Majówka 2018 aktywnie. Propozycje dla tych, co nie lubią leżeć

Dla niektórych czas wolny w majówkę, nie oznacza że chcą leżeć do góry brzuchem, grillować i popijać piwko. Wtedy biorą się za nadrabianie formy. Przedstawiamy 5 propozycji na aktywne spędzenie majówki, dla tych co nie lubią leżeć.

Na Kajaki przez Narew

Sprawa wygląda bardzo prosto. Zajeżdżamy do Suraża, tam odnajdujemy Centrum Turystyki Aktywnej Bajdarka. Następnie po załatwieniu formalności uprzejmy Pan ładuje ilość kajaków na specjalną przyczepkę, następnie wiezie całą grupę w miejsce docelowe. Wtedy Narwią wracamy do Suraża. Oto możliwe warianty:

 

1. Doktorce – Suraż, 17 km około 4 godzin spływu

 

2. Zawyki – Suraż, 6 km około 1,5 godziny spływu

 

3. Suraż – Uhowo, 10 km około 2,5 godziny spływu

 

4. Suraż – most za miejscowością Bokiny, 18 km około 4 godziny spływu

 

5. Suraż – Kolonia Topilec, 24 km około 6 godzin spływu

 

6. Suraż – Waniewo, 32 km około 8 godzin spływu

 

Na rowerek wodny w Dojlidach

Jak ktoś nie ma w rękach, to może ma w nogach. Białostocki zalew Dojlidy to idealne miejsce, by spokojnie popedałować na wodzie. Dla chętnych BOSiR ma do wypożyczenia rowerki wodne. Można wypłynąć na środek i się opalać, a można popływać od jednego krańca na drugi. Możliwości jest wiele. Tylko potrzebne chęci i dobra pogoda. Do dyspozycji klientów są dwu- i czteroosobowe rowery wodne, kajaki, łodzie canoe, łodzie wiosłowe, łodzie żaglowe klasy Omega, deski windsurfingowe i smocze łodzie na 10 wioślarzy. Wypożyczalnia czynna jest codziennie w godz. 9.00-18.00. Sprzęt można wypożyczać do godz. 17.00. 

Narty wodne Szelment

Na majówkę startuje wyciąg nart wodnych w podsuwalskim Szelmencie. Chętni będą mogli na jeziorze uprawiać wodne akrobacje. Świetnie przygotowany elektryczny wyciąg linowy umożliwia jazdę po torze o długości 1000 metrów. Tor ma kształt prostokąta o bokach 300×200 metrów. Po jego obwodzie rozciągnięta jest stalowa lina z zaczepami dla 13 narciarzy. Zabawa jest przednia. Zakładamy narty, łapiemy linkę, a następnie wyrywa nas do przodu! Tylko szczęście lub umiejętności spowodują, że zrobimy całe okrążenie bez nurkowania. Warto spróbować trochę szaleństwa! Korzystać możemy w majówkę od godz. 12 .00 do 18.00. 

Rowerem po Puszczy Białowieskiej

Puszcza Białowieska ma to do siebie, że jest w niej wiele miejsc, które warto przejechać rowerem. Warto objechać leśnymi drogami ją całą. W środku jest wiele “przecinek” i szlaków. Do wyboru jest aż 57 różnych wariantów – odcinki różnych długości!  Wszystkie dostępne są tutaj: https://mojrower.pl/trasy/bialowieza

Bieganie, chodzenie i Nordic Walking w Knyszyńskiej

Supraśl i jego okolice to idealne miejsce na uprawianie długich spacerów, biegania i Nordic Walkingu. Jest tam wiele szlaków, a także dróg – w których możemy iść od wsi do wsi lub w głębokim lesie. Idąc z Supraśla możemy przejść przez Cieliczankę, Kołodno i Królowy most. Możemy zajrzeć do Surażkowa, albo odkryć góry niedźwiedzie. Do wyboru do koloru. Pamiętajmy o korzystaniu z mapy i nie zbaczaniu ze szlaków.

Miłej zabawy!

 

fot. WOSIR Szelment

Majówka 2018. Przedstawiamy kilkadziesiąt atrakcji Województwa Podlaskiego

W tym roku majówka będzie wyjątkowo długa. W wersji minimalnej 4 dni, w wersji maksymalnej 9. Zależy od tego – kto, kiedy dostanie urlop. Przedstawiamy najciekawsze miejsca i kilkadziesiąt atrakcji województwa podlaskiego.

 

Na południu województwa dobrze jest odwiedzić takie miejsca jak historyczną stolicę Podlasia czyli Drohiczyn i jego okolicę – Niemirów, Mielnik, Grabarkę, a także Białowieski Park Narodowy – po obu jego stronach – włączając w to pobliski Zalew w Siemianówce. Na wschodzie nie powinniśmy omijać Kruszynian, Krynek, Poczopka, Kopnej Góry, Supraśla, a także Królowego Mostu i Kołodna. Na północy koniecznie trzeba zajrzeć w takie miejsca jak Augustów, Giby, Wigierski Park Narodowy, a także Puńsk, Wiżajny i po sąsiedzku Stańczyki. Na zachodzie będzie do zwiedzenia Narwiański Park Narodowy – a tam Waniewo, Śliwno, Kurowo i Kruszewo, a takżę Tykocin, Kiermusy i Strękowa Góra. Później przejedźmy się carskim traktem – już w Biebrzańskim Parku Narodowym – dojeżdżając do Osowca-Twierdzy i Goniądza.

 

Co konkretnie zwiedzać?

Majówka 2018. Atrakcje województwo podlaskie – południe

Na południu, w Drohiczynie zobaczyć możemy Górę Zamkową, okazały kościół i klasztor – a także znajdujące się tam krypty. Dodatkowo 2 inne klasztory, cerkiew z końca XVIII wieku, zegar słoneczny, dąb papieski. Można też wykupić rejs statkiem po Bugu.

 

 

Dobrym pomysłem będzie zobaczenie Góry Zamkowej w Mielniku, ruiny kościoła przy tej górze, a także cerkiew z 1823 roku, kościół z 1720 roku, synagogę, kopalnię kredy, rezerwat przyrody, a także w okolicy Kurhany w Maćkowiczach i Osłowie, cmentarzysko, kościół z 1780 roku, a także punkty widokowe i sowieckie schrony w Niemirowie. Dodatkowo cerkiew i kościół w Tokarach. Do tego w Grabarce – oczywiście miejsce sacrum polskiego prawosławia – święta góra, na której wierni pozostawili tysiące krzyży wraz ze swoimi prośbami i modlitwami.

 

Białowieski Park Narodowy to przede wszystkim rezerwat pokazowy żubrów, muzeum, park pałacowy, Stara Białowieża (rezerwat ścisły), a także kilka interesujących szlaków. Nad Siemianówką warto zobaczyć oczywiście zalew. W Bondarach jest wieża widokowa, a także nowe pomosty – gdzie można się zrelaksować. Kąpieli na miejscu nie polecamy, gdyż woda w zalewie jest bardzo brudna.

 

Majówka 2018. Atrakcje województwo podlaskie – wschód

Na wschodzie w Kruszynianach możemy zobaczyć jak żyją polscy tatarzy. Na miejscu zwiedzić możemy meczet, a także zjeść tatarskie potrawy. W Krynkach napotkamy natomiast ogromne rondo, w środku którego znajduje się park. Dodatkowo warto zajrzeć na żydowski cmentarz. W Poczopku obejrzymy Silvarium – przepiękny ogród, w którym z bliska będzie można zobaczyć okazałe sowy. W Kopnej Górze natrafimy na ślad powstańców, zaś w Supraślu obejrzymy monastyr, zalew na rzece, pałac czy też wiele innych atrakcji. Będziemy mogli posilić się też typową podlaską strawą.

 

 

W Królowym Moście – obejrzymy przepiękną cerkiew, zaś w Kołodnie zdobyć możemy wzgórza świętojańskie – gdzie znajduje się wieża widokowa, z której zobaczymy panoramę Puszczy Knyszyńskiej.

 

Majówka 2018. Atrakcje województwo podlaskie – północ

Augustów to letnia stolica Polski – gdzie będziemy mogli wspaniale spędzić czas na rynku lub nad rzeką. Warto wybrać się też bulwarami na plażę lub popłynąć w rejs rzeką Rospudą. W Gibach natomiast – odpocząć można nad jeziorami. Jest ich tam w okolicy naprawdę bardzo dużo. Do wyboru do koloru. Wigierski Park Narodowy – to przede wszystkim klasztor, a także przepiękna okolica. W Puńsku możemy zobaczyć jak się żyje wspólnie Polakom i Litwinom. W Wiżajnach mamy kolejny trójstyk granicy – tym razem łączą się ze sobą granice Polski, Rosji i Litwy.

 

 

Stańczyki formalnie leżą już na Mazurach, jednak żal ich nie zobaczyć – bo są prawie na granicy z województwie podlaskim. Gigantyczne akwedukty robią wrażenie zarówno od góry jak i z dołu. Do dawnych mostów kolejowych prowadzi przepiękna aleja.

 

Majówka 2018. Atrakcje województwo podlaskie – zachód

Kruszewo, Waniewo, Śliwno i Kurowo – to cztery miejscowości obok siebie, w których można obserwować rozlewiska Narwii. W tej pierwszej miejscowości czas spędzić możemy nad zerwanym mostem, zaś w drugiej i trzeciej przejść się kładkami – aczkolwiek w tym roku jest to utrudnione, gdyż trwa tam remont. W Kurowie zaś znajdują się kolejne kładki i okazała siedziba Narwiańskiego Parku Narodowego.

 

 

W Tykocinie obejrzeć możemy przede wszystkim przepiękny kościół i synagogę. W dodatku cała okolica czyli Kiermusy, a także droga do Strękowej Góry będzie obfita w niesamowite widoki. We wspomnianej już Strękowej Górze możemy przede wszystkim obejrzeć niesamowite widoki. Jest tam także miejsce pamięci po Władysławie Raginisie – który bunkier chronił aż do wyczerpania zapasów amunicji. Później wysadził schron w powietrze oddając życie.

 

 

Carski Trakt to przepiękne miejsce, na którym znajdziemy kładki do podglądania łosi, a także wieże widokowe. W Osowcu-Twierdzy kolejne kładki i bunkry. W Goniądzu zaś obejrzeć możemy rozlewiska oraz ptasi raj.

 

 

Udanej zabawy!

Przyjedź do Puszczy, by podglądać tego dużego drapieżnika

Nadszedł idealny czas na obserwacje orlika krzykliwego. To wędrowny, drapieżny ptak. W kwietniu przylatuje do Polski. Można go zaobserwować na przykład w Białowieskim Parku Narodowym. Tam utworzono specjalne wieże widokowe, dzięki którym ptaka będzie nam łatwiej zaobserwować. Oczywiście potrzebna nam będzie lornetka – to ptak, który do ludzi się nie zbliża. W Białowieskim Parku Narodowym jest szlak Orlika Krzykliwego. To 2 km odcinek, którym przejdziemy na terenie między Starą Białowieżą a Teremiskami. To tam nie tylko zaobserwujemy tego wyjątkowego ptaka, ale też sporo się o nim dowiemy ze specjalnych tablic, które są stworzone w formie komiksów.

 

Dlatego też warto wybrać się na przechadzkę tym szlakiem np. z całą rodziną. Nikt nie będzie się nudzić, a świeże powietrze zrobi dobrze każdemu. Miejsce, gdzie znajduje się szlak to także ostoja innych zwierząt. Wprawne oko znajdzie po drodze tropy różnych zwierząt.

To tajemniczy ogród w Puszczy Białowieskiej. Można spotkać Lasowida

Puszcza Białowieska to idealny kierunek na spędzenie weekendu niezależnie od pory roku. Jak już wiecie z naszych artykułów – zimą to naprawdę magiczne miejsce. Wiosną jest nie inaczej. Tym razem chcemy Wam przedstawić Herbarium w Gruszkach.

 

Miejscowość Gruszki należy na terenie Nadleśnictwa Browsk. Znajdziemy tam wiele obiektów, które pełnią funkcję edukacyjną ale nie tylko! Jednym z ważniejszych punktów jest Herbarium, które znajduje się tuż obok siedziby Nadleśnictwa. Po przyjechaniu na miejsce napotkamy Lasowida o czterech twarzach, usłyszymy śpiew ptaków i kumkanie żab. Jeśli zatracimy się w czerpaniu z natury to w każdej chwili Puszczański Poromierz Słoneczny pokaże nam czy obecnie jest pełnia wiosny, złota jesień czy może zima.

 

Czym w zasadzie jest Herbarium? To tajemniczy ogród, w którym rosną różne gatunki drzew i roślin. Jest tu tak różnorodnie, że całe miejsce wprawia w zachwyt. Każdego roku przyjeżdża tu wielu turystów. Warto odwiedzić Herbarium w Gruszkach choćby w najbliższy weekend.

 

fot. Nadleśnictwo Browsk

Myśliwi mieli strzelać do żubrów. Nic z tego nie będzie

Z jednej strony żubry są pod ochroną, z drugiej jednak raz na jakiś czas trzeba odstrzelić takie sztuki, które są chore i zagrażają reszcie stada lub okolicznym mieszkańcom. Nadleśnictwa zwykle robiły z tego świetny biznes. Gdyż odsprzedawały za duże pieniądze możliwość zastrzelenia zwierzęcia. Tym razem nic z tego. Odstrzeliwać zwierzęta – to ważne – pod nadzorem weterynarza – będą pracownicy Lasów Państwowych w ramach swoich obowiązków.

 

Wbrew pozorom to bardzo dobre rozwiązanie. Oczywiście nadleśnictwa nie będa miały przez to więcej pieniędzy, lecz nareszcie będziemy postępować etycznie. Nikt nie będzie tu handlować śmiercią zwierząt, wyeliminuje się tym strzelanie dla przyjemności. Po prostu trzeba będzie zastrzelić z obowiązku pod nadzorem weterynarza. Chory osobnik zginie w sposób bardziej humanitarny. Oczywiście kulka to kulka, a śmierć to śmierć – lecz wykonywana z odpowiednim podejściem – ma inny wymiar, dzięki któremu okazujemy przyrodzie większy szacunek.

Mają chronić żubry, a po ich działaniach jeden zdechł

Uparli się by wywozić żubra, który nikomu nie zagrażał. Popularny “Wojtek” zdechł po drugiej wywózce. To władze Białowieskiego Parku Narodowego za wszelką cenę chciały pozbyć się żubra ze wsi Budy. 

 

We wsi Budy – mieszkał samotny żubr. Warto wiedzieć, że jest to zwierzę stadne, a każdy “samotnik” powinien być bacznie obserwowany, gdyż jest stary, często chory i może zagrażać ludziom. W tym wypadku tak jednak nie było. Żubr “Wojtek” nie atakował ludzi, a był ulubieńcem mieszkańców. Często spacerował po Budach, nie reagował na ludzi robiących mu zdjęcia, zaglądał ludziom w okna i był przez nich czasem dokarmiany. Sami mieszkańcy bud nie czuli się zagrożeni jego obecnością.

 

Mimo tego władze Białowieskiego Parku Narodowego postanowili odłowić zwierzę i wywieźć do Puszczy Białowieskiej. Wojtek nie dał jednak za wygraną i wrócił do Bud. Władze BPN uważały jednak, że żubr nie powinien przebywać wśród ludzi. Było to bardziej działanie prewencyjne, bo stare zwierzę nikomu nie szkodziło. Po drugiej wywózce odnaleziono zwłoki Wojtka w pobliżu wsi Topiło – gdzie został przewieziony po kolejnym odłowieniu. Tak smutno kończy się historia wesołego żubra, który przeszkadzał tylko władzom Białowieskiego Parku Narodowego – których głównym zadaniem paradoksalnie jest ochrona żubra.

Policzono żubry w Puszczy Białowieskiej. Ich liczba mocno powiększyła się!

Ilość żubrów w Puszczy Białowieskiej w ciągu roku powiększyła się o 58 sztuk! To imponujący wynik i pokazujący, że zwierzęta te czują się wyjątkowo dobrze na Podlasiu. Jest jednak problem. Zbyt dużo zwierząt skupionych w jednym miejscu może przynosić szkody. Tutaj jednak zdania są podzielone. Naukowcy prezentują dwie wykluczające się opinie. Jedna jest taka, że jest ich zdecydowanie za dużo skupionych na takim obszarze jak Puszcza Białowieska. Drudzy z kolei uważają, że gatunek nadal jest zagrożony i jest ich za mało.

 

Dlatego też Białowieski Park Narodowy z jednej strony dzierżawi się łąki, gdzie tworzy się miejsca zimowego dokarmiania, a także buduje paśniki i wodopoje w lesie. Z drugiej strony planuje się też przesiedlić część żubrów, by nie były skupione tylko w jednym miejscu. Przypomnijmy, w ostatnim czasie założono nowe stado w Puszczy Augustowskiej. Samo przesiedlenie nie ma charakteru masowego. Technicznie przenosi się po 10 sztuk w zupełnie nowe miejsce, które będzie odpowiednie do bytowania dla zwierząt, ale też odpowiednio daleko od człowieka, by nie dochodziło do szkód w rolnictwie.

 

Obecnie na terenie polskiej części Puszczy Białowieskiej przebywa 654 sztuki. 261 dorosłych samców i 345 dorosłych samic. Dodatkowo jest 120 sztuk młodzieży, 93 cielęta oraz 38 sztuk, o których nie wiemy jakiej są płci ani w jakim wieku. W całej Polsce żyje około 1500 żubrów.

Ten grzyb może leczyć raka. Naukowcy odkryli go w Puszczy Białowieskiej

Rak to bardzo poważna choroba, która nie jest jeszcze dostatecznie opanowana przez medycynę. Problem jest przede wszystkim złożony dlatego, że komórki rakowe nie są jednolite i nie można ich leczyć w ten sam sposób. W zwalczaniu nowotworu jelita grubego może pomóc grzyb Korzeniowiec sosnowy. W Puszczy Białowieskiej jest około 1700 gatunków grzybów. Naukowcy badają je oraz ich właściwości. Wiele z nich ma właściwości lecznicze. Jeden z nich, właśnie Korzeniowiec sosnowy w badaniach wypadł bardzo dobrze. 
 
 
Naukowcy sprawdzali jego wpływ na hamowanie wzrostu komórek nowotworowych. Wynik imponujący, bo aż 80 proc.  Grzyb rośnie głównie na drzewach iglastych, ale również na niektórych liściastych – takich jak: brzoza, buk czy dąb. 
 
 
Puszcza Białowieska to gigantyczna mieszanka gatunkowa zwierząt, roślin, ptaków oraz grzybów. Szacuje się, że naukowcy odkryli dopiero połowę tego, co występuje w tym wyjątkowym lesie. Korzeniowiec sosnowy rośnie na spróchniałych drzewach. W rezerwacie ścisłym Białowieskiego Parku Narodowym takich nie brakuje, gdyż człowiek zupełnie nie ingeruje w przyrodę w tamtym miejscu. Wszystko reguluje natura. W normalnych lasach zaś prowadzi się gospodarkę leśną – wycinając jedne drzewa, by chronić inne oraz zakładając szkółki leśne. 
 
 
Jedno jest pewne, zjedzenie grzyba byłoby dla człowieka zabójcze – tak jak jest zabójcze dla drzewa, na którym grzyb się rozwija. Naukowcy mogą jednak pozyskać z niego substancję leczniczą i wykorzystać w leczeniu raka. Czy tak się stanie czas pokaże. Produkcja leku od momentu wynalezienia do przygotowania do sprzedaży trwa bardzo wiele lat. Trzymajmy jednak kciuki za Korzeniowca sosnowego, by mógł posłużyć chorym na raka.
 
fot. Jason Hollinger / Wikipedia

 

Magiczna Puszcza Białowieska. Gdy tylko spadnie śnieg, jest jak w bajce [ZDJĘCIA]

W ostatnim czasie wybraliśmy się w północną część Puszczy Białowieskiej. Zamiar był taki, by fotografować żubry, ale to co zobaczyliśmy po drodze całkowicie nas urzekło. Pod białym puchem ten nasz wyjątkowy las wygląda przepięknie. Klimat jest wręcz bajkowy. Póki śnieg jeszcze leży na drzewach polecamy wybrać się tam. Bo może tak jak my, natraficie nie tylko na żubry, ale też na wilki. Nie bójcie się też zagadać do miejscowej ludności, to ciepli, życzliwi ludzie, z którymi można wymienić parę słów na każdy temat. Poniżej nasza fotorelacja z północnej Puszczy Białowieskiej.

