Dobra wiadomość dla podlaskiego transportu. Marszałek rozwiązał problem, który wskazywaliśmy.
fot. Urząd Marszałkowski Województwa Podlaskiego

Dobra wiadomość dla podlaskiego transportu. Marszałek rozwiązał problem, który wskazywaliśmy.

To jest jedna z tych informacji, przy których warto na chwilę odłożyć polityczne emocje i powiedzieć wprost: dobrze, że ten kierunek został obrany. Przez ostatnie miesiące wokół PKS Nova narastało wiele pytań, napięć i obaw. Mieszkańcy bali się likwidacji kolejnych połączeń, politycy przerzucali się odpowiedzialnością, a sama spółka tkwiła w modelu, który z góry skazywał ją na konflikt między rachunkiem ekonomicznym a społeczną misją.

Pisaliśmy jakiś czas temu, że największym problemem PKS Nova nie jest konkretne nazwisko na stanowisku prezesa czy prokurenta. Problem był znacznie głębszy. Od spółki oczekiwano, że będzie jednocześnie rentowna i społecznie dostępna. Miała nie przynosić strat, ale też nie zamykać połączeń. Miała obsługiwać trasy potrzebne mieszkańcom, choć wiele z nich z natury rzeczy nie może utrzymać się wyłącznie z biletów. To był układ niemożliwy do utrzymania.

Teraz marszałek województwa podlaskiego Łukasz Prokorym zapowiedział rozwiązanie, które uderza dokładnie w sedno tego problemu. Od 1 stycznia PKS Nova ma stać się podmiotem powierzonym Województwa Podlaskiego i działać w formule in-house. W praktyce oznacza to, że samorząd województwa będzie mógł bezpośrednio powierzać spółce realizację zadań z zakresu publicznego transportu zbiorowego.

To bardzo ważna zmiana. Nie kosmetyczna, nie personalna, nie wizerunkowa, ale systemowa. PKS Nova przestanie być spółką, od której oczekuje się cudów finansowych na nierentownych trasach, a zacznie działać w ramach umowy określającej zakres usług i liczbę kilometrów realizowanych przez autobusy. Innymi słowy: transport publiczny zostanie potraktowany jak transport publiczny, a nie jak zwykła działalność komercyjna, która ma sama się bilansować bez względu na społeczne potrzeby regionu.

Podczas poniedziałkowego spotkania z samorządowcami z powiatów białostockiego i sokólskiego oraz przedstawicielami PKS Nova marszałek przekazał też deklarację, na którą czekało wielu mieszkańców. Zapowiedział, że kilometrów realizowanych przez autobusy będzie więcej niż obecnie. To istotny sygnał szczególnie dla tych miejscowości, które w ostatnich latach coraz mocniej odczuwały wykluczenie komunikacyjne.

Bo o to właśnie chodziło w całej tej sprawie. Autobus w województwie podlaskim nie jest luksusem. Dla wielu osób to jedyny sposób, by dojechać do szkoły średniej, lekarza, urzędu, pracy, na studia albo do większej miejscowości, z której dalej można ruszyć pociągiem. Tam, gdzie znika połączenie, często znika też realna możliwość normalnego funkcjonowania. Szczególnie dla młodzieży, seniorów i osób, które nie mają samochodu.

Nowy model ma dać PKS Nova stabilne i przewidywalne finansowanie. To z kolei powinno pozwolić spółce planować rozwój, zamiast co kilka miesięcy gasić pożary. Władze województwa liczą, że dzięki formule in-house oraz doświadczeniu obecnego kierownictwa PKS Nova w ciągu kilku lat osiągnie pełną stabilność finansową. Ważne jest także to, że nowa organizacja ma ułatwić skuteczniejsze korzystanie ze środków z Rządowego Funduszu Rozwoju Przewozów Autobusowych.

Równie istotna jest zapowiedź zmian w siatce połączeń. Nowy system ma być dostosowany do rzeczywistych potrzeb mieszkańców regionu. Autobusy mają w pierwszej kolejności zapewniać sprawną komunikację między miastami powiatowymi, a następnie między miastami powiatowymi i gminami. Brzmi to prosto, ale właśnie tak powinien działać sensowny transport publiczny: nie jako zbiór przypadkowych kursów, lecz jako logiczna sieć, w której można się przesiąść, zaplanować podróż i nie czekać godzinami na kolejny autobus.

Marszałek zwrócił się też do samorządowców o aktywny udział w tworzeniu nowej siatki połączeń. To bardzo ważne, bo bez wiedzy lokalnych władz trudno będzie zaprojektować komunikację odpowiadającą realnym potrzebom mieszkańców. Gminy i powiaty najlepiej wiedzą, gdzie są szkoły, przychodnie, zakłady pracy, urzędy i miejscowości, które dziś mają największy problem z dojazdem.

Warto więc powiedzieć jasno: jeżeli zapowiadany model rzeczywiście zostanie wdrożony konsekwentnie, będzie to dobra wiadomość dla województwa podlaskiego. Nie dlatego, że rozwiąże wszystkie problemy z dnia na dzień. Tego nie zrobi żadna jedna decyzja. Ale dlatego, że po raz pierwszy od dawna wskazano właściwy kierunek: stabilne finansowanie, jasne zasady, publiczna odpowiedzialność i próba budowy spójnego systemu zamiast doraźnego ratowania pojedynczych kursów.

Wcześniej ostrzegaliśmy, że sama zmiana personalna w PKS Nova niczego nie załatwi, jeśli nie powstanie nowy model organizacyjny i finansowy. Teraz taki model został zapowiedziany. To oznacza, że problem, o którym pisaliśmy, został przynajmniej na poziomie decyzji politycznej zauważony i nazwany. A to w sprawach transportu publicznego jest już duży krok naprzód.

Teraz najważniejsze będzie wykonanie. Mieszkańcy nie ocenią tej zmiany po komunikatach, spotkaniach i deklaracjach. Ocenią ją po tym, czy autobus naprawdę przyjedzie. Czy będzie można nim dojechać do szkoły, lekarza, pracy i powiatowego miasta. Czy rozkład jazdy będzie logiczny. Czy przesiadki będą możliwe. Czy z mniejszych miejscowości da się wydostać nie tylko rano, ale też wrócić po południu.

Jeżeli tak się stanie, województwo podlaskie może zyskać coś więcej niż uratowaną spółkę. Może zyskać fundament nowoczesnego transportu publicznego, który nie udaje, że każda trasa musi być biznesem, lecz rozumie, że komunikacja jest częścią infrastruktury społecznej. Tak samo jak szkoła, droga, przychodnia czy urząd.

I właśnie dlatego ta wiadomość jest dobra. Bo wreszcie nie chodzi tylko o to, kto kieruje PKS Nova. Chodzi o to, na jakich zasadach ta spółka ma działać. A bez jasnych zasad żaden autobus daleko nie zajedzie.

Kamil Gopaniuk
fot. Urząd Marszałkowski Województwa Podlaskiego
Kamil Gopaniuk

Redaktor naczelny Podlaskie TV, dziennikarz z krwi i kości, a od niedawna także pisarz, który postanowił średniowieczne opowieści przenieść z komputera na papier. Z wykształcenia prawnik-administratywista i filolog polski, z ducha — człowiek pogranicza. Z dziada Białostoczanin, z pradziada Kresowiak, niosący w sobie tę mieszankę uporu, nostalgii i ciekawości świata. Fascynuje go wszystko, co ma w sobie ruch i sens: transport, samorząd, turystyka, przyroda i historia. O tych tematach może pisać długo, namiętnie i bez końca — bo w każdym z nich znajduje opowieść wartą opowiedzenia.

Partnerzy portalu: