Minister śmierci Stefan Krajewski chce strzelać w serce Biebrzy

Minister śmierci Stefan Krajewski chce strzelać w serce Biebrzy

W chwili gdy Biebrzańskie bagna tętnią życiem — dzikie ptaki śpiewają, ptaki drapieżne krążą, a łoś stał się symbolem dzikiej natury Podlasia — nowy minister rolnictwa Stefan Krajewski (nomen omen z Podlaskiego) rzuca na stół haniebną propozycję: zniesienie moratorium na odstrzał łosi. To nic innego jak polityczny akt barbarzyństwa! Akt zdrady wobec przyrody, wobec regionu, wobec nas — obywateli, którym zależy na dziedzictwie naturalnym regionu.

Krajewski w zamian proponuje… że zgodzi się na objęcie ochroną pięciu gatunków ptaków! To handlowanie dziką przyrodą — wymiana życia na kompromis polityczny! Pracownia na Rzecz Wszystkich Istot alarmuje, że to nie jest dialog — to szantaż naturą. Minister w jednym geście stawia warunek: ochrona ptaków w zamian za możliwość polowania na łosie — jak gdyby przyroda była przedmiotem targowiska.

Czy Krajewski naprawdę myśli, że większość Polaków zgodzi się na taki barbarzyński układ? Lobby myśliwych od razu podskoczyło z radości, ale reszta Polaków jest zniesmaczona i zażenowana takimi propozycjami. Przede wszystkim jednak nie ma rzetelnych, wiążących danych, które uzasadniałyby odstrzał łosi jako potrzebne rozwiązanie! W rzeczywistości to pomysł bez podstaw. Próba zniesienia moratorium to tylko prezent dla myśliwych. Swoją drogą co chwilę słyszymy, gdy pomylili człowieka z dzikiem. Im mniej będą mieli okazji do strzelania, tym lepiej dla nas. Najlepiej żeby eliminacją zwierząt zajmowali się weterynarze.

Symbol Biebrzańskiego Parku Narodowego — łoś — staje się ofiarą politycznego cynizmu. Tam, gdzie krajobraz wodno-bagienny jest wizytówką Podlasia i jednym z najcenniejszych ekosystemów w Europie, minister chce wprowadzić terror na gatunek, który do tej pory był objęty ochroną przez ponad dwie dekady. To nie jest „regulacja populacji” — to polityczny zamach na dziką przyrodę. To zaproszenie dla myśliwych, by ponownie traktować łosia jako trofeum, a nie część ekosystemu. To upokorzenie regionu, który dumnie prezentuje dzikość i naturalność jako swoje atuty.

Zamiast służyć społeczeństwu, przyrodzie i Polsce, minister proponuje transakcję: „Ja daje ptaki, a wy dajcie łosie”. To kompromitująca polityka. Strasznie wstyd, że człowiek z Podlasia zostaje ministrem i zaczyna uderzać we własny region. Na szczęście w obecnym rządzie ktoś ma jeszcze trochę więcej rozumu. To Mikołaj Dorożała, który wyraża sprzeciw wobec takiego handlu gatunkami przyrodniczymi.

I oto przechodzimy do sedna: kto to tak naprawdę chce zastrzelić symbol Biebrzy? Kto stoi za tą propozycją spod znaku cynizmu i krótkowzroczności? Stefan Krajewski — z formalnego życiorysu — to polityk, samorządowiec i urzędnik. Wykształcenie? Politologia na Uniwersytecie Warszawskim, studia podyplomowe w zakresie wspólnej polityki rolnej UE na UWM oraz studia MBA. Doświadczenie zawodowe? Pracował w ARiMR — od biura powiatowego w Zambrowie, potem kierował oddziałem regionalnym ARiMR w Podlaskiem. W ikonie kariery: działacz PSL, radny powiatowy, członek zarządu województwa, poseł, sekretarz stanu, teraz minister.

To nie są zbyt mocne kompetencje. Szczególnie jeżeli chodzi o przyrodę. To życiorys polityczny, a nie eksperta czy naukowca. Gdy ktoś taki staje się rzecznikiem odstrzału łosi — wychodzi poza kompetencje. Jego rola w ARiMR była rola administracyjna i biurokratyczna — nie rola eksperta od dzikiej przyrody. Krajewski jest działaczem politycznym — a ten projekt? To działania polityczne, a nie działania w służbie ochrony przyrody, którą na Podlasiu tak się szczycimy. Człowiek z doświadczeniem wyłącznie partyjnym nie powinien samodzielnie decydować o życiu gatunków — zwłaszcza wbrew głosom ekspertów i zdrowemu rozsądkowi.

Czy on rozumie ekosystem, procesy migracji, zmiany klimatyczne, dynamikę populacji? Czy ktoś spyta: na jakiej podstawie naukowej proponuje zabijanie? Zgadza się – żadnej. Zrobić dobrze myśliwym – o to tylko tutaj chodzi. Propozycja Krajewskiego to kompromitacja, parodia polityki środowiskowej i dramat dla Podlasia.

Niech ten artykuł będzie alarmem: jeśli zniesienie moratorium na odstrzał łosi przejdzie — to nie będzie tylko zmiana regulacji. To będzie bluźnierstwo przeciw Biebrzy, to będzie plama na twarzy polskiej ochrony przyrody, to będzie znak, że politycy potrafią handlować życiem dzikiego zwierzęcia jak towarem.

Partnerzy portalu: