Featured Video Play Icon

Tak powstają bułki z kapustą i grzybami prosto z Białowieży!

Bułeczki drożdżowe to niejedna specjalność pani Joanny Kiryluk. Pełni ona też funkcję przewodnika turystycznego w Białowieży. Z powyższego filmu dowiecie się jak zrobić przepyszne bułki z kapustą i grzybami, a także poznacie lepiej Białowieżę. Odcinek Białoruskich Smaków Podlasia jest bardzo rodzinny, ponieważ występuje tu także mama Pani Joanny – Pani Katarzyna Szpakowicz – zajmująca się zielarstwem i ziołolecznictwem, która sztuki tej nauczyła się z kolei od swojej mamy. Opowiada ona o zaletach medycyny naturalnej i zachęca do zbierania ziół. To na Podlasiu tradycja bardzo silna, zaś zioła są bardzo skuteczne skoro przez tyle lat ludzie od nich nie odeszli.

Jeżeli chodzi o same bułki, to przepis jest następujący. Do miski wrzucamy dwie trzecie kostki drożdży, zasypujemy 3 łyżkami cukru. Dolewamy do tego trochę mleka i trochę mąki, by wymieszać drożdże. Dopiero potem będziemy dodawać resztę wody i mąki. Do mieszadła wlewamy też pół szklanki oliwy. Następnie dosypujemy coraz więcej mąki. Gdy ciasto przestaje mieć płynną konsystencję dosypujemy odrobinę soli i dodajemy mąkę. Nie piszemy ile tej mąki trzeba, bo musimy ją dosypywać na bieżąco. Każdy, kto mieszał kiedyś wodę i mąkę dobrze wie, że idealne proporcje nie istnieją. Gdy uda nam się odpowiednio zmieszać oba składniki i ciasto będzie w końcu jednolite, to wyrabiamy je jeszcze 10 minut i odstawiamy na 30 minut do wyrośnięcia.

Zajmijmy się teraz farszem. Kroimy cebulę i podsmażamy. Następnie kroimy kapustę. W kolejnym kroku kroimy grzyby i wsypujemy je razem z kapustą do garnka, gdzie już powinna być podsmażona cebula. Nie zapomnijmy o przyprawach – jeżeli je lubimy.

Ostatni krok to umieszczenie farszu w przyszłych bułeczkach. Najpierw ciasto rolujemy w wałek, a następnie nożem kroimy na mniejsze kawałki. Wyrabiamy z każdego kawałka mały placek. Do środka nakładamy łyżką farsz i formułujemy bułkę – zlepiając ciasto. Następnie przyszłe bułeczki wsadzamy do formy, smarujemy je od góry olejem by były chrupkie. Po 10 minutach w piekarniku powinny być gotowe. Wskaźnikiem będzie to czy są już zarumienione.

Featured Video Play Icon

Skit Świętych Antoniego i Teodozjusza Pieczerskich w Odrynkach. Podlaska pustelnia turystyczna.

Pustelnia zwykle kojarzy się z takim miejscem, w którym znajduje się wyłącznie pustelnik i nikt więcej. Tymczasem wyjątkowość Skitu w podlaskich Odrynkach spowodowała, że stało się ono miejscem turystycznym. Maleńka świątynia pośród bagien, do której prowadzi bardzo długa kładka to wyjątkowe miejsce, gdzie można odnaleźć wyciszenie, a także usłyszeć wiele porad dotyczących ziołolecznictwa.

Główny gospodarz skitu Archimandryta Gabriel już niestety nie żyje, lecz dzieło które po sobie pozostawił nadal życiem tętni. Wszystko się zaczęło, gdy w 2008 roku Ojciec Gabriel – przełożony monastyru w Supraślu został wyznaczony do przyjęcia święceń na biskupa gorlickiego. Tak ukochał podlaską ziemię, że nie zamierzał się przenosić na drugi koniec Polski. Odmowa oznaczała jedno – degradację. Decyzję przyjął i postanowił, że Odrynki będą jego nowym domem. Najpierw zamieszkał w barakowozie nad Narwią. Nie miał prądu, wodę tylko z rzeki. Po kilku latach wspólnie z okolicznymi mieszkańcami zbudował cerkiew, dom, pomieszczenia gospodarcze. Co ciekawe Gabriel nie przestał mieszkać w baraku. Hodował pszczoły, uprawiał zioła, a następnie nimi leczył.

Degradacja Gabriela nie oznaczała, że odwróciła się od niego cerkiew. Cztery lata po budowie, cerkiew wyświęcił Metropolita Sawa. Archimandryta swoim postępowaniem pokazał coś niezwykłego. Zamiast awansu w hierarchii kościoła prawosławnego wolał pozostać na Podlasiu. Przypłacił to “karierą” i musiał zamieszkać w skrajnie trudnych warunkach. Mimo to miał na tyle siły, by udowodnić, że jego decyzja była słuszna, bo to co pozostawił po sobie zapiera dech w piersiach. Duchowny zmarł w szpitalu 22 listopada 2018 roku.

Obecnie w skicie przebywa 3 mnichów. Nabożeństwa celebrowane są codziennie, zaś Boskie Liturgie w soboty i niedziele.

Podczas zaborów świątynia została okrzyknięta najpiękniejszą w całej guberni

Cerkiew św. Mikołaja w Białowieży w czasach zaborów została nazwana “najpiękniejszą w całej guberni grodzieńskiej”. Imperator Aleksander III postanowił ją zafundować, lecz sam efektów końcowych nie doczekał. Był to wiek XIX. I choć na szczęście czasy zaborów i carów już minęły, toteż piękno cerkwi nie przeminęło, a w szczególności detal z cegły. Ale nie tylko to można podziwiać. Cerkiew w środku ma wyjątkowy ikonostas, który trafił tu z Petersburga.

W tym miejscu istniała wcześniej cerkiew drewniana z XVIII wieku. Była to świątynia unicka (grekokatolicka). Kolejny drewniany obiekt datowano na 1853 rok już jako cerkiew prawosławna. Kolejny – murowany obiekt był wznoszony już w 1889 roku razem z rezydencją myśliwską. Rok wcześniej Puszcza stała się prywatną własnością cara Aleksandra III.

W 1895 roku wyświęcono obiekt, a ostatecznie wykończono w 1897 roku. W 1907 roku świątynia miała elektryczne oświetlenie. Później wybuchła I wojna światowa, która na szczęście ominęła cerkiew. Niestety podczas II wojny światowej, już 1 września 1939 roku jedna z niemieckich bomb spadła na świątynię, co uszkodziło ikonostas. W latach powojennych cerkiew była odwiedzana przez najwyższych dostojników prawosławnych z Polski i ze świata.

Cerkiew znajduje się w centrum Białowieży na wzniesieniu przy ul. gen. Waszkiewicza.

Featured Video Play Icon

Bimber podlaski jest znany w całej Polsce. Tak wygląda i działa leśna bimbrownia.

Duch Puszczy, Księżycówka, Kopnięcie Łosia, Szwędaczek i wiele wiele innych. To wszystko zakazane podlaskie trunki, w których lubują się mieszkańcy, a które są bardzo pożądane przez przyjezdnych. Chociaż fakt, że są one zakazane jest absurdalny, toteż jeszcze bardziej przyciąga chętnych. Nie od dziś wiadomo, że zakazany owoc smakuje lepiej. Na kanwie tej popularności w białostockim skansenie w 2009 roku powstała leśna bimbrownia, by turyści mogli z bliska zobaczyć aparaturę, która wytwarza bimber.

Blisko jedna trzecia obszaru Podlasia to gęsty las. Występują tu też naturalne źródła wody w postaci strumyków. A to wszystko wspomaga potajemne gorzelnictwo. Typowa leśna bimbrownia to piec, kadzie i chłodnice z filtrem. Wbrew pozorom wyrób bimbru nie jest skomplikowany. Najpierw wodę należy podgrzać do 85 stopni C. Potem wystarczy tą wodę przepompować do kadzi i tam wsypać mąkę żytnią. Po 2 godzinach dolać zimnej wody dla ochłody przyszłego trunku. Gdy ten osiągnie 30 stopni C. wystarczy wsypać 1,5 kg drożdży i wymieszać. W ten sposób uzyskamy zacier, który będzie dojrzewać przez najbliższy tydzień.

Potem przepompowujemy wszystko do pieca z wodą, którą podgrzewamy. Nie można tego robić bezpośrednio nad paleniskiem. Gdy zacznie wrzeć to opary alkoholowe przejdą do beczek z zimną wodą. W efekcie po zanurzeniu skroplą się, a my uzyskamy destylat. Między chłodnicami znajduje się także specjalny pojemnik na odpady produkcji. Dzięki czemu do zbiornika trafi czysty alkohol, a wszystko co cięższe opadnie do pojemnika. Jeżeli chcielibyśmy, by nasz bimberek był jeszcze lepszej jakości, to musimy wykonać kolejne destylacje już w innej chłodnicy.

Wódka zwykła jest dwukrotne destylowana, wyborowa – trzykrotnie, luksusowa – czterokrotnie, premium i superpremium wielokrotnie. Droższe wódki są wytworzone z lepszej jakości zboża i ich destylat filtrowany jest nie tylko przez tradycyjny węgiel, ale nawet mleko czy diamenty. Jak widać produkcja alkoholu nie jest skomplikowana toteż bardzo popularna. Teraz, gdy wybór alkoholi w sklepach jest tak ogromny i powszechny, to produkcja bimbru jest bardziej tradycją. Dlatego też walka z bimbrownikami nie jest tak zaciekła jak kiedyś. Być może doczekamy kiedyś czasów, że na własny użytek, legalnie będzie można sobie napędzić bimbru na święta.

Featured Video Play Icon

Hopa ziemniaczana. Tak ją robią gospodynie na Podlasiu.

Kucharz Krystofor dotarł do podhajnowskiego Starego Berezowa, gdzie gotował wspólnie z miejscowym Kołem Gospodyń Wiejskich. Na warsztacie znalazła się Hopa ziemniaczana. Co to takiego? To oczywiście inna wersja babki ziemniaczanej – z dodatkiem kaszy – przysmak, dla którego turyści szturmują Supraśl i Białowieżę (i nie tylko). Jak wiemy robi się ją dosyć prosto, ale diabeł tkwi w szczegółach. Dlatego każdy ma swoją wersję. Zobaczcie sami jak się robi ją w Starym Berezowie.

Do takiej porcji jak na filmie potrzebować będziemy 2kg ziemniaków, 150/200g kaszy jęczmiennej, 4 jajka, kawałek boczku, jedną kiełbasę, jedną cebulę, 1,5 łyżeczki soli, 1,5 łyżeczki pieprzu ziołowego, 2 łyżeczki majeranku oraz smalec do smażenia. Na początku tarkujemy ziemniaki, potem kroimy boczek i kiełbasę w kostkę, tak samo postępujemy z cebulką. Wrzucamy na patelnię smalec, a gdy się wystarczająco roztopi to dorzucamy do niego kiełbasę i boczek, a na koniec cebulkę. Resztę smalcu kładziemy na blaszkę. Wysmarowujemy nim całą blaszkę. W osobnym pojemniku przyprawiamy ziemniaki, wbijamy do nich jajka i wsypujemy surową kaszę. Po usmażeniu mięsa i cebuli wrzucamy ją do pojemnika z ziemniakami. Wszystko mieszamy i przelewamy do blaszki. Następnie wstawiamy potrawę do piekarnika na 1,5 godziny i pieczemy w 180 stopniach.

Jeżeli chcielibyście poznać bardziej tajniki gotowania na Podlasiu, to warto odwiedzić Stare Berezowo i tamtejsze Koło Gospodyń Wiejskich. Można także podejrzeć zwyczaje mieszkańców. W trzecią niedzielę po Wielkanocy, każdego roku po liturgii w cerkwi odbywa się procesja na cmentarz. Tam są święcone groby. Wszystko jest interesującym, lokalnym ceremoniałem.

Meczet w Kruszynianach jest jednym z miejsc, gdzie przez najbliższy miesiąc nie będzie można dojechać.

Stan wyjątkowy w Podlaskiem. Gdzie nie można zwiedzać?

2 września 2021 r. Prezydent Rzeczypospolitej Polskiej Andrzej Duda, na podstawie art. 230 ust. 1 Konstytucji Rzeczypospolitej Polskiej oraz art. 3. ustawy o stanie wyjątkowym, na wniosek Rady Ministrów z dnia 31 sierpnia 2021 r., wydał rozporządzenie o wprowadzeniu 30-dniowego stanu wyjątkowego na obszarze części województwa podlaskiego i lubelskiego. Decyzja o wprowadzeniu stanu wyjątkowego została podjęta w związku ze szczególnym zagrożeniem bezpieczeństwa obywateli oraz porządku publicznego, związanym z obecną sytuacją na granicy państwowej Rzeczypospolitej Polskiej z Republiką Białorusi. – czytamy na stronie prezydent.pl

W praktyce oznacza to legalne ograniczenie praw obywatelskich na terenie w 115 gmin naszego województwa. Terytorium jest wymienione na koniec tego artykułu. Stan wyjątkowy oznacza, że zwiedzanie wielu atrakcji pod granicą nie jest obecnie możliwe, a takich tam nie brakuje. Wyliczając od południa województwa – nie ma możliwości zwiedzania obecnie Niemirowa i pięknego krajobrazowo trójstyku granic nad Bugiem, nie ma też możliwości zwiedzania cerkwi w Koterce.

Utrudnione może być zwiedzanie również Białowieży i jej okolicznych atrakcji. Zapomnieć możemy również póki co o pierwszych obserwacjach żubrów. Nie wybierajcie się więc do Starego Masiewa na północy Puszczy Białowieskiej, gdzie jest platforma widokowa. Nie zobaczycie też ruin kościoła w Jałówce. Tak samo nie przejedziecie malowniczą drogą z tej miejscowości do Bobrownik przez Mostowlany i bramę kolejową z napisem “MIR (pokój)”. Nie można też obecnie podróżować do tatarskich Kruszynian. Nie będziecie też mogli zwiedzać Krynek i tamtejszych atrakcji. Tym bardziej nie ma co się wybierać nad Grzybowszczyznę, gdzie jest największa uwaga wszystkich. W pobliskim Usnarzu Górnym znajduje się centrum ostatnich wydarzeń. Nie można też zwiedzać śluzy Kurzyniec oraz innych bliskich okolic Kanału Augustowskiego. Jeżeli nie jesteście mieszkańcami, to w te wszystkie miejsca nie dojedziecie.

Musicie sobie uświadomić, że stan wyjątkowy ma miejsce po raz pierwszy w wolnej Polsce. Ostatni stan – wówczas wojenny – ogłaszał gen. Wojciech Jaruzelski. W tym czasie na obszarze, gdzie stan obowiązuje rząd ma bardzo szerokie uprawnienia. Szef MSWiA Mariusz Kamiński zapewnił, że restrykcje nie będą ingerowały w życie zawodowe mieszkańców miejscowości nadgranicznych, w minimalnym stopniu będą te restrykcje dotyczyły stałych mieszkańców miejscowości. Minister zapowiedział jednak istotne ograniczenia dla osób z zewnątrz, dla osób obcych na tym terenie, które chciałyby się przemieszczać w tych miejscowościach.

L.p. obręb ewidencyjny gmina powiat
1 NIEMIRÓW Mielnik siemiatycki
2 MĘTNA Mielnik siemiatycki
3 TOKARY Mielnik siemiatycki
4 WILANOWO Mielnik siemiatycki
5 KLUKOWICZE Nurzec-Stacja siemiatycki
6 LITWINOWICZE Nurzec-Stacja siemiatycki
7 WYCZÓŁKI Nurzec-Stacja siemiatycki
8 BOBRÓWKA Czeremcha hajnowski
9 ZUBACZE Czeremcha hajnowski
10 PISZCZATKA Czeremcha hajnowski
11 POŁOWCE Czeremcha hajnowski
12 STAWISZCZE Czeremcha hajnowski
13 CZEREMCHA Czeremcha hajnowski
14 WÓLKA TERECHOWSKA Czeremcha hajnowski
15 KUZAWA Czeremcha hajnowski
16 OPAKA DUŻA Czeremcha hajnowski
17 POHULANKA Czeremcha hajnowski
18 POLICZNA Kleszczele hajnowski
19 BIAŁA STRAŻ Kleszczele hajnowski
20 WOJNÓWKA Dubicze Cerkiewne hajnowski
21 STARZYNA Dubicze Cerkiewne hajnowski
22 GÓRNY GRÓD Dubicze Cerkiewne hajnowski
23 KLAKOWO Dubicze Cerkiewne hajnowski
24 KRUGŁE Dubicze Cerkiewne hajnowski
25 WYGON Dubicze Cerkiewne hajnowski
26 WIERZCHOWSKIE Hajnówka hajnowski
27 PODOLANY Białowieża hajnowski
28 BIAŁOWIEŻA Białowieża hajnowski
29 ZASTAWA KRZYŻE Białowieża hajnowski
30 GRUSZKI Narewka hajnowski
31 STARE MASIEWO Narewka hajnowski
32 MASIEWO NOWE Narewka hajnowski
33 BABIA GÓRA Narewka hajnowski
34 BRZEZINA Michałowo białostocki
35 CISÓWKA Michałowo białostocki
36 ZALESZANY Michałowo białostocki
37 NOWOSADY Michałowo białostocki
38 JAŁÓWKA Michałowo białostocki
39 KONDRATKI Michałowo białostocki
40 GONCZARY Michałowo białostocki
41 KITURYKI Michałowo białostocki
42 DUBLANY Michałowo białostocki
43 KOLONIA MOSTOWLANY Michałowo białostocki
44 MOSTOWLANY Gródek białostocki
45 ZIELONA Gródek białostocki
46 ZUBRY Gródek białostocki
47 ŚWISŁOCZANY Gródek białostocki
48 GOBIATY Gródek białostocki
49 NAREJKI Gródek białostocki
50 BOBROWNIKI Gródek białostocki
51 JARYŁÓWKA Gródek białostocki
52 CHOMONTOWCE Gródek białostocki
53 RUDAKI Krynki sokólski
54 ŁOSINIANY Krynki sokólski
55 KRUSZYNIANY Krynki sokólski
56 OZIERANY WIELKIE Krynki sokólski
57 BIAŁOGORCE Krynki sokólski
58 OZIERANY MAŁE Krynki sokólski
59 KUNDZICZE TREJGLE Krynki sokólski
60 ŁAPICZE Krynki sokólski
61 KRYNKI Krynki sokólski
62 KRYNKI MIASTO Krynki sokólski
63 JUROWLANY Krynki sokólski
64 PIEROŻKI Szudziałowo sokólski
65 GRZYBOWSZCZYZNA Szudziałowo sokólski
66 HARKAWICZE Szudziałowo sokólski
67 USNARZ GÓRNY Szudziałowo sokólski
68 BABIKI Szudziałowo sokólski
69 MINKOWCE Szudziałowo sokólski
70 ZUBRZYCA MAŁA Szudziałowo sokólski
71 MISZKINIKI Szudziałowo sokólski
72 ZUBRZYCA WIELKA Szudziałowo sokólski
73 WOJNOWCE Szudziałowo sokólski
74 NOMIKI Sokółka sokólski
75 ZAŚPICZE Sokółka sokólski
76 BILMINY I PALESTYNA Kuźnica sokólski
77 KLIMÓWKA Kuźnica sokólski
78 SZYMAKI Kuźnica sokólski
79 CZEPIELE Kuźnica sokólski
80 TOŁCZE Kuźnica sokólski
81 PARCZOWCE Kuźnica sokólski
82 NOWODZIEL Kuźnica sokólski
83 CZUPRYNOWO Kuźnica sokólski
84 KUŹNICA Kuźnica sokólski
85 KOWALE KOL. Kuźnica sokólski
86 CHREPTOWCE Kuźnica sokólski
87 WOJNOWCE Kuźnica sokólski
88 KOWALE Kuźnica sokólski
89 SACZKOWCE Kuźnica sokólski
90 KUŚCIŃCE-WOŁYŃCE Kuźnica sokólski
91 ZAJZDRA Kuźnica sokólski
92 POHORANY Sidra sokólski
93 KRZYSZTOFOROWO Sidra sokólski
94 CHWOROŚCIANY Nowy Dwór sokólski
95 NOWY DWÓR Nowy Dwór sokólski
96 ROGACZE Nowy Dwór sokólski
97 JAGINTY Nowy Dwór sokólski
98 CHORUŻOWCE Nowy Dwór sokólski
99 DOLINCZANY Lipsk augustowski
100 LIPSZCZANY Lipsk augustowski
101 RYGAŁÓWKA Lipsk augustowski
102 RAKOWICZE Lipsk augustowski
103 SIÓŁKO Lipsk augustowski
104 LICHOSIELCE Lipsk augustowski
105 KOPCZANY Lipsk augustowski
106 BARTNIKI Lipsk augustowski
107 STARE LEŚNE BOHATERY Lipsk augustowski
108 NOWE LEŚNE BOHATERY Lipsk augustowski
109 WOŁKUSZ Lipsk augustowski
110 LUBINOWO Lipsk augustowski
111 GRUSZKI Płaska augustowski
112 RUDAWKA Płaska augustowski
113 RYGOL Płaska augustowski
114 MUŁY Giby sejneński
115 DWORCZYSKO Giby sejneński

 

 

 

Featured Video Play Icon

W podlaskim kalendarzu teraz czas na grzyby. A co potem?

Sierpień to czas, gdy na niebie można było oglądać rój Perseidów, który muskał atmosferę naszej planety tworząc widowiskowe smugi przypominające fajerwerki. To już jednak za nami. Tak samo jak odloty bocianów do ciepłych krajów. Jeszcze nie dawno można było obserwować sejmiki bocianie, teraz tylko puste gniazda. Nie wykluczone jednak, że gdzieś uchowały się jeszcze ostatnie sztuki.

Teraz pogoda się nieco skiepściła więc w lesie pojawiły się pierwsze grzyby. Jedno jest pewne – nie ostatnie. Najbliższy czas to właśnie raj dla grzybiarzy. Dlatego jeżeli szukacie zajęcia na urlop lub inny czas wolny, to w naszym regionie właśnie wszyscy wyjeżdżają do lasów po przysmaki. W menu dominować będą kurki, maślaki i prawdziwki. Najlepszym miejscem do zbierania jest ogromna Puszcza Knyszyńska.

Coraz chłodniejsze noce powodują, że z lasów wyłaniają się żubry, które to szukają pożywienia na polach. Tradycyjnie w wyznaczonych miejscach czekają na nie stogi siana z innymi przysmakami. Z roku na rok stada tych wspaniałych zwierząt się powiększają, a to znak że o dumę naszego regionu dbamy jak tylko możemy. Najlepszym miejscem obserwacji jest oczywiście Puszcza Białowieska.

Warto też wybrać się jeszcze do Augustowa, Biebrzańskiego Parku Narodowego i Narwiańskiego Parku Narodowego. Te miejsca mają w sobie wiele uroku o każdej porze. W tym pierwszym ciągle atrakcyjne są spacery bulwarami na plażę i rejsy statkami. Szczególnie nad Rospudę, by poobserwować z pokładu zmieniającą się przyrodę. Podobnie w parkach – tam jednak służą do tego wieże widokowe. Na kładkach trwa remont od strony Waniewa, więc zwiedzajcie od strony Śliwna. Warto też poobserwować Narew z zerwanego mostu w Kruszewie. Teraz jest najlepszy czas na uchwycenie pięknych kadrów. O ile nie zabraknie słońca. W Biebrzańskim Parku Narodowym natomiast warto objechać tereny od Goniądza, przez Dolistowo Stare aż do Jagłowa.

 

 

Featured Video Play Icon

Na tropie ducha puszczy. Surwiwalowcy sprawdzali Podlasie i Suwalszczyznę.

Podlaskie jest coraz bardziej popularne. Po tym jak odwiedziło nas mnóstwo turystów, kręcono seriale i będą znów kręcić film z serii “U Pana Boga…”, zainteresowanie regionem nie maleje. Co raz pojawiają się u nas ludzie, którzy kręcą wartościowe materiały na YouTube (nie mylić z YouTuberami) i do tego mają tam wysokie zasięgi. W dzisiejszych czasach to doskonałą promocja. Tym razem na tropie ducha puszczy znalazła się ekipa “Ekwipunek Dźwigany Codziennie”.

Autorzy na swoim kanale traktują o bushcrafcie, sztuce przetrwania, outdoorze, turystyce czy włóczęgostwie. Podlasie to idealny teren dla nich. Na pierwszy raz postanowili odwiedzić najbardziej znane i popularne miejscówki. W naszym regionie zobaczyli Świętą Górę Grabarkę, skit w Odrynkach, Trześciankę i jej malownicze chaty, tatarskie Kruszyniany, a także piękne rejony Suwalszczyzny.

Najprzyjemniejsze było zakończenie relacji, które zostało ujęte tak: “To, że tam wrócę, jest pewne, jak w banku – a nawet pewniejsze“. Ciszyć się należy, że nasz region tak zaczął przyciągać ludzi i że chcą do nas wracać. Jeszcze trochę, to może też będą się osiedlać.

Jak sierpień to Perseidy! Gdzie i kiedy obserwować je w Podlaskiem?

Mamy sierpień, więc trzeba szukać dogodnej lokalizacji, by obserwować Perseidy. Co roku, dzięki ułożeniu Ziemi względem Słońca widoczny jest rój meteorów, który wchodzi na jedną ścieżkę z naszą planetą. Gdy tylko jakieś odłamki wchodzą w naszą atmosferę to natychmiastowo się spalają. Wygląda to zjawiskowo! Dlatego lepiej czegoś takiego nie przegapić. Perseidy widoczne są tylko nocą i to w miejscu, gdzie jest bardzo ciemno. Światła miasta i okoliczna łuna zakłóca ten obraz. Na szczęście w Podlaskiem nie brakuje miejsc, gdzie jest jeszcze nocą bardzo ciemno. Intensywny rozwój temu nie sprzyja.

“Spadające gwiazdy” można oglądać przez cały sierpień, ale prawdziwy spektakl na niebie rozpocznie się po 10 dniu tego miesiąca. Tegoroczne “maksimum” przypada 12 sierpnia. Jeżeli będzie czyste niebo, to ujrzymy na nim kilkadziesiąt meteorów co godzinę. Warto też dodać, że niektóre odłamki komety nie wpadają w ziemską atmosferę całkowicie, a jedynie “prześlizgują się” po niej, co daje świetny efekt na niebie – długiej świetlistej smugi.

Żeby być przygotowanym do oglądania – warto zabrać ze sobą kocyk, koszyk piknikowy z różnymi dobrami na całą noc, a także kompas (lub taką aplikację w komórce). Możemy się rozglądać po niebie, a możemy od razu skierować swój wzrok na południowy zachód. To tam będą najlepsze widoki! Pozostaje nam tylko trzymać kciuki za dobrą pogodę.

 

 

Featured Video Play Icon

Wyjątkowy przewodnik po Podlasiu. Tu obok siebie żyli i nadal żyją ludzie wielu kultur i religii.

Podlasie co roku przyciąga do siebie coraz więcej turystów, a razem z nimi zainteresowani są także producenci filmowi. W naszym wyjątkowym regionie powstało mnóstwo seriali i filmów. Obecnie możemy oglądać “Kruk. Czorny woron nie śpi”. Przy jego okazji Canal+ wyprodukował “Przewodnik po Podlasiu”. Możemy zobaczyć co ludzie związani z naszym regionem mówią o swojej wyjątkowej krainie. Wielokulturowość Podlasia jest bardzo charakterystyczna.

Ważne jest także obcowanie z naturą, zwrot ku przyrodzie. Ciągnące się kilometrami, malownicze, nieodkryte plenery sprawiają, że jest to niepowtarzalne miejsce na mapie Polski. Cieszyć się należy iż dodatkowo jest ono promowane właśnie poprzez kolejną produkcję filmową.

W wyjątkowym przewodniku możemy dowiedzieć się między innymi o Krainie Otwartych Okiennic, Kruszynianach czy Tykocinie, a także o różnych religiach, które są ze sobą splecione wspólnym terytorium. Na koniec w gruncie rzeczy dowiadujemy się, że różnice nie są aż tak istotne. Najważniejszy jest szacunek do drugiego człowieka. Możemy pod tym się podpisać obiema rękami i jeszcze nogami!

Featured Video Play Icon

W Podlaskiem jest ponad 50 wież widokowych! Zobacz mapę, skąd można podziwiać region.

Pięknych miejsc w Podlaskiem nie brakuje. Czasem jednak ciężko to zobaczyć z ziemi. Dlatego też coraz popularniejszą formą turystyczną są wieże widokowe. I chociaż największe konstrukcje powstają w górach, to w naszym regionie też nie ma czego się wstydzić.

Żeby zobaczyć więcej informacji na temat danej wieży wystarczy przybliżyć mapę w wybranym miejscu i kliknąć ikonkę. Możemy znaleźć wieże w różnych mezoregionach. Nie brakuje widoków na Równinie Bielskiej, Wzgórzach Sokólskich, Dolinie Górnej Narwi czy też Pojezierzu Wschodniosuwalskim. Wieże znajdują się także w Białymstoku jak i w jego bliskiej okolicy – w Kołodnie czy Pańkach.

Co ciekawe wieża znajduje się także w tatarskiej wiosce Kruszyniany. Tam wszyscy przyjeżdżają podziwiać drewniany meczet, mizar czy też smakują lokalnej kuchni, a pomijają wieżę, która może być urozmaiceniem wycieczki. Jest to tak zwana “Orla wieża”. Dlatego, gdy następnym razem będziecie gościć w Kruszynianach (lub jedziecie tam po raz pierwszy), to nie zapomnijcie również zapytać i o tą atrakcję. Z wieży możemy podziwiać tam wyjątkowe gatunki ptaków.

Warto wybrać się także do Siemieniakowszczyzny. Wieś położona u stóp Puszczy Białowieskiej oferuje naprawdę wysoką konstrukcję, z której widoki są olśniewające! Możemy natrafić na rozlewiska, możemy zobaczyć żubry. To kwestia pory roku, pogody i szczęścia. Niemniej jednak warto spróbować. Szczególnie, że można to połączyć z wycieczką do reszty Puszczy Białowieskiej.

Świetną konstrukcję możemy również podziwiać w Puszczy Białowieskiej w Kosym Moście. Tam niedaleko znajduje się ostroja żubrów. Dodamy tylko żeby nie wybierać się tam samemu i bez telefonu, bo to już głęboki las i wystarczy trochę roztargnienia, by się zgubić. Oczywiście droga jest normalna, ale w lesie jak to w lesie, szczególnie tak wielkim jak Puszcza Białowieska lepiej być dodatkowo ostrożnym.

Warto też wybrać się do Czarnej Białostockiej, gdzie powstała nowa wieża widokowa. Nad Zalewem Czapielówka jest teraz bardzo pięknie! To świetne miejsce do rekreacji i odpoczynku. Jeżeli jesteście fanami wędrowania i przyrody, to powinniście spróbować zaliczyć wszystkie wieże! Trochę to zajmie, ale satysfakcja jest gwarantowana.

Przystanek na Zielonych Wzgórzach już powstaje. fot. PKP PLK SA

Białystok zyska kolejny przystanek kolejowy. Przydałoby się jeszcze kilka innych.

Trwa budowa przystanku kolejowego pomiędzy ulicami Zielonogórska i Starosielce w Białymstoku. Jest to część trasy Rail Baltica. Wszystko będzie tak skonstruowane, że pociągi jadące na przykład z Ełku do Bielska Podlaskiego oraz z Łap do Ełku nie będą musiały zajeżdżać do Białegostoku. To wszystko w teorii. W praktyce pociągi będą jeździć tak, jak zaplanuje przewoźnik. Szczególnie, że pomijanie głównej stacji w mieście nie ma żadnego sensu.

Trzeba jednak pamiętać o dwóch sprawach. Transport kolejowy nie polega na przewożeniu wyłącznie pasażerów. Dlatego jeżeli nawet nie będzie połączeń pasażerskich pomiędzy stacjami “Ełk – Bielsk Podlaski” czy też “Łapy – Ełk”, toteż istnienie takiej infrastruktury pozwoli na planowanie nowych łańcuchów dostaw, co przyczyni się do rozwoju naszego regionu.

Jednak nie wolno być minimalistą. W interesie wszystkich mieszkańców jest rozwój kolei także dla pasażerów. W ostatnim czasie pisaliśmy, że największym w zasadzie problemem jest brak połączenia ze Śniadowem (mimo istniejących przejezdnych torów) oraz brak połączenia kolejowego z Białowieżą. Jest też problem wykluczenia Łomży. Od 1993 roku nie było tam pociągu pasażerskiego. Mają one wrócić, ale plany są bardzo mgliste. Ogólnie mówiąc jakieś plany są, ale żadnych realnych terminów. Prace projektowe (czyli konkretny plan budowy) mają zostać ukończone dopiero w 2023 roku). Zaś rozpoczęcie robót budowlanych ma być w nowej perspektywie finansowej UE. W praktyce oznacza to, że takie połączenie będzie jeżeli Unia w kolejnym rozdaniu środków będzie łożyć dalej na rozwój kolei. Bo urzędnicy z Brukseli mogą powiedzieć “dość”, tak jak to było w przypadku lotnisk regionalnych. Wtedy zostaniemy sobie z planami.

Niezależnie od tych planów ma być budowane z połączenie kolejowe łączące Ostrołękę z Łomża i Giżyckiem. Tutaj jednak również terminy nie są zbyt napięte. Ogólnie wszystkie inwestycje kolejowe związane z budową CPK mają potrwać do 2034 roku. Trudno też powiedzieć czy do tego czasu projekt dotrwa, gdyż może zniknąć w momencie zmiany władzy w Polsce.

Oprócz wspomnianego wyżej problemu Łomży, który może zostanie w końcu rozwiązany przez odpowiednie inwestycje, powstaje jeszcze Rail Baltica. Połączenie w naszym regionie przebiega po obecnych torach kolejowych, tyle że na nowoczesnej infrastrukturze. Przy okazji budowane są również przystanki kolejowe. Jadąc do Warszawy pociągiem można zauważyć, że niektóre z nich zatrzymują się w zupełnie nowych miejscach. Czy zatem pociąg pośpieszny w przyszłości będzie też zatrzymywać się na Nowym Mieście? Bardzo możliwe. Nowoczesne składy dużo szybciej sobie radzą z zatrzymaniem i ponownym ruszeniem niż maszyny starego typu. Dlatego też nie powoduje to zbyt wielkich opóźnień w rozkładzie jazdy. Ciekawe jednak czy nie odbędzie się to kosztem stacji Starosielce?

Trzeba się jeszcze przyjrzeć czy jest sens omijania przez pociągi pasażerskie Białegostoku. Obecnie pociąg z Hajnówki do Gdyni jedzie przez stację główną i tak powinno zostać. Jeżeli będzie połączenie Olsztyn – Warszawa przez Białystok (które samo w sobie nie ma sensu), to także jeszcze głębszym nonsensem byłoby omijanie stolicy województwa podlaskiego i zatrzymywanie się wyłącznie na stacji na Zielonych Wzgórzach. Dlatego nowa infrastruktura łącząca 3 kierunki w tamtym miejscu będzie raczej przydatna tylko dla pociągów towarowych.

Tak czy siak inwestycje kolejowe cieszą. Patrząc z perspektywy ostatnich dekad, to po upadku PRL z powodów finansowych kolej w Podlaskiem bardziej dogorywała. Teraz rozkwita. Warto jednak zauważyć, że w Białymstoku i jego okolicach przydałoby się jeszcze kilka innych przystanków kolejowych. Zauważalny jest mocno brak takowego na osiedlu Białostoczek, Szczególnie, że planowane są dodatkowe dwa przystanki w Wasilkowie – jeden przy ul. Nadawki obok działek, drugi na osiedlu Lisia Góra. Gdyby jeszcze dodać do tego przystanek na wspomnianym Białostoczku to od stacji głównej można by było stworzyć całkiem dobre, lokalne połączenie z Czyżewa aż do Grodna. Tego typu propozycji snuć można jeszcze więcej. Póki co kolej jest u nas traktowana podobnie jak ścieżki rowerowe. Są to inwestycje przy okazji. Gdyby Unia nie dawała, to sami by nie budowali.

fot. Kamil Timoszuk / Urząd Marszałkowski Województwa Podlaskiego

Prawosławne Podlasie zaprasza. Oto szlak kolorowych cerkwi.

Wiele osób przyjeżdża na Podlasie specjalnie po to, by zobaczyć kolorowe cerkwie. Najczęściej turyści zajeżdżają w jedno lub kilka miejsc, o których usłyszeli w internecie. Specjalnie dla wszystkich ciekawych prawosławnego Podlasia przygotowaliśmy wygodną, ułożoną ścieżkę. Przejedziecie 168 km i zobaczycie bardzo wiele punktów związanych z tą religią.

Podróż zaczynamy w Gródku. W pewnym sensie to tu zaczyna się historia podlaskiego prawosławia. W roku 1498 ziemie Wielkiego Księstwa Litewskiego to także dzisiejsze Podlasie. Marszałek Aleksandr Chodkiewicz – silnie związany z naszym regionem, postanawia z biskupem smoleńskim, a także wojewodą nowogrodzkim ufundować prawosławny klasztor w Gródku. Tam jednak życie miasta toczyło się pełną parą. Dzisiaj to uśpiona mieścina, gdzie wszystko dzieje się bardzo powoli. Przeszło 500 lat temu było zgoła inaczej, toteż mnisi mimo ufundowania im klasztoru postanowili się przenieść gdzie indziej. Drogę wskazał im krzyż, który położyli w rzece. W miejscu, gdzie się zatrzymał wybudowano monastyr. Był to Supraśl. Mimo to w Gródku także stoi okazała cerkiew. Jej przepiękne kopuły wprawiają w zachwyt wiele osób.

fot. Krzysztof Kundzicz / Wikipedia

Kolejne miejsce po drodze, w którym warto zobaczyć cerkiew będzie pobliskie Michałowo. Tym razem dla odmiany będziemy podziwiać architekturę drewnianą. Zwróćcie uwagę również na kolor malowania. W tym przypadku nawiązuje on do opieki świętego. Patronem jest św. Mikołaj. Następnie udamy się do Zabłudowa. Po drodze miniemy jeszcze piękną cerkiew w Topolanach. Zabłudowska Cerkiew Zaśnięcia Najświętszej Marii Panny to klasycystyczna świątynia, która została zbudowana w latach 1847-1855 na rzucie krzyża greckiego, z wieżą frontową przykrytą kopułą. Usytuowana jest po przeciwnej do kościoła stronie rynku.

Dalsza droga poprowadzi nas przez wrota do Puszczy Białowieskiej. Przystanek Trześcianka. Kraina otwartych okiennic to także miejsce, gdzie znajduje się piękna zielona cerkiew. Przypomina nieco meczet w Kruszynianach. I nie jest to przypadek. Tatarska świątynia wzorowana była na drewnianych cerkwiach Podlasia. Gdy powstawała w XVIII wieku, to taka architektura dominowała w naszym regionie. Następnie przejedziemy przez Puchły, gdzie stoi równie piękna cerkiew koloru niebieskiego. Po drodze miniemy jeszcze Ryboły, gdzie również znajduje się cerkiew. Biała z miętowymi kopułami. Jadąc dalej, miniemy jeszcze niebieską, drewnianą cerkiew na cmentarzu.

fot. K. Kundzicz / Wikipedia

Kolejny przystanek – Ploski. A tam Cerkiew Przemienienia Na Górze Tabor (Przemienienia Pańskiego). Piękny, intensywny niebieski kolor zachwyci każdego. Później odwiedzimy Pasynki. Na parkingu parafialnym we wsi zatrzymują się samochody z całej Polski: z Wrocławia, Warszawy, Torunia. Turystów przyciąga tu piękna drewniana cerkiew z 1891 r. Została ona niedawno odrestaurowana.

Kontynuując podróż możecie się lekko zdziwić. Znaki drogowe będą pisane po polsku oraz cyrylicą. Tak, to Szczyty-Dzięciołowo i Cerkiew Ścięcia Głowy Świętego Jana Chrzciciela. Następny przystanek to Orla, skądinąd znana z działalności szeptuchy. Jest tam także synagoga. Oprócz tego nie brakuje cerkwi – pw. Św. Archanioła Michała. Kolejny etap podróży to Dubicze Cerkiewne. Tam kolejna niebieska cerkiew. Ten kolor również nie jest przypadkowy – tak jak w poprzednich świątyniach tak pomalowanych, tak też i w tej powierzono opiekę Matce Bożej. Absolutnie musicie zobaczyć też architekturę z Kleszczel. Konkretnie to Cerkiew św. Mikołaja. Pierwsze wzmianki o świątyni w tym miejscu pochodzą z 1560 roku. Tuż obok znajduje się Dobrowoda, w której warto napić się ze świętego źródełka.

Tokary, fot. Dorota Ruminowicz / Wikipedia

Ostatnie dwa punkty to Tokary i piękna cerkiew na granicy polsko-białoruskiej oraz Święta Góra Grabarka i tamtejszy Klasztor, gdzie pielgrzymi zjeżdżają z całej Polski przywożąc krzyże. Na miejscu jest ich naprawdę mnóstwo! Ten klimatyczny widok zapamiętacie do końca życia!

fot. Ar2rek / Wikipedia

Szacuje się, że na Podlasiu jest około 200 tysięcy osób prawosławnych. W całym kraju jest to około pół miliona. Jeżeli chcielibyście zobaczyć wszystkie świątynie prawosławne w regionie to musielibyście sporo się najeździć, bo jest ich około 150.

Featured Video Play Icon

Jedni fotografują, a on Podlasie maluje. Jak wygląda praca Daniela Gromackiego?

Autorzy słynnego hitu “Cząstka Podlasia” po udanej serii krótkich filmów pokazujących siebie przy pracy, teraz postanowili pokazać innych. Nowa seria “Wschodnie opowieści” to dalsza podróż przez podlaskie krajobrazy. Tym razem oczami innych ludzi związanych z naszym regionem. W filmach poznamy ich historię oraz odnajdują siłę i chęć tworzenia w otaczającej przyrodzie.

Bohaterem filmu pierwszego filmu z serii, pt. “Portretując Podlasie” jest Daniel Gromacki, malarz z Hajnówki, który w swoich dziełach ukazuje piękno Puszczy Białowieskiej, a także jej okolic. Autorzy filmu razem z nim doświadczają przedzierania się przez zaśnieżoną puszczę, by stworzyć obraz w warunkach naturalnych, a przy okazji poznają filozofię twórczą artysty. Film obfituje w przepiękne kadry i muzykę. Wszystko w połączeniu z opowieścią Daniela Gromackiego sprawia, że każdy kto obejrzy powyższy film, zaraz nabierze ochoty na zobaczenie Puszczy swoimi oczami.

– Ja na tych podlaskich obrazach, staram się pokazać starą wioskę, która ucieka, przemija, która już nie wróci – tłumaczy w filmie autor obrazów. Dlatego można stwierdzić, że jego obrazy są naprawdę unikalne, a za kilka lub kilkanaście lat – pokazywać będą miejsca, których już nie będzie. Obejrzyjcie sami film. My natomiast czekamy z niecierpliwością na kolejne “Wschodnie opowieści”.

Marszałku, czas na kolejowe połączenie z Białowieżą!

Od 1 lipca 2021 roku zwiększyła się siatka dostępnych połączeń kolejowych w województwie podlaskim. Obecnie z Hajnówki da się dojechać do miejscowości Narewka i Siemianówka. I chociaż negatywnie oceniamy to miejsce turystycznie, toteż rozszerzanie siatki połączeń kolejowych w regionie trzeba pochwalić. Gdy się przyjrzymy na to, gdzie można dojechać, a gdzie nie – po istniejącej infrastrukturze, to okazać się może, że niewiele już zostało do zrobienia. Dlatego też apelujemy do Marszałka Województwa Artura Kosickiego, by ten zainicjował inwestycję przedłużenia trasy kolejowej do Białowieży, uruchomił połączenia do Śniadowa i przedłużył trasy z Walił do Gobiat oraz z Siemianówki do Cisówki.

 

Tak jak na powyższej mapie wyglądają obecne możliwości kolejowe Podlaskiego. Na zielono zaznaczone są aktywne trasy, zaś na czerwono trasy, gdzie pasażerowie nie mogą dojechać. W kwestii połączenia z Łomżą, to coś zaczęło się dziać już w tamtym roku. Pod koniec czerwca 2020 roku PKP Polskie Linie Kolejowe S.A. podpisały z Marszałkiem Województwa Podlaskiego umowę o dofinansowanie z Regionalnego Programu Operacyjnego Województwa Podlaskiego 2014-2020 na wykonanie dokumentacji projektowej dla remontu tej trasy. Zarząd Województwa Podlaskiego przyznał ponad 4 mln zł dofinansowania z funduszy unijnych. Czy ostatecznie powstanie, jeszcze nie wiadomo. Dokumentacja projektowa ma być gotowa na 2023 rok. Dopiero wtedy zapadną dalsze decyzje, czy kontynuować inwestycje. W polityce niestety nic nie wiadomo. Już raz tak było, gdy wydano mnóstwo pieniędzy na dokumentację dotyczącą lotniska regionalnego, by potem ówczesny marszałek Dworzański stwierdził, że lotniska nie będzie. Miejmy nadzieję jednak, że niezależnie kto w 2023 roku będzie marszałkiem, to inwestycja będzie kontynuowana i docelowo pociągi do Łomży wrócą w 2027 roku. Przewozy pasażerskie do Łomży zawieszono w 1993 roku.

Zostańmy jeszcze przy obecnej trasie. Obecnie droga kolejowa Śniadowo – Czerwony Bór – Łapy – Białystok nie jest wykorzystywana mimo zadowalającego stanu technicznego. Czy tak powinno być? Zdecydowanie nie. Dlatego nie czekając do 2027 roku – na tej trasie powinien jeździć pociąg pasażerski już teraz. Niestety, w naszym regionie o mniejszych miejscowościach prawie się nie myśli. Nawet w kontekście dostępności dla mieszkańców i możliwości turystycznych. Podobna sytuacja jest na trasie Białystok – Waliły (Gródek). Po drodze pociąg zahacza o małe miejscowości, ale mógłby dojeżdżać do granicy. Jak widać na mapie – Gobiaty nie są aż daleko. Mowa tu o odcinku 16 km i kilku stacjach – takich jak Straszewo czy Zubki Białostockie, gdzie oprócz mieszkańców chętnie dojechaliby turyści, by spacerować po puszczy, zbierać grzyby czy jeździć rowerem. Brakuje też jednej stacji na nowej trasie Hajnówka – Narewka – Siemianówka. Mimo, że po drugiej stronie zalewu mamy niemalże odludzie, to ze względu na walory turystyczne pociąg powinien przejeżdżać przez zalew do Cisówki.

Ostatni fragment z mapy to Białowieża. Tutaj sytuacja jest skomplikowana, ale realna. Przede wszystkim zacznijmy od tego, że władze powiatu hajnowskiego były zdecydowane linię odbudować. Zwróciły się z prośbą o dofinansowanie do marszałka Kosickiego. Ten niestety odmówił. Problemem był fakt, że beneficjentem byłby Powiat hajnowski, a pieniądze na inwestycje kolejowe były przeznaczone dla PKP. Te jednak nie mogło samodzielnie inwestycji przeprowadzić (nawet gdyby chciało), bo musiałoby realizować ją na gruntach powiatu. Jak widać potrzebne przy tej inwestycji są przede wszystkim wola polityczna i porozumienie. Póki co o takowym nie słychać. Tu mógłby zadziałać marszałek województwa, który dysponując pieniędzmi dla jednych i drugich – może skłonić obie strony do współpracy. Białowieża, to bardzo popularne miejsce turystyczne, które potrzebuje dojazdu. Szczególnie, że teraz nie ma nawet autobusowych połączeń Hajnówka – Białowieża powiązanych czasowo z przyjazdami pociągów z Warszawy i Białegostoku.

Obecnie tory do Białowieży są kompletnie zdezelowane. Szybkość przelotowa to 0 km/h. Oczywiście warto wspomnieć, że po tych zdezelowanych torach jeździ czasem prywatny pociąg-restauracja. Jednakże o publicznych przejazdach nie ma mowy. Spróchniałe podkłady gniją w ziemi. Trzeba by było wszystko rozebrać i położyć od nowa. Miejmy nadzieję, że tak się w końcu stanie. Tak naprawdę nie ma czasu do stracenia. Turystyka, to bardzo dużą gałąź gospodarki, z której wciąż z jakiegoś powodu nie chcemy zarabiać pieniędzy pełną parą. A to będzie możliwe, jeżeli pozwolimy ludziom dojechać do wszystkich naszych atrakcji bez samochodu.

Featured Video Play Icon

Podlaskie lasy pełne kurek! Gdzie zbierać?

Grzyby możecie zbierać we wszystkich podlaskich lasach – Puszczy Białowieskiej, Knyszyńskiej i Augustowskiej. Miejscówek jest do wyboru i do koloru. Grzybiarzy można napotkać najczęściej w okolicach Supraśla, gdzie jest kilka rezerwatów obok siebie. Szczególnie ciekawym miejscem jest droga z Kołodna przez Cieliczankę do Supraśla, a także z Supraśla do Surażkowa i Kopnej Góry. Warto też wybrać się w drogę pomiędzy Supraślem a Czarną Białostocką, prowadzącą przez Jałówkę i Budzisk.

Leśne przysmaki możecie znaleźć także w okolicach Żedni. Tam w zasadzie można liczyć na kurkowy urodzaj. Podobnie w okolicach granicy z Białorusią za Gródkiem oraz po drodze z Walił do Wyżar. Okolice zbiornika wodnego to także wiele leśnych dróg, gdzie możecie śmiało zabierać koszyk.

Topiło i Białowieża – to natomiast miejsca, które warto odwiedzić jeżeli chcecie szukać w Puszczy Białowieskiej. Warto także zajrzeć do Teremisek, a także wyruszyć drogą Narewkowską. Możecie poszukać także grzybów w okolicach Masiewa. Nie zapominajmy też, że Hajnówka to także doskonałe miejsce na leśne wyprawy po grzyby. Pamiętajcie, że te wspaniałe przysmaki najlepiej zbierać po deszczu.

Featured Video Play Icon

Tylko piękne widoki! Podlaskie z góry cały czas zachwyca.

Przyznajmy szczerze, że takich filmów jak powyższy powstaje naprawdę dużo, jednak każdy z nich jest wyjątkowy. Nie raz możemy obejrzeć ujęcia, które już ktoś kiedyś zrobił, bo autorzy filmów wybierają najpopularniejsze podlaskie miejsca, a jednak każde takie dzieło ma w sobie “to coś”. Na pewno decyduje o tym fakt, że trudno o zrobienie dwóch takich samych zdjęć. Ujęcie to nie tylko kadr, ale też światło. Dlatego wystarczy że zmienimy porę dnia, porę roku, aktualną pogodę i mamy zupełnie inny rezultat. Najlepsze fotografie powstają o “złotej godzinie”, czyli w czasie wschodu i zachodu słońca. W powyższym przypadku, słońce nie odgrywa dużej roli. Pogoda jest słaba, ale obrazki i tak piękne.

Na filmie możemy zobaczyć takie znane obiekty jak klasztor w Supraślu, drewniana cerkiew w Puchłach, drewniana cerkiew w Trześciance, drewniana cerkiew w Michałowie, okolice Tykocina i jego centrum. Nie zabrakło także kadrów z Białegostoku. Możemy podziwiać Rynek Kościuszki, Pałac Branickich, katedrę czy operę. Dzięki dronom tego typu ujęcia bardzo się upowszechniły, lecz stanowią doskonałą dokumentację na przyszłość, a także wskazówkę dla turystów, którzy chcą odwiedzić nasz region.

Dlatego też, mimo pewnej powtarzalności i unikalności tego typy filmów – warto je nagrywać i rozpowszechniać. Zawsze mają w sobie jakąś wartość i nieustannie zachęcają innych, by przyjeżdżali do naszego regionu i oglądali wszelkie dobra jakie tutaj posiadamy. Im więcej turystów, tym więcej pieniędzy w kasach gminnych. Dlatego dla wszystkich to się opłaca.

Tak wyglądał spalony fragment Biebrzańskiego Parku Narodowego. fot. Podlaska Policja

Podlaskie lasy zagrożone pożarem. Jest bardzo sucho.

Wszyscy jeszcze pamiętamy jak ktoś celowo podpalił Biebrzański Park Narodowy i spowodował tym ogromne straty. Akcja gaśnicza trwała wtedy kilka dni. Teraz sytuacja może być podobna nie tylko tam, ale i w innym naszych dobrach. Dlatego wszyscy powinni być czujni.

Nie tylko trzeba uważać w lasach, by nie rozpalić ognia, ale też warto zwrócić uwagę na innych, czy swoim zachowaniem nie narobią szkód. Przede wszystkim trzeba pamiętać, że ogień można rozpalić na bardzo wiele sposobów. Ne trzeba do tego ani zapałek ani zapalniczki. Wystarczy iskra albo kawałek szkła. Ta pierwsza może się pojawić, gdy ktoś postanowi wyrzucić papierosa. Nawet jeżeli uzna, że go zagasił i wyrzuci do śmietnika. Dlatego palacze nie powinni się do lasu nawet zbliżać.

Podobnie osoby ze szklanymi butelkami. Jest wielu amatorów piwa w plenerze i nie byłoby nic w tym złego, gdyby nie zostawiali po sobie śmieci. Butelka pozostawiona na leśnej polanie może doprowadzić do katastrofy. Wystarczy, że promienie słoneczne wystarczająco długo będą w nią świeciły. Pamiętajmy też, że zaszkodzić mogą również wyrzucający śmieci do lasu. Nie dość, że brudasy zanieczyszczają środowisko, to jeszcze odpadki mogą posłużyć za podpałkę – podobnie jak butelka.

Dlatego też nie utrudniajcie pracy tym, którzy będą pilnować lasów przed pożarem. Jeżeli możecie – idźcie na plażę lub do parku. A jak już koniecznie chcecie do lasu, to nie zabierajcie ze sobą niczego, co może nawet dać cień ryzyka zapłonu.

Featured Video Play Icon

Dąb Dunin ma 400 lat. Dumnie rośnie w gminie Narew.

Gmina Narew kojarzy się większości z otwartymi okiennicami, kolorowymi cerkwiami, wielką firmą Pronar oraz ewentualnie z drewnianym kościołem. Tymczasem na drodze ze wsi Przybudki od 400 lat stoi Dąb Dunin. Osobliwa atrakcja, która teraz ma szansę na większy rozgłos. Aczkolwiek po historiach o idiotach, co podpalali w Polsce kilkusetletnie drzewa trochę strach coś promować.

Organizacja ekologiczna “Gaja” (jedna z najstarszych w Polsce) zorganizowała konkurs na Drzewo roku. Nasz podlaski Dunin został do niego zgłoszony. Jego imię było pomysłem Janusza Korbela, jednego z twórców ruchu ekologicznego, który dał je drzewu na cześć białoruskiego poety Wincentego Dunina-Marcinkiewicza. Narew jest zamieszkała przez ludzi o narodowości Białoruskiej. Największą cechą charakterystyczną dębu jest jego pień, który pęka na połowę. Pole interpretacji w symbolice tego zjawiska jest ogromne.

Jeżeli będziecie zwiedzać Puchły, Trześciankę i Soce, to zajrzyjcie również do Przybudek, by na własne oczy zobaczyć ogrom drzewa. Warto dodać, że na Podlasiu wielkich dębów jest jeszcze więcej, a szczególnie w Puszczy Białowieskiej, ale ten jest naprawdę wyjątkowy. Jeżeli też tak uważacie, to możecie zagłosować na niego na stronie drzeworoku.pl 

 

Featured Video Play Icon

Placki ziemniaczane. Każdy robi je i przyrządza po swojemu. Jak je się robi na Podlasiu?

Najbardziej znane danie z ziemniaków to placki. Na Podlasiu można usłyszeć jeszcze o dranikach czy bulbianach. Jedni je jedzą ze śmietaną, inni z cukrem. Jeszcze inni nie mają problemu, żeby jeść i z tym i z tym. Nie brakuje też ludzi, co jedzą potrawę z kiszonymi ogórkami bądź kapustą. Niektórzy tarkują ziemniaka na małych oczkach, inni na dużych. Jedni dodają cebulę, inni już nie.

W filmie powyżej możecie zobaczyć jak placki przyrządzają Ilona i Radosław Karpiukowie z Bernackiego Mostu w gminie Narewka. Zarówno u nich, jak i w wielu innych rodzinach ziemniak w menu gra główną rolę. To składnik niezbędny w kuchni białoruskiej. To wokół niego toczyło się życie na wsi. Najpierw sadzono ziemniaki, pielono, motykowano, a późnym latem były wykopki. Przemierzając Podlasie można do dziś zauważyć wspólne wydobywanie ziemniaków. Po tak ciężkiej, fizycznej pracy, usmażony ziemniak, prosto z pola smakuje wyśmienicie!

W tym konkretnym przepisie potrzebujemy ziemniaków (8-9 sztuk) potarkowanych na małych oczkach  Użyjemy też dwie cebule, dwa jajka i dwie łyżki mąki. Nie zapomnijcie także o przyprawach! Potrzebować będziecie pieprzu. Wszystko po kolei dodajemy do miski. Gdy wymieszamy ze sobą wszystko, to lejemy na patelnię oliwę bądź nakładamy smalec. Następnie nakładamy zawartość łyżki lub nawet dwóch na patelnię i smażymy z jednej a potem drugiej strony w głębokim tłuszczu. Smacznego!

 

fot. Phil Richards / Flickr / Dworzec PKP Hajnówka

Po 17 latach wracają pociągi krajowe do Hajnówki! Bezpośrednie połączenie z Warszawą i Gdynią

13 czerwca 2021 to będzie wyjątkowa data dla Hajnówki. Jak już pisaliśmy na początku tego roku – wracają tam pociągi krajowe po 17 latach! PKP zmienia rozkład jazdy na taki, dzięki któremu zarówno z Hajnówki jak i Bielska Podlaskiego codziennie będzie można dojechać bezpośrednio do Warszawy i Gdyni.

TLK Biebrza i TLK Żubr pojadą z Hajnówki przez Bielsk Podlaski, Białystok, Białystok Starosielce, Mońki, Osowiec, Grajewo, a dalej przez Mazury do Olsztyna, Gdańska, Sopotu i Gdyni. Podróż potrwa 9 godzin, z czego pociąg będzie stać w Białymstoku i Olsztynie łącznie przez godzinę. Odjazd jest od 12:01 a przyjazd 20:58. Warto dodać, że pociąg do Hajnówki przyjedzie z Warszawy Wschodniej trasą przez południe województwa. Odjazd o 8:52. Stacje, w których się zatrzyma to Siedlce, Siemiatycze i Czeremcha. Podróż na tym odcinku potrwa 3 godziny.

Pociąg powrotny z Gdyni wyrusza o 7:12. Znów będzie łącznie stać przez godzinę w Olsztynie i Białymstoku. W Hajnówce zamelduje się o godz. 16:10. Następnie po minucie wyruszy południem do Czeremchy, Siemiatycz, Siedlec i Warszawy Wschodniej. Białostoczanie raczej nie powinni wybierać tego połączenia do Warszawy, bo TLK Żubr jedzie tam ze stolicy województwa 4 godziny, zaś TLK Biebrza 4 godziny i 14 minut z Warszawy do Białegostoku. Ceny biletów wahać będą się od 19 do 28 zł.

Przypomnijmy tylko docelowo, że pociąg z Warszawy docelowo w planach miał dojeżdżać do Białowieży. Niestety projekt wyremontowania torowiska spotkał się z odmową finansowania przez marszałka województwa – Artura Kosickiego. Warto także przypomnieć iż istnieje porozumienie pomiędzy Polską i Litwą na podstawie którego w tym roku miały pojawić się bezpośrednie połączenia kolejowe z Wilnem. Póki co nie ma nawet połączeń z Kownem, gdyż ich wycofanie jest elementem “walki” wirusem.

 

 

Featured Video Play Icon

Czy w podlaskich lasach są już grzyby? Udało się znaleźć kurki i prawdziwki!

W zasadzie tego można było się spodziewać. Lato nie bardzo chce przyjść, są tylko niektóre dni ciepłe. Jest też bardzo deszczowo. Dlatego też warunki jakie obecnie panują nieco przypominają jesień. Czy grzybom się pomyliło? Wygląda na to, że tak. Powyższy film udowadnia, że można spróbować wybrać się na “łowy” przy najbliższej okazji. Nadchodzący długi weekend ma być bardzo ciepły. Jednak w jego ostatni dzień ma padać deszcz. Jeżeli tak się stanie, to można będzie spróbować poszukać grzybów.

Jak widać na powyższym filmie udało się już znaleźć kurki, a nawet prawdziwka. Autor kanału “Kto nie ma w głowie, ten ma w nogach” może śmiało ogłaszać się pierwszym, który w 2021 roku na Podlasiu znalazł prawdziwka. Jego kopnął zaszczyt, a pozostałym grzybiarzom pozostaje inspiracja, by nie czekali do jesieni tylko wykorzystali obecne zawirowania pogodowe. Pamiętajcie, że nawet jak nic nie znajdziecie, to i tak warto chodzić po lasach – dla samego zdrowia.

Grzybki występują we wszystkich podlaskich borach – Puszczy Białowieskiej, Knyszyńskiej i Augustowskiej. Dlatego miejscówek jest do wyboru i do koloru. My polecamy najbardziej okolice Supraśla. Szczególnie drogę pomiędzy tym miastem a Czarną Białostocką, prowadzącą przez Budzisk. Warto też rozejrzeć się w okolicach Gródka w stronę granicy państwa. Grzybny urodzaj może także wystąpić w okolicach Żedni.

W Puszczy Białowieskiej natomiast dobrym miejscem do zbierania są na pewno okolice samej Białowieży oraz szlaki leśne prowadzące z Hajnówki. Można też wybrać się w strony Puszczy od północnej części – czyli w okolicach Masiewa. Jeżeli zdecydujecie się na wycieczkę kolejką wąskotorową, to idąc szlakami Topiła również powinniście znaleźć grzybki.

Jeżeli chodzi o Puszczę Augustowską, to tutaj ciekawe miejscówki są w okolicach Sejn. Najlepiej wybrać się od strony Lipska na północ aż do Rygola. Warto też przejść się lasami w okolicach Przewięzi i Studzienicznej. Grzybki powinny być też niedaleko Płaskiej. Możecie także zobaczyć okolice Gib. Powodzenia na szlaku!

Tykocin

Podlaskie na długi weekend! Plan na 5 dni zwiedzania

Przed nami długi weekend. Każdy zacznie go w innym momencie, nie każdy będzie miał wszystkie dni wolne, ale każdy z tego tekstu skorzysta. Przygotowaliśmy dla Was plan zwiedzania Podlaskiego, który można modyfikować lub wykorzystać w pełni. Zakładamy, że skończycie pracę po południu przed dniem wolnym i od razu wyruszycie do naszego regionu lub już tu jesteście na miejscu i możecie dojechać na pierwszy punkt wyprawy. Czasu jest wiele, bo zachód słońca jest dosyć późno.

Zobaczyć zachodzące słońce w Mielniku

Dla takiego widoku warto jechać do Mielnika. To właśnie tam na Górze Zamkowej można podziwiać rzekę Bug oraz ruiny dawnego kościoła, do których prowadzą charakterystyczne drewniane schody. Wszystko w połączeniu z wieczornym zachodem słońca daje niesamowity wygląd. Jeżeli przyjedziecie z Mazowsza, to możecie przedostać się do Mielnika promem z Zabuża lub klasycznie przez Sokołów Podlaski. Podlasianie najszybciej dostaną się przez Siemiatycze.

Jacek Karczmarz / Wikipedia

Po drodze do kolejnego punktu warto zahaczyć o Koterkę. Piękna cerkiew przy samej granicy zachwyci każdego.

fot. Dorota Ruminowicz / Wikipedia

Nocleg i poranek w Białowieży

Nocleg polecamy w Białowieży. Konkretnego miejsca wskazywać nie będziemy, ale stosunkowo ciepła noc skłania do tego, by nocować jak najbliżej lasu, by wieczorem pijąc herbatę nasłuchiwać odgłosów i oglądać gwiaździste niebo. Kolejnego dnia warto wybrać się do ścisłego rezerwatu z przewodnikiem (czekają gotowi w punkcie PTTK), warto też pospacerować po parku i wybrać się do rezerwatu żubrów.

