W ostatnich dniach znów wraca temat wilków pojawiających się w okolicach Dąbrówek, Ogrodniczek, Studzianek i Wasilkowa. Pojawiają się głosy o zagrożeniu, żądania zdecydowanych działań, a nawet oczekiwania, że drapieżniki zostaną z okolicy usunięte.
Warto więc powiedzieć coś, co być może nie wszystkim się spodoba: jeżeli ktoś zdecydował się zamieszkać przy Puszczy Knyszyńskiej albo w jej otulinie, to zdecydował się również zamieszkać obok dzikiej przyrody. A wilk jest jej częścią.
Nie dodatkiem. Nie problemem do usunięcia. Nie zwierzęciem, które ma zniknąć dlatego, że człowiek kupił działkę, wybudował dom i oczekuje teraz takiego samego komfortu jak na osiedlu w centrum miasta. Kto chciał mieszkać w miejscu, gdzie nie ma wilków, mógł wybrać Białystok.
Partnerzy portalu:
Puszcza nie jest dekoracją za płotem
Przez ostatnie lata okolice Wasilkowa, Dąbrówek czy Ogrodniczek stały się atrakcyjnym miejscem do budowy domów. Blisko miasta, dużo zieleni, cisza, las, świeże powietrze. Można powiedzieć: idealne miejsce do życia. Tylko że las nie jest parkiem miejskim. Nie można kupić sobie działki przy jednym z największych kompleksów leśnych północno-wschodniej Polski, cieszyć się śpiewem ptaków, widokiem saren i zapachem lasu, a następnie uznać, że drapieżniki są już elementem niepożądanym.
Regionalna Dyrekcja Ochrony Środowiska w Białymstoku już w kwietniu 2025 roku informowała o obecności wilków w okolicach Ogrodniczek, Dąbrówek, Wasilkowa. Nie była to więc informacja ukrywana przed mieszkańcami. RDOŚ przypominał jednocześnie, że wilki są zwierzętami płochliwymi, zazwyczaj unikającymi ludzi, ale mogą pojawiać się w pobliżu zabudowań. To jest właśnie cena mieszkania na styku miasta i dzikiej przyrody. Można mieć las niemal pod domem. Ale nie można oczekiwać, że będzie to las pozbawiony wszystkiego, co człowiekowi akurat przeszkadza.
Wilk nie jest bezpańskim psem do „usunięcia”
Wilk w Polsce jest objęty ścisłą ochroną gatunkową. Wprost wymienia go załącznik do obowiązujących przepisów dotyczących ochrony gatunkowej zwierząt. Generalna Dyrekcja Ochrony Środowiska wielokrotnie podkreślała, że wilk pozostaje gatunkiem ściśle chronionym. Odstrzał nie jest zwykłym narzędziem regulowania tego, czy mieszkańcom odpowiada obecność zwierzęcia. Może być dopuszczony wyjątkowo, wobec konkretnego problemowego osobnika i w określonych prawem okolicznościach.
To zasadnicza różnica. Widok wilka przy drodze nie oznacza automatycznie, że mamy do czynienia z wilkiem niebezpiecznym. Wilk przechodzący przez wieś nie staje się automatycznie „agresywnym wilkiem”. A wilk polujący na zwierzę nie zachowuje się nienaturalnie. Zachowuje się dokładnie tak, jak zachowuje się drapieżnik. Oczywiście strata kota, psa, kozy czy innego zwierzęcia jest dla właściciela bolesna i nie ma powodu jej lekceważyć. Dlatego istnieją procedury odszkodowawcze, działania prewencyjne, zabezpieczenia hodowli czy możliwość płoszenia.
Ale czym innym jest rozwiązanie konkretnego konfliktu, a czym innym stworzenie zasady: wilk pojawił się w pobliżu naszych nowych domów, więc wilk ma zniknąć.
A może to nie wilk wszedł do naszego świata?
Warto odwrócić perspektywę. To nie wilki wybudowały osiedla w sąsiedztwie Puszczy Knyszyńskiej. To ludzie coraz głębiej wchodzą z zabudową w tereny znajdujące się na styku ogromnego kompleksu leśnego. Budujemy domy, drogi, ogrodzenia i osiedla. Fragmentujemy przestrzeń. Pojawiają się psy, koty, odpady spożywcze, kompostowniki i łatwo dostępne źródła pokarmu. A później jesteśmy zdziwieni, że dzikie zwierzę przeszło drogą pomiędzy domami.
RDOŚ zaleca mieszkańcom tych terenów bardzo proste rzeczy: nie zostawiać karmy na zewnątrz, zabezpieczać zwierzęta domowe, nie wypuszczać psów samopas, prowadzić je w lesie na smyczy i nie przyzwyczajać drapieżników do możliwości zdobywania pokarmu w pobliżu człowieka. To nie są zalecenia szczególnie wygórowane dla kogoś, kto świadomie wybiera życie na skraju puszczy.
Po co nam właściwie wilk?
Wilki są w lesie potrzebne z bardzo prostego powodu: pilnują, żeby nie było w nim zbyt dużo dużych roślinożerców. Polują przede wszystkim na jelenie, sarny i dziki, a często wybierają osobniki słabsze, chore albo mniej ostrożne. Dzięki temu liczba tych zwierząt nie rośnie bez końca. Gdy jeleni i saren jest za dużo, zaczynają zjadać młode drzewa, pędy i krzewy szybciej, niż las jest w stanie je odtworzyć. W efekcie młody las ma problem z odrastaniem, a szkody pojawiają się też na polach i w uprawach. Wilk działa więc jak naturalny regulator liczebności zwierzyny.
Jego obecność zmienia również zachowanie innych zwierząt. Jelenie i sarny nie stoją godzinami w jednym miejscu i nie wyjadają całej roślinności, lecz częściej się przemieszczają. Dzięki temu presja na konkretne fragmenty lasu jest mniejsza.
Dlatego wilk nie jest w puszczy „dodatkiem”. Jest jednym z elementów, które pomagają utrzymać las w równowadze. Usunięcie dużego drapieżnika może uruchomić cały łańcuch zmian: więcej roślinożerców, większe szkody w młodym lesie, słabsze odnawianie się drzew i większe problemy także dla rolników. Wilk jest jednym z mechanizmów, dzięki którym puszcza pozostaje puszczą.
A co z bezpieczeństwem ludzi?
Każde spotkanie z dużym dzikim zwierzęciem należy traktować rozsądnie. Nie należy do wilka podchodzić, próbować go karmić, fotografować z bliska ani pozwalać psu go gonić. Nie ma jednak podstaw, aby każde pojawienie się wilka przedstawiać jako zapowiedź ataku na ludzi. Ministerstwo Klimatu i Środowiska podaje, że dostępne dane nie wskazują na wzrost zagrożenia ludzi ze strony wilków w Polsce, a bezpośrednie incydenty są niezwykle rzadkie. Resort wskazuje również, że wilki z reguły unikają kontaktu z człowiekiem. Strach rodzica widzącego dużego drapieżnika niedaleko domu można zrozumieć. Ale polityki ochrony przyrody nie powinno się prowadzić na podstawie samego strachu.
Puszcza Knyszyńska z wilkiem albo bez puszczy
Jeżeli chcemy mieć obok Białegostoku ogromny, żywy kompleks leśny, pełen saren, jeleni, łosi, żubrów, rysi i wilków, musimy zaakceptować również niedogodności wynikające z sąsiedztwa dzikiej przyrody. Nie istnieje wersja Puszczy Knyszyńskiej „premium”, w której zostawiamy drzewa, ścieżki rowerowe, grzyby, ptaki i piękne widoki, ale usuwamy zwierzęta, które mogą podejść zbyt blisko naszego płotu. To nie jest ogród zoologiczny. To nie jest park miejski. I przede wszystkim nie jest to teren, który natura ma opuszczać za każdym razem, gdy człowiek przesuwa zabudowę o kolejne kilkaset metrów w stronę lasu.
Mieszkańcy mają pełne prawo oczekiwać od samorządu i służb reakcji w sytuacji rzeczywistego zagrożenia. Mają prawo do pomocy w zabezpieczaniu gospodarstw i zwierząt. Mają prawo do odszkodowań za szkody przewidzianych prawem. Ale oczekiwanie, że dla poprawienia naszego komfortu zaczniemy eliminować wilki żyjące w jednym z najcenniejszych kompleksów przyrodniczych regionu, prowadzi donikąd.
Wilk był w Puszczy Knyszyńskiej przed nami. I dobrze byłoby, żeby został w niej również po nas. Jeżeli wybieramy życie przy puszczy, wilk naprawdę jest częścią pakietu.


