Featured Video Play Icon

Białystok i jego okolice. Po tym filmie aż zachciało się lata!

Zimy na Podlasiu w ostatnich latach nie są zbyt srogie. Może to i dobrze, ale brakuje też śniegu. Wyjątkowy pod tym względem (i chyba nie tylko tym) był rok 2020. Wówczas śniegu u nas nie brakowało. Wcześniejsze trzy lata było go jak na lekarstwo, toteż mieliśmy problemy z coraz większą suszą. To już jednak przeszłość. Natura wspaniale się odrodziła, co widać także na filmie z lata 2021 roku. Oprócz wspaniałej przyrody, możemy zobaczyć też wiele interesujących miejsc w okolic Białegostoku.

Letnia wycieczka na powyższym filmie zaczyna się na Wyżarach. Wspaniały zbiornik wodny razem z pobliskimi bagnami, kładkami i wieżą widokową na polanę stanowią niezwykły kompleks przyrodniczy, który przyciąga coraz więcej osób.

Wyżary w cudownych jesiennych kolorach. To nowy hit turystyczny.

Kolejny miejscem, jakie możemy zaobserwować jest Arboretum w Kopnej Górze niedaleko Supraśla. Kolejny kompleks przyrodniczy, gdzie bioróżnorodność zachwyca. Szczególnie przyjemnie się tam spaceruje latem, gdy wszystko już rozkwitło. Oprócz roślin, jest tam także drewniana chata, w której możemy nie tylko odpocząć w cieniu, ale ogólnie porozmyślać jak to kiedyś się w takich domach żyło.

Następna na liście jest Pustelnia w Odrynkach. Mała cerkiew strojąca na wyspie, do której można dojść na dwa sposoby – zwykłą drogą i długą, drewnianą kładką. Jest to miejsce, które istnieje nadal mimo, że jego założyciel już nie żyje. Moc tego miejsca oddziałuje nadal. Nie brakuje chętnych, by zobaczyć świątynie. Ludzie często przyjeżdżali tam i przyjeżdżają nadal po uzdrowienie.

Archimandryta Gabriel nie żyje. Popularna pustelnia w Odrynkach była jego domem.

Na filmie nie mogło zabraknąć Białegostoku. Przyjechać na Podlasie i nie zobaczyć obecnej stolicy województwa podlaskiego? Tak nie może być. Tym razem podziwiać możemy różne świątynie, Operę, centrum z Pałacem Branickich. Jeżeli chcielibyście także pozwiedzać Białystok, to wartko skorzystać z naszych propozycji.

Wielki spacer po Białymstoku. Ułożyliśmy dla Was trasę na 3 godziny

Ostatnio miasteczko to podlaskie Zakopane. Mowa oczywiście o Supraślu, które od kilku lat jest już uzdrowiskiem i zaczyna rozkwitać. Swoje też zrobiło wystąpienie miasta w trylogii „U Pana Boga…” – Jacka Bromskiego. W każdy letni weekend Supraśl przeżywa potężne oblężenie.

Supraśl i jego najpopularniejsza odsłona. Oto 5 miejsc, które trzeba zobaczyć!

Nieopodal Supraśla, po drodze na Krynki jest kolejne przyrodnicze miejsce, które może zachwycić. Mowa o Silvarium w Poczopku. Tam oprócz wspaniałych miejsc do spacerowania, można także podglądać różne gatunki sów. Kompleks przyrodniczy przyciąga wiele osób.

Ostatnia na liście, ale nie mniej warta do zwiedzania jest Kraina Otwartych Okiennic – Trześcianka, Soce i Puchły. W tej ostatniej miejscowości oprócz przepięknych drewnianych domów jest także wyjątkowa cerkiew, którą można było ostatnio obejrzeć w filmie „My name is Sara”.

Jak się żyje w Krainie Otwartych Okiennic? Turyści przyjeżdżają z całej Polski i ze świata!

Jak się patrzy na te wszystkie obrazy, to znowu chce się lata. Skoro zima jest taka byle jaka, to może dobrze by było gdyby lato nadeszło w tym roku wcześniej. Aczkolwiek wiosna też by się przydała. Tej jednak, w naszym regionie przez zmiany klimatyczne dawno nie było widać. Może w tym roku?

Featured Video Play Icon

Hajnówka to nie tylko brama do Puszczy Białowieskiej. Jest także wyjątkowa instytucja.

Hajnówka to nie tylko brama do Puszczy Białowieskiej, ale także miejsce, gdzie żyje mniejszość białoruska. Są to obywatele Polski, narodowości białoruskiej. Wielu mieszkańców jest aktywna i zaangażowana społecznie. Jednym z miejsc, które skupia wokół różnych wydarzeń jest Muzeum Białoruskie w Hajnówce. Warto wybrać się tam, gdy będziemy zwiedzać okolicę. Na miejscu są na co dzień wystawy stałe o tematyce etnograficznej.

Gromadzone przez wiele lat eksponaty dokumentujące życie i kulturę materialną Białorusinów Podlasia prezentowane są na trzech stałych ekspozycjach. Każdy, kto odwiedzi Muzeum Białoruskie w Hajnówce może zobaczyć mnóstwo ciekawych zabytków. W roku 2011 powstała nowa multimedialna wystawa dotycząca rzemiosła, zaś w 2016 przeprowadzono modernizację dwóch istniejących wystaw nadając im multimedialny charakter.

„Białoruska zagroda”

Wystawa etnograficzna pokazująca typową wiejską zagrodę Białorusinów Podlasia. Ekspozycja jest symbolicznym odwzorowaniem zagrody i przestrzeni wiejskiej – można zobaczyć tu wiejską chatę, stodołę, spichlerz. Na sali zgromadzono ponad 70 eksponatów z przełomu XIX i XX w., stanowiących dziedzictwo kultury materialnej Białorusinów Podlasia. Zgromadzone muzealia to min.: pług, jarzmo, socha, wóz drabiniasty z zaprzęgiem typowym dla tej części kraju, cepy, kadłuby na zboże czy słomiane zasobniki tzw. „korobki”. Eksponaty pochodzą głównie z terenu wschodniej Białostocczyzny – powiatów hajnowskiego, bielskiego, białostockiego czy sokólskiego. Dodatkowo ekspozycje wzbogacają wielkoformatowe fotografie min. z początku XX w. i okresu międzywojennego z terenów Podlasia i Polesia.

„Białoruski Kalendarz”

Wystawa etnograficzna poświęcona życiu i pracy białoruskiej ludności Podlasia, ukazana została w cyklu rocznym. Sala skomponowana została zgodnie z kalendarzem agrarnym podlaskich Białorusinów. Ekspozycja została zaaranżowana tak, by w dwunastu podcieniach pokazać wybrane, ważniejsze prace w gospodarstwie podzielone na poszczególne pory roku. Ukazane jest min. wysiew zboża, orka, młócenie zboża, sianokosy, miodobranie, żniwa, pieczenie chleba, wykopki. Zaprezentowano także symboliczne wnętrze izby na „kalady” czyli wigilię Bożego Narodzenia. Ekspozycja składa się z ponad 150 eksponatów, archiwalnych wyjątkowych zdjęć. Jest także coś do posłuchania.

„Rzemiosło na białoruskiej wsi Podlasia”

Wystawa etnograficzna pokazuje kilka tradycyjnych rzemiosł, które odeszły w niepamięć. Wśród nich poznamy kowalstwo, garncarstwo, stolarstwo, kołodziejstwo czy bednarstwo a także tkaczkę w chacie. Całość zaaranżowana jest w ten sposób, by zwiedzający mógł zajrzeć do poszczególnych warsztatów, podpatrzeć rzemieślnika przy pracy lub porozglądać się pod jego nieobecność. Po wystawie oprowadza lektor zarówno po polsku, białorusku oraz angielsku. Na ekspozycji zgromadzono ok. 400 eksponatów z Białostocczyzny. Muzealia znakomicie uzupełniają archiwalne, unikatowe fotografie, niektóre ukazują nasze tereny nawet 100 lat temu.

„Hajnówka. Brama do Puszczy”

Wystawa zbiorowa malarstwa Zbigniewa Budzyńskiego, Bogusławy Czarkowskiej, Vidasa Dregvy, Piotra Gagana, Michała Janczuka, Wiktora Kabaca, Manueli Korneckiej, Macieja Milewskiego, Marii Najdek, Andrzeja Sobieraja, Emilii Sobieraj, Waldemara Wojczakowskiej); prace powstały podczas pleneru malarskiego zorganizowanego z okazji obchodów jubileuszu 60 lat miasta Hajnówka w 2011 r.

„Rockowisko”

Warto też wspomnieć, że Muzeum Białoruskie w Hajnówce każdego roku organizuje wyjątkowy, letni koncert „Rockowisko”. Można na nim posłuchać zarówno debiutantów na scenie muzycznej jak i prawdziwe gwiazdy z Polski i Białorusi.

Featured Video Play Icon

Dziś na Podlasiu znów ostatni dzień roku. Będą fajerwerki o północy i zabawa do rana!

Dziś na Podlasiu ponownie będzie można usłyszeć fajerwerki. Prawosławni o północy będą świętować Nowy Rok zaś dziś wieczorem bawić się będą podczas Szczodrego Wieczoru (lub Małance). Dlaczego 2 tygodnie po 1 stycznia? Bo ten dzień w kalendarzu juliańskim, wokół którego są zorganizowane obrzędy cerkiewne przypada właśnie jutro.

Dlaczego Małanka? W obrządku kalendarza gregoriańskiego świętujemy w imieniny Sylwestra. Tak samo w juliańskim zabawa ostatniego dnia roku przypada od imienin Melanii. Szczodry wieczór pochodzi natomiast od wschodniego przepychu i bogactwa potraw na stole świątecznym.

Dziś imprezy noworoczne ograniczają się do muzyki, dobrego jedzenia, tańców w domach i (w normalnych czasach) restauracjach. Dawniej świętowano tak jak na wschodzie. Na przykład na Ukrainie, gdzie po zachodzie słońca były wróżby i przebrania. Najpopularniejsze były za Melanię, jego narzeczonego Wasyla, babkę, dziada, Żyda, Cygana, lekarza, diabła, a nawet niedźwiedzia. Wszyscy razem chodzili tak od domu do domu rozweselając gospodarzy.

Dziś na Podlasiu króluje wieczorem Zorka, Prymaki, Czeremszyna czy Kupalinka. Dawniej śpiewano pieśni noworoczne, które nie miały charakteru religijnego, a które w swej treści życzyły pomyślności, zdrowia i urodzaju w Nowym Roku. Ostatni dzień w roku jest także znany jako Bahaty i Hohotucha. Szczedriwki natomiast to jedne z najstarszych zachowanych tradycyjnych pieśni życzeniowych, które współcześnie śpiewa się od tzw. Starego Nowego Roku (13 stycznia). Życzyły zdrowia, dobrobytu, wielkich plonów, miłości, stworzenia nowych rodzin, rozwoju gospodarstw, obfitego miodobrania i wszelkich Łask Bożych. Przykład na powyższym filmie w wykonaniu polsko-ukraińskiego zespołu Dagadana.

Samiec sarny (kozioł) ze scypułem na głowie. fot. Grzegorz Żurek / Lasy Państwowe

Aksamitne poroża sarny można zaobserwować tylko zimą

Zima to czas, gdy spacerujący lasami mogą napotkać sarny, których głowy zdobione są aksamitnym porożem – czyli delikatną, owłosioną i silnie ukrwioną skórę okalającą poroże nazywaną scypułem. Generalnie z dzikich zwierząt sarnę zobaczyć można najłatwiej. Są to tak samo płochliwe zwierzęta, ale kręcą się w pobliżu młodych drzew i niskich roślin. Dlatego spędzając czas na wieżach widokowych w pobliżu polan możemy je dostrzec. Oczywiście pamiętajmy, że wszystkie zwierzęta aktywnie funkcjonują w czasie, gdy wstaje słońce. Dlatego na leśną wędrówkę można się wybrać zawsze, ale jeżeli nastawiamy się także na obserwację zwierząt to musimy wstać jeszcze w nocy.

Scypuł, o którym wyżej wspomnieliśmy, wygląda jak błyszczący, mięciutki meszek, może dlatego scypuł po angielsku to velvet, czyli aksamit. Wyrasta on wraz z rozwijającym się porożem, które każdego roku późną jesienią, kozły zrzucają, by następnie odbudować je na nowo. Występujące w nim liczne naczynia krwionośne transportują wraz z krwią makro i mikroelementy niezbędne do rozwoju nowo powstającego poroża. Gdy poroże jest w pełni wykształcone następuje zatrzymanie dopływu krwi, scypuł zamiera i usycha, a samce wycierają go o drzewa i krzewy.

Pamiętajmy, że dzikie zwierzęta – nawet, gdy wyglądają na miłe czy spokojne to nadal są dzikie. Próba podchodzenia do nich, drażnienia ich, robienia sobie z nimi selfie to narażanie się na ryzyko ataku. W internecie nie brakuje filmów z ludźmi, którzy próbowali i solidnie oberwali.

Fot. Kamil Timoszuk / Wrota Podlasia

Nowe budynki w skansenie. Będzie też stary kościółek. Ślub w takim klimacie będzie hitem!

Podlaskie Muzeum Kultury Ludowej zostało wzbogacone o nowe obiekty. Reprezentują one budownictwo wschodniego Podlasia. Oprócz stodoły z Redut, stoją tam już dwie chałupy z Czyż (pow. hajnowski) – jedna z 1888 r. i druga z połowy XX wieku. W starszej z chat zobaczymy, jak wyglądało wnętrze wiejskich domów sprzed ponad stu lat. Natomiast przy młodszym budynku, charakteryzującym się wyjątkowymi zdobieniami, trwają prace wykończeniowe na zewnątrz. To nie wszystko, niebawem stanie także dom z Makówki. Zabudowa, która tworzy część Skansenu poświęconą budownictwu wschodniopodlaskiemu, została przeniesiona z powiatów hajnowskiego, bielskiego i siemiatyckiego. Jest charakterystyczna przede wszystkim dla mniejszości białoruskiej.

Budynek z Czyż z 1888 r. to prawdziwa gratka dla odwiedzających Skansen. Jego wnętrze zostało wyposażone w sprzęty z okresu międzywojennego! Są tu krosna, ławy, stół, olbrzymi piec z nieodłącznym zapieckiem, niecki, dzieże, michy, święte obrazy i ozdoby. Wrażenie także robi niski strop połączony z gigantycznym, krytym strzechą dachem. Drugi dom z Czyż to budowa z lat 50. XX wieku. Jest koloru ciemnożółtego i zachwyca bogactwem zdobień architektonicznych. Charakteryzuje się wspaniałymi narożami, bogatą oprawą okien i pięknymi okiennicami.

Niebawem Skansenu dopełnią także domy przeniesione z Makówki i Plutycz. Kamienny fundament pod chałupę z Makówki jest już gotowy. Wkrótce rozpocznie się składanie domu. Będzie to najstarszy obiekt w tej części muzeum. Na jednej z belek domu wycięty rok 1867. To typ budynku z XIX wieku, z charakterystycznym dla tego okresu układem wnętrza i wyglądem zewnętrznym, ale też takimi detalami jak tram, czyli belka pod pułapem, którą już pod koniec XIX wieku wycinano, bo przeszkadzała w swobodnym poruszanie się we wnętrzu.

Chata z Plutycz posłuży za miejsce na działania edukacyjne i warsztatowe. Wokół tych czterech domów powstaną zagrody. Będą to budynki gospodarskie: stodoły, spichlerze, budynki inwentarskie. Wszystko jak za dawnych czasów. Co ciekawe, do Skansenu trafił zabytkowy kościół z dzwonnicą z Seroczyna (diecezja drohiczyńska). Obiekt jest już pozyskany i czeka na przeniesienie. Jest to obiekt wyjątkowy, pochodzi z terenów historycznego Podlasia, a gdyby stanął w Skansenie, możliwe byłoby tam organizowanie ślubów!

Featured Video Play Icon

Czy można dopłynąć z Łomży do Białowieży? Im to się udało!

W czerwcu 1927 roku w łomżyńskim czasopiśmie Życie i praca można było przeczytać relację z przepłynięcia łodzią z Łomży do Białowieży. Czterech śmiałków, uczniów 8-klasy zdecydowało się na tą wyjątkową wyprawę. Cała trudność polegała na tym, że trzeba było całą drogę wiosłować pod prąd. A dystans między dwoma miejscowościami jest spory. Lądem to 150 kilometrów. Rzecznymi zakolami? Dużo więcej.

– Któregoś dnia (było to jeszcze w kwietniu) przyszła mi do głowy myśl urządzenia wycieczki do Białowieży – łódką – tak zaczyna się relacja z tego wyjątkowego wydarzenia. Oczywiście chętnych było bardzo wielu, z pośród których ostatecznie miało jechać 4-ch. tj. Jarocki Stanisław, Kraszewski Kazimierz, Stilter Andrzej i ja (Jan Kazimierz Wiszniewski – dop. red). Było więc nas czterech żądnych przygód, nowych wrażeń, miłujących życie koczownicze – a takim jest właśnie jazda łódką w nieznane okolice, jazda pełna niewygód i trudów. – można było przeczytać w Życiu i praca.

Po otrzymaniu świadectw w niedzielę 19 czerwca, od poniedziałku rozpoczęliśmy przygotowania do podróży. Niezbędna była dla nas dokładna mapa, którą też otrzymaliśmy od p. Krauzego, okazującego wielkie dla naszej wyprawy zainteresowanie; był na tyle dobry, że we środę o godz. 5-tej pożegnał nas nas przystani. Zakupiliśmy na drogę prowiantów (2 klg. słoniny, 5 klg. ryżu, 5 klg. cukru, kakao, kawy, makaronu, soli, i t. d.), finanse też nie przedstawiały się zbyt skromnie – mieliśmy więc wszystko, co jest potrzebne na 2-u tygodniową wycieczkę. Rankiem 22 czerwca siedzieliśmy już w łodzi.

W szybkiem tempie minęliśmy most, Starą Łomżę, Szur, które groźne, zdradliwe wiry oglądaliśmy w godzinę po wyjeździe. Przed Siemieniem, chcąc się upewnić co to za wieś zapytałem jakiegoś rybaka o nazwę. Ten się odwrócił, przyjrzał chałupom jakby pierwszy raz je widział i ostatecznie mruknął coś niezrozumiale. Ciekawe, że wszyscy chłopi niechętnie patrzą na wycieczkowiczów, a pytania ich uważają za kpiny. 

Minęliśmy rozsiadłe nad rzeką Niewodowo, Siemień, Rakowo-Czachy, Rakowo-Boginie i o 11-ej zatrzymaliśmy się na śniadanie przed Krzewem. Śliczne brzegi ma Narew w odcinku Krzewo – Bronowo. Samo Krzewo ma bardzo ładne położenie: chaty, rozrzucone na dość wysokich wzgórzach, porośniętych lasem, łyskają pośród zieleni bielą ścian, dalej zaś nieco lewy brzeg porastają bujne trzciny i wysokie trawy, które znowu są podszyciem pięknych olszyn. Tutaj zauważyliśmy pierwszy raz 2 jastrzębie unoszące się ponad wierzchołkami – ptaki, które potem będziemy często spotykać.

Na noc zatrzymaliśmy się w Złotorji, w smutnem dla nas miejscu, gdyż tutaj gwoli dogodzenia podniebienia wydaliśmy aż 5 zł. i kazaliśmy sobie usmażyć rybek. Dobre, bo dobre, ale jak przyrządzane! Pierwszy raz widziałem takie barbarzyństwo! Z żywych, rzucających się jeszcze, zeskrobywała gospodyni wbrew naszym protestom łuskę, następnie żyjącym wyjmowała wnętrzności i, co jest potworne, biedne te nieme stworzenia rzucały się jeszcze na gorącej patelni, przetrzymywane nożem (żeby nie upadły na podłogę) przez gospodynię.

Minęliśmy Izbiszcze, Topilec, Bokiny, Uhowo, znajdujące się po przeciwnej stronie mostu kolejowego w Łapach i w tem ostatnim mieście urządziliśmy dwugodzinny postój. Miasteczko małe, nieciekawe, właściwie tylko stacja kolejowa z solidnemi zabudowaniami stacyjnemi. O godz. 16-ej wyruszyliśmy dalej. Ludność tu zupełnie inna, niż tam w dole Narwi! Odcinek Łomża -Białowieża z biegiem rzeki można podzielić na 3 części. Łomża – Waniewo – ludność na wskroś polska, katolicka, Waniewo – Suraż – daje się już słyszeć język ruski, większość jest jednak Polaków – katolików, Suraż-Białowieża – o, tutaj wszystko na każdym kroku przypomina Białoruś, ale o tem później! Jakież było moje zdziwienie, gdy po raz pierwszy przed Waniewem otrzymałem na swe pytanie ruską odpowiedź! Później zdarzało się to coraz częściej i częściej, tak że w końcu dziwiłem się, gdy słyszałem polski język!

Bardzo chętnie rozmawiałem z chłopami, spotykanymi w drodze, wiedząc że tylko w ten sposób poznam ich charakter i obyczaje. Rozumieliśmy się doskonale mimo, że ja mówiłem do nich po polsku, a oni zaś do mnie po białorusku!

Nigdzie nie spotkałem tyle uprzejmości, co w Narwi na plebanji. Wielebny ksiądz proboszcz tyle nam okazał serca, tak serdecznie z nami rozmawiał, że wprost zawstydzeni byliśmy Jego uprzejmością! Spotkała nas tu prawdziwa, staropolska gościnność!

Już widać Białowieżę! Czerwieni się na zielonem tle drzew zameczek myśliwski b. cara Mikołaja II, obecna własność Państwa Polskiego. Muszę się przyznać, że niekiedy wątpiłem czy dojedziemy łodzią do samego miejsca, tak niektóre przeprawy były ciężkie. Jeszcze ostatni wysiłek – i jesteśmy w Białowieży. Zatrzymujemy się na brzegu, a tymczasem coraz więcej osób zbiera się i z zaciekawieniem nam się przygląda.

Cała wyprawa trwała 17 dni. Z Łomży do Białowieży uczniowie płynęli 9 dni. Potem odpoczywano 3 dni. Droga powrotna z prądem była już dużo szybsza. Trwała 5 dni.

Powyższe fragmenty z czasopisma Życie i praca – numer 29-39 z 1927 roku. Poniżej pełny artykuł.

Tytuł: Życie i Praca : organ informacyjno-społeczny poświęcony sprawom Ziem Województwa Białostockiego. R. 4, 1927, numery 29-39

Wydawca / drukarz: Michał Piaszczyński

Miejsce wydania / druku: Łomża

Data: 1927

Język: polski

Typ źródła: czasopismo

Lokalizacja oryginału: Biblioteka Uniwersytecka w Warszawie

Featured Video Play Icon

Białowieski Park Narodowy ma 100 lat! Został w Polsce powołany jako pierwszy.

Puszcza Białowieska w historii Polski miała zawsze ogromne znaczenie. Już w czasach królewskich, władcy przyjeżdżali tam na polowania. Władysławowi Jagielle, który rządząc kursował między Krakowem a Wilnem była przystankiem w drodze, ale też miejscem gdzie pozyskiwano zapasy na udaną wojnę z Krzyżakami. Bitwa pod Grunwaldem w 1410 roku okazałą się tak dużym sukcesem, że na kolejne kilkaset lat nasz kraj był potęgą w Europie. Puszcza Białowieska służyła także rosyjskim carom podczas zaborów, Niemcom podczas okupacji, a także PRL-owskim sekretarzom. Obecnie od lat postulowane jest, by polski teren Puszczy Białowieskiej, w całości należał do Parku Narodowego. Teraz jest podzielony pomiędzy tą instytucję a trzy nadleśnictwa, które pozyskują tam drewno.

Jak to się stało, że 100 lat temu objęto ten teren ustawową ochroną? Po zakończeniu działań wojennych, w 1919 r. do Puszczy Białowieskiej wysłana została ekspedycja naukowców pod przewodnictwem prof. Władysława Szafera. Początkowo w poszukiwaniu żubrów, których jednak nie znaleziono, ponieważ podczas I wojny światowej zostały wystrzelane przez wojska niemieckie i kłusowników. Pomimo, iż wolno żyjących żubrów nie odnaleziono, uwagę naukowców zwrócił unikatowy ekosystem leśny – las naturalny o charakterze pierwotnym. 29 grudnia 1921 r. na konferencji w Departamencie Leśnictwa, Ministerstwa Rolnictwa i Dóbr Państwowych w Warszawie, na części obecnego obszaru Parku oraz w innych fragmentach Puszczy Białowieskiej, poczynione przez naukowców wysiłki przyniosły efekt w postaci decyzji o powołaniu pięciu rezerwatów przyrody, z których dwa obecnie tworzą serce Białowieskiego Parku Narodowego, jakim jest Rezerwat Ścisły.

W 1924 r. dwa z pięciu rezerwatów utworzyły jednostkę o nazwie „Nadleśnictwo Rezerwat”.  W 1932 r. „Nadleśnictwo Rezerwat” zostało przekształcone w „Park Narodowy w Białowieży”. W 1947 r. jednostkę restytuowano jako Białowieski Park Narodowy i pod tą nazwą funkcjonuje do dziś. Podstawą prawną była ustawa o ochronie przyrody z dnia 10 marca 1934 r. Pomimo faktu, że z formalnego punktu widzenia tę datę należy uważać za początek funkcjonowania parku narodowego, to już wcześniejsze struktury administracyjne – rezerwaty przyrody utworzone w 1921 r.

Przez te 100 lat udało się skutecznie przywrócić naturze żubra. Próbowano także dać nowe życie turom i tarpanom. Niestety nie udało się to i już nie ma o tym nowych dyskusji. Obecnie Park Narodowy skupia się wyłącznie na ochronie przyrody w rezerwatach, a także opiekuje się żubrami. BPN prowadzi także działalność edukacyjną między innymi przy pomocy swojego muzeum. Instytucji życzymy co najmniej kolejnych 100 lat!

Szykuje się ściema? Ścieżka rowerowa Hajnówka – Białowieża już ustalona?

Dwa dni temu pisaliśmy o tym, że ma powstać ścieżka rowerowa, która połączy Hajnówkę z Białowieżą. W tej sprawie mają odbyć się konsultacje społeczne 12 stycznia. Tymczasem okazuje się, że może szykować się ściema, że kogoś interesuje zdanie mieszkańców. Owszem będą mogli się wypowiedzieć, ale nad projektem, który prawdopodobnie ma już wybrany wariant. Skąd taki wniosek? Pracownia na rzecz Wszystkich Istot, za którą stoi Adam Wajrak – dziennikarz, ekolog mieszkający w Puszczy Białowieskiej twierdzi na łamach Gazety Wyborczej, że taka ścieżka zostanie sfinansowana tylko wtedy, gdy będzie biegła razem z drogą wojewódzką.

Zacznijmy od tego – dlaczego budowa takiej ścieżki rowerowej przy drodze wojewódzkiej to niszczenie przyrody. W obszarze, który powinien być chroniony. Otóż każdy, kto jechał choć raz samochodem tamtędy wie, że nawet jezdnia jest bardzo wąska dla samochodów, by jak najmniej ingerowała w naturę. Doczepienie jeszcze do niej ścieżki rowerowej oznacza wycinkę 4000 drzew. Tak – w Puszczy Białowieskiej. Ścieżka ma też przebiegać przez rezerwaty przyrody. Taka ścieżka miała już powstać wcześniej, ale zablokowała ją Generalna Dyrekcja Ochrony Środowiska. Co więcej, jak czytamy w Gazecie Wyborczej – Dyrektor Podlaskiego Zarządu Dróg Wojewódzkich Mariusz Nahajewski tłumaczył, że tereny przy torach czy drogi leśne należą do innych instytucji. Natomiast zarząd dróg może inwestować tylko na terenach leżących w pasie drogowym lub w jego bezpośrednim sąsiedztwie. Po co więc konsultacje?

Jak pisaliśmy – ścieżkę można byłoby budować obok starej drogi kolejowej. Tymczasem na łamach Wyborczej czytamy, że PZDW w ogóle nie jest tym zainteresowane. Jedno jest pewne – rozbudowa drogi wojewódzkiej z Hajnówki do Białowieży jest poważną ingerencją w przyrodę i nie można się na nią zgadzać. Do tej pory to było jasne. Wycieranie się konsultacjami społecznymi pod z góry ustalony przebieg nie powinno być w ogóle brane pod uwagę.

 

Green Velo w Hajnówce do Białowieży

Ścieżka rowerowa połączy Hajnówkę z Białowieżą. Którędy przebiegnie?

Plany połączenia Hajnówki z Białowieżą rowerem już są. Nie ma ustalonego jednak przebiegu trasy. W tym celu, 12 stycznia odbędą się konsultacje społeczne. Tym razem w formie zdalnej, więc będzie można poznać proponowane przebiegi i się wypowiedzieć na ich temat siedząc w kapciach przed komputerem w domu. Zanim to jednak nastąpi będzie można zgłaszać własne propozycje przebiegu ścieżki. Jakie mogą być potencjalne warianty?

Na pewno nie będzie to trasa drogowa. Każdy, kto jechał tamtędy wie, że jest ona bardzo wąska i ledwo mieszczą się tam samochody po dwóch stronach. Słuszna to koncepcja, by nie budować autostrady w lesie. A szczególnie tak cennym. Mamy bardzo szeroką drogę łączącą Białystok z Supraślem z betonową estakadą blisko czubków drzew i jak to wygląda? Koszmarnie. Trwale zniszczono przyrodę w tym miejscu dla wygody ludzi. W Puszczy Białowieskiej na szczęście takich idiotycznych pomysłów nie myślą. Dlatego o poszerzeniu drogi Hajnówka – Białowieża nie ma mowy. Pytanie tylko czy dotyczy to także wąskiego paska drogi rowerowej?

Jeżeli chodzi o wariant leśny, to jest już droga rowerowa z Hajnówki do Białowieży. Zaczyna się przy Żabiej Górce w Hajnówce i prowadzi przez Rezerwat Dębowy Grąd, Budy, Teremiski czy Pogorzelce. Problem z tym, że budowa tam utwardzonej infrastruktury to duża ingerencja w przyrodę. Można zwyczajnie utwardzić teren, ale nie do końca o to chodzi. Droga dla rowerów musi być dostępna w każdą pogodę. Wbrew pozorom amatorów dwóch kółek nie brakuje o każdej porze roku.

Jest jeszcze trzeci wariant. To stara droga kolejowa. Pytanie jednak tutaj brzmi czy można na niej budować? Formalnie droga ta nie nadaje się do użytku, nieformalnie można tam napotkać prywatne pociągi. Z infrastruktury korzystają też turystyczne drezyny. Czy dobudowa biegnącej obok ścieżki będzie właściwym rozwiązaniem? A co jeśli władze zdecydują się w końcu wyremontować ten odcinek pod pociągi pasażerskie? Czy oznaczać to będzie likwidację ścieżki czy będzie można budować obok niej? Niewiadomych jest sporo.

Biorąc pod uwagę powyższe, interesujące będą zaproponowane przebiegi trasy przez innych oraz argumentacja za nimi przemawiająca. Jeżeli macie własne propozycje, możecie je wysyłać mailem do 2 stycznia 2022 r. na adres kontakt@sciezkabialowieska.pl. Podlaski Zarząd Dróg Wojewódzkich, biorąc pod uwagę wyniki konsultacji, w połowie 2022 roku podejmie decyzję o przebiegu trasy.

fot. Archiwum Policji / Sedes stał na środku jezdni.

Ksiądz zginął przez sedes na drodze. Tak radziła szeptucha?

2 maja 2009 roku. Całą Polskę obiegła bulwersująca historia z Podlasia. Prawosławny ksiądz Tomasz Lewczuk wracał razem z żoną i dziećmi samochodem do domu w Hajnówce z Warszawy. Tego dnia przejechali kilkaset kilometrów swoją skodą octavią. Gdy dojechali do Bielska Podlaskiego napisali SMS do rodziców, że lada moment będą. Około godz. 22, kilka kilometrów przed Hajnówką, nieopodal skrzyżowania z drogą do Nowoberezowa, zobaczyli na środku drogi… sedes. W ostatniej chwili próbując ominąć przeszkodę, a jednocześnie gwałtownie hamując, ksiądz stracił panowanie nad autem i uderzył w nim w drzewo. 33-letnia żona i ich kilkuletnie dzieci wyszły praktycznie z tego bez szwanku. 38-letni duchowny zmarł po tygodniu w szpitalu.

Znalazł się właściciel sedesu

Po wypadku od razu zaczęto dochodzić kto i po co zostawił sedes na drodze. Oskarżono… Szeptuchę, która miała rzekomo poradzić jednemu ze swoich „pacjentów” takie działanie na złe uroki. Później się okazało, że o postawienie sedesu na drodze oskarżył brat swoje siostry, które miały rzekomo w ten sposób go „zaczarować”, a trafiło na batiuszkę.

A było to tak: Po 6 tygodniach od wypadku udało się ustalić… właściciela sedesu. Na komisariat w Hajnówce zgłosił się Stefan K., który udzielił informacji, że sedes był jego. Sanitariat miał zostać skradziony ze wsi Istok, z posesji jego nieżyjących rodziców. Według zgłaszającego sedes miał zostać wywieziony przez dwie siostry, które chciały w ten sposób rzucić na niego urok. Takie działanie miała doradzić im szeptucha. Zaskoczeni opowieścią policjanci… uwierzyli mężczyźnie i zaczęli dochodzenie.

Motywem „rzucenia uroku” miał być majątek Stefana K. Po tym, gdy się dorobił i wybudował dom, siostry z zazdrości miałyby rzekomo chcieć, by znów był biedny. Co na to siostry? Wytłumaczyły, że z bratem nie rozmawiają 8 lat, po tym, gdy ten po śmierci wujka zagarnął dla siebie zasiłek pogrzebowy. Potem było tylko gorzej. Rodzice trójki zapisali na nich majątek bez wyróżniania komu co. Po śmierci zaczęło się prawdziwe piekło.

Jedna z sióstr na łamach lokalnej prasy wspominała, że policja przez wiele godzin wypytywała ją na komendzie o ten sedes, a nawet próbowano ją nakłonić, by się przyznała. Całe przesłuchanie było dla niej traumatycznym przeżyciem. Drugą siostrę także przesłuchano. Ani jedna, ani druga siostra nie przyznała się. Żadnej z nich też zarzutów nie postawiono. W tym czasie brat rozgłaszał wszędzie, że to one są winne śmierci duchownego.

Porada szeptuchy?

Tak też mówiono w całej Polsce – że to szeptucha kazała postawić sedes na drodze, przez co zginął człowiek. Doszło do tego, że zdesperowana policja zaczęła sprawdzać ludzi wykrywaczem kłamstw. Próbowano też wyjaśnić sprawę przesłuchując okoliczną młodzież, czy aby nie postawiono sedesu dla żartu. Rozpytywano także szeptuchy z okolicznych wiosek. Kluczową informacją, która mogła skłonić policję do wersji z szeptuchą była zawartość sedesu. Z plotek wiadomo, że sanitariat nie był pusty. Mogła tam znajdować się na przykład butelka wódki, która zniszczona rzekomo miała przerwać pijaństwo. Policja nie chciała zdradzić co tam było. Udało się też ustalić, że sedes z Istoku kilka godzin przed wypadkiem jeszcze stał na posesji.

Policjanci nie odpuszczali. Oprócz badań wykrywaczem kłamstw, przeprowadzono nawet eksperyment procesowy, analizowano DNA. Nawet doszło do postawienia zarzutów jednej z sióstr, ale niczego nie udowodniono. Brat po roku od sprawy nadal utrzymywał, że winna jest siostra. Był zdziwiony, że nie potwierdza tego wariograf. Do tego, według niego moment zabrania sedesu miała widzieć sąsiadka z posesji obok.

Dwa lata po śmierci 38-letniego księdza Tomasza Lewczuka prokuratura umorzyła śledztwo. Nie udało się ustalić, kto sedes postawił na środku prostej drogi. Ostatecznie uznano, że był to chuligański wybryk zrobiony dla żartu.

Do Siemianówki dojedziemy pociągiem. Będzie kursować codziennie!

Od 1 stycznia będzie można dojechać pociągiem z Czeremchy do Siemianówki. Będzie to powrót regularnej linii po 17 latach. Warto dodać, że połączenia będą funkcjonować codziennie!

Małymi krokami zbliżamy się do coraz lepszej dostępności kolejowej w regionie. Teraz mieszkańcy południowo-wschodniej części województwa będą mieli większe możliwości pod tym względem. Od 1 stycznia 2022 roku rusza nowe połączenie kolejowe. Poprowadzi z Czeremchy do Siemianówki przez Dobrowodę, Kuraszewo, Kraskowszczyznę, Orzeszkowo, Hajnówkę i Narewkę. To nie koniec dobrych wieści kolejowych. Oprócz lokalnego połączenia, pociąg PKP Interncity do Warszawy, Białegostoku i Gdyni zatrzyma się także w miejscowości Nurzec-Stacja. Zmodernizowana stacja kolejowa była dostępna od końcówki 2019 roku.

Przypomnijmy jeszcze, że w tle jest cały czas sprawa kolei do Łomży oraz do Wilna. Pociąg na trasie Warszawa – Białystok – Suwałki – Kowno – Wilno miał ruszyć w drugiej połowie 2021 roku. Mamy już koniec roku, a o połączeniu póki co nadal cisza. Dokłada data uruchomienia połączenia nie jest podawana. Polski i litewski przewoźnik pracowali nad tym by Warszawę, Białystok, Suwałki oraz Kowno i Wilno można było przejechać jednym pociągiem mimo różnic infrastrukturalnych. Chodzi o to, że w krajach dawnego ZSRR budowano szersze tory. Jazda jednym pociągiem musi jednak poczekać do 2025 roku, gdy powstanie Rail Baltica. Do tego czasu ma być przesiadka w Kownie. Póki co plan jest taki, żeby można było kupić jeden bilet na dwa pociągi. W tle toczą się także negocjacje nad połączeniem Wilno – Ryga. Przed epidemią było weekendowe połączenie łączące te dwa miasta.

Siłowe forsowanie granicy, okolice Mielnika / fot. Straż Graniczna

Z zimowych wyjazdów nic nie wyjdzie. Białowieża i Kruszyniany dalej zamknięte.

Do 1 marca obowiązywać będzie rozporządzenie ministra spraw wewnętrznych i administracji w sprawie wprowadzenia czasowego zakazu przebywania na określonym obszarze w strefie nadgranicznej przyległej do granicy państwowej z Republiką Białorusi. Oznacza to, że wszystkie miejscowości, do których nie było można wjechać podczas stanu wyjątkowego, nadal pozostają zamknięte dla osób postronnych, czyli także turystów. W strefie nadgranicznej znajdują się turystyczne miejscowości Białowieża i Kruszyniany. Tak jak latem, tak też zimą cieszyły się wyjątkową popularnością.

To nie są jedyne miejsca, których nie można zwiedzać. Nie ma możliwości zwiedzania Niemirowa i pięknego krajobrazowo trójstyku granic nad Bugiem, nie ma też możliwości zwiedzania cerkwi w Koterce. Nie ma też wjazdu do Starego Masiewa na północy Puszczy Białowieskiej, gdzie jest platforma widokowa. Tak samo nie zobaczycie ruin kościoła w Jałówce i nie przejedziecie malowniczą drogą z tej miejscowości do Bobrownik przez Mostowlany i bramę kolejową z napisem „MIR (pokój)”. Nie ma również wjazdu do Krynek i tamtejszych atrakcji. Nie można też zwiedzać śluzy Kurzyniec oraz innych bliskich okolic Kanału Augustowskiego.

Nie mamy pewności czy 1 marca coś się zmieni w tej kwestii. Jeżeli popatrzymy na Ukrainę, to tam od 2014 roku zdestabilizowano sytuację w Donbasie, Ługańsku i Krymie. Są to tereny okupowane przez Rosję. Teoretycznie można do nich dojechać, ale nie jest to zbyt łatwe ani bezpieczne. U nas natomiast okupacji nie ma, ale sam fakt, że od wielu miesięcy dostęp do tylu miejsc jest zabroniony oznacza, że Polacy również nie mogą korzystać z własnego terytorium. Nie ma w zasadzie żadnej gwarancji, że 1 marca nasze problemy magicznie się rozwiążą, skoro w innych częściach świata trwają już od wielu lat. Nikt chyba nie sądzi, że Putin od tak sobie odpuści.

Z drugiej jednak strony będzie budowana stalowa, wysoka zapora na granicy. Nawet jeżeli powstanie błyskawicznie, w co wątpimy, to presja migracyjna ustanie? Wystarczy spojrzeć na francuskie Callais, z którego tłumu migrantów próbuje dostać się do Wielkiej Brytanii. Czy naturalna bariera w postaci wody Kanału La Manche działa na nich zniechęcająco? Przez lata istniało tam koczowisko, które władze francuskie w końcu zlikwidowały. Czy to coś dało? Chyba nie, skoro dalej czytamy o próbach dopłynięcia do Wielkiej Brytanii.

Jeżeli migranci mają wsparcie logistyczne i techniczne białoruskich pograniczników to czy stalowy płot będzie zaporą nie do pokonania? Co chwilę będą próby dokonania wyłomu. Nie mamy wątpliwości, że dopóki na granicy będzie potrzeba stacjonowania żołnierzy, to możemy zapomnieć o wjazdu do tych miejsc. Mimo, że ostatnio zima uspokoiła sytuację, to przecież koczowiska prędzej czy później wrócą.

Featured Video Play Icon

Puszcza Białowieska na weekend. 15 najlepszych atrakcji Białowieży i jej okolic.

Puszcza Białowieska to jeden z najstarszych lasów w Europie. Stanowi relikt pierwotnych krajobrazów, które dominowały w naszym regionie i jego okolicach. Żyją tu nie tylko żubry, ale też wilki czy rysie, czyli przepiękne drapieżniki ceniące sobie wolność i intymność. Unikają kontaktu z ludźmi i potrzebują ogromnych obszarów do życia. Puszcza Białowieska to także mnóstwo gatunków ptaków, owadów i roślin. Dodajmy, że nasz podlaski skarb znajduje się na liście Światowego Dziedzictwa UNESCO od 1976 roku. To wszystko sprawia, że Białowieża i jej okolice są miejscem wyjątkowym o każdej porze roku. Dlatego też przedstawiamy Wam najlepsze atrakcje Puszczy Białowieskiej, najlepsze atrakcje Białowieży i jej okolic. Artykuł ten będzie uniwersalny i pasować będzie na każdą porę roku.

Białowieski Park Narodowy

graf. Białowieski Park Narodowy

Zacznijmy od samego serca Białowieży, czyli Białowieskiego Parku Narodowego. Warto jednak zacząć od podstaw. Puszcza Białowieska znajduje się częściowo w Polsce, a częściowo na Białorusi. W polskiej części znajduje się Obszar Ochrony Ścisłej, Obręb Ochronny Hwoźna, Rezerwat Przyrody. Puszcza to także Nadleśnictwa i zwykłe lasy gospodarcze. Siedziba Białowieskiego Parku Narodowego znajduje się w Białowieży i sama w sobie atrakcją nie jest, lecz jej położenie i sąsiadujące atrakcje już tak. Warto dodać, że jeżeli planujecie spędzić weekend w Białowieży, to zaplanujcie wcześniej najlepsze miejsce noclegowe.

Park Pałacowy w Białowieży

Siedziba Parku otoczona jest Parkiem Pałacowym. Przepiękne, przyrodnicze miejsce idealne na długie spacery. Można wejść od ul. Parkowej, gdzie znajduje się piękna drewniana brama lub też od ul. Kolejowej, gdzie znajduje się całe turystyczne centrum. Warto skorzystać z usługi przewodnika, który tam w pobliżu czeka na chętnych do oprowadzania.

Muzeum Przyrodniczo-Leśne

Na terenie Parku Pałacowego w Białowieży znajduje się Muzeum Przyrodniczo-Leśne. Jest ono częścią siedziby Białowieskiego Parku Narodowego. Instytucja jest najstarszym muzeum w polskich parkach narodowych i równocześnie najstarszym, czynnym muzeum województwa podlaskiego. Jego tradycje sięgają okresu międzywojennego, a w swoich zbiorach posiada wiele cennych kolekcji naukowych i rzadkich okazów.

Zwiedzający idą specjalną ścieżką, po której mogą zapoznać się z najbardziej charakterystycznymi dla Puszczy zbiorowiskami leśnymi, procesami ekologicznymi i zjawiskami przyrodniczymi. W części kulturowej ekspozycji zobaczyć możemy sposoby historycznego użytkowania Puszczy na przestrzeni wieków: sianokosy, bartnictwo, przerób drewna na terpentynę czy węgiel drzewny.

Muzeum Przyrodniczo-Leśne to także stale zmieniające się wystawy czasowe, wieża widokowa

Dworek Gubernatora Grodzieńskiego

Jest to najstarszy budynek w polskiej części Puszczy Białowieskiej. Wybudowano go w 1845 r. Od lat tłumnie odwiedzany jest przez turystów. Obiekt powstał w miejscu dworu króla Augusta III Sasa. Zatrzymywali się w nim znane postacie polityki, w tym sam car Aleksander II. Pierwszym gościem był generał-gubernator Fiodor J. Mirkowicz, który przybył do puszczy na polecenie cara w związku z planowanym polowaniem na żubry. W okresie I Wojny Światowej Dworek pełnił funkcję szpitala a potem kasyna oficerskiego. Po odzyskaniu wolności stał się gospodą. Przez 5 lat budynek używany był również jako przedszkole. Dziś mieści się tu Ośrodek Edukacji Przyrodniczej Białowieskiego Parku Narodowego.

Cerkiew w Białowieży

Podczas zaborów świątynia została okrzyknięta najpiękniejszą w całej guberni. Imperator Aleksander III postanowił ją zafundować, lecz sam efektów końcowych nie doczekał. Był to wiek XIX. I choć na szczęście czasy zaborów i carów już minęły, toteż piękno cerkwi nie przeminęło, a w szczególności detal z cegły. Świątynia znajduje się w centrum Białowieży na wzniesieniu przy ul. gen. Waszkiewicza.

Rezerwat Pokazowy Żubrów

Mimo swojej nazwy, w rezerwacie są także inne zwierzęta. Rezerwat pokazowy znajduje się koło Białowieży. To doskonałe miejsce by spędzić trochę czasu na łonie przyrody, a także by poobserwować dzikie zwierzęta z bliska. Obecny rezerwat pokazowy żubrów o powierzchni 27,9 ha powstał w 1937 r. i początkowo był miejscem restytucji tarpana leśnego. Od chwil i zaniechania w tym rezerwacie prac nad restytucją tarpanów i utworzenia w 1955 r. zagrody dla żubrów rezerwat ten spełnia rolę obiektu turystycznego. W rezerwacie, w warunkach zbliżonych do naturalnych, eksponowane są żubry, koniki polskie typu tarpana, łosie, jelenie, sarny, dziki, żubronie (krzyżówka żubra z bydłem domowym), wilki i ryś.

Rezerwat Biosfery Obręb Ochronny Orłówka

fot. Białowieski Park Narodowy

Jest to najcenniejsze przyrodniczo miejsce w całej Puszczy Białowieskiej. Dlatego można tam wejść wyłącznie z przewodnikiem. Rosnący las w rezerwacie powstał bez ingerencji człowieka. Mamy więc rzadką okazję zobaczenia w nim całego cyklu życiowego drzewa: od siewki, po spróchniałe, obumierające drzewa kończące już swoje życie. Ogromna ilość starych, leżących drzew zaskakuje prawie każdego, kto po raz pierwszy odwiedza rezerwat. To właśnie

z tego pozornego nieporządku bierze swoje źródło unikalność, olbrzymia wartość, niewyobrażalne bogactwo i różnorodność występujących tutaj form życia. Obręb Ochronny Orłówka położony jest w odległości ok. 1 km na północ od Parku Pałacowego.

Rezerwat Krajobrazowy

Jeden z kurhanów w kwadracie 387C, fot. Stormbringer76 / Wikipedia

Ten rezerwat skupia się natomiast na wyjątkowości krajobrazu Puszczy Białowieskiej. Możemy w nim obserwować całą reprezentację kompleksu. Łącznie 17 różnych zbiorowisk leśnych. Ponadto w rezerwacie znajduje się 37 kurhanów datowanych od X do XIII wieku. Jest tam także wzniesienie o wysokości 183 m n. p. m. Przez rezerwat biegnie szlak turystyczny – zielony.

Rezerwat Lasy Naturalne Puszczy Białowieskiej

To jeden z młodszych rezerwatów Puszczy, bo wpisany na listę dopiero w 2003 roku. Szczególnymi cechami ochrony obszaru są działania mające na celu zachowanie ze względów naukowych dydaktycznych i krajobrazowych lasów naturalnych i zbliżonych do naturalnych, typowych dla Puszczy Białowieskiej łęgów i olsów oraz siedlisk leśnych z dominacją starych drzewostanów z dużym udziałem olszy, dębu, jesionu, a także licznych gatunków rzadkich i chronionych roślin zielnych, grzybów i zwierząt oraz utrzymaniem procesów ekologicznych i zachowaniem różnorodności biologicznej.

Rezerwat Wysokie Bagno

Jak sama nazwa wskazuje ten rezerwat skupia się na bagnach. Powstał w celu zachowania naturalnego boru świerkowego na torfowisku oraz odcinka zatorfionej doliny rzeki Narewki ze stanowiskiem bobrów. Mało kto sobie zdaje sprawę jak ważną rolę w środowisku pełnią bagna.

Wysuszone bagno spowoduje, że zaczną na nim wyrastać krzewy oraz drzewa. Przez to zagrożone będzie funkcjonowanie zwierząt i ptaków, które w takim terenie żerują. Warto wiedzieć, że brak ptaków może istotnie wpłynąć na brak roślin, gdyż wiele gatunków zarówno bierze udział w zapylaniu kwiatów jak i w rozsiewaniu nasion. Ponadto odchody ptaków stanowią nawóz. Bez bagna doszłoby do mocnej degradacji środowiska.

Szlak Dębów Królewskich

Powstał on w 1978 r. dla ochrony cennych zbiorowisk. Prowadzi przez majestatyczne wiekowe rośliny, a każdą z nich nazwano imieniem królów polskich i litewskich, co nadaje im indywidualny charakter. Liczą one od 150 do 500 lat. Wędrując po szlaku poznamy historię Puszczy Białowieskiej, Litwy i Polski od XII do końca XVIII w. Szlak przystosowano do potrzeb osób niepełnosprawnych. Stworzono bowiem kładkę dla wózków oraz tabliczki informacyjne opatrzone znakami w alfabecie Braille’a. Modernizacja przyniosła również parking i deszczochron. W Uroczysku Stara Białowieża odnajdziemy też miejsca do relaksu w postaci choćby wiaty i ławek.

Żebra żubra

Jest to ścieżka przyrodnicza o długości 2,7 km. Jest to ciąg drewnianych kładek i grobli. Prowadzą one przez podmokłe tereny Puszczy Białowieskiej, a także dawne łąki w dolinie rzeki Narewki. Na szlaku obowiązuje zakaz jazdy rowerem. Szlak rozpoczyna się niedaleko północnej części Białowieży przy drodze prowadzącej do miejscowości Budy (droga ta stanowi przedłużenie ul. Zastawa w Białowieży), a kończy się przy wejściu do Rezerwatu Pokazowego Żubrów.

Stacja Białowieża Pałac

fot. Robert Wielgórski / Wikipedia

Dawna stacja kolejowa jest po prostu przepiękna. Zbudowano ją w 1897 roku na potrzeby rezydencji carów Rosji. Budynek zachwyca z zewnątrz jak i wewnątrz. W środku możemy podziwiać białe zasłony, wiklinowe fotele, a to wszystko w bogactwie roślin. O każdej porze roku jest tam zupełnie inaczej.

Białowieża Towarowa

Tutaj mamy natomiast szereg obiektów do zwiedzania. Na dawnej stacji stoją parowozy, jest wieża ciśnień oraz budynek stacji – restauracja. Miejsce to powinni odwiedzić nie tylko fani kolei, ale też fani historii. Wystój, architektura i cały klimat tego miejsca jest naprawdę wyjątkowy. Stacja znajduje się na uboczu Białowieży.

Dąb Jagiełły

fot. Maire / Wikipedia

Według legendy, pod tym dębem miał przesiadywać Władysław II Jagiełło przed łowami zorganizowanymi przed wyprawą grunwaldzką. Jak wiemy była ona bardzo owocna i zmieniła dzieje naszego kraju na setki lat. Co ciekawe drzewo zostało zwalone przez wichurę w 1974 roku. Wówczas obliczono, że nie miało więcej niż 450 lat. Oznacza to, że Jagiełło pod nim nie miał prawa przesiadywać, bo nie żył długo przed tym zanim wyrosło. Obecnie można oglądać w Białowieskim Parku Narodowym jego rozkładający się pień. Twórcą legendy Dębu Jagiełły był Jan Jerzy Karpiński. Sprawiła ona, że tysiące turystów zostało odciągniętych od centrum Białowieży i zgodnie z zamysłem autora zaczęło podziwiać piękno ostępów puszczy.

Leśniczówka Dziedzinka dom Simony Kossak i Lecha Wilczka

fot. Podlaski Wojewódzki Urząd Ochrony Zabytków

To świeżo upieczony zabytek. Drewniana leśniczówka została wybudowana w 1935 roku w uroczysku Dziedzinka w granicach rezerwatu Białowieskiego Parku Narodowego. Z tego samego okresu pochodzi znajdująca się na działce stodoła ze spichlerzem. Najpierw w 1971 roku w leśniczówce zamieszkał fotograf dzikiej przyrody – Lech Wilczek, a po pewnym czasie, do drugiej części domu wprowadziła się prof. Simona Kossak – biolog, miłośniczka lasów i dzikiej przyrody, popularyzatorka nauki. Oboje stworzyli dom i miejsce przyjazne zwierzętom.

„Dziedzinka” dzięki swemu położeniu jest doskonałym punktem obserwacyjnym zwierząt w ich naturalnym środowisku. Dlatego też duet swoją działalnością naukową i artystyczną doprowadził do rozpropagowania unikatowych walorów przyrodniczych Puszczy Białowieskiej w czasach, gdy zainteresowanie ochroną przyrody było bardzo niskie albo prawie żadne.

Białowieża to nie wszystko!

Na zakończenie chcielibyśmy Wam przekazać, byście swojego zwiedzania nie ograniczali do Białowieży i jej okolic. Koniecznie zobaczcie co ma do zaoferowania Hajnówka, Topiło, Budy, Teremiski, Masiewo, Czerlonka czy Gródek. Te wszystkie miejsca również są bardzo interesujące! Szczególnie, że możecie tam natrafić na żubry chodzące po ulicach! Najważniejsze jednak, że wszędzie tam spotkanie serdecznych, podlaskich ludzi.

Czy turystyka wróci do Białowieży i Kruszynian? Kończy się stan wyjątkowy.

Ostatni dzień listopada będzie ostatnim dniem stanu wyjątkowego, który został wprowadzony po tym, gdy dyktator Łukaszenko zaczął eskalować napięcie na granicy Polski i Białorusi. Przypomnijmy, że w odległości 3 kilometrów od pasa granicy mają wstęp tylko mieszkańcy. Osoby z zewnątrz mogą tam się pojawić tylko w ramach obowiązków służbowych. Taka decyzja uderzyła w dwie turystyczne miejscowości – Białowieżę i Kruszyniany. Dodatkowo, obecność dużej ilości wojska, policji i straży granicznej nad granicą była całkowicie zrozumiała i dawała poczucie bezpieczeństwa, ale jednocześnie spowodowała zmęczenie psychiczne mieszkańców. Dodatkowo ciężko było, gdy co raz w pobliżu koczowały grupy migrantów, a czasem dochodziło także do ich zgonów.

Po ostatnich szturmach na granicy, póki co sytuacja się uspokoiła. Nie wiadomo jednak na jak długo. Jedno jest pewne, pod koniec listopada kończy się stan wyjątkowy. O ile dostęp do pasa na granicy dalej nie będzie możliwy za sprawą nowej ustawy o ochronie granic państwowych, toteż dostęp do Białowieży i Kruszynian już tak. Czy turyści skuszą się na powrót?

Biznes w tej branży jest bardzo delikatny i buduje się go latami. Szczególnie ciężko jest w Kruszynianach, gdzie mieszkają Tatarzy, gdzie stoi zabytkowy i wyjątkowy drewniany meczet, jest też mizar (tatarski cmentarz). Najpopularniejsze gospodarstwo agroturystyczne w szczycie sezonu spotkało nieszczęście i doszło do pożaru. Potem wybuchła pandemia koronawirusa, która doprowadziła do wprowadzenia lockdownu. Gdy już można było „wracać do normalności”, to zaraz wprowadzono stan wyjątkowy.

W Białowieży natomiast jest duża baza hotelowa, która została także uderzona lockdownem, a teraz kolejny raz oberwała stanem wyjątkowym. Przez cały rok było tam mnóstwo turystów, którzy odwiedzali park narodowy i rezerwaty. Teraz jest tam zupełnie pusto. Białowieża to bowiem wieś, chociaż ze względu na liczbę mieszkańców (ponad 2500) powinna być miastem.

Niestety, raczej nie będzie też tak, że po zakończeniu stanu wyjątkowego turyści rzucą się do zwiedzania Kruszynian i Białowieży. Po tym co się stało, przygraniczna część Podlasia może kojarzyć się reszcie kraju jako miejsce potencjalnie niebezpieczne. Dlatego przed branżą turystyczną w naszym regionie stoi ogromne zadanie, by odbudować w turystach poczucie bezpieczeństwa. A trzeba dodać, że to nie jest tak, że ucierpią tylko te dwa miejsca. Rykoszetem może oberwać również Supraśl, Augustów, Wigry, a nawet szerszej odkrywane dopiero teraz okolice Sejn, Siemiatycz czy Sokółki.

Przed nami zima. Jeżeli spadnie dużo śniegu, to może to uratować resztki sezonu w Białowieży, a być może i Kruszynianach. Obie te miejscowości pod białym puchem wyglądają naprawdę bajecznie i cudownie. Niestety gwarancji pogody nie ma. Nie ma też gwarancji, że białoruski dyktator powiedział ostatnie słowo.

Featured Video Play Icon

Oto twórcy ludowi Podlasia. Zobacz, jak powstają wyjątkowe regionalne produkty.

Podlaski Instytut Kultury w Białymstoku wyprodukował wyjątkowy film, w którym możemy poznać twórców ludowych z Podlasia. Zwykle można było się o nich dowiedzieć jeżdżąc po lokalnych festynach. Tym razem może z nimi i ich dziełami zapoznać się szersza publiczność.

W filmie możemy zobaczyć Panią Teresę Pryzmont z Wasilówki, która wprowadza widzów w świat krosna. Opowiada też o tym jak zaczęła się jej przygoda z tkaniem, gdy była dzieckiem. Kolejnym twórcą jest Michał Koc, rzeźbiarz z Hajnówki. Opowiada o swojej pasji, którą zajął się, gdy nie mógł dłużej pracować w swoim zawodzie. Ciekawa jest również opowieść Jana Szarkiela, który jest stolarzem z Ciełuszek. Wykonuje on przepiękne drewniane ornamenty, które zdobią niejeden dom w Krainie Otwartych Okiennic. Kolejny twórca z filmu mógłby mieć pseudonim „gliniarz”, bo zajmuje się garncarstwem. Paweł Piechowski z Czarnej Wsi Kościelnej to także utalentowany człowiek. Swoim zajęciem para się od 25 lat!

W dalszej części filmu możemy także poznać Jerzego Tarasiewicza, który jest tokarzem z Hajnówki. Wykonuje on przepiękne naczynia z drewna. Kolejnym twórcą jest Marek Kozak, który jest kowalem we wsi Simuny. Warto dodać, że nie chodzi o podkuwanie koni, lecz o kowalstwo artystyczne. Wieszaki, świeczniki, ale też kute płoty i bramy to jego specjalność. Ciekawe zajęcie ma także Piotr Bogacewicz, który tworzy małe dzieła sztuki… poprzez wycinanie papieru. Mieszka w Krywiatyczach. Jego rodzina robi to z pokolenia na pokolenie. Warto dodać, że twórca pasją zaraził też swoje dzieci. Warto dodać, że wycinanki można zastosować choćby podczas kolędowania.

Krystyna Cieśluk tworzy natomiast pisanki. Pochodzi z Lipska, gdzie można napotkać ogromną pisankę, zdobiącą miasto. Warto dodać, że na jajkach nie znajdują się przypadkowe wzorki. Wszystko jest przemyślane i ma odniesienia religijne. Pani Krystyna została nauczona, by umieszczać na pisance wszystko co nas otacza – to co na niebie i to co na ziemi. Dlatego też, jej wielkanocne dzieła są przepiękne i wyjątkowe.

Opowieści twórców przeplatane są pięknymi widokami Podlasia. Możemy zobaczyć niezwykłe krajobrazy i ujęcia z drona. Warto to dzieło zobaczyć, bo jest na czym oko zawiesić i też można dowiedzieć się wielu ciekawych rzeczy, poszerzając własne horyzonty.

Featured Video Play Icon

Miasto na skraju Puszczy. Tak kiedyś wyglądała Hajnówka.

Hajnówka to dość młode miasto. Uzyskała prawa miejskie dopiero w 1950 roku. Wcześniej mimo, że zamieszkiwana była przez 15 000 osób, to rządził nią… sołtys. Historia miasta związana jest oczywiście z przemysłem leśnym. Cóż mogłoby lepiej funkcjonować tam, gdzie jest Puszcza? Patrząc na ten rejon dziś widzimy go zupełnie inaczej. Hajnówka staje się miejscem turystycznym, gdzie ludzie przyjeżdżają oddychać świeżym powietrzem, obejrzeć żubry, przejechać się kolejką wąskotorową. Wycinka w lesie wzbudza zaś protesty. Pojawiają się też głosy, by cała Puszcza Białowieska była parkiem narodowym.

Dawniej patrzono na Hajnówkę inaczej. Po 1950 roku, gdy zyskała prawa miejskie zaczęto intensywnie budować domy. Wszystko co stare zostało rozbierane i zastępowane nowym. Z filmu można dowiedzieć się także co nieco o młodzieży. Tej podobno w mieście nie brakowało, zaś weekendy spędzali podobnie jak dzisiejsza młodzież – na potańcówkach. Nie brakowało tez domów kultury. Gorzej było z opieką lekarską. Przyjmowano pacjentów po trzech do jednego pokoju! Dzisiaj to nie do pomyślenia.

Długi weekend listopadowy. Co robić gdy mamy wolne?

Wystarczy wziąć 8 dni wolnego, by wypoczywać ponad dwa tygodnie. Taki jest w tym roku długi weekend listopadowy. Zaczynamy 30 października w sobotę, następnie mamy wolną niedzielę i poniedziałek. Oczywiście jeżeli możemy sobie pozwolić to można to przeciągnąć aż do 14 listopada, bo 3 dni wcześniej będziemy świętować niepodległość. Mimo, że w tym roku istnieją zakazy związane ze stanem wyjątkowym (a być może dojdą jeszcze zakazy związane z epidemią), to i tak warto przyjechać na Podlasie. Tylko tutaj zażyjemy głębokiego odpoczynku. Prognoza pogody jest obiecująca. Może nie będzie najcieplej (jak to w listopadzie), ale za to nie powinno padać. Wystarczy cieplejsze ubranie, termos z herbatą i można godzinami spacerować po podlaskich puszczach, parkach narodowych, nad jeziorami i poprzez zabytkowe rynki miast.

Białowieża to nie wszystko

Topiło

W ten długi weekend niestety musimy odpuścić sobie zwiedzanie Kruszynian i Białowieży z powodu trwającego stanu wyjątkowego. Warto jednak przypomnieć, że Puszcza Białowieska ma także wiele innych atrakcji. Z jeziora Topiło mamy do granicy ponad 3 kilometry, a zatem możemy tam legalnie bez pozwolenia przebywać. Nie zapomnijmy jednak o dokumentach tożsamości, bo te na pewno się przydadzą. Przejdźmy się 10-kilometrową trasą zamkniętej o tej porze roku kolejki wąskotorowej z Hajnówki. Po drodze miniemy kładkę, którą warto też zwiedzić.

Przed Białowieżą, do której wjeżdżać nie możemy znajduje się droga do rezerwatu pokazowego i na Szlak Dębów Królewskich. Te miejsca zakazane nie są i możemy je śmiało odwiedzać. Zobaczymy jak się ma król puszczy i zobaczymy drzewa wielkie jak wieżowce! To wszystko w jesiennym klimacie.

Malownicza, wielokulturowa trasa

Wierzchlesie

Jeżeli chcemy poznać tatarską kulturę, to zamiast Kruszynian wybierzmy Bohoniki oddalone od granicy o 10 kilometrów. Możemy też przejechać się wielokulturową trasą Sokółka – Bohoniki – Stara Kamionka – Wierzchlesie – Sokołda – Supraśl – Kołodno – Królowy Most – Załuki – Wyżary – Waliły – Gródek – Michałowo – Topolany – Trześcianka – Puchły – Doktorce – Suraż.  Po drodze poznamy wszystkie kultury Podlasia, różnorodną architekturę i przyrodę. Trasa wyniesie nas 150 kilometrów. Jeżeli nie pominiemy żadnych atrakcji to powinniśmy zacząć zwiedzanie z samego rana, bo zejdzie nam do wieczora.

Warto przede wszystkim zobaczyć tatarski Kościół w Sokółce i pobliskie miejsca związane z filmem U Pana Boga za Piecem. W Bohonikach zainteresować nas powinien oczywiście tatarski meczet. Szczególnie warto wejść do środka. Ze Starej Kamionki do Wierzchlesia towarzyszyć będą nam piękne krajobrazy, napotkamy też katolickie kapliczki. W samym Wierzchlesiu znajdują się natomiast słynne płoty z filmu U Pana Boga za Piecem. Sokołda to miejsce, gdzie znajduje się Arboretum. Supraśl jest turystyczną perłą Podlasia, zaś pobliskie Kołodno oferuje Wzgórza Świętojańskie i wieżę widokową górującą nad Puszczą Knyszyńską.

Wyżary to przepiękne rozlewiska i kładki w sercu Puszczy Knyszyńskiej. Leśne drogi, które tam prowadzą zachwycą wszystkich. Gródek, Michałowo i Topolany to miejscowości, gdzie podziwiać będziemy piękne cerkwie i krajobrazy. W Trześciance i Puchłach natomiast dodatkowo drewniane domy ze słynnymi okiennicami. Na zakończenie obejrzyjmy malownicze Doktorce i Suraż – jedno z najmniejszych polskich miast.

Wyżary

Biebrza też czeka

Osowiec-Twierdza, fot. P. Jakubczyk

Jakiś czas minął od wielkiego pożaru w Biebrzańskim Parku Narodowym. Jakoś wszystko przycichło, ale tamte miejsca nadal są cudowne. Zacznijmy od podstaw czyli carskiego traktu z Góry Strękowej do Osowca-Twierdzy. Piękna droga prowadzi przez las. Po drodze będą wieże widokowe i kładki, na których możemy zaobserwować łosie. Osobno powinniśmy zwiedzić Goniądz. Są tam miejsca widokowe na rzekę, kaplica na wysokiej górze i stary młyn. Możemy także zajrzeć do pięknego Rajgrodu.

W Dolistowie Starym znajduje się stary most, którym przeprawimy się nad dziką stronę Biebrzańskiego Parku Narodowego. Do samego Jagłowa będziemy mogli jechać wzdłuż rzeki przez kompletne pustkowie, gdzie króluje przyroda. Najlepiej wybrać słoneczny dzień – świtem lub podczas zachodzącego słońca. Po drodze miniemy Śluzę Dębową należącą do Kanału Augustowskiego. A że będziemy niedaleko, to warto jeszcze zajrzeć do samej letniej stolicy Polski jesienią. Jest równie piękna, lecz dużo spokojniejsza. Tam oczywiście pospacerujmy bulwarami nad rzeką prowadzącej do plaży nad jeziorem.

Featured Video Play Icon

To miejsce na Podlasiu powinien zobaczyć każdy, kto kocha koleje

Choć istnieje dopiero od 2017 roku, to naprawdę ma czym się pochwalić. Mowa o Muzeum Kolejnictwa w Czeremsze. Każdy, kto zawita do tego miasta koniecznie powinien tam się wybrać. Zacznijmy od tego, że Muzeum prowadzone jest przez miłośników kolei w formie stowarzyszenia. Jest to oddolna inicjatywa, która cały czas się rozwija. Eksponaty można oglądać przy ul. 1 Maja 92. Do instytucji prowadzi piekna, zdobiona drewniana brama.

Najciekawszymi eksponatami są oczywiście dawne lokomotywy i wagony. Między innymi parowóz TP4-148 oraz szynobus SU81. Ponadto można zobaczyć jak wyglądał żuraw, którym podawano wodę do parowozów czy też zabytkowe wagony.

Warto też dodać, że Czeremcha ma kolejowe tradycje. Stacja kolejowa obecnie cieszy się nowym budynkiem, który oddano w 2020 roku. Od początku XX wieku przez miasto przebiega węzeł kolejowy łączący Białystok z Brześciem. W jego ramach zbudowane zostały: pierwszy budynek dworca, parowozownia, budynek mieszkalny, wieża ciśnień oraz stacja pomp. 2 września 1939 roku węzeł został zbombardowany przez Niemców. W 1944 roku parowozownia została zniszczona przez partyzantów. Okupanci próbowali go remontować, ale nie prace nie zostały ukończone. 28 lipca 1944 ponownie wysadzono węzeł. Parowozy z Czeremchy ostatecznie zniknęły 1978 roku. Wtedy zakończona została rozbudowa lokomotywowni i przejście na pojazdy spalinowe.

Choć Muzeum jest jeszcze „młode”, to trzymamy mocno kciuki za jego rozwój. W kraju jest mnóstwo miłośników kolei. Przykładowo z Poznania do Wolsztyna jeździ jako atrakcja turystyczna parowóz. Ludzie wykupują bilety w jeden moment. Na Podlasiu aktywnie działają przejażdżki kolejką wąskotorową niedaleko Czeremchy – w Hajnówce. W Białowieży natomiast zainteresowaniem cieszy się stacja Białowieża Towarowa, gdzie również można podziwiać dawne maszyny kolejowe.

W miarę rozwoju Muzeum w Czeremsze, być może przybędzie w przyszłości jeszcze więcej eksponatów oraz będą organizowane różne interesujące kolejowe wydarzenia. Trzymamy kciuki za Stowarzyszenie Przyjazdy Transport ażeby tak się stało.

Featured Video Play Icon

Znów można obserwować żubry! Powychodziły z lasów.

Żubry z pięcioma młodymi można było ostatnio zaobserwować w Eliaszukach niedaleko Siemianówki. Obserwacjom sprzyja niska temperatura pod wpływem której w lesie wszystko zamarza i zmusza zwierzęta do żerowania poza nim. Żeby żubr nie niszczył upraw rolnikom, są przygotowywane specjalne brogopaśniki czyli miejsca dokarmiania. Najpierw czeka tam na zwierzęta siano, a później sianokiszonki i buraki pastewne. Najlepiej szukać zwierząt w miejscach, w których znajdują się widoczne z daleka duże stogi siana. Bardziej niesforne można zauważyć na polach rolników.

Ogólnie żubry możemy podziwiać w Puszczy Knyszyńskiej i Puszczy Białowieskiej, a także na terenach pomiędzy tymi kompleksami leśnymi. Jeżeli chodzi o Eliaszuki to napotkanie zwierząt w tym miejscu było raczej przypadkowe. Bardziej można szukać po drodze z Siemianówki do Narewki. Szczególnie, że zaraz za tą pierwszą miejscowością znajduje się platforma widokowa na stogi siana. Ważne jest, ażeby przypomnieć wszystkim, że żubr jest zwierzęciem dziko żyjącym i próba zrobienia sobie z nim selfie może skończyć się dla nas bardzo źle. Dlatego, gdy będziemy zwiedzać okolicę i napotkamy stado – powinniśmy króla Puszczy obserwować albo z drogi albo z wieży obserwacyjnej – jeżeli znajduje się w pobliżu. Podchodzenie może spłoszyć zwierzęta. W najlepszym wypadku uciekną, ale może stać się też najgorsze, dlatego uważajmy także tej zimy.

Obecnie w Polsce zatem żyje w sumie 2316 żubrów z czego najwięcej na Podlasiu. W ostatnim czasie zwierzęta te wywożone są do Puszczy Augustowskiej, by również tam zakładały stada. Wszystko dlatego by zwierzęta spokrewnione ze sobą nie rozmnażały się.

Featured Video Play Icon

Tak powstają bułki z kapustą i grzybami prosto z Białowieży!

Bułeczki drożdżowe to niejedna specjalność pani Joanny Kiryluk. Pełni ona też funkcję przewodnika turystycznego w Białowieży. Z powyższego filmu dowiecie się jak zrobić przepyszne bułki z kapustą i grzybami, a także poznacie lepiej Białowieżę. Odcinek Białoruskich Smaków Podlasia jest bardzo rodzinny, ponieważ występuje tu także mama Pani Joanny – Pani Katarzyna Szpakowicz – zajmująca się zielarstwem i ziołolecznictwem, która sztuki tej nauczyła się z kolei od swojej mamy. Opowiada ona o zaletach medycyny naturalnej i zachęca do zbierania ziół. To na Podlasiu tradycja bardzo silna, zaś zioła są bardzo skuteczne skoro przez tyle lat ludzie od nich nie odeszli.

Jeżeli chodzi o same bułki, to przepis jest następujący. Do miski wrzucamy dwie trzecie kostki drożdży, zasypujemy 3 łyżkami cukru. Dolewamy do tego trochę mleka i trochę mąki, by wymieszać drożdże. Dopiero potem będziemy dodawać resztę wody i mąki. Do mieszadła wlewamy też pół szklanki oliwy. Następnie dosypujemy coraz więcej mąki. Gdy ciasto przestaje mieć płynną konsystencję dosypujemy odrobinę soli i dodajemy mąkę. Nie piszemy ile tej mąki trzeba, bo musimy ją dosypywać na bieżąco. Każdy, kto mieszał kiedyś wodę i mąkę dobrze wie, że idealne proporcje nie istnieją. Gdy uda nam się odpowiednio zmieszać oba składniki i ciasto będzie w końcu jednolite, to wyrabiamy je jeszcze 10 minut i odstawiamy na 30 minut do wyrośnięcia.

Zajmijmy się teraz farszem. Kroimy cebulę i podsmażamy. Następnie kroimy kapustę. W kolejnym kroku kroimy grzyby i wsypujemy je razem z kapustą do garnka, gdzie już powinna być podsmażona cebula. Nie zapomnijmy o przyprawach – jeżeli je lubimy.

Ostatni krok to umieszczenie farszu w przyszłych bułeczkach. Najpierw ciasto rolujemy w wałek, a następnie nożem kroimy na mniejsze kawałki. Wyrabiamy z każdego kawałka mały placek. Do środka nakładamy łyżką farsz i formułujemy bułkę – zlepiając ciasto. Następnie przyszłe bułeczki wsadzamy do formy, smarujemy je od góry olejem by były chrupkie. Po 10 minutach w piekarniku powinny być gotowe. Wskaźnikiem będzie to czy są już zarumienione.

Featured Video Play Icon

Skit Świętych Antoniego i Teodozjusza Pieczerskich w Odrynkach. Podlaska pustelnia turystyczna.

Pustelnia zwykle kojarzy się z takim miejscem, w którym znajduje się wyłącznie pustelnik i nikt więcej. Tymczasem wyjątkowość Skitu w podlaskich Odrynkach spowodowała, że stało się ono miejscem turystycznym. Maleńka świątynia pośród bagien, do której prowadzi bardzo długa kładka to wyjątkowe miejsce, gdzie można odnaleźć wyciszenie, a także usłyszeć wiele porad dotyczących ziołolecznictwa.

Główny gospodarz skitu Archimandryta Gabriel już niestety nie żyje, lecz dzieło które po sobie pozostawił nadal życiem tętni. Wszystko się zaczęło, gdy w 2008 roku Ojciec Gabriel – przełożony monastyru w Supraślu został wyznaczony do przyjęcia święceń na biskupa gorlickiego. Tak ukochał podlaską ziemię, że nie zamierzał się przenosić na drugi koniec Polski. Odmowa oznaczała jedno – degradację. Decyzję przyjął i postanowił, że Odrynki będą jego nowym domem. Najpierw zamieszkał w barakowozie nad Narwią. Nie miał prądu, wodę tylko z rzeki. Po kilku latach wspólnie z okolicznymi mieszkańcami zbudował cerkiew, dom, pomieszczenia gospodarcze. Co ciekawe Gabriel nie przestał mieszkać w baraku. Hodował pszczoły, uprawiał zioła, a następnie nimi leczył.

Degradacja Gabriela nie oznaczała, że odwróciła się od niego cerkiew. Cztery lata po budowie, cerkiew wyświęcił Metropolita Sawa. Archimandryta swoim postępowaniem pokazał coś niezwykłego. Zamiast awansu w hierarchii kościoła prawosławnego wolał pozostać na Podlasiu. Przypłacił to „karierą” i musiał zamieszkać w skrajnie trudnych warunkach. Mimo to miał na tyle siły, by udowodnić, że jego decyzja była słuszna, bo to co pozostawił po sobie zapiera dech w piersiach. Duchowny zmarł w szpitalu 22 listopada 2018 roku.

Obecnie w skicie przebywa 3 mnichów. Nabożeństwa celebrowane są codziennie, zaś Boskie Liturgie w soboty i niedziele.

Podczas zaborów świątynia została okrzyknięta najpiękniejszą w całej guberni

Cerkiew św. Mikołaja w Białowieży w czasach zaborów została nazwana „najpiękniejszą w całej guberni grodzieńskiej”. Imperator Aleksander III postanowił ją zafundować, lecz sam efektów końcowych nie doczekał. Był to wiek XIX. I choć na szczęście czasy zaborów i carów już minęły, toteż piękno cerkwi nie przeminęło, a w szczególności detal z cegły. Ale nie tylko to można podziwiać. Cerkiew w środku ma wyjątkowy ikonostas, który trafił tu z Petersburga.

W tym miejscu istniała wcześniej cerkiew drewniana z XVIII wieku. Była to świątynia unicka (grekokatolicka). Kolejny drewniany obiekt datowano na 1853 rok już jako cerkiew prawosławna. Kolejny – murowany obiekt był wznoszony już w 1889 roku razem z rezydencją myśliwską. Rok wcześniej Puszcza stała się prywatną własnością cara Aleksandra III.

W 1895 roku wyświęcono obiekt, a ostatecznie wykończono w 1897 roku. W 1907 roku świątynia miała elektryczne oświetlenie. Później wybuchła I wojna światowa, która na szczęście ominęła cerkiew. Niestety podczas II wojny światowej, już 1 września 1939 roku jedna z niemieckich bomb spadła na świątynię, co uszkodziło ikonostas. W latach powojennych cerkiew była odwiedzana przez najwyższych dostojników prawosławnych z Polski i ze świata.

Cerkiew znajduje się w centrum Białowieży na wzniesieniu przy ul. gen. Waszkiewicza.

Featured Video Play Icon

Bimber podlaski jest znany w całej Polsce. Tak wygląda i działa leśna bimbrownia.

Duch Puszczy, Księżycówka, Kopnięcie Łosia, Szwędaczek i wiele wiele innych. To wszystko zakazane podlaskie trunki, w których lubują się mieszkańcy, a które są bardzo pożądane przez przyjezdnych. Chociaż fakt, że są one zakazane jest absurdalny, toteż jeszcze bardziej przyciąga chętnych. Nie od dziś wiadomo, że zakazany owoc smakuje lepiej. Na kanwie tej popularności w białostockim skansenie w 2009 roku powstała leśna bimbrownia, by turyści mogli z bliska zobaczyć aparaturę, która wytwarza bimber.

Blisko jedna trzecia obszaru Podlasia to gęsty las. Występują tu też naturalne źródła wody w postaci strumyków. A to wszystko wspomaga potajemne gorzelnictwo. Typowa leśna bimbrownia to piec, kadzie i chłodnice z filtrem. Wbrew pozorom wyrób bimbru nie jest skomplikowany. Najpierw wodę należy podgrzać do 85 stopni C. Potem wystarczy tą wodę przepompować do kadzi i tam wsypać mąkę żytnią. Po 2 godzinach dolać zimnej wody dla ochłody przyszłego trunku. Gdy ten osiągnie 30 stopni C. wystarczy wsypać 1,5 kg drożdży i wymieszać. W ten sposób uzyskamy zacier, który będzie dojrzewać przez najbliższy tydzień.

Potem przepompowujemy wszystko do pieca z wodą, którą podgrzewamy. Nie można tego robić bezpośrednio nad paleniskiem. Gdy zacznie wrzeć to opary alkoholowe przejdą do beczek z zimną wodą. W efekcie po zanurzeniu skroplą się, a my uzyskamy destylat. Między chłodnicami znajduje się także specjalny pojemnik na odpady produkcji. Dzięki czemu do zbiornika trafi czysty alkohol, a wszystko co cięższe opadnie do pojemnika. Jeżeli chcielibyśmy, by nasz bimberek był jeszcze lepszej jakości, to musimy wykonać kolejne destylacje już w innej chłodnicy.

Wódka zwykła jest dwukrotne destylowana, wyborowa – trzykrotnie, luksusowa – czterokrotnie, premium i superpremium wielokrotnie. Droższe wódki są wytworzone z lepszej jakości zboża i ich destylat filtrowany jest nie tylko przez tradycyjny węgiel, ale nawet mleko czy diamenty. Jak widać produkcja alkoholu nie jest skomplikowana toteż bardzo popularna. Teraz, gdy wybór alkoholi w sklepach jest tak ogromny i powszechny, to produkcja bimbru jest bardziej tradycją. Dlatego też walka z bimbrownikami nie jest tak zaciekła jak kiedyś. Być może doczekamy kiedyś czasów, że na własny użytek, legalnie będzie można sobie napędzić bimbru na święta.

Featured Video Play Icon

Hopa ziemniaczana. Tak ją robią gospodynie na Podlasiu.

Kucharz Krystofor dotarł do podhajnowskiego Starego Berezowa, gdzie gotował wspólnie z miejscowym Kołem Gospodyń Wiejskich. Na warsztacie znalazła się Hopa ziemniaczana. Co to takiego? To oczywiście inna wersja babki ziemniaczanej – z dodatkiem kaszy – przysmak, dla którego turyści szturmują Supraśl i Białowieżę (i nie tylko). Jak wiemy robi się ją dosyć prosto, ale diabeł tkwi w szczegółach. Dlatego każdy ma swoją wersję. Zobaczcie sami jak się robi ją w Starym Berezowie.

Do takiej porcji jak na filmie potrzebować będziemy 2kg ziemniaków, 150/200g kaszy jęczmiennej, 4 jajka, kawałek boczku, jedną kiełbasę, jedną cebulę, 1,5 łyżeczki soli, 1,5 łyżeczki pieprzu ziołowego, 2 łyżeczki majeranku oraz smalec do smażenia. Na początku tarkujemy ziemniaki, potem kroimy boczek i kiełbasę w kostkę, tak samo postępujemy z cebulką. Wrzucamy na patelnię smalec, a gdy się wystarczająco roztopi to dorzucamy do niego kiełbasę i boczek, a na koniec cebulkę. Resztę smalcu kładziemy na blaszkę. Wysmarowujemy nim całą blaszkę. W osobnym pojemniku przyprawiamy ziemniaki, wbijamy do nich jajka i wsypujemy surową kaszę. Po usmażeniu mięsa i cebuli wrzucamy ją do pojemnika z ziemniakami. Wszystko mieszamy i przelewamy do blaszki. Następnie wstawiamy potrawę do piekarnika na 1,5 godziny i pieczemy w 180 stopniach.

Jeżeli chcielibyście poznać bardziej tajniki gotowania na Podlasiu, to warto odwiedzić Stare Berezowo i tamtejsze Koło Gospodyń Wiejskich. Można także podejrzeć zwyczaje mieszkańców. W trzecią niedzielę po Wielkanocy, każdego roku po liturgii w cerkwi odbywa się procesja na cmentarz. Tam są święcone groby. Wszystko jest interesującym, lokalnym ceremoniałem.

Meczet w Kruszynianach jest jednym z miejsc, gdzie przez najbliższy miesiąc nie będzie można dojechać.

Stan wyjątkowy w Podlaskiem. Gdzie nie można zwiedzać?

2 września 2021 r. Prezydent Rzeczypospolitej Polskiej Andrzej Duda, na podstawie art. 230 ust. 1 Konstytucji Rzeczypospolitej Polskiej oraz art. 3. ustawy o stanie wyjątkowym, na wniosek Rady Ministrów z dnia 31 sierpnia 2021 r., wydał rozporządzenie o wprowadzeniu 30-dniowego stanu wyjątkowego na obszarze części województwa podlaskiego i lubelskiego. Decyzja o wprowadzeniu stanu wyjątkowego została podjęta w związku ze szczególnym zagrożeniem bezpieczeństwa obywateli oraz porządku publicznego, związanym z obecną sytuacją na granicy państwowej Rzeczypospolitej Polskiej z Republiką Białorusi. – czytamy na stronie prezydent.pl

W praktyce oznacza to legalne ograniczenie praw obywatelskich na terenie w 115 gmin naszego województwa. Terytorium jest wymienione na koniec tego artykułu. Stan wyjątkowy oznacza, że zwiedzanie wielu atrakcji pod granicą nie jest obecnie możliwe, a takich tam nie brakuje. Wyliczając od południa województwa – nie ma możliwości zwiedzania obecnie Niemirowa i pięknego krajobrazowo trójstyku granic nad Bugiem, nie ma też możliwości zwiedzania cerkwi w Koterce.

Utrudnione może być zwiedzanie również Białowieży i jej okolicznych atrakcji. Zapomnieć możemy również póki co o pierwszych obserwacjach żubrów. Nie wybierajcie się więc do Starego Masiewa na północy Puszczy Białowieskiej, gdzie jest platforma widokowa. Nie zobaczycie też ruin kościoła w Jałówce. Tak samo nie przejedziecie malowniczą drogą z tej miejscowości do Bobrownik przez Mostowlany i bramę kolejową z napisem „MIR (pokój)”. Nie można też obecnie podróżować do tatarskich Kruszynian. Nie będziecie też mogli zwiedzać Krynek i tamtejszych atrakcji. Tym bardziej nie ma co się wybierać nad Grzybowszczyznę, gdzie jest największa uwaga wszystkich. W pobliskim Usnarzu Górnym znajduje się centrum ostatnich wydarzeń. Nie można też zwiedzać śluzy Kurzyniec oraz innych bliskich okolic Kanału Augustowskiego. Jeżeli nie jesteście mieszkańcami, to w te wszystkie miejsca nie dojedziecie.

Musicie sobie uświadomić, że stan wyjątkowy ma miejsce po raz pierwszy w wolnej Polsce. Ostatni stan – wówczas wojenny – ogłaszał gen. Wojciech Jaruzelski. W tym czasie na obszarze, gdzie stan obowiązuje rząd ma bardzo szerokie uprawnienia. Szef MSWiA Mariusz Kamiński zapewnił, że restrykcje nie będą ingerowały w życie zawodowe mieszkańców miejscowości nadgranicznych, w minimalnym stopniu będą te restrykcje dotyczyły stałych mieszkańców miejscowości. Minister zapowiedział jednak istotne ograniczenia dla osób z zewnątrz, dla osób obcych na tym terenie, które chciałyby się przemieszczać w tych miejscowościach.

L.p. obręb ewidencyjny gmina powiat
1 NIEMIRÓW Mielnik siemiatycki
2 MĘTNA Mielnik siemiatycki
3 TOKARY Mielnik siemiatycki
4 WILANOWO Mielnik siemiatycki
5 KLUKOWICZE Nurzec-Stacja siemiatycki
6 LITWINOWICZE Nurzec-Stacja siemiatycki
7 WYCZÓŁKI Nurzec-Stacja siemiatycki
8 BOBRÓWKA Czeremcha hajnowski
9 ZUBACZE Czeremcha hajnowski
10 PISZCZATKA Czeremcha hajnowski
11 POŁOWCE Czeremcha hajnowski
12 STAWISZCZE Czeremcha hajnowski
13 CZEREMCHA Czeremcha hajnowski
14 WÓLKA TERECHOWSKA Czeremcha hajnowski
15 KUZAWA Czeremcha hajnowski
16 OPAKA DUŻA Czeremcha hajnowski
17 POHULANKA Czeremcha hajnowski
18 POLICZNA Kleszczele hajnowski
19 BIAŁA STRAŻ Kleszczele hajnowski
20 WOJNÓWKA Dubicze Cerkiewne hajnowski
21 STARZYNA Dubicze Cerkiewne hajnowski
22 GÓRNY GRÓD Dubicze Cerkiewne hajnowski
23 KLAKOWO Dubicze Cerkiewne hajnowski
24 KRUGŁE Dubicze Cerkiewne hajnowski
25 WYGON Dubicze Cerkiewne hajnowski
26 WIERZCHOWSKIE Hajnówka hajnowski
27 PODOLANY Białowieża hajnowski
28 BIAŁOWIEŻA Białowieża hajnowski
29 ZASTAWA KRZYŻE Białowieża hajnowski
30 GRUSZKI Narewka hajnowski
31 STARE MASIEWO Narewka hajnowski
32 MASIEWO NOWE Narewka hajnowski
33 BABIA GÓRA Narewka hajnowski
34 BRZEZINA Michałowo białostocki
35 CISÓWKA Michałowo białostocki
36 ZALESZANY Michałowo białostocki
37 NOWOSADY Michałowo białostocki
38 JAŁÓWKA Michałowo białostocki
39 KONDRATKI Michałowo białostocki
40 GONCZARY Michałowo białostocki
41 KITURYKI Michałowo białostocki
42 DUBLANY Michałowo białostocki
43 KOLONIA MOSTOWLANY Michałowo białostocki
44 MOSTOWLANY Gródek białostocki
45 ZIELONA Gródek białostocki
46 ZUBRY Gródek białostocki
47 ŚWISŁOCZANY Gródek białostocki
48 GOBIATY Gródek białostocki
49 NAREJKI Gródek białostocki
50 BOBROWNIKI Gródek białostocki
51 JARYŁÓWKA Gródek białostocki
52 CHOMONTOWCE Gródek białostocki
53 RUDAKI Krynki sokólski
54 ŁOSINIANY Krynki sokólski
55 KRUSZYNIANY Krynki sokólski
56 OZIERANY WIELKIE Krynki sokólski
57 BIAŁOGORCE Krynki sokólski
58 OZIERANY MAŁE Krynki sokólski
59 KUNDZICZE TREJGLE Krynki sokólski
60 ŁAPICZE Krynki sokólski
61 KRYNKI Krynki sokólski
62 KRYNKI MIASTO Krynki sokólski
63 JUROWLANY Krynki sokólski
64 PIEROŻKI Szudziałowo sokólski
65 GRZYBOWSZCZYZNA Szudziałowo sokólski
66 HARKAWICZE Szudziałowo sokólski
67 USNARZ GÓRNY Szudziałowo sokólski
68 BABIKI Szudziałowo sokólski
69 MINKOWCE Szudziałowo sokólski
70 ZUBRZYCA MAŁA Szudziałowo sokólski
71 MISZKINIKI Szudziałowo sokólski
72 ZUBRZYCA WIELKA Szudziałowo sokólski
73 WOJNOWCE Szudziałowo sokólski
74 NOMIKI Sokółka sokólski
75 ZAŚPICZE Sokółka sokólski
76 BILMINY I PALESTYNA Kuźnica sokólski
77 KLIMÓWKA Kuźnica sokólski
78 SZYMAKI Kuźnica sokólski
79 CZEPIELE Kuźnica sokólski
80 TOŁCZE Kuźnica sokólski
81 PARCZOWCE Kuźnica sokólski
82 NOWODZIEL Kuźnica sokólski
83 CZUPRYNOWO Kuźnica sokólski
84 KUŹNICA Kuźnica sokólski
85 KOWALE KOL. Kuźnica sokólski
86 CHREPTOWCE Kuźnica sokólski
87 WOJNOWCE Kuźnica sokólski
88 KOWALE Kuźnica sokólski
89 SACZKOWCE Kuźnica sokólski
90 KUŚCIŃCE-WOŁYŃCE Kuźnica sokólski
91 ZAJZDRA Kuźnica sokólski
92 POHORANY Sidra sokólski
93 KRZYSZTOFOROWO Sidra sokólski
94 CHWOROŚCIANY Nowy Dwór sokólski
95 NOWY DWÓR Nowy Dwór sokólski
96 ROGACZE Nowy Dwór sokólski
97 JAGINTY Nowy Dwór sokólski
98 CHORUŻOWCE Nowy Dwór sokólski
99 DOLINCZANY Lipsk augustowski
100 LIPSZCZANY Lipsk augustowski
101 RYGAŁÓWKA Lipsk augustowski
102 RAKOWICZE Lipsk augustowski
103 SIÓŁKO Lipsk augustowski
104 LICHOSIELCE Lipsk augustowski
105 KOPCZANY Lipsk augustowski
106 BARTNIKI Lipsk augustowski
107 STARE LEŚNE BOHATERY Lipsk augustowski
108 NOWE LEŚNE BOHATERY Lipsk augustowski
109 WOŁKUSZ Lipsk augustowski
110 LUBINOWO Lipsk augustowski
111 GRUSZKI Płaska augustowski
112 RUDAWKA Płaska augustowski
113 RYGOL Płaska augustowski
114 MUŁY Giby sejneński
115 DWORCZYSKO Giby sejneński

 

 

 

Featured Video Play Icon

W podlaskim kalendarzu teraz czas na grzyby. A co potem?

Sierpień to czas, gdy na niebie można było oglądać rój Perseidów, który muskał atmosferę naszej planety tworząc widowiskowe smugi przypominające fajerwerki. To już jednak za nami. Tak samo jak odloty bocianów do ciepłych krajów. Jeszcze nie dawno można było obserwować sejmiki bocianie, teraz tylko puste gniazda. Nie wykluczone jednak, że gdzieś uchowały się jeszcze ostatnie sztuki.

Teraz pogoda się nieco skiepściła więc w lesie pojawiły się pierwsze grzyby. Jedno jest pewne – nie ostatnie. Najbliższy czas to właśnie raj dla grzybiarzy. Dlatego jeżeli szukacie zajęcia na urlop lub inny czas wolny, to w naszym regionie właśnie wszyscy wyjeżdżają do lasów po przysmaki. W menu dominować będą kurki, maślaki i prawdziwki. Najlepszym miejscem do zbierania jest ogromna Puszcza Knyszyńska.

Coraz chłodniejsze noce powodują, że z lasów wyłaniają się żubry, które to szukają pożywienia na polach. Tradycyjnie w wyznaczonych miejscach czekają na nie stogi siana z innymi przysmakami. Z roku na rok stada tych wspaniałych zwierząt się powiększają, a to znak że o dumę naszego regionu dbamy jak tylko możemy. Najlepszym miejscem obserwacji jest oczywiście Puszcza Białowieska.

Warto też wybrać się jeszcze do Augustowa, Biebrzańskiego Parku Narodowego i Narwiańskiego Parku Narodowego. Te miejsca mają w sobie wiele uroku o każdej porze. W tym pierwszym ciągle atrakcyjne są spacery bulwarami na plażę i rejsy statkami. Szczególnie nad Rospudę, by poobserwować z pokładu zmieniającą się przyrodę. Podobnie w parkach – tam jednak służą do tego wieże widokowe. Na kładkach trwa remont od strony Waniewa, więc zwiedzajcie od strony Śliwna. Warto też poobserwować Narew z zerwanego mostu w Kruszewie. Teraz jest najlepszy czas na uchwycenie pięknych kadrów. O ile nie zabraknie słońca. W Biebrzańskim Parku Narodowym natomiast warto objechać tereny od Goniądza, przez Dolistowo Stare aż do Jagłowa.

 

 

Featured Video Play Icon

Na tropie ducha puszczy. Surwiwalowcy sprawdzali Podlasie i Suwalszczyznę.

Podlaskie jest coraz bardziej popularne. Po tym jak odwiedziło nas mnóstwo turystów, kręcono seriale i będą znów kręcić film z serii „U Pana Boga…”, zainteresowanie regionem nie maleje. Co raz pojawiają się u nas ludzie, którzy kręcą wartościowe materiały na YouTube (nie mylić z YouTuberami) i do tego mają tam wysokie zasięgi. W dzisiejszych czasach to doskonałą promocja. Tym razem na tropie ducha puszczy znalazła się ekipa „Ekwipunek Dźwigany Codziennie”.

Autorzy na swoim kanale traktują o bushcrafcie, sztuce przetrwania, outdoorze, turystyce czy włóczęgostwie. Podlasie to idealny teren dla nich. Na pierwszy raz postanowili odwiedzić najbardziej znane i popularne miejscówki. W naszym regionie zobaczyli Świętą Górę Grabarkę, skit w Odrynkach, Trześciankę i jej malownicze chaty, tatarskie Kruszyniany, a także piękne rejony Suwalszczyzny.

