Będzie zakaz motorówek na augustowskich jeziorach?

Będzie zakaz motorówek na augustowskich jeziorach?

Augustów czy Sejny przyciągają całe rzesze turystów, którzy intensywnie korzystają z całej gamy dostępnych jezior. Po latach przypomniano sobie, że to także obszary Natura 2000, a dotychczasowa ochrona przyrody w tym miejscu może być nie wystarczająca.

Dlatego w najnowszym projekcie planu zadań ochronnych dla obszaru Natura 2000 Puszcza Augustowska pojawiły się konkretne propozycje, które mają ograniczyć hałas i falowanie na części jezior, żeby chronić ptaki wodne w okresie lęgowym. Zmiana – jeżeli wejdzie w życie – będzie doniosła, bo będzie dotyczyć kilkudziesięciu jezior – m.in. Sajno, Sajenek, Serwy, Blizno, Zelwa, Pomorze, Tobołowo, Głębokie i wielu innych – zaproponowano na nich maksymalną prędkość jednostek pływających do 6 km/h oraz zakaz pływania w ślizgu. Dodatkowo wprowadzono zasadę, że po tych akwenach można pływać wyłącznie łodzią wiosłową albo z silnikiem elektrycznym do 5 KM. W praktyce oznacza to wyłączenie silników spalinowych.

Co ważne, jeziora Necko i Białe zostały wprost wyłączone z tych ograniczeń.

Urzędnicy uzasadniają to ochroną przyrody. W dokumencie planu zadań ochronnych wielokrotnie powtarza się argument, że motorówki powodują silne falowanie, płoszą ptaki, utrudniają im żerowanie, a w okresie lęgowym mogą prowadzić do strat w lęgach i spadku liczebności populacji. Chodzi m.in. o bielika, rybitwy, perkozy, nurogęsi czy zimorodka. Z punktu widzenia biologii to argument zrozumiały – wiele gatunków buduje gniazda nisko nad wodą, w trzcinach albo na pływającej roślinności. Silna fala potrafi takie gniazdo zniszczyć w kilka sekund.

Zwolennicy zmian powiedzą wprost: jeziora to nie tor wyścigowy. Puszcza Augustowska to jeden z największych kompleksów leśnych w Polsce i obszar o wyjątkowych walorach przyrodniczych. Skoro mamy status Natura 2000, to musi to coś znaczyć. Ograniczenie prędkości do 6 km/h nie oznacza zakazu pływania – oznacza tylko spokojniejsze poruszanie się. A przejście na napęd elektryczny to trend światowy: ciszej, bez spalin, bez zapachu paliwa na wodzie.

Drugi argument to bezpieczeństwo. Mniejsze prędkości to mniejsze ryzyko wypadków, zwłaszcza na mniejszych jeziorach. Fala generowana przez szybką motorówkę potrafi przewrócić kajak albo małą łódź wędkarską. Jest też argument wizerunkowy. Region promuje się jako „zielone Podlaskie”, kraina natury. Ciche jeziora wpisują się w tę narrację. Dla części turystów brak ryku silników może być atutem, a nie wadą.

Przeciwnicy powiedzą jednak coś równie ważnego: to kolejne ograniczenia dla zwykłych ludzi. Dla wielu mieszkańców i turystów motorówka to sposób na aktywny wypoczynek. Wprowadzenie obowiązku używania silników elektrycznych oznacza realne koszty – nowy silnik, akumulatory, ładowanie. Pojawia się też pytanie o proporcje. Czy rzeczywiście na wszystkich wymienionych jeziorach problem jest na tyle duży, że trzeba wprowadzać tak daleko idące ograniczenia? Krytycy mogą wskazywać, że dokument operuje ogólnym stwierdzeniem o „płoszeniu” i „stratach w lęgach”, ale nie pokazuje mieszkańcom twardych danych: ile gniazd zniszczono, gdzie dokładnie, w jakiej skali.

Kolejny argument to wpływ na lokalną gospodarkę. Wypożyczalnie sprzętu motorowodnego, serwisy, mała turystyka – dla części firm to może oznaczać spadek dochodów. O ile najpopularniejsze Necko i Białe zostały wyłączone z ograniczeń, o tyle mniejsze jeziora, które też przyciągają turystów, mogą stać się mniej atrakcyjne dla osób szukających dynamicznego wypoczynku.

Jest wreszcie kwestia zaufania. Dla wielu mieszkańców takie dokumenty brzmią jak decyzje podejmowane „nad głowami ludzi”. Język planu jest hermetyczny, pełen kodów i nazw gatunków. Brakuje w nim prostego wyjaśnienia: dlaczego tu, dlaczego teraz i jakie będą realne skutki dla zwykłego użytkownika jeziora.

Ale jest też dobra wiadomość. Mówimy o projekcie, a nie o czymś co weszło w życie. To moment, w którym mieszkańcy, przedsiębiorcy i samorządy mogą zgłaszać swoje uwagi. Spór nie jest czarno-biały. Z jednej strony mamy realną potrzebę ochrony przyrody, z drugiej – wolność korzystania z wody i prawo do rekreacji.

Uwagi można wysyłać do na adres: [email protected] do 26 lutego 2026

Najważniejsze pytanie brzmi więc nie „czy chronić?”, tylko „jak chronić mądrze?”. Czy wystarczy ograniczenie w okresie lęgowym? Czy potrzebne są strefy ciszy tylko w części jeziora? Czy da się pogodzić ochronę ptaków z turystyką motorowodną? Jedno jest pewne: temat dotyczy nas wszystkich, którzy korzystają z jezior Puszczy Augustowskiej. I warto o nim rozmawiać zanim paragrafy z urzędowego dokumentu staną się codziennością na wodzie.

Partnerzy portalu: