W sprawach lotniska na Krywlanach można się nieco pogubić. Pamiętamy jak jeszcze poprzedni prezydent Białegostoku Ryszard Tur (a obecny rządzi już od 19 lat) wbijał symboliczną łopatę na Krywlanach. Od tego czasu kolejnemu prezydentowi czyli Tadeuszowi Truskolaskiemu udało się (z walczącą z nim wtedy pisowską większością w radzie) wybudować pas startowy. To też miało miejsce już kilka dobrych lat temu.
Od tego czasu nic się na Krywlanach nie zmieniło. Przeszkody lotnicze – czyli Las Solnicki nadal rosną, a tematu ich wycinki jak nie było tak nie ma. Za to w planach jest powstanie spółki – składającej się z Miasta Białystok, Województwa Podlaskiego i Polskich Portów Lotniczych S.A (udziały w tym ma skarb państwa). Kiedy to się stanie, nie wiadomo. W ostatnim czasie dodatkowo Prezydent Białegostoku wydał decyzję lokalizacyjną na budowę hangaru dla samolotów, z masztami antenowymi. Będzie też nowa droga kołowania. O ile nikt się nie odwoła i nie storpeduje tej inwestycji.
Warto dodać, że prawie rok temu NSA oddalił skargę na decyzję środowiskową dotyczącą Krywlan z 2016 roku. „Teraz możemy wznowić postępowanie dot. usunięcia przeszkód lotniczych i zintensyfikować prace nad tym, by jak najszybciej „odblokować” wykorzystywanie Krywlan w pełnym wymiarze” – napisał na portalu X prezydent Białegostoku Tadeusz Truskolaski. Od tamtej pory o planach miasta na wycinkę nic nie wiadomo. Warto jednak przypomnieć, że w Polsce okres lęgowy ptaków zazwyczaj trwa od 1 marca do 15 października, więc w tym czasie nic ciąć nie można. Ale zaplanować owszem. Chyba, że miasto boi się mieszkańców Dojlid, że się przypną do drzew i chce to zrobić z zaskoczenia.
Tak czy inaczej, na Krywlanach niby coś się dzieje, ale tak naprawdę wszystko po staremu. Stacjonuje wojsko, Straż Graniczna, LPR i prywatne samoloty.


