Przez lata komunikacja autobusowa w Podlaskiem była symbolem wykluczenia transportowego. Z roku na rok znikały kolejne połączenia, a mieszkańcy wsi i małych miasteczek zostawali bez realnej alternatywy dla samochodu. Trzeba przy tym jasno powiedzieć, że proces odbudowy jest wyjątkowo trudny, bo od dawna nie istnieje już klasyczna „państwowa komunikacja”. Dzisiejsze przewozy realizują spółki działające na zasadach rynkowych – takie jak PKS Nova, której właścicielem jest samorząd województwa, ale która funkcjonuje jak normalna firma.
Oznacza to konieczność pilnowania kosztów, szukania rentowności i unikania pustych kursów, mimo że komunikacja pasażerska z natury rzadko bywa opłacalna. Tym bardziej widoczna jest zmiana kierunku: zamiast dalszego zwijania połączeń, region zaczyna krok po kroku odbudowywać sieć, próbując pogodzić interes mieszkańców z realiami ekonomicznymi.
Dobrym przykładem jest nowa umowa na obsługę komunikacyjną gmin w rejonie Łomży. Na terenie kilku gmin ma funkcjonować aż 11 regularnych linii autobusowych, które w skali roku przejadą ponad 260 tysięcy kilometrów. To nie są liczby „na papierze” – to konkretne kursy, które umożliwiają dojazd do lekarza, szkoły, urzędu, pracy czy zwykłe podtrzymywanie kontaktów rodzinnych i społecznych. Dla wielu mieszkańców oznacza to realną zmianę jakości życia. Osoby starsze nie są już skazane na pomoc rodziny, młodzież zyskuje dojazd do szkół ponadpodstawowych, a osoby bez auta odzyskują podstawową niezależność. Transport publiczny znów zaczyna pełnić swoją najważniejszą funkcję: łączyć, a nie dzielić.
Podobny proces rozpoczyna się w powiecie monieckim. Samorządy przygotowują się do uruchomienia spójnej sieci połączeń obejmującej m.in. Mońki, Knyszyn, Krypno, Jaświły, Jasionówkę, Goniądz i Trzcianne. Kluczowe jest tu myślenie sieciowe – nie pojedyncze, oderwane kursy, ale system, który pozwala realnie zaplanować codzienne życie bez konieczności posiadania samochodu.
Z punktu widzenia mieszkańców najważniejsze są trzy rzeczy. Po pierwsze – przewidywalność: stałe linie, znane rozkłady i ciągłość połączeń. Po drugie – dostępność: połączenia dopasowane do realnych potrzeb, a nie wyłącznie do granic administracyjnych. Po trzecie – skala: im więcej gmin w jednym systemie, tym większa szansa, że autobusy będą faktycznie użyteczne.
To, co dzieje się obecnie w Podlaskiem, można traktować jako ostrożny, ale wyraźny sygnał, że komunikacja autobusowa przestaje być „problemem bez rozwiązania”. Jeśli nowe linie utrzymają się w dłuższym okresie i będą rozwijane na podstawie realnego zapotrzebowania mieszkańców, region może stopniowo wychodzić z transportowej zapaści. Dla Podlasia to coś więcej niż kwestia dojazdów. To warunek pozostania ludzi w mniejszych miejscowościach, szansa na ograniczenie wykluczenia społecznego i element normalnego, codziennego funkcjonowania – bez wielkich haseł, za to z bardzo konkretnym efektem.

