W nocy z 9 na 10 września doszło do bezprecedensowej sytuacji – w polską przestrzeń powietrzną wleciały rosyjskie drony, część z nich od strony Białorusi. Te, które mogły stanowić zagrożenie, zostały zestrzelone przez polskie wojsko i sojuszników z NATO. Nie odnotowano ofiar wśród ludności cywilnej, a jedyne szkody ograniczyły się do fragmentów maszyn, które spadły na budynki i samochody. Rząd zwołał nadzwyczajne posiedzenie, a premier określił incydent mianem prowokacji.
Choć sytuacja była poważna, służby zadziałały szybko i skutecznie. Dlatego najważniejsze jest, aby społeczeństwo zachowało spokój. W takich momentach pojawia się naturalny niepokój, jednak panika – szczególnie w postaci masowego wykupywania makaronu czy papieru toaletowego jak w pandemii – jest całkowicie nieuzasadniona. Polska gospodarka funkcjonuje normalnie, dostawy do sklepów są zabezpieczone, a codzienne życie może toczyć się dalej bez zakłóceń.
Cywile powinni pamiętać o kilku podstawowych zasadach. Jeśli w okolicy znajdą fragment drona, należy natychmiast zgłosić to odpowiednim służbom i nie zbliżać się do znaleziska. Warto śledzić komunikaty władz i mediów publicznych, zamiast powielać niesprawdzone informacje w internecie. Szkoły i instytucje działają normalnie, a zamknięta czasowo przestrzeń powietrzna nad lotniskami nie wynikała z zagrożenia, a z ułatwieniu operacji polskiego wojska.
Z dzisiejszego zdarzenia płynie ważna lekcja: Polska nie jest bezbronna, a siły zbrojne i sojusznicy reagują błyskawicznie. Dlatego zamiast ulegać panice, lepiej zaufać procedurom i spokojnie kontynuować codzienne życie. Świadomość zagrożenia jest potrzebna, ale to rozsądek i opanowanie obywateli pozwalają zachować normalność nawet w obliczu prowokacji.
W takich chwilach szczególnie nie warto rzucać się na sklepy i masowo kupować makaronu, ryżu czy papieru toaletowego – to wyłącznie nakręca zbędną histerię i prowadzi do chaosu. Równie nierozsądne jest wykupywanie na zapas kilkunastu litrów oleju, cukru czy mąki, jakby jutro miało zabraknąć piekarni. Nie ma też sensu ustawiać się w długich kolejkach po benzynę, by zatankować każdy kanister, jaki znajdzie się w garażu. Paniczne wypłacanie wszystkich oszczędności z banku, tylko po to, by trzymać je w skarpecie, również niczego nie zabezpiecza – wręcz przeciwnie, zwiększa ryzyko strat. Tak samo nie pomoże chaotyczne gromadzenie świeczek, zniczy z cmentarza, przypadkowych konserw, które nikt w domu nie jada, ani kupowanie kolejnego telewizora „na wszelki wypadek”.
Niektórzy w emocjach próbują także pędzić na stacje kolejowe czy autobusowe, by „uciec gdziekolwiek” – a to tylko potęguje zamieszanie i utrudnia służbom pracę. Równie złym pomysłem jest rozsyłanie niesprawdzonych plotek (typu mój znajomy ma ciocię w ministerstwie) w mediach społecznościowych, straszenie sąsiadów „końcem świata” albo kupowanie w internecie domowych bunkrów i masek gazowych z niepewnego źródła. Wszystko to są reakcje impulsywne, które nie podnoszą bezpieczeństwa, a jedynie wywołują poczucie chaosu i bezradności.


