Featured Video Play Icon

Garnki ze Studzianego Lasu. Niesamowity film z archiwów.

Archiwalny film, który dziś powraca w formie zdigitalizowanej i udźwiękowionej, dokumentuje jedną z najstarszych i najbardziej pierwotnych technik garncarskich – technikę wałeczkową, zwaną też lepieniem. To metoda znana ludzkości od tysięcy lat, starsza niż koło garncarskie, wymagająca nie maszyn, lecz doświadczenia, cierpliwości i głębokiego zrozumienia materii.

Proces rozpoczyna się od pozyskania i przygotowania gliny: jej oczyszczania, mieszania z wodą, ugniatania aż do uzyskania odpowiedniej plastyczności. Następnie z gliny formowane są wałeczki, które krok po kroku budują ścianki naczynia. Każdy kolejny element jest dokładnie dociskany i wygładzany rękami, bez pośpiechu, w rytmie pracy ciała. Naczynie rośnie spiralnie, a jego kształt jest wypadkową wprawy rzemieślnika i właściwości samego surowca.

Film ukazuje także kolejne etapy suszenia oraz wypału – momentu kluczowego, w którym krucha forma staje się trwałym przedmiotem użytkowym. Wypał odbywa się metodami tradycyjnymi, dalekimi od współczesnej kontroli temperatury. To proces obarczony ryzykiem, ale i wpisany w logikę dawnego rzemiosła, gdzie nie wszystko podlegało pełnej kontroli, a doświadczenie przekazywane było z pokolenia na pokolenie.

Miejscem, w którym ta technika była praktykowana, jest między innymi wieś Studziany Las – niewielka osada położona w powiecie sejneńskim, na skraju Puszczy Augustowskiej. To przestrzeń oddalona od większych miast, od głównych szlaków komunikacyjnych, zanurzona w lesie i ciszy. Przez dekady takie miejsca funkcjonowały własnym rytmem, opartym na lokalnych zasobach i umiejętnościach.

To właśnie w takich wsiach przetrwały techniki, które gdzie indziej zniknęły wraz z industrializacją i standaryzacją produkcji. Garncarstwo w Studzianym Lesie nie było rzemiosłem artystycznym w dzisiejszym rozumieniu, lecz elementem codziennej gospodarki – odpowiedzią na realne potrzeby mieszkańców. Film archiwalny staje się więc nie tylko zapisem technologii, ale także świadectwem świata, który funkcjonował poza centrum uwagi historii pisanej z perspektywy miast.

Na szczególne podkreślenie zasługuje fakt, że materiał został zdigitalizowany i udźwiękowiony w ramach projektu „Postscriptum dźwiękowe. Nowe oblicze archiwalnych filmów”. Dzięki temu zapis zyskuje nowy wymiar – staje się bardziej dostępny, czytelny i oddziałujący także na współczesnego odbiorcę, dla którego nieme archiwa często pozostają trudne w odbiorze.

Podlaskie jest regionem niezwykle bogatym w takie zapomniane historie i techniki. To przestrzeń styku kultur, peryferyjna w sensie administracyjnym, ale centralna, jeśli chodzi o dziedzictwo niematerialne. Tym bardziej cieszy fakt, że to Państwowe Muzeum Etnograficzne w Warszawie podjęło trud przypomnienia tej konkretnej tradycji i nadania jej nowego życia w obiegu kultury. Nie sposób jednak nie odczuwać pewnego niedosytu. Można jedynie ubolewać, że w samym Podlaskiem przez lata zabrakło instytucjonalnej troski o takie archiwa i lokalne dziedzictwo. Film ze Studzianego Lasu pokazuje, jak wiele jeszcze pozostaje do odkrycia – i jak łatwo te ślady przeszłości mogą zniknąć, jeśli nikt nie uzna ich za wystarczająco ważne.

Partnerzy portalu: