Featured Video Play Icon

Kolejny pożar w Puszczy Białowieskiej. Trzeba działać natychmiast!

Jeżeli będziemy się tylko przyglądać, to niedługo Puszcza Białowieska może zostać tylko wspomnieniem. Tym razem w miejscowości Świnoroje w gminie Narewka spalił się hektar lasu. To północna część najstarszego kompleksu leśnego w Europie. Jeżeli nasza Puszcza przetrwa bez szwanku (wielkiego pożaru) tego lata, to będzie to ogromne szczęście. Po takich upałach, kompleks leśny zacznie być suchy jak wiór. Wystarczy iskra by doszło do ogromnej tragedii. Zdecydowanie na już potrzebna jest kompleksowa inwestycja w gospodarkę wodną tego miejsca.

Co ciekawe, w pobliżu znajduje się zupełnie bezużyteczny Zalew Siemianówka. Można by było latem na szybko nawodnić najbardziej ryzykowne, potencjalne punkty zapalne w Puszczy Białowieskiej. Stworzenie kompleksowej retencji na jej terenie zdecydowanie by pomogło na lata. Trzeba jednak działać szybko. Skoro udało się z budową zapory na granicy w ekspresowym tempie, tak też można i z tą inwestycją. Jeżeli zadajecie sobie pytanie – skąd nad to wziąć pieniądze to odpowiadamy – Lasy Państwowe dzięki gospodarce leśnej na kasie śpią. Trzeba też przyznać, że statystyki ogólnokrajowe pod katem inwestycji w małą retencję lasów są imponujące. Tylko w nadleśnictwach: Bielsk, Czarna Białostocka, Maskulińskie, Rudka i Żednia wybudowano 259 obiektów: zbiorniki retencyjne, groble, progi, zastawki, bystrotoki, brody i mnichy. Jak to wygląda w Puszczy Białowieskiej? Niestety trudno znaleźć jakieś obiecujące konkrety. Nadleśnictwa się specjalnie nie chwalą.

W najstarszym lesie Europy oprócz Parku Narodowego i jego rezerwatów działają trzy nadleśnictwa: Białowieża, Browsk, Hajnówka. Problem w tym, że w latach 2010 – 2020 nadleśnictwa w Puszczy Białowieskiej wykazywały zysk, który istniał tylko na papierze. W 2019 r. Lasy Państwowe musiały do nich dopłacić rekordową sumę 37 mln zł. Postulaty o tym by cała Puszcza była Parkiem Narodowym nie wzięły się znikąd. Generalnie rzecz biorąc Puszcza Białowieska potrzebuje tsunami w administracji. Obecnie zarządzają nią łącznie 4 różne podmioty.

Obecnie trwa projekt adaptacji lasów i leśnictwa do zmian klimatu pod nazwą „mała retencja oraz przeciwdziałanie erozji wodnej na terenach nizinnych”. Nadleśnictwo Browsk w jego ramach, dwa lata temu zapowiadało modernizację dwóch istniejących zbiorników (o poj. 72 tys m3). Szczerze powiedziawszy, nawet nie sprawdzając jak z realizacją już widać jak blado to wygląda w zestawieniu z 259 obiektami białostockich nadleśnictw.

Jeszcze w 2015 roku Nadleśnictwo Hajnówka pisało o braku wody w rzece Łutownia (lewy dopływ Narewki) oraz o tym, że… czekają na deszcz. Czy przez te 7 lat coś się zmieniło? Czy dalej czekają? Na stronach Nadleśnictwa żadnej innej informacji o tym miejscu nie znaleźliśmy. Jedynie z filmów na YouTube możemy dowiedzieć się że woda powróciła. Sami możecie jednak zobaczyć, że film został nagrany w kwietniu ubiegłego roku. Jak na porę roku ilość wody nie wygląda zbyt imponująco. Można w ciemno zgadywać, że żadnej retencji (oprócz tej zrobionej przez bobry) tam nie ma. Jeżeli chodzi o Nadleśnictwo Białowieża, to żadnych informacji o retencji nie znaleźliśmy.

Dlatego też pozwalamy sobie postawić hipotezę iż Puszcza Białowieska potrzebuje wielkich rewolucji. Nie tylko zlikwidowania trzech nadleśnictw, zlikwidowania niepotrzebnych etatów, ale też restrukturyzacji, finansowych planów naprawczych i przede wszystkim gigantycznych i natychmiastowych inwestycji w retencję. Woda w lesie musi być zatrzymana. Ochrona przeciwpożarowa jest ważna, ale to zdecydowanie za mało. Jeżeli będziemy się tylko przyglądać, to niedługo zobaczymy jak wypala się nasze cudowne dziedzictwo, najstarszy las Europy. Kolejny pożar w tak krótkim czasie to już nawet nie ostrzeżenie, to głośno wyjący alarm.

Pożar w Puszczy Białowieskiej! Płonęły hektary rezerwatu!

Kiedy płonął Biebrzański Park Narodowy, to przez pierwsze dni, oprócz ówczesnej dyrekcji parku, a także mieszkańców z okolic nikogo to zbyt nie interesowało. Można by rzec, że dopiero po kilku dobach walki z żywiołem zaczęto walczyć z pożarem naprawdę na poważnie. Żeby nie było – to absolutnie nie wina strażaków. Oni akurat walczyli jak mogli. Problem w tym, że nie bardzo mieli czym, by ugasić gigantyczny pożar, rozdmuchiwany przez wiatr na wielkim obszarze. Decydenci zaś nie przeznaczali dodatkowych środków na ugaszenie pożaru.

Gdy udało się go ugasić, to w jednym z tekstów napisaliśmy, że nie będzie to ostatni taki pożar. Na Podlasiu panowała od 3 lat permanentna susza. Przypomnijmy, że był to rok 2020. Obecnie sytuacja hydrologiczna nie jest najgorsza, ale nie jest też specjalnie dobra. Upalne lato natomiast spowoduje, że będzie w najbliższym czasie tylko gorzej. Pierwsze tego symptomy miały miejsce w czwartek, 23 czerwca. W Puszczy Białowieskiej wybuchł pożar. Spłonęły 4 hektary Rezerwatu Starzyna. Jest on położony przy samej granicy z Białorusią, na terenie gmin Hajnówka i Dubicze Cerkiewne. Łączny jego obszar wynosi 370 hektarów.

Rezerwat jest domem licznych ssaków – żubrów, jeleni, łosi, saren, dzików, a także rysi i wilków. Do tego można tam napotkać ptaka głuszca. Bardzo cenne przyrodniczo są również stare drzewa w tym miejscu. Warto dodać, że oprócz nich jest tam 300 gatunków roślin. To wszystko było narażone na bezpowrotną utratę. Jakikolwiek ogień w tym miejscu może spowodować gigantyczne straty. Niedaleko rezerwatu znajduje się turystyczna miejscowość Topiło.

Tym razem udało się szybko ugasić pożar, bo tak jak wspominaliśmy jest nie najgorsza sytuacja hydrologiczna i służby zareagowały bardzo sprawnie. Ale im będzie bardziej sucho wraz z postępującym latem, tym większe straty będą w Puszczy Białowieskiej, gdy ponownie dojdzie tam do pożaru. Tymczasem w naszym regionie nadal ten problem jest bagatelizowany. Oczywiście nikt nie ma kontroli nad pogodą, ale od lat mówi się o tym, by w Puszczy Białowieskiej zatrzymywać jak najwięcej wody. Co nieco w tej kwestii uczyniono, ale nadal jest to kropla w morzu potrzeb.

Featured Video Play Icon

Chcecie zwiedzać Podlaskie, ale nie wiecie co dokładnie? Ten film Wam pomoże.

Podlaskie jest piękne i różnorodne. Na jego pełne zwiedzanie potrzeba by było tygodnia. Nie każdy jednak ma tyle czasu i nie każdy chce aż tak dokładnie przeczesywać region. Dlatego wiele osób skupia się tylko na najważniejszych atrakcjach. Z naszej perspektywy – wszystkie są tak samo ważne, dlatego warto przekazać pałeczkę komuś z zewnątrz. Wtedy wszystko nabiera innej perspektywy.

Tak też jest w powyższym filmie. Autorzy zaproponowali zwiedzanie Mielnika nad piękną rzeką Bug, a także pobliskiej Koterki. Do tego mamy Skit w Odrynkach, kładkę w Śliwnie, a także tatarskie Kruszyniany. Jeżeli chodzi o przygraniczną Koterkę oraz Kruszyniany, to te miejsca póki co nie są dostępne. Ze względu na kryzys na granicy były nieczynne do czasu budowy specjalnej zapory. Inwestycja jest już prawie ukończona, więc ruch przy granicy może wrócić 1 lipca. Dlatego od tego dnia bez przeszkód zajedziecie do podlaskich Tatarów. Inaczej będzie prawdopodobnie z Koterką. Świątynia stoi przy samej granicy, a od 1 lipca będzie obowiązywać zakaz zbliżania się do niej na 200 metrów. Zatem cerkiew podziwiać będzie można prawdopodobnie jedynie z oddali.

Jeżeli chodzi o Śliwno, to przypominamy że druga część kładki, należy do Gminy Sokoły, której wójt nic sobie od lat nie robi z remontu. Dlatego to co stoi w Waniewie to już nie kładka, ale jej ruiny. Dlatego korzystać można tylko z inwestycji od strony Śliwna. Tak jak przeprawa przez zerwany most w Kruszewie już nie funkcjonuje, tak przez wójta Sokołów nie można też się dostać na drugą stronę Narwi w Waniewie. Jedyna opcja to miejscowość Baciuty. Tam jest most samochodowy.

Żadnych problemów nie ma ze zwiedzaniem Mielnika i Odrynek. Te pierwsze miasteczko oferuje wieże widokowe, ruiny i kopalnię kredy. Ta druga to wieś z prawosławną pustelnią, która znajduje się na wyspie pośród bagien. Niezależnie od okoliczności, zachęcamy do objechania wszystkich propozycji z filmu.

Featured Video Play Icon

Podlaskie cały czas zachwyca. Ten film o tym przypomina.

Ostatnie lata sprawiły, że turystyka w Podlaskiem trochę przygasła, ale na szczęście całkowicie nie wymarła. Teraz sytuacja nieco się uspakaja, aczkolwiek ludzie niechętnie wydają pieniądze na wyjazdy, gdy nastąpił diametralny wzrost za wszystkie rachunki i kredyty. Mimo wszystko wybór naszego regionu na przyjazd nie będzie tak kosztowny jak wycieczka w góry czy nad morze. Podlaskie oferuje mnóstwo innych, lepszych doznań.

Możemy sobie o tym przypomnieć z powyższego filmu. Zobaczymy na nim tatarski meczet w Bohonikach, cerkwie w Puchłach, Narwi i Trześciance. Do tego między innymi podziwiać możemy też Hajnówkę czy Białystok. Najlepsze w tych wszystkich miejscach jest to, że można je zwiedzać nie tylko samochodem, ale także rowerem. W regionie mamy mnóstwo dróg rowerowych oraz takich wiejskich, lokalnych, gdzie jazda obok kierowców nie powoduje zagrożenia życia i zdrowia – jak na drogach wojewódzkich, nie mówiąc już o krajowych.

Przy okazji odkrywając nasz region, przypomnieć sobie można o wielokulturowości. A to nie jest takie zupełnie puste hasło. Rzeczpospolita Obojga Narodów miała powierzchnię miliona kilometrów kwadratowych. Sięgała swoimi granicami aż po Smoleńsk, Rygę i Kijów. Nie byłoby to możliwe, gdyby nie koegzystowanie wielu kultur razem ze sobą. Dziś Podlaskie jest zaledwie wspomnieniem po tamtych czasach. I podczas jego zwiedzania warto o tej historii pamiętać.

To już pewne! Będzie można jechać do Białowieży i Kruszynian!

Nie będziemy się rozpisywać dlaczego obecnie nie można jechać ani do turystycznej Białowieży, ani także do tatarskich Kruszynian, ale od razu przejdziemy do sedna. Jest już potwierdzone że zakaz, który obecnie obowiązuje nie zostanie przedłużony po 30 czerwca. Oznacza to właściwie jedno. Można już rezerwować pobyt w Puszczy Białowieskiej i Puszczy Knyszyńskiej. Zniesienie zakazu oznacza, że zapora na granicy rzeczywiście zostanie zbudowana na czas. Już teraz wiadomo, że próby nielegalnego przekroczenia granicy Białorusi z Polską w ostatnim czasie zmalały. Warto pamiętać, że w nowej sytuacji nie będzie można zbliżać się do granicy na odległość 200 metrów.

Przy okazji przypominamy dwa teksty, dzięki którym przybliżone zostaną Wam miejsca o których mowa.

Puszcza Białowieska na weekend. 15 najlepszych atrakcji Białowieży i jej okolic.

Wołano za nimi Lipki, Muślimy. Są z nami od kilkuset lat

Nie zapominajmy, że Białowieża i Kruszyniany to tylko dwa najbardziej znane miejsca, które zostały objęte zakazem wjazdu z powodu sytuacji na granicy. Oprócz nich jest mnóstwo innych miejscówek, które warto odwiedzić na granicy. To choćby Jałówka, Krynki, Niemirów czy Nowy Dwór. Trudno przewidzieć sytuację na świecie, ale jedno jest pewne – dopóki można wjeżdżać, trzeba korzystać. Także pamiętajcie – zakaz zostanie zniesiony 1 lipca.

Dolina Świsłoczy. Przepiękne miejsce, które trzeba jeszcze kiedyś zobaczyć!

Featured Video Play Icon

Atrakcje dla dzieci na Podlasiu. Gdzie można zabrać pociechę?

Tak naprawdę dzieciństwo polega na tym, by Dzień Dziecka trwał cały rok i o tym należy pamiętać. A że 1 czerwca to zawsze okazja, by o tym przypominać, to także postanowiliśmy Wam pokazać, gdzie na Podlasiu znajdują się ciekawe atrakcje, na których fantastycznie możecie spędzić czas ze swoimi pociechami.

Plac Zabaw, ZOO, rezerwat

Jedną z pierwszych propozycji jest Plac Zabaw w Parku Konstytucji 3 Maja w Białymstoku. Jeżeli Wasze pociechy są już na tyle duże, że mogą dużo chodzić, to warto je zabrać na wycieczkę do pobliskiego ZOO, a także powędrować leśnymi ścieżkami Lasu Zwierzynieckiego, który jest przepięknym rezerwatem przyrody o każdej porze roku. Warto przypomnieć, że od kilku lat ogród zoologiczny nie przypomina tej nędzy, która była kiedyś. Teraz oprócz spaceru dookoła można wejść także do środka. Największą, ale nie jedyną atrakcją jest niedźwiedź.

Kolejka wąskotorowa w Hajnówce

Kolejną atrakcją, jaką możecie zafundować swoim dzieciom jest przejażdżka kolejką wąskotorową z Hajnówki do miejscowości Topiło. Sam przejazd jest już wyjątkową atrakcją, dzięki której i Wy sami i także Wasze dzieci poznają historię maszyn, które dawniej służyły do transportu drewna w Puszczy Białowieskiej. Teraz kolejki to wyłącznie atrakcja turystyczna.Warto dodać, że w samej miejscowości Topiło jest dużo przestrzeni do spacerów.

Park Kulturowy Milewszczyzna

fot. milewszczyzna.pl

Park Kulturowy Milewszczyzna i tamtejsze średniowieczne grodzisko to kolejna atrakcja, gdzie możecie wybrać się z dziećmi. Można tam nie tylko poznać historię, ale także czegoś praktycznego się nauczyć. A konkretnie jest możliwość wzięcia udziału w warsztatach z tkania, tworzenia bransoletek i zakładek do książek, budowania grodów i lepienia garnków. Ciekawą opcją – jeżeli macie czas – jest możliwość przenocowania w wiatraku.

Park Dinozaurów

Następną atrakcją jest Park Dinozaurów w Nadawkach pod Jurowcami w gminie Wasilków. Zupełnie po sąsiedzku znajduje się także tak zwane Muzeum Wsi, gdzie Wasze pociechy po zabawie w prehistorycznym ogrodzie będą mogły zobaczyć jak się żyło między innymi w XIX wieku. Dlatego możecie zabrać pociechy na wyjątkową wycieczkę od prehistorii prawie że do historii przedwojennej.

Epi-Centrum Nauki

Ostatnią atrakcją, którą chcemy zaproponować jest wycieczka do Epi-Centrum Nauki na Stadionie Miejskim w Białymstoku. Z atrakcji dla dzieci – są tam 2 odrębne strefy. Pierwsza z nich to Strefa Małego Odkrywcy – kolorowa przestrzeń edukacyjna. Miejsce to przeznaczone jest przede wszystkim dla dzieci w wieku od 3 do 10 lat, czyli przedszkolaków i uczniów młodszych klas szkoły podstawowej.

Druga strefa to Wystawa Główna. Czyli uniwersalna przestrzeń poznawcza, w której każdy, bez względu na wiek, znajdzie coś dla siebie: mali i duzi, dzieci i dorośli, uczniowie i nauczyciele. Wystawa Główna obejmuje powierzchnię 2 670 m2, czyli tyle, ile 50 klas szkolnych. Na jej terenie znajduje się niemal 100 stanowisk doświadczalnych. Nie ma tam ustalonych tras zwiedzania, dzięki czemu każdy może samodzielnie decydować, jaką ścieżką i w jakim tempie będzie się poruszał. Znajdziecie tam stanowiska z dziedzin takich jak: optyka, transport, telekomunikacja, medycyna, automatyka, robotyka, mechanika oraz wiele innych.

Wakacje w Kruszynianach i Białowieży będą możliwe? Brakuje połowy zapory na granicy.

Przygraniczne miejscowości turystyczne – Białowieża i Kruszyniany od kilku lat mają gigantyczny problem z prowadzeniem biznesu. W tej drugiej miejscowości w 2018 roku wybuchł potężny pożar, w 2020 roku gdy można było w pełni stanąć na nogi, to wybuchła epidemia i niemożliwe było przyjmowanie turystów. W kolejnych latach białoruski dyktator zgotował kryzys na granicy z Polską. W efekcie podjęto decyzję o wprowadzeniu stanu wyjątkowego, który uniemożliwił wjazdu osobom postronnym na tereny przygraniczne. Gdy stan wyjątkowy się zakończył – zgodnie z wymaganiami Konstytucji, to parlament uchwalił ustawę wprowadzającą quasi-stan wyjątkowy, który trwa do teraz. Miał obowiązywać do 1 marca 2022 roku, następnie przedłużono go do 30 czerwca. Przez ten cały czas Białowieża i Kruszyniany muszą funkcjonować bez turystów.

Skoro raz przedłużono obecny stan, to wiele osób zadaje sobie pytanie czy nie będzie przedłużony ponownie. Pewne jest, że determinuje to proces powstawania zapory. Obecnie zbudowano już 90 km. Całość ma mieć 186 km. Jak widać brakuje połowy. Czy w ciągu miesiąca powstanie reszta? Inwestorem jest Straż Graniczna, która utrzymuje że wszystko przebiega zgodnie z planem i zapora powstanie na czas. Niestety samo zapewnienie to za mało. Bez twardych gwarancji – obie miejscowości zaczną przyjmować turystów dopiero wtedy, gdy wjazd będzie oficjalnie otwarty.

Czyli pierwsze, ewentualne rezerwacje, zapewne pojawią się w okolicach końca czerwca. Białowieskie hotele (i wiele innych w regionie) mają jeszcze problem dodatkowy. Otóż obecnie w Podlaskiem sporo miejsc noclegowych zajmują policjanci z innych części kraju. Funkcjonariusze czekają „w pogotowiu” jakby znów białoruski dyktator zgotował jakieś okrutne przedstawienie z afrykańskimi imigrantami w roli głównej.

Teoretycznie właściciele obiektów noclegowych powinni być zadowoleni, lecz niestety nie wiedzą ile czasu dokładnie będą gościć policjantów. Dlatego w pewnym momencie nastanie czas, gdy funkcjonariusze wyjadą i zrobią to z dnia na dzień. Właściciele obiektów będą mieli puste pokoje, których wcześniej nie będą mogli wystawić do rezerwacji. Śmiało można stwierdzić, że jeżeli nic się więcej nie wydarzy, to dopiero w 2023 w Podlaskiem zacznie wracać wszystko do normy. Bo to nie jest tak, że obecna sytuacja dokucza tylko dwóm miejscowościom. To całe łańcuchy przedsiębiorstw związanych i powiązanych z turystyką dostają w kość, a tych strat już niestety nie da się odrobić.

Featured Video Play Icon

W Podlaskiem jest 40 miast. Od ponad 20 lat skupiamy się tylko na 3.

Województwo Podlaskie istnieje od 1999 roku jako zlepek dawnych województw: łomżyńskiego, suwalskiego i białostockiego. Ze „starych” terenów odebrano naszemu regionowi Olecko i Gołdap. Niedługo stuknie 25 lat jak doszło do tych zmian. Dlatego też, chcielibyśmy rozpocząć dyskusję nad tym, czy urzędnicy nie powinni zmienić utartych schematów myślenia o naszym naszym województwie.

Do refleksji skłonił nas jeden z artykułów w lokalnej prasie, gdzie wymienia się propozycję, by Bielsk Podlaski był miejscem, w którym powstanie nowa jednostka Wojsk Obrony Terytorialnej. Nie wchodząc w szczegóły na ten temat zasadności, chcielibyśmy poruszyć inny – podobny temat. A mianowicie czy rozwój naszego regionu powinien odbywać się wyłącznie o Białystok, Łomżę i Suwałki? Co tak naprawdę dzieje się od niedawna, bo na początku kasa płynęła wielkim strumieniem tylko do stolicy województwa, a Łomży i Suwałkom kapało. W ostatnich latach zaczęło też kapać pozostałym miastom powiatowym. Bielsk czy Hajnówka zyskały lepsze połączenia kolejowe. Z Siemiatyczami jest taki problem, że stacja znajduje się daleko od miasta. Drogowo też się polepszyło. Po latach wyremontowano drogę Białystok – Wojszki, która tylko w połowie miała nawierzchnię, a która jest alternatywą dla krajowej 19. Lepiej jedzie się także z Białegostoku do Łap, ale nie tylko. Nowa droga prowadzi choćby z Sokółki do Dąbrowy Białostockiej i Lipska.

Infrastruktura to jedno. Kolejna sprawa to instytucje. Jednym z takich przykładów jest właśnie Wojsko Obrony Terytorialnej. Podlaska brygada swoją siedzibę ma w Białymstoku w Wojskowej Komendzie Uzupełnień. Dodajmy, że WOT to nowy rodzaj sił zbrojnych i jest cały czas „w trakcie organizacji”, przez co podlega Ministerstwu Obrony Narodowej, zaś pozostałe rodzaje są częścią Sztabu Generalnego Wojska Polskiego. Nie będziemy wchodzić w dywagacje czy potrzebna jest kolejna brygada, ale fakt że jakaś powinna na stałe funkcjonować bliżej granicy jest oczywisty. Tylko problem jest taki, że z Białegostoku łatwiej dojechać do większości punktów granicznych niż choćby z Bielska. Dlatego wracamy do problemy infrastruktury.

Jeżeli chcielibyśmy, by Siemiatycze, Bielsk czy Hajnówka zaczęły jeszcze lepiej się rozwijać – co jest w interesie całego województwa, to powinniśmy zacząć od infrastruktury. Nie możemy patrzeć na komunikację przez pryzmat „z Białegostoku” i „do Białegostoku”. Równie ważne są drogi lokalne. Na przykład Siemiatycze – Hajnówka – Siemianówka – Michałowo – Gródek – Krynki – Sokółka. Przejechanie tej trasy samochodem to obecnie katorga. To trasa, która wynosi 160 km. Krajową 19 jest krócej o 20 km, ale tu nie chodzi o to by było szybciej, ale żeby mieszkańcy przygranicznych miejscowości mogli w dogodnych warunkach przemieszczać się bez potrzeby zasilania „dziewiętnastki”.

Wracając jeszcze do instytucji. To problem znany od lat, z którym nikt, nic nie robi. Otóż ustawy o samorządzie gminnym, samorządzie powiatowym i samorządzie wojewódzkim nakładają na gminy, powiaty i województwa bliźniacze zadania. I tak w Białymstoku funkcjonuje miejski Białostocki Teatr Lalek i wojewódzki Teatr Dramatyczny. Opera jest w Białymstoku tak jak i filharmonia. W ogóle Urząd Marszałkowski czy Starostwo Powiatowe tak naprawdę nie powinny funkcjonować Białymstoku. Ten pierwszy z racji tego, że musi zajmować się całym województwem, zaś Białystok, Łomżę czy Suwałki powinien pozostawić włodarzom miast. Kuriozalne jest też, że Starostwo Powiatowe obsługuje mieszkańców powiatu białostockiego mając siedzibę w Białymstoku, gdy miasto jest odrębnym (innym powiatem) niż powiat białostocki.

Przykłady instytucji skupionych w jednym miejscu można mnożyć. Po prawie 25 latach wiemy już jaki jest koszt tego, że nie było połączeń kolejowych, drogi były fatalne, a większość instytucji skupionych jest w Białymstoku, Łomży i Suwałkach. Podlaskie miasta się wyludniają. A jakby ktoś nie wiedział, to łącznie w regionie jest ich 40. My przez ostatnie lata skupiliśmy się wyłącznie na jednym, a później na 3.

Featured Video Play Icon

To ostatnia część Tryptyku. Podlaskie miejsca są przepiękne i wyjątkowe.

Białystok, Grabarka, Kruszyniany i wiele pomniejszych miejsc Podlasia zostało uwidocznione w ostatniej części Tryptyku Podlaskiego. Wszystkie trzy prezentują wyjątkowość naszego regionu pod różnymi względami. Pierwszy pokazywał magię Puszczy Białowieskiej, drugi podlaskich rzek, a trzeci pokazuje miejsca. Warto zobaczyć każdy film osobno. Szczególny klimat daje również muzyka. Przypomnijmy, że realizacją filmu zajęli się Paweł Jankowski i Zdzisław Folga, autorzy jednego z najlepszych filmów artystyczno-przyrodniczych Cząstka Podlasia. Muzykę do Tryptyka skomponował znany, podlaski twórca Marek Kubik.

Wracając do ostatniej części, film zaczyna się od pokazania krajobrazów, które dla wielu osób mogą być nieznajome. Jednak wprawne oko dostrzeże, że te wszystkie polne czy leśne drogi znajdują się w pobliżu znanych atrakcji. W kolejnych kadrach możemy zauważyć znany już bardzo Pałac Branickich w Białymstoku. Kolejne ujęcia to Święta Góra Grabarka wraz z charakterystycznymi krzyżami, które zostały przyniesione tam przez wiernych.

Następne ujęcia pochodzą z Tykocina i Krainy Otwartych Okiennic czy też pustelni w Odrynkach. Załapała się też przygraniczna cerkiew w Koterce czy meczet w Kruszynianach. Te wszystkie miejsca warto odwiedzić. Każde z nich nie tylko jest wyjątkowe poprzez swoją architekturę, ale też ze względu na swoje położenie.

Featured Video Play Icon

Co zwiedzać na Podlasiu? Ten film dobrze to pokazuje.

Jeżeli chcielibyście kompleksowo zwiedzić Podlasie, ale nie wiecie jak się za to zabrać, to ten film z pewnością Wam pomoże. Można tu bowiem w telegraficznym skrócie obejrzeć wiele atrakcji, które czekają na turystów. Zobaczymy kładki ze Śliwna, Kanał Augustowski, Krainę Otwartych Okiennic, Tykocin czy Białystok.

Film został stworzony przez twórców kanału YouTube – „kciukiEM”. Możemy obejrzeć tutaj miks ujęć z podróży po naszym województwie połączonych ze zdjęciami potraw i samych wycieczkowiczów. Film zaczyna się od odwiedzin Tykocina. Drugą miejscówką są pobliskie kładki ze Śliwna, wraz z platformami do przepraw po Narwi. Kolejne ujęcia pokazują nam wycieczkę po Kanale Augustowskim, a także zwiedzanie Krainy Otwartych Okiennic. Warto zaznaczyć, że to nie są już pobliskie punkty jak dwa pierwsze. Tak naprawdę do cała kolejność nie jest do końca ekonomiczna z punktu widzenia podróży, dlatego na koniec wymienimy kolejność taką, by przejechać kilometrów jak najmniej.

Kolejne dwa punkty, które zostały odwiedzone to Białystok i Kruszyniany. Przypomnijmy, że obecnie przyjazd do tej drugiej miejscowości nie jest możliwy. Rząd zamknął ten teren dla przyjezdnych ze względu na budowę zapory na granicy z Białorusią. Planowany termin otwarcia to 1 lipca 2022, ale przypomnijmy, że wjazd miał być możliwy już w marcu, ale termin zamknięcia został przedłużony do końca czerwca. Jeżeli planujecie przyjazd w wakacje, to możliwe, że Kruszyniany znów będą otwarte dla turystów.

Najbardziej ekonomiczna kolejność to Tykocin – Kanał Augustowski – Kruszyniany – Kraina Otwartych Okiennic – Białystok – Śliwno.

Featured Video Play Icon

Tryptyk Podlaski. Cała magia Puszczy Białowieskiej skondensowana w jednym filmie.

Na YouTube ukazał się mini serial dokumentalny „Tryptyk Podlaski”. Będzie w nim można podziwiać nasz przepiękny region. W pierwszej odsłonie Tryptyku Podlaskiego oprócz zobaczenia klasycznych atrakcji oferowanych w Białowieży, widz razem z autorami zapuści się również w bardziej tajemnicze i pierwotne miejsca Puszczy Białowieskiej.

Na filmie możemy zobaczyć wycieczkę po Białowieskim Parku Narodowym, przejażdżkę kolejką wąskotorową do Topiła, a także najbardziej chroniony rezerwat Puszczy Białowieskiej. Nie zabrakło też żubrów, ale zostało też pokazane, że w Puszczy Białowieskiej są także inne zwierzęta: jelenie, łosie, a także takie ptaki jak sowy, dzięcioły czy orły. Trzyminutowe dzieło ukazuje cały teren jako idylliczne miejsce, pełne spokoju i ciszy.

Realizacją filmu zajęli się Paweł Jankowski i Zdzisław Folga, autorzy jednego z najlepszych filmów artystyczno-przyrodniczych Cząstka Podlasia. Muzykę do Tryptyka skomponował znany, podlaski twórca Marek Kubik. Można by tylko rzec, że szkoda że takie to krótkie.

Trześcianka to piękne malownicze tereny Krainy Otwartych Okiennic.

Gdzie pojechać rowerem, żeby wrócić pociągiem? Oto 4 trasy dla Was.

Suwalszczyzna będzie trudniej dostępna dla rowerzystów. Koleje postanowiły od 19 kwietnia do 2 maja przeprowadzać remont torów. Trasa Białystok – Suwałki będzie funkcjonować jako miks połączeń kolejowych i autobusów zastępczych. Dlatego jeżeli planowaliście objeżdżać Augustów, Wigry czy całą Suwalszczyznę rowerem, to sprawdźcie dokładnie czy w danym połączeniu będzie można jednoślad w ogóle zabrać.

Prace będą prowadzone wyłącznie w dni robocze etapami, na różnych odcinkach. W tym czasie wstrzymywane będą połączenia pociągów POLREGIO. Jeżeli jednak bardzo chcecie rowerować po Suwalszczyźnie, to możecie do niej dojechać również innymi sposobami. Na przykład z Ełku. Do Suwałk możecie dojechać bocznymi drogami. Trasa wyniesie 60 km. Do Augustowa z Ełku bocznymi drogami trasa wyniesie 55 km. Jeszcze lepszym pomysłem jest dojechanie do Augustowa z Osowca-Twierdzy. Również przejedziecie 60 km, ale za to pięknymi terenami Biebrzańskiego Parku Narodowego.

Pamiętajcie, że Suwalszczyzna to nie jest jedyny kierunek, który warto zjechać rowerem na Podlasiu. Wyżej wspomniany Biebrzański Park Narodowy również jest fantastycznym miejscem do objechania. Alternatywnie możecie spróbować nowych tras rowerowych i lokalnych dróg prowadzących z Białegostoku. Proponujemy taką wycieczkę – Białystok, Juchnowiec Kościelny, Janowicze-Kolonia, Zabłudów, Trześcianka, Ancuty, a dalej kładką do Narwi. Następnie możecie wybrać kierunek Bielsk Podlaski lub Hajnówka. Z obu miasteczek wrócicie pociągiem.

Nie zapominajmy też o bardzo atrakcyjnej trasie do Narwiańskiego Parku Narodowego. Białystok – Tykocin – Kurowo – Waniewo. Dalej możemy pojechać do Łap, gdzie wrócimy resztę trasy do Białegostoku pociągiem. Alternatywnie możemy pojechać z Waniewa na Baciuty – Śliwno – Kruszewo – Białystok.

Featured Video Play Icon

Oto najpiękniejsze miejsca w Podlaskiem. Nadal warto je odwiedzać.

Nawet, gdy już tam byliście, to warto do nich wracać, bo to najpiękniejsze miejsca w województwie podlaskim. Tym razem możecie obejrzeć je wszystkie w formie jednego filmu. Przypomnijmy, gdzie warto wybrać się także i w tym roku. Najbardziej oczekiwane jest otwarcie Białowieży i Kruszynian, które w powyższej produkcji również występują.

Pierwszym miejscem, które warto zobaczyć, jest Szlak Dębów Królewskich. Olbrzymy rosnące w Puszczy Białowieskiej naprawdę robią wrażenie na każdym, kto stanie obok. Aż trudno uwierzyć, że drzewa potrafią przybierać aż takie rozmiary. Trudno się dziwić, skoro przez kilkaset lat rosną sobie bez przeszkód. Tam człowiek nie odcisnął swego piętna. Po sąsiedzku znajduje się także Rezerwat pokazowy żubrów. Tak jak dęby są królami drzew, tak żubry królami zwierząt – oczywiście tylko na Podlasiu.

Kolejne miejsca to odkrywanie podlaskiej religii, tradycji i zwyczajów. Dlatego prezentowane są Święta Góra Grabarka, Kraina Otwartych Okiennic – której częścią jest cerkiew w Puchłach, a także Kruszyniany, gdzie mamy drewniany meczet, który przypomina drewnianą cerkiew, a to za sprawą czasów jego powstania. Bowiem, gdy budowano świątynie, na Podlasiu wielbiono drewno jako budulec. Dlatego wszystkie budynki z tamtych czasów, które przetrwały do dziś są do siebie architektonicznie nieco podobne.

Kolejne miejsca związane są z przyrodą – wieża widokowa w Białowieży, Europejska Wieś Bociania – Pentowo, a także Tykocin i Narwiański Park Narodowy są miejscami, gdzie będziemy mogli podglądać przede wszystkim ptaki. Wieża jest miejscem, gdzie ujrzymy latające drapieżniki, w Pentowie oczywiście Bociany, a w sąsiednim Tykocinie oprócz bocianów także ptaki, których życie toczy się wokół Narwi. Podobnie w Narwiańskim Parku Narodowym – tam również na rozlewiskach tej rzeki dojrzeć można wiele unikalnych gatunków.

Kolejne miejscówki, to typowo turystyczne miejsca – Augustów, Białystok są w niezbędniku każdego, kto chciałby połączyć zwiedzanie Podlasia z jakąś formą rozrywki. Wigry natomiast są dużo spokojniejsze i są idealnym miejscem dla osób szukających samych siebie. Otoczenie klasztoru i piękne widoki temu sprzyjają.

Featured Video Play Icon

Różnorodne i przepiękne podlaskie świątynie. Tu odkryjesz swoją duchową stronę.

Kościoły, cerkwie, meczety i synagogi – takie duchowe obiekty można napotkać na Podlasiu. Jesteśmy wyjątkowym regionem, gdzie przeplatają się ze sobą różne kultury, a także powiązanie z nimi religie. Zwiedzający mogą oglądać przepiękne i różnorodne świątynie, poznając ich historię i historię województwa podlaskiego, a przy okazji odkrywając swoją duchową stronę.

Ludzie w swoim życiu bardzo często szukają pewnych wskazówek, które pomogą im odpowiedzieć na pytanie kim są. Poszukiwanie tożsamości, jakie towarzyszy człowiekowi przez całe życie często jest zakłócane przez codzienność. Trudno jest bowiem odnaleźć samego siebie stojąc w korku, jadąc autobusem, wykonując obowiązki w pracy. Również nie łatwo jest, gdy przychodzi dzień wolny, a my odsypiamy go lub zwyczajnie spędzamy czas przed telewizorem czy komputerem.

Nic tak nie przybliża człowieka samego do siebie jak podróż. Stąd popularność pielgrzymek i turystyki. Idealnym miejscem na duchowe doznania jest Podlasie. Nie tylko dlatego, że w naszym regionie czas płynie powoli i wszystko jest spokojniejsze, ale dlatego że nasza historia przepleciona jest różnymi kulturami, które przyniosły ze sobą również religie. Dlatego wędrując po kolejnych podlaskich miasteczkach możemy natrafiać na kolorowe cerkwie, stare kościoły, meczety i synagogi. Czy będąc katolikiem można coś odnaleźć w świątyniach innych religii? Oczywiście! Przekroczenie progu cerkwi nie oznacza przecież, że staniemy się prawosławni, a po wejściu do meczetu nie zostaniemy muzułmanami. Tak samo odwrotnie – wstęp do kościoła nie jest zabroniony dla ludzi innych wyznań. Warto tam wejść, obejrzeć, porównać.

Ogólnie warto chłonąć obce kultury i poszerzać horyzonty. Poznając historię z konkretnych miejsc, rozmawiając z lokalsami, możemy się nie tylko zainspirować, ale też poznać swoją tożsamość, by finalnie odpowiedzieć na pytanie kim jesteśmy i dokąd zmierzamy.

Featured Video Play Icon

Magiczne Podlasie, Suwalszczyzna i bezkresne bagna Biebrzy. Czas na zwiedzanie!

Wróciła wiosna, a to znak że czas wyciągać rowery (jeżeli ktoś nie jeździł zimą). Nareszcie można planować długie wycieczki jednośladem. Jako, że jesteśmy krytykami szlaku Green Velo, tak tym razem będziemy namawiać by chociaż koło niego się kręcić. Bo tak jak sama infrastruktura tego projektu nie jest zadawalająca, tak też sama trasa owszem. Gdy powstawało Green Velo, podlaskie środowisko rowerowe było przekonane, że będzie to biegnąca przez cały region ścieżka dla jednośladów. W praktyce okazało się, że w głównej mierze wyznaczono po prostu trasę po istniejących szlakach, postawiono znaczki, kilka budek ze śmietnikami i tyle. Zdecydowanie rozczarowujące.

Jednak trasa biegnie przez tereny, które warto odwiedzić – Suwalszczyzna, Biebrzański Park Narodowy, Białystok, Puszcza Białowieska i rdzeń Podlasia czyli tereny Bugu. Wystarczy obejrzeć powyższy film, by zobaczyć ile pięknych widoków nas czeka. Oczywiście nie trzeba trzymać się wszystkich punktów Green Velo, ale jazda przez Wigry czy Augustów, a następnie dzikimi terenami do Goniądza to wręcz obowiązek. Potem można odskoczyć na Łomżę lub z Tykocina dostać się do Białegostoku. Szlak proponuje jazdę główną drogą rowerową wzdłuż ekspresowej ósemki. Można jednak spróbować przedrzeć się przez Waniewo do Śliwna, mimo że kładka w tej pierwszej wsi jest zdemolowana, a wójt od lat tylko zapowiada remont. Mimo to istnieje prawdopodobnie jakieś nieformalne dojście do pierwszej platformy, którą przetransportujemy się już na odremontowaną część. Tu jednak gwarancji nie damy, dlatego jeżeli plan się nie powiedzie, to warto jechać przez Łapy i Suraż.

