystąpił nad zalewem w Supraślu, a następnie przeniósł się rzeką nad zalew w Wasilkowie. Dlatego też te dwa zbiorniki wodne powinny zostać zamienione jak najszybciej w takie “akwaria”. Gminy Supraśl i Wasilków jeżeli chcą ratować rzekę, to powinny natychmiast zacząć planować tego typu inwestycje. W innym przypadku będziemy świadkami kolejnych, coraz częściej występujących “przyduch”. Coraz częstszy będzie też widok strażaków, którzy ręcznie będą napowietrzać zbiorniki. Będą też zakazy kąpieli. Czy tego chcemy?

Featured Video Play Icon

Białostocki zespół Imperium odnowił swoje hity

Złote lata 90. w Polsce to także rozkwit disco polo. Wtedy oglądaliśmy w Polsacie takie programy jak Disco Relax w niedzielę rano czy Disco Polo Live w sobotę wieczorem. Występowała tam cała plejada zespołów, z czego bardzo dużo z Podlasia. To właśnie wtedy Polska odkryła Zespół Akcent, Boys (z Ełku), Milano, Bayer Full, czy Imperium. Późniejsze czasy sprawiły jednak, że muzyka ta ludziom nieco “zbrzydła”, zaczęto ją nawet krytykować, że jest bardzo prosta, a wręcz prostacka. Nigdy nie miała wstępu do dużych rozgłośni radiowych. Tym samym krytykom i tym samym rozgłośniom nie przeszkadzały jednak zagraniczne proste piosenki.

Po latach Polacy na szczęście wyleczyli się z kompleksu na punkcie disco polo. Nowa fala młodych wykonawców, a także nowoczesne brzmienia spowodowały, że ludzie na nowo pokochali disco polo. Teraz nie tylko słyszymy je na weselach, ale też często na grillach czy innych zwykłych imprezach. Przestano bać się puszczać muzykę na imprezach sportowych. Choćby po jednej z nich wielkim hitem stał się kawałek Weekendu – Ona tańczy dla mnie, zaś sejneński wokalista z drugiej ligi disco polo wskoczył do ekstraklasy. A tam ciągle niezatapialni Boysi, czy Akcent, którzy nie tylko koncertowali, ale pojawiali się często w TVP i Polsacie.

Były też jednak i takie zespołu, które nieco odeszły w zapomnienie, a dziś przypominane są ich klasyki w telewizji Polo TV. Wspomniane wcześniej Milano czy Bayer Full, ale też Imperium. Ci ostatni próbowali “wrócić” w 2013 roku. Niestety, to co zaprezentowali było kompletną klapą. Pomijając treść piosenki, taki teledysk nawet w odległym już 2013 roku to było coś, czego nikt już nie robił.

Na szczęście później już było tylko lepiej. Kolejne klipy zespołu były profesjonalne, a zatem odbiór piosenek dużo lepszy.

W kolejnych latach Imperium wróciło do swoich największych hitów. Postanowili nagrać je od nowa. Fani do tej pory mogli się zadowolić jedynie tym, co nagrano w latach 90. A wtedy jakość wideo była dużo gorsza niż obecne możliwości. Jakość dźwięku też nie powalała. Dlatego też – można powiedzieć, że dawne hity dostały drugie życie.

Ostatnie nagranie zespołu pochodzi ze stycznia 2020 roku. To Imperium – Nie ma nas. Możemy tam zobaczyć centrum Białegostoku, ale trochę z innej strony. Muzyka dalej trzyma poziom, a my trzymamy kciuki za dalsze sukcesy białostoczan.

fot. Książnica Podlaska

Nudzisz się w wakacje? Wypożycz planszówkę, poczytaj na tarasie widokowym.

Wbrew pozorom, świat gier planszowych wyszedł już dawno poza “Monopoly” i rzucanie kostką. Jest dużo bardziej rozwinięty, zaś dobre tytuły potrafią kosztować krocie. Dlatego też nowa propozycja Książnicy Podlaskiej, to dobra wiadomość dla wszystkich tych, którzy nie chcą wydawać dużych pieniędzy, a dobrze się bawić. Jeżeli dopadnie Was wakacyjna nuda, to czym prędzej pędźcie wypożyczyć planszówkę!