 

 

Dzięki pogodzie żubry są na wyciągnięcie ręki [ZDJĘCIA]

Na Podlasiu zima na całego. Dzięki czemu w Puszczy Białowieskiej można napotkać w wielu miejscach żubry, które wyszły do paśników. Nam udało się je spotkać w okolicach Siemianówki, a także w Nadleśnictwie Browsk. 

Spotkać żubry. Najpierw obserwacja i plan, a na koniec zdjęcia

Żubry, jak każde dzikie zwierzęta są płochliwe, jednak, gdy poczują zagrożenie, to mogą zaatakować i poturbować. Bezpieczna odległość między 800-kilogramowym bykiem, a człowiekiem to 50 metrów. W ubiegły weekend nam udało się podejść do nich na 100-200 metrów. 21-osobowe stado cały czas obserwowało nasze ruchy. Zbliżaliśmy się powoli. W pewnym momencie, wszystkie żubry zaczęły uciekać. Słychać było ciężki tupot.

 

Żubry są przyzwyczajone do obecności człowieka, ale nie oznacza to, że można do nich podejść i je pogłaskać. Wypatrzenie żubra nie jest takie proste. Częściej trzymają się bliżej lasu lub w pobliżu stogu siana. Rzadziej przebywają koło drogi.

 

Wyprawę na żubry trzeba zacząć jeszcze w nocy. Dzikie zwierzęta właśnie wtedy prowadzą głównie życie. Na miejscu, gdzie potencjalnie mogą przebywać żubry musimy być o takiej porze, by nie było jeszcze wschodu, ale było już na tyle jasno, by coś zobaczyć. Wtedy rozpoczynamy obserwację. Najlepiej mieć lornetkę. Następnie spokojnie obserwujemy całą okolicę. Jeżeli wypatrzymy jednego żubra, to prawdopodobnie obok są kolejne. Może być jednak tak, że to stary żubr, który został wygnany ze stada. Wtedy lepiej trzymać się z daleka, bo ryzyko ataku z jego strony jest duże.

 

Kiedy jesteśmy zdecydowani, to możemy zacząć powoli podchodzić. W pewnym momencie żubry Was zobaczą. Wtedy zaczną bacznie obserwować i analizować Wasze zamiary. Jeżeli będziecie powoli podchodzić, nie będziecie krzyczeć ani gwałtownie się poruszać, to nic Wam się nie stanie, ale ostrożność przede wszystkim. Zawsze miejcie gotową drogę ucieczki, a także nie podchodzić za blisko.

 

Żubry na Podlasiu spotkamy w Puszczy Białowieskiej, Puszczy Knyszyńskiej oraz Puszczy Augustowskiej. Najwięcej osobników znajduje się w tej pierwszej.

Długi weekend w 2018. Podlaskie możesz odwiedzić 6 razy. Sprawdź nasze propozycje

W tym roku kalendarz będzie obfity w długie weekendy. Odpowiednie wypisanie wniosku urlopowego może skutkować, wygospodarowaniem sobie czasu, by odwiedzić województwo podlaskie aż 6-krotnie. Tyle wystarczy, by nasz wspaniały region poznać dogłębnie. Przedstawiamy Wam propozycje wyjazdów oraz najlepsze daty do ich realizacji.

30 marca – 2 kwietnia (Wielkanoc)

 

Wielkanoc to czas spędzania czasu z rodziną, nie każdy jednak świętuje. Osoby, które będą zwyczajnie się nudzić mogą przyjechać do Puszczy Białowieskiej. Jej okolice są zamieszkane głównie przez osoby prawosławne, więc mało prawdopodobne, by okolica zamarła na czas katolickich świąt. Oprócz Białowieży i Parku Narodowego, a także rezerwatu z żubrami warto zajechać także do wspaniałych miejscowości Teremiski czy Budy. Warto też zajrzeć nad Topiło czy do mini zoo w Orzeszkowie. Nie zapomnijmy też wpaść na łyka świętej wody ze studni w Dobrowodzie. Powinna nas także zachwycić Pohulanka czy Podcerkwy. Dobrze jest także zajrzeć do miejscowości Stare Masiewo a także Narewka. Po drodze miniemy wiele kolorowych cerkwi, a także urzeknie nas wyjątkowa, drewniana architektura. Dobrym zwyczajem jest także, by jako wędrowcy zatrzymać się w każdej odwiedzonej wsi i zamienić parę słów z miejscowymi. Wracając zajrzyjmy też do pustelni w Odrynkach, a także odwiedźmy Krainę Otwartych Okien – Trześcianka, Puchły oraz Soce.

28 kwietnia – 6 maja (Majówka)

 

Biebrzański Park Narodowy to doskonały pomysł na tegoroczną majówkę. Będziemy mieli już późną wiosnę, a to najlepszy czas by odwiedzić urocze, biebrzańskie bagna. Koniecznie zajedźmy zahaczając jeszcze o rzekę Narew do Tykocina, Kiermus, Strękowej Góry i dopiero wtedy ruszmy na Biebrzański Park Narodowy. Przejedźmy się carskim traktem do Osowca-Twierdzy, po drodze zwiedzając kładki i napotykając łosie. W samym Osowcu-Twierdzy wpadnijmy także na kładki i punkty widokowe nie pomijając starych bunkrów. Na koniec zajrzyjmy jeszze do Goniądza, Dolistowa Starego, by wzdłuż Biebrzy udać się do Jagłowa.

31 maja – 3 czerwca (Boże Ciało)

 

Czas Bożego Ciała to dobry moment by wpaść na tereny w okolice rzeki Bug. Koniecznie zajrzyjmy do Niemirowa, Sutna i Wajkowa. Warto też odwiedzić Mielnik oraz Drohiczyn – dawną, historyczną stolicę Podlasia. Nie zapomnijmy też, by zajechać na świętą górę Grabarkę. Tam możemy ofiarować swój krzyż z intencjami. Na koniec warto zapisać się na spływ kajakowy, by poczuć Bug z poziomu wody.

15-19 sierpnia (Święto Wojska Polskiego / Święto WNMP)

 

W sierpniu będzie już na tyle ciepło, by kąpać się w krystalicznie czystych jeziorach Suwalszczyzny. Nie należy jednak zapomnieć o odwiedzeniu Wigierskiego Parku Narodowego i pokamedulskiego klasztoru. Wpadnijmy też na narty wodne do Szelmentu. Dobrze jest także kupić bilet i popłynąć w rejs z żeglugę augustowską, by z pokładu statku podziwiać dziką Rospudę. Alternatywnie możemy zrobić też to kajakiem. Bowiem statki dopłyną tylko do określonego miejsca. W konkretną dzicz możemy zapuścić się tylko osobiście wiosłując. Można też wybrać się kajakiem płynąc Kanałem Augustowskim. Z paszportem, bez wizy dopłyniemy aż do białoruskiego Grodna!

1-4 listopada (Wszystkich Świętych)

 

Ziemia Sokólska to idealne miejsce na listopadowy długi weekend. Wszystko za sprawą świąt. Będziemy mogli pogłębić ich odczuwanie odwiedzając groby katolickie, prawosławne, tatarskie oraz żydowskie. Tych na Ziemi Sokólskiej nie brakuje. Warto więc odwiedzić Sokółkę, Bohonki, Krynki i Kruszyniany. Oprócz tego warto zachwycić się też widokami w Jurowlanach, Grzybowszczyźnie, Usnarzu Gónym i Babikach.

22 grudnia – 1 stycznia (Święta Bożego Narodzenia)

 

Jeśli nie chcemy umrzeć z przejedzenia na tak długie święta, to idealnym miejscem na odpoczynek od stołów będzie Puszcza Knyszyńska. Tutaj możemy spacerować lasami do woli. Ciekawych szlaków nie brakuje. Koniecznie odwiedźcie Supraśl, Kopną Górę czy Poczopek. Nie powinno Was zabraknąć także w Surażkowie, Lipowym Moście, a także po drugiej stronie Puszczy na Wyżarach, Gródku, Michałowie, Żedni i Królowym Moście wraz z Kołodnem. Jak nie zabraknie Wam czasu, to wpadnijcie też do Białegostoku – tutaj możecie przywitać nowy rok, a przy okazji zwiedzić barokowe zabytki w centrum, a także neogotycką katedrę i klasycystyczny kościół św. Rocha, który jest jednym z dwóch w Europie.

 

Serdecznie zapraszamy!

Podlaskie w jednym zestawieniu z Iranem, Kubą oraz Karaibami

Wcale nie chodzi o egzotykę. Portal Skyscanner specjalizujący się w wyszukiwaniu najtańszych połączeń lotniczych na swojej stronie umieścił Top 12 inspiracji podróżniczych na 2018 rok. Najciekawsze kierunki to: Kanada, Laos, Islandia, Rosja, Karaiby, Indonezja, Chile, Litwa, Łotwa, Estonia, Kuba, Senegal, Iran oraz… Podlasie. A tak argumentują swój wybór:

 

Podlasie sprawdzi się zarówno na dłuższy urlop, jak i weekendowy wypad z Warszawy. Ten region zachwyca różnorodnością. Łączą się tu wpływy prawosławne – koniecznie odwiedź cerkwie w Trześciance, Narwi czy Puchłach, oraz tatarskie – zajrzyj do wsi Kruszyniany, poznasz tu zarówno kulturę, jak i tatarską kuchnię. Prawdziwą siłą przyciągania Podlasia jest jego unikatowa przyroda. Puszcza Białowieska to doświadczenie pierwotnego kontaktu z naturą np. pokaźną gromadą dziko żyjących żubrów. Przemykają tu także inne zwierzęta np. rysie, bobry i wilki. Część terenu zwiedzisz jedynie z przewodnikiem – o możliwościach i kosztach wstępu dowiesz się na miejscu.

 

Oczywiście przyjezdny bardzo by się rozczarował na miejscu, gdyby za pewniak wziął powyższy opis. Bo amator tylko przypadkiem natrafiłby na dziko zyjące żubry, zaś o zobaczeniu rysia, wilka czy bobra nie ma w ogóle mowy. Przyjeżdżanie na Podlasie tylko do Krainy Otwartych Okiennic i oglądanie kilku cerkwi oraz meczetu w Kruszynianach to tak jakby pojechać do Warszawy tylko na Ursynów. Jeżeli jednak weźmiemy pod uwagę dobre intencje autorów, to trzeba się cieszyć, że ktoś nas poleca. Zapewne ktoś, kto właśnie był w Trześciance czy Kruszynianach i mu się podobało. Jeszcze bardziej cieszy zestawienie z takimi kierunkami jak Islandia, Karaiby, Rosja czy Chile. 

 

Dobrze by było się także podczepić pod wymienianą Litwę, Łotwę i Estonię. Bardzo wielu turystów obiera właśnie ten kierunek. A Podlasie jest przecież zupełnie obok. Warto więc zadbać o to, by każdy zwiedzający ten region zobaczył nie tylko Wilno, Tallin czy Rygę, ale także Białystok i całą podlaską okolicę. 

Skandaliczny proceder! Polscy myśliwi zabijają wilki oraz żubry!

W Puszczy Białowieskiej od dłuższego czasu mamy do czynienia ze skandalicznym procederem. Od wielu lat, z niemałym trudem odtwarza się w naszym kraju zagrożone populacje żubra i wilka. Tymczasem jest grupa osób, która niweczy te starania. Bowiem Puszcza Białowieska, gdzie żyją zarówno wilki jak i żubry, znajduje się w dwóch krajach – Polsce i Białorusi. U naszych sąsiadów taka ochrona zwierząt niestety nie istnieje, co skrzętnie wykorzystują polscy myśliwi. Organizują wyprawy, by kilka kilometrów od polskiej granicy zabijać chronione zwierzęta.

Tak wygląda  przykładowe ogłoszenie:

 
Sprzedam polowanie na Wilki
 
 
W cenie polowania jest 
 
3 dni polowania 
4 dni zakwaterowanie z pełnym wyżywieniem 
Transport w łowisku 
Podprowadzający 1:1 
Pełna dokumentacja pozwolenia- licencje 
Odstrzał 1 Wilka 
Pilot 
 
 
Cena: 1950 zł.

 

Tego typu ogłoszenia pojawiają się w internecie dosyć często, zachęcając to raz do wyprawy na zabijanie żubrów lub wilków. 

 

Do normalnych myśliwych mamy stosunek ambiwalentny, bo są kimś w rodzaju kata. Jeżeli wyrok zapada na dzika czy jelenia, bo populacja jest zbyt duża, to muszą po gospodarsku zmniejszyć liczebność w postaci najczęściej chorych i starych jednostek. Tutaj, na Białorusi, mimo że legalnie to myśliwi zabijają tylko i wyłącznie dla przyjemności, co nie tylko negatywnie wpływa na powoli odradzające się w Polsce zagrożone gatunki wilka i żubra, ale też na postrzeganie samych myśliwych, którzy w Polsce są widziany wyłącznie poprzez negatywne zachowania.

 

Oczywiście irytujący jest fakt, że zabite zwierze traktuje się jak trofeum, ale istnienie myśliwych jest wypadkową błędu, który kiedyś spowodował człowiek. W Polsce jest za mało wilków, bo tylko 900. Za taki stan rzeczy odpowiadają ludzie, którzy masowo zabijali je ze strachu. A te zwierzę nie zjada ludzi tylko właśnie poluje w lesie na jednostki stare i chore tym samym eliminując je z natury, pozbawiając tym samym myśliwych roboty.

 

Ze strzelaniem do wilka i żubra w białoruskiej części Puszczy jest trochę jak z aborcją czy paleniem marihuany. U nas nie można, a u sąsiadów jednych czy drugich jak najbardziej. Ukarać myśliwych nie można, na edukację już też za późno. Jedynym i najbardziej skutecznym ciosem byłoby odebranie takim osobom broni. Jednak Polski Związek Łowiecki to bardzo hermetyczne środowisko i reakcji na to, co się dzieje od lat raczej spodziewać się nie można.

5 najbardziej dzikich terenów na Podlasiu. Niebezpieczne i kompletnie odludnione

Gdyby tak rzucić wszystko i wyjechać w Bieszczady? – Zapewne słyszeliście to lub nawet sami tak mówiliście wiele razy. Każdy kto był w Bieszczadach wie, że to przyjemne miejsce, ale… jeżeli szukacie prawdziwej dzikości, to powinniście jej szukać na Podlasiu. Przedstawimy 5 miejsc, w których gdybyście teoretycznie się zaszyli, to nie zobaczylibyście żywego ducha prawdopodobnie przez lata bądź nigdy. Wyprawa w te miejsca jednak byłaby zbyt ryzykowna, bo można utknąć na bagnach, nie ma czegoś takiego jak zasięg telefoniczny lub zostać zaatakowanym przez wystraszone dzikie zwierzęta. Choć niedźwiedzi u nas nie ma (chyba), to taki jeleń mógłby zabić równie szybko uderzając rozłożystym porożem.

 

Trzeba mieć jednak świadomość, że na Podlasiu jest takich miejsc co najmniej 5. Oto i one:

 

1. Okolice Suraża. O tym miejscu już wspominaliśmy jakiś czas temu. Teren między Surażem, Pietkowem, Topczewem i Samułkami to prawdziwa pustynia! Tyle, że zamiast piachu mamy niekończące się łąki, bagna i cieki wodne. Oczywiście miejscowe władze doskonale sobie zdają sprawę jaki skarb posiadają i że ciekawscy i tak tu będą próbować dotrzeć. Dlatego też jest miejsce, gdzie utworzono wieżę widokową, wiatę biwakową i czatownię do obserwacji ptaków! Dzikich rzecz jasna.

 

Żeby się tam dostać najłatwiej jest dojechać do Pietkowa, a następnie na Pietkowo Drugie i Ostrów. W Ostrowie dojeżdżamy do ogromnego zbiornika wodnego i odpoczywamy od ludzi.

 

2. Puszcza Białowieska. W ścisłym rezerwacie jest takie miejsce, gdzie nie ma szans na dotarcie. Nawet jeśli ktoś się uprze, to i tak lepiej się tam nie zapuszczać także, bo można napotkać żubra, wilka albo rysia. Te spłoszone zwierzęta mogą nas poturbować i rozszarpać, a słuch po nas zaginie na zawsze.

 

Te miejsce to bardzo gęsta część Puszczy między rzeczkami Swożna oraz Orłówka.

 

3. Puszcza Knyszyńska. Bardziej bezpieczne (to nie znaczy, że zupełnie bezpieczne) będzie wybranie się do Puszczy Knyszyńskiej. Tam w miejscowości Królowe Stojło można przejść 10 km odcinek, gdzie będzie tylko gęsta Puszcza i nic więcej. Należy pamiętać, że i tam bogato jest w dzikie zwierzęta.

 

4. Biebrzański Park Narodowy. To już dzicz totalna. Las i bagna. Ostatnia miejscowość, gdzie jest cywilizacja to Grzędy. Dalej na zachodzie tylko totalna, kompletna i niebezpieczna dzicz.

 

5. Puszcza Augustowska. Ostatnie miejsce to kolejna Puszcza. Tym razem Augustowska. Jest takie miejsce, że od Augustowa idąc prosto do najbliższej miejscowości moglibyśmy dojść (lub i nie) dopiero po pokonaniu 20 km. Dlatego zgubić się w Puszczy Augustowskiej to byłby duży problem. Tam także nie brakuje dzikich zwierząt i trudnych terenów. Żeby tam się dostać wystarczy wybrać się 5 km na południe od Suchej Rzeczki. Będziemy pośrodku niczego.

 

Ten artykuł powinien mieć tytuł – Podlaskie – gdzie absolutnie nigdy się nie wybierać. Znamy jednak wariatów, którzy tego typu miejsca odwiedzają z wielką lubością. Jeden nawet w takiej dziczy się wychował – pozdrawiam Dawid 😉

Ekolodzy w Puszczy Białowieskiej. Protestują czy dewastują?

Dość nieprzyjemne informacje skierowane w stronę ekologów spływają od Lasów Państwowych. Nie wiadomo w zasadzie komu przyznać rację. Bowiem od czasów protestów w Puszczy Białowieskiej rośnie ilość różnych incydentów na terenie lasu. W ostatnim czasie zniszczono tablice z napisami na ścieżkach edukacyjnych, popisano też drewno oraz zniszczono ambony. Ostatni incydent to wyrwanie słupka z tablicą “Rezerwat Przyrody Lasy Naturalne” i przeniesienie ją w miejsce lasu gospodarczego i wetknięcie przy stosie drewna. Widać, że ktoś próbował stworzyć zmanipulowany obraz jakoby w ścisłym rezerwacie leżał stos ściętego drewna. Wszystko to miało miejsce w Teremiskach. 

 

Znak wrócił już na swoje miejsce, ale należy się zastanowić kto za tym stoi. Incydenty pojawiły się od czasu, gdy w Puszczy protestują i mieszkają ekolodzy. Są tam osoby również zza granicy oraz takie, które mają radykalne poglądy dotyczące ochrony przyrody. Wrzucenie do sieci zmanipulowanego zdjęcia może być nastawione na zdobycie jak najwięcej polubień i udostępnień w serwisach społecznościowych – w myśl zasady, że kłamstwo powtórzone 1000 razy staje się prawdą (autor cytatu: Joseph Goebbels). Dziwi zaś dewastacja ambony –  która służy do obserwacji zwierząt, a także tablic na ścieżce edukacyjnej. 

 

Puszcza Białowieska staje się ofiarą protestów ekologów. Leśnicy są w Puszczy od lat i nie ulega wątpliwości, że najlepiej wiedzą jak o nią dbać. Zaś ktoś, kto do Puszczy przyjechał na “gościnne protesty” i próbuje wprowadzać własny porządek nie może mieć racji. Nie ma nic złego w prowadzeniu lasu po gospodarsku (eliminacja słabych drzew i zostawianie tylko silnych). Tak samo działa również natura, tylko eliminuje jeszcze większe ilości, a proces całkowitego odradzania lasu trwa 200 lat! Jeżeli zaufalibyśmy ekologom i wprowadzili ścisły rezerwat na terenie całej Puszczy Białowieskiej, to oznaczałoby tylko gospodarczy upadek powiatu hajnowskiego. Korzyści zaś nie byłoby żadnych.

 

fot. lasy.gov.pl

Soce, Trześcianka, Puchły – czy będą cudem Polski?

Kraina Otwartych Okiennic w Socach, Trześciance i Puchłach ostatnio tak bardzo spodobała się redakcji National Geographic Traveler, że postanowili umieścić ją na liście 32 pretendentów do jednego z 7 cudów Polski. O tym, jakie miejsce ostatecznie wygra zadecydują internauci.

Głosować można raz na dobę tutaj: http://7cudow.national-geographic.pl/#nominees

 

Kraina Otwartych Okiennic jest wyjątkowa nie tylko przez charakterystyczne zdobienia na oknach domów w miejscowościach. Jest ona zamieszkana przez “Tutejszych”, czyli osoby mówiące “Po svojomu”. Oczywiście z biegiem czasu to przenika, jednak ze starszymi mieszkańcami można sobie porozmawiać tą specyficzną gwarą.

 

Soce, Trześcianka i Puchły są ulokowane w dolnie Narwi, w drodze między Zabłudowem a Hajnówką. Kolorowa architektura – czyli okiennice, ale też ganki, narożniki nie tylko zachwycają. Na przykład w szczycie domów umieszczone zdobienia w kształcie wschodzącego słońca mają bronić dom przed złymi mocami.

 

fot. Klasik / Wikipedia

 

Cała Puszcza Białowieska pod ochroną. Skutki? Tragiczne!

Przy okazji ostatnich sporów o wycinkę w Puszczy Białowieskiej postanowiliśmy przyjrzeć się szerzej propozycji ekologów, by objąć całą Puszczę Białowieską ochroną poprzez rozszerzenie granic parku narodowego. Najpierw zobaczmy na mapie jak to wygląda w obecnej chwili.

Puszcza Białowieska leży w obu krajach – w Polsce i Białorusi. Chroniona część czyli Białowieski Park Narodowy jest zaznaczona intensywniejszym kolorem zielonym. Na tym obszarze nie można ingerować w przyrodę. Według prawa jest to „Obszar wyróżniający się szczególnymi wartościami przyrodniczymi, naukowymi, społecznymi, kulturowymi i edukacyjnymi, o powierzchni nie mniejszej niż 1000 ha, na którym ochronie podlega cała przyroda oraz walory krajobrazowe”.

 

Cały park może być podzielony na 2 strefy – ochrony ścisłej, ochrony częściowej i ochrony krajobrazowej. Każdy z parków narodowych w Polsce ma wyznaczoną otulinę i plan ochrony. Białowieski Park Narodowy jest podzielony na dwa obręby ochronne. 60 proc. rezerwatu podlega ścisłej ochronie. Niemal na całych pozostałych 40 proc. mamy ochronę częściową. Zaledwie 0,5 proc. podlega ochronie krajobrazowej. Na terenie BPN wyznaczony jest także obszar ochronny hodowli żubrów – mieści się on w obszarze ochrony krajobrazowej.

https://www.youtube.com/watch?v=MZsHSOOVvXE

Przyjrzyjmy się teraz postulatom ekologów. Uważają oni, że można w Puszczy Białowieskiej zaobserwować wyjątkowe procesy biologiczne, które nie zachodzą nigdzie indziej. Przez wielu naukowców Puszcza uznawana jest za najbardziej złożony ekosystem lądowy w Europie. Przetrwały w niej niezwykle rzadkie gatunki grzybów, roślin i zwierząt. Dzięki ogromnemu zróżnicowaniu biologicznemu i ponad stuletnim drzewostanom cała Puszcza Białowieska – także poza parkiem narodowym – uznawana jest za las o charakterze naturalnym.

 

Zastępowanie starych drzewostanów w Puszczy nasadzeniami oznacza spadek wartości biologicznej tego obszaru i zmianę dynamiki całego ekosystemu. Proces obniżania wartości biologicznej poprzez mechaniczne zastępowanie starych drzew młodymi ma mniejsze znaczenie w lasach-plantacjach, mających zastosowanie czysto produkcyjne. Jednak jego wpływ na lasy o charakterze naturalnym, takie jak Puszcza Białowieska, jest kolosalny.

 

Rozszerzenie granic Puszczy na cały jest obszar spowodowałoby wiele kłopotów przede wszystkim dla mieszkańców Białowieży. Ta by miała ograniczone możliwości rozwoju, gdyż znajdowałaby się na terenie chronionego obszaru. Ponadto cały powiat hajnowski musiałby… importować drewno, co przy budżetach gmin tej części województwa byłoby dla nich zabójcze. W przeciągu 20 lat miasteczka prawdopodobnie wyludniłyby się, bo nie mogłyby się rozwijać i jednocześnie musiałyby łożyć wielkie pieniądze na import drewna.

 

Czy moglibyśmy poświęcić istnienie 8 gmin na rzecz zwiększenia ochrony przyrody?

 

Jednak jest i pozytywy takiego rozwiązania. Przypomnijmy, że Puszcza Białowieska leży w dwóch krajach. Objęcie tak wielkiego obszaru ścisłą strefą ochronną sprawiłoby, że nasze możliwości obronne w tym rejonie by z roku na rok wzrastały. Tereny leśne nie byłyby w żaden sposób gospodarowane. W Puszczy jest bardzo wiele terenów bagnistych. Jeżeli do tego część lasu bez ochrony zdegradowałaby się, to około 50 km pas granicy mógłby być nie do przejścia dla żadnej armii ani czołgów, gdyż byłoby to zbyt ryzykowne i trwało zbyt długo.

 

Spójrzmy na skutki społeczne objęcia tego terenu. Wiele firm działających w powiecie hajnowskim zakończyłoby swój żywot – wywołując przy tym bezrobocie wysokie bezrobocie i zwiększyłoby ubóstwo w województwie podlaskim. Według danych bezrobocie rejestrowane w powiecie hajnowskim wynosiło w 2015 roku 10,2 proc. Było to znacznie mniej od stopy bezrobocia rejestrowanego dla województwa podlaskiego oraz nieznacznie więcej od stopy bezrobocia rejestrowanego dla całej Polski. Prawe 35 proc. aktywnych zawodowo mieszkańców powiatu hajnowskiego pracuje w sektorze rolniczym (rolnictwo, leśnictwo, łowiectwo i rybactwo). To właśnie tę grupę najbardziej dotknęłyby zmiany.

 

Można zaryzykować stwierdzenie, że Puszcza Białowieska po zmianach granic ścisłej ochrony rozwinęłaby się turystycznie. Jednakże warto sobie uświadomić, że turysta w kontekście przyrody jest raczej szkodnikiem i często też śmieciarzem.

 

Rozszerzenie parku narodowego o tak wielki obszar byłoby dobre dla przyrody, ale skutki społeczne i gospodarcze byłyby tragiczne. Trzeba sobie zadać pytanie czy Polskę stać wyłożyć gigantyczne pieniądze na likwidację ośmiu gmin, przekwalifikowanie około 20 tysięcy osób, a także wypłatę im zasiłków?

 

Puszcza Białowieska przez ludzi jest zamieszkana od bardzo dawna, a jej mieszkańcy wiedzą najlepiej jak zadbać o swoje miejsce do życia. Dlatego trudno dać się przekonać ekologom, którzy w Puszczy Białowieskiej nie mieszkają, tylko przyjeżdżają tam protestować z Warszawy i innych dużych miast, daleko od Podlasia.

Tajemnice Puszczy Białowieskiej z przewodnikiem

To prawdziwa wakacyjna okazja. Nadleśnictwo Puszczy Białowieskiej organizuje piesze rajdy z przewodnikiem po swoich terenach. Najbliższe odbędzie się 22 lipca. Za każdym razem wycieczka uda się w inne miejsce. Rajdy z przewodnikiem zaczynają się o pełnych godzinach. W programie zwiedzanie nadleśnictw Białowieża, Hajnówka i Browsk. Pierwsze wyjście o 10.00, zaś ostatnie o 13.00. Leśnicy podczas rajdów chcą zwiedzającym pokazać jaką pracę wykonują na rzecz lasu.

 

Terminy wyjść:
22.07 – zbiórka na parkingu przy herbarium (wieś Gruszki) – 10.00, 11.00, 12.00, 13.00
29.07 – Ośrodek Edukacji Leśnej “Jagiellońskie” (Białowieża) – 10.00, 11.00, 12.00, 13.00
05.08 – Uroczysko Krynoczka (Hajnówka) – 10.00, 11.00, 12.00, 13.00
12.08 – zbiórka na parkingu przy herbarium (wieś Gruszki) – 10.00, 11.00, 12.00, 13.00
13.08 – Ośrodek Edukacji Leśnej “Jagiellońskie” (Białowieża) (niedziela) – 10.00, 11.00, 12.00, 13.00
19.09 – Uroczysko Krynoczka (Hajnówka) – 10.00, 11.00, 12.00, 13.00
26.08 – zbiórka na parkingu przy herbarium (wieś Gruszki) – 10.00, 11.00, 12.00, 13.00

 

Wstęp wolny

Stanisław Soyka nagrał teledysk w Puszczy Białowieskiej

Puszcza Białowieska jest za sprawą polityków ostatnio w kręgu zainteresowań wielu osób. W ostatnim czasie Stanisław Soyka postanowił nagrać do swojej starej piosenki “Nie ma drugiej takiej” teledysk w Puszczy Białowieskiej. Bardzo przyjemna piosenka, którą słucha się świetnie. 

 

Przypomnijmy, że od jakiegoś czasu trwa spór o Puszczę Białowieską. Ekolodzy żądają, by natychmiast przerwać wycinkę w Puszczy Białowieskiej, a na jej całym obszarze utworzyć Park Narodowy, tak by przyroda w niej podlegała ścisłej ochronie. Ministerstwo Środowiska ma jednak inne zdanie i uważa, że Puszcza Białowieska w zdecydowanej części to zwykły las i należy nim zarządzać jak lasem gospodarczym – czyli prowadzić wycinki, zaatakowanych drzew, by chronić inne drzewa przed atakiem kornika. 

 

Ministerstwu wtórują leśnicy, którzy są głównym beneficjentem wycinki. Bowiem to do ich rąk trafiają pieniądze z wyciętego drewna. Ekologom zaś wtórują artyści i inne publiczne osoby, które wszędzie gdzie się da nagłaśniają sprawę wycinki. W ostatnim czasie sprawą Puszczy Białowieskiej zajęło się nawet UNESCO. Wkrótce również zajmie się nią Komisja Europejska, która pod groźbą wysokich kar pieniężnych żąda wstrzymania wycinki.

Białowieski Park Narodowy. Tutaj przyjechał Książę Karol

O tym jak Białowieża i jej rejony są unikalne i atrakcyjne można było się przekonać, gdy przyjechał tutaj w 2010 roku sam Książę Karol. Bardzo interesowały go mieszkające w rezerwacie żubry, ale nie tylko.

 

Książę spacerował także po ścisłym rezerwacie, gdzie jest wiele gatunków drzew i roślin, a także zwierząt i nigdy tam nie ingerował człowiek, ani nie sądził tam niczego. To prawdziwa perełka znajdować się w takiej dziczy.

 

Warto wiedzieć, że Książę Karol uchodzi za orędownika ochrony przyrody, dlatego też wizyta takiej osobistości w Biebrzańskim Parku Narodowym mogła skutkować tylko jednym – Podlaskie i jego przepiękna Puszcza będą jeszcze bardziej znane. Tak też się stało.

 

fot. Dan Marsh / flickr.com

 

 

Puszcza została przeniesiona do Minecrafta

Po trzech miesiącach w końcu się udało. W ramach projektu ”Ostatnie drzewo” Puszcza Białowieska została przeniesiona w skali 1:1 do świata wirtualnego, a mianowicie słynnej gry Minecrafta. Autorom przyświecała przede wszystkim dokładność. Odtworzono nie tylko drzewostan, ale i każdy najmniejszy strumyczek.

 

Łącznie do cyfrowej wersji trafiło ponad  700 km kw. powierzchni Puszczy, co zajmuje 18 GB . W praktyce oznacza to, że cała mapa zbudowana jest z ponad 50 miliardów bloków. Zdecydowano się uwzględnić tylko 5 obszarów, na których widać ludzką działalność. Wszystko to oczywiście zobaczymy w typowej dla Minecrafta, kanciastej grafice. Kwadratowe jest więc też…słońce. Powstał również film promocyjny. Przewodnikiem po kompleksie leśnym jest głos niezastąpionej Krystyny Czubównej. 

 

Sięgnięcie do Minecrafta nie jest przypadkiem. Jego użytkownikami są przede wszystkim młodzi ludzie, którzy mogą nie zdawać sobie sprawy z obecnego konfliktu o Puszczę. Dzięki mapie mogą zapoznać się z tematem. Teraz tylko trzeba mieć nadzieję, że kopia zapasowa nie pozostanie jedyną wersją.

 

 

Bestia z Puszczy atakowała w dzień i w nocy

Puszcza Białowieska od wieków pełna była dzikiej zwierzyny. Na polowania zjeżdżali ważne osobistości – królowie, carowie i inni. Jedną z najbardziej cennych zdobyczy był niedźwiedź. Mięso, sadło, cenna skóra, ale przede wszystkim satysfakcja z powalenia zwierza zachęcała do łowów.

 

Każde polowanie obarczone było wielkim ryzykiem. Bestia może być nieobliczalna, a że zwierzę nie dba o to czy atakuje króla czy zwykłego wieśniaka, to i monarchom nie raz mocno się obrywało. Tak też było z Augustem II, który tylko dzięki swej zwinności wyszedł cało z opresji.  W 1791 roku, polujący w Puszczy ks. Józef Poniatowski w pewnym momencie został zaatakowany przez rozjuszoną niedźwiedzicę. Z opresji wybawił myśliwego strażnik Marcin Hołota. W nagrodę otrzymał on 100 złotych dukatów. Odwaga się opłaciła.

 

 

Populacja niedźwiedzi zaczęła maleć pod koniec XVIII. Miało to związek z ochroną innej zwierzyny leśnej. Podjęto decyzję o odstrzale. Trwał on niemal ćwierć wieku. Urzędnicy wpłacając do kasy rządowej niewielką kwotę mogli bez problemu polować na każdego drapieżnika. Zwykli kłusownicy też dorzucili swoje cztery grosze. Musiało minąć wiele lat nim populacja mogła się odrodzić. Nie stało by się tak gdyby nie rosyjski rząd, który zakazał posiadania broni na terenie lasów.

 

W Puszczy nieraz dochodziło do starcia tytanów. Żubry nie znoszą gdy ktoś wchodzi na ich terytorium. Dlatego też walki z niedźwiedziami odnotowywano bardzo często. Być może, gdyby niedźwiedzie przetrwały, to one nosiłyby miano Króla Puszczy. Zdecydowana większość pojedynków to bowiem ich zwycięstwo. W 1846 jeden z nich w ciągu jednego dnia powalił ponad pięć żubrów. Każda walka pustoszyła okolicę. Połamane gałęzie, zagłębienia w ziemi, zniszczone krzaki – taki krajobraz pozostawiali po sobie drapieżniki. Niedźwiedzie z tego okresu uznaje się za niezwykle agresywne. Zabijały liczne sztuki bydła dla sportu, nie dla pożywienia. Ostatni niedźwiedź naturalnie występujący w Puszczy został powalony w 1878 r. 

 

Próby odtworzenia populacji podjęto przed II Wojną Światową. Sprowadzane z Białorusi ciężarne osobniki trzymano wpierw w klatkach. Dzięki dużym otworem młode mogły spokojnie wyjść z niej i zapuścić się w głąb lasu, gdzie uczyli się życia w dziczy. Dla mieszkańców okolicy wprowadzono zakaz zabijania zwierząt, jeśli te zbliżyłyby się do zabudowań. Na prośbach się jednak kończyło. Misie często zapuszczały się do domowych gospodarstw. Nie obyło się bez ofiar. 

 

Gdy nastała już wojna nowi niemieccy ”zarządcy” Puszczy wpuszczali do niej wszystkie niedźwiedzie, które odebrali wędrownym cyganom. Wzbudzały one strach. Nie były przystosowane do zdobywania pożywienia w sposób samodzielny. Uważano, ze okupanci w ten sposób chcą odstraszyć miejscowych od pomocy partyzantom. Drzwi nawet zawiązywano łańcuchami w obawie przed włamaniem. Brzęk przypominał zwierzętom czasy niewoli, przez co się oddalały w głąb Puszczy. Strach był jak najbardziej uzasadniony. Zwierzę zabiło bowiem matkę z dzieckiem gdy Ci zbierali maliny w lesie. Ludzie odpłacali im tym samym. W ruch szły siekiery i inne ostre narzędzia. 

 

 

Czasy Wojny przeżyły 4 osobniki – samiec, samica i cztery młode. Ostatnie polskie niedźwiedzie widziano w 1959 roku na terenie Puszczy Lackiej, która obecnie wchodzi w skład Puszczy Białowieskiej. Pojedyncze osobniki wkradały się do nas z głębi Związku Radzieckiego. W maju 1963 roku odnotowano przypadek przywędrowania jednego osobnika. Przekroczył on granicę państwową, pokręcił się  około tygodnia i następnie udał się na wschód.

 

Puszcza gościła wielu krolów

Puszcza Białowieska nie bez powodu nazywana jest królewską. Należała do ulubionych miejsc polowań wielu monarchów. Wszystko zapoczątkował Władysław Jagiełło. Pierwsze udokumentowane polowanie króla miało miejsce w 1409 r. Jego celem było zebrania zapasów do wojny z zakonem krzyżackim. Kilkuset letnie dęby są więc świadkami istotnych wydarzeń z dziejów Polski.

Co jakiś czas w Białowieży rekonstruuje się powrót Jagiełły z udanych łowów. Na imprezie nie tylko można się zapoznać z ciekawostkami historycznymi, ale też zobaczyć kolekcje broni, których używano chociażby do powalenia żubra. Duże zainteresowanie wzbudza tzw. foglerz, którego de facto Jagiełło nie mógł użyć w bitwach, gdyż jeszcze on nie istniał. Owy foglerz to nic innego jak działko, które wykazywało się sporą szybkością w działaniu. 

Wprowadzono zakaz wejścia do części Puszczy. Wchodzimy na własną odpowiedzialność.

Od początku kwietnia nie można wchodzić do Puszczy Białowieskiej. Wydawać by się mogło, że to prima aprilisowy żart. To jednak przykra prawda. Na pocieszenie dodamy jednak, że kilka ścieżek edukacyjnych nie zostało objętych owym zakazem. Chodzi tu o chociażby tzw. Zebrę Żubra czy Miejsce Mocy. Na pozostałych terenach, każdy wchodzi na własną odpowiedzialność. Co jest powodem takiej decyzji? Oficjalnie chodzi o zagrożenie ze strony martwych drzew. Nieoficjalnie mówi się, że prowadzi się w Puszczy nielegalną wycinkę. 

 

Jako że zbliża się okres natężenia ruchu turystycznego, hotelarze czy restauratorzy zaczęli protestować. Zakaz wstępu oznacza dla nich jedno – mniejsze zarobki. Również organizacje ekologiczne biją na alarm. Wystosowano odpowiedni list do ministra środowiska. Ubiegły rok był rekordowy jeśli chodzi o liczbę przyjezdnych. Teraz wieloletnie wysiłki społeczności lokalnej zostaną zniweczone. Zakaz może zachwiać ruchem turystycznym.

Dla cara zbudowali kolej

Puszcza Białowieska była przed laty pełna dzikiej zwierzyny. Na polowania zjeżdżały ważne osobistości. Do Białowieży pod koniec XIX w. postanowił zawitać również car Aleksander II.

 

W związku z wizytą postanowiono wybudować tory kolejowe z Bielska Podlaskiego do Hajnówki. Cała akcja trwała niespełna dwa miesiące. Przy torach powstała centrala telefoniczna. Na terenie późniejszych zakładów drzewnych wzniesiono dworek myśliwski. Pociąg imperatora pojawił się 19 sierpnia 1984 r. Z Hajnówki wraz ze swym synem udał się powozem konnym do Białowieży.

 

Regularne kursy odbywały się zaledwie kilka tygodni i były związane z powrotami osób należących do dworu carskiego. Potem linia została zamknięta na cały rok. Jej przekazanie odbyło się dopiero w czerwcu 1985 r. Wybudowano wówczas drewniany budynek stacji kolejowej. Kilka lat później linię przedłużono do Białowieży, co umożliwiało carowi bezproblemowy dojazd do pałacu.

Miasto przy Puszczy swą nazwę zawdzięcza Niemcom

Nazwa miejscowości Hajnówka pochodzi od słowa Hajnowszczyzna. Ta zaś wywodzi się od strażnika leśnego Krzysztofa Haynaw. Osadzono go na uroczysku Skarbosławka. Po raz pierwszy została użyta w dokumencie wystawionym w 1709 r. Jeszcze w połowie XVIII w. w księgach parafialnych można odnaleźć określenie rosyjskie ”Gajnówka”.

Obecna nazwa zaczęta być powszechnie stosowana po odzyskaniu niepodległości. Co ciekawe, w Czechach słowo ”Hajnovka” oznacza lokal myśliwych. Nazwa pochodzi od niczego innego, jak słowa ”hajna” – stróża leśnego dobra. Dla nas to po prostu gajowy. Także w języku niemieckim określenie ”Hain” oznacza gaj. Przypuszcza się, że pierwszy strażnik był właśnie z pochodzenia Niemcem. W Polsce istniała bowiem tradycja tworzenia nazwisk od wykonywanych zawodów.

Leśnicy przenieśli Puszczę do komórki

Jeśli kiedykolwiek mieliśmy problem z odnalezieniem atrakcji Puszczy Białowieskiej, teraz to niemożliwe. Wszystko dzięki aplikacji mobilnej ”Obieżylas”. Przygotowali ją niezwykle starannie pracownicy nadleśnictwa Białowieża, Browsk i Hajnówka. Aplikację można pobrać bezpośrednio na stronie internetowej e-puszcza.pl bądź też za pośrednictwem sklepu obsługującego nasz system w komórce.

 

Program umożliwia m.in. rozpoznawanie ptaków czy roślin. Analizowana jest pora roku, otoczenie środowiskowe, a także barwa kwiatów. Przewodnik stanowi swoistą encyklopedię okolicy. Oprócz szlaków turystycznych, ścieżek edukacyjnych czy atrakcji przyrodniczych, bez trudu odnajdziemy miejsca noclegowe i lokale gastronomiczne. System GPS zaprowadzi nas już do celu. Opisywane atrakcje mieszczą się na zarówno na obszarze Białowieskiego Parku Narodowego, jak i tzw. gospodarczej części Puszczy. Baza powstała dzięki wsparciu lokalnych samorządów i organizacjom turystycznym.

Księżniczka nie chciała żadnego rycerza. Opluła nawet matkę.

Kilka kilometrów od Zabłudowa, między Narwią a Hajnówką bez trudu zauważymy wzniesienie porośnięte tajemniczym lasem. Przez okolicznych mieszkańców nazywana jest Krasną Górą. Late temu nad terenem górował okazały zamek. Mieszkał w nim książę z piękną żoną i równie urodziwą córką. Uroda nie szła jednak w parze z charakterem.

 

Mimo to pod zamkiem pojawiało się wielu rycerzy chcących poślubić księżniczkę. Te w każdym mężczyźnie widziała wady. Jej serce było twarde niczym głaz. Przyszła tzw. noc ognia. Na dwór przybył kolejny kandydat. Dziewczyna również przywitała go z obojętnością. Tym razem w obronie rycerza stanęła jej matka. Bezczelna księżniczka splunęła jej nie twarz. W tej chwili ziemia zadrżała. Powstała przepaść, która pochłonęła wszystko. Wraz z zamkiem przepadły też ludzkie życia.

 

Starsi mieszkańcy twierdzą, że w rocznicę tych wydarzeń wzgórze o północy otwiera się, a z zamku wyjeżdża powóz z damą. Ubrana w biel księżniczka wyrusza wówczas na poszukiwania miłości. Gdy tylko nastaje ranek wraz z końmi znika w przepaści. Ci odważniejsi mogą przyłożyć ucho do ziemi i usłyszeć płacz młodej księżniczki.

Kilka pokoleń mieszkało w jednym pokoju

Hajnówka od czasów średniowiecznych była otoczona szczególną opieką przez wielkich książąt litewskich a potem królów polskich. Wokół Puszczy powstały liczne małe osady. Warto przenieść się w czasie i poznać warunki życia prostych ludzi. Dla regionu charakterystyczna była słomiana chata.

 

Strzecha ze słomy która mogła przetrwać nawet 50 lat. Swoją długowieczność zawdzięczała temu, że młócono ją cepem. Wewnątrz mieszkały zazwyczaj trzy, czasem cztery pokolenia. W sumie izby mogły pomieścić nawet 18 osób. Papierowe wycinanki na oknach i własnoręcznie wyszywane ręczniki stanowiły za swego rodzaju ozdoby. Taki zwyczaj przetrwał do XX w.

 

Jako że podatki były proporcjonalne do wielkości okna, raczej oczywiste było, że otwory należały do niewielkich. Aby nie panował półmrok wnętrze oświetlano łuczywem. Chatę ogrzewano glinianym piecem. Jego wykonanie wymagało długiej pracy. Suchą glinę należało tłuc przez miesiąc aby stała się elastyczna niczym kauczuk. Czyniono to przez 12 godzin dziennie. Ze względu na brak czasu posiłki przygotowano raz dziennie. Gotowano jednocześnie domownikom i zwierzętom. Potrawy zachowywały ciepło dzięki umieszczeniu w piecu. Dzięki niemu też mieli również świeży chleb. Wytwarzane z żytniej mąki bochenki układano wysoko na półce i przykrywano je lnianym obrusem. Zapobiegało to wysychaniu i pleśnieniu. Mieszkańcy chałup jedli z glinianych a łyżki wykonane z dobrej jakości drewna służyły przez lata.

 

Nadal na niego polują. U nas śpi spokojnie

W krajach skandynawskich nadal na niego polują. W Polsce znajduje się pod ścisłą ochroną. Mowa to rysiach, które żyją głównie w Puszczy Białowieskiej oraz w mazurskich lasach. W całym kraju naliczono ich 200. Specjaliści z polski i zagranicy przeprowadzili badania, z których wynika, że nic na razie im nie zagraża.

https://www.youtube.com/watch?v=QFbrPJO5syU

Na naukowców czekało wyzwanie. Ryś rzadko opuszcza gęste lasy, a otwarte tereny stanowią dla niego swoistą barierę. Aby zebrać materiały do badań, zamocowano na pniach drzew dywaniki z odpowiednim zapachem. Tak zwabione koty chętnie się ocierały o drzewo, pozostawiając swoje włosy, a więc materiał genetyczny. Zebranie około trzystu próbek umożliwiło szczegółowe badanie. Okazało się, że rysie z Puszczy cechuje niska różnorodność genetyczna. Przyczyną tego stanu jest życie tych kotów w izolacji. Rysie są zdolne do długich wędrówek, lecz muszą mieć do tego odpowiednie warunki. Kompleksy leśne jako, że są porozdzielane przyczyniają się do niskiej zmienności genów. Na razie jednak żadna interwencja nie jest konieczna.

 

Nawiedzone mokradła w Puszczy Białowieskiej. Łatwo się tam zgubić

Magia mokradeł

Puszcza Białowieska pełna jest tajemniczych uroczysk. Jedno z nich znajduje się w okolicy wsi Zastawa. Podmokły las nosi imię Knihiniówka, lecz przewodnicy określają się go Knaziewka”. Nazwa pochodzi prawdopodobnie od gwarowej nazwy czajki, która gniazduje właśnie na terenach uroczyska. Dawniej uroczysko stanowiło dla człowieka dużą przeszkodę. Ułożone w poprzek kłody ściętych drzew stanowiły jedyną drogę do okolicznych miejscowości. Dziś przebiega przez nie tzw. ”Kładka Żubra” stanowiąca istotny dla rozwoju turystyki szlak edukacyjny. 

Zagubieni

Podróżni nie są świadomi tego, że mokradła są nawiedzone. Wielu było świadkiem niewyjaśnionych wydarzeń. Pierwsze relacje pochodzą jeszcze sprzed wojny. Mężczyzna wiózł koniem drewno. Gdy zapadł zmrok, zwierzę zarżało w panice. Z mroku wyłoniła się biała postać. Aby lepiej jej się przyjrzeć rolnik podpalił wiązkę siana. Nim płomienie objęły uschniętą trawę, postać rozpłynęła się we mgle.

Innym razem dwóch kłusowników ujrzało na drodze ognisty krzyż, który z wielką prędkością mknął w ich kierunku. Przerażające. Mężczyźni nie mogli uwierzyć własnym oczom. Z krzykiem uciekli do domu. Dziwne zjawiska mają miejsce do tej pory. Nikt nie wie co jest tego przyczyną. Domniemuje się, że mam to związek z dawnymi magicznymi rytuałami.

Jeśli ktoś wybiera się na uroczysko, niech lepiej weźmie dobrą nawigację. Mokradła w tajemniczy sposób wpływają na orientację. Mnóstwo osób nie mogło znaleźć drogi powrotnej. Gdyby nie telefon komórkowy, być może zostaliby tam na zawsze.

Puszcza Białowieska kryje skarb. Dołącz do poszukiwań

Coś nowego

W okolicach Puszczy Białowieskiej powstało 11 tras łączących naukę z zabawą. Mowa to o tzw. szlakach questingowych. Uczestnicy zabawy odpowiadając poprawnie na pytania otrzymują wskazówki umożliwiające dotarcie do ukrytego w skrzyni skarbu. Poruszać możemy się w dowolny sposób. Możemy wybrać pieszą wędrówkę bądź też rower. Nietypowa forma wypoczynku promowana jest jako produkt turystyczny powiatu hajnowskiego. Stanowi doskonałą propozycję na spędzenie wolnego czasu zarówno dla osób indywidualnych, jak i grup zorganizowanych, zwłaszcza szkolnych wycieczek.

Questing w praktyce

Zgodnie z zasadami questingu trasy w terenie nie są opisane, lecz znajdziemy je wyłącznie w sieci. Zagadki dotyczą różnych dziedzin. Dzięki questom historycznym zagłębimy się choćby w tematykę związku królowy Bony z Narwią. Zagadki kulturowe czekać zaś będą na nas w miejscowości Nowoberezewo, gdzie to będziemy podziwiać krajobraz podlaskiej wsi. Z kolei Dubicze Cerkiewne zapraszają na ”Szlak Błękitu” i zapoznanie się z obrządkiem wschodnim. W kolejnych miasteczkach na własne oczy przekonamy się o wzajemnym przenikaniu kultur , będziemy też świadkami prac rękodzieła ludowego. Questy w powiecie powstały dzięki projektowi dofinansowanemu z Unii Europejskiej – ”Questing – Wyprawy odkrywców w Puszczy Białowieskiej”.

 

Zielarka zamieniła mężczyzn w dziki. Jeden żyje do dziś.

Rzeź w Puszczy

W białowieskim Parku Pałacowym odnajdziemy pomnik upamiętniający jedno z polowań króla Augusta III Sasa. Obława na zwierzęta była jak na tamte czasy przeprowadzona spektakularnie. Ponad pięćset wynajętych osób kilka miesięcy zapędzało żubry, łosie, sarny czy dziki do wielkiej zagrody. Wiele zwierząt padło przed przyjazdem królewskiego orszaku. Król osobiście dokonał egzekucji na połowie zgromadzonych okazów. Jego uwagę przyciągnął dzik z czarnym krzyżem na grzbiecie. Nietypowe umaszczenie miało wiązać się ze sprowadzeniem zakonu krzyżackiego.

Siła zaklęcia

Jak wiadomo, zamiast w pokoju chrystianizować plemiona, krzyżacy wybrali drogi miecza. Pewnego lata czterech zakonników zapuściło się do Puszczy. Po drodze korzystali z życia wykorzystując kobiety i zabijając zwierzynę dla samego sportu. W jednej z karczm dowiedzieli się o kobiecie o imieniu Ksantypa. Wiodła ona życie pustelnika. Znając doskonale specyfikę miejscowych ziół zajmowała się uzdrawianiem. Żądni krwi poganina bracia zakonni wyruszyli nad rzekę Łutownia. Po drodze mijali martwe ptaki i węże. Puszczyki nawoływały niczym nocą. Starali się jednak ignorować wyraźne znaji. Na miejsce dotarli przed nocą Kupały, kiedy to według wierzeń, zaklęcia działają ze szczególną mocą. Ksantypa oszukała śmierć. Nim ostrza przeszyły ją na wylot, zdążyła wypowiedzieć magiczną formułkę. Krzyżacy zostali przemieni w dziki. Podobno jeden z nich z charakterystycznym krzyżem na grzbiecie, kilka lat temu był  widziany w miejscu mocy pod Hajnówką. Legenda głosi, że jeśli ktoś go ubije, pradawni bogowie powrócą na ziemię.

Z kijkami po puszczy

Moda na bycie fit na dobre zagościła w naszych umysłach. Dbanie o kondycję przekłada się na bardziej atrakcyjny wygląd. Jedną z form aktywności, którą możemy uprawiać przez cały rok jest nordic walking. Tak, chodzi tu o ludzi z kijami i nie są to wcale ninja.

Przetarcie szlaków

Pierwsze oznakowane trasy w województwie podlaskim powstały na terenie Puszczy Białowieskiej. Otrzymały one Certyfikat Polskiej Federacji Nordic Walking. Łącznie to ponad 7 szlaków o różnym poziomie trudności. Wszystkie z nich zapewniają czytelne oznakowanie. Opatrzono je też w odpowiednie mapy. Najkrótszą trasę pokonamy już w pół godziny. Najdłuższa, o długości ponad 20 km, wymaga czterogodzinnego wysiłku. W 2012 r. odbyła się pierwsza edycja Pucharu Polski w Nordic Walking w Krainie Puszczy i Żubra. Impreza zyskała status cyklicznej. Od tej pory zawodnicy rywalizowali na dystansach 5, 10 i 15 km. Organizatorzy zapewniają atrakcyjne nagrody. Regenerację po wysiłku zapewniają potrawy lokalnej kuchni. Zawody wieńczy przejazd kolejką wąskotorową i impreza integracyjna.

Skąd to się wzięło?

Nordic walking w wolnym tłumaczeniu oznacza po prostu nordyckie wędrówki. Dyscyplina narodziła się bowiem w Finlandii. Tam w latach 70 – tych biathloniści opracowali nową formę letniego treningu uzupełniającego.  Nie potrzebowali do tego ciężkiego sprzętu. Bez znaczenia były też warunki pogodowe. Co jednak najważniejsze, aktywizował ponad 90% mięśni. Dopiero kilkanaście lat później zyskał popularność wśród osób, które z wyczynowym sportem nie mieli nic wspólnego. Prawdziwy boom nastąpił jednak pod koniec lat 90-tych, z chwilą rejestracji Międzynarodowego Stowarzyszenia Nordic Walking. Kijki z przytupem  wkroczyły też do Polski.

 

5 sposobów na podlaską majówkę

Wiosna zbliża się wielkimi krokami. Jeśli nie macie jeszcze sprecyzowanych planów na majówkę zapraszamy na Podlasie. Jeśli znudziły Ci się rodzime góry, a parawany nad morzem przyprawiają Cię o ból głowy, nie zwlekaj i obierz kierunek na wschód. Oto tylko kilka miast, oferujących bogaty wachlarz możliwości.

Wodne szaleństwo w Augustowie

Wizytówką północno – wschodniej części Polski jest bez wątpienia Augustów. Kurort zyskał miano ”najfajniejszego miasta w Polsce”. Swoje walory uzdrowiskowe zawdzięcza położeniu wśród nieskażonych lasów. Miasto przyciąga głównie miłośników wodnego szaleństwa. Powstał tam bowiem pierwszy w Polsce wyciąg do nart wodnych. Liczy on 740 m długości, a rozpędzimy się na nim do ponad 80 km/h. Dzięki temu możemy choć przez chwilę poczuć się niczym w filmie ”Szybcy i Wściekli”, z tym wyjątkiem, że auta zmienimy na deski. Nie grożą nam też nagłe zwroty akcji, gdyż czuwają nad nami fachowi instruktorzy i ratownicy. Jeśli zadowala nas umiarkowana prędkość, czekają na nas rejsy wycieczkowe po słynnym Kanale Augustowskim. W sam raz dla rodzin z dziećmi. Zakochani nie oprą się możliwości przejażdżki zabytkowa gondolą. Wystarczy zamknąć oczy i poczujemy się jak w Wenecji. W mieście bez trudu wypożyczymy wysokiej jakości sprzęt do rekreacji, jak kajaki czy rowery wodne. Po dniu pełnym wrażeń posilimy się świeżą rybką. Lokali gastronomicznych w Augustowie nie brakuje.

Suwałki nie takie zimne

Źródło: Wikipedia, autor – Ludwig Schneider

Jeśli Augustów wyda się zbyt tłocznym miastem ( a w majówkę jest to wielce prawdopodobne), radzimy udać się kilkadziesiąt kilometrów dalej do Suwałk. O tej porze roku polski biegun zimna nie wykazuje swojej aktywności. Tam również poczujemy adrenalinę. Miasto pozazdrościło sąsiadowi i również zainwestowało w wyciąg wodny.Narciarze mają do pokonania tor o długości 1000 metrów. Dwie proste po 300 metrów i dwie po 200. Tor jest w kształcie prostokąta, trzeba więc uporać się z czterema zakrętami.

 

Jedną z głównych atrakcji regionu jest bez wątpienia klasztor kamedułów, górujący nad taflą jeziora Wigry. Powstał on na wyspie podarowanej zakonnikom przez króla Jana Kazimierza. Mimo że obiektu nie remontowano od lat, nadal robi ogromne wrażenie. Szczególną uwagę przyciąga wieża zegarowa.

 

Na północny zachód od Suwałk odnajdziemy niewielką miejscowość Stańczyki. Jej wizytówkę stanowią zabytkowe mosty nazywane akweduktami Puszczy Romnickiej. Osiągają one blisko 37 m, przez co należą do najwyższych w Polsce. Z mostami wiążę się legenda o znikającym jeziorze.

Odpoczynek nad Biebrzą

Miłośnicy przyrody odnajdą swój prywatny raj w Biebrzańskim Parku Narodowym. To największy rezerwat w Polsce będący domem dla setek gatunków ptaków i innych zwierząt. Dla przyjezdnych przygotowano szlaki rowerowe, piesze i kajakowe. Jest to więc też doskonała oferta dla aktywnych. Życie toczące się w dolinie można obserwować z wysokich wież  i kładek, które pomagają poruszać się po bagnistym terenie. Wiosną będziemy podziwiać rozlaną po horyzont Biebrzę. Radzimy wziąć ze sobą aparat.

W głębi Puszczy Białowieskiej

Pora przenieść się teraz do południowej części Podlasia. Dużo popularnością w regionie cieszy się Hajnówka i przylegająca do niej Białowieża – siedziba najstarszego Parku Narodowego w Polsce. Historię okolicy poznamy w czasie wycieczki kolejką wąskotorową. Po drodze spotkać można samego króla puszczy – Żubra. Jeśli tym razem myśleliście, że nie będziemy mieli okazji zmoczyć dolnej części garderoby, musimy wyprowadzić Was z błędu. O bogactwie natury przekonamy się jedynie wędrując podmokłą ścieżką o nazwie ”Kładka Żubra”. Trasa, która liczy sobie niecałe 5 km ma swój koniec rezerwacie pokazowym.

 

 

 

Oaza spokoju w Supraślu

Na deser proponujemy zapoznać się z podbiałostockim Supraślem. Te niespełna pięciotysięczne miasto w 2001 r. zyskało status uzdrowiska. Olejki eteryczne z pobliskich lasów wpływają korzystnie na układ oddechowy. Jeśli pozbyć się kaszlu to tylko tam. Niemal na każdym kroku miejscowości natkniemy się na perełki architektury drewnianej. Najbardziej oblegane przez turystów jest bez wątpienia Muzeum Ikon. Uroki miasta docenili producenci filmowi. Stało się bowiem planem zdjęciowym filmu ”U pana Boga za miedzą”,  bądź też popularnego serialu ”Blondynka”. Na amatorów wodnych wędrówek czekają szlaki kajakowe. Prowadzą one z nurtem rzek Supraśl i Sokołda. Najdłuższa trasa to ponad 60-cio kilometrowa przeprawa.