Wielcy bohaterowie Podlasia. Bartoszko, Białowarczukowie, Smółkowie ratowali Żydów podczas wojny.

Wielcy bohaterowie Podlasia. Bartoszko, Białowarczukowie, Smółkowie ratowali Żydów podczas wojny.

Narodowy Dzień Pamięci Polaków ratujących Żydów przypadający na 24 marca nie jest datą „od święta”. To moment, który zmusza do zatrzymania się i spojrzenia wstecz – nie tylko na skalę zbrodni, ale też na pojedyncze decyzje ludzi, którzy w tamtym czasie potrafili zrobić coś, co dziś wydaje się niewyobrażalne.

Jedną z takich postaci jest Józef Bartoszko – człowiek, który w samym środku piekła zdecydował się działać.

27 czerwca 1941 roku to jedna z najczarniejszych dat w historii Białegostoku. Niemcy rozpoczęli wtedy brutalną akcję eksterminacyjną, której symbolem stało się spalenie Wielkiej Synagogi. Do środka spędzono około 700 osób. Drzwi zamknięto. Budynek podpalono. W tym samym czasie w mieście trwała rzeź. Płonęły domy, a ludzie byli zabijani na ulicach tylko dlatego, że byli Żydami. Ogień objął dzielnicę Schulhof, okolice Rynku Kościuszki, Suraskiej, Rynku Siennego, Legionowej i Akademickiej. Tego dnia zginęło ponad 2000 osób. W kolejnych dniach liczba ofiar wzrosła do prawie 8000. Dwa tygodnie później powstało getto.

W samym środku tej tragedii był człowiek, który zrobił coś, co zmieniło los kilkudziesięciu osób. Józef Bartoszko, dozorca, wykorzystał chwilę nieuwagi Niemców i otworzył boczne drzwi płonącej synagogi. W przedsionku znajdowali się ludzie, którzy nie mieli już żadnej drogi ucieczki. Dzięki tej decyzji 29 osób wydostało się na zewnątrz. W ostatniej chwili. Pod ostrzałem. To nie był gest. To była decyzja podjęta w sytuacji, w której każda pomoc oznaczała ryzyko natychmiastowej śmierci.

Przez dziesięciolecia ta historia pozostawała niemal zapomniana. Dopiero po 84 latach miasto upamiętniło bohatera. W pobliżu miejsca dawnej synagogi powstał skwer imienia Józefa Bartoszki. Podczas jego otwarcia obecna była wnuczka bohatera, Marta – symboliczny most między historią a teraźniejszością. Ale Bartoszko nie był wyjątkiem.

W Tykocinie mieszkańcy również ryzykowali wszystko, by ratować innych. Wacław i Lucyna Białowarczukowie ukrywali trzyletnią Marysię. Jan i Władysława Smółkowie ocalili dwóch chłopców – Menachema i Mojżesza Turków. Za swoje czyny zostali uhonorowani przez Instytut Yad Vashem tytułem Sprawiedliwych wśród Narodów Świata.

W Tykocinie Muzeum przygotowuje nową, stałą ekspozycję, która ma opowiedzieć te historie w sposób pełny i uporządkowany. To potrzebne, bo pamięć bez konkretu szybko zamienia się w ogólnik. Narodowy Dzień Pamięci Polaków ratujących Żydów nie jest tylko o przeszłości. Jest o tym, co robimy z tą wiedzą dzisiaj. Czy traktujemy ją jak kolejną datę w kalendarzu, czy jak zobowiązanie. Bo historia Józefa Bartoszki nie jest historią o bohaterstwie „z podręcznika”. Jest historią o człowieku, który w najgorszym możliwym momencie zrobił to, co uważał za słuszne.

Partnerzy portalu: