Piekło zamarza! Chwalimy ekipę Tadeusza Truskolaskiego!

Piekło zamarza! Chwalimy ekipę Tadeusza Truskolaskiego!

Są takie momenty, kiedy można pochwalić władze Miasta Białystok. Nie jest tajemnicą, że do działań ekipy Tadeusza Truskolaskiego podchodzimy zazwyczaj z dystansem. Czasem neutralnie, często krytycznie. Bo zbyt wiele decyzji przez lata było fatalnych dla miasta albo zwyczajnie oderwanych od realnych problemów mieszkańców. Tym razem czas na dobre słowa. I to nie dlatego, że nagle wszystko zaczęło działać idealnie. Raczej dlatego, że – wyjątkowo – ktoś w urzędzie zrobił coś po prostu sensownego. Rozwiązano konkretny, trudny i bardzo ludzki problem.

Miasto wprowadza funkcję koronera, czyli lekarza, który w sytuacjach „pomiędzy przepisami” będzie mógł stwierdzić zgon i wystawić kartę zgonu. W teorii temat wydaje się techniczny. W praktyce – dotyczy jednych z najtrudniejszych momentów w życiu. Do tego powodował konkretne skutki.

Oto przykład z Białegostoku. Na przystanku autobusowym w centrum umiera mężczyzna. Na miejsce przyjeżdżają kryminalni. Szybko stwierdzają, że nic na to nie wskazuje, by doszło do zabójstwa. Ich czynności się kończą w tym momencie, a ciało należy zabrać do prosektorium. Problem w tym, że nie można go ruszyć dopóki lekarz nie stwierdzi zgonu. Tylko skąd wziąć lekarza? Karetka pogotowia przyjeżdża do żywych.

Co mówią na to przepisy? Zgon musi stwierdzić lekarz leczący w ostatniej chorobie (czyli w szpitalu), lekarz zespołu ratownictwa medycznego (w przypadku zgonu podczas akcji medycznej) lub lekarz podstawowej opieki zdrowotnej. W tym ostatni przypadku policja najczęściej dzwoniła do najbliższej przychodni. I czekała godzinami. Bo lekarz nie był skory porzucić czekających w kolejce. Dlatego czekali policjanci ze zwłokami na ulicy. Cała sytuacja przeciągała się w sposób, który trudno nazwać godnym.

Rozwiązanie z koronerem jest znane, ale z jakiegoś powodu (czyt. pieniądze) nie stosowane. Teoretycznie powinna wejść w życie ustawa, która rozwiązuje ten problem. W praktyce rząd musiałby albo wszystkie gminy – w tym te najbiedniejsze skłonić do kolejnych wydatków tudzież samodzielnie to finansować. A tak obecnie mamy koronera tylko tam, gdzie gmina sobie sama powoła.Takie rozwiązanie jest w Suwałkach czy Poznaniu.

Teraz w Białymstoku policjant zgłosi sprawę do Miejskiego Centrum Zarządzania Kryzysowego, a te na miejsce zgonu wyśle koronera.

Warto podkreślić – przepisy się nie zmieniają. Nadal w pierwszej kolejności robią to lekarze prowadzący, ratownicy czy lekarze POZ. Koroner wchodzi tam, gdzie system do tej pory miał lukę. I właśnie tę lukę w końcu ktoś zauważył. Czy to rewolucja? Nie. Czy to coś, co powinno działać od lat? Zdecydowanie tak.

I tu dochodzimy do sedna. Szkoda, że tak późno. Bo problem nie pojawił się wczoraj. On istniał od dawna i przez lata był zamiatany pod dywan, choć dotykał ludzi w najbardziej wrażliwych momentach. Ale mimo wszystko – lepiej późno niż wcale. Miasto podpisało umowę z firmą medyczną, która będzie pełnić funkcję koronera do końca 2026 roku. Koszt jednej interwencji to 700 zł, a na cały program przeznaczono 7 700 zł. Niewielkie pieniądze, jak na zmianę, która realnie poprawia działanie służb i – co ważniejsze – sytuację mieszkańców.

Partnerzy portalu: