Maluch z Suwałk poleci do Ameryki

Maluch z Suwałk poleci do Ameryki

Jakiś czas temu media obiegło zdjęcie z Tomem Hanksem pozującego przy bordowym Fiacie 126p. Aktor pochwalił się w mediach społecznościowych, że to jego nowo auto. Choć fotografię zrobił na Węgrzech, to właśnie w Polsce wybuchł prawdziwy szał. Mieszkańcy Bielsko-Białej, gdzie produkowano ten kultowy pojazd, wpadli na pomysł sprezentowania popularnego malucha. Najpierw jednak należało znaleźć odpowiedni egzemplarz. Po ulicach Stanów Zjednoczonych samochody zabytkowe muszą pochodzić co najmniej z rocznika 75. Inaczej nie są dopuszczone do ruchu.

 

Odpowiedniego Malucha znaleziono w Suwałkach.  Stamtąd przewieziono go za darmo do pomysłodawców akcji. W symbolicznym wyjeździe malucha z Suwałk wziął udział Czesław Renkiewicz, prezydent miasta, który na ręce inicjatorki przekazał list skierowany do Toma Hanksa oraz obraz, na którym widnieje suwalski urząd miejski. W Bielsko-Białej przeprowadzono generalny remont, choć pojazd miał tylko nadżarte progi.  Akcją zainteresował się słynny polski rajdowiec Rafał Sonik. To on sfinansował Malucha w całości. Zebrane podczas zbiórki pieniądze przekazano na szpital pediatryczny. Auto wkrótce polecieć ma za ocean. 

Partnerzy portalu:

Chciał zrobić obiad. Wezwał diabła.

Chciał zrobić obiad. Wezwał diabła.

Niepozorne początki

Zakonnicy na ziemie Suwalszczyzny przybyli z Włoch. Jednym z nich był Brat Barnaba, zajmujący się sprawami kuchennymi. Codziennie musiał sporządzać dania, które miały zadowolić gust przeora.  Gdy ten przechodził raz obok kuchni ruszyła lawina niecodziennych wydarzeń.

Nadprzyrodzony pakt

Przeor spytał Barnabę co jutro przygotuje mu na obiad. Ten z racji postu nie miał dużego wyboru. Koniecznością była ryba. Przeor jednak zapragnął siei, której próżno szukać w miejscowym jeziorze. Barnaba potraktował sprawę poważnie. Wieczorem nie mógł spać. Uznał, że chyba tylko diabeł może mu pomóc. Słowa okazały się mieć wielką siłę. Przez okno wskoczył sam lucyfer. Barnaba początkowo przerażony,  podpisał cyrograf. W zamian za duszę diabeł miał mu przynieść świeżą rybę prostą z Włoch. Barnaba dał szatanowi tylko godzinę. W innym razie umowa miała przestać obowiązywać, a dusza zostać przy zakonniku. Diabeł przystał na propozycję. Barnabę ogarnęła niepewność. Płacz zakonnika usłyszał przeor. Zrobiło mu się żal, że za głupią rybę podpisał pakt z diabłem. Pocieszając brata zapewnił go, że Bóg na pewno im pomoże.

Kontratak

Zamyślony przeor zawędrował na wieżę klasztorną. Nie wiedział, że za nim podążał tez anioł stróż Barnaby. Spoglądając na jezioro zauważył unoszącego się nad wodą diabła. W pazurach trzymał obiecaną rybę. Anioł szepnął na ucho przeorowi aby złapał za sznur i zaczął bić w dzwon. Tak też zrobił. Zakonnicy zbiegli się na poranną modlitwę do kaplicy. Odgłos dzwona zdenerwował diabła, który nie mógł już wkroczyć do klasztornych murów. Upuścił rybę do jeziora i od tej pory sieja występuję w Wigrach. Jeśli na wodzie zobaczymy dużą falę, będzie to oznaczać, że to sprawka diabła.

Partnerzy portalu:

Porwania i rozboje. W tle słychać hejnał.

Porwania i rozboje. W tle słychać hejnał.

Kilka kilometrów od przejścia granicznego z Litwą. Dalej na Podlasiu nie można już mieszkać. Z pozoru cicha spokojna wieś Becejły mają jednak swój niepowtarzalny urok. Codzienne o godz. 20:00 z wieży kościelnej odgrywany jest hejnał. Nikt nie wie dlaczego, ale tradycja rzecz święta. Stare zwyczaje należy pielęgnować. Nazwę Becejły odnotowano po raz pierwszy w XV w. Z jej powstaniem wiążą się dwie krótkie, lecz ciekawe opowieści.

 

W zamku w pobliskim Jeleniewie mieszkał książę wraz ze swoją córką. Jadąc do kościoła spotkali na swej drodze syna rybaka. Księżniczka zakochała się od pierwszego wejrzenia. Ojciec jednak nie chciał jednak o tym słyszeć. Syn rybaka zdecydował się na desperacki krok. Postanowił uciec z dziewczyną. Książę widząc, że uczucia córki to nie tylko kaprys w końcu wydal zgodę na ślub. W prezencie otrzymali wieś, którą nazwano na cześć nowego pana – Becejły.

 

Druga wersja pochodzenia nazwy wsi posiada kryminalny wydźwięk. Pewien rozbójnik zarabiał na podróżnych… okradając ich. Nie można było zliczyć osób, na których wymusił okup. Z niemieckiego słowo ”bezahlen” znaczy dosłownie ”płacić”. Stąd też prawdopodobnie nazwa wsi.

Partnerzy portalu:

Generał był tak bogaty, że nawet konie żyły w luksusie

Generał był tak bogaty, że nawet konie żyły w luksusie

Dowspuda to niewielka miejscowość w powiecie suwalskim położona nad malowniczą rzeka Rospuda.  Niegdyś mogła być głównym ośrodkiem regionu. Losy potoczyły się inaczej. Po dawnym bogactwie pozostały tylko ruiny.

Wizytówka Dowspudy to pozostałości po posiadłości Ludwika Michała Paca, generała wojsk samego Napoleona. O tym jak dawniej musiała to być wspaniała rezydencja świadczy powiedzenie: ”Wart pałac Paca, a Pac Pałaca”. Po upadku cesarza wojskowy udał się do Anglii. Zafascynowany architekturą neogotyku, postanowił przenieść styl do swego kraju. Początki nie należały do łatwych. Co raz zmieniał architektów, którzy nie spełniali jego oczekiwań. W końcu się jednak udało.

Pałac pełen przepychu budził podziw, powstawały tez na jego temat liczne plotki. Ponoć konie w stajniach miała własne pozłacane lustra a jadły z marmurowych żłobów. Ludwik Michał Pac sprowadził z Anglii nie tylko nowinki architektoniczne. Do Dowspudy zawitały nowe techniki uprawy roli i hodowli. Powstała nawet pierwsza fabryka produkująca maszyny rolnicze. Okolica prężnie się rozwijała aż do czasów wybuchu powstania listopadowego. Według legendy właściciel uciekł z pałacu dzięki wybudowanym pod ziemią tunelom. Pałac i otaczające go zabudowania zostały sprzedane. Wkrótce też zostały rozebrane. Cegły posłużyły jako budulec koszar w Suwałkach. Obecnie z pałacu pozostał tylko wejściowy portyk oraz tzw. wieża bociana, na której gniazdują ptaki.

Partnerzy portalu:

Wyrodna córka porzuciła chorą matkę

Wyrodna córka porzuciła chorą matkę

Elga mieszkała w drewnianej chatce razem ze swoją matką. Ta spełniała wszystkie jej zachcianki. Mimo że podupadała na zdrowiu, pracowała ciężko u bogatych gospodarzy. W wolnych chwilach, by zarobić jeszcze więcej zbierała owoce lasu. Córka nie odwzajemniała uczuć matki. Z roku na rok stawała się coraz bardziej oschła i zarozumiała. Podczas gdy matka harowała w pocie czoła, Elgę w dzień dopadało lenistwo, a nocą balowała.

 

Dziewczyna nie mogła patrzeć na chorą matkę. Bała się, że na starość też ją czeka taki los. Gdy ”odpoczywała” pod dębem podszedł do niej starzec. Prosił ją aby wróciła do domu i zaopiekowała się matką. Dziewczyna jednak tylko głośno się roześmiała. Mężczyzna zapowiedział, że nie zazna już miłości, dopóki czas i woda nie wyżłobią takich samych ran jak łzy rozpaczy jej matki. Po tych słowach Elga zamieniła się w zimny głaz, który do dziś stoi nieopodal jeziora Pobondze nieopodal Suwałk.

Partnerzy portalu:

Trzęsienia ziemi w Podlaskiem. Jak to możliwe w naszym położeniu geograficznym?

Trzęsienia ziemi w Podlaskiem. Jak to możliwe w naszym położeniu geograficznym?

Jeśli uważaliśmy na lekcjach geograficznych, Polska nie leży na styku płyt tektonicznych. Teoretycznie więc nie musimy obawiać się drgań skorupy ziemskiej. Natura jednak może spłatać psikusa.

 

Wstrząsy o dużej sile miały miejsce jesienią 2004 r. w Suwałkach i Białymstoku.  Odnotowano wówczas wstrząsy o sile 5 – ciu stopni w skali Richtera. Pierwszych lżejszych wstrząsów, nie wszyscy byli świadomi. Niektórzy mogli powiązać zdarzenie z wibracjami przejeżdżających samochodów ciężarowych. Gy jednak po południu zaczęły pękać ściany budynków, szafki same się przesuwały, wszystko było już oczywiste. Drobnym zniszczeniom uległ nawet szpital i dom pielęgniarek w Suwałkach.

 

2 lata później ziemią znowu zatrzęsło. Epicentrum mogło pochodzić z pogranicza polsko – białoruskiego. Prawdopodobnie trzęsienie było spowodowano wielkim wybuchem, o którym jednak nic nie wiadomo. Inny badacze wskazywali również na mróz jako winowajcę. Podobne rzeczy dzieją się bowiem w Skandynawii. Pod wpływem niskiej temperatury pękają bowiem skały granitowe. Większość skłania się jednak ku wersji o ”sztucznej” przyczynie polskiego trzęsienia. Mieszkańców Podlasia należy uspokoić. Z pewnością nie będą świadkami katastrof, jakie znają choćby z hollywoodzkich produkcji.

 

Partnerzy portalu:

10 powodów by zamieszkać na Podlasiu

10 powodów by zamieszkać na Podlasiu

Nie ma problemu ze smogiem

W ostatnim czasie smog dał się we znaki mieszkańcom Polski, ale nie tak bardzo mieszkańcom województwa podlaskiego. Miały wpływ na to zapewne trzy czynniki. Niestety ludzie wrzucają do pieca co popadnie, tak samo jak w innych rejonach Polski, ale… województwo nie jest gęsto zaludnione, dzięki czemu dym nie osiada tak samo jak na przykład w Katowicach czy Chorzowie. Drugim czynnikiem jest większa lesistość terenu, przez co drzewa wchłaniają więcej dwutlenku węgla. Ostatnim czynnikiem jest specyficzne położenie geograficzne choćby Krakowa. Miasto znajduje się na wklęsłym terenie.

Czas płynie bardzo wolno

Jeżeli przemierzacie samochodem czy rowerem przez Podlaskie i zjedziecie z głównych dróg, to natychmiastowo poczujecie jak zatrzymuje się czas. Będą Was otaczać stare domy, natura nieskalana obecnością człowieka, a także spokojnie pasące się zwierzęta. Słoneczny, bezwietrzny dzień tylko spotęguje te uczucie.

Uprzejmi ludzie

Nie ma chyba innego takiego województwa w Polsce, w którym obce osoby zaczepiają się w autobusach, na przystankach czy kolejkach, by sobie po prostu porozmawiać. Sympatyczne towarzystwo często też spotkamy w parkach, skwerach i deptakach.

Jeziora, rzeki, dużo lasów

Podlaskie jest fantastycznie położone. Na jego terenie mamy jeziora, rzeki, a także mnóstwo lasów! Można tu organizować niekończące się piesze wycieczki szlakami, a także wyprawy rowerowe.

Blisko na Litwę, Mazury i nad… Bałtyk z dwóch stron!

Samochodem też pojedziemy w ciekawe miejsca. Bardzo szybko się dostaniemy na Litwę, Mazury a także Bałtyk – ze strony polskiej i litewskiej, a gdy postaramy się o wizę, to możemy również szybko dostać się do Królewca i spędzić czas nad tamtejsza częścią Morza Bałtyckiego.

Rzut beretem do Warszawy

Mówi się, że bezpieczna odległość zamieszkania teściowej od małżeństwa to taka, gdy teściowa nie może przyjść do nas w kapciach. Podobnie jest ze stolicą Polski. Nie pójdziemy do niej w kapciach, ale szybko się dostaniemy choćby po to, by dostać się na któreś lotnisko lub zaczerpnąć naprawdę wielkomiejskiego życia.

Kilkadziesiąt ścieżek rowerowych

Jeżeli jednak postanowimy nie ruszać się z Podlaskiego i akurat kochamy rower, to możemy tutaj jeździć bez końca! Podlaskie na swoim terenie ma kilkadziesiąt ścieżek rowerowych, w tym szlak Green Velo. Jeżeli ktoś ma tyle sił, to może przejechać 100 i 200 km bez obaw, że nie będzie miał gdzie się ruszyć.

Tygiel kulturowy

Ostatnio źle się mówi o sytuacji u zachodnich sąsiadów. Nastąpiła tam wielka mieszanka różnych kultur i jak przyznali odpowiedzialni za to politycy – multi-kulti nie powiodło się. Tymczasem Podlaskie to prawdziwy tygiel kulturowy, miejsce, gdzie ludzie żyją ze sobą we wspaniałej symbiozie. Oczywiście, jak to ludzie – nie obywa się bez antagonizmów i złośliwości, ale jest bezpiecznie i spokojnie. Dlatego na jednym terenie mogą mieszkać ze sobą katolicy, prawosławni, Tatarzy (rdzennie polscy Muzułmanie), a kiedyś pośród nich – i to w zdecydowanej większości Żydzi, którzy podczas II Wojny Światowej zostali wymordowani.

Dziesiątki miejsc, by się zaszyć

Mówi się o Bieszczadach – że można rzucić wszystko i tam jechać. Tam mamy jednak tylko góry, a zaszycie się polega na tym, że zapewne zaszyjemy się w takim górskim domku właśnie. Podlaskie jest o tyle atrakcyjniejsze, że tutaj miejsc, w których możemy się zaszyć jest dziesiątki… Jest duża oferta agroturystyczna, z dala od miejskiego zgiełku, a także… tanie siedliska do kupienia w totalnych… dziurach!

Najwięcej pubów na mieszkańca

Jeżeli ktoś kocha nocne życie, to zapraszamy do Białegostoku. Statystycznie na każdego mieszkańca przypada najwięcej pubów. Ostatnio modne stały się lokalne piwa. Tutaj można spróbować naprawdę bardzo wielu interesujących smakowo wyrobów.

Jesteśmy przekonani, że powodów, dla których warto zamieszkać . Znacie jakieś?

Partnerzy portalu:

Polska wschodnia konkuruje z górami

Polska wschodnia konkuruje z górami

Zima, ferie, urlop. Na myśl wielu Polaków przychodzi jedno – wyjazd na narty. Większość obiera kierunek na południe. Zanim jednak rzucimy wszystko i ruszymy w góry, warto zapoznać się z ofertą Podlasia. Tak! Na wschodzie również można poszusować.

Sport na biegunie

Prym na nizinnych stokach wiedzie Wojewódzki Ośrodek Sportu i Rekreacji Szelment. Znajdziemy go w oddalonej  o 15 km. od Suwałk miejscowości Leszczewo. Powstał on w 2008 r. i od tego czasu zajmuje on wysokie miejsce w rankingach na najlepszy kompleks narciarski. Wszystkie sześć tras zjazdowych jest w pełni oświetlonych, więc nie straszny nam zachód słońca. Niemałym ułatwieniem dla stawiającym pierwsze kroki na nartach jest bez wątpienia wyciąg taśmowy. W przypadku braku śniegu do akcji wkracza 8 armatek. Jako, że jednak Suwałki to polski biegun zimna, taka sytuacja nie zdarza się zbyt często. Sezon praktycznie trwa od początku grudnia do końca marca. Częstymi gośćmi Szelmentu są także obcokrajowcy. Około 30% przyjezdnych stanowią bowiem Litwini. Na spragnionych wypoczynku czeka restauracja z tarasem widokowym, a także bar szybkiej obsługi.

 

Innym istotny ośrodek narciarski w okolicy mieści się w bezpośrednim sąsiedztwie Wigierskiego Park Narodowego. Mowa tu o wyciągu Dąbrówka usytuowanym  jedynie 3 km od centrum Suwałk. W przeciągu godziny może przewieźć do 900 osób.  Wszystkie trasy są w pełni oświetlone i ratrakowane. Wokół wyciągu powstała bogata infrastruktura. Aby naładować akumulatory możemy udać się choćby do sauny. Nic tylko korzystać.

Małe jest piękne

Przenieśmy się teraz 150 km od Suwałk w dół mapy. Także w okolicach Łomży, mianowicie w oddalonej od niej o 10 km wsi Rybno, można wykorzystać zimową aurę. Nad gośćmi czuwają doświadczeni instruktorzy posiadający uprawnienia trenerów Polskiego Związku Narciarskiego oraz Polskiego Związku Snowboardowego. Tak jak inne ośrodki takiego typu oferuje wypożyczalnię sprzętu wysokiej klasy. Łącznie mamy do dyspozycji 6 wyciągów, a najdłuższy z nich liczy 315 m. długości.

Partnerzy portalu:

Łupieżcy ukryci wśród kamieni

Łupieżcy ukryci wśród kamieni

Jaćwingowie wywodzą się z ludu, który  przybył znad Dniepra na tereny północno-wschodniej Polski. Mowa tu o tak zwanych bałtach zachodnich. Osady tworzyli wzdłuż jezior i rzek, co ułatwiało im komunikację w pierwotnej puszczy. Trudnili się głównie rolnictwem i hodowlą. Grabieże również nie były im obce. Po latach łupieżczych wypraw i konflikcie z zakonem krzyżackim, nastąpił ich kres.

Kultura kurhanów

Cmentarzysko Jaćwingów mieści się niecałe 5 km na północny wschód od Suwałk we wsi Szwajcaria. Niegdyś znajdowało się tam centrum plemienne. Teren został dokładnie przebadany w latach 1955-1966 przez ekspedycję pod przewodnictwem Jerzego Antoniewicza. Rezerwat archeologiczny posiada obecnie powierzchnię ponad 4 ha. Jeśli chodzi o wielkość kurhanów – ich średnica wynosi od 6 do 21 metrów. Każdy kurhan składa się z kilku warstw kamieni. Nagromadzenie małych wzniesień terenu, które porośnięte są roślinnością, sprawia wrażenie jakby niegdyś przejechał tam spychacz. Na cmentarzysku odnajdziemy pochówki całopalne i szkieletowe. W zależności od statusu zmarłego, te drugie zawierają ozdoby, naczynia, broń. W czasie badań odnaleziono pochówki typu książęcego charakteryzujące się okazałością i bogatym wyposażeniem (miecze, pozłacane pasy, srebrne oszczepy i inne atrybuty wojownika). W okolicy znajduje się jeszcze kilka podobnych cmentarzysk jaćwieskich – w Osinkach, Prudziszkach, Żywej Wodzie i wsi Balwinowo.

Śladami historii

Nieopodal cmentarzyska, co roku odbywa się festyn archeologiczny, organizowany przez Muzeum Okręgowe w Suwałkach. Pierwsza edycja miała miejsce w 1999 r. Celem tej cyklicznej imprezy jest zaprezentowanie zagadnień związanych z archeologią doświadczalną. Najlepsi specjaliści w tej dziedzinie z Polski i Litwy demonstrują najróżniejsze techniki i rzemiosła, jakimi posługiwano się w zamierzchłych czasach. Można między innymi obejrzeć, jak w epoce kamienia wykonywano narzędzia i broń z krzemienia, kości i rogu, w jaki sposób wykonywano naczynia gliniane, zarówno poprzez lepienie ręczne, jak i na kole garncarskim. Prezentowane są też sposoby wykonywania odzieży i najprzeróżniejszych ozdób. Odtwarza się także metody sporządzania pożywienia, mikstur leczniczych z ziół czy trucizn.

Partnerzy portalu:

Piękno widziane spod nieba

Piękno widziane spod nieba

Lecę, bo chcę

Biebrzański Park Narodowy wiedzie w Polsce prym jeśli chodzi o wielkość. Doskonałym sposobem przekonania się o rozległości i wyjątkowości terenu jest lot balonem, organizowany przez władze parku.  Z góry będziemy podziwiać meandrującą rzekę, malownicze rozlewiska, liczną zwierzynę i ptactwo. Zaleca się posiadanie aparatów fotograficznych. Wspomnienia należy bowiem utrwalić. Jeśli mamy problemy ze wzrokiem bezpłatnie zostanie nam wypożyczona lornetka. Mile widziany jest brak lęku wysokości.

Podniebny rejs

O tym czy nasza podróż będzie możliwa decyduje głównie pogoda. Niesprzyjająca aura, a zwłaszcza silne podmuchy wiatru dosłownie uziemiają balon. Ostateczna decyzja zawsze należy do pilota. O bezpieczeństwo śmiałków zadba sam mistrz świata, więc pasażerowie nie muszą się niczego obawiać. Ceny lotu uzależnione są od liczby uczestników, wahając się od od 450 do 800 zł.  Podniebna wyprawa trwać może nawet 4 godziny, lecz wrażenia pozostaną do końca życia.

Przygotowania

Panuje powszechne przekonanie, że lot balonem wymaga ubioru na przysłowiową cebulkę. W okresie letnim zdecydowanie wystarczą długie spodnie, bluza i polarowa kurtka. Warto tez pamiętać, że wyprawy odbywają się głównie wczesnym rankiem i popołudniem, kiedy to temperatura do najwyższych nie należy. Balon startuje z otwartej przestrzeni. Dlatego dobrym pomysłem będą nieprzemakalne buty, a to ze względu na rosę, pokrywającą zielone łąki. Temperatura  ”na górze” niewiele odbiega od poziomu, jaki panuje na ziemi. Chłód zaczyna się powyżej 10000 m, a w przypadku lotów pasażerskich rzadko przekracza się tą granicę.

 

Partnerzy portalu:

Piorun uderzył w jezioro. Wielki płomień obok słynnej budowli

Piorun uderzył w jezioro. Wielki płomień obok słynnej budowli

Na północny-zachód od Suwałk odnajdziemy spokojną wieś Stańczyki. Przed laty władze Prus Wschodnich miały wobec okolicy ambitne plany. Oczyma wyobraźni widziano tłumy podróżujące pociągami. W trudzie zbudowano dwa potężne mosty wzorowane na rzymskich akweduktach. Los bywa jednak przewrotny…

Wsi spokojna, wsi wesoła…

fot. Wikipedia

Puszcza Romnicka stanowiła niegdyś najbardziej atrakcyjny kompleks leśny w Prusach. Tam też królowie wybierali się na polowania. Cały teren miał zaś być otoczony liniami kolejowymi. W rzeczywistości budowa mostów w Stańczykach służyła raczej celom propagandowym. Znacznie rozsądniejszym wyjściem było przeniesienie torów kilkaset metrów dalej, na płaski teren, co pozwoliłoby uniknąć ogromnych kosztów. Inżynierowie stwierdzili, że nie istnieją przeszkody nie do pokonania. Zainteresowanie podróżami pociągiem  po dzikiej puszczy było praktycznie zerowe. Pasażerami byli głównie…grzybiarze.

Tajemnica jeziora

W połowie lat 20-tych doszło do niepokojących wydarzeń. Okoliczne jezioro po prostu zniknęło. Zastąpiła je jedna wielka bryła błota. Wszystko rozpoczęło się od gwałtownej burzy. Błyskawice malowały ciemne niebo, a pioruny spotykały się z ziemią jeden po drugim. Jeden z nich uderzył wprost w jezioro.  Woda zamieniła się w płomienie. Świadkowie twierdzili, że zostały otwarte bramy piekła. Chwilę potem nastąpił wybuch. Majestatyczne mosty zadrżały. Konstrukcja jednak była cała. Winowajcą okazała się natura. Błyskawica zapaliła gaz błotny, który to gromadził się od setek lat. Tego dnia wskutek wysokiego ciśnienia atmosferycznego wydobył się na powierzchnię. Piorun spełnił więc rolę zapałki.

Wszystko ma swój czas

W 1933 r. całą Puszczę Romnicką otoczono płotem, ze względu na tajne spotkania. Kres linii kolejowej położyła wycofująca się Armia Czerwona. Tory rozebrano. Obecnie wejście na mosty w Stańczykach jest płatne. Zwiedzający mogą obejrzeć wielkie akwedukty na własne oczy.

Partnerzy portalu: