17 lipca 2025 roku, we wczesnych godzinach porannych, w Topolanach w gminie Michałowo wydarzyła się tragedia, która w jednej chwili odebrała rodzinie poczucie bezpieczeństwa, dach nad głową i dorobek życia. Dom Cezarego Szuberta, samotnego ojca 4-letniego Kacpra i 2-letniej Nikoli, stanął w ogniu.
Czarny dym wydobywający się z dachu jako pierwsza zauważyła matka pana Cezarego, pani Małgorzata. Zaczęła krzyczeć i walić w drzwi, próbując zaalarmować syna. Ten zdążył wynieść z domu śpiące dzieci. Wybiegli na podwórko w samych piżamach. Po chwili budynek był już zajęty ogniem. Dom spłonął doszczętnie. Rodzina została praktycznie z niczym. Od tamtego dnia trwa walka o powrót do normalnego życia. Pan Cezary, z pomocą dobrych ludzi i znajomych, próbuje odbudować dom dla swoich dzieci.
Partnerzy portalu:
Od prawie roku samotny ojciec z dwójką małych dzieci mieszka w wynajętych kontenerach ustawionych przy zgliszczach dawnego domu. Tam rodzina przetrwała zimę. Warunki są trudne, a koszty bardzo wysokie. Sam wynajem kontenerów to 1600 zł miesięcznie. Do tego doszło 6-miesięczne wyrównanie za prąd w wysokości 16 800 zł. Faktura jest już po terminie, a rodzina boi się, że zostanie bez energii elektrycznej.
Dla tej rodziny brak prądu oznacza znacznie więcej niż zaległy rachunek. To brak światła, brak ciepła, brak ciepłej wody i realne zagrożenie dla dalszej odbudowy domu. Bez prądu trudno kontynuować prace budowlane. Bez prądu trudno żyć w kontenerach z 2-letnią Nikolą i 4-letnim Kacprem.
Pani Małgorzata, mama pana Cezarego i babcia dzieci, napisała do naszej redakcji poruszający list z prośbą o pomoc. Przyznaje w nim, że zaczyna tracić siły. Jako matka patrzy na walkę syna, a jako babcia na dzieci, które od miesięcy nie mają normalnego domu, własnego pokoju i spokojnego dzieciństwa.
„Zostaliśmy sami. Syn z dwójką maluchów i ja jako babcia, która widziała ten dym o świcie” — pisze pani Małgorzata.
Rodzina podkreśla, że po pożarze na początku pojawiła się pomoc. Ludzie przynosili ubrania, jedzenie i najpotrzebniejsze rzeczy. Z czasem jednak zainteresowanie zaczęło słabnąć. Zbiórka, która miała pomóc w odbudowie domu, przygasła, choć potrzeby wciąż są ogromne. Do ukończenia prac nadal brakuje pieniędzy, a przed rodziną kolejne miesiące walki o bezpieczny dach nad głową.
W liście pojawia się także bolesna relacja o poczuciu osamotnienia i o tym, że rodzina musiała mierzyć się nie tylko ze skutkami pożaru, ale również z trudnościami urzędowymi, wysokimi rachunkami oraz stratami rzeczy, które — według relacji bliskich — udało się częściowo wynieść lub zabezpieczyć po tragedii.
Dziś najważniejsze jest jedno: pomóc tej rodzinie wrócić do normalnego życia, zanim nadejdzie kolejna zima.
Pan Cezary nie prosi o luksus. Odbudowuje dom dla swoich dzieci. Potrzebuje środków na dalsze prace, opłacenie zaległości, utrzymanie kontenerów i doprowadzenie budowy do takiego etapu, by Kacper i Nikola mogli znów zamieszkać pod prawdziwym dachem.
Każda wpłata ma znaczenie. Każde udostępnienie może sprawić, że historia rodziny z Topolan dotrze do kolejnych osób. Zbiórka potrzebuje nowego impulsu, bo bez wsparcia dobrych ludzi samotnemu ojcu będzie bardzo trudno udźwignąć to wszystko samemu.
Pomóc można poprzez wpłatę na zbiórkę oraz udostępnienie apelu dalej — wśród znajomych, lokalnych społeczności, firm i osób, które mogą wesprzeć rodzinę finansowo, materiałami budowlanymi lub konkretną pomocą przy odbudowie.
To historia ojca, który po pożarze nie uciekł od odpowiedzialności. Historia babci, która o świcie zobaczyła dym i do dziś walczy o bezpieczeństwo swoich wnuków. Historia dwójki małych dzieci, które zasługują na ciepły dom, własny pokój i spokojne dzieciństwo.
Nie pozwólmy, by ta zbiórka zgasła tak, jak ogień zabrał ich dom.
Wesprzyjmy Cezarego, Kacpra i Nikolę z Topolan. Pomóżmy im odbudować dom przed kolejną zimą.



