Podlaskie pilnie potrzebuje rozbudowy płotu na granicy!

Podlaskie pilnie potrzebuje rozbudowy płotu na granicy!

Na polsko-białoruskiej granicy trwa wyścig technologiczny, którego jeszcze kilka lat temu niemal nikt nie brał pod uwagę. Wielometrowy płot, kamery termowizyjne i patrole skutecznie utrudniają przekraczanie granicy na ziemi, ale coraz większym problemem staje się to, co przelatuje nad zaporą. Drony oraz balony meteorologiczne wykorzystywane do przemytu papierosów pokazują, że fizyczna bariera jest tylko jednym z elementów ochrony granicy. Kolejnym musi być możliwie szczelny system obserwacji przestrzeni powietrznej.

Skala procederu przestała być marginalna. Tylko pod koniec sierpnia Podlaski Oddział Straży Granicznej informował o zatrzymaniu dziewięciu osób zaangażowanych w przemyt papierosów z Białorusi przy pomocy balonów meteorologicznych. Ujawniono wtedy ponad 3900 kartonów papierosów o wartości przekraczającej 621 tys. zł. Od początku 2026 roku do końca sierpnia podlascy pogranicznicy zatrzymali już 40 osób związanych z tego rodzaju przemytem.

Partnerzy portalu:

Kilka tygodni wcześniej skala wyglądała równie niepokojąco. W lipcu funkcjonariusze ujawnili w ciągu zaledwie kilku dni 1760 kartonów papierosów przemyconych balonami o wartości blisko 420 tys. zł. Jeden z takich ładunków przechwycono dopiero w gminie Suraż, kilkadziesiąt kilometrów od granicy. W marcu Straż Graniczna informowała natomiast, że od początku roku wartość kontrabandy przemyconej z Białorusi przy pomocy balonów przekroczyła już 3,3 mln zł. Przy szczątkach balonów znajdowano również nadajniki GPS służące odbiorcom do lokalizowania przesyłek.

Jeszcze bardziej wymowny jest przypadek grupy działającej od maja 2025 do kwietnia 2026 roku. Według Krajowej Administracji Skarbowej i Straży Granicznej wykorzystała ona do przemytu aż 160 balonów meteorologicznych. Balony z kontrabandą lądowały na terenie województw podlaskiego, lubelskiego i mazowieckiego. Nie mówimy więc już o pojedynczym eksperymencie przemytników, lecz o metodzie, która została sprawdzona, powtarzana i rozwinięta na dużą skalę.

Do tego dochodzą drony. Prokuratura Okręgowa w Białymstoku poinformowała w lipcu o skierowaniu do sądu aktu oskarżenia dotyczącego przemytu przy pomocy bezzałogowego statku powietrznego aż 4600 paczek białoruskich papierosów o wartości ponad 94 tys. zł. Dron ma przy tym nad balonem ogromną przewagę: można sterować jego trasą, wybierać wysokość lotu i stosunkowo precyzyjnie wskazać miejsce dostarczenia ładunku.

Problem nie polega jednak wyłącznie na tym, że państwo traci pieniądze z akcyzy.

Granica z Białorusią jest jednocześnie zewnętrzną granicą NATO i Unii Europejskiej. Po drugiej stronie znajduje się państwo będące najbliższym wojskowym sojusznikiem Rosji. Dlatego każdy skuteczny przelot niezidentyfikowanego obiektu powinien być traktowany również jako informacja o skuteczności naszego systemu ochrony.

Jeżeli balon może wystartować po białoruskiej stronie, przelecieć kilkadziesiąt kilometrów nad Polską i dostarczyć paczki papierosów, to pozostaje pytanie: w którym miejscu został wykryty? Czy został wykryty natychmiast po przekroczeniu granicy, czy dopiero wtedy, gdy kontrabandę znaleziono na ziemi? Jeżeli dron może przekroczyć granicę, dostarczyć kilka tysięcy paczek papierosów i wrócić albo wylądować po polskiej stronie, to dokładnie te same pytania są jeszcze ważniejsze.

Z punktu widzenia bezpieczeństwa państwa należy zakładać, że informacje o tym, jakie obiekty potrafią przekroczyć granicę, którędy lecą, na jakiej wysokości i gdzie system ma problemy z ich wykrywaniem, mogą mieć wartość znacznie większą niż paczka przemyconych papierosów. Każdy udany przemyt jest bowiem w praktyce testem systemu.

Dzisiaj pod balonem znajduje się kontrabanda. Technicznie nic nie stoi na przeszkodzie, aby podobny nośnik transportował niewielki aparat fotograficzny, czujnik, urządzenie łączności albo inny ładunek. Dron daje jeszcze większe możliwości. Dlatego problemu nie można traktować wyłącznie jako kolejnej odsłony wieloletniej walki celników z przemytnikami papierosów.

Państwo zaczęło już reagować. W marcu 2026 roku w Podlaskiem uruchomiono pierwszy moduł systemu antydronowego zintegrowanego z istniejącą zaporą graniczną. Według MSWiA inwestycja kosztowała ponad 60 mln zł. System wykorzystuje radary do wykrywania obiektów oraz skanery radiowe umożliwiające ich identyfikowanie, a w określonych sytuacjach również przechwytywanie lub neutralizację. Ministerstwo zapowiedziało budowę kolejnych modułów i docelowe objęcie podobną ochroną całej wschodniej granicy Polski.

To bardzo ważny krok. Jednocześnie wydarzenia ostatnich miesięcy pokazują, że rozbudowy tego systemu nie można traktować jako projektu na odległą przyszłość.

Na ochronę granicy wydaliśmy 3 miliardy zł

MSWiA samo informuje, że na ochronę granicy wydano już blisko 3 mld zł, wzmacniając zaporę fizyczną, budując drugą linię zabezpieczeń, wieże obserwacyjne oraz elektroniczne systemy ochrony. Dzisiaj naturalnym kolejnym etapem powinno być możliwie szybkie zagęszczenie sieci radarów, czujników i innych urządzeń pozwalających obserwować nisko lecące obiekty na całej długości szczególnie zagrożonych odcinków granicy.

Nie wystarczy wiedzieć, że gdzieś w lesie pod Sokółką, Krynkami czy Surażem spadł balon z papierosami. System powinien wiedzieć, kiedy ten balon przekroczył granicę, skąd nadleciał, w jakim kierunku się porusza i gdzie prawdopodobnie wyląduje. W przypadku drona reakcja powinna być jeszcze szybsza.

Bariera na granicy spełniła swoją podstawową funkcję. Straż Graniczna informowała we wrześniu, że w 2026 roku na podlaskim odcinku odnotowano ponad 410 prób nielegalnego przekroczenia granicy i wszystkie zostały udaremnione. Ochrona lądowa stała się więc znacznie skuteczniejsza. Teraz podobną szczelność trzeba osiągnąć kilka, kilkadziesiąt i kilkaset metrów nad ziemią.

Bo z punktu widzenia bezpieczeństwa państwa najważniejsze pytanie nie brzmi już: ile kosztowały papierosy podwieszone pod balonem? Najważniejsze pytanie brzmi: skąd wiedzieli, że właśnie tędy można przelecieć?

Kamil Gopaniuk
Kamil Gopaniuk

Redaktor naczelny Podlaskie TV, dziennikarz z krwi i kości, a od niedawna także pisarz, który postanowił średniowieczne opowieści przenieść z komputera na papier. Z wykształcenia prawnik-administratywista i filolog polski, z ducha — człowiek pogranicza. Z dziada Białostoczanin, z pradziada Kresowiak, niosący w sobie tę mieszankę uporu, nostalgii i ciekawości świata. Fascynuje go wszystko, co ma w sobie ruch i sens: transport, samorząd, turystyka, przyroda i historia. O tych tematach może pisać długo, namiętnie i bez końca — bo w każdym z nich znajduje opowieść wartą opowiedzenia.