Najprzyjemniejsze było zakończenie relacji, które zostało ujęte tak: „To, że tam wrócę, jest pewne, jak w banku – a nawet pewniejsze„. Ciszyć się należy, że nasz region tak zaczął przyciągać ludzi i że chcą do nas wracać. Jeszcze trochę, to może też będą się osiedlać.

Jak sierpień to Perseidy! Gdzie i kiedy obserwować je w Podlaskiem?

Mamy sierpień, więc trzeba szukać dogodnej lokalizacji, by obserwować Perseidy. Co roku, dzięki ułożeniu Ziemi względem Słońca widoczny jest rój meteorów, który wchodzi na jedną ścieżkę z naszą planetą. Gdy tylko jakieś odłamki wchodzą w naszą atmosferę to natychmiastowo się spalają. Wygląda to zjawiskowo! Dlatego lepiej czegoś takiego nie przegapić. Perseidy widoczne są tylko nocą i to w miejscu, gdzie jest bardzo ciemno. Światła miasta i okoliczna łuna zakłóca ten obraz. Na szczęście w Podlaskiem nie brakuje miejsc, gdzie jest jeszcze nocą bardzo ciemno. Intensywny rozwój temu nie sprzyja.

„Spadające gwiazdy” można oglądać przez cały sierpień, ale prawdziwy spektakl na niebie rozpocznie się po 10 dniu tego miesiąca. Tegoroczne „maksimum” przypada 12 sierpnia. Jeżeli będzie czyste niebo, to ujrzymy na nim kilkadziesiąt meteorów co godzinę. Warto też dodać, że niektóre odłamki komety nie wpadają w ziemską atmosferę całkowicie, a jedynie „prześlizgują się” po niej, co daje świetny efekt na niebie – długiej świetlistej smugi.

Żeby być przygotowanym do oglądania – warto zabrać ze sobą kocyk, koszyk piknikowy z różnymi dobrami na całą noc, a także kompas (lub taką aplikację w komórce). Możemy się rozglądać po niebie, a możemy od razu skierować swój wzrok na południowy zachód. To tam będą najlepsze widoki! Pozostaje nam tylko trzymać kciuki za dobrą pogodę.

 

 

Featured Video Play Icon

Wyjątkowy przewodnik po Podlasiu. Tu obok siebie żyli i nadal żyją ludzie wielu kultur i religii.

Podlasie co roku przyciąga do siebie coraz więcej turystów, a razem z nimi zainteresowani są także producenci filmowi. W naszym wyjątkowym regionie powstało mnóstwo seriali i filmów. Obecnie możemy oglądać „Kruk. Czorny woron nie śpi”. Przy jego okazji Canal+ wyprodukował „Przewodnik po Podlasiu”. Możemy zobaczyć co ludzie związani z naszym regionem mówią o swojej wyjątkowej krainie. Wielokulturowość Podlasia jest bardzo charakterystyczna.

Ważne jest także obcowanie z naturą, zwrot ku przyrodzie. Ciągnące się kilometrami, malownicze, nieodkryte plenery sprawiają, że jest to niepowtarzalne miejsce na mapie Polski. Cieszyć się należy iż dodatkowo jest ono promowane właśnie poprzez kolejną produkcję filmową.

W wyjątkowym przewodniku możemy dowiedzieć się między innymi o Krainie Otwartych Okiennic, Kruszynianach czy Tykocinie, a także o różnych religiach, które są ze sobą splecione wspólnym terytorium. Na koniec w gruncie rzeczy dowiadujemy się, że różnice nie są aż tak istotne. Najważniejszy jest szacunek do drugiego człowieka. Możemy pod tym się podpisać obiema rękami i jeszcze nogami!

Featured Video Play Icon

W Podlaskiem jest ponad 50 wież widokowych! Zobacz mapę, skąd można podziwiać region.

Pięknych miejsc w Podlaskiem nie brakuje. Czasem jednak ciężko to zobaczyć z ziemi. Dlatego też coraz popularniejszą formą turystyczną są wieże widokowe. I chociaż największe konstrukcje powstają w górach, to w naszym regionie też nie ma czego się wstydzić.

Żeby zobaczyć więcej informacji na temat danej wieży wystarczy przybliżyć mapę w wybranym miejscu i kliknąć ikonkę. Możemy znaleźć wieże w różnych mezoregionach. Nie brakuje widoków na Równinie Bielskiej, Wzgórzach Sokólskich, Dolinie Górnej Narwi czy też Pojezierzu Wschodniosuwalskim. Wieże znajdują się także w Białymstoku jak i w jego bliskiej okolicy – w Kołodnie czy Pańkach.

Co ciekawe wieża znajduje się także w tatarskiej wiosce Kruszyniany. Tam wszyscy przyjeżdżają podziwiać drewniany meczet, mizar czy też smakują lokalnej kuchni, a pomijają wieżę, która może być urozmaiceniem wycieczki. Jest to tak zwana „Orla wieża”. Dlatego, gdy następnym razem będziecie gościć w Kruszynianach (lub jedziecie tam po raz pierwszy), to nie zapomnijcie również zapytać i o tą atrakcję. Z wieży możemy podziwiać tam wyjątkowe gatunki ptaków.

Warto wybrać się także do Siemieniakowszczyzny. Wieś położona u stóp Puszczy Białowieskiej oferuje naprawdę wysoką konstrukcję, z której widoki są olśniewające! Możemy natrafić na rozlewiska, możemy zobaczyć żubry. To kwestia pory roku, pogody i szczęścia. Niemniej jednak warto spróbować. Szczególnie, że można to połączyć z wycieczką do reszty Puszczy Białowieskiej.

Świetną konstrukcję możemy również podziwiać w Puszczy Białowieskiej w Kosym Moście. Tam niedaleko znajduje się ostroja żubrów. Dodamy tylko żeby nie wybierać się tam samemu i bez telefonu, bo to już głęboki las i wystarczy trochę roztargnienia, by się zgubić. Oczywiście droga jest normalna, ale w lesie jak to w lesie, szczególnie tak wielkim jak Puszcza Białowieska lepiej być dodatkowo ostrożnym.

Warto też wybrać się do Czarnej Białostockiej, gdzie powstała nowa wieża widokowa. Nad Zalewem Czapielówka jest teraz bardzo pięknie! To świetne miejsce do rekreacji i odpoczynku. Jeżeli jesteście fanami wędrowania i przyrody, to powinniście spróbować zaliczyć wszystkie wieże! Trochę to zajmie, ale satysfakcja jest gwarantowana.

Przystanek na Zielonych Wzgórzach już powstaje. fot. PKP PLK SA

Białystok zyska kolejny przystanek kolejowy. Przydałoby się jeszcze kilka innych.

Trwa budowa przystanku kolejowego pomiędzy ulicami Zielonogórska i Starosielce w Białymstoku. Jest to część trasy Rail Baltica. Wszystko będzie tak skonstruowane, że pociągi jadące na przykład z Ełku do Bielska Podlaskiego oraz z Łap do Ełku nie będą musiały zajeżdżać do Białegostoku. To wszystko w teorii. W praktyce pociągi będą jeździć tak, jak zaplanuje przewoźnik. Szczególnie, że pomijanie głównej stacji w mieście nie ma żadnego sensu.

Trzeba jednak pamiętać o dwóch sprawach. Transport kolejowy nie polega na przewożeniu wyłącznie pasażerów. Dlatego jeżeli nawet nie będzie połączeń pasażerskich pomiędzy stacjami „Ełk – Bielsk Podlaski” czy też „Łapy – Ełk”, toteż istnienie takiej infrastruktury pozwoli na planowanie nowych łańcuchów dostaw, co przyczyni się do rozwoju naszego regionu.

Jednak nie wolno być minimalistą. W interesie wszystkich mieszkańców jest rozwój kolei także dla pasażerów. W ostatnim czasie pisaliśmy, że największym w zasadzie problemem jest brak połączenia ze Śniadowem (mimo istniejących przejezdnych torów) oraz brak połączenia kolejowego z Białowieżą. Jest też problem wykluczenia Łomży. Od 1993 roku nie było tam pociągu pasażerskiego. Mają one wrócić, ale plany są bardzo mgliste. Ogólnie mówiąc jakieś plany są, ale żadnych realnych terminów. Prace projektowe (czyli konkretny plan budowy) mają zostać ukończone dopiero w 2023 roku). Zaś rozpoczęcie robót budowlanych ma być w nowej perspektywie finansowej UE. W praktyce oznacza to, że takie połączenie będzie jeżeli Unia w kolejnym rozdaniu środków będzie łożyć dalej na rozwój kolei. Bo urzędnicy z Brukseli mogą powiedzieć „dość”, tak jak to było w przypadku lotnisk regionalnych. Wtedy zostaniemy sobie z planami.

Niezależnie od tych planów ma być budowane z połączenie kolejowe łączące Ostrołękę z Łomża i Giżyckiem. Tutaj jednak również terminy nie są zbyt napięte. Ogólnie wszystkie inwestycje kolejowe związane z budową CPK mają potrwać do 2034 roku. Trudno też powiedzieć czy do tego czasu projekt dotrwa, gdyż może zniknąć w momencie zmiany władzy w Polsce.

Oprócz wspomnianego wyżej problemu Łomży, który może zostanie w końcu rozwiązany przez odpowiednie inwestycje, powstaje jeszcze Rail Baltica. Połączenie w naszym regionie przebiega po obecnych torach kolejowych, tyle że na nowoczesnej infrastrukturze. Przy okazji budowane są również przystanki kolejowe. Jadąc do Warszawy pociągiem można zauważyć, że niektóre z nich zatrzymują się w zupełnie nowych miejscach. Czy zatem pociąg pośpieszny w przyszłości będzie też zatrzymywać się na Nowym Mieście? Bardzo możliwe. Nowoczesne składy dużo szybciej sobie radzą z zatrzymaniem i ponownym ruszeniem niż maszyny starego typu. Dlatego też nie powoduje to zbyt wielkich opóźnień w rozkładzie jazdy. Ciekawe jednak czy nie odbędzie się to kosztem stacji Starosielce?

Trzeba się jeszcze przyjrzeć czy jest sens omijania przez pociągi pasażerskie Białegostoku. Obecnie pociąg z Hajnówki do Gdyni jedzie przez stację główną i tak powinno zostać. Jeżeli będzie połączenie Olsztyn – Warszawa przez Białystok (które samo w sobie nie ma sensu), to także jeszcze głębszym nonsensem byłoby omijanie stolicy województwa podlaskiego i zatrzymywanie się wyłącznie na stacji na Zielonych Wzgórzach. Dlatego nowa infrastruktura łącząca 3 kierunki w tamtym miejscu będzie raczej przydatna tylko dla pociągów towarowych.

Tak czy siak inwestycje kolejowe cieszą. Patrząc z perspektywy ostatnich dekad, to po upadku PRL z powodów finansowych kolej w Podlaskiem bardziej dogorywała. Teraz rozkwita. Warto jednak zauważyć, że w Białymstoku i jego okolicach przydałoby się jeszcze kilka innych przystanków kolejowych. Zauważalny jest mocno brak takowego na osiedlu Białostoczek, Szczególnie, że planowane są dodatkowe dwa przystanki w Wasilkowie – jeden przy ul. Nadawki obok działek, drugi na osiedlu Lisia Góra. Gdyby jeszcze dodać do tego przystanek na wspomnianym Białostoczku to od stacji głównej można by było stworzyć całkiem dobre, lokalne połączenie z Czyżewa aż do Grodna. Tego typu propozycji snuć można jeszcze więcej. Póki co kolej jest u nas traktowana podobnie jak ścieżki rowerowe. Są to inwestycje przy okazji. Gdyby Unia nie dawała, to sami by nie budowali.

fot. Kamil Timoszuk / Urząd Marszałkowski Województwa Podlaskiego

Prawosławne Podlasie zaprasza. Oto szlak kolorowych cerkwi.

Wiele osób przyjeżdża na Podlasie specjalnie po to, by zobaczyć kolorowe cerkwie. Najczęściej turyści zajeżdżają w jedno lub kilka miejsc, o których usłyszeli w internecie. Specjalnie dla wszystkich ciekawych prawosławnego Podlasia przygotowaliśmy wygodną, ułożoną ścieżkę. Przejedziecie 168 km i zobaczycie bardzo wiele punktów związanych z tą religią.

Podróż zaczynamy w Gródku. W pewnym sensie to tu zaczyna się historia podlaskiego prawosławia. W roku 1498 ziemie Wielkiego Księstwa Litewskiego to także dzisiejsze Podlasie. Marszałek Aleksandr Chodkiewicz – silnie związany z naszym regionem, postanawia z biskupem smoleńskim, a także wojewodą nowogrodzkim ufundować prawosławny klasztor w Gródku. Tam jednak życie miasta toczyło się pełną parą. Dzisiaj to uśpiona mieścina, gdzie wszystko dzieje się bardzo powoli. Przeszło 500 lat temu było zgoła inaczej, toteż mnisi mimo ufundowania im klasztoru postanowili się przenieść gdzie indziej. Drogę wskazał im krzyż, który położyli w rzece. W miejscu, gdzie się zatrzymał wybudowano monastyr. Był to Supraśl. Mimo to w Gródku także stoi okazała cerkiew. Jej przepiękne kopuły wprawiają w zachwyt wiele osób.

fot. Krzysztof Kundzicz / Wikipedia

Kolejne miejsce po drodze, w którym warto zobaczyć cerkiew będzie pobliskie Michałowo. Tym razem dla odmiany będziemy podziwiać architekturę drewnianą. Zwróćcie uwagę również na kolor malowania. W tym przypadku nawiązuje on do opieki świętego. Patronem jest św. Mikołaj. Następnie udamy się do Zabłudowa. Po drodze miniemy jeszcze piękną cerkiew w Topolanach. Zabłudowska Cerkiew Zaśnięcia Najświętszej Marii Panny to klasycystyczna świątynia, która została zbudowana w latach 1847-1855 na rzucie krzyża greckiego, z wieżą frontową przykrytą kopułą. Usytuowana jest po przeciwnej do kościoła stronie rynku.

Dalsza droga poprowadzi nas przez wrota do Puszczy Białowieskiej. Przystanek Trześcianka. Kraina otwartych okiennic to także miejsce, gdzie znajduje się piękna zielona cerkiew. Przypomina nieco meczet w Kruszynianach. I nie jest to przypadek. Tatarska świątynia wzorowana była na drewnianych cerkwiach Podlasia. Gdy powstawała w XVIII wieku, to taka architektura dominowała w naszym regionie. Następnie przejedziemy przez Puchły, gdzie stoi równie piękna cerkiew koloru niebieskiego. Po drodze miniemy jeszcze Ryboły, gdzie również znajduje się cerkiew. Biała z miętowymi kopułami. Jadąc dalej, miniemy jeszcze niebieską, drewnianą cerkiew na cmentarzu.

fot. K. Kundzicz / Wikipedia

Kolejny przystanek – Ploski. A tam Cerkiew Przemienienia Na Górze Tabor (Przemienienia Pańskiego). Piękny, intensywny niebieski kolor zachwyci każdego. Później odwiedzimy Pasynki. Na parkingu parafialnym we wsi zatrzymują się samochody z całej Polski: z Wrocławia, Warszawy, Torunia. Turystów przyciąga tu piękna drewniana cerkiew z 1891 r. Została ona niedawno odrestaurowana.

Kontynuując podróż możecie się lekko zdziwić. Znaki drogowe będą pisane po polsku oraz cyrylicą. Tak, to Szczyty-Dzięciołowo i Cerkiew Ścięcia Głowy Świętego Jana Chrzciciela. Następny przystanek to Orla, skądinąd znana z działalności szeptuchy. Jest tam także synagoga. Oprócz tego nie brakuje cerkwi – pw. Św. Archanioła Michała. Kolejny etap podróży to Dubicze Cerkiewne. Tam kolejna niebieska cerkiew. Ten kolor również nie jest przypadkowy – tak jak w poprzednich świątyniach tak pomalowanych, tak też i w tej powierzono opiekę Matce Bożej. Absolutnie musicie zobaczyć też architekturę z Kleszczel. Konkretnie to Cerkiew św. Mikołaja. Pierwsze wzmianki o świątyni w tym miejscu pochodzą z 1560 roku. Tuż obok znajduje się Dobrowoda, w której warto napić się ze świętego źródełka.

Tokary, fot. Dorota Ruminowicz / Wikipedia

Ostatnie dwa punkty to Tokary i piękna cerkiew na granicy polsko-białoruskiej oraz Święta Góra Grabarka i tamtejszy Klasztor, gdzie pielgrzymi zjeżdżają z całej Polski przywożąc krzyże. Na miejscu jest ich naprawdę mnóstwo! Ten klimatyczny widok zapamiętacie do końca życia!

fot. Ar2rek / Wikipedia

Szacuje się, że na Podlasiu jest około 200 tysięcy osób prawosławnych. W całym kraju jest to około pół miliona. Jeżeli chcielibyście zobaczyć wszystkie świątynie prawosławne w regionie to musielibyście sporo się najeździć, bo jest ich około 150.

Featured Video Play Icon

Jedni fotografują, a on Podlasie maluje. Jak wygląda praca Daniela Gromackiego?

Autorzy słynnego hitu „Cząstka Podlasia” po udanej serii krótkich filmów pokazujących siebie przy pracy, teraz postanowili pokazać innych. Nowa seria „Wschodnie opowieści” to dalsza podróż przez podlaskie krajobrazy. Tym razem oczami innych ludzi związanych z naszym regionem. W filmach poznamy ich historię oraz odnajdują siłę i chęć tworzenia w otaczającej przyrodzie.

Bohaterem filmu pierwszego filmu z serii, pt. „Portretując Podlasie” jest Daniel Gromacki, malarz z Hajnówki, który w swoich dziełach ukazuje piękno Puszczy Białowieskiej, a także jej okolic. Autorzy filmu razem z nim doświadczają przedzierania się przez zaśnieżoną puszczę, by stworzyć obraz w warunkach naturalnych, a przy okazji poznają filozofię twórczą artysty. Film obfituje w przepiękne kadry i muzykę. Wszystko w połączeniu z opowieścią Daniela Gromackiego sprawia, że każdy kto obejrzy powyższy film, zaraz nabierze ochoty na zobaczenie Puszczy swoimi oczami.

– Ja na tych podlaskich obrazach, staram się pokazać starą wioskę, która ucieka, przemija, która już nie wróci – tłumaczy w filmie autor obrazów. Dlatego można stwierdzić, że jego obrazy są naprawdę unikalne, a za kilka lub kilkanaście lat – pokazywać będą miejsca, których już nie będzie. Obejrzyjcie sami film. My natomiast czekamy z niecierpliwością na kolejne „Wschodnie opowieści”.

Marszałku, czas na kolejowe połączenie z Białowieżą!

Od 1 lipca 2021 roku zwiększyła się siatka dostępnych połączeń kolejowych w województwie podlaskim. Obecnie z Hajnówki da się dojechać do miejscowości Narewka i Siemianówka. I chociaż negatywnie oceniamy to miejsce turystycznie, toteż rozszerzanie siatki połączeń kolejowych w regionie trzeba pochwalić. Gdy się przyjrzymy na to, gdzie można dojechać, a gdzie nie – po istniejącej infrastrukturze, to okazać się może, że niewiele już zostało do zrobienia. Dlatego też apelujemy do Marszałka Województwa Artura Kosickiego, by ten zainicjował inwestycję przedłużenia trasy kolejowej do Białowieży, uruchomił połączenia do Śniadowa i przedłużył trasy z Walił do Gobiat oraz z Siemianówki do Cisówki.

 

Tak jak na powyższej mapie wyglądają obecne możliwości kolejowe Podlaskiego. Na zielono zaznaczone są aktywne trasy, zaś na czerwono trasy, gdzie pasażerowie nie mogą dojechać. W kwestii połączenia z Łomżą, to coś zaczęło się dziać już w tamtym roku. Pod koniec czerwca 2020 roku PKP Polskie Linie Kolejowe S.A. podpisały z Marszałkiem Województwa Podlaskiego umowę o dofinansowanie z Regionalnego Programu Operacyjnego Województwa Podlaskiego 2014-2020 na wykonanie dokumentacji projektowej dla remontu tej trasy. Zarząd Województwa Podlaskiego przyznał ponad 4 mln zł dofinansowania z funduszy unijnych. Czy ostatecznie powstanie, jeszcze nie wiadomo. Dokumentacja projektowa ma być gotowa na 2023 rok. Dopiero wtedy zapadną dalsze decyzje, czy kontynuować inwestycje. W polityce niestety nic nie wiadomo. Już raz tak było, gdy wydano mnóstwo pieniędzy na dokumentację dotyczącą lotniska regionalnego, by potem ówczesny marszałek Dworzański stwierdził, że lotniska nie będzie. Miejmy nadzieję jednak, że niezależnie kto w 2023 roku będzie marszałkiem, to inwestycja będzie kontynuowana i docelowo pociągi do Łomży wrócą w 2027 roku. Przewozy pasażerskie do Łomży zawieszono w 1993 roku.

Zostańmy jeszcze przy obecnej trasie. Obecnie droga kolejowa Śniadowo – Czerwony Bór – Łapy – Białystok nie jest wykorzystywana mimo zadowalającego stanu technicznego. Czy tak powinno być? Zdecydowanie nie. Dlatego nie czekając do 2027 roku – na tej trasie powinien jeździć pociąg pasażerski już teraz. Niestety, w naszym regionie o mniejszych miejscowościach prawie się nie myśli. Nawet w kontekście dostępności dla mieszkańców i możliwości turystycznych. Podobna sytuacja jest na trasie Białystok – Waliły (Gródek). Po drodze pociąg zahacza o małe miejscowości, ale mógłby dojeżdżać do granicy. Jak widać na mapie – Gobiaty nie są aż daleko. Mowa tu o odcinku 16 km i kilku stacjach – takich jak Straszewo czy Zubki Białostockie, gdzie oprócz mieszkańców chętnie dojechaliby turyści, by spacerować po puszczy, zbierać grzyby czy jeździć rowerem. Brakuje też jednej stacji na nowej trasie Hajnówka – Narewka – Siemianówka. Mimo, że po drugiej stronie zalewu mamy niemalże odludzie, to ze względu na walory turystyczne pociąg powinien przejeżdżać przez zalew do Cisówki.

Ostatni fragment z mapy to Białowieża. Tutaj sytuacja jest skomplikowana, ale realna. Przede wszystkim zacznijmy od tego, że władze powiatu hajnowskiego były zdecydowane linię odbudować. Zwróciły się z prośbą o dofinansowanie do marszałka Kosickiego. Ten niestety odmówił. Problemem był fakt, że beneficjentem byłby Powiat hajnowski, a pieniądze na inwestycje kolejowe były przeznaczone dla PKP. Te jednak nie mogło samodzielnie inwestycji przeprowadzić (nawet gdyby chciało), bo musiałoby realizować ją na gruntach powiatu. Jak widać potrzebne przy tej inwestycji są przede wszystkim wola polityczna i porozumienie. Póki co o takowym nie słychać. Tu mógłby zadziałać marszałek województwa, który dysponując pieniędzmi dla jednych i drugich – może skłonić obie strony do współpracy. Białowieża, to bardzo popularne miejsce turystyczne, które potrzebuje dojazdu. Szczególnie, że teraz nie ma nawet autobusowych połączeń Hajnówka – Białowieża powiązanych czasowo z przyjazdami pociągów z Warszawy i Białegostoku.

Obecnie tory do Białowieży są kompletnie zdezelowane. Szybkość przelotowa to 0 km/h. Oczywiście warto wspomnieć, że po tych zdezelowanych torach jeździ czasem prywatny pociąg-restauracja. Jednakże o publicznych przejazdach nie ma mowy. Spróchniałe podkłady gniją w ziemi. Trzeba by było wszystko rozebrać i położyć od nowa. Miejmy nadzieję, że tak się w końcu stanie. Tak naprawdę nie ma czasu do stracenia. Turystyka, to bardzo dużą gałąź gospodarki, z której wciąż z jakiegoś powodu nie chcemy zarabiać pieniędzy pełną parą. A to będzie możliwe, jeżeli pozwolimy ludziom dojechać do wszystkich naszych atrakcji bez samochodu.

Featured Video Play Icon

Podlaskie lasy pełne kurek! Gdzie zbierać?

Grzyby możecie zbierać we wszystkich podlaskich lasach – Puszczy Białowieskiej, Knyszyńskiej i Augustowskiej. Miejscówek jest do wyboru i do koloru. Grzybiarzy można napotkać najczęściej w okolicach Supraśla, gdzie jest kilka rezerwatów obok siebie. Szczególnie ciekawym miejscem jest droga z Kołodna przez Cieliczankę do Supraśla, a także z Supraśla do Surażkowa i Kopnej Góry. Warto też wybrać się w drogę pomiędzy Supraślem a Czarną Białostocką, prowadzącą przez Jałówkę i Budzisk.

Leśne przysmaki możecie znaleźć także w okolicach Żedni. Tam w zasadzie można liczyć na kurkowy urodzaj. Podobnie w okolicach granicy z Białorusią za Gródkiem oraz po drodze z Walił do Wyżar. Okolice zbiornika wodnego to także wiele leśnych dróg, gdzie możecie śmiało zabierać koszyk.

Topiło i Białowieża – to natomiast miejsca, które warto odwiedzić jeżeli chcecie szukać w Puszczy Białowieskiej. Warto także zajrzeć do Teremisek, a także wyruszyć drogą Narewkowską. Możecie poszukać także grzybów w okolicach Masiewa. Nie zapominajmy też, że Hajnówka to także doskonałe miejsce na leśne wyprawy po grzyby. Pamiętajcie, że te wspaniałe przysmaki najlepiej zbierać po deszczu.

Featured Video Play Icon

Tylko piękne widoki! Podlaskie z góry cały czas zachwyca.

Przyznajmy szczerze, że takich filmów jak powyższy powstaje naprawdę dużo, jednak każdy z nich jest wyjątkowy. Nie raz możemy obejrzeć ujęcia, które już ktoś kiedyś zrobił, bo autorzy filmów wybierają najpopularniejsze podlaskie miejsca, a jednak każde takie dzieło ma w sobie „to coś”. Na pewno decyduje o tym fakt, że trudno o zrobienie dwóch takich samych zdjęć. Ujęcie to nie tylko kadr, ale też światło. Dlatego wystarczy że zmienimy porę dnia, porę roku, aktualną pogodę i mamy zupełnie inny rezultat. Najlepsze fotografie powstają o „złotej godzinie”, czyli w czasie wschodu i zachodu słońca. W powyższym przypadku, słońce nie odgrywa dużej roli. Pogoda jest słaba, ale obrazki i tak piękne.

Na filmie możemy zobaczyć takie znane obiekty jak klasztor w Supraślu, drewniana cerkiew w Puchłach, drewniana cerkiew w Trześciance, drewniana cerkiew w Michałowie, okolice Tykocina i jego centrum. Nie zabrakło także kadrów z Białegostoku. Możemy podziwiać Rynek Kościuszki, Pałac Branickich, katedrę czy operę. Dzięki dronom tego typu ujęcia bardzo się upowszechniły, lecz stanowią doskonałą dokumentację na przyszłość, a także wskazówkę dla turystów, którzy chcą odwiedzić nasz region.

Dlatego też, mimo pewnej powtarzalności i unikalności tego typy filmów – warto je nagrywać i rozpowszechniać. Zawsze mają w sobie jakąś wartość i nieustannie zachęcają innych, by przyjeżdżali do naszego regionu i oglądali wszelkie dobra jakie tutaj posiadamy. Im więcej turystów, tym więcej pieniędzy w kasach gminnych. Dlatego dla wszystkich to się opłaca.

Tak wyglądał spalony fragment Biebrzańskiego Parku Narodowego. fot. Podlaska Policja

Podlaskie lasy zagrożone pożarem. Jest bardzo sucho.

Wszyscy jeszcze pamiętamy jak ktoś celowo podpalił Biebrzański Park Narodowy i spowodował tym ogromne straty. Akcja gaśnicza trwała wtedy kilka dni. Teraz sytuacja może być podobna nie tylko tam, ale i w innym naszych dobrach. Dlatego wszyscy powinni być czujni.

Nie tylko trzeba uważać w lasach, by nie rozpalić ognia, ale też warto zwrócić uwagę na innych, czy swoim zachowaniem nie narobią szkód. Przede wszystkim trzeba pamiętać, że ogień można rozpalić na bardzo wiele sposobów. Ne trzeba do tego ani zapałek ani zapalniczki. Wystarczy iskra albo kawałek szkła. Ta pierwsza może się pojawić, gdy ktoś postanowi wyrzucić papierosa. Nawet jeżeli uzna, że go zagasił i wyrzuci do śmietnika. Dlatego palacze nie powinni się do lasu nawet zbliżać.

Podobnie osoby ze szklanymi butelkami. Jest wielu amatorów piwa w plenerze i nie byłoby nic w tym złego, gdyby nie zostawiali po sobie śmieci. Butelka pozostawiona na leśnej polanie może doprowadzić do katastrofy. Wystarczy, że promienie słoneczne wystarczająco długo będą w nią świeciły. Pamiętajmy też, że zaszkodzić mogą również wyrzucający śmieci do lasu. Nie dość, że brudasy zanieczyszczają środowisko, to jeszcze odpadki mogą posłużyć za podpałkę – podobnie jak butelka.

Dlatego też nie utrudniajcie pracy tym, którzy będą pilnować lasów przed pożarem. Jeżeli możecie – idźcie na plażę lub do parku. A jak już koniecznie chcecie do lasu, to nie zabierajcie ze sobą niczego, co może nawet dać cień ryzyka zapłonu.

Featured Video Play Icon

Dąb Dunin ma 400 lat. Dumnie rośnie w gminie Narew.

Gmina Narew kojarzy się większości z otwartymi okiennicami, kolorowymi cerkwiami, wielką firmą Pronar oraz ewentualnie z drewnianym kościołem. Tymczasem na drodze ze wsi Przybudki od 400 lat stoi Dąb Dunin. Osobliwa atrakcja, która teraz ma szansę na większy rozgłos. Aczkolwiek po historiach o idiotach, co podpalali w Polsce kilkusetletnie drzewa trochę strach coś promować.

Organizacja ekologiczna „Gaja” (jedna z najstarszych w Polsce) zorganizowała konkurs na Drzewo roku. Nasz podlaski Dunin został do niego zgłoszony. Jego imię było pomysłem Janusza Korbela, jednego z twórców ruchu ekologicznego, który dał je drzewu na cześć białoruskiego poety Wincentego Dunina-Marcinkiewicza. Narew jest zamieszkała przez ludzi o narodowości Białoruskiej. Największą cechą charakterystyczną dębu jest jego pień, który pęka na połowę. Pole interpretacji w symbolice tego zjawiska jest ogromne.

Jeżeli będziecie zwiedzać Puchły, Trześciankę i Soce, to zajrzyjcie również do Przybudek, by na własne oczy zobaczyć ogrom drzewa. Warto dodać, że na Podlasiu wielkich dębów jest jeszcze więcej, a szczególnie w Puszczy Białowieskiej, ale ten jest naprawdę wyjątkowy. Jeżeli też tak uważacie, to możecie zagłosować na niego na stronie drzeworoku.pl 

 

Featured Video Play Icon

Placki ziemniaczane. Każdy robi je i przyrządza po swojemu. Jak je się robi na Podlasiu?

Najbardziej znane danie z ziemniaków to placki. Na Podlasiu można usłyszeć jeszcze o dranikach czy bulbianach. Jedni je jedzą ze śmietaną, inni z cukrem. Jeszcze inni nie mają problemu, żeby jeść i z tym i z tym. Nie brakuje też ludzi, co jedzą potrawę z kiszonymi ogórkami bądź kapustą. Niektórzy tarkują ziemniaka na małych oczkach, inni na dużych. Jedni dodają cebulę, inni już nie.

W filmie powyżej możecie zobaczyć jak placki przyrządzają Ilona i Radosław Karpiukowie z Bernackiego Mostu w gminie Narewka. Zarówno u nich, jak i w wielu innych rodzinach ziemniak w menu gra główną rolę. To składnik niezbędny w kuchni białoruskiej. To wokół niego toczyło się życie na wsi. Najpierw sadzono ziemniaki, pielono, motykowano, a późnym latem były wykopki. Przemierzając Podlasie można do dziś zauważyć wspólne wydobywanie ziemniaków. Po tak ciężkiej, fizycznej pracy, usmażony ziemniak, prosto z pola smakuje wyśmienicie!

W tym konkretnym przepisie potrzebujemy ziemniaków (8-9 sztuk) potarkowanych na małych oczkach  Użyjemy też dwie cebule, dwa jajka i dwie łyżki mąki. Nie zapomnijcie także o przyprawach! Potrzebować będziecie pieprzu. Wszystko po kolei dodajemy do miski. Gdy wymieszamy ze sobą wszystko, to lejemy na patelnię oliwę bądź nakładamy smalec. Następnie nakładamy zawartość łyżki lub nawet dwóch na patelnię i smażymy z jednej a potem drugiej strony w głębokim tłuszczu. Smacznego!

 

fot. Phil Richards / Flickr / Dworzec PKP Hajnówka

Po 17 latach wracają pociągi krajowe do Hajnówki! Bezpośrednie połączenie z Warszawą i Gdynią

13 czerwca 2021 to będzie wyjątkowa data dla Hajnówki. Jak już pisaliśmy na początku tego roku – wracają tam pociągi krajowe po 17 latach! PKP zmienia rozkład jazdy na taki, dzięki któremu zarówno z Hajnówki jak i Bielska Podlaskiego codziennie będzie można dojechać bezpośrednio do Warszawy i Gdyni.

TLK Biebrza i TLK Żubr pojadą z Hajnówki przez Bielsk Podlaski, Białystok, Białystok Starosielce, Mońki, Osowiec, Grajewo, a dalej przez Mazury do Olsztyna, Gdańska, Sopotu i Gdyni. Podróż potrwa 9 godzin, z czego pociąg będzie stać w Białymstoku i Olsztynie łącznie przez godzinę. Odjazd jest od 12:01 a przyjazd 20:58. Warto dodać, że pociąg do Hajnówki przyjedzie z Warszawy Wschodniej trasą przez południe województwa. Odjazd o 8:52. Stacje, w których się zatrzyma to Siedlce, Siemiatycze i Czeremcha. Podróż na tym odcinku potrwa 3 godziny.

Pociąg powrotny z Gdyni wyrusza o 7:12. Znów będzie łącznie stać przez godzinę w Olsztynie i Białymstoku. W Hajnówce zamelduje się o godz. 16:10. Następnie po minucie wyruszy południem do Czeremchy, Siemiatycz, Siedlec i Warszawy Wschodniej. Białostoczanie raczej nie powinni wybierać tego połączenia do Warszawy, bo TLK Żubr jedzie tam ze stolicy województwa 4 godziny, zaś TLK Biebrza 4 godziny i 14 minut z Warszawy do Białegostoku. Ceny biletów wahać będą się od 19 do 28 zł.

Przypomnijmy tylko docelowo, że pociąg z Warszawy docelowo w planach miał dojeżdżać do Białowieży. Niestety projekt wyremontowania torowiska spotkał się z odmową finansowania przez marszałka województwa – Artura Kosickiego. Warto także przypomnieć iż istnieje porozumienie pomiędzy Polską i Litwą na podstawie którego w tym roku miały pojawić się bezpośrednie połączenia kolejowe z Wilnem. Póki co nie ma nawet połączeń z Kownem, gdyż ich wycofanie jest elementem „walki” wirusem.

 

 

Featured Video Play Icon

Czy w podlaskich lasach są już grzyby? Udało się znaleźć kurki i prawdziwki!

W zasadzie tego można było się spodziewać. Lato nie bardzo chce przyjść, są tylko niektóre dni ciepłe. Jest też bardzo deszczowo. Dlatego też warunki jakie obecnie panują nieco przypominają jesień. Czy grzybom się pomyliło? Wygląda na to, że tak. Powyższy film udowadnia, że można spróbować wybrać się na „łowy” przy najbliższej okazji. Nadchodzący długi weekend ma być bardzo ciepły. Jednak w jego ostatni dzień ma padać deszcz. Jeżeli tak się stanie, to można będzie spróbować poszukać grzybów.

Jak widać na powyższym filmie udało się już znaleźć kurki, a nawet prawdziwka. Autor kanału „Kto nie ma w głowie, ten ma w nogach” może śmiało ogłaszać się pierwszym, który w 2021 roku na Podlasiu znalazł prawdziwka. Jego kopnął zaszczyt, a pozostałym grzybiarzom pozostaje inspiracja, by nie czekali do jesieni tylko wykorzystali obecne zawirowania pogodowe. Pamiętajcie, że nawet jak nic nie znajdziecie, to i tak warto chodzić po lasach – dla samego zdrowia.

Grzybki występują we wszystkich podlaskich borach – Puszczy Białowieskiej, Knyszyńskiej i Augustowskiej. Dlatego miejscówek jest do wyboru i do koloru. My polecamy najbardziej okolice Supraśla. Szczególnie drogę pomiędzy tym miastem a Czarną Białostocką, prowadzącą przez Budzisk. Warto też rozejrzeć się w okolicach Gródka w stronę granicy państwa. Grzybny urodzaj może także wystąpić w okolicach Żedni.

W Puszczy Białowieskiej natomiast dobrym miejscem do zbierania są na pewno okolice samej Białowieży oraz szlaki leśne prowadzące z Hajnówki. Można też wybrać się w strony Puszczy od północnej części – czyli w okolicach Masiewa. Jeżeli zdecydujecie się na wycieczkę kolejką wąskotorową, to idąc szlakami Topiła również powinniście znaleźć grzybki.

Jeżeli chodzi o Puszczę Augustowską, to tutaj ciekawe miejscówki są w okolicach Sejn. Najlepiej wybrać się od strony Lipska na północ aż do Rygola. Warto też przejść się lasami w okolicach Przewięzi i Studzienicznej. Grzybki powinny być też niedaleko Płaskiej. Możecie także zobaczyć okolice Gib. Powodzenia na szlaku!

Tykocin

Podlaskie na długi weekend! Plan na 5 dni zwiedzania

Przed nami długi weekend. Każdy zacznie go w innym momencie, nie każdy będzie miał wszystkie dni wolne, ale każdy z tego tekstu skorzysta. Przygotowaliśmy dla Was plan zwiedzania Podlaskiego, który można modyfikować lub wykorzystać w pełni. Zakładamy, że skończycie pracę po południu przed dniem wolnym i od razu wyruszycie do naszego regionu lub już tu jesteście na miejscu i możecie dojechać na pierwszy punkt wyprawy. Czasu jest wiele, bo zachód słońca jest dosyć późno.

Zobaczyć zachodzące słońce w Mielniku

Dla takiego widoku warto jechać do Mielnika. To właśnie tam na Górze Zamkowej można podziwiać rzekę Bug oraz ruiny dawnego kościoła, do których prowadzą charakterystyczne drewniane schody. Wszystko w połączeniu z wieczornym zachodem słońca daje niesamowity wygląd. Jeżeli przyjedziecie z Mazowsza, to możecie przedostać się do Mielnika promem z Zabuża lub klasycznie przez Sokołów Podlaski. Podlasianie najszybciej dostaną się przez Siemiatycze.

Jacek Karczmarz / Wikipedia

Po drodze do kolejnego punktu warto zahaczyć o Koterkę. Piękna cerkiew przy samej granicy zachwyci każdego.

fot. Dorota Ruminowicz / Wikipedia

Nocleg i poranek w Białowieży

Nocleg polecamy w Białowieży. Konkretnego miejsca wskazywać nie będziemy, ale stosunkowo ciepła noc skłania do tego, by nocować jak najbliżej lasu, by wieczorem pijąc herbatę nasłuchiwać odgłosów i oglądać gwiaździste niebo. Kolejnego dnia warto wybrać się do ścisłego rezerwatu z przewodnikiem (czekają gotowi w punkcie PTTK), warto też pospacerować po parku i wybrać się do rezerwatu żubrów.

Świątynie, plaża i kanał

fot. P. Jakubczyk

Po wycieczce przez Puszczę Białowieską, kolejny punkt wycieczki to Jałówka i ruiny kościoła. Wyglądają naprawdę ciekawie i warto je uwzględnić w swojej wyprawie. Szczególnie, że dzięki temu nasza trasa będzie przebiegać przez przepiękne krajobrazowo tereny. Wyjeżdżając z Białowieży wybierzmy drogę narewkowską (na poniższej mapie nie jest uwzględniona), a następnie mijając Zalew Siemianówka zajedźmy do Jałówki. Gdy już ją zwiedzimy będziemy mieli wspaniałą krajobrazowo drogę do Kruszynian. Tam koniecznie zwiedźmy meczet i mizar (cmentarz). Możecie też spróbować tatarskiego jadła. To nie koniec wycieczki tego dnia. Nocleg proponujemy w Augustowie. Teraz nad jeziorami i rzekami natura dosłownie krzyczy. Dlatego warto spędzić wieczór właśnie tam. A następnego dnia warto pokusić się o wycieczkę statkiem albo nad Rospudę albo wzdłuż Kanału Augustowskiego do sanktuarium w Studzienicznej. Alternatywnie możecie wybrać się na spacer bulwarami oraz na plażę. A jeśli macie czas to warto zrobić i jedno i drugie.

Meczet w Kruszynianach

Kanał Augustowski, fot. Dainava / Wikipedia

Twierdza, bagna i łosie

fot. P. Jakubczyk

Kolejny punkt wycieczki to wypad do Rajgrodu. Tam poszukajmy kolejnego noclegu. Miasteczko nieprzypadkowo ma taką nazwę. Znajduje się na półwyspie, który jest z 3 stron otoczony przez jezioro. Naprawdę wspaniałe miejsce do spędzenia kolejnego wieczoru. Następnego dnia wyspani ruszamy do Osowca-Twierdzy, gdzie możemy obejrzeć twierdzę, bunkry oraz przejść się kładką. Później ruszmy carskim traktem – zbaczając choćby na kładkę, gdzie można napotkać łosia. Kolejny przystanek to Strękowa Góra i tamtejszy punkt widokowy. Na koniec jedziemy wzdłuż Narwi do Tykocina, gdzie warto odwiedzić rynek, kościół (i zobaczyć znajdujące się dzieła sztuki), synagogę. Warto też spędzić czas nad rzeką. Tam też poszukajmy noclegu.

Szlachecka i drewniana Rzeczpospolita

Ostatni dzień wyprawy to dawne tereny szlacheckie. Odwiedźmy Grądy-Woniecko oraz tamtejsze wydmy, a także Łomżyński Park Krajobrazowy Doliny Narwi i miasteczko Nowogród – gdzie znajduje się wspaniały skansen, gdzie jest mnóstwo drewnianej architektury. Warto też poznać historię Stacha Konwy. Zapoznajcie się także z historią walk z 1944 roku, które upamiętnia czołg i działa artyleryjskie. W Nowogrodzie jest także plaża oraz miejsce, gdzie Narew łączy się z Pisą. Spacerując wzdłuż tej pierwszej rzeki – napotkamy dawne schrony. Były to tak zwane punkty oporu.

Wydmy w okolicach miejscowości Grądy-Woniecko

Featured Video Play Icon

Magia Podlasia rowerem. Zobaczcie ile pięknych zakątków można zwiedzić.

Podlasie i rower to dwa wdzięczne tematy, o których można rozprawiać godzinami. Szczególnie, gdy mówimy o tym – gdzie by tu pojechać w naszym pięknym regionie. To, co byłoby tematem wielu dysput pokazali na swoim filmie blogerzy „Z aparatem w plecaku”. We dwoje zwiedzili rowerem obszerny kawał województwa i pokazali naprawdę wiele. Odwiedzili Puszczę Knyszyńską, Puszczę Białowieską, a także okolice rzeki Bug.

Wycieczka zaczyna się w zasadzie w Białymstoku. Autorzy filmu trafili akurat na rekonstrukcję historyczną. Potem objechali jeszcze Pałac Branickich i Rynek Kościuszki, by następnie pojechać do Supraśla. W kolejnym dniu wyprawy uczestnicy znaleźli się nad Siemianówką. Blogerzy byli także w Białowieskim Parku Narodowym. Później pojechali przez Hajnówkę do miejscowości Nurzec-Stacja – niedaleko Siemiatycz. Ostatecznie wyprawa kończy się w Niemirowie – na trójstyku granic województw i państw.

Jeżeli znaliście te wszystkie lokalizacje, co jest bardzo prawdopodobne, to i tak warto zobaczyć film, by obejrzeć je z perspektywy kogoś, kto na Podlasiu na co dzień nie mieszka. Czasem inspiruje to do wycieczki w te same miejsca, ale odkrywając je zupełnie na nowo.

 

Featured Video Play Icon

W sam raz na wiosnę! Placki z pokrzywy po Podlasku.

Podlaska kuchnia kojarzy się przede wszystkim z ziemniakami. Babka, placki, pyzy, kartacze to główne dania zamawiane przez turystów, którzy chcą posmakować regionalnych potraw. Tymczasem nasze gospodynie lubią także eksperymenty. I tak powstały placki z pokrzywy Pani Wali ze Starego Berezowa pod Hajnówką. Przepis jest aktualny wiosną, bo wtedy najłatwiej o główny składnik.

Żeby zrobić placuszki z pokrzywy należy zalać wrzątkiem pokrzywę, by się sparzyła. Następnie kroimy cebulę i szczypior. W kolejnym kroku wbijamy jajka do miski i je ze sobą mieszamy. Gdy już mamy przygotowane składniki to zaczynamy je łączyć. Do pokrzywy wlewamy zmieszane jajka oraz wsypujemy trochę szczypioru. Dodajemy też mąkę. Następnie formujemy wszystko w jednolitą masę i smażymy na złoty kolor. Placuszki warto zjeść z jogurtem naturalnym bądź śmietaną.

Pokrzywa jest bardzo zdrowa. Można ją nie tylko jeść, ale też pić. Dobra jest choćby na krążenie. W dalszej części filmu można zobaczyć jak wygląda pokrzywa z miodem oraz nalewka z pokrzywy. Warto dodać, że roślina ta rozrzedza krew, dlatego też trzeba zachować pewien umiar. Jedno jest pewne – na pewno warto ją jeść dla zdrowia i przyjemności!

Featured Video Play Icon

Takie są kolory Podlasia. Przepiękne widoki tutaj to codzienność!

Blogerzy Travelove-travels dosyć pieczołowicie udokumentowali kolory Podlasia będąc w Krainie Otwartych Okiennic, a także w pustelni w Odrynkach. Te dwa miejsca cieszą się nieustanną popularnością odwiedzających. Zarówno wsie Trześcianka, Soce i Puchły (a także wszystkie obok) oraz skit goszczą naprawdę wiele osób. W tym roku nie powinno być inaczej, a powyższy film może być tylko zachętą by tam jechać.

Kolory Podlasia to nie jest wymysł. Malowania domów w konkretnych barwach mają swoje znaczenie. Tak jak drewnianych cerkwi. Na przykład zielonym powierza się opiekę Duchowi Świętemu. Żółty to natomiast powierzenie domu konkretnemu świętemu. Dlatego też warto pojechać na Podlasie i zapytać na miejscu komu powierzono dany dom. Dodamy tylko, że jeżeli ktoś jeszcze nie był, to może się zdziwić jak otwarci mieszkają tu ludzie. Bardzo chętnie porozmawiają nawet z obcymi.

Warto też zwrócić uwagę na przyrodę. Obecnie wszystko kwitnie, toteż kolory Podlasia występują również na łąkach, polach, drzewach i przydomowych ogrodach. Pięknie zazielenił się krajobraz. Dlatego, gdy będziecie mieli kilka dni wolnych koniecznie przyjedźcie!

Tu mieszkała Simona Kossak. Jej dom stał się zabytkiem.

Drewniana leśniczówka została wybudowana w 1935 roku w uroczysku Dziedzinka w granicach rezerwatu Białowieskiego Parku Narodowego. Z tego samego okresu pochodzi znajdująca się na działce stodoła ze spichlerzem. Najpierw w 1971 roku w leśniczówce zamieszkał fotograf dzikiej przyrody – Lech Wilczek, a po pewnym czasie, do drugiej części domu wprowadziła się prof. Simona Kossak – biolog, miłośniczka lasów i dzikiej przyrody, popularyzatorka nauki. Oboje stworzyli dom i miejsce przyjazne zwierzętom.

„Dziedzinka” dzięki swemu położeniu jest doskonałym punktem obserwacyjnym zwierząt w ich naturalnym środowisku. Dlatego też duet swoją działalnością naukową i artystyczną doprowadził do rozpropagowania unikatowych walorów przyrodniczych Puszczy Białowieskiej. A trzeba wziąć pod uwagę czas, kiedy to robili. Z dzisiejszej perspektywy może to nie być takie oczywiste, ale bardzo długo w Polsce zainteresowanie ochroną przyrody było bardzo niskie. Dlatego wkład Kossak i Wilczka jest tak wielki.

Sama Leśniczówka to oryginalna, zwarta, proporcjonalna i prosta bryła, której wyrazistym akcentem jest wydatny dach naczółkowy. Stodoła ze spichlerzem pomimo, że jest obiektem typowo gospodarczym, to swoim wyrazem nawiązuje do architektury leśniczówki. Obiekty przetrwały do dziś w niezmienionej formie, co świadczy o zachowanym walorze autentyczności. Oba budynki są nośnikiem wartości naukowych i historycznych – stanowią źródło badań nad drewnianą architekturą związaną z terenami Puszczy Białowieskiej. Ponadto, zespół budynków na uroczysku Dziedzinka posiada walor malowniczości. Zlokalizowany na płaskim terenie, otoczony lasem, wykonany z tradycyjnego, naturalnego budulca doskonale wpisuje się w puszczański krajobraz. – tłumaczy prof. Małgorzata Dajnowicz, podlaska wojewódzka konserwator zabytków.

Featured Video Play Icon

Na Podlasiu w końcu ciepłe dni. Zobacz jak zrobić Chołodok.

Po bardzo długiej, zimnej i deszczowej wiośnie w końcu można powiedzieć, że nadchodzi lato. Dni są coraz cieplejsze i wszystko wskazuje na to, że tak zostanie. Zanim nie zrobiło się jeszcze zupełnie gorąco, to już teraz warto poznać przepis na Chołodok. Prosto z pięknej wsi Budy z głębokiej Puszczy Białowieskiej. Przy okazji zobaczcie na filmie jakie to są piękne miejsca! Uwzględnijcie je koniecznie, gdy będziecie się wybierać w tamte rejony.

Przepis na Chołodok czy też Chłodnik jest z bardzo dawnych czasów. Dlatego też – jak zachwala Pani Marysia, która na filmie pokazuje jak się go robi – to samo zdrowie. Jak to wszystko zacząć? Na początku warto wyhodować własny szczypior. Musimy też przyrządzić „kwas” z ogórków. Kiedyś robiono chłodnik z kwasu chlebowego, teraz kwasi się ogórki zaś późniejszego „kwasu” się nie wylewa tylko robi się z niego chłodnik. Dlatego jeżeli chcecie zjeść przepyszny chłodnik musicie najpierw kupić ogórki i je zakwasić.

Do samego chłodnika potrzebna będzie też biała cebula, którą musimy drobno pokroić. Następnie wrzucamy ją do miski i lekko solimy. Następnie obieramy i kroimy krótkie ogórki również na małe kawałki. Dodajemy koperek, który musi być również drobno posiekany. Dodajemy też łyżeczkę cukru dla przełamania smaku. Wszystko zalewamy wcześniej przyrządzonym „kwasem” z ogórków. Najlepiej, gdy jest schłodzony. Po zalaniu wszystko mieszamy, dodajemy pieprzu i śmietany. Wszystko mieszamy i degustujemy. Warto też do chłodnika ugotować lub upiec ziemniaki. Połączenie tych dwóch smaków to prawdziwa, podlaska poezja.

 

Cerkiew św. Alekdandra Newskiego w Sokółce

Katolicy odpoczywają w majówkę, a prawosławni będą świętować Wielkanoc. Poznaj różnice w obrzędach.

Dla katolików majówka, a dla prawosławnych Święta Wielkanocne. Tak będzie w najbliższy weekend na Podlasiu, ale nie tylko. W Polsce znajduje się ponad 300 prawosławnych obiektów sakralnych. Z czego 240 to parafie. Funkcjonuje także 6 klasztorów – w tym w Supraślu, na Świętej Górze Grabarce oraz w Białymstoku. Na Białostocczyźnie znajduje się 40 proc. ze wszystkich polskich parafii prawosławnych. Tutaj też znajduje się prawie połowa wiernych. Dlatego też nigdzie indziej nie jest tak akcentowane jak na Podlasiu podwójne świętowanie. Mało kto wie, że prawosławie na ziemiach Polskich obecne jest od tysiąca lat. A dokładnie od 988 roku, kiedy miała miejsce chrystianizacji Rusi.

Książę Kijowski zdobywał kolejne ziemie i latami były kolonizowane. W 1240 roku powstała cerkiew w Mielniku, a w 1341 kolejną. Wpływ na to, że dzisiaj na Podlasiu mamy tak wielki odsetek wiernych prawosławia wynika z tego o czym pisaliśmy nie dawno. Przez nasz region przebiegała granica Królestwa Polskiego i Rusi. W okolicznych osadach mieszkali obok siebie katolicy, którzy przybywali z Mazowsza i prawosławni przybywali z Grodzieńszczyzny i Wołynia.

Świętowanie w różnych terminach Wielkanocy wynika ze stosowania różnych kalendarzy w obu religiach. Ale czy poza tym Wielkanoc katolicka od prawosławnej czym się różni? Tak jak u katolików, tak też u prawosławnych Wielkanoc jest najważniejszym świętem w kalendarzu liturgicznym. Największa różnica to nazewnictwo. Osoby prawosławne częściej na swoje najważniejsze święto mówią „Pascha”. Jest ona poprzedzona 40-dniowym okresem Wielkiego Postu, który jest bardziej rygorystyczny niż katolicki. Wierni całkowicie powstrzymują się od jedzenia mięsa czy picia alkoholu.

Różnica jest także w obchodach. Katolicy mają triduum paschalne, zaś prawosławni uczestniczą w nabożeństwach cały Wielki Tydzień. A od piątku do paschy obowiązuje bardzo ścisły post. Można jeść tylko chleb i pić wodę. W sobotę natomiast wierni spotykają się w świątyniach przed północą i uczestniczą w nabożeństwach do rana. Inaczej też wygląda koszyczek wielkanocny. Nie ma tam ani zajączków ani baranków. Są za to pisanki czy wielkanocne babki.

Jeszcze 40 dni po świętach, wierni witają się słowami Chrystos Woskres, a odpowiadają na to Woistynno Woskres. Oznacza to „Chrystus Zmartwychwstał” – „Zaiste Zmartwychwstał”.

Podlaskie się wyludnia! Nawet Białystok traci mieszkańców. Zobacz najnowsze dane.

Jest takie powiedzenie – każdy kij ma dwa końce. Dlatego to co dla jednych może być wadą – dla innych zaletą. W tym przypadku mowa tu o pewnym procesie, który będzie miał miejsce w ciągu najbliżej dekady. Wyludnianie się gmin. Zostało bowiem policzone – gdzie, ile ubędzie ludzi. Jest to dosyć ciekawa informacja dla wszystkich tych, którzy na przykład szukają świętego spokoju. Przykład Sejn i okolic tego miasteczka pokazał, że tam pandemia dotarła bardzo późno. Ogólnie – jeśli wierzyć specjalistom, to z powodu zmian klimatycznych – różnych pandemii będzie coraz więcej. Nawet minister zdrowia pokusił się o stwierdzenie, że „powrót do normalności” nigdy już nie nastąpi – w tym właśnie kontekście. Dlatego też jeżeli nie zamierzacie całe życie spędzić w maseczce, to raczej rozważajcie wyprowadzkę z dużych miast. Tak robi coraz więcej osób. Dane GUS wskazują jasno – wyludnia się Białystok, a zaludniają się wszystkie gminy dookoła (oprócz gminy Zabłudów). W Podlaskiem są też jednak małe gminy, które się mocno wyludniają.

Zgodnie z danymi GUS najbardziej wyludniające się miejsce w Polsce w przeciągu najbliżej dekady to będzie Hel. Dlatego jeżeli marzycie o mieszkaniu nad morzem – to właśnie tam poza sezonem turystycznym będzie spokój największy. Jeżeli jednak nie lubicie turystów albo ogólnie tłumów, to koniecznie wybierzcie Podlaskie. Dubicze Cerkiewne w ciągu dekady stracą 17,1 proc. swoich obecnych mieszkańców, Milejczyce – 16 proc., Orla – 14,6 proc., Czyże – 13,3 proc., Nurzec-Stacja – 12,9 proc., Grodzisk – 12,5 proc., Czeremcha – 12,1 proc., Szudziałowo – 11,3 proc.

Zestawiając to z danymi z reszty Polski – nigdzie nie będzie się tak wyludniać jak w Podlaskiem. Trochę mniej ubędzie ludzi w Lubelskiem oraz na Warmii i Mazurach. Dlatego jeżeli te dane napawają Was optymizmem, a nie pesymizmem, to możecie już planować zamieszkanie właśnie w tych gminach.

Featured Video Play Icon

Tylko przepiękne widoki! Tak wygląda Wschodnie Podlasie z góry. Zobacz dokument.

Kanał Planete+ wyemitował na swojej antenie dokument „Polska z góry – Wschodnie Podlasie”. Jak sam tytuł wskazuje – ujęcia są z góry. Zarówno architektura jak i przyroda z tej perspektywy prezentują się wspaniale. Można dowiedzieć się także o historii naszego regionu. Takie coś przyjemnie się ogląda! Możemy zobaczyć między innymi Siemianówkę, Supraśl, Kruszyniany czy Białowieżę. Pokazany jest także Białystok.

Warto też zauważyć, że w ostatnich latach Podlaskie zaczyna być coraz to większe rekordy popularności. Wyszło to przede wszystkim w tamtym roku, gdy wiele osób zrezygnowało z wyjazdu za granicę. W tym roku w nadchodzące wolne dni może być podobnie. Białowieża, Kruszyniany, Siemianówka, a także Supraśl czy kraina otwartych okiennic – Trześcianka, Puchły i Soce to zauważalnie w ostatnim czasie miejsca, gdzie przyjeżdża coraz więcej ludzi.

Bardzo dużo turystów można także spotkać w podlaskich Puszczach – Białowieskiej, Knyszyńskiej i Augustowskiej. Nieustanna atmosfera zamknięcia spowodowała, że ludzie zaczęli szukać aktywności z dala od dużych skupisk ludzi, a blisko natury.