Od 1 lipca w dwóch filiach Książnicy Podlaskiej będzie można je wypożyczać. Wypożyczalnię Gier Planszowych wymyślili białostoczanie i przeforsowali w ramach Budżetu Obywatelskiego.W ofercie jest ponad 400 tytułów najpopularniejszych, najciekawszych oraz najlepszych gier planszowych dostępnych na rynku. W ofercie znajdą się pozycje dla dzieci i młodzieży, planszówki oraz gry karciane dla rodzin, a także takie, które skierowane są do dorosłych graczy. Nie zabraknie także gier edukacyjnych, terapeutycznych i rehabilitacyjnych – zgodnie z potrzebami użytkowników.

Gdzie, kiedy i jak wypożyczyć gry planszowe?

Wypożyczalnie działać będą w dwóch filiach Książnicy Podlaskiej – w filii nr 4 (ul. Komisji Edukacji Narodowej 36/4, tel. 85 67-92-141) oraz w filii nr 15 (ul. M. Curie-Skłodowskiej 14B, tel. tel. 85 74-25-953). Gry planszowe będą mogli bezpłatnie wypożyczać czytelnicy Książnicy Podlaskiej, który ukończyli 13 lat. Jeden czytelnik będzie mógł wypożyczyć jednorazowo dwa egzemplarze gier na okres jednego miesiąca, bez możliwości przedłużenia.

Czytaj na tarasie widokowym

To nie wszystkie nowości w Książnicy Podlaskiej. Od miesiąca działa letnia czytelnia na tarasie widokowym. Od poniedziałku do piątku w godz. 10.00 – 13.30 oraz w godz. 14.00 – 17.00. Obowiązuje wcześniejsza rezerwacja miejsc. Można jej dokonać w Czytelni Ogólnej (II piętro), telefonicznie nr. 85 67-67-225 lub e-mailowo: czytelnia@ksiaznicapodlaska.pl.

Featured Video Play Icon

Kolejna powódź w Białymstoku. Kiedy Truskolaski zacznie coś robić?

W 1922 roku miała miejsce w Białymstoku wielka powódź. Było to 28 lipca. Prawie po 100 latach widzimy, że miasto znów jest ofiarą powodzi, ale tym razem cyklicznych i częstych. Zalane są samochody i posesje. Dlaczego do tego dochodzi od kilku lat, każdego lata w mieście? 28 lipca 1922 roku – Dziennik Białostocki – napisał o wielkiej powodzi w Białymstoku. Zatopione zostały m.in. Bank Przemysłu i Handlu i firma “Textil” przy ul. Sienkiewicza, a także synagoga przy ul. Nadrzecznej (nieistniejąca droga, dziś część Al. Piłsudskiego). Komunikacja piesza przez Białkę była możliwa tylko przez most przy ulicy Pałacowej, bo pozostałe skryła woda. Zalane zostały nawet piętra w budynkach położonych bliżej rzeki.Do akcji wkroczyły służby wojewody i prezydenta miasta, korzystano z pomocy wojska.

1 lipca 2021 roku – zalany został Uniwersytecki Szpital Kliniczny, woda pływała w autobusach komunikacji miejskiej, które przewoziły pasażerów. Pod wodą znalazły się także ulice Branickiego, Miłosza, Piastowska, Towarowa, Wasilkowska, Tysiąclecia, Jurowiecka, Wierzbowa, Poleska, Wiewiórcza, Ciołkowskiego, Legionowa, Pogodna. Prognozy pogody sugerują że to nie koniec, a początek. Kto miał być jednak zaskoczony, to mógłby być już wiele lat temu, bo cykliczne powodzie w mieście to żadna nowość.

