Home / Posts Tagged "Siemiatycze"


Kiedy za oknem widać śnieg to od razu myślimy o aktywnościach z nim związanych. Czasy mamy takie, że zimą biało jest już nie zawsze. Przymrozki też już nie są tak intensywne i długotrwałe jak kiedyś. Oto nasze propozycje do spędzenia czasu na zimowych aktywnościach:

Narty i snowboard

fot. WOSiR Szelment

fot. WOSiR Szelment

 

Dla miłośników jeżdżenia na nartach lub snowboardzie mamy dobrą wiadomość. Nie trzeba wyjeżdżać zbyt daleko. Niektórzy mają takie miejsca na zimowy sport praktycznie na miejscu. W Podlaskim 3 takie miejsca.

WOSiR Szelment

Fantastyczny ośrodek na Suwalszczyźnie, który działa cały rok. Latem – wyciąg nart wodnych i plaża, zimą wyciąg narciarski i możliwość zjeżdżania różnymi trasami. Do tego baza hotelowa i restauracja z bardzo dobrym jedzeniem. Od razu należy zaznaczyć, chętnych jest tak wielu, że jeżeli chcecie nocować na miejscu, to nie planujcie wyjazdu spontanicznie tylko z wyprzedzeniem. Z dojazdem łatwo się pomylić, gdyż jest miejscowość Szelment oraz Jezioro Szelment. Wpisywanie w nawigację pokaże nam miejscowość. Dlatego należy wpisać “WOSIR SZELMENT”. Tak czy inaczej na miejsce dojedziemy kierując się z Suwałk na granicę z Litwą. Gdy miniemy Żubryn, to 2 km dalej będzie skrzyżowanie. Wtedy jedziemy w lewo i już nie powinniśmy się dalej zgubić. Gdy pogoda będzie kapryśna w Szelmencie dośnieżają stok. Oczywiści na miejscu wypożyczymy sprzęt, a także będziemy mogli skorzystać z serwisu – gdy mamy własny. Atrakcje jakie oferuje WOSiR Szelment to Narty, snowboard, snowtubing (zjeżdżanie na dmuchanych kołach), a także sauna.

Dąbrówka

Kolejnym miejscem na narciarskie i snowboardowe szaleństwa jest podsuwalska Dąbrówka nad jeziorem o takiej nazwie. Ośrodek ten znajduje się w bezpośrednim sąsiedztwie Wigierskiego Parku Narodowego. Latem organizowane są tam spływy kajakowe czy wyprawy rowerowe, a także regaty jazda konna, paintball i inne. Zimą zaś można zjeżdżać z 300 metrowej trasy. Stok tak jak w Szelmencie jest sztucznie dośnieżany. Jest też wyciąg o przepustowości 900 osób na godzinę. Na miejscu wypożyczymy sprzęt narciarski, snowboardowy, skorzystamy też z baru i sauny.

Rybno

Podłomżyńska miejscowość oferuje warunki do uprawiania białego szaleństwa dla całej rodziny. Tak jak w powyższych przypadkach w razie kiepskiej pogody dośnieżane jest wszystko sztucznie. Trasy narciarskie mają łączną długość 2300 metrów. Wszystkie są łatwe i sprzyjają narciarstwu rodzinnemu. Na miejscu dostępne są trzy wyciągi, wypożyczalnia sprzętu, a także instruktorzy jazdy na nartach. Nie brakuje oczywiście baru i… pięknych widoków na dolinę Narwi. Zimą jest tak jak w bajce!

Piesze wycieczki

 

Dla tych, co wolą za narty się nie brać to proponujemy zimowe wycieczki. W tym przypadku również w góry nie trzeba wyjeżdżać, gdyż Podlaskie ma własne. Co prawda mniejsze, ale na całodzienne spacery w zupełności wystarczy.

Góry Krzemienne

W Puszczy Knyszyńskiej pod Supraślem znajduje się wspaniały szlak, a w nim Góry Krzemienne. Trasa jest przede wszystkim ciekawa krajobrazowo. Szlak rozpoczyna się w Grabówce i wiedzie przez najciekawsze fragmenty Puszczy Knyszyńskiej, przez Supraśl – centrum turystyczne Puszczy Knyszyńskiej i skupisko zabytków XVII-XIX- wiecznych, a kończy się w Kopnej Górze, gdzie dodatkową atrakcją jest możliwość obejrzenia arboretum. Z uwagi na fakt, że jest on stosunkowo łatwy do przebycia (więcej trudności może sprawić jedynie pokonanie Krzemiennych Gór) mogą go przemierzać turyści zarówno zaawansowani jak i początkujący. Piękne bory w dorzeczu Supraśli oraz mocno pofałdowany teren w okolicach Krzemiennego to największe atuty tego szlaku.

Wzgórza świętojańskie

W małej, zapomnianej wsi Kołodno (gdzie kończy się droga) można wspiąć się na najwyższy szczyt w województwie podlaskim. Mówimy tutaj dokładnie o Wzgórzach Świętojańskich składających się z Góry Kopnej, Góry Św. Jana oraz Góry Św. Anny. Ta druga jest najwyższa, bo znajduje się 209 metrów n.p.m. Ostatnia góra jest 7 metrów niższa. Trafić na górę jest bardzo łatwo. Można to zrobić aż trzema drogami. Pierwsza znajduje się jeszcze w Królowym Moście, a w zasadzie na jego granicy. Idziemy szeroką drogą, a w pewnym momencie w lewo wydeptaną ścieżką zaczynamy się wspinać w górę. Druga droga znajduje się w Kołodnie i prowadzi prosto na górę Św. Anny, do mogiły Powstańców. Stamtąd już blisko do wieży widokowej. Trzecie wejście jest lepsze jako zejście – gdyż prowadzi leśną drogą do asfaltowej ulicy. Niestety jest ona kręta i idąc pod górę łatwiej się zgubić. Na pierwszy raz warto wybrać wejście w Kołodnie. Widoki z dwupiętrowej wieży są piękne przez cały rok.

Siemiatycze-Mielnik

Ostatnią propozycją jest wędrówka trasą Siemiatycze – Grabarka – Mielnik. Po drodze miniemy górzyste tereny, będziemy mogli podziwiać przepiękne widoki na Bug z góry zamkowej, klasztor przyciągający pielgrzymów z całej Polski, a także inne osobliwe miejsca jak miejscowość Końskie Góry. Cała trasa to lekko ponad 30 km – czeka nas cały dzień drogi, ale dla tych widoków warto!

Lodowiska

Należy pamiętać także o możliwości jazdy na Łyżwach. Lodowiska dostępne są w Białymstoku, Suwałkach i Łomży. Wszystkie obiekty są zadaszone i mają wypożyczalnie. Tylko korzystać! Warto pamiętać, by lepiej nie ryzykować i nie wchodzić na tafle jezior i innych zbiorników wodnych. Lód bywa zdradliwy, a wypadków i tragedii co nie miara. 

 

Klub Literacki w Siemiatyczach miał swój benefis. 22 listopada 2018r. świętowano 25-lecie istnienia. Z tej okazji zorganizowano imprezę urodzinową. Spotkanie było przede wszystkim okazją do podsumowania ćwierćwiecza pracy stowarzyszenia na rzecz krzewienia kultury i wspierania miejscowych twórców, poetów i prozaików; było również okazją do wspomnień. Klub Literacki jest też wydawcą wielu publikacji książkowych i kwartalnika ”Ścieżki Literackie”. Ukoronowaniem 25. lat działalności jest wydana specjalnie z tej okazji obszerna publikacja książkowa pt. ‘’Srebrna wstęga’’, której to oficjalna premiera miała miejsce właśnie podczas wspomnianej uroczystości. Klubowi Literackiemu przewodniczy pani Helena Masiel-Martinko, która wszystkim Przyjaciołom stowarzyszenia serdecznie dziękuje za wspólne 25 lat.

 

Autor artykułu: Krzysztof Nowaczuk, Klub Literacki

 

Najbardziej znany z serialu Plebania, gdzie przez 11 lat grał najczarniejszy z czarnych charakterów – Janusza Tracza to Dariusz Kowalski, aktor pochodzący Siemiatycz. Warto wspomnieć jego postać, gdyż aktor ma bardzo duży dorobek filmowy, z którym można się zaznajomić. Dariusz Kowalski to prawdziwy talent. Można naprawdę wiele stracić postrzegając go tylko poprzez rolę Janusza Tracza.

 

Ostatnio Kowalski wystąpił epizodycznie w głośnym filmie “Fanatyk”, który był ekranizacją internetowej “pasty” czyli śmiesznego opowiadania rozpowszechnianego metodą kopiuj wklej (copy & paste). Aktor zagrał tam szefa lokalnego oddziału Polskiego Związku Wędkarskiego. Dariusz Kowalski pokazał się także jako prokurator wojskowy w “Prawie Agaty”, rolnik w głośnej “Drogówce”, oficerze rosyjskim w “Czasie honoru”, a także w równie głośnym “Komorniku”, gdzie pojawił się z podobnym do siebie Andrzejem Chyrą. Aktor z Podlasia to także głos dubbingowy w znanym z Netflixa “BoJack Horseman”, a także w “Załoga G” czy “Age of Empires III”.

 

O Kowalskim i jego związkach z Siemiatyczami nie wiadomo zbyt wiele. Przyszły aktor, urodzony w 1963 roku ukończył liceum w rodzinnym mieście w 1982 roku. Już od wczesnej młodości marzył o zawodzie aktora a w 1990 roku ukończył studia na Wydziale Aktorskim Pańśtwowej Wyższej Szkoły Teatralnej we Wrocławiu.

 

fot. Sławek / Wikipedia

Z okazji zbliżającego się 100-lecia Niepodległości Polski chcielibyśmy przypomnieć 5 największych bitew, jakie miały miejsce w naszym regionie. Walczono z plemionami, które łupiły nasze ziemie, miała miejsce także “Gra o tron”, walczono z zaborcą, a także hitlerowcami oraz komunistami. Od setek lat Polska musiała z kimś walczyć, także Ziemie Podlaskie oraz te, które przylegają do dzisiejszego województwa podlaskiego były areną walk niejednokrotnie. My postanowiliśmy przypomnieć 5 największych zbrojnych walk, które miały miejsce w naszym regionie.

Ostatni najazd plemienia. Bitwa nad Narwią (1282)

 

Z racji czasów bardzo odległych o bitwie nie wiadomo zbyt wiele. Zapisy kronikarskie mówią, że stoczona ona została 13 października 1282 roku pomiędzy wojskami księcia krakowskiego Leszka Czarnego a połączonymi wojskami litewsko-jaćwieskimi, których było 14 tys. Najeźdźcy wtargnęli na ziemie lubelską, a następnie po jej spustoszeniu wycofały się z wielkimi łupami. Na terenach znajdujących się między Narwią a Niemnem dogoniły ich wojska polskie w liczbie 6 tysięcy. Przyjmuje się, że bitwa mogła mieć miejsce w jednym z pięciu miejsc:
– pod Brańskiem, nad rzeką Nurzec
– nad Narwią koło Długosiodła
– pod Wasilkowem nad rzeką Supraśl
– na polach wsi Łopiennik i Krzywe
– nad ujściem Czarnej Hańczy do Niemna, nieopodal wsi Jatwieź.

Polacy najpierw doprowadzili do rozdzielenia sił przeciwnika. Wpierw uciekli Litwini, a następnie rozbito wojska jaćwieskie. Polacy dodatkowo splądrowali Wysoczyznę Białostocką czyli dzisiejsze tereny między Ziemią Sokólską, Supraślem i Biebrzańskim Parkiem Narodowym. Jeżeli ten fakt przyjmiemy jako następstwo bitwy, to najprawdopodobniej ta miała miejsce pod Wasilkowem. Rozochoceni zwycięstwem Polacy dorwali się do terenów, które mieli pod ręką. Prawdopodobnie po tej walce plemienie Jaćwingów więcej w Polsce się nie pokazało.

Gra o tron. Wojna o Podlasie (1440 – 1444)

 

W tym miejscu należy najpierw przypomnieć kontekst historyczny. Książę mazowiecki Bolesław IV angażował się w walki stronnictw politycznych w Polsce, które były związane ze sprawą obsady tronu litewskiego i unii polsko-litewskiej. Bolesław IV został wciągnięty w konflikt, który wybuchł po zabójstwie przyjaciela Polski – wielkiego księżego litewskiego Zygmunta Kiejstutowicza. 20 marca 1440 roku ten został zamordowany, a następnie Polacy w odpowiedzi wysłali do Wilna Kazimierza Jagiellończyka, który był namiestnikiem Władysława III Warneńczyka. Litwini jednak zaplanowali co innego. Ogłoszono Kazimierza księciem dzielnicowym (udzielnym). Polacy w odpowiedzi na to poparli syna Zygmunta – Michała Kiejstutowicza. Ten zmuszony został do ucieczki na Mazowsze. Książę mazowiecki Bolesław IV postanowił to wykorzystać i zbrojnie zajął Podlasie. Litwini zagrozili mu wojną. Na całym konflikcie zyskali oczywiście Polacy, którzy zyskali nowe możliwości nacisku na magnatów litewskich w sprawach związanych z obsadzeniem tronu unii obu krajów.

 

Konflikt narastał, a w 1444 roku z rozkazu Kazimierza Jagiellończyka wojewoda trocki zajął Mielnik i Drohiczyn. Polacy zostali postawieni na ostrzu noża. Albo zbrojnie wesprą księstwo mazowieckie albo przegrają całą sprawę. Ostatecznie jednak doszło do ugody z Litwinami. Bolesław IV zdecydował zrzec się Podlasia wraz powiatem węgrowskim za 6 tys. kop groszy praskich. W 1453 roku Bolesław IV znów wystąpił z pretensjami o ziemię podlaską. Obecnie panujący król Kazimierz Jagiellończyk stanowczo jednak odrzucił pretensje i Bolesław IV ostatecznie musiał pogodzić się z utratą ziem wraz z Drohiczynem.

Spalone miasto. Bitwa pod Siemiatyczami (1863)

 

Przenosimy się w czasy powstania styczniowego. 6 i 7 lutego 1863 roku między rosyjskimi oddziałami a polskimi oddziałami powstańców doszło do największej bitwy w całym powstaniu. Po stronie polskiej było 4000 żołnierzy, zaś po rosyjskiej 2500. Mimo przewagi liczebnej Rosjanie stracili 70 żołnierzy, zaś Polacy 200. 

 

Jak wiadomo w 1863 roku Polska była podzielona na 3 zabory – Pruski, Austriacki oraz Rosyjski. W 1860 roku w Siemiatyczach miały miejsce demonstracje patriotyczne. Po mszy śpiewano “Boże coś Polskę”, zaś młodzież chodziła w wojskowych konfederatkach (czapki z kwadratowym denkiem). Mieszkańcy uprzykrzali życie carskim urzędnikom oraz miejscowemu duchownemu prawosławnemu. W 1862 roku z Siemiatycz wycofał się rosyjski garnizon, co rozochociło polską konspirację.

 

Gdy w Polsce wybuchło powstanie styczniowe 22 stycznia, to na Białostocczyźnie oraz w Siemiatyczach walki wybuchły dopiero 6 lutego. Bitwa miała skutki tragiczne. Całe miasto było spalone. Przetrwały tylko 4 budynki. Powstańcy mieli przewagę liczebną, ale ogniową przeciwnik. Ostatecznie powstańcy uciekli na tereny Królestwa Polskiego, Puszczy Białowieskiej oraz na Białoruś.

700 dni bohaterskich działań. Obrona Wizny (1939)

 

Wizna to niewielka osada leżąca nieopodal Łomży. Pierwsze wzmianki o miejscowości pochodzą już z XI w. Na przestrzeni dziejów była gorzko doświadczana przez los, a to wszystko przez jej pechową lokalizację. Chroniąc wschodnie granicy Mazowsza narażała się wciąż na ataki nieprzyjaciół, w tym Zakonu Krzyżackiego. To właśnie oni spalili Wiznę po koniec XIII w. Cztery stulecia później do pożogi doprowadził potop szwedzki. Ogromne zniszczenia przyniosły też obydwie wojny światowe. Za każdym razem jednak Wizna podnosiła się z kolan.

 

W czasie kampanii wrześniowej na terenie Wizny ulokowano sieć umocnień ciągnących się na wschodnim brzegu Narwi i Biebrzy. Najcięższe walki trwały między 7 a 10 września. 42 tysiące żołnierzy niemieckich zmierzyło się z 720 Polakami. Mówimy więc tu o proporcjach sił 40:1. Sytuacja liczebna przywołuje na myśl słynną starożytną bitwę między niewielkim oddziałem 300-stu Spartan a Persami. Dramatyczne wydarzenia rozegrały się w schronach bojowych. Bohaterska obrona trwała ponad 700 dni!

 

Niemcy w czasie szturmu po kolei wysadzali obiekty. Ostatnim z nich był bunkier w Górze Strękowej. Tam też walczył dowódca całego odcinka obronnego – kapitan Władysław Raginis. W chwili wyczerpania amunicji przez Polaków, prowadzący natarcie generał Hainz Wilhel Guderian zagroził rozstrzelaniem jeńców. Niemal cała załoga skapitulowała, oprócz kapitana Raginisa. Ten nie chcąc iść do niewoli, sam wybrał swój los, wysadzając się granatem.

Mały Katyń. Obława Augustowska (1945)

Ekshumacja w Gibach, fot. IPN

 

Giby, to mała miejscowość tuż przy granicy Polski i Litwy. To tam w lipcu 1945 roku odbyły się tragiczne wydarzenia. Miała tam miejsce tak zwana “Obława Augustowska” nazywana także “Małym Katyniem”.

 

Oddziały Armii Czerwonej i NKWD przeprowadziły akcję pacyfikacyjną na terenie Puszczy Augustowskiej. To tam znajdowali się polscy żołnierze podziemia niepodległościowego i antykomunistycznego. Należy wskazać na bardzo smutny fakt, że rosyjskim żołnierzom pomagali także polscy żołnierze – między innymi pracownik Urzędu Bezpieczeństwa w Augustowie Mirosław Milewski. Swoimi zasługami dla Rosjan zbudował sobie karierę w Biurze Politycznym KC PZPR.

 

Obława Augustowska była bardzo długo ignorowana przez polskie władze. Dopiero w 2014 roku Sejm RP uczcił pamięć ofiar Obławy Augustowskiej. Natomiast w 2015 roku ustanowiono, że 12 lipca będzie Dniem Pamięci Ofiar Obławy Augustowskiej z lipca 1945 roku.

Każde dziecko z lekcji geografii wie, że najbardziej znanym miejscem spotkań czarownic w Polsce jest Łysa Góra w Świętokrzyskim. Tymczasem województwo Podlaskie ma własną górę czarownic. Znajduje się ona w Siemiatyczach niedaleko od zalewu. Mowa tu o “Wilczej Górze” Miejsce jest zarośnięte gęstym lasem i trzeba naprawdę wiele sił włożyć w to, by je odszukać. W końcu XIX wieku etnograf Oskar Kolberg w swoich pracach etnograficznych napisał, że według wierzeń tutejszej ludności na Wilczej Górze kobiety zwane potocznie czarownicami odprawiały swoje rytualne obrzędy. Wokół wzniesienia znajdowało się wielkie składowisko tajemniczych głazów.

 

fot. A. Nowaczuk

 

Tajemnicze miejsce odkrył pewien turysta. Legenda głosi, że wszedł  na jedną z gór i zachwycił się pięknem krajobrazu jaku ujrzał oraz poczuł zapach kwiatów. To sprawiło, że zasnął. Drzemiąc śniło mu się, że stał na wzgórzu, wśród wielkich, rozłożystych dębów, z których widać było dolinę Bugu oraz średniowieczny gród. Na wierzchołku góry pełno było dużych głazów, przy których turysta widział grupę rozmodlonych ludzi, mówiących niezrozumiałym dla niego językiem. Jedna z tych osób miała jednak powiedzieć (zrozumiale rzecz jasna), że jest to miejsce święte, a obcym wstęp wzbroniony. Po przebudzeniu turysta wyciągnął mapę i stwierdził, że znajduje się w miejscu, gdzie jest największa góra w okolicy.

 

Gdy zwiedzający zszedł na dół do Siemiatycz, to dowiedział się, że lokalsi nazywają to miejsce “Górą czarownic” właśnie ze względu na te kamienie. W świętokrzyskiej Łysej Górze podczas sabatu czarownice rozniecały wielki ogień, kłaniały się wielkiej czarownicy, a następnie zasiadały do uczty. Po wieczerzy zaś następowały tańce. W czasie sabatu czarownice doskonaliły swe umiejętności przygotowując nowe czary i mikstury. A gdy rano kogut zapiał wszystkie wsiadały na miotły i odlatywały do swych chatek. Zapewne nie inaczej było w Siemiatyczach.

 

O tajemniczym miejscu powiedział nam Adam Nowaczuk, który odwiedził miejsce i je sfotografował. Za fotografie i informację bardzo dziękujemy!

 

fot. A. Nowaczuk

Ziołowy zakątek w Google ma 1091 opinii. Średnia? 4,6. To potwierdza, że jedna z atrakcji województwa podlaskiego stała się z miejsca prawdziwym hitem. Czym jest ziołowy zakątek? To niesamowity ogród botaniczny, w którym wśród malowniczych pól i lasów Podlasia uskutecznia się najlepsze tradycje zielarskie. Warto tam się wybrać i zobaczyć na własne oczy te niesamowite miejsce. Więcej o Ziołowym zakątku w powyższym filmie. 

 

Jak widać, by skorzystać ze środków unijnych z programu RPOWP wystarczy mieć dobry pomysł. W ramach środków pochodzących z Funduszy europejskich w tym z Programu Rozwoju Obszarów Wiejskich możemy zrealizować zarówno duże inwestycje tj. infrastruktura drogowa, jak również sfinansować mniejsze działania np. szkolenia. Wiedza zdobyta podczas szkoleń może nam się przydać do założenia własnej działalności. Ale we wspomnianym przypadku rzeczywiście należy mieć pomysł: co będziemy produkować, oferować czy sprzedawać.

 

Ale są też środki unijne, które mają na celu skutecznie zachęcić wyłącznie do aktywności w momencie, kiedy dopiero szukamy pomysłu. Krajowa Sieć Obszarów Wiejskich (KSOW-red.) to platforma, która jest kierowana do mieszkańców – jak sama nazwa mówi z obszarów wiejskich, którzy mają pomysł, ale nie do końca wiedzą jak go zrealizować lub jak go „ubrać w ramy”. 
Środki z KSOW to fundusze, które przeznaczane są na działania służące do zachęcania społeczności wiejskiej do tworzenia wspólnych inicjatyw.

Burmistrz Szczuczyna Artur Kuczyński, Wójt gminy Łomża Piotr Kłys, Mirosław Angielczyk – szef firmy “Ziołowy zakątek”, Beata Osiecka szefowa BP Projekt, Michał Szubski – szef Stanicy Kresowej, Marek Chmielewski – prezes Kółka Rolniczego w Orli, Marcin Seliwoniuk i Piotr Marzęcki z firmy Selmar, ks. kan. Antoni Loro – proboszcz parafii św. Doroty w Rosochatem Kościelnym. To wszystkie osoby, które dziś mogą świętować sukces. Wszystko dlatego, że nie bały się podjąć decyzji, by sięgnąć po unijne fundusze z Regionalnego Programu Operacyjnego Województwa Podlaskiego. Dzięki temu rozwijają swoje firmy, pasje, a także dali drugie życie zabytkom, zbudowali boiska i nowe drogi.

 

Jak widać, by skorzystać ze środków unijnych z programu RPOWP wystarczy mieć dobry pomysł. W ramach środków pochodzących z Funduszy europejskich w tym z Programu Rozwoju Obszarów Wiejskich możemy zrealizować zarówno duże inwestycje tj. infrastruktura drogowa, jak również sfinansować mniejsze działania np. szkolenia. Wiedza zdobyta podczas szkoleń może nam się przydać do założenia własnej działalności. Ale we wspomnianym przypadku rzeczywiście należy mieć pomysł: co będziemy produkować, oferować czy sprzedawać.

 

Ale są też środki unijne, które mają na celu skutecznie zachęcić wyłącznie do aktywności w momencie, kiedy dopiero szukamy pomysłu. Krajowa Sieć Obszarów Wiejskich (KSOW-red.) to platforma, która jest kierowana do mieszkańców – jak sama nazwa mówi z obszarów wiejskich, którzy mają pomysł, ale nie do końca wiedzą jak go zrealizować lub jak go “ubrać w ramy”.
Środki z KSOW to fundusze, które przeznaczane są na działania służące do zachęcania społeczności wiejskiej do tworzenia wspólnych inicjatyw.

 

Więcej o Podlasianach, którzy odnieśli sukces dowiesz się w powyższym filmie. 

Zabytkowe świątynie bardzo często przyciągają turystów dzięki swojemu wyglądowi, historii czy też wyjątkowym zdobieniom wewnątrz. Są też miejsca zwykle dla turystów niedostępne lub dostępne bardzo rzadko, owiane tajemnicą, budzące największą ciekawość – to podziemne krypty. Wielokrotnie spoczywają w nich nie tylko księża czy zakonnicy, ale także królowie, inni władcy czy też szlachta. Na przykład w Białymstoku w krypcie białostockiej katedry spoczywa Izabela Branicka, Katarzyna Poniatowska (nastoletnia bratanica Stanisława Augusta Poniatowskiego – ostatniego króla Polski), a z doczesnych abp Edward Kisiel.

 

Jednak warto pamiętać, że to na południu naszego województwa rozgrywały się najciekawsze historie. Dlatego też jeżeli uwielbiamy zwiedzać krypty, to warto wybrać się do Siemiatycz. Tam spoczywają przedstawiciele rodu Sapiehów – Kazimierz Karol, Michał Józef, Jerzy Felicjan oraz Benedykt Paweł. Oprócz nich w krypcie pochowany został także zasłużony dla Siemiatycz hr Heryk Ciecierski, autor popularnych pamiętników. I to właśnie z przekazów ustnych po pogrzebie tego ostatniego zachowała się informacja, że krypty w Siemiatyczach istnieją. Kilka lat temu młoda historyczna Natalia Andrzejewska próbowała je zobaczyć, lecz proboszcz kościoła pokazał jej tylko dwie małe piwniczki i stwierdził, że niczego innego nie ma.

 

Przeczyło to temu co mówią starsi mieszkańcy miasta pamiętający własnie pogrzeb Ciecierskiego. Zatem albo proboszcz urzędując kompletnie nie interesował się co jest pod ziemią albo zwyczajnie nie chciał nikomu tego pokazywać. Do podziemi udało się zejść naszemu Czytelnikowi Adamowi Nowaczukowi, który postanowił podzielić się z nami zdjęciami z tego miejsca za co dziękujemy. Jak widać na tych fotografiach – żadnych trumien nie widać. Wszystko dlatego, że zwyczajnie ich tam nie ma…

 

 

Gdzie więc są? Tego nie było wiadomo. 2 lata temu wspomniana Natalia Andrzejewska, historyczka przeprowadziła poszukiwanie grobowców. Razem z ekipą TV Lublin oraz ze Stowarzyszeniem Historycznym Exploatorzy.pl po otrzymaniu zgody od konserwatora zabytków oraz proboszcza zaczęła prace poszukiwawcze, do których przygotowywała się przez rok. Zadanie nie było zbyt łatwe. Na początku historyczka próbowała ustalić ile osób zostało pochowanych w podziemiach kościoła. Niestety źródła były niekompletne, ani nie było ciągłości w ich spisie. Nie wiadomo kompletnie nic, co się działo między 1822 a 1933 rokiem. Właśnie w 1933 pochowany był hr. Henryk Ciecierski. Łącznie ustalono, że pochowanych jest łącznie 17 osób. Wiadomo też było, że jedna (ale nie jedyna) krypta znajduje się pod ołtarzem.

 

Podziemia kościoła kryć powinny szczątki Ciecierskiego, czterech osób z rodu z Sapiehów oraz dwunastu proboszczów i zakonników. W piwnicach nie było śladu po pochówku, jedynie tylna ściana wyglądała na dobudowaną. Historyczka miała fotografię z 1967 roku, na której było widać dwie trumny pod głównym ołtarzem. Zaginęły zaś trumny Sapiehów oraz 11 księży. Nie było też trumny hr. Ciecierskiego. 

 

Żeby nie rozmontowywać całego zabytkowego kościoła w poszukiwaniu trumien należało zrobić to bezinwazyjnie czyli georadarem. Poszukiwania głównej nawy nic jednak nie dały. Jednak na bocznej nawie odnaleziono przestrzeń, która mogła być kryptą. Następnie odkryto puste przestrzenie także w północnej nawie i przy wejściu do kościoła. Ostatecznie udało się odnaleźć kryptę pod południową nawą kościoła. Pod cegłami znajdowała się zdobiona trumna z metalowymi obiciami (zdj. główne). Krypta jest jednak zabudowana i tylko decyzją konserwatora zabytków oraz proboszcza może stworzyć z tego wspaniała atrakcję turystyczną. 

 

Materiał TVP Historia (od 7 minuty 30 sekundy, same poszukiwania od 14 minuty)

https://vod.tvp.pl/video/bylo-nie-minelo,na-kaplicznej-gorze,27919121

 

Co z pozostałymi trumnami? W czasie okupacji sowieckiej prawdopodobnie znienawidzone ślady Rzeczpospolitej magnackiej były masowo niszczone i wyrzucane. Tak też mogło stać się z trumnami. Jeden z czytelników Głosu Siemiatycz z przekazów rodzinnych wie, że szczątki z wyrzuconych trumien mogły zostać podczas sowieckiej okupacji uratowane przez Antoniego Nowickiego i Wacława Szyszko. Obaj zebrali i z powrotem ułożyli szczątki w trumnach ratując je. Czy to właśnie uratowane szczątki znajdują się pod ziemią?

 

Historia siemiatyckich, podziemnych krypt jest jeszcze niedokończona. Czy kiedyś uda się ustalić dokładnie losy wszystkich 17 osób pochowanych w podziemiach kościoła? Czas pokaże.

 

Zdjęcie główne – klatka z programu “Było nie minęło” TVP Historia
Zdjęcia: Adam Nowaczuk
Źródła: esiemiatycze.pl, podlasiemniejznane.wordpress.com, TVP Historia

Dziś to wyjątkowa atrakcja turystyczna, która została w Polsce pozostawiona przez Rosjan. Pomniki architektury wojskowej, które przyczyniły się do rozwoju sztuki fortyfikacji. Mowa tu o schronach na tak zwanej “Linii Mołotowa”. Konstrukcje przetrwały do dziś i można je zwiedzać także na Podlasiu.

Tak zwana Linia Mołotowa ciągnie się od litewskiej Kłajpedy po Bieszczady. Schrony były budowane z żelbetu wzmacniane kamieniami, które miały osłabiać siłę ataku artyleryjskiego. W praktyce jednak schrony nie spełniły swego zadania. Znajdując się na granicy miały służyć jako zatrzymanie ataku, by zdążyć się zmobilizować. Wszystko przez typowe podejście do weekendu. Bowiem w sobotę życie towarzyskie w Rosji kwitło, zaś Niemcy nieoczekiwanie uderzyli w niedzielę. Picie alkoholu, które towarzyszyło sobotniej nocy osłabiło możliwości bojowe żołnierzy. Na czas obsadzono tylko część schronów, które podczas pierwszego ataku zostały ominięte i zaatakowane dopiero przez drugi front.

Schrony przetrwały jednak do dziś. Pierwotnie budynki posiadać miały własne zasilanie w energię, instalację oświetleniową, system wentylacji powietrza, ogrzewanie, a większe również kanalizację. Przewidziany był zapas paliwa na 60 godzin pracy maszyn schronu bez zmniejszania mocy. Mniejsze obiekty były podłączane do sąsiednich schronów. W rzeczywistości jednak większość schronów to betonowe pudełka bez prądu, wody i łączności. Prawdopodobnie właśnie taki można napotkać w okolicach Siemiatycz, co udokumentował nasz Czytelnik Adam Nowaczuk.

Warto wybrać się “szlakiem Linii Mołotowa”, by obejrzeć budynki, w których Rosjanie chcieli przetrwać pierwszy atak wroga.



fot. Adam Nowaczuk

W wielu miejscowościach są mieszkańcy, którzy lubią angażować się społecznie. To dla nich ciekawa propozycja – by otrzymać mikrodotację na swoją inicjatywę. Od 11 sierpnia, młode organizacje pozarządowe, grupy nieformalne (minimium 3 osoby) oraz samopomocowe mogą starać się o dofinansowanie swoich pomysłów w ramach projektu Podlaskie Lokalnie realizowanego przez fundację Podlaski Instytut Rzeczypospolitej Suwerennej oraz fundację Okno na Wschód. Wnioski można składać do 31 sierpnia Realizatorzy udzielą wybranym projektom dofinansowania w wysokości do 5 000 zł. Podmiotami uprawnionymi są wnioskowania o dotację są nie tylko organizacje społeczne, lecz także nieformalne grupy, w skład których wchodzą mieszkańcy województwa podlaskiego. Wszystko po to, by rozwijać społeczeństwo obywatelskie.

 

W planach są także kolejne konkursy. Jeszcze w tym roku odbędzie się konkurs na rozwój instytucjonalny, w ramach którego młode organizacje pozarządowe będą mogły uzyskać dotację np. na zakup sprzętu, umeblowanie biura, szkolenie merytoryczne kadr czy sfinansowanie innych działań potrzebnych do bieżących prac i realizacji celów statutowych. Łącznie w latach 2018-2019 w ramach projektu Podlaskie Lokalnie przewidzianych jest 5 konkursów, w trakcie których do rozdania jest 650 tysięcy złotych.

 

Spotkania informacyjne:

Suwałki: 21 sierpnia godz. 17:00 – Centrum Trójki, ul. Kościuszki 71

Suchowola: 22 sierpnia godz. 17:00 – Sala Płomyk, Plac Kościuszki 13

Łomża: 23 sierpnia godz. 17.00 – Sala konferencyjna Radia Nadzieja, ul. Sadowa 3

Wysokie Mazowieckie: 24 sierpnia godz. 17.00 – Miejski Ośrodek Kultury, ul. Ludowa 19

 

Szczegółowe informacje dostępne są pod adresem www.podlaskielokalnie.pl, tam również będzie można złożyć wniosek poprzez elektroniczny generator. Zachęcamy także do odwiedzenia profilu projektu na Facebooku: www.facebook.com/podlaskielokalnie/

 

Podobnie jak w Warszawie i Lublinie – w Siemiatyczach napotkać będzie można ule. Nie będzie to hodowla prywatna… tylko miejska. Samorząd Województwa wyłożył pieniądze, zaś gmina ma się pszczołami zajmować. Zanim podjęto decyzję – przeprowadzono badania jakości miodu tworzonego w warunkach miejskich. Okazało się, że ten nie zawiera substancji toksycznych, ani metali ciężkich.

 

Dlatego też pięć uli stanie na ulicach Siemiatycz. Samorząd przeznaczył 5000 zł. Gmina będzie musiała opiekować się nad ulami i rodzinami pszczół, w razie wyrojenia się – podjąć interwencję, będzie też musiała kupować i aplikować preparaty lecznicze, a także środki dzięki którym pszczoły nie zginą przez zimę. Faktyczną opiekę nad pszczołami będą sprawować doświadczeni pszczelarze. W przyszłości zostaną zamontowane też kamery w ulach – by można było podglądać ich życie online.

 

Warto wiedzieć, że kiedy zginie na kuli ziemskiej ostatnia pszczoła, ludzkości pozostaną tylko cztery lata życia. Dlatego warto dbać o to, by pszczół było jak najwięcej. Tak naprawdę ule w Siemiatyczach będą raczej o tym przypominać, by rzetelnie zadbać o pszczoły – ule powinny znajdować się w każdej gminie. Wbrew pozorom – realizacja takiego planu to byłby koszt – około 10 mln zł. W skali kraju? Grosze. Efekt – bezcenny.

 

fot. Urząd Marszałkowski Województwa Podlaskiego

Na popularnej plaży w Siemiatyczach, nad zalewem zakwitły sinice – poinformował nas Czytelnik Adam Nowaczuk. W związku z tym kąpielisko zostało zamknięte. Sinice są bakteriami i pojawiają się także na wodzie, gdy przez dłuższy czas panuje wysoka temperatura. Gdy dojdzie do zakwitu, to na tafli wody pojawia się zielona “kołdra”. Kąpiel w wodzie, gdzie zakwitły te bakterie może powodować wysypkę, swędzenie skóry, zapalenia, bóle brzucha, gorączkę, dreszcze, bóle, duszności czy zawroty głowy. Czasem nawet może dojść do uszkodzeń wątroby czy nerek.

 

W normalnych warunkach jednak Zalew w Siemiatyczach warto odwiedzić. Można tam wypocząć na plaży, spacerować deptakiem i na molo, wypożyczyć sprzęt wodny, poćwiczyć, pograć w siatkówkę plażową czy po prostu posiedzieć na ławeczce.

 

Kąpielisko jest strzeżone od 1 lipca do 31 sierpnia od godz. 11.00 – 18.00. Plaża znajduje się przy ul. Sportowej.

 

fot. Adam Nowaczuk

Tak zwany rdzeń Podlasia to jego dawna stolica i okolice – to tam dawniej toczyło się dworskie życie. Trzy najważniejsze miejscowości Podlasia na mapie leżały tuż przy Bugu. Mielnik, Drohiczyn oraz Granne. W Drohiczyn to właśnie dawna stolica Podlasia – które leżało na terytorium Królestwa Polskiego. Po odkupieniu grodu przez Jagiellonów – na rynku w Drohiczynie tętniło życie. Damy mogły tam zdobyć piękne ubrania, można było skorzystać z łaźni czy też zakupić świece. Nie zabrakło oczywiście budynku ratusza i wagi. XVI wiek to okres największego rozkwitu Drohiczyn. Później w mieście pojawiły się trzy kościoły, cerkwie unickie i prawosławne oraz cztery klasztory. Był też szpital, apteka i szkoła. Dopiero Potop szwedzki sprawił, że miasto zostało zniszczone i utracono 68 proc. ludności. 

 

Nieopodal Drohiczyna w Mielniku do dziś stoją ruiny kościoła, który był częścią zamku. Wszystko to oczywiście na wzgórzu – by doskonale z daleka widać czy nie czai się wróg. 23 października 1501 roku na zamku w Mielniku podpisano Unię mielnicką między Królestwem Polski i Wielkim Księstwem Litewskim. Wieża zamkowa miała aż trzy kondygnacje i dodatkową wieżyczkę, a także na specjalny ganek z widokiem na dziedziniec. Druga kondygnacja była połączona z basztami. Na dziedzińcu znajdowało się też więzienie. W XVI wieku niestety zamek spłonął, a pozostał tylko kościół i wieża wjazdowa. To co pozostało i to co naprawiono zniszczone zostało podczas Potopu szwedzkiego.

 

Granne było prywatną osadą należącą do Niemirowiczów-Szczyttów. Znajdowała się tam kamienna przeprawa przez rzekę Bug, którą stanowiła najkrótszą drogę z Królestwa Polskiego do Wielkiego Księstwa Litewskiego. Prowadziła od Warszawy do Wilna. Do dziś – gdy niski jest poziom wody resztki przeprawy odsłaniają się i można je zobaczyć na własne oczy.

 

Dlatego też wybierając się na południe województwa podlaskiego warto własnie zwiedzić te historyczne “trójmiasto” i jeszcze bardziej zagłębić jego historię.

 

mapa z 1665 roku

 

Akcja #VisitPoland zorganizowana przez Polską Organizację Turystyczną nie ominęła Podlasia. Zagraniczni YouTuberzy (tacy bardziej znani) zostali zaproszeni do Polski, by nagrać tu filmy, w których przedstawią nasz kraj. Popularny (ponad 600 tys. subskrybentów) YouTuber LeBlanc odwiedził województwo podlaskie. Pokazał innym nasz wspaniały region dużo lepiej niż nie jeden film promocyjny czy ogólnopolska telewizja.

 

YouTuber odwiedził Tykocin, Supraśl, Białowieżę, Drohiczyn. O wyborze akurat tych miejsc zapewne decydował organizator, który wszędzie YouTuberów woził. Dla “znawców” tematu film może się nie spodobać. Bowiem w Podlaskiem nie istnieje coś takiego jak spójna strategia promocyjna. Każdy sobie rzepkę skrobie. Tym razem mogliśmy obejrzeć Podlaskie pod tytułem “odlotowe miejsca na Podlasiu, których nie ma gdzie indziej” i to jest prawda, a także na pewno wizerunkowi nie szkodzi, ale… pokazywanie Podlasia przez pryzmat powyższych miejscowości może sprawić wrażenie, że cały region jest dokładnie taki.

 

Czyli jaki? W filmie możemy zobaczyć wszystko tak jak widziałby to YouTuber, którego interesowało przede wszystkim jedzenie – i tutaj ciągle je chwalił. Niestety widać ewidentnie, że nie pokazał tego czego by oczekiwali organizatorzy. Najwięcej można obejrzeć na temat jedzenia, a także specyficzne zajęcia – pływanie łodzią po Narwi (raczej nie dostępne normalnym turystom), wygłupy na rowerze na ścieżce rowerowej Supraśla – zapewne nigdzie nie pojechali, bo jak wiadomo ścieżka obecnie donikąd nie prowadzi. Jedyna ciekawostka to białowieskie drezyny, z których naprawdę może skorzystać każdy. No i Drohiczyn – pływanie kajakiem (YouTuber pokazał samą rzekę i restaurację).

 

Film ogólnie jest sympatyczny, ale efekt końcowy jest lekko komiczny. Dlatego, że organizatorzy są zafiksowani na “perełkach”, ale nie wzięli pod uwagę, że młodych ludzi te perełki w ogólnie nie będą obchodzić, stąd też w filmie nie obejrzymy Podlasia takiego jakie jest naprawdę. Oceńcie sami.

