Puszcza Białowieska wchodzi w nową epokę. Bez rewolucji, ale z końcem dotychczasowego modelu.

Puszcza Białowieska wchodzi w nową epokę. Bez rewolucji, ale z końcem dotychczasowego modelu.

Ministerstwo Klimatu i Środowiska przyjęło Plan zarządzania Obiektem Światowego Dziedzictwa Białowieża Forest, który ma obowiązywać do 2051 roku. Dokument obejmuje nie tylko Białowieski Park Narodowy, ale również puszczańskie tereny zarządzane przez nadleśnictwa Białowieża, Browsk i Hajnówka. W praktyce oznacza to początek głębokiej zmiany w sposobie zarządzania Puszczą Białowieską.

Nie będzie żadnego gwałtownego przewrotu

Nadleśnictwa nie zostaną jutro zlikwidowane, leśnicy nie przestaną z dnia na dzień pracować, a minister nie przejmie bezpośrednio zarządzania każdym fragmentem lasu. Nie powstanie też jeden „dyrektor Puszczy”, który od poniedziałku będzie wydawał wszystkim polecenia. Nowy plan jest mapą drogową na następne ćwierć wieku. Wyznacza kierunek, do którego stopniowo będą dostosowywane plany urządzenia lasu, dokumenty ochronne, inwestycje, działania turystyczne i sposób pracy instytucji odpowiedzialnych za Puszczę.

Partnerzy portalu:

To rozwiązanie można uznać za polityczny kompromis. Państwo nie powiększa Białowieskiego Parku Narodowego na całą Puszczę i nie odbiera Lasom Państwowym zarządzanych przez nie terenów. Jednocześnie bardzo wyraźnie ogranicza możliwość prowadzenia na obszarze UNESCO zwykłej gospodarki nastawionej na produkcję drewna.

Plan obejmuje znacznie więcej niż park narodowy

Plan obejmuje całą polską część obiektu światowego dziedzictwa UNESCO Białowieża Forest. W jego granicach znajduje się Białowieski Park Narodowy, ale także znaczne powierzchnie pozostające w zarządzie Lasów Państwowych. To właśnie na tych terenach zmiana może być największa. Przez wiele lat Puszcza Białowieska była zarządzana według dwóch różnych logik. Na terenie parku narodowego nadrzędnym celem była ochrona naturalnych procesów. Na terenach nadleśnictw ochrona przyrody łączyła się natomiast z gospodarką leśną, wykonywaniem cięć, odnawianiem drzewostanów oraz pozyskiwaniem i sprzedażą drewna.

Nowy plan zakłada, że cały obiekt UNESCO powinien być traktowany przede wszystkim jako jeden ekosystem i jedno dobro światowego dziedzictwa, niezależnie od tego, czy danym fragmentem zarządza park narodowy, nadleśnictwo czy inna instytucja. Granice administracyjne nie znikają, ale mają przestać decydować o podstawowym celu zarządzania lasem.

Nadleśnictwa pozostaną

Plan nie przewiduje likwidacji nadleśnictw Białowieża, Browsk ani Hajnówka. Nie oznacza także automatycznego przekazania zarządzanych przez nie lasów Białowieskiemu Parkowi Narodowemu. Nadleśnictwa nadal będą posiadały swoich pracowników, budynki, sprzęt, drogi, obowiązki i budżety. Nadal będą odpowiadały za bezpieczeństwo, ochronę przeciwpożarową, utrzymanie infrastruktury, udostępnianie lasu, monitoring, działania związane z ochroną zwierząt i siedlisk oraz obsługę ruchu turystycznego. Zmienić ma się przede wszystkim charakter ich pracy.

Na większości obszaru UNESCO nadleśnictwa mają stopniowo przestać funkcjonować jako jednostki, których jednym z podstawowych zadań jest produkcja surowca drzewnego. W coraz większym stopniu będą wykonywały zadania przypominające zarządzanie obszarem chronionym. Leśnicy nadal będą więc potrzebni. Tyle że coraz mniej ich pracy ma polegać na planowaniu zrębów, trzebieży i pozyskania drewna, a coraz więcej na ochronie przeciwpożarowej, retencji wody, monitorowaniu przyrody, zwalczaniu gatunków obcych, utrzymaniu szlaków, edukacji, zabezpieczaniu dróg oraz wykonywaniu ściśle określonych zabiegów ochronnych.

Brak zwykłej gospodarki leśnej nie oznacza pozostawienia Puszczy bez ludzi. Oznacza pozostawienie większej części lasu naturalnym procesom, przy jednoczesnym zachowaniu administracji odpowiedzialnej za bezpieczeństwo i ochronę.

Cztery strefy, czyli różne zasady dla różnych fragmentów lasu

Podstawowym narzędziem nowego planu jest podział Puszczy na strefy. Nie wszystkie miejsca będą chronione w dokładnie taki sam sposób. W strefie pierwszej ma obowiązywać ochrona ścisła. Naturalne procesy mają tam przebiegać bez ingerencji człowieka, a dostęp ludzi pozostanie mocno ograniczony. Strefa druga obejmuje przede wszystkim obszary chronione częściowo, w tym park narodowy i rezerwaty. Działania człowieka również mają być tam podporządkowane ochronie przyrody, choć możliwe będzie szersze udostępnianie terenu.

Największa powierzchniowo jest strefa trzecia. Obejmuje ona znaczną część lasów pozostających dziś w zarządzie nadleśnictw. Ma to być obszar wyłączony ze zwykłego użytkowania gospodarczego, na którym nie będzie prowadzone pozyskanie drewna. Strefa czwarta przeznaczona jest dla aktywnej ochrony. To tam możliwe będą określone zabiegi leśne, na przykład przebudowa sztucznych drzewostanów, usuwanie części świerków lub sosen posadzonych na niewłaściwych siedliskach, ochrona świetlistych dąbrów albo działania związane z konkretnymi gatunkami. Nie oznacza to jednak powrotu do normalnej gospodarki surowcowej. Drewno pozyskane podczas takich prac ma być skutkiem ubocznym zabiegu ochronnego, a nie jego głównym celem. To zasadnicza różnica.

Dotychczas można było planować zabieg leśny, którego jednym z podstawowych rezultatów było pozyskanie określonej ilości drewna. Po pełnym wdrożeniu nowego modelu najpierw trzeba będzie wykazać konkretny cel przyrodniczy, a dopiero później określić, czy jego realizacja wymaga usunięcia części drzew.

Czy to prawdziwa rewolucja?

Na mapie i w założeniach – tak. W codziennym funkcjonowaniu Puszczy – jeszcze nie. Jeżeli spojrzymy na ostateczny cel planu, mamy do czynienia z bardzo poważną zmianą. Na zdecydowanej większości polskiej części obiektu UNESCO zwykłe pozyskiwanie drewna ma zostać wykluczone. Naturalne zamieranie drzew, działalność kornika, przewracanie się pni i obecność martwego drewna mają być traktowane jako element funkcjonowania ekosystemu, a nie jako automatyczne uzasadnienie wycinki. To wyraźne odejście od wizji Puszczy jako lasu, który trzeba stale porządkować, odnawiać i użytkować podobnie jak inne kompleksy zarządzane przez Lasy Państwowe.

Nie jest to jednak rewolucja, która wydarzy się jednego dnia. Sam plan zarządzania nie zastępuje wszystkich obowiązujących dokumentów i przepisów. Nie unieważnia automatycznie planów urządzenia lasu, planów ochrony rezerwatów, dokumentów Natura 2000, decyzji inwestycyjnych czy przepisów przeciwpożarowych. Wyznacza natomiast wspólny kierunek, do którego wszystkie te dokumenty mają być stopniowo dostosowywane.

Nie będzie jednego zarządcy, który od jutra przejmie Puszczę

Puszcza Białowieska nadal pozostanie podzielona pomiędzy różne instytucje. Białowieskim Parkiem Narodowym będzie zarządzał dyrektor parku. Lasami Państwowymi nadal będą zarządzali nadleśniczowie. Swoje zadania zachowają Regionalna Dyrekcja Ochrony Środowiska, samorządy, służby graniczne, zarządcy dróg i inne instytucje. Plan zakłada jednak powołanie pełnomocnika odpowiedzialnego za koordynację zarządzania całym obiektem światowego dziedzictwa.

Nie będzie on jednak dyrektorem całej Puszczy. Nie zastąpi nadleśniczych, dyrektora parku ani innych organów. Jego zadaniem ma być pilnowanie, by poszczególne instytucje działały według wspólnie przyjętego kierunku i nie tworzyły dokumentów wzajemnie ze sobą sprzecznych. Do tej pory jednym z największych problemów Puszczy było właśnie rozproszenie odpowiedzialności. Inaczej działał park narodowy, inaczej nadleśnictwa, inaczej administracja ochrony środowiska, a jeszcze inaczej samorządy i służby odpowiedzialne za infrastrukturę. Nowy model ma ten chaos stopniowo porządkować.

Jeżeli nadleśnictwo będzie przygotowywało nowy plan urządzenia lasu, dokument powinien być zgodny z planem UNESCO. Jeżeli ma powstać inwestycja, trzeba będzie ocenić jej wpływ na wyjątkową wartość Puszczy. Jeżeli przygotowywany będzie plan ochrony Natura 2000, również powinien uwzględniać strefy i cele zapisane w dokumencie obowiązującym do 2051 roku. Nie będzie więc jednego polecenia: od dziś wszystko robimy inaczej. Będzie za to długi proces sprawdzania, poprawiania i uzgadniania kolejnych dokumentów.

Zmiana będzie odbywać się przez plany urządzenia lasu

Dla codziennego funkcjonowania nadleśnictw najważniejsze pozostają plany urządzenia lasu. To w nich zapisuje się, co w konkretnym fragmencie lasu może zostać wykonane w ciągu kolejnych lat. Nowy plan UNESCO nie zastępuje tych dokumentów. Powoduje jednak, że następne plany urządzenia lasu będą musiały uwzględniać nowe strefowanie i nowe zasady. To właśnie na tym etapie okaże się, jak duża będzie praktyczna zmiana.

Jeżeli dane wydzielenie leśne znajduje się w strefie trzeciej, nowy plan urządzenia lasu nie powinien przewidywać tam zwykłego pozyskania drewna. Jeżeli znajduje się w strefie aktywnej ochrony, każdy zabieg będzie musiał mieć dokładnie określony cel przyrodniczy. Podobnie dostosowywane będą plany ochrony rezerwatów, działania dotyczące obszaru Natura 2000, ochrona przeciwpożarowa, infrastruktura turystyczna i gospodarka wodna.

Dlatego nie należy oczekiwać, że po podpisaniu dokumentu z Puszczy natychmiast znikną wszystkie piły, ciągniki i samochody wywożące drewno. Część prac może jeszcze wynikać z obowiązujących dokumentów, część będzie związana z bezpieczeństwem, a część z aktywną ochroną. Zmianę będzie można oceniać dopiero na podstawie kolejnych planów urządzenia lasu i konkretnych decyzji podejmowanych dla poszczególnych fragmentów Puszczy.

Naturalny las nie oznacza lasu bez żadnej ingerencji

Nowy plan nie zakłada również, że cała Puszcza zostanie pozostawiona sama sobie. Na większości obszaru naturalne procesy rzeczywiście mają być podstawową zasadą. Martwe drzewa nie będą automatycznie usuwane, a pojawienie się kornika nie będzie samo w sobie powodem do prowadzenia masowych cięć. Jednocześnie dokument pozostawia możliwość działania tam, gdzie jest ono potrzebne dla ochrony konkretnych siedlisk, zachowania otwartych polan, przebudowy sztucznych drzewostanów, ochrony przeciwpożarowej albo bezpieczeństwa ludzi.

Drzewa zagrażające użytkownikom dróg lub szlaków nadal będą mogły być usuwane. Nadal trzeba będzie utrzymywać drogi pożarowe, prowadzić monitoring, reagować na pożary i wykonywać działania związane z gatunkami inwazyjnymi. Plan nie oznacza więc całkowitego zakazu dotykania lasu. Wprowadza raczej zasadę, że ingerencja powinna być wyjątkiem uzasadnionym konkretną potrzebą, a nie normalnym sposobem gospodarowania całym kompleksem.

Kompromis zamiast powiększenia parku narodowego

Spór o przyszłość Puszczy Białowieskiej od wielu lat krążył wokół pytania o powiększenie parku narodowego. Przyrodnicy wskazywali, że cała Puszcza powinna być chroniona jako jeden ekosystem. Część samorządów i mieszkańców obawiała się utraty wpływu na teren, ograniczenia dostępu do drewna, zmniejszenia dochodów i podporządkowania całego regionu jednej instytucji ochronnej. Nowy plan próbuje ominąć ten konflikt. Puszcza formalnie nie staje się jednym wielkim parkiem narodowym. Nadleśnictwa zachowują swoje tereny, pracowników i kompetencje. Samorządy nie tracą automatycznie możliwości podejmowania decyzji dotyczących rozwoju miejscowości. Mieszkańcy i turyści nadal będą mogli korzystać z większości lasu.

Jednocześnie na niemal całym obszarze UNESCO wprowadzany jest model ochrony bardzo zbliżony do tego, czego od lat domagali się przyrodnicy: rezygnacja ze zwykłej gospodarki surowcowej, ochrona naturalnych procesów i podporządkowanie wszystkich działań zachowaniu wyjątkowej wartości Puszczy. Można więc powiedzieć, że państwo nie rozszerza parku narodowego administracyjnie, ale stopniowo rozszerza jego podstawową filozofię na lasy zarządzane przez nadleśnictwa. To właśnie istota tego kompromisu.

Dlaczego plan obowiązuje aż do 2051 roku?

Termin nie jest przypadkowy. Zmiana sposobu zarządzania tak dużym i skomplikowanym obszarem nie może zostać przeprowadzona w ciągu jednego roku. Trzeba przygotować nowe dokumenty, przeprowadzić inwentaryzacje, dostosować plany urządzenia lasu, określić źródła finansowania, przeszkolić pracowników, stworzyć system monitoringu i wypracować zasady współpracy pomiędzy instytucjami. Trzeba też stopniowo zmienić ekonomiczny model funkcjonowania nadleśnictw, które nie będą mogły opierać części swojej działalności na sprzedaży drewna w takim stopniu jak wcześniej.

Ochrona Puszczy będzie kosztowała. Utrzymywanie dróg, zabezpieczenie przeciwpożarowe, monitoring, turystyka, retencja wody i ochrona gatunków nie przestają być potrzebne tylko dlatego, że ogranicza się wycinkę.

Jeżeli państwo chce, by nadleśnictwa wykonywały przede wszystkim funkcje ochronne, musi zapewnić im finansowanie niezależne od ilości sprzedanego drewna. W przeciwnym razie system będzie wewnętrznie sprzeczny: leśnicy będą mieli chronić las bez pozyskania drewna, ale jednocześnie nadal będą rozliczani z ekonomicznego wyniku jednostki. To jeden z najważniejszych testów dla całego planu.

Największe znaczenie będzie miało wykonanie

Sam dokument nie ochroni ani jednego drzewa. Nie zatrzyma piły, nie nawodni mokradła i nie przywróci migracji zwierząt przeciętej zaporą graniczną. O wszystkim zdecyduje wykonanie. Znaczenie będą miały nowe plany urządzenia lasu, decyzje ministrów, budżety nadleśnictw, działania pełnomocnika, sposób interpretowania granic stref oraz reakcje na naciski polityczne. Historia Puszczy Białowieskiej pokazuje, że dokumenty ochronne mogą być traktowane bardzo różnie w zależności od tego, kto akurat rządzi i jak interpretuje przepisy. Dlatego przyjęcie planu nie kończy sporu o Puszczę. Przenosi go raczej na bardziej szczegółowy poziom. Zamiast ogólnego pytania, czy w Puszczy wolno wycinać drzewa, pojawią się pytania o konkretne wydzielenia, konkretne zabiegi, konkretne drogi i konkretne cele ochronne.

Spokojna zmiana, ale zmiana trwała

Nie należy przedstawiać nowego planu ani jako natychmiastowej rewolucji, ani jako nic nieznaczącego dokumentu. Od jutra w Puszczy prawdopodobnie niewiele będzie wyglądało inaczej. Nadal będą działały trzy nadleśnictwa, park narodowy, rezerwaty, służby i samorządy. Nadal będą obowiązywały istniejące dokumenty, dopóki nie zostaną zmienione lub zastąpione. Jednocześnie wyznaczony został kierunek, z którego kolejnym rządom i instytucjom będzie coraz trudniej się wycofać. Puszcza ma przestać być traktowana jako zwykły kompleks gospodarczy z wydzielonymi wyspami ochrony. Cały obiekt UNESCO ma być zarządzany przede wszystkim jako wspólne dziedzictwo przyrodnicze. Największa zmiana NIE POLEGA więc na tym, że od dziś wszystko jest zakazane. Polega na odwróceniu podstawowej zasady.

Do tej pory na terenach nadleśnictw gospodarka leśna była normą, a ograniczenia wynikały z ochrony konkretnych fragmentów, siedlisk lub gatunków. Docelowo normą ma być zachowanie naturalnych procesów, a każda większa ingerencja będzie musiała zostać osobno uzasadniona. Nie jest to rewolucja przeprowadzona jedną decyzją. To zaplanowana na 25 lat przebudowa całego systemu zarządzania Puszczą. Być może właśnie dlatego ma szansę okazać się trwalsza niż kolejne polityczne deklaracje i spory o to, kto ma rację w konflikcie pomiędzy leśnikami a przyrodnikami.

Co to oznacza dla mieszkańców Białowieży i Hajnówki?

Dla mieszkańców Białowieży, Hajnówki i okolic plan może przynieść zarówno korzyści, jak i realne problemy. Po stronie pozytywów jest przede wszystkim większa szansa na trwałą ochronę Puszczy, a więc także na rozwój turystyki, usług, gastronomii, noclegów, edukacji przyrodniczej i lokalnych produktów opartych na marce światowego dziedzictwa UNESCO. Stabilne zasady mogą zakończyć wieloletni chaos, w którym każdy kolejny rząd próbował zarządzać Puszczą inaczej, a region regularnie trafiał do mediów głównie z powodu konfliktów o wycinkę.

Z drugiej strony ograniczenie pozyskania drewna oznacza mniej surowca dostępnego lokalnie, trudniejszą sytuację części firm związanych z leśnictwem i transportem oraz konieczność zmiany sposobu finansowania nadleśnictw. Część mieszkańców może również obawiać się kolejnych ograniczeń w korzystaniu z lasu, nawet jeżeli plan nie zakłada zamknięcia większości Puszczy dla ludzi.

Największym ryzykiem byłoby więc wprowadzenie ochrony bez równoczesnego wsparcia lokalnej gospodarki. Jeżeli państwo ogranicza tradycyjną działalność leśną, powinno jednocześnie inwestować w nowe miejsca pracy, transport, turystykę, ochronę przeciwpożarową, usługi publiczne i przedsiębiorstwa korzystające z renomy Puszczy bez jej niszczenia. W przeciwnym razie mieszkańcy mogą uznać, że ponoszą koszty ochrony prowadzonej w interesie całego kraju i świata, podczas gdy korzyści trafiają głównie do turystów, instytucji i administracji.

Kamil Gopaniuk
Kamil Gopaniuk

Redaktor naczelny Podlaskie TV, dziennikarz z krwi i kości, a od niedawna także pisarz, który postanowił średniowieczne opowieści przenieść z komputera na papier. Z wykształcenia prawnik-administratywista i filolog polski, z ducha — człowiek pogranicza. Z dziada Białostoczanin, z pradziada Kresowiak, niosący w sobie tę mieszankę uporu, nostalgii i ciekawości świata. Fascynuje go wszystko, co ma w sobie ruch i sens: transport, samorząd, turystyka, przyroda i historia. O tych tematach może pisać długo, namiętnie i bez końca — bo w każdym z nich znajduje opowieść wartą opowiedzenia.