Kto za to odpowiada? Przeglądając lokalne media wiemy już, że nie będziemy pierwsi we wskazaniu winnego. To Tadeusz Truskolaski – Prezydent Białegostoku. Czy on odkręca jakiś magiczny kurek i potem zalewa nam miasto? Czytając komentarze osób, które go bronią, można odnieść wrażenie – że taki jest główny zarzut lokalnych mediów do włodarza. Tak jednak nie jest. Truskolaski nie odkręca żadnego kurka i woda nie zalewa miasta. Powodzie są, bo padają obfite deszcze, a ten sam Truskolaski od wielu lat nic z tym nie robi. Mimo, że chyba już każdy wie, że im więcej betonu, tym jeszcze większe powodzie. Tymczasem prezydent i jego ekipa dalej betonują. Mimo, że chyba każdy już wie żeby nic nie budować przy rzece, to Truskolaski betonuje przy rzekach.

Przyjrzyjmy się zalanym ulicom. Branickiego – Rzeka Biała płynie tam prosta niczym od linijki. Teoretycznie powinna działać jak rynna, którą woda szybko spływa dalej. W praktyce widzimy, że to nie działa. Przyjrzyjmy się ile tam jest betonu. Pętla autobusowa, wielkie “apartamenty”, zabetonowany plac przy teatrze. Ulice Wasilkowska, Jurowiecka, Legionowa czy Pogodna to w zasadzie jeden wielki beton.

Odkąd można było przewidzieć powtarzalność powodzi, to Truskolaski mógł wcześniej zakontraktować sprzęty do szybkiego usuwania skutków powodzi. Dodatkowo zamiast wszystko betonować, powinien uwzględnić równowagę pomiędzy stosunkiem terenów zielonych do inwestycji. Każde blokowisko powinno mieć nie tylko miejsca parkingowe, ale uwzględniony zbiornik retencyjny z terenami zielonymi. I to w ilości 50 do 50 proc. To jeszcze nie wszystko – plany zagospodarowania przestrzennego powinny absolutnie zakazywać budowania czegokolwiek przy rzece. Tymczasem jak wyglądają ul. Jurowiecka czy Wierzbowa? Odpowiedzcie sobie sami.

Jedno jest pewne. Dopóki nie zmieni się prezydent w mieście, nie widać nawet perspektyw na to, by białostoczanie nie byli podtapiani latem i paraliżowani zimą.

Marszałku, czas na kolejowe połączenie z Białowieżą!

Od 1 lipca 2021 roku zwiększyła się siatka dostępnych połączeń kolejowych w województwie podlaskim. Obecnie z Hajnówki da się dojechać do miejscowości Narewka i Siemianówka. I chociaż negatywnie oceniamy to miejsce turystycznie, toteż rozszerzanie siatki połączeń kolejowych w regionie trzeba pochwalić. Gdy się przyjrzymy na to, gdzie można dojechać, a gdzie nie – po istniejącej infrastrukturze, to okazać się może, że niewiele już zostało do zrobienia. Dlatego też apelujemy do Marszałka Województwa Artura Kosickiego, by ten zainicjował inwestycję przedłużenia trasy kolejowej do Białowieży, uruchomił połączenia do Śniadowa i przedłużył trasy z Walił do Gobiat oraz z Siemianówki do Cisówki.

 

Tak jak na powyższej mapie wyglądają obecne możliwości kolejowe Podlaskiego. Na zielono zaznaczone są aktywne trasy, zaś na czerwono trasy, gdzie pasażerowie nie mogą dojechać. W kwestii połączenia z Łomżą, to coś zaczęło się dziać już w tamtym roku. Pod koniec czerwca 2020 roku PKP Polskie Linie Kolejowe S.A. podpisały z Marszałkiem Województwa Podlaskiego umowę o dofinansowanie z Regionalnego Programu Operacyjnego Województwa Podlaskiego 2014-2020 na wykonanie dokumentacji projektowej dla remontu tej trasy. Zarząd Województwa Podlaskiego przyznał ponad 4 mln zł dofinansowania z funduszy unijnych. Czy ostatecznie powstanie, jeszcze nie wiadomo. Dokumentacja projektowa ma być gotowa na 2023 rok. Dopiero wtedy zapadną dalsze decyzje, czy kontynuować inwestycje. W polityce niestety nic nie wiadomo. Już raz tak było, gdy wydano mnóstwo pieniędzy na dokumentację dotyczącą lotniska regionalnego, by potem ówczesny marszałek Dworzański stwierdził, że lotniska nie będzie. Miejmy nadzieję jednak, że niezależnie kto w 2023 roku będzie marszałkiem, to inwestycja będzie kontynuowana i docelowo pociągi do Łomży wrócą w 2027 roku. Przewozy pasażerskie do Łomży zawieszono w 1993 roku.