Rzeka Bug jest jedną z najpiękniejszych w Polsce. Zarówno z góry jak i poziomu tafli wody. Dorzecze biegnące slalomem, a także piękna przyroda wokół sprawia, że Bug warto zobaczyć na własne oczy. Można to zrobić na 2 sposoby. Przyjeżdżając na Podlasie i jadąc wzdłuż rzeki bądź wybrać się na kajaki i przepłynąć się. Naszą wycieczkę zacząć powinniśmy w Niemirowie – czyli na trójgraniczu województw podlaskiego, mazowieckiego i lubelskiego. W tym samym miejscu jest także granica Polski i Białorusi. To wszystko powoduje, że miejsce na styku tylu granic na raz ma w sobie pewną dozę magii oraz aurę tajemniczości.

 

Jadąc wzdłuż Bugu kolejnym przystankiem powinien być Mielnik. Tak zwiedzić możemy Odkrywkową kopalnię kredy oraz Górę Zamkową. Jest też wieża widokowa. Następnie powinniśmy zatrzymać się w Maćkowiczach. Tam znajduje się wyspa, przez którą przebiega most kolejowy. Jadąc wzdłuż Bugu kolejny przystanek powinniśmy sobie zrobić nieopodal miejscowości Turna Mała. Tam znajduje się Wyspa Kózki, na której stoi osobliwy zamek z kamieni, który własnymi rękami zbudował jeden człowiek!

 

Kolejne trzy wyspy po drodze to Wyspa Dzika i Wyspa Judasza. Skąd taka nazwa dokładnie nie wiadomo, jednak w tych rejonach nie topi się po zimie Marzanny lecz Judasza. Jest to jakaś wskazówka. Wszak warto wybrać się na miejsce i popytać miejscowych – dlaczego Judasz ma swoją wyspę. Trzecia wyspa zwana jest Krąpia. Jadąc dalej powinniśmy odwiedzić Drohiczyn, niegdyś stolicę województwa podlaskiego. Było to bardzo ważne miejsce w naszym regionie. Dziś znajduje się tam Góra Zamkowa oraz wiele budynków sakralnych, które warto zobaczyć.

 

Następny przystanek znajduje się w miejscowości Tonkiele. Tam zbudowany jest most, który jest też miejscem widokowym. Warto się rozejrzeć. Kolejne ciekawe miejsce jest w miejscowości Granne. Tam Bug tworzy przepiękne rozlewisko, które zakończy naszą wycieczkę. Jeżeli chcemy natomiast przepłynąć podlaski Bug kajakiem, to potrzebujemy 4 dni. Odcinek mierzy bowiem 85 km. Gdy będziemy chcieli przepłynąć cały Bug (czyli aż do Zalewu Zegrzyńskiego), to potrzebować będziemy około 10 dni gdyż odcinek wtedy będzie miał odległość około 200 km.

 

Rzeka Bug kajakiem:

Gdy mówiono o tym, że powstanie Green Velo, to chyba wszyscy myśleli, że na całej długości będzie można przejechać jedną wielką ścieżką rowerową – przez 5 województw. Nadzieje okazały się złudne. Projekt zrealizowano, kasę z Unii wyciągnięto, zaś co dostali rowerzyści? Nie chcemy pisać brzydkich słów, ale jedno na “g…” można by tu przytoczyć. Green Velo to praktycznie przede wszystkim to samo co było, tyle że dostawiono pomarańczowe tabliczki z rysunkiem roweru. W kilkunastu miejscach jest też asfalt (kilka dłuższych odcinków) i tak zwane “MOR-y” – czyli budka, ławki i kosz na śmieci. Tak żeby sobie odpocząć.

 

Każdy, kto przejeżdżał Green Velo od razu widzi, że cały pomysł powstał nie w głowie rowerzysty tylko jakiegoś urzędnika, który prawdopodobnie nie wstaje od biurka. Zapewne to ten sam, który wymyślił kiedyś by robić ścieżki dla rowerów brukowane. Wiele wody w Białce, Narwi, Supraśli, Bugu i innych rzekach upłynęło zanim zaczęto robić asfaltowe.

 

Na poniższym filmie można zobaczyć trasę Green Velo, która zaczyna się w Elblągu, a kończy się w Białymstoku (normalnie kończy się na Podkarpaciu)

 

Warto też zwrócić uwagę na jeszcze jeden istotny brak. Na mapie między Augustowem a Tykocinem nie zaznaczono żadnych atrakcji. Czy takowych tam nie ma? Oczywiście że są, ale zza biurka ich nie widać. Jeżeli chcecie się przejechać Green Velo – to proszę bardzo, ale my polecamy wam drogi asfaltowe – jedzie się dużo przyjemniej i szybciej. Ruch na wiejskich drogach też nie za wielki. A to ważne, gdy robi się dłuższy dystans. Wiadomo, że wszelkie wytyczne szlaku urzędników będziemy czuli pod siodełkiem.

W jednym budynku mieściła się masarnia, w innym urzędowało UB, a w jeszcze innym zachwycano się filmami w kinie Chrobry. Dziś po nich pozostały tylko pustostany.

 

Kamienica przy ul. Drohiczyńskiej powstała 1927 roku. Przed II wojną światową należała do rodziny Peretko. Znajdowały się w niej nie tylko mieszkania, ale także biura. Po wojnie budynek przeznaczono pod działalność Powiatowego Urzędu Bezpieczeństwa Publicznego w Bielsku Podlaskim. Budynek był świadkiem niejednego katowania, mordowania, torturowania i grzebania więźniów. W 1956 skończył się w Polsce okres stalinizmu, a kamienicę oddano prawowitym właścicielom. Do lat 90-tych. XX wieku mieszkali tam ludzie. Teraz budynek stoi pusty i niszczeje.

 

Kamienica Peretków przy ul. Drohiczyńskiej fot. Adam Nowaczuk

 

Kino Chrobry to dosyć znane miejsce siemiatyczanom. Przed wojną budynek należał do żydowskiej rodziny, później podczas okupacji służył wojskowym jako magazyn. W latach 50 tych na miejscu wyremontowano budynek i utworzono w nim kino. Najpierw „Sojusz”, a później zmieniono na „Chrobry”. I taka nazwa utrwaliła się u mieszkańców do dziś. Ostatni film można było obejrzeć w „Chrobrym” pod koniec 2000 roku. Kino przegrało oczywiście z rewolucją cyfrową i wielkimi multipleksami w dużych miastach. Kogo było stać jeździł do Białegostoku na premiery, kogo nie – czekał trochę i ściągał z internetu. Chętnych na film w „Chrobrym” było coraz mniej, aż przestało to być rentowne.

 

Kino Chrobry fot. Adam Nowaczuk

 

 

Być może kiedyś budynek jeszcze posłuży jakiejś inicjatywie. W Białymstoku były 4 małe kina. W Syrenie obecnie znajduje się kawiarnia, w kinie Pokój mamy Chińskie Centrum Handlowe, Kino Ton stoi puste i okazjonalnie otwierane jest na wykłady różnych osób. Kino Forum należące do Białostockiego Ośrodka Kultury nie zamknęło się. Kupiło nowoczesny projektor i wyświetla filmy niszowe. Miejmy nadzieję, że do „Chrobrego” w jakiejś postaci będzie można się jeszcze kiedyś wybrać. Czy to na kawę, do sklepu albo do restauracji? Podobnie w pozostałych budynkach. To źle się dzieje, gdy jakiś stoi opustoszały. Zaniedbane szybko niszczeją, a później są wyburzane.

 

Drewniany, komunalny budynek przy ul. Krótkiej.  fot. Adam Nowaczuk

 

Bardzo dziękujemy za nadesłanie zdjęć i inspirację tematem Czytelnikowi, Panu Adamowi Nowaczukowi. 

 

Podlasie jest ostatnio na fali wznoszącej. Wszystko za sprawą mema, który całej Polsce – niczym szybko rozprzestrzeniająca się reklama – pokazuje coś, co nie wzbudza w nas Podlasianach aż tak wielkich emocji. A mianowicie nie mówienie “Tobie” tylko “Dla Ciebie” i tak dalej… Oczywiście są tacy, którzy się tak bardzo wstydzą “dla”, że popełniają błąd w drugą stronę – unikając “dla” za wszelką cenę. Na przykład pod Topolanką na Wasilkowskiej w Białymstoku możemy zobaczyć napis na znaku “parking klientom baru”.

 

Pytanie brzmi – czy jest się czego wstydzić? A może warto “dla” promować? Kiedyś w Białymstoku wymyślono, że będzie nowe logo miasta. Skończyło się to potwornym skandalem na całą Polskę, gdy nowe logo było niemalże identyczne jak logo organizacji osób homoseksualnych z Nowego Jorku. Ostatecznie logo przepołowiono i teraz “Wschodzący Białystok” już mógł odetchnąć od całego szumu. Wracamy do tamtych wydarzeń, bo przy okazji powstawania logo – szef grupy zajmującej się cała koncepcją forsował promowanie “śledzikowania”, nawet pokusił się o stwierdzenie, że “śledzikowanie jest sexy”. Finał tego pomysłu był taki, że każdy obśmiał propozycję i szybko o niej zapomniano.

 

Czy taki sam los powinien spotkać podlaskie “dla”? Przede wszystkim nie wywołuje ono negatywnych emocji tylko pozytywne, więc dlaczego by tego nie wykorzystać? Wiele lat temu znany do dziś Krzysztof Kononowicz w swoim sławnym spocie reklamowym wielokrotnie używał podwójnego “się” np. mówiąc “co się stało się”. Te stwierdzenia i popularność kandydata na prezydenta spowodowały, że wiele osób myślało, że u nas tak mówią wszyscy.

 

Zatem skoro pojawił się ten mem i wzbudza powszechnie uśmiechy na ustach, może by temat “Dla” kontynuować? Wszak każdy region z czegoś słynie? Nasz z tego, że jest tu bieda. Może warto zmienić to na jakieś bardziej wartościowe skojarzenia? Co sądzicie? Piszcie w komentarzach.

Od trójstyku do trójstyku – to ostatnia nasza propozycja na Majówkę, ale nie tylko. Każdy wolny czas wszystkie nasze propozycje – będą tak samo aktualne. Tym razem proponujemy przejechanie samochodem z Niemirowa do Wiżajn czyli od styku granic Polskiej, Białoruskiej, a także województw podlaskiego, mazowieckiego i lubelskiego do styku granic podlaskiego i warmińsko-mazurskiego oraz granicy Polski z Rosją i Litwą. Cała podróż żeby była “efektowna” powinna przebiegać wschodnimi granicami kraju. Jeżeli zaczniemy o wschodzie słońca, to w pogodne dni (jake z pewnością nas czekają) powinniśmy po drodze napotkać bardzo wiele wspaniałych widoków.

 

 

Podróż powinniśmy zacząć w Niemirowie. Następnie powinniśmy kierować się na Mielnik, a później na Adamowo-Zastawa. Następny kierunek to Tokary, Klukowicze, Czeremcha, Dobrowoda, Hajnówka, Olchówka, Siemianówka, Bondary, Jałówka, Mostowlany, Bobrowniki, Kruszyniany, Krynki, Grzybowszczyzna, Zubrzycka Wielka, Tołcze, Kuźnica, Nowy Dwór, Lipszczany, Skieblewo, Gruszki, Płaska, Giby, Puńsk, Szypliszki, Rudka-Tartak, Wiżajny i na koniec Jodoziory – gdzie znajduje się kolejny trójstyk.

 

Wszystkie te miejscowości nie są przypadkowe, w każdej z nich znajdziecie coś ciekawego – wspaniałe widoki, charakterystyczne punkty, lokalne atrakcje, dziką naturę, a być może i leśne zwierzęta. Cała droga to około 400 km, więc to wycieczka na 1-2 dni. Warto jednak przejechać się tamtędy, by poczuć “podlaskiego ducha” w całej okazałości, poczuć magię tego miejsca i jego wyjątkowość. Jadąc będziecie mijać malownicze cerkwie, kościoły i meczety, a także drewniane domy, lasy, zbiorniki wodne i wiele wiele innych.

 

Najbardziej powinny Was przekonać te zdjęcia:

 

Udanej zabawy!

W tym roku majówka będzie wyjątkowo długa. W wersji minimalnej 4 dni, w wersji maksymalnej 9. Zależy od tego – kto, kiedy dostanie urlop. Przedstawiamy najciekawsze miejsca i kilkadziesiąt atrakcji województwa podlaskiego.

 

Na południu województwa dobrze jest odwiedzić takie miejsca jak historyczną stolicę Podlasia czyli Drohiczyn i jego okolicę – Niemirów, Mielnik, Grabarkę, a także Białowieski Park Narodowy – po obu jego stronach – włączając w to pobliski Zalew w Siemianówce. Na wschodzie nie powinniśmy omijać Kruszynian, Krynek, Poczopka, Kopnej Góry, Supraśla, a także Królowego Mostu i Kołodna. Na północy koniecznie trzeba zajrzeć w takie miejsca jak Augustów, Giby, Wigierski Park Narodowy, a także Puńsk, Wiżajny i po sąsiedzku Stańczyki. Na zachodzie będzie do zwiedzenia Narwiański Park Narodowy – a tam Waniewo, Śliwno, Kurowo i Kruszewo, a takżę Tykocin, Kiermusy i Strękowa Góra. Później przejedźmy się carskim traktem – już w Biebrzańskim Parku Narodowym – dojeżdżając do Osowca-Twierdzy i Goniądza.

 

Co konkretnie zwiedzać?

Majówka 2018. Atrakcje województwo podlaskie – południe

Na południu, w Drohiczynie zobaczyć możemy Górę Zamkową, okazały kościół i klasztor – a także znajdujące się tam krypty. Dodatkowo 2 inne klasztory, cerkiew z końca XVIII wieku, zegar słoneczny, dąb papieski. Można też wykupić rejs statkiem po Bugu.

 

 

Dobrym pomysłem będzie zobaczenie Góry Zamkowej w Mielniku, ruiny kościoła przy tej górze, a także cerkiew z 1823 roku, kościół z 1720 roku, synagogę, kopalnię kredy, rezerwat przyrody, a także w okolicy Kurhany w Maćkowiczach i Osłowie, cmentarzysko, kościół z 1780 roku, a także punkty widokowe i sowieckie schrony w Niemirowie. Dodatkowo cerkiew i kościół w Tokarach. Do tego w Grabarce – oczywiście miejsce sacrum polskiego prawosławia – święta góra, na której wierni pozostawili tysiące krzyży wraz ze swoimi prośbami i modlitwami.

 

Białowieski Park Narodowy to przede wszystkim rezerwat pokazowy żubrów, muzeum, park pałacowy, Stara Białowieża (rezerwat ścisły), a także kilka interesujących szlaków. Nad Siemianówką warto zobaczyć oczywiście zalew. W Bondarach jest wieża widokowa, a także nowe pomosty – gdzie można się zrelaksować. Kąpieli na miejscu nie polecamy, gdyż woda w zalewie jest bardzo brudna.

 

Majówka 2018. Atrakcje województwo podlaskie – wschód

Na wschodzie w Kruszynianach możemy zobaczyć jak żyją polscy tatarzy. Na miejscu zwiedzić możemy meczet, a także zjeść tatarskie potrawy. W Krynkach napotkamy natomiast ogromne rondo, w środku którego znajduje się park. Dodatkowo warto zajrzeć na żydowski cmentarz. W Poczopku obejrzymy Silvarium – przepiękny ogród, w którym z bliska będzie można zobaczyć okazałe sowy. W Kopnej Górze natrafimy na ślad powstańców, zaś w Supraślu obejrzymy monastyr, zalew na rzece, pałac czy też wiele innych atrakcji. Będziemy mogli posilić się też typową podlaską strawą.

 

 

W Królowym Moście – obejrzymy przepiękną cerkiew, zaś w Kołodnie zdobyć możemy wzgórza świętojańskie – gdzie znajduje się wieża widokowa, z której zobaczymy panoramę Puszczy Knyszyńskiej.

 

Majówka 2018. Atrakcje województwo podlaskie – północ

Augustów to letnia stolica Polski – gdzie będziemy mogli wspaniale spędzić czas na rynku lub nad rzeką. Warto wybrać się też bulwarami na plażę lub popłynąć w rejs rzeką Rospudą. W Gibach natomiast – odpocząć można nad jeziorami. Jest ich tam w okolicy naprawdę bardzo dużo. Do wyboru do koloru. Wigierski Park Narodowy – to przede wszystkim klasztor, a także przepiękna okolica. W Puńsku możemy zobaczyć jak się żyje wspólnie Polakom i Litwinom. W Wiżajnach mamy kolejny trójstyk granicy – tym razem łączą się ze sobą granice Polski, Rosji i Litwy.

 

 

Stańczyki formalnie leżą już na Mazurach, jednak żal ich nie zobaczyć – bo są prawie na granicy z województwie podlaskim. Gigantyczne akwedukty robią wrażenie zarówno od góry jak i z dołu. Do dawnych mostów kolejowych prowadzi przepiękna aleja.

 

Majówka 2018. Atrakcje województwo podlaskie – zachód

Kruszewo, Waniewo, Śliwno i Kurowo – to cztery miejscowości obok siebie, w których można obserwować rozlewiska Narwii. W tej pierwszej miejscowości czas spędzić możemy nad zerwanym mostem, zaś w drugiej i trzeciej przejść się kładkami – aczkolwiek w tym roku jest to utrudnione, gdyż trwa tam remont. W Kurowie zaś znajdują się kolejne kładki i okazała siedziba Narwiańskiego Parku Narodowego.

 

 

W Tykocinie obejrzeć możemy przede wszystkim przepiękny kościół i synagogę. W dodatku cała okolica czyli Kiermusy, a także droga do Strękowej Góry będzie obfita w niesamowite widoki. We wspomnianej już Strękowej Górze możemy przede wszystkim obejrzeć niesamowite widoki. Jest tam także miejsce pamięci po Władysławie Raginisie – który bunkier chronił aż do wyczerpania zapasów amunicji. Później wysadził schron w powietrze oddając życie.

 

 

Carski Trakt to przepiękne miejsce, na którym znajdziemy kładki do podglądania łosi, a także wieże widokowe. W Osowcu-Twierdzy kolejne kładki i bunkry. W Goniądzu zaś obejrzeć możemy rozlewiska oraz ptasi raj.

 

 

Udanej zabawy!

Lada dzień na Podlasiu powinny wylądować pierwsze bociany. Niestety moment nie jest zbyt odpowiedni, bo w najbliższych dniach mocno spadnie temperatura i będą przymrozki. Na szczęście nie będą to ekstremalne mrozy, ale bociany najlepiej egzystują w umiarkowanych temperaturach.

 

Sposób pokonywania długich tras przez bociany jest specyficzny. Żeby ptak mógł pokonać tak długi dystans musi odpowiednio gospodarować energią. Gdyby cały czas machał skrzydłami, to prawdopodobnie byłby szybko wycieńczony. A tak w zależności od wiatru i doświadczenia – bocian szybuje wykorzystując podmuchy ciepłego wiatru (ciepłe powietrze jest lżejsze). Następnie z łatwością wybijają się wysoko w górę – nawet na wysokość 3000 metrów, następnie szybując – powoli odpadają. Gdy pogoda jest niekorzystna, ptaki czekają.

 

Problem polega na tym, że obecnie ciepły wiatr wieje z południa na północ, co wykorzystują właśnie bociany. Dzięki temu już lada dzień powinny pojawić się na Podlasiu. Niestety pogoda jest zmienna, a prognozy mówią o spadku temperatur poniżej zera. Trzymajmy jednak kciuki, by bociany zdecydowały się przeczekać na południu ostatnie przymrozki. Pod koniec marca będzie już wiosna pełną gębą!

Szanowni Państwo, drodzy Czytelnicy!

Portal PodlaskieTV ma dziś pierwsze urodziny. W związku z tą wspaniała okolicznością chcielibyśmy ogłosić konkurs na Najlepsze Miasto Województwa Podlaskiego 2018. Miasto, które wygra zostanie obdarowane przez nas nagrodą – profesjonalnym filmem promocyjnym. 

 

To w Waszych rękach jest decyzja – które miasto ma wygrać. Konkurs będzie składać się z V etapów. W pierwszym głosujemy na miasta i zdobywamy punkty, w drugim będziecie głosować na Facebooku na fotki Waszych miast, następnie na Miss i Mistera, później na Zwariowanego Dzieciaka, a na koniec w finale na Najlepsze Miasto Województwa Podlaskiego 2018.

 

W konkursie głównym zwycięzcą będzie dane miasto, ale międzyczasie na Facebooku będą odbywać się konkursy, w których to Wy będziecie mogli wygrać różne upominki. Zachęcamy do aktywnego uczestnictwa w każdym etapie! Niech to Wasza lokalna ojczyzna zostanie ogłoszona Najlepszym Miastem Województwa Podlaskiego 2018

 

Życzymy dobrej zabawy!

Opis I etapu

W województwie podlaskim jest 40 miast. Każde ma identyczne szanse na przejście do kolejnych etapów. Każde z miast dostanie na początku zabawy punkty. Będą one wyliczone na podstawie ilości głosów na dane miasto w proporcji do ilości mieszkańców. I etap potrwa do 18 marca, do godz. 23:59. Do tego czasu będziemy przedstawiać informacje, które miasto wygrywa, ale bez podawania dokładnych liczb! Te ujawnimy na koniec I etapu, gdy przeliczymy głosy na punkty.

Przykład

– 1 głos to 1 mieszkaniec. Białystok liczy 296 628 mieszkańców. W głosowaniu otrzymuje 500 głosów. Jest to 0.16 proc. mieszkańców czyli w zabawie tyle samo głosów. Miasto otrzymuje 16 punktów.

– Kleszczele liczą 1326 mieszkańców. W głosowaniu otrzymuje 1326 głosów. Oznacza to wynik na poziomie 100.00 proc. Ilość punktów? 10 000!

– Możliwy jest też wynik powyżej 100 proc. Jeżeli miasto otrzyma 354 proc. będzie to adekwatnie przeliczone na 35 400 punktów.

No to zaczynamy! Zagłosuj na swoje miasto właśnie teraz!

Wyślij SMS na numer 7255 (koszt 2,46 zł z VAT) o treści PODLX – gdzie “X” to numer przydzielony do Twego miasta.

By zagłosować na:


Augustów – wyślij SMS na numer 7255 o treści PODL1 – koszt 2,46 zł z VAT.


Białystok – wyślij SMS na numer 7255 o treści PODL2  – koszt 2,46 zł z VAT.


Bielsk Podlaski – wyślij SMS na numer 7255 o treści PODL3 – koszt 2,46 zł z VAT.


Brańsk – wyślij SMS na numer 7255 o treści PODL4 – koszt 2,46 zł z VAT.


Choroszcz – wyślij SMS na numer 7255 o treści PODL5 – koszt 2,46 zł z VAT.


Ciechanowiec – wyślij SMS na numer 7255 o treści PODL6 – koszt 2,46 zł z VAT.


Czarna Białostocka –  wyślij SMS na numer 7255 o treści PODL7 – koszt 2,46 zł z VAT.


Czyżew – wyślij SMS na numer 7255 o treści PODL8 – koszt 2,46 zł z VAT.


Dąbrowa Białostocka – wyślij SMS na numer 7255 o treści PODL9 – koszt 2,46 zł z VAT.


Drohiczyn – wyślij SMS na numer 7255 o treści PODL10 – koszt 2,46 zł z VAT.


Goniądz – wyślij SMS na numer 7255 o treści PODL11 – koszt 2,46 zł z VAT.


Grajewo – wyślij SMS na numer 7255 o treści PODL12 – koszt 2,46 zł z VAT.


Hajnówka – wyślij SMS na numer 7255 o treści PODL13 – koszt 2,46 zł z VAT.


Jedwabne – wyślij SMS na numer 7255 o treści PODL14 – koszt 2,46 zł z VAT.


Kleszczele – wyślij SMS na numer 7255 o treści PODL15 – koszt 2,46 zł z VAT.


Knyszyn – wyślij SMS na numer 7255 o treści PODL16 – koszt 2,46 zł z VAT.


Kolno – wyślij SMS na numer 7255 o treści PODL17 – koszt 2,46 zł z VAT.


Krynki – wyślij SMS na numer 7255 o treści PODL18 – koszt 2,46 zł z VAT.


Lipsk – wyślij SMS na numer 7255 o treści PODL19 – koszt 2,46 zł z VAT.


Łapy – wyślij SMS na numer 7255 o treści PODL20 – koszt 2,46 zł z VAT.


Łomża – wyślij SMS na numer 7255 o treści PODL21 – koszt 2,46 zł z VAT.


Michałowo – wyślij SMS na numer 7255 o treści PODL22 – koszt 2,46 zł z VAT.


Mońki – wyślij SMS na numer 7255 o treści PODL23 – koszt 2,46 zł z VAT.


Nowogród – wyślij SMS na numer 7255 o treści PODL24 – koszt 2,46 zł z VAT.


Rajgród – wyślij SMS na numer 7255 o treści PODL25 – koszt 2,46 zł z VAT.


Sejny – wyślij SMS na numer 7255 o treści PODL26 – koszt 2,46 zł z VAT.


Siemiatycze – wyślij SMS na numer 7255 o treści PODL27 – koszt 2,46 zł z VAT.


Sokółka – wyślij SMS na numer 7255 o treści PODL28 – koszt 2,46 zł z VAT.


Stawiski – wyślij SMS na numer 7255 o treści PODL29 – koszt 2,46 zł z VAT.


Suchowola – wyślij SMS na numer 7255 o treści PODL30 – koszt 2,46 zł z VAT.


Supraśl – wyślij SMS na numer 7255 o treści PODL31 – koszt 2,46 zł z VAT.


Suraż – wyślij SMS na numer 7255 o treści PODL32 – koszt 2,46 zł z VAT.


Suwałki – wyślij SMS na numer 7255 o treści PODL33 – koszt 2,46 zł z VAT.


Szczuczyn– wyślij SMS na numer 7255 o treści PODL34 – koszt 2,46 zł z VAT.


Szepietowo – wyślij SMS na numer 7255 o treści PODL35 – koszt 2,46 zł z VAT.


Tykocin – wyślij SMS na numer 7255 o treści PODL36 – koszt 2,46 zł z VAT.


Wasilków – wyślij SMS na numer 7255 o treści PODL37 – koszt 2,46 zł z VAT.


Wysokie Mazowieckie – wyślij SMS na numer 7255 o treści PODL38 – koszt 2,46 zł z VAT.


Zabłudów – wyślij SMS na numer 7255 o treści PODL39 – koszt 2,46 zł z VAT.


Zambrów – wyślij SMS na numer 7255 o treści PODL40 – koszt 2,46 zł z VAT.


Regulamin: https://podlaskie.tv/regulamin-konkursu-najlepsze-miasto-wojewodztwa-podlaskiego-2018/

Silne mrozy prosto z Syberii nadeszły na Podlasie. Tymczasem pierwsze żurawie się pośpieszyły i wróciły już do naszego regionu, przez co tak silne mrozy mogą je zabić. Ich łapki mogą przymarznąć i uwięzić zalodzonych zbiorników wodnych. Trudno też o zdobycie pożywienia. Ptaki te są wszystkożerne, najczęściej ich dieta składa się z nasion, korzonków, źdźbła i młodych pędów. Przy tak niskich temperaturach ciężko jednak będzie im zdobyć taki pokarm. Żurawie jedzą także owady, pająki, robaki i mięczaki. Jeżeli ptaki nie dostaną się do jakiejś ciepłej, obłożonej sianem stodoły, gdzie takie pożywienie mogą znaleźć i nie zamarzną, to może ich czekać ciężki los. Miejmy nadzieję, że ptakom pomogą przetrwać ludzie. Choć nie należy ingerować w naturę i ptaków nie dokarmiać, to raz można zrobić wyjątek i rozsypać trochę pożywienia w pobliżu miejsc, gdzie żurawie się gromadzą.

 

Przypomnijmy, że w drodze do Polski są bociany. Tydzień temu informowaliśmy, że ptaki wyruszyły już. Ostatnio były w okolicach Izraela. Obecnie powinny znajdować się w okolicach Turcji. Pierwsze ptaki w Polsce powinny wylądować za około 2 tygodnie.

Już w następny czwartek ruszamy z wielkim konkursem na Podlaskie.TV. Spośród 40 podlaskich miast będziemy wybierać najlepsze miasto Województwa Podlaskiego 2018. To właśnie Wasza mała ojczyzna może wygrać ten tytuł. Nagroda główna to film promocyjny dla zwycięskiego miasta. W każdym etapie biorący udział w zabawie będą mieli szansę wygrać nagrody-niespodzianki rzeczowe. Zapowiada się niesamowita zabawa! 

 

I Etap będzie polegać na zebraniu kapitału w postaci punktów. Przyjęliśmy zasadę, że 1 punkt dane miasto otrzyma jak za 1 mieszkańca. Głosy przeliczymy na procenty, a następnie na punkty.

 

Przykład: W głosowaniu Białystok otrzymuje 500 głosów. Jest to 0.16 proc. mieszkańców czyli w zabawie tyle samo głosów. Miasto otrzymuje 16 punktów. Kleszczele w głosowaniu otrzymują 1326 głosów. Oznacza to wynik na poziomie 100.00 proc. Ilość punktów? 10 000.

 

Dzięki temu rozwiązaniu każde miasto musi tak samo się zmobilizować. W innym przypadku najłatwiej byłoby wygrać miastu, które ma po prostu najwięcej mieszkańców. 

 

Ale to dopiero I etap. W drugim ten, kto zyska mniej punktów będzie mógł przejąć punkty tego, który zyskał ich więcej. Łącznie będzie 5 etapów. W ostatnim finałowym zostanie 5 miast. Serdecznie zapraszamy do zabawy już od 1 marca 2018!

 

Opis całego konkursu: https://podlaskie.tv/najlepsze-miasto-wojewodztwa-podlaskiego-2018/

 

Chyba nic bardziej nie zwiastuje wiosny jak bociany w gniazdach. Jako, że nasze piękne ptaki, głównie mieszkające na Podlasiu szykują się już do lotu, to można przewidzieć, że rychło wraz z nimi pojawi się wiosna. Bociany w Afryce przebywają od RPA, Kongo po Egipt i Izrael. To właśnie na terenie tego ostatniego państwa badacze zaobserwowali “Sejmiki bocianie” czyli wspólne zbieranie się ptaków na polach. Tak dzieje się, gdy nasze bociany planują odloty z Polski lub do Polski.

 

To, że wybierają zawsze nasz kraj nie jest przypadkowe. Są tutaj dla nich idealne warunki do rozmnażania. Czyli umiarkowany klimat, a także pola pełne owadów i… żab. Tego wszystkiego nie brakuje im właśnie wiosną, a także gdy lato nie jest przesadnie suche. Dopiero coraz niższe temperatury oraz suche pola skłaniają te ptaki do odlotów z Polski. Bociany bardzo też lubią towarzyszyć rolnikom przy żniwach. Bowiem kombajny odsłaniają pola i łatwo wtedy o pożywienie. 

 

Najważniejsza jest jednak informacja kiedy może być wiosna. Łatwo to obliczyć. Bociany dziennie lecą od 100 do 200 km. Nie lecą jednak po linii prostej. Cały czas trzymają się wybrzeża. Oznacza to, że przed bocianami z Izraela jest aż 3500-4000 km drogi. Oznacza to, że w Polsce pojawią się za około 20-40 dni. Zatem pierwsze ptaki w gniazdach powinniśmy zaobserwować między 10 a 31 marca. Prognozy długoterminową mówią, że na początku marca może nastąpić ocieplenie. Być może bociany będą dryfować w powietrzu razem z ciepłym wiatrem z powietrza. 

Portal Podlaskie.TV ogłasza I konkurs Najlepsze miasto Województwa Podlaskiego 2018! Stawką jest film promocyjny dla Twojej małej ojczyzny. Stworzymy taki dla zwycięskiego miasta. I teraz najważniejsze – wcale nie wygrywa te miasto, które tylko dostanie najwięcej głosów, liczy się bowiem pracowitość i pomysłowość!

Kto zatem wygra? Najbardziej pracowite społeczności! 

Wyszliśmy z założenia, że najwięcej głosów otrzymałoby te miasto, które ma najwięcej mieszkańców. Jakie szanse miałyby Kleszczele z Białymstokiem? Dlatego sposób na wygraną będzie trudniejszy, bo wymagać będzie internetowej pracowitości danej społeczności. Wygranych ogłosimy Najlepszym miastem Województwa Podlaskiego 2018W nagrodę zaś – stworzymy film promocyjny danego miasta, którym będziecie mogli szczycić się przed innymi. 

 

Konkurs będzie składać się z 5 etapów. 

1. Głosowanie na miasto (Wyliczymy procenty: liczba głosów z liczby mieszkańców – 100 punktów za każdy 1 proc.)

 

2. Bitwa na fotki (miasto z największą liczbą punktów zmierzy się z miastem o najmniejszej liczbie. Fotki z miasta, które otrzyma więcej lajków sprawią, że miasto przechodzi dalej zgarniając punkty przegranego). 

 

3. Wybór Miss i Mistera (pozostanie 10 miast, które miało najwięcej punktów. 2 miasta, które zdobędą tytuły Miss lub Mistera przechodzą do finału).

 

4. Wybór Szalonego Dzieciaka (pozostanie 8 miast. Jedno miasto, które zdobędzie tytuł Szalonego Dzieciaka przechodzi do finału).

 

5. Wielki finał (Walka każdego z każdym. Miasto, które dostanie najwięcej głosów – po 3 punkty za każde zwycięstwo, 1 za każdy remis, 0 za przegraną – w potyczkach miasto vs miasto wygrywa wielki finał i zostaje ogłoszone Najlepszym miastem Województwa Podlaskiego 2018 i zdobywa nagrodę).

 

Konkurs i pierwsze głosowanie rusza 1 marca 2018. Do tego czasu rozpowszechniajcie informację wśród znajomych, mobilizujcie się tak, by to Wasze miasto wygrało konkurs!

Dokładne informacje o konkursie:

W województwie podlaskim jest 40 miast. Każde ma identyczne szanse na wygraną. Całość będzie się składać z kilku etapów.

 

Etap 1 – kapitał

Każde z miast dostanie na początku zabawy punkty. Będą one wyliczone na podstawie ilości głosów na dane miasto w proporcji do ilości mieszkańców.

 

Przykład: 

– 1 głos to 1 mieszkaniec. Białystok liczy 296 628 mieszkańców. W głosowaniu otrzymuje 500 głosów. Jest to 0.16 proc. mieszkańców czyli w zabawie tyle samo głosów. Miasto otrzymuje 16 punktów.

 

– Kleszczele liczą 1326 mieszkańców. W głosowaniu otrzymuje 1326 głosów. Oznacza to wynik na poziomie 100.00 proc. Ilość punktów? 10 000 punktów. 

 

– Możliwy jest też wynik powyżej 100 proc. Jeżeli miasto otrzyma 354 proc. będzie to adekwatnie przeliczone na 35 400 punkty.

 

Etap 2 – bitwa na fotki

Nie oznacza to jednak, że małe miasta będą faworyzowane, a dużym będzie trudniej. Dlatego też po drugim etapie odpadnie połowa miast. Silniejsi przejmą punkty tych co odpadli. W drugim etapie będzie turniej miast. Miasta stoczą wirtualną bitwę o punkty między sobą. Głosować zaś będą wszyscy, których przekonacie do głosowania.

 

– Bitwę stoczą ze sobą miasta, które będą miały najmniej punktów z tymi, które punktów mają najwięcej. Do tego doliczone zostaną punkty z drugiego etapu zabawy.

 

– Na przykład najwięcej punktów będą miały Suwałki, zaś najmniej Brańsk. Mieszkańcy obu miast będą wysyłać zdjęcia ze swoich miast. Galeria oraz poszczególne zdjęcia, które otrzymają łącznie więcej “lajków” na Facebooku wygrają dla miasta drugi etap. Głosować może każdy użytkownik Facebooka, więc warto mobilizować kogo się da.

 

– Na przykład Suwałki wyślą łącznie 24 zdjęcia, zaś Brańsk 32 zdjęcia. Galeria tego pierwszego miasta otrzyma “100 lajków”, zaś poszczególne zdjęcia w galerii łącznie 154 lajki. Suwałki dostaną 254 punkty. Wygrywa te miasto, które otrzyma więcej punktów. 

 

– Następnie przegrane miasto odda swoje punkty z poprzedniego etapu wygranemu. 

 

Etap 3 – Miejska Miss i Mister

W tym etapie pozostanie już tylko 20 miast. Każde z nich będzie miało już sporo punktów. Szkoda, by taki kapitał zmarnował się. Uratować miasto może tylko piękna kobieta i przystojny mężczyzna! 

 

– Wszystkie mieszkanki i mieszkańcy z pozostałych w zabawie 20 miast, którzy uważają, że mają nieprzeciętną urodę mogą wysłać swoje zdjęcie oraz weryfikację.

 

– Na zdjęciu musi być odsłonięta twarz, a także widoczna cała sylwetka. 

 

– Zdjęcie może być wykonane profesjonalnie lub amatorsko

 

– Ze zgłoszeniem należy wysłać zdjęcie weryfikacyjne (fotka z kartką w ręku z napisem “konkurs miast”)

 

– Najpierw wszyscy uczestnicy konkursu będą głosować na wszystkie zgłoszenia. Każde zdjęcie oddzielnie (bez informacji z jakiego miasta jest kandydat)

 

– Po głosowaniu wszystkim miastom zsumujemy i doliczymy punkty z głosowania na kandydatów z ich miast

 

– Ostatnim punktem tego etapu będzie wybór Miss i Mistera z 10 kandydatów (również bez informacji o mieście kandydata)

 

– Tu także doliczymy wszystkie punkty miastom, zaś wybór Miss lub Mistera zagwarantuje miastu udział w finale!

 

– 8 pozostałych miast, które po wszystkich podliczeniach będzie miało najwięcej punktów przejdzie do przedostatniego etapu. 

 

Etap 4 – Szalone dzieciaki

W tym etapie ostatnie punkty będą zdobywać szalone dzieciaki. Wystarczy zrobić nietuzinkowe zdjęcia swoim pociechom, a następnie zgłosić do konkursu. Wspólnie wybierzemy najbardziej szalone zdjęcia dzieciaków. W finale znajdzie się miasto z Miss, Misterem, Szalonym Dzieciakiem, a także dwa miasta z największą ilością punktów.

 

– W tym etapie zostanie 8 miast walczących o tytuł Szalonego Dzieciaka i o kolejne punkty

 

– Rodzice wysyłają zdjęcia swoich szalonych pociech z krótkim opisem sytuacji na zdjęciu, a także zdjęcie weryfikacyjne rodzica z dzieckiem i kartką z napisem “konkurs miast”

 

– Tutaj analogicznie jak w poprzednim etapie najpierw uczestnicy głosować będą na wszystkie zdjęcia, potem na 8 finałowych zdjęć Szalonych dzieciaków. Po obu głosowaniach doliczymy punkty, zaś w obu głosowaniach nie będzie znane miasto. Ujawnimy to dopiero, gdy będzie wiadomo, które zdjęcie wygrało. Miasto Szalonego Dzieciaka będzie w finale.

 

Etap 5 – Finał

W finale znajdzie się 5 miast. Te, które zdobędzie tytuł Miss, tytuł Mistera, tytuł Szalonego dzieciaka, a także 2 pozostałe miasta, które w zabawie zgromadziły największą ilość punktów. 

 

– Ostateczne rozstrzygnięcie to będzie głosowanie typu “każdy z każdym”. Czyli seria głosowań “Miasto A czy miasto B”. Każde miasto jak w piłce nożnej dostanie 3 punkty za wygraną, 1 punkt za remis, 0 za przegraną. Pierwsze w tabeli miasto zostaje ogłoszone Najlepszym miastem Województwa Podlaskiego 2018. Zaś Podlaskie.TV wyrusza do zwycięskiego miasta, by nagrać tam film promocyjny.

Pogoda jak na początek lutego jest dosyć zaskakująca. Zwykle o tej porze jest wszędzie biało, a śniegu dosypuje regularnie. W ostatnim czasie natura cały czas zaskakuje. W ubiegłym roku, przez prawie cały lipiec padało, a o słonecznej pogodzie w większości lata było można raczej pomarzyć, tak teraz nie ma prawdziwej zimy. Biało na Podlasiu było przez kilka dni. Pogoda jest tak nieoczywista, że zwierzęta szykują się już do wiosny. Bobry zaczęły budować żremia, a łosie zrzucają już z głów stare łopaty. wkrótce mogą pojawić się dzikie gęsi, a jelenie zaczną podobnie jak łosie zrzucać poroże, by pod koniec lata znów mieć okazałe.

 

Luty to także okres godowy. Wiewiórki mają się ku sobie, a także Bieliki. Co ciekawe – nasze narodowe ptaki można obserwować na niebie, jak razem wykonują loty godowe. Jest to wspaniałe przedstawienie. Jeżeli ktoś chciałby wybrać się, by zobaczyć na żywo jak to wygląda, to może pojechać do Puszczy Knyszyńskiej lub Puszczy Białowieskiej, a także w Biebrzańskim Parku Narodowym. Bieliki spotkamy także przy Bugu, Narwi oraz na bagnach w okolicach Suraża. Ptak ten żeruje głównie w pobliżu zbiorników wodnych i na terenach podmokłych, gdzie poluje na ryby i ptactwo wodne. Zimą nie stroni od padliny.

 

Dziś obchodzimy Tłusty Czwartek. Z tej okazji przypomnimy dawne zwyczaje, jakie panowały tego dnia na Podlasiu. Do dzisiaj w niektórych miejscowościach obchodzi się go odświętnie. Dziś masowo kupujemy pączki w cukierniach, dyskontach i hipermarketach. Ich smak znacząco się różni od dawnych wypieków, które samodzielnie gospodynie przygotowywały w domach. Oprócz pączków wypiekano także chrust, którymi częstowano swoich gości podczas wieczornych, zakrapianych uczt. Tłusty Czwartek wypada tydzień przed Środą Popielcową. Dawniej trzy dni przed tym świętem nazywano “Kusakami”. Wówczas we wszystkich karczmach bawiono się. Panny oraz kawalerzy ze wsi do karczmy przyciągali drewniany kloc. Następnie polewano ich wodą, do momentu, gdy wszyscy wkupili się swoimi poczęstunkami w łaski pozostałych biesiadników. Przyciągnięty kloc służył do kolejnej zabawy. Skakano przez niego “na len” oraz na “owies”. Wyznaczało to wielkość zbiorów. Kolejnego dnia od domu do domu chodzili “przebierańcy”, którzy prosili gospodarzy o podarki. Otrzymywali słoninę, chleb oraz nocleg.

 

W dzisiejszych czasach Tłusty Czwartek polega głównie na objadaniu się pączkami bez opamiętania. W kolejne dni ludzie wychodzą do miast i bawią się dyskotekach po raz ostatni przed rozpoczęciem Wielkiego Postu, w czasie którego wyciszają się. Czas wolny spędzają np. na czytaniu książek i rozmyślaniu. Polacy czerpią jednak dużymi garściami z zachodu. Przestają obchodzić post, zaś kolejne weekendy do Wielkanocy traktują tak samo jak poprzednie weekendy. Na Podlasiu jednak czas płynie wolniej i zachodnie zwyczaje docierają tu też niezbyt szybko. O ile w Białymstoku nie jest to aż tak widoczne, a kluby muzyczne funkcjonują normalnie, to w pozostałych podlaskich miastach pod koniec tygodnia w lokalach wieje pustkami.

 

Warto dodać, że istnieją „Pączki serowe podlaskie”. Oto przepis:

 

Składniki:

 

– 2 szklanki mąki krupczatki (typ 450)
– 30 dag półtłustego sera twarogowego
– 3 łyżki cukru
– 1/3 szklanki mleka
– 6 dag masła
– 3 dag drożdży
– 2 całe jajka
– 2 żółtka
– łyżka soku pomarańczowego
– skórka otarta z pomarańczy
– sól
– 750 ml oleju do smażenia
– cukier puder do posypania

 

Sposób wykonania:

 

1. Drożdże rozetrzeć z łyżeczką cukru, mlekiem i 2 łyżeczkami mąki, a następnie zostawić do wyrośnięcia
2. Twaróg dwukrotnie przepuścić przez maszynkę do mielenia
3. Masło starannie utrzeć z cukrem i cały czas ucierając, dodawać stopniowo żółtka, jaja i ser
4. Do utartej masy dodać skórkę i sok z pomarańczy
5. Przesianą mąkę rozczynić i dodać sól
6. Dokładnie wyrobić ciasto, przykryć i zostawić w cieple
7. Gdy ciasto wyrośnie, formować z niego niewielkie kule i układać je na posypanej mąką stolnicy
8. Przykryć i zaczekać, aż wyrosną
9. Następnie smażyć partiami na rozgrzanym tłuszczu
10. Po zdjęciu z patelni odsączyć na papierowym ręczniku
11. Posypać cukrem pudrem

 

Smacznego!

Ostatnio śniegiem sypnęło w całym województwie. W Siemiatyczach przeszła nawałnica! Ten moment uchwycił nasz Czytelnik Adam Nowaczuk. 

 

W tym roku kalendarz będzie obfity w długie weekendy. Odpowiednie wypisanie wniosku urlopowego może skutkować, wygospodarowaniem sobie czasu, by odwiedzić województwo podlaskie aż 6-krotnie. Tyle wystarczy, by nasz wspaniały region poznać dogłębnie. Przedstawiamy Wam propozycje wyjazdów oraz najlepsze daty do ich realizacji.

30 marca – 2 kwietnia (Wielkanoc)

 

Wielkanoc to czas spędzania czasu z rodziną, nie każdy jednak świętuje. Osoby, które będą zwyczajnie się nudzić mogą przyjechać do Puszczy Białowieskiej. Jej okolice są zamieszkane głównie przez osoby prawosławne, więc mało prawdopodobne, by okolica zamarła na czas katolickich świąt. Oprócz Białowieży i Parku Narodowego, a także rezerwatu z żubrami warto zajechać także do wspaniałych miejscowości Teremiski czy Budy. Warto też zajrzeć nad Topiło czy do mini zoo w Orzeszkowie. Nie zapomnijmy też wpaść na łyka świętej wody ze studni w Dobrowodzie. Powinna nas także zachwycić Pohulanka czy Podcerkwy. Dobrze jest także zajrzeć do miejscowości Stare Masiewo a także Narewka. Po drodze miniemy wiele kolorowych cerkwi, a także urzeknie nas wyjątkowa, drewniana architektura. Dobrym zwyczajem jest także, by jako wędrowcy zatrzymać się w każdej odwiedzonej wsi i zamienić parę słów z miejscowymi. Wracając zajrzyjmy też do pustelni w Odrynkach, a także odwiedźmy Krainę Otwartych Okien – Trześcianka, Puchły oraz Soce.

28 kwietnia – 6 maja (Majówka)

 

Biebrzański Park Narodowy to doskonały pomysł na tegoroczną majówkę. Będziemy mieli już późną wiosnę, a to najlepszy czas by odwiedzić urocze, biebrzańskie bagna. Koniecznie zajedźmy zahaczając jeszcze o rzekę Narew do Tykocina, Kiermus, Strękowej Góry i dopiero wtedy ruszmy na Biebrzański Park Narodowy. Przejedźmy się carskim traktem do Osowca-Twierdzy, po drodze zwiedzając kładki i napotykając łosie. W samym Osowcu-Twierdzy wpadnijmy także na kładki i punkty widokowe nie pomijając starych bunkrów. Na koniec zajrzyjmy jeszze do Goniądza, Dolistowa Starego, by wzdłuż Biebrzy udać się do Jagłowa.

31 maja – 3 czerwca (Boże Ciało)

 

Czas Bożego Ciała to dobry moment by wpaść na tereny w okolice rzeki Bug. Koniecznie zajrzyjmy do Niemirowa, Sutna i Wajkowa. Warto też odwiedzić Mielnik oraz Drohiczyn – dawną, historyczną stolicę Podlasia. Nie zapomnijmy też, by zajechać na świętą górę Grabarkę. Tam możemy ofiarować swój krzyż z intencjami. Na koniec warto zapisać się na spływ kajakowy, by poczuć Bug z poziomu wody.

15-19 sierpnia (Święto Wojska Polskiego / Święto WNMP)

 

W sierpniu będzie już na tyle ciepło, by kąpać się w krystalicznie czystych jeziorach Suwalszczyzny. Nie należy jednak zapomnieć o odwiedzeniu Wigierskiego Parku Narodowego i pokamedulskiego klasztoru. Wpadnijmy też na narty wodne do Szelmentu. Dobrze jest także kupić bilet i popłynąć w rejs z żeglugę augustowską, by z pokładu statku podziwiać dziką Rospudę. Alternatywnie możemy zrobić też to kajakiem. Bowiem statki dopłyną tylko do określonego miejsca. W konkretną dzicz możemy zapuścić się tylko osobiście wiosłując. Można też wybrać się kajakiem płynąc Kanałem Augustowskim. Z paszportem, bez wizy dopłyniemy aż do białoruskiego Grodna!

1-4 listopada (Wszystkich Świętych)

 

Ziemia Sokólska to idealne miejsce na listopadowy długi weekend. Wszystko za sprawą świąt. Będziemy mogli pogłębić ich odczuwanie odwiedzając groby katolickie, prawosławne, tatarskie oraz żydowskie. Tych na Ziemi Sokólskiej nie brakuje. Warto więc odwiedzić Sokółkę, Bohonki, Krynki i Kruszyniany. Oprócz tego warto zachwycić się też widokami w Jurowlanach, Grzybowszczyźnie, Usnarzu Gónym i Babikach.

22 grudnia – 1 stycznia (Święta Bożego Narodzenia)

 

Jeśli nie chcemy umrzeć z przejedzenia na tak długie święta, to idealnym miejscem na odpoczynek od stołów będzie Puszcza Knyszyńska. Tutaj możemy spacerować lasami do woli. Ciekawych szlaków nie brakuje. Koniecznie odwiedźcie Supraśl, Kopną Górę czy Poczopek. Nie powinno Was zabraknąć także w Surażkowie, Lipowym Moście, a także po drugiej stronie Puszczy na Wyżarach, Gródku, Michałowie, Żedni i Królowym Moście wraz z Kołodnem. Jak nie zabraknie Wam czasu, to wpadnijcie też do Białegostoku – tutaj możecie przywitać nowy rok, a przy okazji zwiedzić barokowe zabytki w centrum, a także neogotycką katedrę i klasycystyczny kościół św. Rocha, który jest jednym z dwóch w Europie.

 

Serdecznie zapraszamy!

Nigdzie indziej jak na Podlasiu nie jest aż tak akcentowane podwójne świętowanie. To w naszym regionie bowiem jest najwięcej wyznawców prawosławia. W Hajnówce, Siemiatyczach czy też Bielsku Podlaskim to wręcz religia dominująca. W całym regionie zaś możemy napotkać bardzo wiele różnorodnych Cerkwii. Według różnych źródeł w Polsce jest od 0,5 do 1 mln wiernych. Mało kto wie, że prawosławie na ziemiach Polskich obecne jest od tysiąca lat. A dokładnie od 988 roku, kiedy miała miejsce chrystianizacji Rusi. 

 

Książe Kijowski zdobywał kolejne ziemie i latami były kolonizowane. W 1240 roku powstała cerkiew w Mielniku, a w 1341 kolejną. Wpływ na to, że dzisiaj na Podlasiu mamy tak wielki odsetek wiernych prawosławia wynika z tego o czym pisaliśmy nie dawno. Przez nasz region przebiegała granica Królestwa Polskiego i Rusi. W okolicznych osadach mieszkali obok siebie katolicy, którzy przybywali z Mazowsza i prawosławni przybywali z Grodzieńszczyzny i Wołynia.

 

W Polsce znajduje się ponad 300 prawosławnych obiektów sakralnych. Z czego 240 to parafie. Funkcjonuje także 6 klasztorów – w tym w Supraślu, na Świętej Górze Grabarce oraz w Białymstoku. Na Białostocczyźnie znajduje się 40 proc. ze wszystkich polskich parafii prawosławnych. Tutaj też znajduje się prawie połowa wiernych. 6 stycznia wyznawcy prawosławni będą obchodzić wigilię Bożego Narodzenia. Zaś 13 stycznia “Sylwester Juliański”.

 

 

 

O pierwszych ludziach na Podlasiu wiadomo tyle, że pojawili się 10 000 lat temu. Na terenie dzisiejszej Puszczy Knyszyńskiej była tundra (wyobraźcie sobie, że teren wygląda jak Bieszczadach, ale nie ma gór). W dorzeczu Biebrzy i Narwii pojawiły się… renifery, a wraz z nimi ludzie, którzy rzecz jasna żywili się mięsem tychże zwierząt. Warto dodać, że klimat nie był sprzyjający, zatem skóra zwierzęcia idealnie nadawała się na ubranie dla osadników.

 

Przez kolejne tysiące lat na dzisiejszym Podlasiu pojawiła się brzoza oraz sosna. Cały teren był bardzo intensywnie zalesiony. 7000 lat temu na terenach dzisiejszego Podlasia rozwijała się kultura niemeńska. Osadnicy żyli w okresie mezolitu. Swoje życie rozwijali przy rzece Narew. Ludzie potrafili tworzyć ceramiczne narzędzia. Mężczyźni zajmowali się myślistwem czy rybactwem zaś kobiety zbieractwem (na przykład owoców leśnych). Co ciekawe, ta sama kultura bardziej na wschodzie posiadła umiejętności hodowlane. Być może pod opieką człowieka znajdowały się tury (pradawne woły) czy tarpany (pradawne konie). Główne pożywienie stanowiły łosie oraz jelenie, który nigdy na naszych terenach nie brakowało.

 

4 tysiące lat temu niedaleko Supraśla istniała jeszcze inna osada z epoki kamienia i brązu. Archeolodzy odnaleźli tam sztylety, noże, dłuto czy groty strzał. Wszytko wykonane z krzemienia i kamienia. Osadnicy to ludy, które przywędrowały aż z terenów dzisiejszej Hiszpanii. Można się tylko domyślać że mieli ciemną skórę.  Zaś przedmioty jakie po sobie pozostawili sugerują, że zajmowali się głównie polowaniami, ale też rolnictwem. Warto zaznaczyć, że później osadnicy zajęli się także “górnictwem”. W okolicach wsi Rybniki, gdzie dziś mamy rezerwat Krzemianka. To właśnie tam intensywnie wydobywano krzemień, który był potrzebny do produkcji broni, narzędzi oraz do rozpalania ognia. 

 

2,5 tysiąca lat temu w Haćkach (dorzecze Narwii, okolice Bielska Podlaskiego) istniała ogromna i mocno rozwinięta osada. Ludzie mają własną studnię, piece, półziemianki, mały zbiornik z wodą, miejsce do przeprowadzania obrzędów i ceremonii, a także konstrukcje obronne przed obcymi. Grodzisko zamieszkiwane było przez przybyszów z różnych stron Europy, cały czas się rozrastając, ostatecznie osiągając rozmiar 40 hektarów!

 

Gdy wkroczyliśmy w nową erę wśród wędrujących oraz zakładających osady także na Podlasiu najwięcej było ludów germańskich oraz bałtów. W kolejnych stuleciach także Goci, Hunowie oraz Słowianie, którzy dotarli tu z dalekiego wschodu. Gdy terytorium dzisiejszej Rzeczypospolitej zamieszkiwały większe plemiona – w naszym regionie można było spotkać Połoczan, czyli wschodnich Słowian. Żyli oni tutaj w XVIII wieku naszej ery. 

 

Kiedy plemiona połączyły się w Polskę, my byliśmy na terytorium Rusi Kijowskiej. Dopiero po roku 1000 pojawia się ważny gród w Drohiczynie, który jest ośrodkiem handlowym z Rusią Kijowską. Przez kolejne stulecia przez dzisiejsze tereny podlaskie przebiegać będzie granica między Polską a Rusią Kijowską, a później Galicją, a jeszcze później Litwą. W XIV wieku Polska i Litwa to już jeden kraj. W XV wieku przez jakiś czas jesteśmy pod szwedzkim zaborem i graniczymy z Rosją. Na szczęście unia polsko-litewska się odradza na kolejne lata.

 

XVIII wiek przynosi Polsce zabory. Nasz region znajduje się na terytorium Prus (Niemiec). Później zaś znów przebiega granica – tym razem Prus i Imperium Rosyjskiego. W 1918 roku powstaje II Rzeczpospolita. Podlaskie na początku 1919 roku przechodzi z rąk niemieckich w polskie. 

Być może leżeliście sobie kiedyś na podlaskiej łące albo siedzieliście na ławce przy rodzinnym domu, lub też spacerowaliście sobie białostockim parkiem, a między czasie rozmyślaliście sobie jak wyglądało miejsce, w którym się aktualnie znajduje kilkaset milionów lat temu. Jeżeli tak, to w tym artykule się tego dowiecie co się działo na dzisiejszym Podlasiu – miliony lat temu. Warto dodać, że działo się bardzo wiele.

 

Na początku jednak uporządkujmy fakty, gdyż wszystko działo się na całej planecie, zatem także i na naszym jej fragmencie. Ziemia powstała 4,6 miliarda lat temu dosyć gwałtownie. Najpierw urodziło się Słońce, który otoczone było pyłem. Grawitacja spowodowała, że przez miliony lat pył ten łączył się w skały, a te zderzając się ze sobą uformowały cała planetę. Wszędzie był ocean lawy. Na początku Ziemia nie miała powietrza, lecz składała się z azotu i dwutlenku węgla.

 

Następnie w stronę naszej planety leciała inna planeta – Teja – wielości Marsa. Poruszała się z dużą prędkością, a następnie uderzyła w Ziemię. W wyniku zderzenia obu planet powstał księżyc, a nasza planeta zostaje odkształcona. 3,9 miliarda lat temu dochodzi do “bombardowania” Ziemi przez meteory. To “odpadki” po powstaniu układu słonecznego. Wewnątrz meteorów zawarte są minerały wody. “Bombardowanie” trwało przez 20 milionów lat, w wyniku czego powstaje jeden wielki ocean praktycznie na powierzchni całego globu. Na fragmentach planety są pojedyncze wysepki, które zamieniły się w wulkany. 100 milionów lat później na Ziemię spadają kolejne meteory z takimi minerałami jak węgiel czy aminokwasy. Substancje połączyły się ze sobą i powstało pierwsze życie.

Formowanie się kontynentów

Przeskoczmy jednak trochę w czasie. Między czasie Ziemia zaczęła obracać się coraz wolniej przez co doba nie trwała już 6 a 16 godzin (tak jak po uderzeniu drugiej planety), było coraz więcej tlenu. 1,5 miliarda lat temu ukryta, popękana skorupa ziemska spowodowała, że w ciągu milionów kolejnych lat utworzyły się wielki kontynent. Własnie wtedy po raz pierwszy uformował się także nasz teren. Byliśmy jednak jedną wielką pustynią. 750 milionów lat temu skorupa ziemska rozciąga się pod wpływem temperatury, a superkontynent dzieli się na dwie części. Podlaskie, jak i wielka część euroazjatycka jest wielką pustynią pokrytą skałami, które odsłoniły się po rozerwaniu kontynentu.

 

Pod wpływem uwolnienia się ogromnych ilości dwutlenku węgla z wnętrza Ziemi światło słoneczne nie dochodzi do planety. W konsekwencji nasza planeta zamarza. Trwa bardzo długa epoka lodowcowa. Tworzy się lądolód o grubości do 3 km. Na szczęście nasza planeta jest aktywna wulkanicznie, przez co po 15 milionach lat lód zamienia się w ocean. 600 milionów lat temu doba trwa już 22 godziny. Jest bardzo dużo wody oraz tlenu, który znajduje się także w oceanie dzięki czemu pojawiają się pierwsze, zaawansowane formy życia.

 

460 milionów lat temu na lądzie Ziemia pokryta jest skałami. Istnieją tylko dwa kontynenty. Zabójcze promieniowanie słońca pozbywa się wszelkich form życia z lądu, jednak przez kolejne 100 milionów lat Ziemia pokrywa się warstwą ozonu, który chroni naszą planetę od zabójczego promieniowania. Na obu kontynentach pojawiają się pierwsze zwierzęta, które podczas ewolucji “wyszły z oceanu” na ląd. Z biegiem lat jednak kontynenty oddalają się od siebie. Na terenie dzisiejszej Polski mamy głównie morze, lecz na Podlasiu znajduje się ląd – skalna pustynia.

Węgiel, żwir i człowiek

Kolejne setki milionów lat spowodowały, że Polska miejscami została porośnięta gigantycznym lasem. Warto tutaj zaznaczyć, że miejsce, w którym obecnie geograficznie położone jest Podlaskie to było morze, zaś faktyczny ląd dzisiejszej Ameryki Północnej oraz Europy znajdował się w okolicach równika. 270 milionów lat temu na terenie Polski pojawia się morze. Podlaskie jednak to nadal skalna pustynia. Las zamienił się w pokłady węgla. Dlatego też wydobywa się go na zachodnim południu. U nas zaś mamy dużo żwiru – ten występuje praktycznie na terenie całego kraju, lecz najwięcej na północy – czyli tam gdzie było najwięcej skał.

 

Z racji tego, że znajdowaliśmy się w zwrotniku raka to morze parowało odsłaniając pustynię. 160 milionów lat temu po raz kolejny morze zalało nasze tereny. Ruch płyt tektonicznych powoduje, że Ameryka Północy odłącza się od Europy, zaś ta łączy się z Azją. Spoiwem są zaś dzisiejsze góry na Uralu. 4 miliony lat temu, kiedy wszystkie kontynenty są już na swoim dzisiejszym miejscu, Podlaskie pod wpływem położenia geograficznego boryka się z ochłodzeniem klimatu. Ustępujące coraz płytsze morze odsłania torfowiska oraz tworzy bagna.

 

1,5 miliona lat temu na Ziemi pojawia się człowiek – homo erectus. U nas klimat niestety nie sprzyja jeszcze do życia, ale kolejne miliony lat spowodują wielkie wędrówki i zasiedlanie się Europy. 700 tysięcy lat temu prawdopodobnie (tutaj są różne wersje) homo erectus opuszcza Afrykę i dociera do Europy, także do dzisiejszej Polski. Wpierw jednak zakłada pierwsze osady w okolicach Śląska. Kiedy pierwszy człowiek dotarł na Podlasie nie wiadomo. Pierwsze osady, które odkryli archeolodzy można datować na 7000 lat przed naszą erą. Między innymi nasz region zamieszkiwała kultura niemeńska. O czym przeczytacie więcej już jutro.

Tak niewiele pozostało już do końca roku. Po świętach tradycyjnie zaczną się dyskusje o tym, czy strzelać czy nie strzelać na Sylwestra – bo zwierzęta się boją huku. W Białymstoku na miejskiej imprezie nie zobaczymy żadnych wybuchowych pokazów. Tym razem magistrat postawił na lasery. Nie sposób nie pamiętać każdego wydania Teleekspresu z 31 grudnia od początku jego istnienia. Zawsze znalazł się w nim materiał, że znów komuś urwało palce czy poparzyło twarz od fajerwerków.

 

Pirotechnika towarzyszy naszej cywilizacji prawdopodobnie od X wieku. Wówczas kupcy przywieźli do Europy sztuczne ognie, które wymyślili Chińczycy. Ichniejsi alchemicy odkryli, że mieszając ze sobą saletrę z siarką oraz węglem drzewnym – można osiągnąć mieszkankę wybuchową. Ewolucja cywilizacji na świecie dała także kolejne odkrycia czyli proch. A od tego było już blisko do popisów pirotechnicznych, gdy wojska wygrywały jakąś bitwę. Pokazy miały charakter propagandowy. W średniowieczu Organizowano pokaz militarny i świętowano odniesiony sukces. Na takim pokazie nie zabrakło pierwszych fajerwerków.

 

Jednak to Chińczycy nieustannie zachwycali i rozwijali pokazy sztucznych ogni i zachwycali kupców czy misjonarzy, którzy jeździli potem do swojego kraju i opowiadali o niezwykłości fajerwerków. Jako ciekawostkę można dodać, że chiński wynalazek służy dzisiaj także w innej postaci. A mianowicie – w identyczny sposób jak odpala się petardy – również wystrzeliwuje rakiety w kosmos! Podpala się ładunek, następnie ulatniają się gazy, które wyrzucają petardę (rakietę) w powietrze (w kosmos).

 

Jak widać fajerwerki towarzyszą ludziom od zarania dziejów. Dlatego trudno też walczyć z tym wynalazkiem. Wszak to XXI wiek de facto przyniósł wiele dobrego dla traktowania zwierząt. Wcześniej było z tym różnie. Jednak wnioski wysuwają się same – skoro kiedyś wybuchami zajmowali się tylko pirotechnicy, to może warto wziąć to za dobrą monetę i nie tykać się petard, które mogą urwać palce? Jednak zabrać komuś czekoladę i kazać się cieszyć, że nie przytyje jest mało sensowne.

 

Dlatego lepiej pokazać jakie są alternatywy. Konstrukcja fajerwerków jest niezmienna od stuleci. Zmieniono tylko niektóre składniki, by osiągać inne kolory dymu, większą siłę wybuchu, a także natężenie gazu. Oprócz sztucznych ogni są jeszcze inne, bezpieczne fajerwerki, które dają naprawdę dużo radości – a mianowicie race świetlne. Można je często zauważyć na stadionach. Za każdym razem tworzą piękne widowiska. Ostatnio zaczęły się pojawiać także w innych okolicznościach – na przykład różnych teledyskach. Zauważyć możn tam sceny, gdzie ludzie bawią się nocą przy jakimś ognisku lub ogólnie na zewnątrz i tańczą trzymając odpalone race. Jednym słowem mówiąc – warto wypróbować, gdyż wszystko co ładnie się pali, ale nie wybucha jest bezpieczne. Nie urwie nam niczego, a i zwierząt nie wystraszy. 

 

Najbiedniejsza gmina w Polsce znajduje się w województwie podlaskim, w powiecie łomżyńskim. Mowa tutaj o gminie Przytuły. Według najnowszych danych Ministerstwa Finansów – w ubiegłym roku dochód gminy wyniósł zaledwie 390,29 zł na jednego mieszkańca. W pierwszej dziesiątce najbiedniejszych gmin w Polsce również znalazła się Turośl (również powiat łomżyński) z dochodem 453,88 zł na mieszkańca.

 

Dla porównania – najbogatsza w Polsce jest gmina Kleszczów (województwo łódzkie). Na jej terenie znajduje się Kopalnia Węgla Brunatnego Bełchatów i Elektrownia Bełchatów. Ponadto gmina czerpie dużo z podatków od nieruchomości. Efekt? Dochód przypadający na jednego mieszkańca to aż 31 962,75 zł czyli ponad 80 razy więcej niż w Przytułach! W pierwszej dziesiątce najbogatszych gmin w Polsce znajduje się podlaski Mielnik z powiatu siemiatyckiego, który osiąga dochód 5793,099 zł na jednego mieszkańca.

 

Trzeba przyznać, że w Białymstoku dochód na jednego mieszkańca nie wygląda zbyt efektownie, bo to zaledwie 1570,29 zł na mieszkańca. Suwałki i Łomża wypadają trochę gorzej, bo ich dochód to 1480,30 zł i 1333,73 zł na mieszkańca. A poniżej wszystkie podlaskie gminy i ich dochód:

 

MIELNIK 5793,09
ORLA 3130,21
SUWAŁKI (gmina) 2476,28
MICHAŁOWO 2448,27
SZUMOWO 2103,32
JUCHNOWIEC KOŚCIELNY 2040,76
WYSOKIE MAZOWIECKIE 1994,98
NAREWKA 1921,8
NAREW 1909,78
BIAŁOWIEŻA 1906,89
SURAŻ 1892,66
SUPRAŚL 1880,36
ZAMBRÓW 1676,05
TUROŚŃ KOŚCIELNA 1631,36
CHOROSZCZ 1620,99
BIELSK PODLASKI 1601,38
WASILKÓW 1579,21
GRÓDEK 1570,88
Białystok (miasto) 1570,29
GRAJEWO 1527,37
BRAŃSK 1511,06
SIEMIATYCZE 1487,43
Suwałki (miasto) 1480,3
PŁASKA 1473,81
BAKAŁARZEWO 1462,57
HAJNÓWKA 1451,43
ZABŁUDÓW 1420,82
SOKÓŁKA 1387,66
HAJNÓWKA 1380,25
AUGUSTÓW 1369,46
WYSOKIE MAZOWIECKIE 1348,01
SZEPIETOWO 1347,3
Łomża (miasto) 1333,73
DUBICZE CERKIEWNE 1332,09
SZYPLISZKI 1306,97
PUŃSK 1301,87
GIBY 1262,83
BIELSK PODLASKI 1259,59
CZYŻEW 1233,11
KOLNO 1232,52
JELENIEWO 1207,93
RAJGRÓD 1203,59
ŁOMŻA (gmina) 1201,17
RUTKI 1188,12
PRZEROŚL 1173,78
SZUDZIAŁOWO 1145,76
POŚWIĘTNE 1140,31
CZYŻE 1136,08
SEJNY 1128,01
FILIPÓW 1127,76
CZEREMCHA 1102,72
SOKOŁY 1078,11
ŁAPY 1077,55
DROHICZYN 1072,73
KLUKOWO 1050,7
ZAMBRÓW 1050,01
NOWINKA 1049,89
DOBRZYNIEWO DUŻE 1046,53
SIEMIATYCZE 1036,21
SEJNY 1030,32
KLESZCZELE 1028,64
CZARNA BIAŁOSTOCKA 1026,41
KRYNKI 1020,51
MOŃKI 1011,64
GRODZISK 999,6
PIĄTNICA 992,87
KULESZE KOŚCIELNE 979,82
SZCZUCZYN 945
MIASTKOWO 940,03
MILEJCZYCE 922,62
KUŹNICA 907,77
CIECHANOWIEC 893,29
GONIĄDZ 891,4
DZIADKOWICE 883,8
NOWOGRÓD 883,61
DĄBROWA BIAŁOSTOCKA 852,21
RACZKI 847,22
SIDRA 847,1
GRABOWO 841,74
BOĆKI 839,5
ŚNIADOWO 831,61
JEDWABNE 824,05
NURZEC-STACJA 823,55
KORYCIN 817,67
NOWE PIEKUTY 815,96
KRASNOPOL 811,18
WĄSOSZ 809,69
STAWISKI 802,68
TYKOCIN 792,49
GRAJEWO 781,66
WIŻAJNY 778,88
JANÓW 774,69
RUTKA-TARTAK 766,5
RUDKA 739,91
JASIONÓWKA 734,33
KOŁAKI KOŚCIELNE 730,2
SZTABIN 727,82
WYSZKI 726,72
SUCHOWOLA 716,14
AUGUSTÓW 705,91
BARGŁÓW KOŚCIELNY 696,59
BRAŃSK 681,39
KNYSZYN 677,6
LIPSK 662,19
PERLEJEWO 640,33
KOBYLIN-BORZYMY 622,18
NOWY DWÓR 613,4
JAŚWIŁY 608,96
WIZNA 604,16
ZAWADY 579,49
TRZCIANNE 575,9
KOLNO 550,52
MAŁY PŁOCK 542,94
ZBÓJNA 538,68
KRYPNO 514,34
RADZIŁÓW 486,18
TUROŚL 453,88
PRZYTUŁY 390,29

 

Od kilku tygodni w mediach, ale też w rozmowach między ludźmi dominuje jeden temat – zima stulecia. Z przekazów wynika, że podobno tegoroczna ma być bardzo sroga, a ilości śniegu mają być wręcz niewyobrażalne. Jeżeli przypomnimy sobie ostatnie zimy na Podlasiu, to była zachowana pewna prawidłowość. Pierwszy śnieg spadł stosunkowo szybko, lecz po chwili nie było po nim śladu. Święta Bożego Narodzenia były zielone, zaś Wielkanoc cała na biało, a regularnie sypało od stycznia. Czy w tym roku ma być inaczej?

 

W pogodzie istnieją pewne prawidłowości, jednak wiarygodne prognozy można wykonywać na kilka dni do tyłu. Wszystko dlatego, że to jaką mamy pogodę danego dnia wynika z kilku zmiennych, które kształtują ostatecznie czy będzie ciepło, zimno, sucho, deszczowo itd. Na klimat zachodniej i środkowej Europy największy wpływ mają Wyż Azorski oraz Niż Islandzki. Zaś wschodnia część Europy jest pod wpływem Wyżu Wschodnioazjatyckiego i Niżu Południowoazjatyckiego. Na Północy Europy zaś mamy Wyż Grenlandzki, a na Południe napływa gorące powietrze ze Zwrotniku Raka. Na wskutek przemieszczenia się, a także mieszkania się tych mas powietrza kształtuje się cała pogoda. Zatem z logicznego punktu widzenia nie można dokładnie przewidzieć na jaki czas masy powietrza ułożą się nad Europą zimą. Pewne prawidłowości pokazują, że możemy ustalić skąd masy będą nacierać w danym momencie.

 

Województwo Podlaskie znajduje się w innej strefie klimatycznej niż pozostała część Polski. To dlatego Suwałki uznawane są za polski biegun zimna, to dlatego mróz dotkliwy jest u nas bardziej niż choćby na Dolnym Śląsku. Dlatego też jedno już dziś jest pewne. Jeżeli w Polsce będzie zimno, to u nas będzie jeszcze zimniej. Odpowiadając więc na pytanie tytułowe – czy nastąpi w Polsce zima stulecia? Jeżeli weźmiemy pod uwagę ostatnie 100 lat w Polsce, to pierwsze dane o ostrych mrozach mamy z 1929 roku. Oficjalnie w kilku miejscach zanotowano -40 stopni Celsjusza. Jednak temperatury utrzymywały się w przedziale -13 do 16. W XXI wieku oficjalnie zanotowano spadki do -30 stopni Celsjusza zaś miejscami nawet do -36.

 

Jeżeli spojrzymy na częstotliwość i obfitość opadów śniegu, to śnieg najczęściej leży od grudnia, czasem od stycznia do kwietnia. Zatem jeżeli śnieg spadnie jeszcze w listopadzie albo nawet październiku, a nie zniknie przed końcem kwietnia to wtedy będziemy mogli mówić o jakichś anomaliach. Dlatego też odpowiedź na pytanie czy będziemy mieli do czynienia z zimą stulecia brzmi – jest jeszcze za wcześnie, by to wiedzieć. Póki co pogoda nie zaskakuje. Opowieści o zimie stulecia nie wynikają z naukowych ustaleń, lecz bardziej z regionalnych przekonań osób, które obserwują na co dzień przyrodę.

 

 

Osoby te wskazują na takie czynniki jak: bardzo wczesny odlot bocianów czy wczesne pojawienie się żubrów na łąkach. Warto zaznaczyć, że ptaki czy zwierzęta zmieniają sposób zdobywania pożywienia w zależności od pory roku. Bociany nie odlatują dlatego, że zaczyna być im zimno, lecz dlatego, że grunty zaczynają być być suche i trudno im zdobyć pożywienie. Tak zwany “Sejmik bociani”, to ostatni moment przed odlotem. Bociany wówczas zbierają się na polach, by zdobyć ostatnie pożywienie, które odsłoniło się dzięki żniwom.

 

 

Żubry zaś mają grube futro i sporą masę, dzięki czemu odporne są na mrozy. Zatem nie zmieniają także sposobu zdobywania pożywienia dlatego, że zaczyna im być zimno, lecz dlatego że w lesie coraz trudniej o trawę i inne zielone rośliny, bo te zwyczajnie przekwitają jesienią. Z tego też powodu żubry dokarmiane są sztucznie przez człowieka, by chronić zagrożony gatunek. Na polach tworzy się stogi siana, a w lasach wypełnia paśniki. Zwierzęta są do tego już przyzwyczajone, stąd gdy tylko w lesie zaczyna brakować pokarmu, to wychodzą na łąkę szukać stogów.

 

 

Dlatego też nic nie wskazuje na to (póki co), by ta zima miała różnić się od poprzedniej.

 

Od południa na północ. Tak można podróżować po Podlasiu, a następnie po Suwalszczyźnie, by nie ominęły nas najciekawsze miejsca w województwie Podlaskim. Nieprzypadkowo przyjeżdżają dla nich ludzie z całej Polski i nie przypadkowo właśnie one najczęściej są pokazywane w telewizji. Warto dodać, że miejsc wartych odwiedzenia na Podlasiu jest dużo, dużo więcej, ale przedstawimy te najpopularniejsze z perspektywy przyjezdnych.

 

Wybrane przez nas miejsca będziemy prezentować od południa, na północ:

Grabarka

Miejsce wyjątkowo mistyczne. Katolicy mają Jasną Górę w Częstochowie, a prawosławni Górę Grabarkę. W dniu Przemienienia Pańskiego okolice Siemiatycz przeżywają oblężenie.

 

Najstarsze dzieje góry pokryte są mgłą tajemnicy. W XIII w. okoliczne lasy stanowiły idealne miejsce schronienia. Takiego zdania byli też mnisi z mielnickiego zakonu, ukrywając się przed tatarami. Szczególną ochroną objęli ikonę Spasa Izbawnika. Zapiski historyczne mówią, że przed nią modlił się sam książę Rusi Halickiej, Daniel. Duchowni ikonę ukryli prawdopodobnie właśnie na grabarce. Ze względu na patrona ikony, do dziś istnieje stwierdzenie, że ”jedziemy na Spasa”.

 

Według wyliczeń na górze obecnie spotkamy ponad 10 tys. krzyży. Każdy z nich to inna intencja, ale też podziękowanie za otrzymane łaski. Co ciekawe raczej nie odnajdziemy dwóch podobnych krzyży. Wzrok oczywiście przyciągają te najbardziej masywne, niekiedy metalowe. Coraz częściej można na nich przeczytać imię właściciela i jego prośbę skierowaną do Boga. Na krzyżach odnajdziemy też napisy ”Spasi i Sochrani” co oznacza ”Zbaw i zachowaj”.

 

Dlatego wybierając się na Grabarkę, weźmy ze sobą krzyż i zostawmy go tam ze swoją intencją. Na Grabarce znajduje się także cudowne źródełko.

Białowieża

Dużo popularnością w regionie cieszy się Hajnówka i przylegająca do niej Białowieża – siedziba najstarszego Parku Narodowego w Polsce. Historię okolicy poznamy w czasie wycieczki kolejką wąskotorową. Po drodze spotkać można samego króla puszczy – Żubra. O bogactwie natury przekonamy się jedynie wędrując podmokłą ścieżką o nazwie ”Kładka Żubra”. Trasa, która liczy sobie niecałe 5 km ma swój koniec w rezerwacie pokazowym.

 

W samej siedzibie BPN możemy zwiedzić Dworek Gubernatora. Jest to najstarszy budynek w polskiej części Puszczy Białowieskiej. Wybudowano go w 1845 r. Od lat tłumnie odwiedzany jest przez turystów.

 

Szeptucha w Orli

Gdy medycyna konwencjonalna zawodzi, wizyta u szeptuchy może okazać się ostatnią deską ratunku. Taka uzdrowicielka przyjmuje także w Orli. Każdy mieszkaniec wsi bez trudu wskaże drogę do poszukiwanego domostwa. Nie każdy jednak może być przyjęty. Kobiety wyczuwają kto jest godny pomocy. Spoglądają więc prosto w duszę i serce człowieka. Swoich usług nie wyceniają zbyt wysoko. Zwykle biorą ”co łaska”. Dlatego też mimo wielu klientów żyją w skromnych warunkach.

 

Do szeptuchy przyjeżdżają klienci z różnymi schorzeniami. Osoba, która pragnie zostać wyleczona, musi być wpierw oczyszczona ze złej energii. Wielkie spustoszenie sieją uroki. Nie trzeba być wielkim czarownikiem aby kogoś przekląć. Niektórzy nawet nieświadomie mogą doprowadzić do czyjegoś nieszczęścia. Słowa i myśli mają bowiem wielką siłę. Uważa się, że wielu ludzi nie wie o tym, że wisi nad nimi klątwa. Jej zdejmowanie jest bardzo trudne i wymaga czasu.

Usuwanie złej energii dla osoby przypatrującej się z boku może wydawać się czymś strasznym. Każdy z nas odznacza się inną wrażliwością. Niektórzy w czasie procesu oczyszczenia wpadają w trans. Trzęsie się cale ciało. Może przypominać to atak padaczki. Są też osoby, które przy odganianiu złych mocy nie reagują w żaden sposób. Osoby zdrowe także mogą pojechać do Orli. Jest to wspaniała wieś, gdzie ludzie mówią “po svojomu” czyli mieszanką polskiego, białoruskiego i rosyjskiego. Nawet na znakach drogowych informacje są w dwóch językach. Warto to zobaczyć na własne oczy.

Magiczny Supraśl

To tutaj były kręcone “U Pana Boga w ogródku” i “U Pana Boga za miedzą” – filmy Jacka Bromskiego, tutaj także kręcono “Blondynkę” – popularny serial TVP. Supraśl przyciąga ludzi także babką ziemniaczaną i kartaczami. W miasteczku jest także prawosławny monastyr oraz Muzeum Ikon. Jest także wspaniałe miejsce – bulwary, gdzie można odpocząć od codziennych trosk. W weekend droga wojewódzka 676 prowadząca z Białegostoku do Supraśla jest zakorkowana. Wcześniej z powodu nadmiaru chętnych na spędzenie czasu w Supraślu, teraz z powodu remontu – gdyż droga jest poszerzana. W Supraślu warto także zobaczyć wspaniałe rzeźby na terenie Liceum Plastycznego oraz sam Pałach Bucholtzów.

 

 

Kruszyniany

Słowo Pierekaczewnik zostało chyba odmienione przez wszystkie przypadki we wszystkich telewizjach. Tak się stało, gdy TVP i TVN odkryły, że w Polsce istnieją Tatarzy i mieszkają na Podlasiu. Oprócz swojej pięknej, drewnianej zabytkowej świątyni – Tatarzy w Kruszynianach mają również swoją naprawdę dobrą kuchnię! Takiego jedzenia nie dostaniecie gdzie indziej. Kruszyniany to mała wioseczka, jednak jeżeli chcemy poznać wielokulturowość Podlasia, to nie możemy jej ominąć.

Kanał Augustowski

Kanał Augustowski biegnie przez Polskę, ale także Białoruś. Możemy na przykład kajakiem płynąć przez kolejne jeziora, które wspólnym kanałem właśnie są połączone. Największą atrakcją jest wpłynięcie do środka, trzymanie się kurczowo łańcuchów i oczekiwanie aż w kanał osiągnie pożądany poziom wody. Konstrukcję można obserwować także od góry. Dobry punkt widokowy jest na przykład w Paniewie. Tam śluza jest podwójna!

Klasztor w Wigrach

Ostatni punkt na mapie to Klasztor w Wigrach, którego początki datuje się na XVII wiek. Z wieży kościoła możemy podziwiać przepiękne widoki na jezioro Wigry. Dodatkowo możemy przejśc się przez cały kompleks budynków i podziwiać wspaniałą architekturę.

 

 

W Siemiatyczach mieszkańcy oczekujący na autobus mogą poczuć się jak w ogródku. Miasto wprowadziło bowiem niebanalne rozwiązania ekologiczne. W centrum miasta wybudowano nowe wiaty przystankowe komunikacji miejskiej, których istotną częścią jest specjalna konstrukcja. Wiata wygląda jak wielka doniczka, w której rosną prawdziwe rośliny. Nocą wiaty są podświetlane. Przystanki zawierają tablice zawierające praktyczne rady dla wszystkich tych, którzy chcą chronić środowisko naturalne.

 

Wygląd przystanku jest naprawdę ekscytujący. Nawet jeżeli ostatecznie poziom świadomości na temat ochrony środowiska naturalnego nie zostanie zwiększony, to i tak przyjemniej czekać na autobus w wielkiej doniczce niż w klasycznej wiacie przystankowej złożonej ze stelaża i pleksi lub szkła. 

 

Warto dodać, że na Podlasiu można spotkać bardzo wiele ciekawych konstrukcji wiat przystankowych, szczególnie w mniejszych miejscowościach.

 

fot. siemiatycze.eu

 

Jak co roku, między 17 lipca a 24 sierpnia możemy na niebie zaobserwować deszcz meteorów. Są to tak zwane Perseidy. Kumulacja całego wydarzenia będzie miała miejsce w nocy z 12 na 13 sierpnia. Wtedy to na niebie można będzie zauważyć nawet 150 gwiazd na godzinę! Podpowiadamy Wam, gdzie najlepiej obserwować niebo, by dostrzec piękno całego widowiska, jakie nas niedługo czeka.

 

Przede wszystkim musi być to miejsce, w którym absolutnie nie ma światła. Łuna miejskich świateł skutecznie utrudni nam oglądanie Perseidów. Dlatego też musi być kompletnie ciemno! 

 

Drugi – najważniejszy warunek to bezchmurne niebo. Bez tego nie będzie mogli obserwować nic oprócz… chmur. Warto wiedzieć, że nawet, jeżeli okolica jest zachmurzona, to kilkanaście kilometrów dalej może być już zupełnie inaczej. Powinniśmy wybrać się na widowisko w okolicach północy. Najlepsze do oglądania będzie między godz. 1-3.

 

Perseidy są rojem meteorów utworzonych przez kometę. Widać je na niebie od około 2000 lat. A możemy je podziwiać co roku między lipcem a sierpniem ponieważ rój wtedy przecina orbitę Ziemi.

Po raz czwarty z rzędu odbył się największy spływ kajakowy w Polsce. Uczestnicy popłynęli rzeką Bug z Drohiczyna do miejscowości Granne. Drugi etap zaś prowadził z Grannego do miejscowości Nur. To trasa licząca łącznie ponad 50 km. W spływie wzięły udział załogi z całej Polski, Białorusi, Ukrainy, Belgii, a nawet Nowej Zelandii. 

 

Spływ “500 kajaków” to impreza, która organizowana jest od 2013 roku. Promuje ona 500-lecie województwa podlaskiego. Wtedy też to Drohiczyn właśnie był stolicą Podlasia. 

 

A tak było rok temu:

fot. Wrota Podlasia

Bociany to bardzo interesujące ptaki. Zimą odlatują do ciepłych krajów, gdzie mogłyby w zasadzie zostać na zawsze, jednak zawsze wiosną wracają. A trzeba wiedzieć, że trasa lotu bociana nie jest taka prosta. To nie jest tak, że skoro ptak może latać, to leci na południe prostą drogą.

 

Bociany zazwyczaj wybierają jedną z dwóch tras. W swojej wędrówce muszą ominąć Morze Śródziemne. Te, które lecą z Polski udają się wpierw do Turcji. Po drodze odlatujące bociany napotykają swoich sąsiadów z innych krajów i na południe lecą coraz większą grupą. Przelot ten trwa na Bałkanach od połowy sierpnia do końca pierwszej dekady września i jest to jeden z najwspanialszych spektakli przyrodniczych w Europie, robiący niezapomniane wrażenie.

 

Bociany, gdy dotrą do Turcji lecą dalej. Ich trasa przebiega przez wybrzeża Morza Śródziemnego, dolinę Jordany, półwysep Synajski, a także Morze Czerwone. Dalej lecą doliną Nilu, którą omijają Saharę. Ostatecznie ptaki docierają nad Jeziora Afrykańskie. Niektóre lecą jeszcze dalej – wybierając dorzecze Kongo i dorzecza Zabezi i Limpopo. Niektóre dolatują nawet do RPA.

 

Dlaczego więc bociany wracają do Polski? Odpowiedź jest bardzo prosta. Bo są łasuchami. W czasie, gdy jest u nas wiosna i lato, to w Afryce rozpoczyna się pora sucha, co utrudnia zdobycie pożywienia. Zaś w Polsce w tym czasie jak w stołówce. Dlatego też to u nas bociany się rozmnażają, bo dzięki łatwemu zdobywaniu pożywienia bez problemu mogą wykarmić młode. Wbrew pozorom bociany nie jedzą samych żab (nie są przecież Francuzami tylko Polakami), tylko owady i mięso. Dlatego w menu każdego ptaka są pasikoniki, dżdżownice, ślimaki, gryzonie, małe ryby, żaby, węże, krety, łasicie, gronostaje, a nawet pisklęta ptaków i młode zające!

 

Co 4 bocian na świecie to Polak. Ptak w naszych warunkach przyrodniczych ma wielki wybór jeżeli chodzi o pożywienie. Tylko się cieszyć, że boćki mają się u nas dobrze. Niestety czasem zbyt zimno i muszą wybrać inne miejsca, gdzie będą mogły się wyżywić.

Święta Góra Grabarka. To tutaj za miesiąc dotrą setki prawosławnych pielgrzymów. To będzie najważniejsze wydarzenie dla ich społeczności. Warto dodać, że często na wydarzenie wybierają się także katolicy. Pielgrzymi przeżywają bardzo intensywnie spotkanie z Bogiem. Najpierw w trudzie pokonują wiele kilometrów, by później żarliwie modlić się w różnych intencjach. 

 

Pątnicy spotkają się na Świętej Górze Grabarce 17 sierpnia. Jednak już teraz trwają wielkie, duchowe, przygotowania do tego wydarzenia. Gdy ruszą pielgrzymki, a następnie wszyscy spotkają się na Grabarce, nic nie będzie ważniejszego. Dlatego wszystkie sprawy trzeba załatwić przed wielką drogą wiary.

 

Święta Góra Grabarka nazywana jest czasem “Górą Krzyży”. Wokół cerkwi Przemienienia Pańskiego znajduje się tysiące krzyży. Każdy z nich był przyniesiony wraz z modlitwą o pomoc w różnych, trudnych sytuacjach życiowych takich jak choroby, nieszczęścia. Pielgrzymi przynosili je też z prośbą o pokój dla dusz zmarłych. Znajdują się tam także krzyże dziękczynne. Tradycja przynoszenia ich trwa od 1710 roku! 

 

Każdego roku na Grabarce przychodzą kolejni pielgrzymi z kolejnymi krzyżami. Na wielu krzyżach widnieje napis: “SPASI I SOCHRANI”, co znaczy: “Zbaw i zachowaj”, oraz: “NIKA”- “Zwycięzca”.

 

fot. Bladyniec / Wikipedia

Podlaskie jest specyficznie położone. Na północy mamy trójstyk granic Rosji, Litwy i Polski. Tam też jest granica dwóch województw: podlaskiego i warmińsko-mazurskiego. Głęboko ukryty w Puszczy Augustowskiej jest kolejny trójstyk – granic Polski, Litwy i Białorusi. Na południu województwa mamy niewielką miejscowość Niemirów – tam stykają się ze sobą kolejne granice. Polski i Białorusi a także województw podlaskiego, mazowieckiego i lubelskiego. Na północnym zachodzie stykają się ze sobą kolejne 3 granice – województw podlaskiego, mazowieckiego i warmińsko-mazurskiego. Można powiedzieć ot normalna sprawa, były wojny, był podział administracyjny i tak własnie zarządzono i tak właśnie jest.

 

W granicy jednak jest również pewien mistycyzm. Tak jak w znakach zodiaku, naszych imionach czy liczbach. Z jednej strony pozornie bez znaczenia, z drugiej można wierzyć, że urodząc się w okresie danego znaku zodiaku nasz charakter ma określone właściwości, podobnie z imieniem czy szczęśliwą liczbą. To wszystko można oczywiście sprowadzić do kabały, jednak jest coś pociągającego w tych cechach. Tak samo z granicami – każde z tych miejsc, gdzie stykają się granice w pewien sposób uwodzi. Jest mieszanką pewnych cech. Na pozór nic tam nie ma – pola, lasy czy rzeki. Jednak człowiek, który potrafi obcować z naturą może dojrzeć, że za tą granicą, która jest umowna przecież – może znajdować się zupełnie inny świat, może podobny, tożsamy, ale jedna już inny.

Przyjrzyjcie się powyższemu zdjęciu. Zostało one zrobione na brzegu Bugu w Niemirowie. Po drugiej stronie wody mamy województwo lubelskie. Na pozór takie same, a jednak inne. Nie widać tego jednak z poziomu ulicy. Być może nie widać tego też bezpośrednio za pierwszymi drzewami, ale widać to nieopodal granicy. Słońce tam świeci już inaczej, szczegóły w architekturze już się zmieniają, nawet kolory płotów nie te same. Inne zdobienia na przydrożnych krzyżach i kapliczkach i ludzie inaczej mówią.

 

Ta granica, którą widzimy na mapie tak naprawdę jest umowna. Prawdziwa jest bardzo płynna, nierówna i niekiedy nieuchwytna, ale nie dlatego, że jej nie ma, dlatego, że przeoczona. Dlatego jeśli będziesz drogi Czytelniku kiedyś na granicy, to nie patrz na nią płasko i obojętnie, postaraj się dostrzec granicę, by poczuć mistycyzm tego miejsca.

Bajstruk, Bambaryła, Bułka chleba, Łachmany, Swołocz, Wiszczeć, Wsio ryba. Te słowa możecie usłyszeć tylko na Podlasiu. To tutaj pełno w języku mieszkańców jest regionalizmów.

 

Dla tych, którzy nie zrozumieli tych słów – bajstruk to inaczej nieślubne dziecko, zaś bambaryła to ktoś otyły. Na bułkę chleba mówimy, gdy mamy na myśli bohenek – co można było usłyszeć w filmie “U Pana Boga za piecem”. Łachmany zaś to stare ubrania. Swołocz to ktoś, o kim nie mamy dobrego zdania – taki łobuz trochę. Słowo swołocz mogliśmy usłyszeć w dialogu nad “sprzedanym meczem” Cukrownika Łapy w filmie Piłkarski Poker.

 

Czego wiszczysz – powiemy, gdy zwracamy komuś uwagę, by nie krzyczał. Zaś jest nam wsio ryba, gdy jest nam coś obojętne. I tak powoli żyje się na tej białostockiej wsi, można by było rzecz.

 

Wbrew pozorom słownik gwary białostockiej jest bardzo mocno rozbudowany, jednak gdybyśmy używali wszystkich słów z niego, to trudno by było chyba się porozumieć.

 

Warto zaznaczyć, że przy terenach granicznych Podlasia i Białorusi możemy usłyszeć jak ludzie mówią jeszcze inną gwarą. Tam mówią “po svojomu”. Na północy usłyszymy naleciałości białoruskie, zaś na południu naleciałości ukraińskie.

 

W samym Białymstoku raczej dominuje już czysty język polski, bez regionalizmów, jednakże jeszcze 20 lat temu było zupełnie inaczej. I pomyśleć co by się tu działo, gdyby nie było II Wojny światowej – na Podlasiu byśmy słyszeli nie tylko po svojomu, po białostocku, po polsku, ale też w jidysh, po niemiecku, rosyjsku, a może i nawet w esperanto. Prawdziwy zawrót głowy!

 

Słownik gwary białostockiej:

A

a nu jego (jeho) – do diabła z nim

abalasa – gruba żerdka od płotu

akuratnie – zrobione dokładnie tak jak trzeba

apiać – znowu

apałonik – łyżka wazowa

abalasa – gruba żerdka od płotu – używana jako wspornik do ogrodzenia.

 

B

baćko – ojciec

baciuszka – ksiądz prawosławny

badziewie, badziew – coś bez wartości

bajstruk – nieślubne dziecko

baleja – balia

bambaryła – grubas, głupek, ciężki umysł

bambetle – łachy

bambosze – ranne pantofle uszyte z resztek tkanin

banaluki – głupoty, gadasz banaluki – mówisz głupoty

bandzie – wystarczy

banerka – puszka, konserwa

barabanić – łomotać, stukać, dobijać się

barabolec – wino owocowe – ale też ciasto z zakalcem

barachło – coś bezwartościowego

batarejka – latarka

bełtać – mieszać

berbelucha – tanie wino

baryk – bar, knajpa

besztać – wymawiać komuś

bez – przez, przejdź bez ulice – przejdź przez ulice

biedy sobie naputać – ściągnąć na siebie kłopoty

bladź – pani lekkich obyczajów

blekot – szalej – roślina – blekotu się najadła

błancza – guz

błotka – płotka

bołoto – pole

bor – wiertło

borgować – kredytować, zborgować, wziąść na borg – skredytować, wziąć na kredyt

bormaszyna – wiertarka

bożyć się – przysięgać, a zabóż się – przysięgnij

bradziaga – ktoś nieprzyzwoity

brechać – kłamać, szczekać; niektórzy jednak używają tego zwrotu jako – śmiać się

browar – piwo

bryle – okulary

brynzel – idiota, glupek, ty brynzlu – ty idioto, baranie

buby, bubki – kuleczki, jagódki, itp.

buc – głupek

bulwa – ziemniak

bułka chleba – „poproszę bułke chleba” – poproszę bochenek chleba

burchel – pęcherz

buza – napój ze sfermentowanej kaszy jaglanej

 

C

certolić się – wzajemnie sobie ustępować

ciapki – kapcie

cierlica, międlnica – narzędzie do międlenia lnu

cipier – teraz

chabor – rodzaj łapówki lub prezentu

chaman – cham

chaziaj – gospodarz pełną gębą

chazior – pewny siebię, butny

certolić się – wzajemnie ustępować

chiebra – gromada, banda

chwiluńka – moment, chwileczkę

chwost – ogon

chyższy – szybszy, kto chyższy? – kto szybszy?

cierlica, międlnica – narzędzie do międlenia lnu

ciurma – więzienie

chlapcążki – obcęgi, kombinerki

chłodnik – rodzaj zupy podawanej na zimno

chodzić do magazynu – chodzić do sklepu

chodzić w arende – kraść owoce z sadu

chomtolić – psuć, coś zacząć i zostawic nie gotowe

chwacit – starczy, dosyć („ci” czytać jako „c-i” nie „ć”)

chwiluńka – moment, chwileczkę

cupać – skubać, trącać przynętę

cymes – nadzwyczajna potrawa, także nazwa jednej z potraw żydowskiego jadłospisu

cypek – mycka

czałpicsa – czepiać się kogoś, dręczyć kogoś

czemergies – samogon, ruska wódka

czepił sie jak rzep psiego ogona – ktoś się kogoś bardzo “uczepił”, przeszkadza

czuczeło – dziwadło, straszydło

czugunny – garnek odlewany, żeliwny garnek

czuwać – slychać

czy ja jemu w garki patrze sie? – nie interesuję się jego sprawami

czychunka – kolej, tor kolejowy

czyżyk – mały chłopczyk

 

D

daje dzisiaj mróz – zimno dziś

dali popalić – dokuczyli

darem, na darem, daremno, nadaremno – bez efektu, bezproduktywnie

dziengi – pieniądze

dętka – bąbka choinkowa

dladaj dla cioci – daj cioci, boli dla mnie głowa – boli mnie głowa

dochodzić tołku – racjonalizować, porządkować argumenty

durak – dziwny, niespotykany

durniacha – naiwniak, łatwowierny

durnowaty – głupkowaty

druszlak, durślak – cedzak

drzewnianny – drewniany

dwiuch – dwóch

dynia – zamiast melon i melon zamiast dynia

dynksić – bać się

działgaćpies działga – pies ujada

dziamgać – marudzić, pleść bzdury, gadać androny

dziażka – pasek

dzieżka – dzbanek

dźwi – drzwi

 

F

fajerka – jedno z kółek żeliwnych zakrywające otwór w płycie kuchennej

fanga – ślad po uderzeniu

faradyny – spodnie

farfocel – strzęp

fest zrobione – dobrze zrobione

flafcążki – obcęgi, kombinerki

fleja – brudas, brudaska

ficzka – krotka bluzka, kurtka

fifraczek – żakiet (najlepiej fioletowy, bo to kolor Podlasianek)

fizyczny piec – piec opalany węglem, drewnem

fufajka – waciak

furt – znowu, jeszcze raz, ponownie

 

G

gała – nieudacznik , gapa, ciapa

garki – garnki

gąsewka – skórzany łącznik bijaka z trzymakiem w cepach

giry, syry – nogi

glaca – łysina

gołodupiec – biedaczyna

graba – ręka

grać w kaczanego – wielkanocna zabawa polegająca na toczeniu jajek po pochyłości

gumno – łąka

góruje – ból nie do wytrzymania

gra w “dwa tereny” – gra “w dwa ognie”

gra w “piegi” – ułańska zabawa

 

H

hajtać się – brać ślub

hadztwo – ohyda, obrzydliwa istota, nieprzyjemne uczucie

handryczyć się – sprzeczać się, złościć, pokrzykiwać

hapać – brać

hapun – ten co zabiera nie swoje, (hapać – brać) np. po niegrzeczne dzieci przychodzi hapun hebel – kochanek

hetudy – tędy

hetyj – ten

hledzieć – patrzeć

hołoble – dyszle boczne w wozie konnym

hulać – pić alkohol

hulanka – popijawa

 

I

ichtrzeba ich podnieść – trzeba je podnieść (np. jabłka)

ichni – ich

ichny – ich

idę/jadę na miasto – idę/jadę do miasta

idę do jego – idę do niego

idz ty w żopu – odczep się, odwal się

idziem – idziemy

iść pieszkom – iść na nogach, pieszo

iść z buta – iść pieszo

 

J

jadaczka – gęba

jajka w śniadku – jajka na miękko ledwo ścięte

jełop – głupiec

jobów nasadzić – nawymyślać, skląć

jucha – krew

juszka – wywietrznik piecowy

 

K

kaban – wieprz, świnia

kabanina – wieprzowina

kabona, kabonka – pieniądze

kaczan – głąb, rdzeń kapusty

kanka – konewka

kartacze – Pyzy z mięsem

knypeć – niedorostek, smarkacz

karakan – karaluch, albo ktoś niski

karman – portfel

kasza hreczana – kasza gryczana

kawalerczak – niedorostek, smarkacz

każdą razą bądź – w każdym przypadku

każden, któren – każdy, który

kicha – wstyd, lub coś kiepskiego, jaka kicha – jaki wstyd, to jest kiszkawe – to jest kiepskie

kiego – czego, po co, kiego licha tam jedziesz?! – po co tam (do cholery) jedziesz?!

kiendy? – którędy?

kiendziuk – flaki

kiepeła – głowa

kinol – nos

kipiatok – wrzątek

kisle mleko – mleko zsiadłe

kitrać – chować

klatencja – klatka schodowa

klekotun – bocian

kleić durnia – udawać, ukrywać coś

klikać– wołać

kocik – mały kotek

kokrzysko, kukrzysko – stare siedlisko

kołdoby – wyboje

kołduny – pyzy, kartacze

kondon – kondom

kopańka – dłubanka, naczynie wykonane z jednego kawałka drewna

koperkaczka – puszka z podziurawionymi bokami, mocowana na drucie, wypełniona czymś palnym i rozpalona. Służyła dla zabawy do kręcenia otwartym ogniem wokół głowy.
kordła – kołdra

korp – gołębnik

koza – piecyk żeliwny

kozytkać – łaskotać

kozytki – łaskotki

kozyrek – daszek od czapki

kruczek – pogrzebacz

krupa – kasza

któren – który

kucia, kutia – potrawa bożonarodzeniowa składająca się z ryżu z makiem i bakaliami

kumać – rozumieć, nie kumaty – człowiek mający trudności w zrozumieniu czegoś

kupalim – kąpaliśmy

kupywać – kupować

kurzyć – palić papierosy

 

L

latoś – tego roku

leci jakby jemu soli na ogon nasypał – biegnie prędko, spieszy się

letko – lekko

lewszun – leworęczny, mańkut

limo – siniec

liszni – zbędny

 

Ł

ładyszka – dzbanek

łajza – powsinoga

łepetyna, łbicho – głowa

łoj – oj, łoj boże – oj boże

łoncki dziadzio – staromodny, nieaktualny człowiek

łoni – ubiegłego roku

łypa – warga

 

M

machorka – lichy tytoń

magazyn – sklep

masłobojka – maselnica, przyrząd do ubijania masła

maść nabolenie – środek na chorobę

mata – macie

mamona, mamonka – pieniądze

manera – pusta puszka ( banerka )

maszyna – kuchnia gazowa

mączka – cukier

melon – zamiast dynia i dynia – zamiast melon

menel – pijak

meszty – kapcie

mieć kołtun – fryzura w nieładzie, siano na głowie

mleko uciekło – mleko wykipiało

mielim – mielimy, mielta – mielcie

mlon – nielubiany mężczyzna

modzele, mozole – odciski

mogiłki – cmentarz

mordownia – kiepska knajpa

możno – można

musi – pewnie, prawdopodobnie, częste jest powiedzenie: musi tak…

murzyk – mężczyzna

mutra – nakrętka

myszorec – pomocnik woźnicy towarowej konnej platformy, ładowacz

myszygene – zwariowany, stuknięty

 

N

na zaś – na później, na zapas

nadajeli – dali popalić

nahula – natrętny, upierdliwy

namolny – natrętny, upierdliwy

napchać kałdun – napełnić brzuch

nastojka – nalewka

nawarzyć – ugotować

nazukoś – ukosem (przechodzić przez jezdnię nazukoś)

nie duż głowy – nie zawracaj mi głowy

nie zdzierżyłem – nie wytrzymałem

nie zniese – nie zniosę

nie zawracaj gitary – daj mi spokój, nie nudź

niehadliwy – nie brzydzący się

nos – pijak

nyje mnię – mdli mnię

 

O

obied – obiad

obiedać – jeść obiad

obrzyn – broń zazwyczaj kłusownicza, karabin z obciętą lufą

obuwaj się – nakładaj buty

ocipiał? – zwariowałeś?

odczmuchać sie – otrząsnąć się

odkazać – odmówić

odkluczyć – otworzy

odracha – niechluja

odziać się – ubrać się, opatulić

odwietki – odwiedziny nowonarodzonego dziecka

oładki, ołatki – placki ziemniaczane

otot jaki ty głupi – (oj) jaki ty głupi

otawa – drugi pokos trawy

 

P

pacan – smarkacz, pędrak

padaka – coś bardzo śmiesznego, ale padaka – ale śmieszne

pajucina – pajęczyna

pała – głowa

pampuchy – pączki dla ubogich

paniał? – zrozumiał(eś)?

papcie – obuwie domowe

patrzaj – patrz

parszuk – świnia

paszcza – buzia, usta

patałach – ktoś niezadbany, poniżenie

peniak – tchórz

pepegi – tenisówki

perelina – peleryna

pet, kip – niedopałek, papieros

pieczka – legowisko na piecu do spania

pietuch – kogut

pinda – narząd płciowy kobiety, również używane jako obelga

piterka – portfelik

piston – smarkacz

plita – płyta kuchenna

placforma – platforma np. konna do przewożenia dużych ładunków

plajster – plaster

plaskaty – płaski, spłaszczony

płastynki – blaszki z owalnym otworem przybijane do obcasa, służące do mocowania łyżew

płaszczadka – drewniany podest do tańca

po pociemku – po ciemku, siedzę po pociemku – siedzę po ciemku

po poslednim – jeszcze jednym, kolejnym, to jak, po poslednim? – to jak, zapalimy jeszcze?

pocelować – trafić

pociopać – posiekać

pochlopka – cieńka zupa

pochłodnieje – ochłodzi się

podpierdalanka – rodzaj biednej zupki z ziemniaków

podprowadził pod durnego chate – zrobił ze mnie głupca

podwórekchodź na podwórek – chodź na dwór

poka – (czyt. paka) cześć

pokinunć – zgubić

poklikać – zawołać

pomalej – pomału

popelina – wstyd, jaka popelina – jaki wstyd

potoknąć – wypłukać, także znaczyło polać wodę np. drugiej osobie na dłonie przy myciu się

porwał – podarł, uszkodził, rozerwał

poślim – poszliśmy

pośpieszaj – szybciej

poszed w kibini macier – wypchaj się, idź do diabła

poszła ty w buraki – przekleństwo typu idź do diabła, won

poszedł w bołoto – przekleństwo typu idź do diabła, won

poszła w czortu – przekleństwo typu idź do diabła, won

powiestka – wezwanie

pójdziem – pójdziemy

pójść w odwiedki – odwiedzić rodzinę, w której niedawno urodziło się dziecko; nie należy przychodzić z pustymi rękami

półpierdun – wierzchnie okrycie długości ¾

prodziż – prodiż

prukwa – obelżywie kobieta “rozlazła”

prynuka – namawianie

przebrać się – przeprowadzić się

przedzierzgać się-przebierać się

przylepka – kromka chleba

przylimonić – walnąć, stuknąć

przytrzódka – pomocnik kierownika stada krów ( naczelnego pastucha)

psiuk – mały pies

 

R

raby – plamisty (stąd często łaciata krowa nazywana jest: Raba)

ramkaramka papierosów – paczka papierosów

raszpla – kobieta bardzo lekkiego prowadzenia

razdziawa – gapa, niezdara

rećka – rzodkiewka

rezać – ciąć, rżnąć, piłować

rodyska – rzodkiewka

rogatka – proca

rozdziewaj się – zdejmij odzienie

rozgawenia – osoba roztargniona

rozkołupać – powiększyć otwór

rozpuszczanierozpuścić dzieci – rozpieścić dzieci, rozpuszczony jak bisurmański bicz – rozpieszczone dziecko

roztropa – osoba roztargniona

roztworzyć – otworzyć np. okno, słoik, buzię

roździawa jedna – krzykaczka, głośna osoba

rubaszka – koszula męska

rugać się – przeklinać

rychtyk – akurat, właśnie, samo rychtyk – w samą porę, o czasie

ryło – twarz

rypać się – tłuc/bić się

ryży – rudy

 

S

saczek – bluzka

samogon – bimber, nielegalnie pędzony alkohol

sałata, sałaciarz – taksówka, taksówkarz

saławiej – słowik

słychowaćco słychować? – co słychać?

sarafan – sukienka bez rękawów

se – sobie – weź se kup – weź sobie kup

siaszka – kosa

sień – weranda

siniak (akcent na „a”) – rodzaj grzyba, którego kapelusz sinieje po potarciu

sinka – niebieski barwnik używany do krochmalenia

siurek smarkacz, “mały interesik” u chłopczyka

skakinaty skakino jedna, ty bydlaku

skibki – kanapki

skołowacieć – stracić orientację, zgłupieć

skowroda – patelnia

skrobać marchewki – deptać komuś po piętach

smark – niedorostek, smarkacz

słychać – czuć, słychać spaleniznę – czuć spaleniznę

sobaka – pies

starszy – drużbant, świadek ślubu

stojali – stały

stojało – stało

stolarzowaty – znający się na stolarce

struchlałe – zmurszałe np “patyki struchlałe”

stukkarta stuk – w grze w karty, karta nie do wycofania

suchna – owca

sulan – leworęczny, mańkut, szmaja

swarycsa – kłócić się

swołocz – łobuz, drań

szantrapa – osoba roztargniona

szałaputa – człowiek bezmyślny

szaszok – tchórz

szlauch – rura gumowa

szparko – szybciej, poganianie

szpuk – gołąb pospolity, nierasowy

szpurc – niedorostek, smarkacz

sztanga – obciążnik zegara ściennego

sztany – spodnie

szajbus, szajbnięty – wariat

sztafirować – stroić się

szczun – smarkacz

szkodowiery, szkodowieki – skąpca

szmaja– leworęczny, mańkut

szmuc – brud

szpilorek – szydło

szprechać – mówić

szpurt – szybki bieg

sztafirować – stroić się

szuba – sałatka kartoflano-śledziowo-warzywna

szurganiec – łobuziak

szulaki – określenie na ptaki drapieżne polujące na gołębie

szypszyna – nasienie, owoc dzikiej róży

szwajsować – spawać

szwendać się – spacerować bezmyślnie

 

Ś

ślozy – łzy (częste powiedzenie: i po co tak lejesz ślozy?)

śniedać – jeść śniadanie

śrubstag – imadło

świeżynka – świeża pieczeń wykonana zaraz po uboju prosiaka

 

T

taborek – taboret

tako – w ten sposób

taksowka – nazwa każdego samochodu osobowego, nie koniecznie taxi

taskać – nieść

temu – dlatego

tenten pomarańcz – ta pomarańcz, ten winogron – ta winogron

terperda, torpeda – mały pociąg osobowy złożony z dwóch jednostek

telepać się – trząść się, ale dziś telepejszen – ale dziś zimno

toczka – głośnik zakładowego radia

tok – bateria

tołkować – tłumaczyć, bez tołku – bez sensu, bez pomyślunku, nietołkowny – nie dający sobie wytłumaczyć

tutaj babcia koszyk nosiła – “gest kozakiewicza”, tu się zgina…

trafić na chanajki – przed wojną dzielnica znana z pośledniejszych pań lekkiego prowadzenia

turza (czyt. tur-za) – boli

 

U

uchażor – starający się o rękę panny

uczycielka – nauczycielka

ugotujem – ugotujemy

ukatrupić, zakatrupić – zabić

unaj, undzi – tam

ulnik – babka ziemniaczana

upioką – upieką

upioke – upiekę

 

W

wajcha – dźwignia

walonki – obuwie z filcu na mróz i śnieg

wałatakiego wała – “gest kozakiewicza”, tu się zgina…

watacha, wataszka – grupa, gromada

wchodziny – parapetówka

wcinać – jeść

wentroba – wątroba

wieczera – kolacja
wieczerać – jeść kolację

wiernusa – zawrócić się

wiszczeć – piszczeć, krzyczeć

wiuga – zawieja

włanczać, wyłanczać – włączyć, wyłączyć

wołoczebne – prezent od matki chrzestnej

wredota – o osobie wrednej

wrzaskun – awanturnik, pieniacz, także głośno krzyczące dziecko

wsio –wszystko

wycierucha – kobieta bez zasad

wycug – dożywotnie, utrzymanie

wyczmuchać – przewietrzyć

wygrużać – wywalać, usuwać

wykipiło – wykipiało

wyskipło – wykipiało

wyrko – łóżko

wzion – zabrał

 

Z

za biezdurno – za nic, za darmo

za frajer – za nic, za darmo

za im – za nim

zaciągnąć się – zagłodzić, brak apetytu

zadawać – dać

zaidrosny – zazdrosny

zajedno – wszystko jedno, to samo

zajzajer – kwas, coś bardzo kwaśnego

zakluczyć – zamknąć

zakolegować – zaprzyjaźnić

zalatywać do kogoś – wejść do kogoś na chwilkę

zamaniło – zachciało się

zapalić – włączyć (np. światło, telewizor)

zapluszczyć oczęta – zamknąć oczy

zapojka – napój do zapijania alkoholu

zasynać – zasypiać

zaszpilić – zapiąć na guziki

zawtrakać – jeść

zbuk – zepsute jajko

zdurniał, czy co? – czyżby człowiek ogłupiał, dziwnie się zachowuje

zdym – zdejmij

zgliwiały ser – psujący się twaróg

zeksastać na zeksie – stać na czatach, okrzyk “zeksa” służy również jako ostrzeżenie alarmowe

zezwać – wyzwać, nakrzyczeć na kogoś

zieziulka – kukułka

ziomal – rodak, kuzyn

zjechać do domu – wrócić do domu

zołza – o osobie wrednej

zrobić rezultat – policzyć się z kimś, zrobić z kimś lub z czymś porządek

zrobim – zrobimy

 

Ż

żeb – żeby

żulik – mały chłopczyk

żywina – trzoda

żywiuszczyj – żywotny

Rok obrzędowy na Podlasiu wyznaczony był na przełomie XIX i XX w. wyznaczony przez kalendarz liturgiczny. Wiele zwyczajów na pewno znacie, ale jeśli nie mieszkacie na wsi, o niektórych raczej nie słyszeliście. Tak być może z dniem świętej Tekli.

 

Czci się ją 23 września, kiedy to należy rozpocząć kopanie ziemniaków. Czasu rolnicy mają niemało, bo aż do 15 października. Do dziś w małych miejscowościach można usłyszeć powiedzenie ” W dzień świętej Tekli, ziemniaki będziem jedli”. Czy wcześniejsze wykopki mogły przynieść pecha. Należy w to wątpić, ale tradycja musiała być podtrzymana. 

 

Kim była św. Tekla? Wyznawcy prawosławia uważają ją za pierwszą męczennicę. Wiążą się z nią liczne niezwykłe opowieści. Wielokrotnie cudem unikała śmierci. Miała zostać spalona na stosie za zerwanie zaręczyn, lecz egzekucję przerwał deszcz. W Rzymie natomiast, rzucona na pożarcie lwom, wyszła z opresji bez szwanku. Zwierzęta bowiem nie były głodne. Uciekając przed cesarskimi  prześladowcami, natrafiła na wielki blok skalny. Dzięki modlitwom ten się rozstąpił, tworząc wąwóz. 

Już po raz dwunasty na drohiczyńskiej ziemi odbędzie się Zlot Wojowników Słowian, Bałtów i Wikingów. Nad Bugiem od 8 lipca czekają więc nie lada atrakcje dla wszystkich pasjonatów historii.

 

Takie imprezy to idealne połączenie przyjemnego z pożytecznym. To coś innego niż zdobywanie wiedzy z podręczników. Na własnej skórze można przekonać się jak wyglądało życie we wczesnym średniowieczu. Służyć będzie do tego specjalnie odtworzono wioska rzemieślnicza. Odwiedzimy  warsztaty rzemieślnicze kowala bądź garncarza. Nie zabraknie też…wróżki.

 

Na drohiczyńskim zlocie wojowników jest nie tylko rzemieślnicza praca i wojownicza rywalizacja ( rekonstrukcja napaści Polan na Drohiczyn przewidziana jest w sobotę 8 lipca. Jest również miejsce na zabawę. O nią zadbają zespoły muzyczne. Ten rekonstrukcyjny festiwal historyczny łączy pasjonatów historii – ludzi, którzy na te kilka dni mogą przenieść się w tak odległe, a jednocześnie tak bliskie im średniowiecze.

 

Wiejska ławeczka. Dla przejezdnych to lokalny monitoring. Dla mieszkańców osad to miejsce spotkań, szczerych rozmów czy nawet śpiewów. Oczywiście młodych na niej nie zobaczymy. Do ławeczki trzeba bowiem…dojrzeć. Niestety, nawet wśród starszych mieszkańców wsi są już rzadziej wykorzystywane. Obyczaj powoli zanika.

 

Jeszcze 10 lat temu nie można było wyobrazić podlaskiej wsi bez ławeczki. Zdawałoby się, że na stałe wpisały się w tamtejszy idylliczny krajobraz. Czasy się jednak zmieniają. Dzisiejsze osady coraz częściej przypominają miasta. Przybywa murowanych budynków, często bogato zdobionych. Ich właścicielami są bowiem uciekinierzy z aglomeracji. Rosnąca liczna ”obcych” na wsi zmienia jej obraz.

 

Trudno sobie wyobrazić, aby Warszawiak pasjonował się przejeżdżającymi autami po jedynej drodze na wsi. Bo co innego można obserwować z wiejskiej ławeczki. Starszych na ławeczce można porównać do obserwatorów wyścigów formuły 1. Głowę przekręcają z lewa do prawa, skupiając wzrok na maszynie.

 

Podlasie wsie, zresztą jak w całym kraju powoli się wyludniają. Z wielu zabudowań zamieszkałych zostaje kilka. Są to najczęściej Ci, których rodzina nie rusza się ze wsi od pokoleń. Zbyt bardzo przywiązani do rodzinnej ziemi, nawet nie myślą o przeprowadzce, nawet jeśli nie ma już z kim porozmawiać. Wiejskie ławeczki służyły właśnie konwersacjom, zapewne nie raz przy małym piwku.  

 

To tam plotkowano, gadano o wszystkim i o niczym, a więc o przysłowiowych tirach i naczepach. Do ławeczki trzeba jednak dotrzeć. Ci, którzy pamiętają czasy jej świetności, często są już schorowani. Nieraz poruszanie się po domostwie sprawia problem. Dojście do ławeczki stanowi więc swego rodzaju mission immposible.

 

Każda ławka to inna historia. Często poniszczone stanowiły jedyne źródło rozrywki dla mieszkańców wsi. Widząc je mamy mieszane uczucia. Jedni pytają ”Po co oni tak się gapią’?’, drudzy stwierdzają ”Ależ to urocze”. Miejmy nadzieje, że ławeczki nie znikną na stałe. Na wiejskie salony raczej nie wrócą, ale tradycja być musi!

 

W Osmoli (powiat siemiatycki) organizowana jest jedyna taka impreza w Europie. Jedną z czterech konkurencji Amatorskiego Turnieju Paintballowego stanowi rywalizacja osób niepełnosprawnych na wózkach. Turniej zorganizowało Paintball Podlasie, które udostępniło zawodnikom sprzęt, stroje, maski oraz miejsce do gry. Wszyscy uczestnicy otrzymali dyplomy, drobne upominki od sponsorów oraz ufundowane przez Gminę Dziadkowice.

 

Jak nie łatwo się domyśleć ostrzeliwania się na wózkach nie jest łatwym zadaniem. Jako, że plac był wyboisty nie obyło się bez pomocy kolegów, których zadaniem było pchanie pojazdów. Przy trudniejszym terenie trzeba bardziej uważać, gdyż łatwiej się wywrócić. Jednocześnie trzeba pilnować gry. Rywalizujące drużyny nie kryły wdzięczności dla organizatorów. Dzięki nim mogli poczuć dreszczyk emocji. Przypływ adrenaliny potrzebny jest przecież dla każdego.

 

W rozgrywkach na wózkach wzięło udział łącznie pięć drużyn, w tym jedna kobieca oraz jedna z przewagą liczebną pań. Imprezę docenił marszałek województwa obejmując nad nią patronat.

Czerwiec to dogodny czas na zbieranie wielu gatunków ziół jak choćby, skrzypu polnego czy liści malin. Dlatego też Ziołowy Zakątek w Korycinach zorganizował imprezę pod nazwą ”Nadbużańskie Ziołowe Spotkania”. Event ma na celu promocję zbieractwa dobroczynnych roślin.

 

Atrakcji nie brakowało. Każdy mógł wziąć udział w konkursie ”Co to za zioło”. Rozpoznanie roślin po samym zapachu okazało się nie lada sztuką. Nawet najwięksi pasjonaci ziół mieli problemy. Ponadto stworzono możliwość stworzenia własnej unikalnej mieszanki. Powstały więc oryginalne receptury. Nie mogło odbyć się również bez aromaterapii. Cudownym zapachom nie było końca. Dużą atrakcją był również pokaz pozyskiwania naturalnych barwników roślinnych

 

Ziołowy Zakątek to jedyne takie miejsce w regionie. Na ponad 12 ha zgromadzono blisko 1500 gatunków roślin. Obiekt powstał w 2002 r. ale przygotowania do jego uruchomienia poczyniono już na początku lat. 90.Placówka zrodziła się z pasji. Jej właściciel już jako dziecko zbierał zioła ze swoją babcią. Zarobione pieniądze ze skupu przeznaczał na atlasy roślin i inne przyrodnicze publikacje. 

25 maja 2018 roku weszło w życie Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z 27 kwietnia 2016 roku tzw. RODO. Nowe prawo nałożyło na nas obowiązek uzyskania Twojej zgody na przetwarzanie przez nas danych osobowych w plikach cookies. Oświadczam, iż zapoznałem sie z Polityką prywatności i zgadzam się na zapisywanie i przechowywanie w mojej przeglądarce internetowej tzw. plików cookies oraz na przetwarzanie zaszyfrowanych w nich danych osobowych pozostawianych w czasie korzystania z innych stron internetowych, serwisów oraz parametrów zapisywanych w plikach cookies, w tym na profilowanie i w celach analitycznych przez podlaskie.tv, oraz ZAUFANYCH PARTNERÓW. Administratorzy danych / Podmioty którym powierzenie przetwarzania powierzono AAOO.pl Kamil Gopaniuk z siedzibą w Białymstoku, 15-875 Białystok, ul. Kalinowskiego 8/51 Cele przetwarzania danych 1.profilowanie i cele analityczne 2.świadczenie usług drogą elektroniczną 3.dopasowanie treści stron internetowych do preferencji i zainteresowań 4.wykrywanie botów i nadużyć w usługach 5.pomiary statystyczne i udoskonalenie usług Podstawy przetwarzania danych 1.profilowanie oraz cele analityczne – zgoda 2.świadczenie usług drogą elektroniczną - niezbędność danych do świadczenia usługi 3.pozostałe cele - uzasadniony interes administratora danych Odbiorcy danych Podmioty przetwarzające dane na zlecenie administratora danych, w tym podmioty ZAUFANI PARTNERZY, oraz podmioty uprawnione do uzyskania danych na podstawie obowiązującego prawa. Prawa osoby, której dane dotyczą Prawo żądania sprostowania, usunięcia lub ograniczenia przetwarzania danych; prawo wycofania zgody na przetwarzanie danych osobowych. Inne prawa osoby, której dane dotyczą. Informacje dodatkowe Więcej o zasadach przetwarzania danych w "Polityce prywatności" Polityka prywatności

The cookie settings on this website are set to "allow cookies" to give you the best browsing experience possible. If you continue to use this website without changing your cookie settings or you click "Accept" below then you are consenting to this.

Close