Featured Video Play Icon

Przesmyk Suwalski to przepiękne miejsce. Zobaczcie te widoki.

Suwalszczyzna to naprawdę przepiękne miejsce, nie ma co do tego wątpliwości. Każdy kto był w Wigierskim Parku Narodowym czy na Górze Cisowej mógł wpaść w zachwyt. Jeżeli chodzi o te drugie miejsce, to Andrzej Wajda częściowo nagrywał tam Pana Tadeusza, ale warto jeszcze wspomnieć o tak zwanym Przesmyku Suwalskim. W mediach zapewne słyszeliście wiele bredni na jego temat pod kątem ewentualnej wojny. Możecie wierzyć lub nie, ale to najbezpieczniejsze miejsce w Europie. Nie będziemy jednak wchodzić w szczegóły geopolityczne, skupimy się na walorach turystycznych. Bo skoro jest tam bezpiecznie, to warto tam przyjechać i odpocząć.

Jeżeli macie ochotę, to na Przesmyk dojedziecie pociągiem. Stacja, która powinna Was interesować to Trakiszki. Zupełnie obok znajduje się Puńsk, gdzie mieszka mniejszość litewska w Polsce, obok też jest osada prusko-jaćiewska, którą warto zwiedzić. Jest także zagroda litewska z przełomu XIX i XX wieku oraz 5 jezior w całej okolicy!

Dla tych, którzy planują wycieczkę objazdową samochodem proponujemy odpoczynek w Gibach. Wspaniałe miejsce, znajdujące się pomiędzy Jeziorem Gieret i Jeziorem Pomorze. Warto dodać, że wszystkie jeziora na Przesmyku Suwalskim powstały z powodu roztopienia się lodowca, dzięki temu że funkcjonują w niezurbanizowanej naturze, są bardzo czyste i przejrzyste! Wchodząc po samą szyję do wody będziemy widzieli swoje stopy. Każdy kto kąpał się w rzece czy zalewie – wie, że tam to nie jest możliwe.

Warto też odwiedzić jezioro Gaładuś, przez którego środek przebiega granica Polski i Litwy. Na szczęście oba kraje są członkami Unii Europejskiej strefy Schengen , więc żadnych niedogodności na tafli jeziora nie odczujecie. Jeżeli będziecie chcieli pojechać lokalną drogą do sąsiadów – to także zrobicie to bez problemów. Aczkolwiek w związku z sytuacją na granicy polsko-białoruskiej i litewsko-białoruskiej możecie natrafić na kontrolę, więc warto mieć ze sobą dokumenty.

Jeżeli marzycie o tym by pływać po jeziorze katamaranem, a nie macie uprawnień to powinniście odwiedzić jezioro Szelment. Tam oprócz fantastycznego jeziora, dogodnej plaży dla dzieci i wieży widokowej,  jest też wyciąg nart wodnych oraz możliwość wypożyczenia katamaranu elektrycznego bez uprawnień. Warto też odwiedzić najbardziej wysunięty punkt na Suwalszczyźnie czyli Wiżajny. Tamtejsze jezioro Was na pewno zachwyci.  Zwieńczeniem mógłby być Wisztyniec, gdzie jest trójstyk granic – Polski, Litwy i Rosji. Niestety to obecnie bardzo smutne miejsce – kamienny słupek graniczny, który przez lata był dumną atrakcją turystyczną regionu, dziś przez zachowania Rosji, jest cały zagrodzony drutem kolczastym.

Dlatego jako zwieńczenie zaproponujemy wycieczkę wzdłuż Kanału Augustowskiego – zaczynając od Kudrynek – po sam Augustów. Między kolejnymi śluzami warto zboczyć z trasy by zobaczyć elektrownię wodną w Rygolu. Także dobrze jest nie omijać podwójnej śluzy Paniewo, która wyrównuje poziom pomiędzy jeziorem Krzywe i jeziorem Paniewo. Różnica jest tak duża, że przeprawiający się przez Kanał Augustowski najpierw wpływają do pierwszej komory, a po napełnieniu wodą wpływają do drugiej, gdzie trwa znów napełnianie wodą. Dopiero wtedy mogą płynąć dalej. Interesująco się to obserwuje z mostu pomiędzy śluzami.

Robi się ciepło. Uwaga na kleszcze w lasach!

Robi się ciepło. Uwaga na kleszcze w lasach!

Wystarczy kilka stopni na plusie, by uaktywniły się kleszcze. Szczególnie muszą o tym myśleć ci, którzy kochają chodzić po lasach. Dodatkowo czujni powinni być właściciele psów. Wspólny spacer powinien zakończyć się sprawdzeniem, czy nie ma intruza.

Najbardziej powinniśmy się obawiać kleszczowego zapalenia mózgu i opon mózgowo rdzeniowych. Tydzień po ukłuciu kleszcza może wystąpić gorączka. Jeżeli organizm sam sobie nie poradzi z wirusem, wtedy może dojść do zaburzeń neurologicznych. Cechą charakterystyczną ukłucia jest pojawienie się rozszerzającego rumienia. Podlaskie jest na pierwszym miejscu w Polsce pod względem zapadalności na kleszczowe zapalenie mózgu i boreliozę.

Jak postępować, gdy złapiemy kleszcza? Przede wszystkim niczym nie smarować. Kleszcza należy usunąć. Można zgłosić się do apteki po specjalny przyrząd do tego. Gdy w taki się zaopatrzymy możemy go wyssać albo schwytać jak najbliżej skóry i wyciągnąć. Należy jednak pamiętać – gdy kleszcz napił się już krwi, to jest ona zainfekowana. Wciśnięcie brzucha owada z krwią spowoduje, że wpuścimy do swego organizmu zainfekowaną krew. Dlatego też najlepiej wtedy zgłosić się do lekarza.

Gdy uda się pozbyć intruza, to starannie dezynfekujemy miejsce i myjemy też ręce. Warto też żeby obejrzał nas lekarz, gdy już kleszcza się pozbędziemy. Pamiętajmy jednak, żeby nie odmawiać sobie przyjemności chodzenia po lesie z powodu kleszczy. Te występują wyłącznie na roślinach niskich i liściastych. Dlatego może się zdarzyć, że kleszcze zadomowią się też na łąkach i ogrodach. Jak magnes działają na kleszcze paprocie, mszaki, wysokie trawy, leszczyny, jeżyny, czarny bez, gęste krzewy. Jeżeli chcecie mieć pewność, że kleszczy nie spotkanie to spędzajcie czas wśród takich roślin jak kocimiętka, lawenda, rozmaryn, tymianek, czosnek, eukaliptus, mięta, pelargonie, piołuny, aksamitki.

Featured Video Play Icon

Zimowa magia przyrody. Piękna aura jeszcze się utrzyma.

Za oknem panuje typowa zimowa sceneria i nic nie wskazuje na to, by w ciągu najbliższych dwóch miesięcy coś się zmieniło. Przymrozek skutecznie maluje drzewa na biało, a śnieg przykrywa ziemię miękką, cichą kołderką. Według prognoz, ta urokliwa aura zimy będzie trwać do końca lutego. Ale czy zastanawialiśmy się kiedyś, jak przyroda radzi sobie w tych mroźnych warunkach? Dlaczego zima jest tak istotna dla prawidłowego funkcjonowania kolejnych pór roku?

Lasy, które latem były pełne życia, w okresie zimy przekształcają się w miejsce spokoju i ciszy. Drzewa, które wiosną i latem dostarczały cieni i schronienia dla dzikiego życia, teraz odpoczywają. Liście opadły, a gałęzie pokryły się warstwą śniegu, co pomaga w ochronie przed mrozem. Drzewa ograniczają także utratę wody przez transpirację, co jest istotne w sezonie zimowym, kiedy dostęp do wody z deszczu jest ograniczony. Zima jest kluczowym okresem dla lasów, ponieważ pozwala na ich regenerację. Śnieg działa jako naturalna izolacja, chroniąc korzenie drzew i rośliny przed ekstremalnymi temperaturami. Głębszy pokład śniegu to także zasobnik wody, który zasili strumienie i rzeki w okresie wiosennego topnienia.

Rzeki, które płynęły dynamicznie latem, teraz w zimie ulegają przemianie. Przymrozek sprawia, że powierzchnia wód zamarza, tworząc magiczne krajobrazy lodowych formacji. To stanowi wyzwanie dla ryb i innych organizmów wodnych, ale także wpływa na ekosystem rzeczny. W okresie zimy ryby dostosowują się do warunków, zmniejszając swoją aktywność i obniżając metabolizm. Niektóre gatunki, takie jak pstrągi, szukają schronienia w głębszych i mniej zamrożonych miejscach rzeki. W miarę topnienia lodu wiosną, życie w rzekach budzi się do życia, a ryby wracają do aktywności.

Zima to dla dzikich zwierząt czas wyzwań i walki o przetrwanie. Niska temperatura i ograniczone źródła pożywienia sprawiają, że zwierzęta muszą być sprytne i oszczędne w zużyciu energii. Niektóre gatunki hibernują, co pozwala im przetrwać okresy, kiedy pożywienia jest niewiele. Ptaki migrują na cieplejsze tereny, gdzie mogą znaleźć dostęp do pożywienia. Inne zwierzęta, takie jak wilki czy jelenie, zmieniają swoje zwyczaje żerowania, przemieszczając się w poszukiwaniu młodych pędów drzew i innych roślin. Żubry można napotkać na polach rolników.

Featured Video Play Icon

Podlasie zimą. Zamarznięte piękno i dzikie zwierzęta na wyciągnięcie reki.

Zimowy krajobraz Podlasia to spektakularne połączenie surowego mrozu i niepowtarzalnego piękna. Kiedy termometry pokazują 20 stopni poniżej zera, natura przybiera zupełnie nową postać. Wszystko wokół zamienia się w krystaliczny świat, gdzie drzewa pokryte szronem tworzą bajkowe sceny, a pola i łąki zamieniają się w lśniące połacie śniegu.

Warunki zmuszają dzikie zwierzęta do zmiany swoich zachowań. Z lasów na otwarte przestrzenie wyłaniają się liczne gatunki zwierząt w poszukiwaniu pożywienia. Nie brakuje króla podlaskiej kniei – żubra. To idealny czas dla miłośników natury i fotografów, aby podziwiać te dzikie stworzenia w ich naturalnym środowisku. Rano, gdy słońce wschodzi, rozświetlając mroźne krajobrazy, można też zaobserwować sarny, jelenie czy dziki, które ostrożnie przemierzają śnieżne pola. Jeżeli będziemy mieli trochę szczęścia to napotkamy również wilki.

Jeżeli zdecydujemy się na wycieczkę, warto bardzo ciepło się ubrać. Podczas wyprawy w teren odpowiedni strój jest kluczowy. Blisko pól wieje wiatr, a gdy jesteśmy niedaleko rzeki, to zimno będzie spotęgowane od wilgoci. Aby cieszyć się pięknem zimowej przyrody bez ryzyka przemarznięcia, należy pamiętać o kilku warstwach ubioru. Przyda się bielizna termoaktywna, która odprowadzi wilgoć z ciała. Do tego izolująca swetrem czy polarem, a na na to jeszcze wodoodporna kurtka. Ważne jest też mieć czapkę, rękawicę, ciepłe zimowe i wodoodporne buty. Nie ma co też wzgardzać termosem z herbatą i czymś słodkim. Taka wyprawa energię i ciepło będzie z nas wysysać powoli, ale skutecznie. Mimo wszystko dla takich widoków jakie mamy – warto.

Featured Video Play Icon

Powstał nowy dokument historyczny. Śladami Powstania Styczniowego.

To gratka dla fanów lokalnej historii. Powstał film dokumentalny Śladami Powstania Styczniowego. W Polsce niestety dyskusje o historii są zdominowane przez wydarzenia II wojny światowej i w ostatnich latach też trochę mówi się o odzyskaniu przez nasz kraj niepodległości. Tymczasem jest wiele ważnych wydarzeń poprzedzających wybuch I i II wojny światowej, dzięki której nasz znów ma swoje miejsce na mapie i jest podmiotem. Jednych z takich wydarzeń jest Powstanie Styczniowe. Szczególnie upamiętnianie w województwie podlaskim.

Powstanie Styczniowe z 1863 roku było przeciwko Imperium Rosyjskiemu, ogłoszone Manifestem 22 stycznia wydanym w Warszawie przez Tymczasowy Rząd Narodowy. Wybuchło 22 stycznia 1863 w Królestwie Polskim i 1 lutego 1863 na Litwie, trwało do jesieni 1864, zasięgiem objęło ziemie zaboru rosyjskiego, tj. Królestwo Polskie i ziemie zabrane, zyskując także szerokie poparcie wśród ludności litewskiej i częściowe pośród białoruskiej. Było największym i najdłużej trwającym polskim powstaniem narodowym, spotkało się z poparciem międzynarodowej opinii publicznej. Miało charakter wojny partyzanckiej, w której stoczono ok. 1200 bitew i potyczek. Przez oddziały powstania styczniowego przewinęło się około 200 tys. osób, zarówno z rodzin szlacheckich, jak też w mniejszym stopniu z chłopstwa i mieszczaństwa.

Pomimo klęski militarnej powstanie styczniowe osiągnęło część celów politycznych, zwłaszcza długofalowych, jakie stawiali sobie jego organizatorzy. Powstanie przyczyniło się do korzystniejszego niż w dwóch pozostałych zaborach i w etnicznej Rosji uwłaszczenia chłopów, zarówno w Królestwie, jak i na ziemiach zabranych. Konsekwencją był w końcowych trzech dekadach XIX wieku gwałtowny skok demograficzny, niemniej potężny wzrost produkcji przemysłowej, wzrost urbanizacji, podniesienie się stopy życiowej. Tym gospodarczym procesom towarzyszył bujny rozwój czasopiśmiennictwa, literatury pięknej, teatru, malarstwa. Na wsi zaczęło się szerzyć czytelnictwo polskie. W Królestwie Polskim nastąpił progres na drodze kapitalistycznego rozwoju. Zaś podstawową przesłanką tego rozwoju był radykalny charakter reformy uwłaszczeniowej ogłoszonej w 1864 roku.

Po upadku powstania znaczna część patriotów, w tym uczestników powstania zwróciła się ku pracy organicznej, zaś pamięć o powstańcach stała się ważnym motywem w literaturze (np. Bolesław Prus, Eliza Orzeszkowa, Stefan Żeromski) i malarstwie (min. Artur Grottger, Jan Matejko, Maksymilian Gierymski) oraz motywacją dla nowego pokolenia działaczy niepodległościowych (np. skupionych wokół Józefa Piłsudskiego).

Featured Video Play Icon

Przesmyk Suwalski to niebezpieczne miejsce? Bzdura! Za to piękne.

Przesmyk Suwalski określany przez dziennikarzy jest jako najbardziej niebezpieczne miejsce na świecie. Jako, że prawdziwe dziennikarstwo już dawno umarło, to tego typu bzdur w internecie nie brakuje. Dlatego postanowiliśmy obnażyć dezinformację, którą kochają siać ludzie publikujący w zdaje się poważnych mediach ogólnokrajowych, którzy straszą, że to miejsce być może będzie już niedostępne dla turystów. Bzdura! To jest miejsce, gdzie możecie bez obaw przyjeżdżać w każdą porę roku i za każdym razem będziecie zachwyceni widokami, solidnie odpoczniecie i być może nie zobaczycie nawet nic związanego z wojskiem (jeśli ten widok Was stresuje).

Dlaczego w ogóle Przesmyk Suwalski określany jest jako niebezpieczny? Ponieważ granica Polski i Litwy stanowi krótkie połączenie państw NATO, rozdzielające obwód królewiecki należący Rosji oraz Białoruś. Czy zatem w każdej chwili może stać się zarzewiem nowej wojny? Oczywiście! Ale jest to tak samo prawdopodobne jak wiele innych miejsc w Polsce. Równie dobrze zagrożone są Białystok, Suwałki, Elbląg, Gdańsk, Gdynia, Sopot, Świnoujście.

Najpierw wytłumaczymy Wam dlaczego nie ma sensu w ogóle atakować Przesmyku Suwalskiego i próbować połączyć w ten sposób Białoruś z Obwodem Królewieckim. A to dlatego, że gdyby tylko jakieś działania wojenne tam się zaczęły, to by skończyło się to krwawą łaźnią dla atakujących. – Trzeba byłoby być szaleńcem żeby tam uderzyć – tłumaczył w jednym z wywiadów gen. Waldemar Skrzypczak. Teren jest zalesiony, pagórkowaty, przepełniony kanałami. Tymczasem obok tereny południowej Litwy są bardzo płaskie. Po co więc przedzierać się terenem piekielnie trudnym?

Warto też dodać, że Litwa, Łotwa i Estonia są tak samo w NATO jak i Polska, a zatem jakiekolwiek działania tam oznaczałyby w praktyce III wojnę światową. Wtedy jednak działania nie skupiałyby się na jednym miejscu, a na wielu. Chyba, że mówimy o eskalacji wojny hybrydowej, która trwa poprzez forsowanie granicy setkami migrantów na granicach. Jeżeli pojawiłyby się tzw. “zielone ludziki”, to na Przesmyku Suwalskim zostaliby wybici co do jednego. Natomiast w wariancie przez płaską Litwę potrzebowaliby czołgów. Jeżeli te zaczęłyby się gromadzić przy naszej granicy, na pewno byłoby to zauważone. Tymczasem obecnie ani na granicy Polski z Białorusią, ani na granicy Białorusi z Litwą, ani na granicy Obwodu Królewieckiego z Polską i Litwą nie dzieje się nic, co mogłoby sugerować przygotowania do napaści. Biorąc pod uwagę, że Rosja na Ukrainie już dawno straciła przewagę, rozpoczynanie kolejnej wojny – tym razem z całym zachodnim światem skończyłoby się tym samym co dla Niemiec II wojna światowa – czyli podzieleniem kraju na 4 strefy i faktycznym rozpadem.

Wracając do pięknego Przesmyku Suwalskiego. Obecnie mamy idealną okazję, by pojechać tam i wykorzystać ostatnie ciepłe dni na pływanie kajakiem, jeżdżenie rowerem, plażowanie, piknikowanie.

Wakacje 2023. Podlaskie na rowerze.
Na rozgrzewkę możecie spróbować nowego szlaku w gminie Wasilków.

Wakacje 2023. Podlaskie na rowerze.

Województwo Podlaskie jest idealnym miejscem do zwiedzania na rowerze. To region, który oferuje wiele malowniczych tras rowerowych, piękne krajobrazy i unikalne atrakcje przyrodnicze. Bez względu na poziom zaawansowania rowerzysty, jest tu wiele do zobaczenia.

Jedną z najpopularniejszych tras rowerowych w regionie jest Szlak Green Velo. To jedno z najdłuższych tras rowerowych w Europie, które biegnie także przez piękne zakątki Podlaskiego. Szlak prowadzi przez urokliwe wioski, malownicze pola, lasy, wody, parki narodowe. Podczas podróży można podziwiać przyrodę, zwiedzać ciekawe miejsca i skosztować regionalnych przysmaków. Ale to nie jedyna opcja do wyboru.

Inną atrakcyjną trasą rowerową jest jazda wzdłuż Kanału Augustowskiego. Dobrym pomysłem jest “zaliczenie” wszystkich śluz, z których możecie podziwiać płynących kajakami i innymi jednostkami. Absolutnym hitem będzie Śluza Paniewo, która ze względu na ogromną różnicę poziomów wody, jest podwójna. Trasa wiedzie wzdłuż malowniczych regionów. Trasa jest łatwa do pokonania i doskonała dla rodzin z dziećmi, bo po drodze nie ma zbyt dużego ruchu samochodowego.

Jak Podlaskie rowerem, to też koniecznie można odwiedzić Puszczę Białowieską i spotkać żubry. Możecie na przykład przyjechać pociągiem z Białegostoku do Hajnówki, a dalej ruszyć leśną trasą rowerową do Białowieży. Dobrym pomysłem będzie także jazda wzdłuż trasy kolejki wąskotorowej, którą dojedziecie do miejscowości Topiło. Możecie też wybrać się drogą Narewkowską nad Siemianówkę oraz drogą przez Orzeszkowo w kierunku miejscowości nadburzańskim. Z Hajnówki da się także bezpiecznie rowerem dojechać do Białegostoku. Możliwości są niemal nieograniczone!

Warto również wspomnieć o infrastrukturze rowerowej w regionie. Podlaskie jest dobrze przygotowane do przyjęcia rowerzystów, oferując liczne ścieżki rowerowe, miejsca do odpoczynku czy jedzenia. Dłuższe wyprawy wymagają krzepy, a tu nie brakuje solidnej kuchni, która zapełni Wasze brzuchy na cały dzień. Odkrywanie regionu na dwóch kółkach pozwala na bliższe poznanie uroku regionu Podlaskiego i cieszenie się niezwykłymi krajobrazami.

Featured Video Play Icon

Podlaskie kapliczki. Nieodzowny element regionu.

Podczas zwiedzania Podlaskiego można niejednokrotnie napotkać kapliczki. Stoją samotnie wśród pól, przy drogach, na wsiach. Niekiedy wiszą na drzewach. Jedno jest pewne, bez nich krajobraz naszego regionu nie byłby taki sam. Ba! Niektóre kapliczki mają status podwójnie kultowych. W religijnym znaczeniu każda z nich taka jest, ale też niektóre są bardzo dobrze znane ludziom jako obiekty architektoniczne.

Najbardziej znany przykład to kapliczka z plakatu filmu U Pana Boga za piecem, która to stoi po drodze z Krynek do Sokółki. Inna też w tamtych okolicach była użyta w scenie tego filmu, gdy komendant modlił się do “pagera”. Równie ciekawą kapliczką jest konstrukcja z miejscowości Brody. Została obfotografowana przez całą rzeszę ludzi. Nie sposób nie wspomnieć o kapliczce, która stoi na szczycie górki w Goniądzu. A to tylko kilka bardziej znanych. Inne, równie ciekawe można obejrzeć na powyższym filmie.

Autorem jest Szczepan Skibicki, autor wspaniałego filmu krajobrazowego Go Podlasie. Film został wykonany techniką time-lapse. Czyli fotografowano obiekt w równych odstępach czasowych, a następnie złożono to w ruchome dzieło. Tak jak kiedyś tworzono kreskówki – rysowano klatka po klatce sceny, a następnie szybko je przewijano. Tak też jest i przy time-lapse. Pięknie się to ogląda.

Featured Video Play Icon

Żydowska architektura na Podlasiu. Wyjątkowy film dokumentalny.

Podlaskie jest przepiękne i nikt nie powinien mieć co do tego wątpliwości. Tym razem można się o tym przekonać przez pryzmat architektury żydowskiej, która przetrwała II wojnę światową. Przypomnijmy przed straszliwym czasem zbrodni niemieckich, Żydzi na Podlasiu stanowili większość mieszkańców. Niektóre miasta liczyły od 70 do 80 proc. mieszkańców tej narodowości. Dlatego spuścizna po nich powinna być gigantyczna, gdyby nie zniszczenia wojenne. Szczególnie, że większość zwykłych budynków, które stoją do dziś choćby w Białymstoku budowali właśnie Żydzi.

Warto na podlaskie miasta spojrzeć także poprzez pryzmat powyższego filmu dokumentalnego, który został stworzony w 2012 roku. Jak prezentowały się Tykocin, Sejny, Orla, Krynki i Białystok dekadę temu? Film jest kontynuacją cyklu rozpoczętego w 2009 roku dokumentującego architekturę Podlasia. Do tej pory powstały 3 filmy dokumentalne o architekturze drewnianej. Autorem jest bardzo znany i uznany twórca z regionu – Ireneusz Prokopiuk.

W pierwszej części powyższego dokumentu dowiemy się do tykocińskiej synagodze. Z zewnątrz jest jeszcze malowana po staremu. Obecnie jest już w oryginalnych lub zbliżonych do oryginalnych kolorów. W kolejnych minutach filmu poznamy synagogę w Sejnach, a następnie w Orli. Ta ostatnia jest niestety ruiną. Tylko fachowiec dostrzeże tam pewne detale. Swoimi profesjonalnymi spostrzeżeniami z widzami podzieliła się Eleonora Bergman z Żydowskiego Instytutu Historycznego w Warszawie.

Ostatnim obiektem, który zobaczymy w filmie Ireneusza Prokopiuka jest synagoga w Krynkach. Tu warto zwrócić uwagę, że budynek jest wyjątkowy ze względu na swoje zdobienia, które sugerują, że na budowę obiektu mogli mieć wpływ przedstawicieli innych religii. Na wielokulturowym Podlasiu jest to całkiem prawdopodobne. Na koniec dokumentu dowiemy się ogólnie o budownictwie żydowskim. Dzięki czemu możemy zobaczyć też obrazy z Białegostoku, gdzie nie brakuje pozostałości po żydowskiej architekturze. Jest to prawdziwa baza wiedzy oraz wyjątkowa pocztówka z przeszłości.

Podlaskich bocianów jest coraz mniej. Mogą zupełnie zniknąć!

Podlaskich bocianów jest coraz mniej. Mogą zupełnie zniknąć!

Być może dla niektórych będzie to pewien szok, ale nie w całej Polsce można latem obserwować bociany. Pod tym względem województwo podlaskie jest jednym z niewielu miejsc, gdzie jest ich bardzo dużo. Niestety w ostatnich latach populacja tego ptaka zmniejszyła się o 20 proc.! Niestety to nie koniec złych wieści, za kolejne 20-30 lat może ich w Podlaskiem w ogóle nie być.

Jednym z najpopularniejszych tekstów na naszym portalu jest ten o bocianach, gdzie gruntownie tłumaczymy, dlaczego te piękne ptaki wylatują do ciepłych krajów i po co wracają. Szczegółowo przeczytacie poniżej, zaś w skrócie napiszemy tak: bociany wylatują do dalekich krajów Afryki za jedzeniem. Gdy u nas mróz skuje wszystko wokół, to w Dorzeczu Kongo bociany mogą wybierać i przebierać w pożywieniu. Ptaki wracają zaś, bo w czasie naszej wiosny i lata, w Afryce rozpoczyna się pora sucha, co utrudnia zdobycie pożywienia. Zaś u nas w tym czasie jak w stołówce. W menu każdego ptaka są pasikoniki, dżdżownice, ślimaki, gryzonie, małe ryby, żaby, węże, krety, łasicie, gronostaje, a nawet pisklęta ptaków i młode zające!

Problem w tym, że zmiany klimatu powodują, że w polskich rzekach ubywa wody. Nasz region niestety nie jest wyjątkowy pod tym względem. Puste cieki nie zabiją od razu ludzi, bo korzystamy ze źródeł głębinowych, natomiast ptaki odczują braki jako pierwsze. W efekcie nie będą wracać po zimie do Podlaskiego tylko tam, gdzie będzie dobry dostęp do wody i optymalne warunki do rozmnażania. Obecnie królestwem bociana są Doliny Biebrzy, Narwi i Bugu. To właśnie tam zaobserwowano 20 procentowy spadek populacji ptaka. W zachodnich rejonach kraju jest jeszcze gorzej, bo populacja miejscami zmniejszyła się o połowę! W kraju żyje łącznie około 43-45 tys. par lęgowych. Około jedna czwarta z nich mieszka w naszym regionie.

Featured Video Play Icon

Jak nauczyć się zbierać grzyby? Wybrać dobry las na początek.

Internet zalewany jest od lat zapytaniami “gdzie zbierać grzyby”. Wynika to z faktu, że osoby, które dopiero chcą zacząć przygodę z tymi leśnymi przysmakami nie mają jeszcze swoich “miejscówek”. Warto dodać, że nie wolno się zniechęcać na początek. Nawet, gdy dobrze już wytypujemy las, to może ogarnąć nas frustracja, bo niestety u nas tradycja jest taka, że grzybiarze nie zbierają po prostu koszyka, ale czyszczą lasy z grzybów jak szaleni. Swoje też robi fakt, że istnieją skupy grzybów, które nieco napędzają gospodarkę zbieracką.

Ale zostawmy już te niuanse. Podlaskie na szczęście ma 3 okazałe puszcze i mnóstwo mniejszych lasów. Miejscówek u nas tyle, że jest w czym przebierać. Wystarczy tylko bardzo wcześnie wstać, bo niestety “czyściciele” grasują od bladego świtu. Zatem jeżeli nie chcemy oglądać resztek, to musimy do tego swoistego wyścigu dołączyć. Pamiętajcie, żeby nie zabierać ze sobą żadnych plastikowych reklamówek. Najlepszy będzie kosz wiklinowy. Grzyb uduszony w torbie to grzyb bezużyteczny. Pamiętajcie też o nożyku. Wyrywanie grzyba z korzeniami to głupota. Trzeba odcinać.

Co radzi ekspert z filmu? Po pierwsze przemieszczać się z lasu do lasu, dużo chodzić po rozmaitych lasach z młodnikami, zwłaszcza świerkowymi, po lasach mieszanych z świerkami – jeśli myślimy o prawdziwkach i podgrzybkach – można tez zahaczyć o rydza. – zachęca autor filmu. Kiedyś jak pytałem dziadka, gdzie rosną grzyby, odpowiadał – pod choiną.

Na koniec ważna uwaga. Kiedy uda się Wam już coś nazbierać, to poproście kogoś doświadczonego o sprawdzenie każdego grzyba po kolei. Zjedzenie trujących “owoców leśnych” może się skończyć bardzo ciężkimi powikłaniami, od uszkodzenia wątroby po śmierć włącznie.

Moc pięknych widoków i natury. Wycieczka wzdłuż Kanału Augustowskiego.

Moc pięknych widoków i natury. Wycieczka wzdłuż Kanału Augustowskiego.

Augustów przyciąga mnóstwo turystów każdego lata. Jedną z jego wielu atrakcji jest Kanał Augustowski. Nie każdy jednak zwiedza go w całości. Wbrew pozorom nie trzeba tego robić z pozycji tafli wody, czyli kajakiem. Można też rowerem czy samochodem. Postanowiliśmy Wam pokazać, jakie perełki można napotkać po trasie tej konstrukcji.

Kanał Augustowski w pierwszej połowie XIX wieku posłużył do połączenia dorzeczy Wisły i Niemna w celu usprawnienia – poprzez ominięcie terytorium ówczesnych Prus narzucających dyktat celny – transportu towarów do portów bałtyckich. Była to największa inwestycja Królestwa Polskiego. Warto tu dodać, że budowla tworzy wraz z otaczającym go krajobrazem integralną całość. Jej fenomen polega na harmonijnym połączeniu naturalnych, wyjątkowo cennych obszarów. W 2025 roku będziemy świętować 200 rocznicę utworzenia budowy Kanału Augustowskiego.

Naszą wycieczkę zaczynamy od śluzy w Kudrynkach tuż przy granicy z Białorusią. Niestety, w pobliskiej Rudawce, niedostępna jest śluza graniczna Kurzyniec. Na tym terenie obowiązuje zakaz wstępu ze względu na budowę metalowej zapory granicznej. Chociaż konstrukcja już stoi, to montowana jest jeszcze elektronika. Kudrynki to miejsce bardzo ciche i spokojne. Postanowiliśmy tam dojechać od strony Lipska. Na miejsce prowadziła kręta, leśna, wąska asfaltowa droga. Miało to swój urok, ale trzeba było mocno uważać na samochody jadące z naprzeciwka, które pojawiały się w ostatniej chwili.

Kolejny przystanek to elektrownia wodna w Rygolu. Niesamowita betonowa konstrukcja na rzece cały czas pracuje. Warto dodać, że jest ona obok Kanału Augustowskiego. Niedaleko elektrowni znajduje się śluza Sosnówek. Zaraz obok Mikaszówka. Tam oprócz samej konstrukcji hydrotechnicznej mamy przepiękny drewniany kościół. Parafia pod wezwaniem św. Marii Magdaleny od lat jest już zabytkiem. Warto też podkreślić, że katolickich świątyń zbudowanych z drewna, w naszym regionie praktycznie nie ma. Ta z Mikaszówki została wybudowana na początku XX wieku.

Kolejna śluza, którą warto zobaczyć znajduje się w gminie Płaska i nazywa się Paniewo. Jest o tyle wyjątkowa, że podwójna. Łączy ze sobą jeziora Krzywe z Jeziorem Paniewo. Różnica w poziomach wody jest naprawdę ogromna, a przelanie jej przez oba kanały trwa 30 minut. Jest to o tyle ciekawy proces, że wszystko obserwuje mnóstwo turystów. W pobliżu, na Jeziorze Paniewo znajduje się fantastyczne miejsce do plażowania.

Następne śluzy to Gorczyca i Przewięź. Ta druga słynie z plaży zwanej “Patelnią”. Tu możemy obserwować statki płynące z Augustowa do Studzienicznej i z powrotem. Sanktuarium na półwyspie także przyciąga mnóstwo turystów. To nie tylko kościół, ale cały kompleks, gdzie można wśród zieleni spacerować i odpoczywać. Warto zwrócić uwagę na ogromne dęby, które tam rosną. Są bardzo wysokie i grube, co oczywiście świadczy o ich zaawansowanym wieku.

Kolejne przystanki to już znany turystom Augustów. Kolejne śluzy biegną już przez okolice Biebrzańskiego Parku Narodowego. Tam przepłyniemy przez śluzy Dębowo i Sosnowo.

Featured Video Play Icon

Zapora na granicy to nowa atrakcja turystyczna? Już przyciąga ciekawskich.

Jeżeli pamiętacie film pt. Miś, to tam była taka scena, w której zepsuł się tramwaj. Zaraz po tym urządzono ludziom na czas usuwania awarii koncert “Wesołego Romka”. Konferansjer stwierdził, że “awaria jest też jakąś okazją”. I ta scena przyszła nam na myśl, gdy się okazało, że wielka zapora na granicy, co prawda jeszcze nie chroni napływem nielegalnych migrantów, ale jest już atrakcją turystyczną.

Oczywiście wszyscy czekamy na to aż zamontowana zostanie pełna elektronika, która ma wzmocnić ochronę granicy. Wiadomo już, że skróci ona czas reakcji na nielegalne przekroczenie. Ale czy cały proceder zatrzyma? To dopiero wyjdzie w praktyce. Jako ciekawostkę możemy dodać, że podobna zapora stoi również na terenie Białorusi (nie wiadomo po co). Jednak nie wszyscy wiedzą, że jest ona pod napięciem elektrycznym. Nie jest to oczywiście napięcie, które zrobi krzywdę człowiekowi. Działa bardziej jak pastuch.

Obecnie nielegalni migranci próbują forsować polską zaporę górą, dołem i bokiem (przez rzekę). Już teraz widać, że dobrze by było położyć asfalt na nowej drodze przy samym płocie aby uniemożliwić podkopy, samą barierę podłączyć pod prąd, by nie można było na nią wejść, zaś rzeki zarybić piraniami. Wtedy być może to coś da. Bo jak na razie to czekamy na zimę. Ujemne temperatury i śnieg to jedyne bariery, które do tej pory wykazały swoją skuteczność. Sam płot skutecznie przyciąga turystów i nie zniechęca migrantów.

Featured Video Play Icon

Przesmyk Suwalski to nie tylko mokry sen Putina, ale przede wszystkim cudowne tereny turystyczne!

Sejny, Szypliszki i Wiżajny – te trzy miejscowości stanowią tak zwany “Przesmysk Suwalski” po polskiej stronie. Jest to miejsce, które najbardziej interesuje wojskowych z NATO i z Rosji. Na szczęście tylko w teoretycznych rozważaniach. Jest to miejsce bezpieczne, które warto zwiedzić. Każdy moment jest dobry, bo cudownie jest tam i latem i zimą.

Sejny, Giby i Posejnele to idealne miejsca na wypoczynek nad wodą. Jeżeli zechcielibyście tam pobyć kilka dni, to codziennie moglibyście relaksować się nad innym jeziorem. Jest ich tam tak wiele. Najciekawsze – bo największe to Gaładuś, które znajduje się na polsko-litewskiej granicy. Kolejne miejscowości, które warto zobaczyć to Puńsk i Szypliszki. W tym pierwszym zamieszkuje i kultywuje swoje zwyczaje mniejszość litewska. Dlatego nie powinny Was zdziwić dwujęzyczne nazwy miejscowości na znakach drogowych. Warto dodać, że całkiem obok Puńska znajdują się Trakiszki, gdzie można dojechać pociągiem. Jeśli planujecie wypad rowerowy po tamtych terenach, to może być dobry punkt startowy.

W okolicach Szypliszek znajduje się Jezioro Szelment, które jest jedną wielką atrakcją. Znajduje się tam cudowna plaża, wyciąg nart wodnych, wieża widokowa, park linowa, a zimą wyciąg narciarski. Wiżajny leżą nad jeziorem… Wiżajny. Jest to miejsce, gdzie w pobliżu stykają się granice trzech Państw – Polski, Litwy i Rosji, do której od 1945 roku należy Królewiec, przemianowany w 1946 na Kaliningrad. Cały region zaś jest obecnie rosyjską eksklawą funkcjonującą pod nazwą Obwód Kaliningradzki.

Jeżeli chcielibyście Przesmyk Suwalski zwiedzić rowerem, to trasa wyniesie od 30 do 90 km w jedną stronę, w zależności o to czy przejedziecie po prostu z Trakiszek do Wiżajn prostą drogą, czy też zahaczycie o jezioro Szelment, albo wybierzecie najdłuższy wariant czyli zaczynający się w Gibach (do których przyjemnie można dojechać z Augustowa). Wariant obejmujący także uzdrowiskową, letnią stolicę Polski, a omijający drogę krajową to kolejne 40 km do trasy.

Niezależnie, na co się zdecydujecie, to z pewnością nie pożałujecie. Widoki są przecudne, powietrze i zbiorniki wodne najczystrze w Polsce. Tylko wsiadać i jechać!

Featured Video Play Icon

Ostatnia okazja by łatwo zobaczyć żubry tej zimy

Pogoda ma swoje prawa, a jednym z nich jest oczywiście wiosna po zimie. Właśnie trwają tej drugiej ostatnie podrygi. Dlatego ten weekend to w zasadzie ostatnia okazja by łatwo napotkać żubry, które szukają jedzenia na polach i korzystają ze stogów siana przygotowanych przez leśników. Gdy podskoczy temperatura, żubry będą przebywać głęboko w lesie i tam znajdować pożywienie. A to oznacza, że tylko doświadczeni leśni piechurzy będą mogli je zobaczyć. Inni poczekają do następnej zimy.

Dlatego też warto wykorzystać ostatnie mroźne dni na obserwacje. Przypomnijmy, że żubry są we wszystkich trzech podlaskich puszczach: Białowieskiej, Knyszyńskiej i Augustowskiej. Z obiektywnych przyczyn najłatwiej będzie obserwować w pobliżu tej drugiej. W tej pierwszej trwa quasi-stan wyjątkowy, który powoduje że do wielu miejsc przy granicy nie można dotrzeć. Jeżeli chodzi o Puszczę Augustowską, to tam żubry pojawiły się dopiero kilka lat temu. Stada dopiero się rozmnażają, dlatego małe jest prawdopodobieństwo że je spotkamy.

Natomiast kursując od bladego świtu od Podsokołdy, po okolice Krynek (do punktu gdzie można dojechać ze względu na rządowy zakaz), a także Szudziałowa po Sokółkę jest szansa że na jakieś stadko jeszcze natrafimy. Nawet jeśli ostatecznie żubrów nie będzie, to i tak wycieczka po dzikim wschodzie Podlasia jest warta każdej okazji.

Featured Video Play Icon

Tak dawniej wyglądał Tłusty Czwartek na Podlasiu

Tłusty czwartek dzisiaj to po prostu kupowanie pączków i faworków oraz zajadanie się nimi na potęgę. Czy tak było zawsze? Na Podlasiu panowały pewne zwyczaje, które być może są gdzieś jeszcze praktykowane. Jedno jest pewne – najlepsze wypieki wychodzą wtedy, gdy robimy je samodzielnie, z dobrej mąki, a najlepiej gdy wypiekamy w starym tradycyjnym piecu. Smak wtedy jest nieporównywalny z tym co dostajemy w dyskontach i hipermarketach.

Dawniej oprócz pączków wypiekano także “chrust” czyli faworki, którymi częstowano gości wieczorem przy zakrapianych ucztach. Tłusty Czwartek wypada tydzień przed Środą Popielcową. Dawniej trzy dni przed nią nazywano “Kusakami”. Był to czas intensywnej zabawy. Karczmy były pełne. Panny i kawalerzy pod jej wejście przyciagali drewniany kloc. Następnie przybyłych polewano wodą aż do momentu, gdy nie wkupili się swoimi poczęstunkami w łaski pozostałych biesiadników. Kloc, którzy przyciągano słuzył do zabawy w skakanie przez niego. Kolejnego dnia po domach chodzili przebrani mieszkańcy, którzy prosili gospodarza o jakieś podarki. Najczęściej dawano słoninę, chleb, a nawet oferowano nocleg.

Na koniec nie może zabraknąć jeszcze przepisu na pączki. Oto i on:

Składniki:
– 2 szklanki mąki krupczatki (typ 450)
– 30 dag półtłustego sera twarogowego
– 3 łyżki cukru
– 1/3 szklanki mleka
– 6 dag masła
– 3 dag drożdży
– 2 całe jajka
– 2 żółtka
– łyżka soku pomarańczowego
– skórka otarta z pomarańczy
– sól
– 750 ml oleju do smażenia
– cukier puder do posypania

Sposób wykonania:
1. Drożdże rozetrzeć z łyżeczką cukru, mlekiem i 2 łyżeczkami mąki, a następnie zostawić do wyrośnięcia
2. Twaróg dwukrotnie przepuścić przez maszynkę do mielenia
3. Masło starannie utrzeć z cukrem i cały czas ucierając, dodawać stopniowo żółtka, jaja i ser
4. Do utartej masy dodać skórkę i sok z pomarańczy
5. Przesianą mąkę rozczynić i dodać sól
6. Dokładnie wyrobić ciasto, przykryć i zostawić w cieple
7. Gdy ciasto wyrośnie, formować z niego niewielkie kule i układać je na posypanej mąką stolnicy
8. Przykryć i zaczekać, aż wyrosną
9. Następnie smażyć partiami na rozgrzanym tłuszczu
10. Po zdjęciu z patelni odsączyć na papierowym ręczniku
11. Posypać cukrem pudrem

Smacznego!

 

Aksamitne poroża sarny można zaobserwować tylko zimą
Samiec sarny (kozioł) ze scypułem na głowie. fot. Grzegorz Żurek / Lasy Państwowe

Aksamitne poroża sarny można zaobserwować tylko zimą

Zima to czas, gdy spacerujący lasami mogą napotkać sarny, których głowy zdobione są aksamitnym porożem – czyli delikatną, owłosioną i silnie ukrwioną skórę okalającą poroże nazywaną scypułem. Generalnie z dzikich zwierząt sarnę zobaczyć można najłatwiej. Są to tak samo płochliwe zwierzęta, ale kręcą się w pobliżu młodych drzew i niskich roślin. Dlatego spędzając czas na wieżach widokowych w pobliżu polan możemy je dostrzec. Oczywiście pamiętajmy, że wszystkie zwierzęta aktywnie funkcjonują w czasie, gdy wstaje słońce. Dlatego na leśną wędrówkę można się wybrać zawsze, ale jeżeli nastawiamy się także na obserwację zwierząt to musimy wstać jeszcze w nocy.

Scypuł, o którym wyżej wspomnieliśmy, wygląda jak błyszczący, mięciutki meszek, może dlatego scypuł po angielsku to velvet, czyli aksamit. Wyrasta on wraz z rozwijającym się porożem, które każdego roku późną jesienią, kozły zrzucają, by następnie odbudować je na nowo. Występujące w nim liczne naczynia krwionośne transportują wraz z krwią makro i mikroelementy niezbędne do rozwoju nowo powstającego poroża. Gdy poroże jest w pełni wykształcone następuje zatrzymanie dopływu krwi, scypuł zamiera i usycha, a samce wycierają go o drzewa i krzewy.

Pamiętajmy, że dzikie zwierzęta – nawet, gdy wyglądają na miłe czy spokojne to nadal są dzikie. Próba podchodzenia do nich, drażnienia ich, robienia sobie z nimi selfie to narażanie się na ryzyko ataku. W internecie nie brakuje filmów z ludźmi, którzy próbowali i solidnie oberwali.

Posejnele to maleńka wieś. Tamtejsza aleja 100-letnich drzew została zabytkiem.
fot. Podlaski Wojewódzki Urząd Ochrony Zabytków

Posejnele to maleńka wieś. Tamtejsza aleja 100-letnich drzew została zabytkiem.

Sejneńszczyzna to przepiękna kraina wchodząca w skład województwa podlaskiego. Znajduje się tam wieś Posejnele, w której rosną 100-letnie drzewa. Aleja, którą tworzą stała się właśnie zabytkiem decyzją prof. Małgorzaty Dajnowicz, podlaskiej konserwator zabytków.

Aleja powstała w okresie międzywojennym i zasadzona była jako element założenia gospodarstwa rolnego rodziny Szyryńskich, która w sposób wyjątkowy zapisała się w dziejach naszego regionu. Gospodarstwo rodziny Szyryńskich w Posejnelach miało istotny wpływ na okoliczną kulturę rolną. Właściciele byli zaangażowani w edukację i rozwój kulturalny regionu. Podczas wojny dawali schronienie walczącym o niepodległość, wykazując się niezwykłym patriotyzmem i poświęceniem.

W skład alei wchodzą przede wszystkim lipy, ale także kasztanowce, dęby, klony zwyczajne i jawor. Najstarszy z dębów został oszacowany na ok. 120 lat, zaś pięć najstarszych lip na około 100 lat. Drzewa te tworzą „szkielet” alei, wypełniony młodszymi nasadzeniami: prawie trzydzieści z nich, przede wszystkim lipy, liczy od 50 do 70 lat.

Aleja w Posejnelach przejawia przede wszystkim wartości krajobrazowe i przyrodnicze. Dwa szpalery drzew liściastych tworzą charakterystyczne dla minionych epok wnętrze krajobrazowe, a następnie płynnie przechodzą w kompleks leśny. Aleja posiada również wartości historyczne o znaczeniu lokalnym, ze względu na zasłużoną dla regionu rodzinę Szyryńskich –  tłumaczy decyzję prof. Dajnowicz. Aleja wpisuje się również w krajobraz doliny rzeki Marycha.

Z zimowych wyjazdów nic nie wyjdzie. Białowieża i Kruszyniany dalej zamknięte.
Siłowe forsowanie granicy, okolice Mielnika / fot. Straż Graniczna

Z zimowych wyjazdów nic nie wyjdzie. Białowieża i Kruszyniany dalej zamknięte.

Do 1 marca obowiązywać będzie rozporządzenie ministra spraw wewnętrznych i administracji w sprawie wprowadzenia czasowego zakazu przebywania na określonym obszarze w strefie nadgranicznej przyległej do granicy państwowej z Republiką Białorusi. Oznacza to, że wszystkie miejscowości, do których nie było można wjechać podczas stanu wyjątkowego, nadal pozostają zamknięte dla osób postronnych, czyli także turystów. W strefie nadgranicznej znajdują się turystyczne miejscowości Białowieża i Kruszyniany. Tak jak latem, tak też zimą cieszyły się wyjątkową popularnością.

To nie są jedyne miejsca, których nie można zwiedzać. Nie ma możliwości zwiedzania Niemirowa i pięknego krajobrazowo trójstyku granic nad Bugiem, nie ma też możliwości zwiedzania cerkwi w Koterce. Nie ma też wjazdu do Starego Masiewa na północy Puszczy Białowieskiej, gdzie jest platforma widokowa. Tak samo nie zobaczycie ruin kościoła w Jałówce i nie przejedziecie malowniczą drogą z tej miejscowości do Bobrownik przez Mostowlany i bramę kolejową z napisem „MIR (pokój)”. Nie ma również wjazdu do Krynek i tamtejszych atrakcji. Nie można też zwiedzać śluzy Kurzyniec oraz innych bliskich okolic Kanału Augustowskiego.

Nie mamy pewności czy 1 marca coś się zmieni w tej kwestii. Jeżeli popatrzymy na Ukrainę, to tam od 2014 roku zdestabilizowano sytuację w Donbasie, Ługańsku i Krymie. Są to tereny okupowane przez Rosję. Teoretycznie można do nich dojechać, ale nie jest to zbyt łatwe ani bezpieczne. U nas natomiast okupacji nie ma, ale sam fakt, że od wielu miesięcy dostęp do tylu miejsc jest zabroniony oznacza, że Polacy również nie mogą korzystać z własnego terytorium. Nie ma w zasadzie żadnej gwarancji, że 1 marca nasze problemy magicznie się rozwiążą, skoro w innych częściach świata trwają już od wielu lat. Nikt chyba nie sądzi, że Putin od tak sobie odpuści.

Z drugiej jednak strony będzie budowana stalowa, wysoka zapora na granicy. Nawet jeżeli powstanie błyskawicznie, w co wątpimy, to presja migracyjna ustanie? Wystarczy spojrzeć na francuskie Callais, z którego tłumu migrantów próbuje dostać się do Wielkiej Brytanii. Czy naturalna bariera w postaci wody Kanału La Manche działa na nich zniechęcająco? Przez lata istniało tam koczowisko, które władze francuskie w końcu zlikwidowały. Czy to coś dało? Chyba nie, skoro dalej czytamy o próbach dopłynięcia do Wielkiej Brytanii.

Jeżeli migranci mają wsparcie logistyczne i techniczne białoruskich pograniczników to czy stalowy płot będzie zaporą nie do pokonania? Co chwilę będą próby dokonania wyłomu. Nie mamy wątpliwości, że dopóki na granicy będzie potrzeba stacjonowania żołnierzy, to możemy zapomnieć o wjazdu do tych miejsc. Mimo, że ostatnio zima uspokoiła sytuację, to przecież koczowiska prędzej czy później wrócą.

Czy turystyka wróci do Białowieży i Kruszynian? Kończy się stan wyjątkowy.

Czy turystyka wróci do Białowieży i Kruszynian? Kończy się stan wyjątkowy.

Ostatni dzień listopada będzie ostatnim dniem stanu wyjątkowego, który został wprowadzony po tym, gdy dyktator Łukaszenko zaczął eskalować napięcie na granicy Polski i Białorusi. Przypomnijmy, że w odległości 3 kilometrów od pasa granicy mają wstęp tylko mieszkańcy. Osoby z zewnątrz mogą tam się pojawić tylko w ramach obowiązków służbowych. Taka decyzja uderzyła w dwie turystyczne miejscowości – Białowieżę i Kruszyniany. Dodatkowo, obecność dużej ilości wojska, policji i straży granicznej nad granicą była całkowicie zrozumiała i dawała poczucie bezpieczeństwa, ale jednocześnie spowodowała zmęczenie psychiczne mieszkańców. Dodatkowo ciężko było, gdy co raz w pobliżu koczowały grupy migrantów, a czasem dochodziło także do ich zgonów.

Po ostatnich szturmach na granicy, póki co sytuacja się uspokoiła. Nie wiadomo jednak na jak długo. Jedno jest pewne, pod koniec listopada kończy się stan wyjątkowy. O ile dostęp do pasa na granicy dalej nie będzie możliwy za sprawą nowej ustawy o ochronie granic państwowych, toteż dostęp do Białowieży i Kruszynian już tak. Czy turyści skuszą się na powrót?

Biznes w tej branży jest bardzo delikatny i buduje się go latami. Szczególnie ciężko jest w Kruszynianach, gdzie mieszkają Tatarzy, gdzie stoi zabytkowy i wyjątkowy drewniany meczet, jest też mizar (tatarski cmentarz). Najpopularniejsze gospodarstwo agroturystyczne w szczycie sezonu spotkało nieszczęście i doszło do pożaru. Potem wybuchła pandemia koronawirusa, która doprowadziła do wprowadzenia lockdownu. Gdy już można było “wracać do normalności”, to zaraz wprowadzono stan wyjątkowy.

W Białowieży natomiast jest duża baza hotelowa, która została także uderzona lockdownem, a teraz kolejny raz oberwała stanem wyjątkowym. Przez cały rok było tam mnóstwo turystów, którzy odwiedzali park narodowy i rezerwaty. Teraz jest tam zupełnie pusto. Białowieża to bowiem wieś, chociaż ze względu na liczbę mieszkańców (ponad 2500) powinna być miastem.

Niestety, raczej nie będzie też tak, że po zakończeniu stanu wyjątkowego turyści rzucą się do zwiedzania Kruszynian i Białowieży. Po tym co się stało, przygraniczna część Podlasia może kojarzyć się reszcie kraju jako miejsce potencjalnie niebezpieczne. Dlatego przed branżą turystyczną w naszym regionie stoi ogromne zadanie, by odbudować w turystach poczucie bezpieczeństwa. A trzeba dodać, że to nie jest tak, że ucierpią tylko te dwa miejsca. Rykoszetem może oberwać również Supraśl, Augustów, Wigry, a nawet szerszej odkrywane dopiero teraz okolice Sejn, Siemiatycz czy Sokółki.

Przed nami zima. Jeżeli spadnie dużo śniegu, to może to uratować resztki sezonu w Białowieży, a być może i Kruszynianach. Obie te miejscowości pod białym puchem wyglądają naprawdę bajecznie i cudownie. Niestety gwarancji pogody nie ma. Nie ma też gwarancji, że białoruski dyktator powiedział ostatnie słowo.

Stan wyjątkowy w Podlaskiem. Gdzie nie można zwiedzać?
Meczet w Kruszynianach jest jednym z miejsc, gdzie przez najbliższy miesiąc nie będzie można dojechać.

Stan wyjątkowy w Podlaskiem. Gdzie nie można zwiedzać?

2 września 2021 r. Prezydent Rzeczypospolitej Polskiej Andrzej Duda, na podstawie art. 230 ust. 1 Konstytucji Rzeczypospolitej Polskiej oraz art. 3. ustawy o stanie wyjątkowym, na wniosek Rady Ministrów z dnia 31 sierpnia 2021 r., wydał rozporządzenie o wprowadzeniu 30-dniowego stanu wyjątkowego na obszarze części województwa podlaskiego i lubelskiego. Decyzja o wprowadzeniu stanu wyjątkowego została podjęta w związku ze szczególnym zagrożeniem bezpieczeństwa obywateli oraz porządku publicznego, związanym z obecną sytuacją na granicy państwowej Rzeczypospolitej Polskiej z Republiką Białorusi. – czytamy na stronie prezydent.pl

W praktyce oznacza to legalne ograniczenie praw obywatelskich na terenie w 115 gmin naszego województwa. Terytorium jest wymienione na koniec tego artykułu. Stan wyjątkowy oznacza, że zwiedzanie wielu atrakcji pod granicą nie jest obecnie możliwe, a takich tam nie brakuje. Wyliczając od południa województwa – nie ma możliwości zwiedzania obecnie Niemirowa i pięknego krajobrazowo trójstyku granic nad Bugiem, nie ma też możliwości zwiedzania cerkwi w Koterce.

Utrudnione może być zwiedzanie również Białowieży i jej okolicznych atrakcji. Zapomnieć możemy również póki co o pierwszych obserwacjach żubrów. Nie wybierajcie się więc do Starego Masiewa na północy Puszczy Białowieskiej, gdzie jest platforma widokowa. Nie zobaczycie też ruin kościoła w Jałówce. Tak samo nie przejedziecie malowniczą drogą z tej miejscowości do Bobrownik przez Mostowlany i bramę kolejową z napisem “MIR (pokój)”. Nie można też obecnie podróżować do tatarskich Kruszynian. Nie będziecie też mogli zwiedzać Krynek i tamtejszych atrakcji. Tym bardziej nie ma co się wybierać nad Grzybowszczyznę, gdzie jest największa uwaga wszystkich. W pobliskim Usnarzu Górnym znajduje się centrum ostatnich wydarzeń. Nie można też zwiedzać śluzy Kurzyniec oraz innych bliskich okolic Kanału Augustowskiego. Jeżeli nie jesteście mieszkańcami, to w te wszystkie miejsca nie dojedziecie.

Musicie sobie uświadomić, że stan wyjątkowy ma miejsce po raz pierwszy w wolnej Polsce. Ostatni stan – wówczas wojenny – ogłaszał gen. Wojciech Jaruzelski. W tym czasie na obszarze, gdzie stan obowiązuje rząd ma bardzo szerokie uprawnienia. Szef MSWiA Mariusz Kamiński zapewnił, że restrykcje nie będą ingerowały w życie zawodowe mieszkańców miejscowości nadgranicznych, w minimalnym stopniu będą te restrykcje dotyczyły stałych mieszkańców miejscowości. Minister zapowiedział jednak istotne ograniczenia dla osób z zewnątrz, dla osób obcych na tym terenie, które chciałyby się przemieszczać w tych miejscowościach.

L.p. obręb ewidencyjny gmina powiat
1 NIEMIRÓW Mielnik siemiatycki
2 MĘTNA Mielnik siemiatycki
3 TOKARY Mielnik siemiatycki
4 WILANOWO Mielnik siemiatycki
5 KLUKOWICZE Nurzec-Stacja siemiatycki
6 LITWINOWICZE Nurzec-Stacja siemiatycki
7 WYCZÓŁKI Nurzec-Stacja siemiatycki
8 BOBRÓWKA Czeremcha hajnowski
9 ZUBACZE Czeremcha hajnowski
10 PISZCZATKA Czeremcha hajnowski
11 POŁOWCE Czeremcha hajnowski
12 STAWISZCZE Czeremcha hajnowski
13 CZEREMCHA Czeremcha hajnowski
14 WÓLKA TERECHOWSKA Czeremcha hajnowski
15 KUZAWA Czeremcha hajnowski
16 OPAKA DUŻA Czeremcha hajnowski
17 POHULANKA Czeremcha hajnowski
18 POLICZNA Kleszczele hajnowski
19 BIAŁA STRAŻ Kleszczele hajnowski
20 WOJNÓWKA Dubicze Cerkiewne hajnowski
21 STARZYNA Dubicze Cerkiewne hajnowski
22 GÓRNY GRÓD Dubicze Cerkiewne hajnowski
23 KLAKOWO Dubicze Cerkiewne hajnowski
24 KRUGŁE Dubicze Cerkiewne hajnowski
25 WYGON Dubicze Cerkiewne hajnowski
26 WIERZCHOWSKIE Hajnówka hajnowski
27 PODOLANY Białowieża hajnowski
28 BIAŁOWIEŻA Białowieża hajnowski
29 ZASTAWA KRZYŻE Białowieża hajnowski
30 GRUSZKI Narewka hajnowski
31 STARE MASIEWO Narewka hajnowski
32 MASIEWO NOWE Narewka hajnowski
33 BABIA GÓRA Narewka hajnowski
34 BRZEZINA Michałowo białostocki
35 CISÓWKA Michałowo białostocki
36 ZALESZANY Michałowo białostocki
37 NOWOSADY Michałowo białostocki
38 JAŁÓWKA Michałowo białostocki
39 KONDRATKI Michałowo białostocki
40 GONCZARY Michałowo białostocki
41 KITURYKI Michałowo białostocki
42 DUBLANY Michałowo białostocki
43 KOLONIA MOSTOWLANY Michałowo białostocki
44 MOSTOWLANY Gródek białostocki
45 ZIELONA Gródek białostocki
46 ZUBRY Gródek białostocki
47 ŚWISŁOCZANY Gródek białostocki
48 GOBIATY Gródek białostocki
49 NAREJKI Gródek białostocki
50 BOBROWNIKI Gródek białostocki
51 JARYŁÓWKA Gródek białostocki
52 CHOMONTOWCE Gródek białostocki
53 RUDAKI Krynki sokólski
54 ŁOSINIANY Krynki sokólski
55 KRUSZYNIANY Krynki sokólski
56 OZIERANY WIELKIE Krynki sokólski
57 BIAŁOGORCE Krynki sokólski
58 OZIERANY MAŁE Krynki sokólski
59 KUNDZICZE TREJGLE Krynki sokólski
60 ŁAPICZE Krynki sokólski
61 KRYNKI Krynki sokólski
62 KRYNKI MIASTO Krynki sokólski
63 JUROWLANY Krynki sokólski
64 PIEROŻKI Szudziałowo sokólski
65 GRZYBOWSZCZYZNA Szudziałowo sokólski
66 HARKAWICZE Szudziałowo sokólski
67 USNARZ GÓRNY Szudziałowo sokólski
68 BABIKI Szudziałowo sokólski
69 MINKOWCE Szudziałowo sokólski
70 ZUBRZYCA MAŁA Szudziałowo sokólski
71 MISZKINIKI Szudziałowo sokólski
72 ZUBRZYCA WIELKA Szudziałowo sokólski
73 WOJNOWCE Szudziałowo sokólski
74 NOMIKI Sokółka sokólski
75 ZAŚPICZE Sokółka sokólski
76 BILMINY I PALESTYNA Kuźnica sokólski
77 KLIMÓWKA Kuźnica sokólski
78 SZYMAKI Kuźnica sokólski
79 CZEPIELE Kuźnica sokólski
80 TOŁCZE Kuźnica sokólski
81 PARCZOWCE Kuźnica sokólski
82 NOWODZIEL Kuźnica sokólski
83 CZUPRYNOWO Kuźnica sokólski
84 KUŹNICA Kuźnica sokólski
85 KOWALE KOL. Kuźnica sokólski
86 CHREPTOWCE Kuźnica sokólski
87 WOJNOWCE Kuźnica sokólski
88 KOWALE Kuźnica sokólski
89 SACZKOWCE Kuźnica sokólski
90 KUŚCIŃCE-WOŁYŃCE Kuźnica sokólski
91 ZAJZDRA Kuźnica sokólski
92 POHORANY Sidra sokólski
93 KRZYSZTOFOROWO Sidra sokólski
94 CHWOROŚCIANY Nowy Dwór sokólski
95 NOWY DWÓR Nowy Dwór sokólski
96 ROGACZE Nowy Dwór sokólski
97 JAGINTY Nowy Dwór sokólski
98 CHORUŻOWCE Nowy Dwór sokólski
99 DOLINCZANY Lipsk augustowski
100 LIPSZCZANY Lipsk augustowski
101 RYGAŁÓWKA Lipsk augustowski
102 RAKOWICZE Lipsk augustowski
103 SIÓŁKO Lipsk augustowski
104 LICHOSIELCE Lipsk augustowski
105 KOPCZANY Lipsk augustowski
106 BARTNIKI Lipsk augustowski
107 STARE LEŚNE BOHATERY Lipsk augustowski
108 NOWE LEŚNE BOHATERY Lipsk augustowski
109 WOŁKUSZ Lipsk augustowski
110 LUBINOWO Lipsk augustowski
111 GRUSZKI Płaska augustowski
112 RUDAWKA Płaska augustowski
113 RYGOL Płaska augustowski
114 MUŁY Giby sejneński
115 DWORCZYSKO Giby sejneński

 

 

 

Featured Video Play Icon

Tak wyglądały Sejny w 1991 roku. Było gorzej czy jednak lepiej?

Rok 1991. Dopiero co była transformacja ustrojowa, Wojciech Jaruzelski przestał być prezydentem, ludzie zaś wybrali na to stanowisko Lecha Wałęsę. Z perspektywy takich ośrodków jak Warszawa, Gdańsk czy Wrocław sytuacja gospodarcza była fatalna, bo panowała jeszcze hiperinflacja, ale można było wyjechać na handel do RFN. Co mieli jednak powiedzieć mieszkańcy Sejn? Przyjeżdżali do nich Litwini i mówili – u nas jest jeszcze gorzej niż u Was.

Z powyższego filmu dokumentalnego wiemy, że chciano w jakiś sposób zorganizować przedsiębiorczość przy przejściu granicznym. Okazało się, że nie wchodzi to w grę, bo terenami wokół nich ma zacząć zajmować się wojewoda – czyli organ rządowy (wówczas nie było jeszcze marszałków województwa). Dlatego mimo istnienia przejścia granicznego, mieszkańcy raczej korzyści z tego nie odnosili. Co innego ludzie kultury, dla których miejsce to było inspiracją. Pogranicze powodowało, że tematów do twórczości było wiele. Szczególną uwagą obdarzano tolerancję.

Można też usłyszeć o zarobkach rzędu 500 000 zł. Chociaż dziś to wydaje się ogromną kwotą, to przez wspomnianą hiperinflację takie pieniądze nie były za wiele warte. Za 9500 zł można było kupić wtedy 1 dolara. Zatem zarobek o którym mowa wynosił lekko ponad 50 dolarów. Jak na miesiąc życia to nie było zbyt dużo. I chociaż gospodarczo było bardzo źle, wręcz fatalnie, to można zauważyć coś, czego brakuje u ludzi dzisiaj.

Jak to jest, że mimo takiej biedy ludzie są uśmiechnięci i ogólnie zadowoleni. A dziś żyjąc w przepychu i mając pod dostatkiem wszystko jest tyle frustracji w ludziach, problemów psychicznych i agresji? Teoretycznie każdy ma już tyle, że żyje na poziomie 10 razy lepszym niż mieszkańcy Sejn w 1991 roku. I co? I nic. Nadal jest źle? Czy może jednak wtedy było lepiej? Z odpowiedzią na to pytanie musicie zmierzyć się jednak sami.

Featured Video Play Icon

Wielkie jezioro na granicy. Gaładuś idealne na biwak i totalny reset.

Jezioro Gałąduś na Suwalszczyźnie jest tak ogromne, że nie da się zobaczyć z południowego brzegu tego, który jest na północy ani odwrotnie. Ma bowiem 10 km długości. Część zbiornika znajduje się na Litwie, cześć w Polsce. Naszemu krajowi przypadło dużo więcej. Jest to idealne miejsce na biwak. Wokół jeziora jest mnóstwo kwater agroturystycznych oraz łagodnych zejść do jeziora. Mało jest za to tak zwanej “cywilizacji” czyli sklepów, internetu i ludzi. Dlatego będzie to wymarzony wypad dla wszystkich tych, którzy szukają chwili oddechu. Wystarczy zrobić zapasy i można odpoczywać tam przez wiele dni.

Warto dodać, że Gaładuś tak jak inne jeziora na Suwalszczyźnie jest bardzo czyste. Polodowcowe zbiorniki mają krystaliczną wodę. Wchodząc do niej głęboko, z łatwością zauważymy co jest na dnie. Nie zapominajmy również o krajobrazach. Wschody i zachody będą tam przepiękne. Jeżeli ktoś nie chce tylko biwakować, to 50 km od jeziora znajduje się słynny Aqua Park w Druskiennikach.

Ogólnie, by najłatwiej dojechać do jeziora – trzeba udać się samochodem drogą krajową nr 16. W Ogrodnikach na granicy będziemy zjeżdżać w lewo na Zegary. Przy samej drodze znajduje się też jezioro Hołny. Jest ono dużo mniejsze. Możemy też dojechać na miejsce pociągiem i na przykład rowerem. Odległość od stacji w Trakiszkach do jeziora wynosi 12 km. Dla niektórych będzie to również dystans możliwy do przebycia piechotą. Jeżeli chcecie kompletnie się wyciszyć i zrelaksować, to polecamy Wam właśnie ten drugi sposób. Zwiedzenie jeziora bez samochodu i internetu sprawi, że się zresetujecie i nabierzecie sił.

Jak sierpień to Perseidy! Gdzie i kiedy obserwować je w Podlaskiem?

Jak sierpień to Perseidy! Gdzie i kiedy obserwować je w Podlaskiem?

Mamy sierpień, więc trzeba szukać dogodnej lokalizacji, by obserwować Perseidy. Co roku, dzięki ułożeniu Ziemi względem Słońca widoczny jest rój meteorów, który wchodzi na jedną ścieżkę z naszą planetą. Gdy tylko jakieś odłamki wchodzą w naszą atmosferę to natychmiastowo się spalają. Wygląda to zjawiskowo! Dlatego lepiej czegoś takiego nie przegapić. Perseidy widoczne są tylko nocą i to w miejscu, gdzie jest bardzo ciemno. Światła miasta i okoliczna łuna zakłóca ten obraz. Na szczęście w Podlaskiem nie brakuje miejsc, gdzie jest jeszcze nocą bardzo ciemno. Intensywny rozwój temu nie sprzyja.

“Spadające gwiazdy” można oglądać przez cały sierpień, ale prawdziwy spektakl na niebie rozpocznie się po 10 dniu tego miesiąca. Tegoroczne “maksimum” przypada 12 sierpnia. Jeżeli będzie czyste niebo, to ujrzymy na nim kilkadziesiąt meteorów co godzinę. Warto też dodać, że niektóre odłamki komety nie wpadają w ziemską atmosferę całkowicie, a jedynie “prześlizgują się” po niej, co daje świetny efekt na niebie – długiej świetlistej smugi.

Żeby być przygotowanym do oglądania – warto zabrać ze sobą kocyk, koszyk piknikowy z różnymi dobrami na całą noc, a także kompas (lub taką aplikację w komórce). Możemy się rozglądać po niebie, a możemy od razu skierować swój wzrok na południowy zachód. To tam będą najlepsze widoki! Pozostaje nam tylko trzymać kciuki za dobrą pogodę.

 

 

Featured Video Play Icon

Plażowanie w Podlaskiem. Mapa kąpielisk w regionie.

Chociaż sezon letni już trwa, to warto pokazać, gdzie można plażować w Podlaskiem. Jeżeli lubicie spędzać czas nad wodą, to warto pojechać to tu, to tam. Trochę odmiany zawsze urozmaica czas wolny. Z powodu przyduchy nie zalecamy kąpieli w rzece Supraśl w Supraślu, Nowodworcach i Wasilkowie. Chociaż już jej nie ma, to trzeba poczekać na badania wody. Zaznaczyliśmy te kąpieliska na żółto. Nie warto jednak tych plaż przekreślać. Niedługo sytuacja może się zmienić.

Jeżeli chodzi o pozostałe kolory, to na zielono zaznaczyliśmy plaże, gdzie jest ratownik. Ale nie oznacza to, że w zaznaczonych na pomarańczowo nikogo nie ma. Tu po prostu nie posiadamy aktualnych informacji. Warto jednak korzystać z plaż w całym regionie. Każda z nich ma co innego do zaoferowania. Nie tylko piaszczyste lub trawiaste brzegi. Niektóre mają też wypożyczalnie sprzętów wodnych i gastronomię na miejscu.

Najważniejsze jednak jest to, że wybór kąpielisk w całym Podlaskiem jest naprawdę okazały. To, co zaznaczyliśmy na mapie to i tak nie wszystkie miejsca, gdzie można się kąpać. Nad samym Kanałem Augustowskim małych miejsc z dobrym zejściem do wody jest mnóstwo. Jednak to wszystko miejsca “dzikie”. Ani tam ratowników, ani też solidnej infrastruktury. Jeżeli pasuje Wam taka sytuacja, to też warto korzystać. Człowiek jest kowalem własnego losu. Nic nie ochroni Was tak jak własny rozum. Życzymy udanego wypoczynku!

Podlaskie lasy zagrożone pożarem. Jest bardzo sucho.
Tak wyglądał spalony fragment Biebrzańskiego Parku Narodowego. fot. Podlaska Policja

Podlaskie lasy zagrożone pożarem. Jest bardzo sucho.

Wszyscy jeszcze pamiętamy jak ktoś celowo podpalił Biebrzański Park Narodowy i spowodował tym ogromne straty. Akcja gaśnicza trwała wtedy kilka dni. Teraz sytuacja może być podobna nie tylko tam, ale i w innym naszych dobrach. Dlatego wszyscy powinni być czujni.

Nie tylko trzeba uważać w lasach, by nie rozpalić ognia, ale też warto zwrócić uwagę na innych, czy swoim zachowaniem nie narobią szkód. Przede wszystkim trzeba pamiętać, że ogień można rozpalić na bardzo wiele sposobów. Ne trzeba do tego ani zapałek ani zapalniczki. Wystarczy iskra albo kawałek szkła. Ta pierwsza może się pojawić, gdy ktoś postanowi wyrzucić papierosa. Nawet jeżeli uzna, że go zagasił i wyrzuci do śmietnika. Dlatego palacze nie powinni się do lasu nawet zbliżać.

Podobnie osoby ze szklanymi butelkami. Jest wielu amatorów piwa w plenerze i nie byłoby nic w tym złego, gdyby nie zostawiali po sobie śmieci. Butelka pozostawiona na leśnej polanie może doprowadzić do katastrofy. Wystarczy, że promienie słoneczne wystarczająco długo będą w nią świeciły. Pamiętajmy też, że zaszkodzić mogą również wyrzucający śmieci do lasu. Nie dość, że brudasy zanieczyszczają środowisko, to jeszcze odpadki mogą posłużyć za podpałkę – podobnie jak butelka.

Dlatego też nie utrudniajcie pracy tym, którzy będą pilnować lasów przed pożarem. Jeżeli możecie – idźcie na plażę lub do parku. A jak już koniecznie chcecie do lasu, to nie zabierajcie ze sobą niczego, co może nawet dać cień ryzyka zapłonu.

Featured Video Play Icon

Czy w podlaskich lasach są już grzyby? Udało się znaleźć kurki i prawdziwki!

W zasadzie tego można było się spodziewać. Lato nie bardzo chce przyjść, są tylko niektóre dni ciepłe. Jest też bardzo deszczowo. Dlatego też warunki jakie obecnie panują nieco przypominają jesień. Czy grzybom się pomyliło? Wygląda na to, że tak. Powyższy film udowadnia, że można spróbować wybrać się na “łowy” przy najbliższej okazji. Nadchodzący długi weekend ma być bardzo ciepły. Jednak w jego ostatni dzień ma padać deszcz. Jeżeli tak się stanie, to można będzie spróbować poszukać grzybów.

Jak widać na powyższym filmie udało się już znaleźć kurki, a nawet prawdziwka. Autor kanału “Kto nie ma w głowie, ten ma w nogach” może śmiało ogłaszać się pierwszym, który w 2021 roku na Podlasiu znalazł prawdziwka. Jego kopnął zaszczyt, a pozostałym grzybiarzom pozostaje inspiracja, by nie czekali do jesieni tylko wykorzystali obecne zawirowania pogodowe. Pamiętajcie, że nawet jak nic nie znajdziecie, to i tak warto chodzić po lasach – dla samego zdrowia.

Grzybki występują we wszystkich podlaskich borach – Puszczy Białowieskiej, Knyszyńskiej i Augustowskiej. Dlatego miejscówek jest do wyboru i do koloru. My polecamy najbardziej okolice Supraśla. Szczególnie drogę pomiędzy tym miastem a Czarną Białostocką, prowadzącą przez Budzisk. Warto też rozejrzeć się w okolicach Gródka w stronę granicy państwa. Grzybny urodzaj może także wystąpić w okolicach Żedni.

W Puszczy Białowieskiej natomiast dobrym miejscem do zbierania są na pewno okolice samej Białowieży oraz szlaki leśne prowadzące z Hajnówki. Można też wybrać się w strony Puszczy od północnej części – czyli w okolicach Masiewa. Jeżeli zdecydujecie się na wycieczkę kolejką wąskotorową, to idąc szlakami Topiła również powinniście znaleźć grzybki.

Jeżeli chodzi o Puszczę Augustowską, to tutaj ciekawe miejscówki są w okolicach Sejn. Najlepiej wybrać się od strony Lipska na północ aż do Rygola. Warto też przejść się lasami w okolicach Przewięzi i Studzienicznej. Grzybki powinny być też niedaleko Płaskiej. Możecie także zobaczyć okolice Gib. Powodzenia na szlaku!

Tatarski bohater narodowy odzyskiwał Polsce niepodległość. Podlaskie o nim nie pamięta.
fot. Narodowe Archiwum Cyfrowe

Tatarski bohater narodowy odzyskiwał Polsce niepodległość. Podlaskie o nim nie pamięta.

Bohater narodowy Tatarów, urodzony na pograniczu polsko-litewskim, mieszkał z matką w Suwałkach i Sejnach. W dorosłym życiu pracował w między innymi Suwałkach. W 1892 roku poznał Józefa Piłsudskiego i tak razem z nim przez kolejne dekady parł do odzyskania przez Polskę niepodległości. Mowa o Aleksandrze Sulkiewiczu, który pochowany jest na warszawskich Powązkach, który nie tylko walczył o to by wyrwać nasz kraj z rąk zaborców, ale te walki organizował! W naszym regionie kompletnie zapomniany. W Suwałkach czy Sejnach nie ma nawet swojej ulicy.

Aleksander Sulkiewicz / fot. Narodowe Archiwum Cyfrowe

Mówili na niego Michał, Czarny albo Tatar. Wszystko za sprawą pochodzenia. Iskander Mirza Duzman Beg Sulkiewicz urodził się w patriotycznej, tatarskiej rodzinie. Jego ojciec był rotmistrzem Armii Imperium Rosyjskiego. W dzieciństwie uczył się w tureckim Konstantynopolu. Później, gdy zmarł jego ojciec – przyjechał do Suwałk i Sejn. Wspólnie działał z Józefem Piłsudskim w Polskiej Partii Socjalistycznej. Aczkolwiek trzeba tu podkreślić, że ich działanie nie było tym samym czym działanie dzisiejszych partii typu PiS, PO czy Lewica. Polska była bowiem pod zaborami Niemiec, Rosji i Austrii. Dlatego głównym punktem programu było odzyskanie przez nasz kraj upragnionej niepodległości. Zaś zjazd założycielski miał miejsce… w lesie.

Piłsudski zawdzięcza także Sulkiewiczowi wolność. Gdyby nie ucieczka przyszłego naczelnika Polski z petersburskiego szpitala, to kto wie jakby potoczyły się losy Rzeczpospolitej. A tak, po latach prowadzonego terroru na zaborcy, Piłsudski, Sulkiewicz i reszta doczekali się upragnionej szansy. W 1914 roku wybuchła I wojna światowa. Działacze PPS uformowali ze swoich bojówek wojsko i ruszyli, by odzyskać krajowi miejsce na mapie. Niestety “towarzysz Michał” upragnionej wolnej Polski nie doczekał. Zginął 18 września 1916 roku na polu bitwy pod Sitowiczami (dzisiaj Ukraina). Prochy Sulkiewicza sprowadzono w listopadzie 1935 roku do Warszawy i złożono na Cmentarzu Wojskowym na Powązkach.

Na Aleksandra Sulkiewicza olbrzymi wpływ miała postawa jego rodziny wobec wydarzeń związanych z losami Rzeczypospolitej. Tatarzy od wieków służyli Polsce i nigdy nie szczędzili wysiłków w jej obronie — uważając ją za swoją Ojczyznę. Stąd dziś między innymi tatarska wioski na Podlasiu – Kruszyniany czy Bohoniki. Walka tatarów u boku Jana III Sobieskiego to jedno, ale przykładów zbrojnego wsparcia dla Polski jest więcej. W czasie konfederacji barskiej pułkownik Józef Bielak pradziadek Sulkiewicza zebrał ok. 400 Tatarów i oddał się pod rozkazy dowódców polskich. Polscy muzułmanie brali także udział w powstaniu kościuszkowskim. W walkach wyróżnili się m.in. Józef Bielak, pułkownik Jakub Azulewicz, pułkownik Mustafa Achmatowicz.

Patriotyzm i miłość do Polski silnie zakorzenione były w domu rodzinnym Sulkiewicza. Brat matki Aleksander Stefan Kryczyński, który obok wielu Tatarów, brał czynny udział w powstaniu 1863 roku został skazany na śmierć, a w wyniku amnestii zesłany na Syberię. Szczególny wpływ na swego syna i jednego z ojców polskiej niepodległości miała matka, która oprócz wychowania religijnego szczególną uwagę poświęcała także wychowaniu patriotycznemu. Za swój obowiązek uważała wychowanie syna w tradycji narodowej. Trzeba powiedzieć, że jest się to udało bezbłędnie. W pamięci potomnych Sulkiewicz zawsze pozostanie jako cichy i skromny bohater, który w nielegalnej pracy rewolucyjnej obrał sobie najtrudniejszy, najmniej efektowny, ale najbardziej odpowiedzialny dział pracy. Każdy, kto się z nim stykał, zachował jak najlepsze o nim wspomnienie. Nikt mu w PPS nie dorównał jako konspiratorowi.

Szkoda tylko, że wspaniałego życiorysu nie dostrzeżono za bardzo w naszym regionie. Ani w Białymstoku, ani Suwałkach, ani Sejnach, ani nawet w związanej mocno z Tatarami Sokółce – nie ma choćby ulicy Iskandera Mirzy Duzmana Bega Sulkiewicza (lub po prostu Aleksandra Sulkiewicza). Póki co tylko Tatarzy pamiętali o swoim bohaterze. Muzułmański Związek Religijny w RP w setną rocznicę śmierci Sulkiewicza zorganizował uroczystości. Było to w 2016 roku. O dzielnym działaczu niepodległościowym można także się dowiedzieć odwiedzając Bohoniki czy Kruszyniany.