Zostańmy jeszcze przy obecnej trasie. Obecnie droga kolejowa Śniadowo – Czerwony Bór – Łapy – Białystok nie jest wykorzystywana mimo zadowalającego stanu technicznego. Czy tak powinno być? Zdecydowanie nie. Dlatego nie czekając do 2027 roku – na tej trasie powinien jeździć pociąg pasażerski już teraz. Niestety, w naszym regionie o mniejszych miejscowościach prawie się nie myśli. Nawet w kontekście dostępności dla mieszkańców i możliwości turystycznych. Podobna sytuacja jest na trasie Białystok – Waliły (Gródek). Po drodze pociąg zahacza o małe miejscowości, ale mógłby dojeżdżać do granicy. Jak widać na mapie – Gobiaty nie są aż daleko. Mowa tu o odcinku 16 km i kilku stacjach – takich jak Straszewo czy Zubki Białostockie, gdzie oprócz mieszkańców chętnie dojechaliby turyści, by spacerować po puszczy, zbierać grzyby czy jeździć rowerem. Brakuje też jednej stacji na nowej trasie Hajnówka – Narewka – Siemianówka. Mimo, że po drugiej stronie zalewu mamy niemalże odludzie, to ze względu na walory turystyczne pociąg powinien przejeżdżać przez zalew do Cisówki.

Ostatni fragment z mapy to Białowieża. Tutaj sytuacja jest skomplikowana, ale realna. Przede wszystkim zacznijmy od tego, że władze powiatu hajnowskiego były zdecydowane linię odbudować. Zwróciły się z prośbą o dofinansowanie do marszałka Kosickiego. Ten niestety odmówił. Problemem był fakt, że beneficjentem byłby Powiat hajnowski, a pieniądze na inwestycje kolejowe były przeznaczone dla PKP. Te jednak nie mogło samodzielnie inwestycji przeprowadzić (nawet gdyby chciało), bo musiałoby realizować ją na gruntach powiatu. Jak widać potrzebne przy tej inwestycji są przede wszystkim wola polityczna i porozumienie. Póki co o takowym nie słychać. Tu mógłby zadziałać marszałek województwa, który dysponując pieniędzmi dla jednych i drugich – może skłonić obie strony do współpracy. Białowieża, to bardzo popularne miejsce turystyczne, które potrzebuje dojazdu. Szczególnie, że teraz nie ma nawet autobusowych połączeń Hajnówka – Białowieża powiązanych czasowo z przyjazdami pociągów z Warszawy i Białegostoku.

Obecnie tory do Białowieży są kompletnie zdezelowane. Szybkość przelotowa to 0 km/h. Oczywiście warto wspomnieć, że po tych zdezelowanych torach jeździ czasem prywatny pociąg-restauracja. Jednakże o publicznych przejazdach nie ma mowy. Spróchniałe podkłady gniją w ziemi. Trzeba by było wszystko rozebrać i położyć od nowa. Miejmy nadzieję, że tak się w końcu stanie. Tak naprawdę nie ma czasu do stracenia. Turystyka, to bardzo dużą gałąź gospodarki, z której wciąż z jakiegoś powodu nie chcemy zarabiać pieniędzy pełną parą. A to będzie możliwe, jeżeli pozwolimy ludziom dojechać do wszystkich naszych atrakcji bez samochodu.

21 dni po pożarze drewnianego domu jest decyzja. Powstaną 2 bloki.

Paliło się tam w kwietniu, a także pożar drewnianego domu obserwowaliśmy jeszcze 3 czerwca. Mowa o okolicy ulicy Bema i Angielskiej w Białymstoku. 24 czerwca 2021 roku Rafał Rudnicki – wiceprezydent Białegostoku – wydał decyzję zezwalającą na budowę w tym miejscu bloków. Powstaną dwa. Miasto zmienia się bardzo dynamicznie, z zawrotną prędkością wręcz. Inwestycję będzie realizować spółka komandytowa “Apartamenty Rogowski”.

Inny dom przy ul. Młynowej – graniczący z popularnym Street Foodem, który jest zabytkowy – miasto postanowiło wystawić na sprzedaż. Chce za to prawie 2 mln zł. Wcześniej wystawiany był na sprzedaż charakterystyczny, drewniany dom przy ul. Mazowieckiej na tak zwanym “kwartale Kaczorowskiego”. Oba są zabytkowe, ale wielokrotnie się przekonaliśmy, że to żadna przeszkoda, bo one są zabytkowe tylko do czasu pożaru.

Na sprzedaż jest dom po lewej
Dom przy ul. Kaczorowskiego również jest na sprzedaż

Można powiedzieć, że nadchodzi zmierzch pewnej ery w Białymstoku. Drewniana i zabytkowa architektura na raty odchodziła w zapomnienie na rzecz “apartamentowców”. Wiele domów najpierw płonęło w dzielnicy Bojary, następnie płonęły domy w okolicach ul. Bema. To, co na świecie uznane zostałoby za pewien fenomen, u nas zostało spalone i zniszczone. A tym fenomenem było przeplatanie się tych wszystkich domów z nowoczesną architekturą. Wystarczyło odpowiednio o to zadbać i zagospodarować.

Ludzie muszą gdzieś mieszkać, to fakt. Jednak nie ma naszej akceptacji do tego, co się działo na przestrzeni lat. Najgorsze jest to, że wszyscy udawali, że nie ma tematu. Nie ma żadnego winnego pożaru, żadnych oskarżonych, a białostockie uchwały Rady Miejskiej – plany zagospodarowania przestrzennego wręcz zachęcały do palenia kolejnych domów.

Proceder zaczął się jeszcze zanim Tadeusz Truskolaski został prezydentem. Jest nim już 15 lat. Miał mnóstwo czasu – tak jak i wszyscy radni, którzy dotąd zasiadali w radzie – by zainicjować zmiany w lokalnym prawie, by bandyckie wypalanie domów nie miało żadnego sensu. Tak się jednak nie stało.

Featured Video Play Icon

Podlaskie lasy pełne kurek! Gdzie zbierać?

Grzyby możecie zbierać we wszystkich podlaskich lasach – Puszczy Białowieskiej, Knyszyńskiej i Augustowskiej. Miejscówek jest do wyboru i do koloru. Grzybiarzy można napotkać najczęściej w okolicach Supraśla, gdzie jest kilka rezerwatów obok siebie. Szczególnie ciekawym miejscem jest droga z Kołodna przez Cieliczankę do Supraśla, a także z Supraśla do Surażkowa i Kopnej Góry. Warto też wybrać się w drogę pomiędzy Supraślem a Czarną Białostocką, prowadzącą przez Jałówkę i Budzisk.

Leśne przysmaki możecie znaleźć także w okolicach Żedni. Tam w zasadzie można liczyć na kurkowy urodzaj. Podobnie w okolicach granicy z Białorusią za Gródkiem oraz po drodze z Walił do Wyżar. Okolice zbiornika wodnego to także wiele leśnych dróg, gdzie możecie śmiało zabierać koszyk.

Topiło i Białowieża – to natomiast miejsca, które warto odwiedzić jeżeli chcecie szukać w Puszczy Białowieskiej. Warto także zajrzeć do Teremisek, a także wyruszyć drogą Narewkowską. Możecie poszukać także grzybów w okolicach Masiewa. Nie zapominajmy też, że Hajnówka to także doskonałe miejsce na leśne wyprawy po grzyby. Pamiętajcie, że te wspaniałe przysmaki najlepiej zbierać po deszczu.

Nikt nie przegrał, nikt nie wygrał. Tłumaczymy o co chodzi z decyzją w sprawie Krywlan.