Kolejne punkty z Green Velo to Białystok i Supraśl. Szkoda by było je omijać, bo warto zobaczyć i stolicę województwa i tez lokalne uzdrowisko położone w Puszczy Knyszyńskiej. Dalej trasa biegnie przez Cieliczankę i Kołodno do Michałowa, by ostatecznie dojechać nad Siemianówkę. My jednak proponujemy zmianę trasy, tak by z Supraśla jechać prostą leśną drogą na Krasny Las do  Grabówki, a następnie przez Henrykowo, Rafałówkę i Zabłudów ruszyć nową trasą rowerową do Krainy Otwartych Okiennic. Zobaczenie Trześcianki, Soc i Puchłów to konieczność. Takich domów i cerkwi jak tam nie ma nigdzie w Polsce!

Następnie ruszymy z Ryboł przez Wojszki do Plosek, by leśnymi i wiejskimi drogami bezpiecznie dojechać aż do Orli i Dubicz Cerkiewnych z powrotem na szlak Green Velo. Potem jedziemy już po trasie aż do Mielnika, gdzie będzie przeprawa promem po rzece i kolejne województwo. Przejechanie całej drogi od Suwałk do Mielnika nad Bugiem zajmie sporo czasu, bo to wyprawa na cały tydzień. Nie zapomnijcie zarezerwować noclegów!

Featured Video Play Icon

Tropiciele z Podlasia. Wyjątkowy film ukazujący dzikość naszego regionu.

Jakoś tak się utarło powiedzenie, by rzucić wszystko i wyjechać w Bieszczady. Gdyby jednak zasugerować takie rozwiązanie mieszkańcom Podlasia, to by popukali palcem w czoło. U nas jest taki sam spokój i taka sama dzicz jak tam. Nawet Białystok to duże miasto, w którym napotkać można sarny, łosie czy dzikie kaczki. Co więc musi być poza obszarem? Im dalej od głównego miasta województwa podlaskiego tym bardziej dziko. Wystarczy pojechać do Biebrzańskiego Parku Narodowego, by się o tym przekonać.

Film dokumentalny „Dzika Polska Tropiciele z Podlasia” właśnie tą dzikość naszego regionu pokazuje. Robi to oczami tych, którzy tej dzikości w ogóle poszukują i opowiadają o niej z własnymi odczuciami. Dlatego warto zobaczyć powyższy film. Dowiedzieć się z niego możemy między innymi o zwyczajach łosi, wilków czy dzików.

Najbardziej dzikie miejsca w Podlaskiem znajdują się we wspomnianym Biebrzańskim Parku Narodowym, ale nie tylko. Puszcza Białowieska, Knyszyńska i Augustowska są na tyle obszerne, że i tam w głębi nie widać śladu ingerencji człowieka. Czysta natura. Podobnie w okolicach Łomży, Siemiatycz i Wysokiego Mazowieckiego znajdują się rozległe tereny, gdzie możemy podziwiać dorzecza Narwi i Bugu, a tam sporo miejsca, gdzie człowiek nic nie dotykał.

fot. Facebook - European Tree of the Year

Dąb Dunin został Europejskim Drzewem Roku. Podlasie może być dumne!

Europejskie Drzewo Roku 2022 to konkurs, który od 11 lat organizuje 6 fundacji z Bułgarii, Czech, Węgier, Polski, Rumunii i Słowacji. Działają one wspólnie na rzecz ochrony środowiska naturalnego oraz wspierania lokalnych społeczności i społeczeństwa.

W ostatnim konkursie, który rozstrzygnął się wczoraj (22.03.2022) zwycięzcą został Dąb Dunin, wielkie drzewo rosnące na Podlasiu. Konkurował z 15 innymi ciekawymi drzewami z Europy. Każde z drzew to nie tylko unikalny wygląd, ale też niezwykła historia i część dziedzictwa lokalnej społeczności. W głosowaniu wzięło 769 000 internautów. Przy takiej liczbie o zwycięstwo nie było łatwo. Na szczęście 179 000 głosów poszło na podlaską roślinę.

Nasz Dąb Dunin ma 400 lat i rośnie w gminie Narew we wsi Przybudki. Jest to skraj Puszczy Białowieskiej. Drzewo od lat odwiedza setki turystów. Przypomnijmy, że by móc startować w konkursie europejskim, najpierw Dunin zwyciężył w Polsce z innymi konkurentami.

Zwycięzcy i mieszkańcom Przybudek serdecznie gratulujemy i życzymy kolejnych 400 lat i kolejnych konkursów, które nie tylko przyciągną turystów, ale też innych wydarzeń, które będą upowszechniać ochronę środowiska naturalnego.

 

Czy znacie te podlaskie miasteczka? Jedno ma granice jakby było puzzlem.

Województwo Podlaskie jest jednym z szesnastu w Polsce i składa się z 14 powiatów i trzech miast na prawach powiatu – czyli gmin, w których prezydent jest jednocześnie starostą. To Białystok, Łomża i Suwałki. Dlatego powiat suwalski to nie to samo co Suwałki, powiat łomżyński to nie Łomża, a białostocki nie jest Białymstokiem. Te wszystkie informacje są w miarę znane większości, ale gdyby tak zapytać o podlaskie gminy, to tutaj znajomość raczej ograniczałaby się do własnej i sąsiednich.

Tymczasem nasze województwo składa się aż ze 118 gmin. Być może niektórzy nie wiedzą o ich istnieniu. Szczególnie że 78 z nich to gminy wiejskie, a oznacza to, że w ich obrębie znajdują się tylko wsie. Mamy też 27 gmin miejsko-wiejskich, czyli takich gdzie są wsie, ale też jest jakieś miasto. Co ciekawe, mimo 14 powiatów mamy tylko 10 gmin miejskich. W powiecie bielskim są aż dwie takie gminy – Bielsk Podlaski i Brańsk. Natomiast Sokółka i Mońki są gminami miejsko-wiejskimi. Białystok, Łomża i Suwałki są miastami na prawach powiatu, więc nie są ani gminą miejską, ani miejsko-wiejską, ani wiejska.

Im gmina jest aktywniejsza, tym więcej osób o niej wie. A co z tymi, o których przeważnie słyszeli tylko jej mieszkańcy i sąsiedzi? Warto również i o nich coś napisać. A to dlatego, że czasem znajdują się w nich interesujące miejsca do odwiedzenia. Tam gdzie potencjalnie „nic nie ma”, również może się skrywać coś ciekawego. I właśnie w ten sposób chcielibyśmy Wam przedstawić niektóre podlaskie miasta, które nie są tak znane jak stolice powiatów.

Czy to miasto w Niemczech?

fot. UM Lipsk

Gdy wpiszemy w Google: Lipsk, to mapy pokażą nam miasto w Niemczech. Jest ono popularniejsze od naszego za sprawą drużyny piłkarskiej RB Lipsk. My mamy natomiast Biebrzę Lipsk. W naszym podlaskim miasteczku, położonym nieopodal Augustowa znajduje się okazała neogotycka, katolicka świątynia, która przypomina białostocką katedrę. Jednak najbardziej znana dla ludzi z okolic jest wielka pisanka, która nawiązuje do regionalnej tradycji tworzenia przepięknych malowideł na jajkach wielkanocnych.

Kwadratowy park

fot. PanSG / Wikipedia

Szczuczyn to miasto położone nieopodal Grajewa. Jeżeli tam kiedykolwiek traficie, to zapewne znajdziecie się w głównym punkcie miasta czyli kwadratowym parku pośrodku miejskiej zabudowy. Jedno jest pewne – bardzo tam spokojnie. Mimo interesującej historii miasta, dziś pozostało kilka zabytków. Z czego ten najstarszy z 1690 roku nie wygląda zbyt ciekawie. To po prostu budynek murowany przy wspomnianym wyżej parku na Placu Tysiąclecia. Numer budynku to 1. Na szczęście miasto ma też inne ładniejsze zabytki. Pod względem atrakcji lepiej prezentuje się to co jest poza miastem. Szczególnie pagórkowate tereny, gdzie możemy podziwiać piękne widoki.

Taka stacja to skarb!

fot. Przykuta / Wikipedia

Kolejne miasteczko, którego możecie zbytnio nie kojarzyć to Kleszczele w powiecie hajnowskim. Tam znajduje się przepiękna, drewniana, niestety nieczynna stacja kolejowa z 1900 roku. W miasteczku jest także biała cerkiew z niebieskim dachem, a także kościół katolicki. Na oba budynki warto oko zawiesić. Położenie Kleszczel jest dosyć dobre – bo leżą one na skraju Puszczy Knyszyńskiej. Niedaleko jest także do granicy województw Podlaskiego z Mazowieckiem i Lubelskiem. A po drodze same piękne, górzyste tereny.

Idealne dla wędkarzy

Stawiski / fot. Sylwester Górski / Wikipedia

Powiat kolneński ma w swoich zasobach oprócz Kolna oczywiście także Stawiski. Główną atrakcją miasta jest ichniejszy zalew, po którego środku prowadzi pomost. Idealne miejsce dla wędkarzy, a także wszystkich tych, którzy chcą odpocząć w ciszy i spokoju. Można także latem plażować.

Tam gotował Robert Makłowicz

Fani Wiedźmina doskonale znają Novigrad, a tymczasem my w Podlaskiem mamy Nowogród. Najciekawszym miejscem, które naprawdę warto tam zobaczyć jest skansen kurpiowski. Na miejscu możecie zobaczyć 34 różne obiekty – dawne chałupy, spichlerze, kuźnia, młyn wodny, wiatrak czy nawet dworek. W ostatnim czasie jeden z odcinków w naszym województwie nagrywał tam Robert Makłowicz. W mieście znajduje się także wielki schron bojowy.

Miasto puzzel

Dąbrowa Białostocka położona niedaleko Sokółki to miejsce, które możemy odwiedzić razem ze wspomnianym Lipskiem. Oba miasta są sąsiadami. Pierwsze, na co zwróciliśmy uwagę, to ciekawe granice miasta. Wyglądają jak puzzel! Główną atrakcją miasta jest stary wiatrak oraz piękny neoromański kościół i drewniana, prawosławna kapliczka na cmentarzu.

Mamy nadzieję, że wszystkie miejsca uda Wam się odwiedzić.

Featured Video Play Icon

Przyjechali na Podlasie załatwiać sprawy. Tak się zachwycili, że nagrali wyjątkowy film.

Filmy, w których możemy oglądać sielską i spokojną atmosferę Podlasia warto oglądać zawsze. Tym razem obejrzymy jak blogerzy EndlessTravel przyjechali prywatnie na Podlasie, ale tak się zachwycili, że postanowili uwiecznić to co ich spotkało. A jest na co popatrzeć. Krówki, żubry, bociany, kwiaty, piękna pogoda i interesujące ujęcia z drona – to atuty tej mini-produkcji.

Europejska Wieś Bociania w Penowo (koło Tykocina) to być może dla osób z Podlasia nie jest specjalna atrakcja, ale wierzcie nam, w innych rejonach Polski bocianów specjalnie nie ma. Dlatego ktoś, kto do nas przyjeżdża z innego zakątka może się tą miejscowością zachwycić. Podobnie jak bocianów, nie ma też prawie w żadnym innym regionie żubrów. Dlatego rezerwat pokazowy pod Białowieżą przyciąga tłumy.

Film pokazuje Narwiański i Biebrzański Park Narodowy. Warto obejrzeć go z perspektywy tej produkcji, bo mamy tam unikalne zdjęcia z drona. Mimo powszechności tego typu urządzeń, to ich używanie jest ogólnie zakazane w Parkach Narodowych. Dlatego na stworzenie tam ujęć lotniczych trzeba mieć specjalną zgodę. Nie będziemy wnikać w to w kontekście tego filmu, dlatego też zachęcamy do pooglądania sobie.

Cieszyć się należy że takie filmy cały czas powstają. Wiele osób zanim gdzieś wyjedzie, ogląda w internecie jak dane miejsce wygląda. Umówmy się – zdjęcie może sporo przekłamać i podkoloryzować. Film też, ale tylko wtedy gdy zrobi go prawdziwy fachowiec. Pół-amatorskie produkcje mają to do siebie, że są bardziej autentyczne.

Wiosna to idealny czas na wycieczki do Parków Narodowych. W Podlaskiem jest ich kilka.

Cztery Parki Narodowe w Podlaskiem można odwiedzać przez cały rok, ale wiosną jest to czas na wizytę idealny. Wszystko dlatego, że ideą istnienia i dbania o Park Narodowy jest przyroda w stanie naturalnym. Teraz, kiedy wszystko budzi się do życia, to powoduje, że na takich dzikich terenach możemy bardzo mocno zobaczyć, usłyszeć, a nawet poczuć tą pobudkę.

Narwiański Park Narodowy

Kurowo, Kruszewo, Śliwno, Waniewo, Topilec, Uhowo, Suraż, Bokiny, Radule. To wszystkie miejscowości, które znajdują się w dogodnym położeniu blisko Narwi przebiegającej przez Park Narodowy, jednak to te pierwsze cztery uznawane są za najbardziej atrakcyjne. Dlatego w zależności od tego ile macie czasu, zacznijcie od nich, a skończcie na pozostałych.

W Kurowie jest siedziba Parku, kładki i Ośrodek Edukacji Ekologicznej. W Kruszewie znajduje się zerwany most, z którego widać rozlewiska. Śliwno i Waniewo to kładka jednak dostępna od tej pierwszej miejscowości. Wójt Waniewa od lat obiecywał remont, a kładka po stronie tej miejscowości jest ruiną.

Biebrzański Park Narodowy

Osowiec-Twierdza. Fot. P. Jakubczyk

To największy Park w Polsce! Przez jego środek południowej części przebiega carski trakt, którym można skręcić w niejedną kładkę i wieżę widokową. W Osowcu-Twierdza znajduje się natomiast siedziba Parku. W tej miejscowości również jest i kładka i wieża widokowa. W ogóle trzeba przyznać, że na terenie Biebrzańskiego Parku Narodowego pięknych widoków nie brakuje. W Goniądzu możemy również ze specjalnego tarasu je podziwiać. Nie powinniśmy tez pomijać Dawidowizny. Zaś w Dolistowie Starym za mostem znajduje się wspaniała droga prowadząca do Kanału Augustowskiego. Biegnie przy samej rzece. Jest tam bardzo dziko.

Wigierski Park Narodowy

Mimo, że słynie z jezior, to największy jego obszar zajmują lasy. Jest to ponad 60 proc. terenu. W miejscowości Krzywe znajduje się jego siedziba, a także zaczyna ścieżka przyrodnicza, którą warto przejść. Nie brakuje tam też innych kładek i terenów do spaceru przeplatanych małymi zbiornikami wodnymi. Oczywiście Wigry kojarzą się przede wszystkim z klasztorem, dlatego warto tam się wybrać skoro już będziemy obok.

W samym Parku warto również odwiedzić Wieżę widokową w Kruszniku. Jest także Wigierska Kolej Wąskotorowa, którą koniecznie trzeba się przejechać!

Białowieski Park Narodowy

Tutaj sytuacja jest skomplikowana przez quasti-stan wyjątkowy, który miał trwać do 1 marca, a został przedłużony na kolejny okres (do końca czerwca). Ale jest trochę jak z pandemią i tamtym słynnym „tylko 2 tygodnie”. Nie nastawiamy się, że pod koniec czerwca coś się zmieni. Konkretnie Ustawa o ochronie granicy państwowej daje uprawienia ministrowi, by rozporządzeniem mógł zakazywać wstępu na konkretny obszar. I tak się stało. Po stanie wyjątkowym obowiązuje zakaz wjazdu bez zezwolenia do 183 przygranicznych miejscowości. Na tej liście jest również Białowieża. A to tam znajduje się serce Białowieskiego Parku Narodowego. Zakaz nie dotyczy osób mieszkających i pracujących tam. Ktoś, kto chce wjechać na obszar zakazany, a nie jest ani mieszkańcem ani nie pracuje w tym rejonie musi zwrócić się do komendanta Straży Granicznej o pozwolenie. Strasznie dużo zachodu prawda?

Featured Video Play Icon

Ostatnia okazja by łatwo zobaczyć żubry tej zimy

Pogoda ma swoje prawa, a jednym z nich jest oczywiście wiosna po zimie. Właśnie trwają tej drugiej ostatnie podrygi. Dlatego ten weekend to w zasadzie ostatnia okazja by łatwo napotkać żubry, które szukają jedzenia na polach i korzystają ze stogów siana przygotowanych przez leśników. Gdy podskoczy temperatura, żubry będą przebywać głęboko w lesie i tam znajdować pożywienie. A to oznacza, że tylko doświadczeni leśni piechurzy będą mogli je zobaczyć. Inni poczekają do następnej zimy.

Dlatego też warto wykorzystać ostatnie mroźne dni na obserwacje. Przypomnijmy, że żubry są we wszystkich trzech podlaskich puszczach: Białowieskiej, Knyszyńskiej i Augustowskiej. Z obiektywnych przyczyn najłatwiej będzie obserwować w pobliżu tej drugiej. W tej pierwszej trwa quasi-stan wyjątkowy, który powoduje że do wielu miejsc przy granicy nie można dotrzeć. Jeżeli chodzi o Puszczę Augustowską, to tam żubry pojawiły się dopiero kilka lat temu. Stada dopiero się rozmnażają, dlatego małe jest prawdopodobieństwo że je spotkamy.

Natomiast kursując od bladego świtu od Podsokołdy, po okolice Krynek (do punktu gdzie można dojechać ze względu na rządowy zakaz), a także Szudziałowa po Sokółkę jest szansa że na jakieś stadko jeszcze natrafimy. Nawet jeśli ostatecznie żubrów nie będzie, to i tak wycieczka po dzikim wschodzie Podlasia jest warta każdej okazji.

Featured Video Play Icon

Tak dawniej wyglądał Tłusty Czwartek na Podlasiu

Tłusty czwartek dzisiaj to po prostu kupowanie pączków i faworków oraz zajadanie się nimi na potęgę. Czy tak było zawsze? Na Podlasiu panowały pewne zwyczaje, które być może są gdzieś jeszcze praktykowane. Jedno jest pewne – najlepsze wypieki wychodzą wtedy, gdy robimy je samodzielnie, z dobrej mąki, a najlepiej gdy wypiekamy w starym tradycyjnym piecu. Smak wtedy jest nieporównywalny z tym co dostajemy w dyskontach i hipermarketach.

Dawniej oprócz pączków wypiekano także „chrust” czyli faworki, którymi częstowano gości wieczorem przy zakrapianych ucztach. Tłusty Czwartek wypada tydzień przed Środą Popielcową. Dawniej trzy dni przed nią nazywano „Kusakami”. Był to czas intensywnej zabawy. Karczmy były pełne. Panny i kawalerzy pod jej wejście przyciagali drewniany kloc. Następnie przybyłych polewano wodą aż do momentu, gdy nie wkupili się swoimi poczęstunkami w łaski pozostałych biesiadników. Kloc, którzy przyciągano słuzył do zabawy w skakanie przez niego. Kolejnego dnia po domach chodzili przebrani mieszkańcy, którzy prosili gospodarza o jakieś podarki. Najczęściej dawano słoninę, chleb, a nawet oferowano nocleg.

Na koniec nie może zabraknąć jeszcze przepisu na pączki. Oto i on:

Składniki:
– 2 szklanki mąki krupczatki (typ 450)
– 30 dag półtłustego sera twarogowego
– 3 łyżki cukru
– 1/3 szklanki mleka
– 6 dag masła
– 3 dag drożdży
– 2 całe jajka
– 2 żółtka
– łyżka soku pomarańczowego
– skórka otarta z pomarańczy
– sól
– 750 ml oleju do smażenia
– cukier puder do posypania

Sposób wykonania:
1. Drożdże rozetrzeć z łyżeczką cukru, mlekiem i 2 łyżeczkami mąki, a następnie zostawić do wyrośnięcia
2. Twaróg dwukrotnie przepuścić przez maszynkę do mielenia
3. Masło starannie utrzeć z cukrem i cały czas ucierając, dodawać stopniowo żółtka, jaja i ser
4. Do utartej masy dodać skórkę i sok z pomarańczy
5. Przesianą mąkę rozczynić i dodać sól
6. Dokładnie wyrobić ciasto, przykryć i zostawić w cieple
7. Gdy ciasto wyrośnie, formować z niego niewielkie kule i układać je na posypanej mąką stolnicy
8. Przykryć i zaczekać, aż wyrosną
9. Następnie smażyć partiami na rozgrzanym tłuszczu
10. Po zdjęciu z patelni odsączyć na papierowym ręczniku
11. Posypać cukrem pudrem

Smacznego!

 

Na Podlasiu jest więcej żubrów! Urodziło się ponad 100 nowych!

Zakończyło się zimowe liczenie żubrów na w Białowieskim Parku Narodowym i jego okolicach. Jest ich 779. To o 64 więcej niż w ubiegłym roku. Zwierzęta liczono nie tylko w Białowieskim Parku Narodowym, a także w okolicznych nadleśnictwach Białowieża, Bielsk, Browsk, Hajnówka, Nurzec i Rudka.

Liczenie żubrów odbywa się zawsze zimą, bo wtedy zwierzęta gromadzą się w miejscach dokarmiania, co ułatwia przegląd stada oraz jego kondycję. Sprawdza się ich stan zdrowia, liczy dokładnie populację z podziałem na wiek i płeć. Oddzielnie zliczane są cielęta z podziałem na byczki i jałówki. W następnej grupie jest młodzież czyli 2-3 letnie okazy. Osobniki dorosłe to te od 4 lat wzwyż.

Na podstawie tych kryteriów w rejonie Puszczy Białowieskiej doliczono się 779 żubrów. 288 to samce, 262 to samice. 229 jest płci nierozpoznanej. Dzieje się tak, bo w młodym wieku trudne jest to do ustalenia. Na pewno wiadomo, że 405 to osobniki dorosłe, 80 to młodzież zaś 107 to cielęta, to wyjątkowo cieszy, że stada tak aktywnie się rozmnażają.

Przypomnijmy, że to nie wszystkie podlaskie żubry. Te zwierzęta występują także w Puszczy Knyszyńskiej a od niedawna także w Puszczy Augustowskiej.

Featured Video Play Icon

Subiektywny przewodnik po Puszczy Białowieskiej. Białowieża, Hajnówka i Browsk.

Jeżeli Wasza wiedza o Puszczy Białowieskiej jest dość powierzchowna, to koniecznie powinniście obejrzeć ten film. Przyda się podczas kolejnego lub pierwszego zwiedzania podlaskiego kompleksu leśnego. Najstarszy las w Europie ma do zaoferowania bardzo dużo. Warto pamiętać, że Białowieski Park Narodowy to serce Puszczy, ale też są inne miejsca – kładki, wieże widokowe, rezerwaty przyrody. To wszystko zostało pokazane w Subiektywnym przewodniku po Puszczy Białowieskiej. W pierwszej części dowiecie się między innymi czym są Żebra Żubra, a także co można robić w Ośrodku Edukacji Przyrodniczej.

Druga część pokazuje między innymi czym jest Uroczysko Krynoczka i dlaczego warto je odwiedzić. Jest także pokazana wyprawa kolejką wąskotorową – czyli wielką atrakcją prosto z Hajnówki. Wagoniki ciągnie mały pociąg, który kiedyś służył do transportu drewna. Teraz wozi ludzi po Puszczy. Konkretnie do miejscowości Topiło.

Nadleśnictwo Browsk także ma wiele do zaoferowania, mimo że nie jest tak popularne jak Białowieża czy Hajnówka. To tam znajduje się wieża widokowa, dzięki której można podglądać żubry. To także miejsce, gdzie możemy napotkać wiele gatunków ziół. Warto obejrzeć wszystkie 3 części przewodnika, a następnie planować wyprawę w tamte rejony. Serdecznie zapraszamy!

Zdjęcie ilustracyjne

Żubry połasiły się na siano na posesji. Nie umiały wyjść.

Do niecodziennej sytuacji doszło w Narewce. Zwykle turyści i spacerowicze natrafiają na żubry chodząc po lasach lub na polanach jadąc samochodem. Niekiedy dzikie zwierzęta przychodzą też do pobliskich miasteczek i wsi. Tym razem doszło do wizyty w Gminie Narewka. Żubry połasiły się na siano leżące na posesji. Nie przeszkadzało im towarzystwo zwierząt hodowlanych. Gdy się najadły miały pewien problem – nie umiały wyjść.

Jak one tam się w ogóle znalazły? Ze śladów na ogrodzeniu widać, że po prostu je przeskoczyły. Tylko jak je nakłonić, by zrobiły to w drugą stronę? Po incydencie została powiadomiona Straż Leśna i Nadleśnictwo.

Gmina Narewka od lat za sąsiadów ma żubry. Można zobaczyć filmy na YouTube jak chodzą ulicami, wchodzą na posesje i koegzystują razem z mieszkańcami.

Featured Video Play Icon

Białystok i jego okolice. Po tym filmie aż zachciało się lata!

Zimy na Podlasiu w ostatnich latach nie są zbyt srogie. Może to i dobrze, ale brakuje też śniegu. Wyjątkowy pod tym względem (i chyba nie tylko tym) był rok 2020. Wówczas śniegu u nas nie brakowało. Wcześniejsze trzy lata było go jak na lekarstwo, toteż mieliśmy problemy z coraz większą suszą. To już jednak przeszłość. Natura wspaniale się odrodziła, co widać także na filmie z lata 2021 roku. Oprócz wspaniałej przyrody, możemy zobaczyć też wiele interesujących miejsc w okolic Białegostoku.

Letnia wycieczka na powyższym filmie zaczyna się na Wyżarach. Wspaniały zbiornik wodny razem z pobliskimi bagnami, kładkami i wieżą widokową na polanę stanowią niezwykły kompleks przyrodniczy, który przyciąga coraz więcej osób.

Wyżary w cudownych jesiennych kolorach. To nowy hit turystyczny.

Kolejny miejscem, jakie możemy zaobserwować jest Arboretum w Kopnej Górze niedaleko Supraśla. Kolejny kompleks przyrodniczy, gdzie bioróżnorodność zachwyca. Szczególnie przyjemnie się tam spaceruje latem, gdy wszystko już rozkwitło. Oprócz roślin, jest tam także drewniana chata, w której możemy nie tylko odpocząć w cieniu, ale ogólnie porozmyślać jak to kiedyś się w takich domach żyło.

Następna na liście jest Pustelnia w Odrynkach. Mała cerkiew strojąca na wyspie, do której można dojść na dwa sposoby – zwykłą drogą i długą, drewnianą kładką. Jest to miejsce, które istnieje nadal mimo, że jego założyciel już nie żyje. Moc tego miejsca oddziałuje nadal. Nie brakuje chętnych, by zobaczyć świątynie. Ludzie często przyjeżdżali tam i przyjeżdżają nadal po uzdrowienie.

Archimandryta Gabriel nie żyje. Popularna pustelnia w Odrynkach była jego domem.

Na filmie nie mogło zabraknąć Białegostoku. Przyjechać na Podlasie i nie zobaczyć obecnej stolicy województwa podlaskiego? Tak nie może być. Tym razem podziwiać możemy różne świątynie, Operę, centrum z Pałacem Branickich. Jeżeli chcielibyście także pozwiedzać Białystok, to wartko skorzystać z naszych propozycji.

Wielki spacer po Białymstoku. Ułożyliśmy dla Was trasę na 3 godziny

Ostatnio miasteczko to podlaskie Zakopane. Mowa oczywiście o Supraślu, które od kilku lat jest już uzdrowiskiem i zaczyna rozkwitać. Swoje też zrobiło wystąpienie miasta w trylogii „U Pana Boga…” – Jacka Bromskiego. W każdy letni weekend Supraśl przeżywa potężne oblężenie.

Supraśl i jego najpopularniejsza odsłona. Oto 5 miejsc, które trzeba zobaczyć!

Nieopodal Supraśla, po drodze na Krynki jest kolejne przyrodnicze miejsce, które może zachwycić. Mowa o Silvarium w Poczopku. Tam oprócz wspaniałych miejsc do spacerowania, można także podglądać różne gatunki sów. Kompleks przyrodniczy przyciąga wiele osób.

Ostatnia na liście, ale nie mniej warta do zwiedzania jest Kraina Otwartych Okiennic – Trześcianka, Soce i Puchły. W tej ostatniej miejscowości oprócz przepięknych drewnianych domów jest także wyjątkowa cerkiew, którą można było ostatnio obejrzeć w filmie „My name is Sara”.

Jak się żyje w Krainie Otwartych Okiennic? Turyści przyjeżdżają z całej Polski i ze świata!

Jak się patrzy na te wszystkie obrazy, to znowu chce się lata. Skoro zima jest taka byle jaka, to może dobrze by było gdyby lato nadeszło w tym roku wcześniej. Aczkolwiek wiosna też by się przydała. Tej jednak, w naszym regionie przez zmiany klimatyczne dawno nie było widać. Może w tym roku?

Featured Video Play Icon

Hajnówka to nie tylko brama do Puszczy Białowieskiej. Jest także wyjątkowa instytucja.

Hajnówka to nie tylko brama do Puszczy Białowieskiej, ale także miejsce, gdzie żyje mniejszość białoruska. Są to obywatele Polski, narodowości białoruskiej. Wielu mieszkańców jest aktywna i zaangażowana społecznie. Jednym z miejsc, które skupia wokół różnych wydarzeń jest Muzeum Białoruskie w Hajnówce. Warto wybrać się tam, gdy będziemy zwiedzać okolicę. Na miejscu są na co dzień wystawy stałe o tematyce etnograficznej.

Gromadzone przez wiele lat eksponaty dokumentujące życie i kulturę materialną Białorusinów Podlasia prezentowane są na trzech stałych ekspozycjach. Każdy, kto odwiedzi Muzeum Białoruskie w Hajnówce może zobaczyć mnóstwo ciekawych zabytków. W roku 2011 powstała nowa multimedialna wystawa dotycząca rzemiosła, zaś w 2016 przeprowadzono modernizację dwóch istniejących wystaw nadając im multimedialny charakter.

„Białoruska zagroda”

Wystawa etnograficzna pokazująca typową wiejską zagrodę Białorusinów Podlasia. Ekspozycja jest symbolicznym odwzorowaniem zagrody i przestrzeni wiejskiej – można zobaczyć tu wiejską chatę, stodołę, spichlerz. Na sali zgromadzono ponad 70 eksponatów z przełomu XIX i XX w., stanowiących dziedzictwo kultury materialnej Białorusinów Podlasia. Zgromadzone muzealia to min.: pług, jarzmo, socha, wóz drabiniasty z zaprzęgiem typowym dla tej części kraju, cepy, kadłuby na zboże czy słomiane zasobniki tzw. „korobki”. Eksponaty pochodzą głównie z terenu wschodniej Białostocczyzny – powiatów hajnowskiego, bielskiego, białostockiego czy sokólskiego. Dodatkowo ekspozycje wzbogacają wielkoformatowe fotografie min. z początku XX w. i okresu międzywojennego z terenów Podlasia i Polesia.

„Białoruski Kalendarz”

Wystawa etnograficzna poświęcona życiu i pracy białoruskiej ludności Podlasia, ukazana została w cyklu rocznym. Sala skomponowana została zgodnie z kalendarzem agrarnym podlaskich Białorusinów. Ekspozycja została zaaranżowana tak, by w dwunastu podcieniach pokazać wybrane, ważniejsze prace w gospodarstwie podzielone na poszczególne pory roku. Ukazane jest min. wysiew zboża, orka, młócenie zboża, sianokosy, miodobranie, żniwa, pieczenie chleba, wykopki. Zaprezentowano także symboliczne wnętrze izby na „kalady” czyli wigilię Bożego Narodzenia. Ekspozycja składa się z ponad 150 eksponatów, archiwalnych wyjątkowych zdjęć. Jest także coś do posłuchania.

„Rzemiosło na białoruskiej wsi Podlasia”

Wystawa etnograficzna pokazuje kilka tradycyjnych rzemiosł, które odeszły w niepamięć. Wśród nich poznamy kowalstwo, garncarstwo, stolarstwo, kołodziejstwo czy bednarstwo a także tkaczkę w chacie. Całość zaaranżowana jest w ten sposób, by zwiedzający mógł zajrzeć do poszczególnych warsztatów, podpatrzeć rzemieślnika przy pracy lub porozglądać się pod jego nieobecność. Po wystawie oprowadza lektor zarówno po polsku, białorusku oraz angielsku. Na ekspozycji zgromadzono ok. 400 eksponatów z Białostocczyzny. Muzealia znakomicie uzupełniają archiwalne, unikatowe fotografie, niektóre ukazują nasze tereny nawet 100 lat temu.

„Hajnówka. Brama do Puszczy”

Wystawa zbiorowa malarstwa Zbigniewa Budzyńskiego, Bogusławy Czarkowskiej, Vidasa Dregvy, Piotra Gagana, Michała Janczuka, Wiktora Kabaca, Manueli Korneckiej, Macieja Milewskiego, Marii Najdek, Andrzeja Sobieraja, Emilii Sobieraj, Waldemara Wojczakowskiej); prace powstały podczas pleneru malarskiego zorganizowanego z okazji obchodów jubileuszu 60 lat miasta Hajnówka w 2011 r.

„Rockowisko”

Warto też wspomnieć, że Muzeum Białoruskie w Hajnówce każdego roku organizuje wyjątkowy, letni koncert „Rockowisko”. Można na nim posłuchać zarówno debiutantów na scenie muzycznej jak i prawdziwe gwiazdy z Polski i Białorusi.

Featured Video Play Icon

Dziś na Podlasiu znów ostatni dzień roku. Będą fajerwerki o północy i zabawa do rana!

Dziś na Podlasiu ponownie będzie można usłyszeć fajerwerki. Prawosławni o północy będą świętować Nowy Rok zaś dziś wieczorem bawić się będą podczas Szczodrego Wieczoru (lub Małance). Dlaczego 2 tygodnie po 1 stycznia? Bo ten dzień w kalendarzu juliańskim, wokół którego są zorganizowane obrzędy cerkiewne przypada właśnie jutro.

Dlaczego Małanka? W obrządku kalendarza gregoriańskiego świętujemy w imieniny Sylwestra. Tak samo w juliańskim zabawa ostatniego dnia roku przypada od imienin Melanii. Szczodry wieczór pochodzi natomiast od wschodniego przepychu i bogactwa potraw na stole świątecznym.

Dziś imprezy noworoczne ograniczają się do muzyki, dobrego jedzenia, tańców w domach i (w normalnych czasach) restauracjach. Dawniej świętowano tak jak na wschodzie. Na przykład na Ukrainie, gdzie po zachodzie słońca były wróżby i przebrania. Najpopularniejsze były za Melanię, jego narzeczonego Wasyla, babkę, dziada, Żyda, Cygana, lekarza, diabła, a nawet niedźwiedzia. Wszyscy razem chodzili tak od domu do domu rozweselając gospodarzy.

Dziś na Podlasiu króluje wieczorem Zorka, Prymaki, Czeremszyna czy Kupalinka. Dawniej śpiewano pieśni noworoczne, które nie miały charakteru religijnego, a które w swej treści życzyły pomyślności, zdrowia i urodzaju w Nowym Roku. Ostatni dzień w roku jest także znany jako Bahaty i Hohotucha. Szczedriwki natomiast to jedne z najstarszych zachowanych tradycyjnych pieśni życzeniowych, które współcześnie śpiewa się od tzw. Starego Nowego Roku (13 stycznia). Życzyły zdrowia, dobrobytu, wielkich plonów, miłości, stworzenia nowych rodzin, rozwoju gospodarstw, obfitego miodobrania i wszelkich Łask Bożych. Przykład na powyższym filmie w wykonaniu polsko-ukraińskiego zespołu Dagadana.

Samiec sarny (kozioł) ze scypułem na głowie. fot. Grzegorz Żurek / Lasy Państwowe

Aksamitne poroża sarny można zaobserwować tylko zimą

Zima to czas, gdy spacerujący lasami mogą napotkać sarny, których głowy zdobione są aksamitnym porożem – czyli delikatną, owłosioną i silnie ukrwioną skórę okalającą poroże nazywaną scypułem. Generalnie z dzikich zwierząt sarnę zobaczyć można najłatwiej. Są to tak samo płochliwe zwierzęta, ale kręcą się w pobliżu młodych drzew i niskich roślin. Dlatego spędzając czas na wieżach widokowych w pobliżu polan możemy je dostrzec. Oczywiście pamiętajmy, że wszystkie zwierzęta aktywnie funkcjonują w czasie, gdy wstaje słońce. Dlatego na leśną wędrówkę można się wybrać zawsze, ale jeżeli nastawiamy się także na obserwację zwierząt to musimy wstać jeszcze w nocy.

Scypuł, o którym wyżej wspomnieliśmy, wygląda jak błyszczący, mięciutki meszek, może dlatego scypuł po angielsku to velvet, czyli aksamit. Wyrasta on wraz z rozwijającym się porożem, które każdego roku późną jesienią, kozły zrzucają, by następnie odbudować je na nowo. Występujące w nim liczne naczynia krwionośne transportują wraz z krwią makro i mikroelementy niezbędne do rozwoju nowo powstającego poroża. Gdy poroże jest w pełni wykształcone następuje zatrzymanie dopływu krwi, scypuł zamiera i usycha, a samce wycierają go o drzewa i krzewy.

Pamiętajmy, że dzikie zwierzęta – nawet, gdy wyglądają na miłe czy spokojne to nadal są dzikie. Próba podchodzenia do nich, drażnienia ich, robienia sobie z nimi selfie to narażanie się na ryzyko ataku. W internecie nie brakuje filmów z ludźmi, którzy próbowali i solidnie oberwali.

Fot. Kamil Timoszuk / Wrota Podlasia

Nowe budynki w skansenie. Będzie też stary kościółek. Ślub w takim klimacie będzie hitem!

Podlaskie Muzeum Kultury Ludowej zostało wzbogacone o nowe obiekty. Reprezentują one budownictwo wschodniego Podlasia. Oprócz stodoły z Redut, stoją tam już dwie chałupy z Czyż (pow. hajnowski) – jedna z 1888 r. i druga z połowy XX wieku. W starszej z chat zobaczymy, jak wyglądało wnętrze wiejskich domów sprzed ponad stu lat. Natomiast przy młodszym budynku, charakteryzującym się wyjątkowymi zdobieniami, trwają prace wykończeniowe na zewnątrz. To nie wszystko, niebawem stanie także dom z Makówki. Zabudowa, która tworzy część Skansenu poświęconą budownictwu wschodniopodlaskiemu, została przeniesiona z powiatów hajnowskiego, bielskiego i siemiatyckiego. Jest charakterystyczna przede wszystkim dla mniejszości białoruskiej.

Budynek z Czyż z 1888 r. to prawdziwa gratka dla odwiedzających Skansen. Jego wnętrze zostało wyposażone w sprzęty z okresu międzywojennego! Są tu krosna, ławy, stół, olbrzymi piec z nieodłącznym zapieckiem, niecki, dzieże, michy, święte obrazy i ozdoby. Wrażenie także robi niski strop połączony z gigantycznym, krytym strzechą dachem. Drugi dom z Czyż to budowa z lat 50. XX wieku. Jest koloru ciemnożółtego i zachwyca bogactwem zdobień architektonicznych. Charakteryzuje się wspaniałymi narożami, bogatą oprawą okien i pięknymi okiennicami.

Niebawem Skansenu dopełnią także domy przeniesione z Makówki i Plutycz. Kamienny fundament pod chałupę z Makówki jest już gotowy. Wkrótce rozpocznie się składanie domu. Będzie to najstarszy obiekt w tej części muzeum. Na jednej z belek domu wycięty rok 1867. To typ budynku z XIX wieku, z charakterystycznym dla tego okresu układem wnętrza i wyglądem zewnętrznym, ale też takimi detalami jak tram, czyli belka pod pułapem, którą już pod koniec XIX wieku wycinano, bo przeszkadzała w swobodnym poruszanie się we wnętrzu.

Chata z Plutycz posłuży za miejsce na działania edukacyjne i warsztatowe. Wokół tych czterech domów powstaną zagrody. Będą to budynki gospodarskie: stodoły, spichlerze, budynki inwentarskie. Wszystko jak za dawnych czasów. Co ciekawe, do Skansenu trafił zabytkowy kościół z dzwonnicą z Seroczyna (diecezja drohiczyńska). Obiekt jest już pozyskany i czeka na przeniesienie. Jest to obiekt wyjątkowy, pochodzi z terenów historycznego Podlasia, a gdyby stanął w Skansenie, możliwe byłoby tam organizowanie ślubów!

Featured Video Play Icon

Czy można dopłynąć z Łomży do Białowieży? Im to się udało!

W czerwcu 1927 roku w łomżyńskim czasopiśmie Życie i praca można było przeczytać relację z przepłynięcia łodzią z Łomży do Białowieży. Czterech śmiałków, uczniów 8-klasy zdecydowało się na tą wyjątkową wyprawę. Cała trudność polegała na tym, że trzeba było całą drogę wiosłować pod prąd. A dystans między dwoma miejscowościami jest spory. Lądem to 150 kilometrów. Rzecznymi zakolami? Dużo więcej.

– Któregoś dnia (było to jeszcze w kwietniu) przyszła mi do głowy myśl urządzenia wycieczki do Białowieży – łódką – tak zaczyna się relacja z tego wyjątkowego wydarzenia. Oczywiście chętnych było bardzo wielu, z pośród których ostatecznie miało jechać 4-ch. tj. Jarocki Stanisław, Kraszewski Kazimierz, Stilter Andrzej i ja (Jan Kazimierz Wiszniewski – dop. red). Było więc nas czterech żądnych przygód, nowych wrażeń, miłujących życie koczownicze – a takim jest właśnie jazda łódką w nieznane okolice, jazda pełna niewygód i trudów. – można było przeczytać w Życiu i praca.

Po otrzymaniu świadectw w niedzielę 19 czerwca, od poniedziałku rozpoczęliśmy przygotowania do podróży. Niezbędna była dla nas dokładna mapa, którą też otrzymaliśmy od p. Krauzego, okazującego wielkie dla naszej wyprawy zainteresowanie; był na tyle dobry, że we środę o godz. 5-tej pożegnał nas nas przystani. Zakupiliśmy na drogę prowiantów (2 klg. słoniny, 5 klg. ryżu, 5 klg. cukru, kakao, kawy, makaronu, soli, i t. d.), finanse też nie przedstawiały się zbyt skromnie – mieliśmy więc wszystko, co jest potrzebne na 2-u tygodniową wycieczkę. Rankiem 22 czerwca siedzieliśmy już w łodzi.

W szybkiem tempie minęliśmy most, Starą Łomżę, Szur, które groźne, zdradliwe wiry oglądaliśmy w godzinę po wyjeździe. Przed Siemieniem, chcąc się upewnić co to za wieś zapytałem jakiegoś rybaka o nazwę. Ten się odwrócił, przyjrzał chałupom jakby pierwszy raz je widział i ostatecznie mruknął coś niezrozumiale. Ciekawe, że wszyscy chłopi niechętnie patrzą na wycieczkowiczów, a pytania ich uważają za kpiny. 

Minęliśmy rozsiadłe nad rzeką Niewodowo, Siemień, Rakowo-Czachy, Rakowo-Boginie i o 11-ej zatrzymaliśmy się na śniadanie przed Krzewem. Śliczne brzegi ma Narew w odcinku Krzewo – Bronowo. Samo Krzewo ma bardzo ładne położenie: chaty, rozrzucone na dość wysokich wzgórzach, porośniętych lasem, łyskają pośród zieleni bielą ścian, dalej zaś nieco lewy brzeg porastają bujne trzciny i wysokie trawy, które znowu są podszyciem pięknych olszyn. Tutaj zauważyliśmy pierwszy raz 2 jastrzębie unoszące się ponad wierzchołkami – ptaki, które potem będziemy często spotykać.

Na noc zatrzymaliśmy się w Złotorji, w smutnem dla nas miejscu, gdyż tutaj gwoli dogodzenia podniebienia wydaliśmy aż 5 zł. i kazaliśmy sobie usmażyć rybek. Dobre, bo dobre, ale jak przyrządzane! Pierwszy raz widziałem takie barbarzyństwo! Z żywych, rzucających się jeszcze, zeskrobywała gospodyni wbrew naszym protestom łuskę, następnie żyjącym wyjmowała wnętrzności i, co jest potworne, biedne te nieme stworzenia rzucały się jeszcze na gorącej patelni, przetrzymywane nożem (żeby nie upadły na podłogę) przez gospodynię.

Minęliśmy Izbiszcze, Topilec, Bokiny, Uhowo, znajdujące się po przeciwnej stronie mostu kolejowego w Łapach i w tem ostatnim mieście urządziliśmy dwugodzinny postój. Miasteczko małe, nieciekawe, właściwie tylko stacja kolejowa z solidnemi zabudowaniami stacyjnemi. O godz. 16-ej wyruszyliśmy dalej. Ludność tu zupełnie inna, niż tam w dole Narwi! Odcinek Łomża -Białowieża z biegiem rzeki można podzielić na 3 części. Łomża – Waniewo – ludność na wskroś polska, katolicka, Waniewo – Suraż – daje się już słyszeć język ruski, większość jest jednak Polaków – katolików, Suraż-Białowieża – o, tutaj wszystko na każdym kroku przypomina Białoruś, ale o tem później! Jakież było moje zdziwienie, gdy po raz pierwszy przed Waniewem otrzymałem na swe pytanie ruską odpowiedź! Później zdarzało się to coraz częściej i częściej, tak że w końcu dziwiłem się, gdy słyszałem polski język!

Bardzo chętnie rozmawiałem z chłopami, spotykanymi w drodze, wiedząc że tylko w ten sposób poznam ich charakter i obyczaje. Rozumieliśmy się doskonale mimo, że ja mówiłem do nich po polsku, a oni zaś do mnie po białorusku!

Nigdzie nie spotkałem tyle uprzejmości, co w Narwi na plebanji. Wielebny ksiądz proboszcz tyle nam okazał serca, tak serdecznie z nami rozmawiał, że wprost zawstydzeni byliśmy Jego uprzejmością! Spotkała nas tu prawdziwa, staropolska gościnność!

Już widać Białowieżę! Czerwieni się na zielonem tle drzew zameczek myśliwski b. cara Mikołaja II, obecna własność Państwa Polskiego. Muszę się przyznać, że niekiedy wątpiłem czy dojedziemy łodzią do samego miejsca, tak niektóre przeprawy były ciężkie. Jeszcze ostatni wysiłek – i jesteśmy w Białowieży. Zatrzymujemy się na brzegu, a tymczasem coraz więcej osób zbiera się i z zaciekawieniem nam się przygląda.

Cała wyprawa trwała 17 dni. Z Łomży do Białowieży uczniowie płynęli 9 dni. Potem odpoczywano 3 dni. Droga powrotna z prądem była już dużo szybsza. Trwała 5 dni.

Powyższe fragmenty z czasopisma Życie i praca – numer 29-39 z 1927 roku. Poniżej pełny artykuł.

Tytuł: Życie i Praca : organ informacyjno-społeczny poświęcony sprawom Ziem Województwa Białostockiego. R. 4, 1927, numery 29-39

Wydawca / drukarz: Michał Piaszczyński

Miejsce wydania / druku: Łomża

Data: 1927

Język: polski

Typ źródła: czasopismo

Lokalizacja oryginału: Biblioteka Uniwersytecka w Warszawie

Featured Video Play Icon

Białowieski Park Narodowy ma 100 lat! Został w Polsce powołany jako pierwszy.

Puszcza Białowieska w historii Polski miała zawsze ogromne znaczenie. Już w czasach królewskich, władcy przyjeżdżali tam na polowania. Władysławowi Jagielle, który rządząc kursował między Krakowem a Wilnem była przystankiem w drodze, ale też miejscem gdzie pozyskiwano zapasy na udaną wojnę z Krzyżakami. Bitwa pod Grunwaldem w 1410 roku okazałą się tak dużym sukcesem, że na kolejne kilkaset lat nasz kraj był potęgą w Europie. Puszcza Białowieska służyła także rosyjskim carom podczas zaborów, Niemcom podczas okupacji, a także PRL-owskim sekretarzom. Obecnie od lat postulowane jest, by polski teren Puszczy Białowieskiej, w całości należał do Parku Narodowego. Teraz jest podzielony pomiędzy tą instytucję a trzy nadleśnictwa, które pozyskują tam drewno.

Jak to się stało, że 100 lat temu objęto ten teren ustawową ochroną? Po zakończeniu działań wojennych, w 1919 r. do Puszczy Białowieskiej wysłana została ekspedycja naukowców pod przewodnictwem prof. Władysława Szafera. Początkowo w poszukiwaniu żubrów, których jednak nie znaleziono, ponieważ podczas I wojny światowej zostały wystrzelane przez wojska niemieckie i kłusowników. Pomimo, iż wolno żyjących żubrów nie odnaleziono, uwagę naukowców zwrócił unikatowy ekosystem leśny – las naturalny o charakterze pierwotnym. 29 grudnia 1921 r. na konferencji w Departamencie Leśnictwa, Ministerstwa Rolnictwa i Dóbr Państwowych w Warszawie, na części obecnego obszaru Parku oraz w innych fragmentach Puszczy Białowieskiej, poczynione przez naukowców wysiłki przyniosły efekt w postaci decyzji o powołaniu pięciu rezerwatów przyrody, z których dwa obecnie tworzą serce Białowieskiego Parku Narodowego, jakim jest Rezerwat Ścisły.

W 1924 r. dwa z pięciu rezerwatów utworzyły jednostkę o nazwie „Nadleśnictwo Rezerwat”.  W 1932 r. „Nadleśnictwo Rezerwat” zostało przekształcone w „Park Narodowy w Białowieży”. W 1947 r. jednostkę restytuowano jako Białowieski Park Narodowy i pod tą nazwą funkcjonuje do dziś. Podstawą prawną była ustawa o ochronie przyrody z dnia 10 marca 1934 r. Pomimo faktu, że z formalnego punktu widzenia tę datę należy uważać za początek funkcjonowania parku narodowego, to już wcześniejsze struktury administracyjne – rezerwaty przyrody utworzone w 1921 r.

Przez te 100 lat udało się skutecznie przywrócić naturze żubra. Próbowano także dać nowe życie turom i tarpanom. Niestety nie udało się to i już nie ma o tym nowych dyskusji. Obecnie Park Narodowy skupia się wyłącznie na ochronie przyrody w rezerwatach, a także opiekuje się żubrami. BPN prowadzi także działalność edukacyjną między innymi przy pomocy swojego muzeum. Instytucji życzymy co najmniej kolejnych 100 lat!

Szykuje się ściema? Ścieżka rowerowa Hajnówka – Białowieża już ustalona?

Dwa dni temu pisaliśmy o tym, że ma powstać ścieżka rowerowa, która połączy Hajnówkę z Białowieżą. W tej sprawie mają odbyć się konsultacje społeczne 12 stycznia. Tymczasem okazuje się, że może szykować się ściema, że kogoś interesuje zdanie mieszkańców. Owszem będą mogli się wypowiedzieć, ale nad projektem, który prawdopodobnie ma już wybrany wariant. Skąd taki wniosek? Pracownia na rzecz Wszystkich Istot, za którą stoi Adam Wajrak – dziennikarz, ekolog mieszkający w Puszczy Białowieskiej twierdzi na łamach Gazety Wyborczej, że taka ścieżka zostanie sfinansowana tylko wtedy, gdy będzie biegła razem z drogą wojewódzką.

Zacznijmy od tego – dlaczego budowa takiej ścieżki rowerowej przy drodze wojewódzkiej to niszczenie przyrody. W obszarze, który powinien być chroniony. Otóż każdy, kto jechał choć raz samochodem tamtędy wie, że nawet jezdnia jest bardzo wąska dla samochodów, by jak najmniej ingerowała w naturę. Doczepienie jeszcze do niej ścieżki rowerowej oznacza wycinkę 4000 drzew. Tak – w Puszczy Białowieskiej. Ścieżka ma też przebiegać przez rezerwaty przyrody. Taka ścieżka miała już powstać wcześniej, ale zablokowała ją Generalna Dyrekcja Ochrony Środowiska. Co więcej, jak czytamy w Gazecie Wyborczej – Dyrektor Podlaskiego Zarządu Dróg Wojewódzkich Mariusz Nahajewski tłumaczył, że tereny przy torach czy drogi leśne należą do innych instytucji. Natomiast zarząd dróg może inwestować tylko na terenach leżących w pasie drogowym lub w jego bezpośrednim sąsiedztwie. Po co więc konsultacje?

Jak pisaliśmy – ścieżkę można byłoby budować obok starej drogi kolejowej. Tymczasem na łamach Wyborczej czytamy, że PZDW w ogóle nie jest tym zainteresowane. Jedno jest pewne – rozbudowa drogi wojewódzkiej z Hajnówki do Białowieży jest poważną ingerencją w przyrodę i nie można się na nią zgadzać. Do tej pory to było jasne. Wycieranie się konsultacjami społecznymi pod z góry ustalony przebieg nie powinno być w ogóle brane pod uwagę.

 

Green Velo w Hajnówce do Białowieży

Ścieżka rowerowa połączy Hajnówkę z Białowieżą. Którędy przebiegnie?

Plany połączenia Hajnówki z Białowieżą rowerem już są. Nie ma ustalonego jednak przebiegu trasy. W tym celu, 12 stycznia odbędą się konsultacje społeczne. Tym razem w formie zdalnej, więc będzie można poznać proponowane przebiegi i się wypowiedzieć na ich temat siedząc w kapciach przed komputerem w domu. Zanim to jednak nastąpi będzie można zgłaszać własne propozycje przebiegu ścieżki. Jakie mogą być potencjalne warianty?

Na pewno nie będzie to trasa drogowa. Każdy, kto jechał tamtędy wie, że jest ona bardzo wąska i ledwo mieszczą się tam samochody po dwóch stronach. Słuszna to koncepcja, by nie budować autostrady w lesie. A szczególnie tak cennym. Mamy bardzo szeroką drogę łączącą Białystok z Supraślem z betonową estakadą blisko czubków drzew i jak to wygląda? Koszmarnie. Trwale zniszczono przyrodę w tym miejscu dla wygody ludzi. W Puszczy Białowieskiej na szczęście takich idiotycznych pomysłów nie myślą. Dlatego o poszerzeniu drogi Hajnówka – Białowieża nie ma mowy. Pytanie tylko czy dotyczy to także wąskiego paska drogi rowerowej?

Jeżeli chodzi o wariant leśny, to jest już droga rowerowa z Hajnówki do Białowieży. Zaczyna się przy Żabiej Górce w Hajnówce i prowadzi przez Rezerwat Dębowy Grąd, Budy, Teremiski czy Pogorzelce. Problem z tym, że budowa tam utwardzonej infrastruktury to duża ingerencja w przyrodę. Można zwyczajnie utwardzić teren, ale nie do końca o to chodzi. Droga dla rowerów musi być dostępna w każdą pogodę. Wbrew pozorom amatorów dwóch kółek nie brakuje o każdej porze roku.

Jest jeszcze trzeci wariant. To stara droga kolejowa. Pytanie jednak tutaj brzmi czy można na niej budować? Formalnie droga ta nie nadaje się do użytku, nieformalnie można tam napotkać prywatne pociągi. Z infrastruktury korzystają też turystyczne drezyny. Czy dobudowa biegnącej obok ścieżki będzie właściwym rozwiązaniem? A co jeśli władze zdecydują się w końcu wyremontować ten odcinek pod pociągi pasażerskie? Czy oznaczać to będzie likwidację ścieżki czy będzie można budować obok niej? Niewiadomych jest sporo.

Biorąc pod uwagę powyższe, interesujące będą zaproponowane przebiegi trasy przez innych oraz argumentacja za nimi przemawiająca. Jeżeli macie własne propozycje, możecie je wysyłać mailem do 2 stycznia 2022 r. na adres kontakt@sciezkabialowieska.pl. Podlaski Zarząd Dróg Wojewódzkich, biorąc pod uwagę wyniki konsultacji, w połowie 2022 roku podejmie decyzję o przebiegu trasy.

fot. Archiwum Policji / Sedes stał na środku jezdni.

Ksiądz zginął przez sedes na drodze. Tak radziła szeptucha?

2 maja 2009 roku. Całą Polskę obiegła bulwersująca historia z Podlasia. Prawosławny ksiądz Tomasz Lewczuk wracał razem z żoną i dziećmi samochodem do domu w Hajnówce z Warszawy. Tego dnia przejechali kilkaset kilometrów swoją skodą octavią. Gdy dojechali do Bielska Podlaskiego napisali SMS do rodziców, że lada moment będą. Około godz. 22, kilka kilometrów przed Hajnówką, nieopodal skrzyżowania z drogą do Nowoberezowa, zobaczyli na środku drogi… sedes. W ostatniej chwili próbując ominąć przeszkodę, a jednocześnie gwałtownie hamując, ksiądz stracił panowanie nad autem i uderzył w nim w drzewo. 33-letnia żona i ich kilkuletnie dzieci wyszły praktycznie z tego bez szwanku. 38-letni duchowny zmarł po tygodniu w szpitalu.

Znalazł się właściciel sedesu

Po wypadku od razu zaczęto dochodzić kto i po co zostawił sedes na drodze. Oskarżono… Szeptuchę, która miała rzekomo poradzić jednemu ze swoich „pacjentów” takie działanie na złe uroki. Później się okazało, że o postawienie sedesu na drodze oskarżył brat swoje siostry, które miały rzekomo w ten sposób go „zaczarować”, a trafiło na batiuszkę.

A było to tak: Po 6 tygodniach od wypadku udało się ustalić… właściciela sedesu. Na komisariat w Hajnówce zgłosił się Stefan K., który udzielił informacji, że sedes był jego. Sanitariat miał zostać skradziony ze wsi Istok, z posesji jego nieżyjących rodziców. Według zgłaszającego sedes miał zostać wywieziony przez dwie siostry, które chciały w ten sposób rzucić na niego urok. Takie działanie miała doradzić im szeptucha. Zaskoczeni opowieścią policjanci… uwierzyli mężczyźnie i zaczęli dochodzenie.

Motywem „rzucenia uroku” miał być majątek Stefana K. Po tym, gdy się dorobił i wybudował dom, siostry z zazdrości miałyby rzekomo chcieć, by znów był biedny. Co na to siostry? Wytłumaczyły, że z bratem nie rozmawiają 8 lat, po tym, gdy ten po śmierci wujka zagarnął dla siebie zasiłek pogrzebowy. Potem było tylko gorzej. Rodzice trójki zapisali na nich majątek bez wyróżniania komu co. Po śmierci zaczęło się prawdziwe piekło.

Jedna z sióstr na łamach lokalnej prasy wspominała, że policja przez wiele godzin wypytywała ją na komendzie o ten sedes, a nawet próbowano ją nakłonić, by się przyznała. Całe przesłuchanie było dla niej traumatycznym przeżyciem. Drugą siostrę także przesłuchano. Ani jedna, ani druga siostra nie przyznała się. Żadnej z nich też zarzutów nie postawiono. W tym czasie brat rozgłaszał wszędzie, że to one są winne śmierci duchownego.

Porada szeptuchy?

Tak też mówiono w całej Polsce – że to szeptucha kazała postawić sedes na drodze, przez co zginął człowiek. Doszło do tego, że zdesperowana policja zaczęła sprawdzać ludzi wykrywaczem kłamstw. Próbowano też wyjaśnić sprawę przesłuchując okoliczną młodzież, czy aby nie postawiono sedesu dla żartu. Rozpytywano także szeptuchy z okolicznych wiosek. Kluczową informacją, która mogła skłonić policję do wersji z szeptuchą była zawartość sedesu. Z plotek wiadomo, że sanitariat nie był pusty. Mogła tam znajdować się na przykład butelka wódki, która zniszczona rzekomo miała przerwać pijaństwo. Policja nie chciała zdradzić co tam było. Udało się też ustalić, że sedes z Istoku kilka godzin przed wypadkiem jeszcze stał na posesji.

Policjanci nie odpuszczali. Oprócz badań wykrywaczem kłamstw, przeprowadzono nawet eksperyment procesowy, analizowano DNA. Nawet doszło do postawienia zarzutów jednej z sióstr, ale niczego nie udowodniono. Brat po roku od sprawy nadal utrzymywał, że winna jest siostra. Był zdziwiony, że nie potwierdza tego wariograf. Do tego, według niego moment zabrania sedesu miała widzieć sąsiadka z posesji obok.

Dwa lata po śmierci 38-letniego księdza Tomasza Lewczuka prokuratura umorzyła śledztwo. Nie udało się ustalić, kto sedes postawił na środku prostej drogi. Ostatecznie uznano, że był to chuligański wybryk zrobiony dla żartu.

Do Siemianówki dojedziemy pociągiem. Będzie kursować codziennie!

Od 1 stycznia będzie można dojechać pociągiem z Czeremchy do Siemianówki. Będzie to powrót regularnej linii po 17 latach. Warto dodać, że połączenia będą funkcjonować codziennie!

Małymi krokami zbliżamy się do coraz lepszej dostępności kolejowej w regionie. Teraz mieszkańcy południowo-wschodniej części województwa będą mieli większe możliwości pod tym względem. Od 1 stycznia 2022 roku rusza nowe połączenie kolejowe. Poprowadzi z Czeremchy do Siemianówki przez Dobrowodę, Kuraszewo, Kraskowszczyznę, Orzeszkowo, Hajnówkę i Narewkę. To nie koniec dobrych wieści kolejowych. Oprócz lokalnego połączenia, pociąg PKP Interncity do Warszawy, Białegostoku i Gdyni zatrzyma się także w miejscowości Nurzec-Stacja. Zmodernizowana stacja kolejowa była dostępna od końcówki 2019 roku.

Przypomnijmy jeszcze, że w tle jest cały czas sprawa kolei do Łomży oraz do Wilna. Pociąg na trasie Warszawa – Białystok – Suwałki – Kowno – Wilno miał ruszyć w drugiej połowie 2021 roku. Mamy już koniec roku, a o połączeniu póki co nadal cisza. Dokłada data uruchomienia połączenia nie jest podawana. Polski i litewski przewoźnik pracowali nad tym by Warszawę, Białystok, Suwałki oraz Kowno i Wilno można było przejechać jednym pociągiem mimo różnic infrastrukturalnych. Chodzi o to, że w krajach dawnego ZSRR budowano szersze tory. Jazda jednym pociągiem musi jednak poczekać do 2025 roku, gdy powstanie Rail Baltica. Do tego czasu ma być przesiadka w Kownie. Póki co plan jest taki, żeby można było kupić jeden bilet na dwa pociągi. W tle toczą się także negocjacje nad połączeniem Wilno – Ryga. Przed epidemią było weekendowe połączenie łączące te dwa miasta.

Siłowe forsowanie granicy, okolice Mielnika / fot. Straż Graniczna

Z zimowych wyjazdów nic nie wyjdzie. Białowieża i Kruszyniany dalej zamknięte.

Do 1 marca obowiązywać będzie rozporządzenie ministra spraw wewnętrznych i administracji w sprawie wprowadzenia czasowego zakazu przebywania na określonym obszarze w strefie nadgranicznej przyległej do granicy państwowej z Republiką Białorusi. Oznacza to, że wszystkie miejscowości, do których nie było można wjechać podczas stanu wyjątkowego, nadal pozostają zamknięte dla osób postronnych, czyli także turystów. W strefie nadgranicznej znajdują się turystyczne miejscowości Białowieża i Kruszyniany. Tak jak latem, tak też zimą cieszyły się wyjątkową popularnością.

To nie są jedyne miejsca, których nie można zwiedzać. Nie ma możliwości zwiedzania Niemirowa i pięknego krajobrazowo trójstyku granic nad Bugiem, nie ma też możliwości zwiedzania cerkwi w Koterce. Nie ma też wjazdu do Starego Masiewa na północy Puszczy Białowieskiej, gdzie jest platforma widokowa. Tak samo nie zobaczycie ruin kościoła w Jałówce i nie przejedziecie malowniczą drogą z tej miejscowości do Bobrownik przez Mostowlany i bramę kolejową z napisem „MIR (pokój)”. Nie ma również wjazdu do Krynek i tamtejszych atrakcji. Nie można też zwiedzać śluzy Kurzyniec oraz innych bliskich okolic Kanału Augustowskiego.

Nie mamy pewności czy 1 marca coś się zmieni w tej kwestii. Jeżeli popatrzymy na Ukrainę, to tam od 2014 roku zdestabilizowano sytuację w Donbasie, Ługańsku i Krymie. Są to tereny okupowane przez Rosję. Teoretycznie można do nich dojechać, ale nie jest to zbyt łatwe ani bezpieczne. U nas natomiast okupacji nie ma, ale sam fakt, że od wielu miesięcy dostęp do tylu miejsc jest zabroniony oznacza, że Polacy również nie mogą korzystać z własnego terytorium. Nie ma w zasadzie żadnej gwarancji, że 1 marca nasze problemy magicznie się rozwiążą, skoro w innych częściach świata trwają już od wielu lat. Nikt chyba nie sądzi, że Putin od tak sobie odpuści.

Z drugiej jednak strony będzie budowana stalowa, wysoka zapora na granicy. Nawet jeżeli powstanie błyskawicznie, w co wątpimy, to presja migracyjna ustanie? Wystarczy spojrzeć na francuskie Callais, z którego tłumu migrantów próbuje dostać się do Wielkiej Brytanii. Czy naturalna bariera w postaci wody Kanału La Manche działa na nich zniechęcająco? Przez lata istniało tam koczowisko, które władze francuskie w końcu zlikwidowały. Czy to coś dało? Chyba nie, skoro dalej czytamy o próbach dopłynięcia do Wielkiej Brytanii.

Jeżeli migranci mają wsparcie logistyczne i techniczne białoruskich pograniczników to czy stalowy płot będzie zaporą nie do pokonania? Co chwilę będą próby dokonania wyłomu. Nie mamy wątpliwości, że dopóki na granicy będzie potrzeba stacjonowania żołnierzy, to możemy zapomnieć o wjazdu do tych miejsc. Mimo, że ostatnio zima uspokoiła sytuację, to przecież koczowiska prędzej czy później wrócą.

Featured Video Play Icon

Puszcza Białowieska na weekend. 15 najlepszych atrakcji Białowieży i jej okolic.

Puszcza Białowieska to jeden z najstarszych lasów w Europie. Stanowi relikt pierwotnych krajobrazów, które dominowały w naszym regionie i jego okolicach. Żyją tu nie tylko żubry, ale też wilki czy rysie, czyli przepiękne drapieżniki ceniące sobie wolność i intymność. Unikają kontaktu z ludźmi i potrzebują ogromnych obszarów do życia. Puszcza Białowieska to także mnóstwo gatunków ptaków, owadów i roślin. Dodajmy, że nasz podlaski skarb znajduje się na liście Światowego Dziedzictwa UNESCO od 1976 roku. To wszystko sprawia, że Białowieża i jej okolice są miejscem wyjątkowym o każdej porze roku. Dlatego też przedstawiamy Wam najlepsze atrakcje Puszczy Białowieskiej, najlepsze atrakcje Białowieży i jej okolic. Artykuł ten będzie uniwersalny i pasować będzie na każdą porę roku.

Białowieski Park Narodowy

graf. Białowieski Park Narodowy

Zacznijmy od samego serca Białowieży, czyli Białowieskiego Parku Narodowego. Warto jednak zacząć od podstaw. Puszcza Białowieska znajduje się częściowo w Polsce, a częściowo na Białorusi. W polskiej części znajduje się Obszar Ochrony Ścisłej, Obręb Ochronny Hwoźna, Rezerwat Przyrody. Puszcza to także Nadleśnictwa i zwykłe lasy gospodarcze. Siedziba Białowieskiego Parku Narodowego znajduje się w Białowieży i sama w sobie atrakcją nie jest, lecz jej położenie i sąsiadujące atrakcje już tak. Warto dodać, że jeżeli planujecie spędzić weekend w Białowieży, to zaplanujcie wcześniej najlepsze miejsce noclegowe.

Park Pałacowy w Białowieży

Siedziba Parku otoczona jest Parkiem Pałacowym. Przepiękne, przyrodnicze miejsce idealne na długie spacery. Można wejść od ul. Parkowej, gdzie znajduje się piękna drewniana brama lub też od ul. Kolejowej, gdzie znajduje się całe turystyczne centrum. Warto skorzystać z usługi przewodnika, który tam w pobliżu czeka na chętnych do oprowadzania.

Muzeum Przyrodniczo-Leśne

Na terenie Parku Pałacowego w Białowieży znajduje się Muzeum Przyrodniczo-Leśne. Jest ono częścią siedziby Białowieskiego Parku Narodowego. Instytucja jest najstarszym muzeum w polskich parkach narodowych i równocześnie najstarszym, czynnym muzeum województwa podlaskiego. Jego tradycje sięgają okresu międzywojennego, a w swoich zbiorach posiada wiele cennych kolekcji naukowych i rzadkich okazów.

Zwiedzający idą specjalną ścieżką, po której mogą zapoznać się z najbardziej charakterystycznymi dla Puszczy zbiorowiskami leśnymi, procesami ekologicznymi i zjawiskami przyrodniczymi. W części kulturowej ekspozycji zobaczyć możemy sposoby historycznego użytkowania Puszczy na przestrzeni wieków: sianokosy, bartnictwo, przerób drewna na terpentynę czy węgiel drzewny.

Muzeum Przyrodniczo-Leśne to także stale zmieniające się wystawy czasowe, wieża widokowa

Dworek Gubernatora Grodzieńskiego

Jest to najstarszy budynek w polskiej części Puszczy Białowieskiej. Wybudowano go w 1845 r. Od lat tłumnie odwiedzany jest przez turystów. Obiekt powstał w miejscu dworu króla Augusta III Sasa. Zatrzymywali się w nim znane postacie polityki, w tym sam car Aleksander II. Pierwszym gościem był generał-gubernator Fiodor J. Mirkowicz, który przybył do puszczy na polecenie cara w związku z planowanym polowaniem na żubry. W okresie I Wojny Światowej Dworek pełnił funkcję szpitala a potem kasyna oficerskiego. Po odzyskaniu wolności stał się gospodą. Przez 5 lat budynek używany był również jako przedszkole. Dziś mieści się tu Ośrodek Edukacji Przyrodniczej Białowieskiego Parku Narodowego.

Cerkiew w Białowieży

Podczas zaborów świątynia została okrzyknięta najpiękniejszą w całej guberni. Imperator Aleksander III postanowił ją zafundować, lecz sam efektów końcowych nie doczekał. Był to wiek XIX. I choć na szczęście czasy zaborów i carów już minęły, toteż piękno cerkwi nie przeminęło, a w szczególności detal z cegły. Świątynia znajduje się w centrum Białowieży na wzniesieniu przy ul. gen. Waszkiewicza.

Rezerwat Pokazowy Żubrów

Mimo swojej nazwy, w rezerwacie są także inne zwierzęta. Rezerwat pokazowy znajduje się koło Białowieży. To doskonałe miejsce by spędzić trochę czasu na łonie przyrody, a także by poobserwować dzikie zwierzęta z bliska. Obecny rezerwat pokazowy żubrów o powierzchni 27,9 ha powstał w 1937 r. i początkowo był miejscem restytucji tarpana leśnego. Od chwil i zaniechania w tym rezerwacie prac nad restytucją tarpanów i utworzenia w 1955 r. zagrody dla żubrów rezerwat ten spełnia rolę obiektu turystycznego. W rezerwacie, w warunkach zbliżonych do naturalnych, eksponowane są żubry, koniki polskie typu tarpana, łosie, jelenie, sarny, dziki, żubronie (krzyżówka żubra z bydłem domowym), wilki i ryś.

Rezerwat Biosfery Obręb Ochronny Orłówka

fot. Białowieski Park Narodowy

Jest to najcenniejsze przyrodniczo miejsce w całej Puszczy Białowieskiej. Dlatego można tam wejść wyłącznie z przewodnikiem. Rosnący las w rezerwacie powstał bez ingerencji człowieka. Mamy więc rzadką okazję zobaczenia w nim całego cyklu życiowego drzewa: od siewki, po spróchniałe, obumierające drzewa kończące już swoje życie. Ogromna ilość starych, leżących drzew zaskakuje prawie każdego, kto po raz pierwszy odwiedza rezerwat. To właśnie

z tego pozornego nieporządku bierze swoje źródło unikalność, olbrzymia wartość, niewyobrażalne bogactwo i różnorodność występujących tutaj form życia. Obręb Ochronny Orłówka położony jest w odległości ok. 1 km na północ od Parku Pałacowego.

Rezerwat Krajobrazowy

Jeden z kurhanów w kwadracie 387C, fot. Stormbringer76 / Wikipedia

Ten rezerwat skupia się natomiast na wyjątkowości krajobrazu Puszczy Białowieskiej. Możemy w nim obserwować całą reprezentację kompleksu. Łącznie 17 różnych zbiorowisk leśnych. Ponadto w rezerwacie znajduje się 37 kurhanów datowanych od X do XIII wieku. Jest tam także wzniesienie o wysokości 183 m n. p. m. Przez rezerwat biegnie szlak turystyczny – zielony.

Rezerwat Lasy Naturalne Puszczy Białowieskiej

To jeden z młodszych rezerwatów Puszczy, bo wpisany na listę dopiero w 2003 roku. Szczególnymi cechami ochrony obszaru są działania mające na celu zachowanie ze względów naukowych dydaktycznych i krajobrazowych lasów naturalnych i zbliżonych do naturalnych, typowych dla Puszczy Białowieskiej łęgów i olsów oraz siedlisk leśnych z dominacją starych drzewostanów z dużym udziałem olszy, dębu, jesionu, a także licznych gatunków rzadkich i chronionych roślin zielnych, grzybów i zwierząt oraz utrzymaniem procesów ekologicznych i zachowaniem różnorodności biologicznej.

Rezerwat Wysokie Bagno

Jak sama nazwa wskazuje ten rezerwat skupia się na bagnach. Powstał w celu zachowania naturalnego boru świerkowego na torfowisku oraz odcinka zatorfionej doliny rzeki Narewki ze stanowiskiem bobrów. Mało kto sobie zdaje sprawę jak ważną rolę w środowisku pełnią bagna.

Wysuszone bagno spowoduje, że zaczną na nim wyrastać krzewy oraz drzewa. Przez to zagrożone będzie funkcjonowanie zwierząt i ptaków, które w takim terenie żerują. Warto wiedzieć, że brak ptaków może istotnie wpłynąć na brak roślin, gdyż wiele gatunków zarówno bierze udział w zapylaniu kwiatów jak i w rozsiewaniu nasion. Ponadto odchody ptaków stanowią nawóz. Bez bagna doszłoby do mocnej degradacji środowiska.

Szlak Dębów Królewskich

Powstał on w 1978 r. dla ochrony cennych zbiorowisk. Prowadzi przez majestatyczne wiekowe rośliny, a każdą z nich nazwano imieniem królów polskich i litewskich, co nadaje im indywidualny charakter. Liczą one od 150 do 500 lat. Wędrując po szlaku poznamy historię Puszczy Białowieskiej, Litwy i Polski od XII do końca XVIII w. Szlak przystosowano do potrzeb osób niepełnosprawnych. Stworzono bowiem kładkę dla wózków oraz tabliczki informacyjne opatrzone znakami w alfabecie Braille’a. Modernizacja przyniosła również parking i deszczochron. W Uroczysku Stara Białowieża odnajdziemy też miejsca do relaksu w postaci choćby wiaty i ławek.

Żebra żubra

Jest to ścieżka przyrodnicza o długości 2,7 km. Jest to ciąg drewnianych kładek i grobli. Prowadzą one przez podmokłe tereny Puszczy Białowieskiej, a także dawne łąki w dolinie rzeki Narewki. Na szlaku obowiązuje zakaz jazdy rowerem. Szlak rozpoczyna się niedaleko północnej części Białowieży przy drodze prowadzącej do miejscowości Budy (droga ta stanowi przedłużenie ul. Zastawa w Białowieży), a kończy się przy wejściu do Rezerwatu Pokazowego Żubrów.

Stacja Białowieża Pałac

fot. Robert Wielgórski / Wikipedia

Dawna stacja kolejowa jest po prostu przepiękna. Zbudowano ją w 1897 roku na potrzeby rezydencji carów Rosji. Budynek zachwyca z zewnątrz jak i wewnątrz. W środku możemy podziwiać białe zasłony, wiklinowe fotele, a to wszystko w bogactwie roślin. O każdej porze roku jest tam zupełnie inaczej.

Białowieża Towarowa

Tutaj mamy natomiast szereg obiektów do zwiedzania. Na dawnej stacji stoją parowozy, jest wieża ciśnień oraz budynek stacji – restauracja. Miejsce to powinni odwiedzić nie tylko fani kolei, ale też fani historii. Wystój, architektura i cały klimat tego miejsca jest naprawdę wyjątkowy. Stacja znajduje się na uboczu Białowieży.

Dąb Jagiełły

fot. Maire / Wikipedia

Według legendy, pod tym dębem miał przesiadywać Władysław II Jagiełło przed łowami zorganizowanymi przed wyprawą grunwaldzką. Jak wiemy była ona bardzo owocna i zmieniła dzieje naszego kraju na setki lat. Co ciekawe drzewo zostało zwalone przez wichurę w 1974 roku. Wówczas obliczono, że nie miało więcej niż 450 lat. Oznacza to, że Jagiełło pod nim nie miał prawa przesiadywać, bo nie żył długo przed tym zanim wyrosło. Obecnie można oglądać w Białowieskim Parku Narodowym jego rozkładający się pień. Twórcą legendy Dębu Jagiełły był Jan Jerzy Karpiński. Sprawiła ona, że tysiące turystów zostało odciągniętych od centrum Białowieży i zgodnie z zamysłem autora zaczęło podziwiać piękno ostępów puszczy.

Leśniczówka Dziedzinka dom Simony Kossak i Lecha Wilczka

fot. Podlaski Wojewódzki Urząd Ochrony Zabytków

To świeżo upieczony zabytek. Drewniana leśniczówka została wybudowana w 1935 roku w uroczysku Dziedzinka w granicach rezerwatu Białowieskiego Parku Narodowego. Z tego samego okresu pochodzi znajdująca się na działce stodoła ze spichlerzem. Najpierw w 1971 roku w leśniczówce zamieszkał fotograf dzikiej przyrody – Lech Wilczek, a po pewnym czasie, do drugiej części domu wprowadziła się prof. Simona Kossak – biolog, miłośniczka lasów i dzikiej przyrody, popularyzatorka nauki. Oboje stworzyli dom i miejsce przyjazne zwierzętom.

„Dziedzinka” dzięki swemu położeniu jest doskonałym punktem obserwacyjnym zwierząt w ich naturalnym środowisku. Dlatego też duet swoją działalnością naukową i artystyczną doprowadził do rozpropagowania unikatowych walorów przyrodniczych Puszczy Białowieskiej w czasach, gdy zainteresowanie ochroną przyrody było bardzo niskie albo prawie żadne.

Białowieża to nie wszystko!

Na zakończenie chcielibyśmy Wam przekazać, byście swojego zwiedzania nie ograniczali do Białowieży i jej okolic. Koniecznie zobaczcie co ma do zaoferowania Hajnówka, Topiło, Budy, Teremiski, Masiewo, Czerlonka czy Gródek. Te wszystkie miejsca również są bardzo interesujące! Szczególnie, że możecie tam natrafić na żubry chodzące po ulicach! Najważniejsze jednak, że wszędzie tam spotkanie serdecznych, podlaskich ludzi.

Czy turystyka wróci do Białowieży i Kruszynian? Kończy się stan wyjątkowy.

Ostatni dzień listopada będzie ostatnim dniem stanu wyjątkowego, który został wprowadzony po tym, gdy dyktator Łukaszenko zaczął eskalować napięcie na granicy Polski i Białorusi. Przypomnijmy, że w odległości 3 kilometrów od pasa granicy mają wstęp tylko mieszkańcy. Osoby z zewnątrz mogą tam się pojawić tylko w ramach obowiązków służbowych. Taka decyzja uderzyła w dwie turystyczne miejscowości – Białowieżę i Kruszyniany. Dodatkowo, obecność dużej ilości wojska, policji i straży granicznej nad granicą była całkowicie zrozumiała i dawała poczucie bezpieczeństwa, ale jednocześnie spowodowała zmęczenie psychiczne mieszkańców. Dodatkowo ciężko było, gdy co raz w pobliżu koczowały grupy migrantów, a czasem dochodziło także do ich zgonów.

Po ostatnich szturmach na granicy, póki co sytuacja się uspokoiła. Nie wiadomo jednak na jak długo. Jedno jest pewne, pod koniec listopada kończy się stan wyjątkowy. O ile dostęp do pasa na granicy dalej nie będzie możliwy za sprawą nowej ustawy o ochronie granic państwowych, toteż dostęp do Białowieży i Kruszynian już tak. Czy turyści skuszą się na powrót?

Biznes w tej branży jest bardzo delikatny i buduje się go latami. Szczególnie ciężko jest w Kruszynianach, gdzie mieszkają Tatarzy, gdzie stoi zabytkowy i wyjątkowy drewniany meczet, jest też mizar (tatarski cmentarz). Najpopularniejsze gospodarstwo agroturystyczne w szczycie sezonu spotkało nieszczęście i doszło do pożaru. Potem wybuchła pandemia koronawirusa, która doprowadziła do wprowadzenia lockdownu. Gdy już można było „wracać do normalności”, to zaraz wprowadzono stan wyjątkowy.

W Białowieży natomiast jest duża baza hotelowa, która została także uderzona lockdownem, a teraz kolejny raz oberwała stanem wyjątkowym. Przez cały rok było tam mnóstwo turystów, którzy odwiedzali park narodowy i rezerwaty. Teraz jest tam zupełnie pusto. Białowieża to bowiem wieś, chociaż ze względu na liczbę mieszkańców (ponad 2500) powinna być miastem.

Niestety, raczej nie będzie też tak, że po zakończeniu stanu wyjątkowego turyści rzucą się do zwiedzania Kruszynian i Białowieży. Po tym co się stało, przygraniczna część Podlasia może kojarzyć się reszcie kraju jako miejsce potencjalnie niebezpieczne. Dlatego przed branżą turystyczną w naszym regionie stoi ogromne zadanie, by odbudować w turystach poczucie bezpieczeństwa. A trzeba dodać, że to nie jest tak, że ucierpią tylko te dwa miejsca. Rykoszetem może oberwać również Supraśl, Augustów, Wigry, a nawet szerszej odkrywane dopiero teraz okolice Sejn, Siemiatycz czy Sokółki.

Przed nami zima. Jeżeli spadnie dużo śniegu, to może to uratować resztki sezonu w Białowieży, a być może i Kruszynianach. Obie te miejscowości pod białym puchem wyglądają naprawdę bajecznie i cudownie. Niestety gwarancji pogody nie ma. Nie ma też gwarancji, że białoruski dyktator powiedział ostatnie słowo.

Featured Video Play Icon

Oto twórcy ludowi Podlasia. Zobacz, jak powstają wyjątkowe regionalne produkty.

Podlaski Instytut Kultury w Białymstoku wyprodukował wyjątkowy film, w którym możemy poznać twórców ludowych z Podlasia. Zwykle można było się o nich dowiedzieć jeżdżąc po lokalnych festynach. Tym razem może z nimi i ich dziełami zapoznać się szersza publiczność.

W filmie możemy zobaczyć Panią Teresę Pryzmont z Wasilówki, która wprowadza widzów w świat krosna. Opowiada też o tym jak zaczęła się jej przygoda z tkaniem, gdy była dzieckiem. Kolejnym twórcą jest Michał Koc, rzeźbiarz z Hajnówki. Opowiada o swojej pasji, którą zajął się, gdy nie mógł dłużej pracować w swoim zawodzie. Ciekawa jest również opowieść Jana Szarkiela, który jest stolarzem z Ciełuszek. Wykonuje on przepiękne drewniane ornamenty, które zdobią niejeden dom w Krainie Otwartych Okiennic. Kolejny twórca z filmu mógłby mieć pseudonim „gliniarz”, bo zajmuje się garncarstwem. Paweł Piechowski z Czarnej Wsi Kościelnej to także utalentowany człowiek. Swoim zajęciem para się od 25 lat!

W dalszej części filmu możemy także poznać Jerzego Tarasiewicza, który jest tokarzem z Hajnówki. Wykonuje on przepiękne naczynia z drewna. Kolejnym twórcą jest Marek Kozak, który jest kowalem we wsi Simuny. Warto dodać, że nie chodzi o podkuwanie koni, lecz o kowalstwo artystyczne. Wieszaki, świeczniki, ale też kute płoty i bramy to jego specjalność. Ciekawe zajęcie ma także Piotr Bogacewicz, który tworzy małe dzieła sztuki… poprzez wycinanie papieru. Mieszka w Krywiatyczach. Jego rodzina robi to z pokolenia na pokolenie. Warto dodać, że twórca pasją zaraził też swoje dzieci. Warto dodać, że wycinanki można zastosować choćby podczas kolędowania.

Krystyna Cieśluk tworzy natomiast pisanki. Pochodzi z Lipska, gdzie można napotkać ogromną pisankę, zdobiącą miasto. Warto dodać, że na jajkach nie znajdują się przypadkowe wzorki. Wszystko jest przemyślane i ma odniesienia religijne. Pani Krystyna została nauczona, by umieszczać na pisance wszystko co nas otacza – to co na niebie i to co na ziemi. Dlatego też, jej wielkanocne dzieła są przepiękne i wyjątkowe.

Opowieści twórców przeplatane są pięknymi widokami Podlasia. Możemy zobaczyć niezwykłe krajobrazy i ujęcia z drona. Warto to dzieło zobaczyć, bo jest na czym oko zawiesić i też można dowiedzieć się wielu ciekawych rzeczy, poszerzając własne horyzonty.

Featured Video Play Icon

Miasto na skraju Puszczy. Tak kiedyś wyglądała Hajnówka.

Hajnówka to dość młode miasto. Uzyskała prawa miejskie dopiero w 1950 roku. Wcześniej mimo, że zamieszkiwana była przez 15 000 osób, to rządził nią… sołtys. Historia miasta związana jest oczywiście z przemysłem leśnym. Cóż mogłoby lepiej funkcjonować tam, gdzie jest Puszcza? Patrząc na ten rejon dziś widzimy go zupełnie inaczej. Hajnówka staje się miejscem turystycznym, gdzie ludzie przyjeżdżają oddychać świeżym powietrzem, obejrzeć żubry, przejechać się kolejką wąskotorową. Wycinka w lesie wzbudza zaś protesty. Pojawiają się też głosy, by cała Puszcza Białowieska była parkiem narodowym.

Dawniej patrzono na Hajnówkę inaczej. Po 1950 roku, gdy zyskała prawa miejskie zaczęto intensywnie budować domy. Wszystko co stare zostało rozbierane i zastępowane nowym. Z filmu można dowiedzieć się także co nieco o młodzieży. Tej podobno w mieście nie brakowało, zaś weekendy spędzali podobnie jak dzisiejsza młodzież – na potańcówkach. Nie brakowało tez domów kultury. Gorzej było z opieką lekarską. Przyjmowano pacjentów po trzech do jednego pokoju! Dzisiaj to nie do pomyślenia.

Długi weekend listopadowy. Co robić gdy mamy wolne?

Wystarczy wziąć 8 dni wolnego, by wypoczywać ponad dwa tygodnie. Taki jest w tym roku długi weekend listopadowy. Zaczynamy 30 października w sobotę, następnie mamy wolną niedzielę i poniedziałek. Oczywiście jeżeli możemy sobie pozwolić to można to przeciągnąć aż do 14 listopada, bo 3 dni wcześniej będziemy świętować niepodległość. Mimo, że w tym roku istnieją zakazy związane ze stanem wyjątkowym (a być może dojdą jeszcze zakazy związane z epidemią), to i tak warto przyjechać na Podlasie. Tylko tutaj zażyjemy głębokiego odpoczynku. Prognoza pogody jest obiecująca. Może nie będzie najcieplej (jak to w listopadzie), ale za to nie powinno padać. Wystarczy cieplejsze ubranie, termos z herbatą i można godzinami spacerować po podlaskich puszczach, parkach narodowych, nad jeziorami i poprzez zabytkowe rynki miast.

Białowieża to nie wszystko

Topiło

W ten długi weekend niestety musimy odpuścić sobie zwiedzanie Kruszynian i Białowieży z powodu trwającego stanu wyjątkowego. Warto jednak przypomnieć, że Puszcza Białowieska ma także wiele innych atrakcji. Z jeziora Topiło mamy do granicy ponad 3 kilometry, a zatem możemy tam legalnie bez pozwolenia przebywać. Nie zapomnijmy jednak o dokumentach tożsamości, bo te na pewno się przydadzą. Przejdźmy się 10-kilometrową trasą zamkniętej o tej porze roku kolejki wąskotorowej z Hajnówki. Po drodze miniemy kładkę, którą warto też zwiedzić.

Przed Białowieżą, do której wjeżdżać nie możemy znajduje się droga do rezerwatu pokazowego i na Szlak Dębów Królewskich. Te miejsca zakazane nie są i możemy je śmiało odwiedzać. Zobaczymy jak się ma król puszczy i zobaczymy drzewa wielkie jak wieżowce! To wszystko w jesiennym klimacie.

Malownicza, wielokulturowa trasa

Wierzchlesie

Jeżeli chcemy poznać tatarską kulturę, to zamiast Kruszynian wybierzmy Bohoniki oddalone od granicy o 10 kilometrów. Możemy też przejechać się wielokulturową trasą Sokółka – Bohoniki – Stara Kamionka – Wierzchlesie – Sokołda – Supraśl – Kołodno – Królowy Most – Załuki – Wyżary – Waliły – Gródek – Michałowo – Topolany – Trześcianka – Puchły – Doktorce – Suraż.  Po drodze poznamy wszystkie kultury Podlasia, różnorodną architekturę i przyrodę. Trasa wyniesie nas 150 kilometrów. Jeżeli nie pominiemy żadnych atrakcji to powinniśmy zacząć zwiedzanie z samego rana, bo zejdzie nam do wieczora.

Warto przede wszystkim zobaczyć tatarski Kościół w Sokółce i pobliskie miejsca związane z filmem U Pana Boga za Piecem. W Bohonikach zainteresować nas powinien oczywiście tatarski meczet. Szczególnie warto wejść do środka. Ze Starej Kamionki do Wierzchlesia towarzyszyć będą nam piękne krajobrazy, napotkamy też katolickie kapliczki. W samym Wierzchlesiu znajdują się natomiast słynne płoty z filmu U Pana Boga za Piecem. Sokołda to miejsce, gdzie znajduje się Arboretum. Supraśl jest turystyczną perłą Podlasia, zaś pobliskie Kołodno oferuje Wzgórza Świętojańskie i wieżę widokową górującą nad Puszczą Knyszyńską.

Wyżary to przepiękne rozlewiska i kładki w sercu Puszczy Knyszyńskiej. Leśne drogi, które tam prowadzą zachwycą wszystkich. Gródek, Michałowo i Topolany to miejscowości, gdzie podziwiać będziemy piękne cerkwie i krajobrazy. W Trześciance i Puchłach natomiast dodatkowo drewniane domy ze słynnymi okiennicami. Na zakończenie obejrzyjmy malownicze Doktorce i Suraż – jedno z najmniejszych polskich miast.

Wyżary

Biebrza też czeka

Osowiec-Twierdza, fot. P. Jakubczyk

Jakiś czas minął od wielkiego pożaru w Biebrzańskim Parku Narodowym. Jakoś wszystko przycichło, ale tamte miejsca nadal są cudowne. Zacznijmy od podstaw czyli carskiego traktu z Góry Strękowej do Osowca-Twierdzy. Piękna droga prowadzi przez las. Po drodze będą wieże widokowe i kładki, na których możemy zaobserwować łosie. Osobno powinniśmy zwiedzić Goniądz. Są tam miejsca widokowe na rzekę, kaplica na wysokiej górze i stary młyn. Możemy także zajrzeć do pięknego Rajgrodu.

W Dolistowie Starym znajduje się stary most, którym przeprawimy się nad dziką stronę Biebrzańskiego Parku Narodowego. Do samego Jagłowa będziemy mogli jechać wzdłuż rzeki przez kompletne pustkowie, gdzie króluje przyroda. Najlepiej wybrać słoneczny dzień – świtem lub podczas zachodzącego słońca. Po drodze miniemy Śluzę Dębową należącą do Kanału Augustowskiego. A że będziemy niedaleko, to warto jeszcze zajrzeć do samej letniej stolicy Polski jesienią. Jest równie piękna, lecz dużo spokojniejsza. Tam oczywiście pospacerujmy bulwarami nad rzeką prowadzącej do plaży nad jeziorem.

Featured Video Play Icon

To miejsce na Podlasiu powinien zobaczyć każdy, kto kocha koleje

Choć istnieje dopiero od 2017 roku, to naprawdę ma czym się pochwalić. Mowa o Muzeum Kolejnictwa w Czeremsze. Każdy, kto zawita do tego miasta koniecznie powinien tam się wybrać. Zacznijmy od tego, że Muzeum prowadzone jest przez miłośników kolei w formie stowarzyszenia. Jest to oddolna inicjatywa, która cały czas się rozwija. Eksponaty można oglądać przy ul. 1 Maja 92. Do instytucji prowadzi piekna, zdobiona drewniana brama.

Najciekawszymi eksponatami są oczywiście dawne lokomotywy i wagony. Między innymi parowóz TP4-148 oraz szynobus SU81. Ponadto można zobaczyć jak wyglądał żuraw, którym podawano wodę do parowozów czy też zabytkowe wagony.

Warto też dodać, że Czeremcha ma kolejowe tradycje. Stacja kolejowa obecnie cieszy się nowym budynkiem, który oddano w 2020 roku. Od początku XX wieku przez miasto przebiega węzeł kolejowy łączący Białystok z Brześciem. W jego ramach zbudowane zostały: pierwszy budynek dworca, parowozownia, budynek mieszkalny, wieża ciśnień oraz stacja pomp. 2 września 1939 roku węzeł został zbombardowany przez Niemców. W 1944 roku parowozownia została zniszczona przez partyzantów. Okupanci próbowali go remontować, ale nie prace nie zostały ukończone. 28 lipca 1944 ponownie wysadzono węzeł. Parowozy z Czeremchy ostatecznie zniknęły 1978 roku. Wtedy zakończona została rozbudowa lokomotywowni i przejście na pojazdy spalinowe.

Choć Muzeum jest jeszcze „młode”, to trzymamy mocno kciuki za jego rozwój. W kraju jest mnóstwo miłośników kolei. Przykładowo z Poznania do Wolsztyna jeździ jako atrakcja turystyczna parowóz. Ludzie wykupują bilety w jeden moment. Na Podlasiu aktywnie działają przejażdżki kolejką wąskotorową niedaleko Czeremchy – w Hajnówce. W Białowieży natomiast zainteresowaniem cieszy się stacja Białowieża Towarowa, gdzie również można podziwiać dawne maszyny kolejowe.

W miarę rozwoju Muzeum w Czeremsze, być może przybędzie w przyszłości jeszcze więcej eksponatów oraz będą organizowane różne interesujące kolejowe wydarzenia. Trzymamy kciuki za Stowarzyszenie Przyjazdy Transport ażeby tak się stało.

Featured Video Play Icon

Znów można obserwować żubry! Powychodziły z lasów.

Żubry z pięcioma młodymi można było ostatnio zaobserwować w Eliaszukach niedaleko Siemianówki. Obserwacjom sprzyja niska temperatura pod wpływem której w lesie wszystko zamarza i zmusza zwierzęta do żerowania poza nim. Żeby żubr nie niszczył upraw rolnikom, są przygotowywane specjalne brogopaśniki czyli miejsca dokarmiania. Najpierw czeka tam na zwierzęta siano, a później sianokiszonki i buraki pastewne. Najlepiej szukać zwierząt w miejscach, w których znajdują się widoczne z daleka duże stogi siana. Bardziej niesforne można zauważyć na polach rolników.

Ogólnie żubry możemy podziwiać w Puszczy Knyszyńskiej i Puszczy Białowieskiej, a także na terenach pomiędzy tymi kompleksami leśnymi. Jeżeli chodzi o Eliaszuki to napotkanie zwierząt w tym miejscu było raczej przypadkowe. Bardziej można szukać po drodze z Siemianówki do Narewki. Szczególnie, że zaraz za tą pierwszą miejscowością znajduje się platforma widokowa na stogi siana. Ważne jest, ażeby przypomnieć wszystkim, że żubr jest zwierzęciem dziko żyjącym i próba zrobienia sobie z nim selfie może skończyć się dla nas bardzo źle. Dlatego, gdy będziemy zwiedzać okolicę i napotkamy stado – powinniśmy króla Puszczy obserwować albo z drogi albo z wieży obserwacyjnej – jeżeli znajduje się w pobliżu. Podchodzenie może spłoszyć zwierzęta. W najlepszym wypadku uciekną, ale może stać się też najgorsze, dlatego uważajmy także tej zimy.

Obecnie w Polsce zatem żyje w sumie 2316 żubrów z czego najwięcej na Podlasiu. W ostatnim czasie zwierzęta te wywożone są do Puszczy Augustowskiej, by również tam zakładały stada. Wszystko dlatego by zwierzęta spokrewnione ze sobą nie rozmnażały się.

Featured Video Play Icon

Tak powstają bułki z kapustą i grzybami prosto z Białowieży!

Bułeczki drożdżowe to niejedna specjalność pani Joanny Kiryluk. Pełni ona też funkcję przewodnika turystycznego w Białowieży. Z powyższego filmu dowiecie się jak zrobić przepyszne bułki z kapustą i grzybami, a także poznacie lepiej Białowieżę. Odcinek Białoruskich Smaków Podlasia jest bardzo rodzinny, ponieważ występuje tu także mama Pani Joanny – Pani Katarzyna Szpakowicz – zajmująca się zielarstwem i ziołolecznictwem, która sztuki tej nauczyła się z kolei od swojej mamy. Opowiada ona o zaletach medycyny naturalnej i zachęca do zbierania ziół. To na Podlasiu tradycja bardzo silna, zaś zioła są bardzo skuteczne skoro przez tyle lat ludzie od nich nie odeszli.

Jeżeli chodzi o same bułki, to przepis jest następujący. Do miski wrzucamy dwie trzecie kostki drożdży, zasypujemy 3 łyżkami cukru. Dolewamy do tego trochę mleka i trochę mąki, by wymieszać drożdże. Dopiero potem będziemy dodawać resztę wody i mąki. Do mieszadła wlewamy też pół szklanki oliwy. Następnie dosypujemy coraz więcej mąki. Gdy ciasto przestaje mieć płynną konsystencję dosypujemy odrobinę soli i dodajemy mąkę. Nie piszemy ile tej mąki trzeba, bo musimy ją dosypywać na bieżąco. Każdy, kto mieszał kiedyś wodę i mąkę dobrze wie, że idealne proporcje nie istnieją. Gdy uda nam się odpowiednio zmieszać oba składniki i ciasto będzie w końcu jednolite, to wyrabiamy je jeszcze 10 minut i odstawiamy na 30 minut do wyrośnięcia.

Zajmijmy się teraz farszem. Kroimy cebulę i podsmażamy. Następnie kroimy kapustę. W kolejnym kroku kroimy grzyby i wsypujemy je razem z kapustą do garnka, gdzie już powinna być podsmażona cebula. Nie zapomnijmy o przyprawach – jeżeli je lubimy.

Ostatni krok to umieszczenie farszu w przyszłych bułeczkach. Najpierw ciasto rolujemy w wałek, a następnie nożem kroimy na mniejsze kawałki. Wyrabiamy z każdego kawałka mały placek. Do środka nakładamy łyżką farsz i formułujemy bułkę – zlepiając ciasto. Następnie przyszłe bułeczki wsadzamy do formy, smarujemy je od góry olejem by były chrupkie. Po 10 minutach w piekarniku powinny być gotowe. Wskaźnikiem będzie to czy są już zarumienione.

Featured Video Play Icon

Skit Świętych Antoniego i Teodozjusza Pieczerskich w Odrynkach. Podlaska pustelnia turystyczna.

Pustelnia zwykle kojarzy się z takim miejscem, w którym znajduje się wyłącznie pustelnik i nikt więcej. Tymczasem wyjątkowość Skitu w podlaskich Odrynkach spowodowała, że stało się ono miejscem turystycznym. Maleńka świątynia pośród bagien, do której prowadzi bardzo długa kładka to wyjątkowe miejsce, gdzie można odnaleźć wyciszenie, a także usłyszeć wiele porad dotyczących ziołolecznictwa.

Główny gospodarz skitu Archimandryta Gabriel już niestety nie żyje, lecz dzieło które po sobie pozostawił nadal życiem tętni. Wszystko się zaczęło, gdy w 2008 roku Ojciec Gabriel – przełożony monastyru w Supraślu został wyznaczony do przyjęcia święceń na biskupa gorlickiego. Tak ukochał podlaską ziemię, że nie zamierzał się przenosić na drugi koniec Polski. Odmowa oznaczała jedno – degradację. Decyzję przyjął i postanowił, że Odrynki będą jego nowym domem. Najpierw zamieszkał w barakowozie nad Narwią. Nie miał prądu, wodę tylko z rzeki. Po kilku latach wspólnie z okolicznymi mieszkańcami zbudował cerkiew, dom, pomieszczenia gospodarcze. Co ciekawe Gabriel nie przestał mieszkać w baraku. Hodował pszczoły, uprawiał zioła, a następnie nimi leczył.

Degradacja Gabriela nie oznaczała, że odwróciła się od niego cerkiew. Cztery lata po budowie, cerkiew wyświęcił Metropolita Sawa. Archimandryta swoim postępowaniem pokazał coś niezwykłego. Zamiast awansu w hierarchii kościoła prawosławnego wolał pozostać na Podlasiu. Przypłacił to „karierą” i musiał zamieszkać w skrajnie trudnych warunkach. Mimo to miał na tyle siły, by udowodnić, że jego decyzja była słuszna, bo to co pozostawił po sobie zapiera dech w piersiach. Duchowny zmarł w szpitalu 22 listopada 2018 roku.

Obecnie w skicie przebywa 3 mnichów. Nabożeństwa celebrowane są codziennie, zaś Boskie Liturgie w soboty i niedziele.

Podczas zaborów świątynia została okrzyknięta najpiękniejszą w całej guberni

Cerkiew św. Mikołaja w Białowieży w czasach zaborów została nazwana „najpiękniejszą w całej guberni grodzieńskiej”. Imperator Aleksander III postanowił ją zafundować, lecz sam efektów końcowych nie doczekał. Był to wiek XIX. I choć na szczęście czasy zaborów i carów już minęły, toteż piękno cerkwi nie przeminęło, a w szczególności detal z cegły. Ale nie tylko to można podziwiać. Cerkiew w środku ma wyjątkowy ikonostas, który trafił tu z Petersburga.

W tym miejscu istniała wcześniej cerkiew drewniana z XVIII wieku. Była to świątynia unicka (grekokatolicka). Kolejny drewniany obiekt datowano na 1853 rok już jako cerkiew prawosławna. Kolejny – murowany obiekt był wznoszony już w 1889 roku razem z rezydencją myśliwską. Rok wcześniej Puszcza stała się prywatną własnością cara Aleksandra III.

W 1895 roku wyświęcono obiekt, a ostatecznie wykończono w 1897 roku. W 1907 roku świątynia miała elektryczne oświetlenie. Później wybuchła I wojna światowa, która na szczęście ominęła cerkiew. Niestety podczas II wojny światowej, już 1 września 1939 roku jedna z niemieckich bomb spadła na świątynię, co uszkodziło ikonostas. W latach powojennych cerkiew była odwiedzana przez najwyższych dostojników prawosławnych z Polski i ze świata.

Cerkiew znajduje się w centrum Białowieży na wzniesieniu przy ul. gen. Waszkiewicza.

Featured Video Play Icon

Bimber podlaski jest znany w całej Polsce. Tak wygląda i działa leśna bimbrownia.

Duch Puszczy, Księżycówka, Kopnięcie Łosia, Szwędaczek i wiele wiele innych. To wszystko zakazane podlaskie trunki, w których lubują się mieszkańcy, a które są bardzo pożądane przez przyjezdnych. Chociaż fakt, że są one zakazane jest absurdalny, toteż jeszcze bardziej przyciąga chętnych. Nie od dziś wiadomo, że zakazany owoc smakuje lepiej. Na kanwie tej popularności w białostockim skansenie w 2009 roku powstała leśna bimbrownia, by turyści mogli z bliska zobaczyć aparaturę, która wytwarza bimber.

Blisko jedna trzecia obszaru Podlasia to gęsty las. Występują tu też naturalne źródła wody w postaci strumyków. A to wszystko wspomaga potajemne gorzelnictwo. Typowa leśna bimbrownia to piec, kadzie i chłodnice z filtrem. Wbrew pozorom wyrób bimbru nie jest skomplikowany. Najpierw wodę należy podgrzać do 85 stopni C. Potem wystarczy tą wodę przepompować do kadzi i tam wsypać mąkę żytnią. Po 2 godzinach dolać zimnej wody dla ochłody przyszłego trunku. Gdy ten osiągnie 30 stopni C. wystarczy wsypać 1,5 kg drożdży i wymieszać. W ten sposób uzyskamy zacier, który będzie dojrzewać przez najbliższy tydzień.

Potem przepompowujemy wszystko do pieca z wodą, którą podgrzewamy. Nie można tego robić bezpośrednio nad paleniskiem. Gdy zacznie wrzeć to opary alkoholowe przejdą do beczek z zimną wodą. W efekcie po zanurzeniu skroplą się, a my uzyskamy destylat. Między chłodnicami znajduje się także specjalny pojemnik na odpady produkcji. Dzięki czemu do zbiornika trafi czysty alkohol, a wszystko co cięższe opadnie do pojemnika. Jeżeli chcielibyśmy, by nasz bimberek był jeszcze lepszej jakości, to musimy wykonać kolejne destylacje już w innej chłodnicy.

Wódka zwykła jest dwukrotne destylowana, wyborowa – trzykrotnie, luksusowa – czterokrotnie, premium i superpremium wielokrotnie. Droższe wódki są wytworzone z lepszej jakości zboża i ich destylat filtrowany jest nie tylko przez tradycyjny węgiel, ale nawet mleko czy diamenty. Jak widać produkcja alkoholu nie jest skomplikowana toteż bardzo popularna. Teraz, gdy wybór alkoholi w sklepach jest tak ogromny i powszechny, to produkcja bimbru jest bardziej tradycją. Dlatego też walka z bimbrownikami nie jest tak zaciekła jak kiedyś. Być może doczekamy kiedyś czasów, że na własny użytek, legalnie będzie można sobie napędzić bimbru na święta.

Featured Video Play Icon

Hopa ziemniaczana. Tak ją robią gospodynie na Podlasiu.

Kucharz Krystofor dotarł do podhajnowskiego Starego Berezowa, gdzie gotował wspólnie z miejscowym Kołem Gospodyń Wiejskich. Na warsztacie znalazła się Hopa ziemniaczana. Co to takiego? To oczywiście inna wersja babki ziemniaczanej – z dodatkiem kaszy – przysmak, dla którego turyści szturmują Supraśl i Białowieżę (i nie tylko). Jak wiemy robi się ją dosyć prosto, ale diabeł tkwi w szczegółach. Dlatego każdy ma swoją wersję. Zobaczcie sami jak się robi ją w Starym Berezowie.

Do takiej porcji jak na filmie potrzebować będziemy 2kg ziemniaków, 150/200g kaszy jęczmiennej, 4 jajka, kawałek boczku, jedną kiełbasę, jedną cebulę, 1,5 łyżeczki soli, 1,5 łyżeczki pieprzu ziołowego, 2 łyżeczki majeranku oraz smalec do smażenia. Na początku tarkujemy ziemniaki, potem kroimy boczek i kiełbasę w kostkę, tak samo postępujemy z cebulką. Wrzucamy na patelnię smalec, a gdy się wystarczająco roztopi to dorzucamy do niego kiełbasę i boczek, a na koniec cebulkę. Resztę smalcu kładziemy na blaszkę. Wysmarowujemy nim całą blaszkę. W osobnym pojemniku przyprawiamy ziemniaki, wbijamy do nich jajka i wsypujemy surową kaszę. Po usmażeniu mięsa i cebuli wrzucamy ją do pojemnika z ziemniakami. Wszystko mieszamy i przelewamy do blaszki. Następnie wstawiamy potrawę do piekarnika na 1,5 godziny i pieczemy w 180 stopniach.

Jeżeli chcielibyście poznać bardziej tajniki gotowania na Podlasiu, to warto odwiedzić Stare Berezowo i tamtejsze Koło Gospodyń Wiejskich. Można także podejrzeć zwyczaje mieszkańców. W trzecią niedzielę po Wielkanocy, każdego roku po liturgii w cerkwi odbywa się procesja na cmentarz. Tam są święcone groby. Wszystko jest interesującym, lokalnym ceremoniałem.

Meczet w Kruszynianach jest jednym z miejsc, gdzie przez najbliższy miesiąc nie będzie można dojechać.

Stan wyjątkowy w Podlaskiem. Gdzie nie można zwiedzać?

2 września 2021 r. Prezydent Rzeczypospolitej Polskiej Andrzej Duda, na podstawie art. 230 ust. 1 Konstytucji Rzeczypospolitej Polskiej oraz art. 3. ustawy o stanie wyjątkowym, na wniosek Rady Ministrów z dnia 31 sierpnia 2021 r., wydał rozporządzenie o wprowadzeniu 30-dniowego stanu wyjątkowego na obszarze części województwa podlaskiego i lubelskiego. Decyzja o wprowadzeniu stanu wyjątkowego została podjęta w związku ze szczególnym zagrożeniem bezpieczeństwa obywateli oraz porządku publicznego, związanym z obecną sytuacją na granicy państwowej Rzeczypospolitej Polskiej z Republiką Białorusi. – czytamy na stronie prezydent.pl

W praktyce oznacza to legalne ograniczenie praw obywatelskich na terenie w 115 gmin naszego województwa. Terytorium jest wymienione na koniec tego artykułu. Stan wyjątkowy oznacza, że zwiedzanie wielu atrakcji pod granicą nie jest obecnie możliwe, a takich tam nie brakuje. Wyliczając od południa województwa – nie ma możliwości zwiedzania obecnie Niemirowa i pięknego krajobrazowo trójstyku granic nad Bugiem, nie ma też możliwości zwiedzania cerkwi w Koterce.

Utrudnione może być zwiedzanie również Białowieży i jej okolicznych atrakcji. Zapomnieć możemy również póki co o pierwszych obserwacjach żubrów. Nie wybierajcie się więc do Starego Masiewa na północy Puszczy Białowieskiej, gdzie jest platforma widokowa. Nie zobaczycie też ruin kościoła w Jałówce. Tak samo nie przejedziecie malowniczą drogą z tej miejscowości do Bobrownik przez Mostowlany i bramę kolejową z napisem „MIR (pokój)”. Nie można też obecnie podróżować do tatarskich Kruszynian. Nie będziecie też mogli zwiedzać Krynek i tamtejszych atrakcji. Tym bardziej nie ma co się wybierać nad Grzybowszczyznę, gdzie jest największa uwaga wszystkich. W pobliskim Usnarzu Górnym znajduje się centrum ostatnich wydarzeń. Nie można też zwiedzać śluzy Kurzyniec oraz innych bliskich okolic Kanału Augustowskiego. Jeżeli nie jesteście mieszkańcami, to w te wszystkie miejsca nie dojedziecie.

Musicie sobie uświadomić, że stan wyjątkowy ma miejsce po raz pierwszy w wolnej Polsce. Ostatni stan – wówczas wojenny – ogłaszał gen. Wojciech Jaruzelski. W tym czasie na obszarze, gdzie stan obowiązuje rząd ma bardzo szerokie uprawnienia. Szef MSWiA Mariusz Kamiński zapewnił, że restrykcje nie będą ingerowały w życie zawodowe mieszkańców miejscowości nadgranicznych, w minimalnym stopniu będą te restrykcje dotyczyły stałych mieszkańców miejscowości. Minister zapowiedział jednak istotne ograniczenia dla osób z zewnątrz, dla osób obcych na tym terenie, które chciałyby się przemieszczać w tych miejscowościach.

L.p. obręb ewidencyjny gmina powiat
1 NIEMIRÓW Mielnik siemiatycki
2 MĘTNA Mielnik siemiatycki
3 TOKARY Mielnik siemiatycki
4 WILANOWO Mielnik siemiatycki
5 KLUKOWICZE Nurzec-Stacja siemiatycki
6 LITWINOWICZE Nurzec-Stacja siemiatycki
7 WYCZÓŁKI Nurzec-Stacja siemiatycki
8 BOBRÓWKA Czeremcha hajnowski
9 ZUBACZE Czeremcha hajnowski
10 PISZCZATKA Czeremcha hajnowski
11 POŁOWCE Czeremcha hajnowski
12 STAWISZCZE Czeremcha hajnowski
13 CZEREMCHA Czeremcha hajnowski
14 WÓLKA TERECHOWSKA Czeremcha hajnowski
15 KUZAWA Czeremcha hajnowski
16 OPAKA DUŻA Czeremcha hajnowski
17 POHULANKA Czeremcha hajnowski
18 POLICZNA Kleszczele hajnowski
19 BIAŁA STRAŻ Kleszczele hajnowski
20 WOJNÓWKA Dubicze Cerkiewne hajnowski
21 STARZYNA Dubicze Cerkiewne hajnowski
22 GÓRNY GRÓD Dubicze Cerkiewne hajnowski
23 KLAKOWO Dubicze Cerkiewne hajnowski
24 KRUGŁE Dubicze Cerkiewne hajnowski
25 WYGON Dubicze Cerkiewne hajnowski
26 WIERZCHOWSKIE Hajnówka hajnowski
27 PODOLANY Białowieża hajnowski
28 BIAŁOWIEŻA Białowieża hajnowski
29 ZASTAWA KRZYŻE Białowieża hajnowski
30 GRUSZKI Narewka hajnowski
31 STARE MASIEWO Narewka hajnowski
32 MASIEWO NOWE Narewka hajnowski
33 BABIA GÓRA Narewka hajnowski
34 BRZEZINA Michałowo białostocki
35 CISÓWKA Michałowo białostocki
36 ZALESZANY Michałowo białostocki
37 NOWOSADY Michałowo białostocki
38 JAŁÓWKA Michałowo białostocki
39 KONDRATKI Michałowo białostocki
40 GONCZARY Michałowo białostocki
41 KITURYKI Michałowo białostocki
42 DUBLANY Michałowo białostocki
43 KOLONIA MOSTOWLANY Michałowo białostocki
44 MOSTOWLANY Gródek białostocki
45 ZIELONA Gródek białostocki
46 ZUBRY Gródek białostocki
47 ŚWISŁOCZANY Gródek białostocki
48 GOBIATY Gródek białostocki
49 NAREJKI Gródek białostocki
50 BOBROWNIKI Gródek białostocki
51 JARYŁÓWKA Gródek białostocki
52 CHOMONTOWCE Gródek białostocki
53 RUDAKI Krynki sokólski
54 ŁOSINIANY Krynki sokólski
55 KRUSZYNIANY Krynki sokólski
56 OZIERANY WIELKIE Krynki sokólski
57 BIAŁOGORCE Krynki sokólski
58 OZIERANY MAŁE Krynki sokólski
59 KUNDZICZE TREJGLE Krynki sokólski
60 ŁAPICZE Krynki sokólski
61 KRYNKI Krynki sokólski
62 KRYNKI MIASTO Krynki sokólski
63 JUROWLANY Krynki sokólski
64 PIEROŻKI Szudziałowo sokólski
65 GRZYBOWSZCZYZNA Szudziałowo sokólski
66 HARKAWICZE Szudziałowo sokólski
67 USNARZ GÓRNY Szudziałowo sokólski
68 BABIKI Szudziałowo sokólski
69 MINKOWCE Szudziałowo sokólski
70 ZUBRZYCA MAŁA Szudziałowo sokólski
71 MISZKINIKI Szudziałowo sokólski
72 ZUBRZYCA WIELKA Szudziałowo sokólski
73 WOJNOWCE Szudziałowo sokólski
74 NOMIKI Sokółka sokólski
75 ZAŚPICZE Sokółka sokólski
76 BILMINY I PALESTYNA Kuźnica sokólski
77 KLIMÓWKA Kuźnica sokólski
78 SZYMAKI Kuźnica sokólski
79 CZEPIELE Kuźnica sokólski
80 TOŁCZE Kuźnica sokólski
81 PARCZOWCE Kuźnica sokólski
82 NOWODZIEL Kuźnica sokólski
83 CZUPRYNOWO Kuźnica sokólski
84 KUŹNICA Kuźnica sokólski
85 KOWALE KOL. Kuźnica sokólski
86 CHREPTOWCE Kuźnica sokólski
87 WOJNOWCE Kuźnica sokólski
88 KOWALE Kuźnica sokólski
89 SACZKOWCE Kuźnica sokólski
90 KUŚCIŃCE-WOŁYŃCE Kuźnica sokólski
91 ZAJZDRA Kuźnica sokólski
92 POHORANY Sidra sokólski
93 KRZYSZTOFOROWO Sidra sokólski
94 CHWOROŚCIANY Nowy Dwór sokólski
95 NOWY DWÓR Nowy Dwór sokólski
96 ROGACZE Nowy Dwór sokólski
97 JAGINTY Nowy Dwór sokólski
98 CHORUŻOWCE Nowy Dwór sokólski
99 DOLINCZANY Lipsk augustowski
100 LIPSZCZANY Lipsk augustowski
101 RYGAŁÓWKA Lipsk augustowski
102 RAKOWICZE Lipsk augustowski
103 SIÓŁKO Lipsk augustowski
104 LICHOSIELCE Lipsk augustowski
105 KOPCZANY Lipsk augustowski
106 BARTNIKI Lipsk augustowski
107 STARE LEŚNE BOHATERY Lipsk augustowski
108 NOWE LEŚNE BOHATERY Lipsk augustowski
109 WOŁKUSZ Lipsk augustowski
110 LUBINOWO Lipsk augustowski
111 GRUSZKI Płaska augustowski
112 RUDAWKA Płaska augustowski
113 RYGOL Płaska augustowski
114 MUŁY Giby sejneński
115 DWORCZYSKO Giby sejneński