Wideoblogerzy Wędrowne Motyle wrócili na Podlasie po dziewięciu latach. Odwiedzili Tykocin, Narwiański Park Narodowy, Suraż, Krainę Otwartych Okiennic, Skit w Odrynkach, Siemianówkę, Białowieski Park Narodowy, Kleszczele i Grabarkę. Od razu odpowiadamy na pytanie z tytułu – czy coś się zmieniło? Z naszej perspektywy praktycznie nic. Wszystko wygląda dokładnie tak, jak było, z jedną małą różnicą.
Turyści odwiedzili kładkę Waniewo–Śliwno, z której jednak nie mogli skorzystać, ponieważ w rzece jest zbyt mało wody. Problem w tym, że to zjawisko postępuje i niewiele osób decyzyjnych się nim przejmuje. Jeśli tak dalej pójdzie, za kolejne dziewięć lat w tym miejscu może być już tylko pastwisko. Bez Narwi nie będzie też ludzi w okolicy, bo woda to życie. Tak oczywiste stwierdzenie trzeba przypominać, bo urzędnicy najwyraźniej myślą, że woda pojawia się samoistnie w kranie.
Wracając do wycieczki Wędrownych Motyli – bardzo dobrze, że odwiedzili też Suraż. To jedno z najmniejszych miast w Polsce, często niesłusznie pomijane. Dawniej było świetnym miejscem do kajakowania, dziś przy obecnym stanie Narwi można wręcz szorować po dnie. Za to cała okolica nieodmiennie kojarzy się z Konopielką. Pochodzący stąd Edward Redliński napisał tu świetne dzieło. Jeśli po jego lekturze chcecie poczuć się jak w Taplarach – koniecznie wybierzcie się do Suraża, a następnie ruszcie Szlakiem Konopielki.
Jedno jest pewne – Podlasie wciąż pozostaje doskonałym kierunkiem turystycznym. Jest tu co podziwiać, co zjeść, gdzie odpocząć i się wyciszyć. Jedynie przyroda zaczęła się degradować, ale kto wie – może kiedyś ktoś kompetentny zajmie się i tym problemem, aby ratować nasze ukochane Podlasie.

