Czy pole golfowe w Wasilkowie zatruje Supraśl? Jest duże ryzko.
Koncepcja wygenerowana przez Urząd Miejski w Wasilkowie

Czy pole golfowe w Wasilkowie zatruje Supraśl? Jest duże ryzko.

Pole golfowe w okolicach Białegostoku samo w sobie nie jest złym pomysłem. Może być atrakcją sportową, przyciągać gości, uzupełniać ofertę rekreacyjną aglomeracji i tworzyć przestrzeń, której dotąd w regionie brakowało. Problem zaczyna się jednak wtedy, gdy spojrzymy nie na samą inwestycję, lecz na miejsce wybrane do jej realizacji. Pełnowymiarowe pole ma powstać na prawie stu hektarach w Nowodworcach, na terenie gminy Wasilków. Projekt znajduje się dopiero na etapie przygotowywania planu zagospodarowania przestrzennego, dlatego nie znamy jeszcze szczegółów dotyczących nawadniania, odwodnienia, nawożenia ani zabezpieczenia wód.

Nie ma więc podstaw, aby już dziś twierdzić, że pole golfowe zatruje Supraśl albo zagrozi wodzie pitnej mieszkańców. Takie stwierdzenie byłoby przedwczesne. Jest jednak wystarczająco dużo powodów, aby zapytać, czy samorządy nie wybierają lokalizacji, w której margines błędu jest wyjątkowo mały.

Partnerzy portalu:

Zielony trawnik nie powstaje sam

Teren przeznaczony pod inwestycję to dziś przede wszystkim łąki, nieużytki, podmokłe obniżenia i grunty porośnięte naturalną roślinnością. Dla kogoś patrzącego z daleka mogą to być po prostu chwasty i niewykorzystana ziemia. Z punktu widzenia gospodarki wodnej taki obszar pełni jednak ważną funkcję. Podmokłe łąki zatrzymują wodę po opadach, spowalniają jej odpływ i pozwalają jej stopniowo wsiąkać w grunt. Nie wymagają regularnego koszenia do wysokości kilku milimetrów, intensywnego nawadniania ani pielęgnacji koniecznej do utrzymania murawy sportowej.

Pole golfowe wygląda naturalnie, ponieważ dominuje na nim zieleń. W rzeczywistości jego najbardziej reprezentacyjne fragmenty są precyzyjnie zaprojektowanym i stale kontrolowanym środowiskiem. Trawa ma pozostać równa, gęsta i zielona także podczas suszy. Grunt nie może być zbyt mokry po ulewie, bo na podmokłym greenie nie da się grać. Konieczne stają się więc systemy nawadniania i odwodnienia, odpowiednie przygotowanie podłoża, regularne nawożenie oraz ochrona murawy przed chorobami i chwastami.

Nie musi to automatycznie prowadzić do skażenia rzeki. Współczesne pole można zaprojektować znacznie rozsądniej niż obiekty budowane kilkadziesiąt lat temu. Można ograniczać intensywnie pielęgnowaną powierzchnię, pozostawiać naturalne łąki pomiędzy torami, tworzyć strefy buforowe, zbierać wodę opadową i kontrolować odpływ.

Nie da się jednak uczciwie powiedzieć, że ryzyka nie ma. Szczególnie gdy inwestycja ma powstać na terenach podmokłych w sąsiedztwie rzeki.

To nie jest dowolna rzeka

Supraśl jest miejscem cennym przyrodniczo, ale jej znaczenie jest znacznie większe. Z systemem tej rzeki związane jest zaopatrzenie w wodę Wasilkowa i Białegostoku. Zakład uzdatniania Pietrasze–Wasilków wykorzystuje ujęcia powierzchniowe, infiltracyjne i podziemne bazujące na zasobach Supraśli.

Nie chodzi zatem o abstrakcyjny spór między miłośnikami golfa a obrońcami kilku mokrych łąk. Mówimy o obszarze pozostającym w sąsiedztwie jednego ze strategicznych systemów wodnych całej aglomeracji. Oczywiście woda dostarczana mieszkańcom jest badana i uzdatniana. Nie oznacza to jednak, że racjonalną polityką jest dokładanie nowych potencjalnych źródeł presji tam, gdzie można ich uniknąć. Uzdatnianie wody nie powinno zastępować ochrony miejsca, z którego jest ona pobierana.

Największe obawy budzi nie tylko możliwość spływania nawozów zawierających azot i fosfor. Równie istotna może być przebudowa stosunków wodnych. Aby na podmokłym terenie można było utrzymać murawę odpowiednią do gry, część obszaru trzeba będzie prawdopodobnie ukształtować, ustabilizować i odwodnić. Woda, która dziś zatrzymuje się na łąkach, może zostać skierowana do rowów, drenów lub zbiorników.

Dopiero szczegółowa dokumentacja pokaże, czy rzeczywiście będzie to konieczne i w jakiej skali. Właśnie dlatego nie należy dziś ogłaszać katastrofy, ale też nie wolno zadowolić się zapewnieniem, że wszystko zostanie wykonane zgodnie z przepisami.

Przepisy nie odpowiadają na najważniejsze pytanie

Samorząd zapewne zleci odpowiednie opracowania. Powstanie prognoza oddziaływania planu na środowisko, a inwestycja będzie musiała przejść wymagane procedury i uzgodnienia. Projektanci mogą zaproponować pasy ochronne, retencję, kontrolowane odwodnienie, ograniczone nawożenie oraz monitoring wód. Możliwe jest więc stworzenie pola znacznie mniej uciążliwego niż stereotypowy, intensywnie nawożony zielony dywan. Nadal pozostaje jednak podstawowe pytanie: po co podejmować takie ryzyko właśnie tutaj?

Procedura środowiskowa może odpowiedzieć, czy inwestycję da się zrealizować pod określonymi warunkami. Nie zawsze odpowie natomiast, czy z punktu widzenia mieszkańców i długoterminowej ochrony zasobów wodnych jest to najlepsza z dostępnych lokalizacji.

To zasadnicza różnica. Coś może być prawnie dopuszczalne, a jednocześnie niepotrzebnie ryzykowne. Można zaprojektować zabezpieczenia, ale każde zabezpieczenie wymaga później konserwacji, kontroli i przestrzegania zasad przez kolejne dziesięciolecia. Zmieni się zarządca pola, zmieni się burmistrz, mogą zmienić się również warunki klimatyczne. Mokre lata będą przeplatały się z suszami i gwałtownymi ulewami. Wybór odpowiedniej lokalizacji jest zabezpieczeniem znacznie skuteczniejszym niż najbardziej rozbudowana instrukcja nawożenia.

Topilec powiedział „nie”

To nie jest pierwsza próba znalezienia miejsca na pełnowymiarowe pole golfowe w pobliżu Białegostoku. Wcześniej rozważano jego budowę w okolicach Topilca, w otulinie Narwiańskiego Parku Narodowego. Mieszkańcy Topilca i okolic stanowczo sprzeciwili się inwestycji. Obawiali się utraty ziemi, wywłaszczeń, problemów dla gospodarstw oraz degradacji środowiska. Ostatecznie właściciele nie zgodzili się na sprzedaż gruntów, a samorządowcy odstąpili od realizacji pomysłu.

Wtedy część sporu dotyczyła prawa własności i sposobu prowadzenia rozmów z rolnikami. Z dzisiejszej perspektywy widać jednak, że mieszkańcy mogli mieć rację również w sprawie samej lokalizacji.

Otulina Narwiańskiego Parku Narodowego, sąsiedztwo terenów Natura 2000 i dolina jednej z najcenniejszych rzek regionu rzeczywiście nie wydają się miejscem, do którego należy na siłę wprowadzać pełnowymiarowe pole golfowe. Mieszkańcy Topilca ochronili swoją ziemię, ale być może uchronili również dolinę Narwi przed inwestycją, której oddziaływanie trudno byłoby później całkowicie cofnąć.

Po odrzuceniu Topilca pomysł nie zniknął. Przeniesiono go w okolice Wasilkowa. Problem polega na tym, że zamiast znaleźć teren wyraźnie mniej wrażliwy, ponownie wybrano obszar związany z ważną rzeką, mokradłami i ochroną zasobów wodnych.

Nie chodzi o walkę z golfem

Najłatwiej byłoby sprowadzić całą dyskusję do konfliktu między rozwojem a ekologią. Zwolennicy inwestycji mogliby przedstawiać jej krytyków jako ludzi przeciwnych każdej zmianie, każdej rekreacji i każdej większej inwestycji. Tylko że nie chodzi o zakaz budowy pola golfowego w województwie podlaskim. Nie ma powodu, by mieszkańcy regionu nie mogli korzystać z takiego obiektu. Nie ma również podstaw, by z góry zakładać, że każde pole golfowe jest katastrofą ekologiczną.

Chodzi o proporcje i odpowiedzialność

Pole golfowe jest inwestycją rekreacyjną. Supraśl, tereny podmokłe i system zaopatrzenia mieszkańców w wodę należą natomiast do zasobów podstawowych. Jeżeli te dwa interesy zaczynają ze sobą kolidować, pierwszeństwo powinno mieć bezpieczeństwo wody i zachowanie naturalnej retencji.

To inwestor i samorząd powinni przedstawić konkretne odpowiedzi. Skąd będzie pobierana woda do podlewania? Co wydarzy się podczas suszy? Dokąd trafi woda odprowadzana z murawy po gwałtownej ulewie? Ile terenu zostanie osuszone? Jakie nawozy i środki ochrony roślin będą dopuszczone? Kto będzie stale kontrolował ich stosowanie? Jak szerokie strefy naturalnej roślinności pozostaną przy ciekach i podmokłych obniżeniach? Czy monitoring rozpocznie się jeszcze przed budową, aby można było później porównać jakość wód?

A przede wszystkim: jakie inne lokalizacje zostały zbadane i dlaczego je odrzucono?

Samorząd powinien udowodnić nie tylko, że zna sposoby ograniczenia szkód. Powinien wykazać, że rozważył inne lokalizacje i że nie istnieje rozsądna alternatywa poza doliną Supraśli. Jeżeli taka alternatywa istnieje, ryzykowanie obszarem podmokłym w pobliżu strategicznego systemu wodnego trudno uznać za racjonalne.

Kamil Gopaniuk
Koncepcja wygenerowana przez Urząd Miejski w Wasilkowie
Kamil Gopaniuk

Redaktor naczelny Podlaskie TV, dziennikarz z krwi i kości, a od niedawna także pisarz, który postanowił średniowieczne opowieści przenieść z komputera na papier. Z wykształcenia prawnik-administratywista i filolog polski, z ducha — człowiek pogranicza. Z dziada Białostoczanin, z pradziada Kresowiak, niosący w sobie tę mieszankę uporu, nostalgii i ciekawości świata. Fascynuje go wszystko, co ma w sobie ruch i sens: transport, samorząd, turystyka, przyroda i historia. O tych tematach może pisać długo, namiętnie i bez końca — bo w każdym z nich znajduje opowieść wartą opowiedzenia.