Idealny spacer pod Białymstokiem na jesienną porę. Prawie nie wyjdziecie z lasu!

Czy można spacerować po Białymstoku i jego okolicach nie wychodząc z lasu? Postanowiliśmy sprawdzić jakie są możliwości. Okazuje się że ogromne. Jesień to czas, gdy wspaniale spaceruje się po lasach. Kolorowe dywany z liści, rześkie powietrze i ogólnie dobra atmosfera do przemyśleń, skłania nas do tego by zażyć trochę ruchu. Jeszcze innych motywują nadprogramowe kilogramy, które zyskali od jedzenia lodów i grilla w nadmiarze.

Kiedy wejdzie się do lasu, to aż nie chce się z niego wychodzić. Dlatego też postanowiliśmy sprawdzić czy jest taka trasa w Białymstoku i jego okolicach, która pozwoli z lasu praktycznie nie wychodzić. Okazuje się że owszem. Wystarczy zacząć w Rezerwacie Antoniuk, by następnie przejść na tereny Nadleśnictwa Dojlidy. Tam na chwilkę wychodzimy z lasu, by przejść na drugą stronę szosy do Augustowa. Następnie czerwonym szlakiem pieszym dojdziemy do pętli autobusowej na granicy Białegostoku i Wasilkowa. Tym sposobem przejdziemy 8 km.

Jeżeli będzie nam mało, to po drugiej stronie drogi lasem przejdziemy, a następnie niebieskim szlakiem aż do Nowodworców. To kolejne 3 km. Następnie, po wyjściu z miejscowości możemy skierować się do drogi na Supraśl. Kolejne 5 km będziemy szli trasą rowerową przez Ogrodniczki. Wszystko w otoczeniu lasu. Za górką możemy wejść głębiej do lasu. Tam w otoczeniu Jeziora Komosa możemy dojść na przedmieścia Supraśla.

Jeżeli zdecydujemy się na tak długą wycieczkę to nasz spacer wyniesie prawie 20 km. I to prawie wszystko lasem! Przykładowo wędrówka Rezerwatem w Lesie Zwierzynieckim daje możliwość przejścia około 5 km. Dla prawdziwych piechurów to często tylko rozgrzewka.

fot. Adam Tarasiuk

Nowa atrakcja pod Supraślem. Można podglądać żubry!

Kopna Góra pod Supraślem ma nową atrakcję. To wieża widokowa, z której można podziwiać żubry. Konstrukcja powstała w pobliżu Arboretum, w zagrodzie pokazowej. Wieża jest drewniana i ma dwie kondygnacje. Dzięki niej można lepiej, z bliska przyjrzeć się królowi puszczy. Normalnie, w dzikich warunkach, można zostać przez zwierzę poturbowanym, a tak jest bezpiecznie.

fot. Adam Tarasiuk

Arboretum pod Supraślem to także wyjątkowe miejsce, dlatego warto zwiedzić je oprócz wspomnianej zagrody pokazowej. Można podziwiać wiele gatunków roślin, a także można wejść do specjalnej drewnianej chaty. Do tego jest przyjemne oczko wodne, gdzie nad brzegiem odpoczniemy.

Niedaleko jest jeszcze jedno miejsce, które warto zobaczyć. To Silvarium w Poczopku. Tam oprócz przyrody, możemy podziwiać wiele gatunków sów. To naprawdę unikalny widok, bo w lesie ich tak łatwo nie napotkamy. Jak widać, zwiedzanie Supraśla nie powinno odbywać się tylko w obrębie miasteczka, bo okolica oferuje coraz więcej. A to jeszcze nie koniec, bo w planach jest przywrócenie kolejki wąskotorowej.

Featured Video Play Icon

Piękne obrazy Podlasia. Wspaniały film je ukazuje!

Lato ma to do siebie, że natura ubrana jest w wiele kolorów, a słońce jeszcze podbija efekt ich odbioru. Do tego panuje taka idylliczna atmosfera, czas wije się powoli, a jednocześnie po cichu zasuwa jak zawsze. I tak oto mamy koniec wakacji, zaś Podlasie szykuje się jesień. Nim to się stanie, warto raz jeszcze spojrzeć na letnie obrazy.

Powyższy film pokazuje Puszczę Białowieską, żubry, Krainę Otwartych Okiennic, a także Pojezierze Augustowskie. Wszystko to przeplecione jest tęsknotą za latem, które przemija. Obrazy można oglądać w kółko i rozmyślać czy to o jeżdżeniu kolejką wąskotorową czy też pływaniu kajakiem. Na szczęście inne pory roku też mają na Podlasiu urok, więc nie trzeba tylko rozmyślać, można też przyjechać i zwiedzać. Atrakcje które mamy nigdy się nie nudzą.

Featured Video Play Icon

Tu zobaczycie podlaskie okazy z bliska. Wyjątkowe muzeum w Podlaskiem.

Jest taki film z 1991 roku, w którym udokumentowano pierwsze, całkowicie wolne wybory w Polsce. Były to czasy egzotyczne, w których startowało mnóstwo partii i partyjek oraz jeszcze więcej różnorodnych kandydatów. Jeden z nich zapadł nam w pamięć do dziś na tyle, że sobie o nim przypomnieliśmy od razu, gdy ten tekst miał powstać. Jest to żywa reklama Muzeum Przyrody na Dworze Lutosławskich w Drozdowie.

Tak jak w we wspomnianych wyborach była różnorodność kandydatów, tak też w Muzeum jest wielka różnorodność eksponatów. A są to niektóre wspominane wyżej w filmie zwierzęta. Niektóre normalnie dla człowieka niedostępne, bo bardzo dzikie i trzymające się z dala. Inne możliwe to zaobserwowania przy włożeniu odrobiny wysiłku. Tu w muzeum jednak można patrzeć z bliska bez obawy o spłoszenie.

Muzeum Przyrody znajduje się na terenie pięknego kompleksu, który warto również zwiedzić. Szczególnie teraz, gdy pogoda dopisuje. Można przejść się kładką, na której znajdują się choćby tropy zwierząt. Samo Drozdowo znajduje się na terenie Łomżyńskiego Parku Krajobrazowego Doliny Narwi. Cudne miejsce do wszelkich wycieczek pieszych czy rowerowych. Ogólnie rzeka Narew ma wiele do zaoferowania, tylko trzeba chcieć to dostrzec.

Featured Video Play Icon

Kolejny pożar w Puszczy Białowieskiej. Trzeba działać natychmiast!

Jeżeli będziemy się tylko przyglądać, to niedługo Puszcza Białowieska może zostać tylko wspomnieniem. Tym razem w miejscowości Świnoroje w gminie Narewka spalił się hektar lasu. To północna część najstarszego kompleksu leśnego w Europie. Jeżeli nasza Puszcza przetrwa bez szwanku (wielkiego pożaru) tego lata, to będzie to ogromne szczęście. Po takich upałach, kompleks leśny zacznie być suchy jak wiór. Wystarczy iskra by doszło do ogromnej tragedii. Zdecydowanie na już potrzebna jest kompleksowa inwestycja w gospodarkę wodną tego miejsca.

Co ciekawe, w pobliżu znajduje się zupełnie bezużyteczny Zalew Siemianówka. Można by było latem na szybko nawodnić najbardziej ryzykowne, potencjalne punkty zapalne w Puszczy Białowieskiej. Stworzenie kompleksowej retencji na jej terenie zdecydowanie by pomogło na lata. Trzeba jednak działać szybko. Skoro udało się z budową zapory na granicy w ekspresowym tempie, tak też można i z tą inwestycją. Jeżeli zadajecie sobie pytanie – skąd nad to wziąć pieniądze to odpowiadamy – Lasy Państwowe dzięki gospodarce leśnej na kasie śpią. Trzeba też przyznać, że statystyki ogólnokrajowe pod katem inwestycji w małą retencję lasów są imponujące. Tylko w nadleśnictwach: Bielsk, Czarna Białostocka, Maskulińskie, Rudka i Żednia wybudowano 259 obiektów: zbiorniki retencyjne, groble, progi, zastawki, bystrotoki, brody i mnichy. Jak to wygląda w Puszczy Białowieskiej? Niestety trudno znaleźć jakieś obiecujące konkrety. Nadleśnictwa się specjalnie nie chwalą.

W najstarszym lesie Europy oprócz Parku Narodowego i jego rezerwatów działają trzy nadleśnictwa: Białowieża, Browsk, Hajnówka. Problem w tym, że w latach 2010 – 2020 nadleśnictwa w Puszczy Białowieskiej wykazywały zysk, który istniał tylko na papierze. W 2019 r. Lasy Państwowe musiały do nich dopłacić rekordową sumę 37 mln zł. Postulaty o tym by cała Puszcza była Parkiem Narodowym nie wzięły się znikąd. Generalnie rzecz biorąc Puszcza Białowieska potrzebuje tsunami w administracji. Obecnie zarządzają nią łącznie 4 różne podmioty.

Obecnie trwa projekt adaptacji lasów i leśnictwa do zmian klimatu pod nazwą „mała retencja oraz przeciwdziałanie erozji wodnej na terenach nizinnych”. Nadleśnictwo Browsk w jego ramach, dwa lata temu zapowiadało modernizację dwóch istniejących zbiorników (o poj. 72 tys m3). Szczerze powiedziawszy, nawet nie sprawdzając jak z realizacją już widać jak blado to wygląda w zestawieniu z 259 obiektami białostockich nadleśnictw.

Jeszcze w 2015 roku Nadleśnictwo Hajnówka pisało o braku wody w rzece Łutownia (lewy dopływ Narewki) oraz o tym, że… czekają na deszcz. Czy przez te 7 lat coś się zmieniło? Czy dalej czekają? Na stronach Nadleśnictwa żadnej innej informacji o tym miejscu nie znaleźliśmy. Jedynie z filmów na YouTube możemy dowiedzieć się że woda powróciła. Sami możecie jednak zobaczyć, że film został nagrany w kwietniu ubiegłego roku. Jak na porę roku ilość wody nie wygląda zbyt imponująco. Można w ciemno zgadywać, że żadnej retencji (oprócz tej zrobionej przez bobry) tam nie ma. Jeżeli chodzi o Nadleśnictwo Białowieża, to żadnych informacji o retencji nie znaleźliśmy.

Dlatego też pozwalamy sobie postawić hipotezę iż Puszcza Białowieska potrzebuje wielkich rewolucji. Nie tylko zlikwidowania trzech nadleśnictw, zlikwidowania niepotrzebnych etatów, ale też restrukturyzacji, finansowych planów naprawczych i przede wszystkim gigantycznych i natychmiastowych inwestycji w retencję. Woda w lesie musi być zatrzymana. Ochrona przeciwpożarowa jest ważna, ale to zdecydowanie za mało. Jeżeli będziemy się tylko przyglądać, to niedługo zobaczymy jak wypala się nasze cudowne dziedzictwo, najstarszy las Europy. Kolejny pożar w tak krótkim czasie to już nawet nie ostrzeżenie, to głośno wyjący alarm.

Pożar w Puszczy Białowieskiej! Płonęły hektary rezerwatu!

Kiedy płonął Biebrzański Park Narodowy, to przez pierwsze dni, oprócz ówczesnej dyrekcji parku, a także mieszkańców z okolic nikogo to zbyt nie interesowało. Można by rzec, że dopiero po kilku dobach walki z żywiołem zaczęto walczyć z pożarem naprawdę na poważnie. Żeby nie było – to absolutnie nie wina strażaków. Oni akurat walczyli jak mogli. Problem w tym, że nie bardzo mieli czym, by ugasić gigantyczny pożar, rozdmuchiwany przez wiatr na wielkim obszarze. Decydenci zaś nie przeznaczali dodatkowych środków na ugaszenie pożaru.

Gdy udało się go ugasić, to w jednym z tekstów napisaliśmy, że nie będzie to ostatni taki pożar. Na Podlasiu panowała od 3 lat permanentna susza. Przypomnijmy, że był to rok 2020. Obecnie sytuacja hydrologiczna nie jest najgorsza, ale nie jest też specjalnie dobra. Upalne lato natomiast spowoduje, że będzie w najbliższym czasie tylko gorzej. Pierwsze tego symptomy miały miejsce w czwartek, 23 czerwca. W Puszczy Białowieskiej wybuchł pożar. Spłonęły 4 hektary Rezerwatu Starzyna. Jest on położony przy samej granicy z Białorusią, na terenie gmin Hajnówka i Dubicze Cerkiewne. Łączny jego obszar wynosi 370 hektarów.

Rezerwat jest domem licznych ssaków – żubrów, jeleni, łosi, saren, dzików, a także rysi i wilków. Do tego można tam napotkać ptaka głuszca. Bardzo cenne przyrodniczo są również stare drzewa w tym miejscu. Warto dodać, że oprócz nich jest tam 300 gatunków roślin. To wszystko było narażone na bezpowrotną utratę. Jakikolwiek ogień w tym miejscu może spowodować gigantyczne straty. Niedaleko rezerwatu znajduje się turystyczna miejscowość Topiło.

Tym razem udało się szybko ugasić pożar, bo tak jak wspominaliśmy jest nie najgorsza sytuacja hydrologiczna i służby zareagowały bardzo sprawnie. Ale im będzie bardziej sucho wraz z postępującym latem, tym większe straty będą w Puszczy Białowieskiej, gdy ponownie dojdzie tam do pożaru. Tymczasem w naszym regionie nadal ten problem jest bagatelizowany. Oczywiście nikt nie ma kontroli nad pogodą, ale od lat mówi się o tym, by w Puszczy Białowieskiej zatrzymywać jak najwięcej wody. Co nieco w tej kwestii uczyniono, ale nadal jest to kropla w morzu potrzeb.

Featured Video Play Icon

Nie trzeba jechać nad morze żeby zobaczyć wydmy. Pod Łomżą też są.

Grądy-Woniecko w gminie Rutki (powiat zambrowski) to miejsce, które co najwyżej niektórym może kojarzyć się z zakładem karnym. Tymczasem znajduje się tam wyjątkowa atrakcja przyrodnicza. Pozostałości po lądolodzie ukształtowały teren, zaś wiatr utworzył na nim wydmy.

Na początku przypomnijmy czym one są. Bo przecież nie jest to taka zwyczajna góra piachu. Powstawanie wydmy jest ściśle związane z tym materiałem. Piasek bowiem pędzony wiatrem blisko powierzchni lub wleczony po niej zatrzymuje się za takimi przeszkodami jak głazy, zarośla czy nierówności gruntu. Specyficznie ukształtowany teren po lądolodzie stał się takim naturalnym miejscem, gdzie utworzyła się wydma. Pojedyncza składa się ze stoków dowietrznego i zawietrznego, które rozdzielają jej grzbiet. Stoki te są zazwyczaj asymetryczne. Nakładające się wydmy tworzą nieregularne, rozległe formy poprzeczne do kierunku wiatru – pola wydmowe.

To wszystko można podziwiać właśnie w Grądach-Woniecko. Ale nie tylko ten specyficzny teren jest atrakcyjny. W pobliżu znajduje się ogromny, naturalny basen z wylewem Narwi oraz miasteczko Wizna, które słynie przede wszystkim z bohaterskiej postawy majora Raginisa (wówczas kapitana). Został on heroicznym dowódcą obrony wspomnianej Wizny. Jego postawa pozwoliła opóźnić natarcie wroga. W pobliskiej Górze Strękowej możemy podziwiać miejsce pamięci tego wydarzenia. To miejsce nie jest przypadkowe, tam łączą się ze sobą dwie rzeki: Biebrza i Narew. Taki teren spowodował, że będzie to dobre stanowisko obronne.

Jeżeli mamy więcej czasu, to warto też rzutem na taśmę zwiedzić Łomżyński Park Krajobrazowy Doliny Narwi. Piękna ścieżka przyrodnicza prowadzi przez Bronowo, Krzewo i Drozdowo, zaś powrót w stronę wydm może odbywać się przez Starą Łomżę, Siemień Nadrzeczny, Pniewo i Gać. Przyda nam się co najmniej rower, bo objechanie całości zajmie kilka godzin. Długość trasy to około 60 km. Samochodem oczywiście szybciej, ale nie oszukujmy się zwiedzanie miejsc przyrodniczych takim środkiem lokomocji nie ma większego sensu, bo skupiając się na jeździe pomijamy wiele szczegółów. Dlatego jak już nie chcecie rowerem, to nie objeżdżajcie samochodem na raz, tylko róbcie dłuższe postoje.

Featured Video Play Icon

Nie tylko Supraśl. Jego okolice są doskonałe na spacer.

Tym razem chcielibyśmy Was zachęcić do spacerów po bliskich okolicach Supraśla. Mamy na myśli miejscowość Ciasne. To w jej okolicach znajduje się piękny Jezioro Komosa, a także Krasny Staw z Krasną Rzeczką. Wszystko to otoczone Puszczą Knyszyńską. Doskonałe miejsce do długich i spokojnych spacerów przez cały rok. Miejsca te są chronione przed wiatrem, więc nie będzie tego dyskomfortu, który towarzyszy zawsze, gdy idziemy przez tereny otwarte.

Jeżeli wybierzemy się od strony Jeziora Komosa, to powinniśmy przyjechać drogą na Supraśl – samochodem, rowerem bądź autobusem komunikacji miejskiej. Jeżeli chcielibyśmy naszą wędrówkę rozpocząć od Krasnego Stawu z Krasną Rzeczką, to bliżej będzie od strony Grabówki lub Sowlan. Niezależnie na który wariant się zdecydujemy, to warto zaliczyć wszystkie punkty tej wycieczki. Szczególnie, że to jest kilkanaście kilometrów. Warto mieć przy sobie mapę bądź nawigację, bo Puszcza Knyszyńska i jej ścieżki bywają zwodnicze.

Jeżeli komuś mało wrażeń, to może także zwiedzić również górzyste Ogrodniczki, a także przejść lub przejechać się szlakiem turystycznym przez Nowodworce, Wasilków, Las Pietrasze i Rezerwat Antoniuk. Ta druga opcja nadaje się na całodzienny rajd bądź przejażdżkę rowerową, bo odległość wynosi 25 km.

Ignatówka, Fot. Mariusz Cieszewski / Ministerstwo Spraw Zagranicznych

Na granicy Podlaskiego. Dwie atrakcje przy okazji odpoczynku nad jeziorem.

Hańcza jest leżącym w Podlaskiem najgłębszym jeziorem w Polsce. Jego głębokość według rożnych badań wynosi od 105 do 111,5 metrów głębokości. Gdybyśmy mieli tłumaczyć nazwę zbiornika z wymarłego języka jaćwieskiego na Polski, to jezioro nazwalibyśmy – Kaczka. Warto dodać, że akwen jest bardzo czysty ze względu na to, że powstał po rozpuszczonym lodowcu. W 1974 roku wpisano Hańczę na listę Aqua UNESCO, nie tylko ze względu na głębokość, ale także za to, że ma podwodne ściany, utworzone ze zwięzłych osadów polodowcowych.

Każdego roku jezioro przyciąga nurków z całej Polski, wędkarzy łowiących miętusy, sieje, sielawy i inne gatunki. Nad Hańczą są także plaże, agroturystyka, rezerwat przyrody oraz Głazowisko Bachanowo. Czyli wyjątkowa atrakcja. Polana, na której jest mnóstwo kamieni. Jeżeli będziemy odpoczywać w tym otoczeniu, czyli na granicy Podlaskiego i Warmińsko-Mazurskiego, to warto zajrzeć także do sąsiedniego województwa. Tam dosłownie „za płotem” znajdują się Stańczyki i słynne, dawne mosty kolejowe, położone wysoko nad ziemią. Można je zwiedzać zarówno przebywając na nich, jak też patrząc na nie od dołu. To jeszcze nie wszystko. W ostatnim czasie w miejscowości powstała także wysoka wieża widokowa, dzięki której możemy podziwiać okolicę także z innego miejsca.

Podlaskie Bachanowo, czyli miejscowość przy Hańczy dzieli od Stańczyk 15 km. Jeżeli wyruszycie z samego rana, to do wieczora wrócicie. Zwiedzanie w wersji przyśpieszonej może być zaliczone poprzez rowerowanie i jazdę samochodem. Ogólnie warto zwiedzić także Suwalski Park Krajobrazowy, który jest w pobliżu i jest miejscem bez wątpienia przepięknym. Takie miejscowości w pobliżu Bachanowa jak Ignatówka, Kleszczówek, Wodziłki czy Cisowa Góra – mają do zaproponowania turystom bardzo wiele. Szczególnie unikalne widoki. Nie bez powodu to w tamtych okolicach kręcono Pana Tadeusza. Wystarczy popatrzeć na poniższe zdjęcia.

 

 

 

Featured Video Play Icon

Jest kolejna część Tryptyku Podlaskiego. Tym razem zobaczymy piękno podlaskich rzek.

Bez kozery możemy powiedzieć, że wszystkie filmy twórców Cząstki Podlasia – z tymże włącznie mają w sobie magię. Pokazują to, co we wszystkich nas – fanach Podlasia – tkwi w wyobrażeniach. My widzimy wyjątkowość naszego regionu trochę inaczej. Nie tylko przez pryzmat przyrody, ale także w mocy w niej zawartej. Nie bez powodu ludzie przyjeżdżają do Puszczy Białowieskiej ładować wewnętrzną energię, a w Biebrzańskim Parku Narodowym po to by wyciszyć się.

W kolejnej części Tryptyku możemy podziwiać podlaskie rzeki. Ale nie samą wodę, ale całe jej otoczenie. Klangor żurawi, mężczyznę płynącego pychówką, czy łosie wędrujące po mokradłach. To wszystko w połączeniu z muzyką Marka Kubika tworzy niezwykła atmosferę. Aż chce się tam być. Paweł Jankowski i Zdzisław Folga wykonali ogromną pracę, by wszystko zagrało tak jak trzeba. Oglądanie wszystkiego z góry sprawia, że patrzymy na gotowe obrazy od największych mistrzów malarstwa. Po prostu jeden wielki zachwyt!

Rzeki pokazane w filmie to Biebrza i Narew. Widzimy, że jest to miejsce życia nie tylko ptaków. Z dobrodziejstwa otoczenia korzystają także zwierzęta gospodarskie. Gdyby tak przyjechać bladym świtem w tamte miejsca i po prostu obserwować, to można by było to robić cały dzień nie nudząc się. Warto dodać, że na filmie występuje bardzo unikalny na świecie, a mieszkający na Podlasiu – czarny bocian. Gorąco polecamy zarówno obejrzenie dzieła podlaskich twórców jak i całodniową wycieczkę nad te rzeki.

Featured Video Play Icon

Tryptyk Podlaski. Cała magia Puszczy Białowieskiej skondensowana w jednym filmie.

Na YouTube ukazał się mini serial dokumentalny „Tryptyk Podlaski”. Będzie w nim można podziwiać nasz przepiękny region. W pierwszej odsłonie Tryptyku Podlaskiego oprócz zobaczenia klasycznych atrakcji oferowanych w Białowieży, widz razem z autorami zapuści się również w bardziej tajemnicze i pierwotne miejsca Puszczy Białowieskiej.

Na filmie możemy zobaczyć wycieczkę po Białowieskim Parku Narodowym, przejażdżkę kolejką wąskotorową do Topiła, a także najbardziej chroniony rezerwat Puszczy Białowieskiej. Nie zabrakło też żubrów, ale zostało też pokazane, że w Puszczy Białowieskiej są także inne zwierzęta: jelenie, łosie, a także takie ptaki jak sowy, dzięcioły czy orły. Trzyminutowe dzieło ukazuje cały teren jako idylliczne miejsce, pełne spokoju i ciszy.

Realizacją filmu zajęli się Paweł Jankowski i Zdzisław Folga, autorzy jednego z najlepszych filmów artystyczno-przyrodniczych Cząstka Podlasia. Muzykę do Tryptyka skomponował znany, podlaski twórca Marek Kubik. Można by tylko rzec, że szkoda że takie to krótkie.

Featured Video Play Icon

To miejsce zdecydowanie trzeba odwiedzić. Niesamowite tereny Suwalszczyzny.

Widoki, które można zobaczyć na powyższym filmie zdecydowanie zapierają dech w piersiach. Warto dodać, że Suwalski Park Krajobrazowy jest równie atrakcyjny również z dołu. Nie bez powodu w 1976 roku, był utworzony w Polsce jako pierwszy z parków krajobrazowych. Dlatego jeżeli macie ochotę na długie spacery lub jazdę rowerami, to właśnie tam powinniście się udać w wolnym czasie. Warto też przy okazji zobaczyć pobliski Wigierski Park Narodowy i Puszczę Augustowską.

Suwalski Park Krajobrazowy znajduje się na północ od Suwałk. Jest wyjątkowy, bo ukształtował się tam polodowcowy krajobraz. Rzeźba terenu została w większości stworzona przez lądolód. Dzięki temu położony jest wśród wzgórz, pomiędzy jeziorami i lasami, poprzeplatanymi rzekami, łąkami, polami i bagnami. Samych jezior jest ponad 20, a na polach spoczywają polodowcowe głazy. Do tego można wędrować tamtędy szlakami edukacyjnymi. Jest co oglądać, bo rośnie tam 700 gatunków roślin, ponadto występuje tam mnóstwo gatunków ptaków, ryb i zwierząt.

W okolicach miejscowości Malesowizna przejdziecie się kładką „U źródeł Szeszupy”. Tam jest również stary młyn i taras widokowy w Turtulu. Naprawdę fantastyczne miejsca, które warto odwiedzić. Atrakcji w Suwalskim Parku Krajobrazowym jest dużo więcej. Najważniejsze to Góra Cisowa (256 metrów n. p. m.), z której podziwiać możemy niemalże cały obszar Parku. Do tego nie można nie zobaczyć Molenny w Wodziłkach czyli XIX-wiecznej świątyni staroobrzędowców, Chałupy Klejmonta – najstarszego budynku mieszkalnego w Parku czy Starej Hańczy – ruin dworu z parkiem podworskim, gdzie są także dwa stawy.

Nie wiemy czy jest bardziej czyste miejsce w Polsce niż ten Park. To tam można napotkać bowiem zdrowe traszki (żaby), które są gatunkiem zagrożonym nie tylko przez presję drapieżników, ale też przez zmiany klimatyczne, czego dowodzą liczne badania.

Featured Video Play Icon

Oto najpiękniejsze miejsca w Podlaskiem. Nadal warto je odwiedzać.

Nawet, gdy już tam byliście, to warto do nich wracać, bo to najpiękniejsze miejsca w województwie podlaskim. Tym razem możecie obejrzeć je wszystkie w formie jednego filmu. Przypomnijmy, gdzie warto wybrać się także i w tym roku. Najbardziej oczekiwane jest otwarcie Białowieży i Kruszynian, które w powyższej produkcji również występują.

Pierwszym miejscem, które warto zobaczyć, jest Szlak Dębów Królewskich. Olbrzymy rosnące w Puszczy Białowieskiej naprawdę robią wrażenie na każdym, kto stanie obok. Aż trudno uwierzyć, że drzewa potrafią przybierać aż takie rozmiary. Trudno się dziwić, skoro przez kilkaset lat rosną sobie bez przeszkód. Tam człowiek nie odcisnął swego piętna. Po sąsiedzku znajduje się także Rezerwat pokazowy żubrów. Tak jak dęby są królami drzew, tak żubry królami zwierząt – oczywiście tylko na Podlasiu.

Kolejne miejsca to odkrywanie podlaskiej religii, tradycji i zwyczajów. Dlatego prezentowane są Święta Góra Grabarka, Kraina Otwartych Okiennic – której częścią jest cerkiew w Puchłach, a także Kruszyniany, gdzie mamy drewniany meczet, który przypomina drewnianą cerkiew, a to za sprawą czasów jego powstania. Bowiem, gdy budowano świątynie, na Podlasiu wielbiono drewno jako budulec. Dlatego wszystkie budynki z tamtych czasów, które przetrwały do dziś są do siebie architektonicznie nieco podobne.

Kolejne miejsca związane są z przyrodą – wieża widokowa w Białowieży, Europejska Wieś Bociania – Pentowo, a także Tykocin i Narwiański Park Narodowy są miejscami, gdzie będziemy mogli podglądać przede wszystkim ptaki. Wieża jest miejscem, gdzie ujrzymy latające drapieżniki, w Pentowie oczywiście Bociany, a w sąsiednim Tykocinie oprócz bocianów także ptaki, których życie toczy się wokół Narwi. Podobnie w Narwiańskim Parku Narodowym – tam również na rozlewiskach tej rzeki dojrzeć można wiele unikalnych gatunków.

Kolejne miejscówki, to typowo turystyczne miejsca – Augustów, Białystok są w niezbędniku każdego, kto chciałby połączyć zwiedzanie Podlasia z jakąś formą rozrywki. Wigry natomiast są dużo spokojniejsze i są idealnym miejscem dla osób szukających samych siebie. Otoczenie klasztoru i piękne widoki temu sprzyjają.

Featured Video Play Icon

Samotny wilk w Świętej Wodzie! Udało się go nagrać!

To było niesamowite spotkanie człowieka z naturą w twarzą w twarz. I to jeszcze w takim miejscu, gdzie niekoniecznie można było się spodziewać. Wilk pojawił się w Świętej Wodzie nieopodal sanktuarium. Owszem obok jest Puszcza Knyszyńska, ale okolice kościoła są dość intensywnie zabudowane z każdej strony, dlatego wizyta dzikiego zwierzęcia właśnie tam może nieco zaskakiwać. Wilk był zauważony wczoraj (8.04.2022), o godz. 7:32.

Warto podkreślić, że wilków nie należy się bać, bo to one boją się nas. Jak widać zwierzę idąc bacznie obserwowało nagrywającego i nie próbowało nawet podchodzić. Niestety gorzej mają właściciele psów, bo dzikie zwierzęta traktują swoich „krewnych” jako wrogów. Dlatego kontakt jednego i drugiego czworonoga oznaczałby śmierć tego, który towarzyszy człowiekowi w życiu codziennym, dlatego ważne jest, by swoje domowe zwierzęta trzymać na smyczy, zaś w lasach i okolicach ich nie spuszczać. Tak samo niedobrym pomysłem jest trzymanie zwierząt w budach przed domem. Jeżeli mieszkamy blisko dzikich zwierząt, to nasz czworonóg będzie zagrożony.

Ogólnie spotkaniu wilka towarzyszy wiele emocji. Ważne jest, by w takim momencie nie straszyć go, nie przeganiać, po prostu wystarczy spokojnie stać i obserwować. Najważniejszym zmysłem tego dzikiego zwierzęcia jest węch. On doskonale nas czuje z bardzo daleka. Jednak wiejący wiatr (tak jak w tym przypadku) może sprawić, że wilk zostanie zauważony, bo nie zorientuje się że większe drapieżniki od niego są w pobliżu.

Film został zarejestrowany przez Pana Mirosława Kuźmickiego, który wilka w Świętej Wodzie obserwował razem z kolegą. Za przesłanie filmu, serdecznie Panu dziękujemy.

 

Featured Video Play Icon

Czy dęby mają magiczne właściwości? Wystarczy je objąć.

W ostatnim czasie podlaski Dąb Dunin został europejskim drzewem roku. Zwykle tego typu sprawy spłyca się do informacji, że był oto konkurs i zwycięzca otrzymał najwyższą liczbę głosów. Pomijając już, że wartość tej nagrody nie jest zbyt wysoka i ogranicza się do krótkiej promocji w mediach, to chcielibyśmy zwrócić uwagę na coś ważniejszego. Od setek lat ludzie wierzą w magiczne właściwości dębu. Jest to święte drzewo Słowian.

Według niektórych, drzewa powinny być traktowane jak istoty żywe. I oczywiście z biologicznego punktu widzenia tak jest, ale nauka ma na myśli wegetację. Nam chodzi o coś głębszego. Czy drzewa czują? Autor powyższego filmu uważa, że tak samo jak ludzie boją się śmierci, tak one boją się ścinki. Jaka jest prawda, nie wiemy i rozpatrywać nie chcemy, ale jest taka książka „Sekretne życie drzew”, która udowadnia, że drzewa to nie tylko rośliny, ale właśnie istotny i to nie takie, które żyją same dla siebie, ale razem z innymi drzewami tworzą całe społeczeństwa. Wystarczy, że są połączone korzeniami.

Wracając do dębu, nie bez przyczyny mówi się o kimś „Silny jak dąb”. Ów nie tylko sam jest silny, ale przekazuje siłę dalej. Wystarczy go objąć. Autor powyższego filmu przekazuje, że są to także wrota do przeszłości i przyszłości, bo dęby żyją bardzo długo. Jeżeli mierzycie się z jakimś problemem, nie znacie rozwiązania, to idźcie do lasu i obejmijcie dąb. Po chwili skupienia drzewo natchnie Was na to jak uporać się z tym, co nie daje Wam normalnie żyć.

Puszczańskie Olbrzymy. Te dęby są wielkie jak wieżowce! Rosną u nas.

Featured Video Play Icon

Czermchowa Tryba – imponujące bagno, które można bezpiecznie odwiedzić.

Uwielbianie miejsce przez grzybiarzy, rowerzystów i spacerowiczów. Wiele osób tamtędy chodziło, a być może nie zna jego nazwy. Czermchowa Tryba to wspaniałe i dzikie miejsce w Puszczy Knyszyńskiej.

15-kilometrowa trasa biegnąca przez Puszczę Knyszyńską z miejscowości Czarna Białostocka do Supraśla jest oblegana przez zwiedzających przez cały rok. Często odbywają się na niej również jakieś zawody sportowe. Każdy, kto tam trafi może liczyć na bardzo ładne widoki, świeże powietrze i dzikość natury. Trasę można zacząć albo w Czarnej Białostockiej albo w Supraślu. Jeżeli chcielibyście by była to podróż w jedną stronę (15 kilometrów pieszo to nie jest mało) to polecamy dojechać do Czarnej Białostockiej pociągiem, a z Supraśla wrócić autobusową linią 500. Można oczywiście odwrotnie tylko pociągów jest mniej jak autobusów, więc jeżeli nie lubicie forsować tempa, to skłaniajcie się ku opcji numer 1.

O samych walorach Czarnej Białostockiej i Supraśla pisać nie będziemy, bo są one powszechnie znane, ale skupimy się na trasie. Można iść różnymi wariantami – najbezpieczniej główną drogą przez Jałówkę, Zacisze i Budzisk. Dla odważnych jest trasa przez Sadowy Stok po linii dawnej kolejki wąskotorowej (która za jakiś czas wróci). Ten drugi wariant jest o tyle trudniejszy, że będziemy szli przez bardziej dzikie tereny, więc mogą nas czekać po drodze różne niespodzianki na przykład w postaci zawalonych gałęzi.

Czermchowa Tryba to charakterystyczne bagno leżące niedaleko Rezerwatu Budzisk, bliżej Czarnej Białostockiej. Trudno będzie je pominąć. Wygląda imponująco o każdej porze roku.

Featured Video Play Icon

Tropiciele z Podlasia. Wyjątkowy film ukazujący dzikość naszego regionu.

Jakoś tak się utarło powiedzenie, by rzucić wszystko i wyjechać w Bieszczady. Gdyby jednak zasugerować takie rozwiązanie mieszkańcom Podlasia, to by popukali palcem w czoło. U nas jest taki sam spokój i taka sama dzicz jak tam. Nawet Białystok to duże miasto, w którym napotkać można sarny, łosie czy dzikie kaczki. Co więc musi być poza obszarem? Im dalej od głównego miasta województwa podlaskiego tym bardziej dziko. Wystarczy pojechać do Biebrzańskiego Parku Narodowego, by się o tym przekonać.

Film dokumentalny „Dzika Polska Tropiciele z Podlasia” właśnie tą dzikość naszego regionu pokazuje. Robi to oczami tych, którzy tej dzikości w ogóle poszukują i opowiadają o niej z własnymi odczuciami. Dlatego warto zobaczyć powyższy film. Dowiedzieć się z niego możemy między innymi o zwyczajach łosi, wilków czy dzików.

Najbardziej dzikie miejsca w Podlaskiem znajdują się we wspomnianym Biebrzańskim Parku Narodowym, ale nie tylko. Puszcza Białowieska, Knyszyńska i Augustowska są na tyle obszerne, że i tam w głębi nie widać śladu ingerencji człowieka. Czysta natura. Podobnie w okolicach Łomży, Siemiatycz i Wysokiego Mazowieckiego znajdują się rozległe tereny, gdzie możemy podziwiać dorzecza Narwi i Bugu, a tam sporo miejsca, gdzie człowiek nic nie dotykał.

fot. Facebook - European Tree of the Year

Dąb Dunin został Europejskim Drzewem Roku. Podlasie może być dumne!

Europejskie Drzewo Roku 2022 to konkurs, który od 11 lat organizuje 6 fundacji z Bułgarii, Czech, Węgier, Polski, Rumunii i Słowacji. Działają one wspólnie na rzecz ochrony środowiska naturalnego oraz wspierania lokalnych społeczności i społeczeństwa.

W ostatnim konkursie, który rozstrzygnął się wczoraj (22.03.2022) zwycięzcą został Dąb Dunin, wielkie drzewo rosnące na Podlasiu. Konkurował z 15 innymi ciekawymi drzewami z Europy. Każde z drzew to nie tylko unikalny wygląd, ale też niezwykła historia i część dziedzictwa lokalnej społeczności. W głosowaniu wzięło 769 000 internautów. Przy takiej liczbie o zwycięstwo nie było łatwo. Na szczęście 179 000 głosów poszło na podlaską roślinę.

Nasz Dąb Dunin ma 400 lat i rośnie w gminie Narew we wsi Przybudki. Jest to skraj Puszczy Białowieskiej. Drzewo od lat odwiedza setki turystów. Przypomnijmy, że by móc startować w konkursie europejskim, najpierw Dunin zwyciężył w Polsce z innymi konkurentami.

Zwycięzcy i mieszkańcom Przybudek serdecznie gratulujemy i życzymy kolejnych 400 lat i kolejnych konkursów, które nie tylko przyciągną turystów, ale też innych wydarzeń, które będą upowszechniać ochronę środowiska naturalnego.

 

Przeprawa promowa w Biebrzańskim Parku Narodowym znowu otwarta!

Przeprawa promowa znajdująca się na ścieżce edukacyjnej „Suszalewo – Nowy Lipsk” to dosyć nowa atrakcja, która jakiś czas  temu musiała zostać zamknięta. Na szczęście wszystko wraca do normy i znów można z niej korzystać.

Pływające platformy do przepraw znamy przede wszystkim z Waniewa i Śliwna (Narwiański Park Narodowy). Tymczasem w Biebrzańskim Parku Narodowym też jest taka platforma i znajduje się na ścieżce edukacyjnej z Suszalewa do Nowego Lipska. Powstała w 2019 roku. Niestety ostatnie lata były suche i poziom wody był zbyt niski, by platforma mogła się przemieszczać z jednego brzegu na drugi. Ostatniej zimy mieliśmy i śniegi i obfite deszcze. Zaprocentowało to wysokimi stanami rzek na wiosnę i rozlewiskami. Przyroda dostała szansę by się odrodzić.

Oprócz przeprawy na ścieżce edukacyjnej Biebrzańskiego Parku Narodowego znajduje się też całą infrastruktura. Wieże widokowe, platformy widokowe, kładki i czatownia do podglądania ptaków. Dlatego też warto jest się wybrać w to miejsce przy najbliższej okazji. Można tam bardzo miło spędzić czas. Pływający pomost powstał w ramach projektu LIFE „Ochrona siedlisk mokradłowych Górnej Biebrzy”. Wyróżniono go m.in. w konkursie na Najlepszy Produkt Turystyczny Województwa Podlaskiego (Augustów 2019) oraz jako Turystyczny Produkt Roku podczas Kongresu Turystyki Polsko-Czeskiej (Świdnica 2021). Jest to jedyna tego typu przeprawa w Biebrzańskim Parku Narodowym do przemieszczania się z jednego na drugi brzeg rzeki.

Wiosna to idealny czas na wycieczki do Parków Narodowych. W Podlaskiem jest ich kilka.

Cztery Parki Narodowe w Podlaskiem można odwiedzać przez cały rok, ale wiosną jest to czas na wizytę idealny. Wszystko dlatego, że ideą istnienia i dbania o Park Narodowy jest przyroda w stanie naturalnym. Teraz, kiedy wszystko budzi się do życia, to powoduje, że na takich dzikich terenach możemy bardzo mocno zobaczyć, usłyszeć, a nawet poczuć tą pobudkę.

Narwiański Park Narodowy

Kurowo, Kruszewo, Śliwno, Waniewo, Topilec, Uhowo, Suraż, Bokiny, Radule. To wszystkie miejscowości, które znajdują się w dogodnym położeniu blisko Narwi przebiegającej przez Park Narodowy, jednak to te pierwsze cztery uznawane są za najbardziej atrakcyjne. Dlatego w zależności od tego ile macie czasu, zacznijcie od nich, a skończcie na pozostałych.

W Kurowie jest siedziba Parku, kładki i Ośrodek Edukacji Ekologicznej. W Kruszewie znajduje się zerwany most, z którego widać rozlewiska. Śliwno i Waniewo to kładka jednak dostępna od tej pierwszej miejscowości. Wójt Waniewa od lat obiecywał remont, a kładka po stronie tej miejscowości jest ruiną.

Biebrzański Park Narodowy

Osowiec-Twierdza. Fot. P. Jakubczyk

To największy Park w Polsce! Przez jego środek południowej części przebiega carski trakt, którym można skręcić w niejedną kładkę i wieżę widokową. W Osowcu-Twierdza znajduje się natomiast siedziba Parku. W tej miejscowości również jest i kładka i wieża widokowa. W ogóle trzeba przyznać, że na terenie Biebrzańskiego Parku Narodowego pięknych widoków nie brakuje. W Goniądzu możemy również ze specjalnego tarasu je podziwiać. Nie powinniśmy tez pomijać Dawidowizny. Zaś w Dolistowie Starym za mostem znajduje się wspaniała droga prowadząca do Kanału Augustowskiego. Biegnie przy samej rzece. Jest tam bardzo dziko.

Wigierski Park Narodowy

Mimo, że słynie z jezior, to największy jego obszar zajmują lasy. Jest to ponad 60 proc. terenu. W miejscowości Krzywe znajduje się jego siedziba, a także zaczyna ścieżka przyrodnicza, którą warto przejść. Nie brakuje tam też innych kładek i terenów do spaceru przeplatanych małymi zbiornikami wodnymi. Oczywiście Wigry kojarzą się przede wszystkim z klasztorem, dlatego warto tam się wybrać skoro już będziemy obok.

W samym Parku warto również odwiedzić Wieżę widokową w Kruszniku. Jest także Wigierska Kolej Wąskotorowa, którą koniecznie trzeba się przejechać!

Białowieski Park Narodowy

Tutaj sytuacja jest skomplikowana przez quasti-stan wyjątkowy, który miał trwać do 1 marca, a został przedłużony na kolejny okres (do końca czerwca). Ale jest trochę jak z pandemią i tamtym słynnym „tylko 2 tygodnie”. Nie nastawiamy się, że pod koniec czerwca coś się zmieni. Konkretnie Ustawa o ochronie granicy państwowej daje uprawienia ministrowi, by rozporządzeniem mógł zakazywać wstępu na konkretny obszar. I tak się stało. Po stanie wyjątkowym obowiązuje zakaz wjazdu bez zezwolenia do 183 przygranicznych miejscowości. Na tej liście jest również Białowieża. A to tam znajduje się serce Białowieskiego Parku Narodowego. Zakaz nie dotyczy osób mieszkających i pracujących tam. Ktoś, kto chce wjechać na obszar zakazany, a nie jest ani mieszkańcem ani nie pracuje w tym rejonie musi zwrócić się do komendanta Straży Granicznej o pozwolenie. Strasznie dużo zachodu prawda?

Featured Video Play Icon

Ostatnia okazja by łatwo zobaczyć żubry tej zimy

Pogoda ma swoje prawa, a jednym z nich jest oczywiście wiosna po zimie. Właśnie trwają tej drugiej ostatnie podrygi. Dlatego ten weekend to w zasadzie ostatnia okazja by łatwo napotkać żubry, które szukają jedzenia na polach i korzystają ze stogów siana przygotowanych przez leśników. Gdy podskoczy temperatura, żubry będą przebywać głęboko w lesie i tam znajdować pożywienie. A to oznacza, że tylko doświadczeni leśni piechurzy będą mogli je zobaczyć. Inni poczekają do następnej zimy.

Dlatego też warto wykorzystać ostatnie mroźne dni na obserwacje. Przypomnijmy, że żubry są we wszystkich trzech podlaskich puszczach: Białowieskiej, Knyszyńskiej i Augustowskiej. Z obiektywnych przyczyn najłatwiej będzie obserwować w pobliżu tej drugiej. W tej pierwszej trwa quasi-stan wyjątkowy, który powoduje że do wielu miejsc przy granicy nie można dotrzeć. Jeżeli chodzi o Puszczę Augustowską, to tam żubry pojawiły się dopiero kilka lat temu. Stada dopiero się rozmnażają, dlatego małe jest prawdopodobieństwo że je spotkamy.

Natomiast kursując od bladego świtu od Podsokołdy, po okolice Krynek (do punktu gdzie można dojechać ze względu na rządowy zakaz), a także Szudziałowa po Sokółkę jest szansa że na jakieś stadko jeszcze natrafimy. Nawet jeśli ostatecznie żubrów nie będzie, to i tak wycieczka po dzikim wschodzie Podlasia jest warta każdej okazji.

Featured Video Play Icon

Kładka Śliwno – Waniewo znów dostępna! Wysoki poziom wody.

Od początku marca kładka Śliwno – Waniewo znów jest dostępna! Poziom wody jest wysoki, ale można się dostać od niej tylko od strony Śliwna. Szczególnie teraz, wczesną wiosną miejsce jest świetne do zwiedzania. Rozlewiska Narwi w pełnej krasie można podpatrywać zarówno z wież widokowych jak i z okolicznego zerwanego mostu w Kruszewie. W samym Śliwnie i Waniewie oprócz kładki znajdują się pływające platformy, którymi będziemy się przeprawiać po rzece. Jeżeli mamy lornetki, to koniecznie zabierzmy je ze sobą – o tej porze roku warto podglądać dzikie ptaki, których na rozlewiskach jest mnóstwo!

Warto też wybrać się do Ośrodka Edukacji Przyrodniczej „Młynarzówka” i ogólnie do siedziby Parku w Kurowie. Tam też są kładki. Jeżeli jedziecie samochodem to park objedziecie najbliżej przez Baciuty. W Kruszewie most jest zerwany od kilkudziesięciu lat, w Śliwnie do Waniewa dostaniecie się pieszo, ale do Kurowa jest 6 km, więc jeżeli w dwie strony jest Wam za daleko to pozostaje most w Baciutach.

Na terenie Parku obowiązują bilety wstępu, które można kupić na stronie internetowej npn.eparki.pl lub w Kurowie. Siedziba parku jest czynna od 7.30 do 15.30.

Featured Video Play Icon

Wiosna to czas rozlewisk. Zobacz jak Narew pięknie rozlała się po okolicy!

Idzie do wiosny pełną parą. Coraz wyższa temperatura, brak odpadów śniegu, pierwsze powroty dzikich ptaków. Inaczej mówiąc – natura budzi się znów do życia! Ważnym elementem tej całej układanki są rzeki, które wylewają. Ostatnie lata mieliśmy dosyć długą – bo trwającą przez lato i zimę suszę. Zmiany klimatyczne zaczynają dawać w kość wszystkim. Zamiast normalnych deszczy mamy potężne ulewy, a śnieg pada w takich rejonach świata, gdzie go nie widziano od kilkudziesięciu lat. W efekcie zimy nie są tak obfite w śnieg, a lata coraz bardziej gorętsze.

Obecna zima była dosyć łagodna, ale na szczęście napadało tyle śniegu (i też deszczu), że na podlaskich rzekach utworzyły się rozlewiska. Jest to pozytywny prognostyk. Nawodnione okolice odrodzą rośliny, pojawią się owady, a za nimi ptaki, które założą gniazda. Do tego lasy – będące naturalnymi zbiornikami wodnymi uzupełnią zapasy. Jednym słowem latem nie będzie żółto tylko zielono! Brak suszy to także lepsze zbiory w rolnictwie.

Warto też dodać, że rozlewiska to przepiękne widoki. Dzięki temu możemy obserwować naturę w całej krasie. Jeżeli chcielibyście to zrobić, to warto wybrać się do Strękowej Góry. Tam można patrzeć jak rozlała się rzeka z wysoka. Warto też zobaczyć miejsce zwane Grądy-Woniecko i Wiznę. Tam również widoki będą przepiękne. A tymczasem upajajcie się widokami z filmu.

Featured Video Play Icon

Ciełuszki to nie tylko Kraina Otwartych Okiennic. Tu żyją przepiękne konie!

Ciełuszki to maleńka wieś obok znanego trio Soce, Trześcianka i Puchły – czyli Krainy Otwartych Okiennic. W tej wsi także nie brakuje pięknych drewnianych ozdób ornamentowych na domach. Niektórzy miejscowość kojarzą także z sektą Eljasza Klimowicza z Grzybowszczyzny. Dawni mieszkańcy Ciełuszek ponoć mieli być zafascynowani tą sektą i tworzyć własny odłam ze świątynią. To jednak już historia. Dziś to spokojna wieś, gdzie czas płynie powoli. Jej kolorytem oprócz pięknych domów jest także hodowla koni Jerzego Kondratiuka.

Pan Jerzy hoduje Konie Sokólskie. Pierwszy z koni, który możemy obejrzeć na powyższym filmie do Rdest. Wspaniały ogier ma 78 procent krwi sokólskiej, jest wysoko punktowany przez specjalistów, szybki i sprawny. Do tego bardzo dostojny! Jest on jednym z trzydziestu zwierząt z hodowli. Nie trzeba być fachowcem, by już na pierwszy rzut oka zauważyć, że ten koń jest naprawdę wysokiej jakości. Szczególnie urocza jest jego blond fryzura.

Jerzy Kondratiuk hoduje konie od 40 lat. Mają one do dyspozycji 60 hektarów gospodarstwa. Sam gospodarz może się poszczycić wieloma pucharami i medalami, które zostały zdobyte przez jego konie. W dalszej części filmu możemy zobaczyć fantastyczną zażyłość Pana Jerzego z końmi. Podchodząc do klaczy mówi „daj buźki” i zwierzę wszystko rozumie, odwzajemniając uczucie! Naprawdę fantastycznie się to ogląda.

Na Podlasiu jest więcej żubrów! Urodziło się ponad 100 nowych!

Zakończyło się zimowe liczenie żubrów na w Białowieskim Parku Narodowym i jego okolicach. Jest ich 779. To o 64 więcej niż w ubiegłym roku. Zwierzęta liczono nie tylko w Białowieskim Parku Narodowym, a także w okolicznych nadleśnictwach Białowieża, Bielsk, Browsk, Hajnówka, Nurzec i Rudka.

Liczenie żubrów odbywa się zawsze zimą, bo wtedy zwierzęta gromadzą się w miejscach dokarmiania, co ułatwia przegląd stada oraz jego kondycję. Sprawdza się ich stan zdrowia, liczy dokładnie populację z podziałem na wiek i płeć. Oddzielnie zliczane są cielęta z podziałem na byczki i jałówki. W następnej grupie jest młodzież czyli 2-3 letnie okazy. Osobniki dorosłe to te od 4 lat wzwyż.

Na podstawie tych kryteriów w rejonie Puszczy Białowieskiej doliczono się 779 żubrów. 288 to samce, 262 to samice. 229 jest płci nierozpoznanej. Dzieje się tak, bo w młodym wieku trudne jest to do ustalenia. Na pewno wiadomo, że 405 to osobniki dorosłe, 80 to młodzież zaś 107 to cielęta, to wyjątkowo cieszy, że stada tak aktywnie się rozmnażają.

Przypomnijmy, że to nie wszystkie podlaskie żubry. Te zwierzęta występują także w Puszczy Knyszyńskiej a od niedawna także w Puszczy Augustowskiej.

Featured Video Play Icon

Subiektywny przewodnik po Puszczy Białowieskiej. Białowieża, Hajnówka i Browsk.

Jeżeli Wasza wiedza o Puszczy Białowieskiej jest dość powierzchowna, to koniecznie powinniście obejrzeć ten film. Przyda się podczas kolejnego lub pierwszego zwiedzania podlaskiego kompleksu leśnego. Najstarszy las w Europie ma do zaoferowania bardzo dużo. Warto pamiętać, że Białowieski Park Narodowy to serce Puszczy, ale też są inne miejsca – kładki, wieże widokowe, rezerwaty przyrody. To wszystko zostało pokazane w Subiektywnym przewodniku po Puszczy Białowieskiej. W pierwszej części dowiecie się między innymi czym są Żebra Żubra, a także co można robić w Ośrodku Edukacji Przyrodniczej.

Druga część pokazuje między innymi czym jest Uroczysko Krynoczka i dlaczego warto je odwiedzić. Jest także pokazana wyprawa kolejką wąskotorową – czyli wielką atrakcją prosto z Hajnówki. Wagoniki ciągnie mały pociąg, który kiedyś służył do transportu drewna. Teraz wozi ludzi po Puszczy. Konkretnie do miejscowości Topiło.

Nadleśnictwo Browsk także ma wiele do zaoferowania, mimo że nie jest tak popularne jak Białowieża czy Hajnówka. To tam znajduje się wieża widokowa, dzięki której można podglądać żubry. To także miejsce, gdzie możemy napotkać wiele gatunków ziół. Warto obejrzeć wszystkie 3 części przewodnika, a następnie planować wyprawę w tamte rejony. Serdecznie zapraszamy!

Featured Video Play Icon

To jedno z cudowniejszych miejsc w Puszczy Knyszyńskiej. Dzikie i mało znane.

Natura pozostawiona tam sama sobie urządziła teren po swojemu. Największym atutem tego miejsca jest Rzeka Słoja, która płynie przez leśne tereny. Nie brakuje tam ryb. To bez wątpienia jedno z cudowniejszych miejsc w Puszczy Knyszyńskiej. Jest nieco dzikie, mało popularne. I to jego największy atut. Samo miejsce do spaceru jest również wyśmienite. Po drodze będziemy mogli zobaczyć bagna, torfowiska, rezerwaty oferujące całą gamę przyrodniczą. Nie brakuje też terenów górzystych. Aż trudno uwierzyć, że to wszystko w zasadzie w jednym miejscu.

Jeżeli chcielibyśmy to wszystko zwiedzić, to musimy wybrać się do miejscowości Lipowy Most. Tam czeka nas 14 km drogi po lesie. Najpierw idziemy wzdłuż rzeki Słoja aż do Szlaku Napoleońskiego niedaleko Nowosiółek. Następnie szlakiem kierujemy się na wschód. W kolejnym kroku musimy skręcić w lewo w stronę Rezerwatu Góra Pieszczana. Gdy go obejdziemy, to wracamy do Lipowego Mostu.

Przypomnijmy tylko, że trzeba dobrze się przygotować do tej wycieczki, bo to głęboka i dzika puszcza. Dlatego zabierzcie ze sobą nie tylko telefon, ale także kompas. Najlepiej wybrać się tam w kilka osób, zawsze to raźniej.

Featured Video Play Icon

Piękne miejsce ukryte w lasku. Idealne na spacery!

Naturalne zbiorniki wodne, oczka wodne w lasach i na polach, bagna, torfowiska, wydmy, starorzecza, siedliska przyrodnicze i wiele wiele innych pozostałości ekosystemów to tak zwane użytki ekologiczne. Jest to forma ochrony przyrody, która dotyczy obszarów przyrodniczych niewielkich rozmiarów. Jednym z ciekawszych tego typu miejsc jest Użytek ekologiczny – Źródło będący pod ochroną od 2001 roku. Mieści się niedaleko Łomży w Stawiskach.

Możemy tam podziwiać przepiękny zbiornik wodny w lesie, który jest całkiem sporych rozmiarów. Takie miejsce służy przede wszystkim obserwacji przyrody. Możemy nasłuchiwać różne gatunki ptaków, obserwować rozkwit roślin. Nie brakuje też bobrów. Ciche i spokojne miejsce, a tak wiele się w nim dzieje. Trzeba tylko się skupić i wyostrzyć zmysły obserwacji.

Żeby odwiedzić to miejsce trzeba najpierw wybrać się do Leśnictwa Stawisko w Nadleśnictwie Łomża. Siedziba znajduje się tuż przy drodze krajowej nr 61. Po drugiej stronie drogi będzie znajdować się Zalew w Stawiskach. To właśnie drogą prowadząca z tego zbiornika dojdziemy do Źródła, które jest nieopodal.

Zdjęcie ilustracyjne

Żubry połasiły się na siano na posesji. Nie umiały wyjść.

Do niecodziennej sytuacji doszło w Narewce. Zwykle turyści i spacerowicze natrafiają na żubry chodząc po lasach lub na polanach jadąc samochodem. Niekiedy dzikie zwierzęta przychodzą też do pobliskich miasteczek i wsi. Tym razem doszło do wizyty w Gminie Narewka. Żubry połasiły się na siano leżące na posesji. Nie przeszkadzało im towarzystwo zwierząt hodowlanych. Gdy się najadły miały pewien problem – nie umiały wyjść.

Jak one tam się w ogóle znalazły? Ze śladów na ogrodzeniu widać, że po prostu je przeskoczyły. Tylko jak je nakłonić, by zrobiły to w drugą stronę? Po incydencie została powiadomiona Straż Leśna i Nadleśnictwo.

Gmina Narewka od lat za sąsiadów ma żubry. Można zobaczyć filmy na YouTube jak chodzą ulicami, wchodzą na posesje i koegzystują razem z mieszkańcami.

Featured Video Play Icon

Białystok i jego okolice. Po tym filmie aż zachciało się lata!

Zimy na Podlasiu w ostatnich latach nie są zbyt srogie. Może to i dobrze, ale brakuje też śniegu. Wyjątkowy pod tym względem (i chyba nie tylko tym) był rok 2020. Wówczas śniegu u nas nie brakowało. Wcześniejsze trzy lata było go jak na lekarstwo, toteż mieliśmy problemy z coraz większą suszą. To już jednak przeszłość. Natura wspaniale się odrodziła, co widać także na filmie z lata 2021 roku. Oprócz wspaniałej przyrody, możemy zobaczyć też wiele interesujących miejsc w okolic Białegostoku.

Letnia wycieczka na powyższym filmie zaczyna się na Wyżarach. Wspaniały zbiornik wodny razem z pobliskimi bagnami, kładkami i wieżą widokową na polanę stanowią niezwykły kompleks przyrodniczy, który przyciąga coraz więcej osób.

Wyżary w cudownych jesiennych kolorach. To nowy hit turystyczny.

Kolejny miejscem, jakie możemy zaobserwować jest Arboretum w Kopnej Górze niedaleko Supraśla. Kolejny kompleks przyrodniczy, gdzie bioróżnorodność zachwyca. Szczególnie przyjemnie się tam spaceruje latem, gdy wszystko już rozkwitło. Oprócz roślin, jest tam także drewniana chata, w której możemy nie tylko odpocząć w cieniu, ale ogólnie porozmyślać jak to kiedyś się w takich domach żyło.

Następna na liście jest Pustelnia w Odrynkach. Mała cerkiew strojąca na wyspie, do której można dojść na dwa sposoby – zwykłą drogą i długą, drewnianą kładką. Jest to miejsce, które istnieje nadal mimo, że jego założyciel już nie żyje. Moc tego miejsca oddziałuje nadal. Nie brakuje chętnych, by zobaczyć świątynie. Ludzie często przyjeżdżali tam i przyjeżdżają nadal po uzdrowienie.

Archimandryta Gabriel nie żyje. Popularna pustelnia w Odrynkach była jego domem.

Na filmie nie mogło zabraknąć Białegostoku. Przyjechać na Podlasie i nie zobaczyć obecnej stolicy województwa podlaskiego? Tak nie może być. Tym razem podziwiać możemy różne świątynie, Operę, centrum z Pałacem Branickich. Jeżeli chcielibyście także pozwiedzać Białystok, to wartko skorzystać z naszych propozycji.

Wielki spacer po Białymstoku. Ułożyliśmy dla Was trasę na 3 godziny

Ostatnio miasteczko to podlaskie Zakopane. Mowa oczywiście o Supraślu, które od kilku lat jest już uzdrowiskiem i zaczyna rozkwitać. Swoje też zrobiło wystąpienie miasta w trylogii „U Pana Boga…” – Jacka Bromskiego. W każdy letni weekend Supraśl przeżywa potężne oblężenie.

Supraśl i jego najpopularniejsza odsłona. Oto 5 miejsc, które trzeba zobaczyć!

Nieopodal Supraśla, po drodze na Krynki jest kolejne przyrodnicze miejsce, które może zachwycić. Mowa o Silvarium w Poczopku. Tam oprócz wspaniałych miejsc do spacerowania, można także podglądać różne gatunki sów. Kompleks przyrodniczy przyciąga wiele osób.

Ostatnia na liście, ale nie mniej warta do zwiedzania jest Kraina Otwartych Okiennic – Trześcianka, Soce i Puchły. W tej ostatniej miejscowości oprócz przepięknych drewnianych domów jest także wyjątkowa cerkiew, którą można było ostatnio obejrzeć w filmie „My name is Sara”.

Jak się żyje w Krainie Otwartych Okiennic? Turyści przyjeżdżają z całej Polski i ze świata!

Jak się patrzy na te wszystkie obrazy, to znowu chce się lata. Skoro zima jest taka byle jaka, to może dobrze by było gdyby lato nadeszło w tym roku wcześniej. Aczkolwiek wiosna też by się przydała. Tej jednak, w naszym regionie przez zmiany klimatyczne dawno nie było widać. Może w tym roku?

Featured Video Play Icon

Supraśl zimą wygląda przepięknie. Widać to najlepiej z góry.

Za każdym razem, gdy widzimy Podlasie nagrane z góry, to się zachwycamy. Drony na rynku są dostępne już od około 8 lat. Mimo wszystko ujęcia nimi tworzone nie spowszedniały. Tym razem pojawił się w serwisie YouTube film prosto z Supraśla zimą. Możemy podziwiać monastyr, centrum czy rzekę. Nie ulega wątpliwości, że uzdrowisko oraz cała Puszcza Knyszyńska na początku roku wygląda bardzo okazale. Nawet, gdy nie ma aż tak dużo śniegu.

Na filmie możemy zobaczyć, że przez śnieg przebijają się wysuszone łąki. To kluczowe dla reszty miesięcy w roku. Jeżeli taki stan się utrzyma, to znaczy że zima będzie już do końca bez śniegu to niestety, ale latem czeka nas susza. Normalnie w naturze jest tak: zimą pada śnieg, wiosną wchłania się do ziemi zamieniając w ciecz i podnosząc jej stan przy rzekach i nawadniając łąki. Dzięki temu wszystko kwitnie. Letnie deszcze natomiast podlewają już to co rozkwitło. Dlatego jeżeli zimą nie pada śnieg, to okoliczne łąki nie są odpowiednio nawodnione na wiosnę. Zamiast rozlewisk na rzekach mamy wysuszoną roślinność. Potem, gdy następuje lato, to już intensywne nawadnianie deszczem nic nie pomaga.

Bez łąki wiele gatunków owadów nie pojawi się. A to podstawowy pokarm dla ptaków, które nie mają na czym żerować. Ponadto stworzenia te są potrzebne naturze do rozsiewania nasion. Przypomnijmy też, że na żerujące ptaki polują drapieżniki. Dlatego brak śniegu zimą może poważnie zakłócić cały ekosystem w okolicy. W ostatnich latach już to przerabialiśmy. Gigantyczne susze w Podlaskim powodowały nieustanne zagrożenie pożarowe w lasach oraz potężny, wielodniowy pożar po podpaleniu w Biebrzańskim Parku Narodowym.

Samiec sarny (kozioł) ze scypułem na głowie. fot. Grzegorz Żurek / Lasy Państwowe

Aksamitne poroża sarny można zaobserwować tylko zimą

Zima to czas, gdy spacerujący lasami mogą napotkać sarny, których głowy zdobione są aksamitnym porożem – czyli delikatną, owłosioną i silnie ukrwioną skórę okalającą poroże nazywaną scypułem. Generalnie z dzikich zwierząt sarnę zobaczyć można najłatwiej. Są to tak samo płochliwe zwierzęta, ale kręcą się w pobliżu młodych drzew i niskich roślin. Dlatego spędzając czas na wieżach widokowych w pobliżu polan możemy je dostrzec. Oczywiście pamiętajmy, że wszystkie zwierzęta aktywnie funkcjonują w czasie, gdy wstaje słońce. Dlatego na leśną wędrówkę można się wybrać zawsze, ale jeżeli nastawiamy się także na obserwację zwierząt to musimy wstać jeszcze w nocy.

Scypuł, o którym wyżej wspomnieliśmy, wygląda jak błyszczący, mięciutki meszek, może dlatego scypuł po angielsku to velvet, czyli aksamit. Wyrasta on wraz z rozwijającym się porożem, które każdego roku późną jesienią, kozły zrzucają, by następnie odbudować je na nowo. Występujące w nim liczne naczynia krwionośne transportują wraz z krwią makro i mikroelementy niezbędne do rozwoju nowo powstającego poroża. Gdy poroże jest w pełni wykształcone następuje zatrzymanie dopływu krwi, scypuł zamiera i usycha, a samce wycierają go o drzewa i krzewy.

Pamiętajmy, że dzikie zwierzęta – nawet, gdy wyglądają na miłe czy spokojne to nadal są dzikie. Próba podchodzenia do nich, drażnienia ich, robienia sobie z nimi selfie to narażanie się na ryzyko ataku. W internecie nie brakuje filmów z ludźmi, którzy próbowali i solidnie oberwali.

Featured Video Play Icon

Oto Biebrzańska Wiedźma. Wyjątkowy film pokazuje, jak jej się żyje w dziczy.

Na kanale „Cząstka Podlasia” pojawił się pierwszy film z serii „Wschodnie opowieści”. Bohaterką odcinka jest Agnieszka Zach, zielarka, przewodniczka, nurek i mama czwórki dzieci. Znana szerzej jako Biebrzańska Wiedźma. Jak jej się żyje w dziczy Biebrzańskiego Parku Narodowego? Dlaczego jest wiedźmą? Ten film polecamy przede wszystkim ludziom mieszkającym w miastach, gdyż ważne jest w nim także spojrzenie na naturę. Podlaskie krajobrazy są tłem wszystkich opowieści.

Agnieszka Zach na początku filmu porównuje życie w naturze do oddychania. I trzeba przyznać jej rację. Z perspektywy miasta – na przykład Białegostoku ta natura gdzieś nam umyka. Nie tylko dlatego, że jej nie widzimy z betonowych ulic, ale tez nie słyszymy i nie czujemy. Co innego na wsi. Tam odbieramy ją wszystkimi zmysłami. Ważne jej także na to co ludzie myślą, gdy słyszą „wiedźma”. Kojarzy się negatywnie, a tak być nie powinno. Wiedźma to osoba wiedząca, która swoją wiedzę używa do pomocy innym. Dlatego określenie Biebrzańska Wiedźma nie jest dla Agnieszki Zach obraźliwe.

Warto obejrzeć ten film także dlatego, by zrozumieć czym jest Biebrzański Park Narodowy. Z perspektywy turysty być może są to poszczególne interesujące elementy: łosie, kładki, rośliny i rzeka. Tymczasem jest to cały ekosystem, w którym człowiek musi się poddać jego surowym zasadom. Można to sobie uświadomić czując klimat „Wschodnich Opowieści”.

 

 

Ryś w okolicy Krynek. Siedział w ambonie i oglądał teren!

Myśliwy z Łapicz pod Krynkami, który przyszedł do pracy, bardzo się zdziwił, gdy otworzył ambonę. Zastał tam Rysia!

Przypomnijmy, że to dzikie zwierzęta, które unikają ludzi jak ognia. Ten chyba był wyjątkowy.

Featured Video Play Icon

To mało znana część Supraśla. Jest przepiękna!

Turystyczne życie w Supraślu kręci się wokół ul. 3 Maja, gdzie są restauracje, a także wokół bulwarów z plażą. Mnóstwo osób odwiedza także Muzeum Ikon i Monastyr. Tymczasem jest jeszcze miejsce, o którym większość przyjezdnych być może nawet nie wie. Nazywa się Pólko. Jest to osada leśna w gminie Supraśl.

Prowadzi do niej szutrowa droga jeszcze przed Supraślem. Lepiej wpisać nazwę w nawigację, bo można wjazd pominąć. Na miejscu zastaniemy wiatę i miejsce do biwakowania. Do tego jest dzika plaża, na przepięknym zakolu rzeki, ale też coś jeszcze. Mowa o wyjątkowym, ostrym zakolu rzeki. Siedząc tam można odnieść wrażenie, że to długi mini-półwysep. Jeżeli ktoś lubi odpoczywać patrząc na rzekę, to na tym zakolu będzie wprost idealnie.

Warto podkreślić, że możemy tam obcować z naturą przez cały rok. Wiosną, gdy natura budzi się do życia, latem gdy jest tam słonecznie i zielono, a także jesienią, która mieni się wszystkimi kolorami. Oczywiście także zimą, gdy Puszcza Knyszyńska znajduje się pod białym puchem. Największy efekt daje rzeka Supraśl, która spokojnie meandruje. W oddali, po drugiej strony rzeki, w oddali znajdują się Studzianki.

Pólko może być częścią pieszego spaceru. Trasa zajmie nam około 2 godziny, bo to 7,5 km. Zaczynamy i kończymy pod Supraślem robiąc pętlę po lesie. Jak wygląda droga na mapie i na żywo możecie zobaczyć na filmie. Można też zrobić większa trasę obejmującą Supraśl. Wtedy możemy na przykład dojść do Pólka, potem wrócić drogą przy rzece przez okolice szpitala do ul. Kodeksu Supraskiego. Trzeba przyznać, że widoki są bardzo przyjemne.

Featured Video Play Icon

Wioska pełna atrakcji! To zaskakujące, że nie jest tak popularna jak okoliczne miejsca.

Kiedy zwiedzamy południe województwa podlaskiego, to najczęściej wybieramy takie miejsca jak: Siemiatycze, Mielnik, Drohiczyn, Grabarka czy Niemirów. Tymczasem w zupełnie niepozornym miejscu, tuż obok drogi krajowej nr 19, znajduje się Wólka Nadbużna. Mała wioska, w której jest pełno atrakcji!

Zacznijmy od tego, że miejsce jest tak przyjemne, że powstała tam całkiem obszerna baza noclegowa. Dzięki czemu, latem możemy stamtąd wyruszyć na kajaki. W pozostałe pory roku możemy natomiast spacerować nad Bugiem. Jest tam także park linowy. Oprócz tego warto również zwrócić uwagę na przyrodę. W Wólce Nadbużnej znajduje się bardzo rozłożyste i potężne drzewo, przy którym można posiedzieć i odpocząć. Szczególnie w upalne dni. Do tego spacerując po okoliczny lesie, natrafić możemy na inne drzewo, które jest charakterystycznie wykrzywione. Istnieje hipoteza, że kiedyś sadzono drzewa wykrzywiając je po to, by w przyszłości służyły do budowy łodzi. Dodajmy, że w Szczecinie znajduje się cały Krzywy las.

W Wólce Nadbużnej znajdują się także cztery wyspy na rzece. Latem, gdy poziom rzeki jest niski, można do nich dojść. Aczkolwiek to dzikie miejsca, więc spacer po nich nie będzie możliwy. Dodatkowo w takich miejscach lęgi mają ptaki, więc lepiej ich niepotrzebnie niepokoić. Warto jednak popatrzeć na nie, dochodząc do ich brzegu. Trzeba przyznać, że jak na jedną wioskę, to bardzo dużo tych atrakcji. Dlatego, następnym razem zwiedzając Siemiatycze, Drohiczyn, Mielnik, Grabarkę i inne miejsca, nie pomijajcie Wólki Nadbużnej. Posłuchajcie i zobaczcie jak tam przyjemnie.

Featured Video Play Icon

Białystok jesienną porą. Oto najlepsze miejsca do odwiedzenia.

Białystok jesienią prezentuje się wyjątkowo cudnie. Cała paleta kolorów jakie daje nam natura powoduje, że idziemy i się zachwycamy krajobrazem. Mimo coraz gęstszej zabudowy, istnieją w Białymstoku dalej miejscówki, które warto zobaczyć. Nawet w centrum, mimo że stolica Podlaskiego to miasto kompaktowe i na obrzeża jest niedaleko. Prezentujemy najlepsze miejscówki do odwiedzenia jesienią.

Pałac Branickich

Zacznijmy od perły w koronie czyli Wersalu Podlaskiego. Okazały pałac dominuje nad przepięknym ogrodem połączonym z parkiem. Przejście całego terenu wraz z przylegającymi Plantami to oczywisty numer jeden. Kolorowe liście na drzewach spowodują, że będzie nam się spacerować cudnie nie wychylając się z centrum miasta. Dodatkowo warto też zobaczyć pobliskie bulwary nad rzeką Białą przy Teatrze Dramatycznym. Te trzy miejsca potraktowane jako jedna całość spowodują, że wspaniale spędzony czas.

Las Zwierzyniecki

Chyba nie ma obecnie bardziej kolorowego i różnorodnego przyrodniczo miejsca w Białymstoku niż Las Zwierzyniecki. Zasypane liśćmi ścieżki rezerwatu poprowadzą nas przez krainę jak z najlepszych obrazów. Nie wiadomo czy stać i podziwiać czy wyciągać aparat i robić pamiątkowe zdjęcia. Warto tam po prostu być. Najlepiej z drugą połówką za rękę, nasłuchując natury. Na koniec wycieczki warto jeszcze zahaczyć do ogrodu zoologicznego, by zobaczyć które zwierzęta poszły spać.

Rezerwat Antoniuk

Jeżeli chcemy zażyć jeszcze głębszego lasu to warto wybrać się na obrzeża miasta. Tam czeka na nas piękny Rezerwat Antoniuk. Oprócz niego po przeciwnej stronie drogi do Augustowa jest jeszcze Las Pietrasze. Te dwa miejsca potraktowane jako całość dadzą nam niesamowity spacer. A to dlatego, że tereny te są nieco górzyste. Dlatego będą doskonałą alternatywą dla płaskiego centrum miasta. Ponadto jest tam wiele ścieżek, którymi możemy odkrywać bogactwo przyrody Białegostoku.

Niezależnie, który wariant wybierzemy – będzie to na pewno lepsze rozwiązanie niż przesiedzenie w domu. Taka piękna pogoda aż wzywa do wyjścia na zewnątrz. Obcowanie z naturą w piękny dzień spowoduje, że od razu poprawi nam się humor i samopoczucie. A to jesienią jest w cenie.

Featured Video Play Icon

Znów można obserwować żubry! Powychodziły z lasów.

Żubry z pięcioma młodymi można było ostatnio zaobserwować w Eliaszukach niedaleko Siemianówki. Obserwacjom sprzyja niska temperatura pod wpływem której w lesie wszystko zamarza i zmusza zwierzęta do żerowania poza nim. Żeby żubr nie niszczył upraw rolnikom, są przygotowywane specjalne brogopaśniki czyli miejsca dokarmiania. Najpierw czeka tam na zwierzęta siano, a później sianokiszonki i buraki pastewne. Najlepiej szukać zwierząt w miejscach, w których znajdują się widoczne z daleka duże stogi siana. Bardziej niesforne można zauważyć na polach rolników.

Ogólnie żubry możemy podziwiać w Puszczy Knyszyńskiej i Puszczy Białowieskiej, a także na terenach pomiędzy tymi kompleksami leśnymi. Jeżeli chodzi o Eliaszuki to napotkanie zwierząt w tym miejscu było raczej przypadkowe. Bardziej można szukać po drodze z Siemianówki do Narewki. Szczególnie, że zaraz za tą pierwszą miejscowością znajduje się platforma widokowa na stogi siana. Ważne jest, ażeby przypomnieć wszystkim, że żubr jest zwierzęciem dziko żyjącym i próba zrobienia sobie z nim selfie może skończyć się dla nas bardzo źle. Dlatego, gdy będziemy zwiedzać okolicę i napotkamy stado – powinniśmy króla Puszczy obserwować albo z drogi albo z wieży obserwacyjnej – jeżeli znajduje się w pobliżu. Podchodzenie może spłoszyć zwierzęta. W najlepszym wypadku uciekną, ale może stać się też najgorsze, dlatego uważajmy także tej zimy.

Obecnie w Polsce zatem żyje w sumie 2316 żubrów z czego najwięcej na Podlasiu. W ostatnim czasie zwierzęta te wywożone są do Puszczy Augustowskiej, by również tam zakładały stada. Wszystko dlatego by zwierzęta spokrewnione ze sobą nie rozmnażały się.

Zaskakujące odkrycie! Wilk pomaga w walce z epidemią ASF.

Województwo Podlaskie jest jednym z bardziej dotkniętych przez Afrykański Pomór Świń. Chociaż ta choroba nie jest groźna dla ludzi toteż rolnicy masowo tracili dobytek gospodarstwa, gdyż dostawali urzędowy nakaz zabijania swojej trzody. Jeżeli ktoś się sprzeciwiał, to zwierzęta mu odbierano i robiono to za niego. Wystarczyło podejrzenie, że jego hodowla mogła mieć styczność z chorymi dzikami. Przypomnijmy też o masowym wybijaniu dzików w podlaskich lasach. W całym kraju wybito 37 000 świń i potwierdzono 111 ognisk ASF.

Epidemia, przez którą rolnicy tracą majątek to także okazja dla lobby myśliwych, które próbowało przeforsować odstrzał chronionego wilka. Te zwierzęta według nich rzekomo miały roznosić ASF poprzez kontakt z zakażonymi dzikami. Tymczasem okazało się, że jest zupełnie odwrotnie. Przeprowadzono specjalne badania, z których wynikło że wirus ASF nie przeżywa już po kontakcie z układem pokarmowym wilka. Oznacza to, że im więcej dzików zjedzą te chronione zwierzęta tym rozprzestrzenianie się epidemii będzie mniejsze.

Przypomnijmy, że od kilku lat trwa wielka kampania oczerniania wilka w mediach na różne sposoby. Najczęściej straszy się nim ludzi, by doprowadzić do odstrzałów. Myśliwi o tym marzą. Podobnie jest z łosiem. Ten także jest na liście pożądanych gatunków przez lobby.

Po 20 latach znów będą polowania na wilki? Myśliwi tego pragną!

Featured Video Play Icon

Myśliwi zaczną zabijać łosie? Jest ich niewiele więcej jak żubrów!

Politycy w Sejmie dyskutują na temat odstrzału łosia. Od 20 lat jest to zakazane. Teraz może się to zmienić. Ma być więcej myśliwych, więcej polowań i więcej zwierząt do „zdobycia”. Czy nad Biebrzą zaczną zabijać łosie? Pomysł brzmi kuriozalnie, ale niestety jest realne zagrożenie że tak się właśnie stanie. Wystarczy decyzja ministra. Edward Siarka pochodzi z Podhala, jest wiceministrem odpowiedzialnym za leśnictwo i łowiectwo w Ministerstwie Klimatu i Środowiska. Przeglądając jego aktywność można zauważyć, że jest on bardzo gorącym orędownikiem myśliwych. Z jego strony internetowej wiemy, że interesuje się pszczelarstwem.

Na obecnie trwającym posiedzeniu Sejmu, wiceminister podczas komisji rolnictwa, tłumaczył parlamentarzystom proponowane zmiany w prawie łowieckim. Zgodnie z jego propozycją ma być więcej myśliwych. Ponadto chce by zmieniło się moratorium na odstrzał łosia, które obowiązuje od 2001 roku. Potrzebuje jednak „wsparcia środowiska rolniczego”. Nie trudno się domyślić, że nie będzie ono trudne do uzyskania, bo łosie jak każde inne dzikie zwierzęta powodują szkody rolnikom.

Do łosi chciał już pozwolić strzelać minister Jan Szyszko. Ostatecznie Ministerstwo Środowiska wycofało się z tego pomysłu. Dlaczego więc teraz chce do tego wracać? Najwyraźniej lobby myśliwych nie odpuszcza i chce mieć w swojej kolekcji trofeów także i łosia. Populacja tego gatunku najbardziej licznie występuje na terenach Biebrzańskiego Parku Narodowego na Podlasiu. To jest królestwo tego zwierzęcia. Żyje tu około 600 łosi. Jak widać liczba nie jest zawrotna. W Polsce jest ich niewiele więcej od żubrów, które są pod ścisłą ochroną.

Dla łosia nad Biebrzę przyjeżdżają turyści z całej Polski. Jeżeli myśliwi zaczną strzelać, to te zwierzęta nie będą przecież czekać na śmierć. Ukryją się głęboko w rozległych i dzikich terenach Parku Narodowego i będzie jeszcze trudniej je napotkać. Teraz czasem wystarczy po prostu wybrać się na jedną z kładek lub wież widokowych. Warto dodać, że nie ma żadnych wiarygodnych badań, które by potwierdzały zasadność ograniczenia populacji łosia.

Nie od dziś wiemy, że presja ma sens. Dlatego i tym razem trzeba zablokować szkodliwy pomysł wiceministra. Urzędnicy chcieliby wszystko regulować, ale świat tak nie działa. Jeżeli łosie powodują szkody rolnikom, to trzeba temu przeciwdziałać, ale bez zabijania! Piszcie e-maile na kontakt@srodowisko.gov.pl

Możecie wkleić im choćby to:

Stanowczo sprzeciwiam się planom wiceministra Edwarda Siarki, by wznowić polowania na łosie. Zwierzę to powinno zostać objęte ścisłą ochroną. Domagam się ochrony polskiej przyrody a nie jej niszczenia.

Z poważaniem

fot. Łomżyński Park Krajobrazowy Doliny Narwi

Łomżyński Park Krajobrazowy Doliny Narwi. Przejedź rowerem dookoła i podziwiaj przyrodę.

W ramach Światowego Dnia Turystyki na terenie Łomżyńskiego Parku Krajobrazowego Doliny Narwi, przy forcie nr 1, odbyło się uroczyste otwarcie ścieżki pieszo – rowerowej pn. „Nadnarwiańskie Górki”. Szczerze powiedziawszy nie wiadomo co oni dokładnie tam otwierali, bo ścieżka ma lekko ponad 3 km, z czego część nawierzchni to kocie łby (dla rowerzystów koszmar), a część to utwardzony piach, który w suche dni jest mordęgą. Zaś inwestycja polegała na wyznaczeniu istniejącej drogi na mapie, oznaczeniu 3 tablicami informacyjnymi oraz 8 tablicami kierunkowymi. Jest też obietnica uzależniona od Wójta Piątnicy. Jeżeli ten będzie chciał się dogadać z dyrekcją Parku, to pojawią się też stojaki na rowery, kosze na śmiecie i ławki.

O tym wielkim „otwarciu” piszemy przy okazji. Bo ogólnie chcieliśmy Was zachęcić do objechania rowerem całego przyrodniczo cennego terenu Łomżyńskiego Parku Krajobrazowego Doliny Narwi i jego okolicy. Trasa wynosi 75 km. Na wspomnianym wyżej „otwieranym” terenie z Piątnicy do Kalinowa przejedziemy przez strefę krawędziową, z której rozciąga się widok na dolinę Narwi, przebiegając wzdłuż wysoczyzn okalających prawy brzeg rzeki. Fragment trasy przechodzi również obok fortów carskich, które stanowią atrakcję historyczną i czaplińca, gdzie w bezpiecznej odległości możemy podziwiać gniazda czapli siwej tworzącej zwartą kolonię. Tuż obok znajduje się zasiedlone gniazdo bielika. W tym miejscu obserwujemy bardzo rzadkie sąsiedztwo dwóch gatunków ptaków: osobnika szczytowego i jego ofiary. W przestrzeni okalającej ścieżkę turystyczną występuje również bardzo ciekawe polodowcowe ukształtowanie terenu z okresu zlodowacenia środkowopolskiego. Stojąc na południowym skraju Wysoczyzny Kolneńskiej zobaczymy wspaniały widok na dolinę i jej najwęższy odcinek.

Jadąc dalej możemy zawitać do Muzeum Przyrody w Drozdowie. Piękny budynek, wspaniałe wnętrza, kładka, park, wypchane dzikie zwierzęta. Jest naprawdę co podziwiać! Kolejny przystanek to Piaskowa Górka, która jest niezwykłym siedliskiem zwierząt, roślin i owadów. Jeżeli chodzi o te ostatnie – to w tym miejscu odnotowano 27 gatunków motyli! Kolejna atrakcja to Bronowo. Tamtejszy drewniany most zagrał w filmie „Wołyń”. Ogólnie to piękne widokowo miejsce. Następnie zjedźmy na chwilę z Parku i wybierzmy się do Wizny. To jest miasteczko o wyjątkowej historii. Warto zobaczyć też wydmy i niesamowite miejsce jakim są Grądy-Woniecko.

Powrotny odcinek wiedzie przez Rybno, gdzie zimą szusują narciarze. Jest też Siemień Nadrzeczny w pięknym widokiem na Narew oraz inny punkt widokowy – Góra Królowej Bony. Na sam koniec do odwiedzenia pozostanie Stara Łomża i Łomża.

 

Featured Video Play Icon

Kładka Waniewo-Śliwno. Tak obecnie wygląda przeprawa przez rozlewiska.

Jak wiadomo, od dłuższego czasu kładka od strony Waniewa jest w fatalnym stanie technicznym. Zadbana część biegnąca od Śliwna to ta należąca do Narwiańskiego Parku Narodowego. Ta druga zaniedbana należy do gminy Sokoły. Wójt Józef Zajkowski, pytany przez dziennikarzy o remont, wielokrotnie się wypowiadał że cały czas to planuje. Jako największą przeszkodę w realizacji wskazywał konieczność wykonania drogiej inwestycji z drewna dębowego, by było to na lata. Nie sposób mu odmówić racji. Ostatnio obiecywał prace na majówkę. Jak widać na powyższym filmie dalej jest źle. Wstyd dla gminy Sokoły, że ma takiego wójta, co tylko planuje i nic więcej nie robi. Kładka jest odwiedzana przez ogromne tłumy turystów. Wszyscy oni potem wracają do swoich miast i opowiadają o zniszczonej infrastrukturze co rzutuje na całe Podlaskie.

Od strony Śliwna kładka została świeżo wyremontowana w 2018 roku. Teraz jest jeszcze lepiej, bo pierwsze zejście jest poprawione i utwardzone kostką. Po drodze przeprawiamy się platformami po rozlewiskach i mijamy wieże widokowe. Możemy z nich obserwować to, co się dzieje w przyrodzie. Na powyższym filmie turysta napotkał na swojej drodze lisa, który akurat zwinął jajko. Warto jednak wziąć ze sobą lornetkę, gdyż można w okresie lęgowym napotkać wiele pięknych gatunków ptaków. Sam spacer jest już dobrą sprawą.

Długość kładki wynosi 1050 metrów. Obecnie niestety, końcówka trasy przez wspomniane wyżej długotrwałe planowanie wójta jest niedostępna. Jak widać na powyższym filmie – można ewentualnie iść po zdezelowanej części. Mimo wszystko warto wybrać się do Śliwna i skorzystać z tej części, która jest dostępna. Na kładce obowiązują bilety wstępu do Narwiańskiego Parku Narodowego. Kupić je można w siedzibie Parku w Kurowie oraz przez internet na stronie instytucji.

 

Haćki, grodzisko „Zamok”, fot. Miron Bogacki. (Creative Commons)

Zamok i Osuszek. Okolice Bielska można zwiedzać również pod kątem przyrodniczym!

Okolice Bielska Podlaskiego turystom głównie kojarzą się z Orlą, która słynie z działalności Szeptuchy. Dawniej wiele osób przyjeżdżało do ośrodków wczasowych w Ploskach. Niektórzy obecnie przyjeżdżają zobaczyć Plutycze – znane z programu „Rolnicy Podlasie”. Jeszcze inni kojarzą te tereny z Rybołami i sławną dyskoteką. Do ciekawostek dotyczących okolic Bielska Podlaskiego możemy jeszcze zaliczyć wieś Niemyje-Ząbki. A sam Bielsk kojarzy się głównie z wybitnym filmem – „Znachor”. Nie brakuje też na terenie powiatu wielu kolorowych, drewnianych cerkwi.

Chyba mało kto kojarzy wspomniane tereny z przyrodą. Tak jak Białystok ma Puszczę Knyszyńską, Hajnówka – Białowieską, Augustów jeziora, rzeki i Puszczę Augustowską, Mońki i Grajewo – Biebrzański Park Narodowy, tak też mało komu przychodzą skojarzenia tego typu z Bielskiem Podlaskim. Dlatego też postanowiliśmy przybliżyć Wam te tereny pod przyrodniczym kątem. Bo jest co wymieniać.

Osoby kochające leśne wędrówki powinny wybrać się na ścieżkę przyrodniczo-leśną „Osuszek”. Możemy tam dojechać nie tylko samochodem, ale też pociągiem – wysiadając w Lewkach. Ścieżka położona jest na terenie Uroczyska „Osuszek” w pobliżu wsi Piliki. Trasa ma niecałe 3 km, ale jest co zwiedzać. Spacerując tamtędy napotkamy miejskie straceń okolicznych mieszkańców, którzy zostali pomordowani przez Niemców podczas II wojny światowej. Dodatkowo rośnie tam sosna, która ma 286 cm obwodu, zaś jej wiek obliczono na prawie 200 lat. W lesie nie brakuje również dzikich zwierząt, takich jak łosie, które może napotkamy przy odrobinie szczęścia.

Zwiedzać powiat bielski można również rowerem. Wyjdzie nam świetna trasa jeżeli pojedziemy od Plosek, przez Orlę, Gredele i Boćki, a dalej leśną drogą do Wygonowa. Niedaleko w Nowym Nurcu jest stacja kolejowa, by wrócić, po 76 km trasy.

Ostatnim miejscem, które polecamy są Haćki i tamtejszy „Zamok”. Tam znajdują się tereny, na których znajdowało się dawniej grodzisko. Jest to polodowcowa dolina. Już sam wjazd intryguje, gdyż można zaobserwować górę, która wygląda jakby ktoś ją usypał. Najstarsze odnalezione pozostałości z tego miejsca datuje się na VII wiek, dzięki czemu grodzisko zaliczamy do najstarszych pozostałości po Słowianach.

Featured Video Play Icon

Rozlewiska na Supraśli latem. To dlatego masowo padły ryby.

Sytuacja zdaje się być powoli opanowywana. Na rzece Supraśl jak widzimy na powyższym filmie, pojawiły się ogromne rozlewiska po ulewach. Przy obecnych upałach utworzenie się mikroorganizmów i wymieszanie się tego co na łące, z tym co w rzece – spowodowało przyduchę. Jak informowaliśmy – zarówno dotknęło to rzekę Supraśl jak i Biebrzę. Tony ryb padło z powodu braku tlenu w wodzie.

W ostatnich dniach strażacy cały czas napowietrzali wodę w Supraślu. Powoli widać efekty – padłych ryb wyławia się coraz mniej. Na szczęście w najbliższych dniach będzie też nieco chłodniej. Gdy spadnie temperatury wody, natura będzie miała szansę się odradzać. Aczkolwiek straty są ogromne. Warto też dodać, że przed nami jeszcze kawał lata i takie sytuacje jak ostatnio prawdopodobnie będą się jeszcze zdarzać. Dlatego władze Supraśla jak i Wasilkowa muszą jak najszybciej zacząć inwestycję, dzięki której w kolejnych latach nie będzie dochodzić do katastrof ekologicznych.

A my nieustająco o tym przypominamy, bo widzimy, że najchętniej temat zostałby przemilczany. Napowietrzanie rzeki przez strażaków jest karkołomne i doraźne. Bez nowoczesnych urządzeń napowietrzających będzie coraz gorzej. Natura aż tak szybko się nie odradza. Tymczasem ani burmistrz Supraśla, ani burmistrz Wasilkowa nie wspominają o żadnych planach na przyszłość w związku z katastrofą.

Zmiany klimatyczne zaczynają naszej naturze dawać w kość. Lata 2017-2020 to był czas permanentnej suszy. Po podpaleniu w Biebrzańskim Parku Narodowym – zrobił się gigantyczny pożar, z którym walczono wiele dni. W 2021 roku uderzyły takie ulewy i upały, które zabiły tony ryb w rzece. Zabetonowany Białystok zmaga się z podtopieniami, zaś zimą z paraliżem. Niestety przyszłość nie rysuje się w ładnych kolorach. Zarówno politycy jak i samorządowcy kompletnie się tym wszystkim nie przejmują.

 

Odcinek Biebrzy: Dąbrowa Białostocka-Lipsk-Szuszalewo-Jałowo. Fot. Czytelnik Rafał

Katastrofa na Biebrzy! Gnijące ryby. Nikt nie dotlenia wody!

Najpierw rzeka Supraśl, a teraz Biebrza. „Przyducha”uderzyła także i w tą rzekę. Martwe ryby w dużych ilościach gniją. Z informacji naszego Czytelnika, który wysłał zdjęcia wynika, że nikt nie dotlenia wody – tak jak ma miejsce to na rzece Supraśl. Przypomnijmy, że jest to działanie doraźne, którym można jedynie zmniejszać straty. Aczkolwiek – z najnowszych informacji wynika, że to również może nie przynosić skutku. Z Supraśli wyłowiono już prawie 2 tony martwych ryb! Stopień natlenienia wody nadal jest bliski zera, mimo pracy strażaków.

„Przyducha” to taki stan, w którym tlenu w wodzie jest dużo mniej niż powinno. Jego braki powodują powolną śmierć ryb, które najpierw zaczynają być niecierpliwe. Potem ich ruchy są gwałtowne. Zaczynają też próbować łapać powietrze. W kolejnym kroku skóra i skrzela bledną, następuje wytrzeszcz oczu i śmierć z osłabienia. Masowe wymarcie ryb wpływa na cały ekosystem. Jak wiemy z biologii – istnieje coś takiego jak łańcuch pokarmowy. Brak ryb powoduje głodowanie innych gatunków i ich migrację – choćby ptaków. Tych na Biebrzy jest obecnie mnóstwo!

Warto też dodać, że o ile takie sytuacje miały już miejsce w przeszłości, toteż teraz sytuacja jest bardzo poważna. Przede wszystkim z powodu działalności człowieka nastąpiły zmiany klimatyczne, których właśnie obserwujemy skutki. Ulewne deszcze dawniej były anomaliami pogodowymi, teraz stają się normą. Takie działanie zaś zaczyna zmieniać ekosystem. Rzeki bez tlenu staną się strefami martwych wód, które występują dotychczas także na morzach i oceanach. Sytuacja jest bardzo poważna.

Dlatego cały system wodny w naszym regionie wymaga pilnych inwestycji. Tak jak pisaliśmy, odrodzenie się środowiska w sposób naturalny wymagałoby kilku lat przed „przyduch”, co wydaje się niemożliwe z powodu zmian klimatycznych. Dlatego potrzebujemy jak najszybciej zainstalować specjalne urządzenia napowietrzające wody i dozujące do wody sól i żelazo, które powodują dezaktywację fosforu. Potrzeba także ograniczyć dopływ mikroorganizmów do wody umieszczając glony poroślowe. Musimy nasze zbiorniki ratować – czyniąc je wielkimi akwariami.

Za zdjęcia dziękujemy Czytelnikowi, Panu Rafałowi. Zachęcamy także innych do wysyłania nam zdjęć: redakcja@podlaskie.tv

fot. OSP Supraśl, Zalew w Supraślu

Katastrofa ekologiczna na rzece Supraśl. Trzeba ją ratować!

Śnięte ryby, na całej szerokości rzeki Supraśl, zastali strażacy w sobotę 10 lipca 2021 r. po zgłoszeniach wędkarzy. Plaże w Supraślu i Wasilkowie zostały obłożone zakazem kąpieli do odwołania. Wstępnie ustalono, że nastąpiła tzw. „przyducha”. Jej konsekwencje odczujemy przez kolejne lata. Potrzebne są pilne inwestycje, by ratować rzekę.

Jak wiemy z lekcji chemii, woda to inaczej H2O czyli połączenie wodoru z tlenem. „Przyducha” natomiast to taki stan, w którym tlenu w wodzie jest dużo mniej niż powinno. Jego braki powodują powolną śmierć ryb, które najpierw zaczynają być niecierpliwe. Potem ich ruchy są gwałtowne. Zaczynają też próbować łapać powietrze. W kolejnym kroku skóra i skrzela bledną, następuje wytrzeszcz oczu i śmierć z osłabienia. Masowe wymarcie ryb wpływa na cały ekosystem. Jak wiemy z biologii – istnieje coś takiego jak łańcuch pokarmowy. Brak ryb powoduje głodowanie innych gatunków i ich migrację – choćby ptaków. Ostatecznie dochodzi do pogorszenia się jakości życia człowieka.

To z czym mieliśmy do czynienia na rzece Supraśl, możemy nazwać katastrofą ekologiczną. Doszło do zjawiska, które zabiło masowo ryby. Dodajmy, że jest początek lata i początek kłopotów. „Przyducha” wystąpiła dlatego, że najpierw występowały obfite deszcze. Powstały rozlewiska na łąkach. W takim środowisku powstały masowo mikroorganizmy, które natomiast zabrały tlen rybom. Przed nami zapewne kolejne letnie ulewy. Przypomnijmy, że człowiek doprowadził do zmian klimatycznych, przez co zjawiska atmosferyczne rzadko występują normalnie. Są wielkie ulewy, rekordowe upały czy trąby powietrzne.

Napowietrzanie Zalewu w Wasilkowie

Odrodzenie się środowiska na rzece Supraśl wymagać będzie kilku lat. Jednak trzeba zaznaczyć, że mówimy tu o latach bez kolejnych „przyduch”. Dlatego też bez ratowania rzeki przez człowieka, może to być niemożliwe. Podobny problem mieli w Ełku. Tam wykonano rekultywację zbiornika wodnego. Specjalne urządzenia napowietrzają wody jeziora za pomocą 2 urządzeń, zanurzonych w najgłębszych miejscach jeziora. Jednocześnie dozowane są do wody sól i żelazo, które powodują dezaktywację fosforu. Aby ograniczyć dopływ mikroorganizmów do wody umieszczono glony poroślowe. Generalnie rzecz biorąc – uczyniono z jeziora wielkie akwarium.

Weźmy pod uwagę, że rzeka płynie i jest to inny rodzaj zbiornika niż jezioro. Problem „przyduchy” wystąpił nad zalewem w Supraślu, a następnie przeniósł się rzeką nad zalew w Wasilkowie. Dlatego też te dwa zbiorniki wodne powinny zostać zamienione jak najszybciej w takie „akwaria”. Gminy Supraśl i Wasilków jeżeli chcą ratować rzekę, to powinny natychmiast zacząć planować tego typu inwestycje. W innym przypadku będziemy świadkami kolejnych, coraz częściej występujących „przyduch”. Coraz częstszy będzie też widok strażaków, którzy ręcznie będą napowietrzać zbiorniki. Będą też zakazy kąpieli. Czy tego chcemy?

Featured Video Play Icon

Podlaskie lasy pełne kurek! Gdzie zbierać?

Grzyby możecie zbierać we wszystkich podlaskich lasach – Puszczy Białowieskiej, Knyszyńskiej i Augustowskiej. Miejscówek jest do wyboru i do koloru. Grzybiarzy można napotkać najczęściej w okolicach Supraśla, gdzie jest kilka rezerwatów obok siebie. Szczególnie ciekawym miejscem jest droga z Kołodna przez Cieliczankę do Supraśla, a także z Supraśla do Surażkowa i Kopnej Góry. Warto też wybrać się w drogę pomiędzy Supraślem a Czarną Białostocką, prowadzącą przez Jałówkę i Budzisk.

Leśne przysmaki możecie znaleźć także w okolicach Żedni. Tam w zasadzie można liczyć na kurkowy urodzaj. Podobnie w okolicach granicy z Białorusią za Gródkiem oraz po drodze z Walił do Wyżar. Okolice zbiornika wodnego to także wiele leśnych dróg, gdzie możecie śmiało zabierać koszyk.

Topiło i Białowieża – to natomiast miejsca, które warto odwiedzić jeżeli chcecie szukać w Puszczy Białowieskiej. Warto także zajrzeć do Teremisek, a także wyruszyć drogą Narewkowską. Możecie poszukać także grzybów w okolicach Masiewa. Nie zapominajmy też, że Hajnówka to także doskonałe miejsce na leśne wyprawy po grzyby. Pamiętajcie, że te wspaniałe przysmaki najlepiej zbierać po deszczu.

Tak wyglądał spalony fragment Biebrzańskiego Parku Narodowego. fot. Podlaska Policja

Podlaskie lasy zagrożone pożarem. Jest bardzo sucho.

Wszyscy jeszcze pamiętamy jak ktoś celowo podpalił Biebrzański Park Narodowy i spowodował tym ogromne straty. Akcja gaśnicza trwała wtedy kilka dni. Teraz sytuacja może być podobna nie tylko tam, ale i w innym naszych dobrach. Dlatego wszyscy powinni być czujni.

Nie tylko trzeba uważać w lasach, by nie rozpalić ognia, ale też warto zwrócić uwagę na innych, czy swoim zachowaniem nie narobią szkód. Przede wszystkim trzeba pamiętać, że ogień można rozpalić na bardzo wiele sposobów. Ne trzeba do tego ani zapałek ani zapalniczki. Wystarczy iskra albo kawałek szkła. Ta pierwsza może się pojawić, gdy ktoś postanowi wyrzucić papierosa. Nawet jeżeli uzna, że go zagasił i wyrzuci do śmietnika. Dlatego palacze nie powinni się do lasu nawet zbliżać.

Podobnie osoby ze szklanymi butelkami. Jest wielu amatorów piwa w plenerze i nie byłoby nic w tym złego, gdyby nie zostawiali po sobie śmieci. Butelka pozostawiona na leśnej polanie może doprowadzić do katastrofy. Wystarczy, że promienie słoneczne wystarczająco długo będą w nią świeciły. Pamiętajmy też, że zaszkodzić mogą również wyrzucający śmieci do lasu. Nie dość, że brudasy zanieczyszczają środowisko, to jeszcze odpadki mogą posłużyć za podpałkę – podobnie jak butelka.

Dlatego też nie utrudniajcie pracy tym, którzy będą pilnować lasów przed pożarem. Jeżeli możecie – idźcie na plażę lub do parku. A jak już koniecznie chcecie do lasu, to nie zabierajcie ze sobą niczego, co może nawet dać cień ryzyka zapłonu.

Festiwal marnotrawienia wody czas zacząć. Na Rynku Kościuszki zaczęła pracę kurtyna wodna.

Niedługo dołączą do niej kolejne. Kurtyny całymi dniami będą wylewać i marnotrawić wodę. Wszystko po to żeby schłodzić beton, którym Truskolaski z ekipą zabudował w 2010 Rynek Kościuszki. O ile wtedy uważano, że to prawdziwa odmiana na lepsze, tak teraz widać jak na dłoni jak zła była to decyzja. Latem w centrum nie da się po prostu przebywać. Przypomnijmy też, że czekają nas jeszcze letnie ulewy, które kończą się zwykle podtopieniami, bo woda nie ma gdzie spływać. Dlatego też od kurtyn marnotrawiących wodę czas zacząć letni festiwal w Białymstoku. Zagrane będą te same hity co, co roku.

Ilość marnowanych zasobów na świecie jest przerażająca. Dodajmy do tego, że nawet na Podlasiu stany rzek były przez dłuższy czas bardzo niskie. Było tak sucho, że doszło do przerażającego pożaru w Biebrzańskim Parku Narodowym. Teraz, gdy poziomy wód są wysokie lub normalne, to warto by było wodę magazynować na gorsze czasy. Tymczasem my ją wylewamy żeby chłodzić beton. To może skuć trochę tego betonu i posadzić trawę lub inną roślinność? W Wielkiej Brytanii, ogromne jak Rynek Kościuszki, zielone tereny to norma. Dlaczego nie możemy brać z nich przykładu?

Warto też dodać, że woda nie jest za darmo. Za to bezsensowne wylewanie wody zapłacą w podatkach białostoczanie. Na szczęście jest jeszcze gdzie uciec z tej betonowej patelni. Zupełnie obok funkcjonują jeszcze Planty, chociaż zakusy by je zniszczyć już były. Nawet fragment, gdzie rosły ogromne tuje ogołocono. Można też wybrać się do Parku i Lasu Zwierzynieckiego. Tutaj czeka na nas natura w pełnej krasie.

Featured Video Play Icon

Ta rzeka częściowo leży w Podlaskiem. Warto tam się wybrać na plaże, kajaki i rowery.

Rzeka Pisa kojarzy się bardziej z Piszem i Mazurami. Ma ona jednak swój koniec w Nowogrodzie w Podlaskiem. Jest ona prawym dopływem Narwi. Przepływa też niedaleko Kolna. Czy w pobliżu rzeki jest co zwiedzać? Oczywiście!

Na kajaki!

Już same zakola rzeki są atrakcją samą w sobie. Dlatego skorzystać mogą fani kajaków. Pisa ma nizinny charakter, przez co jest spokojna, zaś droga wodna należy do łatwych i bezpiecznych. W spływach mogą brać bez obaw rodziny z dziećmi, grupy szkolne czy młodzież. Cały szlak liczy sobie 90 km, a średnia głębokość wody to około 2 metry. Jeżeli będziemy chcieli płynąć to w stronę Nowogrodu, a nie odwrotnie.

W Podlaskiej części Pisy możemy wybrać 2 szlaki. Jeden z Ptaków do Dobrego Lasu (34 km) lub drugi, krótszy z Dobrego Lasu do Nowogrodu (14 km). Ten pierwszy zaczyna się w okolicach domków letniskowych. Płynąc miniemy ujście rzeki Turośl i ujście kanału połączonego z Turoślą i Starorzeczem. Na wysokości wsi Gietki rzeka przyśpieszy, a wokół pojawią się piaszczyste brzegi i suche laki. W Dobrym Lesie będzie betonowy most. Tuż za nim znajduje się miejsce do biwakowania. Jest tam również możliwy dojazd samochodem.

Na drugim odcinku czyli z Dobrego Lasu do Nowogrodu, prąd rzeki będzie jeszcze szybszy niż na pierwszym odcinku. Po obu stronach będzie dużo niedostępnych i zarośniętych brzegów. Mijać będziemy ujście rzeki Skrody. Zaczną się także coraz większe zakola rzeki i lasy. W Balikach znajdują się domki letniskowe i pole namiotowe. Za mostem w Morgownikach będzie miejsce do biwakowania. Jeżeli popłyniemy dalej, to następnie natrafimy na ujście Pisy do Narwi. Tam ujrzymy zabudowę Nowogrodu. Wyprawę kajakiem możemy zakończyć w okolicach skansenu.

Plażowanie i zwiedzanie

Jeżeli wolimy spędzić czas na lądzie, to możemy wybrać się do wsi Baliki. Tam znajduje się plaża i ośrodek Caritas Bliźnim. W miejscowości Ptaki (uwaga, takie miejscowości są dwie niedaleko siebie) w okolicy Pudełka i Trzcińskiego znajduje się świetne miejsce do odpoczynku (okolice mostu). Oprócz tego w pobliżu jest też punkt oporu Turośl oraz parking z wiatą. Jadąc niedaleko na północ możemy również napotkać kapliczkę z krzyżem z 1857 roku. W miejscowości Kozioł napotkać możemy schron bojowy i kolejną ciekawą kapliczkę. Nieopodal granicy województw jest także jeszcze jedno ciekawe miejsce zwane „Bruno Bonfiacy z Kwerfuru”. Jest to miejsce pamięci po kapłanie, męczenniku, który ponad 1000 lat temu napisał pierwsze utworu literackie dotyczące Polski. Jest on patronem Warmii i diecezji łomżyńskiej. Plaża znajduje się także w Nowogrodzie, ale o tym już poniżej.

Coś dla rowerzystów

Jeżeli jesteście fanami dwóch kółek, to jest i dla Was propozycja. Jeżeli wybierzecie się do Nowogrodu, to jest tam sporo ciekawych miejsc do objechania i zwiedzania. Koniecznie odwiedźcie Skansen Kurpiowski, gdzie jest mnóstwo drewnianej architektury. Warto też poznać historię Stacha Konwy. Zapoznajcie się także z historią walk z 1944 roku, które upamiętnia czołg i działa artyleryjskie. W Nowogrodzie jest także plaża oraz wspomniane wcześniej miejsce, gdzie Narew łączy się z Pisą. Spacerując wzdłuż tej pierwszej rzeki – napotkamy dawne schrony. Były to tak zwane punkty oporu.

Następnie rowerem powinniśmy wybrać się drogą wojewódzką 648 z Nowogrodu w kierunku miejscowości Stawiski. Następnie 1580 metrów od mostu będzie niepozorny skręt w prawo, w leśną drogę. Gdy w nią wjedziemy, to czeka nas 10 km leśnej trasy aż do miejscowości Chludnie. Stamtąd po kolejnych 16 km wiejskimi drogami dojedziemy do Starej Łomży, gdzie czekają nas kolejne atrakcje.