Kładka Waniewo–Śliwno znów otwarta. Jedno z najbardziej charakterystycznych miejsc Narwiańskiego Parku Narodowego wraca do życia po zimowej przerwie i – przynajmniej na chwilę – znów daje możliwość przejścia przez rozlewiska Narwi suchą stopą. Po kilku miesiącach przerwy turyści mogą ponownie korzystać z tej unikalnej trasy. Drewniane pomosty, pływające platformy i szerokie, wiosenne rozlewiska tworzą krajobraz, którego nie ma nigdzie indziej w Polsce. To właśnie teraz, na przełomie zimy i wiosny, Narew pokazuje swoje najbardziej naturalne oblicze – rozlana, spokojna, pełna ptactwa i życia.
To dobra wiadomość, ale jednocześnie moment, w którym warto powiedzieć coś wprost: jeśli ktoś chce zobaczyć kładkę w pełnej krasie, powinien się pospieszyć.
Partnerzy portalu:
Bo wszystko wskazuje na to, że za chwilę wody… może po prostu zabraknąć. To nie jest jednorazowy problem. To powtarzający się co roku schemat. Woda opada, rozlewiska znikają, a kładka – zamiast prowadzić przez rzekę – zaczyna prowadzić przez suchą, zarośniętą dolinę. Wtedy nie jest dostępna, bo platformy nie mają na czym pływać. I tu zaczyna się temat, którego od lat nikt nie chce podjąć na serio.
Narew nie wysycha przypadkiem. To efekt wieloletnich zaniedbań i decyzji hydrotechnicznych, które zmieniły jej naturalny charakter. Kluczowym problemem pozostaje zbiornik Siemianówka – konstrukcja, która zaburzyła naturalny rytm rzeki i w praktyce doprowadziła do jej stopniowej degradacji. Zamiast naturalnych wylewów mamy regulowany, często zbyt niski przepływ. Zamiast rozlewisk – coraz częściej suche tereny. Z roku na rok ten proces postępuje. Dlatego trzeba mówić nie o problemach z kładką, tylko o problemie z samą Narwią.
W tym kontekście trudno nie zadać pytania o rolę Narwiańskiego Parku Narodowego. To instytucja, która powinna być pierwszym i najgłośniejszym głosem w obronie rzeki. Tymczasem sprawia wrażenie, jakby jej odpowiedzialność kończyła się na granicach administracyjnych parku. To krótkowzroczne podejście. Rzeka nie kończy się na tablicy z napisem „park narodowy”. Jeśli Narew traci wodę powyżej i poniżej parku, to traci ją również w jego granicach. Jeśli proces degradacji będzie postępował, to w pewnym momencie nie będzie już czego chronić. Park bez rzeki stanie się parkiem bez sensu.
Dlatego potrzebne są działania, a nie tylko zarządzanie istniejącym stanem. Nagłaśnianie problemu, presja na decydentów, realne działania hydrotechniczne – od zwiększenia retencji, przez piętrzenie wody, po odważne decyzje dotyczące przyszłości Siemianówki. Dziś jeszcze można przejść kładką i zobaczyć Narwę taką, jaką powinna być. Pytanie tylko, jak długo jeszcze.