Dla niektórych zawiłości prawne tego zagadnienia mogą być na tyle skomplikowane, że nie wiedzą co właściwie oznacza decyzja sądu w sprawie Krywlan, która wstrzymała wycinkę Lasu Solnickiego. Dlatego też wytłumaczymy to, a także czy jest szansa na to, że lotnisko w Białymstoku w końcu ruszy. Zacznijmy od tego, że tej sprawy nikt nie przegrał, ani nikt nie wygrał. Zawiłości związane ze zmianą prawa zadecydowały o tym, że decyzja Samorządowego Kolegium Odwoławczego w Białymstoku została uchylona. Teraz są dwie drogi – można dalej się sądzić, co nie ma żadnego sensu lub wydać nową, prawidłową decyzję o wycince Lasu Solnickiego, co trochę potrwa.

Zacznijmy jednak od początku. Każda decyzja, którą wydaje na przykład Prezydent Miasta Białegostoku (czyli w rozumieniu przepisów Organ) podlega pewnej kontroli. Decyzja zawsze dotyczy kogoś – osoby, organizacji, firmy (Strony). Jeżeli ta Strona nie jest zadowolona z decyzji, to ma prawo się odwołać. Wtedy sprawą zajmuje się “Organ wyższego stopnia”. W przypadku Prezydenta Miasta Białegostoku jest to Samorządowe Kolegium Odwoławcze. Od decyzji tego Organu nie ma już odwołania.

Jak widzicie, mimo że nie ma odwołania, to sprawa lotniska znalazła się w sądzie. I tu dochodzimy do sedna. Sąd Administracyjny nie stwierdza czy decyzja była słuszna czy niesłuszna, lecz czy była legalna. Czy organ, który ją wydawał – miał prawo ją wydać. Bowiem każda decyzja musi być wydana na podstawie przepisów prawa. W przypadku Krywlan – przepisy się zmieniały. Najpierw o wycince miał decydować Urząd Lotnictwa Cywilnego, potem Prezydent Białegostoku, który nie chciał tego robić, więc robił wszystko, by inny urząd zrobił to za niego. Tak się jednak nie stało. Dlatego też prezydent Truskolaski w końcu postanowił, że policzy ile jest drzew w Lesie Solnickim i wyda decyzję. Tak też się stało. Wydał decyzję, w której przesądził ile drzew ma zostać wyciętych jako przeszkody lotnicze.

Tej decyzji sprzeciwili się przedstawiciele Lasów Państwowych – jako Strona. Druga ze stron było Stowarzyszenie Okolica, które postanowiło walczyć o zachowanie Lasu Solnickiego. Z mocy prawa – mieli prawo również być stroną podstępowania dotyczącego Krywlan. Samorządowe Kolegium Odwoławcze uznało, że decyzją Prezydenta Miasta Białegostoku była słuszna. Leśnicy zaskarżyli jej legalność do sądu. Ten przyznał im rację – nie była ona legalna, ale nie z powodów, które w skardze wskazali (ochrona środowiska). Okazało się, że od 2 października 2020 roku do 12 lutego 2021 roku nie obowiązywało w Polsce żadne prawo regulujące usuwanie przeszkody lotnicze. Tadeusz Truskolaski podjął decyzję 23 grudnia 2020 roku na podstawie prawa, które w październiku wygasło.

Teraz Prezydent Miasta Białegostoku oraz Strony mogą od decyzji odwołać się jeszcze do Sądu w sprawie kasacji. Nie ma to jednak najmniejszego sensu, bo takie postępowanie potrwałoby bardzo długo, zaś raczej nikt nie spodziewałby się tam przełomu. Dlatego też racjonalne jest wydanie nowej decyzji, na podstawie nowego już prawa z 12 lutego 2021 roku. Jeżeli decyzja będzie taka sama, lecz nowa podstawa prawna, to wtedy leśnicy czy stowarzyszenie nawet jak odwołają się, to tym razem Prezydent wygra i w końcu będzie można przygotować teren pod działanie Krywlan w pełni.

