Featured Video Play Icon

To mogło być jedno z najstarszych miast na Podlasiu. Teraz jest ogromną wsią!

Podlaski Mielnik cały czas przyciąga do siebie turystów. Jeżeli zajedziemy tam, to możemy się zdziwić, że jest to… wieś. Chociaż wygląda jak miasto. I to nie przypadkowo. Lokację miejską Mielnik zyskał już w 1440 roku! Zdegradowano go do roli wsi w 1934 roku i  tak już zostało. Dawne tereny, gdzie rozgrywała się historia I RP dziś są spokojnym miejscem, za to pełnym pięknych widoków na rzekę Bug.

Ostatnio wiele osób chce zobaczyć przepiękny widok ze specjalnego tarasu widokowego, do której idziemy przez górkę po kładce. Ale to nie jest jedyna atrakcja Mielnika. Jest nią oczywiście także rzeka Bug. Można przez nią się przeprawić do województwa mazowieckiego specjalnym promem. Przewozi on zarówno pieszych, rowery jak i samochody. Jest także kąpielisko i uroczysko, gdzie można biwakować. Dlatego nie trzeba się dziwić, że we wsi można napotkać wielu motocyklistów, którzy podróżując po kraju – często wybierają biwak właśnie jako najlepszą formę odpoczynku.

Oprócz tarasu widokowego, o którym była mowa powyżej, jest jeszcze góra zamkowa, na którą wchodzimy po drewnianych schodkach. Na jej szczycie znajdują się też ruiny. W mieście znajduje się także jeszcze jedna wieża widokowa niedaleko ul. Polnej. Do tego możemy podziwiać rezerwat przyrody Uszeście. Jeżeli szukacie jakiejś formy odpoczynku na Podlasiu i przejadły Wam się promowane ostatnio główne atrakcje, to wybór Mielnika będzie najwłaściwszy. Po całej miejscowości nachodzicie się wzdłuż, wszerz i do góry.

fot. UM Choroszcz

Nowa atrakcja turystyczna. Choroszcz to nie tylko szpital.

Choroszcz kojarzy się w większości ze szpitalem. Co bardziej zainteresowani wiedzą też, że w miasteczku znajduje się również letnia rezydencja Pałacu Branickich wraz z pięknymi terenami do spacerów. Stawiamy jednak dolary przeciwko orzechom, że prawie nikt (oprócz mieszkańców Choroszczy) nie wie co to jest „Kominowe Bajoro”. Teraz także przyjezdni będą mogli się o tym przekonać, gdyż pojawiła się tam nowa atrakcja turystyczna. Można ją podziwiać zarówno w dzień i wieczorem. Mowa o podświetlanym systemie napowietrzającym i dotleniającym wodę, w niewielkim zbiorniku wodnym położonym na obrzeżach miasta. Kiedyś znany tylko wędkarzom, obecnie zagospodarowany dużo lepiej. Oprócz wody jest tam plac zabaw, siłownia, boiska i złoty piasek jak na plaży. Jest też niestrzeżone kąpielisko. Do tego dochodzi nowa atrakcja.

W tym przypadku jednak nie chodzi wyłącznie o „bajer” w postaci instalacji wodnej, która tworzy kolorową fontannę. Jest to bardzo dobra i potrzebna inwestycja w przyrodę. Jak wiemy ostatnie lata w Polsce są coraz bardziej upalne przez zmiany klimatyczne. Nawet jak zdarzają się chłodne dni, dające pożywkę dla tych co dalej w zmiany nie wierzą, to potem pojawiają się dni, gdy występują upały ekstremalne, które obniżają poziomy wód.

Gdy przychodzi po nich ochłodzenie często występuje burza. Zmianom ciśnienia towarzyszą także ulewy. Te również nie są takie jak kiedyś, tylko ekstremalne. Gwałtowne zalanie okolic zbiornika wodnego powoduje, że okoliczne łąki i pola są zalane, a wszelkie bakterie i inne organizmy trafiają do zbiornika wodnego. Ich rozkład powoduje zużycie tlenu. W efekcie zaczyna brakować go rybom, które zaczynają się dusić. Im głębszy zbiornik tym bardziej niedotleniona warstwa przydenna.

Dlatego taki system napowietrzający i dotleniający wodę w zbiorniku chroni gatunki tam żyjące. A ludziom dodatkowo daje wizualne doznania, przez co łączy przyjemne z pożytecznym. Kominowe Bajoro w Choroszczy mieści się przy ul. Branickiego.

Ignatówka, Fot. Mariusz Cieszewski / Ministerstwo Spraw Zagranicznych

Na granicy Podlaskiego. Dwie atrakcje przy okazji odpoczynku nad jeziorem.

Hańcza jest leżącym w Podlaskiem najgłębszym jeziorem w Polsce. Jego głębokość według rożnych badań wynosi od 105 do 111,5 metrów głębokości. Gdybyśmy mieli tłumaczyć nazwę zbiornika z wymarłego języka jaćwieskiego na Polski, to jezioro nazwalibyśmy – Kaczka. Warto dodać, że akwen jest bardzo czysty ze względu na to, że powstał po rozpuszczonym lodowcu. W 1974 roku wpisano Hańczę na listę Aqua UNESCO, nie tylko ze względu na głębokość, ale także za to, że ma podwodne ściany, utworzone ze zwięzłych osadów polodowcowych.

Każdego roku jezioro przyciąga nurków z całej Polski, wędkarzy łowiących miętusy, sieje, sielawy i inne gatunki. Nad Hańczą są także plaże, agroturystyka, rezerwat przyrody oraz Głazowisko Bachanowo. Czyli wyjątkowa atrakcja. Polana, na której jest mnóstwo kamieni. Jeżeli będziemy odpoczywać w tym otoczeniu, czyli na granicy Podlaskiego i Warmińsko-Mazurskiego, to warto zajrzeć także do sąsiedniego województwa. Tam dosłownie „za płotem” znajdują się Stańczyki i słynne, dawne mosty kolejowe, położone wysoko nad ziemią. Można je zwiedzać zarówno przebywając na nich, jak też patrząc na nie od dołu. To jeszcze nie wszystko. W ostatnim czasie w miejscowości powstała także wysoka wieża widokowa, dzięki której możemy podziwiać okolicę także z innego miejsca.

Podlaskie Bachanowo, czyli miejscowość przy Hańczy dzieli od Stańczyk 15 km. Jeżeli wyruszycie z samego rana, to do wieczora wrócicie. Zwiedzanie w wersji przyśpieszonej może być zaliczone poprzez rowerowanie i jazdę samochodem. Ogólnie warto zwiedzić także Suwalski Park Krajobrazowy, który jest w pobliżu i jest miejscem bez wątpienia przepięknym. Takie miejscowości w pobliżu Bachanowa jak Ignatówka, Kleszczówek, Wodziłki czy Cisowa Góra – mają do zaproponowania turystom bardzo wiele. Szczególnie unikalne widoki. Nie bez powodu to w tamtych okolicach kręcono Pana Tadeusza. Wystarczy popatrzeć na poniższe zdjęcia.

 

 

 

Majówka 2022. Atrakcje na długi weekend. Gdzie warto jechać mimo kiepskiej pogody?

Tegoroczna majówka pod względem pogody zapowiada się po japońsku czyli jako-tako. Będzie w miarę ciepło, ale nie na tyle by poczuć się jak latem. Dlatego wszyscy, którzy postanowili zostać w mieście, będą musieli sobie przypomnieć co to jest „zdradliwa pogoda”. Lepiej nie rozbierać się aż nadto. Dlatego nie będziemy Wam proponować wypadów na plażę, ale w zanadrzu mamy inne ciekawe atrakcje. Dodamy tylko, że są one w miarę nowe, więc nie opatrzyły się nawet tym, którzy aktywnie region eksplorują.

Pozostanie w mieście sprawi, że będziemy szukać atrakcji w nim samym i w okolicy. Na Rynku Kościuszki, tak jak rok temu będzie można skorzystać z diabelskiego młyna. Ma on 30 metrów wysokości, zatem gondola na samej górze spowoduje, że będziemy mieli widok jak z 10 piętra. Przyjemność taka będzie kosztować chętnych po 20 zł. Dzieci płacą 15 zł. W cenie są 3 okrążenia młynu. Każde trwa od 6 do 10 minut. Urządzenie mieści 120 osób. Rok temu była to jedna z popularniejszych atrakcji w mieście.

Korzystając z umiarkowanej pogody, można jeszcze wybrać się do Tykocina. Przypomnijmy, że znajduje się tam od niedawna nowa ścieżka, którą można spacerować wzdłuż rzeki. Dawniej to miejsce było zarośnięte. Warto dodać, że miasteczko ma również wiele innych ciekawych atrakcji. Turystów przyciąga zielono-łososiowa synagoga, zamek czy kościół. Bardzo przyjemnie jest również na samym placu głównym. Niektórzy będą zachwycać się także pięknymi, zabytkowymi domami.

Wieża widokowa w Czarnej Białostockiej

Kolejnym miejscem w okolicy, które powstało niedawno i także warto je odwiedzić to zmodernizowana ścieżka wokół Zalewu Czapielówka w Czarnej Białostockiej. Dawniej był tylko sam pomost, teraz oprócz niego jest jeszcze wieża widokowa, kładki, ławeczki i piękny krajobraz. Dodajmy do tego, że można tam grillować, łowić ryby. Atutem tego miejsca jest dojazd. Możemy do Czarnej Białostockiej dostać się nie tylko autobusem, ale także pociągiem.

fot. milewszczyzna.pl

Innym miejscem, które chcielibyśmy polecić, a które istnieje od niedawna to Park Kulturowy Milewszczyzna w Korycinie. Zostało tam wybudowane grodzisko, dzięki któremu można będzie zobaczyć jak żyło się dawniej. Konkretnie będzie to podróż w czasie o 1000 lat! Jeżeli ktoś chciałby tam zostać dłużej, to istnieje możliwość przenocowania w wiatraku. Nie zapomnijcie też skosztować sera korycińskiego. Jest przepyszny!

Tężnia w Supraślu

Ostatnią atrakcją, którą chcielibyśmy Wam zaproponować na majówkę, to świeżo otwarta tężnia solankowa w Supraślu. Uzdrowisko do tej pory miało tylko piękne tereny do spacerowania, a teraz jeszcze powstało coś do kuracji. Jeżeli, ktoś się jeszcze nie spotkał z tego typu urządzeniem, to powinien wiedzieć, że budowla z drewna i gałęzi tarniny służy do zwiększenia stężenia soli w wodzie. Inhalacja roztworu sprawia, że kondycja naszego zdrowia polepsza się. Dlatego wystarczy stać i oddychać. Pomaga to regulować pracę układu oddechowego, przynosi ulgę osobom, które borykają się z astmą, alergią oddechową. Jest też dobrotliwe dla osób pracujących wiele godzin przed komputerem i w klimatyzowanych pomieszczeniach. Regularne seanse w tężni solankowej mogą wspomagać leczenie stanów zapalnych zatok, nieżytu nosa, wykazują też działanie relaksacyjne.

Czerwone Bagno w Biebrzańskim Parku Narodowym po remoncie. To bardzo popularne miejsce.

Choć ma tylko 700 metrów długości i łączy się z innym, dłuższym szlakiem, to jest bardzo popularna. Mowa tu o kładce na szlaku Czerwone Bagno. Po poprzednim sezonie trzeba było ją wyremontować. Tak też się stało i turyści odwiedzający Biebrzański Park Narodowy mogą podziwiać piękne, przyrodnicze tereny ponownie.

A jest naprawdę na co popatrzeć. Czerwone Bagno to serce Biebrzańskiego Parku Narodowego. Bardzo ściśle chronione miejsce, natura w czystej postaci. Najbardziej urzeka cisza i spokój tego miejsca. Mimo popularności tej miejscówki, turyści nie mogą jej odwiedzać masowo. Ruch jest reglamentowany aby nie zakłócać przyrody. Sama kładka na 700 metrach ma dwie platformy z ławeczkami. Jest połączona z dłuższym szlakiem pieszym, który ma długość 7 km.

Biebrza i jej okolice to bardzo rozległy i dziki teren. Bardzo popularne są takie miejscowości jak Osowiec-Twierdza (gdzie można dojechać pociągiem), a także Goniądz, Dolistowo z długą szutrową drogą prowadzącą przy brzegu rzeki do Jagłowa. Nawet jest jedna ze śluz Kanału Augustowskiego, którą to można regulować ilość wody na biebrzańskich łąkach. Przypomnijmy, że wstęp do Biebrzańskiego Parku Narodowego jest płatny. Bilet wstępu można kupić w jego siedzibie lub przez internet na stronie BPN.

Featured Video Play Icon

Nowa atrakcja w regionie. Można tu spacerować rozmyślając o Rzeczypospolitej Szlacheckiej.

Zabłudów liczący 2,5 tys. mieszkańców jest miasteczkiem, w którym w ostatnich latach niewiele się zmieniło. Ot przebudowa jednej z bocznych ulic (przy okazji remontu wylotu na Hajnówkę). Po kilku latach stagnacji nareszcie można się tam czymś pochwalić. Rewitalizacja Parku Zamkowego jest już ukończona. Na mapie Podlasia pojawiło się nowe miejsce do przyjemnych spacerów. Wcześniej nie wyglądało to zbyt dobrze, by w ogóle tamtędy chodzić.

Chociaż nazywa się to miejsce Parkiem Zamkowym, to żadnego budynku tego typu tam nie niestety już nie ma. W dzisiejszych czasach powinniśmy go nazywać w zasadzie Parkiem Pałacowym, bo to co kiedyś nazywano zamkiem, w rzeczywistości było okazałą barokową rezydencją książąt Radziwiłłów. Pierwotnie było to miejsce leżące w Puszczy Błudowskiej niedaleko gościńca, który prowadził z Gródka do Jałówki. Obecna rzeka Rudnia płynąca nieopodal nazywana była natomiast Meletyną (lub Meleciną). Dziś wszystko to znajduje się granicach miasta Zabłudów.

W II połowie XVI wieku siedziba dworska składała się z renesansowego ogrodu o funkcjach użytkowo-ozdobnych, o którym w zasadzie niewiele wiadomo, bo późniejsze przeróbki sprawiły, że zatarły się ślady jego pierwotnego wyglądu. Można więcej powiedzieć o wieku XVII. Wtedy miejscem tym administrował Swinarski na rzecz Bogusława Radziwiłła. Wówczas stał tam pałac z gankiem, rzeźbionymi balustradami, usytuowany był on na wzniesieniu górującym nad doliną rzeki. W pobliżu znajdował się sad, ogród i zwierzyniec. Do tego był dziedziniec otoczony stajniami, stodołami i innymi budynkami gospodarczymi. Na terenie kompleksu stał także dworek urzędniczy i duży staw. W kolejnych stuleciach majątek przechodził najpierw z rąk do rąk rodziny Radziwiłłów, później jednak w efekcie rozwodu trafił do byłej już żony Dominika Radziwiłła. Później natomiast miało miejsce Powstanie Listopadowe, w którym to rodzina ex-małżonki brała udział, za co została ukarana przez zaborcę konfiskatą majątku. Pod koniec XIX wieku dobra odkupił Szwed, Aleksander Kruzensztern.

Pałac został rozebrany, pozostałości przeobrażono w park, a budynki wzniesiono w innym miejscu. Było więcej dróg do spacerowania, więcej drzew, znajdowała się też oranżeria i pawilon gościnny. Nie brakowało również ogrodu warzywnego.

II wojna światowa sprawiła, że Zabłudów w połowie został zniszczony, także i budynki pałacowe. Sam Park zaś został zdewastowany. Po wojnie ogromny teren został podzielony na mniejsze. Część została przeznaczona pod budowę szkoły i terenów sportowych. Reszta była zwykłym parkiem. Na ruinach dawnych zabudowań dworskich zbudowano kilka domów mieszkalnych.

Czy znacie te podlaskie miasteczka? Jedno ma granice jakby było puzzlem.

Województwo Podlaskie jest jednym z szesnastu w Polsce i składa się z 14 powiatów i trzech miast na prawach powiatu – czyli gmin, w których prezydent jest jednocześnie starostą. To Białystok, Łomża i Suwałki. Dlatego powiat suwalski to nie to samo co Suwałki, powiat łomżyński to nie Łomża, a białostocki nie jest Białymstokiem. Te wszystkie informacje są w miarę znane większości, ale gdyby tak zapytać o podlaskie gminy, to tutaj znajomość raczej ograniczałaby się do własnej i sąsiednich.

Tymczasem nasze województwo składa się aż ze 118 gmin. Być może niektórzy nie wiedzą o ich istnieniu. Szczególnie że 78 z nich to gminy wiejskie, a oznacza to, że w ich obrębie znajdują się tylko wsie. Mamy też 27 gmin miejsko-wiejskich, czyli takich gdzie są wsie, ale też jest jakieś miasto. Co ciekawe, mimo 14 powiatów mamy tylko 10 gmin miejskich. W powiecie bielskim są aż dwie takie gminy – Bielsk Podlaski i Brańsk. Natomiast Sokółka i Mońki są gminami miejsko-wiejskimi. Białystok, Łomża i Suwałki są miastami na prawach powiatu, więc nie są ani gminą miejską, ani miejsko-wiejską, ani wiejska.

Im gmina jest aktywniejsza, tym więcej osób o niej wie. A co z tymi, o których przeważnie słyszeli tylko jej mieszkańcy i sąsiedzi? Warto również i o nich coś napisać. A to dlatego, że czasem znajdują się w nich interesujące miejsca do odwiedzenia. Tam gdzie potencjalnie „nic nie ma”, również może się skrywać coś ciekawego. I właśnie w ten sposób chcielibyśmy Wam przedstawić niektóre podlaskie miasta, które nie są tak znane jak stolice powiatów.

Czy to miasto w Niemczech?

fot. UM Lipsk

Gdy wpiszemy w Google: Lipsk, to mapy pokażą nam miasto w Niemczech. Jest ono popularniejsze od naszego za sprawą drużyny piłkarskiej RB Lipsk. My mamy natomiast Biebrzę Lipsk. W naszym podlaskim miasteczku, położonym nieopodal Augustowa znajduje się okazała neogotycka, katolicka świątynia, która przypomina białostocką katedrę. Jednak najbardziej znana dla ludzi z okolic jest wielka pisanka, która nawiązuje do regionalnej tradycji tworzenia przepięknych malowideł na jajkach wielkanocnych.

Kwadratowy park

fot. PanSG / Wikipedia

Szczuczyn to miasto położone nieopodal Grajewa. Jeżeli tam kiedykolwiek traficie, to zapewne znajdziecie się w głównym punkcie miasta czyli kwadratowym parku pośrodku miejskiej zabudowy. Jedno jest pewne – bardzo tam spokojnie. Mimo interesującej historii miasta, dziś pozostało kilka zabytków. Z czego ten najstarszy z 1690 roku nie wygląda zbyt ciekawie. To po prostu budynek murowany przy wspomnianym wyżej parku na Placu Tysiąclecia. Numer budynku to 1. Na szczęście miasto ma też inne ładniejsze zabytki. Pod względem atrakcji lepiej prezentuje się to co jest poza miastem. Szczególnie pagórkowate tereny, gdzie możemy podziwiać piękne widoki.

Taka stacja to skarb!

fot. Przykuta / Wikipedia

Kolejne miasteczko, którego możecie zbytnio nie kojarzyć to Kleszczele w powiecie hajnowskim. Tam znajduje się przepiękna, drewniana, niestety nieczynna stacja kolejowa z 1900 roku. W miasteczku jest także biała cerkiew z niebieskim dachem, a także kościół katolicki. Na oba budynki warto oko zawiesić. Położenie Kleszczel jest dosyć dobre – bo leżą one na skraju Puszczy Knyszyńskiej. Niedaleko jest także do granicy województw Podlaskiego z Mazowieckiem i Lubelskiem. A po drodze same piękne, górzyste tereny.

Idealne dla wędkarzy

Stawiski / fot. Sylwester Górski / Wikipedia

Powiat kolneński ma w swoich zasobach oprócz Kolna oczywiście także Stawiski. Główną atrakcją miasta jest ichniejszy zalew, po którego środku prowadzi pomost. Idealne miejsce dla wędkarzy, a także wszystkich tych, którzy chcą odpocząć w ciszy i spokoju. Można także latem plażować.

Tam gotował Robert Makłowicz

Fani Wiedźmina doskonale znają Novigrad, a tymczasem my w Podlaskiem mamy Nowogród. Najciekawszym miejscem, które naprawdę warto tam zobaczyć jest skansen kurpiowski. Na miejscu możecie zobaczyć 34 różne obiekty – dawne chałupy, spichlerze, kuźnia, młyn wodny, wiatrak czy nawet dworek. W ostatnim czasie jeden z odcinków w naszym województwie nagrywał tam Robert Makłowicz. W mieście znajduje się także wielki schron bojowy.

Miasto puzzel

Dąbrowa Białostocka położona niedaleko Sokółki to miejsce, które możemy odwiedzić razem ze wspomnianym Lipskiem. Oba miasta są sąsiadami. Pierwsze, na co zwróciliśmy uwagę, to ciekawe granice miasta. Wyglądają jak puzzel! Główną atrakcją miasta jest stary wiatrak oraz piękny neoromański kościół i drewniana, prawosławna kapliczka na cmentarzu.

Mamy nadzieję, że wszystkie miejsca uda Wam się odwiedzić.

Przeprawa promowa w Biebrzańskim Parku Narodowym znowu otwarta!

Przeprawa promowa znajdująca się na ścieżce edukacyjnej „Suszalewo – Nowy Lipsk” to dosyć nowa atrakcja, która jakiś czas  temu musiała zostać zamknięta. Na szczęście wszystko wraca do normy i znów można z niej korzystać.

Pływające platformy do przepraw znamy przede wszystkim z Waniewa i Śliwna (Narwiański Park Narodowy). Tymczasem w Biebrzańskim Parku Narodowym też jest taka platforma i znajduje się na ścieżce edukacyjnej z Suszalewa do Nowego Lipska. Powstała w 2019 roku. Niestety ostatnie lata były suche i poziom wody był zbyt niski, by platforma mogła się przemieszczać z jednego brzegu na drugi. Ostatniej zimy mieliśmy i śniegi i obfite deszcze. Zaprocentowało to wysokimi stanami rzek na wiosnę i rozlewiskami. Przyroda dostała szansę by się odrodzić.

Oprócz przeprawy na ścieżce edukacyjnej Biebrzańskiego Parku Narodowego znajduje się też całą infrastruktura. Wieże widokowe, platformy widokowe, kładki i czatownia do podglądania ptaków. Dlatego też warto jest się wybrać w to miejsce przy najbliższej okazji. Można tam bardzo miło spędzić czas. Pływający pomost powstał w ramach projektu LIFE „Ochrona siedlisk mokradłowych Górnej Biebrzy”. Wyróżniono go m.in. w konkursie na Najlepszy Produkt Turystyczny Województwa Podlaskiego (Augustów 2019) oraz jako Turystyczny Produkt Roku podczas Kongresu Turystyki Polsko-Czeskiej (Świdnica 2021). Jest to jedyna tego typu przeprawa w Biebrzańskim Parku Narodowym do przemieszczania się z jednego na drugi brzeg rzeki.

Featured Video Play Icon

Nowa atrakcja w Supraślu. Zobacz jak się prezentuje.

Korzystając z dobrej pogody, postanowiliśmy pojechać do Supraśla, by sprawdzić jak prezentuje się nowa atrakcja turystyczna Supraśla. Park z tężnią solankową. Oczywiście wczesnowiosenna aura nie daje takiego samego efektu, gdy będzie lato i wszystko zakwitnie, ale i tak warto już teraz wybrać się do uzdrowiska. 1 marca 2022 zostanie otwarta tam tężnia solankowa. Sam park jest już dostępny. W połączeniu z bulwarami, a także trasą do mostku i lasu wychodzi długi i fantastyczny spacer. Jeżeli zdecydujemy się zaliczyć wszystkie atrakcje jakie oferuje uzdrowisko i jego najbliższa okolica to przespacerujemy około 9 km.

Pierwszy przystanek jaki powinniśmy zaliczyć to oczywiście nowa atrakcja – spacer alejkami parku wśród drzew, chłonięcie solanki to zajęcia jakie możemy sobie tam znaleźć. Drugi punkt to spacer bulwarami im. Wiktora Wołkowa. Kolejny przystanek to supraski system wodny i kładka. Następnie spacer lasem, powrót od strony mostu wzdłuż drogi przy monasterze. I tak dojdziemy do punktu wyjścia.

Warto dodać, że Supraśl jest atrakcyjnym miejscem do spędzania czasu o każdej porze roku. Wczesną wiosną są tam rozlewiska, latem wszystko pięknie kwitnie i żyje pełnią życia, jesienią ubiera się w kolorowe i przepiękne barwy, a zimą – gdy jest śnieg wspaniale spaceruje się po białym puchu. Do Supraśla dojedziemy samochodem, ale też autobusem linii 500.

 

Featured Video Play Icon

To prawdziwy raj na ziemi. Niewiele osób wie, że można tam dojechać.

Tak, to województwo podlaskie. Konkretnie Jezioro Płaskie na Suwalszczyźnie. Są nawet tacy, którzy zbiornik już w internecie widzieli, bo swego czasu był popularny na Instagramie. Mało kto jednak wie, że da się tam dojechać (choć nie jest to łatwe). Jak to już się uda, to można tam spędzać całe dnie. Oczywiście, gdy jest piękna, letnia pogoda. Aczkolwiek zimą nie jest tam gorzej. Tyle, że nie można się kąpać. I dojechać też trudniej.

Pierwsza trudność to ustalenie dokładniej lokalizacji. Po wpisaniu „Jezioro Płaskie” w mapach Google dostaniemy wiele wyników. Najbliższa miejscowość „tego” jeziora, o które nam chodzi to Rygol w powiecie augustowskim. To właśnie stamtąd leśną drogą możemy nadjechać na pole namiotowe. Wystarczy popatrzeć na te widoki. Są wprost oszałamiające! Jak widać nie brakuje też pomostu i piaszczystej plaży.

Warto podkreślić najważniejsze – jeziora w tamtych okolicach to pozostałości po lodowcach. Każde z nich jest bardzo czyste, czego nie można powiedzieć o wielu sztucznych zalewach na Podlasiu. Poza tym woda z rzeki w zalewie, a woda z jeziora to zupełnie dwa inne światy. Dlatego, jeżeli chcielibyście poczuć się jak w raju na ziemi, to Jezioro Płaska jest miejscem wymarzonym. Pamiętajcie jednak, że miejsce to jest wyjątkowe dlatego, że nie zostało jeszcze zadeptane przez turystów. Każdy, kto tam przyjedzie i nie pozostawi po sobie porządku będzie przyczyniać się do degradacji tego miejsca.

Featured Video Play Icon

Hajnówka to nie tylko brama do Puszczy Białowieskiej. Jest także wyjątkowa instytucja.

Hajnówka to nie tylko brama do Puszczy Białowieskiej, ale także miejsce, gdzie żyje mniejszość białoruska. Są to obywatele Polski, narodowości białoruskiej. Wielu mieszkańców jest aktywna i zaangażowana społecznie. Jednym z miejsc, które skupia wokół różnych wydarzeń jest Muzeum Białoruskie w Hajnówce. Warto wybrać się tam, gdy będziemy zwiedzać okolicę. Na miejscu są na co dzień wystawy stałe o tematyce etnograficznej.

Gromadzone przez wiele lat eksponaty dokumentujące życie i kulturę materialną Białorusinów Podlasia prezentowane są na trzech stałych ekspozycjach. Każdy, kto odwiedzi Muzeum Białoruskie w Hajnówce może zobaczyć mnóstwo ciekawych zabytków. W roku 2011 powstała nowa multimedialna wystawa dotycząca rzemiosła, zaś w 2016 przeprowadzono modernizację dwóch istniejących wystaw nadając im multimedialny charakter.

„Białoruska zagroda”

Wystawa etnograficzna pokazująca typową wiejską zagrodę Białorusinów Podlasia. Ekspozycja jest symbolicznym odwzorowaniem zagrody i przestrzeni wiejskiej – można zobaczyć tu wiejską chatę, stodołę, spichlerz. Na sali zgromadzono ponad 70 eksponatów z przełomu XIX i XX w., stanowiących dziedzictwo kultury materialnej Białorusinów Podlasia. Zgromadzone muzealia to min.: pług, jarzmo, socha, wóz drabiniasty z zaprzęgiem typowym dla tej części kraju, cepy, kadłuby na zboże czy słomiane zasobniki tzw. „korobki”. Eksponaty pochodzą głównie z terenu wschodniej Białostocczyzny – powiatów hajnowskiego, bielskiego, białostockiego czy sokólskiego. Dodatkowo ekspozycje wzbogacają wielkoformatowe fotografie min. z początku XX w. i okresu międzywojennego z terenów Podlasia i Polesia.

„Białoruski Kalendarz”

Wystawa etnograficzna poświęcona życiu i pracy białoruskiej ludności Podlasia, ukazana została w cyklu rocznym. Sala skomponowana została zgodnie z kalendarzem agrarnym podlaskich Białorusinów. Ekspozycja została zaaranżowana tak, by w dwunastu podcieniach pokazać wybrane, ważniejsze prace w gospodarstwie podzielone na poszczególne pory roku. Ukazane jest min. wysiew zboża, orka, młócenie zboża, sianokosy, miodobranie, żniwa, pieczenie chleba, wykopki. Zaprezentowano także symboliczne wnętrze izby na „kalady” czyli wigilię Bożego Narodzenia. Ekspozycja składa się z ponad 150 eksponatów, archiwalnych wyjątkowych zdjęć. Jest także coś do posłuchania.

„Rzemiosło na białoruskiej wsi Podlasia”

Wystawa etnograficzna pokazuje kilka tradycyjnych rzemiosł, które odeszły w niepamięć. Wśród nich poznamy kowalstwo, garncarstwo, stolarstwo, kołodziejstwo czy bednarstwo a także tkaczkę w chacie. Całość zaaranżowana jest w ten sposób, by zwiedzający mógł zajrzeć do poszczególnych warsztatów, podpatrzeć rzemieślnika przy pracy lub porozglądać się pod jego nieobecność. Po wystawie oprowadza lektor zarówno po polsku, białorusku oraz angielsku. Na ekspozycji zgromadzono ok. 400 eksponatów z Białostocczyzny. Muzealia znakomicie uzupełniają archiwalne, unikatowe fotografie, niektóre ukazują nasze tereny nawet 100 lat temu.

„Hajnówka. Brama do Puszczy”

Wystawa zbiorowa malarstwa Zbigniewa Budzyńskiego, Bogusławy Czarkowskiej, Vidasa Dregvy, Piotra Gagana, Michała Janczuka, Wiktora Kabaca, Manueli Korneckiej, Macieja Milewskiego, Marii Najdek, Andrzeja Sobieraja, Emilii Sobieraj, Waldemara Wojczakowskiej); prace powstały podczas pleneru malarskiego zorganizowanego z okazji obchodów jubileuszu 60 lat miasta Hajnówka w 2011 r.

„Rockowisko”

Warto też wspomnieć, że Muzeum Białoruskie w Hajnówce każdego roku organizuje wyjątkowy, letni koncert „Rockowisko”. Można na nim posłuchać zarówno debiutantów na scenie muzycznej jak i prawdziwe gwiazdy z Polski i Białorusi.

Featured Video Play Icon

Ten film to prawdziwa rewelacja! Świąteczny Białystok z lotu ptaka.

W ostatnim czasie razem ze startem jarmarku bożonarodzeniowego, uruchomiono także świąteczne iluminacje w centrum miasta. Pokazywaliśmy je Wam na żywo, a także na zdjęciach. To jednak nie wyczerpało tematu, gdyż właśnie powstał rewelacyjny film, w którym możecie zobaczyć jak wygląda centrum z perspektywy lotu ptaka. Zostało to nagrane dronem specjalną techniką, dzięki czemu ujęcia są bardzo dynamiczne, a efekt końcowy jest piorunujący! Na filmie zobaczyć możemy oczywiście Rynek Kościuszki, Pałac Branickich, plac przez Teatrem Dramatycznym czy ul. Lipową. Nie brakuje też skwerku przy Cerkwi Św. Mikołaja czy ul. Kilińskiego. To wszystko w świątecznym, wieczornym klimacie.

Jeżeli chcecie coś kupić na jarmarku, to będzie on dostępny do 22 grudnia. Można tam dostać tradycyjne regionalne wędliny, chleby, miody, ale też ozdoby świąteczne i wyroby rękodzielnicze. Otwarte jest codziennie od godz. 12.00 do 20.00. Główną atrakcją jarmarku, na placu między Ratuszem a zachodnią pierzeją Rynku, jest karuzela wenecka, w której może przejechać się jednocześnie kilka osób. Można też zrobić pamiątkowe zdjęcie w specjalnej ramce – fotograficznej kartce świątecznej.

Iluminacje natomiast na pewno zostaną z nami dłużej, bo na Podlasiu świętuje się dwa razy. Najpierw Boże Narodzenie obchodzą katolicy, a potem prawosławni – 2 tygodnie później. I tak wigilia odpowiednio jest 24 grudnia i 6 stycznia, zaś Sylwester i Małanka – 31 grudnia i 13 stycznia.

Featured Video Play Icon

Puszcza Białowieska na weekend. 15 najlepszych atrakcji Białowieży i jej okolic.

Puszcza Białowieska to jeden z najstarszych lasów w Europie. Stanowi relikt pierwotnych krajobrazów, które dominowały w naszym regionie i jego okolicach. Żyją tu nie tylko żubry, ale też wilki czy rysie, czyli przepiękne drapieżniki ceniące sobie wolność i intymność. Unikają kontaktu z ludźmi i potrzebują ogromnych obszarów do życia. Puszcza Białowieska to także mnóstwo gatunków ptaków, owadów i roślin. Dodajmy, że nasz podlaski skarb znajduje się na liście Światowego Dziedzictwa UNESCO od 1976 roku. To wszystko sprawia, że Białowieża i jej okolice są miejscem wyjątkowym o każdej porze roku. Dlatego też przedstawiamy Wam najlepsze atrakcje Puszczy Białowieskiej, najlepsze atrakcje Białowieży i jej okolic. Artykuł ten będzie uniwersalny i pasować będzie na każdą porę roku.

Białowieski Park Narodowy

graf. Białowieski Park Narodowy

Zacznijmy od samego serca Białowieży, czyli Białowieskiego Parku Narodowego. Warto jednak zacząć od podstaw. Puszcza Białowieska znajduje się częściowo w Polsce, a częściowo na Białorusi. W polskiej części znajduje się Obszar Ochrony Ścisłej, Obręb Ochronny Hwoźna, Rezerwat Przyrody. Puszcza to także Nadleśnictwa i zwykłe lasy gospodarcze. Siedziba Białowieskiego Parku Narodowego znajduje się w Białowieży i sama w sobie atrakcją nie jest, lecz jej położenie i sąsiadujące atrakcje już tak. Warto dodać, że jeżeli planujecie spędzić weekend w Białowieży, to zaplanujcie wcześniej najlepsze miejsce noclegowe.

Park Pałacowy w Białowieży

Siedziba Parku otoczona jest Parkiem Pałacowym. Przepiękne, przyrodnicze miejsce idealne na długie spacery. Można wejść od ul. Parkowej, gdzie znajduje się piękna drewniana brama lub też od ul. Kolejowej, gdzie znajduje się całe turystyczne centrum. Warto skorzystać z usługi przewodnika, który tam w pobliżu czeka na chętnych do oprowadzania.

Muzeum Przyrodniczo-Leśne

Na terenie Parku Pałacowego w Białowieży znajduje się Muzeum Przyrodniczo-Leśne. Jest ono częścią siedziby Białowieskiego Parku Narodowego. Instytucja jest najstarszym muzeum w polskich parkach narodowych i równocześnie najstarszym, czynnym muzeum województwa podlaskiego. Jego tradycje sięgają okresu międzywojennego, a w swoich zbiorach posiada wiele cennych kolekcji naukowych i rzadkich okazów.

Zwiedzający idą specjalną ścieżką, po której mogą zapoznać się z najbardziej charakterystycznymi dla Puszczy zbiorowiskami leśnymi, procesami ekologicznymi i zjawiskami przyrodniczymi. W części kulturowej ekspozycji zobaczyć możemy sposoby historycznego użytkowania Puszczy na przestrzeni wieków: sianokosy, bartnictwo, przerób drewna na terpentynę czy węgiel drzewny.

Muzeum Przyrodniczo-Leśne to także stale zmieniające się wystawy czasowe, wieża widokowa

Dworek Gubernatora Grodzieńskiego

Jest to najstarszy budynek w polskiej części Puszczy Białowieskiej. Wybudowano go w 1845 r. Od lat tłumnie odwiedzany jest przez turystów. Obiekt powstał w miejscu dworu króla Augusta III Sasa. Zatrzymywali się w nim znane postacie polityki, w tym sam car Aleksander II. Pierwszym gościem był generał-gubernator Fiodor J. Mirkowicz, który przybył do puszczy na polecenie cara w związku z planowanym polowaniem na żubry. W okresie I Wojny Światowej Dworek pełnił funkcję szpitala a potem kasyna oficerskiego. Po odzyskaniu wolności stał się gospodą. Przez 5 lat budynek używany był również jako przedszkole. Dziś mieści się tu Ośrodek Edukacji Przyrodniczej Białowieskiego Parku Narodowego.

Cerkiew w Białowieży

Podczas zaborów świątynia została okrzyknięta najpiękniejszą w całej guberni. Imperator Aleksander III postanowił ją zafundować, lecz sam efektów końcowych nie doczekał. Był to wiek XIX. I choć na szczęście czasy zaborów i carów już minęły, toteż piękno cerkwi nie przeminęło, a w szczególności detal z cegły. Świątynia znajduje się w centrum Białowieży na wzniesieniu przy ul. gen. Waszkiewicza.

Rezerwat Pokazowy Żubrów

Mimo swojej nazwy, w rezerwacie są także inne zwierzęta. Rezerwat pokazowy znajduje się koło Białowieży. To doskonałe miejsce by spędzić trochę czasu na łonie przyrody, a także by poobserwować dzikie zwierzęta z bliska. Obecny rezerwat pokazowy żubrów o powierzchni 27,9 ha powstał w 1937 r. i początkowo był miejscem restytucji tarpana leśnego. Od chwil i zaniechania w tym rezerwacie prac nad restytucją tarpanów i utworzenia w 1955 r. zagrody dla żubrów rezerwat ten spełnia rolę obiektu turystycznego. W rezerwacie, w warunkach zbliżonych do naturalnych, eksponowane są żubry, koniki polskie typu tarpana, łosie, jelenie, sarny, dziki, żubronie (krzyżówka żubra z bydłem domowym), wilki i ryś.

Rezerwat Biosfery Obręb Ochronny Orłówka

fot. Białowieski Park Narodowy

Jest to najcenniejsze przyrodniczo miejsce w całej Puszczy Białowieskiej. Dlatego można tam wejść wyłącznie z przewodnikiem. Rosnący las w rezerwacie powstał bez ingerencji człowieka. Mamy więc rzadką okazję zobaczenia w nim całego cyklu życiowego drzewa: od siewki, po spróchniałe, obumierające drzewa kończące już swoje życie. Ogromna ilość starych, leżących drzew zaskakuje prawie każdego, kto po raz pierwszy odwiedza rezerwat. To właśnie

z tego pozornego nieporządku bierze swoje źródło unikalność, olbrzymia wartość, niewyobrażalne bogactwo i różnorodność występujących tutaj form życia. Obręb Ochronny Orłówka położony jest w odległości ok. 1 km na północ od Parku Pałacowego.

Rezerwat Krajobrazowy

Jeden z kurhanów w kwadracie 387C, fot. Stormbringer76 / Wikipedia

Ten rezerwat skupia się natomiast na wyjątkowości krajobrazu Puszczy Białowieskiej. Możemy w nim obserwować całą reprezentację kompleksu. Łącznie 17 różnych zbiorowisk leśnych. Ponadto w rezerwacie znajduje się 37 kurhanów datowanych od X do XIII wieku. Jest tam także wzniesienie o wysokości 183 m n. p. m. Przez rezerwat biegnie szlak turystyczny – zielony.

Rezerwat Lasy Naturalne Puszczy Białowieskiej

To jeden z młodszych rezerwatów Puszczy, bo wpisany na listę dopiero w 2003 roku. Szczególnymi cechami ochrony obszaru są działania mające na celu zachowanie ze względów naukowych dydaktycznych i krajobrazowych lasów naturalnych i zbliżonych do naturalnych, typowych dla Puszczy Białowieskiej łęgów i olsów oraz siedlisk leśnych z dominacją starych drzewostanów z dużym udziałem olszy, dębu, jesionu, a także licznych gatunków rzadkich i chronionych roślin zielnych, grzybów i zwierząt oraz utrzymaniem procesów ekologicznych i zachowaniem różnorodności biologicznej.

Rezerwat Wysokie Bagno

Jak sama nazwa wskazuje ten rezerwat skupia się na bagnach. Powstał w celu zachowania naturalnego boru świerkowego na torfowisku oraz odcinka zatorfionej doliny rzeki Narewki ze stanowiskiem bobrów. Mało kto sobie zdaje sprawę jak ważną rolę w środowisku pełnią bagna.

Wysuszone bagno spowoduje, że zaczną na nim wyrastać krzewy oraz drzewa. Przez to zagrożone będzie funkcjonowanie zwierząt i ptaków, które w takim terenie żerują. Warto wiedzieć, że brak ptaków może istotnie wpłynąć na brak roślin, gdyż wiele gatunków zarówno bierze udział w zapylaniu kwiatów jak i w rozsiewaniu nasion. Ponadto odchody ptaków stanowią nawóz. Bez bagna doszłoby do mocnej degradacji środowiska.

Szlak Dębów Królewskich

Powstał on w 1978 r. dla ochrony cennych zbiorowisk. Prowadzi przez majestatyczne wiekowe rośliny, a każdą z nich nazwano imieniem królów polskich i litewskich, co nadaje im indywidualny charakter. Liczą one od 150 do 500 lat. Wędrując po szlaku poznamy historię Puszczy Białowieskiej, Litwy i Polski od XII do końca XVIII w. Szlak przystosowano do potrzeb osób niepełnosprawnych. Stworzono bowiem kładkę dla wózków oraz tabliczki informacyjne opatrzone znakami w alfabecie Braille’a. Modernizacja przyniosła również parking i deszczochron. W Uroczysku Stara Białowieża odnajdziemy też miejsca do relaksu w postaci choćby wiaty i ławek.

Żebra żubra

Jest to ścieżka przyrodnicza o długości 2,7 km. Jest to ciąg drewnianych kładek i grobli. Prowadzą one przez podmokłe tereny Puszczy Białowieskiej, a także dawne łąki w dolinie rzeki Narewki. Na szlaku obowiązuje zakaz jazdy rowerem. Szlak rozpoczyna się niedaleko północnej części Białowieży przy drodze prowadzącej do miejscowości Budy (droga ta stanowi przedłużenie ul. Zastawa w Białowieży), a kończy się przy wejściu do Rezerwatu Pokazowego Żubrów.

Stacja Białowieża Pałac

fot. Robert Wielgórski / Wikipedia

Dawna stacja kolejowa jest po prostu przepiękna. Zbudowano ją w 1897 roku na potrzeby rezydencji carów Rosji. Budynek zachwyca z zewnątrz jak i wewnątrz. W środku możemy podziwiać białe zasłony, wiklinowe fotele, a to wszystko w bogactwie roślin. O każdej porze roku jest tam zupełnie inaczej.

Białowieża Towarowa

Tutaj mamy natomiast szereg obiektów do zwiedzania. Na dawnej stacji stoją parowozy, jest wieża ciśnień oraz budynek stacji – restauracja. Miejsce to powinni odwiedzić nie tylko fani kolei, ale też fani historii. Wystój, architektura i cały klimat tego miejsca jest naprawdę wyjątkowy. Stacja znajduje się na uboczu Białowieży.

Dąb Jagiełły

fot. Maire / Wikipedia

Według legendy, pod tym dębem miał przesiadywać Władysław II Jagiełło przed łowami zorganizowanymi przed wyprawą grunwaldzką. Jak wiemy była ona bardzo owocna i zmieniła dzieje naszego kraju na setki lat. Co ciekawe drzewo zostało zwalone przez wichurę w 1974 roku. Wówczas obliczono, że nie miało więcej niż 450 lat. Oznacza to, że Jagiełło pod nim nie miał prawa przesiadywać, bo nie żył długo przed tym zanim wyrosło. Obecnie można oglądać w Białowieskim Parku Narodowym jego rozkładający się pień. Twórcą legendy Dębu Jagiełły był Jan Jerzy Karpiński. Sprawiła ona, że tysiące turystów zostało odciągniętych od centrum Białowieży i zgodnie z zamysłem autora zaczęło podziwiać piękno ostępów puszczy.

Leśniczówka Dziedzinka dom Simony Kossak i Lecha Wilczka

fot. Podlaski Wojewódzki Urząd Ochrony Zabytków

To świeżo upieczony zabytek. Drewniana leśniczówka została wybudowana w 1935 roku w uroczysku Dziedzinka w granicach rezerwatu Białowieskiego Parku Narodowego. Z tego samego okresu pochodzi znajdująca się na działce stodoła ze spichlerzem. Najpierw w 1971 roku w leśniczówce zamieszkał fotograf dzikiej przyrody – Lech Wilczek, a po pewnym czasie, do drugiej części domu wprowadziła się prof. Simona Kossak – biolog, miłośniczka lasów i dzikiej przyrody, popularyzatorka nauki. Oboje stworzyli dom i miejsce przyjazne zwierzętom.

„Dziedzinka” dzięki swemu położeniu jest doskonałym punktem obserwacyjnym zwierząt w ich naturalnym środowisku. Dlatego też duet swoją działalnością naukową i artystyczną doprowadził do rozpropagowania unikatowych walorów przyrodniczych Puszczy Białowieskiej w czasach, gdy zainteresowanie ochroną przyrody było bardzo niskie albo prawie żadne.

Białowieża to nie wszystko!

Na zakończenie chcielibyśmy Wam przekazać, byście swojego zwiedzania nie ograniczali do Białowieży i jej okolic. Koniecznie zobaczcie co ma do zaoferowania Hajnówka, Topiło, Budy, Teremiski, Masiewo, Czerlonka czy Gródek. Te wszystkie miejsca również są bardzo interesujące! Szczególnie, że możecie tam natrafić na żubry chodzące po ulicach! Najważniejsze jednak, że wszędzie tam spotkanie serdecznych, podlaskich ludzi.

Featured Video Play Icon

Miejsca jak z baśni istnieją naprawdę. Są tuż pod Białymstokiem!

Każdego dnia wiosną, latem, jesienią i zimą tamtędy przemierza setki samochodów. Szczególnie w weekend. Wszystko to za sprawą Supraśla, który jest wyjątkową atrakcją turystyczną. Tymczasem pędząc do uzdrowiska praktycznie wszyscy pomijają prawdziwą perełkę. Mają wiele uroku latem, w słoneczne dni, a także prezentują się jak miejsca z baśni wtedy, gdy spadnie śnieg. Można ją zwiedzać piechotą, na nartach, a jak ktoś lubi to także i rowerem. Mowa tu o dwóch miejscowościach Nowodworce i Ogrodniczki.

Nowodworce

Nowodworce leżą na szlaku Wielkiego Gościńca Litewskiego, a także na trasie pieszego szlaku turystycznego z Białegostoku do Supraśla. We wsi znajduje się także mini-plaża i mostek, na którym latem można odpocząć patrząc na rzekę.

O każdej porze roku możemy trafić tam urokliwą leśną drogą. Wystarczy obserwować znaki na drzewach. Szlak zaczyna się w Białymstoku na drodze wylotowej do Augustowa, 500 metrów od skrzyżowania. Zaczyna się znakiem drogowym zakazującym ruchu kołowego (białe koło z czerwonym obwodem) z dopiskiem „Nie dotyczy ALP”. To na tyle charakterystyczne miejsce, że bez problemu je znajdziecie. Następnie należy kierować się znakami na drzewach. Jest to szlak czerwony (nie oznacza to stopnia trudności). Dlatego na skrzyżowaniach dróg wypatrujcie czerwonych oznaczeń na białym tle. W ten sposób lasem dojdziecie do ul. Wysockiego przy pętli autobusowej. Po przejściu przez ulicę na drugą stronę kontynuujcie drogę lasem za pętlą. Kolejne znaki szlaku doprowadzą Was do Nowodworców.

Do wsi prowadzi też inna, mniej znana droga. Zaczyna się przy siedzibie Wodociągów w Wasilkowie. Żwirową drogą, dojdziecie do samego mostku przy rzece Supraśl w Nowodworcach. Przez wieś prowadzi również droga rowerowa. Nie zapomnijcie odwiedzić Muzeum Straży Pożarnej. Można je zwiedzać z zewnątrz.

Ogrodniczki

To miejsce, które zatrzymuje wielu rowerzystów jadących do Supraśla. Wszystko to za sprawą wymagającej krzepy w nogach górki. Wjechanie pod nią jest prawdziwą mordęgą. Na miejscu znajduje się na szczęście trochę ławek i wiata MOR Green Velo, by sobie odpocząć. Ale to nie jest jedyna atrakcja jaka kryje się w Ogrodniczkach. Dużo więcej jest tuż za drzewami! Tam mamy dwa urokliwe zbiorniki wodne zwane „jeziorkami”. Tam też jest możliwość campingu latem oraz snowpark dla amatorów śnieżnego szusowania. Przepiękne są także widoki, gdy jesteśmy na górze i patrzymy w dół terenu.

I pomyśleć, że to wszystko tak blisko Białegostoku…

Featured Video Play Icon

To wyjątkowy zabytek w Podlaskiem. Budowało go 7000 osób każdego dnia!

Jego budową zajmowało się nawet 7000 osób dziennie. Projektant wcześniej takiego obiektu nigdy nie budował, był to jego debiut. Wiedzę, jak to zrobić czerpał wyłącznie z książek. Kanał Augustowski – wielki zabytek, wytwór kultury technicznej wybudowano w latach 1824 – 1839 . Szlak wodny liczy sobie 101 km i łączy ze sobą Niemen i Wisłę. Jest ukochany przez kajakarzy, odwiedzany masowo przez turystów, znajduje się w województwie podlaskim. O budowie Kanału Augustowskiego zdecydowano w celu ominięcia pruskich komór celnych przy tranzycie zboża do Gdańska, w trakcie polsko-pruskiej wojny celnej.

Kanał Augustowski posiada 18 śluz, z czego 14 w Polsce. Każda z nich ma swoją nazwę i opiekuna. Generalnie służą po to, by wyrównywać różnice wód między zbiornikami wody. Jest to niezwykła atrakcja, gdy przepływamy przez wielkie drewniane wrota kajakiem, a następnie patrzymy jak powoli otwierają się kolejne wrota wpuszczając wodę. Gdy jej  wysokość  się wyrówna, można płynąć dalej. Im większa różnica poziomów tym śluza bardziej skomplikowana. Przykładem jest dwukomorowa Śluza Paniewo. Warto też przyjrzeć się także budulcowi w środku. Są to czerwone cegły i biały piaskowiec – czyli polskie barwy.Dodajmy też, że ze śluz korzystają także statki.

Popularnością cieszy się wycieczka z Augustowa do Studzienicznej przez rzeki i jeziora aż do Sanktuarium w Studzienicznej. Po drodze wycieczkowiec mija między innymi najkrótszą rzekę w Polsce. Zmieści się tam jednostka o maksymalnej szerokości 5,8m i długości 40m. Dawniej miał służyć celom handlowym. Wszystko się zmieniło, gdy pojawiły się kajaki, a Polacy ukochali turystykę wodną.

 

Featured Video Play Icon

Wioska pełna atrakcji! To zaskakujące, że nie jest tak popularna jak okoliczne miejsca.

Kiedy zwiedzamy południe województwa podlaskiego, to najczęściej wybieramy takie miejsca jak: Siemiatycze, Mielnik, Drohiczyn, Grabarka czy Niemirów. Tymczasem w zupełnie niepozornym miejscu, tuż obok drogi krajowej nr 19, znajduje się Wólka Nadbużna. Mała wioska, w której jest pełno atrakcji!

Zacznijmy od tego, że miejsce jest tak przyjemne, że powstała tam całkiem obszerna baza noclegowa. Dzięki czemu, latem możemy stamtąd wyruszyć na kajaki. W pozostałe pory roku możemy natomiast spacerować nad Bugiem. Jest tam także park linowy. Oprócz tego warto również zwrócić uwagę na przyrodę. W Wólce Nadbużnej znajduje się bardzo rozłożyste i potężne drzewo, przy którym można posiedzieć i odpocząć. Szczególnie w upalne dni. Do tego spacerując po okoliczny lesie, natrafić możemy na inne drzewo, które jest charakterystycznie wykrzywione. Istnieje hipoteza, że kiedyś sadzono drzewa wykrzywiając je po to, by w przyszłości służyły do budowy łodzi. Dodajmy, że w Szczecinie znajduje się cały Krzywy las.