Podlaskie się wyludnia! Nawet Białystok traci mieszkańców. Zobacz najnowsze dane.

Podlaskie się wyludnia! Nawet Białystok traci mieszkańców. Zobacz najnowsze dane.

Jest takie powiedzenie – każdy kij ma dwa końce. Dlatego to co dla jednych może być wadą – dla innych zaletą. W tym przypadku mowa tu o pewnym procesie, który będzie miał miejsce w ciągu najbliżej dekady. Wyludnianie się gmin. Zostało bowiem policzone – gdzie, ile ubędzie ludzi. Jest to dosyć ciekawa informacja dla wszystkich tych, którzy na przykład szukają świętego spokoju. Przykład Sejn i okolic tego miasteczka pokazał, że tam pandemia dotarła bardzo późno. Ogólnie – jeśli wierzyć specjalistom, to z powodu zmian klimatycznych – różnych pandemii będzie coraz więcej. Nawet minister zdrowia pokusił się o stwierdzenie, że “powrót do normalności” nigdy już nie nastąpi – w tym właśnie kontekście. Dlatego też jeżeli nie zamierzacie całe życie spędzić w maseczce, to raczej rozważajcie wyprowadzkę z dużych miast. Tak robi coraz więcej osób. Dane GUS wskazują jasno – wyludnia się Białystok, a zaludniają się wszystkie gminy dookoła (oprócz gminy Zabłudów). W Podlaskiem są też jednak małe gminy, które się mocno wyludniają.

Zgodnie z danymi GUS najbardziej wyludniające się miejsce w Polsce w przeciągu najbliżej dekady to będzie Hel. Dlatego jeżeli marzycie o mieszkaniu nad morzem – to właśnie tam poza sezonem turystycznym będzie spokój największy. Jeżeli jednak nie lubicie turystów albo ogólnie tłumów, to koniecznie wybierzcie Podlaskie. Dubicze Cerkiewne w ciągu dekady stracą 17,1 proc. swoich obecnych mieszkańców, Milejczyce – 16 proc., Orla – 14,6 proc., Czyże – 13,3 proc., Nurzec-Stacja – 12,9 proc., Grodzisk – 12,5 proc., Czeremcha – 12,1 proc., Szudziałowo – 11,3 proc.

Zestawiając to z danymi z reszty Polski – nigdzie nie będzie się tak wyludniać jak w Podlaskiem. Trochę mniej ubędzie ludzi w Lubelskiem oraz na Warmii i Mazurach. Dlatego jeżeli te dane napawają Was optymizmem, a nie pesymizmem, to możecie już planować zamieszkanie właśnie w tych gminach.

Niesamowite odkrycie. Pod tynkiem znajdował się wizerunek mnicha!
fot. Wojewódzki Urząd Ochrony Zabytków w Białymstoku

Niesamowite odkrycie. Pod tynkiem znajdował się wizerunek mnicha!

Czegoś takiego nikt się nie spodziewał. Podczas prac renowacyjnych w sejneńskim klasztorze odkryto XVII-wieczne polichromie. Po skuciu tynku ujrzano wizerunek mnicha. W podominikańskim klasztorze w Sejnach trwają prace budowlane związane z adaptacją obiektu na cele muzealno-wystawiennicze. Malowidło znajduje się w części zachodniej budynku. Podczas prowadzonych prac został odkryty także otwór okienny wraz z fragmentem stolarki okiennej. Zgodnie z zaleceniami Podlaskiego Wojewódzkiego Konserwatora Zabytków oba relikty zostaną zachowane.

Skąd wiadomo, że pochodzi ono z XVII wieku? Jest to najprawdopodobniejsza hipoteza, bo wówczas w Sejnach przebywali Dominikanie, budowę klasztoru ukończyli po 1690 roku. Dlatego też bardzo możliwe, że i polichromia powstała również w tym samym czasie. Dominikanie przybyli do Sejn w 1603 roku. Ich tymczasowa siedziba mieściła się w drewnianych zabudowaniach w pobliżu kościoła. Projekt kompleksu klasztoru z kościołem został wykonany przez nieznanego architekta około 1610 roku. Styl budowli zaplanowano w formach późnorenesansowych, był realizowany etapami, a prace trwały kilkadziesiąt lat.

Podczas zaborów klasztor został zubożony. W pewnym momencie zakonnicy przenieśli się do Różanegostoku. Ostatni dominikanie opuścili sejneński klasztor 1 grudnia 1804 roku, odeszli wydziedziczeni przez najeźdźcę. W okresie Księstwa Warszawskiego, w roku 1807 w zabudowaniach poklasztornych rozpoczęło działalność liceum, którego rektorem został ks. Wojciech Szwejkowski. Liceum funkcjonowało do 1841 roku. W pewnym momencie jednocześnie w budynku funkcjonowało seminarium. Było tam do początku 1915 roku. W lutym 1915 roku w pomieszczeniach poklasztornych, rozlokował się szpital wojenny. Po II wojnie światowej do lat 70-tych w budynku dawnego klasztoru funkcjonowała szkoła zawodowa. Przez te wszystkie lata wizerunek mnicha czekał na “lepsze czasy”. Te właśnie nastają, dzięki czemu polichromia znów będzie cieszyć oko.

Majówka 2021. Nasze 5 propozycji na fantastyczny weekend w Podlaskiem!
fot. P. Jakubczyk

Majówka 2021. Nasze 5 propozycji na fantastyczny weekend w Podlaskiem!

Majówka 2021 będzie trwała 3 dni oraz w związku z decyzją rządu – wszystkie hotele i inne miejsca noclegowe pozostaną zamknięte. Oznacza to, że ewentualne planowanie dłuższego wyjazdu jest mocno utrudnione. Co nie oznacza, że nie jest możliwe. Dlatego jeżeli macie możliwość pozostania w regionie na noc lub też mieszkacie na tyle blisko, by codziennie wracać do domu – te propozycje będą dla Was.

Wyżary zawsze w modzie

Ostatni rok to miejsce przeżywa nieustanne oblężenie. Bagna w środku lasu tak zachwycają, że co chwilę ktoś tam podjeżdża samochodem, rowerem czy też spaceruje po okolicy. Wyżary to przede wszystkim 3 miejsca – okazały zbiornik wodny (bez możliwości kąpieli) wraz z wiatą grillową, mini-wieża widokowa na polanę oraz kładka na bagno – Sianożątka.

Można tam dojechać samochodem od miejscowości Radunin, a można też pojechać od maja codziennie pociągiem Białystok – Waliły i dojść piechotą. Sianożątka znajdują się 7 km od stacji. Zbiornik wodny odrobinę dalej. Zaprowadzi nas leśna droga prowadząca Puszczą Knyszyńską.

Jeżeli wybierzemy się rowerem – to także możemy zabrać go do pociągu, a następnie zaliczyć Wyżary – Królowy Most i Kołodno – Supraśl. Jeżeli wyjedziemy z Białegostoku i tam planujemy wracać, to trasa wyniesie 50 km.

Kolejką po Puszczy

Puszcza Białowieska to drugi kierunek, który można obrać na Majówkę 2021. Szczególnym zainteresowaniem powinniśmy w tym roku obdarzyć Hajnówkę. Po pierwsze po latach jest tam nareszcie dobry dojazd koleją z Białegostoku, a po drugie na miejscu funkcjonują fantastyczne kolejki wąskotorowe. Możemy się przejechać do miejscowości Topiło w środku Puszczy Białowieskiej, a tam pójść na długi leśny spacer i wrócić kolejnym połączeniem. Można też pojechać w tą i z powrotem z przerwą na relaks w okolicznym barze na świeżym powietrzu.

Sam przejazd kolejką wąskotorową to także atrakcja sama w sobie. Można przez okna obejrzeć dzikie zakątki Puszczy Białowieskiej, podziwiać przyrodę oraz oddychać świeżym powietrzem.

Kładki na rozlewiskach

Wiosna to idealny czas żeby podziwiać rozlewiska. Dlatego też powinniśmy wybrać się do Śliwna, gdzie czekają na nas piękne – odnowione kładki z różnymi punktami widokowymi oraz platformami do przepływania po rozlewiskach. Niestety w tym roku należy tylko zajrzeć do Śliwna, gdyż wójt Waniewa – znajdującego się po drugiej stronie rozlewisk obiecywał remont swojej części kładek, ale na obietnicach tylko się skończyło. Do Śliwna możemy dotrzeć samochodem albo rowerem (około 25 km). Można też próbować powrotu przez pobliskie Baciuty. Są one odległe o 14 km. Zatem śmiało możecie zaplanować nawet rowerowy wypad rodzinny.

Warto także zajrzeć do Kruszewa, gdzie znajduje się nie tylko zerwany most i piękny widok na rozlewiska, ale także prywatna wieża widokowa, z której oczywiście można korzystać. Warto też zabrać ze sobą lornetki – jeżeli macie. Rozlewiska to miejsce, gdzie dostrzeżemy wiele niezwykłych gatunków ptaków.

Od Podlaskich Wydm po Kanał Augustowski

Jeżeli do tej pory nazwa Grądy-Woniecko nic Wam nie mówiły to powinno w tym roku się to zmienić. Od tej miejscowości warto zrobić sobie dłuższą wycieczkę zachodnimi terenami regionu, by zobaczyć wiele pięknych, dzikich zakątków. Tym razem potrzebny będzie samochód. Cała trasa to 165 km.

Prowadzi ona przez niesamowite tereny. W Grądach-Woniecko znajdują się podlaskie wydmy, następny punkt to Stara Łomża i okoliczny park krajobrazowy. Później Wizna i Góra Strękowa – gdzie przypomnimy sobie trochę historii. Następnie długa podróż przepiękną drogą w Białowieskim Parku Narodowym. Po drodze zatrzymajmy się na kładce do bagien, gdzie można zobaczyć łosie. Następnie na końcu tej drogi będzie Osowiec-Twierdza, gdzie nie tylko możemy zwiedzić fort, ale także spędzić czas na wspaniałych kładkach. Kolejny przystanek to Dolistowo Stare i droga wzdłuż Biebrzy do miejscowości Kopiec. Tam kierujemy się na Kanał Augustowski i Śluzę Sosnowo praz dalej na Rajgród, gdzie skończymy naszą wycieczkę podziwiając górę zamkową oraz przepiękny półwysep. Warto na miejscu wypożyczyć sprzęt pływający, by odpocząć na tafli jeziora.

Majówka na wodzie

Ostatnią propozycją jest Augustów. W ostatnich latach powstało tam wiele interesujących miejsc do spacerów, jednak my oprócz tego chcielibyśmy Wam zaproponować skorzystanie z augustowskiej żeglugi, którą można pływać po jeziorze Necko a także po dzikiej Rospudzie. Alternatywnie można wybrać się w rejs po Kanale Augustowskim. Relaks na wodzie, wpatrywanie się w nią i spędzanie czasu na burcie na pewno spowoduje, że majówka będzie udana.

Przypomnijmy też, że jest nowa droga prowadząca do Augustowa. Została wyremontowana i warto z niej korzystać. Przede wszystkim unikniemy stania w korkach – gdy zatka się wjazd do miasta. Oprócz tego można zrobić trasę Supraśl – Poczopek – Krynki (Kruszyniany), a następnie Sokółka, Dąbrowa Białostocka, Lipsk i Augustów. Będzie dłużej, ale też zobaczymy dużo więcej atrakcji.

Niezależnie który wariant z naszej propozycji przypadnie Wam najbardziej do gustu – życzymy udanego weekendu!

Podróże 2021. Co będzie popularne w Podlaskiem? Jak zaplanować wyjazd?

Podróże 2021. Co będzie popularne w Podlaskiem? Jak zaplanować wyjazd?

Po upalnych i suchych latach, krótkich zimach bez śniegu, brakach wiosen i jesieni tegoroczna pogoda może zaskakiwać, bo jest dokładnie taka jak w porzekadłach ludowych. Luty – podkuj buty, w marcu jak w garncu, kwiecień plecień bo przeplata – trochę zimy trochę lata. Jak tak dalej pójdzie, to pogoda może być kapryśna przez cały ten rok. A to nakazuje zrewidować dotychczasowe plany turystyczne.

Na początku będzie mniej jeżdżenia nad rzeki i jeziora, a więcej zwiedzania lasów i ciekawych wsi oraz innych miejsc, gdzie wiatr, deszcz czy niska temperatura nie będą dokuczać. Takich miejsc nie brakuje również na Podlasiu. Mamy przecież mnóstwo atrakcji w Białowieży i Puszczy Białowieskiej czy Puszczy Knyszyńskiej. Pomiędzy nimi mamy Krainę Otwartych Okiennic oraz kolorowe cerkwie i meczety. Mniej atrakcyjne za to mogą być miejsca, gdzie przestrzenie są otwarte – czyli Narwiański Park Narodowy, Biebrzański Park Narodowy czy okolice rzeki Bug. Oczywiście, gdy przyjdzie już pełnia lata – to także i tam pojawią się zwiedzający.

Dlatego też jeżeli planujecie zwiedzać Podlaskie, to zacznijcie właśnie od tych pierwszych miejsc, które wymieniliśmy, a te drugie zostawcie na później. Dzięki temu – niezależnie od kapryśnej pogody – wszystkie wypady powinny być udane. Oczywiście na bieżąco będziemy na naszym portalu podsuwać propozycje, dlatego nie zapomnijcie odwiedzić także i nas.

Featured Video Play Icon

Kochasz obserwować niebo? Pod tym względem Podlasie świetnie się nadaje.

Utalentowany twórca Szczepan Skibicki stworzył film, w którym widać jak wiele dzieje się na niebie, gdy je uważnie obserwujemy – szczególnie za pomocą aparatu fotograficznego. Podlasie do obserwacji nadaje się wyjątkowo. Jest bardzo wiele miejsc w Polsce, gdzie jest tak dużo sztucznego światła nocą, że obserwacja nieba nie jest możliwa. A im ciemniej tu na dole, tym więcej na nim widać.

Idealnie do obserwacji nadają się nasze Puszcze – Białowieska, Knyszyńska i Augustowska. Pod warunkiem, że księżyc nie jest w pełni i nie jest blisko ziemi. Gdy jest inaczej – to nawet w środku ciemnego lasu jest bardzo jasno – a nasz satelita jest jak wielka latarnia. Dlatego też, by zacząć przygodę z nocnym niebem należy najpierw nauczyć się pewnych prawidłowości – kiedy są wschody i zachody słońca, kiedy pojawia się na niebie księżyc i w jakim stopniu, a także co przedstawia nocne niebo. Dodamy tylko, że są do tego aplikacje na komórki, które ułatwią zadanie na początek.

Niebo u góry jest także miejscem, gdzie możemy natrafić na coś, co wygląda jak jasna gwiazda a nią nie jest – mowa tu o międzynarodowej stacji kosmicznej. Do tego możemy raz na jakiś czas zaobserwować sznur jasnych punktów – to z kolei satelity Eleona Muska – który w kosmosie zakłada internet pod nazwą “Starlink”. Są także raz na jakiś czas zjawiska wyjątkowe i nieczęste – na przykład zorza polarna, która potrafi dotrzeć także na Podlasie.

Warto zainteresować się nocnymi obserwacjami nieba z aparatem – szczególnie, gdy za oknem jest coraz cieplej. Idealna okazja, by wyskoczyć samotnie lub z kimś na wieczorne oglądanie nieba. Na pewno będzie to niesamowita przygoda oraz świetnie spędzony czas.

Featured Video Play Icon

Kiełbasa wędzona i chleb na zakwasie – zróbcie sami pokarm do koszyka!

Wielkimi krokami zbliża się Wielkanoc. Jej nieodłącznym elementem jest święcenie koszyka z pokarmem. Najbardziej tradycyjny zawiera jajka, kiełbasę, pieczywo i sól. Warto rozważyć czy je kupić i poświęcić czy też podjąć staranie, by samodzielnie stworzyć pokarm. Da to naprawdę dużo satysfakcji. O ile jajka i sól powstają w taki sposób, że możemy je tylko kupić to kiełbasa i pieczywo jest produktem wytworzonym. Na Podlasiu bardzo wiele przywiązuje się uwagi do tradycji i zwyczajów. Dlatego też warto włożyć trochę serca od siebie, by jeszcze bardziej poczuć ich moc i samodzielnie wytworzyć takie produkty.

Ostatnie czasy są takie, że ludzie siedzą w domu przed ekranem komputera lub smartfona. To prosta droga do nieszczęścia. Dlatego też spędzenie czasu przy świątecznym stole z rodziną jest przerwaniem tej zmarnowanej drogi, do której sami siebie prowadzimy. Wielkanoc to nie jest zwykłe święto, bo to też czas by zastanowić się nad tym co w życiu robimy. Śmierć na krzyżu to nie tylko koniec, ale też początek czegoś nowego. Dlatego też warto zastanowić się co w życiu skończyć, by coś nowego zacząć.

Wytworzenie własnych produktów do koszyczka można potraktować właśnie w ten sposób – jako stworzenie czegoś nowego w swoim życiu, poświęcenie tego, a następnie spożycie. Może to natchnie Was również, by w ten sam sposób zmienić inne sprawy swego życia – jedne zakończyć, a innym dać nowy początek, poświęcić i skonsumować. To już pozostawiamy Wam do refleksji. My natomiast skupimy się na tym jak stworzyć własne pieczywo i kiełbasę do koszyka.

Zaczniemy od wędliny. Film – jak ją wykonać obejrzycie powyżej. Potrzebować będziecie następujących składników: Mięso mielone: boczek i łopatkę pokrojona w kostkę. Z przypraw mieloną gorczycę oraz pieprz ziołowy. Potrzebnych będzie też kilka ząbków czosnku (wedle uznania). Nie może też zabraknąć soli. Wszystko to znajdować się powinno w jelicie – więc ich też będziemy potrzebować.

Jeżeli chcecie stworzyć chleb na zakwasie, to musicie zacząć już teraz, bo tworzenie własnych produktów wymaga czasu.

Potrzebować będziecie zakwasu, drożdży, mąki żytniej i soli. Informacje o tym jak wszystko wykonać znajdziecie w filmie powyżej. Nam pozostaje życzyć smacznego!

Featured Video Play Icon

Podlasie jest piękne! Ten film pokazuje najlepsze zakątki regionu.

Trudno jest wybrać jeden najlepszy, bo tych najlepszych zakątków na w Podlaskiem jest całe mnóstwo. Powyższy film pokazuje Białowieski Park Narodowy, Kruszyniany, Bohoniki, Wasilków i Świętą Wodę, a także klasztor w Wigrach. A to tylko ułamek tego, co Podlaskie oferuje zwiedzającym. Znów nadchodzą ciepłe dni, można więc planować turystyczne wypady po regionie. Żeby na spokojnie wszystko zobaczyć – trzeba co najmniej tygodnia.

Jeżeli ktoś chciałby zobaczyć wszystko, to musiałby podzielić sobie województwo na mniejsze kawałki. Oddzielnie zwiedzić południe (namiastka w filmie powyżej), osobno wschód (miejsca z głównego filmu) a także jeszcze osobno północ. Warto też zobaczyć zachód, który trzeba by było podzielić na tereny biebrzańskie, łomżyńskie i ciechanowskie. Niekiedy trzeba byłoby zwiedzać powiatami, żeby nie przeoczyć niczego.

Dlatego też dobrym pomysłem jest przyjechanie do Białegostoku i tu pozostanie na cały czas zwiedzania. Dosyć dobrze skomunikowanie pociągami pozwoli zwiedzić część. W bardziej niedostępne miejsca dojedzie też autobus. W ostateczności można skorzystać z wynajmowania samochodu. Oczywiście to wszystko zakładając, że nie macie własnego środka transportu, aczkolwiek w dzisiejszych czasach to rzadkość.

Niech te filmy będą namiastką tego co można na Podlasiu zobaczyć. Właściwą wycieczkę zorganizujcie samodzielnie – da Wam to dużo frajdy. Pomóc może Wam w tym nasz dział “atrakcje” i “turystyka”.

Będzie nowa atrakcja na Podlasiu. Nocowanie w lesie pod gołym niebem!

Będzie nowa atrakcja na Podlasiu. Nocowanie w lesie pod gołym niebem!

W tamtym roku był tylko pilotaż, a teraz już będzie można to robić w wielu miejscach. Mowa o nocowaniu w lasach. Do tej pory było to całkowicie nielegalne, zaś ktoś kto podejmował próby rozbijania biwaku narażał się na mandat. Każdy większy kompleks jest bowiem ostoją dla dzikich zwierząt. Stała obecność człowieka zakłóciłaby ich życie. Dlatego teraz, po przeprowadzaniu “testów” wypracowano najlepsze zasady, by nocowanie w lesie zalegalizować.

W każdym nadleśnictwie w Polsce Lasy Państwowe wyznaczą obszar, gdzie będzie można rozbijać biwak. Miejsca będą gotowe od 1 maja 2021 roku. Każdy wyznaczony teren będzie liczyć około 1,5 hektara. Jeżeli ktoś nie zajmuje się rolnictwem i nie umie sobie wyobrazić takiego obszaru, to podpowiadamy. Jest to tyle miejsca, gdzie deweloper jest w stanie wybudować 6 bloków mieszkalnych.

Co ciekawe, na wyznaczonych terenach będzie można używać kuchenek gazowych. Jedno obozowisko będzie mogło liczyć maksymalnie 9 osób. A ich przebywanie będzie mogło potrwać nie dłużej niż 2 noce. Każdorazowo tego typu wypad trzeba będzie zgłosić do nadleśnictwa. Nie będzie to trudne. Wystarczyć ma wysłanie e-maila i czekanie na potwierdzenie. Oczywiste jest, że po zakończeniu biwaku będzie trzeba po sobie posprzątać.

Obecnie szacuje się iż w Polsce grupa osób interesująca się bushcraftem liczy sobie 40 tys. osób i stale rośnie. Warto pamiętać, że utrzymanie programu będzie zależeć w głównej mierze od osób korzystających. Póki co należy poczekać na informacje z nadleśnictw – które konkretnie tereny wyznaczyli.

 

10 podlaskich miejscówek, które warto odwiedzić w 2021 roku

10 podlaskich miejscówek, które warto odwiedzić w 2021 roku

Wiosną ubiegłego roku, jeszcze przed ogłoszeniem pandemii, pisaliśmy, że Podlaskie będzie turystycznym hitem. Koronawirus i zamknięte granice niejako pomogły w tym jeszcze bardziej. Z niedowierzaniem, w Puchłach obserwowaliśmy masę samochodów na rejestracjach z całej Polski. Podobnie zaskoczyły nas tłumy na Wyżarach, o których wydawałoby się, że mało kto słyszał. Tłumy były także w Hajnówce i Białowieży. W tej drugiej miejscowości, w jednym z najpopularniejszych bistro na jedzenie trzeba było czekać kilkadziesiąt minut. Nie brakowało też ludzi w Augustowie. Warto też wspomnieć o Białymstoku – Rynek Kościuszki pękał w szwach, zaś znalezienie miejsca siedzącego w ogródku graniczyło z cudem.

W tym roku w prognozach będziemy ostrożniejsi. Przez pandemię samorządy nie zrobiły nic, by dalej zachęcać do przyjazdów. Natomiast w telewizji można oglądać na przykład spoty zachęcające do odwiedzenia Austrii. Kraje zachodniej Europy, które przez brak turystyki dostały po kieszeni bardzo mocno, teraz za wszelką cenę będą chciały przyciągnąć tłumy spragnionych po lockdownach do siebie. Tym tekstem chcemy zachęcić wszystkich tych, którzy w Podlaskiem już byli i chcą teraz zaczerpnąć naszego regionu jeszcze bardziej. Oto 10 miejscówek, które warto zobaczyć w 2021 roku. Naszą listę będziemy przedstawiać od północy po południe i zachód.

Burniszki – gdzie diabeł mówi dobranoc

Jeżeli spojrzymy na mapę, to bez wątpienia jest to bardzo odległe miejsce. Suwalszczyzna zachwyca, a w Burniszkach panuje specyficzna atmosfera, dzięki której jeżeli macie ochotę, to możecie spędzić nawet całe lato nie nudząc się. Cisza, spokój, piękne i czyste jezioro, wyjątkowe powietrze. Czego chcieć więcej?

Giby nad jeziorami

Atutem podsejneńskich Gib są oczywiście piękne i czyste jeziora, ale jeżeli komuś siedzenie nad zbiornikiem wodnym nie starczy i chce czegoś więcej, to bardzo dobrze trafił. Niezależnie czy z rowerem czy z samochodem – Giby to idealna baza wypadowa na Litwę i jej wszystkie atrakcje – Wilno, Troki, Druskieniki, Kowno i Kłajpeda.

Śluza Dębowo

Biebrzański Park Narodowy jest gigantyczny i polecenie jednego miejsca na tym obszarze byłoby błędem. Dlatego też pierwsza miejscówka będzie fantastyczna na długie spacery, wędkowanie czy zwiedzanie dzikich okolic. Niedaleko znajduje się także Suchowola. Piękne miasteczko, w którym można bardzo miło spędzić czas poznając różne zakątki. Warto też zainteresować się osobą ks. Jerzego Popiełuszki, związanego z Suchowolą.

Woźna Wieś

Jezioro Dreństwo

Druga miejscówka w Biebrzańskim Parku Narodowym to idealne miejsce do wypoczynku całą rodziną. Jest to raj dla rowerzystów, którzy mogą wybierać się na eskapady pomiędzy lasami Parku, a jeziorami – Tajenko, Dreństwo i Rajgrodzkim.

Pentowo – Europejska Wieś Bociania

Jeżeli szukacie mocno wiejskiego klimatu, to zaszycie się na odpoczynek w Pentowie będzie świetnym pomysłem. Długie spacery, rowery, ogniska, wiejskie jadło i świeże powietrze, a to wszystko w otoczeniu naszych pięknych, polskich bocianów sprawią, że Podlaski wypad będziecie wspominać długo i szczęśliwie. W Pentowie znajduje się kilkadziesiąt gniazd. Są też wieże obserwacyjne.

Plaża Stary Dwór

Na wschodzie województwa także czeka nas miła niespodzianka. Plaża nad zbiornikiem Siemianówka to świetne miejsce by się opalać, uprawiać sporty plażowe, grillować i biesiadować. Kąpać się nie polecamy, bo woda nie jest najczystsza, ale jednego tam nie zabraknie – ciszy i spokoju, tłumów w Starym Dworze nie uświadczycie.

Teremiski

Miłośnicy Puszczy Białowieskiej oraz żubrów, a także fani fotografii nocnej docenią Teremiski. Miejsce nieopodal Białowieży cenią sobie wszyscy ci, którzy lubią las. Nie brakuje też w tych okolicach żubrów i innych dzikich zwierząt – jeleni czy wilków. To także dobre miejsce jeżeli kochamy obserwować gwiazdy nocą. Jest tam tak ciemno, że na niebie dostrzeżemy mnóstwo gwiazd. A dzięki aparatowi możemy nawet zdobyć świetne ujęcia roju meteorów.

Topiło

Drugim miejscem w Puszczy Białowieskiej jest Topiło, gdzie możemy dojechać z Hajnówki kolejką Wąskotorowa. A gdy już tam będziemy, to warto zostać kilka dni spacerując po puszczy i tak jak w Teremiskach – obserwować dzikie zwierzęta i nocne niebo. Cisza i wspaniałe powietrze będą miłym dodatkiem.

Mielnik – moc atrakcji

Miasteczko nad Bugiem obfituje w wiele ciekawych miejsc, które można odwiedzić pomiędzy plażowaniem. Jest kopalnia kredy z tarasem widokowym, są alpaki czy góra zamkowa. Jest także możliwość zorganizowania spływu kajakowego. Można również przeprawić się promem na drugi brzeg, gdzie będzie województwo mazowieckie. Tam również atrakcji nie brakuje.

Nowogród

Ostatnią miejscówką, o której warto wspomnieć jest Nowogród – na zachodzie Podlaskiego. Na pewno spodoba się tam wszystkim miłośnikom historii. Koniecznie odwiedźcie Skansen Kurpiowski, gdzie jest mnóstwo drewnianej architektury. Warto też poznać historię Stacha Konwy. Zapoznajcie się także z historią walk z 1944 roku, które upamiętnia czołg i działa artyleryjskie. W Nowogrodzie jest także plaża oraz miejsce, gdzie Narew łączy się z Pisą. Spacerując wzdłuż tej pierwszej rzeki – napotkamy dawne schrony. Były to tak zwane punkty oporu.

To tyle jeżeli chodzi o zwiedzanie Podlaskiego w 2021 roku. Musimy jednak dodać, że w kolejnych latach również będzie można te miejscówki zwiedzić. Serdecznie zapraszamy!

Jesteśmy już bardzo blisko do odstrzału wilka. Myśliwi zacierają ręce!

Jesteśmy już bardzo blisko do odstrzału wilka. Myśliwi zacierają ręce!

Myśliwi zacierają ręce na myśl o tym, że będzie można strzelać do wilka. Mimo, że to zwierzę pod ścisłą ochroną, to wokół niego dzieje się wiele. Można powiedzieć, że jesteśmy o dwa kroki od legalnego odstrzału tych pięknych i bardzo potrzebnych naturze zwierząt. Niestety wilki konkurują z myśliwymi, gdyż ich celem jest dokładnie ta sama zwierzyna – stara i chora, którą trzeba eliminować ze stada. Dlatego myśliwi wręcz marzą o strzelaniu do konkurentów. Ponadto to dla nich nowe trofeum w kolekcji.

Zacznijmy jednak po kolei. Obecnie ochrona wilka jest bardzo ścisła, więc praktycznie nie ma możliwości legalnego zabicia tego zwierzęcia. Można je bezkarnie zabijać na Białorusi i w Rosji. Tam też jeżdżą wycieczki myśliwych, by realizować swoje krwawe pasje. W polskiej polityce istnieje ogromne lobby myśliwskie, które ma ogromny wpływ na to, że ochrona przyrody w Polsce nie jest na takim samym poziomie, jak w innych krajach Unii Europejskiej. Ta ochrona jest tylko na papierze. W praktyce jednak lasy toną w śmieciach, deweloperzy budują w rezerwatach, a ściśle chronione zwierzęta są zabijane przez ludzi.

Jeżeli chodzi o wilka, to ten ma jeszcze gorzej. Lata komunizmu w Polsce i tępienie tego zwierzęcia, wpajanie dzieciom bajki o złym wilku i Czerwonym Kapturku sprawiło że ludzie ich się boją. Swoje dokładają też bezmyślni dziennikarze, którzy do dziś, w licznych publikacjach straszą ludzi wilkiem, być może nie zdając sobie sprawy jakie będzie miało to konsekwencje w przyszłości. Akcja powrotu do zabijania wilków trwa od kilku lat. Zaczęło się od medialnej nagonki na wilka – strasząc zagryzieniami zwierząt i sugerowaniem, że ludzie będą następni. Od czasów wojny były tylko 4 przypadki, że zwierzę to zabiło człowieka. Zagryzając bydło rolnikom – zwierzęta te uczą swoje młode polowań, a rolnicy dostają odszkodowania. Swoje dołożył tez sam premier, który wizytując Biebrzański Park Narodowy publicznie stwierdził, że “z wilkiem też sobie poradzimy”, co wywołało wielką konsternację ówczesnego dyrektora parku.

Od 1 sierpnia 2020 roku można polować na szakala złocistego. Jest to “kuzyn” wilka. Zaobserwowano o go w Polsce w 2015 roku. Klimat się ocieplił, to zwierzęta zaczęły migrować na północ. I tak pojawiły się w naszym kraju. Ku zaskoczeniu wszystkich, nieżyjący już minister środowiska Jan Szyszko zezwolił w 2017 na odstrzelenie tego gatunku. Było tylko nałożone moratorium, które już się skończyło. Cały szkopuł w tym, że szakala bardzo łatwo pomylić z wilkiem. Dlatego też zabicie tego drugiego jest już niejako półlegalne, bo myśliwi będą mieli wytłumaczenie jakby co. Ministrowie się zmieniali, a zezwolenie dalej trwa.

To jeszcze nie wszystko. Wiosną 2020 roku martwego wilka znaleziono w gminie Narewka, w rejonie Puszczy Białowieskiej. Zwierzę zostało zastrzelone. W grudniu – w Podlaskiem znaleziono dwa martwe wilki. Jeden w Biebrzańskim Parku Narodowym został również zastrzelony przez człowieka. Trzeci znaleziony w okolicach Sejn (Puszcza Augustowska) zginął najprawdopodobniej w walce z innym zwierzęciem. Wilki giną też podczas zderzenia z samochodem. Warto jednak skupić się na samych przestępstwach. Domniemuje się, że skoro wykryto dwa przypadki zastrzelenia przez człowieka, to znaczy że tych przypadków jest znacznie więcej. Zatem można już mówić o regularnym wybijaniu. Nie widać też głosu oburzenia wśród polityków – którzy nadają ton dyskusji publicznych w Polsce. A to już dwa kroki od legalizacji.

Jaki będzie ostatni krok przed nią? Człowiek. I ten już się pojawił. Ludzie mieszkający w Puszczy Białowieskiej zaczęli skarżyć się na wilki. Tak, to nie żart. Zamieszkali w dziczy, a teraz skarżą się na dzikich współlokatorów. Przypomina to sytuację, gdy miastowi przeprowadzili się na wieś i zaczęli donosić na rolników, że prowadzą uciążliwe prace. Ludzie zaczęli skarżyć się, że wilki przestały ich się bać i coraz częściej widać je we wsi. Dziwne, że regularnie nawiedzające wioski żubry jakoś ich nie straszą. To właśnie wymiar propagandy uprawianej przez dziennikarzy – idiotów. Straszeniem ludzi doprowadzą do tego, że politycy zezwolą na odstrzał. Wtedy równowaga w naturze znów zostanie zakłócona. W efekcie wzrośnie zapotrzebowanie na myśliwych, bo liczba kopytnych wzrośnie na tyle, że młode drzewa w lesie nie będą mogły się rozwijać. Teraz szkody są dużo mniejsze, bo kopytne obgryzając młode drzewa cały czas są czujne i płochliwe.

Gdy drzewa nie będą mogły się rozwijać, to Puszcze Białowieska, Augustowska i Knyszyńska zamienią się w stepy, a Biebrzański Park Narodowy z bagna w pustynię. Człowiek natomiast po zniszczeniu swojego środowiska będzie musiał migrować tam, gdzie życie będzie jeszcze możliwe. Oczywiście to wszystko nie stanie się w rok, a przez dziesięciolecia. Po to musimy właśnie przestrzegać zrównoważonego rozwoju. By ten pyszny tort zostawić też pokoleniom, bo zjadając go teraz w całości zaszkodzimy i sobie i naszym dzieciom, wnukom i prawnukom.

Featured Video Play Icon

Podlaskie lasy idealne do odpoczynku, medytacji i nabrania sił

Wystarczy obejrzeć powyższy film, by nabrać ochoty na spacery po lesie. Ale nie tylko! Nasze podlaskie knieje idealnie nadają się do odpoczynku, medytacji i nabrania sił na kolejne dni czy tygodnie. Wszystko za sprawą wyjątkowej atmosfery jaka w nich panuje. Czy wpływa na to duch historii? Pozostałości po pogańskiej Litwie? Wystarczy wybrać się do lasu, zamknąć oczy i wsłuchać się w las.

Medytacja

Za tym hasłem kryje się głownie ćwiczenie umysłu. Dlatego odpowiednio wytrenowany ale i wypoczęty mózg da nam dużo siły witalnej oraz inspiracji umysłowej. Dzięki medytacji możemy rozwinąć swoje wnętrze o jeszcze głębsze odczuwanie cierpliwości, przebaczania, wielkoduszności czy współczucia. Dzięki temu na pewno będzie lepiej nam się współpracowało z innymi ludźmi. A nie oszukujmy się, to przecież najczęściej za ich sprawą jesteśmy tak zmęczeni. Medytacja pomaga również zwalczyć nadciśnienie, depresję i stany lękowe. Las natomiast jest potrzebny jako miejsce do przeprowadzania medytacji. W domu komputer, telewizor, dzieci czy druga połówka często utrudniają w znalezieniu chwili dla siebie.

Więcej tutaj:

https://podlaskie.tv/medytacja-zdrowia/

Jaki las wybrać?

Wracając do samych lasów, to w naszym pięknym podlaskim regionie nie brakuje zarówno wielkich kompleksów leśnych jak i małych lasków blisko miasta. My jednak stoimy na stanowisku, że udany odpoczynek w lesie jest wtedy, gdy przebywamy w nim przez cały dzień, a odważni też w nocy. Przebywanie na zewnątrz jest wpisane w naturę człowieka, zaś siedzenie w mieszkaniu jest dla niego nienaturalne, dlatego też im więcej przebywamy poza domem tym lepiej dla nas. Jednak wyjście do miasta, gdzie jest pełno betonu i spalin może nam raczej nie pomóc, potrzebujemy bowiem kontaktu z naturą.

 

Najbliżej Białegostoku jest Puszcza Knyszyńska. W jej otulinie znajduje się choćby bardzo popularny Supraśl. Jeżeli dysponujemy samochodem to możemy też zapuścić się dalej – na popularne ostatnio Wyżary, Waliły, Sokole, Zubki Białostockie, a także Poczopek czy Kołodno. Warto też pamiętać, że Puszcza znajduje się również w Czarnej Białostockiej i jej okolicami jak Czarna Wieś Kościelna czy Ratowiec. Wszystkie te miejsca mają mnóstwo ścieżek do całodziennych spacerów.

 

Jeżeli planujemy spędzić więcej dni w Puszczy to dobrym miejscem będzie Białowieża i Puszcza Białowieska. Tam jest najbardziej rozbudowana baza noclegowa, ale też wiele ciekawych miejsc do zwiedzania czy też atrakcji dla osób, które na co dzień nie interesują się przyrodą. Między innymi zobaczymy różnorodne rezerwaty, przejedziemy się kolejką wąskotorowa czy też zwyczajnie pochodzimy w otoczeniu pięknej nautry. To oczywiście w przerwie od medytacji. Chyba, że chcecie totalnie się wyciszyć, to raczej szukajcie miejsca na północy Puszczy Białowieskiej, bliżej zbiornika Siemianówka, gdzie będziemy mogli na przykład obserwować ptaki czy żubry.

 

Warto też pamiętać o Puszczy Augustowskiej, o której mówi się najmniej. To bardzo dobre miejsce zarówno do medytacji – szczególnie Studzieniczna pod Augustowem, Wigry pod Suwałkami czy Giby pod Sejnami. Każde z tych miejsc jest warte odwiedzenia i każde idealnie nadaje się, by kilka dni lub tyle ile ktoś potrzebuje psychicznie odpocząć od otaczającej nas codzienności. Będziemy tam odpoczywać nie tylko w pięknych lasach, ale także w otoczeniu jezior. Jest wiele miejsc do spacerów, a także możliwość rejsu statkami. Atutem jest także dobrze rozbudowana baza noclegowa.

Perseidy 2020. To będą niezapomniane noce! Zobaczcie, gdzie w regionie można podziwiać spadające gwiazdy.
Zdjęcie wykonane w okolicach Niewodnicy

Perseidy 2020. To będą niezapomniane noce! Zobaczcie, gdzie w regionie można podziwiać spadające gwiazdy.

Najbliższe noce warto spędzić na powietrzu. A konkretnie gdzieś, gdzie jest bardzo ciemno, bo na niebie zapowiada się niesamowity spektakl. Jak co roku Ziemia będzie ułożona w taki sposób, że będzie można oglądać rój meteorów – Perseidy. Gołym okiem będzie widać mnóstwo spadających gwiazd. Ktoś, kto kiedykolwiek widział to na żywo doskonale wie, jak bardzo fascynującee jest oglądanie Perseidów. Ktoś, kto tego nie robił – koniecznie musi spróbować!

 

Perseidy czyli noce spadających gwiazd są każdego roku w połowie lipca i widać je prawie do końca sierpnia. Najwięcej meteorów dostrzeżemy z 12 na 13 i 13 na 14 sierpnia. Trzeba tylko znaleźć jakieś miejsce, gdzie jest bardzo ciemno a światła miasta nie dochodzą. Polecamy Puszczę Białowieską, Narwiański Park Narodowy, Biebrzański Park Narodowy, Puszczę Knyszyńską albo którąś z górek na Suwalszczyźnie. Kawałek polany, koc, wino na rozgrzanie, druga osoba do towarzystwa. To wszystko zagwarantuje Wam niezapomnianą noc!

 

Wiele osób próbuje sfotografować choć jeden meteoryt. Jest to jak błyśnięcie podczas burzy, więc nie liczcie na refleks. Da się jednak to zrobić ustawiając w aparacie lub komórce fotografowanie interwałem. Wtedy co sekundę aparat wykonuje fotografię, a my liczymy na to, że po kilkuset próbach trafi chociaż raz. Dobrze jest też mieć obiektyw szerokokątny lub taki, który polem widzenia obejmuje 180 stopni. Wtedy da się złapać wszystko, co na niebie się dzieje. Życzymy powodzenia w obserwacjach!

Featured Video Play Icon

Puńsk to mała Litwa w Polsce. Warto ją odwiedzić.

6 lipca to dzień wyjątkowy dla naszego sąsiada – Litwy. Dzień ten uznaje się za święto państwowe na pamiątkę Króla Mendoga, założyciela Wielkiego Księstwa Litewskiego. Według historyków był koronowany właśnie 6 lipca 1253 roku. A wspominamy o tym przede wszystkim dlatego, by przypomnieć, że na terenie Polski, w województwie podlaskim – w Puńsku żyje mniejszość litewska, która również 767 rocznicę świętowała. Według ostatniego spisu powszechnego Litwini w Polsce to prawie 6 tysięcy osób.

 

Puńsk a lokalnie Punskas jest obecnie wsią, ale do 1852 roku był miastem. Jego historia jak i sąsiednich terenów wiąże się oczywiście z istnieniem plemiona Jaćwingów. W czasach średniowiecznych były to tereny często odwiedzane przez Wielkich Książąt Litewskich. Okazałe lasy stanowiły idealne miejsce do polowań. W I rzeczypospolitej Puńsk i jego okolice nazywane były Sudowią, która w wyniku wojen i zaborów była raz Litwą, raz Polską, raz Prusami oraz Rosją. Puńsk miał też swój epizod, gdy większość mieszkańców stanowili Żydzi. Po Bitwie warszawskiej (1920) Puńsk był już w Polsce i tak mimo II Wojnie Światowej już zostało. Dziś to istotny dla bezpieczeństwa naszego kraju “Przesmyk Suwalski”.

 

W Puńsku istnieje szkoła z litewskim językiem nauczania, zaś w urzędzie gminy w tym języku bez problemu mieszkańcy mogą się porozumiewać. Jeżeli będziemy zwiedzać tamte okolice nie powinny nas dziwić dwujęzyczne tablice urzędowe. Litwini w Polsce żyją także w Sejnach i Szypliszkach, a także w innych województwach, jednak to Puńsk jest najbardziej rozwiniętym ośrodkiem kulturowym tej mniejszości. Oprócz Litwinów – na Podlasiu żyje też mniejszość tatarska, o której wspominaliśmy nie raz w innych publikacjach, a także mniejszość białoruska.

Podlaskie na kajaku. Zobacz najlepsze szlaki wodne w regionie.

Podlaskie na kajaku. Zobacz najlepsze szlaki wodne w regionie.

Województwo Podlaskie ma ogromną ilość miejsc, gdzie można popływać kajakiem. Nie będziemy jednak ich wszystkich tu przedstawiać. Wybraliśmy te szlaki wodne, które najbardziej mogą przypaść do gustu także Wam. Teoretycznie woda to woda, więc wybór miejsca może wydawać się drugorzędny. Warto jednak wiedzieć, że jedne trasy będą bardziej wymagające, a inne mniej. Jedne będą prowadziły przez kompletne zarośla, inne będą miały też przepiękne widoki. Co najlepiej wybrać? To zależy ile czasu chcemy przeznaczyć na pływanie. Spływ kajakowy trwa zwykle kilka dni, jednak nie każdy ma ochotę przez tyle czasu siedzieć i wiosłować. Niektórym przecież starczy tylko kilka godzin.

Suwalszczyzna

Na Suwalszczyźnie są 3 miejsca, gdzie warto wypożyczyć sprzęt i zacząć drogę. To okolice Budy Ruskiej, gdzie zaczniemy piękną przeprawę rzeką Czarną Hańczą. Pierwszy odcinek możemy zakończyć w Głębokim Brodzie po kilkunastu kilometrach. Jeżeli to dla nas za mało kolejna okazja na koniec będzie w Rygolu po kolejnych kilkunastu kilometrach. Aczkolwiek na tym drugim odcinku będzie trudniej, więc jeżeli to nasz pierwszy raz to lepiej wybrać coś innego. W Rygolu natomiast możemy dołączyć do Kanału Augustowsiego, którym dopłyniemy do pięknej Przewięzi. Trasa wyniesie około 30 kilometrów. Jej zasadniczym plusem jest to, że bardzo często będzie okazja do zejścia na ląd, czego nie można powiedzieć o Czarnej Hańczy.

 

Teoretycznie możemy płynąć dalej aż do Augustowa, jednak na jeziorze Białym pomiędzy obiema miejscowościami panuje spory ruch. Jeżeli irytują Was fale robione przez inne przepływające jednostki, to lepiej sobie darować. Jeżeli jesteście zdeterminowani, to możecie dopłynąć do Jeziora Rospuda. Jeżeli to nie jest spływ kajakowy, a jednorazowe rekreacyjne pływanie, to polecamy od razu zacząć na tym jeziorze, by popłynąć dziką rzeką i Doliną Rospudy. Przed Wami będzie około 20 kilometrowa piękna trasa, którą zakończycie w Raczkach. Pamiętajmy, że po drodze będzie bardzo mała szansa na to, by zejść na ląd.

Białostocczyzna

Jeżeli chcemy wybrać coś bliżej Białegostoku, to proponujemy dwie miejscówki. Jedna to Supraśl i jego okolice. Zacząć możemy w pobliskim Surażkowie, by przepłynąć piękną i malowniczą trasą do miejscowości Supraśl przez Krzemienne. A możemy od razu w miejscowości Supraśl zacząć płynąć przez Nowodworce do Wasilkowa. Jeżeli chcielibyśmy urządzić jakiś kilkudniowy spływ, to rzeka wpada do Narwi za Fastami, a dalej możemy nawet dotrzeć do Tykocina albo i do Wizny. Po drodze będzie można zejść na ląd w wielu miejscach – Supraślu, Nowodworcach, Wasilkowie, Sielachowskich. W Dobrzyniewie Fabrycznym trzeba będzie przenieść kajak, bo jest śluza. Potem kolejna okazja do zejścia na ląd będzie w Złotorii i Tykocinie.

 

Kolejne miejsce warte odwiedzenia – szczególnie na jednodniową wyprawę to Suraż. Tam możemy wypożyczyć kajaki. Następnie zostaniemy z nimi zawiezieni do Doktorc, po to by wrócić do Suraża. Trasa jest dosyć łatwa i przyjemna. Jej przepłynięcie zajmie nam kilka godzin, bo do przepłynięcia będzie około 15 kilometrów. Nie ma przeciwwskazań, by płynąć dalej przez Narwiański Park Narodowy. To jednak już wyprawa na więcej niż 1 dzień. Warto zaznaczyć, że niezależnie czy będziemy płynąć tylko na trasie Doktorce – Suraż czy dalej, to miejsc, by zejść na ląd będzie bardzo mało, bo to dzikie tereny.

Południowe Podlasie

Rzeka Bug to kolejne miejsce, gdzie warto wypłynąć kajakiem. Konkretnie to warto wypłynąć z Niemirowa. Pierwszy przystanek (lub dzień) zrobimy po 15 km w Mielniku. Jeżeli komuś mało, to kolejny przystanek warto zrobić w Drohiczynie czyli po kolejnych 30 kilometrach. Po kolejnych trzydziestu dopłyniemy do miejscowości Granne. Cała wyprawa przeniesie nas do czasów I Rzeczypospolitej. Po drodze mijać będziemy historyczne miejscowości, na pograniczu Podlasia i Mazowsza.

 

Jeżeli planujemy kilka dni spływu, to na wszystkich trasach bez problemu znajdziecie noclegi. Pod tym kątem nasz region jest bardzo rozwinięty. Warto tylko przed wypłynięciem sprawdzić prognozy pogody, tak by mieć pewność, że nie będzie żadnych burz, bo nie zawsze będzie jak uciec z wody, gdyby nagle na niebie zmieniła się sytuacja. Nie zapominajmy też o kapokach. Nawet, gdy umiemy pływać, to ryzyko utonięcia jest zawsze. Trzymamy jednak kciuki, by wyprawy odbywały się w spokoju.

Oto 5 absolutnie magicznych, nieoczywistych, pięknych podlaskich miejsc, które da się odczuć wszystkimi zmysłami

Oto 5 absolutnie magicznych, nieoczywistych, pięknych podlaskich miejsc, które da się odczuć wszystkimi zmysłami

Magia Podlasia nieco “obrosła” już w legendy. Wiele osób zastanawia się jak ją nie tylko zobaczyć, ale też w pełni odczuć. To jak siedzenie latem w trawie, wysoko w Bieszczadach, oglądanie przepięknych widoków przy pięknej pogodzie i słuchanie Starego Dobrego Małżeństwa. Jak widzicie, by to “odczuć” musi zagrać ze sobą kilka elementów. Podobnie jest z odczuciem magii na Podlasiu. Uchylimy Wam rąbka tajemnicy. Oto 5 absolutnie magicznych, nieoczywistych, pięknych podlaskich miejsc, które da się odczuć wszystkimi zmysłami, gdy wszystko ze sobą zagra.

 

Czy zastanawialiście się kiedyś – dlaczego, gdy ktoś dzwoni, to mówicie na przykład nieoczywiste “halo” czy “słucham”, chociaż wiecie kto dzwoni, bo komórka Wam to wyświetla? Dokładnie z tego samego powodu dla którego co roku ubieracie choinkę na święta, mimo że w zasadzie moglibyście kupić już ubraną. Ten moment ozdabiania jednak zostawiamy sobie, by być pewnym, że choinka będzie ubrana tak samo jak wtedy, gdy byliśmy jeszcze dziećmi i ubieraliśmy ją z rodziną. Mimo upływającego czasu, zmieniających się ozdób czy światełek, każde z nas strojąc drzewko na święta robi to na swój, indywidualny sposób. To poczucie by było “jak zawsze”, które nas wewnętrznie bardzo uspakaja, towarzyszy nam także przy odbieraniu telefonu. Mimo, że na ekranie napisane jest, że dzwoni mama, to i tak chęć powiedzenia “halo” jest silniejsza, by zrobić to jak zawsze – odkąd byliśmy dziećmi i podnosząc słuchawkę kompletnie nie wiedzieliśmy kto jest po drugiej stronie.

 

To uczucie, które nam towarzyszy ma nawet swoją nazwę – Reverse shibboleth. Jest to jedno z określeń na moment, który odczuwamy, a którego nie potrafimy nazwać. Takich określeń jest dużo więcej. Mało tego, niektóre momenty można wywołać. Potrzebne są do tego sprzyjające okoliczności oraz specyficzne miejscówki. Na Podlasiu takich nie brakuje. Dzięki czemu wywołamy ten specyficzny stan naszego ducha podobnie jak na szczycie w Bieszczadach. Wystarczy, że zagra ze sobą kilka elementów. Poniżej przedstawimy Wam wybrane przez nas nieoczywiste momenty oraz połączymy z miejscówkami na Podlasiu, gdzie można je poczuć.

Kenopsia na Rynku Kościuszki

Czy odczuliście kiedyś niesamowitość miejsca, które jest na ogół pełne ludzi, a teraz jest ciche i puste? Szkolny korytarz w czasach pandemii czy wasze biuro w weekend. Brak tłumu ludzi w takim miejscu powoduje, że miejsce nie jest puste, ale totalnie puste. Tak jakby była tam “ujemna liczba ludzi”. Miejsce, gdzie jaskrawo brakuje ludzi. Tak właśnie jest na Rynku Kościuszki w Białymstoku, ale nie zawsze! Ostatnio, gdy wybuchła pandemia Rynek właśnie w ten specyficzny sposób wymarł. Nie trzeba jednak koronawirusa, by pusty Rynek dojrzeć. Wystarczy wybrać się na niego w lipcu, w poniedziałek o 4.45 nad ranem. Słońce wschodzi, oplata kolorem fasady budynków. Zaś my możemy stać na samym jego środku, ba wyglądać z ratuszowej wieży. Nikogo nie będzie. Ujemna liczba ludzi!

Chrysalism w Gibach

Pośrodku lasu, obok jeziora, na werandzie drewnianego domku letniskowego podczas, gdy pada letni ciepły deszcz odczujemy ogromny spokój, który nas ukoi. Z jednej strony mamy brzydką pogodę, a jednak deszcz jest całkiem niegroźny, bo obserwujemy go pod dachem i w każdej chwili możemy schować się w środku. Ten dźwięk deszczu to jak problemy, które zostawiliśmy w oddali, ale jeszcze je słyszymy wiedząc, że już nie wrócą. To właśnie Chrysalism. Możemy go odczuć, gdy po rozwiązaniu trapiącego nas problemu wybierzemy się na granicę Polski i Litwy. Tam w Gibach nad jeziorami, w drewnianym letniskowym domku w lesie, gdy tylko zacznie padać, a my wygodnie zasiądziemy na werandzie. Chrysalism w czystej postaci!

Trumspringa w Olszowej Drodze

Na pewno słyszeliście powiedzenie “rzucić wszystko i wyjechać w Bieszczady”. Ta pokusa, by rzucić wszystko, wyjechać, być pasterzem co wędruje górami ze swoim wiernym psem i stadem owiec, a wieczorem siada z fajką i słucha odgłosów przyrody. To właśnie Trumspringa. Wystarczy kliknąć “kup bilet”, przyjechać i zacząć nowe życie. Tak mało i tak dużo zarazem, bo to kliknięcie jest tylko wycieczką naszych myśli, którą serwuje nam mózg w przerwie od pracy. Warto jednak zaznaczyć, że ta wymarzona wycieczka może odbyć się naprawdę. Możemy niejako “zwiadowca” przyjechać na kilka dni, by zobaczyć czy realnie jest nasze marzenie. Nie musimy też jechać w Bieszczady. Alternatywnie możemy wybrać Biebrzę i jej przepiękne okolice. Ostatnio był tam ogromny pożar, ale obszar parku narodowego jest tak ogromny, że nasza wycieczka nie musi odbywać się po pogorzelisku. Naszą zwiadowczą Trumspringę możemy zacząć w miejscowości Osowiec-Twierdza. Tam właśnie dojedziemy pociągiem. Potem możemy przejść kilka kilometrów pięknym lasem, by poszukać noclegu w Olszowej Drodze. Tam będziemy mogli poczuć się jako pasterz, który może kilka dni podoglądać stada szkockich krów, a wieczorem siedząc nad Biebrzą wysłuchiwać przyrody.

Mal de coucou w Rudakach

Jeżeli prowadziliśmy bujne życie towarzyskie (te przed epidemią) to na pewno odczuwaliśmy pewien paradoks. Bo niby życie było bujne, ale tak naprawdę otaczaliśmy się tylko garstką przyjaciół, bo przy nich możemy być naprawdę sobą. Te pozostałe tłumy ludzi, którymi towarzysko się otaczaliśmy było właśnie jak Mal de coucou – złe odżywianie, które które sprawia, że nawet jeśli pochłoniemy cały bufet niezobowiązujących pogawędek, to i tak wciąż jesteśmy głodni prawdziwego posiłku. Rudaki to idealne miejsce na ten prawdziwy emocjonalno-towarzyski posiłek. Możemy godzinami przesiadywać na ławeczce pod drzewem na końcu świata, by razem z mieszkańcami prowadzić długie dysputy o życiu.

Ambedo w Wierzchlesiu

Gdy sprzyjają okoliczności przyrody to potrafimy wpaść w specyficzny, melancholijny trans podczas którego bez reszty oddajemy się szczegółom i szczególikom tego co widzimy, odczuwając to wszystkimi zmysłami. Dzieję się tak wtedy, gdy jest ciepły letni dzień z domieszką wiatru. Ambedo to trawa falująca i drzewa szumiące na wietrze, to chmury zmieniające swoją postać co kilka minut. To krótkie momenty podczas których doznajemy po prostu tego, że żyjemy, i to tylko po to, żeby takich momentów właśnie doświadczyć. Oprócz specyficznej pogody potrzebujemy jeszcze konkretnego miejsca. A takie znajdziemy w Wierzchlesiu. Pośród starych, pięknych drewnianych płotów możemy wpatrywać się w łąkę, drzewa i chmury od świtu do zmierzchu.

 

Pojęcia pochodzą z bloga, gdzie możecie poznać ich dużo więcej: http://myslnikstankiewicza.pl/slownik-nieoczywistych-smutkow

Majówka w czasach zarazy. Gdzie jechać i co robić?

Majówka w czasach zarazy. Gdzie jechać i co robić?

Rząd znosi obostrzenia dopiero po majówce właśnie po to, by Polacy nie szturmowali wszystkiego jak leci z powodu dni wolnych. Są jednak miejsca, gdzie można się wybrać i bez kłopotu trzymać się z dystansem do innych. Oto nasze bezpieczne, majówkowe propozycje.

Kładka Śliwno-Waniewo

Kładka została ponownie otwarta. Pamiętać jednak należy, że jest na niej wąsko i będziemy mijać się z wieloma osobami. Dlatego podczas przepraw promem nie wchodźmy, gdy nie będzie gdzie stanąć w oddali oraz na drogach przepuszczajmy ludzi, by nie mijać się z nimi na wąskich odcinkach tylko na szerokich miejscach. Kładkę warto odwiedzić jeszcze dlatego, że idzie ogromna susza. To kwestia czasu, gdy poziom Narwi spadnie na tyle, że znów kładkę trzeba będzie zamykać. Korzystajcie póki można!

Puszcza Knyszyńska

Przepiękny kompleks leśny jest pełen szlaków. Warto pojechać do Supraśla i pospacerować bularami. Jeżeli ktoś preferuje dłuższą wycieczkę to warto przejść szlakiem przez rezerwaty Krzemienne i Surażkowo. Można też odwiedzić Kołodno i Królowy Most oraz tamtejszą wieżę widokową na Wzgórzach Świętojańskich. Można również przejść się leśną trasą do Czarnej Białostockiej, by wrócić potem pociągiem do Białegostoku. Puszcza Knyszyńska oferuje również Silvarium w Poczopku, Arboretum w Kopnej Górze oraz przepiękne bagna obok zbiornika Wyżary.

Suwalszczyzna i tamtejsze jeziora

fot. Krzysztof Mizera / Wikipedia

Nie trzeba jechać na Mazury, by odpocząć nad jeziorem. Równie dobrze można zajechać do Augustowa oraz do pobliskiej Przewięzi, Suchej Rzeczki, Serw, Płaskiej czy Mikaszówki. Warto też pojechać do miejscowości Giby i pobliskie Kukle, które są w powiecie sejneńskim. Na deser zostawmy sobie Wigry oraz tamtejszy Park Narodowy wraz z klasztorem.

 

Te wszystkie miejsca w majówkę na pewno znajdą sporo chętnych do odwiedzenia, jednak są na tyle obszerne, by móc skutecznie trzymać dystans.

Życie rysia wygląda tak jakby było wbrew naturze. Te wielkie koty są w podlaskich lasach i właśnie szukają pary.

Życie rysia wygląda tak jakby było wbrew naturze. Te wielkie koty są w podlaskich lasach i właśnie szukają pary.

Wygląda prawie tak samo jak kot, tylko że jest dużo większy. Mowa tu o Rysiu – dzikim, pięknym zwierzęciu, które mimo iż prowadzi żywot samotnika, to każdego roku pamięta o tym, by się rozmnażać. Jeszcze przez miesiąc potrwa okres godowy. To daje większą szansę na spotkanie tego zwierzęcia, gdyż nie jest ono tak ostrożne. Później napotkanie zwierzęcia jest niemal niemożliwe.

 

Ryś jest przeciwieństwem wilka tak jak kot jest przeciwieństwem psa. Wilk to zwierzę, które tworzy watahę. Basior spędza swoje życie z waderą, jej siostrami, braćmi oraz swoimi dziećmi. Tylko w ten sposób mogą podtrzymać swój gatunek oraz sprawić, że nikomu nie zabraknie jedzenia. U Rysia natomiast jest zupełnie odwrotnie. Samiec prowadzi samotny tryb życia. Raz do roku, gdy zaczyna się okres godowy, to Ryś zaczyna szukać swojej samicy. Jeżeli odnajdzie jakąś w gęstych podlaskich lasach i jest między nimi “chemia” czy jak kto woli nie drą ze sobą kotów, to dochodzi do zapłodnienia. Pani Ryś po 70 dniach zostaje mamą jednego, dwóch, trzech a nawet czterech rysi. A tatuś? No cóż, w poczuciu spełnionej misji ulatnia się czym prędzej do lasu nie dając więcej znaku życia.