Świątynie, plaża i kanał

fot. P. Jakubczyk

Po wycieczce przez Puszczę Białowieską, kolejny punkt wycieczki to Jałówka i ruiny kościoła. Wyglądają naprawdę ciekawie i warto je uwzględnić w swojej wyprawie. Szczególnie, że dzięki temu nasza trasa będzie przebiegać przez przepiękne krajobrazowo tereny. Wyjeżdżając z Białowieży wybierzmy drogę narewkowską (na poniższej mapie nie jest uwzględniona), a następnie mijając Zalew Siemianówka zajedźmy do Jałówki. Gdy już ją zwiedzimy będziemy mieli wspaniałą krajobrazowo drogę do Kruszynian. Tam koniecznie zwiedźmy meczet i mizar (cmentarz). Możecie też spróbować tatarskiego jadła. To nie koniec wycieczki tego dnia. Nocleg proponujemy w Augustowie. Teraz nad jeziorami i rzekami natura dosłownie krzyczy. Dlatego warto spędzić wieczór właśnie tam. A następnego dnia warto pokusić się o wycieczkę statkiem albo nad Rospudę albo wzdłuż Kanału Augustowskiego do sanktuarium w Studzienicznej. Alternatywnie możecie wybrać się na spacer bulwarami oraz na plażę. A jeśli macie czas to warto zrobić i jedno i drugie.

Meczet w Kruszynianach

Kanał Augustowski, fot. Dainava / Wikipedia

Twierdza, bagna i łosie

fot. P. Jakubczyk

Kolejny punkt wycieczki to wypad do Rajgrodu. Tam poszukajmy kolejnego noclegu. Miasteczko nieprzypadkowo ma taką nazwę. Znajduje się na półwyspie, który jest z 3 stron otoczony przez jezioro. Naprawdę wspaniałe miejsce do spędzenia kolejnego wieczoru. Następnego dnia wyspani ruszamy do Osowca-Twierdzy, gdzie możemy obejrzeć twierdzę, bunkry oraz przejść się kładką. Później ruszmy carskim traktem – zbaczając choćby na kładkę, gdzie można napotkać łosia. Kolejny przystanek to Strękowa Góra i tamtejszy punkt widokowy. Na koniec jedziemy wzdłuż Narwi do Tykocina, gdzie warto odwiedzić rynek, kościół (i zobaczyć znajdujące się dzieła sztuki), synagogę. Warto też spędzić czas nad rzeką. Tam też poszukajmy noclegu.

Szlachecka i drewniana Rzeczpospolita

Ostatni dzień wyprawy to dawne tereny szlacheckie. Odwiedźmy Grądy-Woniecko oraz tamtejsze wydmy, a także Łomżyński Park Krajobrazowy Doliny Narwi i miasteczko Nowogród – gdzie znajduje się wspaniały skansen, gdzie jest mnóstwo drewnianej architektury. Warto też poznać historię Stacha Konwy. Zapoznajcie się także z historią walk z 1944 roku, które upamiętnia czołg i działa artyleryjskie. W Nowogrodzie jest także plaża oraz miejsce, gdzie Narew łączy się z Pisą. Spacerując wzdłuż tej pierwszej rzeki – napotkamy dawne schrony. Były to tak zwane punkty oporu.

Wydmy w okolicach miejscowości Grądy-Woniecko

Featured Video Play Icon

Magia Podlasia rowerem. Zobaczcie ile pięknych zakątków można zwiedzić.

Podlasie i rower to dwa wdzięczne tematy, o których można rozprawiać godzinami. Szczególnie, gdy mówimy o tym – gdzie by tu pojechać w naszym pięknym regionie. To, co byłoby tematem wielu dysput pokazali na swoim filmie blogerzy “Z aparatem w plecaku”. We dwoje zwiedzili rowerem obszerny kawał województwa i pokazali naprawdę wiele. Odwiedzili Puszczę Knyszyńską, Puszczę Białowieską, a także okolice rzeki Bug.

Wycieczka zaczyna się w zasadzie w Białymstoku. Autorzy filmu trafili akurat na rekonstrukcję historyczną. Potem objechali jeszcze Pałac Branickich i Rynek Kościuszki, by następnie pojechać do Supraśla. W kolejnym dniu wyprawy uczestnicy znaleźli się nad Siemianówką. Blogerzy byli także w Białowieskim Parku Narodowym. Później pojechali przez Hajnówkę do miejscowości Nurzec-Stacja – niedaleko Siemiatycz. Ostatecznie wyprawa kończy się w Niemirowie – na trójstyku granic województw i państw.

Jeżeli znaliście te wszystkie lokalizacje, co jest bardzo prawdopodobne, to i tak warto zobaczyć film, by obejrzeć je z perspektywy kogoś, kto na Podlasiu na co dzień nie mieszka. Czasem inspiruje to do wycieczki w te same miejsca, ale odkrywając je zupełnie na nowo.

 

Featured Video Play Icon

W sam raz na wiosnę! Placki z pokrzywy po Podlasku.

Podlaska kuchnia kojarzy się przede wszystkim z ziemniakami. Babka, placki, pyzy, kartacze to główne dania zamawiane przez turystów, którzy chcą posmakować regionalnych potraw. Tymczasem nasze gospodynie lubią także eksperymenty. I tak powstały placki z pokrzywy Pani Wali ze Starego Berezowa pod Hajnówką. Przepis jest aktualny wiosną, bo wtedy najłatwiej o główny składnik.

Żeby zrobić placuszki z pokrzywy należy zalać wrzątkiem pokrzywę, by się sparzyła. Następnie kroimy cebulę i szczypior. W kolejnym kroku wbijamy jajka do miski i je ze sobą mieszamy. Gdy już mamy przygotowane składniki to zaczynamy je łączyć. Do pokrzywy wlewamy zmieszane jajka oraz wsypujemy trochę szczypioru. Dodajemy też mąkę. Następnie formujemy wszystko w jednolitą masę i smażymy na złoty kolor. Placuszki warto zjeść z jogurtem naturalnym bądź śmietaną.

Pokrzywa jest bardzo zdrowa. Można ją nie tylko jeść, ale też pić. Dobra jest choćby na krążenie. W dalszej części filmu można zobaczyć jak wygląda pokrzywa z miodem oraz nalewka z pokrzywy. Warto dodać, że roślina ta rozrzedza krew, dlatego też trzeba zachować pewien umiar. Jedno jest pewne – na pewno warto ją jeść dla zdrowia i przyjemności!

Featured Video Play Icon

Takie są kolory Podlasia. Przepiękne widoki tutaj to codzienność!

Blogerzy Travelove-travels dosyć pieczołowicie udokumentowali kolory Podlasia będąc w Krainie Otwartych Okiennic, a także w pustelni w Odrynkach. Te dwa miejsca cieszą się nieustanną popularnością odwiedzających. Zarówno wsie Trześcianka, Soce i Puchły (a także wszystkie obok) oraz skit goszczą naprawdę wiele osób. W tym roku nie powinno być inaczej, a powyższy film może być tylko zachętą by tam jechać.

Kolory Podlasia to nie jest wymysł. Malowania domów w konkretnych barwach mają swoje znaczenie. Tak jak drewnianych cerkwi. Na przykład zielonym powierza się opiekę Duchowi Świętemu. Żółty to natomiast powierzenie domu konkretnemu świętemu. Dlatego też warto pojechać na Podlasie i zapytać na miejscu komu powierzono dany dom. Dodamy tylko, że jeżeli ktoś jeszcze nie był, to może się zdziwić jak otwarci mieszkają tu ludzie. Bardzo chętnie porozmawiają nawet z obcymi.

Warto też zwrócić uwagę na przyrodę. Obecnie wszystko kwitnie, toteż kolory Podlasia występują również na łąkach, polach, drzewach i przydomowych ogrodach. Pięknie zazielenił się krajobraz. Dlatego, gdy będziecie mieli kilka dni wolnych koniecznie przyjedźcie!

Tu mieszkała Simona Kossak. Jej dom stał się zabytkiem.

Drewniana leśniczówka została wybudowana w 1935 roku w uroczysku Dziedzinka w granicach rezerwatu Białowieskiego Parku Narodowego. Z tego samego okresu pochodzi znajdująca się na działce stodoła ze spichlerzem. Najpierw w 1971 roku w leśniczówce zamieszkał fotograf dzikiej przyrody – Lech Wilczek, a po pewnym czasie, do drugiej części domu wprowadziła się prof. Simona Kossak – biolog, miłośniczka lasów i dzikiej przyrody, popularyzatorka nauki. Oboje stworzyli dom i miejsce przyjazne zwierzętom.

“Dziedzinka” dzięki swemu położeniu jest doskonałym punktem obserwacyjnym zwierząt w ich naturalnym środowisku. Dlatego też duet swoją działalnością naukową i artystyczną doprowadził do rozpropagowania unikatowych walorów przyrodniczych Puszczy Białowieskiej. A trzeba wziąć pod uwagę czas, kiedy to robili. Z dzisiejszej perspektywy może to nie być takie oczywiste, ale bardzo długo w Polsce zainteresowanie ochroną przyrody było bardzo niskie. Dlatego wkład Kossak i Wilczka jest tak wielki.

Sama Leśniczówka to oryginalna, zwarta, proporcjonalna i prosta bryła, której wyrazistym akcentem jest wydatny dach naczółkowy. Stodoła ze spichlerzem pomimo, że jest obiektem typowo gospodarczym, to swoim wyrazem nawiązuje do architektury leśniczówki. Obiekty przetrwały do dziś w niezmienionej formie, co świadczy o zachowanym walorze autentyczności. Oba budynki są nośnikiem wartości naukowych i historycznych – stanowią źródło badań nad drewnianą architekturą związaną z terenami Puszczy Białowieskiej. Ponadto, zespół budynków na uroczysku Dziedzinka posiada walor malowniczości. Zlokalizowany na płaskim terenie, otoczony lasem, wykonany z tradycyjnego, naturalnego budulca doskonale wpisuje się w puszczański krajobraz. – tłumaczy prof. Małgorzata Dajnowicz, podlaska wojewódzka konserwator zabytków.

Featured Video Play Icon

Na Podlasiu w końcu ciepłe dni. Zobacz jak zrobić Chołodok.

Po bardzo długiej, zimnej i deszczowej wiośnie w końcu można powiedzieć, że nadchodzi lato. Dni są coraz cieplejsze i wszystko wskazuje na to, że tak zostanie. Zanim nie zrobiło się jeszcze zupełnie gorąco, to już teraz warto poznać przepis na Chołodok. Prosto z pięknej wsi Budy z głębokiej Puszczy Białowieskiej. Przy okazji zobaczcie na filmie jakie to są piękne miejsca! Uwzględnijcie je koniecznie, gdy będziecie się wybierać w tamte rejony.

Przepis na Chołodok czy też Chłodnik jest z bardzo dawnych czasów. Dlatego też – jak zachwala Pani Marysia, która na filmie pokazuje jak się go robi – to samo zdrowie. Jak to wszystko zacząć? Na początku warto wyhodować własny szczypior. Musimy też przyrządzić “kwas” z ogórków. Kiedyś robiono chłodnik z kwasu chlebowego, teraz kwasi się ogórki zaś późniejszego “kwasu” się nie wylewa tylko robi się z niego chłodnik. Dlatego jeżeli chcecie zjeść przepyszny chłodnik musicie najpierw kupić ogórki i je zakwasić.

Do samego chłodnika potrzebna będzie też biała cebula, którą musimy drobno pokroić. Następnie wrzucamy ją do miski i lekko solimy. Następnie obieramy i kroimy krótkie ogórki również na małe kawałki. Dodajemy koperek, który musi być również drobno posiekany. Dodajemy też łyżeczkę cukru dla przełamania smaku. Wszystko zalewamy wcześniej przyrządzonym “kwasem” z ogórków. Najlepiej, gdy jest schłodzony. Po zalaniu wszystko mieszamy, dodajemy pieprzu i śmietany. Wszystko mieszamy i degustujemy. Warto też do chłodnika ugotować lub upiec ziemniaki. Połączenie tych dwóch smaków to prawdziwa, podlaska poezja.

 

Cerkiew św. Alekdandra Newskiego w Sokółce

Katolicy odpoczywają w majówkę, a prawosławni będą świętować Wielkanoc. Poznaj różnice w obrzędach.

Dla katolików majówka, a dla prawosławnych Święta Wielkanocne. Tak będzie w najbliższy weekend na Podlasiu, ale nie tylko. W Polsce znajduje się ponad 300 prawosławnych obiektów sakralnych. Z czego 240 to parafie. Funkcjonuje także 6 klasztorów – w tym w Supraślu, na Świętej Górze Grabarce oraz w Białymstoku. Na Białostocczyźnie znajduje się 40 proc. ze wszystkich polskich parafii prawosławnych. Tutaj też znajduje się prawie połowa wiernych. Dlatego też nigdzie indziej nie jest tak akcentowane jak na Podlasiu podwójne świętowanie. Mało kto wie, że prawosławie na ziemiach Polskich obecne jest od tysiąca lat. A dokładnie od 988 roku, kiedy miała miejsce chrystianizacji Rusi.

Książę Kijowski zdobywał kolejne ziemie i latami były kolonizowane. W 1240 roku powstała cerkiew w Mielniku, a w 1341 kolejną. Wpływ na to, że dzisiaj na Podlasiu mamy tak wielki odsetek wiernych prawosławia wynika z tego o czym pisaliśmy nie dawno. Przez nasz region przebiegała granica Królestwa Polskiego i Rusi. W okolicznych osadach mieszkali obok siebie katolicy, którzy przybywali z Mazowsza i prawosławni przybywali z Grodzieńszczyzny i Wołynia.

Świętowanie w różnych terminach Wielkanocy wynika ze stosowania różnych kalendarzy w obu religiach. Ale czy poza tym Wielkanoc katolicka od prawosławnej czym się różni? Tak jak u katolików, tak też u prawosławnych Wielkanoc jest najważniejszym świętem w kalendarzu liturgicznym. Największa różnica to nazewnictwo. Osoby prawosławne częściej na swoje najważniejsze święto mówią “Pascha”. Jest ona poprzedzona 40-dniowym okresem Wielkiego Postu, który jest bardziej rygorystyczny niż katolicki. Wierni całkowicie powstrzymują się od jedzenia mięsa czy picia alkoholu.

Różnica jest także w obchodach. Katolicy mają triduum paschalne, zaś prawosławni uczestniczą w nabożeństwach cały Wielki Tydzień. A od piątku do paschy obowiązuje bardzo ścisły post. Można jeść tylko chleb i pić wodę. W sobotę natomiast wierni spotykają się w świątyniach przed północą i uczestniczą w nabożeństwach do rana. Inaczej też wygląda koszyczek wielkanocny. Nie ma tam ani zajączków ani baranków. Są za to pisanki czy wielkanocne babki.

Jeszcze 40 dni po świętach, wierni witają się słowami Chrystos Woskres, a odpowiadają na to Woistynno Woskres. Oznacza to “Chrystus Zmartwychwstał” – “Zaiste Zmartwychwstał”.

Podlaskie się wyludnia! Nawet Białystok traci mieszkańców. Zobacz najnowsze dane.

Jest takie powiedzenie – każdy kij ma dwa końce. Dlatego to co dla jednych może być wadą – dla innych zaletą. W tym przypadku mowa tu o pewnym procesie, który będzie miał miejsce w ciągu najbliżej dekady. Wyludnianie się gmin. Zostało bowiem policzone – gdzie, ile ubędzie ludzi. Jest to dosyć ciekawa informacja dla wszystkich tych, którzy na przykład szukają świętego spokoju. Przykład Sejn i okolic tego miasteczka pokazał, że tam pandemia dotarła bardzo późno. Ogólnie – jeśli wierzyć specjalistom, to z powodu zmian klimatycznych – różnych pandemii będzie coraz więcej. Nawet minister zdrowia pokusił się o stwierdzenie, że “powrót do normalności” nigdy już nie nastąpi – w tym właśnie kontekście. Dlatego też jeżeli nie zamierzacie całe życie spędzić w maseczce, to raczej rozważajcie wyprowadzkę z dużych miast. Tak robi coraz więcej osób. Dane GUS wskazują jasno – wyludnia się Białystok, a zaludniają się wszystkie gminy dookoła (oprócz gminy Zabłudów). W Podlaskiem są też jednak małe gminy, które się mocno wyludniają.

Zgodnie z danymi GUS najbardziej wyludniające się miejsce w Polsce w przeciągu najbliżej dekady to będzie Hel. Dlatego jeżeli marzycie o mieszkaniu nad morzem – to właśnie tam poza sezonem turystycznym będzie spokój największy. Jeżeli jednak nie lubicie turystów albo ogólnie tłumów, to koniecznie wybierzcie Podlaskie. Dubicze Cerkiewne w ciągu dekady stracą 17,1 proc. swoich obecnych mieszkańców, Milejczyce – 16 proc., Orla – 14,6 proc., Czyże – 13,3 proc., Nurzec-Stacja – 12,9 proc., Grodzisk – 12,5 proc., Czeremcha – 12,1 proc., Szudziałowo – 11,3 proc.

Zestawiając to z danymi z reszty Polski – nigdzie nie będzie się tak wyludniać jak w Podlaskiem. Trochę mniej ubędzie ludzi w Lubelskiem oraz na Warmii i Mazurach. Dlatego jeżeli te dane napawają Was optymizmem, a nie pesymizmem, to możecie już planować zamieszkanie właśnie w tych gminach.

Featured Video Play Icon

Tylko przepiękne widoki! Tak wygląda Wschodnie Podlasie z góry. Zobacz dokument.

Kanał Planete+ wyemitował na swojej antenie dokument “Polska z góry – Wschodnie Podlasie”. Jak sam tytuł wskazuje – ujęcia są z góry. Zarówno architektura jak i przyroda z tej perspektywy prezentują się wspaniale. Można dowiedzieć się także o historii naszego regionu. Takie coś przyjemnie się ogląda! Możemy zobaczyć między innymi Siemianówkę, Supraśl, Kruszyniany czy Białowieżę. Pokazany jest także Białystok.

Warto też zauważyć, że w ostatnich latach Podlaskie zaczyna być coraz to większe rekordy popularności. Wyszło to przede wszystkim w tamtym roku, gdy wiele osób zrezygnowało z wyjazdu za granicę. W tym roku w nadchodzące wolne dni może być podobnie. Białowieża, Kruszyniany, Siemianówka, a także Supraśl czy kraina otwartych okiennic – Trześcianka, Puchły i Soce to zauważalnie w ostatnim czasie miejsca, gdzie przyjeżdża coraz więcej ludzi.

Bardzo dużo turystów można także spotkać w podlaskich Puszczach – Białowieskiej, Knyszyńskiej i Augustowskiej. Nieustanna atmosfera zamknięcia spowodowała, że ludzie zaczęli szukać aktywności z dala od dużych skupisk ludzi, a blisko natury.

Podróże 2021. Co będzie popularne w Podlaskiem? Jak zaplanować wyjazd?

Po upalnych i suchych latach, krótkich zimach bez śniegu, brakach wiosen i jesieni tegoroczna pogoda może zaskakiwać, bo jest dokładnie taka jak w porzekadłach ludowych. Luty – podkuj buty, w marcu jak w garncu, kwiecień plecień bo przeplata – trochę zimy trochę lata. Jak tak dalej pójdzie, to pogoda może być kapryśna przez cały ten rok. A to nakazuje zrewidować dotychczasowe plany turystyczne.

Na początku będzie mniej jeżdżenia nad rzeki i jeziora, a więcej zwiedzania lasów i ciekawych wsi oraz innych miejsc, gdzie wiatr, deszcz czy niska temperatura nie będą dokuczać. Takich miejsc nie brakuje również na Podlasiu. Mamy przecież mnóstwo atrakcji w Białowieży i Puszczy Białowieskiej czy Puszczy Knyszyńskiej. Pomiędzy nimi mamy Krainę Otwartych Okiennic oraz kolorowe cerkwie i meczety. Mniej atrakcyjne za to mogą być miejsca, gdzie przestrzenie są otwarte – czyli Narwiański Park Narodowy, Biebrzański Park Narodowy czy okolice rzeki Bug. Oczywiście, gdy przyjdzie już pełnia lata – to także i tam pojawią się zwiedzający.

Dlatego też jeżeli planujecie zwiedzać Podlaskie, to zacznijcie właśnie od tych pierwszych miejsc, które wymieniliśmy, a te drugie zostawcie na później. Dzięki temu – niezależnie od kapryśnej pogody – wszystkie wypady powinny być udane. Oczywiście na bieżąco będziemy na naszym portalu podsuwać propozycje, dlatego nie zapomnijcie odwiedzić także i nas.

Featured Video Play Icon

Kochasz obserwować niebo? Pod tym względem Podlasie świetnie się nadaje.

Utalentowany twórca Szczepan Skibicki stworzył film, w którym widać jak wiele dzieje się na niebie, gdy je uważnie obserwujemy – szczególnie za pomocą aparatu fotograficznego. Podlasie do obserwacji nadaje się wyjątkowo. Jest bardzo wiele miejsc w Polsce, gdzie jest tak dużo sztucznego światła nocą, że obserwacja nieba nie jest możliwa. A im ciemniej tu na dole, tym więcej na nim widać.

Idealnie do obserwacji nadają się nasze Puszcze – Białowieska, Knyszyńska i Augustowska. Pod warunkiem, że księżyc nie jest w pełni i nie jest blisko ziemi. Gdy jest inaczej – to nawet w środku ciemnego lasu jest bardzo jasno – a nasz satelita jest jak wielka latarnia. Dlatego też, by zacząć przygodę z nocnym niebem należy najpierw nauczyć się pewnych prawidłowości – kiedy są wschody i zachody słońca, kiedy pojawia się na niebie księżyc i w jakim stopniu, a także co przedstawia nocne niebo. Dodamy tylko, że są do tego aplikacje na komórki, które ułatwią zadanie na początek.

Niebo u góry jest także miejscem, gdzie możemy natrafić na coś, co wygląda jak jasna gwiazda a nią nie jest – mowa tu o międzynarodowej stacji kosmicznej. Do tego możemy raz na jakiś czas zaobserwować sznur jasnych punktów – to z kolei satelity Eleona Muska – który w kosmosie zakłada internet pod nazwą “Starlink”. Są także raz na jakiś czas zjawiska wyjątkowe i nieczęste – na przykład zorza polarna, która potrafi dotrzeć także na Podlasie.

Warto zainteresować się nocnymi obserwacjami nieba z aparatem – szczególnie, gdy za oknem jest coraz cieplej. Idealna okazja, by wyskoczyć samotnie lub z kimś na wieczorne oglądanie nieba. Na pewno będzie to niesamowita przygoda oraz świetnie spędzony czas.

Featured Video Play Icon

Kiełbasa wędzona i chleb na zakwasie – zróbcie sami pokarm do koszyka!

Wielkimi krokami zbliża się Wielkanoc. Jej nieodłącznym elementem jest święcenie koszyka z pokarmem. Najbardziej tradycyjny zawiera jajka, kiełbasę, pieczywo i sól. Warto rozważyć czy je kupić i poświęcić czy też podjąć staranie, by samodzielnie stworzyć pokarm. Da to naprawdę dużo satysfakcji. O ile jajka i sól powstają w taki sposób, że możemy je tylko kupić to kiełbasa i pieczywo jest produktem wytworzonym. Na Podlasiu bardzo wiele przywiązuje się uwagi do tradycji i zwyczajów. Dlatego też warto włożyć trochę serca od siebie, by jeszcze bardziej poczuć ich moc i samodzielnie wytworzyć takie produkty.

Ostatnie czasy są takie, że ludzie siedzą w domu przed ekranem komputera lub smartfona. To prosta droga do nieszczęścia. Dlatego też spędzenie czasu przy świątecznym stole z rodziną jest przerwaniem tej zmarnowanej drogi, do której sami siebie prowadzimy. Wielkanoc to nie jest zwykłe święto, bo to też czas by zastanowić się nad tym co w życiu robimy. Śmierć na krzyżu to nie tylko koniec, ale też początek czegoś nowego. Dlatego też warto zastanowić się co w życiu skończyć, by coś nowego zacząć.

Wytworzenie własnych produktów do koszyczka można potraktować właśnie w ten sposób – jako stworzenie czegoś nowego w swoim życiu, poświęcenie tego, a następnie spożycie. Może to natchnie Was również, by w ten sam sposób zmienić inne sprawy swego życia – jedne zakończyć, a innym dać nowy początek, poświęcić i skonsumować. To już pozostawiamy Wam do refleksji. My natomiast skupimy się na tym jak stworzyć własne pieczywo i kiełbasę do koszyka.

Zaczniemy od wędliny. Film – jak ją wykonać obejrzycie powyżej. Potrzebować będziecie następujących składników: Mięso mielone: boczek i łopatkę pokrojona w kostkę. Z przypraw mieloną gorczycę oraz pieprz ziołowy. Potrzebnych będzie też kilka ząbków czosnku (wedle uznania). Nie może też zabraknąć soli. Wszystko to znajdować się powinno w jelicie – więc ich też będziemy potrzebować.

Jeżeli chcecie stworzyć chleb na zakwasie, to musicie zacząć już teraz, bo tworzenie własnych produktów wymaga czasu.

Potrzebować będziecie zakwasu, drożdży, mąki żytniej i soli. Informacje o tym jak wszystko wykonać znajdziecie w filmie powyżej. Nam pozostaje życzyć smacznego!

Featured Video Play Icon

Podlasie jest piękne! Ten film pokazuje najlepsze zakątki regionu.

Trudno jest wybrać jeden najlepszy, bo tych najlepszych zakątków na w Podlaskiem jest całe mnóstwo. Powyższy film pokazuje Białowieski Park Narodowy, Kruszyniany, Bohoniki, Wasilków i Świętą Wodę, a także klasztor w Wigrach. A to tylko ułamek tego, co Podlaskie oferuje zwiedzającym. Znów nadchodzą ciepłe dni, można więc planować turystyczne wypady po regionie. Żeby na spokojnie wszystko zobaczyć – trzeba co najmniej tygodnia.

Jeżeli ktoś chciałby zobaczyć wszystko, to musiałby podzielić sobie województwo na mniejsze kawałki. Oddzielnie zwiedzić południe (namiastka w filmie powyżej), osobno wschód (miejsca z głównego filmu) a także jeszcze osobno północ. Warto też zobaczyć zachód, który trzeba by było podzielić na tereny biebrzańskie, łomżyńskie i ciechanowskie. Niekiedy trzeba byłoby zwiedzać powiatami, żeby nie przeoczyć niczego.

Dlatego też dobrym pomysłem jest przyjechanie do Białegostoku i tu pozostanie na cały czas zwiedzania. Dosyć dobrze skomunikowanie pociągami pozwoli zwiedzić część. W bardziej niedostępne miejsca dojedzie też autobus. W ostateczności można skorzystać z wynajmowania samochodu. Oczywiście to wszystko zakładając, że nie macie własnego środka transportu, aczkolwiek w dzisiejszych czasach to rzadkość.

Niech te filmy będą namiastką tego co można na Podlasiu zobaczyć. Właściwą wycieczkę zorganizujcie samodzielnie – da Wam to dużo frajdy. Pomóc może Wam w tym nasz dział “atrakcje” i “turystyka”.

Featured Video Play Icon

Przepiękna zima, cudowne widoki. W poszukiwaniu żubra na Podlasiu.

Tytuł tego filmu może być mylący. Bowiem autor jest YouTuberem i w ten sposób (chyba?) szukał sposobów na kliknięcia. My natomiast postanowiliśmy wspomnieć o tym filmie, bo ujęcia były tego warte. Przepiękna zimowa aura sprawiła, że nasz region wyglądał magicznie. Zazwyczaj spędzające dnie w lasach żubry natomiast wyszły na polany w poszukiwaniu jedzenia. Wykorzystał to autor filmu i zaprezentował swoim widzom. W efekcie można teraz podziwiać wspaniałe obrazy województwa podlaskiego.

Autor “Kołem się toczy” pisze tak: Żubra chciałem zobaczyć już od baaaardzo dawna. Natomiast blisko 3 lata temu pojawił się w mojej głowie pomysł odwiedzenia Podlasia zimą celem poszukania żubrów i nagrania o żubrach filmu. Jako, że najlepszym okresem do obserwacji dziko żyjących żubrów jest zima, to też ciężko było mi się zebrać w sobie i pojechać na Podlasie w tym okresie. Sami rozumiecie – nie mam sań i reniferów żeby na Podlasie dojechać (eh te podlaskie żarciki :D). No ale przez deficyt podróży ostatnimi czasy w końcu się zmobilizowałem (było łatwiej po zrobieniu prawka 😀 ) no i pojechałem hen na daleką północ celem znalezienia Żubrów. Ale tych dzikich żubrów oczywiście! Żadne tam zagrody mnie nie interesują. No i po 2 tygodniach poszukiwań powstał taki oto właśnie film.

Featured Video Play Icon

Pielmieni to wyjątkowy przysmak. Można go posmakować na Podlasiu.

Pielmieni to potrawa, która na Podlasie przywędrowała aż z Syberii! U nas upowszechniła się za sprawą bieżeństwa, gdy prześladowani uciekali z Polski na wschód. Osób takich można liczyć w miliony, stąd też wielu mieszkańców ma lub miało w swojej rodzinie dziadków i pradziadków, którzy przeżyli wygnanie. Ci, którzy skazani byli na tułaczkę często nie przeżywali tego. Niektórzy mieli więcej szczęścia i wrócili. Z bagażem doświadczeń, przywozili ze sobą nowe pieśni, wzory tkackie, wiedzę o tradycjach i zwyczajach, ale też przepisy kulinarne. W tym właśnie Pielmieni czyli małe pierożki z nadzieniem mięsnym.

Nazwa pielmieni pochodzi z okolic Uralu i oznacza “chlebowe ucho”. Pierożki od naszych pierogów różnią się nie tylko rozmiarem, ale jeszcze tym, że w środku oprócz mięsnego farszu mają jeszcze przepyszny rosół. Stąd potrzeba, by były małe, bo aby poznać ich smak – trzeba wkładać do buzi w całości. Jak się je robi? Można zobaczyć w filmie powyżej. Oprócz tego można zobaczyć jak plecie się kosze ze słomy, wazony czy pojemniki.

Co do pielmieni – to żeby je stworzyć potrzebujemy mąki, jajka, wody i oliwy. Do farszu potrzebować będziemy surowego mięsa i cebuli. Do tego jeszcze musimy zrobić rosół, by na wszystko ze sobą wszystko połączyć. Warto też mieć kieliszek, dzięki któremu uda nam się stworzyć maleńkie krążki na pierożki. Pielmieni gotujemy krótko. Gdy wypłyną z wody, to ok. 2-3 minuty. Można je podawać z podsmażoną cebulką, masłem i pieprzem, ze śmietaną a nawet z octem. Pielmieni mają niepowtarzalny i wyjątkowy smak.

Featured Video Play Icon

Te widoki zapierają dech w piersiach. Tak wygląda Podlaska Noc 2.0.

Film autorstwa Szczepana Skibickiego – Podlaska noc 2.0 to projekt który był realizowany przez ostatnie 5 lat. Żeby nagrać takie wyjątkowe obrazy trzeba poświęcić bardzo dużo czasu. Szczególnie, że nie jesteśmy Kalifornią i pogoda u nas nie zawsze dopisuje. A żeby stworzyć jedno dobre ujęcie w technice poklatkowej – trzeba poświęcić niekiedy wiele godzin. Tutaj mamy takich ujęć sporo – a każde idealne. Do tego występują na nich takie rzadkie zjawiska jak zorze polarne, obłoki srebrzyste czy komety.

Ponadto autor filmu wykorzystał specjalne techniki aparatu fotograficznego – dzięki czemu można było zobaczyć mgławice, których czego gołym okiem nie widać. Muzyka do filmu jest autorstwa Sw@da. Furorę na filmie robi także ogromny dąb ze wsi Przybudki, supraska kładka z zorzą w tle. Jest też stary wiatrak z Maciejkowej Góry oraz znana z wielu zdjęć kapliczka ze wsi Brody.

Wyjątkowe dzieło można podziwiać i za chwilę zapomnieć, ale może być tez inspirujące by podróżować po Podlasiu także nocą. Nie tylko dla robienia zdjęć, ale także dla słuchania dźwięków. Odgłosy zwierząt i całej natury rozpalają wyobraźnię. Jeżeli do tego dodamy trzaski z ogniska, to uda nam się stworzyć wyjątkowy klimat. Oczywiście najlepiej, gdy będzie ciepła, letnia noc.

