Województwo Podlaskie to twór z 1999 roku, który złączył ze sobą dawne województwa białostockie, łomżyńskie i suwalskie. Każdy, kto interesuje się historią od razu widzi jak bardzo przypadkowy to jest twór, bowiem historyczne Podlasie zostało rozdzielone pomiędzy województwa podlaskie, mazowieckie i lubelskie. A Podlaskiemu przyłączono kawałek Suwalszczyzny i Mazowsza. I choć w codziennym życiu nie jest to zbyt uciążliwe, to gdy chcemy szukać jakichś spójności, jest już trudniej.
Jednym z przykładów jest kuchnia. Gdy zajedziemy do takiego Supraśla, to możemy raczyć się kartaczami (to wytwór litewski, przeniesiony później na Suwalszczyznę), kiszką ziemniaczaną z kuchni białoruskiej, która przywędrowała potem na Podlasie (czyli dzisiejsze południe województwa Podlaskiego). Nie można też zapominać o kuchni tatarskiej, która króluje na wschodzie województwa. A co z Łomżą? Na zachodzie jest bardziej szlachecko!
Popularne są tu żury, barszcze oraz kapuśniaki. Kwaśne, treściwe, gotowane często na wędzonce, nie tylko syciły, ale też dawały energię do pracy w gospodarstwie. W wielu domach do dziś przygotowuje się barszcz biały na zakwasie żytnim, którego receptura wymaga cierpliwości i troski – to smak tradycji, który nie pozwala zapomnieć o dawnych sposobach gotowania.
Łomża jest bramą na Kurpiowszczyznę, a tamtejsze słodkości mają swoją niepowtarzalną nutę. Najbardziej charakterystyczne są fafernuchy – małe ciasteczka o lekko pieprznym smaku, które kiedyś wypiekano z okazji świąt. Nie można zapomnieć też o miodach kurpiowskich.
Nie można zapominać też o rybach. Szczupaki, liny czy płocie trafiały na stoły pieczone, smażone, a nierzadko wędzone w przydomowych wędzarniach. To wszystko za sprawą Narwi, która teraz umiera, ale dawniej tętniła życiem.
Kiedy więc podróżujemy przez Łomżę i okolice, warto zatrzymać się nie tylko dla widoków i zabytków. Koniecznie spróbujcie to co dla tej części Podlaskiego charakterystyczne. Przepyszne zupy, słodkie, miodowe przysmaki i pieczone lub smażone ryby.


