Dwadzieścia pięć lat to niby niewiele. W życiu miasta to zaledwie chwila. A jednak wystarczy włączyć archiwalne nagranie z Łomży, żeby poczuć, że patrzymy już na trochę inny świat. Niby te same ulice, znajome budynki, ten sam ruch, ten sam rytm miasta, a jednak wszystko wydaje się jakby spokojniejsze, prostsze i bardziej „analogowe”.
Na filmie nagranym w okolicach dworca PKS widać Łomżę sprzed dwudziestu kilku lat. Dla jednych będzie to zwykły zapis miasta z tamtego czasu. Dla innych — sentymentalna podróż do miejsc, które pamiętają z codziennych dojazdów, powrotów ze szkoły, pierwszych samodzielnych wyjazdów albo rodzinnych wypraw autobusem.
Partnerzy portalu:
Dworzec PKS przez lata był jednym z ważniejszych punktów na mapie Łomży. To tu zaczynały się i kończyły trasy do Białegostoku, Warszawy, Ostrołęki, Zambrowa, Kolna czy mniejszych miejscowości regionu. Dla wielu mieszkańców nie był tylko budynkiem z kasami i stanowiskami autobusowymi. Był miejscem oczekiwania, spotkań, pożegnań i powrotów. Miał swój własny klimat: odgłos silników, zapach spalin, zapowiedzi odjazdów, ludzie z torbami, uczniowie, pracownicy, podróżni, którzy po prostu chcieli gdzieś dotrzeć.
Dziś takie nagrania ogląda się zupełnie inaczej niż wtedy, gdy powstawały. W momencie nagrywania były zwyczajnym filmem z miasta. Ot, ktoś wziął kamerę, przeszedł się lub przejechał przez okolicę i zarejestrował codzienność. Dopiero czas sprawił, że ten zwykły obraz nabrał wartości. Bo właśnie codzienność starzeje się najciekawiej.
Na takich filmach widać rzeczy, na które kiedyś nikt nie zwracał uwagi: stare szyldy, samochody, ulice, elewacje budynków, przystanki, reklamy, chodniki, sposób ubierania się ludzi. Widać też tempo miasta. Nie ma jeszcze tak wszechobecnych smartfonów, nie wszystko jest podporządkowane ekranom, a miejska przestrzeń wygląda mniej „wygładzona” niż dziś. To Łomża z czasów, które wielu pamięta doskonale, choć jednocześnie wydają się już zamkniętym rozdziałem.
Dziś, gdy oglądamy Łomżę sprzed 25 lat, łatwo złapać się na myśli: „przecież to było tak niedawno”. A potem przychodzi drugie wrażenie — że jednak zmieniło się bardzo dużo. Miasto wyglądało inaczej, ludzie żyli trochę inaczej, podróżowało się inaczej. I choć nie wszystko z tamtych lat było lepsze, to takie filmy mają w sobie szczególny urok. Przypominają, że historia miasta nie składa się wyłącznie z wielkich wydarzeń. Tworzą ją także zwykłe ulice, autobusy, dworce, sklepy, przechodnie i codzienny ruch.
Właśnie dlatego warto oglądać takie nagrania. Nie tylko z nostalgii, ale też po to, by zobaczyć, jak szybko zmienia się świat wokół nas. Bo za kolejne 25 lat dzisiejsza Łomża też będzie wyglądać jak archiwum. A ktoś obejrzy współczesny film i powie dokładnie to samo: „pamiętam, tak kiedyś było”.