 

 

Żeby jednak nie było że panie rysice są takie święte. Gdy tylko odchowają swoje młode natychmiast je porzucają, by być gotowe na kolejne urodzenia. Młode rysie muszą zaś zacząć radzić sobie same. Nauczyć się polować, a potem dobrać się w pary, by na koniec prowadzić życie samotnika. To wszystko niemalże brzmi jak życie wbrew naturze, a jednak ma miejsce i działa. Rysie mają jednak mają z wilkami coś wspólnego. Zarówno jedne i drugie zwierzęta to drapieżniki, które jedzą mięso. Przysmakiem rysia są nie tylko ptaki, myszy, zające, a niekiedy i sarny. Jest jeszcze coś. Tak jak wilki, także rysie trzymają się z dala od ludzi. Wszystko po to, by potomstwo było bezpieczne.

 

 

W Podlaskich lasach żyje około 40 rysi. W całej Polsce jest około 200 sztuk. Zwierzę można zobaczyć w białowieskim rezerwacie. Na wolności praktycznie nie jest to możliwe. Udaje się to tylko nielicznym i to bardzo rzadko. Ryś prowadzi swoją aktywność głównie nocą. Nie ma problemu wtedy z widzeniem w ciemności. Od stycznia do marca trwa natomiast okres godowy. Wówczas zwierzę staje się mniej czujne i  można je napotkać również w dzień.

 

https://www.youtube.com/watch?v=QqKQY8Ddvy0

Rok się właśnie kończy. Oto najpopularniejsze teksty Podlaskie.TV z tego roku!

Rok się właśnie kończy. Oto najpopularniejsze teksty Podlaskie.TV z tego roku!

Koniec roku to także czas podsumowań. W związku z tym postanowiliśmy przypomnieć nasze najlepsze teksty z tego roku i opatrzeć je liczbami i dodatkowym komentarzem. W tym roku mieliśmy aż 194 148 unikalnych użytkowników. Jak na portal, który nie zieje sprawami kryminalnymi, patologią, nie uprawia polityki oraz nie stosuje chwytliwych tytułów, po których Czytelnik czuje się oszukany, to jest to całkiem przyzwoity wynik.

Nasz numer jeden to:

Ten film to absolutny unikat! Niemcy przekazują Sowietom Białystok w Pałacu Branickich
/bialystok-1939-historia-sowieci-niemcy

 

Kto jeszcze nie widział może obejrzeć na własne oczy dramatyczne sceny z miasta. Jest także nasz nowy materiał, gdzie film z życia w Białymstoku podczas II Wojny Światowej jest dłuższy: /bialystok-1939-1944-film/

Drugi najpopularniejszy artykuł w tym roku to:

Absolutny skandal! Nadleśnictwo uważa, że wilk to szkodnik?
/absolutny-skandal-nadlesnictwo-uwaza-ze-wilk-to-szkodnik/

 

Mnóstwo udostępnień tego artykułu w internecie pokazało, że presja ma sens. Zaraz po naszej publikacji nadleśnictwo usunęło swoje “przemyślenia” z Facebooka. Do dziś jednak nie przeprosiło. Jednak Lasy Państwowe będące nad nadleśnictwem – stanowczo stwierdziły – wilk to nie jest szkodnik.

Kolejne popularne artykuły to:

Bimber Podlaski. Znasz tylko Ducha Puszczy? Oto najpopularniejsze regionalne trunki.
/bimber-podlaski-duch-puszczy/

Podejrzewamy, że popularność tego artykułu wynika przede wszystkim z faktu, że w innych częściach Polski usłyszano o naszym regionalnym trunku i postanowili sprawdzić cóż to za wynalazek.

 

To była luksusowa dzielnica Białegostoku. Mieszkali tu najbogatsi.
/to-byla-luksusowa-dzielnica-bialegostoku-mieszkali-tu-najbogatsi/

Przedwojenna Warszawska była przeciwieństwem Chanajek. Zobaczcie sami kto mieszkał dawniej w tej części miasta.

 

Dlaczego prawosławni są akurat na Podlasiu i kim właściwie są?
/dlaczego-prawoslawni-sa-akurat-na-podlasiu-i-kim-wlasciwie-sa/

Ostatni tekst, który zdobył popularność dotyczy tożsamości osób prawosławnych. Zrobiliśmy bardo dokładną analizę w oparciu o statystyki ze spisów powszechnych, a także innych źródeł by odpowiedzieć na pytanie dlaczego prawosławni są akurat na Podlasiu i kim właściwie są (tożsamościowo).

 

Dziękujemy, że byliście z nami w tym roku a także w poprzednich. Pokazaliście, że w polskim internecie jest miejsce również na tematy, które nie wywołują niepotrzebnych, fałszywych i chwilowych sensacji. Miejsce, w którym można wzajemnie dyskutować z poszanowaniem drugiej osoby. W przyszłym roku będziemy się starać pokazać i napisać jeszcze więcej. Nie jest to łatwe zadanie, gdyż nie stoją za nami wielkie korporacje ze swoimi wielkimi budżetami, stąd też Podlaskie.TV nie jest czymś co przynosi stałe dochody. Zatem, by mogło funkcjonować autorzy najpierw zarabiają pieniądze w swoich pracach, a dopiero potem przygotowują kolejne materiały do publikacji. Jeżeli zależy Ci tak jak nam ażeby portal się rozwijał jeszcze bardziej możesz wesprzeć nas dodatkowymi środkami, które przeznaczone będą na utrzymanie serwera, domeny, a także na produkcję kolejnych filmów i zdjęć  oraz przyczynią się do powstawania kolejnych artykułów: /wsparcie/

 

Wszystkiego dobrego w nadchodzącym 2020 roku!

Kamil Gopaniuk

Czy jest jakaś szansa dla Sejn? Miasto od lat się nie rozwija.
ul. Piłsudskiego w Sejnach, fot, Polimerek / Wikipedia

Czy jest jakaś szansa dla Sejn? Miasto od lat się nie rozwija.

Sejny oraz okolice tego miasteczka to przepiękne miejsce, które jest trochę pomijane z racji sąsiedztwa z Augustowem. Jak wiemy te drugie to tak zwana letnia stolica Polski. Każdego lata przyjeżdża tu mnóstwo osób. Tymczasem Sejnom i okolicom niczego nie brakuje. Nie są one jednak tak popularne. Mało tego miasteczko od wielu lat jest w sporym kryzysie finansowym przez co ma związane ręce.

 

W przypadku samorządów ważna jest wysokość dochodu. Zarabianie na różnego rodzaju podatkach pozwala nie tylko finansować szkoły, szpitale czy komunikację miejską. To także możliwość przeprowadzania inwestycji, które doprowadzą do zwiększania dochodów. Około połowę podatku PIT (dochodowego), który co miesiąc wpłacają działalności gospodarcze oraz mieszkańcy, którzy otrzymują swoje wypłaty po okrojeniu z podatku trafia do gminy, w której płacimy podatek. Dlatego każdy samorząd zabiega o to, by właśnie tam mieszkało jak najwięcej osób i jak najwięcej osób prowadziło firmy – szczególnie zatrudniające jak najwięcej osób i zarabiające jak najwięcej pieniędzy. Firmy jednak nie powstają w przypadkowych miejscach tylko tam, gdzie jest jakiś interes. Dlatego jeżeli Augustów jest popularny turystycznie, to wokół pojawia się mnóstwo firm, które chcą na tych turystach zarobić oferując im noclegi, jedzenie oraz atrakcje.

 

By zwiększyć swoje możliwości, po wstąpieniu Polski do Unii Europejskiej gminy zaczęły aktywnie korzystać z funduszy europejskich. Układ do dziś jest prosty. Jest określony katalog spraw, które Unia Europejska finansuje. Wystarczy napisać projekt (opisać swój pomysł), by dostać dofinansowanie. Ważne jest jednak, że trzeba mieć wkład własny. Zatem jeżeli gmina realizuje pomysł za miliony złotych to też miliony musi posiadać. A co jeśli nie ma? No cóż wszyscy pożyczali. W Sejnach pożyczali tak dużo, że przekroczyli dozwolony limit. Teraz realizują plan naprawczy i są pod kontrolą Ministerstwa Finansów po to by nie mogły się pogrążyć finansowo. Oczywiście w pierwszej kolejności oznacza to brak inwestycji. A to natomiast oznacza odpadnięcie z rywalizacji między samorządami. Mamy więc oto taką sytuację: popularny Augustów vs zablokowane Sejny.

 

W ostatnim czasie Sejny zaczynają wychodzić na prostą. Jednak jeszcze do 2022 roku będą spłacać długi i realizować program naprawczy. Kasy nie było nawet na realizację Dni Sejn. Tymczasem w Augustowie co roku organizowana jest wielka impreza – Pływanie na byle czym. Na dniach otwarta będzie w Sejnach pierwsza galeria handlowa. Zawsze to coś – nowe miejsca pracy i jak już pisaliśmy – więcej pieniędzy z podatków. To jednak za mało. Miasteczko powinno się bić z Augustowem o każdego turystę. Nie da się jednak wyjść do walki z motyką na karabin. Potrzeba inwestycji, których realizować nie można.

 

Czy jest właściwie jakaś nadzieja dla Sejn? Problemem jest rozdrobnienie w samorządzie. Sejny jako miasto to odrębny byt aniżeli gmina (wiejska) Sejny. Gdyby je połączyć – terenem rządziłby jeden burmistrz. Obecnie rządzą burmistrz i wójt. Każdy z nich musi mieć zastępcę, sekretarza oraz skarbnika. Oprócz tego zwykli urzędnicy. Tyle osób do wykarmienia. Warto podkreślić, że Sejny – miasto ma 5472 mieszkańców, zaś gmina Sejny 4085. Zatem po połączeniu byłoby prawie dwa razy więcej mieszkańców. Mało tego, dochód miasta to prawie 23 miliony natomiast wsie dysponują 15 milionami. Jak widać razem można więcej. Problem w tym, że o tym zadecydować powinni oddolnie mieszkańcy. Trudno się bowiem spodziewać, że wójt albo burmistrz dobrowolnie oddaliby władzę na rzecz tego drugiego. Jeśli Sejny jednak chcą zmienić swój los, to droga jest tylko jedna.

Dawna gorzelnia dworska na sprzedaż. Można kupić w cenie kawalerki.

Dawna gorzelnia dworska na sprzedaż. Można kupić w cenie kawalerki.

Mało kto wie, że na pograniczu polsko-litewskim, w powiecie sejneńskim znajduje się wieś o bardzo sympatycznej nazwie Hołny Wolmera. Jeżeli będziecie kiedyś w tamtych rejonach to warto zwiedzić wspaniały zabytek tam się znajdujący. Jest to dawna gorzelnia dworska przerobiona później na strażnicę Korpusu Ochrony Pogranicza. Bardzo piękny murowany budynek, zdobiony w sposób charakterystyczny. Przeważają żółte cegły, ale są też fragmenty budowane cegłą czerwoną. To charakterystyczne budownictwo występujące na Suwalszczyźnie.

 

Co ciekawe zabytek ten jest na sprzedaż. Niestety obiekt niszczeje a powiat sejneński ma pusto w kasie. Cena nie jest zbyt wygórowana, to tylko 150 tys. złotych. Jak za kawalerkę w Białymstoku! Budynek ma piętro oraz poddasze, a także parterowe skrzydło. Można tam ciekawie się urządzić lub stworzyć miejsce turystyczne. Hołny Wolmera znajdują się w pobliżu miejscowości Ogrodniki na samym początku Drogi Krajowej nr 16. Nieopodal znajduje się Jezioro Hołny.

fot główne: Kaszcze

Featured Video Play Icon

Weekendowy wypad na granicę z Litwą. Osada jaćwieska i odpoczynek nad jeziorem.

Ziemia Sejneńska to jedno z wielu niesamowitych miejsc województwa podlaskiego, które jest przez turystów w zasadzie pomijane. Nie wiadomo z czego to wynika, ale w każdy weekend mieszkańcy innych części województwa (oraz Polski) mają doskonałą okazję, by tam się wybrać.

 

Co weekend (w piątki, soboty i niedziele) kursuje bowiem pociąg z Białegostoku do Kowna. Nie oznacza to, że po drodze nie ma żadnych stacji. Kolej jedzie przez Czarną Białostocką, Sokółkę, Sidrę, Dąbrowę Białostocką, Augustów, Suwałki i Trakiszki. To właśnie ta ostatnia stacja w Polsce powinna nas zainteresować gdyż trochę ponad kilometr od niej znajduje się kilka miejsc, które warto zobaczyć.

Osada prusko-jaćwieska

Od razu należy zaznaczyć, że nie jest to żadne nudne muzeum tylko prywatna inicjatywa pana Piotra Łukaszewicza, który zbudował w miejscowości Oszkinie wielki kompleks nawiązujący do dawnych czasów pogańskiej Litwy. Na miejscu możemy od niego poznać wiele niesamowitych historii dotyczących pierwszych Litwinów, którzy przywędrowali na dzisiejszą Suwalszczyznę. Sama osada zaś znajduje się na 7,5 hektarach i odtwarza XIII-wieczne “miasteczko”. Można obejrzeć wieżę strażniczą, twierdzę, fosę oraz bardzo wiele obiektów związanych z pogańskim kultem, który zanikł, gdy Litwa zdecydowała się przyjąć chrzest w 1378 roku – do czego zobowiązał się przyszły król Polski – Władysław Jagiełło.

 

Tymczasem dzisiaj na Litwie odradza się kult neopogaństwa. Oczywiście jest to mikroskala, ale warto dowiedzieć się o energii nawiedzającej osadę, a także poznać dawne pogańskie bóstwa. Na terenie obiektu nie brakuje również wielu wspaniałych budowli, które zachwycą niejednego odwiedzającego. Wystarczy spędzić tam kilka godzin by poczuć wyjątkową moc tego miejsca.

Dane kontaktowe osady:
Oszkinie 42, 16-515 Puńsk, tel. 603 977 637, e-mail: [email protected]

Jezioro Sejwy i litewski folklor

Sama osada to jednak nie wszystko. Jest jeszcze jezioro Sejwy, wokół którego mieści się wiele ciekawych przybytków związanych z wypoczynkiem. noclegami i rozrywką. Warto dodać, że są to miejsca na uboczu bez tłumów i wielkich miast. Cisza oraz spokój. Warto jednak dodać, by przyjeżdżający mieli świadomość że zastaną na miejscu surową przyrodę oraz niewiele wygód. Jednak niedaleko jeziora znajduje się bar oraz agroturystyka, więc nie musicie się na stawiać na survival. Warto też dodać, że polodowcowe jeziora – w tym jezioro Sejwy są niesamowicie czyste. Zanurzając się w nich nie będziecie mieli obaw o wysypki czy inne zapalenia – jak to się zdarza w sztucznych zalewach.

 

Ogólnie mówiąc – jest to idealne miejsce dla wszystkich tych, którzy chcą solidnie wypocząć od przebywania w mieście. Wystarczy nabrać książek (z internetem w komórce będzie kiepsko), można też rower, strój kąpielowy. Następnie wsiadać w pociąg do Trakiszek i przepis na cudowny wypoczynek gotowy!

Te drewniane cuda stoją w Podlaskiem. Jedna ze świątyń przetrwała od 1610 roku!

Te drewniane cuda stoją w Podlaskiem. Jedna ze świątyń przetrwała od 1610 roku!

W województwie podlaskim mamy 115 kościołów oraz 67 cerkwi. Wiele z tych budynków przyciąga do naszego regionu turystów. Obecnie w wielu filmach i materiałach promocyjnych można znaleźć zachęty, by odwiedzać Podlaskie na przykład po to, by zobaczyć na własne oczy piękne, drewniane kolorowe cerkwie. To fakt – warto je zobaczyć na własne oczy zarówno od zewnątrz jak i w środku. Jednak mimo wszystko nie warto zapominać również o zwiedzaniu kościołów. Tym razem chcemy się skupić na świątyniach zbudowanych z drewna. Mają one swój wyjątkowy urok. Dlatego, jeżeli planujecie wycieczki tematyczne w naszym regionie – to warto uwzględnić również i zwiedzanie pod takim kątem. Żałować nie będziecie, gdyż Podlaskie ma do zaoferowania prawdziwe cuda architektoniczne.

Drewniane kościoły na Suwalszczyźnie

fot. Witia / Wikipedia

Jednym z takich cudów jest kościół Św. Anny w Gibach w powiecie sejneńskim. Pierwotnie była to molenna, przez co stylem przypomina budynek w Wodziłkach czy Gabowych Grądach. Z tym, że te dwa należą do staroobrzędowców. Budynek w Gibach także do nich należał jeszcze przed II Wojną Światową.

fot. E.giedraitis / Wikipedia

Kolejnym, drewnianym cudem jest katolicki kościół Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny w Berżnikach (powiat sejneński). Parafia w tym miejscu powstała już w 1447 roku. Obecny budynek pochodzi natomiast z 1819 roku. Później był jeszcze restaurowany.

fot. Marek i Ewa Wojciechowscy / Wikipedia

Następna świątynia również leży na Suwalszczyźnie a konkretnie w Jeleniewie. Jest to Kościół Najświętszego Serca Pana Jezusa. Świątynia została wzniesiona w 1878 roku, a poświęcona w 1899 roku. Warto tutaj dodać, że ołtarz oraz konfesjonały pochodzą z innego kościoła i są w stylu rokoko. We wnętrzu obejrzymy również XIX wieczne obrazy oraz przepiękne stacje drogi krzyżowej także z tamtego wieku. Jako ciekawostkę można dodać iż na strychu kościoła znajduje się bardzo wiele nietoperzy objętych ścisłą ochroną gatunkową.

fot. Ejkum / Wikipedia

Kolejny drewniany kościół stoi w Mikaszówce. Przypomina wyglądem molennę. Wiadomo o nim tylko tyle, że został wybudowany na początku XX wieku.

fot. Thebleeding / Wikipedia

Drewniane kościoły na Podlasiu

Warto również na własne oczy zobaczyć Kościół Podwyższenia Krzyża Świętego w Sokołach (powiat wysokomazowiecki). Świątynia została wzniesiona pierwotnie jako cerkiew unicka w 1758 roku w Tykocinie. Następnie w 1833 roku przeniesiono ją na cmentarz w Sokołach (tak – drewniane budynki można przenosić) i tam została kościołem katolickim. Aż do dzisiaj.

fot. Simpledot / Wikipedia

Grzechem byłoby nie zobaczenie wspaniałego kościoła św. Anny w Kalinówce Kościelnej. Świątynia została wybudowana w 1774 roku na bazie innej, spalonej w 1761 roku. Rzeźby w środku datowane są na XVII wiek. Warto także zobaczyć obraz św. Mikołaja z XIX wieku oraz XVII wieczne renesansowe tabernakulum (czyli szafki na eucharystię). Przy kościele stoi także wspaniała dzwonnica.

fot. Yarl / Wikipedia

Warto także wybrać się do Starej Kamiennej, gdzie znajduje się Kościół Św. Anny – najstarszy drewniany budynek na Podlasiu, zachowany do dnia dzisiejszego. Świątynia została ufundowana przez Piotra Wiesiołowskiego (który w Białymstoku wzniósł zamek, z którego powstał Pałac Branickich). Drewniana świątynia znajduje się w powiecie sokólskim.

Pozostałe kościoły, które warto zobaczyć to XIX wieczny Kościół Matki Bożej Szkaplerznej w Studzienicznej, XVI-wieczne Sanktuarium Matki naszego Zbawiciela Jezusa Chrystusa w Domanowie (rozbudowywane w XIX wieku), XVIII-wieczny Kościół św. Stanisława w Milejczycach, Kościół Matki Bożej Anielskiej w Monkiniach z XX wieku, a także XVI-wieczny Kościół Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny i św. Stanisława w Narwi, XX-wieczny Kościół Trójcy Przenajświętszej w Pawłówce oraz Kościół św. Jana Chrzciciela w Turośli z XIX wieku.

fot. Ludwig Schneider / Wikipedia