Zrobiła dla Białegostoku bardzo wiele. Zupełnie zapomniana przez władze.

Zrobiła dla Białegostoku bardzo wiele. Zupełnie zapomniana przez władze.

W Białymstoku jedna z głównych arterii nosi imię Jana Klemensa Branickiego. I to jest w pełni zrozumiałe. Hetman wielki koronny uczynił z miasta swoją reprezentacyjną rezydencję, rozbudował pałac, sprowadził wybitnych architektów i artystów, nadał Białemustokowi rangę magnackiego ośrodka o europejskich ambicjach. Bez jego ambicji, pieniędzy i politycznej pozycji XVIII-wieczny rozkwit miasta nie byłby możliwy. Ale historia Białegostoku nie jest historią jednego człowieka.

Izabela Poniatowska, a po wyjściu za mąż za Jana – Branicka pojawiła się tu jako młoda kobieta i bardzo szybko stała się realnym współtwórcą miejskiej elity. Nie była tylko „żoną hetmana”. To ona organizowała życie dworu, który stał się centrum kultury i awansu społecznego. To ona wspierała rozwój szkolnictwa, działalność dobroczynną, opiekę nad ubogimi i chorymi. To też ona dbała o funkcjonowanie struktur gospodarczych dóbr białostockich. To za jej czasów Białystok nie był prowincjonalnym „zaściankiem magnackim”, lecz miejscem, w którym bywało się z powodów towarzyskich, artystycznych i politycznych. Po śmierci męża nie pozwoliła, by wszystko się rozpadło.

I tu pojawia się pytanie do współczesnego Białegostoku. Dlaczego miasto ma reprezentacyjną ulicę Jana Klemensa Branickiego, a nie ma ulicy Izabeli Branickiej w ogóle? Nie chodzi o ideologię. Nie chodzi o modne hasła równouprawnienia. Chodzi o proporcję i elementarną konsekwencję w miejskiej pamięci. Jeśli uznajemy, że Branicki zasłużył na główną arterię – a zasłużył – to trudno racjonalnie wytłumaczyć całkowity brak analogicznego uhonorowania kobiety, która przez dekady współtworzyła prestiż miasta i realnie nim zarządzała.

Przed nami konkretne daty. W 2028 roku minie 220 lat od jej śmierci. W 2030 roku przypada 300. rocznica jej urodzin. To idealny moment, by temat uporządkować spokojnie i nadrobić stracony czas. Jeżeli w Białymstoku powstają nowe, znaczące arterie – jak choćby nowa droga odchodząca od ulicy 42 Pułku Piechoty – może właśnie tam jest miejsce na decyzję o większej skali. Nie skwer, nie krótka uliczka osiedlowa, wepchnięta pomiędzy inny, ale widoczna, komunikacyjnie istotna trasa.

To nie jest rewolucyjny postulat. To raczej przypomnienie władzom, że historia Białegostoku była tworzona Jana Klemensa Branickiego oraz Izabelę Branicką. Jedno nazwisko już widnieje na mapie w sposób godny. Czas, by drugie również się tam znalazło.

Kamil Gopaniuk
Kamil Gopaniuk

Redaktor naczelny Podlaskie TV, dziennikarz z krwi i kości, a od niedawna także pisarz, który postanowił średniowieczne opowieści przenieść z komputera na papier. Z wykształcenia prawnik-administratywista i filolog polski, z ducha — człowiek pogranicza. Z dziada Białostoczanin, z pradziada Kresowiak, niosący w sobie tę mieszankę uporu, nostalgii i ciekawości świata. Fascynuje go wszystko, co ma w sobie ruch i sens: transport, samorząd, turystyka, przyroda i historia. O tych tematach może pisać długo, namiętnie i bez końca — bo w każdym z nich znajduje opowieść wartą opowiedzenia.

Partnerzy portalu: