Featured Video Play Icon

Tak urzędnicy trwonią nasze pieniądze. Kolejny „filmik promocyjny” miasta.

Czy po obejrzeniu filmiku w internecie, rzucilibyście wszystko i pojechali do… Suwałk? Na to chyba liczą władze tego miasta, skoro na YouTube możemy oglądać ponad dwuminutowy materiał z lektorem, który przekonuje nas, że tu się żyje „normalnie”. Wszystko byłoby w porządku, gdyby nie fakt, że za ten film płacimy my wszyscy – z podatków. A owo „dzieło” niewiele wnosi do realnej promocji miasta. Dlaczego? Bo promocja to nie pojedynczy filmik, lecz długofalowa strategia z jasno określonym celem i mierzalnym efektem.

Tymczasem dostajemy produkt urzędniczej wyobraźni (konkretnie z Parku Naukowo-Technologicznego w Suwałkach): dwie minuty ogólników, bez konkretu, bez wyraźnego wyróżnika, bez emocji. Film, który równie dobrze mógłby opowiadać o dowolnym powiatowym mieście w Polsce. Wystarczyłoby podmienić planszę z nazwą.

I tu właśnie rodzi się pytanie: skoro miasto posiada formalnie przyjętą strategię promocji, to gdzie w tym materiale widać jej realizację? Gdzie widać jasno zdefiniowaną grupę docelową, spójny przekaz, konsekwencję budowania marki?

Ten filmik to nie tylko słaba produkcja wideo. To sygnał problemu z myśleniem o promocji. A jeszcze to hasło „Normalnie”. To tak, jakby restauracja reklamowała się sloganem: „U nas da się zjeść”. Gratulacje. Nijakie komunikaty, które nikogo nie obrażą, ale też nikogo nie poruszą. Bo łatwiej wyprodukować materiał, odhaczyć projekt i rozliczyć budżet, niż konsekwentnie wdrażać kilkuletnią koncepcję budowy wizerunku opartą na realnych atutach regionu. A tych w Suwałkach naprawdę nie brakuje.

Suwałki mają potencjał. Krajobraz, przestrzeń, bliskość natury, klimat do życia i pracy zdalnej. Ale tego nie da się sprzedać dwuminutowym klipem wrzuconym w internetową próżnię. Potrzebna jest kampania. Stała obecność w mediach. Współpraca z twórcami. Storytelling. Mierzalny efekt. I przede wszystkim cel – kogo chcemy przyciągnąć. Bo jeśli wszystkich, to w praktyce nikogo.

Najbardziej boli brak odpowiedzialności za publiczne pieniądze. Problemem nie jest sam film. Problemem jest przekonanie, że taki materiał wystarczy, by mówić o skutecznej promocji. Że wystarczy coś nagrać, opłacić lektora i zamknąć temat. Nie, nie wystarczy. Jeśli wydajemy publiczne środki, mamy prawo wymagać nie tylko profesjonalizmu, ale i spójności z przyjętą strategią. Mamy prawo pytać o efekty. Mamy prawo domagać się czegoś więcej niż poprawnej formalnie realizacji dokumentu. Zasługujemy na coś więcej niż urzędnicze minimum.

Wystarczy spojrzeć na inne miasta, które potrafiły przekuć pojedynczy impuls w realny efekt promocyjny. Sandomierz przez lata korzystał z popularności serialu „Ojciec Mateusz” – to nie był przypadek, lecz świadome wykorzystanie rozpoznawalności produkcji do budowania ruchu turystycznego. Wycieczki „śladami serialu”, materiały promocyjne, konsekwentne utrwalanie wizerunku miasta jako miejsca klimatycznego i filmowego – to przełożyło się na konkretne liczby.

Kazimierz Dolny od lat buduje markę miasta artystów i weekendowej ucieczki z Warszawy. Nie jednym filmem, lecz konsekwentnym pozycjonowaniem: galerie, festiwale, obecność w mediach lifestylowych. Krynica-Zdrój od dekad utrwala status uzdrowiska i centrum wydarzeń gospodarczych, wykorzystując Forum Ekonomiczne jako narzędzie promocji wykraczające daleko poza sam event.

Tam widać myślenie kategoriami marki. Widać wykorzystanie atutu i jego multiplikację. A w Suwałkach? Mamy potencjał równie silny – przyrodę, przestrzeń, autentyczność – ale bez wyrazistego, powtarzalnego komunikatu pozostaje on tylko tłem do kolejnych, poprawnych urzędniczo produkcji.

Kamil Gopaniuk
Kamil Gopaniuk

Redaktor naczelny Podlaskie TV, dziennikarz z krwi i kości, a od niedawna także pisarz, który postanowił średniowieczne opowieści przenieść z komputera na papier. Z wykształcenia prawnik-administratywista i filolog polski, z ducha — człowiek pogranicza. Z dziada Białostoczanin, z pradziada Kresowiak, niosący w sobie tę mieszankę uporu, nostalgii i ciekawości świata. Fascynuje go wszystko, co ma w sobie ruch i sens: transport, samorząd, turystyka, przyroda i historia. O tych tematach może pisać długo, namiętnie i bez końca — bo w każdym z nich znajduje opowieść wartą opowiedzenia.

Partnerzy portalu: