pustelnia-zwiastowania-panskiego-w-poletylach-podlaski-azyl

Pustelnia Zwiastowania Pańskiego w Poletyłach. Podlaski azyl

Pustelnia w Poletyłach to jedno z pięknych i niepowtarzalnych miejsc. Na Podlasiu jest wiele znanych, odwiedzanych przez miejscowych oraz turystów. Istnieją t takie, które nie są popularne, a tym bardziej turystyczne. Jednym z takich zakątków jest właśnie wieś Poletyły koło Brańska.

Poletyły – małe, wiejskie miasteczko, które kryje sekretne sanktuarium

Nieopodal zabudowań, liczącej nieco ponad stu mieszkańców wsi, znajduje się ustanowiona 25 marca 2017 roku Pustelnia Zwiastowania. Mieści się ona na polanie otoczona lasem. Pomysłodawcą jest ks. Robert Grzybowski. Chciał on stworzyć miejsce wyciszenia, gdzie ludzie przybliżą się do siebie i do Boga. Pustelnia to dom z kaplicą, kuchnią, czytelnią oraz czterema celami przeznaczonymi dla osób duchownych i świeckich szukających rozwiązania swoich problemów. Drewniane obiekty są doskonale wkomponowane w leśny krajobraz, natura i spokój tworzą odpowiednią atmosferę do kontemplacji. Jest to miejsce otwarte dla każdego, kto pragnie się oczyścić ze wszystkiego, co nieistotne i tylko zajmuje czas, który można byłoby zagospodarować na coś ważniejszego.

Pustelnia Zwiastowania Pańskiego w Poletyłach

Pustelnia jest miejscem modlitwy, medytacji i refleksji. Ośrodek ten cieszy się popularnością zarówno wśród mnichów i zakonników, jak i osób świeckich pragnących odpoczynku w ciszy i spokoju natury. Pustelnia Zwiastowania Pańskiego w Poletyłach to idealne miejsce dla wszystkich szukających wytchnienia i pogłębienia swojej wiary.

Pustelnia-w-Poletyłach

Zanim powstał azyl w Poletyłach

Ale zanim powstała pustelnia, najpierw trzeba było znaleźć odpowiednią lokalizację. Po trzech latach rozmyślania nad nią i sposobem funkcjonowania takiego przedsięwzięcia, pomysłodawca, wspólnie ze swoim bratem, wybrał obrzeża niewielkiej miejscowości w sąsiedztwie siedliska swoich dziadków. Jesienią 2011 r., za zgodą ówczesnego biskupa drohiczyńskiego, ks. Grzybowski został właścicielem 6,5-hektarowego terenu z lasem. I tak rozpoczął się kilkuletni proces budowy.

Jednak rzeczywistość nie wyglądała tak pozytywnie, jak sama idea. Inicjator posiadał tylko 15 tysięcy złotych. Ale, co było pocieszające, swoją pomoc ofiarowali zwykli ludzie. Na przykład, wspominał duchowny, jedna kobieta przyniosła 5 tys. zł, a druga tysiąc. Później wsparcie przyszło od członków Monastycznych Wspólnot Jerozolimskich z Warszawy, którzy obecnie są współgospodarzami. W ten sposób powstało wspólne dzieło mające posłużyć wielu osobom.

Rafał Górski