fot. Wody Polskie

Ciężki sprzęt w rzecze. Tak urzędnicy niszczą Narew.

Urzędnicy niszczą Narew i jeszcze się tym chwalą nazywając to “usuwaniem miejsc limitujących żeglugę wodną”. Konkretnie chodzi im o przystosowanie rzeki do tego, by mogły po niej pływać na przykład jachty czy kajaki. Na stronie Wód Polskich czytamy, że usuwane są głazy, kamienie, konary drzew oraz szereg niebezpiecznych płycizn i zwężeń, na których może dochodzić do niebezpiecznych zdarzeń z udziałem motorowodniaków. Na szczęście nie robi się tego jak “dawniej” czyli zamieniając rzekę w prostą rynnę, bo kamienie i głazy są usuwane poza szlak żeglugowy, ale pozostają w korycie rzeki. Jednak takie “poprawianie” natury w rzece, w której w ostatnich latach jest coraz mniej wody może być dla niej zabójcze.

 

Zacznijmy od tego, że prace prowadzone są na odcinku Nowogród w Podlaskiem do miejscowości Różan w Mazowieckiem. By zrozumieć problem, musimy jednak przenieść się na mapie na wschód Podlasia. To właśnie tam znajduje się potężny Zalew Siemianówka, którym to w PRL zniszczono pierwotną rzekę Narew. Od tego czasu, z biegiem lat zaczęły się problemy z jej poziomem. Każdego lata zauważyć można coraz mniej wody. Wystarczy pojechać na przykład do Suraża. Po przyrzecznej roślinności zobaczymy gdzie dawniej była woda, a gdzie jest teraz.

 

Nieco dalej mamy kładkę Waniewo-Śliwno w tym roku zamykaną wiele razy z powodu niskiego stanu wody w rzece. Podobnie można wybrać się na zerwany most w Kruszewie, by zobaczyć co się dzieje. Jeżeli komuś mało, to niech wybierze się na most w okolicy Złotorii. Jeżeli w tym roku po raz kolejny nie będzie śniegu, to wiosną nie będzie rozlewisk, a okoliczna przyroda Narwiańskiego Parku Narodowego dalej będzie wymierać.

 

Rzeka za Strękową Górą zasilana jest dodatkowo wodą z Biebrzy, która łączy się tam z Narwią. Prace o których pisaliśmy na początku trwają za Łomżyńskim Parkiem Krajobrazowym Doliny Narwi. Dlaczego niszczą rzekę? To co urzędnicy nazywają “usuwaniem miejsc limitujących” spowoduje, że prąd rzeki znacznie przyśpieszy. To tak jakbyśmy odkręcili kurek z wodą, wypuszczając jej coraz więcej. Problem z tym, że wody w rzece z roku na rok jest coraz mniej, a jej stan nie jest uzupełniany, bo mamy coraz większe susze, coraz mniej deszczów, a więcej ulew, które nie wsiąkają w glebę tylko spływają bardzo szybko zniszczonymi korytami rzek do morza. Teraz urzędnicy chcą, by jeszcze kolejny odcinek powodował, by cenna woda uciekała do morza szybciej. Wszystko po to, by na rzece odbywała się bezużyteczna żegluga. A jest ona taka, bo w dzisiejszym świecie podstawą jakiegokolwiek transportu jest kolej, która nie jest aż tak inwazyjna dla przyrody jak samoloty, samochody czy żegluga.

 

Chociaż wydaje się, że nie brakuje nam wody, bo nasza planeta głównie z niej się składa, to wody pitnej dla całej ludzkości mamy zaledwie 3 procent. Reszta to woda zasolona, która nadaje się do picia wtedy, gdy wyparuje, a potem spadnie jako deszcz w górach. Sól zostanie odfiltrowana, a woda pitna popłynie rzekami. Jeżeli te są zniszczone przez ludzi, to woda zamiast zasilić naturę oraz studnie ucieknie szybko do morza. Dlatego też rzeka musi meandrować, a te wszystkie głazy, kamienie czy konary drzew wodę hamują. Problem w tym, że są właśnie usuwane przez ciężkie maszyny.

fot. Narodowy Instytut Dziedzictwa

To nie pustynia tylko podlaskie wydmy! Tutaj jest piękne w każdą porę roku.

Miejscowość Grądy-Woniecko bardziej mogą kojarzyć się niektórym z tamtejszym zakładem karnym. Jednak cała okolica, to wbrew pozorom wyśmienite miejsce, by spędzić cały dzień podziwiając nietypową przyrodę. Otóż zastaniemy tam wiosną, latem, jesienią i zimą cztery zupełnie różne klimaty. Wszystko dlatego, że tamtejszą przyrodę mają wpływ Łomżyński Park Krajobrazowy Doliny Narwi oraz Biebrzański Park Narodowy.

Wydmy

W czasach starożytnych w tych okolicach ludzie zakładali osady. Dowodów na to dostarczyły prace archeologiczne w tym miejscu. Obszar był zasiedlany przez osadników wielokrotnie, w różnych okresach. Po prostu miejsce to było atrakcyjne do zamieszkania. Z dzisiejszej perspektywy patrzymy na wydmy w Grądach-Woniecku jako o ciekawym, aczkolwiek coraz bardziej zdegradowanym miejscu. Są to bowiem ruchome piaski. Wydmy za sprawą wiatru przesuwają się do 3 kilometrów rocznie, co w zestawieniu z brakiem wegetacji roślin jak i osuszaniem się terenu (przez szkodliwą działalność urzędników, którzy w całym kraju zniszczyli rzeki poprzez budowę systemów melioracji i systemów odwadniających) daje efekt tworzenia się pustyni, co zauważalne jest szczególnie latem.

Wylewy Narwi

To miejsce jest przepiękne wczesną wiosną, aczkolwiek tylko wtedy, gdy są roztopy śniegu po zimie. W ostatnich czasach wszędzie było na tyle sucho, że krajobrazy nie zachwycały. Szczególnie ciekawie jest wtedy, gdy wody jest tak dużo, że występuje ona po obu stronach wąskiej drogi prowadzącej z Grądów-Woniecko do Wizny. Efekt jest naprawdę zdumiewający a i fotografia pamiątkowa może wyjść niczego sobie.

fot. UM Łomża

Jesień i zima

Obie te pory roku w okolicach Grądów-Woniecko to także miejsce szczególne za sprawą pięknych kolorów. Najpierw przekwitające rośliny dają niezwykłe pejzaże, a potem gdy są normalne warunki czyli gdy spadnie śnieg. Wtedy mamy przepiękną, białą scenerię, a cała okolica wygląda jak z bajki. Dlatego też warto tam wybrać się 4 razy do roku, by obserwować zmieniającą się przyrodę. Jest to fascynująca wyprawa, która zachwyci przyrodników, turystów, fotografów oraz tych, co kochają naturę.

A to miejsce znajduje się akurat w Krynkach...

3 miejsca na Podlasiu, gdzie poranne mgły wyglądają cudownie!

Aura ostatnio za oknem taka, że nad ranem dominują mgły. Jest to doskonała okazja, by wstać przed świtem i wybrać się nad jakieś większe wzniesienie, by upajać się widokami. Oczywiście jadąc na miejsce trzeba być bardzo ostrożnym, bo mgła na drodze to nie są żarty. Jednak, gdy już bezpiecznie dojedziemy, to piękne widoki przed nami! Gdzie znaleźć najlepsze wzniesienia?

Wieża widokowa w Kołodnie

Nie dość, że możemy wybrać się tam na grzybki, to jeszcze podziwiać piękną Puszczę Knyszyńską od góry, z której bagien będą unosić się mgły. Wystarczy wybrać się na Wzgórza Świętojańskie i ta tamtejszą wieżę widokową znajdującą się na górze Św. Anny. Wejść na nią jest kilka, jednak najlepiej iść z drogi żwirowej niedaleko cmentarza, prowadzącej do lasu. W pewnym momencie będzie wejście na górę po lewej stronie.

Góra Strękowa

To nie tylko miejsce historyczne związane z dzielnym kpt. Raginisem, który heroicznie bronił Wiznę przez co umożliwił uformowanie się sił obrony Warszawy. To także przepiękne miejsce przyrodnicze, gdzie możemy obserwować Narew płynącą w okolicy Biebrzańskiego Parku Narodowego. A jeżeli dodamy do tego poranne mgły, to będziemy mogli widzieć niesamowite przyrodnicze show.

Góra Zamkowa


Kolejne miejsce znajduje się w Mielniku na tamtejszej Górze Zamkowej, z której doskonale widać rzekę Bug oraz można podziwiać ruiny dawnego kościoła, do których prowadzą charakterystyczne drewniane schody. Wszystko w połączeniu z porannymi mgłami daje niesamowity wygląd. Dodajmy jeszcze, że nad Bugiem jest wiele innych miejsc, gdzie można zrobić wyjątkowe zdjęcia z mgłą. Jest ona wszędzie tam, gdzie jest woda – a więc rzecz jasna i na rzece.

 

Warto pamiętać, by na taką wyprawę ciepło się ubrać, szczególnie dbając o buty, gdyż chodząc przed świtem po lesie czy też po łąkach będziemy mieli je zwyczajnie mokre, a podziwianie widoków z mokrymi stopami nie jest ani przyjemne ani dobre dla naszego zdrowia. Gdy jednak zaopatrzymy się w odpowiednie obuwie, to tylko nastawiać budzik i ruszać!

Zbliża się jesień. Co można wtedy robić na Podlasiu? Bardzo wiele!

Lato umiera jesieni czas – śpiewał kiedyś pewien gwiazdor jednej piosenki. Na wsiach trwają obecnie żniwa, które przyciągają bociany. Stołują się tym co odkryje przed nimi skoszone pole. To też czas organizowania się do odlotu. Zaraz zaczną się wykopki, pojawi się więcej deszczowych dni, a temperatura spadnie. Wtedy na Podlasiu można robić zupełnie inne rzeczy niż latem. Wszystko reguluje natura.

 

Jedne z miejsc, które stanie się bardziej przyjazne człowiekowi to las. Można bowiem wybrać się przede wszystkim na grzyby. Każdego roku daje on obfite zbiory jeżeli tylko solidnie popada. Gdy w lesie jest mokro to także znika zagrożenie pożarowe, więc jest po prostu bezpieczniej. Dodatkowo ścieżki w lesie są bardziej utwardzone, dzięki czemu wygodniej po nich chodzić a także jeździć rowerem. Podlaskie ma to szczęście, że na swoim terenie ma aż 3 Puszcze – Białowieską, Knyszyńską oraz Augustowską. W każdej z nich można także napotkać na dziko żyjące żubry. Do tego też nie brakuje jeleni czy saren. Biebrzański Park Narodowy, który też oprócz rozległych łąk składa się z lasu obfituje w łosie. Wszystkie te miejsca pełne są również kleszczy, więc po powrocie warto obejrzeć się dokładnie.

 

Inną alternatywą związaną z jesienią są piesze wycieczki. Nie jest tak gorąco, dzięki czemu można przemierzać wiele kilometrów. Jest to nie tylko zdrowe, ale też przyjemne. Oczywiście nie mówimy tu o chodzeniu po zabetonowanym Białymstoku i wąchaniu spalin. Warto wybrać się na jakiś szlak. Wystarczy zacząć iść po oznaczonych drzewach, na których namalowane jest które rozwidlenie to szlak oraz gdzie ewentualnie skręcić. Jest to dość dobra zabawa. Możecie wypróbować choćby na wylocie z Białegostoku na Augustów. Tam idąc w stronę Jurowiec z obwodnicy jest zejście w prawo do lasu. Tam zaczyna się pieszy szlak, którym dojdziemy najpierw do Wasilkowa, a następnie Nowodworc, Supraśla i jeszcze dalej. Kolejny taki szlak zaczyna się w Supraślu i prowadzi leśnymi drogami przez przepiękne rezerwaty przyrody ukryte w Puszczy Knyszyńskiej.

 

Jesienią nie warto jeszcze skreślać roweru. Całkiem przyjemnie się nim jeździ póki temperatura nie spadnie poniżej 15 stopni. Można wypróbować nowe ścieżki rowerowe – Zabłudów – Soce, można objechać dookoła Białystok, a można wybrać się Green Velo oraz przy okazji skorzystać z kładki Śliwno – Waniewo. Jesienią, gdy wody będzie więcej w Narwi – przeprawa powinna działać bez problemu.

Zdjęcie wykonane w okolicach Niewodnicy

Perseidy 2020. To będą niezapomniane noce! Zobaczcie, gdzie w regionie można podziwiać spadające gwiazdy.

Najbliższe noce warto spędzić na powietrzu. A konkretnie gdzieś, gdzie jest bardzo ciemno, bo na niebie zapowiada się niesamowity spektakl. Jak co roku Ziemia będzie ułożona w taki sposób, że będzie można oglądać rój meteorów – Perseidy. Gołym okiem będzie widać mnóstwo spadających gwiazd. Ktoś, kto kiedykolwiek widział to na żywo doskonale wie, jak bardzo fascynującee jest oglądanie Perseidów. Ktoś, kto tego nie robił – koniecznie musi spróbować!

 

Perseidy czyli noce spadających gwiazd są każdego roku w połowie lipca i widać je prawie do końca sierpnia. Najwięcej meteorów dostrzeżemy z 12 na 13 i 13 na 14 sierpnia. Trzeba tylko znaleźć jakieś miejsce, gdzie jest bardzo ciemno a światła miasta nie dochodzą. Polecamy Puszczę Białowieską, Narwiański Park Narodowy, Biebrzański Park Narodowy, Puszczę Knyszyńską albo którąś z górek na Suwalszczyźnie. Kawałek polany, koc, wino na rozgrzanie, druga osoba do towarzystwa. To wszystko zagwarantuje Wam niezapomnianą noc!

 

Wiele osób próbuje sfotografować choć jeden meteoryt. Jest to jak błyśnięcie podczas burzy, więc nie liczcie na refleks. Da się jednak to zrobić ustawiając w aparacie lub komórce fotografowanie interwałem. Wtedy co sekundę aparat wykonuje fotografię, a my liczymy na to, że po kilkuset próbach trafi chociaż raz. Dobrze jest też mieć obiektyw szerokokątny lub taki, który polem widzenia obejmuje 180 stopni. Wtedy da się złapać wszystko, co na niebie się dzieje. Życzymy powodzenia w obserwacjach!

Przyjeżdżają skuszeni, wyjadą rozczarowani? Coś trzeba zrobić z Green Velo!

W ostatnim czasie w RMF FM i Radiu Zet (a pewnie i innych mediach) promowało się Green Velo. W tym samym czasie odbywaliśmy dyskusję z turystami z innego regionu Polski, którzy zostali zachęceni do rodzinnego wypadu na Podlasie dzięki właśnie reklamom Green Velo. Warto zaznaczyć, że trasa biegnie z Elbląga po Kielce i Przemyśl, ale nas interesuje podlaski odcinek. Już kiedyś pisaliśmy i teraz przypomnimy, że postawienie tabliczek “tu jest Green Velo” to jeszcze żadna inwestycja. Mimo wszystko skuszeni turyści jak widać przyjeżdżają i to do nas na Podlasie. Tylko czy mają wyjeżdżać z Podlasia rozczarowani?

 

Przede wszystkim wiele osób nastawia się, że skoro jest to szlak rowerowy, to oznacza, że całość jest jedną wielką ścieżką rowerową. Niestety także i nam się tak wydawało, gdy Green Velo powstało. Najgorzej, że po kilku latach nic się nie zmieniło. Dodatkowo, gdy już się zdecydują na wycieczkę to po drodze nie zawsze coś ciekawego zobaczą, bowiem szlak omija wiele ciekawych miejsc.

 

Z perspektywy turystów, z którymi rozmawialiśmy rozczarowanie może być jeszcze większe. Bo z Białegostoku do granicy województwa podlaskiego i lubelskiego – czyli po ich trasie – ścieżka rowerowa wystąpi tylko z Białegostoku do Supraśla, kawałek za Michałowem oraz pod Hajnówką. Pozostałe drogi to takie, gdzie trzeba jechać obok samochodów. Komfort wówczas jest zerowy, bo bardzo wielu kierowców do dziś nie potrafi zaakceptować faktu, że drogi są nie tylko dla samochodów. Często spychają rowerzystów swoimi agresywnymi zachowaniami, nie zachowują bezpiecznego odstępu lub przejeżdżają bardzo szybko obok tworząc niebezpieczny podmuch wiatru. Proszę teraz wytłumaczyć rodzinie z dziećmi, że warto jechać Green Velo.

 

Druga kwestia to przebieg szlaku podlaskiego. O ile od Suwałk do Białegostoku nie można mieć żadnego zarzutu (ewentualnie tylko to, że trasa omija Narwiański Park Narodowy, a nie musi), to też przebieg na południe jest po prostu zły. Pomijając już braki dróg rowerowych, to trasa w zasadzie omija wszystkie, największe atrakcje jakie są na południu naszego województwa. I tak zamiast przez Michałowo, Siemianówkę czy Puszczę Białowieską do Hajnówki można by było poprowadzić turystów choćby przez Krainę Otwartych Okiennic oraz trasą malowniczych kolorowych cerkwi. Dodatkowo warto zachęcić, by Puszczę oglądać z perspektywy kolejki wąskotorowej, a nie roweru. Można zobaczyć dzięki temu więcej i oszczędzić siły na dalszą  trasę.

 

Kolejna kwestia to problem z noclegami. Ciężko jechać po kilkadziesiąt kilometrów dziennie trasą Green Velo, by można było zaplanować sensownie nocleg dla grupy osób. Zwykle nie ma z czego wybierać. Czasem w grę wchodzi jedynie namiot. Jednak nie każdy preferuje taki sposób nocowania. Green Velo bez wątpienia trzeba rozwijać jako projekt, ale mamy wrażenie, że będzie tak samo ja z innymi unijnymi projektami. Kasa wzięta, to można zapomnieć… Warto też naciskać na PKP, które w swoich nowoczesnych pociągach pozwala przewieźć zaledwie 6 sztuk rowerów, co jest ilością śmiesznie niską. Jak widać turystycznie jest jeszcze dużo do zrobienia. Tylko czy to nie jest wołanie w Puszczy?

Rowerem przez Podlasie. Mnóstwo pięknych widoków i sama przyjemność!

W okresie wakacyjnym warto chociaż raz zorganizować sobie wycieczkę rowerową po Podlasiu. Najlepiej tak jak na powyższym filmie z noclegiem – wtedy będziemy mogli zobaczyć świetne widoki, unikalną architekturę oraz całkiem przyjemną przyrodę.  Każde z tych miejsc ma swoje walory. Jeżeli tak jak autor filmu zaczniemy od przejazdu koleją z Białegostoku do Czeremchy, by do tego miasta wrócić to przed nami około 100 km drogi rowerem.

 

Kolejne kadry filmu to także przejażdżka kolejką wąskotorową, która kursuje na trasie Hajnówka – Białowieża – Topiło. Warto się przejechać nią, by podziwiać Puszczę Białowieską od takiej strony, z której piechotą ani rowerem nie dotrzemy. Tory bowiem przebiegają przez dzikie zakątki. Kolejny przystanek to Zalew Siemianówka. Warto nie tylko obejrzeć go z góry, z wieży widokowej – szczególnie jak na filmie – o zachodzie słońca, ale też dobrze jest objechać rowerem zbiornik dookoła, bowiem z każdej jego strony znajdziemy ciekawe zakątki.

 

Ostatni etap – w filmie już w kolejnym dniu – to długa kładka prowadząca do pustelni w Odrynkach, a także Kraina Otwartych Okiennic, do których w ostatnich latach uderzają tłumy turystów. Za sprawą kolorowych domów z pięknymi ornamentami na okiennicach oraz kolorowych cerkwi, które w zależności od barwy powierzają się opiece Matce Boskiej, Duchowi Świętemu lub konkretnemu patronowi świętemu.

 

Warto też pamiętać, że sama jazda rowerem to ogromna przyjemność. Szczególnie w podlaskich warunkach przyrodniczych. Dodać też trzeba, że trasa jest w miarę płaska. Pod górkę robi się dopiero jeżeli zapuścimy się na południe województwa podlaskiego – w okolice Bugu. Wypatrujcie więc ładnej pogody i w drogę!

Featured Video Play Icon

Podlasie na weekend. Co lubią zwiedzać turyści?

Kolejny film nagrany i opublikowany w mediach społecznościowych zdaje się potwierdzać to, co lubią zwiedzać turyści na Podlasiu. Autor powyższego filmu zabrał nas w dobrze znane zakątki – Skit w Odrynkach, Kraina Otwartych Okiennic czy Puszcza Białowieska. Po rejestracji samochodu można zauważyć, że turyści byli z województwa łódzkiego. Jak ich oczami wypadło nasze ukochane Podlasie? Nie zabrakło pięknych widoków, zwierząt i cudownej drewnianej architektury.

 

Warto zauważyć, że to już kolejny film, na którym widać jasno co lubią zwiedzać turyści na Podlasiu. Dawniej latem oblężenie zwiedzających przeżywał jedynie Augustów. Teraz w każdy słoneczny weekend nie brakuje ludzi także w innych zakątkach. Ogromnym zainteresowaniem cieszy się oczywiście Puszcza Białowieska i jej rezerwat. Przyjezdni mogą tam podziwiać żubry, których w takim województwie łódzkim nie ma, ale też ogromne kilkuset letnie dęby. Nie brakuje też fanów drewnianych cerkwi, które można spotkać na Podlasiu czy Podkarpaciu. U nas jednak jest coś jeszcze – drewniany meczet w Kruszynianach, gdzie mieszkają od setek lat polscy Tatarzy.

 

Jednym z ostatnich hitów jest także kładka Śliwno – Waniewo. Niestety, nie zawsze atrakcja jest dostępna. Jeżeli w Narwi jest za mało wody, to platformy, którymi przeprawiamy się na drugi brzeg nie mogą płynąć. Drugie niestety dotyczy władz gminy Sokoły. O ile w Narwiańskim Parku Narodowym postarali się i wyremontowali swoją część kładki biegnącą od Śliwna, tak też władze gminy Sokoły mają turystów gdzieś. Kładka w Waniewie jest zapuszczona i nie nadaje się do korzystania. Mimo wszystko warto wybrać się do Śliwna i skorzystać z tego co jest.

Featured Video Play Icon

Niesamowity film o Podlasiu. Każdy, kto go zobaczy natychmiast się spakuje i tu przyjedzie!

W kultowym filmie Stanisława Barei “Miś” mogliśmy usłyszeć takie oto stwierdzenie, że istnieje prawda czasu i prawda ekranu. Te drugie w dzisiejszych czasach “social mediów” bardzo często jest przez wszystkich nadużywane. Piękne ujęcia, wspaniałe kolory i to wszystko dopełnione poruszającą muzyką powoduje, że po obejrzeniu filmu natychmiast odczuwamy jakieś emocje. Tak też jest i w przypadku wszelkich filmów o Podlasiu. Czy są one prawdziwie? Czy to tylko “prawda ekranu”?

 

Na powyższym filmie, autorstwa Marka Bejgiera, widzimy wiele wspaniałych miejsc z przewodników turystycznych. Autor skupił się tu przede wszystkim na barwnej architekturze drewnianej. W zasadzie nie musiał nic robić, bo Podlasie jest naprawdę takie piękne jak na tym filmie. Dlatego można powiedzieć, że film “nagrał mu się sam”. Oczywiście umiejętność doboru muzyki i umiejętność sztuki montażu pomogła, jednak bez dobrych ujęć nic by z tego nie wyszło. Trochę jak z konkursem Miss. Można sprawić, by piękna kobieta stała się jeszcze piękniejsza.

 

Dlatego, jeżeli myślicie o tym, czy przyjechać na Podlasie pod wpływem tego filmu, to podpowiadamy – tak, warto to zrobić! Ten film nie jest umiejętną manipulacją, jaką często, wiele ludzi stosuje na potrzeby “social mediów”. To autentyczny obraz wspaniałego regionu w północno-wschodniej Polsce. Podpowiemy też lokalizacje, bo być może nie wiecie gdzie szukać tych dzieł sztuki z filmu. Na filmie możemy zobaczyć między innymi Krainę Otwartych Okiennic, Tykocin, Kruszyniany, Pentowo, Białowieżę.

Podlaskie na kajaku. Zobacz najlepsze szlaki wodne w regionie.

Województwo Podlaskie ma ogromną ilość miejsc, gdzie można popływać kajakiem. Nie będziemy jednak ich wszystkich tu przedstawiać. Wybraliśmy te szlaki wodne, które najbardziej mogą przypaść do gustu także Wam. Teoretycznie woda to woda, więc wybór miejsca może wydawać się drugorzędny. Warto jednak wiedzieć, że jedne trasy będą bardziej wymagające, a inne mniej. Jedne będą prowadziły przez kompletne zarośla, inne będą miały też przepiękne widoki. Co najlepiej wybrać? To zależy ile czasu chcemy przeznaczyć na pływanie. Spływ kajakowy trwa zwykle kilka dni, jednak nie każdy ma ochotę przez tyle czasu siedzieć i wiosłować. Niektórym przecież starczy tylko kilka godzin.

Suwalszczyzna

Na Suwalszczyźnie są 3 miejsca, gdzie warto wypożyczyć sprzęt i zacząć drogę. To okolice Budy Ruskiej, gdzie zaczniemy piękną przeprawę rzeką Czarną Hańczą. Pierwszy odcinek możemy zakończyć w Głębokim Brodzie po kilkunastu kilometrach. Jeżeli to dla nas za mało kolejna okazja na koniec będzie w Rygolu po kolejnych kilkunastu kilometrach. Aczkolwiek na tym drugim odcinku będzie trudniej, więc jeżeli to nasz pierwszy raz to lepiej wybrać coś innego. W Rygolu natomiast możemy dołączyć do Kanału Augustowsiego, którym dopłyniemy do pięknej Przewięzi. Trasa wyniesie około 30 kilometrów. Jej zasadniczym plusem jest to, że bardzo często będzie okazja do zejścia na ląd, czego nie można powiedzieć o Czarnej Hańczy.

 

Teoretycznie możemy płynąć dalej aż do Augustowa, jednak na jeziorze Białym pomiędzy obiema miejscowościami panuje spory ruch. Jeżeli irytują Was fale robione przez inne przepływające jednostki, to lepiej sobie darować. Jeżeli jesteście zdeterminowani, to możecie dopłynąć do Jeziora Rospuda. Jeżeli to nie jest spływ kajakowy, a jednorazowe rekreacyjne pływanie, to polecamy od razu zacząć na tym jeziorze, by popłynąć dziką rzeką i Doliną Rospudy. Przed Wami będzie około 20 kilometrowa piękna trasa, którą zakończycie w Raczkach. Pamiętajmy, że po drodze będzie bardzo mała szansa na to, by zejść na ląd.

Białostocczyzna

Jeżeli chcemy wybrać coś bliżej Białegostoku, to proponujemy dwie miejscówki. Jedna to Supraśl i jego okolice. Zacząć możemy w pobliskim Surażkowie, by przepłynąć piękną i malowniczą trasą do miejscowości Supraśl przez Krzemienne. A możemy od razu w miejscowości Supraśl zacząć płynąć przez Nowodworce do Wasilkowa. Jeżeli chcielibyśmy urządzić jakiś kilkudniowy spływ, to rzeka wpada do Narwi za Fastami, a dalej możemy nawet dotrzeć do Tykocina albo i do Wizny. Po drodze będzie można zejść na ląd w wielu miejscach – Supraślu, Nowodworcach, Wasilkowie, Sielachowskich. W Dobrzyniewie Fabrycznym trzeba będzie przenieść kajak, bo jest śluza. Potem kolejna okazja do zejścia na ląd będzie w Złotorii i Tykocinie.

 

Kolejne miejsce warte odwiedzenia – szczególnie na jednodniową wyprawę to Suraż. Tam możemy wypożyczyć kajaki. Następnie zostaniemy z nimi zawiezieni do Doktorc, po to by wrócić do Suraża. Trasa jest dosyć łatwa i przyjemna. Jej przepłynięcie zajmie nam kilka godzin, bo do przepłynięcia będzie około 15 kilometrów. Nie ma przeciwwskazań, by płynąć dalej przez Narwiański Park Narodowy. To jednak już wyprawa na więcej niż 1 dzień. Warto zaznaczyć, że niezależnie czy będziemy płynąć tylko na trasie Doktorce – Suraż czy dalej, to miejsc, by zejść na ląd będzie bardzo mało, bo to dzikie tereny.

Południowe Podlasie

Rzeka Bug to kolejne miejsce, gdzie warto wypłynąć kajakiem. Konkretnie to warto wypłynąć z Niemirowa. Pierwszy przystanek (lub dzień) zrobimy po 15 km w Mielniku. Jeżeli komuś mało, to kolejny przystanek warto zrobić w Drohiczynie czyli po kolejnych 30 kilometrach. Po kolejnych trzydziestu dopłyniemy do miejscowości Granne. Cała wyprawa przeniesie nas do czasów I Rzeczypospolitej. Po drodze mijać będziemy historyczne miejscowości, na pograniczu Podlasia i Mazowsza.

 

Jeżeli planujemy kilka dni spływu, to na wszystkich trasach bez problemu znajdziecie noclegi. Pod tym kątem nasz region jest bardzo rozwinięty. Warto tylko przed wypłynięciem sprawdzić prognozy pogody, tak by mieć pewność, że nie będzie żadnych burz, bo nie zawsze będzie jak uciec z wody, gdyby nagle na niebie zmieniła się sytuacja. Nie zapominajmy też o kapokach. Nawet, gdy umiemy pływać, to ryzyko utonięcia jest zawsze. Trzymamy jednak kciuki, by wyprawy odbywały się w spokoju.

Trześcianka

Dolina Górnej Narwi. Kraina kolorowych cerkwi, drewnianych chatek, żubrów, wilków i pięknych widoków.

Przeglądając różne przewodniki turystyczne, gdzie wspomina się o Podlasiu dla turystów z całego kraju, można natrafić bardzo często na dwa słowa klucze “cerkwie” oraz “drewniane domy”. Oczywiście wskazuje się konkretne lokalizacje i taki turysta najczęściej przyjeżdża właśnie tam – gdzie przyjeżdżają wszyscy. Co z tymi, którzy chcą zobaczyć i poznać więcej? Z pomocą dla wszystkich, którzy chcą zobaczyć pełen obraz, a nie tylko jego skrawek przychodzimy my. Dlatego tym razem zabierzemy Was za Zabłudów. To tam znajduje się Dolina Górnej Narwi. Kraina kolorowych cerkwi, drewnianych chatek, żubrów, wilków i pięknych widoków. Jak w bajce.

Ryboły

Jadąc Drogą Krajową nr 19 z Białegostoku do Lublina lub z Lublina do Białegostoku będziemy mijać wieś między Bielskiem Podlaskim i Zabłudowem. Mowa tu o Rybołach. To nasz punkt startowy, gdzie zjedziemy z głównej drogi i zanurzymy się w Podlasiu. O istnieniu Ryboł można było się dowiedzieć już w XV wieku. Wtedy to pojawiły się pierwsze dokumenty dotyczące wsi. Jej nazwa, jak można się domyśleć pochodzi od ryb. Mieszkańcy trudnili się ich połowem z Narwi. Następnie przewożono je do zamku w Bielsku Podlaskim. Wieś w XVI wieku została zniszczona podczas Potopu Szwedzkiego, a potem jeszcze zdziesiątkowana przez epidemię cholery w 1710 roku. W XVIII wieku Ryboły były prężnie działającym folwarkiem. W kolejnym stuleciu zaś utworzono we wsi szkołę oraz gorzelnię.

 

Niestety I wojna światowa dotarła i do Ryboł. Po jej zakończeniu przetrwało tylko 8 domów. Nic więcej. II wojna światowa również nie oszczędziła wioski. Obecnie jest zamieszkiwana przez mniejszość białoruską. Ryboły są jedną z niewielu miejscowości, gdzie można porozmawiać gwarą podlaską. Warto przyjechać tutaj, także by zwiedzić szlak “Drzewo i Sacrum”, na którym to podziwiać będziemy tradycyjne, podlaskie drewniane budownictwo. Zachwycą nas prawosławne świątynie – Cerkiew Świętych Kosmy i Damiana oraz przepiękna cmentarna Cerkiew św. Jerzego. Oczywiście charakterystyczne są również drewniane domy z pięknie wymalowanymi okiennicami.

Pawły

fot. Lotek70 / Wikipedia

Po takim wstępie kolejnym punktem będzie pobliska miejscowość Pawły. Tam będziemy mogli podziwiać kolejne piękne drewniane domy z kolorowymi okiennicami, a także prześliczną Cerkiew cmentarną pod wezwaniem św. Apostoła Jana Teologa. Wioska jeszcze pod nazwą “Pawłowicze” powstałą ok. 1540 roku. Cmentarna cerkiew natomiast pochodzi z 1824 roku. Jako ciekawostkę warto dodać, że Pawły były jedną ze wsi, w której dawniej stał pomnik cara Aleksandra II z podpisem Miłościwy Imperator Samodzierżca Całej Rosji Aleksander-Wyzwoliciel panował od 1855 do 1881 roku. Gdy tylko Polska odzyskała niepodległość, to pomnik został zniszczony. Gdy będziemy tak podróżować przez wioskę być może natrafimy na charakterystycznie przystrojony prawosławny krzyż. Można będzie też napotkać pomnik Polski Walczącej upamiętniający bitwę pomiędzy partyzantami Armii Krajowej a Niemcami.

Ciełuszki

fot. PanBe / Wikipedia

Kolejną miejscowością uwielbianą przez turystów i fotografów są Ciełuszki. Być może taki urok na nich rzuca pogańska nazwa wsi – od czczonego Cielca. Rodzimy kult zaginął ostatecznie pod wpływem religii prawosławnej. Ważnym ośrodkiem, który się do tego przyczynił była kolejna wieś – Puchły. W ogóle Ciełuszki mają w sobie jakąś “moc religijną”. W okresie międzywojennym dotarł tutaj kult proroka Eliasza Klimowicza ze Starej Grzybowszczyzny, który założył w okolicach Krynek sektę w osadzie Wierszalin. W Ciełuszkach natomiast istniała świątynia, która należała do tej samej sekty. O mieszkańcach Ciełuszek mówi się, że są to Podlaszuki albo Tutejsi. Są to prawosławni Białorusini. Z nimi również porozmawiamy regionalną gwarą. Oczywiście wioska to kolejny punkt, gdzie są drewniane domy z kolorową ornamentyką.

Kraina Otwartych Okiennic

Kolejne punkty na mapie są zwane Krainą Otartych Okiennic. To Puchły, Soce i Trześcianka. Bardzo popularne, turystyczne miejsca. Oprócz wspaniale przyozdobionych i pomalowanych drewnianych domów będzie można zobaczyć piękną, zieloną, drewnianą cerkiew. Zieleń ma symbolizować opiekę Ducha Świętego. Do niedawna było można w Socach jeszcze przejść się dawnym typem drogi – kocimi łbami. Niestety nawierzchnia została zmieniona na “nowocześniejszą”.

Ancuty i Narew

W tej pierwszej miejscowości znajduje się kładka, którą możemy powędrować sobie przez rzekę Narew. Co ciekawe, dojdziemy nią do miejscowości Narew. Tam oprócz kolejnej drewnianej, przepięknej cerkwi (w kolorze niebieskim) będziemy mogli również napotkać 270-letni drewniany kościół katolicki. A takich zostało już naprawdę niewiele. Warto zwrócić również uwagę, że na placu stoi dwukondygnacyjna również drewniana dzwonnica. Warto też przejść się po “centrum” miasteczka. Przepiękne drewniane domy na pewno nas urzekną. Podobnie przyjemnie będzie popatrzeć na rzekę z mostu.

Kaczały i Ploski

To ostatnie dwie miejscowości w naszej podróży. Tutaj głównie będą nam towarzyszyć walory przyrodnicze, ale po drodze nie zabraknie kolejnych drewnianych cerkwi. Będzie można też obserwować w nich przepiękne wschody słońca przy rzece Narew, a przy odrobinie szczęścia natrafimy na żubry czy wilki. Pamiętajmy jedno, że na Podlasiu czas płynie wolno. Tutaj nie należy się śpieszyć. Dlatego przy powolnym i spokojnym zwiedzaniu dostrzeżemy znacznie więcej aniżeli, gdy “oblecimy” wszystko samochodem. Zamiast niego lepiej wziąć rower – objechanie wszystkich miejscowości startując z Ryboł to odległość 60 km. W sam raz na całodniową wycieczkę.

Most w Ploskach / fot. Robert Wielogórski / Wikipedia

Majówka w czasach zarazy. Gdzie jechać i co robić?

Rząd znosi obostrzenia dopiero po majówce właśnie po to, by Polacy nie szturmowali wszystkiego jak leci z powodu dni wolnych. Są jednak miejsca, gdzie można się wybrać i bez kłopotu trzymać się z dystansem do innych. Oto nasze bezpieczne, majówkowe propozycje.

Kładka Śliwno-Waniewo

Kładka została ponownie otwarta. Pamiętać jednak należy, że jest na niej wąsko i będziemy mijać się z wieloma osobami. Dlatego podczas przepraw promem nie wchodźmy, gdy nie będzie gdzie stanąć w oddali oraz na drogach przepuszczajmy ludzi, by nie mijać się z nimi na wąskich odcinkach tylko na szerokich miejscach. Kładkę warto odwiedzić jeszcze dlatego, że idzie ogromna susza. To kwestia czasu, gdy poziom Narwi spadnie na tyle, że znów kładkę trzeba będzie zamykać. Korzystajcie póki można!

Puszcza Knyszyńska

Przepiękny kompleks leśny jest pełen szlaków. Warto pojechać do Supraśla i pospacerować bularami. Jeżeli ktoś preferuje dłuższą wycieczkę to warto przejść szlakiem przez rezerwaty Krzemienne i Surażkowo. Można też odwiedzić Kołodno i Królowy Most oraz tamtejszą wieżę widokową na Wzgórzach Świętojańskich. Można również przejść się leśną trasą do Czarnej Białostockiej, by wrócić potem pociągiem do Białegostoku. Puszcza Knyszyńska oferuje również Silvarium w Poczopku, Arboretum w Kopnej Górze oraz przepiękne bagna obok zbiornika Wyżary.

Suwalszczyzna i tamtejsze jeziora

fot. Krzysztof Mizera / Wikipedia

Nie trzeba jechać na Mazury, by odpocząć nad jeziorem. Równie dobrze można zajechać do Augustowa oraz do pobliskiej Przewięzi, Suchej Rzeczki, Serw, Płaskiej czy Mikaszówki. Warto też pojechać do miejscowości Giby i pobliskie Kukle, które są w powiecie sejneńskim. Na deser zostawmy sobie Wigry oraz tamtejszy Park Narodowy wraz z klasztorem.

 

Te wszystkie miejsca w majówkę na pewno znajdą sporo chętnych do odwiedzenia, jednak są na tyle obszerne, by móc skutecznie trzymać dystans.

To wyjątkowe miejsce trzeba odwiedzić. Idealne, by uniknąć tłumów.

Oto miejsce, które warto będzie odwiedzić, gdy zniosą już zakaz wchodzenia do lasów, parków i na bulwary. A to stanie się lada moment. Natura, cisza i spokój. Oto co nas czeka na wyspie pomiędzy stawami w Ośrodku Edukacji Leśnej “Cyraneczka” Nadleśnictwa Rudka pod Surażem. Już sama nazwa wskazuje, że to musi być gdzieś daleko od cywilizacji. Idealne miejsce, by uniknąć tłumów – a zatem zmniejszyć ryzyko zarażenia się (lub nieświadomie kogoś), a zarazem by zażyć trochę natury.

 

Najpierw postaramy się wyjaśnić jak trafić w te magiczne miejsce, gdzie pełno pięknych ptaków i widoków. Szczególnie warto wybrać się tam o poranku, gdy zastaniemy mgły oraz wschód słońca. Jeżeli jedziemy z Białegostoku to wpierw kierujemy się drogą na Łapy. Następnie skręcamy na Suraż. Kolejny kierunek to Brańsk. W Pietkowie skręcamy na Pietkowo Drugie, a następnie jedziemy prostą drogą mając po obu stronach pola. Na rozstaju dróg przed lasem skręcamy w lewo. Dojeżdżamy do końca drogi. Prawda, że łatwy dojazd? Jeżeli zbyt skomplikowany – użyjcie nawigacji, na pewno Wam pomoże.

Tuż za otwartym szlabanem będzie wiata. Tam możemy zostawić samochód, by dalej wybrać się pieszo. Można iść na kładkę, można do wieży widokowej, można też do czatowni. Trochę dalej jest kolejna wieża widokowa. Będziemy wędrować pomiędzy takimi stawami jak Elżbieta I, Elżbieta II, Michał I, Michał II, Maria, Marylka, Zofia, Józef, Witold oraz Gabriela. Skąd te wszystkie imiona? To dzieci. Stawy Pietkowskie w leśnictwie Zwierzyniec, które zajmują łącznie 208 hektarów zbudował hrabia Starzeński na przełomie XIX i XX wieku. Wcześniej znajdowały się tam naturalne rozlewiska. Nazwy stawów pochodzą od imion dzieci Starzeńskich oraz ich spadkobierców Krasickich oraz Komarów.

Z wieży widokowej możemy podziwiać między innymi rozległe tereny wilgotnych łąk pomiędzy Surażem i Zawykami. To słynne “Taplary” z kultowej powieści Edwarda Redlińskiego “Konopielka”. “Na zebraniu przeczytała uczycielka z gazety, co pisano o bagnie i Taplarach: że za rok woda będzie spuszczona i zaczno się melioracje, układanie szosy i stawianie słupów do elektryczności. I pokazała narysowane w gazecie: u góry było tak jak jest teraz, Narew ze wszystkimi odnogami i Taplary. A u dołu jak będzie: jedna rzeka koło Zawykow i Suraża, a na bagnie łąki i drogi”. Gdy już będziecie na miejscu przeczytajcie jeszcze raz ten fragment, a następnie się rozejrzyjcie.

 

Zaczarowany świat pod miastem. Obejrzyj ten niesamowity film i bądź blisko zwierząt.

Łomżyński Park Krajobrazowy Doliny Narwi to iście zaczarowane miejsce, co pokazał na swoim filmie Zdzisław Folga, a opowiadała o nim Dorota Sokołowska. Bohaterami tego filmu są dzikie ptaki i zwierzęta. Można oglądać naturę z bardzo bliska, słuchając niezwykłej opowieści o tym wspaniałym miejscu tuż pod Łomżą. Na ekranie zobaczymy życie żurawi, bielików, a także łosi, jeleni czy wilków.

 

 

 

Film posiada jeszcze jedną zaletę – ma wszystko to za co kochamy Podlasie czyli magiczne miejsca, piękne wschody i zachody oraz naturę tak dziką, że aż nie jest to pojęte, że mieszkamy koło niej tak blisko! Jak już nas wypuszczą z tych domów, to czym prędzej popędzimy tam, by zobaczyć na żywo wschód słońca, śpiew ptaków, a także wieczorem posłuchać odgłosów zwierząt. Jeżeli trafimy na pełnię księżyca, to będzie też szansa, że usłyszymy wycie wilków.

 

W takich miejscach nie brakuje wież widokowych, które można zająć i sobie po prostu siedzieć. A po zachodzie słońca – patrzeć na przepełnione niebo gwiazdami. W takich miejscach, jest nocą wystarczająco ciemno, by je dojrzeć. No chyba, że księżyc odbija światło na całego. Dlatego warto wybrać się tam kilka razy – latem oraz jesienią. W tą cieplejszą porę roku zostać na noc, zaś w tę drugą przyjechać przed świtem, by obserwować mgły. Już nie możemy się doczekać! A tymczasem życzymy udanego seansu.

Turystyczne atrakcje pozamykane. Ludzie wciąż nie siedzą w domach.

Od kilku dni obowiązują liczne ograniczenia, które mają na celu zatrzymanie rozprzestrzenianie się epidemii. Jest jednak wielu ludzi, którzy nie zamierzają siedzieć w domu i chyba tylko wojsko na ulicach ich by do tego zmusiło. Wychodzą pod byle pretekstem, szukają luk w prawie, trzymają się kurczowo tego co można a czego nie można, kompletnie ignorując to co najważniejsze – czyli przebywanie w domu. Wystarczy byle pretekst do wyjścia. Nie będziemy krytykować takich osób, bo dla niektórych siedzenie w domu to psychiczna udręka. Gdyby mogli, to by 24 godziny na dobę spędzali swój czas poza domem. Ale nie będziemy też chwalić tego zachowania, bowiem w czasie epidemii najważniejsza jest grupowa odpowiedzialność a nie indywidualne potrzeby.

 

W ostatnim czasie Narwiański Park Narodowy pozamykał wszystkie kładki – w Śliwnie i Waniewie, a także w Kurowie. Stało się tak dlatego, że ludzie zaczęli masowo tam przyjeżdżać. W ich ślad poszły Biebrzański i Białowieski Parki Narodowe. Tam również wszystko już zamknięto. Póki pogoda była kiepska, to ludzi było łatwo utrzymać w domu. Teraz idzie ocieplenie, więc każdy będzie chciał gdzieś wyjść szukając miejsc odosobnienia. O ile wszyscy, którzy mają domy z ogrodami – sobie poradzą, to w ludzie z bloków nie usiedzą na swoich mikrobalkonach. Nie będziemy apelować “zostań w domu”, bo każdy odpowiedzialny to robi, a pozostali i tak mają to gdzieś. Chcielibyśmy prosić, byście pomyśleli o innych.

 

Nawet jak nie macie żadnych objawów, to możecie być zarażeni koronawirusem i zarażać innych o tym nie wiedząc. Nawet unikając ludzi, wszystko co dotkniecie może potem dotknąć ktoś jeszcze niezarażony. I ten ktoś tego spotkania z wirusem może nie przeżyć.

Rzeka Narew, Złotoria

Okolice Tykocina. Oto 3 miejsca, które również warto zobaczyć

Wiele osób zwiedzających Podlasie w przewodnikach czyta oczywiście o jednym z najstarszych miast – Tykocinie i tam też się wybiera. Jeżeli tam zawędrujecie i będziecie czuli niedosyt po zwiedzaniu tego wyjątkowego miasteczka, to koniecznie wybierzcie się także w okolice, które są równie pięknie.

Kiermusy

Tu w XVI wieku pracowały przy starorzeczu Narwi młyny. Później była tam letniskowa osada. Dziś są dwa miejsca, które przyciągają. To karczma, która nas przeniesie w czasy “Ogniem i mieczem” i ogólnie odda szlachecki klimat. Drugie miejsce to cyklicznie organizowany targ staroci, na którym możemy znaleźć wyjątkowe rzeczy – winyle, obrazy, biżuterię i wiele wiele innych. Dla lubiących smakować lokalne trunki warto popytać w okolicy o Kiermusówkę czyli bimberek.

Strękowa Góra

W samej wsi znajduje się oczywiście miejsce pamiątkowe po bohaterskiej akcji kpt. Raginisa, który w 1939 roku dowodził obroną przez Niemcami. To nie tylko pomnik pamiątkowy i sama góra. Tutaj znajduje się doskonały punkt widokowy na rozlewiska Narwi. Jako, że w tym roku zimy nie było to i stan wód jest niski, ale widoki i tak mogą być piękne. Można też wybrać się nad jaz na Narwi. Jest to bardzo ciekawa konstrukcja. Otóż stoi budynek na środku rzeki, do którego dojście jest poprzez most z obu stron.

Złotoria

Kolejna ciekawa miejscowość obok Tykocina to Złotoria. To właśnie tam możemy zobaczyć jak rzeka Supraśl wpada do Narwi. Punkt ten mieści się za starą szkołą. Szczególnie warto wybrać się tam o świcie. Jeżeli natrafimy na piękny wchód słońca oraz poranne mgły, czego o tej porze nie brakuje, to będziemy mieli bajeczne widoki. Dlatego wybierając się tam dobrze mieć jakiś aparat, by uwiecznić chwilę.

fot, Karol Kundzicz / Wikipedia

270-letni zabytek ukryty za drzewami. Można go łatwo przeoczyć.

Narew może się kojarzyć wielu osobom z prawosławiem. Jadąc bowiem jedną z głównych ulic miniemy bowiem przepiękną, niebieską, drewnianą cerkiew. Tymczasem, po wjechaniu do wsi od strony Zabłudowa, po prawej stronie zaraz za mostem znajduje się przepiękny, drewniany kościół z XVIII wieku. Możemy go łatwo przeoczyć, bo nieco zakrywają go drzewa. Ostatnio mogliśmy go zobaczyć w filmie “Zenek”.

 

Kościół pod wezwaniem Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny i św. Stanisława Biskupa Męczennika to prawdziwa perełka architektoniczna, bowiem jest jednym z niewielu kościołów na Podlasiu, który jest drewniany. Został budowany przez 10 lat poczynając od 1738 roku. Świątynia była uszkodzona podczas wojny polsko-bolszewickiej w 1920 roku. Wówczas budynek ostrzelano. Historia powtórzyła się podczas II wojny światowej. W 1944 roku kościół ostrzelano z broni artyleryjskiej. W środku podziwiać możemy dwa obrazy z XVI wieku, które przedstawiają sceny Ukrzyżowania. Jest też obraz Marki Boskiej z XVII wieku. Warto także przyjrzeć się prezbiterium. Jest tam nagrobna tablica z wizerunkiem rycerza lub myśliwego. Postać jest podparta włócznią. Zaś przy nodze siedzi pies.

 

Z historii wiemy, że w 1517 roku w Narwi (o istnieniu której wiemy co najmniej od 1421 roku, z prawami miejskimi od 1514 roku) istniała kaplica dworska. W 1528 roku król Zygmunt I Stary wraz z małżonką i królową Boną ufundowali kościół pod wezwaniem Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny i św. Stanisława Biskupa Męczennika nadając mu ziemię, młyn, karczmy, dziesięciny oraz inne przywileje. W 1738 roku proboszczem narewskim został kanonik gnieźnieński i oficjał generalny okręgu brzeskiego ks. Ludwik Ignacy de Riaucour. Przypuszcza się, że to on zlecił rozebranie starego budynku i wzniesienia nowego, który stoi do dziś. Warto zwrócić również uwagę, że na placu stoi dwukondygnacyjna również drewniana dzwonnica, która powstawała w latach 1773 – 1792. Wówczas proboszczem był już ks. Adam Kłokocki. W 1914 roku, podczas I wojny światowej Rosjanie ukradli dwa duże dzwony.

 

Dawniej na Podlasiu drewno było ulubionym budulcem miejscowej ludności. Dlatego też do dziś można napotkać w regionie przede wszystkim wiele drewnianych cerkwi, ale także i kościołów a nawet meczety. Wszystkie te budynki doskonale oddawały kulturę panującą w naszym regionie.

fot. Karol Kundzicz / Wikipedia
fot. Narwiański Park Narodowy

Kładka Waniewo-Śliwno znowu czynna. Jest jednak kilka zmian!

Dobra wiadomość z Narwiańskiego Parku Narodowego. Po ostatnich opadach stan wody poprawił się już na tyle, że znów można korzystać z kładki Waniewo-Śliwno. Jednak to, że się poprawił nie oznacza że jest już dobrze. Stan wody ciągle jest niski. Dlatego zmiana w porównaniu z tamtym rokiem jest taka, że jeżeli ktoś będzie się przeprawiać, to musi użyć bardzo dużo siły by przeciągnąć pomost na drugą stronę. Obecnie na kładkę najlepiej wybierać się po opadach. Stan wody może ulec zmianie.

 

Warto też wiedzieć, że kładka od strony Waniewa w tym roku zaczyna się od pomostu pływającego i należy do niego dojść ścieżką przy rzece, bo część kładki należąca do gminy Sokoły jest w fatalnym stanie technicznym. Dosłownie się rozpada. Jak wytłumaczył nam Wójt Gminy Sokoły Józef Zajkowski – w przyszłości również i ta część będzie wyremontowana. W tej sprawie przygotowywany jest wniosek do Narodowego Funduszu Ochrony Środowiska. Kiedy dokładnie jednak przeprowadzona będzie inwestycja – jeszcze nie wiadomo.

fot. Narwiański Park Narodowy

Jeżeli potwierdzą się prognozy pogody, to w przyszłym tygodniu będzie dużo padać. Jeżeli tak się stanie to zarówno w ten i następny weekend jest szansa na skorzystanie kładki. Jak będzie później nie wiadomo. Przez brak zimy czeka nas susza, zatem i stan wody w Narwi w tym roku wysoki raczej nie będzie. Dobrze by było, by chociaż się utrzymał na minimalnym poziomie potrzebnym do przepraw. To są jednak pobożne życzenia.

Featured Video Play Icon

Dolina Górnej Narwi. Wyjątkowe miejsce, gdzie żyją półdzikie konie.

Żadne przewodniki turystyczne ani inne publikacje o tym nie wspominają. A szkoda, bo Dolina Górnej Narwi to miejsce wyjątkowe i w zasadzie pomijane przez wszystkich. Żyją tam półdzikie konie, czerwone krowy będące gatunkiem w odbudowie (w rolnictwie zanikła na rzecz bardziej wydajnych) oraz takie ptaki jak czajki, rycyki, dubelty i krwawodzioby. Warto tam się wybrać zwiedzając wschodnią Białostocczyznę.

 

Kalitnik to wieś ukryta gdzieś między Michałowem, Siemianówką, Gródkiem i takimi wsiami, że pewnie nigdy o nich nie słyszeliście. To takie Podlasie, do którego mało kto zagląda. A szkoda, bo jest przepiękne. Na nadnarwiańskich łąkach Polskie Towarzystwo Ochrony Ptaków dbając o różne gatunki prowadzi stację terenową. To właśnie tam zimuje niemal sto koni, które w inne pory roku żyje półdziko. Mają one nietypowe zadanie do wykonania. Razem z krowami dają lepsze szanse bytowe ptakom.

 

To wszystko dzieje się na kilkuset hektarach. Wystarczy zobaczyć na filmie, że zwierzęta mają tam jak w raju. One jak i ptaki żyją ze sobą w symbiozie. To wszystko warto zobaczyć na własne oczy odwiedzając Kalitnik. Można to zrobić przy okazji jadąc do Michałowa czy nad Siemianówkę właśnie. Miejsce niezwykłe i unikalne. Nawet jak na Podlasie, gdzie pełno jest ciekawych atrakcji turystycznych i przyrodniczych.

Jak się żyje w Krainie Otwartych Okiennic? Turyści przyjeżdżają z całej Polski i ze świata!

Odkąd Kraina Otwartych Okiennic tj. Trześcianka, Soce i Puchły stały się popularne w przewodnikach turystycznych i wszelkiej maści portalach i blogach, to turyści z całej Polski, a nawet ze świata ruszyli na Podlasie, by na własne oczy zobaczyć przepiękne okiennice, stare drewniane domy oraz ich wyjątkowy wystrój. To wszystko możecie zobaczyć między innymi w kolejnym odcinku “Po drugiej stronie” twórców kultowej “Cząstki Podlasia”.

 

Popularne wioseczki między Zabłudowem a Hajnówką to obecnie miejsca, gdzie silnie zaczęła rozwijać się agroturystyka. Pojawiła się wręcz moda na spędzanie czasu na podlaskiej, cichej i spokojnej wsi. Posiedzieć w starej, drewnianej izbie (lub w nowej stylizowanej na starą) to jednak nie to samo co siedzenie w luksusowym hotelu. Są zupełnie inne przeżycia i odczucia. Do tego natura robi swoje. Ktoś kto przyjeżdża ze Śląska czy Krakowa oddychając tutejszym powietrzem może poczuć się jak w sanatorium. Nie inaczej jest z jedzeniem. Jajka prosto od wiejskiej kury, warzywa prosto z ogródka, a owoce prosto z drzew to najlepsze i najzdrowsze co człowiek może zjeść. Do tego wszystko przyrządzone na piecu kaflowym. Nikogo nie powinno dziwić, że na Podlasiu jest tak dużo stulatków.

 

Warto pamiętać, że czas można spędzić nie tylko w Krainie Otwartych Okiennic. Wybierając się na wycieczkę w te rejony dobrze jest też zahaczyć o Narew, Hajnówkę i Białowieżę. Miejsca te słyną nie tylko z charakterystycznych domów, ale też żubrów, puszczy, pięknych cerkwi i wszystkiego co w Podlasiu najlepsze – pogodnych ludzi, z którymi można porozmawiać na ławeczce przed domem. W dzisiejszych zwariowanych czasach to naprawdę coś, co napawa optymizmem.

Featured Video Play Icon

Te 4 wsie znajdują się obok siebie. W każdej są inne atrakcje!

Kruszewo to miejsce, które raz do roku ściąga do siebie tłumy za sprawą Dnia Ogórka. W tym roku ne było inaczej. Warto jednak wiedzieć, że Kruszewo dobrze jest odwiedzić nie tylko od święta, ale przy każdej możliwej okazji. Znajduje się tam bowiem zerwany most oraz od niedawna prywatna wieża widokowa. Dobrze jest też się wybrać na drugą zerwanego mostu czyli do Kurowa. Tam zwiedzający mogą spacerować po kładce przyrodniczej nad rzeką. Raz do roku odbywa się tam także Biesiada Miodowa. Idealnie by było zahaczyć jeszcze o pobliskie Śliwno i Waniewo. Jednak w tym roku to pechowe miejsce. Najpierw było zamknięte z powodu remontu. Po ponownym otwarciu nadmiar chętnych doprowadził do wywrócenia jednej z platform służącej do przepraw. To spowodowało zamknięcie kładki. Gdy po kolejnej dłuższej przerwie otwarto kładkę, to stan wody w Narwi spadł na tyle, że przeprawa znów stała się niemożliwa.

 

Ten swoisty czworokąt w Narwiańskim Parku Narodowym ma wiele do zaoferowania. W Kurowie oprócz kładki znajduje się też zabytkowy dworek z parkiem. Sama kładka ma 1 km długości i prowadzi przez bagna. Zwiedzający zobaczyć mogą z bliska trzcinowisko, turzycowisko, rzekę, dziką łąkę oraz zarosła. Wszystko na miejscu jest obszernie opisane na tablicach. Dodatkowo – gdy Narew pozwala – można skorzystać z Pychówek. Są to specjalne łódki, którymi można zwiedzać park narodowy z pozycji tafli wody. Po drugiej stronie zerwanego mostu w Kruszewie jest doskonałe miejsce widokowe. Siedząc na skraju konstrukcji można wypocząć. Warto też dodać, że sama droga prowadząca do mostu jest atrakcyjna. Po obu stronach znajdują się bowiem rozległe bagna i zarośla. Przy odrobinie szczęścia można napotkać łabędzie.

 

Waniewo oprócz kładki ma do zaproponowania jeszcze wieżę widokową, z której możemy podziwiać nie tylko przyrodę. Otóż w zarośla przy rzece jeden z gospodarzy często wypuszcza swoje konie. Ich obserwacja może być fascynująca. W Śliwnie natomiast również możemy napotkać koniki. Znajduje się tam również wiata, gdzie możemy urządzić sobie piknik. Jeżeli wybierzemy się na środek kładki łączącej obie wsie to tam również jest wieża obserwacyjna. Świetne miejsce by posiedzieć i porozmyślać patrząc na przyrodę.

To mało odkryte miejsca na Podlasiu. Nasze 3 propozycje do zwiedzania samochodem, rowerem i pieszo.

Każda okazja jest dobra, by zwiedzać województwo podlaskie. Jedną z nich może być na przykład najbliższy weekend. Dlatego też przygotowaliśmy Wam 3 ciekawe propozycje krótkich wycieczek w miejsca, które nie są aż tak dobrze znane, a które warto odwiedzić. Sposób zwiedzania dowolny – samochodem, rowerem lub pieszo. Punkt startowy to Białystok.

Opowieści z Narwi

Pierwsza wycieczka samochodem – należy ekspresową ósemką ruszyć na Warszawę. Następnie zjechać dopiero w miejscowości Mężenin i podróżować przez Rutki-Kossaki. Następnie kierujmy się na Wiznę mijając malownicze i urokliwe tereny wzdłuż rozlewisk Narwi w Grądach-Woniecko. Następnie odwiedźmy miejscowość Ruś, następnie Wiznę, później Jedwabne i Osowiec-Twierdzę. Później warto przejechać Carską drogą do Strękowej Góry. Powrót wzdłuż Narwi przez Zajki do Tykocina. Na zakończenie warto jeszcze w Złotorii za starą szkołą obejrzeć jak Supraśl wpada do Narwi.

Puszcza Knyszyńska w pełnej krasie

Tym razem naszą wycieczkę możemy rozpocząć od wyjazdu pod Supraśl. Możemy rowerem lub pieszo. Pierwszy przystanek – ukryte w lesie Jezioro Komosa, które na środku ma wyspę, na której według legend spotykali się kochankowie. Niezwykle ciche i przyjazne miejsce. Dalej powinniśmy się wybrać do miejscowości Ciasne, z której to powinniśmy kierować się na Krasną Rzeczkę – również piękne i ciche miejsce ukryte w środku Puszczy. Tam można spotkać jedynie wędkarzy, którzy to hałasu nie lubią, by im rybek nie płoszyć. Ostatni przystanek to już Wasz wybór. Kierujmy się do Krasnego Lasu a dalej albo do Supraśla w lewo albo do Traktu Napoleońskiego i Grabówki w prawo. Przez całą wycieczkę nie wyjdziemy z lasu. To będzie ciekawe doświadczenie.

Odwiedzić Taplary

Taplary to fikcyjna wieś z Konopielki. Tereny jednak jak najbardziej prawdziwe. Edward Redliński – autor kultowej powieści osadził ją w miejscu, z którego pochodzi czyli z małej wsi w okolicy Suraża. Cały ten rejon to jedna wielka przypominająca coś pomiędzy Sawanną a Stepami – w zależności od pogody. Tutaj lepiej wziąć ze sobą GPS, żeby się nie zgubić. Możemy dojechać pociągiem do Strabli, przyjechać rowerem lub samochodem. W pobliskich Doktorach znajduje się park linowy. Warto też obejrzeć Zawyki i kierować się na Suraż. Można z Doktorc przypłynąć do Suraża kajakiem. Wystarczy zgłosić się w Surażu do Centrum Turystyki Aktywnej Bajdarka. To nie koniec wycieczki. Warto przejechać się z Suraża do Pietkowa, a następnie skręcić na Ostrów Tam w pobliżu znajduje się czatownia, wiata biwakowa oraz wieża widokowa. Jeżeli chcemy to możemy tam zostać, jeżeli nie – to warto wracać do domu. To koniec naszej wycieczki!

fot główne: Dariusz Kowalczyk / Wikipedia

Kładka Śliwno-Waniewo znów całkowicie zamknięta! Nie mamy dobrych wieści.

Tym razem nie było na szczęście żadnego wypadku, ale susza spowodowała, że wody w Narwi jest na tyle mało, że platformy do przechodzenia między kładkami opadły na dno. Niestety nie wiadomo kiedy sytuacja się zmieni i czy w ogóle się zmieni. Najbliższe dni mają być chłodniejsze. Być może coś popada, ale jak wiadomo – jest to loteria. Dopóki stan rzeki nie polepszy się – z kładki nie będzie można korzystać.

 

Jeżeli już podniesie się poziom Narwi to z kładki będzie można korzystać w całości, a nie jak do tej pory. Wszystkie platformy będą dostępne dla turystów i możliwe będzie przejście ze Śliwna do Waniewa (oraz odwrotnie). Przypomnijmy, że kładka była zamknięta, a później częściowo otwarta po wypadku jaki miał miejsce. Jedna z platform wywróciła się do wody z turystami. Skończyło się na strachu i mokrych ubraniach. Na szczęście ofiar nie było, ale sprawę trzeba było wyjaśnić. Teraz pozostaje tylko czekać na deszcz. Tu jednak może być pewien spory problem.

 

Warto tutaj zaznaczyć, że brak wody na początku lata na rozlewiskach to wina działalności człowieka. Wiele miesięcy temu pisaliśmy, że Polska pustynnieje a Rzeka Biała w Białymstoku może wsiąknąć. Okazuje się, że jest jeszcze gorzej! Istotną rolę w gromadzeniu wody odgrywają rzeki. Im bardziej są one naturalne tym lepiej. Poprzedni mieszkańcy Białegostoku regulując rzekę spowodowali, że nurt jest szybszy, a woda się nie gromadzi na danym obszarze. Nie ma też naturalnych terenów zalewowych. Swoje dołożyli też developerzy zabudowując dolinę Białej. Na rzece tworzą się siedliska zwierząt i roślin. Te drugie są swoistym filtrem. Rośliny absorbują fosfor i azot. Dla człowieka to zanieczyszczenie, zaś dla rośliny to pokarm. Jeżeli chodzi o Narew to tutaj nie było developerów, ale rolnicy. Adaptując kolejne tereny pod uprawy również zdeformowali naturalny bieg rzeki. Ulewne i gwałtowne deszcze powodują, że woda szybko spływa dalej, a upalne dni doprowadzają do suszy. Czy oprócz rzeki Białej wsiąknie też Narew?

Majówka 2019. Najlepsze miejscówki w całym województwie Podlaskim!

Co robić podczas Majówki 2019? Trudno przewidzieć jaka będzie pogoda, ale może być jednego dnia kiepska, a innego słonecznie. Dlatego też najlepiej mieć do dyspozycji cały wachlarz możliwości. Dlatego też specjalnie dla Was przygotowaliśmy różne warianty w każdym powiecie!

Majówka w miastach:

Długi weekend w większym mieście wiąże się głównie z rozrywką w obiektach zamkniętych – kino, teatry, puby, restauracje, a gdy jest ładna pogoda to ewentualnie można odwiedzać place zabaw, parki czy nawet plaże. Tego typu atrakcji nie brakuje również w trzech największych miastach województwa podlaskiego. Białystok, Łomża, Suwałki mogą zaoferować to wszystko oprócz spacerów po centrach miast i okolicach.

A co można robić w mniejszych miastach na Majówkę?

Powiat augustowski

Kanał Augustowski, fot. Dainava / Wikipedia

Tutaj bezapelacyjnie rządzą plaża, bulwary i Rynek. W okolicach warto wybrać się nad Kanał Augustowski oraz do sanktuarium w Studzienicznej.

Powiat białostocki

Supraśl

Jest to rozległy obszar, który można podzielić aż na trzy części – pierwsza to tereny Puszczy Knyszyńskiej – Supraśl, Cieliczanka, Kołodno, Królowy Most, Gródek czy Michałowo. Druga zaś to Tykocin i wycieczka wzdłuż Narwi aż do Góry Strękowej. Warto też odwiedzić Choroszcz i zerwany most w Kruszewie oraz Czarną Białostocką i jej zalew. Każde z tych miasteczek ma coś do zaoferowania przyjezdnym. Od spaceru to ciekawe zabytki i inne miejsca, gdzie można zwyczajnie się zrelaksować.

Powiat bielski

Synagoga w Orli, fot. Emmanuel Dyan

Tutaj najciekawsze tereny to przede wszystkim wioseczki między Orlą a Ploskami. Po trasie możemy napotkać wiele elementów wielokulturowości. Jednym z elementów będzie synagoga w Orli oraz cerkwie.

Powiat grajewski

Jezioro Dręstwo pod Rajgrodem

Te tereny to przede wszystkim Biebrzański Park Narodowy oraz Rajgród. W tym pierwszym można spacerować po wspaniałym bagnistym lesie. W drugim przypadku to odpoczynek nad jeziorami.

Powiat hajnowski

Kolej wąskotorowa w Hajnówce

Bezapelacyjnie w powiecie hajnowskim rządzi Puszcza Białowieska. Warto ją odwiedzić oraz skorzystać z licznych atrakcji – takich jak kolej wąskotorowa, drezyny, zwiedzanie Parku Narodowego i rezerwatu. Oprócz tego warto spotkać żubry i stare dęby.

Powiat kolneński

Brama cmentarza żydowskiego w Kolnie, fot. PanSG / Wikipedia

Czy jest coś ciekawego w Kolnie i jego okolicach? Miasteczko ostatnio zasłynęło z tego, że TVN nagrywał tam jeden ze swoich seriali. W Kolnie możemy zwiedzić cmentarz żydowski i synagogę. Możemy też się dowiedzieć kim był Jan z Kolna, który podobno odkrył Amerykę jeszcze przed Kolumbem. Warto też przejść się po centrum miasta oraz na cmentarz z 1809 roku.

Powiat łomżyński

Ujście Biebrzy do Narwi,fot. SilverTree / Wikipedia

Tutaj przede wszystkim można zwiedzać Łomżyński Park Krajobrazowy Doliny Narwi. Miejsce, gdzie będzie można podziwiać wspaniałe rozlewiska Narwi. Warto też wybrać się do miejscowości Ruś pod Wizną. Tam obejrzeć możemy z bliska ujście Biebrzy do Narwi.

Powiat moniecki

Biebrzański Park Narodowy

Na tych terenach przy odrobinie szczęścia możemy napotkać łosia. Biebrzański Park Narodowy od strony powiatu monieckiego to przede wszystkim Osowiec-Twierdza, gdzie możemy zobaczyć bunkry oraz przejść się kładką. Warto też odwiedzić Goniądz i tamtejszy punkt widokowy. Warto też wdrapać się na górkę, by odpocząć przy św. Florianie. Jest też drugi punkt widokowy w Dawidowiznie. Można też wybrać się wzdłuż Biebrzy – od Dolistowa Starego do Jagłowa.

Powiat sejneński

Kukle, fot. Darek Sołtysiński / Wikipedia

Jeżeli powiat sejneński to jeziora w miejscowości Giby i Kukle. Można też wybrać inne jeziora na przykład leżące na granicy Polski i Litwy – Gaładuś.

Powiat siemiatycki

Niemirów

Okolice dawnej stolicy Podlasia czyli Drohiczyna to wspaniałe miejsce na dłuższą wycieczkę. Zachwycimy się w Niemirowie, Mielniku czy Drohiczynie właśnie. Dodatkowo warto obejrzeć z bliska klasztor na Grabarce. Można też wybrać się do Koterki, by zobaczyć piękną cerkiew na granicy polsko-białoruskiej. Powiat siemiatycki to także rzeka Bug, gdzie możemy popływać kajakiem.

Powiat sokólski

Meczet w Kruszynianach

Kruszyniany, Bohoniki to miejsca, gdzie możemy poznać Tatarów – polskich muzułmanów, mieszkających w naszym kraju od kilkuset lat. Czy różnią się od muzułmanów z krajów arabskich? Jeszcze jak! O tym wszystkim dowiecie się choćby odwiedzając meczet w Kruszynianach. Powiat sokólski to także miejsca związane z filmem “U Pana Boga za Piecem”, które mimo dwóch dekad nie zmieniły się zbytnio. W samej Sokółce znajduje się też kościół, w którym doszło do cudu. Pod samym miasteczkiem całkiem przyjemnie można spędzić czas nad zalewem.

Powiat suwalski

Klasztor w Wigrach fot. Krzysztof Mierzejewski / Wikipedia

Wigierski Park Narodowy to miejsce, którego specjalnie przedstawiać nie trzeba. Pisaliśmy na naszych łamach o nim wiele razy. Pokamedulski klasztor czeka! Oprócz tego oczywiście Szelment ze swoimi atrakcjami – wyciągiem nart wodnych, mini-golfem i parkiem linowym, do tego Wiżajny i trójstyk granic. A jakby komuś było mało, to niech zajrzy jeszcze na Stańczyki tuż za granicą województwa podlaskiego.

Powiat wysokomazowiecki

Muzeum w Ciechanowcu, to miejsce gdzie Donatan nagrywał swój znany kawałek “My Słowianie”. Zobaczcie te wyjątkowe miejsce na własne oczy. Żałować nie będziecie! Warto też zajechać do Waniewa – gdzie niestety nie skorzystamy ze wspaniałej kładki, ale miło spędzimy czas nad rozlewiskami. Do tego na liście “do zobaczenia” powinna znaleźć się siedziba Parku Narwiańskiego Parku Narodowego w Kurowie.

Powiat zambrowski

Popiersie Józefa Piłsudskiego w Paproci Dużej fot. Jolanta Dyr / Wikipedia

Tutaj najciekawszym miejscem jest “Paproć Duża”. Miejscowość, która znajduje się wewnątrz wielkiego ronda. W kościele znajdującym się w miejscowości żenił się Józef Piłsudski.

 

Jak widzicie na Majówkę jest wiele atrakcji. Nudzić się nie będzie kiedy. Byleby pogoda dopisała. Bo jak szklana pogoda, to szyby niebieskie od telewizorów. A tak – można zwiedzać i zwiedzać. Udanego wypoczynku!

Kiedy kładka Śliwno-Waniewo znowu będzie działać? Nie wiadomo czy w tym sezonie!

Kładka łącząca Śliwno i Waniewo nad rozlewiskami Narwi od wypadku została zamknięta do odwołania już 3 tygodnie temu. Niestety nie mamy dobrych wiadomości dla zwiedzających – trudno jest nawet oszacować ile czasu może potrwać taki stan. Wszystko dlatego, że po wypadku Policja prowadzi śledztwo w tej sprawie. Musi przesłuchać wiele osób, które wówczas znajdowały się albo w pobliżu albo wpadły do wody. Dopiero po wykonaniu tych czynności zapadnie decyzja czy ktoś usłyszy zarzuty. Kładka zostanie najprawdopodobniej otwarta ponownie, gdy śledztwo wykaże przyczynę zdarzenia. O ile wyjdzie, że platforma do przeprawy nie zawiniła.

 

Nie jesteśmy ekspertami, ale zanim doszło do wypadku byliśmy na tej kładce. Platforma, która się wywróciła wyraźnie różniła się od pozostałych trzech. Tamte były wielkie, masywne i bardzo stabilne – można było nawet po nich skakać i bujać na boki. Natomiast ta, która się wywróciła była krótka, lekka i prawdopodobnie źle skonstruowana. Bowiem niezależnie ile osób się na niej znajdowało przechylała się na prawy bok. Dlatego podczas przeprawy trzeba było stawać na niej równomiernie po obu stronach. Z relacji świadków wynika, że w momencie felernej przeprawy na platformie znajdowało się kilka osób.

 

Jeżeli również śledztwo wykaże wadę konstrukcyjną, to władze Narwiańskiego Parku Narodowego będą musiały poprawić jej działanie. Warto tu dodać, że to te same promy, które były przed remontem. Wówczas jednak nie było problemu z krótką przeprawą. Zatem dlaczego po remoncie się pojawił? Tego dowiemy się zapewne jeszcze w tym roku. Jednak szanse na otwarcie przeprawy w tegoroczną majówkę są nikłe. Nie wiadomo czy w ogóle będzie można tam się przejść w tym sezonie letnim.

Kładka Śliwno-Waniewo po remoncie. Nowa trasa i nowe miejsca! Sprawdziliśmy ją dla Was.

Kładka Śliwno-Waniewo jest już czynna po remoncie, aczkolwiek ostatni fragment w Waniewie póki co nie prowadzi do wieży widokowej. Wójt gminy Sokoły postanowił, że ta część kładki zostanie obłożona płytami i wystarczy. Dlatego od Śliwna zupełnie nową trasą, po całkowicie nowej kładce możemy zwiedzać rozlewiska Narwi. Po drodze oprócz starej wieży widokowej napotkamy też dwie dodatkowe budki i daszek. Wyremontowana kładka prowadzi aż do samego Waniewa. Dopiero po przeprawie ostatnim promem znajdziemy się na starej konstrukcji obłożonej płytami. W porównaniu z resztą efekt koszmarny. Ponadto nie da się dojść do wieży w Waniewie, można wyjść do wsi inną trasą. Jednak nie ma co ukrywać, że całość robi niesamowite wrażeni, co można zobaczyć na poniższym filmie i zdjęciach.

Przede wszystkim zmienione zostały wejścia na prom. Teraz kładka rozdziela się na 3 alejki. Żeby przyciągnąć do siebie prom trzeba stanąć w środkowej i złapać za łańcuch. Na drugiej przeprawie od Śliwna kilka osób miało problem z przeprawą. Stalowa lina trzymająca prom utknęła między deskami. Na szczęście udało nam się odblokować mechanizm i ludzie mogli już korzystać z kładki bez problemu. Piszemy o tym jednak nie dlatego, by się chwalić, ale dlatego że sytuacja może się powtórzyć. Stalowa linka jest nieco za długa, stąd ten problem. Inaczej mówiąc widać było pośpiech w działaniach.

Nie ma co się dziwić. Wszyscy czekali na powrót kładki z utęsknieniem. Nie była dostępna przez cały rok! Na szczęście już wróciła i wydaje nam się, że będzie to hit 2019 roku. Już dziś na trasie było sporo osób. Nie ma co się dziwić. Przejście nią w obie strony to 3 km wspaniałego spaceru pośród pięknych rozlewisk, śpiewu ptaków – oraz wyróżniających się odgłosów dzikich gęsi. Można też obserwować klucze innych ptaków. Dodatkowo jest wiele miejsc, gdzie można sobie posiedzieć. Wcześniej była to tylko jedna wieża. Teraz mamy do wyboru 3 takie miejsca plus wieża w Waniewie, która  zapewne za jakiś czas również będzie dostępna. Chyba nikogo specjalnie nie musimy namawiać na wyjazd do Śliwna bądź Waniewa. Każda okazja jest dobra, a czas tam spędzony nie będzie czasem straconym.

 

 

Ujrzeć niebieską żabę, podglądać bobry i słuchać ptaków. Ten weekend może być ekscytujący!

Najbliższy weekend to idealny czas na wypad do Narwiańskiego Parku Narodowego oraz jego okolic. Pogoda ma niezwykle sprzyjać, bo wiosna zbliża się wielkimi krokami, czego potwierdzeniem są klucze ptaków. Tych w okolicach Narwi pojawia się mnóstwo! Wciąż niedostępna jest w całości kładka łącząca Śliwno i Waniewo. Wszystko przez to, że jej dwie części należą do dwóch różnych podmiotów. Kładka Śliwno należy do Narwiańskiego Parku Narodowego i jest już wyremontowana, zaś druga część w Waniewie należąca do gminy Sokoły na remont wciąż czeka i jest zamknięta.

 

Nie stoi jednak nic na przeszkodzie, by wybrać się nad zerwany most w Kruszewie, a następnie na kładkę w Śliwnie. Następnie pojechać przez Kościuki i Zaczerlany do Baciut, gdzie będzie można przejechać na drugą stronę rozlewisk. Następnie dojechać do Waniewa. Tam wysoki poziom wody sprawił, że można wejść tylko od strony Centrum Informacji Turystycznej. Kolejnym przystankiem powinno być Kurowo, gdzie będziemy mogli podziwiać XIX wieczne zabudowania. To dworek otoczony parkiem z alejkami świerkowymi i lipowymi. Tam właśnie znajduje się największe siedlisko ptaków, które możemy podziwiać. Można też podglądać bobry, gdyż po zimie trzcina nie jest jeszcze wysoka. W Narwiańskim Parku Narodowym można też napotkać na niebieską żabę! Tak, to nie żart. W okresie godowym samce tych płazów potrafią zmienić kolor.

 

Ostatnim przystankiem może być Tykocin, w którym to będziemy mogli po całodziennej wyprawie dobrze zjeść, a także zwiedzić synagogę po remoncie elewacji, a także kościół. Warto też raczyć się widokiem Narwi z mostu, szczególnie gdy trafimy na zachód słońca.

Brudna woda władzy nie przeszkadza. Chcą rozwijać turystycznie Siemianówkę.

Gmina Michałowo planuje zainwestować w Zalew Siemianówka. Mają pojawić się pomosty, tarasy, stacje rowerowe, pola namiotowe i inne rzeczy które przyciągną turystów. Gmina chce na ten cel pozyskać dofinansowanie z Unii Europejskiej – 8 mln zł, zaś sama dołożyć jeszcze 1,5 mln. Brzmi atrakcyjnie? Tak jakby. Ktoś zapomniał o najważniejszym problemie z Siemianówką. Woda w niej od lat jest bardzo zła. Zalew został sztucznie utworzony w czasach PRL. Żeby go stworzyć zalano wysiedlono 8 wsi, a następnie zalano wodą. Warto też dodać, że taki sam los spotkał okoliczny cmentarz. Wszystko zalano tak jak stało. Bez rozbiórek, bez niczego. Nie pozostało to obojętne na jakość wody. A ta jest bardzo kiepska. Od lat nie spełnia wymagań sanitarno-epidemiologicznych. Teoretycznie nie można się tam kąpać. W praktyce rozbudowując turystycznie to miejsce – zachęca się ludzi, by tam przyjeżdżali i właśnie kąpali w brudzie. O wywłaszczeniu ludzi z dzisiejszej Siemianówki powstał film pt. “Czy słyszysz jak płacze Ziemia”.

Siemianówka to bardzo ciekawe miejsce. Na uboczu, niedaleko Puszczy Białowieskiej, można tam liczyć na ciszę i spokój. Od jakiegoś czasu zaczyna przyciągać coraz więcej turystów. Nic dziwnego, że władze chcą to jakoś wykorzystać. Tylko co zrobić z brudną wodą? Tu odpowiedzi nie ma. Nie można po prostu spuścić wody, uporządkować terenu i zalać ponownie. Raz próbowano zrobić coś w tym stylu. Ucierpiało od tego środowisko. Po kilku latach od powstania zalewu zaczęły tam się intensywnie rozwijać sinice. By je zlikwidować postanowiono wymienić wodę oraz uprzątnąć linię brzegową. W związku z tym obniżono poziom wody do niskiego stanu. Takie działania sprawiły, że zniszczono miejsca lęgowe ptactwa. Mało tego po obniżeniu stanu wody nie dokonano zbyt wielu zmian. Nie było żadnego sprzątania linii brzegowej, nie wymieniono roślinności. Za to doszło do spustoszenia wśród ptaków i ryb. A wystarczyło podnieść poziom wody, by schłodzić zalew. Wtedy sinice nie mogłyby się rozwijać.

 

W 2010 roku nad Siemianówką wybudowano pomosty, wiaty na ogniska, boiska do różnych sportów, place zabaw, miejsca dla caravaningu. Jest też wieża widokowa, z której można podziwiać zalew. Czy warto rozwijać to miejsce turystycznie? Trudno powiedzieć. Nie można ignorować tego, że woda jest brudna i nie można się w niej kąpać. Ludzie zakazy te ignorują, a rozbudowa pod względem turystycznym jeszcze bardziej do tego zachęca.

fot. główne: Wojsyl / Wikipedia

Wiemy kiedy ruszy kładka Waniewo-Śliwno! Można już odliczać.

Jedna kładka a dwóch właścicieli. Mowa tu o przeprawie łączącej Waniewo i Śliwno – chyba jednej z większych atrakcji w ostatnim czasie. Kładka została rozebrana na czas remontu. Okazało się jednak, że wymieniona została tylko jej połowa. Co z drugą częścią? Ma zupełnie innego właściciela, który dopiero remont będzie zaczynać. A wiosna już praktycznie nadeszła. Sytuacja jest trochę absurdalna, by jeden obiekt miał dwóch różnych właścicieli. Część kładki należąca do Śliwna należy do Narwiańskiego Parku Narodowego. Zaś część należąca do Waniewa – już do gminy Sokoły. I to właśnie ta druga część stoi nieruszona. Wójt gminy Józef Zajkowski zapowiedział w Radiu Białystok, że zdąży wymienić starą część przed sezonem. Czyli dokładnie kiedy? Przed majówką. Dlaczego kładkę trzeba było wymienić? Okazało się, że poprzednia została zrobiona z drewna olchowego. Po kilku latach okazało się, że takie drewno nie nadaje się na kładkę. Dlatego też nowa kładka już powinna służyć dużo dłużej.

 

Kładka Śliwno-Waniewo jest jedną z większych atrakcji. Jej długość to około 1,5 km. Oprócz możliwości przejścia przez bagna suchą stopą – można się przeprawić promami rzecznymi. Po drodze czekają nas aż 4 takie przeprawy. Trasa między wsiami prowadząca przez bagna posiada także wieżę obserwacyjną, na której można odpoczywać lub obserwować ptaki, gdyż jest ich tam całkiem sporo. Zwiedzanie można zacząć z obu stron – przyjeżdżając do Śliwna (jadąc przez Kurowo od Choroszczy) lub przyjeżdżając do Waniewa (jadąc ekspresówką przez Jeżewo). Niezależnie, z której strony zaczniemy wycieczkę, to naprawdę warto. Przypomnijmy też, że zupełnie obok są dwie wsie, których też lepiej nie pomijać. Mowa tu Kruszewie i Kurowie – obie wsie, które są rozdzielone, ale połączone wspólną legendą – o zerwanym moście. Ten istnieje naprawdę, jednak nikt nie myśli by go znów odbudować. Za pierwszym razem, gdy połączono wsie mostem wybuchła wojna. Następnie po wojnie go odbudowano i znów wybuchła wojna. Postanowiono, że trzeci raz nie ma co ryzykować. Dlatego w Kruszewie i Kurowie można podziwiać rozlewiska Narwi z zerwanego mostu właśnie. W tej drugiej wsi mieści się siedziba Narwiańskiego Parku Narodowego. Bardzo urokliwe miejsce.

Featured Video Play Icon

Piękny film ukazuje Podlaskie. Niestety nie wiadomo co dalej robić.

Od kilku dni w serwisie YouTube można obejrzeć klip Podlaskiej Regionalnej Organizacji Turystycznej promujący województwo podlaskie. Główne przesłanie jest do osób, rzecz jasna, które w Podlaskiem nie mieszkają. Dlatego całość zaczyna się zachętą “Dwie godziny drogi od Warszawy znajdziesz świat, który przywraca utraconą równowagę”. Następnie widzimy przepiękne kadry ukazujące najciekawsze miejsca województwa podlaskiego, które warto odwiedzić. Nie zabrakło takich atrakcji jak klasztor w Wigrach, Biebrzański Park Narodowy, Narwiański Park Narodowy, Łomżyński Park Krajobrazowy w Narwi, Puszcza Białowieska, Puszcza Knyszyńska, Tykocin, skit w Odrynkach, Kraina Otwartych Okiennic, meczet w Kruszynianach, Green Velo, Drohiczyn, Suwalski Park Krajobrazowy, Czarna Hańcza czy Kanał Augustowski. To wszystko pod hasłem “Podlaskie zasil się naturą”.

 

Klipowi nie można nic zarzucić. Tak samo jak i hasłu przewodniemu. Nie da się ukryć, że w Warszawie, Poznaniu czy Krakowie trudno zasilać się naturą. A to właśnie do mieszkańców dużych aglomeracji kierowana jest kampania. Należy sobie zadać pytanie – a gdzie konkretnie mają przyjechać? Żeby zwiedzić wszystkie wymienione – trzeba by było 2 dni jeździć samochodem po całym regionie. I tu jest pies pogrzebany. Białystok powinien być “hubem”, z którego będzie można wszędzie dotrzeć w sposób zorganizowany i logiczny. Brakuje połączeń turystycznych i ogólnie wszystkiego brakuje by można było zapewnić na przykład weekend pełen atrakcji w Podlaskiem – tylko przyjedź, kup jakiś karnet i korzystaj – wszędzie Cię dowieziemy, a na koniec przywieziemy do Białegostoku.

 

Jako region zrobiliśmy pierwszy krok – zaczęliśmy się promować jako wspaniałe, unikalne miejsce w Polsce, które jest trochę dzikie, przepełnione naturą, gdzie można poczuć slow-life. Teraz czas na krok drugi – osoby, które przekonaliśmy muszą się dowiedzieć jak to wszystko w sposób zorganizowany zwiedzić. Jest przewodnik “Podlaskie na weekend”. Są różne wersje – jeżeli chodzi o rejony Białowieży, to przewodnik zachęca do przyjechania w piątek do Krainy Otwartych Okiennic, gdzie mamy skosztować kuchni regionalnej i odprężyć się w ruskiej bani. Problem w tym, że nie wiadomo gdzie posmakujemy takiej kuchni i kto ma ruską banię w Krainie Otwartych Okiennic. Po próbie “wygooglowania” tych informacji – niestety dalej nie wiemy.

 

Na sobotę przewodnik proponuje wizytę w Odrynkach i wyjazd do Krynoczki. Jeżeli kogoś nie interesują religijne eskapady, to przewodnik proponuje mu “questowe trasy” – cokolwiek to znaczy. Bynajmniej nie dowiemy się tego z przewodnika. Propozycja na wieczór to ognisko, lokalna muzyka i śpiew. Gdzie? Nie wiadomo. Na ostatni dzień przewodnik znów proponuje religijną eskapadę – tym razem na Świętą Górę Grabarkę. Alternatywa? Rower lub kajak. A zimą, wiosną, późną jesienią? Trudno powiedzieć. Generalnie z przewodnika niewiele się dowiadujemy. Z propozycjami w okolicach Biebrzy jest jeszcze gorzej. Na piątek przewodnik proponuje jakieś warsztaty, a potem wypad na łąki i bagna. To brzmi trochę jak żart. Jeżeli ktoś nigdy tam nie był, to co – ma szukać jakichś konkretnych bagien czy może obojętnie? Na sobotę przewodnik proponuje podglądanie ptaków. Tutaj też nie wiadomo gdzie to robić. Na niedzielę wreszcie jakiś konkret – Twierdza Osowiec.

 

Cały przewodnik dzieli się na Puszczę Białowieską i Białowieżę, do tego Biebrza, Suwalszczyzna, Puszcza Knyszyńska, Augustów, a także Tykocin i rzeka Narew. Niestety, ale nie polecamy tego przewodnika. Mimo, że przygotowali go najlepsi fachowcy z Podlaskiej Regionalnej Organizacji Turystycznej, to w broszurze nie dowiemy się nic konkretnego. Same ogólniki, pseudopropozycje i przykładowe dane teleadresowe miejsc w pobliżu. Dlatego do tak pięknego filmu – przydałby się równie piękny przewodnik, bo ten obecny to gniot.

Oto 3 przepiękne miejsca w Podlaskiem do odwiedzenia w przedwiośnie

Przedwiośnie na Podlasiu to czas kiedy tworzą się niesamowite rozlewiska. W tym roku śnieg, który spadł – szybko zamienił się w wodę, która niedługo po opadach zamarzała. Miejscami pojawiła się “lodowa kraina”. Teraz pod wpływem ciepłego powietrza lody ustępują. Ten proces najbardziej zauważalny jest właśnie tam, gdzie są rozlewiska. Oto 3 miejsca w regionie, gdzie z wysokiego punktu możecie podziwiać szerszy krajobraz – rozlewisk.

Waniewo

Kładka pomiędzy Śliwnem a Waniewiem jest jeszcze nieczynna. Mimo iż remont się skończył to trzeba poczekać na wiosnę, by promy wodne mogły swobodnie transportować ludzi między korytami rzeki. Jednak żeby podziwiać rozlewiska warto wybrać się tylko do Waniewa. Tam z wieży widokowej można dostrzec przepiękny krajobraz przedwiośnia ciągnący się po sam horyzont. Drugim takim miejscem obok Waniewa, lecz bliżej bo od strony Białegostoku jest zerwany most w Kruszewie. Tam również możemy podziwiać niesamowite rozlewiska Narwi.

 

Wizna

Pod Wizną mamy największe i najwspanialsze widoki. Można pojechać bezpośrednio na “Wylewy Narwi”, a można jechać od Białegostoku do Złotorii – gdzie rzeka Supraśl wpada do Narwi i jadąc przez miejscowości wzdłuż rzeki do Góry Strękowej obserwować rozlewiska na różnych punktach.

Goniądz

W tym miasteczku, ale też i kilku obok jak Dawidowizna czy Dolistowo Stare są wspaniałe punkty do obserwacji Biebrzy. Oprócz rozlewisk można też zwiedzić ciekawą okolicę – zarówno wdrapać się na górę, gdzie stoi kaplica św. Floriana czy też zobaczyć zabytkowy młyn wodny. Może się wydawać, że rzeka jak rzeka – wszędzie podobnie. Nic bardziej mylnego – każde z wymienionych miejsc – Waniewo, Kruszewo, Wizna, Góra Strękowa, Goniądz, Dawidowizna czy Dolistowo Stare dadzą nam zupełnie inne doznania. Wszędzie tam przyroda zaprezentuje nam unikatowe, niesamowite obrazy. Dlatego też, w najbliższy wolny dzień przedwiośna – nie czekajcie. Spróbujcie odwiedzić je wszystkie.

Featured Video Play Icon

Te 3 podlaskie miejsca warto odwiedzić w 2019 roku

Turyści mają swoje preferencje, ale też chęć poznawania czegoś nowego. Ten, kto myśli że znów odwiedzą w tym roku Białowieżę i Augustów może się grubo pomylić. Owszem tam zawsze warto przyjechać, ale tegoroczne kierunki turystyczne województwa Podlaskiego zapewne będą się różnić od tych z lat poprzednich. Przede wszystkim nasz region zaczął się profesjonalnie promować. Co to znaczy? Właśnie to, że Podlaskie to nie tylko Białowieża i Augustów, a cała gama różnych niesamowitych miejsc. Tak jak była swoista moda, by rzucić wszystko i jechać w Bieszczady, tak teraz powoli można zauważyć to samo w stosunku co do Podlaskiego. Ludzie chcą tu odnaleźć siebie w ciszy, spokoju i niezmąconej naturze. Gdańsk, Kraków, Warszawa czy Wrocław są wielkimi ośrodkami miejskimi, ale wokół nich nie ma gdzie pojechać, by odpocząć oraz się wyciszyć. Z tego pierwszego miasta najpopularniejsze i najbliższe są przepełnione Sopot czy Hel. Mieszkańcy stolicy Małopolski może sobie pozwolić na szybki wypad w Zakopane, które też jest pełne. W okolicach Warszawy jest Zalew Zegrzyński, zaś z Wrocławia można pojechać choćby do turystycznego Kłodzka. Białostoczanie zaś od lat odwiedzali Białowieżę i Augustów.

 

Zarówno lokalni turyści jak i krajowi są głodni nowych miejsc – a dzięki różnym inicjatywom i reklamom pojawia się wiele innych alternatyw dla tych dwóch turystycznych miasteczek. Jakie więc będą najpopularniejsze kierunki Podlaskie w 2019 roku?

Śliwno – Waniewo

Miejscowości oddzielone od siebie rozlewiskami Narwi, gdzie można dojść kładką i przeprawiając się rzecznymi promami w tym roku będą miały tłumy odwiedzających. Bowiem tam trwał remont. Poprzednie kładki zostały kompletnie rozebrane i zastąpione zupełnie nowymi. Na pewno bardzo wiele osób po ponad rocznej przerwie będzie chciało znów tam przyjechać. Pojawi się też wiele osób, które o tym miejscu dowiedziały się między czasie.

 

Supraśl

Nie ma co ukrywać, że Supraśl jest już popularny, ale nie miał jeszcze swego apogeum. W tym roku może je osiągnąć z dwóch powodów – przede wszystkim jest nowa, wyremontowana droga dojazdowa. Po drugie istnieje szansa, że pojawią się autobusy komunikacji miejskiej, które od 3 lat już do uzdrowiska nie dojeżdżają. Ostatni argument przemawiający za tym jest taki, że Supraśl dołączy do systemu rowerów miejskich, dzięki czemu będzie można dojechać tam BiKeR-em.

 

Ziemia Sejneńska

Tak, to nie żart. W tym roku Ziemia Sejneńska może również przeżyć oblężenie. Zacznijmy od tego, że to przepiękne miejsce, które nie jest tak bardzo znane dla większości. Ma bardzo wiele jezior i jest przy samej granicy z Litwą. Dlaczego w tym roku turyści mogą licznie odwiedzić właśnie tamte rejony? Augustów jest rokrocznie coraz bardziej przepełniony. Wiele osób, nie chcąc tracić uroku tego miejsca wybiera coraz częściej inne miejscowości w pobliżu. Dlaczego więc nie Giby, Kukle czy Sejny właśnie? Jeziora również są polodowcowe, a zatem bardzo czyste. Dodatkowo nie są aż tak tłumnie odwiedzane.

 

Województwo Podlaskie z roku na rok ma coraz więcej do zaoferowania. Mamy taką przewagę nad resztą kraju, że u innych atrakcyjne są pojedyncze miejsca, zaś u nas takich miejsc jest bardzo wiele, tyle że jeszcze nie zostały odkryte przez turystykę masową. Ma to oczywiście swoje plusy – jesteśmy nadal drugimi Bieszczadami. Czy lepszymi? To już kwestia gustu.

Featured Video Play Icon

Rzeki się podniosły. Wkrótce może być powódź albo piękne rozlewiska.

Choć do wiosny jeszcze zostało sporo czasu, a za oknami leży śnieg to w ostatnim czasie na Rzekach Bug i Narew poziom przekroczył stan ostrzegawczy. Ta druga rzeka podniosła się szczególnie w Ploskach. Niebezpiecznie było także w Bondarach, Surażu i Wiźnie. Wszystko to miało miejsce z pierwszymi roztopami. Najpierw spadły duże ilości śniegu, później temperatura wzrosła i biały puch popłynął. Na szczęście temperatura wkrótce znów spadła, ale nie spadło już aż tak dużo śniegu, dzięki czemu nie wszystko popłynęło i nie doszło do lokalnych podtopień. A te są szczególnie uciążliwe dla mieszkańców przyrzecznych miejscowości.

 

Przed laty skutkiem podtopień były nie tylko zalane posesje. Na przykład w Narewce i Brańsku zagrożone podtopieniem były przepompownia i oczyszczalnia ścieków. Robiono wszystko, by woda z Nurcu ich nie zalała. Dlatego droga ściekowa była zabezpieczana workami z piaskiem. Natomiast pod Zambrowem wysoki poziom rzeki uszkodził drogę asfaltową na moście. W Sokółce natomiast zamknięto drogę z Suchowoli do Karpowicz.

 

Miejmy nadzieję, że w tym roku przejście z zimy na wiosnę będzie dużo łagodniejsze i nie wywoła negatywnych skutków. A warto powiedzieć sobie, że są też i pozytywne. Każdego roku wspaniałe rozlewiska rozciągają się w okolicach Narwi i Biebrzy. Jest wiele punktów widokowych, z których można je podziwiać. Dlatego gdy przyjdzie już wiosna – warto sobie zaplanować wycieczkę na rozlewiska. Widoki z dołu będą równie olśniewające jak z góry (tak jak na filmie).

“Podlaskie Safari” zimą. Wilka, jelenia, dzika, żubra i łosia można zobaczyć z okna samochodu.

W ostatnim czasie w internecie furorę zrobił film “Latający jeleń”. Dla osób mieszkających w województwie podlaskim nie jest to jednak aż tak zaskakujący widok. Każdy, kto przemieszczał się pomiędzy podlaskimi miastami mógł natrafić na dzikie zwierzę, które przebiegło mu drogę. Na dużo szczęścia (rozsądku) może liczyć ten, kto nie rozbił samochodu po spotkaniu ze zwierzęciem. Każdy rozsądny kierowca, który przejeżdża przez “dzikie tereny” samochodem doskonale wie, że w każdej chwili coś mu może wyskoczyć przed maską. Dlatego jazda w okolicach świtu i zachodu słońca nadmiernie szybko to duże ryzyko. Wszystko to jednak można potraktować w sposób pozytywny – jako właśnie “Podlaskie Safari”. Wystarczy wybrać się na przykład o świcie samochodem w niektóre rejony podlaskiego, by dojrzeć z okna samochodu dzikie zwierzę.

 

 

Powyższy jeleń przeskakiwał w nadleśnictwie Łomża. Zwierzyny tej jednak nie brakuje też w innych rejonach podlaskiego – na przykład w okolicach Supraśla. W ostatnim czasie – można też spotkać wszędzie sporo dzików – których trwa odstrzał, bo rządzącym wydaje się, że w ten sposób uporają się z ASF. 

 

 

Oczywiście symbolem Podlaskiego jest Żubr – dostojne zwierzę, które dumnie nas reprezentuje. Spotkanie tego wielkiego, dzikiego zwierzęcia będzie najłatwiejsze w okolicach Hajnówki i Puszczy Białowieskiej. Nie brakuje ich również w okolicach Puszczy Knyszyńskiej. Tutaj też dużo jest wilków. Szczególnie między Supraślem a Krynkami. Wilki można napotkać choćby w okolicach Kopnej Góry. Na poniższym filmie można zobaczyć jak zwierze te poluje na sarnę (1:58)

 

 

Bardzo popularnym zwierzęciem jest także łoś, którego napotkamy w okolicach Biebrzańskiego Parku Narodowego. Wystarczy wybrać się z Białegostoku do Grajewa. Po drodze o świcie bardzo prawdopodobne, że napotkamy te zwierzę. 

 

 

Dzikie zwierzęta najczęściej “wynurzają się” z lasów bliżej dróg, wsi i miasteczek zimą, gdyż w lesie wtedy ciężko znaleźć coś do jedzenia. Stąd też zimowe “podlaskie Safari”. To kolejny powód, dla którego warto wybrać się na wycieczkę właśnie do naszego pięknego regionu. Pamiętajcie jednak – ostrożnie za kółkiem! Wypadków z udziałem dzikich zwierząt było naprawdę u nas wiele.

Randka na Podlasiu. Oto najlepsze miejsca, by kogoś lepiej poznać

Przyjęło się, że na randki chodzimy tylko do restauracji czy pubu. Takie podejście jednak może sprawić, że zanim poznamy wybrankę lub wybranka to wypłukamy się z pieniędzy. Dlatego też przedstawiamy propozycje romantycznych miejsc, gdzie podczas spaceru będzie Wam łatwiej zdobyć serce drugiej połówki. Nasze propozycje miejsc są na tyle uniwersalne, że można tam jeździć przez cały rok.

Kładka Waniewo – Śliwno

 

Po przerwie na remont w 2019 roku będzie można już wybrać się na kładki łączące Waniewo i Śliwno, które znajdują na rozlewiskach Narwi. Idealne miejsce by kogoś przytulić, złapać za rękę i zrobić wspólne selfie. Do tego ręczna przeprawa promami sprawdzi czy umiecie ze sobą współpracować, by przedostać się na drugi brzeg. Na miejsce można dotrzeć zarówno od wsi Waniewo jak i od wsi Śliwno. Tak czy inaczej jeżeli przyjedziemy samochodem to będziemy musieli do niego wrócić. Jeżeli jednak przyjedziemy od strony Śliwna, to warto zobaczyć przy okazji zerwany most w Kruszewie. Po drugiej stronie można zobaczyć siedzibę Narwiańskiego Parku Narodowego w Kurowie.

Spacer nad Nettą w Augustowie

 

W Augustowie poznałem Cię – śpiewał o Beacie Janusz Laskowski w swoim wielkim hicie. Poznać kogoś w letniej stolicy Polski to zdecydowanie dobry pomysł. Najprzyjemniejsze miejsce to bulwary prowadzące na plażę. Można także skorzystać z usług żeglugi i zabrać się z partnerem lub partnerką na rejs statkiem, z którego zobaczyć będzie można wspaniałą Rospudę. Latem możemy także wypożyczyć sprzęt wodny, by popatrzeć na Augustów z tafli jeziora lub rzeki. Jeżeli zdecydujemy się na kajaki to możemy płynąć Kanałem Augustowskim aż do granicy z Białorusią.

Bagna w Krzemiance

 

Rezerwat przyrody Krzemianka pod Białymstokiem to dobre miejsce dla wszystkich tych, którzy lubią styl “eko”. Wędrówka po bagnistym lesie ma nie tylko walor edukacyjny, ale też leczniczy. Można odetchnąć naprawdę świeżym powietrzem, którego w miastach w ostatnim czasie ciągle brakuje. W czasach pradawnych ludzie wydobywali w dzisiejszym rezerwacie krzemień. Wędrując możemy mieć takowy pod nogami. Niezależnie od pory roku warto mieć dobre buty, gdyż nie wszędzie jest kładka, a podłoże może być błotniste. Jak to w głębokim lesie.

Planty w Białymstoku

 

W naszym zestawieniu nie mogło zabraknąć Alei Zakochanych na białostockich Plantach. To miejsce jest dobre na każdą okazję, także na randkę. Można przejść nie tylko cały park Planty, ale też pójść do parku Zwierzynieckiego, a następnie do Lasu Zwierzynieckiego. Byleby nie wystraszyć naszej wybranki proponując od razu przechadzki po lesie. Lepiej poczekać z tym do kolejnego spotkania. Warto też przejść przez ogrody i dziedziniec okazałego Pałacu Branickich – najlepszej wizytówki miasta.

Bulwary w Supraślu

 

Supraśl jest modnym uzdrowiskiem. Niemalże w każdy weekend przyjeżdżają tam tłumy. Warto zabrać ukochanego lub ukochaną na spacer wzdłuż bulwarów, a gdy lubicie dużo chodzić to także na szlaki w Puszczy Knyszyńskiej. Tak naprawdę cały Supraśl to jedno wielkie miejsce do spacerów – każdy jego zakątek dosłownie zachwyca. Jeżeli ktoś lubi bardziej aktywnie, to może skoczyć także do Kołodna, by wspólnie wdrapać się na Wzgórza Świętojańskie. A na wieży widokowej, przytulić i wreszcie pocałować swoją wybrankę. W samym Supraślu grzechem byłoby nie spróbować kartaczy czy też babki ziemniaczanej z kapustą kiszoną.

Niesamowite widoki Podlasia. Blogerzy szukali łosi

Czasem warto zobaczyć to, jak nas widzą inni. To co wydaje się chlebem powszednim dla wielu z nas – blogerów “Kołem się toczy” nasz region zachwycił – co pokazali w ujęciach. Głównym celem wyprawy było zobaczenie łosia. Z filmu widać, że autorzy filmu kompletnie nie mieli pojęcia jak się do tego zabrać, ale… sprawdźcie sami co z tego wyszło na koniec. Możemy tylko powiedzieć – że cieszymy się z ich wizyty i zapraszamy częściej.

Dzięki Tobie może powstać hospicjum. Zapisz się na bieg charytatywny

Fundacja Hospicjum Proroka Eliasza na początku września zorganizuje bieg charytatywny na rzecz budowy hospicjum dla mieszkańców wsi. Każdy, kto chciałby dorzucić swoją “cegiełkę” do tej inicjatywy może zapisać się na dystanse: 1,5, 5 i 11 km. Trasa poprowadzi malowniczymi drogami leśnymi na obrzeżach Puszczy Białowieskiej w okolicach Rybak – w dolinie Rzeki Narew. Zgłaszać się może każdy – indywidualni biegacze, kluby biegowe, drużyny szkolne i firmowe, rodziny.

 

Impreza jest bezpłatna, ale ponieważ jej celem jest charytatywna zbiórka pieniędzy organizatorzy chcieliby, by każdy kto się zapisze wpłacił co najmniej 30 zł. Biegowi będzie towarzyszyć impreza integracyjna z pokazami, muzyką czy miejscem zabaw dla dzieci z animatorem. Dodatkowo będzie ognisko z posiłkiem regeneracyjnym. Bieg odbędzie się 8 września.

 

Fundacja Hospicjum Proroka Eliasza ma swoją z siedzibą w Michałowie, gdzie prowadzi społeczne Hospicjum Domowe z dala od większych miast. Placówka niesie bezpłatną pomoc osobom nieuleczalnie chorym, aby mogły godnie przeżyć ostatnie miesiące swego życia. Teraz fundacja chce postawić kolejny krok w rozwoju i zbudować hospicjum stacjonarne. Dzięki takim inicjatywom jak organizacja biegów charytatywnych – ich wizja staje się coraz bardziej realna. 

 

Fundację można wspierać także bez biegania. Wystarczy wpłacić dowolną kwotę na ich konto:

 

Fundacja Hospicjum Proroka Eliasza
ul. Szkolna 20, 16-050 Michałowo
KRS: 0000328837

Nr konta głównego – pomoc medyczna dla pacjentów Hospicjum Domowego i inne cele statutowe Fundacji HPE:
52 8060 0004 0551 0139 2000 0010
Bank Spółdzielczy w Białymstoku, Oddział w Michałowie

 

dla wpłat z zagranicy:
SGB-Bank S.A. SWIFT/BIC CODE: GBWCPLPP
PL 52 8060 0004 0551 0139 2000 0010

 

Nr konta budowy Hospicjum Stacjonarnego:
81 1050 1953 1000 0090 3150 6141
ING Bank Śląski, oddział w Białymstoku

 

dla wpłat z zagranicy:
ING Bank Śląski SWIFT/BIC CODE: INGBPLPW
PL 81 1050 1953 1000 0090 3150 6141

Kładka Waniewo – Śliwno kompletnie rozebrana. Została sterta drewna

Kładka Waniewo – Śliwno jest nieczynna, ale od przyszłego roku się to zmieni. Obecnie w Narwiańskim Parku Narodowym trwają prace remontowe. Po starej kładce nic nie zostało, gdyż została rozebrana. Teraz robotnicy stawiają nową, która będzie służyć wszystkim od przyszłego roku. A wybrać się do Waniewa lub Śliwna zawsze warto.

 

Między miejscowościami Śliwno i Waniewo, oddalonymi od Białegostoku o około 30 km znajdują się rozlewiska Narwi, które w zależności od pory roku znajdują się gruncie bądź są na powierzchni. Na niektórych fragmentach jest tak dużo wody, że jest ona cały rok. Wtedy musimy użyć siły mięśni aby przyciągnąć platformę, która pozwoli dostać się na drugi brzeg wody. Znajdujące się na kołowrotku liny nie powinny sprawić żadnego kłopotu. Dlatego też siłować się mogą też dzieci. Łącznie na trasie przygotowano cztery takie tratwy.

 

Kilometrowa drewniana kładka posiada także wieżę obserwacyjną, na której można odpoczywać lub obserwować ptaki, gdyż jest ich tam całkiem sporo. Kładkę można zwiedzać z obu stron – przyjeżdżając do Sliwna (jadąc przez Kurowo od Choroszczy) lub przyjeżdżając do Waniewa (jadąc ekspresówką przez Jeżewo). Niezależnie, z której strony zaczniemy wycieczkę, to naprawdę warto. Mimo wszystko, trzeba z tym poczekać do przyszłego roku.

 

fot. Narwiański Park Narodowy

Featured Video Play Icon

Znany YouTuber na Podlasiu jadł śledzie i jeździł drezyną

 

Akcja #VisitPoland zorganizowana przez Polską Organizację Turystyczną nie ominęła Podlasia. Zagraniczni YouTuberzy (tacy bardziej znani) zostali zaproszeni do Polski, by nagrać tu filmy, w których przedstawią nasz kraj. Popularny (ponad 600 tys. subskrybentów) YouTuber LeBlanc odwiedził województwo podlaskie. Pokazał innym nasz wspaniały region dużo lepiej niż nie jeden film promocyjny czy ogólnopolska telewizja.

 

YouTuber odwiedził Tykocin, Supraśl, Białowieżę, Drohiczyn. O wyborze akurat tych miejsc zapewne decydował organizator, który wszędzie YouTuberów woził. Dla “znawców” tematu film może się nie spodobać. Bowiem w Podlaskiem nie istnieje coś takiego jak spójna strategia promocyjna. Każdy sobie rzepkę skrobie. Tym razem mogliśmy obejrzeć Podlaskie pod tytułem “odlotowe miejsca na Podlasiu, których nie ma gdzie indziej” i to jest prawda, a także na pewno wizerunkowi nie szkodzi, ale… pokazywanie Podlasia przez pryzmat powyższych miejscowości może sprawić wrażenie, że cały region jest dokładnie taki.

 

Czyli jaki? W filmie możemy zobaczyć wszystko tak jak widziałby to YouTuber, którego interesowało przede wszystkim jedzenie – i tutaj ciągle je chwalił. Niestety widać ewidentnie, że nie pokazał tego czego by oczekiwali organizatorzy. Najwięcej można obejrzeć na temat jedzenia, a także specyficzne zajęcia – pływanie łodzią po Narwi (raczej nie dostępne normalnym turystom), wygłupy na rowerze na ścieżce rowerowej Supraśla – zapewne nigdzie nie pojechali, bo jak wiadomo ścieżka obecnie donikąd nie prowadzi. Jedyna ciekawostka to białowieskie drezyny, z których naprawdę może skorzystać każdy. No i Drohiczyn – pływanie kajakiem (YouTuber pokazał samą rzekę i restaurację).

 

Film ogólnie jest sympatyczny, ale efekt końcowy jest lekko komiczny. Dlatego, że organizatorzy są zafiksowani na “perełkach”, ale nie wzięli pod uwagę, że młodych ludzi te perełki w ogólnie nie będą obchodzić, stąd też w filmie nie obejrzymy Podlasia takiego jakie jest naprawdę. Oceńcie sami.

Piękna pogoda! Zobacz, gdzie jechać na rower w okolicę

W najbliższym czasie czekają nas upały. Warto ten czas wykorzystać, bo jak wiadomo pogoda zmienna jest i może to się wkrótce zmienić. Szczególnie, że w połowie maja jest tak zwana “zimna Zośka”. Zanim do niej dojdzie warto jeszcze gdzieś pojechać rowerem w wolnej chwili, choćby po pracy albo w weekend. Jednym z takich miejsc może być zwiedzanie najbliższych okolic. Atrakcji pod Białymstokiem nie brakuje, aczkolwiek te najbliższe są w trakcie remontów. Do najbliżej położonego Supraśla nie dojedziemy zbyt łatwo, gdyż droga jest zamknięta, zaś w samym Wasilkowie przy głównej drodze, w samym centrum trwa remont i też trzeba jechać objazdem. Podobnie jest także w Choroszczy – gdzie trwa rewitalizacja centrum. Dlatego jeżeli wybieraliśmy się w te miejsca rowerem – to lepiej wybrać inne miasteczka.

 

Całkiem przyjemnie jest za to w Jurowcach – gdzie możemy posiedzieć nad wodą i łatwo dojechać. Podobnie możemy ruszyć na białostockie Dojlidy. By tam odpocząć na plaży lub posiedzieć na wyspie. Dla tych, co chcą przejechać więcej kilometrów polecamy wypad nad zerwany most w Kruszewie, by podziwiać rozlewiska Narwi. Tak samo ciekawie będzie w Tykocinie, gdzie można posiedzieć w pobliżu tej samej rzeki – lub jeszcze bliżej Białegostoku – w Dobrzyniewie Fabrycznym – nad zaporą wodną (tam płynie Supraśl).

 

Jak widać możliwości jest wiele. Lepiej korzystać z nich, bo w naszym kraju mamy taki klimaty, że lato może zostać niezauważone – tak jak w zeszłym roku. Dlatego korzystajmy póki jest słońce!

Majówka 2018. Gdzie na grilla, ognisko i kiełbaski?

Grill, kiełbaski, piwo to chyba nieodłączny element każdej majówki. Niestety mamy prawo jakie mamy i o ile na własnej posesji możemy rozpalać, to w pobliżu bloku już nie. Jeżeli nie możemy liczyć na znajomych, to warto skorzystać z ogólnodostępnych miejsc, gdzie bez obaw o mandaty za grillowanie będziemy mogli spędzić czas ze znajomymi.

 

Zacznijmy od samego Białegostoku. Tutaj z kocykiem, grillem i piwem możemy przyjść na białostockie “Murki” czyli kampus Politechniki Białostockiej. Jest tak wyznaczona “strefa rekreacyjna”, na której bez obaw o Straż Miejską czy policję będziemy mogli spędzić czas ze znajomymi. Swoją drogą dobrze by było, gdyby takie miejsca znajdowały się również nie tylko w Centrum. Przecież na wielu osiedlach są miejsca, gdzie bez przeszkadzania komukolwiek można by było zezwolić mieszkańcom na więcej.

Grill i ognisko w Puszczy Knyszyńskiej

Zostawiając strefę marzeń. Bez przeszkód możemy też grillować na specjalnie przygotowanym do tego miejscu w Królowym Moście nad samą rzeką Płoską. Podobnie zupełnie obok w Kołodnie. Tyle, że najpierw trzeba wdrapać się na Wzgórza Świętojańskie położone 200 m. n.p.m. Mimo wszystko warto, bo widok z wieży widokowej jest naprawdę ładny. A tuż przy wieży własnie jest zorganizowane miejsce dla piknikowiczów podobne jak w Królowym Moście. Kolejnym miejscem, które jest dalej – nie dojedziemy tam bezpośrednio samochodem (jest zakaz) – jest zbiornik Wyżary. Tam równiez pod specjalną wiatą możemy urządzić sobie ucztę. Do zbiornika od znaku zakazu trzeba iść 2 km. Dla samych widoków jednak warto!

Profesjonalnie zorganizowane z noclegiem

Jeżeli lubimy mieć wszystko “gotowe”, to warto skorzystać z kilku opcji “komercyjnych”. W Jurowcach koło Białegostoku, obok stadniny znajduje się zajazd “Wiking”, na którego posesji można “zamówić” ognisko z kiełbaskami. Podobnie jest, gdy wybierzemy się do Surażkowa pod Supraślem lub Bobrowej Doliny pod Zabłudowem. Inne miejsca to dworek Kiermusy niedaleko Tykocina oraz Majątek Howieny po drodze z Białegostoku do Suraża.

Grill i ognisko nad wodą

Pierwsze miejsce, które przychodzi nam do głowy to Śluza Paniewo pod Augustowem. Tam na prywatnym terenie można grillować, palić ogniska, a także nocować pod namiotem. Wszystko to w otoczeniu przepięknego i bardzo czystego jeziora Paniewo. Opłata za pobyt nie jest zbyt wygórowana. Kolejnym miejscem – bliżej jest Zalew Czapielówka w Czarnej Białostockiej. Tu też można palić ogniska i grillować, a także nocować pod namiotem. Ostatnimi miejscami obok siebie, jakie możemy zaproponować do majówkowego grillowania to Zalewy w Gródku i Michałowie. W tym pierwszym mamy stoliki i miejsce do grillowania, zaś w drugim sami takowe sobie musimy zorganizować lecz także warto. Przede wszystkim – jest wiele różnych miejsc przy zbiorniku – zarówno na trawie czy złotym piasku. Jest także plac zabaw.

 

Z pewnością w Podlaskiem takich miejsc, gdzie można grillować i palić ogniska jest dużo więcej. Podawajcie swoje typy w komentarzach.

Miłej zabawy!

Majówka 2018 aktywnie. Propozycje dla tych, co nie lubią leżeć

Dla niektórych czas wolny w majówkę, nie oznacza że chcą leżeć do góry brzuchem, grillować i popijać piwko. Wtedy biorą się za nadrabianie formy. Przedstawiamy 5 propozycji na aktywne spędzenie majówki, dla tych co nie lubią leżeć.

Na Kajaki przez Narew

Sprawa wygląda bardzo prosto. Zajeżdżamy do Suraża, tam odnajdujemy Centrum Turystyki Aktywnej Bajdarka. Następnie po załatwieniu formalności uprzejmy Pan ładuje ilość kajaków na specjalną przyczepkę, następnie wiezie całą grupę w miejsce docelowe. Wtedy Narwią wracamy do Suraża. Oto możliwe warianty:

 

1. Doktorce – Suraż, 17 km około 4 godzin spływu

 

2. Zawyki – Suraż, 6 km około 1,5 godziny spływu

 

3. Suraż – Uhowo, 10 km około 2,5 godziny spływu

 

4. Suraż – most za miejscowością Bokiny, 18 km około 4 godziny spływu

 

5. Suraż – Kolonia Topilec, 24 km około 6 godzin spływu

 

6. Suraż – Waniewo, 32 km około 8 godzin spływu

 

Na rowerek wodny w Dojlidach

Jak ktoś nie ma w rękach, to może ma w nogach. Białostocki zalew Dojlidy to idealne miejsce, by spokojnie popedałować na wodzie. Dla chętnych BOSiR ma do wypożyczenia rowerki wodne. Można wypłynąć na środek i się opalać, a można popływać od jednego krańca na drugi. Możliwości jest wiele. Tylko potrzebne chęci i dobra pogoda. Do dyspozycji klientów są dwu- i czteroosobowe rowery wodne, kajaki, łodzie canoe, łodzie wiosłowe, łodzie żaglowe klasy Omega, deski windsurfingowe i smocze łodzie na 10 wioślarzy. Wypożyczalnia czynna jest codziennie w godz. 9.00-18.00. Sprzęt można wypożyczać do godz. 17.00. 

Narty wodne Szelment

Na majówkę startuje wyciąg nart wodnych w podsuwalskim Szelmencie. Chętni będą mogli na jeziorze uprawiać wodne akrobacje. Świetnie przygotowany elektryczny wyciąg linowy umożliwia jazdę po torze o długości 1000 metrów. Tor ma kształt prostokąta o bokach 300×200 metrów. Po jego obwodzie rozciągnięta jest stalowa lina z zaczepami dla 13 narciarzy. Zabawa jest przednia. Zakładamy narty, łapiemy linkę, a następnie wyrywa nas do przodu! Tylko szczęście lub umiejętności spowodują, że zrobimy całe okrążenie bez nurkowania. Warto spróbować trochę szaleństwa! Korzystać możemy w majówkę od godz. 12 .00 do 18.00. 

Rowerem po Puszczy Białowieskiej

Puszcza Białowieska ma to do siebie, że jest w niej wiele miejsc, które warto przejechać rowerem. Warto objechać leśnymi drogami ją całą. W środku jest wiele “przecinek” i szlaków. Do wyboru jest aż 57 różnych wariantów – odcinki różnych długości!  Wszystkie dostępne są tutaj: https://mojrower.pl/trasy/bialowieza

Bieganie, chodzenie i Nordic Walking w Knyszyńskiej

Supraśl i jego okolice to idealne miejsce na uprawianie długich spacerów, biegania i Nordic Walkingu. Jest tam wiele szlaków, a także dróg – w których możemy iść od wsi do wsi lub w głębokim lesie. Idąc z Supraśla możemy przejść przez Cieliczankę, Kołodno i Królowy most. Możemy zajrzeć do Surażkowa, albo odkryć góry niedźwiedzie. Do wyboru do koloru. Pamiętajmy o korzystaniu z mapy i nie zbaczaniu ze szlaków.

Miłej zabawy!

 

fot. WOSIR Szelment

Majówka 2018. Przedstawiamy kilkadziesiąt atrakcji Województwa Podlaskiego

W tym roku majówka będzie wyjątkowo długa. W wersji minimalnej 4 dni, w wersji maksymalnej 9. Zależy od tego – kto, kiedy dostanie urlop. Przedstawiamy najciekawsze miejsca i kilkadziesiąt atrakcji województwa podlaskiego.

 

Na południu województwa dobrze jest odwiedzić takie miejsca jak historyczną stolicę Podlasia czyli Drohiczyn i jego okolicę – Niemirów, Mielnik, Grabarkę, a także Białowieski Park Narodowy – po obu jego stronach – włączając w to pobliski Zalew w Siemianówce. Na wschodzie nie powinniśmy omijać Kruszynian, Krynek, Poczopka, Kopnej Góry, Supraśla, a także Królowego Mostu i Kołodna. Na północy koniecznie trzeba zajrzeć w takie miejsca jak Augustów, Giby, Wigierski Park Narodowy, a także Puńsk, Wiżajny i po sąsiedzku Stańczyki. Na zachodzie będzie do zwiedzenia Narwiański Park Narodowy – a tam Waniewo, Śliwno, Kurowo i Kruszewo, a takżę Tykocin, Kiermusy i Strękowa Góra. Później przejedźmy się carskim traktem – już w Biebrzańskim Parku Narodowym – dojeżdżając do Osowca-Twierdzy i Goniądza.

 

Co konkretnie zwiedzać?

Majówka 2018. Atrakcje województwo podlaskie – południe

Na południu, w Drohiczynie zobaczyć możemy Górę Zamkową, okazały kościół i klasztor – a także znajdujące się tam krypty. Dodatkowo 2 inne klasztory, cerkiew z końca XVIII wieku, zegar słoneczny, dąb papieski. Można też wykupić rejs statkiem po Bugu.

 

 

Dobrym pomysłem będzie zobaczenie Góry Zamkowej w Mielniku, ruiny kościoła przy tej górze, a także cerkiew z 1823 roku, kościół z 1720 roku, synagogę, kopalnię kredy, rezerwat przyrody, a także w okolicy Kurhany w Maćkowiczach i Osłowie, cmentarzysko, kościół z 1780 roku, a także punkty widokowe i sowieckie schrony w Niemirowie. Dodatkowo cerkiew i kościół w Tokarach. Do tego w Grabarce – oczywiście miejsce sacrum polskiego prawosławia – święta góra, na której wierni pozostawili tysiące krzyży wraz ze swoimi prośbami i modlitwami.

 

Białowieski Park Narodowy to przede wszystkim rezerwat pokazowy żubrów, muzeum, park pałacowy, Stara Białowieża (rezerwat ścisły), a także kilka interesujących szlaków. Nad Siemianówką warto zobaczyć oczywiście zalew. W Bondarach jest wieża widokowa, a także nowe pomosty – gdzie można się zrelaksować. Kąpieli na miejscu nie polecamy, gdyż woda w zalewie jest bardzo brudna.

 

Majówka 2018. Atrakcje województwo podlaskie – wschód

Na wschodzie w Kruszynianach możemy zobaczyć jak żyją polscy tatarzy. Na miejscu zwiedzić możemy meczet, a także zjeść tatarskie potrawy. W Krynkach napotkamy natomiast ogromne rondo, w środku którego znajduje się park. Dodatkowo warto zajrzeć na żydowski cmentarz. W Poczopku obejrzymy Silvarium – przepiękny ogród, w którym z bliska będzie można zobaczyć okazałe sowy. W Kopnej Górze natrafimy na ślad powstańców, zaś w Supraślu obejrzymy monastyr, zalew na rzece, pałac czy też wiele innych atrakcji. Będziemy mogli posilić się też typową podlaską strawą.

 

 

W Królowym Moście – obejrzymy przepiękną cerkiew, zaś w Kołodnie zdobyć możemy wzgórza świętojańskie – gdzie znajduje się wieża widokowa, z której zobaczymy panoramę Puszczy Knyszyńskiej.

 

Majówka 2018. Atrakcje województwo podlaskie – północ

Augustów to letnia stolica Polski – gdzie będziemy mogli wspaniale spędzić czas na rynku lub nad rzeką. Warto wybrać się też bulwarami na plażę lub popłynąć w rejs rzeką Rospudą. W Gibach natomiast – odpocząć można nad jeziorami. Jest ich tam w okolicy naprawdę bardzo dużo. Do wyboru do koloru. Wigierski Park Narodowy – to przede wszystkim klasztor, a także przepiękna okolica. W Puńsku możemy zobaczyć jak się żyje wspólnie Polakom i Litwinom. W Wiżajnach mamy kolejny trójstyk granicy – tym razem łączą się ze sobą granice Polski, Rosji i Litwy.

 

 

Stańczyki formalnie leżą już na Mazurach, jednak żal ich nie zobaczyć – bo są prawie na granicy z województwie podlaskim. Gigantyczne akwedukty robią wrażenie zarówno od góry jak i z dołu. Do dawnych mostów kolejowych prowadzi przepiękna aleja.

 

Majówka 2018. Atrakcje województwo podlaskie – zachód

Kruszewo, Waniewo, Śliwno i Kurowo – to cztery miejscowości obok siebie, w których można obserwować rozlewiska Narwii. W tej pierwszej miejscowości czas spędzić możemy nad zerwanym mostem, zaś w drugiej i trzeciej przejść się kładkami – aczkolwiek w tym roku jest to utrudnione, gdyż trwa tam remont. W Kurowie zaś znajdują się kolejne kładki i okazała siedziba Narwiańskiego Parku Narodowego.

 

 

W Tykocinie obejrzeć możemy przede wszystkim przepiękny kościół i synagogę. W dodatku cała okolica czyli Kiermusy, a także droga do Strękowej Góry będzie obfita w niesamowite widoki. We wspomnianej już Strękowej Górze możemy przede wszystkim obejrzeć niesamowite widoki. Jest tam także miejsce pamięci po Władysławie Raginisie – który bunkier chronił aż do wyczerpania zapasów amunicji. Później wysadził schron w powietrze oddając życie.

 

 

Carski Trakt to przepiękne miejsce, na którym znajdziemy kładki do podglądania łosi, a także wieże widokowe. W Osowcu-Twierdzy kolejne kładki i bunkry. W Goniądzu zaś obejrzeć możemy rozlewiska oraz ptasi raj.

 

 

Udanej zabawy!

Długi weekend w 2018. Podlaskie możesz odwiedzić 6 razy. Sprawdź nasze propozycje

W tym roku kalendarz będzie obfity w długie weekendy. Odpowiednie wypisanie wniosku urlopowego może skutkować, wygospodarowaniem sobie czasu, by odwiedzić województwo podlaskie aż 6-krotnie. Tyle wystarczy, by nasz wspaniały region poznać dogłębnie. Przedstawiamy Wam propozycje wyjazdów oraz najlepsze daty do ich realizacji.

30 marca – 2 kwietnia (Wielkanoc)

 

Wielkanoc to czas spędzania czasu z rodziną, nie każdy jednak świętuje. Osoby, które będą zwyczajnie się nudzić mogą przyjechać do Puszczy Białowieskiej. Jej okolice są zamieszkane głównie przez osoby prawosławne, więc mało prawdopodobne, by okolica zamarła na czas katolickich świąt. Oprócz Białowieży i Parku Narodowego, a także rezerwatu z żubrami warto zajechać także do wspaniałych miejscowości Teremiski czy Budy. Warto też zajrzeć nad Topiło czy do mini zoo w Orzeszkowie. Nie zapomnijmy też wpaść na łyka świętej wody ze studni w Dobrowodzie. Powinna nas także zachwycić Pohulanka czy Podcerkwy. Dobrze jest także zajrzeć do miejscowości Stare Masiewo a także Narewka. Po drodze miniemy wiele kolorowych cerkwi, a także urzeknie nas wyjątkowa, drewniana architektura. Dobrym zwyczajem jest także, by jako wędrowcy zatrzymać się w każdej odwiedzonej wsi i zamienić parę słów z miejscowymi. Wracając zajrzyjmy też do pustelni w Odrynkach, a także odwiedźmy Krainę Otwartych Okien – Trześcianka, Puchły oraz Soce.

28 kwietnia – 6 maja (Majówka)

 

Biebrzański Park Narodowy to doskonały pomysł na tegoroczną majówkę. Będziemy mieli już późną wiosnę, a to najlepszy czas by odwiedzić urocze, biebrzańskie bagna. Koniecznie zajedźmy zahaczając jeszcze o rzekę Narew do Tykocina, Kiermus, Strękowej Góry i dopiero wtedy ruszmy na Biebrzański Park Narodowy. Przejedźmy się carskim traktem do Osowca-Twierdzy, po drodze zwiedzając kładki i napotykając łosie. W samym Osowcu-Twierdzy wpadnijmy także na kładki i punkty widokowe nie pomijając starych bunkrów. Na koniec zajrzyjmy jeszze do Goniądza, Dolistowa Starego, by wzdłuż Biebrzy udać się do Jagłowa.

31 maja – 3 czerwca (Boże Ciało)

 

Czas Bożego Ciała to dobry moment by wpaść na tereny w okolice rzeki Bug. Koniecznie zajrzyjmy do Niemirowa, Sutna i Wajkowa. Warto też odwiedzić Mielnik oraz Drohiczyn – dawną, historyczną stolicę Podlasia. Nie zapomnijmy też, by zajechać na świętą górę Grabarkę. Tam możemy ofiarować swój krzyż z intencjami. Na koniec warto zapisać się na spływ kajakowy, by poczuć Bug z poziomu wody.

15-19 sierpnia (Święto Wojska Polskiego / Święto WNMP)

 

W sierpniu będzie już na tyle ciepło, by kąpać się w krystalicznie czystych jeziorach Suwalszczyzny. Nie należy jednak zapomnieć o odwiedzeniu Wigierskiego Parku Narodowego i pokamedulskiego klasztoru. Wpadnijmy też na narty wodne do Szelmentu. Dobrze jest także kupić bilet i popłynąć w rejs z żeglugę augustowską, by z pokładu statku podziwiać dziką Rospudę. Alternatywnie możemy zrobić też to kajakiem. Bowiem statki dopłyną tylko do określonego miejsca. W konkretną dzicz możemy zapuścić się tylko osobiście wiosłując. Można też wybrać się kajakiem płynąc Kanałem Augustowskim. Z paszportem, bez wizy dopłyniemy aż do białoruskiego Grodna!

1-4 listopada (Wszystkich Świętych)

 

Ziemia Sokólska to idealne miejsce na listopadowy długi weekend. Wszystko za sprawą świąt. Będziemy mogli pogłębić ich odczuwanie odwiedzając groby katolickie, prawosławne, tatarskie oraz żydowskie. Tych na Ziemi Sokólskiej nie brakuje. Warto więc odwiedzić Sokółkę, Bohonki, Krynki i Kruszyniany. Oprócz tego warto zachwycić się też widokami w Jurowlanach, Grzybowszczyźnie, Usnarzu Gónym i Babikach.

22 grudnia – 1 stycznia (Święta Bożego Narodzenia)

 

Jeśli nie chcemy umrzeć z przejedzenia na tak długie święta, to idealnym miejscem na odpoczynek od stołów będzie Puszcza Knyszyńska. Tutaj możemy spacerować lasami do woli. Ciekawych szlaków nie brakuje. Koniecznie odwiedźcie Supraśl, Kopną Górę czy Poczopek. Nie powinno Was zabraknąć także w Surażkowie, Lipowym Moście, a także po drugiej stronie Puszczy na Wyżarach, Gródku, Michałowie, Żedni i Królowym Moście wraz z Kołodnem. Jak nie zabraknie Wam czasu, to wpadnijcie też do Białegostoku – tutaj możecie przywitać nowy rok, a przy okazji zwiedzić barokowe zabytki w centrum, a także neogotycką katedrę i klasycystyczny kościół św. Rocha, który jest jednym z dwóch w Europie.

 

Serdecznie zapraszamy!

Kładka Waniewo – Śliwno została zamknięta!

Niestety nie mamy dobrych wieści dla wszystkich tych, którzy uwielbiali przeprawiać się na rozlewiskach Narwi z Waniewa do Śliwna lub odwrotnie. Popularna kładka została przez władze Narwiańskiego Parku Narodowego zamknięta. 

 

Jej stan techniczny pozostawiał wiele do życzenia. Postanowiono, że zostanie odremontowana. Niestety nie potrwa to krótko, bo aż do końca 2018 roku! Dlatego na odnowioną wybrać się będziemy mogli dopiero w 2019 roku. Do tego czasu będziemy mogli wybrać się na kładki do Kurowa. Tam znajduje się siedziba Narwiańskiego Parku Narodowego. Na miejscu znajduje się zabytkowy dworek i park. Tuż obok znajduje się właśnie “Kładka wśród bagien”. Jest to kilometrowy odcinek, który prowadzi przez tereny podmokłe, bagna znajdujące się w okolicy Narwi. Fani przyrody znajdą tam między innymi takie ekosystemy jak trzcinowisko, turzycowisko, rzekę, łąkę i zarośla wierzbowe.

 

„Kładka wśród bagien” – trasa o długości około 1 km. Zwiedzanie rozpoczyna się tuż za dworkiem w Kurowie i prowadzi przez drewniany pomost wśród podmokłych, bagiennych okolic Narwi. Mimo, iż trasa nie jest długa to zobaczyć na niej można kilka ekosystemów Parku. Jest także wieża widokowa. 

 

Dodatkową atrakcją w Kurowie, której nie ma w Waniewie są “Pychówki”, czyli specjalne łodzie, którymi możemy pływać po Narwi, oglądając dziką przyrodę z poziomu rzeki. Wcześniej jednak trzeba się skontaktować z przewodnikiem. 

 

Wiesław Rutkowski, tel. 86  476 47 86

 

Tadeusz  Bańkowski,  tel. 86 476 49 35

 

Kto straszy na zamku w Tykocinie?

Miejsce to obfituje w zjawy. Są to duchy nie tylko zwykłych  ludzi, lecz też szlachciców, książąt i królów. W swym straszeniu nie ograniczają się do kilku pomieszczeń. Spotkać ich można na terenie całego zamku. Nawet w łazience nie można liczyć na prywatność. Odbudowana konstrukcja w Tykocinie nad brzegiem rzeki Narew przyciąga regularnie szkolne wycieczki.

 

Na szczęście uczniowie, nie są świadomi, że mogą napotkać istoty z innego świata. Smętne zawodzenie, jęki, głośne kroki. Ponoć na zamku straszy nawet król Zygmunt August i Janusz Radziwiłł. Dlaczego? Po śmierci, w trumnie spędzili tam cały rok, zanim doczekali się godnego pochówku.

 

Regularnie na murach zamku pojawia się też Barbara Radziwiłłówna, która to najbardziej była z nim związana. Jednego jegomościa odwiedziła w czasie załatwiania potrzeb fizjologicznych. Uruchomiona fotokomórka w łazience tak wystraszyła mężczyznę, że ten uciekł z krzykiem z bezpieczne (teoretycznie) miejsce.

Kracze jak wrona a wygląda jak papuga

Można ją spotkać od maja do września głównie na terenach Kurpiowszczyzny. Niestety populacji Kraski, nazywanej papugą Europy, jest coraz mniejsza. W całym kraju żyje jedynie kilkadziesiąt par tego barwnie upierzonego ptaka. Jest to więc gatunek zagrożony wyginięciem. A jeszcze trzydzieści lat temu kraski występowały w lasach między Piątnicą a Wizną, czyli na terenie całego Parku Krajobrazowego Doliny Narwi.

 

Mierzy trzydzieści centymetrów, a dźwięki, które wydaje można pomylić z krakaniem wrony. Łomżyński Park Krajobrazowy by uratować losy kraski. Wybudowano specjalnie dla nich specjalne budki lęgowe, na skraju lasu, między gałęziami starych olch. Nie mogły być to miejsca przypadkowe. Kraska, jako że poluje w powietrzu, musi posiadać w okolicy punkty widokowe, a więc słupy czy linie wysokiego napięcia.

 

Głównym zagrożeniem dla kraski są zmiany w krajobrazie rolniczym. Ptak potrzebuje śródpolnych drzew i krzewów, obszarów o ekstensywnym użytkowaniu. Do spadku liczebności przyczyniło się zaś nadmierne stosowanie środków ochrony roślin.

Jedyne takie ogórki w kraju

Do produkcji Ogórków Kwaszonych ”Narwiańskich” wykorzystuje się ogórki wyprodukowane w otulinie Narwiańskiego Parku Narodowego, na czystych ekologicznie terenach nieskażonych przemysłem i wielkomiejską cywilizacją. Dolina Narwi charakteryzuje się specyficznym mikroklimatem, który wpływa na oryginalne walory smakowe uprawianych ogórków.

 

Uprawa ogórków odbywa się na terenie następujących gmin: Choroszcz, Kobylin Borzymy, Sokoły, Łapy, Suraż, Turośń Kościelna i Tykocin. Produkcja prowadzona jest metodą tradycyjną, to znaczy używa się nawozów organicznych z niewielkim dodatkiem nawozów sztucznych. Do produkcji surowca używa się odmian odpornych lub o dużej tolerancji na choroby po to, aby w jak najmniejszych ilościach stosować środki ochrony roślin. Duża ilość nawozów sztucznych oraz środków ochrony wpływa niekorzystnie na jakość ogórków kwaszonych.

 

Tradycja produkcji ogórków kwaszonych w dolinie rzeki Narew sięga lat 60-tych ubiegłego wieku. Działalność taką zapoczątkowała Spółdzielnia Ogrodniczo – Pszczelarska „Witamina”, która w Śliwnie rozpoczęła skupowanie zielonych ogórków od okolicznych rolników oraz ich kwaszenie. Odbywało się to w drewnianych beczkach, które następnie zatapiano w rzece Narew. Jednak tradycja uprawy oraz kwaszenia ogórków pozostała do dziś, a tajemnice produkcji były przekazywane z pokolenia na pokolenie i są ściśle chronione przez każdego producenta.

Natura w Łomży potrafi zaskoczyć

Nieopodal Łomży malowniczy krajobraz tworzy wijąca się rzeka Narew. Tereny objęte są ochroną parku krajobrazowego. Zakola rzeki możemy podziwiać z dogodnego punktu obserwacyjnego, stworzonego w Siemieniu Nadrzecznym.

 

Powstała wieża widokowa, plac zabaw dla dzieci, siłownia na świeżym powietrzu, a także tablica z mapą okolicy. Na południowej krawędzi Narwi odnajdziemy Górę Królowej Bony – grodzisko w tzw. Starej Łomży. Należy one do jednego z największych tego typu w tej części Polski. Całość obiektu zajmuje powierzchnie ponad 2 ha, a najłatwiej dostać się tam od strony południowej.

 

Grodzisko podlega ochronie konserwatorskiej na podstawie rejestru zabytków. Po drugiej stronie rzeki w Drozdowie warto odwiedzić Muzeum Przyrodnicze. Powstało one w 1984 r. stawiając sobie za cel badanie przyrody Polski północno-wschodniej, a zwłaszcza Ziemi Łomżyńskiej.

 

Szczególne miejsce w jego działalności zajmuje gromadzenie pamiątek po rodzinie Lutosławskich. Muzeum mieści się bowiem w dawnej siedzibie rodu, z której wywodzi się słynny kompozytor Witold Lutosławski. W ofercie odnajdziemy zwiedzanie z przewodnikiem czy też specjalne zajęcia oświatowe dla dzieci i młodzieży z zakresu nauk historycznych lub przyrodniczych. Istnieje możliwość skorzystania z muzealnej biblioteki.

Bóbr i czapla żyją razem pod jednym dachem

Kurowo jest niewielką miejscowością w powiecie wysokomazowieckim. Zlokalizowana jest w nim Siedziba Dyrekcji Narwiańskiego Parku Narodowego. Stanowi ją zabytkowy dworek otoczony zewsząd parkiem. Na gości czeka ekspozycja przedstawiająca ptaki i ssaki, które zamieszkują Dolinę Narwi. Dzięki niej przyjrzymy się z bliska okazom bardzo płochliwym w naturalnym środowisku. Jedne z nich umieszczono w gablotach, przy drugich zaś odtworzono warunki bytowania. Tak jest choćby w przypadku bobrów.

 

Na miejscu z pewnością nieraz skorzystamy ze ścieżek przyrodniczo-edukacyjnych. Na wyróżnienie zasługuje tzw. ”Kładka wśród bagien” o długości 1 km. Trasa rozpoczyna się już za dworkiem, kierując nas do drewnianego pomostu. Dzięki niemu przemieszczamy się po bagiennych terenach Narwi. Na krótkim odcinku przejdziemy przez pięć ekosystemów, a przy każdym z nich umieszczono tabliczki z cennymi informacjami. Chętni mogą skorzystać również z wieży obserwacyjnej. Osobom w wieku szkolnym poleca się z kolei ścieżkę ”Park przydworski w Kurowie”, która pozwala zapoznać się z fauną i florą dominującą w okolicy.