 

Featured Video Play Icon

Nękał stado żubrów dronem. Zapowiada walkę z tymi zwierzętami!

Jest to sprawa dosyć kontrowersyjna, bo zachowanie nagrywającego oburzające. Czy to był właściwy sposób na zwrócenie uwagi na problem z żubrami? Chyba jednak nie. Mimo wszystko sprawę trzeba wyjaśnić uczciwie. Król puszczy sprawa kłopoty rolnikom. W internecie odgrażają się, że będą walczyć z tymi wspaniałymi zwierzętami.

Zacznijmy od omówienia filmu. Nękanie i “ganianie” żubrów przy pomocy drona można uznać nawet za przestępstwo dręczenia zwierząt – szczególnie, że te są pod ochroną. Zatem powyższy film może stanowić dowód przestępstwa. Dlatego też kopię zachowaliśmy na wypadek, gdyby został on usunięty z YouTube z kanału “Rolnik nieprofesjonalny”. Jeżeli tak się stanie – opublikujemy tu jego kopię. Może się wydawać, że to nic takiego, a jednak prawo precyzuje że złośliwe straszenie i umyślne drażnienie zwierząt jest wypełnieniem tego czynu. Dodatkowo przepisy mówią, że płoszenie żubrów bez zgody Regionalnej Dyrekcji Ochrony Środowiska jest zabronione!

Dlaczego ten film w ogóle powstał? Najprawdopodobniej by nagłośnić problem rolników z żubrami. Co roku, gdy jest zima żubry mają mieć zapewnione siano w wyznaczonych miejscach. Dzięki czemu chronione zwierzęta nie muszą głodować w lesie. Leśnicy podpisują umowę z rolnikami, a następnie formowane są wielkie stogi. Żubry owszem z tego korzystają, ale jest pewien problem. Zamiast siana – wolą rzepak. Ponadto stada się coraz bardziej rozrastają i dzielą na kolejne stada. Jak wskazuje autor filmu – problem dotyczy Hajnówki, Krynek, Orli i Bielska Podlaskiego. Dodaje też, że żubry potrafią rzepak wygrzebać spod śniegu. Gdy stado się naje, to pozostawia po sobie zniszczone uprawy i puste połacie. Ze swojej strony dodamy także, że kłopoty sprawia także niedawno powstałe stado z Puszczy Augustowskiej. Tam problem występuję w okolicach Lipska. Tam żubry wykradają zapasy zmagazynowane przez hodowców bydła.

Zwierzęta uszkadzają zgromadzoną kiszonkę i oprócz wyjadania części pryzm niszczą też folię zabezpieczającą zapasy paszy. Rolnicy, chociaż mogą liczyć na odszkodowania z Regionalnej Dyrekcji Ochrony Środowiska są zrozpaczeni bo niemal codziennie muszą patrzeć na to jak zwierzęta potęgują straty. – Czytamy na agroprofil.pl. Autor powyższego filmu pisze natomiast – W tym roku o odszkodowaniach można zapomnieć – za rok rolnicy biorą sprawy w swoje ręce gdyż już nie wytrzymują . Mimo, że żubry są piękne – rolnicy będą walczyć by te nie przedostawały się na pola – wyjaśnia Hubert Ojdana.

Jak podaje agroprofil.pl – w ubiegłym roku o odszkodowania za straty spowodowane przez żubry, rolnicy z Podlasia wnioskowali aż 193 razy, a łączna wysokość wypłat przekracza milion złotych. Jednak nie o pieniądze chodzi. Rolnicy są zdeterminowani, by problem jakoś rozwiązać. W Lipsku już zaczęto działać z lokalnymi władzami. Czy przepędzanie żubrów ma sens? Nie łudźmy się – gdzieś znikną, to gdzieś się pojawią. Być może leśnicy powinni urozmaicić dietę swoich podopiecznych? Skoro siano już nie wystarcza…

Będzie nowa atrakcja na Podlasiu. Nocowanie w lesie pod gołym niebem!

W tamtym roku był tylko pilotaż, a teraz już będzie można to robić w wielu miejscach. Mowa o nocowaniu w lasach. Do tej pory było to całkowicie nielegalne, zaś ktoś kto podejmował próby rozbijania biwaku narażał się na mandat. Każdy większy kompleks jest bowiem ostoją dla dzikich zwierząt. Stała obecność człowieka zakłóciłaby ich życie. Dlatego teraz, po przeprowadzaniu “testów” wypracowano najlepsze zasady, by nocowanie w lesie zalegalizować.

W każdym nadleśnictwie w Polsce Lasy Państwowe wyznaczą obszar, gdzie będzie można rozbijać biwak. Miejsca będą gotowe od 1 maja 2021 roku. Każdy wyznaczony teren będzie liczyć około 1,5 hektara. Jeżeli ktoś nie zajmuje się rolnictwem i nie umie sobie wyobrazić takiego obszaru, to podpowiadamy. Jest to tyle miejsca, gdzie deweloper jest w stanie wybudować 6 bloków mieszkalnych.

Co ciekawe, na wyznaczonych terenach będzie można używać kuchenek gazowych. Jedno obozowisko będzie mogło liczyć maksymalnie 9 osób. A ich przebywanie będzie mogło potrwać nie dłużej niż 2 noce. Każdorazowo tego typu wypad trzeba będzie zgłosić do nadleśnictwa. Nie będzie to trudne. Wystarczyć ma wysłanie e-maila i czekanie na potwierdzenie. Oczywiste jest, że po zakończeniu biwaku będzie trzeba po sobie posprzątać.

Obecnie szacuje się iż w Polsce grupa osób interesująca się bushcraftem liczy sobie 40 tys. osób i stale rośnie. Warto pamiętać, że utrzymanie programu będzie zależeć w głównej mierze od osób korzystających. Póki co należy poczekać na informacje z nadleśnictw – które konkretnie tereny wyznaczyli.

 

Jakich połączeń kolejowych brakuje? Urząd czeka na propozycje.

Rok temu w podobnych konsultacjach zgłaszaliśmy swoje propozycje dotyczące rozkładu jazdy podlaskich kolei i zostały one częściowo uwzględnione. Dlatego też postanowiliśmy w tegorocznej edycji zachęcić do udziału również Was, bo być może ma to sens. Oczywiście stuprocentowej pewności nie mamy, że ktoś głosami mieszkańców na serio się przejmuje, ale skoro zmiany w rozkładzie nastąpiły i są zbieżne z tym, co proponowaliśmy – jakaś szansa jest.

Rozkład jazdy co prawda będzie obowiązywać dopiero od 12 grudnia 2021 roku, ale czy coś zrobicie czy nie – czas i tak minie. W komunikacie urzędowym czytamy: Za punkt odniesienia przy składaniu wniosków proszę przyjąć obecny rozkład i jednocześnie prosimy o ocenę obowiązującego rozkładu. Państwa opinie wskażą jakie zmiany należy wprowadzić w przyszłym rozkładzie jazdy w celu lepszego dostosowania oferty do potrzeb.

Na ocenę i propozycje zmian urzędnicy czekają w okresie od 22 lutego do 8 marca 2021 roku. Wnioski, uwagi i sugestie należy przesyłać na specjalnie do tego celu przygotowanym formularzu, do pobrania tutaj:

  • ankieta 2021 – 2022 (PDF)ankieta na temat rozkładu jazdy pociągów w celu lepszego dostosowania oferty do Państwa potrzeb
  • ankieta 2021 – 2022 wersja edytowalna (DOCX)
    ankieta na temat rozkładu jazdy pociągów w celu lepszego dostosowania oferty do Państwa potrzeb na  adres e-mail: dit.sekretariat@wrotapodlasia.pl, bądź w formie papierowej na adres: Urząd Marszałkowski Województwa Podlaskiego, 15-888 Białystok,  ul.Kardynała Stefana Wyszyńskiego 1.

W tytule e-maila należy wpisać wpisać: „Konsultacje społeczne RJP 2021/2022.

Nie będą rozpatrywane wnioski:

1. ogólnikowe i niewnoszące konkretnego postulatu

2. dotyczące połączeń dalekobieżnych (np.: pociąg relacji Białystok – Warszawa, Hajnówka – Warszawa) i międzynarodowych – organizatorem tych połączeń jest minister właściwy do spraw transportu.

3. zawierające uwagi o stanie linii kolejowych, dworców i przystanków (adresatami takich uwag są spółki odpowiadające za utrzymanie linii i infrastruktury kolejowej m.in.: PKP Polskie Linie Kolejowe S.A. i PKP Nieruchomości).

Na przyszły kształt oferty przewozowej wpływać będzie szereg czynników m. in.: ilość środków finansowych w dyspozycji województwa, popyt i  oczekiwania podróżnych, stan i dostępność infrastruktury jak również zasoby personalne i taborowe oraz uzgodnienia z sąsiednimi organizatorami na liniach stycznych z innymi województwami.

Skandaliczna decyzja Regionalnej Dyrekcji Ochrony Środowiska! Zgodziła się na eksperyment na wilku!

Wilk, który przeszkadza mieszkańcom Białowieży zostanie odłowiony i przewieziony do ośrodka rehabilitacji zwierząt. Zgodę na takie działanie wyraziła Regionalna Dyrekcja Ochrony Środowiska. Problem w tym, że plany dotyczące “akcji” powodują, że włos jeży się na głowie.

Zacznijmy najpierw od samego odławiania. Generalnie nie jest to zbyt duży problem, bo osoby, które się tym zajmą robiły to wiele razy i krzywda wilkowi się nie stanie. Tyle, że odławiano dotychczas żubry czy łosie. Zupełnie inne zwierzęta. Oczywiście gołym okiem widać inne gabaryty, przez co trudniej zaaplikować środek usypiający wilkowi niż żubrowi czy łosiowi. Jednak największym problemem jest coś innego. Wilki to zwierzęta rodzinne i stadne. Zaś gdy odławiane są żubry czy łosie to takie, które są chore, stare i przez stado opuszczone. Tu mamy do czynienia prawdopodobnie ze zdrowym wilkiem!

Odłowienie go oznacza, że jego rodzina może stracić przywódcę, a przez co szanse na przetrwanie pozostałych się zmniejszą. Szczególnie zimą. Jeżeli w ogóle mówimy o jednym wilku, bo do Białowieży mogą przychodzić przecież różne osobniki. Zatem odłowienie jednej sztuki może nic nie zmienić. Niezależnie, będzie to duża ingerencja w ekosystem – szczególnie, że wilki są pod ścisłą ochroną.

Opublikowany przez Ewę Kotowicz Środa, 27 stycznia 2021

Ponadto jeżeli to zdrowy osobnik, to wywożenie go do zamkniętego ośrodka rehabilitacji jest robieniem krzywdy zwierzęciu. Inaczej, gdy chory osobnik ma szansę osiągnąć pełnię zdrowia i wrócić na łono natury, a inaczej gdy zabiera się naturze zdrowego. Ten pierwszy ma szansę na samodzielność, ale ryzyko że sobie już nie poradzi istnieje zawsze. Natomiast w przypadku zdrowego wilka przetrzymywanie go w ośrodku, może sprawić, że stanie się niesamodzielny.

Wątpliwości wzbudza też fakt drugi sposób schwytania jeżeli pierwszy nie wypali. Otóż, jak podaje Gazeta Współczesna planuje się nęcić zwierzę w samej Białowieży! Dokładnie to w okolicach Instytutu Biologii Ssaków, gdyż tam rejestrowany był wilk przez fotopułapkę. Problem w tym, że nęcenie spowodować może, że w okolicy pojawi się jeszcze więcej wilków!

Zatem nawet jeżeli odławiać będą najbardziej profesjonalni z profesjonalnych, to specjalizują się oni w łapaniu innych zwierząt. To, na co się zgodziła Regionalna Dyrekcja Ochrony Środowiska jest po prostu eksperymentem, który może zaszkodzić i mieszkańcom Białowieży i wilkom. Aż dziwne, że żadna organizacja nie zaskarżyła tej decyzji.

Featured Video Play Icon

Pierogi to prawie symbol Polski. Tak się robi Ruskie i z Grzybami w Czeremsze!

Zacznijmy od tego, że pierogi można spotkać w wielu kuchniach świata, ale jakoś się przyjęło, że stały się one jednym z kulinarnych symboli Polski. Jak to się stało? Trudno powiedzieć, ale można się domyślać że miały być one swoistą popkulturową kontrą w stosunku do hamburgerów. W ogólnym uproszczeniu “zachód” właśnie z tym daniem się kojarzył. A, że nasz kraj zawsze do niego aspirował, kopiował wszelkie wzorce stamtąd, to w pewnym momencie także i u nas masowo pojawiła się moda na fast-foody. Gdy te się przejadły, a Polacy poczuli się już wystarczająco zachodni, to zaczęto promować własną popkulturę na tle innych. I tak pierogi górujące nad fast-foodem zostały w masowej popkulturze uznane jako symbol Polski.

Historycznie pierogi wymyślili Chińczycy, dlatego tam na dalekim wschodzie Polaków z pierogami się nie utożsamia. Aczkolwiek mamy swój wkład w tą potrawę. Maleńkie pierożki to uszka. Występują na przykład w barszczu. Mamy też wielkie pierogi czyli kołduny. Także jest to potrawa wyjątkowo ciekawa. Rozmiarowo różna oraz z wieloma wariantami farszu: ruskie (z białym serem), z kapustą i grzybami, szpinakiem, z mięsem, kaszą, a nawet owocami!

Najpopularniejsze w naszym regionie są te dwa pierwsze warianty. I na nich się skupimy. Dlatego zachęcamy, by zobaczyć na powyższym filmie jak to się robi w Czeremsze. Przy okazji poznając ten wyjątkowy kawałek Podlasia, który jest nieco w cieniu Hajnówki i Białowieży (niesłusznie). Czeremcha to wspaniałe miasteczko przy granicy z Białorusią. Warto tam się wybrać, a także przy okazji zwiedzić białoruską część Puszczy Białowieskiej. Przypominamy, że wiza nie jest potrzebna. Wystarczy załatwić proste formalności.

By zrobić ciasto na pierogi potrzebować będziecie kilogram mąki, gorąca woda, 3 łyżki oleju, sól. Jak widzicie ciasto nie jest skomplikowane. Najwięcej pracy zajmuje jednak lepienie pierogów. Ale daje to najwięcej przyjemności.

 

 

Klasztor w Wigrach fot. Krzysztof Mierzejewski / Wikipedia

5 najlepszych miejsc dla zakochanych w Podlaskiem

Zbliżają się Walentynki czyli powszechnie uznany dzień zakochanych. Z tej okazji postanowiliśmy przedstawić Wam 5 miejsc, gdzie możecie wybrać się z drugą połówką, a Wasza miłość dzięki temu zakwitnie. Oczywiście Podlaskie miejscówki to tylko doza magii, wiele zależy też od okazywania sobie wzajemnego szacunku, bycia szczerym i po prostu miłym. Ale wykonywanie tego w dobrym towarzystwie i dobrym miejscu sprawi, że 14 lutego lub inny dzień, który spędzicie razem – będzie wyjątkowy.

Spacer po Tykocinie

Miasteczko to ma wyjątkową historię i dawniej było dużo ważniejszym punktem na mapie niż Białystok. Warto pospacerować właśnie tam. Zarówno w pobliżu Narwi jak i w okolicach głównego Rynku znajdziecie bardzo wiele dogodnych miejsc, by spontanicznie przytulić i pocałować drugą połówkę. Zobaczcie zespół klasztorny, synagogę i zamek. Jeżeli macie więcej czasu, to objedzcie okolicę aż do Strękowej Góry. Nadnarwiańskie, dzikie miejsca na pewno Was zachwycą!

Augustowskie plaże zimą

Tak wygląda Kanał Augustowski latem. A jak zimą? fot. Dainava / Wikipedia

Przyjęło się, że Augustów to letnia stolica Polski. Wbrew pozorom to fantastyczne miejsce do odwiedzenia także zimą. Bardzo przyjemnie będzie spacerować bulwarami na plażę, ale też warto wybrać się nieco za miasto, by odetchnąć w Puszczy. Możecie także wybrać się nad jezioro Rospuda. Tam znajduje się wyspa zakochanych. O ile znajdziecie jakiś transport wodny zimą. Jeżeli nie, to możecie zaobserwować ją z oddali.

Wigierski Park Narodowy

fot. Krzysztof Mizera / Wikipedia

Podobnie rzecz ma się zupełnie obok nad Wigrami. Widoki z wieży widokowej klasztoru o tej porze roku są olśniewające. Pobliskie przyrodnicze tereny także Was zachwycą. Szczególnie polecamy odwiedzenie Bryzgla. Tam napotkacie wiele atrakcji i spędzicie razem cudowny dzień. W okolicy są punkty widokowe, wieże widokowe i cudowne wysepki.

Białowieskie Klimaty

Teremiski to wioseczka schowana w Puszczy Białowieskiej. Jest to odpowiednie miejsce na cudowny dzień. Możecie spacerować po lesie i wypatrywać żubry. Na koniec dla rozgrzania w chłodny dzień można poratować się gorącą herbatą lub w bimberkiem. Warto zwiedzić całą okolicę – czyli rezerwat pokazowy żubrów, Białowieski Park Narodowy i dawną stację kolejową w Białowieży. Powinno Wam się także spodobać w miejscowości Topiło oraz w Chatce Baby Jagi bliżej Hajnówki.

Ruiny kościoła w Jałówce

fot. Dorota Ruminowicz / Wikipedia

Zwieńczeniem walentynek powinno być odwiedzenie jakiejś świątyni. Możecie wybrać cerkiew, meczet lub kościół. My proponujemy klimatyczne ruiny w Jałówce. Może Was ponieść wodza fantazji na tyle, że stojąc przed ołtarzem powiecie sobie dożywotnie TAK. Lepsze to niż obciążanie jakiegoś mostu kłódką i zaśmiecanie rzeki kluczykiem.

Tak czy inaczej życzymy Wam, aby walentynki były wyjątkowe. Jest jeszcze trochę czasu, by sobie wszystko zaplanować. Szczególnie w dziwnych czasach, w których obecnie żyjemy.

Featured Video Play Icon

Tur to wymarły król Puszczy Białowieskiej. Czy możemy liczyć na jego powrót?

W roku 1627 polska przyroda poniosła ogromną stratę. W Puszczy Jaktorowskiej, na ziemiach polskich padł ostatni tur świata. Od tego czasu człowiek marzy by przywrócić to prehistoryczne zwierzę do życia. Pierwsze realne starania w tym kierunku podjęli nazistowscy badacze. Podczas okupacji Polski, na terenie Puszczy Białowieskiej postanowili stworzyć rezerwat z tymi wymarłymi zwierzętami i odnieśli na tym polu sukces. Do puszczy na po setkach lat nieobecności powróciły wolne tury.

Zanim pomyślicie, że zrobili to z fascynacji do przyrody, to musimy od razu tu naprostować. Przywrócili tura naturze z bardzo niskich pobudek – by móc na nie polować. Koniec końców uznano, że zwierzę nie odpowiada temu, które wymarło. Jest mniejsze i mniej muskularne. W latach 90-tych ponownie spróbowano tak krzyżować bydło, by osiągnąć efekt najbliżej historycznej wersji. I tak powstałą rasa Taurus.

Żyją w wielu rezerwatach Europy. Można ubolewać, że nie ma ich w Puszczy Białowieskiej. Wszak w pobliskim od niej Bielsku Podlaskim – tur występuje na godle. Warto sobie zadać pytanie – skoro dzisiejsze tury zwane “bydłem Hecka” przypominają tura, to czemu by go Podlasiu? Odpowiedź może być zaskakujące. Krzyżówki są bardzo agresywne, więc sprawiałyby dużo kłopotów. A tych na pewno nikt nie lubi.

 

Dobra wiadomość! Żubr nie jest już zagrożony wyginięciem!

Dobre wiadomości dla wszystkich miłośników przyrody. Jakoś bez echa przeszła informacja, że od zeszłego roku żubr nie jest już gatunkiem zagrożonym wyginięciem. Jego obecny status to bliski zagrożenia wyginięciem. Co to oznacza? Klasyfikacja Międzynarodowej Unii Ochrony Przyrody nadaje taki status gatunkowi, któremu nie grozi obecnie wyginięcie, jednak może być narażony lub zagrożony w niedalekiej przyszłości. Jak żubr będzie się ochoczo rozmnażać, to może zostać zaklasyfikowany do tej samej grupy co człowiek czyli gatunku najmniejszej troski.

Warto przypomnieć, że obecnie o stada żubrów trzeba dbać przede wszystkim z dwóch względów. Pierwszy to choroba osobnika, która może zagrażać całemu stadu. Wtedy niestety musi dojść do odstrzału. Drugie zagrożenie to wsobność. Ze względu na niską pulę genetyczną, trzeba dbać o to, by spokrewnienie danych osobników było jak najsłabsze. Niestety przy niskiej liczbie osobników jest t o bardzo trudne zadanie.

Zmiana statusu oznacza, że człowiek doskonale sobie radzi z problemami żubrów, dzięki czemu przyczynia się do rozrostu stad. Żubry na Podlasiu występują przede wszystkim w Puszczy Białowieskiej, gdzie są stada dziko żyjące, ale również stado rezerwowe pod ścisłą kontrolą człowieka. Zwierzęta występują również dziko w Puszczy Knyszyńskiej a od niedawna dzięki człowiekowi również w Puszczy Augustowskiej.

Od czerwca będzie pociąg z Gdyni do Hajnówki i Siemiatycz!

Od czerwca 2021 roku kilka nowych miejscowości uzyska dostęp do usług PKP Intercity. Pociąg TLK Biebrza pojedzie w wydłużonej relacji Gdynia – Warszawa przez Olsztyn, Białystok, Bielsk Podlaski, Hajnówkę, Czeremchę i Siemiatycze, zapewniając mieszkańcom tych miejscowości bezpośredni dojazd do Warszawy. Trzeba przyznać, że już dawno nie było takiego skoku jakości w podlaskich połączeniach kolejowych.

Podniesie się komfort podróżowania z i do Białegostoku, ponieważ już większość połączeń (8 z 11) będzie w kategorii InterCity (IC). Mieszkańcy m.in. Grajewa i Białegostoku zyskają dodatkowe połączenie nad morze dzięki temu, że pociąg IC Podlasiak z Ełku do Szczecina będzie teraz całorocznie miał wydłużoną relację do Świnoujścia. W rozkładzie ma się również pojawić połączenie TLK Żubr relacji Siedlce – Siemiatycze – Hajnówka – Białystok – Warszawa.

Obowiązujący od 13 grudnia 2020 roku rozkład jazdy uwzględnia zmiany, które zapewnią optymalne kursowanie pociągów podczas modernizacji linii kolejowych. Rozpoczyna się modernizacja linii kolejowej nr 6 na odcinku Kietlanka – Białystok. Pomiędzy Kietlanką a Łapami ruch pociągów prowadzony będzie jednotorowo, jednak siatka połączeń została opracowana tak, aby mimo dużych utrudnień zachować dojazdy z i do Białegostoku bez konieczności uruchamiania zastępczej komunikacji autobusowej. Modernizacja wymusza ograniczenie liczby połączeń między Białymstokiem a Warszawą z 11 do 8. Warto podkreślić, że niemal wszystkie (7 z 8) będą w kategorii IC, co przełoży się na wygodę podróży.

Prace będą odbywać się na linii nr 38 na odcinku Ełk – Giżycko, przez co od marca 2021 roku pociągi między Olsztynem a Białymstokiem (IC Rybak, TLK Biebrza) kursować będą przez Szczytno i Pisz, a IC Mamry z Wrocławia skończy bieg w stacji Giżycko.

 

Featured Video Play Icon

Czy mieszkańcy powinni bać się wilków? Ten film rozwiewa wszelkie wątpliwości

Nie milkną echa dotyczące sprawy wilków w Białowieży. W ostatnim czasie “uspokajający” materiał na ten temat można było obejrzeć w Faktach TVN. Kilka dni później jednak, jedno z lokalnych mediów znów nakręcało spiralę strachu, niemalże czyniąc z wilka niewyobrażalnego mordercę, do którego trzeba strzelać. Tymczasem prawda jest zupełnie inna.

Wystarczy obejrzeć film nagrany w Bieszczadach przez znanego leśniczego z programu “Przystanek Bieszczady”. Kazimierz Nóżka zarejestrował moment próby upolowania niedźwiedzia przez watahę wilków. Jak to się skończyło? Odpowiedź na to pytanie w powyższym filmie. Co to ma wspólnego z Podlasiem i Puszczą Białowieską? Niech ten film będzie “instruktażowy” dla mieszkańców Białowieży i okolic, którzy nagle zaczęli bać się wilków.

Tak, wystarczy na wilka krzyknąć i ucieknie. To bardzo płochliwe zwierzę i wbrew pozorom człowieka się bardzo boi. Nawet, gdy w ostatnim czasie zapach człowieka stał mu się bardziej znany. Zwierzęta te boją się także panicznie ognia i świateł. Więc jak ktoś się boi, to na płocie lampki świąteczne może trzymać cały rok. Tylko tyle i aż tyle, by nie domagać się strzelania.

Featured Video Play Icon

Dzikie zwierzęta można odwiedzać w rezerwacie. Doskonałe miejsce, by spędzić czas na łonie przyrody.

Rezerwat pokazowy Żubrów koło Białowieży, to doskonałe miejsce by spędzić trochę czasu na łonie przyrody, a także by poobserwować dzikie zwierzęta z bliska. Wiele osób wybierając się do ogrodów zoologicznych popełnia błąd. Przychodzą, popatrzą chwilę, ewentualnie zrobią zdjęcie i idą dalej. O ile spacer z dzieckiem taki musi być, bo malec szybko się nudzi, to warto wiedzieć, że w takim rezerwacie czy ogrodzie zoologicznym warto spędzić więcej czasu niż przez minutę przy każdym zwierzęciu.

Największą zaletą takich miejsc jest możliwość długich obserwacji. Wtedy też będziemy mogli zagłębić się w świat każdego zwierzęcia z osobna. I tak w rezerwacie koło Białowieży możemy podziwiać nie tylko żubry, ale także łosie, dziki, rysia czy sarny. Obserwacja przyrody jest bardzo satysfakcjonująca i odprężająca. Czy to patrzymy na dzikie zwierzęta czy ptaki, podglądając ich świat możemy go porównać z naszym. Przy dłuższym przyglądaniu się można zauważyć wiele podobieństw.

Czy jest różnica miedzy rezerwatem a ogrodem zoologicznym? Zwierzęta w Rezerwacie eksponowane są w warunkach półnaturalnych, w dużych zagrodach pokrytych naturalną roślinnością,
mogą więc nie być widoczne przez cały czas. Ze względu na naturalny sposób karmienia zwierząt kopytnych (pastwisko), zagrody użytkowane są naprzemiennie, stąd w części z nich nie ma zwierząt, aby trawa mogła odrosnąć – czytamy na stronie Białowieskiego Parku Narodowego.

Obecny rezerwat pokazowy żubrów o powierzchni 27,9 ha powstał w 1937 r. i początkowo był miejscem restytucji tarpana leśnego. Od chwil i zaniechania w tym rezerwacie prac nad restytucją tarpanów i utworzenia w 1955 r. zagrody dla żubrów rezerwat ten spełnia rolę obiektu turystycznego. W 1951 r. zbudowano nowy rezerwat, bezpośrednio przylegający do pokazowego, o powierzchni 43,12 ha, który stanowi zaplecze dla rezerwatu pokazowego. Funkcjonowanie rezerwatu przerwał na ok. 10 lat remont kapitalny, który miał go zmodernizować i pozwolić na zwiększenie składu gatunkowego prezentowanych zwierząt. Ponownie rezerwat został udostępniony turystom w grudniu 1988 r.

W rezerwacie, w warunkach zbliżonych do naturalnych, eksponowane są żubry, koniki polskie typu tarpana, łosie, jelenie, sarny, dziki, żubronie (krzyżówka żubra z bydłem domowym), wilki i ryś. Rezerwat pokazowy jest znaczną atrakcją turystyczną, służy również edukacji przyrodniczej młodzieży szkolnej odwiedzającej Białowieżę. Rezerwat Pokazowy Żubrów jest udostępniony do zwiedzania:

w okresie od 16 kwietnia do 15 października: codziennie, w godzinach 9:00 – 17:00,
w okresie od 16 października do 15 kwietnia: od wtorku do niedzieli, w godzinach 8:00 – 16:00.

tel. 85 681-2398

Featured Video Play Icon

Ferie w Podlaskiem z dziećmi. Co robić i gdzie pojechać całą rodziną bez noclegu?

Brak możliwości oficjalnego rezerwowania noclegów i wszędobylskie apele, by zostać w domu na pewno wychodzą Wam już bokiem. Szczególnie, gdy trwają ferie i dzieci mają czas wolny. A do poniedziałku jeszcze tak daleko… Dlatego też przedstawiamy Wam 3 pomysły na Ferie w Podlaskiem. Z dziećmi.

Zacznijmy od kwestii najważniejszej – noclegu. Z racji obecnej sytuacji, warto wybrać się na Podlasie gdy macie do nas na tyle blisko, by wieczorem być w domu. Warto też sprawdzić rozkłady jazdy pociągów. Odpowiednio poranny przyjazd da się pogodzić z powrotem ostatnim kursem. Jeżeli jesteście z Podlaskiego, to macie jeszcze łatwiej.

Zimowa kraina Otwartych Okiennic

Nawet jeżeli już tam byliście, to warto zobaczyć je jeszcze raz w zimowej scenerii. Miejsce jest wyjątkowo urocze, gdy śnieg zalega wszędzie dookoła. Wycieczka nie zajmie Wam dużo czasu. Z samego Białegostoku do Trześcianki otwierającej “krainę” to odległość 25 km. Objechanie Soc, Puchłów, Ciełuszek, Dawidowicz, Pawłów i Rybołów na spokojnie zajmie godzinę. Jeżeli wolicie spacerkiem, to w zależności od ułożonej trasy po krainie trzeba będzie przejść od 12 do 20 km. Jeżeli będziecie zmotoryzowani, to warto przy okazji odwiedzić wszystko to, co w pobliżu. Czyli Skit Świętych Antoniego i Teodozjusza Pieczerskich w Odrynkach, miejscowość Narew i jej drewniany kościół oraz przepiękną cerkiew. Cała wycieczka zajmie kilka godzin.

Spotkać żubra

Kto rano wstaje, ten ma okazję spotkać stado żubrów. Tylko gdzie tu jechać? Zacznijmy od tego – kiedy wyruszyć. Wschód słońca w styczniu jest dopiero około 7.30. Oznacza to, że musicie stawić się na miejscu około 30 minut wcześniej. Wtedy będzie dostatecznie jasno i piękno, by podziwiać dzikie stado. Ten drugi walor oczywiście zależy od tego czy będzie słońce czy nie. Niezależnie wypad “na żubry” będzie doskonałą przygodą dla całej rodziny.

Warto jednak pamiętać, że robienie sobie “selfie” z żubrem to skrajna głupota. Gdy za blisko podejdziemy, to zwierze może się wystraszyć i nas zaatakować. Dlatego lepszym rozwiązaniem będzie zaopatrzenie się w lornetki i bezpieczne podziwianie z daleka. Jednym z takich miejsc jest wieża zaznaczona na poniższej mapie.

Żubry napotkamy też w okolicach Krynek. Wystarczy objechać okolice Krynek aż po Starą Kamionkę oraz Grzybowszczyznę i Babiki. Trzeci wariant, gdzie można napotkać króla puszczy, znajduje się w miejscowości Masiewo Stare. Miejsce zaznaczyliśmy na mapie.

Zimowe Stoki i saneczki

Mimo, że stoki narciarskie są zamknięte, to zjeżdżanie na sankach nie jest zabronione. Świetną zabawę można urządzić sobie na górkach Suwalszczyzny. Tych, tam nie brakuje. Najpopularniejszy jest oczywiście Szelment, gdzie znajduje się wyciąg narciarski. Całkiem przyjemnym punktem jest Cisowa Góra z doskonałym punktem widokowym na wysokości 256 m n.p.m. Jeżeli traficie na przejrzyste niebo, to dostrzeżecie z niej kilkanaście jezior. Pamiętajcie, by docierając na Górę Cisową trzymać się wyznaczonych szlaków i ścieżek.