Featured Video Play Icon

To zajęcie jest reliktem w dzisiejszych czasach? Nic bardziej mylnego!

Na pierwszy rzut oka może brzmieć jak relikt dawnych wieków, coś między rycerską legendą a kartą z podręcznika historii. A jednak sokolnictwo ma się zaskakująco dobrze – i co więcej, w XXI wieku przeżywa cichy, ale bardzo sensowny renesans.

Pretekstem do tej opowieści jest projekt zrealizowany jesienią 2025 roku przez Podlaskie Muzeum Kultury Ludowej. Inicjatywa „W zgodzie z naturą – sokolnictwo jako żywa tradycja” miała na celu popularyzację i ochronę jednej z najstarszych tradycji łowieckich, dziś wpisanej na krajową listę niematerialnego dziedzictwa kulturowego. Były warsztaty, pokazy lotów, film edukacyjny i broszura. Ale to wszystko jest tylko punktem wyjścia. Bo prawdziwe pytanie brzmi: po co nam sokolnictwo dzisiaj?

Wbrew stereotypom sokolnictwo nie polega na „tresurze” ptaka. Tu nie ma dominacji ani ślepego posłuszeństwa. Jest relacja. Sokolnik nie rozkazuje – on współpracuje. Drapieżny ptak zawsze może odlecieć. Jeśli wraca, to dlatego, że chce. I właśnie ta dobrowolność czyni sokolnictwo czymś wyjątkowym. Kontakt z ptakiem drapieżnym zmienia perspektywę. Uczy cierpliwości, pokory i uważności. To pasja, która nie znosi pośpiechu – a to dziś rzadkość.

Co więcej, sokolnicy odgrywają dziś ważną rolę w ochronie przyrody. Biorą udział w rehabilitacji ptaków drapieżnych, edukują, współpracują z parkami narodowymi i lotniskami, gdzie ptaki pomagają w naturalny sposób odstraszać inne zwierzęta – bez chemii, hałasu i przemocy.

Można potraktować sokolnictwo jak ciekawostkę – coś egzotycznego, co dobrze wygląda na pokazie. Ale kto zobaczy ptaka wracającego z lotu na rękawicę sokolnika, ten rozumie, że chodzi o coś więcej. O zaufanie między dwoma gatunkami.

Partnerzy portalu: