Od wejścia Polski do Unii Europejskiej minęły ponad dwie dekady. Białystok przez ten czas zmienił się wizualnie nie do poznania. Wyremontowano ulice, chodniki, place, budynki i przestrzenie publiczne. Powstały nowe drogi, stadion, kampus, parki i kolejne miejsca rekreacji. Miasto jest niewątpliwie bardziej estetyczne i wygodniejsze do życia niż w 2004 roku. Tylko że piękne miasto nie musi być miastem silnym gospodarczo.
Największym problemem Białegostoku ostatnich dwóch dekad nie jest bowiem brak inwestycji. Problem polega na tym, że ogromna część publicznej energii została skierowana na nadrabianie zaległości infrastrukturalnych, podczas gdy nie udało się stworzyć dziedziny, z którą Białystok byłby jednoznacznie kojarzony w Polsce i Europie.
Partnerzy portalu:
Poznań ma silny przemysł, logistykę, handel i technologie. Wrocław przez lata budował pozycję jednego z najważniejszych polskich ośrodków IT, nowych technologii, przemysłu i centrów badawczo-rozwojowych. Kraków wykorzystał potencjał swoich uczelni, przyciągając międzynarodowe firmy technologiczne i centra usług.
A Białystok? Trudno wskazać odpowiedź. I właśnie to powinno niepokoić najbardziej.
Nie można przez kolejne 20 lat remontować miasta
Inwestycje infrastrukturalne były potrzebne. Problem zaczyna się wtedy, gdy stają się właściwie jedyną wizją rozwoju. Nie da się bez końca budować przewagi gospodarczej miasta na kolejnych remontach ulic, rewitalizacjach placów czy wymianie nawierzchni chodników. Takie inwestycje poprawiają jakość życia, ale nie powodują automatycznie, że powstają wysoko płatne miejsca pracy. Nie zatrzymują absolwentów uczelni. Nie ściągają naukowców. Nie tworzą przedsiębiorstw sprzedających swoje produkty na świecie. Potrzebna jest specjalizacja.
Białystok prawdopodobnie nie zostanie drugim Poznaniem pod względem przemysłu. Nie dogoni Warszawy jako centrum finansowego. Trudno będzie również powtórzyć drogę Krakowa czy Wrocławia, które swoją przewagę w sektorze międzynarodowych usług i IT budowały przez lata. Ale właśnie teraz pojawiło się coś, czego dwadzieścia lat temu praktycznie nie było. To sztuczna inteligencja. To jedna z największych zmian technologicznych od czasu upowszechnienia internetu. I jednocześnie rynek, którego podział dopiero trwa.
Wyścig już się rozpoczął
Problem w tym, że inne miasta również to zauważyły. Poznań buduje dziś swoją pozycję między innymi wokół PIAST-AI. Poznańskie Centrum Superkomputerowo-Sieciowe wraz z partnerami tworzy jedną z polskich fabryk sztucznej inteligencji należących do europejskiej sieci AI Factories. Komisja Europejska zalicza PIAST AIF do europejskiej infrastruktury mającej umożliwiać przedsiębiorstwom, naukowcom i startupom korzystanie z zaawansowanych zasobów AI.
To niezwykle ważne, bo za kilka czy kilkanaście lat zdanie „Poznań jest jednym z polskich centrów sztucznej inteligencji” może być równie naturalne jak dzisiejsze skojarzenie Wrocławia z sektorem IT. Białystok nie ma jeszcze takiej pozycji. Ale nie oznacza to, że startuje od zera.
Białystok ma ludzi. Tylko trzeba stworzyć im miejsce.
Politechnika Białostocka posiada Wydział Informatyki i już prowadzi projekty dotyczące sztucznej inteligencji. Jest między innymi liderem międzynarodowego projektu MAESTRO-AI, realizowanego wspólnie z uczelniami z Grecji, Rumunii i Portugalii, dotyczącego wykorzystania AI w nauczaniu matematyki i programowania. Uczelnia wprowadziła również własne zasady dotyczące stosowania generatywnej sztucznej inteligencji, rozwija kompetencje pracowników i studentów oraz wykorzystanie AI w badaniach, dydaktyce i administracji.
Jest Uniwersytet w Białymstoku, na którym w roku akademickim 2025/2026 kształci się ponad 8,5 tys. studentów. Są kolejne uczelnie, przedsiębiorcy oraz młodzi ludzie, którzy dziś po ukończeniu informatyki, matematyki czy kierunków technicznych nie zawsze znajdują w Białymstoku pracę odpowiadającą ich ambicjom. I tutaj pojawia się zasadnicze pytanie.
Co by się stało, gdyby Białystok podjął polityczną i gospodarczą decyzję, by być jednym z najważniejszych polskich ośrodków zastosowań sztucznej inteligencji?
Nie jako hasło promocyjne na konferencję. Jako plan na dziesięć lat.
Białystok nie musi budować własnego ChatGPT
Sztuczna inteligencja to znacznie więcej niż ChatGPT i generowanie tekstów. W dużym uproszczeniu jest to grupa technologii, które pozwalają komputerom analizować ogromne ilości danych, rozpoznawać w nich wzorce, przewidywać zdarzenia i podejmować lub wspierać decyzje. AI potrafi analizować zdjęcia rentgenowskie, wykrywać wady produktów na linii produkcyjnej, przewidywać awarie maszyn, sterować ruchem, rozpoznawać choroby roślin, optymalizować zużycie energii czy pomagać w projektowaniu nowych leków. Chatboty są więc tylko jednym z najbardziej widocznych zastosowań sztucznej inteligencji. Jej prawdziwa gospodarcza siła kryje się przede wszystkim tam, gdzie pozwala wykonywać zadania szybciej, dokładniej i taniej albo rozwiązywać problemy, których człowiek nie byłby w stanie samodzielnie przeanalizować ze względu na ogromną ilość danych.
Próba konkurowania z największymi światowymi firmami w tworzeniu gigantycznych modeli AI byłaby absurdalna. Potrzebne są do tego miliardy, ogromna infrastruktura obliczeniowa i tysiące specjalistów. Ale gospodarka oparta na sztucznej inteligencji jest znacznie szersza. Największą szansą Białegostoku mogłyby być praktyczne zastosowania AI w konkretnych branżach. Podlaskie jest jednym z najważniejszych regionów rolniczych i spożywczych w Polsce. Można rozwijać tutaj AI dla rolnictwa, mleczarstwa i przemysłu spożywczego: analizę obrazu, automatykę, robotykę, przewidywanie produkcji, wykrywanie chorób roślin, kontrolę jakości czy optymalizację zużycia energii.
Białystok posiada silne środowisko medyczne. To naturalna przestrzeń dla rozwoju systemów wspierających diagnostykę, analizę obrazów medycznych, zarządzanie ochroną zdrowia czy badania nad wykorzystaniem danych. Mamy przemysł maszynowy, firmy technologiczne i produkcyjne. Tutaj sztuczna inteligencja może być wykorzystywana do automatyzacji, analizy jakości produkcji, robotyki czy przewidywania awarii urządzeń. To właśnie w takich niszach można budować specjalizację. Nie „AI do wszystkiego”. AI do rzeczy, w których Podlasie już posiada doświadczenie.
Pierwszy krok już wykonano. Ale to zdecydowanie za mało.
W lipcu 2026 roku ogłoszono projekt „AI4Business – Centrum Sztucznej Inteligencji i Wsparcia Transformacji Cyfrowej Przedsiębiorstw”. Jego wartość wynosi 6,3 mln zł, z czego 5,3 mln zł pochodzi z funduszy europejskich. Projekt ma pomóc co najmniej 65 podlaskim małym i średnim przedsiębiorstwom między innymi w audytach, pilotażach i przygotowaniu wdrożeń wykorzystujących AI. To bardzo dobry kierunek. Tylko że 65 przedsiębiorstw nie zmieni gospodarczej pozycji regionu. Potrzebujemy myślenia w znacznie większej skali.
Wyobraźmy sobie Białostockie Centrum Sztucznej Inteligencji stworzone wspólnie przez miasto, województwo, Politechnikę Białostocką, Uniwersytet w Białymstoku, środowisko medyczne oraz przedsiębiorców. Nie kolejny urząd z sekretariatem, dyrektorem i kilkoma konferencjami rocznie. Prawdziwe centrum badawczo-wdrożeniowe.
Miejsce posiadające infrastrukturę obliczeniową, laboratoria, zespoły badawcze i fundusz umożliwiający finansowanie eksperymentalnych projektów. Miejsce, do którego przedsiębiorca przychodzi z problemem technologicznym, a naukowcy i programiści pomagają stworzyć rozwiązanie wykorzystujące AI. Obok niego powinien powstać program przyciągania startupów technologicznych. Tanie lub bezpłatne biura. Dostęp do infrastruktury. Granty na pierwsze projekty. Współpraca z uczelniami. Dostęp do przedsiębiorstw, w których można testować rozwiązania.
A przede wszystkim bardzo jasny komunikat wysyłany przez następne dziesięć lat: Jeżeli chcesz rozwijać sztuczną inteligencję w Polsce, możesz robić to w Białymstoku.
Trzeba zatrzymać najlepszych studentów
Białystok co roku kształci młodych ludzi, a następnie wysyła ich do Warszawy, Krakowa, Wrocławia czy za granicę. To jeden z najbardziej absurdalnych mechanizmów rozwojowych. Państwo i samorządy wydają pieniądze na szkoły. Miasto tworzy infrastrukturę. Uczelnie kształcą specjalistę przez pięć lat. A kiedy człowiek osiąga wiek, w którym zaczyna generować największą wartość gospodarczą, wyjeżdża, ponieważ gdzie indziej czeka na niego lepsza praca.
Jeżeli Białystok chce zatrzymywać ambitnych dwudziesto- i trzydziestolatków, potrzebuje gospodarki oferującej im coś więcej niż argument, że tutaj są mniejsze korki i tańsze mieszkania niż w Warszawie. Potrzebuje ambitnych miejsc pracy. AI może takie miejsca stworzyć.
Być może właśnie małe miasto ma swoją przewagę
Białystok nie musi kopiować Warszawy. Odległości są niewielkie. Uczelnie, przedsiębiorcy i administracja znajdują się blisko siebie. Znacznie łatwiej stworzyć środowisko, w którym rektor, przedsiębiorca, prezydent miasta, marszałek i twórca startupu rzeczywiście mogą współpracować. Na równych zasadach. W technologiach często właśnie takie skupiska tworzą największą wartość. Warunek jest jeden: wszyscy muszą wiedzieć, dokąd zmierzają.
Jeżeli każdy będzie realizował własny niewielki projekt, organizował własną konferencję i wydawał kolejne kilka milionów złotych z funduszy europejskich, za dziesięć lat prawdopodobnie będziemy dokładnie w tym samym miejscu. Tylko chodniki będą jeszcze równiejsze.
Potrzeba decyzji
Najważniejszą rzeczą, której brakowało Białemustokowi po 2004 roku, nie były pieniądze. Tych dzięki członkostwu Polski w Unii Europejskiej pojawiło się bardzo dużo. Brakowało wielkiej gospodarczej ambicji. Odpowiedzi na pytanie w czym Białystok ma być naprawdę dobry. Przez ponad dwadzieścia lat takiej odpowiedzi nie znaleźliśmy. Sztuczna inteligencja daje możliwość, aby spróbować jeszcze raz.
Nie chodzi o ogłoszenie Białegostoku „polską Doliną Krzemową”. Takie hasło szybko stałoby się karykaturalne. Nie chodzi również o kolejną strategię liczącą 200 stron, która po konferencji trafi na półkę archiwum. Potrzeba kilku konkretnych decyzji: specjalizacji, centrum badawczo-wdrożeniowego, pieniędzy na startupy i badania, współpracy uczelni z przedsiębiorstwami, przyciągania specjalistów oraz konsekwentnego budowania marki miasta przez wiele lat.
Efekty nie pojawią się po jednej kadencji samorządu. Ale właśnie w ten sposób rozwijały się miasta, którym dziś zazdrościmy ich pozycji. W 2040 roku Białystok może być miastem, o którym mówi się w Polsce: tam powstają ciekawe rozwiązania wykorzystujące sztuczną inteligencję. Może też być miastem z kolejnymi pięknie wyremontowanymi ulicami, z którego najbardziej ambitni młodzi ludzie nadal wyjeżdżają rozwijać przyszłość gdzie indziej. Tym razem warto nie przespać swojej szansy.



