Co za kuriozum! Rzeka umiera, a gmina realizuje turystykę wokół niej za 3 miliony.

Co za kuriozum! Rzeka umiera, a gmina realizuje turystykę wokół niej za 3 miliony.

W Choroszczy podpisano umowę na realizację projektu „Pisa–Narew – szlak aktywnej turystyki wodnej”, w ramach którego ma powstać kładka w miejscu tzw. zerwanego mostu w Kruszewie, a także wieża widokowa oraz infrastruktura dla kajakarzy. To milionowa inwestycja w turystykę wokół Narwi. Problem polega na tym, że prawie nie ma tam… wody.

Rzeka Narew od lat zmaga się z krytycznie niskimi stanami. W okresach letnich miejscami przypomina bardziej zarośnięte trzcinowisko niż rzekę o potencjale kajakowym. Płytkie, zamulone odcinki, brak stabilnego przepływu i postępująca degradacja hydrologiczna sprawiają, że przeprawa kajakiem jest trudna. Najpopularniejszy odcinek z Doktorc do Suraża to niekiedy pływanie w wodzie po kostki. W takich warunkach budowanie infrastruktury dla turystyki wodnej przypomina stawianie mariny przy wysychającym jeziorze.

Zwolennicy inwestycji mogą mówić o rozwoju regionu i przyciąganiu turystów. Tylko że turyści przyjeżdżają po doświadczenie przyrody – po wodę, rozlewiska, ptactwo, krajobraz żywej doliny rzecznej. Jeśli trafią na suche trzciny, zarośnięte starorzecza i brak możliwości spływu, szybko uznają to miejsce za rozczarowanie. Infrastruktura nie zastąpi rzeki. Kładka i pomost nie stworzą przepływu. A widok z wieży na zarośla sprawi, że więcej nikt do nas nie przyjedzie.

Zamiast wydawać kolejne miliony złotych na infrastrukturę turystyczną, trzeba uczciwie powiedzieć jedno: Narwi nie da się „udekorować”. Ją trzeba uratować – i to kompleksowo.

Ratunek nie polega na budowie kolejnych pomostów, lecz na przywróceniu rzece jej naturalnej dynamiki. Oznacza to likwidację zbiornika Siemianówka i realne działania zmierzające do odbudowy naturalnego biegu rzeki – zarówno tam, jak i na wszystkich odcinkach, gdzie przez lata Narew była prostowana, pogłębiana i regulowana. Każde wyprostowane koryto przyspiesza odpływ wody, obniża poziom wód gruntowych i niszczy charakter doliny rzecznej.

Jeżeli chcemy mieć w regionie żywą rzekę, trzeba zakończyć praktykę melioracji prowadzonej ciężkim sprzętem. Rzeka nie może płynąć jak przez betonową rynnę. Musi mieć przestrzeń do meandrowania, tworzenia starorzeczy, rozlewania się w sposób naturalny po okolicznych łąkach i terenach zalewowych. To właśnie rozlewiska, a nie wyprostowane kanały, budują retencję i stabilizują stosunki wodne.

Najważniejsza zasada jest prosta: rzeki nie powinno się tamować, lecz spowalniać w sposób możliwie najbardziej naturalny. Regulowanie jazami może pełnić wyłącznie funkcję pomocniczą wobec naturalnych przeszkód – powalonych drzew, zakoli, roślinności wodnej – a nie zastępować je jako główny mechanizm sterowania przepływem. Inaczej będziemy dalej utrwalać sztuczny system, który przy pierwszej suszy okazuje się bezradny. Dopiero kiedy Narew odzyska swój naturalny charakter, sens będą miały inwestycje turystyczne. Najpierw rzeka. Potem infrastruktura. W odwrotnej kolejności to tylko kosztowna scenografia bez aktora.

Narew od lat nie jest realnie doceniana przez decydentów. A przecież to jedna z najbardziej wyjątkowych rzek w Europie – rzeka anastomozująca, która naturalnie nie płynie jednym korytem, lecz rozdziela się na wiele odnóg, tworząc sieć rozlewisk i kanałów. Jej siłą nie jest szybkość nurtu, lecz właśnie wielokorytowość i zdolność do rozlewania się szeroko po dolinie. Regulowanie jej jak zwykłej rzeki nizinnej oznacza niezrozumienie jej natury.

Kamil Gopaniuk
Kamil Gopaniuk

Redaktor naczelny Podlaskie TV, dziennikarz z krwi i kości, a od niedawna także pisarz, który postanowił średniowieczne opowieści przenieść z komputera na papier. Z wykształcenia prawnik-administratywista i filolog polski, z ducha — człowiek pogranicza. Z dziada Białostoczanin, z pradziada Kresowiak, niosący w sobie tę mieszankę uporu, nostalgii i ciekawości świata. Fascynuje go wszystko, co ma w sobie ruch i sens: transport, samorząd, turystyka, przyroda i historia. O tych tematach może pisać długo, namiętnie i bez końca — bo w każdym z nich znajduje opowieść wartą opowiedzenia.

Partnerzy portalu: