Kontrowersyjne święto

Kontrowersyjne święto

Kontrowersyjne święto tzw. Kurban Bajram jest jednym z najważniejszych świąt w religii muzułmańskiej. Trwa ono 4 dni, mając na celu upamiętnienie złożenia ofiary przez Abrahama, który wybrał jagnię zamiast syna. W Polsce, największe skupisko społeczności muzułmańskiej znajduje się w województwie podlaskim. Są to Tatarzy, którzy stanowią grupę ludów tureckich z Europy wschodniej oraz północnej Azji. Ich historię można śledzić aż do terenów północno-wschodniej Mongolii i rejonu Bajkału. Tatarzy w Polsce, od wieków mieszkający na tych terenach, przyczynili się do różnorodności kulturowej i religijnej kraju, jednocześnie zachowując swoje tradycje i obyczaje, w tym obchody świąt islamskich, takich jak Kurban Bajram.

Kontrowersyjne święto a jego tradycje

Uroczystości odbywające się w zabytkowych meczetach w Bohonikach, Kruszynianach, a także w domu modlitw w Białymstoku stanowią niezwykłą okazję do celebracji dla społeczności Tatarów w Polsce. Po nabożeństwie, które jest centralnym punktem święta, wszyscy obecni składają sobie serdeczne życzenia i dzielą się słodyczami, tworząc atmosferę wzajemnego szacunku i wspólnoty. Nieodłącznym elementem obchodów jest również odwiedzenie cmentarzy przez Tatarów, znanych jako „mizary”. To czas pamięci o zmarłych, w którym społeczność oddaje hołd swoim przodkom. Kurban Bajram to doskonała okazja do spotkań z rodziną i przyjaciółmi. Z okazji uroczystości do Bohonik przyjeżdża też wielu Tatarów, którzy na co dzień mieszkają w różnych rejonach Polski i świata.

Konflikty z obrońcami praw zwierząt

Centralnym elementem obchodów jest również zabicie zwierzęcia ofiarnego. W ostatnich latach nie składa się tradycyjnej ofiary. Wszystko to z powodu niejasnej sytuacji z rytualnym ubojem. Wcześniej z tego powodu dochodziło do konfliktów. W 2014 r. rozgorzał konflikt między przedstawicielami społeczności muzułmańskiej a obrońcami praw zwierząt, którzy próbowali do uboju nie dopuścić.  Po uroczystościach działacze Muzułmańskiego Związku Religijnego (MZR) w RP poinformowali, że doszło jednak do uboju jednego barana. Do prokuratury trafiły wtedy dwa zawiadomienia: o dokonaniu nielegalnego uboju, ale i o zakłóceniu przebiegu muzułmańskich uroczystości religijnych. Oba postępowania zostały jednak przez śledczych umorzone.

Partnerzy portalu:

5 faktów o Sanktuarium w Różanymstoku

5 faktów o Sanktuarium w Różanymstoku

12 km od granicy Białorusi odnajdziemy wyjątkowe Sanktuarium Maryjne. Różanystok w powiecie sokólskim od lat tłumnie odwiedzany jest przez wiernych. Przyciągani przez cudowny wizerunek Matki Bożej z Dzieciątkiem szukają pomocy i wytchnienia. Najwyższa pora przybliżyć jego historię.

1. Pierwsze nietypowe zjawisko związane z obrazem miało miejsce w sypialni rodziny Tyszkiewiczów, którzy sprowadzili obraz z Grodna. Zaschnięte kwiaty oplecione wokół dzieła nabrały żywych kolorów, samoczynnie zapaliły się oliwne lampki, a pokój przepełniony został zapachem…róż. Do domu Tyszkiewiczów przybywali pielgrzymi. Wielu z nich zostało uzdrowionych z ciężkich chorób. Obraz postanowiono przenieść, by mogło zobaczyć go więcej osób.

2. Do weryfikacji cudów powołano specjalną komisję biskupią. Ponad 30 zjawisk uznano za autentyczne.

3. Obraz został oddany pod opiekę sprowadzonym z Sejn Dominikanom. To im zawdzięcza się obecną nazwę miejscowości. Mimo, że żyli tam przez 200 lat, znajome jest miejsce pochówku tylko jednego zakonnika. Był to ostatni proboszcz Kwiryn Medyński. Ponoć pod posadzką bazyliki ukryte są skarby zakonników. Dlatego też świątynia była wielokrotnie plądrowana przez łowców złota.

4. Obraz, który obecnie możemy podziwiać w bazylice, nie jest tym, od którego zaczęła się historia sanktuarium. Oryginał został wywieziony w 1915 r. przez prawosławne mniszki. Dzieło zaginęło. Warto nadmienić, że siostra przełożona była spokrewniona z carem. Dlatego też do miejscowości spływały ”złote ruble”.

5. Na miejsce cudownego obrazu próbowano wstawić inny. Wiele z nich się nie przyjęło. Dopiero dzieło Jana Sawczyka z Warszawy zachwyciło wiernych. Łaski znów zaczęły spływać.

Partnerzy portalu:

W Korycinie powstanie słowiańskie grodzisko

W Korycinie powstanie słowiańskie grodzisko

W Korycinie wkrótce rozpocznie się budowa prasłowiańskiego grodziska. Będzie ono częścią parku kulturowego, którego łączny koszt powstania szacuje się na 4, 5 mln. zł.

 

Osada powstanie dokładnie w miejscu gdzie według archeologów działali nasi przodkowie. Dzięki inwestycji przekonamy się, jak wyglądało ich codzienne życie. Zrekonstruowana zostanie brama wjazdowa, wały, mury z kamienia, a także najistotniejsze budowle. Nie zabraknie również ścieżek edukacyjnych.

 

Grodzisko to jednak nie wszystko. W ramach projektu powstanie folwark, a ze wsi Jatwież Duża zostanie przeniesiony wiatrak. Wnętrza zostaną wyposażone w multimedia aby zwiedzanie było jak najbardziej atrakcyjnie. Powstanie również odpowiednia aplikacja na smartfona, ułatwiająca zdobywanie naszej wiedzy o obiektach.

Partnerzy portalu:

Kamienny krąg w Poczopku przekazuje energię z kosmosu

Kamienny krąg w Poczopku przekazuje energię z kosmosu

Co prawda tego obiektu nie stworzyli  druidzi, a leśnicy, ale i tak jest wspaniały. Kamienny krąg we wsi Poczopek nie jednemu już dał kosmicznej energii. Powstał on  na wzór celtyckich obiektów i stanowi swego rodzaju rekonstrukcję pierwszego kręgu, który miał istnieć w Poczopku tysiące lat temu.

 

Kamienie z kręgu pochodzą głównie z okolicznych lasów i pól, choć dwa największe odnaleziono na posesjach prywatnych. W sumie uzbierano ponad 30 głazów. Ich umieszczenie nie mogło być przypadkowe. Aby krąg pełnił należycie swoje funkcje, tzn. wzmacniał kosmiczną energię, należało wybrać odpowiednie miejsce.

 

Konieczne było więc zasięgnięcie porad specjalistów. Odczucia wewnątrz kręgu są różne. Jedni odczuwają przenikliwe zimno, drudzy falę gorąca. Wszystko zależy od wrażliwości człowieka. Wiadomo jedno – wizyta w kręgu zapewnia relaks fizyczny i psychiczny.

Partnerzy portalu:

Imiona dla dzieci na Podlasiu. Sprawdź koniecznie ranking!

Imiona dla dzieci na Podlasiu. Sprawdź koniecznie ranking!

Imiona dla dzieci zmieniają się z biegiem czasu i w zależności od regionu. Zmieniająca się popularność imion dziecięcych to fascynujące zjawisko, które Ministerstwo Cyfryzacji rejestruje i analizuje corocznie. Choć rodzice mają zwykle sporo czasu na wybór imienia dla swojego dziecka, niejednokrotnie decyzję podejmują dopiero po narodzinach. To wówczas, otoczeni oczekiwaniem i presją, muszą dokonać wyboru, który może być poddany opinii nie tylko bliskich, ale i społeczności lokalnej. Każda głowa to osobna historia, a wybór imienia staje się wyrazem nie tylko gustu rodziców, ale i wpływu otoczenia.

Imiona dla dzieci w województwie podlaskim

Na Podlasiu zaskoczymy wszystkich wierzących w stereotypy. Tutaj to nie Brajan i Angela dominują na liście popularności. Na czoło wśród chłopców wysuwają się klasyki takie jak Jakub, Szymon czy Antoni. Pokazuje to, że tradycyjne imiona wciąż mają swój urok. Na drugim biegunie znajdują się mniej popularne imiona jak Maksym, Władysław i Albert. Brajanów zarejestrowano jedynie pięciu, co jest zaskoczeniem i powodem do niedowierzania! Jeśli chodzi o dziewczynki, największą popularnością cieszy się Zuzia, która nieznacznie wyprzedza Julię i Hannę. Jednak na przeciwległym biegunie znajdują się imiona jak Vanessa, Nicole czy Sabina, które zajmują miejsca na końcu listy popularności.

A jak jest poza naszym regionem?

W Polsce, wybór imion dla dzieci często odzwierciedla różnice kulturowe, regionalne tradycje oraz zmieniające się trendy społeczne. Podlaskie to region o głęboko zakorzenionych tradycjach i silnym związku z historią i kulturą. Wykazuje często tendencję do zachowania bardziej konserwatywnego podejścia do wyboru imion. Z drugiej strony, w miastach takich jak Warszawa, które są bardziej zróżnicowane kulturowo i otwarte na wpływy z zewnątrz, można zaobserwować większą różnorodność w wyborze imion dla dzieci. W dużych metropoliach częściej występują imiona o międzynarodowym charakterze lub te, które są modnymi trendami w danym momencie. Imiona takie jak Maxim czy Nathan mogą być przykładem tego, jak miejskie społeczności odzwierciedlają swoją otwartość na różnorodność i wpływy kulturowe spoza granic kraju.

Partnerzy portalu:

Bolek i Lolek zawitali na Podlasie

Bolek i Lolek zawitali na Podlasie

Właśnie ukazała się bogato ilustrowana książka ”Bolek i Lolek zwiedzają Polskę”. Jej autorkami są Zuzanna Kiełbasińska i Anna Nowacka. Kultowi bohaterowie latającym dywanem przemierzają wzdłuż i wszerz kraj w poszukiwaniu zaginionego smoka wawelskiego.

 

Na Podlasiu oczywiście również nie mogło ich zabraknąć. Odwiedzili Puszczę Białowieską, Tatarów w Kruszynianach i Świętą Górę na Grabarce. Z pewnością na naszych terenach przeżyli niezapomniane przygody. Nie może być przecież inaczej. Doskonała pozycja czytelnicza nie tylko dla najmłodszych. Na majówkę, jak znalazł.

Partnerzy portalu:

Bocian, który nie klekoce.

Bocian, który nie klekoce.

Spotkać tego ptaka to nie lada zaszczyt. Mieszka w podmokłych lasach unikając człowieka jak ognia. Bocian czarny, bo o nim tu mowa jest niczym biały kruk. Wyjątkowy w każdym calu. Potocznie nazywa się go hajstrą. Podlasie to jeden z nielicznych terenów gdzie można na niego wpaść.

 

Podczas gdy zwykłe białe boćki cieszą się uznaniem, stanowiąc symbol szczęścia, to bocian czarny nie kojarzył się dawniej dobrze. Wszystko przez jego ubarwienie piór, uznawane jako dosyć żałobne. Uważa się je jako pustelników, chociaż w chwili odlotu widywano stada liczące nawet do 100 bocianów czarnych.

 

Tak, jak biali kuzyni, wędrują do Afryki. Wiele z nich jednak nie dolatuje na miejsce. Ptaki wracają do nas w okolicach kwietnia. Zwykle posiadają nawet kilka gniazd. Dlatego też niektóre z nich pozostają puste nawet na kilka lat. 

 

Utarła się opinia, że nigdy nie można spotkać bociana czarnego przy białym krewniaku. To mit. Żerować mogą obok siebie, lecz raczej się nie dogadają. Bocian czarny nie klekoce, a porozumiewa się tylko i wyłącznie gestami. Ptaki te nadal skrywają tajemnice. 

Partnerzy portalu:

Korycin walczy z resztą świata

Korycin walczy z resztą świata

Korycin kontra reszta świata. Brzmi groźnie, lecz prawda jest zgoła odmienna, wręcz słodka. Jako, że miasteczko stanowi truskawkowe zagłębie co roku odbywa się wielka bitwa na owoce. W ciągu jej trwania zużywa się ponad pół tony truskawek. To one również pozwolą przełknąć gorycz porażki. Walka ma również wymiar protestu. Niskie ceny w żaden nie przekładają się bowiem na ogromną pracę właścicieli upraw.

 

Walka na owoce to tylko jedna z atrakcji Ogólnopolskich Dni Truskawki. Boisko przeznaczone specjalnie do tego celu może pomieścić 150 zawodników. Każdy dostaje koszulkę, spodenki i okulary ochronne. Już po kilku minutach wyłożony folią plac pokrywa się pachnącym owocowym sokiem, po którym ślizgają się zawodnicy. Co prawda korycińska bitwa nie jest tak sławna, jak hiszpańska na pomidory, ale kto wie…może kiedyś.

Partnerzy portalu:

Kydyrlez. ”Trudności dla innowierców, a dla mnie dobrobyt”.

Kydyrlez. ”Trudności dla innowierców, a dla mnie dobrobyt”.

Kydyrlez to jedno z najważniejszych świąt obchodzonych przez Tatarów, które głęboko odzwierciedla ich złożoną historię i bogatą kulturę. Tatarzy są grupą ludów tureckich zamieszkujących zarówno Europę Wschodnią, jak i północną Azję. Ich korzenie sięgają terenów północno-wschodniej Mongolii oraz okolic Bajkału. Historia Tatarów ściśle związana jest z imperium Czyngis-chana, do którego weszli jako część wieloetnicznej armii mongolskiej. Brali oni także udział w wyprawach na Europę. Po rozpadzie państwa mongolskiego stworzyli wiele państw w Europie. To właśnie te wydarzenia sprawiły, że do dziś Tatarzy zamieszkują i pielęgnują swoje tradycje w niektórych europejskich państwach, tj. Rosja, Ukraina, a także Polska. Tatarzy obchodzą różne święta tj.: Święto Nauroz, Święto Derwiza, a także dbają o swoje tradycje: ściśle przestrzegają zasad swojej religii – islamu i nie spożywają mięsa wieprzowego.

Kydyrlez i ognisko

Kydyrlez, obchodzone przez Tatarów, jest wyjątkowym świętem, które przypada zawsze w pierwszą niedzielę maja. Jest to czas, gdy społeczność zbiera się wokół ogniska, które jest symbolem wspólnoty i integracji. Młodzi ludzie z okolicznych wsi przygotowują to ognisko przy meczecie, co jest centralnym punktem obchodów. Wieczorem mieszkańcy, reprezentujący różne grupy wiekowe, gromadzą się wokół płomieni, tworząc atmosferę radości i świętowania. Jednakże Kydyrlez to nie tylko czas zabawy; jest to także okazja do budowania więzi zarówno z naturą, poprzez kontakt z ogniem i otaczającą przyrodą, jak i z innymi ludźmi, poprzez wspólne uczestnictwo w obchodach. To święto odzwierciedla głębokie związki Tatarów z tradycją, kulturą i przyrodą, podkreślając jednocześnie znaczenie wspólnoty i współpracy między jej członkami.

Obchody święta – zabawa z ogniem

Po wieczornej modlitwie najważniejszy mieszkaniec wioski rozpala ognisko i jako pierwszy je przeskakuje. W ślad za nim idą mężczyźni i młodzi chłopcy. Gdy ogień trochę przygasł ten sam rytuał wykonują kobiety i dziewczęta. Każdy w czasie skoku musi wypowiedzieć słowa: „Trudności dla innowierców, a dla mnie dobrobyt”. W dniu święta każda rodzina powinna posadzić jedno drzewo. Mężczyźni jabłoń, a kobiety gruszę.

Partnerzy portalu:

Bednarze nie mają komu przekazać swej wiedzy

Bednarze nie mają komu przekazać swej wiedzy

Bednarze wykonują jeden z najstarszych zawodów związanych z drewnem, dziś prawie zapomniany – bednarstwo. Jego początki sięgają pierwszych wieków naszej ery. Bednarz zajmuje się produkcją takich przedmiotów jak beczki. Korycin leży w województwie podlaskim, w powiecie sokólskim, w gminie Korycin i jest miejscem będącym niegdyś największym zagłębiem bednarskim na Podlasiu.

Bednarze w czasach problemów ze znikającym zawodem

Na naszych terenach zostało tylko kilku specjalistów bednarstwa. Narzekają, że nie mają komu przekazać swojej wiedzy. Młodzi bowiem nie palą się do nauki zawodu, który może trwać nawet kilka lat. Tradycyjnie zawód bednarza przekazywano z pokolenia na pokolenie. Obecnie jednak coraz mniej osób chce podjąć wyzwanie nauki tego fachu. Zapotrzebowanie na tradycyjne beczki również maleje, co sprawia, że bednarze muszą improwizować i szukać nowych sposobów na wykorzystanie swoich umiejętności. Dlatego też powstają nowe pomysły, takie jak produkcja ozdobnych beczek przeznaczonych do wieszania na ścianę. To nie tylko sposób na dostosowanie się do zmieniających się potrzeb rynku, ale również sposób na przyciągnięcie uwagi nowych klientów. Mogą oni interesować się estetycznymi i oryginalnymi przedmiotami do dekoracji wnętrz.

Różne techniki wykonania beczek

Tradycja bednarska od wieków przechodziła z pokolenia na pokolenie, każda rodzina pielęgnująca swoją własną, unikatową technikę. W sercu tej tradycji tkwiła tajemnica rodzinna, przekazywana z najstarszych do najmłodszych członków rodu. Jednakże, choć metody mogły się różnić, istniał jeden niezmienny element – każda beczka była wytworzona ręcznie. Każdy bednarz kształcił swoje umiejętności i zdobywał doświadczenie, aby tworzyć beczki o doskonałej jakości. Wybór drewna był kluczowy, a zwykle wykorzystywano różnorodne gatunki, jednakże świerk i dąb królowały wśród preferencji. Dąb był szczególnie ceniony ze względu na zdolność nadawania trunkom wyjątkowego smaku, który nadawał im niepowtarzalny charakter. Ta starannie przechowywana tajemnica rodowa, połączona z precyzją i pasją, tworzyła beczki, które nie tylko służyły do przechowywania alkoholu, lecz także nadawały mu niepowtarzalny aromat i smak, czyniąc każdy trunek wyjątkowym dziełem rzemiosła.

Partnerzy portalu:

Nietypowy maraton. Główną nagrodą jest…krowa.

Nietypowy maraton. Główną nagrodą jest…krowa.

To jeden z najstarszych biegów na Podlasiu. Już grubo powyżej 20-tu lat w Korycinie organizuje się Półmaraton Mleczny. Nagrodą dla zwycięzcy jest…krowa. Co roku tą najpiękniejszą krasulę w okolicy przyozdabia się białym welonem. Oczywiście zdarza się, że zawodnik nie miałby co z nią zrobić po zakończeniu zmagań. Nie każdy startujący prowadzi przecież gospodarstwo. Dlatego też daje im się wybór.

Krowa albo koperta z pieniędzmi. Każdy musi zdecydować. Czasem to trudny wybór. Są jednak i tacy, dla których to właśnie żywa nagroda stanowi największą motywację. W biegu rywalizują zawodnicy z całej Polski. Zdarzają się jednak i goście z zagranicy. Trasa biegnie od Korycina do Janowa. Uczestniczą w niej zarówno młodzi, jak i osoby starsze.

Partnerzy portalu:

Śmigus dyngus. Dawniej polewano tylko najładniejsze dziewczyny.

Śmigus dyngus. Dawniej polewano tylko najładniejsze dziewczyny.

Śmigus dyngus to zwyczaj, który praktykuje się w Poniedziałek Wielkanocny. Kiedyś to były czasy. Panny można było wrzucić do koryta i sadzawki bez konsekwencji. Teraz za takie działania, do aresztu może nie trafimy, ale każda ceni sobie nietykalność. Ciało to bowiem świątynia. Dzisiaj w lany poniedziałek w mało kto kultywuje dawne tradycje. Jeśli już ktoś się polewa to w minimalnych ilościach. Zamiast wiader czy konewek używa się mikroskopijnych jajeczek jako sikawkę.

Śmigus dyngus – skąd się wywodzi?

Śmigus dyngus ma interesujące korzenie sięgające czasów pogańskich. Pierwotnie był to rytuał obchodzony w okresie wiosennym, związany z oczyszczeniem oraz przywoływaniem urodzaju. Kościół katolicki, widząc w nim elementy niezgodne z jego doktryną, początkowo potępiał ten zwyczaj. Jednakże, zamiast zaniknąć, Śmigus-Dyngus zaczął stopniowo wtapiać się w kulturowy krajobraz, stając się częścią polskiej tradycji. Polewanie wodą, charakterystyczna praktyka tego dnia, miało pierwotnie symboliczne znaczenie. Uważano, że woda oczyszcza z grzechów i wszelkich nieczystości cielesnych, przygotowując tym samym ludzi na nadchodzący okres wiosenny. Ponadto, wierzyło się, że rytuał ten ma moc przyciągania deszczu, który był kluczowy dla obfitych zbiorów rolniczych. Mimo początkowych oporów ze strony kościoła, Śmigus-Dyngus z czasem stał się integralną częścią polskiej kultury, będąc nie tylko okazją do zabawy i żartów, ale także kontynuując swoje pierwotne znaczenie jako symbol oczyszczenia

Im ładniejsza dziewczyna, tym więcej wody używano

Dziewczyny przed laty nie miały oporów przed polewaniem. Jeśli któraś w poniedziałek była sucha, oznaczało to, że nie ma powodzenia u płci przeciwnej. Panowała zasada – im piękniejsza dziewczyna, tym więcej wody na nią przeznaczano. Wizyta w stawie stanowiła zaś spełnienie najskrytszych marzeń. Dlatego też panny wystawiały się nawet na publiczny widok.

Mokry odwet

Według dawnych zwyczajów, za oblewanie wodą w świąteczny poniedziałek kobiety po świętach wielkanocnych aż do Zielonych Świątek mogły brać odwet na mężczyznach i również lać ich wodą. Było to postrzegane jako zabawna tradycja, przynosząca społeczności radość i integrująca ją.

Partnerzy portalu:

Woda ze święconki pozwala pozbyć się piegów!

Woda ze święconki pozwala pozbyć się piegów!

Woda ze święconki odgrywa istotną rolę w wielu zwyczajach i tradycjach, szczególnie w kulturze chrześcijańskiej. Jest to woda pobłogosławiona przez duchownego podczas obrzędu nazywanego święceniem wody. Odbywa się on m.in. w okresie Wielkanocy w Kościołach katolickim i prawosławnym. Praktyki te mogą się różnić w zależności od lokalnych tradycji i obrzędów. Woda ze święconki ma symboliczne znaczenie jako symbol oczyszczenia, życia i błogosławieństwa. Ludzie używają jej w różnych celach, zarówno w sferze duchowej, jak i codziennego życia.

Woda ze święconki kluczem do utrzymania dobrego wyglądu na Podlasiu.

Żadna świąteczna okazja nie przemija bez chęci prezentacji się w jak najlepszym świetle, a kiedy wychodzi się w jakieś miejsce publiczne, oczekiwania co do wyglądu mogą być jeszcze większe. Gładka i promienna skóra zawsze przyciąga uwagę, zwłaszcza w tak ważnych momentach. Ciekawym spojrzeniem na tę kwestię jest też tradycja, która sięga nawet pierwszej połowy XX wieku w niektórych domach na Podlasiu. Tamtejsze zwyczaje przypominały, że do koszyczka z święconką często dodawano małą buteleczkę wody, w której wcześniej gotowano jajka. Ta prosta, a zarazem niezwykła praktyka wskazuje, że nie zawsze potrzebne są kosztowne kosmetyki, by osiągnąć efekt nieskazitelnej skóry. Tradycje te, choć niezwykłe (i nie zawsze przynoszące skutki), przypominają nam, że piękno może być czasem proste i naturalne, a kluczem do niego często są rzeczy dostępne w naszym codziennym otoczeniu.

Nieskazitelna skóra?

Po powrocie do domu ze święconką młode dziewczyny obmywały sobie twarz pobłogosławioną przez księdza wodą. Wierzono, że woda pobłogosławiona przez księdza podczas święcenia może mieć właściwości oczyszczające i lecznicze. Z tego powodu używano jej też do pielęgnacji skóry. Młode dziewczyny, po powrocie do domu ze święconką, często obmywały swoje twarze tą wodą. Wierzyły one, że pomoże im pozbyć się wszelkich niedoskonałości, takich jak pryszcze czy piegi. Choć może to brzmieć nieco nietypowo dla dzisiejszych standardów pielęgnacji, dla wielu ludzi było to naturalne rozwiązanie, oparte na wierzeniach i tradycji.

Partnerzy portalu:

Jajko, które było zakopane rolnicy zjadali w dniu rozpoczęcia żniw

Jajko, które było zakopane rolnicy zjadali w dniu rozpoczęcia żniw

Jajko od wieków zajmuje szczególne miejsce w wielu tradycjach, zwłaszcza podczas świąt, takich jak Wielkanoc. To nie tylko smaczny dodatek do świątecznego stołu, ale również symbol głęboko zakorzeniony w obrzędach i zwyczajach ludowych. Jajko jest symbolizuje początek, życie oraz odrodzenie się przyrody – dlatego jest ono spożywane podczas Wielkanocy. Wielkanoc to najstarsze i najważniejsze święto chrześcijańskie celebrujące misterium paschalne Jezusa Chrystusa.

Jajko – tradycyjnie gości na stołach podczas Wielkanocy

Jednym z elementów świątecznego śniadania jest zwyczaj dzielenia się jajkiem. Choć nie każdy lubi składać życzeń, tego dnia odmówić jednak nie wypada. Jako że Wielkanoc stanowi połączenie tradycji chrześcijańskich i pogańskich, wiąże się z nią wiele przesądów związanych ze święconką. Praktykowano je głównie na terenach nadbużańskich.

Zakopane jajko – dobre zbiory

Czasami jedno poświęcone jajko trzymali aż do późnego maja. Następnie zakopywano je wraz z kością na polu, gdzie rosło żyto, była głęboko zakorzeniona w ludowych tradycjach i przesądach. Gospodarze wykonujący ten obrzęd wierzyli, że ta ceremonia przyniesie im pomyślne plony. Kiedy nadszedł czas, aby zająć się polami, gospodarze udawali się na swoje ziemie wraz z poświęconym jajkiem i kością. Wybierali pole, na którym rosło żyto, i tam, w ziemi, dokładnie zakopywali jajko obok kości. Dodatkowo, obok zakopanego jajka i kości sadzili także poświęconą gałązkę wierzbową. W dniu rozpoczęcia żniw odkopywano jajko i uroczyście zjadano dzieląc się nim jak na Wielkanoc. Taka praktyka miała zapewnić pomyślne zbiory.

Święconka a przesądy

Oprócz tego, istniały także przesądy związane z tzw. „święconką”, czyli poświęconymi pokarmami. Ludowa mądrość nakazywała nie wyrzucać resztek święconki, ponieważ wierzono, że mogą one przynieść szczęście. Jeśli zostały resztki pokarmu, zbierano go i wysypywano pod drzewka owocowe, wierząc że wyrośnie z nich marynka — ziele o białych kwiatkach. Okruchy dawano również kurom by lepiej się niosły. Od nadmiaru jaj głowa przecież nie boli. Dokładnie sprzątano również ich skorupki. Dawano je ptakom lub wysiewano do ziemi podczas siania lnu.

Partnerzy portalu:

Zabawa pisankami. Nie nudź się w święta!

Zabawa pisankami. Nie nudź się w święta!

Zabawa pisankami to nie tylko tradycyjna rozrywka związana z okresem Wielkanocy, ale również doskonały sposób na budowanie i wzmacnianie więzi rodzinnych oraz społecznych. Wspólne malowanie, dekorowanie i dzielenie się pisankami może stworzyć niepowtarzalne i radosne chwile, które będą miłe wspomnieniem na długie lata. Podczas zabawy pisankami, uczestnicy mają okazję do wspólnego spędzania czasu, rozmów, śmiechu i tworzenia czegoś pięknego razem. To doskonała okazja, aby rodzice, dzieci, dziadkowie i przyjaciele mogli aktywnie uczestniczyć w procesie twórczym, wymieniać się pomysłami i wzajemnie się inspirować.

Zabawa pisankami

W okolicach Sokółki w Wielki Piątek wszystkie kobiety obdarowywały jajkami księdza, który objeżdżał wszystkie domy w swej parafii. Dzieci nie mogli się zaś doczekać gry w ”kaczanie”. Polega ona na uderzaniu swoim jajkiem w pisankę przeciwnika. Wygrywał oczywiście ten, którego okaz okazał się silniejszy. Przegrany musiał zaś oddać swoją pisankę. Jeśli w danej miejscowości istniało większe wzniesienia, również starano się je wykorzystać do zabawy. Jajko spuszczano w dół, w zwycięzcą był ten, kto trafił w pisankę kolegi.

Dlaczego malujemy pisanki?

Malowanie pisanek stało się nieodłącznym elementem przygotowań do świąt wielkanocnych. Czy jednak zastawialiście skąd w naszej kulturze ten zwyczaj? Według greckich podań z X w. tradycję malowania jak zapoczątkowała Maria Magdalena. Gdy anioł oznajmił jej, że Chrystus zmartwychwstał, przepełniona radością pobiegła do domu. Tam zauważyła coś dziwnego. Otóż wszystkie jajka jakie przygotowała w naczyniu zmieniły swój kolor na czerwony. Następnie wybiegła na ulicę i podarowała je napotkanym apostołom. Czerwone jajka przekształciły się w ptaki unosząc się do nieba. Odczytano to jako znak, że po śmierci będzie nowe życie.

Pisanki w kulturze prawosławnej

Ciekawy zwyczaj związany z pisankami wykształcił się w kulturze prawosławnej. Lekko rozłupane zabiera się je na groby bliskich i tam też pozostawia. Jest to symboliczny gest, ale bywa, w krajach takich jak Rumunia, że groby stają się stołami. Ma to przypominać, że dzień ich powrotu do życia jest coraz bliższy.

Partnerzy portalu:

Dojenie krów na czas – zawody w Korycinie. Padają rekordy!

Dojenie krów na czas – zawody w Korycinie. Padają rekordy!

Dojenie krów to czynność, z którą dobrze zaznajomieni są posiadacze gospodarstw na wsi. Tak samo jest w Korycinie położonym w województwie podlaskim, w powiecie sokólskim, w gminie Korycin.

Dojenie krów i tradycje

Warto podtrzymywać tradycję. Z takiego założenia wyszli organizatorzy konkursu w ręcznym dojeniu krów na czas. Akcja ma charakter cykliczny, a miejscem rywalizacji jest urocza miejscowość Korycin. Młodzi rolnicy obecnie wyręczają się zdobyczami techniki. Z jednej strony oszczędzają czas, ale pewne umiejętności są po prostu konieczne. Młodzi rolnicy, chociaż korzystają z nowoczesnej technologii w swojej pracy, wciąż doceniają i pielęgnują tradycyjne umiejętności, takie jak ręczne dojenie krów. Konkurs wymaga nie tylko szybkości, ale także precyzji. Zawodnicy muszą wykazać się sprawną techniką, by wygrać turniej.

Święto sera

Wszystko to w ramach Święta sera, podczas którego można spróbować słynnych korycińskich serów podpuszczkowych. Podczas Święta Sera można również spróbować lokalnych serów oraz wziąć udział w innych konkursach z nimi związanych, takich jak konkurs na najlepszą anegdotę o serze czy na najsmaczniejsze danie. To wydarzenie nie tylko promuje lokalną kulturę i tradycje, ale także integruje społeczność i promuje lokalne produkty. Często Święto sera odbywa się podczas Dni Korycina, co pozwala na większe zainteresowanie imprezą.

Zasady i nagrody

Główną nagrodą w zawodach jest Puchar Wójta, a ich zasady są niezwykle proste. W ciągu pięciu minut trzeba zdobyć jak najwięcej mleka. Nagroda główna, czyli Puchar Wójta, stanowi prestiżowy symbol zwycięstwa. Niektóre zawodniczki potrafią wydoić nawet 10 litrów mleka w krótkim czasie, co świadczy o ich doskonałej wprawie i umiejętnościach. Każda z nich przez lata praktyki doskonaliła własną technikę, która pozwala im osiągać imponujące rezultaty. Oczywiście niezbędna jest w miarę spokojna krowa. Inna z pewnością nie wytrzymałaby presji zawodów. Najlepsze zawodniczki potrafią wydoić nawet 1o litrów. Każda z nich przez lata praktyki wytworzyła własną technikę. Na szczęście na co dzień nie muszą się tak śpieszyć. Krowa nie zając. Nie ucieknie.

Partnerzy portalu:

Kiszenie kapusty. Beczki zostawiano w rzece.

Kiszenie kapusty. Beczki zostawiano w rzece.

Kiszenie kapusty to nie tylko proces konserwacji warzyw, ale także autentyczna ceremonia, która od wieków stanowi istotny element życia społeczności. W tradycji lubelskiej, podobnie jak na Podlasiu, staranne przygotowanie beczek, precyzyjne sortowanie i układanie główek kapusty oraz ostrożne dozowanie soli to kluczowe aspekty tego kulinarnej rytuału, które przekazywane są z pokolenia na pokolenie. Szczególną uwagę poświęcano starannej kontroli procesu fermentacji. Należało zapewnić odpowiednią jakość i niepowtarzalny smak przyszłego produktu. Podkreślało to znaczenie i dbałość o tradycyjne metody przygotowania.

Kiszenie Kapusty: tradycja, wspólnota i dziedzictwo kulturowe

Wspólne spotkania wokół beczek podczas kiszenia kapusty na Lubelszczyźnie miały głębszy wymiar społeczny niż tylko wymiana praktycznych porad. To także okazja do umocnienia więzi międzyludzkich poprzez wspólne działanie i współpracę. Ludzie z różnych pokoleń i środowisk zbierali się razem, tworząc atmosferę współdziałania i solidarności, co wzmocniło poczucie wspólnoty lokalnej. Było to ważne nie tylko dla przekazania wiedzy, ale także dla zachowania pamięci o przodkach i korzeniach kulturowych. Każdy krok tego procesu, począwszy od starannego sortowania kapusty, aż po precyzyjne fermentowanie, miał swoje korzenie głęboko zakorzenione w historii i tradycji przekazywanej przez wieki. To właśnie te wspólne doświadczenia i praktyki kulturowe tworzyły niepowtarzalny charakter społeczności lubelskiej i ugruntowywały jej tożsamość regionalną. Kiszenie kapusty było więc nie tylko sposobem na przygotowanie pożywienia na zimę. Było także sposobem na budowanie wspólnoty i zachowanie dziedzictwa kulturowego.

Kontynuacja dziedzictwa i jedność społeczności

W dzisiejszych czasach, pomimo postępującej technologii i dostępności nowoczesnych metod konserwacji, tradycyjne metody kiszenia kapusty wciąż są cenione i praktykowane. Ludzie w regionie nadal przestrzegają tradycyjnych zasad i rytuałów, które są przekazywane z pokolenia na pokolenie. Stanowią one istotny element dziedzictwa kulturowego. Kiszenie kapusty nie tylko jest procesem kulinarnym, ale także ma głębokie znaczenie społeczne, symbolizując jedność społeczności i kontynuację tradycji rodzinnych. To praktyka, która nie tylko utrzymuje dawne zwyczaje, ale także wpisuje się w obecną rzeczywistość. Stanowi most między przeszłością a teraźniejszością, jednoczącą społeczność wokół wspólnego dziedzictwa i kultury.

Partnerzy portalu:

W Korycinie dbają o królewskie zabytki

W Korycinie dbają o królewskie zabytki

Korycin to niewielka miejscowość położona na trasie z Białegostoku do Augustowa.  Jego historia zaczyna się na początku XVII w. Wówczas to król Zygmunt III Waza ufundował pierwszą drewnianą świątynię.  Prawa miejskie uzyskał od Michała Korybuta Wiśniowieckiego. Korycin wyróżnia się spośród wielu podlaskich miast. Podczas gdy w innych zabytki niekiedy niszczeją, o tyle w Korycinie dba się o nie w sposób szczególny. Wszystko to za sprawą funduszy unijnych i projektu ”Królewskie zabytki”. Łącznie wydano ponad 6,5 mln zł.

 

Realizowano go przez 3 lata. Jego wynik to choćby odrestaurowanie Parku Plebańskiego. Alejki, przez które dawniej przechodzili pielgrzymi do okolicznych źródeł, zostały całkowicie odnowione. Kapitalny remont przeszedł też neogotycki kościół. Ołtarz, ambona czy tabernakulum zachwycą niejednego. Miejski rynek również ponownie ożył. Pojawiła się na nim rzeźba jednego z  symboli Korycina – pomnik truskawki.

Partnerzy portalu:

W jeziorze pływa potwór. Ma skrzydła i diabelski wzrok.

W jeziorze pływa potwór. Ma skrzydła i diabelski wzrok.

Jezioro Ozierany nieopodal Krynek. Niegdyś ponoć hodowano w nim potwory. Jedno z jaj przetrwało. Gdy nad wodą pojawi się mgła, a księżyc jest w nowiu, z głębin jeziora wynurza się tajemnicze monstrum. Świadkowie twierdzą, że ma ponad 10 m. długości. Istny kolos. Zwierzę zostało uchwycone aparatem przez pracownika Straży Granicznej. Gdy jednak chciał je przenieść na komputer, coś poszło nie tak.

 

Dane z karty pamięci zostały uszkodzone w niewytłumaczalny dotąd sposób. Czyżby jakaś magiczna siła nie chciała by potwora zobaczyły tłumy? Monstrum posiada skrzydła, ogon i diabelskie czerwone oczy. Domniemuje się, że jest jednak wegetarianinem, gdyż nikogo nie skrzywdził. 

 

Pracownicy nadleśnictwa wyszli naprzeciw oczekiwaniom osobom, którym nie było dane spotkać się z tajemniczym mieszkańcem jeziora. Stworzyli więc drewniana rzeźbę. Pływa ona spokojnie po tafli, przyciągając wzrok ciekawskich. Być może dzięki temu, prawdziwemu potworowi nie będzie tak smutno. Ciężko bowiem żyć w samotności.

 

Partnerzy portalu:

Święto Pługa. Przekonaj się jak się bawią Tatarzy

Święto Pługa. Przekonaj się jak się bawią Tatarzy

Tatarzy zamieszkujący tereny Podlasia posiadają niezwykle bogatą kulturę. Jednym z ciekawszych wydarzeń w ich kalendarzu jest bez wątpienia święto pługa. Ma ono ponad tysiącletnią tradycję. Obchodzi się je po zakończeniu prac polowych. W Kruszynianach co roku z tego powodu organizowana jest impreza, na którą składają się pokazy kulinarne, koncerty czy rekonstrukcje bitew. Atrakcji nigdy nie brakuje. 

 

Święto rozpoczyna się modlitwą, po której przez miejscowość przejeżdża konna parada. Dzięki warsztatom kulinarnym organizowanym w lokalu organizatora, zarówno dorośli, jak i dzieci mogą podjąć wyzwanie i przygotować własnoręcznie tradycyjne tatarskie przysmaki. Święto pługa to także zawody sportowe rozgrywane w nietypowych konkurencjach, jak np. wspinanie się po słupie.

 

Celem imprezy jest przybliżenie wszystkim zainteresowanym tatarskich zwyczajów. Święto posiada niezwykle rodzinny charakter. Zwykle odbywa się w środku wakacji, a to dlatego aby przyciągnąć jak najwięcej gości.  Pierwsza edycja miała miejsce w 2007 r.

Partnerzy portalu:

Kamień przeraził okupantów. Chcieli wysadzić go w powietrze.

Kamień przeraził okupantów. Chcieli wysadzić go w powietrze.

We wsi Bierwicha znajdującej się przy drodze z Sokółki do Dąbrowy Białostockiej nie sposób przeoczyć masywnego kamienia z żelaznym krzyżem. Wyryto na nim napis ” A.D. 1655 Moskal Litwę splądrował złamawszy mir wieczny”. Głaz ma na celu upamiętnienie poległych wojsk armii polsko – litewskiej w wojnie z Rosją. Jej skutkiem była utrata na rzecz wroga licznych ziem.

Z kamieniem wiąże się pewna opowieść. Przenieśmy się na chwilę w czasy II Wojny Światowej.  Gdy koło głazu przechodził sowiet, kamień powiększył się o pół metra. Niespotykane prawda? Zaskoczony żołnierz wszystko opowiedział dowódcom. Ci postanowili wysadzić obiekt w powietrze. Wówczas jednak przy kamieniu pojawili się kozacy na koniach. Plany Rosjan musiały zostać przełożone. Wkrótce jednak postawili na swoim. Głaz został zepchnięty do potoku za pomocą czołgu.  W 1941 r.  wyłowili go Niemcy. Kamień wrócił na swoje miejsce.

Partnerzy portalu:

Po Tatarach został tylko głaz

Po Tatarach został tylko głaz

Podlasie jest największym skupiskiem tatarskiej społeczności. Stopniowo ślad po nich ginie. Pozostały nieliczne pamiątki, które są swoistym echem przeszłości. Jednym z nich jest Głaz Tatarski w Malawiczach Górnych. Miejscowość znajduje się jedynie 3 km od Bohonik, znanych głównie z meczetu.

 

Malawicze Górne przed laty niemal w całości były zamieszkane przez Tatarów. Teraz próżno ich szukać. Stała tam nawet świątynia, lecz nie przetrwała próby czasu. Głaz narzutowy posiada tabliczkę z informacją, iż na tej ziemi mieszkała rodzina Muchów. Postawił go w 2006 r. Arsłan Mucha, którego nazwisko jest spolszczeniem od Muchamed. Nieopodal głazu odnajdziemy również ruiny drewnianego wiatraka, który kilkadziesiąt lat temu stanowił wizytówkę okolicy.

Partnerzy portalu:

Ksiądz organizował drogę krzyżową przy klubie nocnym

Ksiądz organizował drogę krzyżową przy klubie nocnym

Zespoły disco polo traktowały koncert w tym klubie niczym występ na festiwalu w Opolu. W latach 90-tych zjeżdżała do niego cała podlaska młodzież. Teraz imprezy odbywają się tylko dwa razy w roku. Na co dzień produkuje się tam soki. Klub Panderoza w Janowie nieopodal Korycina to prawdziwa legenda.

 

Nazwa lokalu stanowi hołd dla westernu ”Bonanza”. Akcja rozgrywała się na ranczu ”Pandrossa”. Właściciele podchwycili pomysł i w ciągu kilku miesięcy wybudowali budynek, który był w stanie pomieścić 3 tys. osób.Mimo że obiekt znajdował się z dala od zabudowań, muzykę słyszano z wielu kilometrów.  Nie wszystkim oczywiście się to podobało. Największym przeciwnikiem klubu był ksiądz, który przestrzegał wiernych przed siedzibą rozpusty. Zdarzyła się nawet procesja drogi krzyżowej przy obiekcie. Dyskotekę odwiedzały tłumy. W środku panował ścisk, ale nikomu tu nie przeszkadzało. Impreza trwała również na pełnym parkingu. Pod klub podjeżdżały autobusy z sąsiednich miejscowości. Weekendowe dyskoteki wyznaczały rytm tygodnia. Młodzi żyli od imprezy do imprezy. Na nic zdawały się stęki rodziców, którzy uważali, że można tam oberwać siekierą.

 

Sława klubu zainteresowała również filmowców. Nakręcono tam kilka scen kultowej już komedii ”U Pana Boga za piecem”. Właściciele początkowo sceptycznie podeszli do pomysłu. Po przeczytaniu scenariusza zmienili jednak zdanie. Chociaż film nie do końca oddawał atmosferę lokalu, niczego nie żałowali. Klub przez lata dawał pracę wielu osobom. Dzięki niemu poznało się wiele par. Wypromował również wiele obecnych gwiazd muzyki disco polo. 

Partnerzy portalu:

Bimber uzdrowił wiele osób

Bimber uzdrowił wiele osób

Bimber, znany również jako samogon, to trunek o długiej historii i bogatych tradycjach, który zyskuje coraz większą popularność nie tylko w Polsce, ale także na całym świecie. Jego tajemnicza aura, wytwarzana często w warunkach domowych, oraz unikalny smak sprawiają, że jest przedmiotem zainteresowania zarówno miłośników mocnych trunków, jak i badaczy kultury alkoholu.

W blasku księżyca

Lekcja angielskiego w podstawówce. Poszukujemy słówka na literkę ”m”. Nasz wzrok przykuwa hasło ”moonshine”. Tłumaczy się je jako… bimber. Oczywiście umysł młodego człowieka nie wie jeszcze skąd związek lśniącego księżyca z trunkiem. Minie trochę czasu zanim pozna prawdę. Być może uświadomi go ktoś z rodziny. I tu może coś mu pomieszać. Zwłaszcza gdy z ust wujka ze wsi usłyszy określenie PKWN. W myślach pojawiają się wojenne dzieje naszego pięknego kraju. Z Polskim Komitetem Wyzwolenia Narodowego nie ma jednak nic wspólnego. To nic innego jak polski koniak wyrobiony nocą. No właśnie… W związku z tym wszystko sprowadza się do zmierzchu.

Bimber – śladem tradycji

Bimbrownictwo na Podlasiu pojawiło się już w XIX w. Wszystko przez władze, które ograniczały swobodę produkcji własnego alkoholu. Nastąpiła carska prohibicja. Rozwojowi procederu sprzyjały też warunki naturalne. Dlatego duża ilość gęstych lasów umożliwiała w miarę swobodną produkcję po zmierzchu. Tak niestety już nie jest.  Na terenie Puszczy Knyszyńskiej czy Augustowskiej służby odnajdują prywatne fabryczki, puszczając je z dymem. Niektórym z pewnością na wieść o takich zdarzeniach popłynęła łza. Nawyk pędzenia bimbru wywodzący się z czasów okupacji niemożliwy był do wykorzenienia. Starych drzew się przecież nie przesadza. W konsekwencji po odzyskaniu wolności kraju, wolność bimbrowników została zachwiana. Polskie władze za wszelką cenę usiłowały przerwać nielegalne produkcje. Budżet kraju musiał się zgadzać.

 

Podlaski samogon powinien mieć ok. 70 proc. Najczęściej jednak wytwórcy zadowalają się już trunkiem 50 proc. Wszystko zależy od wymagań odbiorców. Oczywiście dobry bimber nie obędzie się bez wody. Ta na Podlasiu jest przejrzysta i świeża, co ma znaczenie przy destylacji. Bimber z Podlasia tradycyjnie wyrabia się z żyta. Na jego bazie powstają też inne trunki, jak. np. miodówka. Z Puszczą Knyszyńską wiąże się nierozerwalnie nazwa ”bukwicówka”. Bukwica to roślina rosnąca w lesie przypominająca szczaw. Użyta przy wyrobie zapewnia niepowtarzalny smak i aromat. Wiele osób twierdzi, że ma też właściwości lecznicze.  W rzeczywistości nawet oczyszcza nasze ciało z toksyn.

Duch nie taki straszny

W każdym regionie Polski bimber określa się inaczej. Na Podlasiu rządzi nazwa ”Duch Puszczy” oraz ”Czar PGR-u”. Samo słowo bimber wywodzi się z warszawskiego żargonu złodziejskiego. Oznaczał skradziony przedmiot, który to po schwytaniu przestępców stawał się dowodem winy. Autor definicji uważa, że bimber oznaczał początkowo ”zegarek”. Z czasem zaczęto go używać, mając na myśli towar zakazany. W miarę nowe określenie to ”księżycówka”. Odnosi się do zwyczaju wytwarzania samogonu w późnych porach nocnych. Jako że wiele osób zatruwało się w przeszłości źle sporządzonym bimbrem, ochrzczono go również jako ściemniacz.

Bimber – muzeum

W 2009 r. na terenie Białostockiego Muzeum Wsi otwarto jedyne w swym rodzaju muzeum bimbrownictwa. Zobaczymy w nich wszelkie przedmioty niezbędne do wytworzenia samogonu. Zauważymy bez trudu, że aparatura z biegiem lat ulegała ewolucji. Nowinki techniczne zawsze były chętnie widziane. Cel się nie zmieniał – jak najlepszy trunek.

Partnerzy portalu:

Krynki konkurują tylko z Paryżem

Krynki konkurują tylko z Paryżem

Krynki to niepozorne miasteczko w powiecie sokólskim. W pewnej kwestii nie ma sobie równych w całej Polsce. Konkurować może z Krynkami tylko sam Paryż. Miejscowość może pochwalić się największym rondem w tej części świata.

 

Skrzyżowanie odzwierciedla historyczny układ przestrzenny z XVIII w. Plan Krynek posiada kształt gwiazdy. Takie nietypowe rozwiązanie to zasługa reformatora, Antoniego Tyzenhauza. Trzeba przyznać, że całość robi wrażenie. Jest to bowiem unikat. Na wszystkich dwunastu ulicach odchodzących od Ronda odnajdziemy jakiś zabytek. Odchodzą od nich liczne przecznice i zaułki. W sercu rodna mieści się park, którego drzewa uchronią mieszkańców przed skwarem w letni dzień. Problem niejednokrotnie mają kursanci na prawo jazdy, ale i doświadczeni kierowcy. Nauka poprawnych zachowań na tym kolosie wymaga trochę czasu.

Partnerzy portalu:

Buczy zamiast ryczeć. Poznaj łosia znad Biebrzy.

Buczy zamiast ryczeć. Poznaj łosia znad Biebrzy.

Ulubionym miejscem łosia są tereny podmokłe i bagienne. Mimo pokracznego wyglądu świetnie się w nich odnajduje. Doskonałe warunki znajduje więc w Dolinie Biebrzy. Szacuje się, że żyje tam około półtora tysiąca osobników. Łosie zmieniają ubarwienie w zależności od pory roku. Wiosną i jesienią ich sierść jest rdzawobrązowa. Wraz z nadejściem chłodu ciemnieje. Wówczas zdecydowanie wyróżniają się jaśniejsze kończyny i…zad. Łosie są znakomitymi nurkami. W celu zdobycia pożywienia zanurzą się nawet na głębokość przekraczającą 5 m. 

 

Sezon godowy rozpoczyna się w okolicy września. Tzw. bukowisko odbywa się w tym samym okresie co rykowisko jeleni. Jest jednak zdecydowanie cichsze. Stąd też nazwa nawiązująca do buczenia. Leśnicy mówią, że słychać jedynie stęki. Trwają one tak długo, aż dwóch samców stoczy walkę o względy klempy. Czasem dochodzi do walkoweru. Wówczas samiec pokazuje rywalowi swoją szyję na znak uległości. W okresie rui samce myślą tylko o jednym, zapominając o jedzeniu. Dlatego też czas amorów oznacza dużą utratę wagi. Szybko jednak dochodzi do siebie. Po zapłodnieniu wraca do samotniczego trybu życia więc z łatwością może odbudować masę.

 

Młode łosie już po kilku dniach od urodzenia podążają za matką. Dorosłości jednak dożyje co drugi z nich. Matka otacza ich opiekę przez rok, później muszą sobie radzić same. Wędrówki nieraz kończą się tragicznie. Nieraz słyszymy o wypadkach samochodowych z udziałem łosi. Na drodze musimy być ŁOŚstrożni. Wiele z nich w poszukiwaniu lepszych terenów zapuszcza się nawet do wielkich miast. 

Partnerzy portalu:

Podlaskie ślimaki rządzą w Europie

Podlaskie ślimaki rządzą w Europie

Na Podlasiu żyje ich 120 mln. Gdyby jakimś cudem doszło do napromieniowania i urosłyby do ludzkich rozmiarów mielibyśmy problem. Być może dokonałyby zemsty. Mowa to o ślimakach winniczkach. Wizję apokalipsy odłóżmy jednak na później.

 

Co jakiś czas przeprowadza się inwentaryzację winniczków. Jej celem jest określenie limitów zbiorów, które zaczynają się już w kwietniu i trwają przez miesiąc. Najwięcej ślimaków odnajdziemy w gminach Siemiatycze, Bielsk Podlaski i Zabłudów. Są jednak i takie gminy, gdzie winniczki nie występują w ogóle.

 

Ślimak podlega częściowej ochronie, dlatego można zbierać okazy, których muszla przekracza 3 cm. Najlepsi łowcy są w stanie dostarczyć do skupu w okresie zbiorów nawet 30 kg winniczków. Zwykle lądują na stołach we Francji, choć i w Polsce stają się coraz bardziej popularne w kuchni. Łącznie na masową zagładę wysyłamy 240 ton ślimaków. Na szczęście ich populacja jest na tyle duża, że zanik gatunku raczej nie grozi.

 

Wielu biznesmenów zauważyło wysoki popyt na owe zwierzęta. Dlatego też wzięli byka, a właściwie ślimaka za rogi. Powstaje coraz więcej ferm ze ślimakami afrykańskimi. Rosną one sześć razy szybciej więc pozwalają więcej zarobić. Oprócz Francji trafiają do Belgii, Włoch czy Hiszpanii.

 

Partnerzy portalu:

Kościół w Sokółce stanie się sanktuarium

Kościół w Sokółce stanie się sanktuarium

Już w najbliższą sobotę, 25 marca, kościół św. Antoniego Padewskiego w Sokółce uzyska status sanktuarium. Jest to miejsce szczególne dla wiernych nie tylko z Podlasia. W 2008 r. doszło tam do cudownych wydarzeń. Na odstawionym do naczynia liturgicznego komunikancie odnaleziono ślady tkanki sercowej. Wiadomość szybko obiegła cały kraj.

 

Od tej pory kościół stał się celem pielgrzymek nie tylko z Polski. Świątynia gościła przybyszy choćby z Chin czy Indonezji. Modlitwy przy sokólskiej hostii przyniosły ukojenie wielu cierpiącym. Szczególną moc posiadają również jej wizerunki utrwalone w postaci obrazków. Wszystkie przypadki uzdrowień zostały udokumentowane medycznie. To wszystko zadecydowało o ustanowieniu świątyni sanktuarium. Z pewnością teraz pielgrzymów będzie jeszcze więcej.

Partnerzy portalu:

Tego dnia dziewczyny nie mogły się nawet uczesać

Tego dnia dziewczyny nie mogły się nawet uczesać

25 marca to od wieków szczególny dzień na Podlasiu. Obchodzi się wówczas święto Zwiastowania Najświętszej Maryi Panny. Do dziś pośród wielu mieszkańców panuje przekonanie, że jest ważniejsze nawet od Wielkanocy. Przenieśmy się na chwilę do przeszłości by poznać dawne zwyczaje.

Tego dnia obowiązywał ścisły post. Zakaz wykonywania wszelkich prac był tak rygorystyczny, że dziewczyny nie mogły nawet rozczesywać włosów. A co z rolnikami? Nawet jeśli był to jedyny dobry czas na prace na polu, musieli pozostać w domu. Jeśli złamali zakaz mogli sprowadzić nieszczęście na całą rodzinę. W celach zapobiegawczych przekazywano z pokolenia na pokolenie informację, że tego dnia na pola wychodzą ze swych kryjówek jadowite węże.

Ze świętem zwiastowania nierozerwalnie wiążą się bociany. Powrót tych ptaków na dachy gospodarstw miał zapewnić dobrobyt. Starano się pomóc szczęściu montując specjalne brony na gniazda. Bociany również obecne były w kuchni. Gospodynie do dzisiaj wypiekają tzw. bocianie łapy. Ze względu na post wyrabia się je tylko z wody i mąki. Czasem wkładano do ciasta monety, a dziecko, które je znalazło w przyszłości miało być zamożne. Tego dnia pieczono ponadto ciastka w kształcie maszyn rolniczych.  Dzięki temu nic złego uprawom nie mogło się stać.

Partnerzy portalu:

Nad miastem przeleciał tajemniczy obiekt

Nad miastem przeleciał tajemniczy obiekt

W Sokółce na Podlasiu dochodzi do tajemniczych zjawisk. Chyba nie ma nikogo, kto nie słyszałby o przemienieniu hostii w ludzkie serce. Mało jednak wie o tym, że nad miastem kilkanaście lat temu przeleciał niezidentyfikowany obiekt. Czyżby to sprawka Białorusinów? 

 

Dochodziło do północy. Świadek, leżąc w łóżku, na chwilę doznał paraliżu. Gdy niedowład ustąpił, udał się do okna. Odsłonił zasłony. Ku wielkiemu zdziwieniu zauważył jasne światło przypominające gwiazdę. To nie były złudzenia. Obiekt widzieli również inni domownicy. Ten poruszał się chaotycznie. Przybliżał się i oddalał. Jego zachowanie nie przypominało żadnego samolotu czy innej konstrukcji. Rodzina postanowiła przypatrzeć się zjawisku z bliska. Wyszli na zewnątrz. Jako że obiekt zaczął się oddalać, zaczął się pościg.

 

Jadąc samochodem dostrzegli, że na trasie przelotu tajemniczego pojazdu gasną wszystkie światła. Mimo nocnego chłodu, temperatura otoczenia była zaskakująco wysoka. Obiekt zatrzymał się nad łąką. Zniżył swój lot do kilkunastu metrów. Kształtem przypominał autobus. Miał 10 m. długości i ok. 3 m. wysokości. Wydawał też dźwięk przypominający buczenie. Od spodu wydawał się posiadać konstrukcję przypominającą poduszkowca. Reszta była w metalicznym charakterze.

 

Pojazd wykonał kilka nagłych obrotów po czym odleciał z nietypową trajektorią. Próba uchwycenia go w obiektywie aparatu w komórce skończyła się niepowodzeniem. Obiekt był widziany tej nocy przez wiele osób. Niestety zjawisko ze względu na brak specjalistów w okolicy nie mogło być zbadane. Możemy domniemywać, iż mógł być to tajny wojskowy pojazd.

Partnerzy portalu:

Te zwierzęta na Podlasiu zwiastują śmierć

Te zwierzęta na Podlasiu zwiastują śmierć

Wschodnie regiony Polski pełne są mistycyzmu. Liczne przesądy i zabobony niegdyś stanowiły nieodłączny element codzienności. Na Podlasiu wierzy się, że niektóre zwierzęta mogą przewidzieć śmierć. Najczęstszym zwiastunem jest wycie psa. Wydaje się, że to nic szczególnego. Psy bowiem wyją w innych sytuacjach. Gdy jednak ktoś z rodziny przebywa choćby w szpitalu, a pysk wyjącego psa skierowany jest ku ziemi, trzeba być przygotowanym na najgorsze.Rzadziej praktykowana wróżba wiąże się z koniem. Jeśli kopał on pod domem gdzie leżał chory, wkrótce zawita tam śmierć. Dawniej uważano również, iż jeśli konie wiozące księdza, obejrzą się za siebie, lub będą spocone, to kostucha czyha w pobliżu. 

Ciekawym zwiastunem śmierci są krety, a właściwie ich kopce pod domem. Zwierzęta miały w ten sposób wyprowadzać duszę z gospodarstwa. Na wsiach panowało również przekonanie, iż nieszczęście przynosi piejąca kura. Dlatego też praktykowano tzw. przemierzanie. Polegało ona na mierzeniu kurą domostwa. Wygląda to dosyć absurdalnie trzeba przyznać. Gdy na progu wypadła głowa, ptaka należało zabić, jeśli zaś ogon, trzeba było go odciąć. Miało to ochronić domownika od szponów śmierci. Ludzie obawiali się ponadto sowy, a dokładnie jej złowieszczego odgłosu ”pódź, pódź”. Jeśli taki dźwięk unosił się w powietrzu, nie było już ratunku.

Partnerzy portalu:

Zawodnicy rywalizują na kosy

Zawodnicy rywalizują na kosy

Co roku we wrześniu nad Biebrzą organizowane są mistrzostwa świata. Panowie walczą na kosy. Na szczęście nie miedzy sobą. Mają tylko jedno zadanie – jak najszybsze skoszenie stu metrowego pasa bagiennej łąki. Sędziowie poza czasem sprawdzali czy zachowali odpowiednią dokładność czy szerokość. Tym samym dobrą zabawę łączy się z ochroną przyrody. Cenne siedliska BPN mogą być utrzymane tylko przy ścinaniu krzewów czy trzcin.

W ostatniej edycji zawodów wzięło udział 23 zawodników. Oprócz Polaków na starcie stanęli Belgowie, Czesi czy Białorusini. Dzięki uczestnictwie debiutantów wiadomo, że tradycja sianokosów na razie nie zaginie. Osoby, które nie koniecznie pewnie czują się z kosą w ręku, mogły z kolei zmierzyć się w konkursie wiedzy na temat ochrony biebrzańskich łąk. Sianokosy zawsze kończą się występami muzycznymi.

Partnerzy portalu:

Kciuk decyduje kto rządzi w rodzinie.

Kciuk decyduje kto rządzi w rodzinie.

Kciuk znajduje się w centrum uwagi ciekawego tatarskiego zwyczaju. Tatarzy to grupa ludów tureckich z Europy wschodniej oraz północnej Azji. Po rozpadzie imperium mongolskiego utworzyli szereg państw tj. Chanat Krymski. Wywodzą się z terenów północno-wschodniej Mongolii i rejonu Bajkału, a najwięcej z nich zamieszkuje tereny Rosji, Kazachstanu oraz Ukrainy. W Polsce też mieszkają Tatarzy – narodowość tatarską deklaruje 2 tys. osób. Zdecydowana większość z nich żyje na Podlasiu, głównie w Białymstoku i powiecie sokólskim.

Kciuk i tatarska ceremonia małżeństwa

Szczególnie interesujące wydają się być tatarskie zwyczaje związane z ceremonią zaślubin. Zawarcie małżeństwa określa się u Tatarów jako Nikah. Ceremonię poprzedza tygodniowy post. Tuż przed ślubem narzeczony przyjmuje w mieszkaniu swoich krewnych oraz imama. Ten recytując modlitwę trzykrotnie oprowadza pana młodego po gospodarstwie. Potem wszyscy kierują się do narzeczonej. Na miejscu narzeczona wita ich chlebem i solą. Narzeczonego czekają również wyzwania. Musi bowiem wykupić wybrankę wykonując polecenia znajomych panny młodej. Jeśli uda mu się pokonać straż dziewcząt, ludzie obsypują go zbożem, co ma sprowadzić bogactwo.

Zwyczaje praktykowane przez Tatarów przy zaślubinach

Pomieszczenie, w którym odbywa się ceremonia zaślubin musi być odpowiednio udekorowane. Koniecznością jest pokrycie stołu białym obrusem i gałązkami mirtu. Na nim stoją dwie płonące świece, szklanka z wodą, a także chleb z solą. Uroczystość zaczyna się od udzielenia błogosławieństwa przez zebranych. Gdy młodzi uzyskają aprobatę, stają na baraniej skórze. Kobieta zawierając małżeństwo traci wszystkie rodowe przywileje. Jednak rodzina pana młodego stara się zadośćuczynić za utratę córki.

O głowie rodziny decyduje wysokość kciuka – ceremonia

Głową rodziny zostaje ten, którego kciuk przy podaniu sobie prawej dłoni, okaże się być wyżej. Następnie twarz panny młodej przykrywana jest chustą, co ma symbolizować zmianę statusu społecznego.  Słowa składanej przysięgi małżeńskiej muszą też potwierdzić zebrani. Dziewczyna, która ma w planach zamążpójście wyciąga baranią skórę spod stóp młodego małżeństwa. Współcześnie śluby tatarskie nie odbywają się już w domu panny młodej. Cała ceremonia odbywa się w meczecie.

Partnerzy portalu:

Miał być kurort dla nazistów z Niemiec. Teraz to wspaniała plaża

Miał być kurort dla nazistów z Niemiec. Teraz to wspaniała plaża

Będąc w okolicy Sokółki nie sposób przeoczyć Zalewu. Lokalizacja łatwa jest do zapamiętania dla turystów, a to ze względu na to, że położony jest przy ulicy…. wodnej. Zalew Sokólski zajmuje łącznie powierzchnię ok. 20 ha. Powstał on już w 1942 r. w czasach okupacji hitlerowskiej. Siłę roboczą stanowili zaś głównie Żydzi.

 

Istnieją dwie wersje celu jego budowy. Pierwsza z nich mówi o obniżeniu poziomu wód gruntowych w związku z osuszaniem bagien, druga zaś, sugeruje chęci utworzenia kurortu dla niemieckich pacjentów. Obecnie zalew stanowi doskonałe miejsce do spędzenie wolnego czasu. Posiada on łącznie dwa zejścia do wody. Funkcjonuje przy nim wypożyczalnia sprzętu rekreacyjnego – kajaków, żaglówek i rowerów wodnych.

 

Z atrakcji można korzystać codziennie w godzinach 10-18. Na miłośników siatkówki czekają dwa piaskowe boiska. Nad wodą organizowane są liczne imprezy – mistrzostwa w skokach na nartach wodnych, zawody skuterów i rywalizacja wędkarzy. W maju 2013 r. nad zalewem postawiono pomnik braci Ejsmontów – słynnych żeglarzy z Węgorzewa. Odnowiono również promenadę, która posiada teraz nową nawierzchnię, barierki i oświetlenie. Wokół zalewu ma powstać kompleks z zapleczem hotelowym, gastronomicznym i kręgielnią. Głównym punktem w przyszłości ma zostać odkryty basen.

Partnerzy portalu:

10 powodów by zamieszkać na Podlasiu

10 powodów by zamieszkać na Podlasiu

Nie ma problemu ze smogiem

W ostatnim czasie smog dał się we znaki mieszkańcom Polski, ale nie tak bardzo mieszkańcom województwa podlaskiego. Miały wpływ na to zapewne trzy czynniki. Niestety ludzie wrzucają do pieca co popadnie, tak samo jak w innych rejonach Polski, ale… województwo nie jest gęsto zaludnione, dzięki czemu dym nie osiada tak samo jak na przykład w Katowicach czy Chorzowie. Drugim czynnikiem jest większa lesistość terenu, przez co drzewa wchłaniają więcej dwutlenku węgla. Ostatnim czynnikiem jest specyficzne położenie geograficzne choćby Krakowa. Miasto znajduje się na wklęsłym terenie.

Czas płynie bardzo wolno

Jeżeli przemierzacie samochodem czy rowerem przez Podlaskie i zjedziecie z głównych dróg, to natychmiastowo poczujecie jak zatrzymuje się czas. Będą Was otaczać stare domy, natura nieskalana obecnością człowieka, a także spokojnie pasące się zwierzęta. Słoneczny, bezwietrzny dzień tylko spotęguje te uczucie.

Uprzejmi ludzie

Nie ma chyba innego takiego województwa w Polsce, w którym obce osoby zaczepiają się w autobusach, na przystankach czy kolejkach, by sobie po prostu porozmawiać. Sympatyczne towarzystwo często też spotkamy w parkach, skwerach i deptakach.

Jeziora, rzeki, dużo lasów

Podlaskie jest fantastycznie położone. Na jego terenie mamy jeziora, rzeki, a także mnóstwo lasów! Można tu organizować niekończące się piesze wycieczki szlakami, a także wyprawy rowerowe.

Blisko na Litwę, Mazury i nad… Bałtyk z dwóch stron!

Samochodem też pojedziemy w ciekawe miejsca. Bardzo szybko się dostaniemy na Litwę, Mazury a także Bałtyk – ze strony polskiej i litewskiej, a gdy postaramy się o wizę, to możemy również szybko dostać się do Królewca i spędzić czas nad tamtejsza częścią Morza Bałtyckiego.

Rzut beretem do Warszawy

Mówi się, że bezpieczna odległość zamieszkania teściowej od małżeństwa to taka, gdy teściowa nie może przyjść do nas w kapciach. Podobnie jest ze stolicą Polski. Nie pójdziemy do niej w kapciach, ale szybko się dostaniemy choćby po to, by dostać się na któreś lotnisko lub zaczerpnąć naprawdę wielkomiejskiego życia.

Kilkadziesiąt ścieżek rowerowych

Jeżeli jednak postanowimy nie ruszać się z Podlaskiego i akurat kochamy rower, to możemy tutaj jeździć bez końca! Podlaskie na swoim terenie ma kilkadziesiąt ścieżek rowerowych, w tym szlak Green Velo. Jeżeli ktoś ma tyle sił, to może przejechać 100 i 200 km bez obaw, że nie będzie miał gdzie się ruszyć.

Tygiel kulturowy

Ostatnio źle się mówi o sytuacji u zachodnich sąsiadów. Nastąpiła tam wielka mieszanka różnych kultur i jak przyznali odpowiedzialni za to politycy – multi-kulti nie powiodło się. Tymczasem Podlaskie to prawdziwy tygiel kulturowy, miejsce, gdzie ludzie żyją ze sobą we wspaniałej symbiozie. Oczywiście, jak to ludzie – nie obywa się bez antagonizmów i złośliwości, ale jest bezpiecznie i spokojnie. Dlatego na jednym terenie mogą mieszkać ze sobą katolicy, prawosławni, Tatarzy (rdzennie polscy Muzułmanie), a kiedyś pośród nich – i to w zdecydowanej większości Żydzi, którzy podczas II Wojny Światowej zostali wymordowani.

Dziesiątki miejsc, by się zaszyć

Mówi się o Bieszczadach – że można rzucić wszystko i tam jechać. Tam mamy jednak tylko góry, a zaszycie się polega na tym, że zapewne zaszyjemy się w takim górskim domku właśnie. Podlaskie jest o tyle atrakcyjniejsze, że tutaj miejsc, w których możemy się zaszyć jest dziesiątki… Jest duża oferta agroturystyczna, z dala od miejskiego zgiełku, a także… tanie siedliska do kupienia w totalnych… dziurach!

Najwięcej pubów na mieszkańca

Jeżeli ktoś kocha nocne życie, to zapraszamy do Białegostoku. Statystycznie na każdego mieszkańca przypada najwięcej pubów. Ostatnio modne stały się lokalne piwa. Tutaj można spróbować naprawdę bardzo wielu interesujących smakowo wyrobów.

Jesteśmy przekonani, że powodów, dla których warto zamieszkać . Znacie jakieś?

Partnerzy portalu: