Kamera nagrała okazałe żubry

Kamera nagrała okazałe żubry

Wiktor i Feliks to dwa żubry, które od kilku lat mieszkają w Puszczy Augustowskiej. Mimo, że niezbyt często pokazują się osobiście leśnikom, można zobaczyć ich dzięki zainstalowanym kamerom. Czujne oko przyłapało ich na początku marca. Żubry spokojnie zjadły obiad po czym udały się z powrotem w gęstwinę lasu.

Od dwóch lat na terenach okalających Augustów prowadzi się akcję mającą na celu zasiedlenie tych majestatycznych zwierząt. Cały obszar należało wpierw zaadaptować – zasiać koniczynę i wykopać więcej wodopojów. Takie warunki widocznie sprzyjają dla Wiktora i Feliksa, którzy raczej nie planują przenosin. Być może wkrótce będą mieli nowych kolegów i koleżanki. Rusza bowiem program zwiększenia populacji żubrów w Puszczy Augustowskiej. Finansowany jest on z funduszy Lasów Państwowych.

Źródło zdjęcia:  http://augustowskireporter.pl/aktualnosci/5484-zubry-z-puszczy-augustowskiej.html

Partnerzy portalu:

Egipt w Tykocinie

Egipt w Tykocinie

Plemię Jaćwingów przed laty uznało okolice obecnego Tykocina idealna do założenia osady. Jej serce znajdowało się prawdopodobnie przy ruinach szesnastowiecznego zamku króla Zygmunta Augusta. Władcy od zawsze poszukiwali miejsc emanujących pozytywną energią. Miało im to zapewnić powodzenie na wszystkich frontach.

 

Niegdyś miejsca mocy wyszukiwano intuicyjnie, otaczając je kultem. Dziś mamy cały arsenał urządzeń. Specjalista od radiestezji, Leszek Materla, nieraz odwiedzał Tykocin. Wyniki jego badań są jednoznaczne. Występuje tam niezwykle korzystne dla organizmu promieniowanie. Osoby wrażliwe z pewnością poczują mrowienie. Rzadziej zdarzają się uniesienia religijne czy uzdrowienia. Największą ciekawostką jest jednak bezpośrednie połączenie liniami energetycznymi ze słynnymi piramidami w Gizie. Linia biegnie dokładnie od zamku poprzez zabytkowy kościół Świętej Trójcy. Na miejscu silnego kosmicznego promieniowania powstała również w XVII w. synagoga.

 

Partnerzy portalu:

Drogocenny skarb w dorzeczu Narwii

Drogocenny skarb w dorzeczu Narwii

Muzeum Północno-Mazowieckie w Łomży słynie z kolekcji ”Bursztyn z dorzecza Narwii”. W zbiorach znajdują się okazy żywicznej skamieliny, ludowe narzędzia do obróbki oraz gotowe wyroby nadnarwiańskich bursztyniarzy. Muzeum zawdzięcza swe istnienie Adamowi Chętnikowi, twórcy skansenu w Nowogrodzie. Badacz spisał legendę, według której bursztyn powstał z ludzkich łez. Niegdyś jantar odnajdowano kopiąc studnie i orząc pola. Stopniowo jednak wprowadzono efektywne techniki wydobycia z dna rzek czy stawów. Używano siatek czy szufli. Do obróbki używano zaś tokarek bądź specjalnie skonstruowanych kołowrotków. Nie wiedziano wówczas jeszcze, że bursztyn bałtycki na teren północnego Mazowsza, przeniosły lodowce. Jantar służył jako element garderoby, lecz także jako środek lecznicy i nieoficjalny pieniądz. Prawdziwa kobieta musiała mieć co najmniej trzy sznurki bursztynowych korali. Osoby pobożne nie gardziły wykonanego ze skamieliny różańcem. Jantar na stałe wkradł się do tradycji zdobniczej Kurpiowszczyzny.

Partnerzy portalu:

Odpoczynek w cieniu króla

Odpoczynek w cieniu króla

Wydawać by się mogło, że drzewa mogą zafascynować tylko miłośników przyrody. Nic bardziej mylnego. Niosą ze sobą również wartości poznawcze. Jedną z głównych atrakcji Białowieży jest Szlak Dębów Królewskich i Książąt Litewskich, który stanowi ścieżkę edukacyjną o długości około 500 m. Powstał on w 1978 r. dla ochrony cennych zbiorowisk. Prowadzi przez majestatyczne wiekowe rośliny, a każdą z nich nazwano imieniem królów polskich i litewskich, co nadaje im indywidualny charakter.

 

Liczą one od 150 do 500 lat. Wędrując po szlaku poznamy historię Puszczy Białowieskiej, Litwy i Polski od XII do końca XVIII w. Szlak przystosowano do potrzeb osób niepełnosprawnych. Stworzono bowiem kładkę dla wózków oraz tabliczki informacyjne opatrzone znakami w alfabecie Braille’a. Modernizacja przyniosła również parking i deszczochron. W Uroczysku Stara Białowieża odnajdziemy też miejsca do relaksu w postaci choćby wiaty i ławek. Znajomym będziemy mogli się pochwalić, że dosłownie odpoczywaliśmy w cieniu króla.

Partnerzy portalu:

Niewyjaśnione wizje i uzdrowienia w puszczy

Niewyjaśnione wizje i uzdrowienia w puszczy

Wyjeżdżamy z Białowieży. Mając nadal przed oczami stada żubrów i innych dzikich zwierząt kierujemy się w stronę Hajnówki. Nie zdążyliśmy się rozpędzić, a naszą uwagę przykuwa drewniana statua. Miejsce mocy? Wobec tego nie można przejść obojętnie…

W kręgu tajemnic

Napis wzbudza niemałą ciekawość. Aby się tam dostać i naładować baterie, musimy wpierw nieco się zmęczyć. Auto nie da rady. Jesteśmy zdani na własne nogi. Po porzuceniu środków transportu po krótkim spacerze odnajdujemy porozrzucane kamienie. Nie jest to jednak miejsce kręcenia kontynuacji horroru Blair Witch Project, a pradawny ośrodek rytualny Słowian. Przynajmniej tak informuje tablica. Wszędzie wokół nietypowe dla puszczy drzewa – jabłonie i grusze. Ich rozdwojone korzenie przenoszą nas w krainę wyobraźni.  Ponoć nocą kręgi emanują niebieską poświatą. Niewielu jednak ma odwagę spać pod gwiazdami w gęstym lesie i przekonać się o tym osobiście. Kamienie prowadzą również własną audycję radiową. Najgłośniej rozbrzmiewa kamień centralny. Przekonamy się o tym  dzięki zwykłej empetrójce ze wzmacniaczem. Nietypową listę przebojów możemy posłuchać jedynie wewnątrz kręgu. Nie dajmy się zwieść pozorom. Początkowo uznamy ich dźwięki za niedostrojoną falę. Po chwili jednak dostrzeżemy powtarzalność sekwencji.

Prawda leży pośrodku

Niektórzy badacze są przekonani, że kamienie umiejscowione są przy szczelinach skorupy ziemskiej. Domniemuje się,  że w okolicy powinny znajdować się jeszcze dwa inne kręgi.  Czyżby były niewidzialne dla śmiertelników? Wato też spojrzeć w niebo. Mogą one bowiem stanowić odwzorowanie gwiazdozbioru Wielkiego Psa. Jako że jest on widoczny jedynie zimą, lokalizacja ma związek z obserwacją astronomiczną w dniu przesilenia –  21 grudnia. Większość obserwatorów stawia jednak na religijny charakter kręgów. Świadczyć mają o tym porozrzucane po okolicy kurhany.

Działa jak natura chciała

Badania radiestetów potwierdzają wyjątkowość miejsca. Białowieskie kręgu emanują pozytywną energią. Każdy jednaj odbiera ją inaczej. Ci bardziej wrażliwi odczuwają mrowienie, a nawet zmiany skórne. Odnotowano przypadki miewania niewyjaśnionych wizji. Wygląda to na opowieści z pogranicza fikcji naukowej. Dobroczynne działanie kamieni nie zastąpi na pewno wizyty u lekarza i nie powinno się go traktować jako pewnik. Z drugiej strony wiara czyni cuda.

 

Partnerzy portalu:

Ludzie polubili nietoperze

Ludzie polubili nietoperze

Co roku w okresie zimowym na terenie Łomżyńskiego Parku Narodowego Dolina Narwii odbywa się swego rodzaju inwentaryzacja nietoperzy. Początki działań badaczy nie należały do łatwych. Jeszcze kilka lat wstecz, mieszkańcy niechętnie udostępniali gospodarcze zabudowania, gdzie mogły skrywać się ssaki. Obecnie z coraz większą wyrozumiałością podchodzą do działań przyrodników. Co więcej, sami są ciekawi, ile tych tajemniczych stworzeń żyje w sąsiedztwie.  Może wynika to ze strachu przed inwazją? Ludzi też, czy któryś z gatunków zadomowił się u nich na dłużej.

Kryjówki władców ciemności

Stanowiska obserwatorów ulokowane są w wielu podłomżyńskich  miejscowościach, dlatego też dzielą się na grupy po obu stronach rzeki. Nietoperze znajdują schronienie głównie w zewnętrznych prywatnych piwnicach i piątnickich fortach. Największą ilość odnotowuje się jednak w piwnicach dawnego browaru. Liczenie nietoperzy nie jest łatwym zadaniem. Wymaga też niemałej odwagi. Obserwatorzy, uzbrojeni tylko w latarki,  na swej drodze napotykają chłód i wilgoć. Ciemność może skrywać poza tym niemiłe niespodzianki. Zwierzęta często kryją się w szczelinach, co utrudnia liczenie. Postępowanie z nietoperzem powinno trwać jak najkrócej. W przeciwnym razie możemy go obudzić. Obowiązuje więc zasada – patrz, ale nie dotykaj. Nie zazdrościmy nikomu, kto musiał wyplątać zwierzę ze swych włosów.

Nic na ślepo

Aby monitoring był skuteczny należy przestrzegać kilku zasad. Termin spisu powinien pokrywać się z tym sprzed roku. Jeśli to nie możliwe, ustala się dwutygodniowy przedział czasowy. Dzięki temu badacze uzyskają większą przewidywalność wyników. Optymalnym rozwiązaniem jest wysłanie do konkretnego obiektu osoby, która wcześniej już go poznała.  Liczący, w ciągu pierwszych kilku sezonów poznaje obiekt, zna rozmieszczenie np. szczelin, w których mogą zimować nietoperze. Jeśli musi nastąpić zmiana liczącego, dobrze by było, żeby zastąpił go ktoś, kto uprzednio towarzyszył mu w przynajmniej 1-2 liczeniach.

 

Partnerzy portalu: