Majówka 2018 nad wodą. 5 najlepszych jezior w Podlaskiem

Wyprawa na Mazury z Podlasia nie jest zbyt wymagająca. Na przykład do popularnego Giżycka z Białegostoku dojedziemy w prawie 3 godziny. Nie jest to zbyt wiele, ale warto się zastanowić po co marnować czas na dojazd, gdy równie przyjemnych jezior nie brakuje również w Podlaskiem. Przedstawiamy 5 najciekawszych jezior w województwie, do których dojedziemy w podobnym czasie lub jeszcze szybciej niż na Mazury. Wszystkie znajdują się na północy województwa.

 

fot. UM Rajgród

 

Jezioro Rajgrodzkie znajduje się 1,5 godziny drogi od Białegostoku. Leży na granicy Podlaskiego i Mazur. Jest połączone z jeziorem Stackim, a także sąsiaduje z jeziorem Dręstwo. Na miejscu znajdziemy bardzo dużo ośrodków wypoczynkowych, w których na pewno spędzimy miłe chwile. Na jeziorze Rajgrodzkim znajduje się wyspa Sacin, o której niewiele wiadomo. Jest porośnięta trzciną, lecz w kilku miejscach da się do niej dostać. Dla żądnych przygód – na pewno będzie to ciekawa ekspedycja.

 

Nad Neckiem – poznałem Cię… śpiewał Janusz Laskowski. Mowa tu oczywiście o Beacie z Albatrosa, która jest bohaterką historii miłosnej z Augustowa. Właśnie tam znajduje się między innymi jezioro Necko, które jest jednym z popularniejszych jezior w Polsce. Nie bez przyczyny mówi się, że Augustów to letnia stolica Polski. Rodacy upodobali sobie to miasteczko tak samo – jak uwielbiają Zakopane zimą. Warto przyjechać do Augustowa i zobaczyć czym zachwycają się tłumy…

 

 

Chyba że nie lubimy tłumów – to warto wybrać się do oddalonej o parę kroków Przewięzi. Tam na słynnej “Patelni” jest równie ciekawie a i tłumy nie takie ogromne. Przewięź charakteryzuje się przede wszystkim bardzo dużym urokiem osobistym. Ponoć – kto tam pojechał od razu się zakochał i na pewno nie raz powróci. 

 

Kolejne jezioro, które może przyciągnąć to oddalone o parę kilometrów od wyżej wymienionego – jezioro Serwy. Możemy odpoczywać w Suchej Rzeczce, Serwach lub Mołowistych. Tłumów tam nie będzie, gdyż jezioro te znajduje się w samym sercu Puszczy Augustowskiej.

 

Ostatnim jeziorem, jakie możemy polecić to jezioro Gieret w Gibach. Ta mała miejscowość znajduje się tuż przy granicy z Litwą. Obok jest wiele jezior do wyboru, ale to właśnie Gieret ma największy urok. Nie jest zbyt wielkie, ale wystarczająco w nim wody by dobrze się bawić.

 

Warto dodać, że wszystkie jeziora które wymieniliśmy są polodowcowe. Oznacza to, że woda w nich jest niesamowicie czysta. Na potwierdzenie naszych słów – możemy tylko zdradzić, że w każdym z wymienionych mieszkają raki, które jak wiadomo – w brudzie by życia nie układały.

Majówka 2018 aktywnie. Propozycje dla tych, co nie lubią leżeć

Dla niektórych czas wolny w majówkę, nie oznacza że chcą leżeć do góry brzuchem, grillować i popijać piwko. Wtedy biorą się za nadrabianie formy. Przedstawiamy 5 propozycji na aktywne spędzenie majówki, dla tych co nie lubią leżeć.

Na Kajaki przez Narew

Sprawa wygląda bardzo prosto. Zajeżdżamy do Suraża, tam odnajdujemy Centrum Turystyki Aktywnej Bajdarka. Następnie po załatwieniu formalności uprzejmy Pan ładuje ilość kajaków na specjalną przyczepkę, następnie wiezie całą grupę w miejsce docelowe. Wtedy Narwią wracamy do Suraża. Oto możliwe warianty:

 

1. Doktorce – Suraż, 17 km około 4 godzin spływu

 

2. Zawyki – Suraż, 6 km około 1,5 godziny spływu

 

3. Suraż – Uhowo, 10 km około 2,5 godziny spływu

 

4. Suraż – most za miejscowością Bokiny, 18 km około 4 godziny spływu

 

5. Suraż – Kolonia Topilec, 24 km około 6 godzin spływu

 

6. Suraż – Waniewo, 32 km około 8 godzin spływu

 

Na rowerek wodny w Dojlidach

Jak ktoś nie ma w rękach, to może ma w nogach. Białostocki zalew Dojlidy to idealne miejsce, by spokojnie popedałować na wodzie. Dla chętnych BOSiR ma do wypożyczenia rowerki wodne. Można wypłynąć na środek i się opalać, a można popływać od jednego krańca na drugi. Możliwości jest wiele. Tylko potrzebne chęci i dobra pogoda. Do dyspozycji klientów są dwu- i czteroosobowe rowery wodne, kajaki, łodzie canoe, łodzie wiosłowe, łodzie żaglowe klasy Omega, deski windsurfingowe i smocze łodzie na 10 wioślarzy. Wypożyczalnia czynna jest codziennie w godz. 9.00-18.00. Sprzęt można wypożyczać do godz. 17.00. 

Narty wodne Szelment

Na majówkę startuje wyciąg nart wodnych w podsuwalskim Szelmencie. Chętni będą mogli na jeziorze uprawiać wodne akrobacje. Świetnie przygotowany elektryczny wyciąg linowy umożliwia jazdę po torze o długości 1000 metrów. Tor ma kształt prostokąta o bokach 300×200 metrów. Po jego obwodzie rozciągnięta jest stalowa lina z zaczepami dla 13 narciarzy. Zabawa jest przednia. Zakładamy narty, łapiemy linkę, a następnie wyrywa nas do przodu! Tylko szczęście lub umiejętności spowodują, że zrobimy całe okrążenie bez nurkowania. Warto spróbować trochę szaleństwa! Korzystać możemy w majówkę od godz. 12 .00 do 18.00. 

Rowerem po Puszczy Białowieskiej

Puszcza Białowieska ma to do siebie, że jest w niej wiele miejsc, które warto przejechać rowerem. Warto objechać leśnymi drogami ją całą. W środku jest wiele “przecinek” i szlaków. Do wyboru jest aż 57 różnych wariantów – odcinki różnych długości!  Wszystkie dostępne są tutaj: https://mojrower.pl/trasy/bialowieza

Bieganie, chodzenie i Nordic Walking w Knyszyńskiej

Supraśl i jego okolice to idealne miejsce na uprawianie długich spacerów, biegania i Nordic Walkingu. Jest tam wiele szlaków, a także dróg – w których możemy iść od wsi do wsi lub w głębokim lesie. Idąc z Supraśla możemy przejść przez Cieliczankę, Kołodno i Królowy most. Możemy zajrzeć do Surażkowa, albo odkryć góry niedźwiedzie. Do wyboru do koloru. Pamiętajmy o korzystaniu z mapy i nie zbaczaniu ze szlaków.

Miłej zabawy!

 

fot. WOSIR Szelment

Majówka 2018. Przedstawiamy kilkadziesiąt atrakcji Województwa Podlaskiego

W tym roku majówka będzie wyjątkowo długa. W wersji minimalnej 4 dni, w wersji maksymalnej 9. Zależy od tego – kto, kiedy dostanie urlop. Przedstawiamy najciekawsze miejsca i kilkadziesiąt atrakcji województwa podlaskiego.

 

Na południu województwa dobrze jest odwiedzić takie miejsca jak historyczną stolicę Podlasia czyli Drohiczyn i jego okolicę – Niemirów, Mielnik, Grabarkę, a także Białowieski Park Narodowy – po obu jego stronach – włączając w to pobliski Zalew w Siemianówce. Na wschodzie nie powinniśmy omijać Kruszynian, Krynek, Poczopka, Kopnej Góry, Supraśla, a także Królowego Mostu i Kołodna. Na północy koniecznie trzeba zajrzeć w takie miejsca jak Augustów, Giby, Wigierski Park Narodowy, a także Puńsk, Wiżajny i po sąsiedzku Stańczyki. Na zachodzie będzie do zwiedzenia Narwiański Park Narodowy – a tam Waniewo, Śliwno, Kurowo i Kruszewo, a takżę Tykocin, Kiermusy i Strękowa Góra. Później przejedźmy się carskim traktem – już w Biebrzańskim Parku Narodowym – dojeżdżając do Osowca-Twierdzy i Goniądza.

 

Co konkretnie zwiedzać?

Majówka 2018. Atrakcje województwo podlaskie – południe

Na południu, w Drohiczynie zobaczyć możemy Górę Zamkową, okazały kościół i klasztor – a także znajdujące się tam krypty. Dodatkowo 2 inne klasztory, cerkiew z końca XVIII wieku, zegar słoneczny, dąb papieski. Można też wykupić rejs statkiem po Bugu.

 

 

Dobrym pomysłem będzie zobaczenie Góry Zamkowej w Mielniku, ruiny kościoła przy tej górze, a także cerkiew z 1823 roku, kościół z 1720 roku, synagogę, kopalnię kredy, rezerwat przyrody, a także w okolicy Kurhany w Maćkowiczach i Osłowie, cmentarzysko, kościół z 1780 roku, a także punkty widokowe i sowieckie schrony w Niemirowie. Dodatkowo cerkiew i kościół w Tokarach. Do tego w Grabarce – oczywiście miejsce sacrum polskiego prawosławia – święta góra, na której wierni pozostawili tysiące krzyży wraz ze swoimi prośbami i modlitwami.

 

Białowieski Park Narodowy to przede wszystkim rezerwat pokazowy żubrów, muzeum, park pałacowy, Stara Białowieża (rezerwat ścisły), a także kilka interesujących szlaków. Nad Siemianówką warto zobaczyć oczywiście zalew. W Bondarach jest wieża widokowa, a także nowe pomosty – gdzie można się zrelaksować. Kąpieli na miejscu nie polecamy, gdyż woda w zalewie jest bardzo brudna.

 

Majówka 2018. Atrakcje województwo podlaskie – wschód

Na wschodzie w Kruszynianach możemy zobaczyć jak żyją polscy tatarzy. Na miejscu zwiedzić możemy meczet, a także zjeść tatarskie potrawy. W Krynkach napotkamy natomiast ogromne rondo, w środku którego znajduje się park. Dodatkowo warto zajrzeć na żydowski cmentarz. W Poczopku obejrzymy Silvarium – przepiękny ogród, w którym z bliska będzie można zobaczyć okazałe sowy. W Kopnej Górze natrafimy na ślad powstańców, zaś w Supraślu obejrzymy monastyr, zalew na rzece, pałac czy też wiele innych atrakcji. Będziemy mogli posilić się też typową podlaską strawą.

 

 

W Królowym Moście – obejrzymy przepiękną cerkiew, zaś w Kołodnie zdobyć możemy wzgórza świętojańskie – gdzie znajduje się wieża widokowa, z której zobaczymy panoramę Puszczy Knyszyńskiej.

 

Majówka 2018. Atrakcje województwo podlaskie – północ

Augustów to letnia stolica Polski – gdzie będziemy mogli wspaniale spędzić czas na rynku lub nad rzeką. Warto wybrać się też bulwarami na plażę lub popłynąć w rejs rzeką Rospudą. W Gibach natomiast – odpocząć można nad jeziorami. Jest ich tam w okolicy naprawdę bardzo dużo. Do wyboru do koloru. Wigierski Park Narodowy – to przede wszystkim klasztor, a także przepiękna okolica. W Puńsku możemy zobaczyć jak się żyje wspólnie Polakom i Litwinom. W Wiżajnach mamy kolejny trójstyk granicy – tym razem łączą się ze sobą granice Polski, Rosji i Litwy.

 

 

Stańczyki formalnie leżą już na Mazurach, jednak żal ich nie zobaczyć – bo są prawie na granicy z województwie podlaskim. Gigantyczne akwedukty robią wrażenie zarówno od góry jak i z dołu. Do dawnych mostów kolejowych prowadzi przepiękna aleja.

 

Majówka 2018. Atrakcje województwo podlaskie – zachód

Kruszewo, Waniewo, Śliwno i Kurowo – to cztery miejscowości obok siebie, w których można obserwować rozlewiska Narwii. W tej pierwszej miejscowości czas spędzić możemy nad zerwanym mostem, zaś w drugiej i trzeciej przejść się kładkami – aczkolwiek w tym roku jest to utrudnione, gdyż trwa tam remont. W Kurowie zaś znajdują się kolejne kładki i okazała siedziba Narwiańskiego Parku Narodowego.

 

 

W Tykocinie obejrzeć możemy przede wszystkim przepiękny kościół i synagogę. W dodatku cała okolica czyli Kiermusy, a także droga do Strękowej Góry będzie obfita w niesamowite widoki. We wspomnianej już Strękowej Górze możemy przede wszystkim obejrzeć niesamowite widoki. Jest tam także miejsce pamięci po Władysławie Raginisie – który bunkier chronił aż do wyczerpania zapasów amunicji. Później wysadził schron w powietrze oddając życie.

 

 

Carski Trakt to przepiękne miejsce, na którym znajdziemy kładki do podglądania łosi, a także wieże widokowe. W Osowcu-Twierdzy kolejne kładki i bunkry. W Goniądzu zaś obejrzeć możemy rozlewiska oraz ptasi raj.

 

 

Udanej zabawy!

Nowe stado żubrów już na wolności

Puszcza Augustowska ma nowych mieszkańców. Po pobycie w zagrodzie adaptacyjnej nowe stado siedmiu żubrów trafiło na wolność. Teraz będą obserwowane przy pomocy obroży telemetrycznej, którą nosi krowa ze stada. Miejsce, gdzie przebywa nowe stado to specjalnie przygotowane pola i łąki, gdzie zwierzęta bez szkód będą mogły żerować. To też nie jest tak, że z zamkniętej zagrody zwierzęta zostały od razu “wypędzone na wolność”. Żubry mogą wracać do zagrody – brama jest otwarta.

 

Początkowo miejscowa ludność była przeciwna zasiedlaniu żubrami lokalnych terenów. Jednak wszystko się z czasem zmieniło, dlatego że mieszkańcy kiedyś nastawieni byli na działalność rolniczą, dzisiaj skupieni są na turystyce. A wiadomo, że dzikie żubry przyciągają. Szczególnie, gdy na dokładkę ma się takie walory jak krystalicznie czyste jeziora. Jeżeli do tego dodamy, że rolnicy z gminy powiatu hajnowskiego za dostarczanie siana żubrom na zimowe stogi otrzymują spore pieniądze… i rolnicy z gminy Augustów też mogą się o to postarać, to okaże się, że dzikie zwierzęta naprawdę nikomu nie będą przeszkadzać.

 

Oczywiście przewożenie żubrów nie jest robione „pod turystów” ani „dla pieniędzy”. Ochrona żubra polega przede wszystkim na zminimalizowaniu zjawiska wsobności genetycznej. A mówiąc ludzkim językiem – by żubry ze sobą spokrewnione nie rozmnażały się, bo będą rodzić się sztuki słabe i niedorozwinięte. Dlatego też mieszanie stad chroni te piękne zwierzęta przed samozagładą.

 

fot. Ministerstwo Środowiska

Żubry w Puszczy Augustowskiej już w komplecie

Przenosiny żubrów do Puszczy Augustowskiej zakończyły się sukcesem. Przypomnijmy, że najpierw trafiły tam pierwsze 4 sztuki. Jeden pan i dwie panie. Teraz dołączyły do nich jeszcze jeden samiec i jedna samica. 6 osobników to nowe, pierwsze stado “założycielskie”, które miejmy nadzieję zacznie szybko się aklimatyzować, a następnie poczuje się tak pewnie, że zacznie się rozmnażać. To właśnie wtedy, gdy narodzą się pierwsze młode będzie można mówić o sukcesie całego projektu.

 

Przypomnijmy, że okoliczni mieszkańcy wpierw byli przeciwko ściąganiu żubrów do Puszczy Augustowskiej. Jednak z biegiem czasu przekonali się do pomysłu, gdy zauważyli jakie zainteresowanie turystów budzą żubry. Zwierzęta te przyciągają zwiedzających. Oczywiście zakładanie stada nie jest pod turystów tylko dla ochrony gatunku, który jest zagrożony. Chociaż zwierzę jest pod ścisłą ochroną i śmierć z ręki człowieka mu nie grozi, to żubry bez pomocy człowieka mogłyby zgładzić same siebie przez wsobność. 

 

Problem polega na tym, że zwierząt jest mało i pula pula genetyczna jest wąska. Dlatego trzeba pilnować, by zbyt spokrewnione zwierzęta nie mieszały się ze sobą. Założenie dodatkowego stada w Puszczy Augustowskiej chroni cały gatunek przed tym zjawiskiem. 

W Puszczy Augustowskiej pojawiły się żubry. Będzie ich więcej

Rozpoczęły się pierwsze zasiedlenia Puszczy Augustowskiej żubrami. Dzięki staraniom naukowców i przyrodników zwierzęta trafiły na Suwalszczyznę z Mazur, gdzie dziko żyły. Przenosiny zwierząt nie są przypadkowe. Dzieje się to w ramach “Kompleksowego programu ochrony żubra przez Lasy Państwowe”, który zakłada zasiedlenie Puszczy Augustowskiej 50 osobnikami. 

 

W augustowskim kompleksie leśnym pojawiły się 4 sztuki, wkrótce stado powiększy się o kolejne osobniki. Wszystkie zwierzęta na początku spędzą czas w ośrodku adaptacyjnym, a po kilku tygodniach zostaną wypuszczone na wolność i będa mogły dalej żyć zupełnie dziko. Warto tutaj dodać, że sam ośrodek też nie jest klatką – to 2 hektarowy obszar, gdzie żubry mają pokarm i wodę pod dostatkiem. Mało kto wie, że do Puszczy Augustowskiej wcześniej same przywędrowały 2 sztuki. Oznacza to, że na obszarze Suwalszczyzny przebywa łącznie 6 sztuk zwierząt. 

 

Początkowo miejscowa ludność była przeciwna zasiedlaniu żubrami lokalnych terenów. Jednak wszystko się z czasem zmieniło, dlatego że mieszkańcy kiedyś nastawieni byli na działalność rolniczą, dzisiaj skupieni są na turystyce. A wiadomo, że dzikie żubry przyciągają. Szczególnie, gdy na dokładkę ma się takie walory jak krystalicznie czyste jeziora. Jeżeli do tego dodamy, że rolnicy z gminy powiatu hajnowskiego za dostarczanie siana żubrom na zimowe stogi otrzymują spore pieniądze… i rolnicy z gminy Augustów też mogą się o to postarać, to okaże się, że dzikie zwierzęta naprawdę nikomu nie będą przeszkadzać.

 

Oczywiście przewożenie żubrów nie jest robione “pod turystów” ani “dla pieniędzy”. Ochrona żubra polega przede wszystkim na zminimalizowaniu zjawiska wsobności genetycznej. A mówiąc ludzkim językiem – by żubry ze sobą spokrewnione nie rozmnażały się, bo będą rodzić się sztuki słabe i niedorozwinięte. Dlatego też mieszanie stad chroni te piękne zwierzęta przed samozagładą.

 

 

Temperatura na plusie. Czy warto jechać na narty?

Podsuwalski Szelment cały czas działa. Można tam zjeżdżać na nartach, mimo że trwa ocieplenie. Jeżeli ktoś planuje wybrać się tam w weekend, to również nie ma się czego obawiać – będzie padać  śnieg, a przy obecnych temperaturach i technice utrzyma się na stoku w Szelmencie. Choć miejscami na terenie ośrodka jest zielono, to WOSiR w ostatniej aktualizacji warunków zapewnia, że działa 5 tras. Czwórka, piątka, szóstka, nartostrada oraz niebieska. 

 

Szelment cieszy się zainteresowaniem każdego roku. Obecnie trwają ferie zimowe, więc również chętnych na jazdy nie brakuje. Warto dodać, że gdy śniegu jest dużo to działa 10 tras. 4 łatwe, 4 trudne i 2 bardzo trudne. Oznacza to, że każdy znajdzie tam coś dla siebie. Tacy, którzy dopiero uczą się, a także tacy, którzy są już zaawansowanymi narciarzami. Warto dodać też, że Szelment działa cały rok. Latem można tam korzystać z wyciągu nart wodnych, a także z uroczej plaży. Dodajmy, że jezioro Szelment jest polodowcowe, oznacza to, że woda w tym zbiorniku jest bardzo czysta, o czym można przekonać się wizualnie – wchodząc do niej. 

Długi weekend w 2018. Podlaskie możesz odwiedzić 6 razy. Sprawdź nasze propozycje

W tym roku kalendarz będzie obfity w długie weekendy. Odpowiednie wypisanie wniosku urlopowego może skutkować, wygospodarowaniem sobie czasu, by odwiedzić województwo podlaskie aż 6-krotnie. Tyle wystarczy, by nasz wspaniały region poznać dogłębnie. Przedstawiamy Wam propozycje wyjazdów oraz najlepsze daty do ich realizacji.

30 marca – 2 kwietnia (Wielkanoc)

 

Wielkanoc to czas spędzania czasu z rodziną, nie każdy jednak świętuje. Osoby, które będą zwyczajnie się nudzić mogą przyjechać do Puszczy Białowieskiej. Jej okolice są zamieszkane głównie przez osoby prawosławne, więc mało prawdopodobne, by okolica zamarła na czas katolickich świąt. Oprócz Białowieży i Parku Narodowego, a także rezerwatu z żubrami warto zajechać także do wspaniałych miejscowości Teremiski czy Budy. Warto też zajrzeć nad Topiło czy do mini zoo w Orzeszkowie. Nie zapomnijmy też wpaść na łyka świętej wody ze studni w Dobrowodzie. Powinna nas także zachwycić Pohulanka czy Podcerkwy. Dobrze jest także zajrzeć do miejscowości Stare Masiewo a także Narewka. Po drodze miniemy wiele kolorowych cerkwi, a także urzeknie nas wyjątkowa, drewniana architektura. Dobrym zwyczajem jest także, by jako wędrowcy zatrzymać się w każdej odwiedzonej wsi i zamienić parę słów z miejscowymi. Wracając zajrzyjmy też do pustelni w Odrynkach, a także odwiedźmy Krainę Otwartych Okien – Trześcianka, Puchły oraz Soce.

28 kwietnia – 6 maja (Majówka)

 

Biebrzański Park Narodowy to doskonały pomysł na tegoroczną majówkę. Będziemy mieli już późną wiosnę, a to najlepszy czas by odwiedzić urocze, biebrzańskie bagna. Koniecznie zajedźmy zahaczając jeszcze o rzekę Narew do Tykocina, Kiermus, Strękowej Góry i dopiero wtedy ruszmy na Biebrzański Park Narodowy. Przejedźmy się carskim traktem do Osowca-Twierdzy, po drodze zwiedzając kładki i napotykając łosie. W samym Osowcu-Twierdzy wpadnijmy także na kładki i punkty widokowe nie pomijając starych bunkrów. Na koniec zajrzyjmy jeszze do Goniądza, Dolistowa Starego, by wzdłuż Biebrzy udać się do Jagłowa.

31 maja – 3 czerwca (Boże Ciało)

 

Czas Bożego Ciała to dobry moment by wpaść na tereny w okolice rzeki Bug. Koniecznie zajrzyjmy do Niemirowa, Sutna i Wajkowa. Warto też odwiedzić Mielnik oraz Drohiczyn – dawną, historyczną stolicę Podlasia. Nie zapomnijmy też, by zajechać na świętą górę Grabarkę. Tam możemy ofiarować swój krzyż z intencjami. Na koniec warto zapisać się na spływ kajakowy, by poczuć Bug z poziomu wody.

15-19 sierpnia (Święto Wojska Polskiego / Święto WNMP)

 

W sierpniu będzie już na tyle ciepło, by kąpać się w krystalicznie czystych jeziorach Suwalszczyzny. Nie należy jednak zapomnieć o odwiedzeniu Wigierskiego Parku Narodowego i pokamedulskiego klasztoru. Wpadnijmy też na narty wodne do Szelmentu. Dobrze jest także kupić bilet i popłynąć w rejs z żeglugę augustowską, by z pokładu statku podziwiać dziką Rospudę. Alternatywnie możemy zrobić też to kajakiem. Bowiem statki dopłyną tylko do określonego miejsca. W konkretną dzicz możemy zapuścić się tylko osobiście wiosłując. Można też wybrać się kajakiem płynąc Kanałem Augustowskim. Z paszportem, bez wizy dopłyniemy aż do białoruskiego Grodna!

1-4 listopada (Wszystkich Świętych)

 

Ziemia Sokólska to idealne miejsce na listopadowy długi weekend. Wszystko za sprawą świąt. Będziemy mogli pogłębić ich odczuwanie odwiedzając groby katolickie, prawosławne, tatarskie oraz żydowskie. Tych na Ziemi Sokólskiej nie brakuje. Warto więc odwiedzić Sokółkę, Bohonki, Krynki i Kruszyniany. Oprócz tego warto zachwycić się też widokami w Jurowlanach, Grzybowszczyźnie, Usnarzu Gónym i Babikach.

22 grudnia – 1 stycznia (Święta Bożego Narodzenia)

 

Jeśli nie chcemy umrzeć z przejedzenia na tak długie święta, to idealnym miejscem na odpoczynek od stołów będzie Puszcza Knyszyńska. Tutaj możemy spacerować lasami do woli. Ciekawych szlaków nie brakuje. Koniecznie odwiedźcie Supraśl, Kopną Górę czy Poczopek. Nie powinno Was zabraknąć także w Surażkowie, Lipowym Moście, a także po drugiej stronie Puszczy na Wyżarach, Gródku, Michałowie, Żedni i Królowym Moście wraz z Kołodnem. Jak nie zabraknie Wam czasu, to wpadnijcie też do Białegostoku – tutaj możecie przywitać nowy rok, a przy okazji zwiedzić barokowe zabytki w centrum, a także neogotycką katedrę i klasycystyczny kościół św. Rocha, który jest jednym z dwóch w Europie.

 

Serdecznie zapraszamy!

Rowerem lub pieszo nad Wigry. Pobierz mapy i w drogę!

To prawdziwa gratka dla kochających piesze spacery, bieganie, a także jazdę na rowerze. Wigierski Park Narodowy przygotował 9 tras o różnych długościach, dzięki którym będziemy mogli zwiedzić wiele zakątków Parku. A to wszystko 245 km oznakowanych tras! Jednym słowem jest gdzie chodzić oraz jeździć. Dodatkowo nie trzeba specjalnych umiejętności w poruszaniu się w terenie. Wystarczy pobrać wszystkie mapy, następnie wgrać do urządzenia z GPS i… w drogę!

 

Mamy do wyboru 9 tras. Najkrótsza wynosi 5 km, najdłuższa zaś 53 km. Można spacerować lub jeździć wokół Wigier, Szlakiem Lityńskiego, trenować umiejętności rowerem wśród pagorków czy też zwiedzić wschód i zachód Starego Folwarku. To naprawdę wspaniała gratka, z której warto skorzystać przy najbliższej okazji. A tych ostatnio nie brakuje. Zimy nie widać, więc można spacerować oraz jeździć. Serdecznie zapraszamy!

Wigierski Park Narodowy. Tłumy na jeziorach i szlakach.

125 tys. turystów odwiedziło w tym roku Wigierski Park Narodowy – podaje radio Białystok. Władze parku zaś dysponują wiedzą o ilości sprzedanych biletów. Tych sprzedano 9 tys. Pozostała liczba to wynajmujący noclegi. Przyjezdni zwiedzali ten piękny rejon Suwalszczyzny pieszo, kajakiem, rowerem, statkiem czy kolejką wąskotorową. Mało kto wie, ale do Parku można przyjechać także by łowić ryby. Do dyspozycji jest aż 8 jezior. Oczywiście trzeba wcześniej załatwić wszelkie formalności.

 

Wigry odwiedzane są przez osoby zarówno z Polski jak i zagranicy. Największą popularnością cieszą się spływy kajakowe Czarną Hańczą, przejazdy kolejką wąskotorową oraz rejsy statkiem. W przyszłych latach ma być lepiej z polami namiotowymi na Suwalszczyźnie przy Czarnej Hańczy. Jest ich sporo do wyboru, ale infrastruktura pozostawia wiele do życzenia, dlatego przejdzie modernizację. Zmiany czekają także parkingi i inne miejsca związane z podróżami po szlaku oraz w miejscach odpoczynku.

 

Wigierski Park Narodowy istnieje od 1989 roku. Wcześniej był to tylko park krajobrazowy. Na terenie WPN znajduje się aż 40 jezior. Największe i najbardziej reprezentatywne, to oczywiście Wigry, których wizytówką jest oczywiście klasztor pokamedulski. Cały teren to wspaniałe miejsce, gdzie można spędzić czas zarówno aktywnie jak i na spokojnie. Jeżeli jeszcze nie byliście, to koniecznie się wybierzcie.

Stada żubrów się rozrastają. Niektóre zostaną wywiezione do Puszczy Augustowskiej

Stada Żubrów na Podlasiu się rozrastają do pokaźnych rozmiarów. W samej Puszczy Knyszyńskiej żyje 140 sztuk, zaś w Białowieskiej 578!. Takie ilości oznaczają, że zwierzęta te czują się w naszych lasach wyjątkowo dobrze. Niestety powiększanie się stad przysparza pewnych kłopotów, bowiem żubry mogą niszczyć uprawy rolne, ponadto w każdym stadzie może zdarzyć się osobnik chory lub słaby.

Takich na Podlasiu doliczono się 40 sztuk, które będą niestety odstrzelone. (Dla porównania – w 2015 roku odstrzelono 2 sztuki, zaś w poprzednich latach 20). To dzięki temu, że tak mało strzelano do żubrów, te ochoczo się rozmnażały. Wybicie tak dużej ilości w krótkim czasie spowoduje, że zwierzę może poczuć się zagrożone. Wtedy wystraszone przez dłuższy czas mogą przestać się rozmnażać. Rozbicie tego procesu w czasie i regularne odstrzały zaś spotęgują strach na dłużej. Dlatego też pozbycie się chorych i agresywnych żubrów powinno odbyć się dyskretnie. Na poniższym filmie przedstawiamy jak to powinno się odbywać:

 

(Od 39 minuty)

 

https://youtu.be/a47-_2aOJ2U?t=39m

 

W ten właśnie sposób w najbliższym czasie odłowi się 8 sztuk i pod koniec grudnia przetransportuje do Puszczy Augustowskiej. Tam powstanie specjalna zagroda aklimatyzacyjna. Dzięki której lepiej będzie chronić się cały gatunek. Zbyt dużo zwierząt skupionych w jednym miejscu to większe zagrożenie chorobami. Stworzenie stada w innym miejscu spowoduje zaś, że i tam za jakiś czas żubry będą powiększać swoje stada.

 

Warto wiedzieć, że na ochronę żubra w Polsce wydaliśmy tylko w tym roku około 8 mln zł.

Na uboczu, biedna i zapomniana. Ziemia Sejneńska – warto tu przyjechać

View this post on Instagram

Do you recall beatifull pictures of atolls in Pacific Ocean? I've found one inland, exactly in #Podlasie Region in Poland! It would be exactly same if there is no forrest and looking like snake lake just beside it! More my aerial pictures: www.CrazyCopter.pl ⠀ [PL] Też tak macie, że czasem nie mieści Wam się w głowie patrząc na cuda, które Matka Natura napowyrabiała?⠀ ⠀ Kojarzycie zdjęcia bajkowo pięknych atoli na Pacyfiku? Wczoraj udało mi się znaleźć taki "atol" wśród suwalskich lasów. Mowa dokładniej o Jeziorze Płaskim w powiecie augustowskim. Tuż koło mojego "suwalskiego atolu" jest jeszcze, wijące się jak wąż, jezioro #Krejwelanek – szaleństwo, co ta Natura tutaj stworzyła! ⠀ Picture taken by #CrazyCopter with #DJI #Inspire1Pro with 15mm 1.7 #Panasonic lens.⠀⠀ ⠀ #Polska #Poland #Augustów #podróże #podroze #jezioro #lake #atol #aerialview #aerialphotography #igerspoland #igerspodlasie #instadrone #drony #dron #drone #dronestagram #uavphotography #UAV #rpa #DJIInspire1 #cyfrowinomadowie

A post shared by Andrzej Budnik (@loswiaheros) on

Leżąca na uboczu, biedna i zapomniana. Ziemia Sejneńska – warto ją odwiedzić, bo to wbrew pozorom bardzo atrakcyjne miejsce pod wieloma względami. Dobrze skomunikowane z Augustowem, Suwałkami, a także litewskim Kownem i Druskienikami.

 

Sejny położone są tuż przy granicy Polski i Litwy. To doskonałe miejsce do wypoczynku zarówno dla tych, którzy cenią sobie spokój, jak i tych, którzy szukają aktywnego spędzania czasu. Gmina Sejny zaś jest jedyna w swoim rodzaju, bowiem w prawie każdej wsi znajduje się jezioro. W dodatku, są to wody polodowcowe, więc ich czystość aż bije po oczach. Nie brakuje też lasów, po których można wędrować bez końca. Jest też gratka dla fanów kajakowania bowiem przez powiat sejneński przepływa kręta rzeka Czarna Hańcza, która jest doskonale skomunikowana z kanałem Augustowskim. Jest także Jezioro Płaskie, które kształtem przypomina jajko. Warto też odwiedzić Giby, gdzie znajduje się bardzo przyjemne miejsce do odpoczynku – jezioro Gieret.

 

Sejny i cały powiat żyją głównie z agroturystyki i jezior właśnie. Jednak nie oznacza to, że tylko takie atrakcje sa na miejscu. Warto przyjechać w tamte okolice przede wszystkim, by zobaczyć rezerwat przyrody “Kukle” czy Bazylikę w Sejnach z XVI w. W samych Sejnach znajduje się również synagoga, wybudowana jeszcze w XIX w.

 

Osobną atrakcją jest gmina Puńsk. Niech nie zdziwią Was dwujęzyczne tablice drogowe. W tej polskiej gminie większość mieszkańców to… Litwini. Można tam odwiedzić Skansen kultury litewskiej. Niedaleko Sejn, bo zaledwie 60 km dalej – znajdują się litewskie Druskieniki, gdzie główną atrakcją jest pokaźny Aquapark – otwarty cały rok.

 

Nałtawiej do Sejn dojechać drogą krajową nr 16 z Augustowa bądź wojewódzką 653 z Suwałk. Kierowcy powinni pamiętać, że w Puszczy Augustowskiej mieszkają łosie i inne dzikie zwierzęta. Dlatego jedźmy ostrożnie, by nie mieć przykrego zderzenia z dziką zwierzyną.

 

Nieznane perły Suwalszczyzny. Przyjedź i zobacz na własne oczy

Suwalszczyzna słynie przede wszystkim z Wigierskiego Parku Narodowego, Szelmentu, wspaniałych krajobrazów oraz oczywiście jezior. Są jednak 2 takie miejsca, które naprawdę warto odwiedzić, lecz niewiele osób o nich słyszało. Miejsca leżą obok siebie.

Bachanowo

Położone nad jeziorem Hańcza – Bachanowo słynie z naturalnego, polodowcowego krajobrazu. Jego głównym elementem jest głazowisko. Jest to rezerwat o powierzchni prawie 1 hektara, na którym znajduje się mnóstwo głazów. Jest ich tam około 10 000 sztuk! Obwód wynosi od 50 cm do nawet 8 metrów.

 

Głazy matka natura przetransportowała na Suwalszczyznę aż ze Skandynawii. Jak takie wielkie i ciężkie obiekty pokonały tak wiele kilometrów? Znajdowały się w lodowcu. Gdy ten zniknął, głazy pozostały.

 

Łąka, na której znajdują się polodowcowe kamienie jest pod ochroną rezerwatową.

Foto – Rumun999 z polskiej Wikipedii, CC BY-SA 2.0, https://commons.wikimedia.org/w/index.php?curid=8707134

Wodziłki

3 kilometry na wschód od Bachanowa znajdują się Wodziłki, mała miejscowość, gdzie możemy odwiedzić unikalną perłę architektury, jaką jest Molenna. Czyli obiekt sakralny należący do Wschodniego Kościoła Staroobrzędowego (niekanoniczny Kościół prawosławny).

 

Świątynia powstała w 1921 roku. Jest drewniana. Posiada wieżę, którą dobudowano w 1928 roku. Molenna znajduje się w rejestrze zabytków. Została gruntownie wyremontowana w 1997 roku.

 

Foto – pl.wiki: Wp – Praca własna, CC BY-SA 3.0, https://commons.wikimedia.org/w/index.php?curid=1006418

Dworzec kolejowy w Augustowie przestanie straszyć. Jest nowy właściciel.

Dobra wiadomość z Augustowa! Zabytkowy dworzec kolejowy, który przez 8 ostatnich lat zamieniał się w ruinę nareszcie zyska blask. Wszystko za sprawą samorządu. Władze letniej stolicy Polski odkupiły budynek od prywatnej osoby, która miała zainwestować, lecz ostatecznie nic nie zrobiła. Za jakiś czas podróżni będą mieli znów poczekalnię, cały teren wokół zostanie uporządkowany, a być może nawet wyremontowana zostanie ulica dojazdowa. W samym budynku zaś oprócz miejsca oczekiwań może się pojawić też siedziba jakiejś miejskiej instytucji.

 

Obiekt został zamknięty w 2009 roku. Kilka lat później PKP sprzedało budynek prywatnej osobie, która miała przeprowadzić inwestycje. Nic z tego nie wyszło, a budynek do tej pory stoi zamknięty i straszy swoim wyglądem. Warto dodać, że latem miejsce to przeżywa oblężenie, bo wielu turystów, by nie stać w korkach (w letnie weekendy krajowa 8 jest dosłownie zatkana) wybiera podróż pociągiem. Jest także sporo rowerzystów, którzy jeżdżą po Suwalszczyźnie, lecz na wieczór wracają np. do Białegostoku.

 

Dworzec kolejowy w Augustowie powstał w 1897 roku. Wówczas uruchomiono linię kolejową z Suwałk do Grodna. W latach czterdziestych XX wieku obiekt był świadkiem historii. Z tego miejsca wywożono Polaków na Syberię. 

 

Dworzec może być otwarty już wiosną.

Popularna trasa turystyczna zyska ścieżkę rowerową!

Powstaje 7 kilometrów ścieżki rowerowej na trasie Augustów – Przewieź. To dobra wiadomość dla wszystkich tych, którzy uwielbiają spędzać czas na Pojezierzu Augustowskim, bowiem trasa będzie prowadzić wzdłuż międzynarodowej trasy. 

Dzisiaj jeżeli chcemy dojechać do Przewięzi, to jedyny dojazd prowadzi drogą krajową nr 16. Każdy rowerzysta doskonale wie jak bardzo niebezpiecznie jest jeździć tą trasą, gdyż prowadzi ona do granicy z Litwą. Ruch samochodowy jest na niej spory, a jak wiemy kierowcy bardzo często mają w złym zwyczaju wymijać rower przy samych nogach. Teraz to się zmieni, bowiem ścieżka będzie odseparowana od jezdni, a cykliści będą mogli dojechać bezpieczniej do Przewięzi, gdzie mogą wypocząć lub jechać dalej bezpieczniejszą drogą lokalną, która łączy się z miejscowością Rudawka.

 

Przypomnijmy, że z Mikaszówki wybudowana zostanie dalsza część drogi rowerowej biegnącej wzdłuż Kanału Augustowskiego aż do Grodna! Już dziś by tam pojechać innymi środkami lokomocji niż samochód nie potrzebujemy wizy, a jedynie specjalne zezwolenie z białoruskiego biura turystycznego, dzięki któremu w obwodzie grodzieńskim możemy przebywać 5 dni! 

 

 

5 najbardziej dzikich terenów na Podlasiu. Niebezpieczne i kompletnie odludnione

Gdyby tak rzucić wszystko i wyjechać w Bieszczady? – Zapewne słyszeliście to lub nawet sami tak mówiliście wiele razy. Każdy kto był w Bieszczadach wie, że to przyjemne miejsce, ale… jeżeli szukacie prawdziwej dzikości, to powinniście jej szukać na Podlasiu. Przedstawimy 5 miejsc, w których gdybyście teoretycznie się zaszyli, to nie zobaczylibyście żywego ducha prawdopodobnie przez lata bądź nigdy. Wyprawa w te miejsca jednak byłaby zbyt ryzykowna, bo można utknąć na bagnach, nie ma czegoś takiego jak zasięg telefoniczny lub zostać zaatakowanym przez wystraszone dzikie zwierzęta. Choć niedźwiedzi u nas nie ma (chyba), to taki jeleń mógłby zabić równie szybko uderzając rozłożystym porożem.

 

Trzeba mieć jednak świadomość, że na Podlasiu jest takich miejsc co najmniej 5. Oto i one:

 

1. Okolice Suraża. O tym miejscu już wspominaliśmy jakiś czas temu. Teren między Surażem, Pietkowem, Topczewem i Samułkami to prawdziwa pustynia! Tyle, że zamiast piachu mamy niekończące się łąki, bagna i cieki wodne. Oczywiście miejscowe władze doskonale sobie zdają sprawę jaki skarb posiadają i że ciekawscy i tak tu będą próbować dotrzeć. Dlatego też jest miejsce, gdzie utworzono wieżę widokową, wiatę biwakową i czatownię do obserwacji ptaków! Dzikich rzecz jasna.

 

Żeby się tam dostać najłatwiej jest dojechać do Pietkowa, a następnie na Pietkowo Drugie i Ostrów. W Ostrowie dojeżdżamy do ogromnego zbiornika wodnego i odpoczywamy od ludzi.

 

2. Puszcza Białowieska. W ścisłym rezerwacie jest takie miejsce, gdzie nie ma szans na dotarcie. Nawet jeśli ktoś się uprze, to i tak lepiej się tam nie zapuszczać także, bo można napotkać żubra, wilka albo rysia. Te spłoszone zwierzęta mogą nas poturbować i rozszarpać, a słuch po nas zaginie na zawsze.

 

Te miejsce to bardzo gęsta część Puszczy między rzeczkami Swożna oraz Orłówka.

 

3. Puszcza Knyszyńska. Bardziej bezpieczne (to nie znaczy, że zupełnie bezpieczne) będzie wybranie się do Puszczy Knyszyńskiej. Tam w miejscowości Królowe Stojło można przejść 10 km odcinek, gdzie będzie tylko gęsta Puszcza i nic więcej. Należy pamiętać, że i tam bogato jest w dzikie zwierzęta.

 

4. Biebrzański Park Narodowy. To już dzicz totalna. Las i bagna. Ostatnia miejscowość, gdzie jest cywilizacja to Grzędy. Dalej na zachodzie tylko totalna, kompletna i niebezpieczna dzicz.

 

5. Puszcza Augustowska. Ostatnie miejsce to kolejna Puszcza. Tym razem Augustowska. Jest takie miejsce, że od Augustowa idąc prosto do najbliższej miejscowości moglibyśmy dojść (lub i nie) dopiero po pokonaniu 20 km. Dlatego zgubić się w Puszczy Augustowskiej to byłby duży problem. Tam także nie brakuje dzikich zwierząt i trudnych terenów. Żeby tam się dostać wystarczy wybrać się 5 km na południe od Suchej Rzeczki. Będziemy pośrodku niczego.

 

Ten artykuł powinien mieć tytuł – Podlaskie – gdzie absolutnie nigdy się nie wybierać. Znamy jednak wariatów, którzy tego typu miejsca odwiedzają z wielką lubością. Jeden nawet w takiej dziczy się wychował – pozdrawiam Dawid 😉

Pojedziemy rowerem wzdłuż kanału Augustowskiego do Grodna!

To dobra wiadomość. Podlaskie władze doszły do porozumienia z włodarzami Grodna. Czego efektem będzie utworzenie ścieżki rowerowej prowadzącej z granicy Polski aż do Grodna. Ścieżka będzie biec wzdłuż kanału Augustowskiego. Oczywiście, jak do tej pory nie trzeba będzie mieć wizy. Dlatego wszyscy rowerowi zapaleńcy żądni zdobywania nowych terenów mogą zacząć planować wyjazdy od wiosny 2018 roku!

 

Ścieżka będzie zaczynać się w Mikaszówce, nieopodal Augustowa. Tamtymi terenami przebiega Kanał Augustowski, którym można pływać nie tylko w Polsce, ale też na Białorusi. Teraz białoruska strona będzie także rozbudowana o ścieżkę rowerową. Cały projekt AugustVelo, zapewne będzie przypominać GreenVelo. Czyli rowerzyści mogą zapomnieć o pięknym i równym asfalcie o jakim marzyli, gdy te powstawało, a będą mogli liczyć po prostu na oznakowanie trasy i na miejsca postojowe z wiatą i ławkami. Jednak jak to się mówi, lepszy rydz niż nic. 

 

Białoruś dla Polaków wciąż jest mało znana. O tym kraju w Polsce przez lata mówiło się głównie źle. Jednak od jakiegoś czasu to się zmienia. Rozwój internetu małymi krokami odczarowuje Białoruś, pokazując ją jako piękne, czyste i dobre na wypoczynek miejsce, a nie jak kiedyś jako komunistyczny reżim, który czyha na Polaków. Swoje zrobili także włodarze obu krajów normalizując stosunki dyplomatyczne, zaś regionalne władze zaczęły współpracować ze sobą intensywniej, czego efektem jest możliwość zwiedzania obwodu grodzieńskiego przez 5 dni bez wizy. Potrzeba jedynie paszport, ubezpieczenie i pozwolenie z białoruskiego biura turystycznego. 

 

Przyjedź posłuchać jeleni nad Wigrami

Rykowisko nad Wigrami – to bardzo ciekawa propozycja dla wszystkich miłośników przyrody na najbliższy piątkowy wieczór. 15 września o 18.30 warto pojawić się w Wigierskim Parku Narodowym. Tam najpierw wysłuchać będzie można opowieści o jeleniach Tomasza Huszczy, później zaś pokazany będzie film z cyklu “Obserwator”. Tuż po nim odbędzie się główna atrakcja wieczoru czyli nasłuchy jeleni w terenie. Całość zakończy się ogniskiem.

 

Wstęp jest możliwy po zapisaniu się i wykupieniu karty wstępu do Parku.

 

Start: 15 września 2017
Słupie, Ośrodek Edukacji Środowiskowej

 

Program:
18:30 Opowieści o jeleniach Tomasza Huszczy
19:10 Pokaz filmu z cyklu Obserwator
19:30 Nocne nasłuchy jeleni w terenie
22:00 Ognisko

 

Wstęp – 5zł, ulgowy 2,5 zł
Zgłoszenia należy wysyłać na: ela.perkowska@wigry.org.pl

 

5 propozycji na deszczowe dni. Co robić na Podlasiu?

Pogoda za oknem taka jak każdy widzi. Można siedzieć w domu i przerzucać kanały od telewizora, można surfować po internecie, a można ciekawie spędzić czas. Zobaczcie 5 naszych propozycji na spędzenie czasu na Podlasiu podczas deszczowych dni.

 

1. Obecnie w lasach jest zatrzęsienie grzybów. Ludzie wynoszą je pełnymi wiadrami. Wszystko to przez obecną pogodę, która sprzyja wyrastaniu grzybów. Można też na tym zarobić – istnieją bowiem skupy grzybów. Jednak usmażenie leśnych zdobyczy razem z cebulką i zjedzenie ze śmietaną – jest dużo więcej warte niż sprzedaż.

 

2. Na basenie nie pada, ale też jest dużo wody.Warto wybrać się na ul. Włókienniczą – gdzie znajduje się oprócz basenu strefa relaksu (sauny, jacuzzi) lub do hotelu Gołębiewskiego – gdzie również znajduje się mini-aquapark – mamy tam do wyboru różne jacuzzi, sauny, brodzik, basen z falą i hydromasażami, a także normalny basen sportowy – oraz zjeżdżalnię. Większy basen czy też park wodny znajduje się również w Hajnówce czy Suwałkach.

 

3. Na lodowisko! Tak, mamy wrzesień a lodowisko w Białymstoku już działa. Dzięki temu, że wiele lat temu przebudowano obiekt – dziś można z niego korzystać cały rok. Jednakże robi się przerwę wakacyjną. A że mamy już wrzesień, to można wskoczyć w łyżwy i szusować po tafli.

4. Park trampolin to dobra okazja by poprawić swoją kondycję. Wszak skakanie i odbijanie się nie należy do najłatwiejszego zadania – szczególnie po kilku minutach. Po godzinie będziemy niezwykle umęczeni… ale bardzo radośni.

 

5. Spacer w deszczu. Niczym bohater komedii Woody Allena – O północy w Paryżu, tyle że w Białymstoku można wybrać się na zwykły spacer po mieście. Jeżeli wierzyć reżyserowi, są ludzie którzy kochają spacery w deszczu. Teraz pora jest idealna – jeszcze lato, więc w dzień nie zmarzniemy od deszczu. Chyba, że ktoś chce o północy – to głowy nie dajemy.

Wypad na Suwalszczyznę. Co zwiedzić i gdzie jechać?

Lato sprzyja podróżom. W najbliższy weekend, jeżeli pogoda w końcu dopisze, to możecie wybrac się na Suwalszczyznę. Zimą straszy niskimi temperaturami, latem zaś łagodna jak baranek.

 

Podróż powinniśmy rozpocząć od Augustowa. Tuż przy bulwarach kupimy przepyszne lody, a następnie możemy wsiąść na statek, który zabierze nas nad dzikie tereny Rospudy. Z pokładu obejrzymy unikalną przyrodę występującą w tamtym miejscu.

 

Kolejny krok naszej wycieczki to Stary Folwark i pokamedulski zakon w Wigrach, którego początki datuje się na XVII wiek. Z wieży kościoła możemy podziwiać przepiękne widoki na jezioro Wigry. Dodatkowo możemy przejśc się przez cały kompleks budynków i podziwiać wspaniałą architekturę.

Po takim spacerze na pewno zgłodniejemy, dlatego też warto wybrać się na dalszą część wycieczki do Szelmentu. Tam najpierw zjemy obiad, zaś później możemy wybrać się na plażę lub na wyciąg nart wodnych.

 

Gdy już się wyszalejemy, to warto zahaczyć na chwilkę o jeszcze dwa ciekawe miejsca na mapie – pierwsze to miejscowość Smolniki, gdzie kręcono niektóre sceny Pana Tadeusza. Przepiękne widoki na jeziorko, kompletna cisza i unikalny krajobraz. Jest oczywiście punkt widokowy, dzięki któremy zobaczymy wszystko w pełnej okazałości! Drugi punkt do zahaczenia to trójstyk granic. Miejsce, gdzie stykają się ze soba 3 kraje – Polska, Rosja i Litwa.

 

A gdy już to zrobimy, to warto też postawić krok tuż za granicę województwa. W Stańczykach będą czekać na nas wspaniałe, wielkie akwedukty, po których kiedyś jeździły pociągi. Wejście na akwedukty jest płatne.

I tutaj należy zakończyć wycieczkę. Własnie zwiedziliśmy Suwalszcyznę w pełnej okazałości!

 

Podlaskie plaże są dużo lepsze niż te nad morzem. Sprawdźcie dlaczego.

Bez parawanów, krzyczących sprzedawców i drakońskich cen! Wybieramy najlepsze plaże w Podlaskiem, które mogą konkurować z nadmorskimi kurortami.

 

W ostatnim czasie polskie Morze Bałtyckie ma złą prasę. Z roku na rok jest tam coraz drożej, nie można w spokoju wypocząć, bo co chwile sprzedawcy jedzenia wydzierają się na cała plażę, że mają gorące pierogi, lody czy popcorn. Ostatnio pojawił się kolejny głupi trend – wydzielanie sobie kawałka plazy parawanami. Najwyraźniej pokochaliśmy mieszkać w zamkniętych osiedlach i ten trend przywieźliśmy nad morze. Zaś reszta podpatrzyła i naśladuje. Efekt? Koszmarny. Całe plaże zabudowane parawanami, nie da się przejśc. Czy w takich warunkach da się wypoczywać? Absolutnie nie!

 

Tymczasem w Podlaskiem mamy bardzo dużo miejsc, gdzie jedyne co słychać to krzyki bawiących się w wodzie dzieci i ewentualnie muzykę. Plaże już dawno przeszły renesans i są obłożone złotym piaskiem, zaś w pobliżu bez problemu znajdziemy toalety i gastronomię. Przejrzymy najlepsze kąpieliska w regionie. Od razu musimy zaznaczyć. Za najlepsze trzeba uznać miejsca, w których woda jest czysta! Oczywiście, kąpieliska przechodzą badania sanitarne, ale największym dowodem na to, że woda w danym miejscu jest wyjątkowo czysta – jest fakt, że znajdują się w niej raki. Najlepszej jakości woda znajduje się przede wszystkim w jeziorach polodowcowych – a takich nie brakuje na Suwalszczyźnie.

 

Od lat tłumy można napotkać w Augustowie, choć w jego okolicach jest dużo lepiej. Tuż pod letnią stolicą Polski mamy miejscowość – Przewięź. Od lat cieszy się ono ogromnym zainteresowaniem “wtajemniczonych” – czyli tych, szukających spokojnych plaż bez gigantycznych tłumów. Przede wszystkim w Przewięźi można plażować nad dwoma jeziorami do wyboru. Pierwsze to Studzieniczne zaś drugie to Białe Augustowskie. 

 

Drugie miejsce jeszcze lepsze od pierwszego. To Sucha Rzeczka i Serwy, a także Płaska i okoliczne śluzy. Przepięknie jest również pod Sejnami w Gibach, tuż przy granicy z Litwą – gdzie są jeziora Gieret, Pomorze i Zelwa. Trudno nie wspomnieć o Jeziorze Wigry, gdzie można się kąpać przy ośrodku PTTK w Starym Folwarku. Ostatnie, choć nie najgorsze – to jezioro Szelment

 

Jeżeli chodzi o jakość wody, to wszystkie powyższe są absolutnymi prymusami. Jeżeli chodzi o nawierzchnię, to można napotkać piaszczystą – jak nad morze, ale też trawiastą, jeżeli ktoś nie przepada. Tereny są tak ukształtowane, że dla każdego coś miłego. Pod względem atrakcji też jest ciekawie. Oczywiście bez problemu wypożyczymy sprzęt wodny, ale też wybierzemy się na wycieczki statkiem – to w Augustowie. W Szelmencie natomiast będziemy mogli poszaleć na wyciągu nart wodnych. Zaś w pozostałych na pewno możemy liczyć na bardzo duży spokój i względną ciszę. W każdym z wymienionych miejsc bez problemu odnajdziemy blisko gastronomię, toalety i noclegi

 

Jest też wiele mniejszych jeziorek, które są jeszcze spokojniejsze i jeszcze cichsze. Jednak te proponujemy odkryć samodzielnie. Bo, gdy o nich napiszemy może już tam nie być aż tak cicho i spokojnie…

Green Velo i Kanał Augustowski. Turyści zyskują na współpracy obu krajów

Polacy i Białorusini wspólnie debatowali o kanale Augustowskim, którym można się poruszać w obu krajach. Ważnym elementem rozmów było poszukiwanie rozwiązań dla aktualnych problemów. Między innymi co zrobić, gdy poziom wody w kanale jest zbyt niski. Dodatkowo rozmawiano też o możliwości wpisania kanału na Listę Światowego Dziedzictwa UNESCO. Dodatkowym tematem było połączenie szlaku Green Velo z drogami dla rowerów na Białorusi.

 

W tym roku grupa spotka się po raz kolejny. Warto zaznaczyć, że oba kraje współpracują ze sobą ze względu na rozwój turystyki w tamtym regionie. Białorusini mimo, że nie należą do Unii Europejskiej, to wprowadzili takie regulacje, że można po ich stronie korzystać z kanału Augustowskiego bez wiz. Jeżeli dodamy do tego planowanie połączenie szlaków rowerowych i inne ułatwienia dla turystów, którzy mogą bez wiz zajść lub zajechać rowerem do białoruskiej części Puszczy Białowieskiej, a także wybrać się do Grodna, to możemy powiedzieć, że współpraca polsko-białoruskich grup układa się nieźle i z korzyścią dla polskich turystów.

Dieta Podlaska. Przygotowaliśmy 100-procentowe regionalne menu

Dieta Podlaska nie jest może fit, ale za to jaka pyszna! Dania, które są dobrze znane w naszym regionie to raj dla wszelkiej maści łasuchów. Do tego należy dodać, że większość z nich jest tania! Specjalnie dla Was przejrzeliśmy podlaską kuchnię, by zaproponować całodniowy jadłospis.

Śniadanie

Zaznaczymy od razu, że nie kierujemy się chęcią reklamowania tylko własnym doświadczeniem połączonym z dostępnością produktu. Na śniadanie najlepszy będzie chleb pieczony w jednej z podlaskich piekarń. Największy prym wiedzie “Okruszek”, to tam można kupić codziennie świeże wypieki. Możemy też spróbować znaleźć chleb wiejski na zakwasie z liściem. Pieczywo zaś posmarować możemy posmarować masłem Mlekovity lub Piątnicy. Co położymy na kanapkę? Oczywiście Ser Koryciński. Podobno jest produkowany w niezmienionej recepturze od ponad 300 lat!

 

Jeżeli komuś kanapki to za mało, to polecamy wybrać się na lokalny targ na przykład w Sokółce – gdzie kupimy jajka z wolnego wybiegu. Jeżeli do tej pory jedliście tylko jajka sklepowe, to wierzcie na słowo – różnica w smaku jest naprawdę odczuwalna!

 

Wszystko to możemy popić kwasem chlebowym lub podpiwkiem.

Obiad

Jak wiadomo obiad składa się z dwóch dań. Pierwsze to oczywiście zupa. Możemy pójść w klimaty Tatarskie. Wpierw zjedzmy “Łapaszę”, którą dostaniemy w Kruszynianach. A na drugie… no cóż wiadomo – Pierekaczewnik. Również zjemy w tym samym miejscu.

 

Alternatywnie możemy wybrać się do Supraśla, gdzie możemy wsunąć przepyszne kartacze lub babkę ziemniaczaną. Oczywiście z kapustą kiszoną! A żeby dobrze się trafiło, to przepłukajmy gardło setką Ducha Puszczy, którego dostaniemy w okolicach Hajnówki.

 

Niektórzy zamiast alkoholu mogą wybrać deser. Najbardziej podlaskie ciasto to Marcinek, również dostaniemy w Hajnówce i okolicach.

Kolacja

Na koniec dnia powinniśmy zjeść coś lekkiego. Na naszym talerzu powinny znaleźć się zatem ogórki – oczywiście z Kruszewa, a do tego kilka plastrów mięsiwa lub kiełbasy z dziczyzny. Musicie uwierzyć na słowo, że jest przepyszna! A można ją zdobyć choćby w Białowieży.

 

Po tak wspaniałym dniu, lepiej nie stawać na wagę…

 

fot. ayustety / Wikipedia

Wycieczka rowerowa doliną Czarnej Hańczy

Już jutro o 10.00 Wigierski Park Narodowy zorganizuje wycieczkę rowerową “Doliną Czarnej Hańczy”. Trasa obejmie – jak w tytule wyprawy – dolinę Czarnej Hańczy. Czyli to propozycja dla miłośników rowerownia, a także przyrody. Warto przypomnieć, że tereny Suwalszczyzny pod względem rowerowym – to głównie pagórki, więc osoby, które zdecydują się na wyjazd będą musieli się zmierzyć z własnymi mięśniami. Jednak dla widoków na pewno warto!

 

Zapisać się można na wyprawę do dziś do godz. 14. Zbiórka jutro przy budynku dyrekcji WPN.

Woda na plaży będzie oczyszczona

Zbiornik Arkadia w Suwałkach to miejsce, które przyciąga tak samo mieszkańców jak w Białymstoku Plaża Dojlidy. Jednak jak to z zalewem bywa – jakoś wody cały czas się pogarsza. W ostatnim czasie wykonano badania, które miały wykazać co pomoże polepszyć Arkadię. Naukowcy Uniwersytetu Warmińsko-Mazurskiego po serii badań dowiedli, że należy zadbać o wodę z rzeki Czarna Hańcza, która wpływa do zalewy. Na jakość zbiornika wpływa nadmiar fosforu i azotu.

 

Po tych badaniach – włodarze Suwałk postanowili zmierzyć się z problemem już w przyszłym roku. Zanim jednak to zrobią – wykonają swoje badania. Inną sprawą wpływającą na stan wody jest złe zarybienie zalewu. Jest w nim za dużo płoci oraz uklei, a za mało drapieżnych ryb, które by wyregulowały ilość ryb.

 

Władze Suwałk chcą też wybudować specjalne filtry, jeżeli powyższe zabiegi nie pomogą.

 

fot. Marcin Suwalczan / Wikipedia

 

Tajemnicza osada wykopana przez robotników

Suwałki wkrótce będą miały swoją obwodnicę, własnie trwają prace drogowe. Na nowej drodze w okolicach ul. Krzywólka, tuż obok rzeki Czarna Hańcza odnaleziono osadę. Archeolodzy na miejscu ocenili, że powstała ona około III-IV wieku naszej ery. Prymitywna osada miała piece i ceramikę. Wspomniany czas to tak zwana epoka wielkich wędrówek ludów. Według badań trwała wówczas ekspansja Europy.

 

Odnaleziona osada może należeć do kultury sudowskiej. Były to plemiona, które prowadziły swój żywot właśnie przy dorzeczu Czarnej Hańczy. Tereny te były zasiedlone przez plemiona Jaćwingów. Warto zaznaczyć, że o ludności tej wiadomo niewiele. Ludność praktykowała szkieletowy obrządek pogrzebowy na płaskich cmentarzyskach. Z czasem pojawiły się szkieletowe groby pod kurhanami. W kolejnej fazie zbiorowe groby popielnicowe umieszczano również pod kurhanami.

 

Odnalezione przez robotników fragmenty osady po badaniach trafią do Muzeum Okręgowego w Suwałkach.

 

Czarna hańcza. fot. SkyMaja / Wikipedia 

Mała gmina na końcu świata, duże zamieszanie. Tu kręcono Pana Tadeusza.

Jak podało Radio5, wójt gminy Rutka-Tartak Jan Racis po 25 latach urzędowania zrezygnował ze swojego stanowiska. Czytając komentarze pod tą wiadomością można dostrzec, że mieszkańcy bardzo żałują jego odejścia i uważają, że to były wspaniałe czasy dla gminy, a teraz zacznie się walka o “stołki”.

 

Rutka-Tartak to mała miejscowość położona jest na samej północy Polski, tuż przy granicy z Litwą. W skład gminy oprócz Rutki-Tartak wchodzi jeszcze kilka mniejszych wiosek. W jednej z nich przed laty kręcono sceny do filmu Pan Tadeusz – Andrzeja Wajdy. Rutka-Tartak to przede wszystkim gmina turystyczna, w której wiele jest jezior. Rzut beretem od Rutki jest szerzej znany Szelment, gdzie co roku przyjeżdża sporo narciarzy, a teraz też i narciarzy wodnych. Zimą wszystkie kwatery w okolicy są zawsze zajęte i mocno oblegane. Siłą rzeczy korzysta na tym również Rutka-Tartak.

 

W komentarzach pod informacją o rezygnacji wójta – mieszkańcy wskazują, że ten potrafił z każdym dojść do porozumienia, gmina się rozwijała, nie było też zadłużenia – co w polskich warunkach jest bardzo trudne, gdyż wielu samorządowców najpierw zaciąga gigantyczne kredyty, a potem wydaje pieniądze na potęgę. Wystarczy spojrzeć na sąsiadujące z Rutką-Tartak Sejny, które mają gigantyczne kłopoty finansowe, choć mogłyby korzystać na turystyce podobnie jak Rutka-Tartak.

 

Mieszkańcy zapewne obawiają się zmian. Trzymamy kciuki, by następca wójta nie puścił Rutki-Tartak z torbami, a gmina nadal się rozwijała.

 

fot. Hugo.arg / Wikipedia

Bardzo cenny obraz trafi do suwalskiego muzeum

Bardzo cenny obraz trafi do Muzeum Okręgowego w Suwałkach. “Wilki nocy” – Alfreda Wierusza-Kowalskiego to kompozycja olejna na płótnie o wielkości 79 x 104 cm. Według krytyków, praca artysty, a przy okazji patrona jednej z ulic w Suwałkach ma bardzo wysoki poziom. Wyróżnia się spośród innych dzieł Wierusza-Kowalskiego. Obraz został namalowany z myślą o wystawie sztuki w Paryżu w 1910 roku. W suwalskim muzeum znajdują się też inne dzieła malarza – “Śmiejąca się dziewczyna” czy “Orszak wieśniaków”.

 

Alfred Wierusz-Kowalski urodził się w Suwałkach w 1849 roku. Od 1873 roku przebywał w Monachium i tam też zmarł. Pierwotnie tam pochowany, jednak po latach sprowadzono jego prochy do Polski i pochowano na Powązkach. 

Mistyczne Podlasie. Granica to bardzo pociągające miejsce

Podlaskie jest specyficznie położone. Na północy mamy trójstyk granic Rosji, Litwy i Polski. Tam też jest granica dwóch województw: podlaskiego i warmińsko-mazurskiego. Głęboko ukryty w Puszczy Augustowskiej jest kolejny trójstyk – granic Polski, Litwy i Białorusi. Na południu województwa mamy niewielką miejscowość Niemirów – tam stykają się ze sobą kolejne granice. Polski i Białorusi a także województw podlaskiego, mazowieckiego i lubelskiego. Na północnym zachodzie stykają się ze sobą kolejne 3 granice – województw podlaskiego, mazowieckiego i warmińsko-mazurskiego. Można powiedzieć ot normalna sprawa, były wojny, był podział administracyjny i tak własnie zarządzono i tak właśnie jest.

 

W granicy jednak jest również pewien mistycyzm. Tak jak w znakach zodiaku, naszych imionach czy liczbach. Z jednej strony pozornie bez znaczenia, z drugiej można wierzyć, że urodząc się w okresie danego znaku zodiaku nasz charakter ma określone właściwości, podobnie z imieniem czy szczęśliwą liczbą. To wszystko można oczywiście sprowadzić do kabały, jednak jest coś pociągającego w tych cechach. Tak samo z granicami – każde z tych miejsc, gdzie stykają się granice w pewien sposób uwodzi. Jest mieszanką pewnych cech. Na pozór nic tam nie ma – pola, lasy czy rzeki. Jednak człowiek, który potrafi obcować z naturą może dojrzeć, że za tą granicą, która jest umowna przecież – może znajdować się zupełnie inny świat, może podobny, tożsamy, ale jedna już inny.

Przyjrzyjcie się powyższemu zdjęciu. Zostało one zrobione na brzegu Bugu w Niemirowie. Po drugiej stronie wody mamy województwo lubelskie. Na pozór takie same, a jednak inne. Nie widać tego jednak z poziomu ulicy. Być może nie widać tego też bezpośrednio za pierwszymi drzewami, ale widać to nieopodal granicy. Słońce tam świeci już inaczej, szczegóły w architekturze już się zmieniają, nawet kolory płotów nie te same. Inne zdobienia na przydrożnych krzyżach i kapliczkach i ludzie inaczej mówią.

 

Ta granica, którą widzimy na mapie tak naprawdę jest umowna. Prawdziwa jest bardzo płynna, nierówna i niekiedy nieuchwytna, ale nie dlatego, że jej nie ma, dlatego, że przeoczona. Dlatego jeśli będziesz drogi Czytelniku kiedyś na granicy, to nie patrz na nią płasko i obojętnie, postaraj się dostrzec granicę, by poczuć mistycyzm tego miejsca.

Wilki uaktywniły się w Wigierskim Parku Narodowym

Najnowsze obserwacje wskazują, że na terenie Wigierskiego Parku Narodowym przebywa obecnie 20 wilków. Jako potwierdzenie tego faktu było zdarzenie z Krasnopola, o którym pisaliśmy kilka dni temu. Została mocno poszkodowana hodowla owiec. 20 z nich została zagryziona własnie przez wilki.

 

Warto wiedzieć, że wbrew pozorom zwierzęta hodowlane nie są zbyt chętnie i często atakowane przez wilki. Te wolą nie zbliżać się do terenów ludzi. Najczęściej, gdy jedno z rodziców wilczej rodziny ginie, to zostaje zaburzona struktura watahy. To powoduje, że przywódca stada ma większy kłopot z wykarmieniem młodych wilków. Wtedy też wilki podejmują bardziej ryzykowne działania – jak w tym przypadku – atakując owce.

 

Na Podlasiu jest bardzo wiele wilków, jednak spotkanie ich graniczy z cudem. Żeby napotkać wilka trzeba poczynić bardzo wiele trudnych przygotowań i uzbroić się w cierpliwość.

W Augustowie odbyła się olimpiada

Czy Augustów przez kilka dni był swego rodzaju miastem olimpijskim? Coś jest na rzeczy. Na niemieckim medalu z 1915 r. można odnaleźć nazwę kurortu, laur olimpijski, a także napis ”Dem Sieger Im Olympia Prufungskampf”.  Pozyskanie konkretnych informacji na jego temat nie jest rzeczą łatwą. Pewne jest tylko to, że chodziło tu o zawody wojskowe zorganizowane przez Niemców. Dlatego też należałoby przeszukać archiwa niemieckiej prasy aby dowiedzieć się czegoś więcej.

 

Jakie konkurencje można było rozgrywać w kurorcie? Z pewnością takie związane z wodą, a więc kajakarstwo czy wioślarstwo. Dowodów jednak nie ma. W augustowskim muzeum znajdują się zdjęcia z zawodów, ale dostrzeżemy na nich jedynie najwyższych stopniem dowódców stojących na specjalnie skonstruowanym podium. Podczas uroczystości prawdopodobnie obecny był Hindenburg.

 

Augustów nie był jednak jedynym miastem w Polsce gdzie rozgrywano taką wojskową olimpiadę. Podobne sportowe zmagania organizowano też w innych miastach. Wzór medalu pozostawał stały, zmieniała się jedynie wygrawerowana na nim nazwa miejscowości. 

 

Gorzałka z pieprzem uratowała miasto od śmierci

Na początku XIX nad Augustów napłynęło morowe powietrze. Ludność uciekała jak najdalej w głębokie rejony Puszczy, lecz i tam dosięgała ich zaraza. Zwłoki można było napotkać wszędzie. Ciała trzeba było godnie pochować, lecz większość obawiała się o swe życie. Na ochotnika zgłosił się niejaki podstarzały Cimoch. Podobno kopał groby własnymi rękoma. Chorych natomiast dźwigał na barkach do szpitala.

 

Tam też wymyślił lekarstwo. Kuracja była dosyć nietypowa – gorzałka z pieprzem i czołganie się na twardych deskach. Cimoch wywarł ogromny wpływ na pozostałych. Ludność po prostu przestała się bać choroby, co spowodowało stworzenie systemu opieki nad cierpiącymi. Gdy epidemię udało się powstrzymać, Cimoch osiedlił się w drewnianej budce pod miastem. W środku ktoś umieścił w niej modrzewiową figurkę Chrystusa.

 

Przez kilka lat zbierał pieniądze na budowę kaplicy. Wraz z towarzysze, wędrownikiem Szczerbińskim, tułali się po świecie zbierając datki. Po powrocie miejsce obsadził topolami i zbudował parkan. Na kilka dni przed śmiercią po raz pierwszy i ostatni zachorował. Twierdził, że 150 lat to i tak wystarczająco dużo. W rzeczywistości był jednak nieco młodszy. Według danych urzędniczych było ok. 40 lat młodszy. Tak czy siak dożył imponującego wieku.

 

Po Cimochu zostały wspomnienia i kapliczka, przy której po wojnie założono budkę z piwem. Podobno nie ma było dnia bez ”ogonka”. Kolejki po trunek stały się normą. Każdy rolnik po powrocie z pola chciał bowiem ugasić pragnienie.

Cud nad jeziorem. Rzeka zmieniła swój kierunek.

Nad jeziorem Studzienicznym w Augustowie zlokalizowane jest znane w całym kraju Sanktuarium Maryjne. Prowadzi do niego grobla połączona z lądem. Okoliczna wieś o tej samej nazwie co jezioro, powstała w drugiej połowie XVIII w. i do dziś stanowi ważne miejsce odpustowe, zwłaszcza w Zielone Światki. Świętość tego miejsca wiąże się jeszcze z czasami pogańskimi.

 

Początki kultu maryjnego sięgają niezwykłych zdarzeń, które w chwili klęsk żywiołowych, uznane były za cudowne. Pobliska rzeczka zmieniała bowiem kierunek swego prądu, a na drzewie ukazała się Matka Boska. Pod koniec XIX w. wybudowano kaplicę w stylu neoklasycystycznym. Wewnątrz niej mieści się cudowny obraz Matki Bożej Studzieniczańskiej, ukoronowany złotem papieskim w 1995 roku.

 

Jest to XVIII-wieczna kopia dzieła z Częstochowy, a jej autor do dziś pozostaje nieznany. Za jego wstawiennictwem dokonało się wiele uzdrowień fizycznych i duchowych. 9 czerwca 1999 r. Sanktuarium odwiedził szczególny gość – papież Jan Paweł II. Do Studzienicznej przypłynął ON łodzią w dniu wolnym od apostolskiego trudu. Na cześć tego wydarzenia wybudowano pomnik, przedstawiający pielgrzyma z laską i różańcem. Umieszczono na nim pamiętne słowa: ” Byłem tu wiele razy, ale jako papież po raz pierwszy i chyba ostatni”.

Święte miejsce w Puszczy. Na czym polega jego fenomen?

Nad rzeką Rospuda przepływającą przez Puszczę Augustowską odnajdziemy owiane tajemnicą ”święte miejsce”. Jego sława sięga jeszcze czasów pogańskich. Ze wzgórza porośniętego lasem iglastym wypływa źródełko o magicznych właściwościach. Na tle świerków nie sposób nie zauważyć drewnianych i kamiennych krzyży. Jeden z nich jest wyraźnie nadpalony, a w miejscu spękań wetknięto monety.

 

Początki ”świętego miejsca” wiążą się z objawieniem świętego Jana. W pewien wiosenny dzień ukazał się on staruszce gdy ta przyprowadziła krowy na łąkę. Cała okolica rozbłysła a wielki dąb runął na ziemię. Wystraszona uciekła i opowiedziała o wszystkim proboszczowi. Wraz z innymi mieszkańcami udali się wszyscy razem z powrotem na polanę. Tam odnaleziono drewnianą figurkę świętego. Z obalonego dębu zrobiono krzyż, który stał się przedmiotem kultu.

 

Od tej pory na dzień św. Jana z odległych zakątków przybywały głównie osoby cierpiące i schorowane. Woda w strumyku miała również zapobiegać przyszłym nieszczęściom. Dzieci kąpały się w rzece a potem zostawiały w niej koszule. Choroba odpływała razem z wodą. Z kolei osoby skarżące się na ból gardła obwiązywali do dolnej krzyża umoczoną chustę. W ten sposób dosłownie zostawiali chorobę.

 

Za carskiego panowania również miało miejsce nietypowe wydarzenie. W miejscowości Kuriany, położonej w sąsiedztwie polany, mieszkał Rosjanin. Zawsze gdy przechodził obok krzyży doznawał ataku szału. Raz nie wytrzymał, nakazując swym pracownikom ściąć je i wyrzucić do rzeki. Te jednak nie chciały płynąć z prądem. Wyglądało to jakby magicznie były połączone z ziemią. Krzyże nadal trzymały się świętego miejsca, więc Rosjanin musiał porzucić swe zamiary na zawsze.

Na Podlasiu wszystko robi się byle jak

Na Podlasiu do niczego nie przywiązuje się wagi.  Na byle czym skacze się do wody w Augustowie, na byle czym zjeżdża się na nartach w Szelmencie. Wyobraźnia mieszkańców naszej krainy nie ma końca. Tylko pozazdrościć pomysłowości.

 

I co z tego, że wehikuły są zwykle jednorazowe. Chociaż praktycznego zastosowania nie posiadają, sprawiają więcej radości niż przejażdżka bolidem formuły 1. W sumie w czym brodzik od prysznica, wykorzystany do przejażdżki na stoku, jest gorszy od super maszyn, jakie znamy z plakatów motoryzacyjnych. Czy Porsche można wstawić do łazienki? Czy schłodzi nasze ciało po upalnym dniu? No właśnie…

 

Chociaż dystanse do pokonania są krótkie, kilka sekund radości, prędzej utkwi nam w pamięci, niż podróż dookoła świata. Globtroterzy pewnie czują się już urażeni…Aby wystartować w skokach czy zjazdach na byle czym, należy włożyć całe serce w przygotowania. Nieraz trwają one wiele miesięcy. Ludzie nie śpią po nocach, dłubiąc w warsztacie, udoskonalając swe pojazdy. Dla kilku metrów lotu czy stu metrów zjazdu naprawdę warto. Zawody to też doskonała okazja na poznanie podobnych sobie freaków. Kto wie, może druga połówka też się znajdzie…

Skąd się wzięła nazwa Czarnej Hańczy?

Czarna Hańcza to malownicza rzeka przepływająca przez Suwalszczyznę. W zeszłym roku zdobyła w prestiżowym konkursie miano rzeki roku. Skąd się wzięła jej nazwa?

 

Aby odpowiedzieć na to pytanie należy przenieść się do XIII w. Były to czasy walk Litwinów z plemieniem Mazowszan. Nad brzegiem rzeki toczono niezwykle zacięte boje.  Krew mogłaby wypełnić do pełna jego koryta. Armia litewska popadła w tarapaty. Jeden po drugim padał od celnych strzałów z łuku. Wielki Książę Trojden już miał w planach odwrót wojsk, lecz niesiony honorem wypowiedział głośno słowa ”Gana cze”. Oznaczają one ”dosyć tutaj”.

 

Niesione echem powtarzane były przez gęste lasy. Los zaczął od tej chwili sprzyjać dla wojownika. Choć bitwa nie została rozstrzygnięta, uratował on wielu swoich towarzyszy. Od tej pory ”Gane cze”powtarzane było z trwogą pośród Mazowszan. Ci trochę je zniekształcili przez swój nieco twardszy język. Po jakimś czasie wykształciło się określenie ”Hane cze”, a potem ”Hancze”. Tak też nazwano rzekę, która była niemym świadkiem odezwy księcia.

 

Zaginioną fokę odnaleziono przy…śmietniku

Gdzie jest foka? Takie pytanie można było usłyszeć nie jeden raz w Augustowie, głównie z ust starszych mieszkańców kurortu. Rzeźba zlokalizowana w centrum miejskiego parku przez ponad 20 lat cieszyła odwiedzających. Jako, że mieściła się w źle zaprojektowanej fontannie, było tylko kwestią czasu, aż dokona żywota. Tak też się stało. 

 

W 1991 r. wadliwą konstrukcję zasypano. Foka natomiast przepadła bez wieści. Zapewne w umysłach mieszkańców powstały różne teorie na temat jej losów. Tych spiskowych też, za pewne, nie brakowało. Jedni byli przekonani, że została zniszczona, drudzy z nieufnością patrzyli na sąsiadów, którzy mogli sobie ją przecież przywłaszczyć. Inni jeszcze przypisywali jej magiczne właściwości. Była więc czymś w rodzaju artefaktu (dobry temat na film swoją drogą). Prawda okazała się zgoła odmienna. Betonowa foka odnalazła się na jednej z posesji spółek miejskich. Stała smutna i opuszczona przy kubłach na śmieci. Czy tak można traktować dawną atrakcję?

 

Na wieść o tym ruszała lawina komentarzy. Co prawda, na ulicach nie pojawiły się transparenty z napisem ”Uwolnić fokę”, ale mnóstwo mieszkańców domagało się powrotu rzeźby z emerytury. Większość planów spaliła jednak na panewce. W końcu rzeźba znalazła nowy dom.  Właściciel sanatorium nad rzeką Nettą umieścił ją, za zgodą władz, w tamtejszym stawie. Przedsiębiorca chciał nawet zwierzę ozłocić. ”Złota foka” – czy to nie brzmi epicko? Niestety na ten, trzeba przyznać, zwariowany pomysł, burmistrz się nie zgodził. 

Czy dorożki wrócą do Augustowa?

Nie tylko w Białymstoku można było przejechać się dorożką. Do lat 60. służyły jako główny środek transportu również w Augustowie. Mieszkańcom aż łezka kręci się oku na myśl o dostojnych zaprzęgach.Być może jeszcze wrócą na ulicę jako turystyczna atrakcja.

 

Na ulicach powojennego Augustowa można było spotkać dorożki nowe i stare. Te drugie woziły głównie…emerytów. Dominowały jednak karety sprowadzane z Wiednia. Obsługujący je lokaje mieli nawet w kwiaty w butonierkach. Powoźnicy natomiast traktowali bat niczym marszałkowską buławę, trzymając go przy biodrze. Pojazdy kursowały po okolicznych miejscowościach, odwożąc gości czy rodzinę.

 

Dorożki zwykle numerowano. Im niższy numer, tym większy komfort podróżowania i jakość usług. Dzięki popularności karet rozwijał się przemysł rymarski. Pojazdów używano do różnych celów i często je przerabiano. Do polowań używano dorożek przypominających powóz na cztery koła. Na podłużnej ławie opierali się myśliwi z bronią.

Napój z podlaskich terenów leczy raka

Oskoła, czyli sok brzozowy ściągana jest z drzew od połowy marca do pojawienia się pierwszych pąków. Swój charakterystyczny słonawy smak zawdzięcza wyjątkowo czystemu środowisku oraz odpowiednim warunkom klimatycznym. Wytwarza się go bowiem głównie na terenie otuliny BPN i obrzeżach Puszczy Augustowskiej. Skrócony okres wegetacji, surowsza niż w innych regionach zima, sprawiają, że oskoła płynie bardzo intensywnie, ale krótko. Napój z brzozy otrzymał w 2013 roku wyróżnienie w konkursie “Nasze Kulinarne Dziedzictwo”.

 

Napój z brzozy stosuje się w medycynie ludowej jako lek przeciwnowotworowy. Wielu wierzy także, że sok z brzozy łagodzi bóle reumatyczne i objawy choroby wrzodowej. Świeży sok z pnia brzozy, a także z jej młodych liści i pączków jest skarbnicą witamin i minerałów.  

 

Regularnie pity sok z brzozy wzmacnia układ odpornościowy a tym samym zapobiega infekcjom wirusowym, tak częstym wczesną wiosną. Dlatego jest szczególnie polecany osobom, które są bardziej podatne na zakażenia wirusowe, czyli np. małym dzieciom i osobom starszym.

Soczewiaki dodadzą Ci energii

Soczewiaki to dość stara potrawa, uważana kiedyś za typową potrawę ludzi ubogich. Jest to rodzaj pierogów, których nadzieniem jest zmielona soczewica, bogato przyprawiona skwarkami.

 

W czasach powojennych jadło się potrawy bardziej tłuste. Soczewiaki polewano skwarkami, wstawiano do piekarnika, by zawsze były ciepłe, a domownicy mogli się nimi posilić o każdej porze dnia. Robiono je więc w dużych ilościach i na cały dzień. Ciasto, w które zawija się soczewicę, należy przyrządzić z ugotowanych i utłuczonych ziemniaków.

 

Potrawa ta była powszechnie znana w okolicach Sejn już przed II wojną światową. Potwierdzają to liczne wypowiedzi osób, które od lat na tym terenie zajmują się wypiekaniem soczewiaków, a sposób na ich przyrządzenie jest przekazywany z pokolenia na pokolenie. Potrawa ta wywodzi się z terenów litewskich. Wiele przepisów na potrawy z tamtych stron przekazywana jest z matki na córkę.  Na terenie Sejneńszczyzny wiele gospodyń domowych, szczególnie starszych, nadal przygotowuje soczewiaki, nazywając je kakorami. 

Ten zalew to istna arkadia…

Zalew Arkadia to malowniczo położony sztuczny zbiornik wodny niedaleko centrum Suwałk. Jest największą atrakcją miasta w upalne, letnie dni. W okresie letnim Zalew Arkadia tworzy ogólnodostępną, strzeżoną plażę miejską. W sąsiedztwie kąpieliska znajduje się plac zabaw dla najmłodszych, skate park, kawiarnia, a na przystani wypożyczalnia sprzętu wodnego. Można tu popływać łódką z żaglem, rowerem wodnym czy odpocząć na trawie lub na jednym z kilku pomostów. Dla osób lubiących sport na świeżym powietrzu została przygotowana mini siłownia. Na terenie Zalewu Arkadia można bezpłatnie skorzystać z sieci internetowej wi-fi.

 

Uroku temu miejscu nadaje wysepka położona na środku akwenu. Nad Zalewem Arkadia znajduje się hala Ośrodka Sportu i Rekreacji, z basenem i zapleczem hotelowym. Ze względu na położenie kawiarni, korzystają z niej nie tylko ludzie przebywający nad kąpieliskiem ale i ludzie z miasta. W pobliżu Zalewu Arkadia znajduje się najnowocześniejszy w województwie podlaskim Eurocamping. Cały teren jest ogrodzony i przygotowany pod najbardziej wymagających wczasowiczów.

 

Dużą atrakcją dla dzieci jest oswojone ptactwo, które podpływa do pomostów i oczekuje na kawałek chleba czy bułki. Wokół zalewu Arkadia znajdują się liczne ścieżki rowerowe, piesze i wiele ławek tuż nad brzegiem wody. Na terenie zalewu Arkadia mają miejsce różnego rodzaju imprezy rekreacyjno – sportowe, które przyciągają rzesze zainteresowanych. Woda Zalewu Arkadia spełnia wszystkie wymogi Stacji Sanitarno-Epidemiologicznej obowiązujące dla kąpielisk publicznych. Zbiornik zasilany jest przez rzekę Czarna Hańcza, która uchodzi do Niemna na Białorusi.

 

Uroczyste otwarcie Zalewu Arkadia miało miejsce 22 lipca 1976 roku, jednocześnie nastąpiło zarybienie stawu, przez co zaczął przyciągać rzesze amatorów wędkowania. Każdego roku Zalew Arkadia przyciąga do siebie rzesze miłośników sportów wodnych. Dostępność krytej pływalni oraz siłowni w hali Ośrodka Sportu i Rekreacji sprawia, że tereny nad Zalewem Arkadia są atrakcyjne o każdej porze roku.

Skąd się wzięła nazwa wsi Ateny?

Wieś Ateny, położona nad jeziorem Blizno, liczy tylko kilkanaście zabudowań. Dookoła cisza i spokój. Okoliczne lasy sprzyjają pieszym wędrówkom. O tym skąd się wzięła nazwa miejscowości nie wiedzą nawet jej nieliczni mieszkańcy. A historia jest dosyć prosta.

 

Według legendy założycielem wsi był grecki wędrowiec. Osadę nazwał imieniem swojej pięknej żony – Ateny. To jednak tylko opowiastka dla dzieci. Prawda jest nieco mniej atrakcyjna. Otóż w miejscowości Walne mieszkał sobie żyd Szteygman. Trudnił się on, nie zgadniecie…handlem. W 1837 r. ochrzcił się on jako Augustyn Ateński.

 

Przez lata dzierżawił kolonię ”Małe Walne” a także samo jezioro Blizno. Na skutek zmian administracyjnych wieś nazwano Atenami, od nazwiska kupca i tak jest do dziś.  Na augustowskim cmentarzu spoczywa żona jego syna – Kamilla z Medunieckich. Historyczny już grób przy kapliczce z okazałą “ułamaną” kolumną zwraca uwagę przechodzących

Kwiat Paproci można odnaleźć w Parku Narodowym

Gry terenowe zdobywają coraz większą popularność. To doskonała okazja do nauki i zabawy dla całych rodzin. Już 24 czerwca na terenie Wigierskiego Parku Narodowego odbędą się poszukiwania kwiatu paproci. Brzmi zachęcająco prawda? W końcu kto by nie chciał zdobyć bogactwa. Kwiat zakwita tylko raz więc na prawdę warto spróbować szczęścia.

 

Aby stanąć do rywalizacji należy do 19 czerwca przesłać zgłoszenie na adres: muzeum.wpn@wigry.org.pl . Drużyny będą liczyć od 3 do 7 osób. Co ważne w każdym teamie musi znaleźć się osoba pełnoletnia. Zawodnicy wyruszą na poszukiwania spod  Muzeum Wigier w Starym Folwarku. Organizatorzy przewidują dwie trasy – 3, 5 i 9 km. Do zdobycia cenne nagrody w tym nasiona kwiatu paproci.

W Szelmencie zobaczymy 8 gwiazd

Szelment nieopodal Suwałk znany jest turystom lubującym się w jeździe na nartach. Można to robić zimą na stoku, ale też w okresie letnim, dzięki najdłuższemu w Polsce wyciągowi do nart wodnych. Teraz ośrodek wzbogacił się o kolejną atrakcję. Powstała bowiem Aleja Olimpijczyków. Obecnie odnajdziemy w niej 8 kamiennych płyt z wyrytą gwiazdą i nazwiskami wybitnych sportowców.

 

Ośrodek uhonorował przedstawicieli różnorodnych dyscyplin. Aż trójka z nich związana była bądź jest nadal ze skokami narciarskimi. Mowa to o legendarnym Stanisławie Marusarzu, Wojciechu Fortunie, a także aktualnym dwukrotnym mistrzu olimpijskim Kamilu Stochu.

 

Uroczystości odsłonięcia każdej z tablic towarzyszyło sadzenie dębu przez sportowców bądź ich przedstawicieli. Powstanie alei posiada również cele edukacyjne. Przypomni bowiem młodzieży o wielkich postaciach historii sportu, o których istnieniu nie mieli pojęcia.

Zegar słoneczny na Kanale doczekał się renowacji

Półtora kilometra od granicy z Białorusią, został odnowiony zegar słoneczny, który liczy sobie już 200 lat. Znajduje się on na obok śluzy Kanału Augustowskiego, Wołkuszek.

 

Granitowy zegar odnaleziono już kilkanaście lat temu przy pracach nad przebudowa Kanału. Konserwacja polegała na nałożeniu nowych podziałek do odczytywania godziny,  a także na wymianie wskazówki. Jako, że pogoda nie dopisywała trzeba było kilku dni aby sprawdzić czy zegar działa poprawnie.

 

Planowane jest też umieszczenie przy zegarze odpowiedniej tablicy informacyjnej. Nie zabraknie też kamiennej ławeczki. Miejscowe władze otwierając nowe atrakcje nad białoruską częścią Kanału Augustowskiego, zamierzają przyciągnąć jak najwięcej turystów. Od października ubiegłego roku w ten rejon oraz do Grodna można przyjeżdżać bez wiz.

Bunkier wykorzystano jako zjeżdżalnię

W Augustowie nad kanałem Bystrym natkniemy się na nietypowe gruzowisko. Opatrzone jest napisem ”Nigdy więcej wojny”. Są to pozostałości po bunkrze, które z biegiem lat zyskały nowe funkcjonalności. Nad kamieniami powstała kładka pieszo-rowerowa, która nieco zakłóciła wyjątkowość tego miejsca.

 

Bunkier powstał w miejscu strategicznym aby mieć podgląd na jedną z głównych ulic. W jego budowę zaangażowało się nie tylko wojsko, ale i zwykli mieszkańcy miasta. W bunkrze znajdowało się działko przeciwlotnicze, lecz ze skutecznością strzałów bywało różnie.

 

Pozostałości po bunkrze wysadzonym na przełomie 1944/1945 r zyskały nową rolę. W latach siedemdziesiątych dzieci zjeżdżały z nasypu na sankach.  Po zabezpieczeniu wejścia, bunkier stał się zwykłym pomnikiem. Mimo, że do jego wnętrza zostały zamknięte na wieki, nadal pozostaje namacalnym dowodem wojennej rzeczywistości. Warto też wspomnieć, że w czasach PRL-u przy pomniku odbywały się uroczystości z okazji świąt narodowych.

Gdzie odnajdziemy ”Sypaną Górę”?

Góra Cisowa w Suwalskim Parku Krajobrazowym to doskonały punkt widokowy. Wznosi się blisko 250 m. ponad poziom morza. Umożliwia podziwianie niepowtarzalnego krajobrazu jezior, łąk czy torfowisk.

 

Góra Cisowa w przeszłości kilkakrotnie zmieniała nazwę. Jedni określają ją jako ”Suwalską Fudżijamę”, drudzy przywiązali się do nazywania wzniesienia ”Górą Sypaną”.  Ma to dużo sensu. Według opowieści została usypana z ziemi wydobytej z miejsca, gdzie obecnie znajduje się Jezioro Kopane. Aktualna zaś nazwa pochodzi od rosnącego niegdyś na szczycie góry potężnego cisa. 

 

Panorama, która rozpościera się ze szczytu Góry Cisowej jest jedną z najpiękniejszych i najciekawszych na Suwalszczyźnie. Przy dobrej pogodzie widać stąd nawet kilkanaście jezior. Podziwiając panoramę, warto wiedzieć, co ukazuje się naszym oczom. Warto więc skorzystać z oferty przewodnika. Warto wspomnieć, że na szczycie góry znajduje się krzyż i tablica, upamiętniająca pielgrzymkę Ojca Świętego Jana Pawła II do Polski w 1999 r.

Aktorzy występuja w stodole

Puńsk to niewielkie miasteczko na północno – wschodnim krańcu Polski. Jego wizytówką jest bez wątpienia Muzeum Litewskiego Centrum Kultury Ludowej. Skansen został wybudowany w 1986 r. i stanowi okazałą zagrodę wiejską z przełomu XIX i XX w. Przewodnik oprowadzi nas po domach mieszkalnych, oborach, stodołach, spichlerzach i studniach. Tylko, żeby kondycji nie zabrakło!

 

W każdym z budynków przedstawionych w skansenie znajdziemy również charakterystyczne narzędzia pracy lub użytku domowego. Są to eksponaty związane z uprawą roli, a więc widły, cepy do młócenia zboża, nosiłki, siekacze czy sierpy. Dla mieszkańców wsi to nic szczególnego, ale na ”mieszczuchach nadal robią wrażenie”. Niektóre z eksponatów obrazują również rękodzieło ludowe.

 

Ciekawy obiekt w skansenie to bez wątpienia teatr stodolany, który zlokalizowany jest, jak to sugeruje nazwa, w stodole. Niegdyś w taki właśnie sposób przygotowywano rozrywki mieszkańcom. Taką tradycję podtrzymuje Dom Kultury Litewskiej, organizując na małej scenie liczne imprezy, w tym ”Festiwal na klepisku”. Co roku uczestniczy w nim co najmniej kilka grup aktorskich. Sztuki, jak łatwo się domyśleć wykorzystują motywy wiejskiego życia. Mimo, iż sztuki grane są w języku litewskim, to zrozumieć ich treść nie jest trudno. Są to przeważnie komedie, a artyści grają tak sugestywnie, że śmieją się nawet turyści z dalekich krajów, którzy coraz częściej trafiają na gościnną ziemię puńską. Aktorzy zwykli rolnicy, robotnicy, studenci, uczniowie, pedagodzy, lekarze czy ludzie z tytułami naukowymi. Wszystkich łączy miłość do teatru, własnej kultury i  języka.

Góra w Szurpiłach była siedzibą wodza Jaćwingów

To z pewnością jeden z najpiękniejszych obiektów architektonicznych w Polsce. Góra zamkowa w Szurpiłach otoczona jest przez 4 jeziora. Istniejące przed wiekami grodzisko znajdowało się w samym sercu historycznej Jaćwieży. Ze względu na położenie posiadało strategiczny charakter.

 

W grodzisku nie zabrakło umocnień. Otaczała go podwójna linia wałów, pogłębiono też wąwóz, przez co dwa jeziora zostały połączone. Nad powstałym kanałem stworzono most łączący gród z największą z osad. Gród w IX w. nie był jednak zamieszkały. Służył głównie, jako miejsce schronienia w czasie zagrożenia militarnego. Życie codzienne toczyło się w okolicznych osadach.

 

Rozwój grodu przypadł na XIII w. Wtedy też w kronikach odnotowano imię wodza jaćwieskiego Szurpiła. Na jego cześć nazwano jezioro, a gród stanowił siedzibę rodową. Szurpił uczestniczył w rozmowach pokojowych, ale nie przyniosły one oczekiwanych rezultatów. O tereny walczyli chociażby Krzyżacy, Rusini czy Litwini. Ci pierwsi w 1283 r. zdobyli gród i przez wiele lat prowadzili akcję przesiedleńczą.