Dlatego też nikt nie wygrał i nikt nie przegrał. Leśnicy i stowarzyszenie Okolica zyskali tylko czas. Być może liczą, że Tadeusz Truskolaski nie podejmie się kolejnej próby. Pamiętajmy, że wydanie takiej decyzji trochę trwa. Zaś im bliżej wyborów, tym kontrowersyjne sprawy schodzą na bok. Trudno powiedzieć, jakie ma plany obecny prezydent. Z jednej strony, zgodnie z nowym prawem może po raz ostatni poddać się weryfikacji wyborczej w 2023 roku. Z drugiej sprawia wrażenie jakby już mu się nie chciało. Na stronie internetowej magistratu w niemal każdym newsie przewija się twarz Rafała Rudnickiego, zaś Truskolaski zajmuje się sprawami krajowymi i polityką. Dlatego też – jeżeli jeszcze w tym roku nie zapadnie nowa decyzja w sprawie Krywlan, to być może nie zapadnie w ogóle. Chyba, że Tadeusz Truskolaski postawi sobie za punkt honoru dokończenie tej sprawy. Chociaż jak widać – były już momenty, gdy zamiast przeć do przodu, to strasznie zwlekał. Człowiek – zagadka.

Wielka synagoga płonęła, 700 osób było w środku. Bohaterski Polak uratował 29 z nich.

27 czerwca to data, która na stałe wpisała się do historii Białegostoku. Była dniem, w którym okupujący Niemcy urządzili coś niewyobrażalnego. W okrutny sposób, masowo zabili ludzi tylko dlatego, że byli Żydami. Spędzili około 700 osób do wielkiej synagogi stojącej przy ul. Bożniczej (dziś zaplecze Suraskiej), a następnie podpalono budynek. Bohaterska postawa Józefa Bartoszki spowodowała, że przeżyło 29 osób. Dozorca wykorzystując nieuwagę Niemców otworzył boczne drzwi płonącego budynku. W ostatniej chwili wydostali się ludzie stłoczeni w przedsionku. W tym czasie Niemcy strzelali do Żydów, którzy uciekali z drewnianych domów, które chwilę później również zajęły się ogniem.

Łącznie tego dnia w Białymstoku Niemcy zabili ponad 2000 osób. Niemcy spalili synagogę, dzielnicę Schulhof, a także wiele budynków z Rynku Kościuszki, Suraskiej, Rynku Siennego, a także to co napotkali na Legionowej i Akademickiej. W kolejnych dniach Niemcy dalej masowo mordowali Żydów. Do 12 lipca zamordowano łącznie prawie 8000 osób. 2 tygodnie później utworzono w mieście getto. Zabito prawie 20 proc. wszystkich Żydów z miasta.

“Widziałem jak Niemcy pozamykali wyjścia i kordonem otoczyli budynek i podpalili go”

Białystok co roku upamiętnia to wydarzenie, by przypomnieć ludziom jakie piekło zostało zgotowane kiedyś. 27 czerwca 2021 roku o godz. 12.00 w miejscu pomnika po Synagodze odbędą się oficjalne uroczystości. Ponadto odbędą się też wydarzenia kulturalne. W sobotę, 26 czerwca, o godz. 17.00 w sali kina Forum będzie miał miejsce koncert zespołu KROKE, co w języku jidysz oznacza Kraków. Grupę stworzyła w 1992 r. trójka przyjaciół: Tomasz Kukurba, Jerzy Bawoł i Tomasz Lato. Zespół, początkowo kojarzony głównie z twórczością klezmerską, oscyluje obecnie wokół różnych gatunków muzycznych. Artyści czerpią inspirację z muzyki etnicznej całego świata, zawsze jednak wzbogacają utwory autorskimi improwizacjami. W ten sposób zespół KROKE tworzy własny, unoszący się ponad granicami, czasem i formami styl o światowym charakterze.

Tak Polacy ratowali Żydów przed śmiercią. Na całym Podlasiu!

W poniedziałek, 28 czerwca, o godz. 18 w kawiarni Fama przy ul. Legionowej wystąpi natomiast Katarzyna Breczko, stypendystka Prezydenta Miasta Białegostoku. Jej koncert “Muzyczny dar serca” poświęcony będzie pamięci wspomnianego wyżej Józefa Bartoszko.