W Wólce Nadbużnej znajdują się także cztery wyspy na rzece. Latem, gdy poziom rzeki jest niski, można do nich dojść. Aczkolwiek to dzikie miejsca, więc spacer po nich nie będzie możliwy. Dodatkowo w takich miejscach lęgi mają ptaki, więc lepiej ich niepotrzebnie niepokoić. Warto jednak popatrzeć na nie, dochodząc do ich brzegu. Trzeba przyznać, że jak na jedną wioskę, to bardzo dużo tych atrakcji. Dlatego, następnym razem zwiedzając Siemiatycze, Drohiczyn, Mielnik, Grabarkę i inne miejsca, nie pomijajcie Wólki Nadbużnej. Posłuchajcie i zobaczcie jak tam przyjemnie.

Featured Video Play Icon

Białystok – Suwałki rowerem? Świetny pomysł nawet jesienią!

Wigierski Park Narodowy, Puszcza Augustowska, Kanał Augustowski, Biebrzański Park Narodowy i Tykocin to tylko niektóre atrakcje jakie można odwiedzić korzystając z podlaskiego odcinka Green Velo. Jesienna aura to także dobry czas na dłuższą rowerową wycieczkę. Jeżeli chcielibyśmy przejechać trasę z powyższego filmu, to musimy wiedzieć, że trzeba ją zaplanować na dwa dni. Z Suwałk do Białegostoku, drogą dla samochodów jest 120 km. W przypadku trasy rowerowej jest to około 200 km. Warto jednak spróbować swoich sił. Choćby dla tej wspaniałej przyrody.

Do Suwałk możemy dojechać bezpośrednim pociągiem z Krakowa, Warszawy i Białegostoku. Po wyruszeniu w drogę z zabytkowego dworca warto przejechać przez centrum Suwałk oraz wybrać się nad zalew Arkadia. Jeżeli przyjechaliśmy z daleka, to możemy też się solidnie wyspać i ruszyć dopiero następnego dnia.

Kolejny przystanek w naszej drodze do Wigierski Park Narodowy. Warto tam zobaczyć przede wszystkim klasztor, a także obserwować przyrodę miło spędzając czas nad jeziorem Wigry. Trasa dalej prowadzi do Mikaszówki, gdzie będziemy jechać dalej wzdłuż Kanału Augustowskiego odwiedzając między innym sanktuarium w Studzienicznej oraz Augustów. Szczególe warto wybrać się tam nad bulwary, plażę i na Rynek.

Następnie trasa poprowadzi nas do Goniądza przez piękne tereny Biebrzańskiego Parku Narodowego. Będziemy jechać wzdłuż rzeki Biebrzy podziwiając niesamowitą przyrodę. Następnie zajedźmy do Osowca-Twierdzy, gdzie możemy spędzić czas w muzeum, wybrać się nad bunkry i kładkę. Później pojedźmy Carskim Traktem do Strękowej Góry. Po drodze będzie jeszcze jedna kładka, z której będzie można podziwiać łosie przy odrobinie szczęścia.

Ostatni odcinek drogi to Tykocin, tamtejsze bulwary, piękny kościół, synagoga, zamek i ogólnie otwarty rynek. W oko mogą też wpaść przepiękne drewniane domy. Na sam koniec zahaczymy o Narwiański Park Narodowy. Jeżeli chcemy, to możemy tam zajechać lub pojechać prostą drogą do Białegostoku.

Jak widzicie na powyższym filmie – droga będzie miała nawierzchnię mieszaną, dlatego w trasie sprawdzi się rower z grubszymi oponami. Nasza prędkość będzie może trochę niższa, ale taka wycieczka to przecież nie wyścig. Warto cieszyć się każdą chwilą spędzoną na szlaku.

Długi weekend listopadowy. Co robić gdy mamy wolne?

Wystarczy wziąć 8 dni wolnego, by wypoczywać ponad dwa tygodnie. Taki jest w tym roku długi weekend listopadowy. Zaczynamy 30 października w sobotę, następnie mamy wolną niedzielę i poniedziałek. Oczywiście jeżeli możemy sobie pozwolić to można to przeciągnąć aż do 14 listopada, bo 3 dni wcześniej będziemy świętować niepodległość. Mimo, że w tym roku istnieją zakazy związane ze stanem wyjątkowym (a być może dojdą jeszcze zakazy związane z epidemią), to i tak warto przyjechać na Podlasie. Tylko tutaj zażyjemy głębokiego odpoczynku. Prognoza pogody jest obiecująca. Może nie będzie najcieplej (jak to w listopadzie), ale za to nie powinno padać. Wystarczy cieplejsze ubranie, termos z herbatą i można godzinami spacerować po podlaskich puszczach, parkach narodowych, nad jeziorami i poprzez zabytkowe rynki miast.

Białowieża to nie wszystko

Topiło

W ten długi weekend niestety musimy odpuścić sobie zwiedzanie Kruszynian i Białowieży z powodu trwającego stanu wyjątkowego. Warto jednak przypomnieć, że Puszcza Białowieska ma także wiele innych atrakcji. Z jeziora Topiło mamy do granicy ponad 3 kilometry, a zatem możemy tam legalnie bez pozwolenia przebywać. Nie zapomnijmy jednak o dokumentach tożsamości, bo te na pewno się przydadzą. Przejdźmy się 10-kilometrową trasą zamkniętej o tej porze roku kolejki wąskotorowej z Hajnówki. Po drodze miniemy kładkę, którą warto też zwiedzić.

Przed Białowieżą, do której wjeżdżać nie możemy znajduje się droga do rezerwatu pokazowego i na Szlak Dębów Królewskich. Te miejsca zakazane nie są i możemy je śmiało odwiedzać. Zobaczymy jak się ma król puszczy i zobaczymy drzewa wielkie jak wieżowce! To wszystko w jesiennym klimacie.

Malownicza, wielokulturowa trasa

Wierzchlesie

Jeżeli chcemy poznać tatarską kulturę, to zamiast Kruszynian wybierzmy Bohoniki oddalone od granicy o 10 kilometrów. Możemy też przejechać się wielokulturową trasą Sokółka – Bohoniki – Stara Kamionka – Wierzchlesie – Sokołda – Supraśl – Kołodno – Królowy Most – Załuki – Wyżary – Waliły – Gródek – Michałowo – Topolany – Trześcianka – Puchły – Doktorce – Suraż.  Po drodze poznamy wszystkie kultury Podlasia, różnorodną architekturę i przyrodę. Trasa wyniesie nas 150 kilometrów. Jeżeli nie pominiemy żadnych atrakcji to powinniśmy zacząć zwiedzanie z samego rana, bo zejdzie nam do wieczora.

Warto przede wszystkim zobaczyć tatarski Kościół w Sokółce i pobliskie miejsca związane z filmem U Pana Boga za Piecem. W Bohonikach zainteresować nas powinien oczywiście tatarski meczet. Szczególnie warto wejść do środka. Ze Starej Kamionki do Wierzchlesia towarzyszyć będą nam piękne krajobrazy, napotkamy też katolickie kapliczki. W samym Wierzchlesiu znajdują się natomiast słynne płoty z filmu U Pana Boga za Piecem. Sokołda to miejsce, gdzie znajduje się Arboretum. Supraśl jest turystyczną perłą Podlasia, zaś pobliskie Kołodno oferuje Wzgórza Świętojańskie i wieżę widokową górującą nad Puszczą Knyszyńską.

Wyżary to przepiękne rozlewiska i kładki w sercu Puszczy Knyszyńskiej. Leśne drogi, które tam prowadzą zachwycą wszystkich. Gródek, Michałowo i Topolany to miejscowości, gdzie podziwiać będziemy piękne cerkwie i krajobrazy. W Trześciance i Puchłach natomiast dodatkowo drewniane domy ze słynnymi okiennicami. Na zakończenie obejrzyjmy malownicze Doktorce i Suraż – jedno z najmniejszych polskich miast.

Wyżary

Biebrza też czeka

Osowiec-Twierdza, fot. P. Jakubczyk

Jakiś czas minął od wielkiego pożaru w Biebrzańskim Parku Narodowym. Jakoś wszystko przycichło, ale tamte miejsca nadal są cudowne. Zacznijmy od podstaw czyli carskiego traktu z Góry Strękowej do Osowca-Twierdzy. Piękna droga prowadzi przez las. Po drodze będą wieże widokowe i kładki, na których możemy zaobserwować łosie. Osobno powinniśmy zwiedzić Goniądz. Są tam miejsca widokowe na rzekę, kaplica na wysokiej górze i stary młyn. Możemy także zajrzeć do pięknego Rajgrodu.

W Dolistowie Starym znajduje się stary most, którym przeprawimy się nad dziką stronę Biebrzańskiego Parku Narodowego. Do samego Jagłowa będziemy mogli jechać wzdłuż rzeki przez kompletne pustkowie, gdzie króluje przyroda. Najlepiej wybrać słoneczny dzień – świtem lub podczas zachodzącego słońca. Po drodze miniemy Śluzę Dębową należącą do Kanału Augustowskiego. A że będziemy niedaleko, to warto jeszcze zajrzeć do samej letniej stolicy Polski jesienią. Jest równie piękna, lecz dużo spokojniejsza. Tam oczywiście pospacerujmy bulwarami nad rzeką prowadzącej do plaży nad jeziorem.

fot. Sylwester Górski / Wikipedia

Rezerwat Kalinowo. Zobacz te wszystkie cuda przyrody na własne oczy!

Wracamy do Doliny Narwi. Ostatnio proponowaliśmy Wam jej odwiedzenie rowerem. Tym razem skupimy się tylko na jednym miejscu, które warto przejść pieszo o każdej porze roku, zaś rower może nam przeszkadzać. To górzysty Rezerwat Kalinowo w gminie Piątnica.

Zdecydowanie największą powierzchnię rezerwatu zajmują grądy i są one jedynym skrawkiem wielogatunkowego lasu liściastego o naturalnym charakterze na całej Wysoczyźnie Kolneńskiej. Spacerując po terenie napotkamy lipy, dęby, klony, brzozy czy graby. Nie brakuje też kwiatów szałwii, goździka czy zawilca. Unikalny charakter lasu stworzył doskonałe warunki do osiedlania się wielu gatunków ssaków i ptaków. Spośród przedstawicieli ssaków spotkać można tu jenota, borsuka, lisa, kunę, tchórza, gronostaja czy łasicę! Chodząc po lesie usłyszy też dzięcioła. Można zaobserwować też zięba, kosa czy sójkę. Prawdziwe bogactwo natury!

Na szczególną uwagę zasługuje również płynąca przez rezerwat Narew. Jej zakola w leśnych zakątkach prezentują się niesamowicie. Jeżeli jesteście pasjonatami fotografii, to możecie stworzyć naprawdę cudowne zdjęcia w tym miejscu. Potrzebne będzie tylko trochę słońca, aczkolwiek w pochmurne dni tez możecie popróbować.

Rezerwat znajduje się nieopodal Łomży. Oznacza to, że możecie się do rezerwatu wybrać albo samochodem albo piechotą jeżeli dojedziecie autobusem z Łomży do Drozdowa (podróż trwa 20 minut). Ostatecznie możecie też jechać rowerem aczkolwiek rezerwat jest terenem górzystym, zatem nie każdemu może odpowiadać wycieczka jednośladem. Tak czy owak warto tam jechać i zobaczyć te wszystkie cuda przyrody na własne oczy!

Featured Video Play Icon

Cerkiew Św. Mikołaja Serbskiego w Białymstoku. Nie ma takiej drugiej w Polsce.

Z zewnątrz jest dość niepozorna, w środku natomiast jest przepiękna i wyjątkowa. Mowa tu o cerkwi Św. Mikołaja Serbskiego na osiedlu Bacieczki w Białymstoku. Mieści się ona przy ul. Herberta. Powstała dosyć niedawno. Wyświęcono ją w 2015 roku.

Wyjątkowość tego miejsca polega przede wszystkim na wystroju wewnątrz. Jest to tak zwana „domowa cerkiew”, która została opatrzona wyjątkową polichromią wykonaną przez wybitnych serbskich malarzy, którym przewodził prof. Goran Janićijević. Na niewielkiej powierzchni świątyni swoje miejsce znalazło 111 postaci świętych naturalnej ludzkiej wielkości, co jest naprawdę wyjątkowe! Polichromia jest wykonana metodą Al secco w neo-bizantyjskim stylu nawiązując jednocześnie do serbskiej tradycji ikonopisania. Warto też podkreślić, że dobór świętych na malowidłach nie jest przypadkowy. Na ścianach świątyni znaleźli się święci z całego świata, z różnych wieków. Szczególne miejsce poświęcono świętym z terenów Rzeczpospolitej oraz Serbii. W XVI wieku serbscy malarze na czele z mnichem Nektariuszem pokryli freskami cerkiew Zwiastowania NMP w Monasterze Supraskim. Ta świątynia została zniszczona w XX wieku. Od tamtej pory żadna cerkiew w Polsce nie została upiększona przez serbskich mistrzów, aż do dziś.

Kolejnym arcydziełem w świątyni jest ręcznie rzeźbiony ikonostas oraz stół ofiarny, które wykonał rzeźbiarz Leon Naumiuk. Rzeźba nawiązuje do serbskich motywów sakralnych gustownie przeplatając je z motywami spotykanymi na Podlasiu. Ikony do ikonostasu wykonali malarze z Serbii. Trzeba też wspomnieć o witrażach. Zaprojektowane zostały przez Pana Leona Naumiuka. Trzeba wiedzieć, że witraże są rzadko spotykane w podlaskich świątyniach. Wykonane zostały one przez Panią Helenę Gromak-Ołdytowska w swojej pracowni w Supraślu.

Całości dopełniają freski na zewnątrz świątyni, które poświęcono św. Mikołajowi Serbskiemu i Bogarodzicy. Te malowidła zostały wykonane metodą Fresco, czyli na mokrym tynku, nawiązując do wielkiej tradycji tworzenia malowideł na świeżym tynku, która w średniowieczu wytworzyła się na Bałkanach. Autorem fresków, które są chyba jedynym takim przykładem w Białymstoku, jest serbski malarz Miodrag Milutinović.

To nie wszystko. Wystrój cerkwi zwykle jest uporządkowany wedle jasno określonych zasad. Ołtarz, miejsce chóru, prezbiterium czy przedsionek mają określone położenie. Natomiast w cerkwi św. Mikołaja Serbskiego jest nieco inaczej. Wszelkie zmiany wynikają z „domowych” rozmiarów cerkwi. Zwiedzając Białystok i jego świątynie warto także wybrać się na ul. Herberta. W naprawdę niepozornym budynku znajdują się prawdziwe arcydzieła!

Featured Video Play Icon

Jesień to idealny czas na spacery. W Białymstoku jest takie idealne miejsce.

Oczywiście mowa tutaj o Parku Konstytucji 3 Maja, pobliskim zoo oraz Lesie Zwierzynieckim. Jesienne kolory prezentują się tam naprawdę cudownie. Wystarczy tylko się przejść. Zacznijmy od tego, że im więcej ruchu tym lepiej dla Waszego zdrowia. Nasze podlaskie świeże powietrze (które w może nie w całym Białymstoku, ale w jego lesie jeszcze występuje). Być może nie wszyscy wiedzą lub pamiętają, że Las Zwierzyniecki jest rezerwatem przyrody. Dzięki temu dziko występująca tam przyroda jest prawdziwą ucztą dla naszych zmysłów – wzroku, słuchu czy węchu.

Sam Park Konstytucji 3 Maja wraz ogrodem zoologicznym, to także idealne miejsca na spacer z dziećmi. Jest mnóstwo alejek i dwa różnorodne place zabaw. Do tego nie brakuje ławek by posiedzieć. Przypomnijmy, że metamorfozę przeszło także zoo, dzięki czemu już nie tak jak kiedyś można wędrować dookoła, ale także wejść do środka, by podglądać wiele zwierząt. Główną atrakcją jest oczywiście niedźwiedź, jednak przy odrobinie cierpliwości można zaobserwować także cichego i nieśmiałego rysia. Podobnie jest z wilkami.

Las Zwierzyniecki natomiast podzielony jest na kilka alejek. Warto je przejść wszystkie. Tunele z drzew i kolorowych liści spowodują, że poczujemy się jak w świecie baśni albo co najmniej jakiegoś dobrego filmu. Jeżeli zabierzemy ze sobą drugą połówkę, to jest szansa, że będzie to film romantyczny. Przy okazji wędrówek po rezerwacie zajrzyjcie także na pobliski kampus uniwersytecki. Jest to prawdziwe dzieło architektoniczne.

Białystok pod wpływem jesieni stał się magiczny. Dwa kroki od bajecznej atmosfery!

Featured Video Play Icon

Rezerwat Uszeście to małe góry Podlasia z pięknymi widokami!

Tak jak Białostocczyzna ma swoje Wzgórza Świętojańskie w okolicach Kołodna, tak też Wysoczyzna Drohiczyńska ma własne. Duży szczyt jest położony 204 m n.p.m. zaś mały 172 m n.p.m. Znajdują się na obrzeżach Mielnika w powiecie siemiatyckim.

Specyficzne położenie wzgórz sprawiło, że istnieją tam sprzyjające warunki siedliskowe dla muraw kserotermicznych. O ile nazwa może mówić Wam niewiele, to też warto o niej wspomnieć ze względu na to, że te ciepłolubne rośliny porastają szczyty Usześcia i są bardzo charakterystyczne. Z tego względu miejsce to jest objęte ochroną w postaci rezerwatu przyrody. Warto dodać, że znajduje się tam też mnóstwo innych roślin i drzew. Oczywiście można i nawet trzeba to miejsce zwiedzać.

fot. Nadleśnictwo Nurzec
fot. Nadleśnictwo Nurzec

Na szczyt prowadzą drewniane schody z poręczą. Dojazd do rezerwatu jest możliwy od ulicy Przemysłowej lub od ulicy Duboisa. Kiedy wejdziemy na górę, to znajdować się będziemy na tarasie widokowym, z którego zobaczyć można między innymi kopalnię kredy. Następnie będzie można przejść ścieżką edukacyjną. Nie zapomnijmy też zwiedzić samego Mielnika, który również ma swoje atrakcje.

Featured Video Play Icon

Kładka Waniewo-Śliwno. Tak obecnie wygląda przeprawa przez rozlewiska.

Jak wiadomo, od dłuższego czasu kładka od strony Waniewa jest w fatalnym stanie technicznym. Zadbana część biegnąca od Śliwna to ta należąca do Narwiańskiego Parku Narodowego. Ta druga zaniedbana należy do gminy Sokoły. Wójt Józef Zajkowski, pytany przez dziennikarzy o remont, wielokrotnie się wypowiadał że cały czas to planuje. Jako największą przeszkodę w realizacji wskazywał konieczność wykonania drogiej inwestycji z drewna dębowego, by było to na lata. Nie sposób mu odmówić racji. Ostatnio obiecywał prace na majówkę. Jak widać na powyższym filmie dalej jest źle. Wstyd dla gminy Sokoły, że ma takiego wójta, co tylko planuje i nic więcej nie robi. Kładka jest odwiedzana przez ogromne tłumy turystów. Wszyscy oni potem wracają do swoich miast i opowiadają o zniszczonej infrastrukturze co rzutuje na całe Podlaskie.

Od strony Śliwna kładka została świeżo wyremontowana w 2018 roku. Teraz jest jeszcze lepiej, bo pierwsze zejście jest poprawione i utwardzone kostką. Po drodze przeprawiamy się platformami po rozlewiskach i mijamy wieże widokowe. Możemy z nich obserwować to, co się dzieje w przyrodzie. Na powyższym filmie turysta napotkał na swojej drodze lisa, który akurat zwinął jajko. Warto jednak wziąć ze sobą lornetkę, gdyż można w okresie lęgowym napotkać wiele pięknych gatunków ptaków. Sam spacer jest już dobrą sprawą.

Długość kładki wynosi 1050 metrów. Obecnie niestety, końcówka trasy przez wspomniane wyżej długotrwałe planowanie wójta jest niedostępna. Jak widać na powyższym filmie – można ewentualnie iść po zdezelowanej części. Mimo wszystko warto wybrać się do Śliwna i skorzystać z tej części, która jest dostępna. Na kładce obowiązują bilety wstępu do Narwiańskiego Parku Narodowego. Kupić je można w siedzibie Parku w Kurowie oraz przez internet na stronie instytucji.

 

Featured Video Play Icon

Takich krów jest około 100 na świecie. Mieszkają też na Podlasiu!

Fani programu Rolnicy Podlasie zapewne kojarzą Plutycze z dwoma pewnymi Panami, którzy razem z Krzysztofem Kononowiczem robią naszemu regionowi nieustającą „reklamę”. Tymczasem piękna wieś nie tylko słynie z nich. Hoduje się tam bowiem krowy niebieskie. Taka odmiana bydła jest bardzo wyjątkowa. Istnieje bowiem 100 sztuk na całym świecie i pochodzi z Łotwy. Dlatego cieszy fakt, że tak unikalne zwierzęta są również w naszym regionie. Hodowla jej na świecie jest prowadzona głównie w gospodarstwach agroturystycznych jako atrakcja. Na Łotwie jest to symbol kraju, tak jak Podlasia jest na przykład żubr.

Legenda mówi, że wyjątkowa odmiana została ofiarowana przez boginię rybakom, gdy utracili łodzie. Jako ciekawostkę należy dodać, że ta odmiana daje bardzo dobrej jakości mleko. Zawiera ono 4,5 proc. tłuszczu. Mogą dać nawet 30 litrów mleka dziennie.

W polskich gospodarstwach królują dwie odmiany krów – jedne hodowane są na mięso, drugie natomiast do mleka. Te pierwsze są najczęściej mieszanką kolorów czarnego i białego. Te drugie natomiast są mieszanką kolorów białego i brązowego. Warto dodać, że w Polsce pod ochroną jest krowa „czerwona”. Ta odmiana tak jak niebieska była hodowana przed wojną i pozostało już jej niewiele. W szczycie popularności było ich 2 miliony, a po okresie PRL – w którym wyparto ten gatunek – pozostało zaledwie 26 000, z czego 600 jest pod ochroną genetyczną. Wspomniane krowy niebieskie także są zagrożone wyginięciem, na szczęście na Łotwie są objęte ochroną.

fot. WOSiR Szelment

To dopiero atrakcja! Można samodzielnie pływać katamaranem po jeziorze.

Szelment na Suwalszczyźnie to miejsce wokół którego skupionych jest wiele atrakcji. Zimą królują tam narty (gdy jest minusowa temperatura), zaś latem wyciąg nart wodnych. Do tego można zwyczajnie plażować. Nie brakuje też gastronomii, miejsc noclegowych. Jakby tego było mało jest także park linowy i wieża widokowa. Teraz do listy tych wszystkich atrakcji dołącza solarny katamaran, którym można pływać ze sternikiem lub go wyczarterować za rozsądną cenę. Łódź mieści aż 10 osób i jest zasilana wyłącznie energią słoneczną.

Nowy katamaran elektryczny Escobart 625 to typ łodzi, posiadający dwa połączone sztywno kadłuby umieszczone równolegle względem siebie. Posiada silnik Torqueedo 2kW, baterie oraz system fotowoltaiczny, co pozwala na całodniowe pływanie spacerowe bez konieczności ładowania. To pierwsza tego typu jednostka pływająca na Pojezierzu Suwalskim.

Do wyboru jest rejs katamaranem ze sternikiem trwający do dwóch godzin. Dorośli zapłacą za bilet 25 zł, młodzież do 17 lat – 15 zł, a dzieci do lat 6 – 5 zł. Można też wybrać opcję wynajmu katamaranu. Czarter jednogodzinny kosztuje 150 zł, do 3 godz. – 400 zł, każda kolejna godzina to dodatkowe 150 zł. Możliwe jest czarterowanie ze sternikiem, którego koszt wynosi dodatkowe 40 zł za 1 godz. Na pokładzie może przebywać jednocześnie mx. 10 osób. Nie ma ograniczeń wiekowych, ośrodek oferuje także kapoki w różnych rozmiarach.

Najważniejsze jest, że wynająć katamaran może w zasadzie każdy. Wystarczy posiadać niezbędną wiedzę do sterowania katamaranem, oraz do właściwej obsługi urządzeń katamaranu, będącego
przedmiotem umowy czarteru. Trzeba być też trzeźwym. Łódź porusza się prędkością kilku kilometrów na godzinę, więc odpowiedzialni ludzie zagrożenia nie stworzą.

Jak sierpień to Perseidy! Gdzie i kiedy obserwować je w Podlaskiem?

Mamy sierpień, więc trzeba szukać dogodnej lokalizacji, by obserwować Perseidy. Co roku, dzięki ułożeniu Ziemi względem Słońca widoczny jest rój meteorów, który wchodzi na jedną ścieżkę z naszą planetą. Gdy tylko jakieś odłamki wchodzą w naszą atmosferę to natychmiastowo się spalają. Wygląda to zjawiskowo! Dlatego lepiej czegoś takiego nie przegapić. Perseidy widoczne są tylko nocą i to w miejscu, gdzie jest bardzo ciemno. Światła miasta i okoliczna łuna zakłóca ten obraz. Na szczęście w Podlaskiem nie brakuje miejsc, gdzie jest jeszcze nocą bardzo ciemno. Intensywny rozwój temu nie sprzyja.

„Spadające gwiazdy” można oglądać przez cały sierpień, ale prawdziwy spektakl na niebie rozpocznie się po 10 dniu tego miesiąca. Tegoroczne „maksimum” przypada 12 sierpnia. Jeżeli będzie czyste niebo, to ujrzymy na nim kilkadziesiąt meteorów co godzinę. Warto też dodać, że niektóre odłamki komety nie wpadają w ziemską atmosferę całkowicie, a jedynie „prześlizgują się” po niej, co daje świetny efekt na niebie – długiej świetlistej smugi.

Żeby być przygotowanym do oglądania – warto zabrać ze sobą kocyk, koszyk piknikowy z różnymi dobrami na całą noc, a także kompas (lub taką aplikację w komórce). Możemy się rozglądać po niebie, a możemy od razu skierować swój wzrok na południowy zachód. To tam będą najlepsze widoki! Pozostaje nam tylko trzymać kciuki za dobrą pogodę.

 

 

Haćki, grodzisko „Zamok”, fot. Miron Bogacki. (Creative Commons)

Zamok i Osuszek. Okolice Bielska można zwiedzać również pod kątem przyrodniczym!

Okolice Bielska Podlaskiego turystom głównie kojarzą się z Orlą, która słynie z działalności Szeptuchy. Dawniej wiele osób przyjeżdżało do ośrodków wczasowych w Ploskach. Niektórzy obecnie przyjeżdżają zobaczyć Plutycze – znane z programu „Rolnicy Podlasie”. Jeszcze inni kojarzą te tereny z Rybołami i sławną dyskoteką. Do ciekawostek dotyczących okolic Bielska Podlaskiego możemy jeszcze zaliczyć wieś Niemyje-Ząbki. A sam Bielsk kojarzy się głównie z wybitnym filmem – „Znachor”. Nie brakuje też na terenie powiatu wielu kolorowych, drewnianych cerkwi.

Chyba mało kto kojarzy wspomniane tereny z przyrodą. Tak jak Białystok ma Puszczę Knyszyńską, Hajnówka – Białowieską, Augustów jeziora, rzeki i Puszczę Augustowską, Mońki i Grajewo – Biebrzański Park Narodowy, tak też mało komu przychodzą skojarzenia tego typu z Bielskiem Podlaskim. Dlatego też postanowiliśmy przybliżyć Wam te tereny pod przyrodniczym kątem. Bo jest co wymieniać.

Osoby kochające leśne wędrówki powinny wybrać się na ścieżkę przyrodniczo-leśną „Osuszek”. Możemy tam dojechać nie tylko samochodem, ale też pociągiem – wysiadając w Lewkach. Ścieżka położona jest na terenie Uroczyska „Osuszek” w pobliżu wsi Piliki. Trasa ma niecałe 3 km, ale jest co zwiedzać. Spacerując tamtędy napotkamy miejskie straceń okolicznych mieszkańców, którzy zostali pomordowani przez Niemców podczas II wojny światowej. Dodatkowo rośnie tam sosna, która ma 286 cm obwodu, zaś jej wiek obliczono na prawie 200 lat. W lesie nie brakuje również dzikich zwierząt, takich jak łosie, które może napotkamy przy odrobinie szczęścia.

Zwiedzać powiat bielski można również rowerem. Wyjdzie nam świetna trasa jeżeli pojedziemy od Plosek, przez Orlę, Gredele i Boćki, a dalej leśną drogą do Wygonowa. Niedaleko w Nowym Nurcu jest stacja kolejowa, by wrócić, po 76 km trasy.

Ostatnim miejscem, które polecamy są Haćki i tamtejszy „Zamok”. Tam znajdują się tereny, na których znajdowało się dawniej grodzisko. Jest to polodowcowa dolina. Już sam wjazd intryguje, gdyż można zaobserwować górę, która wygląda jakby ktoś ją usypał. Najstarsze odnalezione pozostałości z tego miejsca datuje się na VII wiek, dzięki czemu grodzisko zaliczamy do najstarszych pozostałości po Słowianach.

Featured Video Play Icon

W Podlaskiem jest ponad 50 wież widokowych! Zobacz mapę, skąd można podziwiać region.

Pięknych miejsc w Podlaskiem nie brakuje. Czasem jednak ciężko to zobaczyć z ziemi. Dlatego też coraz popularniejszą formą turystyczną są wieże widokowe. I chociaż największe konstrukcje powstają w górach, to w naszym regionie też nie ma czego się wstydzić.

Żeby zobaczyć więcej informacji na temat danej wieży wystarczy przybliżyć mapę w wybranym miejscu i kliknąć ikonkę. Możemy znaleźć wieże w różnych mezoregionach. Nie brakuje widoków na Równinie Bielskiej, Wzgórzach Sokólskich, Dolinie Górnej Narwi czy też Pojezierzu Wschodniosuwalskim. Wieże znajdują się także w Białymstoku jak i w jego bliskiej okolicy – w Kołodnie czy Pańkach.

Co ciekawe wieża znajduje się także w tatarskiej wiosce Kruszyniany. Tam wszyscy przyjeżdżają podziwiać drewniany meczet, mizar czy też smakują lokalnej kuchni, a pomijają wieżę, która może być urozmaiceniem wycieczki. Jest to tak zwana „Orla wieża”. Dlatego, gdy następnym razem będziecie gościć w Kruszynianach (lub jedziecie tam po raz pierwszy), to nie zapomnijcie również zapytać i o tą atrakcję. Z wieży możemy podziwiać tam wyjątkowe gatunki ptaków.

Warto wybrać się także do Siemieniakowszczyzny. Wieś położona u stóp Puszczy Białowieskiej oferuje naprawdę wysoką konstrukcję, z której widoki są olśniewające! Możemy natrafić na rozlewiska, możemy zobaczyć żubry. To kwestia pory roku, pogody i szczęścia. Niemniej jednak warto spróbować. Szczególnie, że można to połączyć z wycieczką do reszty Puszczy Białowieskiej.

Świetną konstrukcję możemy również podziwiać w Puszczy Białowieskiej w Kosym Moście. Tam niedaleko znajduje się ostroja żubrów. Dodamy tylko żeby nie wybierać się tam samemu i bez telefonu, bo to już głęboki las i wystarczy trochę roztargnienia, by się zgubić. Oczywiście droga jest normalna, ale w lesie jak to w lesie, szczególnie tak wielkim jak Puszcza Białowieska lepiej być dodatkowo ostrożnym.

Warto też wybrać się do Czarnej Białostockiej, gdzie powstała nowa wieża widokowa. Nad Zalewem Czapielówka jest teraz bardzo pięknie! To świetne miejsce do rekreacji i odpoczynku. Jeżeli jesteście fanami wędrowania i przyrody, to powinniście spróbować zaliczyć wszystkie wieże! Trochę to zajmie, ale satysfakcja jest gwarantowana.

fot. Kamil Timoszuk / Urząd Marszałkowski Województwa Podlaskiego

Prawosławne Podlasie zaprasza. Oto szlak kolorowych cerkwi.

Wiele osób przyjeżdża na Podlasie specjalnie po to, by zobaczyć kolorowe cerkwie. Najczęściej turyści zajeżdżają w jedno lub kilka miejsc, o których usłyszeli w internecie. Specjalnie dla wszystkich ciekawych prawosławnego Podlasia przygotowaliśmy wygodną, ułożoną ścieżkę. Przejedziecie 168 km i zobaczycie bardzo wiele punktów związanych z tą religią.

Podróż zaczynamy w Gródku. W pewnym sensie to tu zaczyna się historia podlaskiego prawosławia. W roku 1498 ziemie Wielkiego Księstwa Litewskiego to także dzisiejsze Podlasie. Marszałek Aleksandr Chodkiewicz – silnie związany z naszym regionem, postanawia z biskupem smoleńskim, a także wojewodą nowogrodzkim ufundować prawosławny klasztor w Gródku. Tam jednak życie miasta toczyło się pełną parą. Dzisiaj to uśpiona mieścina, gdzie wszystko dzieje się bardzo powoli. Przeszło 500 lat temu było zgoła inaczej, toteż mnisi mimo ufundowania im klasztoru postanowili się przenieść gdzie indziej. Drogę wskazał im krzyż, który położyli w rzece. W miejscu, gdzie się zatrzymał wybudowano monastyr. Był to Supraśl. Mimo to w Gródku także stoi okazała cerkiew. Jej przepiękne kopuły wprawiają w zachwyt wiele osób.

fot. Krzysztof Kundzicz / Wikipedia

Kolejne miejsce po drodze, w którym warto zobaczyć cerkiew będzie pobliskie Michałowo. Tym razem dla odmiany będziemy podziwiać architekturę drewnianą. Zwróćcie uwagę również na kolor malowania. W tym przypadku nawiązuje on do opieki świętego. Patronem jest św. Mikołaj. Następnie udamy się do Zabłudowa. Po drodze miniemy jeszcze piękną cerkiew w Topolanach. Zabłudowska Cerkiew Zaśnięcia Najświętszej Marii Panny to klasycystyczna świątynia, która została zbudowana w latach 1847-1855 na rzucie krzyża greckiego, z wieżą frontową przykrytą kopułą. Usytuowana jest po przeciwnej do kościoła stronie rynku.

Dalsza droga poprowadzi nas przez wrota do Puszczy Białowieskiej. Przystanek Trześcianka. Kraina otwartych okiennic to także miejsce, gdzie znajduje się piękna zielona cerkiew. Przypomina nieco meczet w Kruszynianach. I nie jest to przypadek. Tatarska świątynia wzorowana była na drewnianych cerkwiach Podlasia. Gdy powstawała w XVIII wieku, to taka architektura dominowała w naszym regionie. Następnie przejedziemy przez Puchły, gdzie stoi równie piękna cerkiew koloru niebieskiego. Po drodze miniemy jeszcze Ryboły, gdzie również znajduje się cerkiew. Biała z miętowymi kopułami. Jadąc dalej, miniemy jeszcze niebieską, drewnianą cerkiew na cmentarzu.

fot. K. Kundzicz / Wikipedia

Kolejny przystanek – Ploski. A tam Cerkiew Przemienienia Na Górze Tabor (Przemienienia Pańskiego). Piękny, intensywny niebieski kolor zachwyci każdego. Później odwiedzimy Pasynki. Na parkingu parafialnym we wsi zatrzymują się samochody z całej Polski: z Wrocławia, Warszawy, Torunia. Turystów przyciąga tu piękna drewniana cerkiew z 1891 r. Została ona niedawno odrestaurowana.

Kontynuując podróż możecie się lekko zdziwić. Znaki drogowe będą pisane po polsku oraz cyrylicą. Tak, to Szczyty-Dzięciołowo i Cerkiew Ścięcia Głowy Świętego Jana Chrzciciela. Następny przystanek to Orla, skądinąd znana z działalności szeptuchy. Jest tam także synagoga. Oprócz tego nie brakuje cerkwi – pw. Św. Archanioła Michała. Kolejny etap podróży to Dubicze Cerkiewne. Tam kolejna niebieska cerkiew. Ten kolor również nie jest przypadkowy – tak jak w poprzednich świątyniach tak pomalowanych, tak też i w tej powierzono opiekę Matce Bożej. Absolutnie musicie zobaczyć też architekturę z Kleszczel. Konkretnie to Cerkiew św. Mikołaja. Pierwsze wzmianki o świątyni w tym miejscu pochodzą z 1560 roku. Tuż obok znajduje się Dobrowoda, w której warto napić się ze świętego źródełka.

Tokary, fot. Dorota Ruminowicz / Wikipedia

Ostatnie dwa punkty to Tokary i piękna cerkiew na granicy polsko-białoruskiej oraz Święta Góra Grabarka i tamtejszy Klasztor, gdzie pielgrzymi zjeżdżają z całej Polski przywożąc krzyże. Na miejscu jest ich naprawdę mnóstwo! Ten klimatyczny widok zapamiętacie do końca życia!

fot. Ar2rek / Wikipedia

Szacuje się, że na Podlasiu jest około 200 tysięcy osób prawosławnych. W całym kraju jest to około pół miliona. Jeżeli chcielibyście zobaczyć wszystkie świątynie prawosławne w regionie to musielibyście sporo się najeździć, bo jest ich około 150.

Kultowy ogórek na białostockich ulicach! Turyści mogą jeździć do września.

Kultowy ogórek to autobus marki Jelcz. Kolejny sezon jeździ po białostockich ulicach. Z tej atrakcji można skorzystać do września. Nie tylko warto się przejechać dla poczucia wyjątkowego klimatu, ale także by poznać historię Białegostoku. Wycieczki odbywają się w każdą niedzielę do 26 września 2021 r. o godzinie 11.00, 12.00 i 13.00, wyjazd ma miejsce z przystanku znajdującym się na parkingu przy bocznym murze Pałacu Branickich (Plac Jana Pawła II).

Na każdy przejazd obowiązują bezpłatne wejściówki, które dostępne są w punkcie informacji turystycznej w Bramie Wielkiej Pałacu Branickich. Jest ona czynna w dni powszednie od 8.00 do 18.00 oraz w weekendy 8.00-20.00). Bilety można zdobyć również poprzez rezerwacje na e-mail: mcitbialystok@gmail.com. Rezerwacje dokonywane są na bieżący miesiąc. Rezerwacje na następny miesiąc przyjmowane będą od 25 dnia bieżącego miesiąca.

Przejazdy ogórkiem cieszą się dużym zainteresowaniem mieszkańców i turystów. Podczas przejazdu przez szybę kultowego ogórka można podziwiać ciekawe miejsca Białegostoku, a przy okazji posłuchać przyjemnej muzyki.

Nowa atrakcja w Tykocinie. Jeszcze budują, a już wzbudza kontrowersje.

W marcu ubiegłego roku pisaliśmy o tym, że w Tykocinie powstanie 1,5-kilometrowa ścieżka dydaktyczna, dzięki której będzie można spacerować po obu stronach Narwi. Miasteczko miało wreszcie zyskać nabrzeże. Wcześniej rzekę można było podziwiać jedynie z mostu. Dojście do brzegu było bardzo trudne. Od początku było wiadomo, że nawierzchnia ścieżki będzie z kostki, bo będzie przystosowana i dla pieszych i dla rowerzystów.

Gdy inwestycję zrealizowano, to się okazało, że pomysł ścieżki nie wszystkim się podoba. Szczególny problem stanowi kostka. Trzeba przyznać, że tendencja do betonowania wszystkiego przechodzi ludzkie pojęcie, ale z drugiej strony – inna nawierzchnia wykluczyłaby możliwość zwiedzania rowerem.

Mimo, że niektórym się takie coś nie podoba, trzeba przyznać że kostka wyjątkowo jest dobrym rozwiązaniem. Oprócz wspomnianych rowerzystów, będzie można tam spacerować nie tylko samemu, ale też z wózkiem. W przypadku drewnianej kładki byłoby to mocno utrudnione. Utwardzona nawierzchnia bez kostki stanowiłaby problem po każdym deszczu. A t tak mamy dobry pomysł. Gdy tylko spadnie deszcz, to woda bezproblemowo spłynie do rzeki.

Walka z betonozą to właściwy kierunek, ale nie można też popadać w przesadę. Dlatego my dołączamy do tego chóru, który śpiewa o tym, że kładka jest dobrze zrobiona. Czekamy na resztę i zachęcamy do zwiedzania choćby zaraz!

fot. bialystok.pl

Nowa atrakcja w Białymstoku. Dzieci będą zachwycone!

Park Konstytucji 3 Maja przy białostockim ZOO zyskał nową atrakcję dla dzieci. Tamtejszy plac zabaw wyposażony jest w urządzenia edukacyjno-wodne. 17 lipca 2021 atrakcja zostanie oficjalnie otwarta. Wydarzeniu będzie towarzyszyć festyn. W programie lody, popcorn i liczne animacje dla najmłodszych. Początek imprezy o 12.00

Inwestycja w Parku Konstytucji 3 Maja objęła budowę placu zabaw i zagospodarowanie terenu. Powstał obiekt dla dzieci o bezpiecznej nawierzchni piaskowej, wyposażony w 6 zestawów urządzeń edukacyjno-integracyjnych przeznaczonych do bezpiecznej, a jednocześnie kreatywnej zabawy z użyciem wody wraz z zewnętrznymi wodociągowymi instalacjami doziemnymi. Na tym terenie stanęły też obiekty małej architektury: 10 ławek z oparciem, 4 kosze na śmieci, 10 stojaków na rowery, niski natrysk do opłukania rąk albo nóg przez dzieci korzystające z zabawek typu „zdrój uliczny”.

W ramach inwestycji wybudowano budynek toalety publicznej (dostępny również dla osób niepełnosprawnych) wraz z zapleczem technicznym. Na terenie obiektu są nawierzchnie utwardzone – nawierzchnia żwirowa (mineralna), bezpieczna nawierzchnia piaskowa pod urządzenia placu zabaw dla dzieci, nawierzchnia z desek kompozytowych, nawierzchnia z kostki brukowej wokół „zdroju ulicznego”. Zadbano też o zieleń – powstały trawniki przy placu zabaw i alejkach spacerowych. Nasadzono pnącza przy toalecie. Teren został oświetlony i jest monitorowany.

Inwestycja była realizowana od końca listopada 2020 r. do końca czerwca 2021 r. Kosztowała 1,6 mln zł.

fot. Książnica Podlaska

Nudzisz się w wakacje? Wypożycz planszówkę, poczytaj na tarasie widokowym.

Wbrew pozorom, świat gier planszowych wyszedł już dawno poza „Monopoly” i rzucanie kostką. Jest dużo bardziej rozwinięty, zaś dobre tytuły potrafią kosztować krocie. Dlatego też nowa propozycja Książnicy Podlaskiej, to dobra wiadomość dla wszystkich tych, którzy nie chcą wydawać dużych pieniędzy, a dobrze się bawić. Jeżeli dopadnie Was wakacyjna nuda, to czym prędzej pędźcie wypożyczyć planszówkę!

Od 1 lipca w dwóch filiach Książnicy Podlaskiej będzie można je wypożyczać. Wypożyczalnię Gier Planszowych wymyślili białostoczanie i przeforsowali w ramach Budżetu Obywatelskiego.W ofercie jest ponad 400 tytułów najpopularniejszych, najciekawszych oraz najlepszych gier planszowych dostępnych na rynku. W ofercie znajdą się pozycje dla dzieci i młodzieży, planszówki oraz gry karciane dla rodzin, a także takie, które skierowane są do dorosłych graczy. Nie zabraknie także gier edukacyjnych, terapeutycznych i rehabilitacyjnych – zgodnie z potrzebami użytkowników.

Gdzie, kiedy i jak wypożyczyć gry planszowe?

Wypożyczalnie działać będą w dwóch filiach Książnicy Podlaskiej – w filii nr 4 (ul. Komisji Edukacji Narodowej 36/4, tel. 85 67-92-141) oraz w filii nr 15 (ul. M. Curie-Skłodowskiej 14B, tel. tel. 85 74-25-953). Gry planszowe będą mogli bezpłatnie wypożyczać czytelnicy Książnicy Podlaskiej, który ukończyli 13 lat. Jeden czytelnik będzie mógł wypożyczyć jednorazowo dwa egzemplarze gier na okres jednego miesiąca, bez możliwości przedłużenia.

Czytaj na tarasie widokowym

To nie wszystkie nowości w Książnicy Podlaskiej. Od miesiąca działa letnia czytelnia na tarasie widokowym. Od poniedziałku do piątku w godz. 10.00 – 13.30 oraz w godz. 14.00 – 17.00. Obowiązuje wcześniejsza rezerwacja miejsc. Można jej dokonać w Czytelni Ogólnej (II piętro), telefonicznie nr. 85 67-67-225 lub e-mailowo: czytelnia@ksiaznicapodlaska.pl.

Featured Video Play Icon

Jezioro Białe. Często pomijane, mimo że to fantastyczne miejsce do odpoczynku.

Tak jak Zakopane króluje zimą, tak Augustów jest letnią stolica Polski. Dlatego, co roku cieszy się sporym zainteresowaniem turystów. Szczególnie przyjeżdżają ci, którzy mają dobry dojazd, bo ten do Augustowa nigdy nie był łatwy. W słynnej piosence Beata z Albatrosa, Janusz Laskowski śpiewa, że tytułową dziewczyną pragnąłby znów się zobaczyć nad Neckiem. I rzeczywiście obserwując turystów, można zauważyć, że chętnie nad tym jeziorem spędzają czas. Ostatnio nawet powstało wiele świetnych miejsc wokół plaży. Tymczasem zupełnie obok, w Augustowie jest jeszcze jedno duże i piękne jezioro – Białe. Tyle, że jakoś mniej wybierane. Idealne dla kogoś, kto tłumów nie lubi.

Warto dodać, że wokół tego jeziora nie brakuje atrakcji. Możecie je zwiedzać z pokładu statku lub sprzętu wodnego, ale też spędzić czas na plaży. Nie brakuje punktów gastronomicznych oraz możliwości noclegów. Jezioro jest bardzo duże, dzięki czemu, ciekawych miejsc wokół niego również nie brakuje.

Zaczynając od południowej części Jeziora Białego, warto skorzystać z wypożyczalni sprzętu wodnego, by podziwiać uroki jeziora z jego tafli. Można też spędzać czas – szczególnie wieczory – na jednej z dostępnych przystani. Można także klasycznie czyli po prostu odpoczywając na plaży. Jedna z najbardziej znanych to Binduga. W okolicach stacji kolejowej znajduje się wiele miejsc noclegowych. Ciekawym miejscem jest też „Lisi ogon”, czyli zalesiony cypel. Prawie na końcu ul. Turystycznej znajduje się także Szlak Orła Białego połączony z Green Velo. Ma on 75 km długości i prowadzi przez przepiękną Puszczę Augustowską.

Na północnej części Jeziora Białego – popularnymi miejscami jest Śluza i plaża „Patelnia” w Przewięzi. Jest tam również bardzo dużo miejsc do biwakowania. Dostępne pola namiotowe i domki rozciągają się przez całą północną część zbiornika.

Featured Video Play Icon

Ta rzeka częściowo leży w Podlaskiem. Warto tam się wybrać na plaże, kajaki i rowery.

Rzeka Pisa kojarzy się bardziej z Piszem i Mazurami. Ma ona jednak swój koniec w Nowogrodzie w Podlaskiem. Jest ona prawym dopływem Narwi. Przepływa też niedaleko Kolna. Czy w pobliżu rzeki jest co zwiedzać? Oczywiście!

Na kajaki!

Już same zakola rzeki są atrakcją samą w sobie. Dlatego skorzystać mogą fani kajaków. Pisa ma nizinny charakter, przez co jest spokojna, zaś droga wodna należy do łatwych i bezpiecznych. W spływach mogą brać bez obaw rodziny z dziećmi, grupy szkolne czy młodzież. Cały szlak liczy sobie 90 km, a średnia głębokość wody to około 2 metry. Jeżeli będziemy chcieli płynąć to w stronę Nowogrodu, a nie odwrotnie.

W Podlaskiej części Pisy możemy wybrać 2 szlaki. Jeden z Ptaków do Dobrego Lasu (34 km) lub drugi, krótszy z Dobrego Lasu do Nowogrodu (14 km). Ten pierwszy zaczyna się w okolicach domków letniskowych. Płynąc miniemy ujście rzeki Turośl i ujście kanału połączonego z Turoślą i Starorzeczem. Na wysokości wsi Gietki rzeka przyśpieszy, a wokół pojawią się piaszczyste brzegi i suche laki. W Dobrym Lesie będzie betonowy most. Tuż za nim znajduje się miejsce do biwakowania. Jest tam również możliwy dojazd samochodem.

Na drugim odcinku czyli z Dobrego Lasu do Nowogrodu, prąd rzeki będzie jeszcze szybszy niż na pierwszym odcinku. Po obu stronach będzie dużo niedostępnych i zarośniętych brzegów. Mijać będziemy ujście rzeki Skrody. Zaczną się także coraz większe zakola rzeki i lasy. W Balikach znajdują się domki letniskowe i pole namiotowe. Za mostem w Morgownikach będzie miejsce do biwakowania. Jeżeli popłyniemy dalej, to następnie natrafimy na ujście Pisy do Narwi. Tam ujrzymy zabudowę Nowogrodu. Wyprawę kajakiem możemy zakończyć w okolicach skansenu.

Plażowanie i zwiedzanie

Jeżeli wolimy spędzić czas na lądzie, to możemy wybrać się do wsi Baliki. Tam znajduje się plaża i ośrodek Caritas Bliźnim. W miejscowości Ptaki (uwaga, takie miejscowości są dwie niedaleko siebie) w okolicy Pudełka i Trzcińskiego znajduje się świetne miejsce do odpoczynku (okolice mostu). Oprócz tego w pobliżu jest też punkt oporu Turośl oraz parking z wiatą. Jadąc niedaleko na północ możemy również napotkać kapliczkę z krzyżem z 1857 roku. W miejscowości Kozioł napotkać możemy schron bojowy i kolejną ciekawą kapliczkę. Nieopodal granicy województw jest także jeszcze jedno ciekawe miejsce zwane „Bruno Bonfiacy z Kwerfuru”. Jest to miejsce pamięci po kapłanie, męczenniku, który ponad 1000 lat temu napisał pierwsze utworu literackie dotyczące Polski. Jest on patronem Warmii i diecezji łomżyńskiej. Plaża znajduje się także w Nowogrodzie, ale o tym już poniżej.

Coś dla rowerzystów

Jeżeli jesteście fanami dwóch kółek, to jest i dla Was propozycja. Jeżeli wybierzecie się do Nowogrodu, to jest tam sporo ciekawych miejsc do objechania i zwiedzania. Koniecznie odwiedźcie Skansen Kurpiowski, gdzie jest mnóstwo drewnianej architektury. Warto też poznać historię Stacha Konwy. Zapoznajcie się także z historią walk z 1944 roku, które upamiętnia czołg i działa artyleryjskie. W Nowogrodzie jest także plaża oraz wspomniane wcześniej miejsce, gdzie Narew łączy się z Pisą. Spacerując wzdłuż tej pierwszej rzeki – napotkamy dawne schrony. Były to tak zwane punkty oporu.

Następnie rowerem powinniśmy wybrać się drogą wojewódzką 648 z Nowogrodu w kierunku miejscowości Stawiski. Następnie 1580 metrów od mostu będzie niepozorny skręt w prawo, w leśną drogę. Gdy w nią wjedziemy, to czeka nas 10 km leśnej trasy aż do miejscowości Chludnie. Stamtąd po kolejnych 16 km wiejskimi drogami dojedziemy do Starej Łomży, gdzie czekają nas kolejne atrakcje.

Featured Video Play Icon

Dąb Dunin ma 400 lat. Dumnie rośnie w gminie Narew.

Gmina Narew kojarzy się większości z otwartymi okiennicami, kolorowymi cerkwiami, wielką firmą Pronar oraz ewentualnie z drewnianym kościołem. Tymczasem na drodze ze wsi Przybudki od 400 lat stoi Dąb Dunin. Osobliwa atrakcja, która teraz ma szansę na większy rozgłos. Aczkolwiek po historiach o idiotach, co podpalali w Polsce kilkusetletnie drzewa trochę strach coś promować.

Organizacja ekologiczna „Gaja” (jedna z najstarszych w Polsce) zorganizowała konkurs na Drzewo roku. Nasz podlaski Dunin został do niego zgłoszony. Jego imię było pomysłem Janusza Korbela, jednego z twórców ruchu ekologicznego, który dał je drzewu na cześć białoruskiego poety Wincentego Dunina-Marcinkiewicza. Narew jest zamieszkała przez ludzi o narodowości Białoruskiej. Największą cechą charakterystyczną dębu jest jego pień, który pęka na połowę. Pole interpretacji w symbolice tego zjawiska jest ogromne.

Jeżeli będziecie zwiedzać Puchły, Trześciankę i Soce, to zajrzyjcie również do Przybudek, by na własne oczy zobaczyć ogrom drzewa. Warto dodać, że na Podlasiu wielkich dębów jest jeszcze więcej, a szczególnie w Puszczy Białowieskiej, ale ten jest naprawdę wyjątkowy. Jeżeli też tak uważacie, to możecie zagłosować na niego na stronie drzeworoku.pl 

 

Płynęliśmy statkiem po Augustowie. Wspaniałe widoki i niezwykły klimat!

Augustów to niezwykłe miejsce na mapie Polski. Miasto oferuje mnóstwo ciekawych atrakcji. Jedną z nich są rejsy statkiem. Najciekawszym elementem wyprawy jest unikalne połączenie jezior i rzek. Smaczku dodaje zabytkowy Kanał Augustowski oraz przeprawa na śluzach. Trasa naszej wycieczki prowadziła z Augustowa do pobliskiego sanktuarium w Studzienicznej z powrotem do portu w Augustowie.

Port znajduje się na Rzece Netta. Następnie statek płynie przez centrum miasta do plaży nad Jeziorem Necko. Kolejny odcinek to najkrótsza rzeka w Polsce – Klonownica. Liczy sobie tylko 800 metrów. Następnie trasa wiedzie przez Jezioro Białe. Gdy dopłynęliśmy do Przewięzi – statek zaczął się przeprawiać przez śluzę do Jeziora Studzienicznego. Różnica wysokości pomiędzy nimi wynosi 1 metr. Dlatego też, gdy wpłynęliśmy do śluzy, to mogliśmy obserwować jak wypełnia się wodą. Gdy tylko poziomy kanału i jeziora się wyrównały mogliśmy ruszyć dalej.
Trzeba też wspomnieć o niesamowitych umiejętnościach kapitana. Statek był szeroki na 5,8 metra, kanał zaś na 6 metrów. Dlatego też kapitan musiał być bardzo precyzyjny podczas wpływania do śluzy. Miał tylko po 10 cm luzu z każdej strony, co przy tak dużym statku robiło wrażenie. Gdy statek dopłynął do sanktuarium – to tam można było wysiąść. Jeżeli ktoś chciał je zwiedzić, to musiał z powrotem poczekać aż przypłynie następny statek (warto upewnić się czy będzie). Ten, którym płynęliśmy, po wypuszczeniu pasażerów ruszył w drogę powrotną. Cała wyprawa trwała 2 godziny 40 minut. Co ciekawe, 9 czerwca 1999 r. tą samą trasą płynął papież Jan Paweł II, podczas swojej siódmej pielgrzymki do Polski.

Musimy przyznać, że rejs był wspaniały. Warto będąc w Augustowie skorzystać z takiej atrakcji. Są różne trasy do wyboru. Oprócz wspomnianej do Studzienicznej, można popłynąć w krótszy rejs nad Rospudę. Tam jednak droga wodna prowadzi rzeką i nie ma kanału. Na statku jest górny i dolny pokład. Warto w dwie strony płynąć z różnych miejsc. Jeżeli ktoś lubi konsumować podczas wycieczek to się nie zawiedzie. Dostępny jest bar z przekąskami i napojami. Są też toalety. Statek mieści ponad 330 osób.

Rejsy statkiem Augustów – Studzieniczna w 2021 roku:

Bilet normalny – 50 zł

Dzieci do lat 6 – 5 zł

Dzieci 7 – 10 lat – 20 zł

Rejsy statkiem Augustów – Rospuda w 2021 roku:

Bilet normalny – 30 zł

Dzieci do lat 6 – 5 zł

Dzieci 7 – 10 lat – 20 zł

Godziny odpływu są różne w zależności od dnia. Dokładny rozkład znajduje się tutaj: www.zeglugaaugustowska.pl

Bilety można kupić w kasie na miejscu (jest płatność kartą) oraz przez internet tutaj: bilety.zeglugaaugustowska.pl

Featured Video Play Icon

Wyjątkowe miejsce w Podlaskiem! Tutaj krowy przepływają rzekę.

Niedaleko podłomżyńskiego Nowogrodu w Jankowie-Młodzianowie jest takie wyjątkowe miejsce, gdzie można zaobserwować pływające krowy. Jest to jedne z niewielu, jak nie jedne z ostatnich miejsc, gdzie przeprawia się zwierzęta przez rzekę. W tym przypadku przepływają one przez Narew. Jak widać nie sprawia im to problemu.

Trzeba przyznać, że jest to widok codzienny dla okolicznych mieszkańców, ale dla przyjezdnych to już prawdziwy unikat. Dawniej takie scenki można było zaobserwować dużo częściej, gdyż rolnictwo na wsi było powszechne. Teraz dominuje uprawa i hodowla wielkoobszarowa, zaś wieś często jest miejscem odpoczynku od zgiełku miasta. Tak samo jest w Podlaskiem. Wiele miejsc żyje z agroturystyki lub mieszkańcy jadą do miasta do pracy, a wieczorem wracają do domostw.

Na szczęście Podlaskie, to miejsce gdzie czas mija dużo wolniej, a czasem stoi w miejscu. Dzięki temu możemy właśnie zaobserwować coś takiego jak krowy przepływające Narew. Widok jest to wspaniały, bo przypomina niektórym dzieciństwo, a innym pokazuje różnorodność świata. Dlatego też Jankowo-Młodzianowo trzeba traktować w formie atrakcji turystycznej.

Featured Video Play Icon

Mogliście nie wiedzieć, że w Białymstoku jest aż tyle cerkwi! Czy znacie je wszystkie?

Z perspektywy Białegostoku czy ogólnie Podlasia cerkwie nie wzbudzają zbyt wielkiego zainteresowania. Po prostu jest to świątynia osób prawosławnych, tak jak kościoły są świątyniami katolików. Jednak przyjeżdżający do naszego regionu z innych rejonów kraju są bardzo nimi zainteresowani. Co ciekawe w innych regionach też są cerkwie, ale liderem jest Podlaskie. Zaś sam Białystok jest miastem, gdzie stoi ich najwięcej bo 12. Powyższy film pokazuje je wszystkie.

Największą cerkwią jest ta znajdująca się na Antoniuku. Przepiękny budynek zyskał niedawno ogromną dzwonnicę. Warto też zainteresować się najstarszym budynkiem w Białymstoku czyli świątynią stojącą na wzgórzu Św. Marii Magdaleny u zbiegu ulic Kalinowskiego, Krakowskiej i Kijowskiej. Warto też zobaczyć przepiękną cerkiew Haga Sofia, która jest prawdziwą perłą architektury. Warto zwrócić uwagę, że nie jest to po prostu kopia świątyni z Konstantynopola.

Według autora projektu białostockiej Hagia Sophia architekta Michała Bałasza kopie zazwyczaj wyglądają źle, gdyż nie uwzględniają kontekstu historycznego ani krajobrazowego. Teren, na którym powstała białostocka świątynia jest otwarty, równinny, nieco wywyższony. Dlatego przyjęto, że będzie on stanowił jego zasadniczą dominantę. Zaprojektowano pięciokopułową świątynię, z wyraźnie dominującą centralną kopułą o rozpiętości 16 metrów.

Nie można nie wspomnieć także o cerkwi św. Mikołaja stojącej w samym centrum Białegostoku. Szczególnie zwiedzając ten przybytek koniecznie wejdźcie do środka. To, co namalowane w środku to prawdziwe dzieło sztuki. Można je oglądać z zachwytem przez długi czas, analizując każdy szczegół. Podobnie interesujący wystrój jest w pozostałych świątyniach. Tym właśnie różnią się cerkwie prawosławne od kościołów. Te drugie w środku są przeważnie bardzo skromne.

fot. Dawid Gromadzki / UM Białystok

Rynek Kościuszki będzie można oglądać z wysokości 30 metrów. Diabelski młyn przy ratuszu.

Co prawda nie jest to drugie „London Eye”, ale „Diabelski młyn”. Taka atrakcja od 8 maja do 13 czerwca będzie stała na Rynku Kościuszki. Różnica jest taka, że ten pierwszy ma 135 metrów wysokości, ten drugi tylko 28. „Nasz” to widok mniej więcej 9 piętra.  Białostoczanie będą mogli popatrzeć na miasto niczym dziennikarze TVN24 z Błękitnego wieżowca przy Legionowej, niczym mieszkańcy wieżowców z pobliskiego osiedla Piaski, niczym mieszkańcy pobliskiego wieżowca z ul. Grochowej. To najbliższe wysokie obiekty w okolicy, nie licząc oczywiście kościołów.

Średnica ustawionego pionowo koła wynosi 28 metrów. Młyn jest wyposażony w 20 sześcioosobowych gondoli. Łącznie pomieści 120 osób. Firma ma też inny sprzęt – 50-metrowe koło widokowe, ale te służy mieszkańcom Krakowa. Podobną atrakcję co w Białymstoku, Krakowie czy Londynie można zobaczyć również w Budapeszcie. Zapewne interesująca jest dla chętnych cena tej przyjemności. Firma na swojej stronie podaje, że atrakcja w dawnej stolicy Polski kosztuje 30 zł (ulgowy 20 zł), a przejażdżka trwa 10 minut. Wszystkie dzieci do lat 2 mogą korzystać za darmo. W Krakowie istnieje też możliwość wykupienia przejażdżki VIP. 60 minut patrzenia z góry na miasto kosztuje 250 zł.

Niewątpliwe białostoczanie najbardziej czekają na powrót ogródków na Rynek Kościuszki. Takie koło widokowe jednak na pewno urozmaici centrum miasta. Przypomnijmy, że jest także dostępna wieża widokowa w kościele św. Rocha – jeżeli ktoś lubi patrzyć na świat z wysoka. Alternatywnie pozostają pobliskie wieżowce.

 

fot. P. Jakubczyk

Majówka 2021. Nasze 5 propozycji na fantastyczny weekend w Podlaskiem!

Majówka 2021 będzie trwała 3 dni oraz w związku z decyzją rządu – wszystkie hotele i inne miejsca noclegowe pozostaną zamknięte. Oznacza to, że ewentualne planowanie dłuższego wyjazdu jest mocno utrudnione. Co nie oznacza, że nie jest możliwe. Dlatego jeżeli macie możliwość pozostania w regionie na noc lub też mieszkacie na tyle blisko, by codziennie wracać do domu – te propozycje będą dla Was.

Wyżary zawsze w modzie

Ostatni rok to miejsce przeżywa nieustanne oblężenie. Bagna w środku lasu tak zachwycają, że co chwilę ktoś tam podjeżdża samochodem, rowerem czy też spaceruje po okolicy. Wyżary to przede wszystkim 3 miejsca – okazały zbiornik wodny (bez możliwości kąpieli) wraz z wiatą grillową, mini-wieża widokowa na polanę oraz kładka na bagno – Sianożątka.

Można tam dojechać samochodem od miejscowości Radunin, a można też pojechać od maja codziennie pociągiem Białystok – Waliły i dojść piechotą. Sianożątka znajdują się 7 km od stacji. Zbiornik wodny odrobinę dalej. Zaprowadzi nas leśna droga prowadząca Puszczą Knyszyńską.

Jeżeli wybierzemy się rowerem – to także możemy zabrać go do pociągu, a następnie zaliczyć Wyżary – Królowy Most i Kołodno – Supraśl. Jeżeli wyjedziemy z Białegostoku i tam planujemy wracać, to trasa wyniesie 50 km.

Kolejką po Puszczy

Puszcza Białowieska to drugi kierunek, który można obrać na Majówkę 2021. Szczególnym zainteresowaniem powinniśmy w tym roku obdarzyć Hajnówkę. Po pierwsze po latach jest tam nareszcie dobry dojazd koleją z Białegostoku, a po drugie na miejscu funkcjonują fantastyczne kolejki wąskotorowe. Możemy się przejechać do miejscowości Topiło w środku Puszczy Białowieskiej, a tam pójść na długi leśny spacer i wrócić kolejnym połączeniem. Można też pojechać w tą i z powrotem z przerwą na relaks w okolicznym barze na świeżym powietrzu.

Sam przejazd kolejką wąskotorową to także atrakcja sama w sobie. Można przez okna obejrzeć dzikie zakątki Puszczy Białowieskiej, podziwiać przyrodę oraz oddychać świeżym powietrzem.

Kładki na rozlewiskach

Wiosna to idealny czas żeby podziwiać rozlewiska. Dlatego też powinniśmy wybrać się do Śliwna, gdzie czekają na nas piękne – odnowione kładki z różnymi punktami widokowymi oraz platformami do przepływania po rozlewiskach. Niestety w tym roku należy tylko zajrzeć do Śliwna, gdyż wójt Waniewa – znajdującego się po drugiej stronie rozlewisk obiecywał remont swojej części kładek, ale na obietnicach tylko się skończyło. Do Śliwna możemy dotrzeć samochodem albo rowerem (około 25 km). Można też próbować powrotu przez pobliskie Baciuty. Są one odległe o 14 km. Zatem śmiało możecie zaplanować nawet rowerowy wypad rodzinny.

Warto także zajrzeć do Kruszewa, gdzie znajduje się nie tylko zerwany most i piękny widok na rozlewiska, ale także prywatna wieża widokowa, z której oczywiście można korzystać. Warto też zabrać ze sobą lornetki – jeżeli macie. Rozlewiska to miejsce, gdzie dostrzeżemy wiele niezwykłych gatunków ptaków.

Od Podlaskich Wydm po Kanał Augustowski

Jeżeli do tej pory nazwa Grądy-Woniecko nic Wam nie mówiły to powinno w tym roku się to zmienić. Od tej miejscowości warto zrobić sobie dłuższą wycieczkę zachodnimi terenami regionu, by zobaczyć wiele pięknych, dzikich zakątków. Tym razem potrzebny będzie samochód. Cała trasa to 165 km.

Prowadzi ona przez niesamowite tereny. W Grądach-Woniecko znajdują się podlaskie wydmy, następny punkt to Stara Łomża i okoliczny park krajobrazowy. Później Wizna i Góra Strękowa – gdzie przypomnimy sobie trochę historii. Następnie długa podróż przepiękną drogą w Białowieskim Parku Narodowym. Po drodze zatrzymajmy się na kładce do bagien, gdzie można zobaczyć łosie. Następnie na końcu tej drogi będzie Osowiec-Twierdza, gdzie nie tylko możemy zwiedzić fort, ale także spędzić czas na wspaniałych kładkach. Kolejny przystanek to Dolistowo Stare i droga wzdłuż Biebrzy do miejscowości Kopiec. Tam kierujemy się na Kanał Augustowski i Śluzę Sosnowo praz dalej na Rajgród, gdzie skończymy naszą wycieczkę podziwiając górę zamkową oraz przepiękny półwysep. Warto na miejscu wypożyczyć sprzęt pływający, by odpocząć na tafli jeziora.

Majówka na wodzie

Ostatnią propozycją jest Augustów. W ostatnich latach powstało tam wiele interesujących miejsc do spacerów, jednak my oprócz tego chcielibyśmy Wam zaproponować skorzystanie z augustowskiej żeglugi, którą można pływać po jeziorze Necko a także po dzikiej Rospudzie. Alternatywnie można wybrać się w rejs po Kanale Augustowskim. Relaks na wodzie, wpatrywanie się w nią i spędzanie czasu na burcie na pewno spowoduje, że majówka będzie udana.

Przypomnijmy też, że jest nowa droga prowadząca do Augustowa. Została wyremontowana i warto z niej korzystać. Przede wszystkim unikniemy stania w korkach – gdy zatka się wjazd do miasta. Oprócz tego można zrobić trasę Supraśl – Poczopek – Krynki (Kruszyniany), a następnie Sokółka, Dąbrowa Białostocka, Lipsk i Augustów. Będzie dłużej, ale też zobaczymy dużo więcej atrakcji.

Niezależnie który wariant z naszej propozycji przypadnie Wam najbardziej do gustu – życzymy udanego weekendu!

Featured Video Play Icon

Nowa atrakcja powstanie w Rajgrodzie. Turyści będą zachwyceni!

Nowa atrakcja turystyczna w Podlaskiem powstanie w Rajgrodzie. Zostanie utworzona tam ścieżka edukacyjna, którą umiejscowią przy jeziorze. Do tego będzie wieża widokowa w najlepszym punkcie miasteczka.

Przypomnijmy, że Rajgród to przepiękne miasteczko położone pomiędzy Jeziorem Rajgrodzkim oraz Jeziorem Dręstwo. Płynie tam też rzeka Jegrznia. Kapitalna jest Góra Zamkowa na półwyspie oraz wiele wiele innych miejsc, które warto tam zobaczyć. Teraz do nich dołączy nowa atrakcja. Będzie to dwukilometrowy odcinek trasy, która rozpoczynać się będzie w porcie. Następnie biec będzie brzegiem Jeziora Rajgrodzkiego wokół Góry Zamkowej. Następnie dojdziemy do ujścia rzeki Jegrzni. Po drodze mijać będziemy punkty widokowe. Powstanie też wieża widokowa na Górze Zamkowej.

Zwiedzanie Rajgrodu możemy połączyć też ze zwiedzaniem pobliskiego Augustowa oraz Puszczy i Kanału Augustowskiego. Niedaleko miasteczka znajduje się także Osowiec-Twierdza i Biebrzański Park Narodowy.

fot. Zala / Wikipedia

Znacie Kozi Rynek? Wspaniała kładka nad bagnami.

Wzgórze otoczone bagnami w okolicach Augustowa znane jest jako Kozi Rynek. W jego pobliżu znajduje się ścieżka edukacyjna. Doskonała na leśny spacer. Trzeba tylko poczekać na lepszą pogodę, aż będzie bardziej sucho. Warto dodać, że nadaje się ona zarówno dla dorosłych jak i dzieci. Atrakcja znajduje się na drodze Augustów – Lipsk. Dlatego, jadąc z Białegostoku możemy wyruszyć na Sokółkę i Dąbrowę Białostocką i uwzględnić także te miejscowości w dziennym planie zwiedzania. Jeżeli wyruszymy odpowiednio wcześnie rano, przed świtem, to jest szansa że napotkamy dziką zwierzynę, której w okolicach jest pełno.

Rezerwat ma parking, gdzie możemy pozostawić samochód. Na miejscu stoi też obelisk pamiątkowy dotyczący powstańców styczniowych. To tam zaczniemy wycieczkę idąc wyznaczoną ścieżką. Po drodze miniemy 22 tematyczne przystanki – w tym miejsce na ognisko, kładkę oraz jeszcze jedno miejsce upamiętniające powstańców. Do tego po drodze napotkamy mnóstwo informacji przyrodniczych.

Jeżeli będziemy tam latem, to jednym z piękniejszych miejsc będzie roślinny „tunel” czyli droga prowadząca przez gęsto zarośnięte miejsce tworzące niesamowite wrażenie. To także doskonałe miejsce na zbieranie grzybów. A jeżeli będziemy mieli ochotę na ognisko, to kijki na kiełbaski już są.

Będzie nowa atrakcja na Podlasiu. Nocowanie w lesie pod gołym niebem!

W tamtym roku był tylko pilotaż, a teraz już będzie można to robić w wielu miejscach. Mowa o nocowaniu w lasach. Do tej pory było to całkowicie nielegalne, zaś ktoś kto podejmował próby rozbijania biwaku narażał się na mandat. Każdy większy kompleks jest bowiem ostoją dla dzikich zwierząt. Stała obecność człowieka zakłóciłaby ich życie. Dlatego teraz, po przeprowadzaniu „testów” wypracowano najlepsze zasady, by nocowanie w lesie zalegalizować.

W każdym nadleśnictwie w Polsce Lasy Państwowe wyznaczą obszar, gdzie będzie można rozbijać biwak. Miejsca będą gotowe od 1 maja 2021 roku. Każdy wyznaczony teren będzie liczyć około 1,5 hektara. Jeżeli ktoś nie zajmuje się rolnictwem i nie umie sobie wyobrazić takiego obszaru, to podpowiadamy. Jest to tyle miejsca, gdzie deweloper jest w stanie wybudować 6 bloków mieszkalnych.

Co ciekawe, na wyznaczonych terenach będzie można używać kuchenek gazowych. Jedno obozowisko będzie mogło liczyć maksymalnie 9 osób. A ich przebywanie będzie mogło potrwać nie dłużej niż 2 noce. Każdorazowo tego typu wypad trzeba będzie zgłosić do nadleśnictwa. Nie będzie to trudne. Wystarczyć ma wysłanie e-maila i czekanie na potwierdzenie. Oczywiste jest, że po zakończeniu biwaku będzie trzeba po sobie posprzątać.

Obecnie szacuje się iż w Polsce grupa osób interesująca się bushcraftem liczy sobie 40 tys. osób i stale rośnie. Warto pamiętać, że utrzymanie programu będzie zależeć w głównej mierze od osób korzystających. Póki co należy poczekać na informacje z nadleśnictw – które konkretnie tereny wyznaczyli.

 

Featured Video Play Icon

Królowy Most i Kołodno zimą. Piękne widoki z wieży.

Prawdziwie zimowa aura to był czas, który jednym dał się mocno we znaki, gdy inni ochoczo go wykorzystali. Do tych drugich należy zaliczyć YouTuberów DSVlog, którzy postanowili wybrać się na wycieczkę do Królowego Mostu i Kołodna. Wyjazd okazał się strzałem w dziesiątkę, bo Puszcza Knyszyńska pod białym puchem wygląda magicznie. Przy okazji można było się wspiąć na słynne Wzgórza Świętojańskie z Górą Świętej Anny włącznie, gdzie stoi wieża widokowa.

Jak widać warunki drogowe nie należały do najłatwiejszych, ale najważniejszy był entuzjazm. Dlatego widać od razu, że wyprawa udała się. YouTuberzy zobaczyli jak wygląda Królowy Most w oryginale, gdyż ten filmowy jest kompozycją z Sokółki, Tykocina, Supraśla, Białegostoku i Wierzchlesia. Natomiast w samym Królowym Moście i jego okolicach nagrano zaledwie kilka scen. Łącznie z najsyłnniejszą, gdy policjanci mierzyli prędkość księdzu na rowerze. Zwiedzający wspięli się też na górę Św. Anny, gdzie obserwowali piękno Puszczy Knyszyńskiej z wieży widokowej.

Samo Kołodno i Królowy Most warto zwiedzać o każdej porze roku. Szczególnie, że można tam dojechać z Supraśla. Wystarczy wybrać się drogą na Cieliczankę. Co prawda fragment będzie drogą szutrową, ale nie powinno być problemu z dojazdem. Dlatego też, gdy ktoś przybędzie na Podlasie może śmiało zrobić nawet całą pętlę w Puszczy Knyszyńskiej. Jadąc i zwiedzając trasą Białystok – Supraśl – Cieliczanka – Kołodno – Królowy Most – Wyżary – Białystok. Po drodze same fantastyczne miejsca!

fot. Soheaux / Wikipedia

To osiedle jest ciekawą atrakcją w naszym regionie. Mało kto o nim słyszał.

Zambrów to miasto pomiędzy Białymstokiem a Warszawą, które ludzie znają bardziej z tego, że przez nie przejeżdżają aniżeli zajeżdżają. Jest ono bowiem typowym przykładem miejscowości z „Polski powiatowej” czyli takiej, gdzie wszyscy dobrze się znają, zaś młodzież nie ma żadnych możliwości rozwoju. Niewielka jest także możliwość rozrywki, a tym bardziej szansa na atrakcyjną pracę i zarobki. Większość urodzonych tamże ucieka do większego miasta – Białegostoku czy Warszawy właśnie. My jednak odwrotnie – każdy zakątek Podlaskiego jest dla nas atrakcyjny i ciągle szukamy czegoś nowego, by odwiedzić i zachęcić innych do odwiedzenia. Przykładem ciekawego miejsca w Zambrowie są carskie koszary i to na nich się dziś skupimy.

Carskie koszary w Zambrowie to kompleks budynków, które budowano przez około 20 lat. Początek miał miejsce w latach 80. XIX wieku, zaś ukończono prace w pierwszych latach wieku XX (ok. 1905 r.). W tym czasie wybudowano nie tylko w Zambrowie. Inwestycje miały miejsce także w Osowcu, Piątnicy, Łomży, Suwałkach czy Białymstoku. Koszary w Zambrowie powstały ze względu na skrzyżowanie ważnych szlaków komunikacyjnych oraz bliskość dużego kompleksu leśnego – Czerwony Bór, na którym można było urządzić poligon.

Nowa, carska inwestycja mocno kontrastowała z dotychczasową zabudową miasta. Drewniana architektura stanęła nieco w cieniu charakterystycznej czerwonej cegły. Część budynków przeznaczono na osiedle dla rodzin wojskowych oraz pracowników cywilnych. Wzniesiono także dwie cerkwie, kaplicę i cmentarz. Zambrów zaś został zasilony kilkoma tysiącami nowych mieszkańców. Z jednej strony wielkie czerwone mury przypominały o zaborze i rusyfikacji, z drugiej mieszkańcy zyskali szansę na wymianę dóbr i usług.

W 1915 r. Zambrów i jego koszary zostały zajęte przez wojska niemieckie. W 1917 r. część koszar została przeznaczona dla żołnierzy polskich 1 i 2 pułku Legionów, a wśród dowódców pułku był późniejszy marszałek Polski Edward Rydz-Śmigły. Po odzyskaniu niepodległości w 1918 r. koszary nie były w całości użytkowane przez wojsko. Kompleks dzielono także na szkołę czy mieszkania komunalne dla najbiedniejszych. Wiele budynków przez brak użytkowania została zdewastowana.

Remont miał miejsce dopiero w 1926 roku za sprawą 71. Pułku Piechoty Strzelców Kresowych. Budynki zostały wyremontowane, doprowadzono bieżącą wodę, wybudowano elektrownię. W 1929 r. na terenie koszar zbudowano kino garnizonowe. Kolejną dekadę do II wojny światowej – miejsce było przeznaczone pod edukację żołnierzy. 10 września 1939 r. koszary zajęły wojska niemieckie. 11 września 1939 r. miała miejsce nieudana próba odbicia Zambrowa. Skończyło się to zorganizowaniem przez Niemców masakry jeńców. Była to jedna z największych zbrodni wojennych popełnionych przez Wehrmacht. Pod koniec września, gdy ZSRR zaatakowało Polskę ze wschodu – do Zambrowa wkroczyły wojska sowieckie. Stacjonowały w koszarach do 1941 roku. W czerwcu 1941 r. Zambrów ponownie znalazł się pod okupacją niemiecką.

Po drugiej wojnie światowej, aż kilka lat po śmierci Stalina w koszarach stacjonowały jeszcze wojska. Od 1957 roku budynki zostały przeznaczone na użytkowanie cywilne – mieszkania, zakłady, instytucje. Na dawnych placach koszarowych wybudowano osiedla mieszkaniowe. 26 stycznia 1989 r. zachowane budynki koszarowe oraz towarzyszące im budowle magazynowane i gospodarcze wpisano na listę zabytków.

Obecnie kompleks składa się z ponad 20 budynków przy Alei Wojska Polskiego, Grunwaldzkiej, Legionowej i Magazynowej. Warto tam się wybrać. Jest to kawał ciekawej architektury, która przetrwała do dziś. Warto tam się wybrać  na spacer i skupić się na detalach. Tam gdzie będzie to możliwe – warto wejść także do środka.

Featured Video Play Icon

Ferie w Podlaskiem z dziećmi. Co robić i gdzie pojechać całą rodziną bez noclegu?

Brak możliwości oficjalnego rezerwowania noclegów i wszędobylskie apele, by zostać w domu na pewno wychodzą Wam już bokiem. Szczególnie, gdy trwają ferie i dzieci mają czas wolny. A do poniedziałku jeszcze tak daleko… Dlatego też przedstawiamy Wam 3 pomysły na Ferie w Podlaskiem. Z dziećmi.

Zacznijmy od kwestii najważniejszej – noclegu. Z racji obecnej sytuacji, warto wybrać się na Podlasie gdy macie do nas na tyle blisko, by wieczorem być w domu. Warto też sprawdzić rozkłady jazdy pociągów. Odpowiednio poranny przyjazd da się pogodzić z powrotem ostatnim kursem. Jeżeli jesteście z Podlaskiego, to macie jeszcze łatwiej.

Zimowa kraina Otwartych Okiennic

Nawet jeżeli już tam byliście, to warto zobaczyć je jeszcze raz w zimowej scenerii. Miejsce jest wyjątkowo urocze, gdy śnieg zalega wszędzie dookoła. Wycieczka nie zajmie Wam dużo czasu. Z samego Białegostoku do Trześcianki otwierającej „krainę” to odległość 25 km. Objechanie Soc, Puchłów, Ciełuszek, Dawidowicz, Pawłów i Rybołów na spokojnie zajmie godzinę. Jeżeli wolicie spacerkiem, to w zależności od ułożonej trasy po krainie trzeba będzie przejść od 12 do 20 km. Jeżeli będziecie zmotoryzowani, to warto przy okazji odwiedzić wszystko to, co w pobliżu. Czyli Skit Świętych Antoniego i Teodozjusza Pieczerskich w Odrynkach, miejscowość Narew i jej drewniany kościół oraz przepiękną cerkiew. Cała wycieczka zajmie kilka godzin.

Spotkać żubra

Kto rano wstaje, ten ma okazję spotkać stado żubrów. Tylko gdzie tu jechać? Zacznijmy od tego – kiedy wyruszyć. Wschód słońca w styczniu jest dopiero około 7.30. Oznacza to, że musicie stawić się na miejscu około 30 minut wcześniej. Wtedy będzie dostatecznie jasno i piękno, by podziwiać dzikie stado. Ten drugi walor oczywiście zależy od tego czy będzie słońce czy nie. Niezależnie wypad „na żubry” będzie doskonałą przygodą dla całej rodziny.

Warto jednak pamiętać, że robienie sobie „selfie” z żubrem to skrajna głupota. Gdy za blisko podejdziemy, to zwierze może się wystraszyć i nas zaatakować. Dlatego lepszym rozwiązaniem będzie zaopatrzenie się w lornetki i bezpieczne podziwianie z daleka. Jednym z takich miejsc jest wieża zaznaczona na poniższej mapie.

Żubry napotkamy też w okolicach Krynek. Wystarczy objechać okolice Krynek aż po Starą Kamionkę oraz Grzybowszczyznę i Babiki. Trzeci wariant, gdzie można napotkać króla puszczy, znajduje się w miejscowości Masiewo Stare. Miejsce zaznaczyliśmy na mapie.

Zimowe Stoki i saneczki

Mimo, że stoki narciarskie są zamknięte, to zjeżdżanie na sankach nie jest zabronione. Świetną zabawę można urządzić sobie na górkach Suwalszczyzny. Tych, tam nie brakuje. Najpopularniejszy jest oczywiście Szelment, gdzie znajduje się wyciąg narciarski. Całkiem przyjemnym punktem jest Cisowa Góra z doskonałym punktem widokowym na wysokości 256 m n.p.m. Jeżeli traficie na przejrzyste niebo, to dostrzeżecie z niej kilkanaście jezior. Pamiętajcie, by docierając na Górę Cisową trzymać się wyznaczonych szlaków i ścieżek.

Gdzie na narty w Podlaskiem? Supraśl, Szelment i Rybno czekają!

Górzyste tereny wokół Supraśla to idealne miejsce na szusowanie na nartach. Szczególnie, że zapowiada się w tym roku szansa na śnieżną zimę. Już dawno nie było takiego grudnia, by tak długo utrzymywał się śnieg. Dlatego można powoli planować uprawianie sportu z nartami. W gminie Supraśl znajdują się aż 4 popularne trasy narciarskie. Każda stanowi pętle o długości 1, 2, 3 i 4 km. Trasy mają różny stopień trudności, tak aby mogły być atrakcyjne zarówno dla amatorów jak i zawodowców. Każdej trasie odpowiada odpowiedni kolor na tabliczkach tak aby narciarz łatwo mógł rozpoznać na której pętli się znajduje.

Główny punkt początkowy wszystkich tras zaczyna się w okolicach drogi na Cieliczankę. Konkretnie to na rogu ulic Krasny Las oraz Józefa Piłsudskiego. Znajduje się tam wjazd do lasu. Trasy są oznaczone kolorami – żółtym, czerwonym, zielonym i niebieskim. Od razu zaznaczymy, że szlaki powstały kilka lat temu za unijne pieniądze. Oznacza to, że sama droga oczywiście istnieje, ale niektóre oznaczenia mogły już zaniknąć. W ostatnich czasach to częste zjawisko, że znaczki nie są odmalowywane.

Doświadczeni narciarze mogą wybrać się do Szelmentu pod Suwałkami oraz Rybna pod Łomżą. To zaawansowane ośrodki, które co roku ściągają sportowców z całej Polski. W tym roku jest podobnie. Tam śniegu nie zabraknie tak długo, jak długo będzie ujemna temperatura. Specjalne maszyny naśnieżające o to zadbają. Na stokach znajdują się także.

Obraz na żywo z Szelmentu:

Jeżeli nie macie własnego sprzętu, to nie szkodzi. W Supraślu znajduje się wypożyczalnia nart. Dlatego potrzebne są przede wszystkim chęci. A umiejętności? No cóż, czasy są takie że można poćwiczyć z YouTubem.

Białystok jak bajkowa kraina! Zobacz te zdjęcia.

W ostatnim czasie w Białymstoku zadebiutowała nowa instalacja świetlna, która wieczorem miała tworzyć świąteczną atmosferę. Oczywiste było, że brakowało wówczas śniegu, stąd też wstrzymaliśmy się z robieniem zdjęć. Czuliśmy w kościach, że lada moment może być biało. Okazało się, że warto było czekać. Białystok wieczorem wygląda jak bajkowa kraina. Instalacje razem z białym puchem tworzą niesamowity, unikalny klimat. Zresztą zobaczcie sami.

Nie tylko cud. 7 innych miejsc, dla których warto zwiedzić Sokółkę

Sokółka to miasteczko, które przyciąga szczególnie do kościoła Św. Antoniego Padewskiego, gdzie miał miejsce cud eucharystyczny. Jeszcze inni zwiedzają okolice kościoła, gdzie nagrywano sceny kultowego filmu U Pana Boga za piecem. Warto jednak wiedzieć, że Sokółka ma do zaoferowania znacznie więcej. Oprócz kościoła warto zobaczyć też przepiękną Cerkiew św. Aleksandra Newskiego z 1853 roku. Jest to murowana cerkiew z charakterystyczną dużą kopułą otoczoną czterema mniejszymi bocznymi kopułami. Wewnątrz świątyni znajduje się pochodzący z 1905 r. piękny ikonostas z obrazem „Ostatniej wieczerzy”.

Jeżeli będziemy tam latem, to warto skoczyć nad zalew. Można tam odpocząć, popływać lub skorzystać ze sprzętu do tego przeznaczonego. Jedną z głównych imprez organizowanych tam są mistrzostwa w skokach na nartach wodnych, zawody skuterów wodnych oraz zawody wędkarskie. Dobra wiadomość jest taka, że do Sokółki z łatwością dojedziemy samochodem, pociągiem i autobusem. Jest doskonale skomunikowana z Białymstokiem.

Warto pamiętać, że oprócz Sokółki atrakcyjne są także jej okolice. Możemy obejrzeć wiatrak pod Dąbrową Białostocką albo wybrać się Szlakiem Tatarskim. W Bohonikach odwiedzając meczet i tatarski cmentarz. Podobnie w Kruszynianach. Możemy też skoczyć do Kuźnicy, gdzie znajduje się przejście graniczne – jeżeli ktoś chciałby zobaczyć jak ono wygląda. Natomiast jeżeli pokręcimy się bladym świtem po okolicznych wsiach przy Starej Kamionce to możemy napotkać stado dziko żyjących żubrów.

Sama Sokółka oferuje również Muzeum Społeczne Ziemi Sokólskiej, które powstało w latach 80 –tych XX w. Jest bogatym źródłem wiedzy historycznej o dziejach Sokólszczyzny. Posiada trzy działy: historyczny, tatarski i etnograficzny. Zbiory muzeum przedstawiają historię Sokółki i okolic, potwierdzają zróżnicowanie wyznaniowo etniczne tego regionu Polski, a także prezentują dawne życie codzienne podsokólskich wsi. Jeżeli chcemy wybrać się na wyżej wspomniany Szlak Tatarski, to warto od tej placówki zacząć.