Siemiatycze to wyjątkowe miasto pod wieloma względami, ale jedno rozwiązanie wprawiało w zdumienie niejedną osobę. Stacja kolejowa Siemiatycze jest bowiem oddalona od miasta o około 8 km. Dla porównania – to mniej więcej taka sama odległość, jak z białostockiego dworca do Jurowiec. Iść pieszo z walizką, a jeszcze w zimie, gdy wieje i pada, to nie lada wyzwanie. Tymczasem nikt do tej pory nie zorganizował mieszkańcom połączeń autobusowych. Chciałeś jechać z Siemiatycz do Białegostoku, Warszawy, Siedlec czy Gdyni – ktoś musiał cię najpierw podwieźć na stację samochodem. Prawdziwe utrapienie!
Na szczęście w końcu ktoś zajął się rozwiązaniem tego problemu. Od dziś, 1 października, mieszkańcy mogą normalnie dojechać na stację i wrócić ze stacji autobusem – bez proszenia kogokolwiek o podwózkę. Porozumienie w tej sprawie zawarto pomiędzy Starostwem Powiatowym w Siemiatyczach a PKS Nova. Swoją drogą ciekawe, dlaczego do tej pory ani Starostwo ani Urząd Miasta w Siemiatyczach nie chcieli stworzyć takiego połączenia. Pociągi w Siemiatyczach nie jeżdżą od dziś. Ktoś się tam obawiał, że mieszkańcy zbyt łatwo będą mogli wyjeżdżać? Być może to echo traumy po tym, jak wielu ludzi z tego miasta wyjechało swego czasu do Belgii.
Niestety jest też minus nowego połączenia – będzie ono działać testowo tylko do 2 listopada. Jeżeli znajdą się chętni, zapewne zostanie. Cały szkopuł w tym, że zgodnie z opracowaniami naukowymi na temat transportu publicznego, testy niczego wartościowego nie pokazują. Linia na jakiejkolwiek trasie działa tylko wtedy, gdy funkcjonuje bez przerw, a rozkład jazdy pozostaje stabilny. Dopiero wtedy mieszkańcy nabierają zaufania i zaczynają korzystać z transportu publicznego. Nie trzeba też dodawać, że cena biletów nie może być absurdalna – jak w Białostockiej Komunikacji Miejskiej, gdzie wielu osobom bardziej opłaca się jeździć Boltem.
W ramach wspomnianych testów autobusy będą dowozić pasażerów, dopasowane zgodnie z rozkładem 18 połączeń pociągowych. Bilet kosztuje 7 zł.


