Bociany już wracają do Polski, ale się nie spieszą

Bociany już wracają do Polski, ale się nie spieszą

Za oknem piękna pogoda i wysoka temperatura, a bociany są jeszcze od Polski daleko. Kiedy nasze polskie ptaki wrócą ostatecznie potwierdzając nadejście wiosny? Powinny być w połowie marca, jednak nie wszystkie tak się do Polski spieszą. W ostatnim czasie pierwsze bociany wyleciały z Izraela nad Morze Czarne w Turcji oraz nad Morze Egejskie w Grecji. Dlatego przed nimi jeszcze długa droga. Jeszcze dalej, bo w RPA znajdują się obecnie orły bieliki oraz krzykliwe.

 

To, że ptaki wybierają zawsze nasz kraj nie jest przypadkowe. Są tutaj dla nich idealne warunki do rozmnażania. Czyli umiarkowany klimat, a także pola pełne owadów i… żab. Tego wszystkiego nie brakuje im właśnie wiosną, a także gdy lato nie jest przesadnie suche. Dopiero coraz niższe temperatury oraz suche pola skłaniają te ptaki do odlotów z Polski. Bociany bardzo też lubią towarzyszyć rolnikom przy żniwach. Bowiem kombajny odsłaniają pola i łatwo wtedy o pożywienie.

 

W ostatnim czasie były też przypadki, że niektóre bociany nie wylatywały nigdzie. Tak było w ostatnim czasie w okolicach Sokółki. Wtedy ptaki narażały się na śmierć, jednak żerowały blisko gospodarstw rolnych. Warto też wspomnieć bocianach, które do Polski nie wracają przez głupotę ludzką. W Libanie strzelanie do bocianów jest „sportem narodowym”, przez co ginie dużo naszych bocianów. Naszych, bo co czwarty bocian na świecie to Polak.

Partnerzy portalu:

Urzędnicy chcą chronić wieś. Mieszkańcy protestują i mają rację!

Urzędnicy chcą chronić wieś. Mieszkańcy protestują i mają rację!

Przykład podsokólskich Bohonik pokazuje jak bezradni są urzędnicy oraz jak z dobrego pomysłu można próbować przejść do fatalnej realizacji. Niesamowite miejsce jakim są całe okolice mogą być zniszczone przez chciwość i niemoc.

 

Zacznijmy od wytłumaczenia co to za wieś Bohoniki i dlaczego jest taka ważna. Właśnie tam znajdują się pomniki historii, a zarazem dziedzictwo tatarskie – przepiękny meczet oraz mizar (cmentarz). Urzędnicy słusznie chcieliby, by wieś ta stała się parkiem kulturowym – dzięki czemu byłaby bardziej chroniona. Tymczasem mieszkańcy mówią stanowczo dla tej inicjatywy NIE i… mają rację. Niekompetentni urzędnicy zdają się nie widzieć lub nie chcieć widzieć, że pomnik historii i całe Bohoniki same w sobie nie potrzebują ochrony lecz potrzebuje takowej cała okolica. Bowiem chciwość doprowadziła do kompletnego zniszczenia przepięknych i unikatowych krajobrazów krainy geograficznej jaką są Wzgórza Sokólskie. Teraz pośród Bohonik pełno jest maszyn, które przepiękne widoki zamieniły w żwirownie.

 

 

W koncepcji urzędników więc są Bohoniki jako wyspa nieskalana żwirowniami. W koncepcji mieszkańców – ochroną powinny być objęte wszystkie tereny. Tak, by nie można było tworzyć żadnych żwirowni w okolicy, a obecne przestały działać. Samo utworzenie parku kulturowego spowoduje ograniczenia dla mieszkańców, a żwirownie jak niszczyły przepiękny krajobraz, tak będą niszczyć. Wzgórza Sokólskie pełne są kruszywa jakim jest żwir, który używa się przede wszystkim do budowy dróg. Dlatego też zapotrzebowanie jest ogromne. Nic dziwnego, że pełno jest chętnych do jego wydobywania. Niestety odbywa się to kosztem unikalnego krajobrazu, który jest z powodu swojej wyjątkowości powinien podlegać ochronie. Urzędnicy, którzy mogą tak uczynić nie chcą jednak tego dostrzec. Dlaczego? Nie wiadomo. Ostateczna decyzja jeszcze nie zapadła. Być może Bohoniki nie będą wyspą, lecz cały, jak największy obszar stanie się parkiem kulturowym, dzięki czemu uda się uratować chociaż część tego, co uformowała w tamtym rejonie natura.

 

Partnerzy portalu:

Oto 3 przepiękne miejsca w Podlaskiem do odwiedzenia w przedwiośnie

Oto 3 przepiękne miejsca w Podlaskiem do odwiedzenia w przedwiośnie

Przedwiośnie na Podlasiu to czas kiedy tworzą się niesamowite rozlewiska. W tym roku śnieg, który spadł – szybko zamienił się w wodę, która niedługo po opadach zamarzała. Miejscami pojawiła się „lodowa kraina”. Teraz pod wpływem ciepłego powietrza lody ustępują. Ten proces najbardziej zauważalny jest właśnie tam, gdzie są rozlewiska. Oto 3 miejsca w regionie, gdzie z wysokiego punktu możecie podziwiać szerszy krajobraz – rozlewisk.

Waniewo

Kładka pomiędzy Śliwnem a Waniewiem jest jeszcze nieczynna. Mimo iż remont się skończył to trzeba poczekać na wiosnę, by promy wodne mogły swobodnie transportować ludzi między korytami rzeki. Jednak żeby podziwiać rozlewiska warto wybrać się tylko do Waniewa. Tam z wieży widokowej można dostrzec przepiękny krajobraz przedwiośnia ciągnący się po sam horyzont. Drugim takim miejscem obok Waniewa, lecz bliżej bo od strony Białegostoku jest zerwany most w Kruszewie. Tam również możemy podziwiać niesamowite rozlewiska Narwi.

 

Wizna

Pod Wizną mamy największe i najwspanialsze widoki. Można pojechać bezpośrednio na „Wylewy Narwi”, a można jechać od Białegostoku do Złotorii – gdzie rzeka Supraśl wpada do Narwi i jadąc przez miejscowości wzdłuż rzeki do Góry Strękowej obserwować rozlewiska na różnych punktach.

Goniądz

W tym miasteczku, ale też i kilku obok jak Dawidowizna czy Dolistowo Stare są wspaniałe punkty do obserwacji Biebrzy. Oprócz rozlewisk można też zwiedzić ciekawą okolicę – zarówno wdrapać się na górę, gdzie stoi kaplica św. Floriana czy też zobaczyć zabytkowy młyn wodny. Może się wydawać, że rzeka jak rzeka – wszędzie podobnie. Nic bardziej mylnego – każde z wymienionych miejsc – Waniewo, Kruszewo, Wizna, Góra Strękowa, Goniądz, Dawidowizna czy Dolistowo Stare dadzą nam zupełnie inne doznania. Wszędzie tam przyroda zaprezentuje nam unikatowe, niesamowite obrazy. Dlatego też, w najbliższy wolny dzień przedwiośna – nie czekajcie. Spróbujcie odwiedzić je wszystkie.

Partnerzy portalu:

Lew w białostockim ZOO. Ponoć urwał głowę dziecku…

Lew w białostockim ZOO. Ponoć urwał głowę dziecku…

Wiosna idzie pełną parą. Za oknami temperatura rośnie, co odczuł już niedźwiedź Grześ, który mieszka w białostockim ZOO. Mogłoby się wydawać, że zwierzę w takim miejscu nie będzie spało, gdyż pobyt tutaj będzie dla niego stresujący.

Żona jeszcze śpi

Nic bardziej mylnego. 30-letni miś większość swego życia spędził w cyrku, zaś jego mieszkanie to była ciasna klatka. Wtedy zimą rzeczywiście nie spał. Gdy trafił Białegostoku dopiero zaczął zasypiać na zimę. Oznacza to, że życie niedźwiedzia w stolicy Podlaskiego odmieniło się na lepsze. Grześ wypuszczony samopas np do lasów w Bieszczadach nie miałby szans na przeżycie. U nas ma trochę więcej przestrzeni niż w ciasnej klatce. Grześ to nie jedyny niedźwiedź w białostockim ZOO – Jola – niedźwiedzica jeszcze śpi. Ona ze snem problemów nigdy nie miała. Oznacza to, że zarówno w przeszłości jak i teraz zwierzę powodów do stresu nie miało.

Lew, co urwał głowę dziecku

Krąży taka opowieść o białostockim ZOO, ale trudno doszukać się konkretnych źródeł na ten temat, zatem nie możemy potwierdzić prawdziwości tej historii. Jedno jest pewne – przed remontem w ZOO znajdował się lew. Wiele osób mieszkających w okolicy mówiło jak rano latem zwierze budziło je ryczeniem. Już w latach 90-tych jego klatka była podwójnie odizolowana. Miało to być związane z tragedią jaka miała mieć w latach 80-tych. Wówczas lew miał oderwać głowę dziewczynce, która mieszkała w pobliskim hotelu asystenta z rodzicami. Poniżej można zobaczyć jak wyglądało ZOO w latach 90-tych.

 

Żubry, wilki i rysie

ZOO przed przebudową wyglądało fatalnie. Obecnie jest to miejsce zadbane. Pojawiły się też zwierzęta związane z naszym regionem. Nie ma tu już egzotycznych lwów. Można za to podziwiać żubry, wilki, muflona, dziki, żbika czy też różnorodne ptactwo.

Partnerzy portalu:

Featured Video Play Icon

Rzeki się podniosły. Wkrótce może być powódź albo piękne rozlewiska.

Choć do wiosny jeszcze zostało sporo czasu, a za oknami leży śnieg to w ostatnim czasie na Rzekach Bug i Narew poziom przekroczył stan ostrzegawczy. Ta druga rzeka podniosła się szczególnie w Ploskach. Niebezpiecznie było także w Bondarach, Surażu i Wiźnie. Wszystko to miało miejsce z pierwszymi roztopami. Najpierw spadły duże ilości śniegu, później temperatura wzrosła i biały puch popłynął. Na szczęście temperatura wkrótce znów spadła, ale nie spadło już aż tak dużo śniegu, dzięki czemu nie wszystko popłynęło i nie doszło do lokalnych podtopień. A te są szczególnie uciążliwe dla mieszkańców przyrzecznych miejscowości.

 

Przed laty skutkiem podtopień były nie tylko zalane posesje. Na przykład w Narewce i Brańsku zagrożone podtopieniem były przepompownia i oczyszczalnia ścieków. Robiono wszystko, by woda z Nurcu ich nie zalała. Dlatego droga ściekowa była zabezpieczana workami z piaskiem. Natomiast pod Zambrowem wysoki poziom rzeki uszkodził drogę asfaltową na moście. W Sokółce natomiast zamknięto drogę z Suchowoli do Karpowicz.

 

Miejmy nadzieję, że w tym roku przejście z zimy na wiosnę będzie dużo łagodniejsze i nie wywoła negatywnych skutków. A warto powiedzieć sobie, że są też i pozytywne. Każdego roku wspaniałe rozlewiska rozciągają się w okolicach Narwi i Biebrzy. Jest wiele punktów widokowych, z których można je podziwiać. Dlatego gdy przyjdzie już wiosna – warto sobie zaplanować wycieczkę na rozlewiska. Widoki z dołu będą równie olśniewające jak z góry (tak jak na filmie).

Partnerzy portalu:

Featured Video Play Icon

Czarna Hańcza pod wodą. Ten film zapiera dech w piersiach!

Czarna Hańcza to perła Suwalszczyzny. Każdego roku przyciąga wiele osób. Rzeka ta przepływa przez bardzo ciekawe tereny, nieraz o unikatowych walorach krajobrazowych, geologicznych, a także historycznych. Płynąc kajakiem można liczyć na niesamowite widoki. A pod wodą? Prezentuje się jeszcze lepiej! Wystarczy obejrzeć powyższy film, by to stwierdzić. Skąd się wzięła nazwa rzeki? By odpowiedzieć na to pytanie należy przenieść się do XIII w. Były to czasy walk Litwinów z plemieniem Mazowszan. Nad brzegiem rzeki toczono nie jedną walkę.  Krew mogłaby wypełnić do pełna jej koryta. Podczas jednej z walk armia litewska popadła w kłopoty. Strzały z łuku Mazowszan zabijały Litwinów jednego po drugim. Wielki Książę Trojden już miał w planach odwrót wojsk, lecz niesiony honorem wypowiedział głośno słowa ”Gana cze”. Które oznaczają ”dosyć tutaj”. Niesione echem powtarzane były przez gęste lasy. Los zaczął od tej chwili sprzyjać dla wojownika. Choć bitwa nie została rozstrzygnięta, uratował on wielu swoich towarzyszy. Od tej pory ”Gane cze”powtarzane było z trwogą pośród Mazowszan. Po jakimś czasie wykształciło się określenie ”Hane cze”, a potem ”Hancze”. Tak też nazwano rzekę, która była niemym świadkiem odezwy księcia.

 

 

Partnerzy portalu:

Nie jest dobrze. Wilki od kilku lat nie chcą się rozmnażać.

Nie jest dobrze. Wilki od kilku lat nie chcą się rozmnażać.

Od 4 lat wilki w Wigierskim Parku Narodowym nie rozmnażają się. Z 30 wilków zostało 6 lub 8 osobników. Co się stało z resztą? Jedne migrowały, bo doszło do walk w stadzie. Silniejsze przepędziły słabsze. Inne zapadły na epidemię świerzbowca, który sprawił, że te utraciły sierść i doszło do wychłodzenia organizmy, a jeszcze inne wpadły we wnyki lub zostały zastrzelone. Wilki są pod ścisłą ochroną.

Podoba Ci się nasza działalność? Możesz wesprzeć nasz pomysł. Dzięki!

 

Pozostałe wilki to kilka wilczych par. Naukowcy, którzy je obserwują uważają, że jedna z nich zachowuje się tak jakby przygotowywała się do godów. W jednym miocie zwykle rodzi się od 4 do 7 wilcząt. Zdarzają się też rekordowe mioty – do 12 małych szczeniąt. Tak mała liczba wilków w Wigierskim Parku Narodowym jest bardzo niepokojąca. Wilk jest strażnikiem w lesie. Selekcjonuje zwierzęta słabe i chore, a następnie poluje na nie. Czyli sprawia, że myśliwi są zupełnie zbędni. Zmorą Suwalszczyzny są także bobry. Ich działalność dla natury również jest bardzo potrzebna, jednak zbyt duża liczba bobrów na małym terenie może być kłopotliwa dla człowieka. Na szczęście mięso z bobra to przysmak dla wilka. Naukowcy zauważyli, że drapieżnik chętnie poluje na te małe zwierzęta.

 

Wilki w województwie Podlaskim mieszkają we wszystkich Puszczach – Augustowskiej, Knyszyńskiej i Białowieskiej. Nie brakuje ich także w Biebrzańskim Parku Narodowym. Człowiek ma bardzo małe szanse na spotkanie zwierzęcia. Jest ono bardzo ostrożne i bardzo boi się ludzi, wbrew temu co wpajano nam w bajce o Czerwonym kapturku. Mimo to na przełomie 2017 i 2018 roku zaczęła się kampania nienawiści skierowana w te zwierzęta. – Wilki terroryzują mieszkańców bieszczadzkich miejscowości. „Jeszcze nie chodzą po miastach, ale drogami, ulicami chodzą. Może dojść do dramatu. Dzieci nie chcą w tej chwili już chodzić do szkoły” – twierdził poseł PSL Mieczysław Kasprzak. Tego typu bzdury wygłaszał z trybuny sejmowej. W styczniu 2018 roku w branżowym czasopiśmie “Łowiec Polski” ukazał się na okładce wilk z podpisem “Święty drapieżnik”. “Kto chce wspierać wilki, musi popierać ich odstrzał”. Tak twierdził David Mech – przedstawiany przez czasopismo jako “jeden z największych ekspertów na świecie, który całe swoje życie poświęcił na badanie tego gatunku”. Później w Biebrzańskim Parku Narodowym gościł premier Mateusz Morawiecki, który również nie popisał się wiedzą na temat wilków. W ostatnim czasie jednak rząd zajął się dzikami.

Partnerzy portalu:

Białystok kompletnie zasypało! Zrobiło się magicznie. Zobacz zdjęcia

Białystok kompletnie zasypało! Zrobiło się magicznie. Zobacz zdjęcia

Białystok nawiedziły potężne opady śniegu. Oczywiście odbiło się to na funkcjonowaniu miasta, ale dla tego jednego dnia było warto. Z ulic zniknęła większość samochodów, powietrze było przejrzyste, a ludzie na spacerach mieli widoki jak z bajki! My również postanowiliśmy przejść się po Centrum miasta, by zobaczyć jak wygląda zasypany Białystok. Naprawdę niesamowicie! Zobaczcie sami.

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Partnerzy portalu:

„Podlaskie Safari” zimą. Wilka, jelenia, dzika, żubra i łosia można zobaczyć z okna samochodu.

„Podlaskie Safari” zimą. Wilka, jelenia, dzika, żubra i łosia można zobaczyć z okna samochodu.

W ostatnim czasie w internecie furorę zrobił film „Latający jeleń”. Dla osób mieszkających w województwie podlaskim nie jest to jednak aż tak zaskakujący widok. Każdy, kto przemieszczał się pomiędzy podlaskimi miastami mógł natrafić na dzikie zwierzę, które przebiegło mu drogę. Na dużo szczęścia (rozsądku) może liczyć ten, kto nie rozbił samochodu po spotkaniu ze zwierzęciem. Każdy rozsądny kierowca, który przejeżdża przez „dzikie tereny” samochodem doskonale wie, że w każdej chwili coś mu może wyskoczyć przed maską. Dlatego jazda w okolicach świtu i zachodu słońca nadmiernie szybko to duże ryzyko. Wszystko to jednak można potraktować w sposób pozytywny – jako właśnie „Podlaskie Safari”. Wystarczy wybrać się na przykład o świcie samochodem w niektóre rejony podlaskiego, by dojrzeć z okna samochodu dzikie zwierzę.

 

 

Powyższy jeleń przeskakiwał w nadleśnictwie Łomża. Zwierzyny tej jednak nie brakuje też w innych rejonach podlaskiego – na przykład w okolicach Supraśla. W ostatnim czasie – można też spotkać wszędzie sporo dzików – których trwa odstrzał, bo rządzącym wydaje się, że w ten sposób uporają się z ASF. 

 

 

Oczywiście symbolem Podlaskiego jest Żubr – dostojne zwierzę, które dumnie nas reprezentuje. Spotkanie tego wielkiego, dzikiego zwierzęcia będzie najłatwiejsze w okolicach Hajnówki i Puszczy Białowieskiej. Nie brakuje ich również w okolicach Puszczy Knyszyńskiej. Tutaj też dużo jest wilków. Szczególnie między Supraślem a Krynkami. Wilki można napotkać choćby w okolicach Kopnej Góry. Na poniższym filmie można zobaczyć jak zwierze te poluje na sarnę (1:58)

 

 

Bardzo popularnym zwierzęciem jest także łoś, którego napotkamy w okolicach Biebrzańskiego Parku Narodowego. Wystarczy wybrać się z Białegostoku do Grajewa. Po drodze o świcie bardzo prawdopodobne, że napotkamy te zwierzę. 

 

 

Dzikie zwierzęta najczęściej „wynurzają się” z lasów bliżej dróg, wsi i miasteczek zimą, gdyż w lesie wtedy ciężko znaleźć coś do jedzenia. Stąd też zimowe „podlaskie Safari”. To kolejny powód, dla którego warto wybrać się na wycieczkę właśnie do naszego pięknego regionu. Pamiętajcie jednak – ostrożnie za kółkiem! Wypadków z udziałem dzikich zwierząt było naprawdę u nas wiele.

Partnerzy portalu:

Władza zwariowała! Będą też wybijać bobry!

Władza zwariowała! Będą też wybijać bobry!

Najpierw były zakusy na łosie i wilki na szczęście (póki co) nieudane. Teraz na Podlasiu ginąć mają żubry i dziki. Okazuje się, że to nie wszystko! Na czarnej liście obecnej ekipy są również bobry. Wszystko przez drzewka po 300 zł każde. W Suwałkach na zalewie Arkadia posadzono tam właśnie takie. Jednak bobry (co jest naturalne) ścięły te drzewka, co wzburzyło gospodarza terenu czyli OSiR. Dyrektor tej instytucji wystąpił o wybicie bobrów, które zniszczyły mu drzewka. Regionalna Dyrekcja Ochrony (hahaha) Środowiska zgodę na odstrzał wydała. Wiosną, gdy ustąpi lód na zalewie – bobry zostaną skazane na śmierć.

 

Dlaczego bobry są ważne? Jak wiemy ze ściętych drzew budują tamy i żeremia. Po co? By podwyższyć poziom wody w okolicy. To oczywiście nie podoba się rolnikom – bo woda zalewa im pola. Gryzonie jednak chronią naturę przed szkodliwą działalnością człowieka, który mocno przyczynia się do zmiany klimatu. Oprócz tego że do atmosfery emituje coraz więcej gazów cieplarnianych to także w wyniku jego działalności mokradła stają się coraz bardziej suche (Czytaj jak wsiąka rzeka Biała). Bobry zatem utrzymując wysoki poziom wody zatrzymują ten proces. Dodatkowo retencja wody, czyli zatrzymywanie jej i spowalnianie spływu, to najskuteczniejsze narzędzie walki z powodziami i suszą. Bobry są bardzo inteligentne! Stosunek masy mózgu bobra do reszty ciała jest najwyższy wśród gryzoni, a co za tym idzie, bobry potrafią zachowywać się niezwykle logicznie – potrafią budować sobie schody, żeby sięgnąć wyżej, oraz znacznie łatwiej idzie im pokonywanie przeszkód.

 

Obecna władza zwariowała. Trwa niekończący się serial z wybijaniem zwierząt. Czy ktoś powstrzyma to wariactwo? Ewidentnie widać, że wszystkie działania są ukierunkowane na tegoroczne wybory, by zdobyć jak najwyższe poparcie rolników. Władza się gotowa wybić cały ekosystem? Warto podkreślić jedną rzecz – nie jesteśmy przeciwnikami rolników. Jednak tak samo jak w przypadku energetyki (odejście od węgla), tak i w przypadku rolnictwa – należy tu pójść z duchem czasu. Od prawie 20 lat mamy nowe stulecie, a mentalnie jesteśmy cały czas w poprzednim. Ochrona przyrody jest ważniejsza niż przemysł i rolnictwo – to znaczy, że te pozostałe należy tworzyć w zgodzie z tym pierwszym. Inaczej doprowadzimy do zagłady własnej cywilizacji.

Partnerzy portalu:

Znów będą zabijać żubry! Nie tylko dziki im przeszkadzają.

Znów będą zabijać żubry! Nie tylko dziki im przeszkadzają.

Nie tylko dziki mają zostać wystrzelane. Mimo ścisłej ochrony – Generalny Dyrektor Ochrony Środowiska zezwolił na odstrzał 40 żubrów! Przypomnijmy, że nie tak dawno temu Mateusz Morawiecki w Biebrzańskim Parku Narodowym mówił coś też o rozprawianiu się z wilkami. Jeszcze za czasów kadencji ministra Szyszko w planach było strzelanie do łosi. Czemu obecna ekipa rządząca tak nienawidzi dzikich zwierząt? Tak jak pisaliśmy ostatnio – bo one nie głosują, a rolnicy, którym zwierzęta przeszkadzają – owszem. Powtórzymy jeszcze raz – należy szukać kompromisów, a nie wybijać zwierzęta!

 

Z żubrami sprawa jest nieco skomplikowana. Leśnicy wybijają najsłabsze i chore jednostki, do zdrowych zwierząt się nie strzela. Ale o tym który osobnik jest zdrowy, a który nie – decyduje… komisja. Wystarczy, że ta uzna, że żubr jest „zbyt słaby” i musi zostać odstrzelony. W ten sposób leśnicy dbają o jakość genów. Zostawienie tego naturze mogłoby się skończyć wymarciem żubra. Jednak w całej tej sprawie jest pewien znak zapytania. Bowiem jest program ochrony żubra w Puszczy Białowieskiej, który określa że liczebność stada powinno liczyć najwyżej 90 zwierząt. Oznacza to, że trzeba coś zrobić z dodatkowymi jednostkami. I tu znak zapytania – czy należy wybijać? Może wystarczy odseparować, by po prostu najsłabsze nie mogły mieszać genów z najsilniejszymi? Co roku Generalna Dyrekcja Ochrony Środowiska zezwala na wybijanie żubrów, tak jakby to był jedyny sposób na załatwienie problemu.

 

Całkowity obraz przyrody w Polsce jest tragiczny. Ogólnie obecna ekipa ma do niej dziwny stosunek. Gdy rządzili w latach 2005-2007 próbowali lekceważąc protesty i zastrzeżenia ze strony instytucji unijnych budować obwodnicę Augustowa przez cenne przyrodniczo problemy. Próbowano nawet przeforsować inwestycję legitymacją w postaci referendum. Na szczęście skończyło się blokadą tego przedsięwzięcia. Od kilkunastu lat zarówno ta jak i poprzednia ekipa rządząca ignorują problem smogu. Teraz mamy już wielki problem. W ostatnim czasie przeprowadzano masową wycinkę w Puszczy Białowieskiej. Na Wiśle skazano na śmierć wiele dzikich ptaków – organizując zrzut wody, zalewający gniazda w okresie lęgowym, by z Płocka do Gdańska mogły przepłynąć barki. Na Mazurach w Puszczy Noteckiej, na terenach cennych przyrodniczo zezwolono na budowę zamku. Były minister Jan Szyszko chciał strzelać do łosi, potem premier Morawiecki bredził o wilkach, teraz mamy sprawę dzików oraz bierne patrzenie na wybijanie żubrów. Warto też wspomnieć o konferencji klimatycznej, gdzie ogłoszono że dalej będziemy truć polskie powietrze węglem. Do tego należy dołożyć prawo uderzające w elektrownie wiatrowe. To wszystko brzmi jak koszmar, ale niestety jest prawdą. 

Partnerzy portalu:

Masakra dzików przed wyborami. Rolnicy głosują, zwierzęta nie

Masakra dzików przed wyborami. Rolnicy głosują, zwierzęta nie

Przed nami rok wyborczy. Niestety nie wszystkie głosy da się załatwić pieniędzmi z 500 plus. Istnieje bowiem taka grupa, która ma pieniądze, bo przez lata otrzymała potężne sumy z dotacji unijnych. To rolnicy. Dlatego jeżeli rządzący chcą coś ugrać na wsi, to w inny sposób. W jaki? Wybijając dziki. Praktycznie wszystkie jakie są. Skalą przedsięwzięcia są nawet zszokowani myśliwi, którzy zabijać będą zwierzęta. Mają strzelać nawet do loch będących w ciąży! Mimo, że naukowcy alarmują, że to nie ma żadnego sensu. Owszem jest – dziki znikną z oczu rolników, a oni wtedy zagłosują na rządzących. Skalą przedsięwzięcia są nawet zszokowani myśliwi, którzy zabijać będą zwierzęta. Mają strzelać nawet do loch będących w ciąży!

Dlaczego dziki przeszkadzają rolnikom?

Odpowiedź jest bardzo prosta – dziki niszczą uprawy. Locha by w spokoju wychować młode uwija sobie miejsce gdzieś ukryte w polu właśnie ryjąc przy okazji. Drugim problemem jest wirus ASF, który nie jest żadnym zagrożeniem dla człowieka, ale dla świni owszem. Stąd też producenci trzody chlewnej ponoszą gigantyczne straty. Przyjmuje się, że nosicielami tegoż wirusa są dziki. 

Dlaczego masakra dzików nie ma sensu?

Przede wszystkim w walce z ASF nic nie poskutkuje wybicie dzików. Wirus występuje na terenach w pobliżu z Białorusią, Ukrainą oraz Obwodem Kaliningradzkim. Oznacza to, że nawet po wybiciu wszystkich dzików w Polsce – te będą migrować dalej. Nie bez powodu były minister rolnictwa chciał stawiać siatki ochronne na granicy. Abstrahując od absurdalności tego rozwiązania, to jego myślenie było słuszne – nie o wybijanie tu chodzi lecz o powstrzymanie migracji zwierząt ze wschodu. Ponadto naukowcy podnoszą, że masowe wybijanie dzików spowoduje, że przestraszone dziki zaczną jeszcze bardziej migrować rozprzestrzeniając wirusa ASF.

 

ASF rozprzestrzeniany jest także przez rolników – np poprzez buty czy odzież. Jeżeli myśliwi wkroczą do lasów – to oni i ich psy będą kolejnym osobami, które rozprzestrzeniają wirusa. Zamiast tego w w ramach walki z ASF należałoby utworzyć kordon sanitarny.

Po co są dziki?

Dzik to bardzo pożyteczne zwierzę. Ryjąc glebę jednocześnie spulchniają ją i mieszają ze ściółką. Ponadto żywią się larwami i owadami, które zagrażają drzewom. Żywią się też chorymi ssakami i ptakami ograniczając rozprzestrzenianie się innych chorób. Dlatego też wybijając je rządzący poczynią głębokie szkody w naturze. Tylko po to by przed wyborami zrobić dobrze rolnikom.

Czy interes rolników i mieszkańców się nie liczy?

Zarówno w tej spawie jak i w wielu innych gdzie mieszkańcy wsi koegzystują ze środowiskiem naturalnym zawsze powstają konflikty. W ostatnich latach na przykład mieliśmy do czynienia na przykład z wycinką bardzo starych drzew na rzecz bezpieczeństwa lub inwestycji, budowa asfaltowej drogi w puszczy, zagryzanie krów przez wilki oraz wirus ASF właśnie. Sam fakt że Ministerstwo Ochrony Środowiska zmieniło nazwę na Ministerstwo Środowiska już o czymś świadczy. Ponadto warto się zastanowić czy za środowisko i rolnictwo nie powinna odpowiadać jeden a nie dwaj ministrowie. Wtedy zawsze należałoby poszukiwać kompromisu. A ten we wszystkich problemach na styku rolnictwa i ochrony przyrody jest zawsze potrzebny. Wszelka ingerencja w naturę powinna być minimalna jak tylko się da. Tylko wyjątkowe okoliczności powinny sprawiać, że będziemy w nią ingerować. Z drugiej strony nie należy zwyczajnie dziadować. Najczęściej zbyt mocna i krzywdząca ingerencja w naturę wynika z chęci przeprowadzenia jakiejś inwestycji tanio. Lepiej jednak zrobić coś drożej, lecz w taki sposób, by straty dla środowiska były minimalne.

Partnerzy portalu:

Jak zobaczyć magiczne Podlasie? Oto prosty przepis

Jak zobaczyć magiczne Podlasie? Oto prosty przepis

Wiele serwisów internetowych, szczególnie tych z siedzibą w Warszawie ukazując Podlasie i jego magię skupia się na tych samych miejscach – Tykocin, Drohiczyn, Supraśl. Do zjedzenia proponują babkę i kartacze. Zaś do podglądania żubry czy łosie. Nie ukrywamy, że sami też czasem ulegamy pokusie, by w ten sposób ukazywać Podlasie. Reakcje nie kłamią – prezentowanie wyżej wymienionych na 100 różnych sposobów to przykład na sukces. Ten sposób narracji upodobał sobie szczególnie jeden z popularnych blogów traktujących o Białymstoku i Podlasiu właśnie. Tymczasem Podlasie jest magiczne nie tylko dlatego, że przedstawiane jest niczym kraina z baśni. To miejsce, w którym naocznie możemy poczuć magię. Po prostu stojąc i patrząc. Dlatego też wybraliśmy dla Was 9 fotografii, których wskazanie na mapie niewiele by wniosło. Jednak wszystkie te zdjęcia będą odpowiedzią jak na własne oczy ujrzeć magię Podlasia.

 

Fenomenem baśniowej krainy, Podlasia, gdzie można spotkać łosia i żubra, gdzie można zjeść babkę i kartacze, gdzie można napawać się niesamowitością Tykocina, Drohiczyna i Supraśla, jest niezliczona ilość miejsc, które są zupełnie anonimowe, opustoszałe, dzikie, a jednocześnie znajdują się zupełnie obok miast, miasteczek i wsi, tuż obok ludzi. Wystarczy pójść o krok dalej, wyjrzeć za zakręt, ruszyć a horyzont.

 

Magia Podlasia uchwycona na zdjęciach

 

Jak więc ujrzeć magię Podlasia? Teoretycznie w bardzo prosty sposób, w praktyce bardzo trudny. Przede wszystkim trzeba albo wyruszyć jeszcze w nocy, albo być na miejscu o świcie. To właśnie wtedy wszystko ma niesamowitą aurę. Budzący się dzień, lekkie światło, pierwsi ludzie na ulicach, dzikie zwierzęta poza lasem. Do tego mgły i słońce. Warto dodać, że jeżeli ktoś lubi pospać, to po południu, przed zachodem słońca robi się równie pięknie. Wtedy jednak już nie ma mgieł, które napawają wszystkie miejsca mistycyzmem.

 

Dlatego też nie wybierajcie konkretnego miejsca. Po prostu wyruszcie z miasta A do miasta B na Podlasiu, a gdy zacznie wschodzić słońce – zjeździcie z głównej drogi jadąc przez wsie czy lasy. Jeżeli chcecie – fotografujcie, jeżeli nie chcecie – po prostu oglądajcie. Zachwyt będzie gwarantowany.

Partnerzy portalu:

Niesamowite widoki Podlasia. Blogerzy szukali łosi

Niesamowite widoki Podlasia. Blogerzy szukali łosi

Czasem warto zobaczyć to, jak nas widzą inni. To co wydaje się chlebem powszednim dla wielu z nas – blogerów „Kołem się toczy” nasz region zachwycił – co pokazali w ujęciach. Głównym celem wyprawy było zobaczenie łosia. Z filmu widać, że autorzy filmu kompletnie nie mieli pojęcia jak się do tego zabrać, ale… sprawdźcie sami co z tego wyszło na koniec. Możemy tylko powiedzieć – że cieszymy się z ich wizyty i zapraszamy częściej.

Partnerzy portalu:

Tu można naładować się mocą. Wystarczy posiedzieć pośród kamieni.

Tu można naładować się mocą. Wystarczy posiedzieć pośród kamieni.

Poczopek w Puszczy Knyszyńskiej to niesamowite miejsce. Znajduje się tam naprawdę wiele atrakcji. Jedną z nich jest Park Megalitów. Jest to polana w środku puszczy, w której znajdują się wielkie głazy. Cały „park” powstał z inicjatywy leśników, którzy postanowili wykorzystać wielkie głazy, które pozyskano od osób prywatnych.

 

Cały park składa się z 30 kamieni, które łącznie ważą około 500 ton! Całość stanowić może miejsce mocy, którą możemy posiąść siedząc na ławeczkach znajdujących się w pobliżu. Taka ilość wielkich głazów podobno kumuluje wokół siebie energię właśnie. Układ Megalitów nie jest przypadkowy. Jest powiązany ze zjawiskami astronomiocznymi – niektóre wyznaczają południe, a inne północ. Przy głazach znajdują się także tabliczki z informacjami.

 

Zupełnie obok parku znajduje się Silviarium – wspaniały ogród leśny, gdzie można podziwiać różne okazy sów. Moc z kamieni chyba promienieje na cały obszar, bo już po przyjechaniu można odczuć wyjątkową aurę tego miejsca. Każdy moment jest dobry, by tam się wybrać.

 

fot. Nadleśnictwo Krynki / Lasy Państwowe

Partnerzy portalu:

Featured Video Play Icon

Kompromitacja premiera. Morawiecki chce wytępić wilki?

Kiedy podrzędny polityk, choćby parlamentarzysta bredzi coś publicznie, to można przymknąć oko. Wszak nie mamy systemu dwupartyjnego w Polsce jak w USA, przez co poseł czy senator w praktyce małe ma szanse by to co plecie zmaterializować w obowiązujące prawo. Zupełnie inaczej jest, gdy plecie premier. On każdą bzdurę, którą wypowie może z łatwością ustanowić prawem, o ile nie zbuntuje mu się własna partia, a prezydent nie zawetuje.

 

Dlatego włos się jeży na głowie, gdy premier Mateusz Morawiecki na publicznej konferencji prasowej w Biebrzańskim Parku Narodowym nie dość, że nie rozróżnia Lasów Państwowych od Parków Narodowych, to jeszcze mówi, że zaczyna przybywać w lasach wilków, a on zaczyna się bać i dodaje „Myślę, że z waszą pomocą z wilkami sobie też poradzimy”. W tym momencie dyrektor Biebrzańskiego Parku Narodowego zrobił tak wielkie oczy, jak Arnold Schwarzenegger w „Pamięci absolutnej”, gdy próbował złapać oddech na Marsie.

 

Pamięć absolutna, 1990r., Vision Film Distribution

 

Kompromitacja Morawieckiego była bezdyskusyjna. Miejmy nadzieję, że ktoś mu skutecznie wytłumaczy, że komuniści tępili wilki, przez co te obecnie są pod ścisłą ochroną. W innym przypadku ich populacja byłaby na granicy wymarcia, o czym marzą myśliwi, którzy raz po raz robią jakąś publiczną „aferę” o zagryzione zwierzęta na polu (które powinny być na noc zamykane w stodole), by straszyć ludzi wilkami.

 

Najgorsze, że wystraszyli także premiera Morawieckiego, który ma dość władzy by jak za komuny własnie wilka wytępić. A warto na każdym kroku przypominać, że wilki to wspaniałe, zwierzęta, które regulują nadmiar zwierzyny w lesie eliminując najsłabsze i schorowane – czyli konkurują z myśliwymi własnie. Miejmy nadzieję, że Mateusz Morawiecki pójdzie po rozum do głowy i wszyscy zapomnimy o tej kompromitacji.

Partnerzy portalu:

Możesz zostać dżokejem, amazonką lub turystycznie jeździć po Puszczy konno

Możesz zostać dżokejem, amazonką lub turystycznie jeździć po Puszczy konno

 

Stanica Kresowa to jedna z ciekawszych atrakcji na Podlasiu. Tutaj możemy poczuć klimat jak z polskiego dworu. Agroturystyczne gospodarstwo oraz ośrodek jeździecki mogą być dobrą odskocznią od codziennych spraw. Warto się zmierzyć z czymś nowym – na przykład nauczyć się jazdy konno. Galop przez Puszcze Knyszyńską może sprawić, że poczujemy niesamowity zew wolności, natomiast dzięki strzelaniu z łuku możemy poczuć się niczym Tatarzy lub dawni wojownicy.

 

W stanicy oprócz odpoczynku od codziennego zgiełku, nauczyć się możemy jazdy konnej, ale też przejechać się bryczką – a zimą wziąć udział w kuligu. Jest też odnowa biologiczna. Atrakcja ta znajduje się w Puszczy Knyszyńskiej, w Poczopku, niedaleko Krynek.

 

Stanica Kresowa powstała ze środków unijnych. Jak widać, by skorzystać z programu RPOWP wystarczy mieć dobry pomysł. W ramach środków pochodzących z Funduszy europejskich w tym z Programu Rozwoju Obszarów Wiejskich możemy zrealizować zarówno duże inwestycje tj. infrastruktura drogowa, jak również sfinansować mniejsze działania np. szkolenia. Wiedza zdobyta podczas szkoleń może nam się przydać do założenia własnej działalności. Ale we wspomnianym przypadku rzeczywiście należy mieć pomysł: co będziemy produkować, oferować czy sprzedawać.

 

Ale są też środki unijne, które mają na celu skutecznie zachęcić wyłącznie do aktywności w momencie, kiedy dopiero szukamy pomysłu. Krajowa Sieć Obszarów Wiejskich (KSOW-red.) to platforma, która jest kierowana do mieszkańców – jak sama nazwa mówi z obszarów wiejskich, którzy mają pomysł, ale nie do końca wiedzą jak go zrealizować lub jak go „ubrać w ramy”. 
Środki z KSOW to fundusze, które przeznaczane są na działania służące do zachęcania społeczności wiejskiej do tworzenia wspólnych inicjatyw.

Partnerzy portalu:

Będą rozdawać drzewka za darmo. Można je posadzić u siebie na posesji.

Będą rozdawać drzewka za darmo. Można je posadzić u siebie na posesji.

W zasadzie każda okazja jest dobra by sadzić drzewa, tym razem można to zrobić z okazji 100-lecia niepodległości. Sadzonki będzie rozdawać Miasto Białystok. Za każdym razem, gdy organizowana jest podobna akcja, to chętnych na drzewka nie brakuje. Tym razem będzie zapewne podobnie, stąd też miasto rozda aż 3000 sadzonek, w trzech terminach i dwóch miejscach.

 

29 września: skwer przy ul. Augustowskiej oraz Park Lubomirskich,
6 października: teren rekreacyjny na osiedlu Jaroszówka (ul. Wiślana/Niemeńska) oraz Szkoła Podstawowa nr 51 przy ul. J.K. Kluka 11A,
13 października: skwer przy ul. Pułkowej oraz Szkoła Podstawowa nr 14 przy ul. K. Pułaskiego 25.

 

Za każdym razem w godz. 10 – 14 jednak znając życie to lepiej przyjść rano. Drzewka gotowe do sadzenia będą rozdawane za darmo. Do wyboru będą lipy drobnolistne, brzozy brodawkowate, klony zwyczajne, modrzewie europejskie, świerki pospolite. – Chcemy zachęcić białostoczan do sadzenia drzew na swoich działkach w roku, kiedy obchodzimy stulecie niepodległości Polski – powiedział prezydent Białegostoku Tadeusz Truskolaski. – Jest wiele takich osób, które mają na swoich posesjach sporo miejsca. Wspólnie zadbajmy o to, żeby jeszcze bardziej zazielenić nasze miasto, bo przecież kiedy te drzewa urosną, będą służyły nam wszystkim.

 

Sadzonki, rozdawane w ramach akcji „Posadź drzewko na swojej działce”, będą miały wysokość od 80 cm do ok. 2 m, w zależności od gatunku. Na każdej będzie wstążka biało-czerwona z plakietką rocznicową dotyczącą stulecia odzyskania niepodległości.

Partnerzy portalu:

Niezwykłe znalezisko na bagnach. Niedźwiedzie pod Waliłami?

Niezwykłe znalezisko na bagnach. Niedźwiedzie pod Waliłami?

Czy w okolicach Walił żyły niedźwiedzie? Jeden na pewno, gdyż fragment jego żuchwy leśnicy odnaleźli w bobrzej tamie. Znalezisko może mieć nawet 5 tysięcy lat. Wiadomo, że na pewno nie jest to żuchwa współczesnego niedźwiedzia, gdyż ostatni osobnik w Puszczy Knyszyńskiej wyginął 400 lat temu. Ile lat ma znaleziona żuchwa? To będzie dokładnie wiadomo za 3 miesiące. Jej fragment trafi do analiz. Żuchwa niedźwiedzia zachowała się w dobrym stanie dzięki temu, że przez cały czas znajdowała się w torfowisku.

 

Leśnicy z Walił razem z białostockimi archeologami planują przeszukać cały teren wokół bobrzej tamy, gdzie znaleźli kawałek szczęki. Być może okaże się, że niedźwiedzi w tym miejscu żyło dużo więcej.

 

Cały materiał wideo tutaj:
https://bialystok.tvp.pl/38984029/wyjatkowe-odkrycie

Partnerzy portalu:

Dwie gigantyczne sosny pod dachem. Warto je obejrzeć na własne oczy.

Dwie gigantyczne sosny pod dachem. Warto je obejrzeć na własne oczy.

Supraśl, to miasteczko, które jest atrakcyjne pod wieloma względami. Ludzie odwiedzają przede wszystkim monastyr, wpadają na kartacze i babkę ziemniaczaną bądź też spacerują bulwarami lub po lesie. Mało kto jednak zwraca uwagę na przyrodę, jaka otacza urokliwe miasteczko. Wszak położone jest one w Puszczy Knyszyńskiej, o czym przypominają dwie sosny leżące przy drogach. Potężne drzewa znajdują się pod zadaszeniem.

 

Natura obdarzyła je tak wielkim rozmiarem ze względu na gęstość Puszczy. Drzew obok siebie jest tak wiele, że wzajemnie zasłaniają sobie światło słoneczne, zatem najsilniejsze pnęły się ku górze, nie wypuszczając gałęzi u dołu. Dawniej drzewa były wykorzystywane jako maszty do żagli. W Puszczy Knyszyńskiej na drzewach zawieszano również kapliczki, dzięki czemu wiele sosen uszło z życiem, gdyż rezygnowano z ich ścięcia. Podczas Powstania Styczniowego, które rozgrywało się także w Puszczy Knyszyńskiej – drzewa z kapliczkami stanowiły też miejsce, gdzie powstańcy zostawiali sobie listy.

 

Dwie sosny leżące przy supraskich drogach można oglądać przy rondzie Aleja Niepodległości / Nowy Świat oraz na drodze wojewódzkiej do Krynek, tuż za mostem po prawej stronie. Warto do nich podejść i przejść z jednego końca na drugi, by zobaczyć ich ogrom.

Partnerzy portalu:

Cała Puszcza Białowieska parkiem narodowym?

Cała Puszcza Białowieska parkiem narodowym?

Ponownie ożył temat, by cała Puszcza Białowieska stała się parkiem narodowym. Zabiega o to stu polskich naukowców, którzy otwarcie o to apelują do premiera Mateusza Morawieckiego, argumentując że to dobry moment, bo stulecie odzyskania przez Polskę niepodległości. Oczywiście żaden z naukowców zapewne nie brał pod uwagę, że na terenie Puszczy Białowieskiej znajdują się gminy, w których mieszkają ludzie. Zaś naukowcy najwyraźniej chcą ich jak Indian zamknąć w rezerwacie. Chociaż wydaje nam się, że najchętniej tych ludzi by wszyscy wypędzili. No może nie wszystkich. Jest taki znany ekolog, który mieszka w Teremiskach. Jego to nikt by nie wypędzał, bo najprawdopodobniej postulat naukowców mu pasuje.

 

Rozszerzenie granic Białowieskiego Parku Narodowego o całą Puszczę spowodowałoby przede wszystkim katastrofę dla mieszkańców Białowieży. Ich możliwość rozwoju zamknęłaby się jedynie do turystyki. Ponadto cały powiat hajnowski musiałby importować drewno. Wszystkie okoliczne tartaki oraz firmy zajmujące się przetwórstwem drewna by splajtowały. W przeciągu 20 lat miasteczka prawdopodobnie wyludniłyby się, bo nie mogłyby się rozwijać. Hajnówka prawdopodobnie zostałaby zdegradowana do gminy o charakterze wiejskim.

 

W obrębie Puszczy Białowieskiej mieści się 8 gmin. Wszystkie musiałyby zostać „poświęcone” na rzecz ochrony przyrody. Koszty społeczne i gospodarcze takiego przedsięwzięcia byłyby gigantyczne, gdyż mówimy o zmuszeniu 20 tysięcy ludzi do przekwalifikowania się, wypłaty im zasiłków lub wyprowadzki. Jednym słowem miejmy nadzieję, że dążenia naukowców w tej kwestii pozostaną jedynie w sferze fantazji.

Partnerzy portalu:

W mieście będą stały ule. Urzędnicy chcą, by pszczoły znalazły się pośród mieszkańców mieszkańców

W mieście będą stały ule. Urzędnicy chcą, by pszczoły znalazły się pośród mieszkańców mieszkańców

Podobnie jak w Warszawie i Lublinie – w Siemiatyczach napotkać będzie można ule. Nie będzie to hodowla prywatna… tylko miejska. Samorząd Województwa wyłożył pieniądze, zaś gmina ma się pszczołami zajmować. Zanim podjęto decyzję – przeprowadzono badania jakości miodu tworzonego w warunkach miejskich. Okazało się, że ten nie zawiera substancji toksycznych, ani metali ciężkich.

 

Dlatego też pięć uli stanie na ulicach Siemiatycz. Samorząd przeznaczył 5000 zł. Gmina będzie musiała opiekować się nad ulami i rodzinami pszczół, w razie wyrojenia się – podjąć interwencję, będzie też musiała kupować i aplikować preparaty lecznicze, a także środki dzięki którym pszczoły nie zginą przez zimę. Faktyczną opiekę nad pszczołami będą sprawować doświadczeni pszczelarze. W przyszłości zostaną zamontowane też kamery w ulach – by można było podglądać ich życie online.

 

Warto wiedzieć, że kiedy zginie na kuli ziemskiej ostatnia pszczoła, ludzkości pozostaną tylko cztery lata życia. Dlatego warto dbać o to, by pszczół było jak najwięcej. Tak naprawdę ule w Siemiatyczach będą raczej o tym przypominać, by rzetelnie zadbać o pszczoły – ule powinny znajdować się w każdej gminie. Wbrew pozorom – realizacja takiego planu to byłby koszt – około 10 mln zł. W skali kraju? Grosze. Efekt – bezcenny.

 

fot. Urząd Marszałkowski Województwa Podlaskiego

Partnerzy portalu:

Politycy będą się bawić w matkę naturę. Na lisa zapadł już wyrok

Politycy będą się bawić w matkę naturę. Na lisa zapadł już wyrok

Zapadł wyrok na lisy. W podlaskich lasach uznawane za szkodniki – te rude ssaki będą wybijane. Na otarcie łez – podlaskie lasy zostaną zasiedlone zającami, których coraz bardziej ubywa. Sprawa jest dość dziwna.

 

Przez ostatnich kilkadziesiąt lat na naszych terenach liczba zajęcy zmniejszyła się o połowę. Samorząd Województwa Podlaskiego postanowił przejąć kompetencje matki natury i teraz podlaskim lasom chce zające zwrócić. Problem polega na tym, że zające są jednym z wielu przysmaków lisów. Zwierzęta te są prawie wszystkożerne (jedzą owoce i polują na ssaki swoich i mniejszych rozmiarów, a także jak wiemy – kradną kury z kurników).

 

Lisy jak i inne zwierzęta są uczestnikami całego ekosystemu. Wtrącanie się człowieka zawsze przynosi największą szkodę dla natury. Czy zatem powinno się odpuścić lisom? Odpowiedź jest prosta – lisy są w menu wilków. Tak jak myśliwi wybijają jelenie, sarny, a chcą też lisy to dlatego, że przejmują kompetencje wilków do oczyszczania natury z tych osobników. Jak wiadomo myśliwi nienawidzą wilków i marzą o tym by móc na nie polować. Politycy z obawy przed Unią Europejską – która bardzo pilnuje ochrony środowiska – nie mogą się na to zgodzić, ale utrudnić życie wilkom – to jak najbardziej.

 

Dlatego też pomysł samorządu województwa by sztucznie regulować ile w lesie ma być lisów, ile zajęcy powoduje chwianie całym ekosystemem. Stąd też miejmy nadzieję, że cały program pilotażowy jaki planuje Samorząd województwa podlaskiego okaże się niewypałem i zaprzestaną głupich praktyk. Szczególnie, że lisów na świecie jest tak dużo, że wybicie ich na danym obszarze na szczęście nic nie da.

Partnerzy portalu:

Featured Video Play Icon

Skandaliczne słowa ministra środowiska Henryka Kowalczyka. Będzie wybijać żubry, łosie, wilki i bobry?

Jak wszyscy wiemy żubry, łosie, wilki i bobry to są obecnie zwierzęta pod ochroną, do których myśliwi mogą strzelać tylko w przypadku, gdyby te zagrażały ludziom. Zanim jednak padnie strzał każdorazowo zgodę musi wydać regionalna dyrekcja ochrony środowiska. 1 lipca minister środowiska Henryk Kowalczyk spotkał się z mieszkańcami Mławy, gdzie wyraził swój plugawy stosunek do tych wspaniałych zwierząt.

Minister Henryk Kowalczyk:

Żyjemy w czasach nadmiernej wrażliwości w ochornie zwierząt. Minister Szyszko wydał zgodę na odstrzał łosi i musiał ją prawie że na drugi dzień odwoływać. My prowadzimy w tej chwili taką zasadę. RDOŚie (Regionalne Dyrekcje Ochrony Środowiska – dop. red) mają taką sugestię żeby bardzo chętnie wyrażać zgodę na odstrzały zwierząt chronionych gatunkowo. Łosie, żubry, bobry… żubry też tam sporo szkód robią. Co do wilków te potrzeby na razie nie są tak mocno zgłaszane, ale myślę że za chwile zajdzie taka potrzeba. Ten wypadek, który był na podkarpaciu myślę że też otrzeźwi co niektórych.

 

Co najsmutniejsze, minister Kowalczyk wprost wyraża, że ma gdzieś ochronę gatunkową, a nie może jej zdjąć, bo obawia się konfliktu z Unią Europejską i wszystkimi innymi instytucjami. Zaś uważa, że lepiej robić to małymi krokami – co jest też skuteczne.  Tak skandaliczne słowa powodują, że minister środowiska powinien być natychmiast wyrzucony! Jak może zarządzać polską ochroną środowiska ktoś, kto chce niszczyć ekosystem? Przecież to chore!

 

Czy widzieliście kiedyś łosia? Te żyją głównie na mokradłach Biebrzańskiego Parku Narodowego, więc raczej większości ich nie widziała. Ich populacja jednak rośnie, więc raz na jakiś czas dochodzi do wypadków, podczas których łoś wchodzi na leśną drogę i uderza w niego samochód. Mamy więc dwa rozwiązania – ogrodzić drogę i zbudować korytarze (jak to się robi wszędzie) albo wystrzelać łosie.

 

O strzelaniu do wilków marzą myśliwi – o czym pisaliśmy, więc na te wspaniałe zwierzęta trwa nieustannie nagonka. Dlatego też minister Kowalczyk chętnie by do nich strzelał.

Tutaj więcej:

Po 20 latach znów będą polowania na wilki? Myśliwi tego pragną!

 

Bobry w oczach wielu ludzi są szkodnikami. I rzeczywiście po bobrzej robocie wypłacane są odszkodowania. Ale eksperci nie mają wątpliwości, bez bobrów straty w rolnictwie i w środowisku byłyby gigantyczne. Wszystko dlatego, że Polska pustynnieje, a bobry zatrzymują ten proces.

Tutaj więcej:

Czy Rzeka Biała wsiąknie? Duże prawdopodobieństwo jeśli nic nie zrobimy.

 

No i na koniec żubry. Piękne, dostojne zwierzęta, które żyją w symbiozie z ludźmi z okolicznych wiosek Puszczy Białowieskiej i Puszczy Knyszyńskiej. Kiedy zwierzę jest stare i słabe to stado je odrzuca. Wtedy takie pojedyncze sztuki chadzają samotnie, nie zwarzając na żadne zagrożenia. Jeżeli nic się ze zwierzęciem nie da zrobić i zagraża ludziom, to najpierw je się wabi, a potem wywozi w głąb Puszczy. Jeżeli to nie pomaga, to dopiero wtedy niestety trzeba je odstrzelić. Strzela się też do osobników chorych, które nie zostały wyrzucone ze stada. Wtedy w celu ochrony całego gatunku także do zwierzęcia tzeba strzelać.

 

I tu właśnie dochodzi do sedna. Czy do zwierząt, do których trzeba czasem strzelać naprawdę potrzeba myśliwych? Nie mógłby robić tego ktoś pod okiem weterynarza? By po prostu uśpić zwierzę? Żeby zwierzę było utylizowane, a nie zabierane jako trofeum? Strzelanie do zwierząt w Polsce to niezły biznes. Bogaci myśliwy uprawiają swoje chore hobby, zaś państwo na ich fanaberii zarabia. Tak samo zarabiają te osoby, które handlują bronią i amunicją. Zaś polowania to bardzo często po prostu pijackie imprezy z bronią, w których nie raz ktoś postronny został postrzelony lub zastrzelony.

 

Polska pod każdym względem zaczyna przypominać republikę bananową. Wszędzie tam, gdzie swoje łapy pchają politycy zaczyna się dziać coraz gorzej. Wszystko dlatego, że rozum zastępowany jest ideologią.

Partnerzy portalu:

Featured Video Play Icon

Ta rzeka jest dumą Suwalszczyzny. Pływał tu Jan Paweł II

 

Na podmokłych dolinach wśród wzniesień morenowych swoje życie zaczyna rzeka znana wszystkim jako Czarna Hańcza. Skąd taka osobliwa nazwa? Aby odpowiedzieć na to pytanie należy przenieść się do XIII w. Były to czasy walk Litwinów z Mazowszanami. Nad brzegiem rzeki toczono niezwykle zacięte boje. Krew mogłaby wypełnić do pełna jego koryta. Armia litewska popadła w tarapaty. Jeden po drugim padał od celnych strzałów z łuku. Wielki Książę Litewski Trojden już miał w planach odwrót wojsk, lecz niesiony honorem wypowiedział głośno słowa ”Gana cze”. Oznaczają one ”dosyć tutaj”.

 

Niesione echem powtarzane były przez gęste lasy. Los zaczął od tej chwili sprzyjać dla wojownika. Choć bitwa nie została rozstrzygnięta, uratował on wielu swoich towarzyszy. Od tej pory ”Gane cze” powtarzane było z trwogą pośród Mazowszan. Ci trochę je zniekształcili przez swój nieco twardszy język. Po jakimś czasie wykształciło się określenie ”Hane cze”, a potem ”Hancze”. Tak też nazwano rzekę, która była niemym świadkiem odezwy księcia. Inna teoria mówi o tym, że w wymarłym już języku jaćwieskim oznacza kaczkę. Zaś przydomek „czarna” otrzymała zapewne ze względu na ilość mułu.

 

Tak czy inaczej Czarna Hańcza posiada niezwykłą przyrodę, uwielbiana przez papieża Jana Pawła II, a także turystów przepływa miejscami niczym górski potok, w którym pływają pstrągi, by połączyć się z Kanałem Augustowskim i ostatecznie złączyć się z kolejną – większą rzeką nad Niemnem, którą znamy choćby z literatury.

 

Rzeka Czarna Hańcza to doskonałe miejsce do uprawiania sportów kajakowych. Doskonale bawić się tam będą zarówno zawodowcy jak i amatorzy. Na trzech szlakach można spędzić od 4 do 9 dni podziwiając niesamowitą przyrodę. Najpierw płynie się przez rozlewiska i podmokłe łąki, potem biegnie w dolinie przy Puszczy Augustowskiej. W kolejnych punktach wpada do Kanału Augustowskiego, którym dopłyniemy do granicy z Białorusią.

 

Rzeka Czarna Hańcza to także miejsce kultu Staroobrzędowców. Na trasie rzeki znajduje się Molenna w Wodziłkach. 3 kilometry na wschód od Bachanowa. Mała miejscowość, gdzie możemy odwiedzić unikalną perłę architektury czyli obiekt sakralny należący do Wschodniego Kościoła Staroobrzędowego (niekanoniczny Kościół prawosławny). Świątynia powstała w 1921 roku. Jest drewniana. Posiada wieżę, którą dobudowano w 1928 roku. Molenna znajduje się w rejestrze zabytków. Została gruntownie wyremontowana w 1997 roku.

 

Nad dumę Suwalszczyzny warto wybrać się chociaż raz. Nawet, gdy ktoś nie lubi kajaków to warto spędzić czas biwakując nad jej brzegiem (jest wiele pól namiotowych i kempingów) lub po prostu odwiedzić kilka punktów.

Partnerzy portalu:

Sensacyjne odkrycie w Puszczy Knyszyńskiej! O Żelaznej Żabie na Podlasiu już zapomnieli…

Sensacyjne odkrycie w Puszczy Knyszyńskiej! O Żelaznej Żabie na Podlasiu już zapomnieli…

Niesamowite odkrycie w Puszczy Knyszyńskiej. Marta Potocka z Polskiego Towarzystwa Ochrony Ptaków zaobserwowała żółwia błotnego w rezerwacie przyrody „Jezioro Wiejki”! Jezioro jest nieco ukryte, a dzięki temu zapomniane przez człowieka. Prawdopodobnie właśnie dzięki temu żółw błotny założył tam siedlisko. Żółwie błotne nie były widziane w tych rejonach od wielu lat! Ogólnie mówiąc – rejony jeziora Wiejki (czyli okolice Gródka) to trochę dzikie miejsce. Oprócz żółwia błotnego, napotkać tam możemy żubra, wilki, jastrzębia, a także jelenie, sarny i dziki. Są to już „głębokie” rejony Puszczy, gdzie przyrodę można chłonąć dużymi ilościami.

 

Żółw błotny to jedyny gatunek żółwia, który żyje w Polsce i dożywa powyżej 100 lat! Gatunek jest pod ścisłą ochroną od 1935 roku. Na Podlasiu błotnego żółwia, gdy jeszcze tutaj był dawniej widywany, nazywano „Żelazną Żabą”. Osobniki można też napotkać w Puszczy Augustowskiej na Suwalszczyźnie.

 

Odkrycie tego osobnika oznacza, że Podlaskie to coraz lepsze miejsce do życia dla różnych zwierząt. Żółw błotny jest przykładem takiego, który trzyma się z dala od ludzi. Im bardziej dzikie miejsca tym bardziej egzotyczne osobniki możemy napotkać. Ciekawi tylko czy żółw przywędrował czy cały czas w rezerwacie niezauważony przebywał. To bardzo możliwe – bo Jezioro Wiejki jest ukryte między drzewami. Nie da się tam wejść przypadkowo, należy się natrudzić.

 

fot. Polskie Towarzystwo Ochrony Ptaków

Więcej zdjęć: https://web.facebook.com/PTOP-Polskie-Towarzystwo-Ochrony-Ptak%C3%B3w-171836891682/

Partnerzy portalu:

4 młode jastrzębie wchodzą w dorosłość. Można je podglądać na żywo

4 młode jastrzębie wchodzą w dorosłość. Można je podglądać na żywo

Instytut Biologii UwB obserwuje życie dwóch dorosłych i czterech młodych jastrzębi w Nadleśnictwie Dojlidy. W ich gnieździe zamontowana jest kamera, a jej sygnał udostępniony jest na żywo w internecie. Młode od starszych odróżniać będzie można poprzez podłużne, a nie poprzeczne prążkowanie piersi. Jednak tylko przez rok. Młode ptaki oddalają się już od gniazda, ale dokarmiane są jeszcze przez rodziców. To właśnie teraz pisklęta uczą się samodzielności. Jastrzębie, to gatunek ptaków, który jako pierwszy opuszcza swoje gniazdo. Inne ptaki szponiaste robią to później.

 

Oglądając transmisję, nawet jak nie zastaniemy ptaków w gnieździe, to możemy je usłyszeć. Młode ptaki nawołują rodziców, bo w ten sposób chcą przykuć ich uwagę, gdy starsze ptaki nadlatują z pokarmem. Jastrzębie żywią się innymi ptakami – najczęściej gołębiami i innymi małymi ptakami, ale zdarza się też upolować wiewiórkę. A dostęp do pokarmu jest bardzo ważny. Różnica między wykluciem się pierwszego i ostatniego jastrzębia wynosi zaledwie 5 dni. Oznacza to, że wszystkie ptaki konkurują równo o pokarm, dzięki czemu cała czwórka ma szansę wkroczyć w ptasią samodzielność. Warto zaznaczyć, że natura eliminuje słabe jednostki, dlatego to ważne, by ptaki rozwijały się równomiernie.

 

Jastrzębia nie można zauważyć zbyt często na niebie. Ptaki te podczas polowania czatują na drzewach w lesie. Zaś gdy chce dopaść ofiarę uprawia krótką pogoń. Przez to nawet dla wprawnego ornitologa jastrząb nie jest łatwy do zaobserwowania. Z tym drapieżnikiem jest jeszcze inny problem. Osoby hodujące kury nie znoszą go. Dla nich jastrząb to szkodnik, który kradnie kury z podwórka. Dlatego zdarza się, że jastrząb oberwie od człowieka, gdy chce porwać kurę. Dla przyrodników wspaniały to jednak ptak, którego warto obserwować.

 

Transmisja z gniazda jastrzębia tutaj:
https://podlaskie.tv/kamery-online

Partnerzy portalu:

Czy Rzeka Biała wsiąknie? Duże prawdopodobieństwo jeśli nic nie zrobimy.

Czy Rzeka Biała wsiąknie? Duże prawdopodobieństwo jeśli nic nie zrobimy.

Rzeka Biała, od której nazwy istnieje Białystok (biały stok to po staropolsku biały potok), to zaledwie dopływ Supraśli, lecz jednocześnie rzeka z którą mieszkańcy z pewnością utożsamiają się. Mało kto wie, że w 1922 roku w Białymstoku doszło do powodzi. Na szczęście nie uczyniło to nikomu większych szkód. Można powiedzieć, że ta powódź była zemstą za szyderstwa. Dziennikarze „Gazety Białostockiej” pisali o niej „Któż bowiem mógł traktować poważnie, mały, brudny strumyk przepływający przez miasto, w którym zawsze brakuje wody”. W nocy 26 lipca zaczął padać rzęsisty deszcz. Woda przybrała, zaś na ulicach rozległy się syreny. Zalało ulicę Nadrzeczną (która już nie istnieje), Sienkiewicza, Kupiecką (Malmeda), Zamenhofa i Branickiego. Dodatkowo woda dotarła aż do elektrowni (która znajdowała się w miejscu dzisiejszej galerii Arsenał – przy ul. Elektrycznej). Maszyny zostały wyłączone, a miasto pogrążyło się w ciemnościach. Na szczęście 28 lipca woda już się nie podnosiła.

 

Tamto zdarzenie wpłynęło na to co się dzieje dzisiaj. Po powodzi postanowiono, że rzeka zostanie uregulowana. Tak też zrobiono. Po latach naukowcy jednak wskazują, że był to błąd. Nie tylko Biała nie powinna być regulowana, ale żadna inna rzeka. Jak podaje Szkoła Główna Gospodarstwa Wiejskiego na swoich stronach – Polska pustynnieje. Z analiz naukowców wynika, że na przykład Jezioro Zdworskie (Mazowsze) nie powinno już istnieć. Jest tam tylko dlatego, że w jeziorze znajduje się rurociąg, który każdego roku pompuje ponad milion metrów sześciennych wody. Powodem jest zmiana klimatyczna. Kilkanaście lat temu średnie temperatury były niższe. Zimą padał śnieg, a pokrywa utrzymywała się długo. Wiosną rośliny zaczynają pobierać wodę i czyniły to właśnie podczas roztopów.

 

Obecnie zimą częściej pada deszcz niż śnieg. Woda nie jest pobierana przez rośliny, więc odpływa. Obecnie także lata są gorętsze – co skutkuje ekstremalnymi ulewami (o czym w Białymstoku mieszkańcy wiedzą doskonale). Wtedy nadmiar wody nie nadąża wsiąkać w grunt i woda odpływa – powodując znane nam w Białymstoku powodzie. Zatem intensywne deszcze nie powodują zwiększenia się zasobów wodnych. Dlatego do magazynowania wody buduje się zbiorniki retencyjne. W Polsce nie ma terenów do budowy wielkich zbiorników (podobnych do Zalewu Siemianówka). Dlatego tworzy się małe zbiorniki. Na Podlasiu mamy też sprzymierzeńca – jest tu dużo lasów, które są naturalnymi zbiornikami retencyjnymi. Ściółka pochłania wilgoć. Dlatego Lasy Państwowe od wielu lat prowadzą skuteczną gospodarkę wodną. Problem w tym, że w Białymstoku lasy się wycina a nie sadzi.

 

I tutaj dochodzimy do sedna problemu. Istotną rolę w gromadzeniu wody odgrywają rzeki. Im bardziej są one naturalne tym lepiej. Poprzedni mieszkańcy Białegostoku regulując rzekę spowodowali, że nurt jest szybszy, a woda się nie gromadzi na danym obszarze. Nie ma też naturalnych terenów zalewowych. Warto też pamiętać, że na rzece tworzą się siedliska zwierząt i roślin. Te drugie są swoistym filtrem. Rośliny absorbują fosfor i azot. Dla człowieka to zanieczyszczenie, zaś dla rośliny to pokarm.

 

Dlatego może być taka sytuacja, że za kilkanaście lat rzeka Biała zostanie przemianowana na Biały Strumyk. Idąc przez Centrum można zauważyć, że miejscami rzeki jest po kostki. Wszystko dlatego, że dawni mieszkańcy wyregulowali rzekę, zaś przywrócenie dawnego stanu nie jest całkowicie możliwe, bo obecni mieszkańcy zabudowali dolinę rzeczną – gdzie okresowo mogła się gromadzić woda. Warto jednak rozważyć renaturalizację koryta rzeki tam gdzie się da. By przyszłe wnuki, a być może dzieci dzisiejszych maturzystów mogły jeszcze mieszkać w mieście, gdzie istnieje rzeka. 

 

Źródło Białej znajduje się w okolicy Protas, jednak regularne koryto można zauważyć dopiero przy stawach Dojlidzkich.

 

źródła: SGGW, Kurier Poranny

foto: Henryk Borawski / Wikipedia

Partnerzy portalu:

Po 20 latach znów będą polowania na wilki? Myśliwi tego pragną!

Po 20 latach znów będą polowania na wilki? Myśliwi tego pragną!

Dwie dekady spokoju, jakie zaoferował człowiek wilkowi w Polsce skończyło się tym, że populacja tego wspaniałego zwierzęcia zwiększa się. Po takich wiadomościach pewne lobby już rozmyśla o wznowieniu polowań i zaczyna forsować swój idiotyczny pomysł. Na razie trwają dyskusje, ale wystarczy minister-szkodnik i może dojść do katastrofy. Na szczęście ministra-szkodnika zastąpił minister, który z niczym się nie wychyla. Wprowadził trochę spokoju w obszary środowiska. Nie oznacza to, że w jego ślad poszło też lobby.

 

Największą szansę na spotkanie wilka człowiek ma zimą. Warto dodać, że nawet jeżeli wiemy gdzie mniej więcej przebywają te zwierzęta, to nasz zapach spowoduje, że żaden wilk do nas nie wyjdzie. Technicznie rzecz biorący wilki nie boją się tylko okolicznej ludności, bo jej zapach znają. Dlatego na przykład, gdy ktoś obcy chce sfotografować watahę, to musi często chodzić drogami, którymi chodzą też wilki, aż do oswojenia ich ze swoim zapachem. Jak widzicie spotkać wilka nie jest łatwo.

 

Na przełomie 2017 i 2018 roku zaczęła się kampania nienawiści skierowana w te zwierzęta. – Wilki terroryzują mieszkańców bieszczadzkich miejscowości. „Jeszcze nie chodzą po miastach, ale drogami, ulicami chodzą. Może dojść do dramatu. Dzieci nie chcą w tej chwili już chodzić do szkoły” – twierdził poseł PSL Mieczysław Kasprzak. Tego typu bzdury wygłaszał z trybuny sejmowej. W styczniu w branżowym czasopiśmie „Łowiec Polski” ukazał się na okładce wilk z podpisem „Święty drapieżnik”. „Kto chce wspierać wilki, musi popierać ich odstrzał”. Tak twierdzi David Mech – przedstawiany przez czasopismo jako „jeden z największych ekspertów na świecie, który całe swoje życie poświęcił na badanie tego gatunku”.

 

Ostatnio myśliwi nie mają dobrej prasy, przez co Sejm uchwalił prawo, które dla branży łowieckiej jest mocno nie w smak. Uparcie jednak dążą do celu, by wilki zabijać. Można się dowiedzieć o tym z najnowszego raportu naukowców dot. ochrony Wilka w Wigierskim Parku Narodowym. Czytamy tam – Zachowanie właściwego stanu ochrony tego gatunku wymaga utrzymania odpowiednich parametrów liczebności jego populacji. Tymczasem proponowane zmiany w zarządzaniu populacją wilka w Polsce, które zmierzają do przywrócenia polowania na ten gatunek, miałyby negatywny wpływ na stan ochrony gatunku w obu obszarach chronionych. Mało tego – naukowcy na podstawie obserwacji wilka fotopułapkami wskazali, że osobniki z Wigierskiego Parku Narodowego wpadały we wnyki kłusowników, a nawet zostały postrzelone!

 

Za co myśliwi tak nienawidzą wilków? Otóż za to, że robią im konkurencję w lesie. Wilki żywią się chorą i słabą zwierzyną czyniąc przez to inne populacje silniejszymi, gdyż eliminują z nich najsłabsze ogniwa. Czyli robią dokładnie to samo co myśliwi. Dlatego im nie podoba się, że wilków w lasach przybywa. Więcej wilków, to coraz mniej myśliwych. Miejmy nadzieję, że po zaostrzonym prawie dla myśliwych pójdą kolejne zakazy powoli likwidując ten zawód na rzecz humanitarnego eliminowania zwierząt zagrażających reszcie stada choćby poprzez usypianie.

 

W województwie podlaskim wilki żyją przede wszystkim w Puszczy Białowieskiej, Puszczy Knyszyńskiej oraz Wigierskim Parku Narodowym i Puszczy Augustowskiej.

 

fot. internet – takie zdjęcia można znaleźć w internecie, które zachęcają myśliwych do wyjazdu na Białoruś, gdzie urządzane są polowania na wilki

Partnerzy portalu:

Zacny gość w Białowieży. Czy jego rodacy też przyjadą?

Zacny gość w Białowieży. Czy jego rodacy też przyjadą?

Białowieski Park Narodowy swoją obecnością zaszczycił Prezydent Republiki Czeskiej Milosz Zeman wraz z małżonką Ivaną Zemanovą. Tam przejechali się bryczką odwiedzając najcenniejsze części przyrodnicze parku. Prezydent Czech zobaczył też rezerwat pokazowy Żubrów, w którym dowiedział się o losach tego wielkiego zwierzęcia, a także jak został uratowany przed zagładą, a dlaczego dziś żubr to zwierzę herbowe Białowieskiego Parku Narodowego, symbol Puszczy Białowieskiej i symbol ochrony przyrody w Polsce.

 

Wizyta Prezydenta Czech z małżonką w Białowieskim Parku Narodowym była częścią programu oficjalnej wizyty czeskiej głowy państwa w Polsce. Przypomnijmy, że kilka lat temu Białowieski Park Narodowy odwiedził Książe Walii, Karol Windsor, który także zwiedził rezerwat, a także spotkał się z miejscowymi władzami.

 

Warto zauważyć, że takie wizyty oficjeli są bardzo ważne. Bowiem taka wizyta Prezydenta Czech może przyciągnąć turystów z jego kraju.

Partnerzy portalu:

Podlasie jest magiczne! Obejrzyj te zdjęcia to zrozumiesz dlaczego

Podlasie jest magiczne! Obejrzyj te zdjęcia to zrozumiesz dlaczego

Podlasie to wspaniała kraina, nieco już historyczna, ale w sercach mieszkańców wciąż żywa. To nie tylko geograficzny punkt, to też miejsce, gdzie od lat stykały się kultury, narodowości czy religie. Dziś po tych czasach pozostały co najwyżej kronikarskie zapisy. Jedno się nie zmieniło. Magia tego miejsca wciąż nie uleciała. Tak jak Bieszczady mają swoją „moc”, tak też Podlasie ma swoją. Ludzie jeżdżą w Bieszczady, by przemyśleć życie, wyciszyć się, zaczerpnąć inspiracji. Dokładnie to samo można zrobić na Podlasiu – wystarczy wyjechać za miasto, do lasu, nad rzekę, w okoliczne wsie i rozpocząć wędrówkę. Wtedy poczujemy magię Podlasia i będziemy mogli znów się wyciszyć, zebrać myśli po to by działać dalej. Wystarczy, że zadziałają na nas widoki Podlasia właśnie. Sami obejrzyjcie. Zdjęcia zrobione w powiatach Sokólskim i Białostockim.

Partnerzy portalu:

Myśliwi mieli strzelać do żubrów. Nic z tego nie będzie

Myśliwi mieli strzelać do żubrów. Nic z tego nie będzie

Z jednej strony żubry są pod ochroną, z drugiej jednak raz na jakiś czas trzeba odstrzelić takie sztuki, które są chore i zagrażają reszcie stada lub okolicznym mieszkańcom. Nadleśnictwa zwykle robiły z tego świetny biznes. Gdyż odsprzedawały za duże pieniądze możliwość zastrzelenia zwierzęcia. Tym razem nic z tego. Odstrzeliwać zwierzęta – to ważne – pod nadzorem weterynarza – będą pracownicy Lasów Państwowych w ramach swoich obowiązków.

 

Wbrew pozorom to bardzo dobre rozwiązanie. Oczywiście nadleśnictwa nie będa miały przez to więcej pieniędzy, lecz nareszcie będziemy postępować etycznie. Nikt nie będzie tu handlować śmiercią zwierząt, wyeliminuje się tym strzelanie dla przyjemności. Po prostu trzeba będzie zastrzelić z obowiązku pod nadzorem weterynarza. Chory osobnik zginie w sposób bardziej humanitarny. Oczywiście kulka to kulka, a śmierć to śmierć – lecz wykonywana z odpowiednim podejściem – ma inny wymiar, dzięki któremu okazujemy przyrodzie większy szacunek.

Partnerzy portalu:

Taka okazja trwa kilkanaście dni w roku! Nie przegap jej, tylko weź lornetkę

Taka okazja trwa kilkanaście dni w roku! Nie przegap jej, tylko weź lornetkę

Nadchodząca wiosna to idealny czas na obserwację różnych gatunków ptaków. Niektóre tylko przelatują przez Podlasie, inne tu się zatrzymują. Można zobaczyć na własne oczy dzikie gęsi, kormorany, czajki, kwiczoły, szpaki, kaczki, cyraneczki oraz oczywiście bociany. Ptaki wędrują o różnych porach dnia, dlatego też obserwować można zarówno nad ranem jak i po zachodzie słońca. Warto pokusić się o lornetkę.

 

Na Podlasiu są 3 miejsca, które idealnie nadają się do podglądania przelatujących ptaków. Pierwsze to Dolina Narwi, a konkretnie to Łomżyński Park Krajobrazowy. Kolejne miejsce to okolice Suraża. Ptaki można oglądać na specjalnej czatowni w okolicach Pietkowa. Na miejscu znajduje się wieża widokowa, wiata biwakowa oraz czatownia. Ostatnim miejscem, w którym powinniśmy zaobserwować ptaki to Biebrza. Najlepsze tereny znajdziemy między Osowcem-Twierdzą, gdzie znajdują się wieże widokowe a Goniądzem gdzie można ptaki obserwować w wielu miejscach. Jeżeli ktoś potrzebuje więcej spokoju, to dobre będzie też Dolistowo Stare.

 

Jedno jest pewne, na pewno warto wybrać się na obserwację. Taka okazja trwa maksymalnie kilkanaście dni w roku!

Partnerzy portalu:

Rezerwat Gorbacz, a w nim jeziorko, które warto zobaczyć

Rezerwat Gorbacz, a w nim jeziorko, które warto zobaczyć

Rezerwat Gorbacz to miejsce unikalne, trochę magiczne i warte odwiedzenia. Jego częścią jest jezioro z torfowiskami. Miejsce te jest jednym z najstarszych rezerwatów przyrody w Polsce. Znajduje się w okolicach Michałowa. Największy zachwyt budzi różnorodność Gorbacza. Można tam napotkać rzadkie gatunki ptaków, a także zróżnicowaną roślinność, która zmienia się pod wpływem pór roku. Wiosna to idealny czas, by wybrać się i zobaczyć jak wszystko kwitnie.

Magiczne jeziorko w rezerwacie Gorbacz

Magiczne jeziorko zajmuje powierzchnię 19 ha. Zbiornik jest bardzo płytki, bo jego głębokość wynosi od 40 – 120 cm. Jednak lepiej tam nie wchodzić, bo pod wodą znajduje się muł, który może wciągnąć nas 6 metrów pod ziemię. Gorbacz znajduje się niedaleko za Nową Wolą pod Michałowem. Najlepiej wpisać w nawigację „Gorbacze” lub „Stare Kuchmy”.

Rezerwat przyrody Gorbacz

Rezerwat przyrody Gorbacz to obszar o powierzchni 222,7207 ha, położony w gminie Michałowo w województwie podlaskim. Powstał w 1966 roku i został powiększony w latach 1968 i 2013. Jest on typu torfowiskowego.

Celem ochrony rezerwatu jest zachowanie torfowisk wysokich, przejściowych i niskich, humotroficznego jeziora w końcowej fazie lądowienia oraz reliktów flory postglacjalnej, wraz z ostoją cietrzewia. Rezerwat został utworzony głównie dla ochrony jeziora Gorbacz. W rezerwacie można znaleźć również charakterystyczne gatunki mszaków, takie jak tujowce, skorpionowiec brunatnawy i parzęchlin.

Rezerwat Gorbacz jest popularnym miejscem dla miłośników natury i turystów. Wytyczono tu szlaki turystyczne, które umożliwiają zwiedzanie i podziwianie piękna tego unikalnego ekosystemu. Wizyta w rezerwacie Gorbacz to nie tylko możliwość obcowania z pięknem przyrody, ale również nauka o ochronie przyrody i zdobywanie świadomości ekologicznej.

 

 

Partnerzy portalu:

Policzono żubry w Puszczy Białowieskiej. Ich liczba mocno powiększyła się!

Policzono żubry w Puszczy Białowieskiej. Ich liczba mocno powiększyła się!

Ilość żubrów w Puszczy Białowieskiej w ciągu roku powiększyła się o 58 sztuk! To imponujący wynik i pokazujący, że zwierzęta te czują się wyjątkowo dobrze na Podlasiu. Jest jednak problem. Zbyt dużo zwierząt skupionych w jednym miejscu może przynosić szkody. Tutaj jednak zdania są podzielone. Naukowcy prezentują dwie wykluczające się opinie. Jedna jest taka, że jest ich zdecydowanie za dużo skupionych na takim obszarze jak Puszcza Białowieska. Drudzy z kolei uważają, że gatunek nadal jest zagrożony i jest ich za mało.

 

Dlatego też Białowieski Park Narodowy z jednej strony dzierżawi się łąki, gdzie tworzy się miejsca zimowego dokarmiania, a także buduje paśniki i wodopoje w lesie. Z drugiej strony planuje się też przesiedlić część żubrów, by nie były skupione tylko w jednym miejscu. Przypomnijmy, w ostatnim czasie założono nowe stado w Puszczy Augustowskiej. Samo przesiedlenie nie ma charakteru masowego. Technicznie przenosi się po 10 sztuk w zupełnie nowe miejsce, które będzie odpowiednie do bytowania dla zwierząt, ale też odpowiednio daleko od człowieka, by nie dochodziło do szkód w rolnictwie.

 

Obecnie na terenie polskiej części Puszczy Białowieskiej przebywa 654 sztuki. 261 dorosłych samców i 345 dorosłych samic. Dodatkowo jest 120 sztuk młodzieży, 93 cielęta oraz 38 sztuk, o których nie wiemy jakiej są płci ani w jakim wieku. W całej Polsce żyje około 1500 żubrów.

Partnerzy portalu:

Bociany wrócą lada dzień. Niestety przymrozki też

Bociany wrócą lada dzień. Niestety przymrozki też

Lada dzień na Podlasiu powinny wylądować pierwsze bociany. Niestety moment nie jest zbyt odpowiedni, bo w najbliższych dniach mocno spadnie temperatura i będą przymrozki. Na szczęście nie będą to ekstremalne mrozy, ale bociany najlepiej egzystują w umiarkowanych temperaturach.

 

Sposób pokonywania długich tras przez bociany jest specyficzny. Żeby ptak mógł pokonać tak długi dystans musi odpowiednio gospodarować energią. Gdyby cały czas machał skrzydłami, to prawdopodobnie byłby szybko wycieńczony. A tak w zależności od wiatru i doświadczenia – bocian szybuje wykorzystując podmuchy ciepłego wiatru (ciepłe powietrze jest lżejsze). Następnie z łatwością wybijają się wysoko w górę – nawet na wysokość 3000 metrów, następnie szybując – powoli odpadają. Gdy pogoda jest niekorzystna, ptaki czekają.

 

Problem polega na tym, że obecnie ciepły wiatr wieje z południa na północ, co wykorzystują właśnie bociany. Dzięki temu już lada dzień powinny pojawić się na Podlasiu. Niestety pogoda jest zmienna, a prognozy mówią o spadku temperatur poniżej zera. Trzymajmy jednak kciuki, by bociany zdecydowały się przeczekać na południu ostatnie przymrozki. Pod koniec marca będzie już wiosna pełną gębą!

Partnerzy portalu:

Czy będą strzelać do łosi? Zwierzęta to łakomy kąsek

Czy będą strzelać do łosi? Zwierzęta to łakomy kąsek

70 procent łosi z Polski żyje na Podlasiu. Najwięcej zwierząt spotkamy w Dolinie Biebrzy. Jest ich tam między 600 a 700 sztuk. Liczba ta z roku na rok utrzymuje się. Ogólnie w Polsce mamy 1500 sztuk. Leśnicy uważają, że populacja łosia rośnie i chętnie by zaczęli do nich strzelać. Poprzedni minister środowiska chciał im dać taką możliwość, o planach nowego ministra nie wiadomo. Pomijając fakt, że cały pomysł ze strzelaniem do łosi jest idiotyczny, to warto zwrócić uwagę, że problemów z tymi zwierzętami w zasadzie nie ma. Są wypadki z ich udziałem – ale nie jest to duża skala, a poza tym nie ma statystyk, które mówią kto był winny – łoś czy kierowca.

 

Łosie dokuczają także rolnikom. Zwierzęta są bowiem roślinożerne i żerują na drzewach i krzewach. Warto jednak wiedzieć, że gdy rolnikowi dzikie zwierzę zniszczy uprawy, to gospodarz dostaje od państwa odszkodowanie. Po co więc strzelać do łosi? Nie wiadomo. A jak nie wiadomo, to zapewne chodzi o pieniądze. Jest grono myśliwych, którzy do zwierząt strzelają z przyjemnością. Za swoje „hobby” płacą nadleśnictwom. Ciągła możliwość strzelania do dzików czy lisów to oczywiście im za mało, im większa oferta to oczywiście większa przyjemność, a w kasach nadleśnictw – więcej gotówki.

 

Sam pomysł, by człowiek kontrolował populację zwierząt jest niedorzeczny. Nie ma żadnego uzasadnienia, by przejmować obowiązki matki natury. To człowiek powinien dostosować się do współistnienia dzikich zwierząt, a także nauczyć się współżycia w jednym ekosystemie, zamiast wyrzynać je jak obce plemiona. Miejmy nadzieję, że kiedyś to w naszym kraju będzie zrozumiałe.

Partnerzy portalu:

Żubry w Puszczy Augustowskiej już w komplecie

Żubry w Puszczy Augustowskiej już w komplecie

Przenosiny żubrów do Puszczy Augustowskiej zakończyły się sukcesem. Przypomnijmy, że najpierw trafiły tam pierwsze 4 sztuki. Jeden pan i dwie panie. Teraz dołączyły do nich jeszcze jeden samiec i jedna samica. 6 osobników to nowe, pierwsze stado „założycielskie”, które miejmy nadzieję zacznie szybko się aklimatyzować, a następnie poczuje się tak pewnie, że zacznie się rozmnażać. To właśnie wtedy, gdy narodzą się pierwsze młode będzie można mówić o sukcesie całego projektu.

 

Przypomnijmy, że okoliczni mieszkańcy wpierw byli przeciwko ściąganiu żubrów do Puszczy Augustowskiej. Jednak z biegiem czasu przekonali się do pomysłu, gdy zauważyli jakie zainteresowanie turystów budzą żubry. Zwierzęta te przyciągają zwiedzających. Oczywiście zakładanie stada nie jest pod turystów tylko dla ochrony gatunku, który jest zagrożony. Chociaż zwierzę jest pod ścisłą ochroną i śmierć z ręki człowieka mu nie grozi, to żubry bez pomocy człowieka mogłyby zgładzić same siebie przez wsobność. 

 

Problem polega na tym, że zwierząt jest mało i pula pula genetyczna jest wąska. Dlatego trzeba pilnować, by zbyt spokrewnione zwierzęta nie mieszały się ze sobą. Założenie dodatkowego stada w Puszczy Augustowskiej chroni cały gatunek przed tym zjawiskiem. 

Partnerzy portalu:

To prawdziwe wilcze love story! Nie było dla nich szans. Mikołaj i Harda trafili do lasu. Czy przeżyją?

To prawdziwe wilcze love story! Nie było dla nich szans. Mikołaj i Harda trafili do lasu. Czy przeżyją?

Wilk Mikołjak oraz Wilczyca Harda. Jedno i drugie zwierzę mieli okropne wypadki i trafili na rehabilitację. W efekcie mogli się poznać. Czy stworzą wilczą parę?

 

Brzmi jak wilcze love story. Zarówno Wilk Mikołaj, jak i wilczyca Harda przeżyli niewiarygodne historie. Mikołaj został uwięziony przez ludzi w wąskim pasku lasu jako 4-letni młodziak. Był w takim wieku, by szukać własnej przestrzeni do życia oraz partnerki do założenia własnej watahy.

 

Trwa konkurs na Najlepsze Miasto Województwa Podlaskiego – zagłosuj teraz!

 

Mikołaj chciał się wydostać

Próba wydostania się z lasu skończyła się potrąceniem przez samochód. Znalazł się na drodze krajowej 91 łączącej Toruń i Łódź. Na miejscu pojawili się myśliwi, którzy jedynym pomysłem jaki mieli to było dobicie zwierzęcia. Na szczęście tak się nie stało. Na miejscu pojawił się Pan Marcin Kostrzyński – były myśliwy, miłośnik wilków, który podjął się ratowania zwierzęcia. Nie było to łatwe. Przede wszystkim wokół rannego wilka zgromadziło wiele osób, które nie potrafiły mu pomóc. Myśliwy diagnozował stan zwierzęcia kopiąc go, a następnie chciał strzelać. Policja była bierna. Gdy pojawił się Pan Marcin skłonił mundurowych do pomocy (strasząc prokuraturą, bo wilk jest pod ścisłą ochroną).

 

 

Gdyby nie Pan Marcin, to Mikołaj skończyłby rozjechany przez wiele samochodów jako miazga na krajowej 91. Na szczęście tak się nie stało. Żeby uratować zwierzę Pan Marcin ściągnął specjalistkę od wilków (doktor Sabinę Pierużek-Nowak), która musiała przejechać 425 km do wilka dogorywającego w okolicach Ciechocinka. Na miejscu wilk otrzymał jedynie pomoc doraźną, następnie został przewieziony do Napromka na Mazurach, gdzie istnieje Ośrodek Rehabilitacji Zwierząt. To tam ratuje się wilki. 

Przyszedł z Hardą na smyczy

Wilczyca Harda również miała bardzo trudną historię. Jako dziecko prawdopodobnie została ukradziona przez ludzi ze stada. Pewien mieszkaniec Białegostoku przyszedł z wilczycą na smyczy do siedziby Regionalnej Dyrekcji Ochrony Środowiska. Twierdził, że zwierzę przypałętało się do niego w mieście, gdy ten spacerował z psem. Następnie mężczyzna założył smycz wilkowi i postanowił oddać „zgubę”.

 

 

Harda również trafiła do Napromka na rehabilitację. Problem z nią był jednak taki, że nie miała szans na przeżycie w lesie, gdyż jako dziecko została z niego zabrana. Wilk Mikołaj to jedyna jej szansa na normalne życie.

 

Oboje zostali już „zapoznani”, a także zrehabilitowani. – Po kilku dniach pomiędzy wilkami przeskoczyła jakaś niewidzialna iskra. Miki gdy zbliżał się do wilczycy poruszał się tak, jakby nie dotykał ziemi. Ona nieustająco biegająca wokół zagrodzenia , zaczęła przystawać , uspokoiła się, podchodziła do Mikiego . Dzieliła ich jedynie cienka siatka, bo Mikołaj rozmontował pastuch elektryczny w miejscu gdzie stykały się obie woliery. Te dwie historie są tak niezwykłe, jedyne wyjaśnienie jakie przychodzi mi do głowy to: One były sobie przeznaczone – czytamy na profilu Facebook Pana Marcina Kostrzyńskiego.

 

Oboje wrócili już do lasu. Wszyscy trzymajmy kciuki, by stworzyli wielką, wilczą watahę.

Partnerzy portalu:

Pierwsze żurawie już na Podlasiu. Czy trzaskający mróz je zabije?

Pierwsze żurawie już na Podlasiu. Czy trzaskający mróz je zabije?

Silne mrozy prosto z Syberii nadeszły na Podlasie. Tymczasem pierwsze żurawie się pośpieszyły i wróciły już do naszego regionu, przez co tak silne mrozy mogą je zabić. Ich łapki mogą przymarznąć i uwięzić zalodzonych zbiorników wodnych. Trudno też o zdobycie pożywienia. Ptaki te są wszystkożerne, najczęściej ich dieta składa się z nasion, korzonków, źdźbła i młodych pędów. Przy tak niskich temperaturach ciężko jednak będzie im zdobyć taki pokarm. Żurawie jedzą także owady, pająki, robaki i mięczaki. Jeżeli ptaki nie dostaną się do jakiejś ciepłej, obłożonej sianem stodoły, gdzie takie pożywienie mogą znaleźć i nie zamarzną, to może ich czekać ciężki los. Miejmy nadzieję, że ptakom pomogą przetrwać ludzie. Choć nie należy ingerować w naturę i ptaków nie dokarmiać, to raz można zrobić wyjątek i rozsypać trochę pożywienia w pobliżu miejsc, gdzie żurawie się gromadzą.

 

Przypomnijmy, że w drodze do Polski są bociany. Tydzień temu informowaliśmy, że ptaki wyruszyły już. Ostatnio były w okolicach Izraela. Obecnie powinny znajdować się w okolicach Turcji. Pierwsze ptaki w Polsce powinny wylądować za około 2 tygodnie.

Partnerzy portalu:

Idą silne mrozy, ale wiosna już naprawdę blisko!

Idą silne mrozy, ale wiosna już naprawdę blisko!

Ciężkie dni idą dla województwa podlaskiego. Ze wschodu przywędruje niż, który kompletnie zmrozi nasz region. W najbliższą noc temperatura spadnie do nawet -8, zaś kolejne noce będą jeszcze zimniejsze osiągając nawet spadek do 15 kresek poniżej zera. Najgorsze, że w dzień również nie będzie zbyt ciepło. Temperatura będzie cały czas oscylować w okolicach -10.. Taki stan rzeczy potrwa od tygodnia do 3 tygodni. Ostatnio pisaliśmy o bocianach wracających do Polski. Można powiedzieć, że miały nosa, tzn. dzioba do pogody, bo gdy przylecą to mrozy powinny się właśnie skończyć.

 

W każdej sytuacji jednak należy doszukiwać się plusów. Jednym z nich jest słoneczny dzień. Po ostatniej długiej serii szaroburych dni w końcu będzie można naładować się porządnie witaminą D. Jeżeli komuś mrozy nie straszne może wybrać się również na spotkania z naturą. W Puszczy Knyszyńskiej i Białowieskiej nie zabraknie żubrów, które w takich temperaturach jeszcze chętniej będą korzystać z czekających na nie stogów. Srogie mrozy to także piękne krajobrazy, gdyż w połączeniu ze słońcem wszystko wokoło błyszczy.

 

Niestety mrozy spowodują, że mieszkańcy będą dogrzewać się czym popadnie, w efekcie normy zanieczyszczenia powietrza będą mocno przekroczone. Dlatego też lepiej wybrać się za miasto, do lasu czy na wieś. Tam nie będziemy musieli się truć. A jeżeli ktoś nie może wyjechać z miasta, bo praca, to… lepiej po godzinach nie wychodzić z domu. Szkoda zdrowia.

Partnerzy portalu:

Bociany wracają do Polski! Zobacz, kiedy będzie wiosna

Bociany wracają do Polski! Zobacz, kiedy będzie wiosna

 

Chyba nic bardziej nie zwiastuje wiosny jak bociany w gniazdach. Jako, że nasze piękne ptaki, głównie mieszkające na Podlasiu szykują się już do lotu, to można przewidzieć, że rychło wraz z nimi pojawi się wiosna. Bociany w Afryce przebywają od RPA, Kongo po Egipt i Izrael. To właśnie na terenie tego ostatniego państwa badacze zaobserwowali „Sejmiki bocianie” czyli wspólne zbieranie się ptaków na polach. Tak dzieje się, gdy nasze bociany planują odloty z Polski lub do Polski.

 

To, że wybierają zawsze nasz kraj nie jest przypadkowe. Są tutaj dla nich idealne warunki do rozmnażania. Czyli umiarkowany klimat, a także pola pełne owadów i… żab. Tego wszystkiego nie brakuje im właśnie wiosną, a także gdy lato nie jest przesadnie suche. Dopiero coraz niższe temperatury oraz suche pola skłaniają te ptaki do odlotów z Polski. Bociany bardzo też lubią towarzyszyć rolnikom przy żniwach. Bowiem kombajny odsłaniają pola i łatwo wtedy o pożywienie. 

 

Najważniejsza jest jednak informacja kiedy może być wiosna. Łatwo to obliczyć. Bociany dziennie lecą od 100 do 200 km. Nie lecą jednak po linii prostej. Cały czas trzymają się wybrzeża. Oznacza to, że przed bocianami z Izraela jest aż 3500-4000 km drogi. Oznacza to, że w Polsce pojawią się za około 20-40 dni. Zatem pierwsze ptaki w gniazdach powinniśmy zaobserwować między 10 a 31 marca. Prognozy długoterminową mówią, że na początku marca może nastąpić ocieplenie. Być może bociany będą dryfować w powietrzu razem z ciepłym wiatrem z powietrza. 

Partnerzy portalu:

W Puszczy Augustowskiej pojawiły się żubry. Będzie ich więcej

W Puszczy Augustowskiej pojawiły się żubry. Będzie ich więcej

Rozpoczęły się pierwsze zasiedlenia Puszczy Augustowskiej żubrami. Dzięki staraniom naukowców i przyrodników zwierzęta trafiły na Suwalszczyznę z Mazur, gdzie dziko żyły. Przenosiny zwierząt nie są przypadkowe. Dzieje się to w ramach „Kompleksowego programu ochrony żubra przez Lasy Państwowe”, który zakłada zasiedlenie Puszczy Augustowskiej 50 osobnikami. 

 

W augustowskim kompleksie leśnym pojawiły się 4 sztuki, wkrótce stado powiększy się o kolejne osobniki. Wszystkie zwierzęta na początku spędzą czas w ośrodku adaptacyjnym, a po kilku tygodniach zostaną wypuszczone na wolność i będa mogły dalej żyć zupełnie dziko. Warto tutaj dodać, że sam ośrodek też nie jest klatką – to 2 hektarowy obszar, gdzie żubry mają pokarm i wodę pod dostatkiem. Mało kto wie, że do Puszczy Augustowskiej wcześniej same przywędrowały 2 sztuki. Oznacza to, że na obszarze Suwalszczyzny przebywa łącznie 6 sztuk zwierząt. 

 

Początkowo miejscowa ludność była przeciwna zasiedlaniu żubrami lokalnych terenów. Jednak wszystko się z czasem zmieniło, dlatego że mieszkańcy kiedyś nastawieni byli na działalność rolniczą, dzisiaj skupieni są na turystyce. A wiadomo, że dzikie żubry przyciągają. Szczególnie, gdy na dokładkę ma się takie walory jak krystalicznie czyste jeziora. Jeżeli do tego dodamy, że rolnicy z gminy powiatu hajnowskiego za dostarczanie siana żubrom na zimowe stogi otrzymują spore pieniądze… i rolnicy z gminy Augustów też mogą się o to postarać, to okaże się, że dzikie zwierzęta naprawdę nikomu nie będą przeszkadzać.

 

Oczywiście przewożenie żubrów nie jest robione „pod turystów” ani „dla pieniędzy”. Ochrona żubra polega przede wszystkim na zminimalizowaniu zjawiska wsobności genetycznej. A mówiąc ludzkim językiem – by żubry ze sobą spokrewnione nie rozmnażały się, bo będą rodzić się sztuki słabe i niedorozwinięte. Dlatego też mieszanie stad chroni te piękne zwierzęta przed samozagładą.

 

 

Partnerzy portalu:

Idzie wiosna? Zwierzęta już zaczynają się szykować

Idzie wiosna? Zwierzęta już zaczynają się szykować

Pogoda jak na początek lutego jest dosyć zaskakująca. Zwykle o tej porze jest wszędzie biało, a śniegu dosypuje regularnie. W ostatnim czasie natura cały czas zaskakuje. W ubiegłym roku, przez prawie cały lipiec padało, a o słonecznej pogodzie w większości lata było można raczej pomarzyć, tak teraz nie ma prawdziwej zimy. Biało na Podlasiu było przez kilka dni. Pogoda jest tak nieoczywista, że zwierzęta szykują się już do wiosny. Bobry zaczęły budować żremia, a łosie zrzucają już z głów stare łopaty. wkrótce mogą pojawić się dzikie gęsi, a jelenie zaczną podobnie jak łosie zrzucać poroże, by pod koniec lata znów mieć okazałe.

 

Luty to także okres godowy. Wiewiórki mają się ku sobie, a także Bieliki. Co ciekawe – nasze narodowe ptaki można obserwować na niebie, jak razem wykonują loty godowe. Jest to wspaniałe przedstawienie. Jeżeli ktoś chciałby wybrać się, by zobaczyć na żywo jak to wygląda, to może pojechać do Puszczy Knyszyńskiej lub Puszczy Białowieskiej, a także w Biebrzańskim Parku Narodowym. Bieliki spotkamy także przy Bugu, Narwi oraz na bagnach w okolicach Suraża. Ptak ten żeruje głównie w pobliżu zbiorników wodnych i na terenach podmokłych, gdzie poluje na ryby i ptactwo wodne. Zimą nie stroni od padliny.

 

Partnerzy portalu:

Ten grzyb może leczyć raka. Naukowcy odkryli go w Puszczy Białowieskiej

Ten grzyb może leczyć raka. Naukowcy odkryli go w Puszczy Białowieskiej

Rak to bardzo poważna choroba, która nie jest jeszcze dostatecznie opanowana przez medycynę. Problem jest przede wszystkim złożony dlatego, że komórki rakowe nie są jednolite i nie można ich leczyć w ten sam sposób. W zwalczaniu nowotworu jelita grubego może pomóc grzyb Korzeniowiec sosnowy. W Puszczy Białowieskiej jest około 1700 gatunków grzybów. Naukowcy badają je oraz ich właściwości. Wiele z nich ma właściwości lecznicze. Jeden z nich, właśnie Korzeniowiec sosnowy w badaniach wypadł bardzo dobrze. 
 
 
Naukowcy sprawdzali jego wpływ na hamowanie wzrostu komórek nowotworowych. Wynik imponujący, bo aż 80 proc.  Grzyb rośnie głównie na drzewach iglastych, ale również na niektórych liściastych – takich jak: brzoza, buk czy dąb. 
 
 
Puszcza Białowieska to gigantyczna mieszanka gatunkowa zwierząt, roślin, ptaków oraz grzybów. Szacuje się, że naukowcy odkryli dopiero połowę tego, co występuje w tym wyjątkowym lesie. Korzeniowiec sosnowy rośnie na spróchniałych drzewach. W rezerwacie ścisłym Białowieskiego Parku Narodowym takich nie brakuje, gdyż człowiek zupełnie nie ingeruje w przyrodę w tamtym miejscu. Wszystko reguluje natura. W normalnych lasach zaś prowadzi się gospodarkę leśną – wycinając jedne drzewa, by chronić inne oraz zakładając szkółki leśne. 
 
 
Jedno jest pewne, zjedzenie grzyba byłoby dla człowieka zabójcze – tak jak jest zabójcze dla drzewa, na którym grzyb się rozwija. Naukowcy mogą jednak pozyskać z niego substancję leczniczą i wykorzystać w leczeniu raka. Czy tak się stanie czas pokaże. Produkcja leku od momentu wynalezienia do przygotowania do sprzedaży trwa bardzo wiele lat. Trzymajmy jednak kciuki za Korzeniowca sosnowego, by mógł posłużyć chorym na raka.
 
fot. Jason Hollinger / Wikipedia

 

Partnerzy portalu:

Góry na Podlasiu. Podlasie skrywa niezwykłe szczyty

Góry na Podlasiu. Podlasie skrywa niezwykłe szczyty

Góry na Podlasiu? Tak, na Podlasiu są góry! Nieopodal Białegostoku leży mała miejscowość tuż przy samej Puszczy Knyszyńskiej. Nazywa się Kołodno. Nazwa być może niewiele mówi nawet rodowitym mieszkańcom stolicy województwa, ale gdy powiemy „Królowy Most”, to od razu wszystko wiadomo. O Królowym Moście mogliśmy się dowiedzieć z filmu „U Pana Boga za piecem”. Choć same filmowe miasteczko jest fikcyjne, to wieś pod Białymstokiem o takiej nazwie jak najbardziej prawdziwa. Można tam zwiedzić cerkiew, odpocząć przy grillowych wiatach, lub przejść się traktem napoleońskim i obejrzeć tereny, na których rozgrywało się Powstanie Styczniowe.

Jednak to co najciekawsze znajduje się zupełnie obok. W małej, zapomnianej wsi Kołodno (gdzie kończy się droga) można wspiąć się na najwyższy szczyt na Podlasiu. Tak, na Podlasiu są góry!

Gdzie szukać gór na Podlasiu?

Kołodno to malownicza wieś położona w powiecie suwalskim, w województwie podlaskim, w północno-wschodniej Polsce. Miejscowość ta znajduje się około 20 kilometrów na południe od Suwałk. Wieś Kołodno otoczona jest przepięknymi lasami, jeziorami i polami, co czyni ją idealnym miejscem dla osób pragnących kontaktu z przyrodą i odpoczynku na łonie natury. Okolica obfituje w liczne szlaki turystyczne, które umożliwiają piesze i rowerowe wycieczki, a także wspięcie się na góry.

Piękne krajobrazy górskie Podlasia

Mówimy tutaj dokładnie o Wzgórzach Świętojańskich składających się z Góry Kopnej, Góry Św. Jana oraz Góry Św. Anny. Ta druga jest najwyższa, bo znajduje się 209 metrów n.p.m. Ostatnia góra jest 7 metrów niższa. Trafić na górę jest bardzo łatwo. Można to zrobić aż trzema drogami. Pierwsza znajduje się jeszcze w Królowym Moście, a w zasadzie na jego granicy. Idziemy szeroką drogą, a w pewnym momencie w lewo wydeptaną ścieżką zaczynamy się wspinać w górę. Jest stromo, ale da się wejść z rowerem.

Druga droga znajduje się w Kołodnie i prowadzi prosto na górę Św. Anny, do mogiły Powstańców. Stamtąd już blisko do wieży widokowej. Trzecie wejście jest lepsze jako zejście – gdyż prowadzi leśną drogą do asfaltowej ulicy. Niestety jest ona kręta i idąc pod górę łatwiej się zgubić. Na pierwszy raz warto wybrać wejście w Kołodnie. Widoki z dwupiętrowej wieży są piękne przez cały rok. Można wybrać się tam choćby i w ten weekend!

Kołodno to miejsce, które zachwyca swoją przyrodą, spokojem i urokiem. Jest doskonałym miejscem dla osób szukających wytchnienia od miejskiego zgiełku i chcących nacieszyć oczy bujną zielenią i czystym powietrzem.

Partnerzy portalu:

Biebrzański Park Narodowy zbiera pieniądze na leczenie dzikich zwierząt

Biebrzański Park Narodowy zbiera pieniądze na leczenie dzikich zwierząt

W Biebrzańskim Parku Narodowym planują powiększyć Ośrodek Hodowli Zachowawczej Konika Polskiego i Rehabilitacji Zwierząt. Na ten cel potrzeba pieniędzy. To największe w województwie podlaskim miejsce, w którym leczy się dzikie zwierzęta i ptaki. Przebywają tam okaleczone bociany, dziki, jelenie, łosie czy oswojony przez ludzi wilk. Część z leczonych zwierząt wypuszcza się na wolność, są jednak takie, które same nie przeżyłyby i muszą w ośrodku przebywać na stałe. Biebrzański Park Narodowy zbiera pieniądze na karmę dla zwierząt, budowę i remonty ogrodzenia czy też opiekę weterynaryjną.

 

Wpłat można dokonywać bezpośrednio na wyodrębniony rachunek przeznaczony na Darowizny na rzecz BPN w banku BGK o numerze: 

31 1130 1059 0017 3397 2620 0016

 

Osoby, które zdecydują się na przekazanie darowizny dla Biebrzańskiego Parku Narodowego są proszone o kontakt, mailem na adres [email protected] lub tel: (+48) 857 380 620; 857 383 000; fax: (+48) 857 383 021.

Partnerzy portalu:

Dzięki pogodzie żubry są na wyciągnięcie ręki [ZDJĘCIA]

Dzięki pogodzie żubry są na wyciągnięcie ręki [ZDJĘCIA]

Na Podlasiu zima na całego. Dzięki czemu w Puszczy Białowieskiej można napotkać w wielu miejscach żubry, które wyszły do paśników. Nam udało się je spotkać w okolicach Siemianówki, a także w Nadleśnictwie Browsk. 

Partnerzy portalu:

Spotkać żubry. Najpierw obserwacja i plan, a na koniec zdjęcia

Spotkać żubry. Najpierw obserwacja i plan, a na koniec zdjęcia

Żubry, jak każde dzikie zwierzęta są płochliwe, jednak, gdy poczują zagrożenie, to mogą zaatakować i poturbować. Bezpieczna odległość między 800-kilogramowym bykiem, a człowiekiem to 50 metrów. W ubiegły weekend nam udało się podejść do nich na 100-200 metrów. 21-osobowe stado cały czas obserwowało nasze ruchy. Zbliżaliśmy się powoli. W pewnym momencie, wszystkie żubry zaczęły uciekać. Słychać było ciężki tupot.

 

Żubry są przyzwyczajone do obecności człowieka, ale nie oznacza to, że można do nich podejść i je pogłaskać. Wypatrzenie żubra nie jest takie proste. Częściej trzymają się bliżej lasu lub w pobliżu stogu siana. Rzadziej przebywają koło drogi.

 

Wyprawę na żubry trzeba zacząć jeszcze w nocy. Dzikie zwierzęta właśnie wtedy prowadzą głównie życie. Na miejscu, gdzie potencjalnie mogą przebywać żubry musimy być o takiej porze, by nie było jeszcze wschodu, ale było już na tyle jasno, by coś zobaczyć. Wtedy rozpoczynamy obserwację. Najlepiej mieć lornetkę. Następnie spokojnie obserwujemy całą okolicę. Jeżeli wypatrzymy jednego żubra, to prawdopodobnie obok są kolejne. Może być jednak tak, że to stary żubr, który został wygnany ze stada. Wtedy lepiej trzymać się z daleka, bo ryzyko ataku z jego strony jest duże.

 

Kiedy jesteśmy zdecydowani, to możemy zacząć powoli podchodzić. W pewnym momencie żubry Was zobaczą. Wtedy zaczną bacznie obserwować i analizować Wasze zamiary. Jeżeli będziecie powoli podchodzić, nie będziecie krzyczeć ani gwałtownie się poruszać, to nic Wam się nie stanie, ale ostrożność przede wszystkim. Zawsze miejcie gotową drogę ucieczki, a także nie podchodzić za blisko.

 

Żubry na Podlasiu spotkamy w Puszczy Białowieskiej, Puszczy Knyszyńskiej oraz Puszczy Augustowskiej. Najwięcej osobników znajduje się w tej pierwszej.

Partnerzy portalu:

Długi weekend w 2018. Sprawdź nasze propozycje na Podlasiu

Długi weekend w 2018. Sprawdź nasze propozycje na Podlasiu

Długi weekend  w tym roku kalendarz będzie obfity nie raz. Odpowiednie wypisanie wniosku urlopowego może skutkować, wygospodarowaniem sobie czasu, by odwiedzić województwo podlaskie aż 6-krotnie. Tyle wystarczy, by nasz wspaniały region poznać dogłębnie. Przedstawiamy Wam propozycje wyjazdów oraz najlepsze daty do ich realizacji.

30 marca – 2 kwietnia (Wielkanoc)

 

Wielkanoc to czas spędzania czasu z rodziną, nie każdy jednak świętuje. Osoby, które będą zwyczajnie się nudzić mogą przyjechać do Puszczy Białowieskiej. Jej okolice są zamieszkane głównie przez osoby prawosławne, więc mało prawdopodobne, by okolica zamarła na czas katolickich świąt. Oprócz Białowieży i Parku Narodowego, a także rezerwatu z żubrami warto zajechać także do wspaniałych miejscowości Teremiski czy Budy. Warto też zajrzeć nad Topiło czy do mini zoo w Orzeszkowie. Nie zapomnijmy też wpaść na łyka świętej wody ze studni w Dobrowodzie. Powinna nas także zachwycić Pohulanka czy Podcerkwy. Dobrze jest także zajrzeć do miejscowości Stare Masiewo a także Narewka. Po drodze miniemy wiele kolorowych cerkwi, a także urzeknie nas wyjątkowa, drewniana architektura. Dobrym zwyczajem jest także, by jako wędrowcy zatrzymać się w każdej odwiedzonej wsi i zamienić parę słów z miejscowymi. Wracając zajrzyjmy też do pustelni w Odrynkach, a także odwiedźmy Krainę Otwartych Okien – Trześcianka, Puchły oraz Soce.

Długi weekend 28 kwietnia – 6 maja (Majówka)

 

Biebrzański Park Narodowy to doskonały pomysł na tegoroczną majówkę. Będziemy mieli już późną wiosnę, a to najlepszy czas by odwiedzić urocze, biebrzańskie bagna. Koniecznie zajedźmy zahaczając jeszcze o rzekę Narew do Tykocina, Kiermus, Strękowej Góry i dopiero wtedy ruszmy na Biebrzański Park Narodowy. Przejedźmy się carskim traktem do Osowca-Twierdzy, po drodze zwiedzając kładki i napotykając łosie. W samym Osowcu-Twierdzy wpadnijmy także na kładki i punkty widokowe nie pomijając starych bunkrów. Na koniec zajrzyjmy jeszze do Goniądza, Dolistowa Starego, by wzdłuż Biebrzy udać się do Jagłowa.

Długi weekend 31 maja – 3 czerwca (Boże Ciało)

 

Czas Bożego Ciała to dobry moment by wpaść na tereny w okolice rzeki Bug. Koniecznie zajrzyjmy do Niemirowa, Sutna i Wajkowa. Warto też odwiedzić Mielnik oraz Drohiczyn – dawną, historyczną stolicę Podlasia. Nie zapomnijmy też, by zajechać na świętą górę Grabarkę. Tam możemy ofiarować swój krzyż z intencjami. Na koniec warto zapisać się na spływ kajakowy, by poczuć Bug z poziomu wody.

Długi weekend 15-19 sierpnia (Święto Wojska Polskiego / Święto WNMP)

 

W sierpniu będzie już na tyle ciepło, by kąpać się w krystalicznie czystych jeziorach Suwalszczyzny. Nie należy jednak zapomnieć o odwiedzeniu Wigierskiego Parku Narodowego i pokamedulskiego klasztoru. Wpadnijmy też na narty wodne do Szelmentu. Dobrze jest także kupić bilet i popłynąć w rejs z żeglugę augustowską, by z pokładu statku podziwiać dziką Rospudę. Alternatywnie możemy zrobić też to kajakiem. Bowiem statki dopłyną tylko do określonego miejsca. W konkretną dzicz możemy zapuścić się tylko osobiście wiosłując. Można też wybrać się kajakiem płynąc Kanałem Augustowskim. Z paszportem, bez wizy dopłyniemy aż do białoruskiego Grodna!

1-4 listopada (Wszystkich Świętych)

Długi weekend

 

Ziemia Sokólska to idealne miejsce na listopadowy długi weekend. Wszystko za sprawą świąt. Będziemy mogli pogłębić ich odczuwanie odwiedzając groby katolickie, prawosławne, tatarskie oraz żydowskie. Tych na Ziemi Sokólskiej nie brakuje. Warto więc odwiedzić Sokółkę, Bohonki, Krynki i Kruszyniany. Oprócz tego warto zachwycić się też widokami w Jurowlanach, Grzybowszczyźnie, Usnarzu Gónym i Babikach.

22 grudnia – 1 stycznia (Święta Bożego Narodzenia)

Długi weekend

 

Jeśli nie chcemy umrzeć z przejedzenia na tak długie święta, to idealnym miejscem na odpoczynek od stołów będzie Puszcza Knyszyńska. Tutaj możemy spacerować lasami do woli. Ciekawych szlaków nie brakuje. Koniecznie odwiedźcie Supraśl, Kopną Górę czy Poczopek. Nie powinno Was zabraknąć także w Surażkowie, Lipowym Moście, a także po drugiej stronie Puszczy na Wyżarach, Gródku, Michałowie, Żedni i Królowym Moście wraz z Kołodnem. Jak nie zabraknie Wam czasu, to wpadnijcie też do Białegostoku – tutaj możecie przywitać nowy rok, a przy okazji zwiedzić barokowe zabytki w centrum, a także neogotycką katedrę i klasycystyczny kościół św. Rocha, który jest jednym z dwóch w Europie.

 

Serdecznie zapraszamy!

Partnerzy portalu: