Popularna atrakcja zamknięta. Narew umiera i tylko jedno uratuje „Polską Amazonię”.
Tak mogłaby wyglądać Siemianówka po zmianie jej przeznaczenia.

Popularna atrakcja zamknięta. Narew umiera i tylko jedno uratuje „Polską Amazonię”.

Jedna z największych atrakcji turystycznych Narwiańskiego Parku Narodowego została zamknięta po zaledwie dwóch miesiącach działania. Chodzi o kładkę Waniewo-Śliwno, czyli popularną przeprawę przez dolinę Narwi, która od lat przyciąga turystów chcących zobaczyć jedną z najbardziej niezwykłych rzek w Polsce z bliska. Powód zamknięcia jest bardzo konkretny: stan wody w Narwi jest zbyt niski, by mogła bezpiecznie funkcjonować przeprawa wodna.To nie jest tylko drobna niedogodność dla turystów. To kolejny sygnał ostrzegawczy, że z Narwią dzieje się coś bardzo niepokojącego. Rzeka, która historycznie była wielokorytowa, rozlewiskowa, pełna odnóg, mokradeł i życia, coraz częściej staje się symbolem suszy, zaburzonego przepływu i problemów, których nie da się dłużej zamiatać pod dywan.

Kładka Waniewo-Śliwno działa dzięki połączeniu pomostów i przepraw pływających. Gdy wody jest za mało, cała ta atrakcja przestaje być bezpieczna i funkcjonalna. A skoro tak ważny punkt na turystycznej mapie regionu trzeba zamykać już po dwóch miesiącach, to trudno udawać, że mówimy wyłącznie o „chwilowo niskim stanie wody”. Tu chodzi o kondycję całej doliny Narwi.

15 czerwca ma odbyć się robocze spotkanie urzędników i przedstawicieli instytucji odpowiedzialnych za wodę i przyrodę. Przy jednym stole mają spotkać się między innymi przedstawiciele Wód Polskich oraz Narwiańskiego Parku Narodowego. Tematem ma być to, co dalej robić z Siemianówką i Narwią. I bardzo dobrze, że do takiego spotkania dojdzie, bo ten temat wymaga wreszcie poważnej rozmowy, a nie kolejnych półśrodków.

Problem polega na tym, że Siemianówka od dawna nie jest tylko zbiornikiem rekreacyjnym. To ogromna ingerencja w system Narwi. Woda, która powinna pracować w naturalnym rytmie rzeki, jest zatrzymywana, nagrzewa się, stoi, paruje, a potem trafia dalej w zupełnie innym stanie niż rzeka potrzebowałaby do prawidłowego funkcjonowania. Zbiornik, który miał być rozwiązaniem, coraz częściej wygląda jak część problemu.

fot. Narwiański Park Narodowy, Przeprawa przez kładkę szoruje po dnie. fot. Narwiański Park Narodowy.

Co uratuje Narew?

Dlatego warto wrócić do pomysłu, o którym pisaliśmy już wcześniej: zamiast kurczowo bronić Siemianówki w obecnym kształcie albo sprowadzać rozmowę wyłącznie do hasła „likwidować albo nie likwidować”, trzeba pomyśleć o trzeciej drodze. Siemianówkę można przekształcić w rozległy obszar mokradeł, rozlewisk, trzcinowisk, wysp, płycizn i fragmentów otwartej wody. Innymi słowy: w rezerwat przyrody, który zamiast szkodzić Narwi, zacząłby jej pomagać.

To nie jest fantazja oderwana od rzeczywistości. Płytkie zbiorniki wodne naturalnie przechodzą proces zarastania. Najpierw są otwartym akwenem, później pojawiają się płycizny, roślinność wodna, trzcinowiska i bagna. Siemianówka już dziś zdradza taki kierunek przemian. Zamiast więc walczyć z naturą, można wykorzystać ten proces świadomie i mądrze.

Mokradła są jednymi z najlepszych naturalnych filtrów wody. Roślinność bagienna oraz mikroorganizmy żyjące w osadach wychwytują związki azotu i fosforu, czyli substancje odpowiedzialne między innymi za zakwity glonów i sinic. Taki obszar działa jak ogromna gąbka: zatrzymuje wodę wtedy, gdy jest jej więcej, i oddaje ją powoli w czasie suszy. Dla Narwi mogłoby to oznaczać stabilniejszy przepływ, chłodniejszą wodę i lepsze warunki dla życia biologicznego.

Przekształcenie Siemianówki w kierunku mokradeł nie musi oznaczać zniszczenia turystyki. Wręcz przeciwnie. Może stworzyć coś znacznie cenniejszego niż obecny, problematyczny zbiornik z zakwitającą wodą. Wyobraźmy sobie obszar podobny charakterem do bagien biebrzańskich, ale z fragmentami jeziora, wieżami obserwacyjnymi, ścieżkami przyrodniczymi, kładkami, miejscami do obserwacji ptaków i edukacji ekologicznej. Takie miejsce mogłoby stać się jedną z najważniejszych atrakcji przyrodniczych w regionie.

Brud, zakwity i sinice

Dziś Siemianówka jest często kojarzona z brudem, zakwitami, sinicami i płytką, przegrzaną wodą. Mogłaby być kojarzona z czymś zupełnie innym: z odważną renaturyzacją, ratowaniem Narwi, odbudową mokradeł i nowoczesnym podejściem do ochrony przyrody. Podlaskie nie musi kopiować betonowych pomysłów z innych regionów. Może pokazać, że największą siłą tej ziemi jest przyroda.

Zamknięcie kładki Waniewo-Śliwno po dwóch miesiącach od poprzedniego zamknięcia powinno być potraktowane jak alarm. Bo jeżeli jedna z ikon Narwiańskiego Parku Narodowego przestaje działać z powodu zbyt niskiego stanu wody, to znaczy, że nie rozmawiamy już o teorii. Rozmawiamy o realnych konsekwencjach złej gospodarki wodnej, suszy i decyzji, które przez lata zmieniały naturalny rytm rzeki.

15 czerwca urzędnicy będą rozmawiać o przyszłości Siemianówki i Narwi. Oby nie skończyło się na kolejnych ogólnikach. Narew potrzebuje decyzji, które będą odważne, długofalowe i zgodne z tym, jak działa przyroda. A Siemianówka, zamiast dalej zagrażać rzece swoim istnieniem w obecnej formie, może stać się miejscem, które pomoże ją uratować.

To jest moment, w którym trzeba przestać pytać wyłącznie o to, jak utrzymać zbiornik. Trzeba zacząć pytać, jak ocalić Narew. Bo bez zdrowej Narwi nie będzie ani kładki Waniewo-Śliwno, ani unikalnej doliny, ani tej przyrodniczej magii, dla której ludzie przyjeżdżają do Narwiańskiego Parku Narodowego.

Tama na Siemianówce

Co musi się wydarzyć, by Siemianówka stała się rezerwatem?

Największą przeszkodą nie jest sama przyroda, lecz obecny status zbiornika. Siemianówka formalnie funkcjonuje jako element gospodarki wodnej, związany między innymi z potrzebami rolnictwa, retencji i zarządzania wodą. Dlatego nie wystarczy powiedzieć: „zróbmy tu rezerwat”. Najpierw państwo musiałoby zmienić sposób myślenia o tym miejscu. Zbiornik musiałby przestać być traktowany przede wszystkim jako urządzenie wodne służące określonym celom gospodarczym, a zacząć być traktowany jako obszar o strategicznym znaczeniu przyrodniczym dla Narwi. Potrzebna byłaby więc decyzja na poziomie krajowym, że celem nie jest już konserwowanie obecnego modelu, lecz zmiana funkcji zbiornika w kierunku mokradeł, rozlewisk i obszaru chronionego.

Choć na co dzień za gospodarkę wodną odpowiadają Wody Polskie, to tak duża zmiana nie byłaby zwykłą decyzją administracyjną jednego urzędu. W praktyce musiałaby za nią stać decyzja polityczna: rządu, właściwego ministerstwa oraz instytucji odpowiedzialnych za wodę i środowisko. To one musiałyby uznać, że interes publiczny polega dziś nie na utrzymywaniu Siemianówki jako problematycznego, płytkiego zbiornika, lecz na ochronie Narwi, odbudowie naturalnej retencji i przywracaniu mokradeł. Dopiero wtedy Wody Polskie mogłyby przygotowywać działania techniczne zgodne z nowym celem, a nie jedynie zarządzać zbiornikiem według starej logiki.

Kolejnym etapem byłaby dokumentacja przyrodnicza. Trzeba byłoby dokładnie opisać, które fragmenty Siemianówki i jej otoczenia powinny zostać objęte ochroną, jakie siedliska już tam istnieją, jakie gatunki ptaków, roślin i zwierząt korzystają z tego obszaru oraz jakie działania renaturyzacyjne byłyby potrzebne. Na tej podstawie regionalny dyrektor ochrony środowiska mógłby rozpocząć procedurę ustanowienia rezerwatu przyrody. Rezerwat powstaje bowiem nie przez hasło czy deklarację, ale przez akt prawa miejscowego, który określa jego nazwę, granice, cele ochrony, zakazy oraz zasady funkcjonowania.

W praktyce oznacza to więc kilka równoległych ruchów: zmianę krajowej polityki wobec Siemianówki, aktualizację dokumentów gospodarki wodnej, przygotowanie ekspertyz przyrodniczych, uzgodnienie działań między Wodami Polskimi, administracją rządową, samorządami i służbami ochrony przyrody, a następnie formalne ustanowienie rezerwatu. Dopiero po tym można byłoby bezpiecznie przejść do zmian faktycznych: likwidacji zbiornika w obecnym kształcie, wspierania naturalnego zarastania, tworzenia rozlewisk, odtwarzania trzcinowisk, wyznaczania stref dla ptaków, budowy kładek edukacyjnych i punktów obserwacyjnych.

Najważniejsze jest jednak to, by najpierw zapadła decyzja o zmianie celu. Bez niej Siemianówka pozostanie zbiornikiem, który formalnie trzeba utrzymywać, nawet jeśli przyrodniczo coraz wyraźniej widać, że lepszą przyszłością dla tego miejsca byłyby mokradła. Jeśli państwo naprawdę chce ratować Narew, musi uznać, że Siemianówka nie może być wiecznie traktowana jak techniczny magazyn wody. Powinna stać się obszarem odbudowy przyrody.

Kamil Gopaniuk
Tak mogłaby wyglądać Siemianówka po zmianie jej przeznaczenia.
Kamil Gopaniuk

Redaktor naczelny Podlaskie TV, dziennikarz z krwi i kości, a od niedawna także pisarz, który postanowił średniowieczne opowieści przenieść z komputera na papier. Z wykształcenia prawnik-administratywista i filolog polski, z ducha — człowiek pogranicza. Z dziada Białostoczanin, z pradziada Kresowiak, niosący w sobie tę mieszankę uporu, nostalgii i ciekawości świata. Fascynuje go wszystko, co ma w sobie ruch i sens: transport, samorząd, turystyka, przyroda i historia. O tych tematach może pisać długo, namiętnie i bez końca — bo w każdym z nich znajduje opowieść wartą opowiedzenia.

Partnerzy portalu: