Pojechaliśmy sprawdzić Narew na granicy. Tego widoku się nie spodziewaliśmy.

Pojechaliśmy sprawdzić Narew na granicy. Tego widoku się nie spodziewaliśmy.

Tego miejsca nie da się dziś odwiedzić podczas zwykłego spaceru czy turystycznej wycieczki. Odcinek granicy polsko-białoruskiej, w którym Narew wpływa do Polski, znajduje się w strefie całkowicie zamkniętej dla osób postronnych. My jednak mieliśmy możliwość zobaczyć rzekę właśnie tam, jeszcze zanim dotrze do zbiornika Siemianówka. Od razu zaznaczamy: zdjęcie wykonaliśmy całkowicie legalnie. Ze względu na charakter miejsca i bezpieczeństwo Państwa Polskiego, nie mogliśmy pokazać go jeszcze bardziej szczegółowo.

Pojechaliśmy tam przede wszystkim, by sprawdzić jak Narew wygląda przed Siemianówką, zanim jej wody trafią do zbiornika. Szczególnie interesował nas poziom rzeki w środku sierpnia, kiedy po cieplejszych i bardziej suchych tygodniach można byłoby spodziewać się znacznie skromniejszego przepływu.

Partnerzy portalu:

Tymczasem na miejscu czekało nas pozytywne zaskoczenie. Narew wygląda całkiem nieźle. Wody jest dużo, zwłaszcza jak na tę porę roku. Oczywiście trudno mówić o dokładnej głębokości bez wykonania pomiarów, ale można ją ocenić nawet na okolice pasa (około 80 – 100 cm). Nie widać tu obrazu niemal wyschniętego cieku czy pojedynczej strugi przeciskającej się pomiędzy roślinnością.

Rzeka płynie przez szeroką, zieloną dolinę, miejscami rozlewa się pomiędzy trzcinami i wysokimi trawami. Otoczenie wygląda bardzo naturalnie — łąki, zarośla, podmokłe fragmenty terenu i las tworzą krajobraz charakterystyczny dla górnej Narwi. Patrząc na to miejsce trudno odnieść wrażenie, że mamy do czynienia z rzeką znajdującą się w sierpniowym kryzysie wodnym.

To oczywiście tylko obserwacja dwóch miejsc i jednego dnia, a nie profesjonalny pomiar hydrologiczny. Mimo to daje ona ciekawy obraz sytuacji. Zanim Narew dociera do zbiornika Siemianówka, niesie ze sobą wyraźną ilość wody i na granicy polsko-białoruskiej prezentuje się jak pełnoprawna, żywa rzeka.

Chcieliśmy zobaczyć to na własne oczy, zamiast opierać się wyłącznie na mapach, zdjęciach satelitarnych czy danych z dalszych odcinków. I po tej wizycie można powiedzieć jedno: jak na sierpień, Narew przed Siemianówką wygląda naprawdę dobrze. I właśnie dlatego ten obraz powinien skłaniać do zadania bardzo prostego pytania: skoro rzeka wpływa do Polski z taką ilością wody, to co dzieje się z nią dalej? Zbiornik Siemianówka nie jest przecież neutralnym elementem krajobrazu. Zatrzymuje naturalny przepływ rzeki, zmienia jej charakter i wpływa na to, ile wody oraz w jakim rytmie trafia dalej w dolinę Narwi.

Dla nas to kolejny argument za tym, by poważnie rozmawiać o przyszłości Siemianówki. Jeśli chcemy chronić Narew jako żywą rzekę, musimy patrzeć nie tylko na poziom wody w samym zbiorniku, ale przede wszystkim na cały system rzeczny przed i za zaporą. Widok Narwi na granicy pokazuje, że problem nie zaczyna się tam, gdzie rzeka wpływa do Polski.

Kamil Gopaniuk
Kamil Gopaniuk

Redaktor naczelny Podlaskie TV, dziennikarz z krwi i kości, a od niedawna także pisarz, który postanowił średniowieczne opowieści przenieść z komputera na papier. Z wykształcenia prawnik-administratywista i filolog polski, z ducha — człowiek pogranicza. Z dziada Białostoczanin, z pradziada Kresowiak, niosący w sobie tę mieszankę uporu, nostalgii i ciekawości świata. Fascynuje go wszystko, co ma w sobie ruch i sens: transport, samorząd, turystyka, przyroda i historia. O tych tematach może pisać długo, namiętnie i bez końca — bo w każdym z nich znajduje opowieść wartą opowiedzenia.