Zimowe szaleństwa na Podlasiu. Gdzie można jechać i co robić?

Zimowe szaleństwa na Podlasiu. Gdzie można jechać i co robić?

Kiedy za oknem widać śnieg to od razu myślimy o aktywnościach z nim związanych. Czasy mamy takie, że zimą biało jest już nie zawsze. Przymrozki też już nie są tak intensywne i długotrwałe jak kiedyś. Oto nasze propozycje do spędzenia czasu na zimowych aktywnościach:

Narty i snowboard

fot. WOSiR Szelment
fot. WOSiR Szelment

 

Dla miłośników jeżdżenia na nartach lub snowboardzie mamy dobrą wiadomość. Nie trzeba wyjeżdżać zbyt daleko. Niektórzy mają takie miejsca na zimowy sport praktycznie na miejscu. W Podlaskim 3 takie miejsca.

WOSiR Szelment

Fantastyczny ośrodek na Suwalszczyźnie, który działa cały rok. Latem – wyciąg nart wodnych i plaża, zimą wyciąg narciarski i możliwość zjeżdżania różnymi trasami. Do tego baza hotelowa i restauracja z bardzo dobrym jedzeniem. Od razu należy zaznaczyć, chętnych jest tak wielu, że jeżeli chcecie nocować na miejscu, to nie planujcie wyjazdu spontanicznie tylko z wyprzedzeniem. Z dojazdem łatwo się pomylić, gdyż jest miejscowość Szelment oraz Jezioro Szelment. Wpisywanie w nawigację pokaże nam miejscowość. Dlatego należy wpisać „WOSIR SZELMENT”. Tak czy inaczej na miejsce dojedziemy kierując się z Suwałk na granicę z Litwą. Gdy miniemy Żubryn, to 2 km dalej będzie skrzyżowanie. Wtedy jedziemy w lewo i już nie powinniśmy się dalej zgubić. Gdy pogoda będzie kapryśna w Szelmencie dośnieżają stok. Oczywiści na miejscu wypożyczymy sprzęt, a także będziemy mogli skorzystać z serwisu – gdy mamy własny. Atrakcje jakie oferuje WOSiR Szelment to Narty, snowboard, snowtubing (zjeżdżanie na dmuchanych kołach), a także sauna.

Dąbrówka

Kolejnym miejscem na narciarskie i snowboardowe szaleństwa jest podsuwalska Dąbrówka nad jeziorem o takiej nazwie. Ośrodek ten znajduje się w bezpośrednim sąsiedztwie Wigierskiego Parku Narodowego. Latem organizowane są tam spływy kajakowe czy wyprawy rowerowe, a także regaty jazda konna, paintball i inne. Zimą zaś można zjeżdżać z 300 metrowej trasy. Stok tak jak w Szelmencie jest sztucznie dośnieżany. Jest też wyciąg o przepustowości 900 osób na godzinę. Na miejscu wypożyczymy sprzęt narciarski, snowboardowy, skorzystamy też z baru i sauny.

Rybno

Podłomżyńska miejscowość oferuje warunki do uprawiania białego szaleństwa dla całej rodziny. Tak jak w powyższych przypadkach w razie kiepskiej pogody dośnieżane jest wszystko sztucznie. Trasy narciarskie mają łączną długość 2300 metrów. Wszystkie są łatwe i sprzyjają narciarstwu rodzinnemu. Na miejscu dostępne są trzy wyciągi, wypożyczalnia sprzętu, a także instruktorzy jazdy na nartach. Nie brakuje oczywiście baru i… pięknych widoków na dolinę Narwi. Zimą jest tak jak w bajce!

Piesze wycieczki

 

Dla tych, co wolą za narty się nie brać to proponujemy zimowe wycieczki. W tym przypadku również w góry nie trzeba wyjeżdżać, gdyż Podlaskie ma własne. Co prawda mniejsze, ale na całodzienne spacery w zupełności wystarczy.

Góry Krzemienne

W Puszczy Knyszyńskiej pod Supraślem znajduje się wspaniały szlak, a w nim Góry Krzemienne. Trasa jest przede wszystkim ciekawa krajobrazowo. Szlak rozpoczyna się w Grabówce i wiedzie przez najciekawsze fragmenty Puszczy Knyszyńskiej, przez Supraśl – centrum turystyczne Puszczy Knyszyńskiej i skupisko zabytków XVII-XIX- wiecznych, a kończy się w Kopnej Górze, gdzie dodatkową atrakcją jest możliwość obejrzenia arboretum. Z uwagi na fakt, że jest on stosunkowo łatwy do przebycia (więcej trudności może sprawić jedynie pokonanie Krzemiennych Gór) mogą go przemierzać turyści zarówno zaawansowani jak i początkujący. Piękne bory w dorzeczu Supraśli oraz mocno pofałdowany teren w okolicach Krzemiennego to największe atuty tego szlaku.

Wzgórza świętojańskie

W małej, zapomnianej wsi Kołodno (gdzie kończy się droga) można wspiąć się na najwyższy szczyt w województwie podlaskim. Mówimy tutaj dokładnie o Wzgórzach Świętojańskich składających się z Góry Kopnej, Góry Św. Jana oraz Góry Św. Anny. Ta druga jest najwyższa, bo znajduje się 209 metrów n.p.m. Ostatnia góra jest 7 metrów niższa. Trafić na górę jest bardzo łatwo. Można to zrobić aż trzema drogami. Pierwsza znajduje się jeszcze w Królowym Moście, a w zasadzie na jego granicy. Idziemy szeroką drogą, a w pewnym momencie w lewo wydeptaną ścieżką zaczynamy się wspinać w górę. Druga droga znajduje się w Kołodnie i prowadzi prosto na górę Św. Anny, do mogiły Powstańców. Stamtąd już blisko do wieży widokowej. Trzecie wejście jest lepsze jako zejście – gdyż prowadzi leśną drogą do asfaltowej ulicy. Niestety jest ona kręta i idąc pod górę łatwiej się zgubić. Na pierwszy raz warto wybrać wejście w Kołodnie. Widoki z dwupiętrowej wieży są piękne przez cały rok.

Siemiatycze-Mielnik

Ostatnią propozycją jest wędrówka trasą Siemiatycze – Grabarka – Mielnik. Po drodze miniemy górzyste tereny, będziemy mogli podziwiać przepiękne widoki na Bug z góry zamkowej, klasztor przyciągający pielgrzymów z całej Polski, a także inne osobliwe miejsca jak miejscowość Końskie Góry. Cała trasa to lekko ponad 30 km – czeka nas cały dzień drogi, ale dla tych widoków warto!

Lodowiska

Należy pamiętać także o możliwości jazdy na Łyżwach. Lodowiska dostępne są w Białymstoku, Suwałkach i Łomży. Wszystkie obiekty są zadaszone i mają wypożyczalnie. Tylko korzystać! Warto pamiętać, by lepiej nie ryzykować i nie wchodzić na tafle jezior i innych zbiorników wodnych. Lód bywa zdradliwy, a wypadków i tragedii co nie miara. 

To dzikie i odludne tereny. Warto tam się wybrać na spacer lub przejażdżkę

To dzikie i odludne tereny. Warto tam się wybrać na spacer lub przejażdżkę

W województwie podlaskim jest tak wiele miejsc, które warto zobaczyć, że nie sposób ich wymienić w jednym tekście. Jednakże najpopularniejsze kierunki to Puszcza Białowieska lub Puszcza Knyszyńska, Ziemia Łomżyńska oraz Suwalszczyzna. Na tej ostatniej większość jeździ spędzać czas nad Wigrami lub nad augustowskimi jeziorami. Tymczasem często pomijana jest Puszcza Augustowska, która ma również bardzo wiele miejsc, które warto zobaczyć. Jest ich dokładnie 34 i znajdują się na Szlaku Orła Białego. Cała trasa liczy 80 km więc lepiej pokonać ją rowerem lub 2-3 dni pieszo. Po drodze miniemy 1000 różnych gatunków roślin.

 

 

Cała trasa prowadzi przez tereny dzikie i odludne. Dlatego turyści powinni cały czas się trzymać znaków na drzewach (kolor biało -czerwony). Należy też uwzględnić, że w ciągu wielu godzin może zmienić się pogoda. Miejsca gdzie można będzie używać ognia i biwakować są oznaczone. Powinniśmy robić to tylko tam. Czego będzie potrzebować przechodząc Szlakiem Orła Białego? Na pewno wygodne buty jeżeli zamierzamy go zwiedzać piechotą. Do tego kurtkę, ciepły sweter, jedzenie, wodę, latarkę, zapałki, kompas lub GPS, mapę. Przyda się też lornetka, aparat fotograficzny, telefon komórkowy, a gdy będziemy jechać rowerem to też klucze i pompkę. Może się zdarzyć, że po drodze napotkamy dzikie zwierzęta. Pamiętajmy, że one atakują człowieka tylko w sytuacji zagrożenia. Dlatego krzyk, machanie rękoma, i inne próby straszenia mogą skończyć się dla nas tragicznie. Należy zachować spokój i postarać się oddalić. Absolutnie nie należy zbliżać się do młodych. 

 

Jedną z najnowszym atrakcji na szlaku jest Uroczysko Grądziki, gdzie Nadleśnictwo odbudowało bunkier-ziemiankę. Znajduje się na wydmie, wśród bagien i służyło to jako schronienie podczas wojny. Było bezpiecznym miejscem właśnie dzięki swemu położeniu. W środku są dwie prycze i „koza”, na której przyrządzić można posiłek. Ziemianka pierwotnie powstała w 1943 roku i była częścią większego kompleksu partyzanckiego. W pobliżu znajdowały się również szałasy, magazyny czy też kuchnia polowa. Jeżeli natrafimy na bunkier spacerując lub jadąc po szlaku, to nie wchodźmy do środka. Jeżeli zamkną się drzwi, to będzie można je otworzyć tylko od góry. Dlatego chętni na obejrzenie bunkra powinni najpierw zadzwonić do Nadleśnictwa w Augustowie. Szlak rozpoczyna się przy Tartaku Lipowiec.

Randka na Podlasiu. Oto najlepsze miejsca, by kogoś lepiej poznać

Randka na Podlasiu. Oto najlepsze miejsca, by kogoś lepiej poznać

Przyjęło się, że na randki chodzimy tylko do restauracji czy pubu. Takie podejście jednak może sprawić, że zanim poznamy wybrankę lub wybranka to wypłukamy się z pieniędzy. Dlatego też przedstawiamy propozycje romantycznych miejsc, gdzie podczas spaceru będzie Wam łatwiej zdobyć serce drugiej połówki. Nasze propozycje miejsc są na tyle uniwersalne, że można tam jeździć przez cały rok.

Kładka Waniewo – Śliwno

 

Po przerwie na remont w 2019 roku będzie można już wybrać się na kładki łączące Waniewo i Śliwno, które znajdują na rozlewiskach Narwi. Idealne miejsce by kogoś przytulić, złapać za rękę i zrobić wspólne selfie. Do tego ręczna przeprawa promami sprawdzi czy umiecie ze sobą współpracować, by przedostać się na drugi brzeg. Na miejsce można dotrzeć zarówno od wsi Waniewo jak i od wsi Śliwno. Tak czy inaczej jeżeli przyjedziemy samochodem to będziemy musieli do niego wrócić. Jeżeli jednak przyjedziemy od strony Śliwna, to warto zobaczyć przy okazji zerwany most w Kruszewie. Po drugiej stronie można zobaczyć siedzibę Narwiańskiego Parku Narodowego w Kurowie.

Spacer nad Nettą w Augustowie

 

W Augustowie poznałem Cię – śpiewał o Beacie Janusz Laskowski w swoim wielkim hicie. Poznać kogoś w letniej stolicy Polski to zdecydowanie dobry pomysł. Najprzyjemniejsze miejsce to bulwary prowadzące na plażę. Można także skorzystać z usług żeglugi i zabrać się z partnerem lub partnerką na rejs statkiem, z którego zobaczyć będzie można wspaniałą Rospudę. Latem możemy także wypożyczyć sprzęt wodny, by popatrzeć na Augustów z tafli jeziora lub rzeki. Jeżeli zdecydujemy się na kajaki to możemy płynąć Kanałem Augustowskim aż do granicy z Białorusią.

Bagna w Krzemiance

 

Rezerwat przyrody Krzemianka pod Białymstokiem to dobre miejsce dla wszystkich tych, którzy lubią styl „eko”. Wędrówka po bagnistym lesie ma nie tylko walor edukacyjny, ale też leczniczy. Można odetchnąć naprawdę świeżym powietrzem, którego w miastach w ostatnim czasie ciągle brakuje. W czasach pradawnych ludzie wydobywali w dzisiejszym rezerwacie krzemień. Wędrując możemy mieć takowy pod nogami. Niezależnie od pory roku warto mieć dobre buty, gdyż nie wszędzie jest kładka, a podłoże może być błotniste. Jak to w głębokim lesie.

Planty w Białymstoku

 

W naszym zestawieniu nie mogło zabraknąć Alei Zakochanych na białostockich Plantach. To miejsce jest dobre na każdą okazję, także na randkę. Można przejść nie tylko cały park Planty, ale też pójść do parku Zwierzynieckiego, a następnie do Lasu Zwierzynieckiego. Byleby nie wystraszyć naszej wybranki proponując od razu przechadzki po lesie. Lepiej poczekać z tym do kolejnego spotkania. Warto też przejść przez ogrody i dziedziniec okazałego Pałacu Branickich – najlepszej wizytówki miasta.

Bulwary w Supraślu

 

Supraśl jest modnym uzdrowiskiem. Niemalże w każdy weekend przyjeżdżają tam tłumy. Warto zabrać ukochanego lub ukochaną na spacer wzdłuż bulwarów, a gdy lubicie dużo chodzić to także na szlaki w Puszczy Knyszyńskiej. Tak naprawdę cały Supraśl to jedno wielkie miejsce do spacerów – każdy jego zakątek dosłownie zachwyca. Jeżeli ktoś lubi bardziej aktywnie, to może skoczyć także do Kołodna, by wspólnie wdrapać się na Wzgórza Świętojańskie. A na wieży widokowej, przytulić i wreszcie pocałować swoją wybrankę. W samym Supraślu grzechem byłoby nie spróbować kartaczy czy też babki ziemniaczanej z kapustą kiszoną.

Koniec remontu Synagogi w Tykocinie. Już nie jest biała…

Koniec remontu Synagogi w Tykocinie. Już nie jest biała…

Zakończył się remont XVII wiecznej Wielkiej Synagogi w Tykocinie, która nie jest już taka jak na powyższym zdjęciu. Zabytek przeszedł renowację dachu, elewacji i stolarki. Budynek należący do Muzeum Podlaskiego odzyskując blask znów będzie przyciągał turystów, których w małym miasteczku pod Białymstokiem nie brakuje. 

 

Historycznie to Tykocin był kiedyś ważniejszy. Białystok dorównywać mu zaczął dopiero, gdy pojawili się Braniccy. Potem dzisiejsza stolica województwa podlaskiego zaczęła zyskiwać gdy masowo przeprowadzano się tu z centralnej Polski, by produkować i handlować na granicy z Imperium Rosyjskim. Podczas zaborów Białystok dostał również połączenie kolejowe z Moskwą i Warszawą. To już przechyliło szalę zwycięstwa nad Tykocinem i innymi starszymi miastami w regionie.

 

Synagoga zyskała elewację w oryginalnych kolorach – łososiowym z fragmentami koloru miętowo – zielonego. Kolory te zostały ustalone na podstawie odkrywek – czyli najgłębszych warstw starej elewacji. Warto zaznaczyć, że remont mógł się odbyć dopiero nie dawno, gdyż od 4 lat uregulowane są sprawy własnościowe świątyni. Obecnie należy do Skarbu Państwa. W 2019 roku w Wielkiej Synagodze odbędzie się Festiwal Kultury Żydów Polskich.

 

fot. Muzeum Podlaskie w Białymstoku

Na Podlasiu kolej się zwija? Za kilka dni popularne połączenie będzie zlikwidowane!

Na Podlasiu kolej się zwija? Za kilka dni popularne połączenie będzie zlikwidowane!

Na polskiej kolei jest bardzo wiele różnych spółek kolejowych zajmujących się różnymi aspektami działalności. Przewozy Regionalne, TLK, Cargo, Energeytyka – to wszystko nazwy spółek zreszonych dawniej pod nazwą PKP. Dlatego do dziś przyjęło się, że za błędy jednej spółki obrywają wizerunkowo wszystkie. To co się dzieje jednak w ostatnim czasie w województwie podlaskim i na ścianie wschodniej wymaga jednak stwierdzenia, że „Na PKP nadal obowiązuje hasło z podsłuchów poprzedniej ekipy rządzącej – „Ch** z tą Polską wschodnią”. Przyjrzyjmy się poniższej mapie.

 

 

Grubymi liniami zaznaczone są szlaki dwutorowe, zaś cienką – jednotorowe. Jak widać Podlaskie pod tym względem to dziura. Nie oczekujemy jednak, że jak za dotknięciem magicznej różdżki coś tu się zmieni. Wielokrotnie pisaliśmy o inwestycjach kolejowych i powoli się to zmienia na lepsze. To jedyny obszar, za który można pochwalić PKP (jako ogół firm kolejowych),  Analizując jednak mapę można zauważyć, że:

1. Suwałki to absolutna dziura. Wyjazd gdziekolwiek zawsze odbywa się tylko i wyłącznie przez Białystok. Nawet do Olsztyna i dalej na północny zachód.

 

2. Z Białegostoku wydostać się można tylko przez Warszawę

 

3. Łomży nie ma nawet na mapie

 

Co ma w planach PKP? (jako ogół firm kolejowych)

1. Za kilka dni zlikwidowane zostanie popularne połączenie kolejowe „TLK Hańcza” z Suwałk do Krakowa. Tutaj ze względów oczywistych podróż odbywać się będzie przez Białystok, jednak już nie bezpośrednio tylko na raty (w zależności od połączenia Suwałki Białystok, Białystok – Kraków lub Suwałki – Białystok , Białystok – Warszawa, Warszawa – Kraków). Na pocieszenie – będzie więcej połączeń Białystok – Warszawa.

 

2. W ostatnim czasie pisaliśmy, że przesunięto środki na inwestycje pod Sokółką, zabierając z budowy połączenia kolejowego do Łomży. Miasto te mogłoby korzystać z siatki kolejowych połączeń. Niestety szanse na coś innego niż autobusy są póki co marne. Może za kilka lat… Póki co wykonana zostanie tylko dokumentacja projektowa.

 

3. Jak widać na mapie na południu województwa podlaskiego jest cienka niteczka pod granicę z Białorusią, a potem gruba linia. Potem znowu cienka do Lublina. Niżej już kilka wariantów. Warto zaznaczyć, że nie ma technicznych przeciwwskazań, by jeździł pociąg relacji Suwałki – Rzeszów (od niedawna można dojechać nawet w same Bieszczady). Oczywiście czegoś takiego w planach PKP (jako ogół firm kolejowych) nie ma. Chcecie bezpośrednio do Lublina czy Rzeszowa? Jedźcie przez Warszawę.

 

Dlaczego tak się dzieje, że jesteśmy wykluczeni? Tak jak pisaliśmy – poprzednia ekipa rządząca miała zdanie o Polsce wschodniej nienajlepsze. Najważniejsze inwestycje ciągnęły się latami. Mocno wypłakana ekspresową ósemkę w całości otwarto dopiero w tym roku, już w czasach innej władzy (co nie znaczy, że dzięki nim). Dzięki inwestycjom skrócił się też czas podróży pociągiem do Warszawy… o 30 minut. Ale co nam z nowej infrastruktury skoro PKP likwiduje kolejne połączenia?

 

Warto też zaznaczyć, że na Podlasiu wybiera się polityków różnych opcji, o różnych poglądach. Jednak mimo wszelkich różnic – jedno ich łączy – to nieudacznicy, którzy w Warszawie nie mają żadnej siły przebicia. Nic dla swego regionu nie załatwili. Nawet ministrowie!

Poniżej kilka przykładów, że można:

1. Euro 2012 – Gdańsk i Wrocław zyskały nowoczesne stadiony i możliwość organizacji imprezy. Przypadkowo to miasta Grzegorza Schetyny i Donalda Tuska.

 

2. Między Warszawą a Krakowem jest Centralna Magistrala Kolejowa, na której pociągi mogą pędzić z maksymalnym dopuszczalnym w Polsce limitem – 160 km/h. Po drodze pociąg zatrzymuje się na stacji Włoszczowa. Gdzie??? To rodzinna miejscowość nieżyjącego już posła PiS – Przemysława Gosiewskiego, który nim zginął w katastrofie smoleńskiej skutecznie załatwił zatrzymywanie się pociągów (miasteczko ma 10 tys. mieszkańców).

 

3. Piotr Liroy-Marzec – swoim uporem załatwił wiele uproszczeń dla kierowców oraz najbardziej kontrowersyjną i głośną sprawę – możliwość leczenia medyczną marihuaną. I to kiedy? Za czasów konserwatywnej ekipy rządzącej.

 

Województwo podlaskie wybiera 15 posłów. Czy któryś z nich coś dla swego regionu załatwił? Jakieś mikroinwestycje może i tak. A rządowe? Dlatego też – spójrzcie jeszcze raz mapę i sami sobie odpowiedzcie – dlaczego jest tak jak jest. Dlaczego nie mamy lotniska regionalnego? Dlaczego w regionie jest tylko jedna ekspresówka? Dlaczego likwidują połączenia kolejowe? Bo wszyscy Podlaskie mają w d… Stawiamy dolary przeciwko orzechom, że jak przy każdej kampanii do Sejmu kandydaci na posłów będą jak przy każdych wyborach obiecywać: drogi ekspresowe, lotnisko, więcej połączeń kolejowych. Oni doskonale wiedzą, że tego brakuje. Lecz to nieudacznicy, którzy nie potrafią z tym nic zrobić. Nie potrafią z rządu wyszarpać ani grosza.

Nowa atrakcja turystyczna w regionie! Słowiańskie grodzisko oraz folwark

Nowa atrakcja turystyczna w regionie! Słowiańskie grodzisko oraz folwark

Przy okazji Święta Niepodległości pod Korycinem, a dokładnie w Milewszczyźnie zostanie otwarty Park Kulturowy. Jest to największa inwestycja zrealizowana w 2018 roku przez gminę, która wyłożyła niecały milion zł ze swoich środków oraz pozyskała 4,5 mln zł z Unii Europejskiej.

 

Na terenie Parku podziwiać będziemy mogli częściowo odtworzone słowiańskie grodzisko podchodzące z X wieku oraz XIX wieczny drewniany dwór i folwark z budynkami gospodarczymi. Nie zabraknie też drewnianego wiatraka, który został przywieziony z Jatwiezi Dużej. Park Kulturowy w Milewszczyźnie to planowo będzie także miejsce, gdzie turyści nie odejdą głodni. Będzie można też przenocować. O ile znajdzie się inwestor.

 

fot. korycin.pl

To już trzeci kościół w tym miejscu. Pierwszy pojawił się w 1525 roku!

To już trzeci kościół w tym miejscu. Pierwszy pojawił się w 1525 roku!

Zabłudów to miasteczko, które słynie z lodziarni, do której zawsze ustawione są gigantyczne kolejki, a także z Kościoła św. Apostołów Piotra i Pawła. Jego historia sięga 1525 roku! To właśnie wtedy Zygmunt Stary nadał Aleksandrowi Chodkiewiczowi prawa do Puszczy Błudowskiej (dziś część Puszczy Białowieskiej), a 8 lat później król wydał przywilej lokacyjny miasta Zabłudowa. Gdy miasto zostało założone znajdowała się w nim już cerkiew oraz kościół właśnie.

 

Świątynia powstała po raz drugi w 1688 roku, po wojnach z Moskwą. Wtedy też wiele miasteczek podlaskich zostało zniszczone. Zaś w roku 1800 rząd pruski nakazał kościół rozebrać i wybudować nowy. Ostatecznie nowa świątynia została ukończona dopiero w 1840 roku, lecz konsekracja nastąpiła dopiero w 1856 roku. Zabłudowski kościół przechodził wielokrotnie prace remontowe. Ostatnie prace zakończyły się w 2006 roku. Jednak w 2008 roku ruszyła budowa nowej plebanii, gdyż starą strawił pożar.

 

Kościoła św. Apostołów Piotra i Pawła jest zbudowany trochę na wzór Katedry Wileńskiej. Przejeżdżając przez Zabłudów warto nie tylko przyjrzeć się jej zewnątrz, ale też wstąpić do środka, by obejrzeć też niesamowite obrazy.

 

fot. Polimerek / Wikipedia

Tu można naładować się mocą. Wystarczy posiedzieć pośród kamieni.

Tu można naładować się mocą. Wystarczy posiedzieć pośród kamieni.

Poczopek w Puszczy Knyszyńskiej to niesamowite miejsce. Znajduje się tam naprawdę wiele atrakcji. Jedną z nich jest Park Megalitów. Jest to polana w środku puszczy, w której znajdują się wielkie głazy. Cały „park” powstał z inicjatywy leśników, którzy postanowili wykorzystać wielkie głazy, które pozyskano od osób prywatnych.

 

Cały park składa się z 30 kamieni, które łącznie ważą około 500 ton! Całość stanowić może miejsce mocy, którą możemy posiąść siedząc na ławeczkach znajdujących się w pobliżu. Taka ilość wielkich głazów podobno kumuluje wokół siebie energię właśnie. Układ Megalitów nie jest przypadkowy. Jest powiązany ze zjawiskami astronomiocznymi – niektóre wyznaczają południe, a inne północ. Przy głazach znajdują się także tabliczki z informacjami.

 

Zupełnie obok parku znajduje się Silviarium – wspaniały ogród leśny, gdzie można podziwiać różne okazy sów. Moc z kamieni chyba promienieje na cały obszar, bo już po przyjechaniu można odczuć wyjątkową aurę tego miejsca. Każdy moment jest dobry, by tam się wybrać.

 

fot. Nadleśnictwo Krynki / Lasy Państwowe

Ten cmentarz ma 217 lat. Jest na nim pełno zabytków!

Ten cmentarz ma 217 lat. Jest na nim pełno zabytków!

Za nami Wszystkich Świętych oraz Zaduszki. Nie tylko mieszkańcy Podlaskiego, ale oczywiście całej Polski w tych dniach tłumnie odwiedzali groby swoich bliskich. Przy okazji na cmentarzach odbywały się kwesty, dzięki którym można ratować zabytkowe groby. Warto tutaj od razu zaznaczyć, że te groby diametralnie różnią się od dzisiejszych. Warto ten typ architektury utrzymywać od zapomnienia. Cmentarz Katedralny w Łomży jest jednym z najstarszych w Polsce i liczy sobie 217 lat! Na terenie nekropolii znajduje się tam aż 300 grobów, które trzeba uratować przed zniszczeniem. Warto tutaj pochwalić mieszkańców Łomży, którzy w tym roku rekordowo zrzucili się na odnowę zabytków. Do puszek trafiło 52 tysiące złotych. W ubiegłym roku była to kwota w wysokości 40 tys. zł.

 

Łomżyńska nekropolia składa się z grobów rzymskokatolickich, prawosławnych oraz ewangelickich. Te pierwsze pojawiły się już w 1801 roku, zaś 30 lat później dołączyły te drugie, a na sam koniec te trzecie. Po jakimś czasie granice między nimi się zatarły i dziś jest to zespół cmentarny, na którym znajduje się 560 zabytkowych nagrobków w stylach klasycystycznym, neoklasycystycznym, neogotyckim, eklektycznym a nawet neorenesansowe. Na Cmentarzu Katedralnym znajdują się Dom Grabarza z 1853 roku, Kaplica Śmiarowskich z 1838 roku, Dzwonnica z 1886 roku, Kaplica ewangelicka z 1844 roku, Kaplica prawosławna z 1906 roku, a także ogrodzenie z 1879 roku. Na zabytkowej nekropolii nie chowa się już zmarłych, poza nielicznymi wyjątkami.

 

Jeżeli kogoś interesuje „nekroturystyka”, to na Podlasiu warto zwiedzić jeszcze inne cmentarze – rzymskokatolicki Farny w Białymstoku, a także nekropolię w Wasilkowie. Ponadto cmentarze żydowskie w Białymstoku i w Krynkach oraz cmentarze ewangelickie w Białymstoku – przy ul. Produkcyjnej oraz Wasilkowskiej. Warto także zobaczyć cmentarz tatarski w Bohonikach oraz Kruszynianach.

 

fot główne: Patryk Korzeniecki (Wikipedia)

Wołano za nimi Lipki, Muślimy. Są z nami od kilkuset lat

Wołano za nimi Lipki, Muślimy. Są z nami od kilkuset lat

Wiele się mówi o Podlasiu jako miejscu wielokulturowym. Najczęściej wspomina się o symbiozie katolików i prawosławnych. Warto jeszcze przypomnieć o polskich muzułmanach, których najwięcej jest… w Białymstoku. 

 

W ostatnim czasie muzułmanie Polakom kojarzą się raczej źle, za sprawą wszystkich wydarzeń, które mają miejsce za granicą. Natomiast polscy muzułmanie czyli Tatarzy powinni kojarzyć się wyłącznie dobrze. Nasi muzułmanie są w Polsce od XIV wieku – na początku osiedlali się w okolicach Wilna, Trok, Grodna i Kowna. Natomiast od XVII wieku także na terenie Wołynia, Podola, później na Suwalszczyźnie. Na Tatarów mówiono wówczas Lipki lub Muślimy. Ta pierwsza nazwa pochodziła od tureckiej nazwy Litwy.

 

Brama wejściowa na cmentarz w Bohonikach

 

Na przełomie XVII i XVIII wieku szlachta tatarska spolonizowała się, zaś mieszczaństwo uległo wpływom białoruskim. W międzywojniu Tatarów żyło w Polsce około 5,5 tysiąca. Zamieszkiwali województwo wileńskie, nowogrodzkie a także białostockie.

 

Cmentarz w Bohonikach

 

Zapewne wiele osób zadaje sobie pytanie o wspólnotę religijną polskich i zagranicznych muzułmanów – szczególnie tych, o których w mediach mówi się wyłącznie negatywnie. W 1936 roku uchwalona została przez parlament ustawa o stosunku państwa do Muzułmańskiego Związku Religijnego (która obowiązuje do dziś), w której to jest napisane, że polscy muzułmanie pozostają w łączności religijno-moralnej ze swoimi współwyznawcami za granicą, tworzą własny związek religijny niezależny od żadnych władz obcokrajowych świeckich i religijnych (tzn. Muzułmański Związek Religijny). Ponadto w ustawie ustanowiono obowiązek odmawiania modlitw za pomyślność Rzeczypospolitej i jej Prezydenta, a także Rządu i Wojska w każdy piątek oraz dnie uroczystych świąt.

 

Meczet w Bohonikach

 

Po II Wojnie Światowej działalność Muzułmańskiego Związku Religijnego w RP została wznowiona w 1947 roku. Od tego czasu organizacja nieprzerwanie działa na rzecz społeczności tatarsko-muzułmańskiej w Polsce. Tylko w samym Białymstoku żyje około 2000 Muzułmanów. Mieszka tu także Mufti (czyli przewodniczący Muzułmańskiego Związku Religijnego).

 

 

W Białymstoku są dwa miejsca związane z Tatarami – pierwsze to dom modlitwy przy ul. Hetmańskiej, drugi to zabytkowy dom drewniany ukryty pomiędzy blokami na osiedlu Piasta. Jest to parterowy, przedwojenny dom. Parter nawiązuje do wystroju meczetu. Ponadto Tatarów spotkamy oczywiście w Kruszynianach oraz Bohonikach. Od niedawna także w Suchowoli, gdzie powstało Centrum Kultury Muzułmańskiej.

 

Centrum Kultury Muzułmańskiej w Suchowoli

Na dworcu kolejowym znów poczujemy klimat XIX wieku!

Na dworcu kolejowym znów poczujemy klimat XIX wieku!

W listopadzie tego roku ruszają prace remontowe na dworcu PKP w Białymstoku. Ich zakończenie planuje się na 2020 rok. Trzeba przyznać, że dzisiejszy dworzec nie jest najgorszy, ale przejdzie niesamowitą metamorfozę. Przede wszystkim zniknie antresola. Budynek będzie miał bardzo dużo przestrzeni w środku, dużo bieli i dużo światła. Nieśmiało można go porównać do dworca w Przemyślu (najpiękniejszy dworzec kolejowy w Polsce).

 

Po lewej dworzec w Białymstoku po remoncie, po prawej obecny dworzec w Przemyślu – uznany za najpiękniejszy w Polsce

 

Dworzec PKP w Białymstoku powstał w 1862 roku. Oczywiście budynek, który widzimy dziś nie jest tym, który powstał prawie 160 lat temu. Żeby powstał dworzec, najpierw musiały zostać położone tory kolejowe. W tamtych czasach gród nad Białą jak był pod rosyjską okupacją stąd też połączenie mogło przyjść ze wschodu. O budowie linii kolejowej z Petersburga do Warszawy myślano już w 1835 roku, lecz car Mikołaj I nie przepadał za tego typu inwestycjami. Stąd też dopiero do budowy przystąpiono w 1852 roku.

 

 

Przy budowie pracowało 15 tysięcy osób! Budowa linii kolejowej zakończyła się w 1862 roku. Pierwszy pociąg ze stacji kolejowej na warszawskiej Pradze ruszył na wschód przejeżdżając przez Białystok oraz Wilno. Wówczas podróż zajmowała 38 godzin. Dziś byłoby znacznie krócej. Wszak to „tylko” 1100 km. Z Warszawy do Białegostoku można było się dostać dwa razy w tygodniu. Dopiero pod koniec XIX wieku pojawiła się rozbudowana poczekalnia, gdyż wzrósł wtedy także ruch kolejowy. Dobudowane zostały wtedy dwa kolejne pawilony i podzielono poczekalnię dla klasy I, II i III. W tej pierwszej podróżni mogli odpoczywać na wygodnych kanapach typu szezlong, które były wyścielone aksamitem. W budynku dworca znajdowała się także ekskluzywna restauracja.

Wysoka, śmigająca białymi ścianami ku sufitowi, pod którym płoną jaśniejące misy lamp. Na tle olbrzymich okien, szafirowych od zmierzchu, piętrzą się na bufecie stogi ognistych pomarańczy

To opis dworca, który stworzyła znana pisarka Maria Dąbrowska. Mamy nieodparte wrażenie, że jest on bardzo zbieżny z wizualizacją tego dworca, który ma być w 2020 roku. Oznacza to, że przebywając w białostockiej poczekalni poczuć będziemy mogli klimat XIX wieku.

 

 

Podczas I Wojny Światowej wojska rosyjskie wycofywały się, a po drodze spaliły budynek dworca. Po wojnie dworzec odbudowano. Niestety przyszła II Wojna Światowa i tym razem Niemcy budynek zbombardowali i zniszczyli jak 95 proc. miasta.

 

 

W PRL budynek nie odzyskał już czasów świetności mimo odbudowy i remontów. Jednak po transformacji ustrojowej było jeszcze gorzej. W 1989 roku rozpoczęła się modernizacja dworca, która trwała… 14 lat! Ostatecznie udało się 28 listopada 2003 roku otworzyć nowy dworzec, który jak wspomnieliśmy na wstępie mimo tylu lat trzyma się całkiem nieźle. Jednak nikt w Białymstoku na remont się zapewne nie obrazi. Współczujemy tylko podróżnym oczekującym, gdyż będą oczekiwać na swój pociąg na dworcu tymczasowym, co nie jest zbyt wygodne i komfortowe. Warto się jednak przemęczyć.

 

 

Featured Video Play Icon

W miejscu starej kopalni powstał zalew. Teraz można tam wypoczywać!

Mieszkańcy Antonowa spod Orli postanowili zagospodarować teren po dawnej kopalni gliny. Uporządkowano teren, wywieziono gruz, usypano żwirowe ścieżki wokół, postawiono wiatę oraz parking. To wszystko ze środków unijnych. Teraz można tam wędkować oraz miło spędzać czas. Zbiornik to dobre miejsce rekreacji, które wcześniej było terenem niezdatnym do użycia. Oprócz lokalnych miłośników wędkowania nad zbiornikiem pojawia się coraz więcej turystów.

 

Jak widać, by skorzystać ze środków unijnych z programu RPOWP wystarczy mieć dobry pomysł. W ramach środków pochodzących z Funduszy europejskich w tym z Programu Rozwoju Obszarów Wiejskich możemy zrealizować zarówno duże inwestycje tj. infrastruktura drogowa, jak również sfinansować mniejsze działania np. szkolenia. Wiedza zdobyta podczas szkoleń może nam się przydać do założenia własnej działalności. Ale we wspomnianym przypadku rzeczywiście należy mieć pomysł: co będziemy produkować, oferować czy sprzedawać.

 

Ale są też środki unijne, które mają na celu skutecznie zachęcić wyłącznie do aktywności w momencie, kiedy dopiero szukamy pomysłu. Krajowa Sieć Obszarów Wiejskich (KSOW-red.) to platforma, która jest kierowana do mieszkańców – jak sama nazwa mówi z obszarów wiejskich, którzy mają pomysł, ale nie do końca wiedzą jak go zrealizować lub jak go „ubrać w ramy”.
Środki z KSOW to fundusze, które przeznaczane są na działania służące do zachęcania społeczności wiejskiej do tworzenia wspólnych inicjatyw.

Brakuje pół miliarda na inwestycję. Dorzucą?

Brakuje pół miliarda na inwestycję. Dorzucą?

Do końca 2021 roku pociągi do stolicy z Białegostoku mają przyśpieszyć do 160 km/h (obecnie jeżdżą 120 km/h), a później nawet do 200 km/h (w ciągu 10 lat). Inwestycja na interesującym nas odcinku podzielona jest na 3 etapy – modernizację odcinków Warszawa – Sadowne, Sadowne – Czyżew oraz Czyżew – Białystok. Problem jest z tym ostatnim. Do przetargu na jego realizację stanęły dwie firmy. Tańsza zaproponowała przebudowę za kwotę 1,777 mld zł brutto. Tymczasem inwestor – PKP PLK założyła na ten cel 1,275 mld zł brutto. Teraz inwestor musi zadecydować – ogłaszać kolejny przetarg z naiwną nadzieją, że ktoś się zgłosi by zrobić taniej lub podnieść budżet o brakujące pół miliarda złotych.

 

Przy takich pieniądzach zawsze jest to decyzja polityczna. Miejmy nadzieję, że z racji tego iż jest to projekt transgraniczny (Rail Baltica zaczyna się w Estonii, biegnie przez Łotwę oraz Litwę) to Polacy nie dopuszczą do międzynarodowej kompromitacji. Chociaż, nigdy nic nie wiadomo. Warto jednak pamiętać, że rządowym priorytetem obecnie jest Centralny Port Lotniczy pod Warszawą. Stąd też, jakieś tory do Białegostoku mogą być mniej ważne i ostatecznie brakujące pieniądze mogą się nie odnaleźć tak szybko. 

 

Podlasie ma własną Górę czarownic!

Podlasie ma własną Górę czarownic!

Każde dziecko z lekcji geografii wie, że najbardziej znanym miejscem spotkań czarownic w Polsce jest Łysa Góra w Świętokrzyskim. Tymczasem województwo Podlaskie ma własną górę czarownic. Znajduje się ona w Siemiatyczach niedaleko od zalewu. Mowa tu o „Wilczej Górze” Miejsce jest zarośnięte gęstym lasem i trzeba naprawdę wiele sił włożyć w to, by je odszukać. W końcu XIX wieku etnograf Oskar Kolberg w swoich pracach etnograficznych napisał, że według wierzeń tutejszej ludności na Wilczej Górze kobiety zwane potocznie czarownicami odprawiały swoje rytualne obrzędy. Wokół wzniesienia znajdowało się wielkie składowisko tajemniczych głazów.

 

fot. A. Nowaczuk

 

Tajemnicze miejsce odkrył pewien turysta. Legenda głosi, że wszedł  na jedną z gór i zachwycił się pięknem krajobrazu jaku ujrzał oraz poczuł zapach kwiatów. To sprawiło, że zasnął. Drzemiąc śniło mu się, że stał na wzgórzu, wśród wielkich, rozłożystych dębów, z których widać było dolinę Bugu oraz średniowieczny gród. Na wierzchołku góry pełno było dużych głazów, przy których turysta widział grupę rozmodlonych ludzi, mówiących niezrozumiałym dla niego językiem. Jedna z tych osób miała jednak powiedzieć (zrozumiale rzecz jasna), że jest to miejsce święte, a obcym wstęp wzbroniony. Po przebudzeniu turysta wyciągnął mapę i stwierdził, że znajduje się w miejscu, gdzie jest największa góra w okolicy.

 

Gdy zwiedzający zszedł na dół do Siemiatycz, to dowiedział się, że lokalsi nazywają to miejsce „Górą czarownic” właśnie ze względu na te kamienie. W świętokrzyskiej Łysej Górze podczas sabatu czarownice rozniecały wielki ogień, kłaniały się wielkiej czarownicy, a następnie zasiadały do uczty. Po wieczerzy zaś następowały tańce. W czasie sabatu czarownice doskonaliły swe umiejętności przygotowując nowe czary i mikstury. A gdy rano kogut zapiał wszystkie wsiadały na miotły i odlatywały do swych chatek. Zapewne nie inaczej było w Siemiatyczach.

 

O tajemniczym miejscu powiedział nam Adam Nowaczuk, który odwiedził miejsce i je sfotografował. Za fotografie i informację bardzo dziękujemy!

 

fot. A. Nowaczuk

Zabytkowe dzwonnica, wnętrza kościoła oraz plebania zyskały nowe życie!

Zabytkowe dzwonnica, wnętrza kościoła oraz plebania zyskały nowe życie!

 

Jest wielu turystów, którzy uprawiają tak zwaną turystykę kościelną – pielgrzymują po kraju, modlą się w sanktuariach a przy okazji zwiedzają przepiękne zabytkowe kościoły oraz ich wnętrza. W Podlaskiem takich miejsc nie brakuje. Warto zobaczyć pod tym względem sanktuarium w Studzienicznej pod Augustowem, sanktuarium w Różanymstoku pod Sokółką, a także sanktuarium w Sokółce czy Krypnie pod Białymstokiem. W samej stolicy województwa podlaskiego można zobaczyć Kościół św. Rocha, Katedrę, Kościół św. Wojciecha, ale też miejsca związane z ks. Michałem Sopoćką.

 

Do tej długiej listy warto dopisać jeszcze trzy: Rosochate Kościelne w gminie Czyżew, Stawiski pod Łomżą oraz Kulesze Kościelne pod Wysokiem Mazowieckiem. Bowiem dla turystów  raczej miejsca to nieznane. Warto zobaczyć w Rosochatem Kościelnym 243-letnia dzwonnicę, która jest unikalnym zabytkiem. Natomiast w Stawiskach zwiedzać można kościół, w którym znajdują się małe obiekty zwane malaturą – każde z nich to oddzielne dzieło sztuki. W Kuleszach Kościelnych natomiast znajduje się zabytkowa plebania – z 1874 roku. Wszystkie te miejsca w ostatnim czasie skorzystały ze środków unijnych, dzięki czemu dzwonnica, malatura oraz plebania zyskały nowe życie!

 

Jak widać, by skorzystać ze środków unijnych z programu RPOWP wystarczy mieć dobry pomysł. W ramach środków pochodzących z Funduszy europejskich w tym z Programu Rozwoju Obszarów Wiejskich możemy zrealizować zarówno duże inwestycje tj. infrastruktura drogowa, jak również sfinansować mniejsze działania np. szkolenia. Wiedza zdobyta podczas szkoleń może nam się przydać do założenia własnej działalności. Ale we wspomnianym przypadku rzeczywiście należy mieć pomysł: co będziemy produkować, oferować czy sprzedawać. Ale są też środki unijne, które mają na celu skutecznie zachęcić wyłącznie do aktywności w momencie, kiedy dopiero szukamy pomysłu. Krajowa Sieć Obszarów Wiejskich (KSOW-red.) to platforma, która jest kierowana do mieszkańców – jak sama nazwa mówi z obszarów wiejskich, którzy mają pomysł, ale nie do końca wiedzą jak go zrealizować lub jak go „ubrać w ramy”. Środki z KSOW to fundusze, które przeznaczane są na działania służące do zachęcania społeczności wiejskiej do tworzenia wspólnych inicjatyw.

Możesz zostać dżokejem, amazonką lub turystycznie jeździć po Puszczy konno

Możesz zostać dżokejem, amazonką lub turystycznie jeździć po Puszczy konno

 

Stanica Kresowa to jedna z ciekawszych atrakcji na Podlasiu. Tutaj możemy poczuć klimat jak z polskiego dworu. Agroturystyczne gospodarstwo oraz ośrodek jeździecki mogą być dobrą odskocznią od codziennych spraw. Warto się zmierzyć z czymś nowym – na przykład nauczyć się jazdy konno. Galop przez Puszcze Knyszyńską może sprawić, że poczujemy niesamowity zew wolności, natomiast dzięki strzelaniu z łuku możemy poczuć się niczym Tatarzy lub dawni wojownicy.

 

W stanicy oprócz odpoczynku od codziennego zgiełku, nauczyć się możemy jazdy konnej, ale też przejechać się bryczką – a zimą wziąć udział w kuligu. Jest też odnowa biologiczna. Atrakcja ta znajduje się w Puszczy Knyszyńskiej, w Poczopku, niedaleko Krynek.

 

Stanica Kresowa powstała ze środków unijnych. Jak widać, by skorzystać z programu RPOWP wystarczy mieć dobry pomysł. W ramach środków pochodzących z Funduszy europejskich w tym z Programu Rozwoju Obszarów Wiejskich możemy zrealizować zarówno duże inwestycje tj. infrastruktura drogowa, jak również sfinansować mniejsze działania np. szkolenia. Wiedza zdobyta podczas szkoleń może nam się przydać do założenia własnej działalności. Ale we wspomnianym przypadku rzeczywiście należy mieć pomysł: co będziemy produkować, oferować czy sprzedawać.

 

Ale są też środki unijne, które mają na celu skutecznie zachęcić wyłącznie do aktywności w momencie, kiedy dopiero szukamy pomysłu. Krajowa Sieć Obszarów Wiejskich (KSOW-red.) to platforma, która jest kierowana do mieszkańców – jak sama nazwa mówi z obszarów wiejskich, którzy mają pomysł, ale nie do końca wiedzą jak go zrealizować lub jak go „ubrać w ramy”. 
Środki z KSOW to fundusze, które przeznaczane są na działania służące do zachęcania społeczności wiejskiej do tworzenia wspólnych inicjatyw.

Do Puszczy Białowieskiej dojedziemy weekendowym pociągiem!

Do Puszczy Białowieskiej dojedziemy weekendowym pociągiem!

Lewki to mała miejscowość pod Bielskiem Podlaskim. Jest ważnym punktem na kolejowej mapie Podlasia bowiem wkrótce będzie tam rozwidlenie na dwa kierunki. Pierwszy z nich prowadzi do Czeremchy, drugi zaś do Hajnówki. Przez ostatnie 25 lat było tak, że działał tylko ten pierwszy. Pasażerowie jechali na przykład z Białegostoku do Czeremchy, a następnie pociąg „wracał” do Hajnówki. W połowie przyszłego roku pociągi pojadą z Lewek prosto do Hajnówki, a podróż na 27-kilometrowym odcinku zajmie 24 minuty. Dzięki temu podróże Białystok – Hajnówka skrócą się. To o tyle ważna informacja, że tamte rejony odwiedza sporo turystów ze względu na Puszczę Białowieską.

 

Do samej Białowieży póki co dojechać możemy drogą wojewódzką. Jako, że po drodze mijamy Puszczę, to o rozbudowie infrastruktury drogowej nie może być raczej mowy, więc rozwój infrastruktury kolejowej jest jak najbardziej wskazany. Dlatego dojazd przez Lewki do Hajnówki jest pierwszym zwiastunem tego, co może być dalej. Bowiem zgodnie z zapowiedziami droga do Białowieży ma być także odnowiona w 2019 roku. Następnie pojawią się pociągi weekendowe z Warszawy (być może też Siedlec) i Białegostoku do Białowieży właśnie.

 

Wspaniała to wiadomość dla turystów, którzy nie będą musieli już jechać samochodem czy busem. Szczególnie, gdy kochają wycieczki rowerowe. Jazda przez Puszczę rowerem to naprawdę wielka przyjemność. Dodać należy do tego fakt, że można pojechać bez wizy również na białoruską stronę kompleksu leśnego. Dlatego na przyszłe wakacje można już powoli planować wielkie zwiedzanie Puszczy Białowieskiej niezależnie gdzie mieszkamy. Stanie się ona dostępna jeszcze bardziej. Warto zaznaczyć, że przedsięwzięcie może powstać z opóźnieniem, gdyż bardzo ważnym elementem inwestycji są uwarunkowania środowiskowe inwestycji. Puszcza to bardzo ważne miejsce. Dlatego wykonanie rewitalizacji musi odbyć się z jak najmniejszą szkodą dla przyrody.

Featured Video Play Icon

Ziołowy Zakątek leży wśród malowniczych pól i lasów Podlasia.

Ziołowy Zakątek, ukryty w sercu województwa podlaskiego, to nie tylko miejsce, które przyciąga uwagę tysięcy turystów. Jest to również prawdziwa oaza dla miłośników natury, ziół i tradycyjnej zielarskiej wiedzy. Od lat cieszy się on zasłużoną popularnością, co potwierdzają liczne pozytywne opinie na platformach. Na Google średnia ocen wynosi imponujące 4,6 na 5. Co kryje w sobie to magiczne miejsce?

Ogród botaniczny w malowniczym otoczeniu

Ziołowy Zakątek to niezwykłe połączenie tradycji zielarskich i przepięknej natury Podlasia. Położony jest w urokliwym otoczeniu pól i lasów. Ogród botaniczny oferuje swoim gościom niezapomniane doświadczenia i naukę o bogactwie roślin leczniczych, aromatycznych ziołach i ich właściwościach. Oczywiście spacerując po malowniczych alejkach, odwiedzający mają okazję odkrywać tajemnice natury i korzystać z dobrodziejstw ziołowej medycyny.

Tradycje zielarskie w sercu Podlasia

W Ziołowym Zakątku, tchnącym atmosferą spokoju i harmonii z naturą, praktykowane są najlepsze tradycje zielarskie. Z pewnością wspaniałe zioła, uprawiane z pasją i troską przez lokalnych zielarzy, zachęcają do zgłębiania wiedzy na temat zastosowania roślin leczniczych oraz sposobów ich wykorzystania w codziennym życiu.

Ziołowy Zakątek – wykorzystanie funduszy europejskich w rozwoju obszarów wiejskich

Rozwój atrakcji turystycznych, takich jak Ziołowy Zakątek, był możliwy dzięki Programowi Rozwoju Obszarów Wiejskich (PROW). Oczywiście dzięki tym funduszom możliwe było stworzenie infrastruktury turystycznej. Również bez tego promocja regionu oraz organizacja wydarzeń kulturalnych i edukacyjnych, które przyciągają turystów i wspierają lokalną gospodarkę, by się nie odbyły. Krajowa Sieć Obszarów Wiejskich (KSOW) stanowi platformę wspierającą mieszkańców obszarów wiejskich w realizacji ich pomysłów na rozwój społeczności lokalnych. Dzięki środkom z KSOW, społeczności wiejskie mają możliwość realizowania różnorodnych projektów.

Ziołowy Zakątek – potencjał rozwojowy i piękno podlaskiego krajobrazu

Ziołowy Zakątek to jedna z wielu atrakcji, które oferuje województwo podlaskie. Oczywiście rozwój tego typu miejsc nie tylko przyciąga turystów z całej Polski i zagranicy. Także promuje bogactwo przyrodnicze i kulturowe tego regionu. Dzięki wykorzystaniu funduszy unijnych i wspieraniu lokalnych inicjatyw, obszary wiejskie mają szansę rozwijać się i zachować swoją unikalną tożsamość, stanowiąc ważny element polskiego dziedzictwa.

Gródek istnieje już 520 lat. Sprawdź dlaczego to miasteczko jest wspaniałe!

Gródek istnieje już 520 lat. Sprawdź dlaczego to miasteczko jest wspaniałe!

Znany głównie z festiwalu Basowiszcza, trochę mniej z zalewu z plażą, a najmniej – bo tylko przez wtajemniczonych i miejscowych – z lasów przepełnionych grzybami. Mowa tu o Gródku. Miasteczko ukończyło 520 lat istnienia. Gródek był zaznaczany już na starych mapach. Jego historia sięga XV wieku i związana jest z rodem Chodkiewiczów. W 1498 r Aleksander Chodkiewicz ufundował tu klasztor prawosławny, który później został przeniesiony do Supraśla. W Połowie XVI wieku Gródek otrzymał prawa miejskie. W późniejszych czasach miejscowość przechodziła kolejno w ręce Paców, Sapiehów oraz Radziwiłów. W 1897 r. utracił prawa miejskie.

 

Historia Gródka to także historia podlaskich Żydów. Przed II wojną światową stanowili oni połowę mieszkańców. W miejscowości znajdowało się kilka! drewnianych synagog. W 1941 r. Niemcy utworzyli tam getto, do którego trafiło ok. 2,5 tys. Żydów. Pracowali m.in. przy budowie dróg oraz wyładunku i załadunku wagonów na pobliskiej stacji kolejowej w Waliłach. Getto zostało zlikwidowane 2 listopada 1942, a jego mieszkańcy wywiezieni do obozu przejściowego w Białymstoku.

Dzisiaj Gródek jest znany z festiwalu Basowiszcza oraz imprezy Siabrouskaja Biasieda. Do Gródka można dojechać samochodem, rowerem (przez Puszczę Knyszyńską) oraz w sezonie letnim pociągami w weekendy, które dojeżdżają do Walił malowniczą linią kolejową także przez serce Puszczy Knyszyńskiej. Mało kto wie, ale w lasach pod Gródkiem jest bardzo dużo grzybów, dlatego jego okolice to wręcz raj dla grzybiarzy. Jedno jest pewne, warto odwiedzić Gródek przy każdej możliwej okazji. Jest to małe, wspaniałe miasteczko, któremu życzymy co najmniej kolejnych 520 lat istnienia!

 

fot. K. Kundzicz / Wikipedia

Lotnisko na Krywlanach już gotowe? To zdjęcie bardzo wiele mówi.

Lotnisko na Krywlanach już gotowe? To zdjęcie bardzo wiele mówi.

Równo miesiąc przed wyborami samorządowymi na facebookowym profilu Spotted Białystok, który sądząc po treści mocno sympatyzuje z obecnym prezydentem Tadeuszem Truskolaskim, zostało umieszczone zdjęcie z powietrza ukazujące oświetlony pas startowy na Krywlanach. Termin zakończenia prac budowlanych i oddanie pasa ma nastąpić jeszcze w tym miesiącu. O żadnych przesunięciach raczej mowy nie będzie, gdyż wszystko idzie zgodnie z planem, a poza tym wybory idą, więc wszyscy zrobią wszystko by było na czas. Dlatego też przed nami miesiąc wielkiego wyborczego show pod tytułem „Lotnisko na Krywlanach”. Zwolennicy lotniska lokalnego po raz kolejny zmierzą się ze zwolennikami lotniska regionalnego, zostaną użyte te same argumenty co zawsze i kontrargumenty również.

 

Dlatego też postanowiliśmy streścić racje obu stron:

Za Krywlanami:

1. Lotnisko lokalne w Białymstoku w zupełności wystarcza

2. Nie mamy pieniędzy na lotnisko regionalne, bo Platforma je przejadła, a potem minister Bieńkowska zakończyła dotacje lotnisk.

3. Pas na lotnisku na Krywlanach w razie zainteresowania będzie można wydłużyć, a halę odpraw dobudować

Przeciw Krywlanom:

1. Lotnisko na Krywlanach jest zbyt blisko centrum i zbyt blisko Dojlid Górnych (gdzie mieszka sporo polityków).

2. Tak w ogóle to nie lotnisko tylko pas startowy, na którym nikt nie będzie chciał lądować, bo żadna linia nie ma odpowiednich samolotów

3. Żeby wydłużyć pas startowy trzeba będzie wyburzyć wieżowiec przy ul. Wiadukt i wyciąć cały las Solnicki.

 

Historia lotniska na Podlasiu to niekończąca się telenowela. Pierwsze lotnisko powstało w 1927 roku! Wtedy jednak wystarczyła duża ilość płaskiego terenu porośniętego trawą. Zaliczane było do II klasy podobnie jak lotniska w Krakowie, Toruniu i Lublinie (do lotnisk I klasy zaliczano wówczas Warszawę, Lwów, Poznań, Wilno i Gdańsk). Obecnie na Krywlanach mogą lądować tylko samoloty sportowe. Przez wiele lat dyskutowano, gdzie zbudować lotnisko. Niektórzy doskonale pamiętają jak jeszcze poprzednie władze wbijały łopaty na Krywlanach. Później następna władza zmieniła zdanie i chciała budować port w Topolanach pod Zabłudowem.

 

Następni zmienili koncepcję i chcieli budować w Sanikach. Później ówczesna minister Elżbieta Bieńkowska ogłosiła, że zakręca kurek z funduszami europejskimi na budowę lotnisk regionalnych. To dla województwa podlaskiego był wyrok. Obecny prezydent wrócił do koncepcji z Krywlanami i przy milczącej zgodzie radnych PiS przeforsował swoją koncepcję. Burzliwa sesja Rady Miasta toczyła się na zasadzie: PiS wytacza argumenty przeciw, Platforma i Komitet Truskolaskiego argumenty ZA. Całość skończyła się  konkluzją, że PiS (które ma większość) jest ZA, ale będzie dążyć do budowy lotniska regionalnego. 

 

Od oddania inwestycji jeszcze około pół roku potrwa certyfikacja lotniska. Później będą mogły wylądować pierwsze samoloty.

Featured Video Play Icon

3 powody, dla których warto odwiedzić Czarną Białostocką

Trwające lato jest okazją, by odwiedzić dawno zapomniane lub dawno nie odwiedzane miejsca. Takim z pewnością dla niektórych może być Czarna Białostocka, a także jej wyśmienite okolice. Do wszystkiego można dojechać pociągiem, samochodem i rowerem.

Szlak Rękodzieła Ludowego

To bardzo ciekawe miejsce, w którym możemy odwiedzić Kowala, Garncarza, Tkaczki. To wszystko w Czarnej Wsi Kościelnej. We wsi Zamczysk można zajrzeć do pracowni wyrobu drewnianych łyżek. Wieś Niemczyn natomiast to Centrum rękodzieła ludowego. Zwiedzając samochodem warto zajrzeć jeszcze do Janowa, gdzie są pracownie Tkackie.

Zalew Czapielówka

Zalew Czapielówka to główna atrakcja Czarnej Białostockiej. To o tyle dobre miejsce, że odnajdą się tu zarówno osoby, które szukają spokoju jak i te, które wolą aktywnie wypoczywać. Wokół zalewu jest aż kilka zejść do wody. Znajduje się też wspaniały pomost.

Zalew Czapielówka latem to dobre miejsce na plażowanie, wieczorem na palenie ogniska, zaś w nocy na campingowanie pod namiotem. Latem działa też wypożyczalnia sprzętu wodnego.

Zbiornik to także raj dla wędkarzy. Można wyciągnąć lina, szczupaka, sandacza, karpia, okonia czy karasia.

Droga przez bagna do Supraśla

Ostatnią atrakcją Czarnej Białostockiej jest leśna droga prowadząca do Supraśla. Najlepiej piechotą (15 km) lub rowerem wybrać się w drogę, by słuchać w Puszczy Knyszyńskiej śpiewu ptaków i oddychać leśnym powietrzem. Po drodze miniemy urocze bagna. Sami nie musimy się martwić, droga, którą będziemy szli jest utwardzona. Warto jednak pamiętać, że pomiędzy Czarną Białostocką a Supraślem nie ma kompletnie nic innego niż Puszcza, zatem lepiej zabrać ze sobą wodę i jakieś jedzenie.

Rosjanie pozostawili bunkry. Dziś to atrakcja turystyczna

Rosjanie pozostawili bunkry. Dziś to atrakcja turystyczna

Dziś to wyjątkowa atrakcja turystyczna, która została w Polsce pozostawiona przez Rosjan. Pomniki architektury wojskowej, które przyczyniły się do rozwoju sztuki fortyfikacji. Mowa tu o schronach na tak zwanej „Linii Mołotowa”. Konstrukcje przetrwały do dziś i można je zwiedzać także na Podlasiu.

Tak zwana Linia Mołotowa ciągnie się od litewskiej Kłajpedy po Bieszczady. Schrony były budowane z żelbetu wzmacniane kamieniami, które miały osłabiać siłę ataku artyleryjskiego. W praktyce jednak schrony nie spełniły swego zadania. Znajdując się na granicy miały służyć jako zatrzymanie ataku, by zdążyć się zmobilizować. Wszystko przez typowe podejście do weekendu. Bowiem w sobotę życie towarzyskie w Rosji kwitło, zaś Niemcy nieoczekiwanie uderzyli w niedzielę. Picie alkoholu, które towarzyszyło sobotniej nocy osłabiło możliwości bojowe żołnierzy. Na czas obsadzono tylko część schronów, które podczas pierwszego ataku zostały ominięte i zaatakowane dopiero przez drugi front.

Schrony przetrwały jednak do dziś. Pierwotnie budynki posiadać miały własne zasilanie w energię, instalację oświetleniową, system wentylacji powietrza, ogrzewanie, a większe również kanalizację. Przewidziany był zapas paliwa na 60 godzin pracy maszyn schronu bez zmniejszania mocy. Mniejsze obiekty były podłączane do sąsiednich schronów. W rzeczywistości jednak większość schronów to betonowe pudełka bez prądu, wody i łączności. Prawdopodobnie właśnie taki można napotkać w okolicach Siemiatycz, co udokumentował nasz Czytelnik Adam Nowaczuk.

Warto wybrać się „szlakiem Linii Mołotowa”, by obejrzeć budynki, w których Rosjanie chcieli przetrwać pierwszy atak wroga.



fot. Adam Nowaczuk

Ważne informacje dla podróżnych. Komunikacja zastępcza i inne godziny odjazdów.

Ważne informacje dla podróżnych. Komunikacja zastępcza i inne godziny odjazdów.

Mieszkańcy województwa podlaskiego oraz turyści muszą nastawić się na utrudnienia. Do 20 października 2018 będzie obowiązywać zmieniony rozkład jazdy pociągów REGIO. Rozpoczęła się modernizacja linii kolejowych. Największe zmiany czekają pasażerów podróżujących na trasie z Hajnówki do Czeremchy i Siedlec, gdzie odwołano kursowanie wszystkich pociągów relacji Hajnówka – Czeremcha – Hajnówka oraz porannego pociągu relacji Hajnówka – Siedlce oraz pociągu Siedlce – Hajnówka.

 

Zamiast nich będzie kursować autobus komunikacji zastępczej, który na pasażerów będzie czekał w Czeremsze. Autobusy komunikacji zastępczej nie będą obsługiwały wszystkich przystanków kolejowych położonych na odcinku Hajnówka – Czeremcha. Np. przystanek Witowo zostanie przeniesiony do miejscowości Długi Bród, a w Dobrowodzie autobus będzie się zatrzymywał na tymczasowym przystanku.

 

Komunikacja zastępcza została również wprowadzona na trzy tygodnie, od poniedziałku 3 września do 24 września, na trasie Białystok – Czeremcha. Po drodze nie będzie obsługiwany przystanek kolejowy w Podbielu, a zamiast w Gregorowcach autobus będzie się zatrzymywał w miejscowości Malinniki. Również w Zimnochach, Rajsku, Lewkach, Suchowolcach i Kleszczelach nie będą obsługiwane przystanki kolejowe, a autobusy będą się zatrzymywały na przystankach PKS w tych miejscowościach.

 

Przejazd w autobusach komunikacji zastępczej, oznakowanych logo POLREGIO, odbywa się na podstawie biletów kolejowych. W autobusach nie ma możliwości przewozu rowerów i wózków.

 

Zmienią się też godziny odjazdów innych pociągów. Na przykład pociąg REGIO relacji Szepietowo – Białystok, odjeżdżający z Szepietowa o godz. 18:22, będzie odjeżdżał 11 minut wcześniej, tj. o godz. 18:11, a pociąg REGIO relacji Białystok – Ełk, który obecnie odjeżdża z Białegostoku o godz. 15:18, od 2 września odjeżdża 8 minut wcześniej, tj. o godz. 15:10. Natomiast wieczorny pociąg REGIO z Białegostoku do Suwałk PODLASIAK relacji Szczecin – Suwałki, został przesunięty na godz. 20:37.

 

Kilkuminutowe zmiany w rozkładach jazdy będą dotyczyły większości pociągów kursujących w Podlaskiem.

Dwie gigantyczne sosny pod dachem. Warto je obejrzeć na własne oczy.

Dwie gigantyczne sosny pod dachem. Warto je obejrzeć na własne oczy.

Supraśl, to miasteczko, które jest atrakcyjne pod wieloma względami. Ludzie odwiedzają przede wszystkim monastyr, wpadają na kartacze i babkę ziemniaczaną bądź też spacerują bulwarami lub po lesie. Mało kto jednak zwraca uwagę na przyrodę, jaka otacza urokliwe miasteczko. Wszak położone jest one w Puszczy Knyszyńskiej, o czym przypominają dwie sosny leżące przy drogach. Potężne drzewa znajdują się pod zadaszeniem.

 

Natura obdarzyła je tak wielkim rozmiarem ze względu na gęstość Puszczy. Drzew obok siebie jest tak wiele, że wzajemnie zasłaniają sobie światło słoneczne, zatem najsilniejsze pnęły się ku górze, nie wypuszczając gałęzi u dołu. Dawniej drzewa były wykorzystywane jako maszty do żagli. W Puszczy Knyszyńskiej na drzewach zawieszano również kapliczki, dzięki czemu wiele sosen uszło z życiem, gdyż rezygnowano z ich ścięcia. Podczas Powstania Styczniowego, które rozgrywało się także w Puszczy Knyszyńskiej – drzewa z kapliczkami stanowiły też miejsce, gdzie powstańcy zostawiali sobie listy.

 

Dwie sosny leżące przy supraskich drogach można oglądać przy rondzie Aleja Niepodległości / Nowy Świat oraz na drodze wojewódzkiej do Krynek, tuż za mostem po prawej stronie. Warto do nich podejść i przejść z jednego końca na drugi, by zobaczyć ich ogrom.

Kościół św. Wojciecha. Charakterystyczna świątynia o zaskakującej historii

Kościół św. Wojciecha. Charakterystyczna świątynia o zaskakującej historii

Kościół św. Wojciecha w Białymstoku jest charakterystycznym punktem Białegostoku. Mieści się przy ul. Warszawskiej. Jedyny budynek w mieście w stylu neoromańskim. Dawniej był świątynią ewangelicko-augsburska w 1910 roku. Na początku XX wieku w Białymstoku społeczność ewangelików liczyła aż 5000 osób, w związku z czym potrzebowali swojego miejsca modlitw. I tak powstała „Kircha św. Jana”. Z dawnych czasów w obecnym kościele zachował się krzyż i ołtarz, a także boczne balkony zwane emporami.

 

Po wojnie, już w kościele katolickim miało miejsce wiele wydarzeń historycznych. Był to kościół seminaryjny, gdzie kardynał Karol Wojtyła odprawiał rekolekcje. Z tym kościołem związany jest także patron nowej ulicy (przedłużenia Sitarskiej) – ks. Michał Sopoćko. W 2013 roku wybuchł pożar na wieży kościoła, przez co kościół przez jakiś czas nie miał jej wykończenia. Na dziedzińcu przed kościołem można napotkać krzyż, który wtedy spadł podczas gaszenia pożaru.

 

Kościół św. Wojciecha w Białymstoku bez wątpienia jest jednym, który wpisał się w centrum miasta. Wysoka budowla widziana jest z wielu punktów Białegostoku. Dlatego też zwiedzając miasto warto świątynię odwiedzić.

 

fot. Xorik / Wikipedia

Zepsuło się na amen. W tym roku na Plantach fontanny nie będzie.

Zepsuło się na amen. W tym roku na Plantach fontanny nie będzie.

Nie mamy dobrych wieści dla wszystkich, którzy kochają spacerować po Plantach. Ich główna atrakcja – fontanny w ostatnim czasie doznały awarii. Niestety jest tak poważna, że w tym roku już woda nie tryśnie. Jak przekazała Kamila Bogacewicz z Urzędu Miasta – Kurierowi Porannemu – zepsuła się pompa, a także napędy przepustnic (takie urządzenie co otwiera i zamyka dysze). Żeby fontannę naprawić potrzeba więc części zamiennych. Miasto ogłosiło przetarg, by takowe zdobyć. Procedury urzędowe trwają. Zatem dopiero po rozstrzygnięciu kto dostarczy i kiedy będzie można urządzenie naprawić. Dlatego mało prawdopodobne, by w tym roku można było jeszcze wybrać się na Planty, by podziwiać wspaniałe fontanny, które wieczorami dzięki oświetleniu były kolorowe.

 

Na pocieszenie możemy dodać, że w Białymstoku podziwiać można także fontannę na Rynku Kościuszki oraz na skwerku przy pomniku Ludwika Zamenhofa. Dla leniwych zaś mamy film, na którym można zachwycać się kolorowymi strumieniami wody bez wychodzenia z domu.

 

 

fot. Gumisza / Wikipedia

Podlaskie chce ściągnąć do siebie Warszawiaków. Oto sposób organizacji turystycznej.

Podlaskie chce ściągnąć do siebie Warszawiaków. Oto sposób organizacji turystycznej.

Kiedy powstawał portal Podlaskie.Tv – główną jego ideą była promocja województwa podlaskiego jako miejsca przypominającego Bieszczady. Czyli ziemi zapomnianej, mało rozwiniętej, uspokojonej, gdzie żyje się powoli, zaś widoki są magicznego. To wszystko od początku istnienia staramy się ukazywać. Dodatkowo promujemy Białystok – jako miejsce, które powinno stanąć w szranki z największymi – Warszawą, Wrocławiem, Poznaniem, Krakowem czy Gdańskiem. Wszystko po to by gospodarczo dorównać im. Stolica województwa podlaskiego powinna być silnym ośrodkiem, zaś wszystkie okolice spokojne i magiczne. Do podobnych przekonań doszła Podlaska Regionalna Organizacja Turystyczna. W ostatnim czasie w internecie zaczęła promować walory regionu przez pryzmat wyzwań współczesnego życia. Przedstawia Podlaskie jako przestrzeń, gdzie nieskażona przyroda i zanurzona w niej kultura pozwalają naturalnie “zasilić się” i odzyskać utraconą równowagę.

 

Celem kampanii reklamowej województwa jest zakorzenienie obrazu Podlaskiego w świadomości mieszkańców Warszawy i innych dużych aglomeracji jako najlepszego miejsca naturalnego wypoczynku. Atutem ma być tylko 2 godziny jazdy od centrum Warszawy, zaś do zwiedzania puszcze, parki narodowe, rozlewiska rzek oraz. Jednym słowem „cyfrowy detoks”. Z taką różnicą, że w Bieszczadach internet mobilny i zasięg telefoniczny praktycznie nie działa. U nas tak. Zdjęcia na potrzeby kampanii wykonali podlascy fotografowie.

 

Kampania jest kierowana przede wszystkim do mieszkańców Warszawy. Podlaska Regionalna Organizacja Turystyczna jest stowarzyszeniem, które pracuje na rzecz wspierania turystyki w regionie. Działania Organizacji skupiają się na promowaniu lokalnych walorów turystycznych oraz kreowaniu pozytywnego wizerunku województwa podlaskiego. Głównym celem Organizacji jest zwiększenie zainteresowania całorocznym wypoczynkiem w regionie oraz wzrost liczby turystów w regionie.

 

Podlaska Regionalna Organizacja Turystyczna została powołana w 2002 roku. Wśród członków Organizacji znajdują się samorządy, instytucje, organizacje pozarządowe, osoby fizyczne oraz reprezentujące branżę turystyczną podmioty działające na rzecz rozwoju turystyki w województwie podlaskim.

 

 

fot. Podlaska Regionalna Organizacja Turystyczna

Sinice na popularnej plaży! Kąpielisko zamknięte

Sinice na popularnej plaży! Kąpielisko zamknięte

Na popularnej plaży w Siemiatyczach, nad zalewem zakwitły sinice – poinformował nas Czytelnik Adam Nowaczuk. W związku z tym kąpielisko zostało zamknięte. Sinice są bakteriami i pojawiają się także na wodzie, gdy przez dłuższy czas panuje wysoka temperatura. Gdy dojdzie do zakwitu, to na tafli wody pojawia się zielona „kołdra”. Kąpiel w wodzie, gdzie zakwitły te bakterie może powodować wysypkę, swędzenie skóry, zapalenia, bóle brzucha, gorączkę, dreszcze, bóle, duszności czy zawroty głowy. Czasem nawet może dojść do uszkodzeń wątroby czy nerek.

 

W normalnych warunkach jednak Zalew w Siemiatyczach warto odwiedzić. Można tam wypocząć na plaży, spacerować deptakiem i na molo, wypożyczyć sprzęt wodny, poćwiczyć, pograć w siatkówkę plażową czy po prostu posiedzieć na ławeczce.

 

Kąpielisko jest strzeżone od 1 lipca do 31 sierpnia od godz. 11.00 – 18.00. Plaża znajduje się przy ul. Sportowej.

 

fot. Adam Nowaczuk

Lada chwila rusza remont dworca PKP. Zapomnieli o najważniejszym!

Lada chwila rusza remont dworca PKP. Zapomnieli o najważniejszym!

Podróżni przybywający do Białegostoku pociągiem będą musieli wkrótce liczyć się z utrudnieniami. Lada chwila rusza wielki remont dworca PKP, który zmieni ten obiekt wewnątrz i przed budynkiem nie do poznania. Choć na pierwszy rzut oka budynek nie wygląda jakby tego potrzebował, to projekt metamorfozy wygląda zachęcająco. Wszystko dlatego, że w planach jest przywrócenie historycznego charakteru poczekalni. Odtworzone zostaną dawne posadzki, słupy żeliwne, a także zdobienia ścian i sufitów. Zniknie też obecny „jarmark” komunikacyjny przed dworcem. Przebudowane zostaną także perony. Będą nowe wiaty, oświetlenie, tablice informacyjne i ławki oraz przejścia podziemne.

 

Osoby, które były na dworcach większy miast zauważyły, że perony są całkowicie zadaszone. W Białymstoku jak widać z projektu – nikt o tym nie pomyślał. Po prostu wymienią wiaty, dzięki którym można poczekać na pociąg. Tylko, że wiata jest ciasna, a peron ogromny. Wszyscy pod wiaty się nie zmieszczą. A w deszczu nikomu stać się nie chce.

 

Druga ważna kwestia to (chyba) nikt też nie pomyślał, by do Białegostoku dojechało Pendolino. To ważne, by można było się dostać do Warszawy, Krakowa, Gdańska, Wrocławia czy Poznania z pominięciem małych stacji – sporo zyskując na czasie. Przypomnijmy, że do końca 2020 roku zakończą się prace związane z budową Rail Baltici. Wtedy to z Białegostoku do Warszawy będzie można jechać 160 km/h. Podróż do Warszawy nieznacznie skróci się. Obecnie do Warszawy Wschodniej pociąg z Białegostoku jedzie równo 2 godziny. Po modernizacji jechać będziemy 1,5 godziny. Gdybyśmy pominęli wszystkie stacje – pociąg dojechałby do Warszawy 10-15 minut szybciej. Jednak na połączenie ekspresowe należy patrzeć nie przez pryzmat dojazdu do Warszawy – ten z Białegostoku jest już dziś naprawdę dobry. Chodzi o to, by dużo szybciej dojechać do innych większych miast, oddalonych od stolicy Podlaskiego o kilka godzin drogi. Remont dworca i peronów w Białymstoku skończy się zaś pod koniec 2019 roku. Żeby wpuścić Pendolino – trzeba by było przebudować peron (pociąg Pendolino jest szerszy niż standardowy).

 

Dlatego przyjemnie będzie kupować bilet i czekać na pociąg na wyremontowanym dworcu, ale każda modernizacja dworca powinna być przede wszystkim praktyczna. Tutaj ani nie ma co liczyć na zadaszone perony, ani na peron przystosowany do przyjazdu Pendolino. A potem każdy się dziwi dlaczego Białystok to Polska B. Przecież taki ładny.

 

Pałac Branickich w Białymstoku z rok na rok zyskuje coraz większy blask

Pałac Branickich w Białymstoku z rok na rok zyskuje coraz większy blask

 

Białostocki Pałac Branickich to perła, o którą trzeba dbać w najwyższym stopniu. Z tego samego założenia wychodzą także władze Białegostoku, mimo że obecnie pałac Branickich to siedziba władz Uniwersytetu Medycznego. Choćby z tego powodu prezydent Truskolaski mógłby się wypiąć na pałac i stwierdzić, że jego utrzymanie i wygląd zależy od UMB. Na szczęście tak nie jest i władze regularnie odnawiają całkowicie zniszczony podczas wojny pałac.

 

Jeżeli byśmy dokładnie się przeszli przez teren dawnej siedziby Branickich to byśmy zauważyli, że jeszcze sporo jest do odnowienia. W ogrodzie, na boku nowego blasku przydałoby się kaplicy, obok ogrodzone z powodu złego stanu technicznego są cztery filary, zaś od dziedzińca mur jest ogrodzony specjalną siatką, by się nie sypał. Fatalnie też wygląda elewacja pałacu na niektórych fragmentach. Zaś most w ogrodzie to mówiąc wprost – tragedia.

 

Tymczasem z roku na rok sam ogród coraz piękniejszy robi się ogród. Najnowsze zmiany w nim to nowe rzeźby – tych w ogrodzie jest całe mnóstwo. To nie wszystko – w tym roku jeszcze będzie kilka nowych. Miejmy nadzieję, że już niedługo Pałac Branickich w Białymstoku zyska stuprocentowy blask. Nie jest to łatwe gdyż prace remontowe w Pałacu są bardzo drogie – restauracja każdego zabytku to drenaż kieszeni. Same rzeźby z ogrodu kosztywały prawie 740 tys. zł.

Podlaska Korona Królów. Tu było historyczne „trójmiasto” Podlasia Podlasia

Podlaska Korona Królów. Tu było historyczne „trójmiasto” Podlasia Podlasia

Tak zwany rdzeń Podlasia to jego dawna stolica i okolice – to tam dawniej toczyło się dworskie życie. Trzy najważniejsze miejscowości Podlasia na mapie leżały tuż przy Bugu. Mielnik, Drohiczyn oraz Granne. W Drohiczyn to właśnie dawna stolica Podlasia – które leżało na terytorium Królestwa Polskiego. Po odkupieniu grodu przez Jagiellonów – na rynku w Drohiczynie tętniło życie. Damy mogły tam zdobyć piękne ubrania, można było skorzystać z łaźni czy też zakupić świece. Nie zabrakło oczywiście budynku ratusza i wagi. XVI wiek to okres największego rozkwitu Drohiczyn. Później w mieście pojawiły się trzy kościoły, cerkwie unickie i prawosławne oraz cztery klasztory. Był też szpital, apteka i szkoła. Dopiero Potop szwedzki sprawił, że miasto zostało zniszczone i utracono 68 proc. ludności. 

 

Nieopodal Drohiczyna w Mielniku do dziś stoją ruiny kościoła, który był częścią zamku. Wszystko to oczywiście na wzgórzu – by doskonale z daleka widać czy nie czai się wróg. 23 października 1501 roku na zamku w Mielniku podpisano Unię mielnicką między Królestwem Polski i Wielkim Księstwem Litewskim. Wieża zamkowa miała aż trzy kondygnacje i dodatkową wieżyczkę, a także na specjalny ganek z widokiem na dziedziniec. Druga kondygnacja była połączona z basztami. Na dziedzińcu znajdowało się też więzienie. W XVI wieku niestety zamek spłonął, a pozostał tylko kościół i wieża wjazdowa. To co pozostało i to co naprawiono zniszczone zostało podczas Potopu szwedzkiego.

 

Granne było prywatną osadą należącą do Niemirowiczów-Szczyttów. Znajdowała się tam kamienna przeprawa przez rzekę Bug, którą stanowiła najkrótszą drogę z Królestwa Polskiego do Wielkiego Księstwa Litewskiego. Prowadziła od Warszawy do Wilna. Do dziś – gdy niski jest poziom wody resztki przeprawy odsłaniają się i można je zobaczyć na własne oczy.

 

Dlatego też wybierając się na południe województwa podlaskiego warto własnie zwiedzić te historyczne „trójmiasto” i jeszcze bardziej zagłębić jego historię.

 

mapa z 1665 roku

Kładka Waniewo – Śliwno kompletnie rozebrana. Została sterta drewna

Kładka Waniewo – Śliwno kompletnie rozebrana. Została sterta drewna

Kładka Waniewo – Śliwno jest nieczynna, ale od przyszłego roku się to zmieni. Obecnie w Narwiańskim Parku Narodowym trwają prace remontowe. Po starej kładce nic nie zostało, gdyż została rozebrana. Teraz robotnicy stawiają nową, która będzie służyć wszystkim od przyszłego roku. A wybrać się do Waniewa lub Śliwna zawsze warto.

 

Między miejscowościami Śliwno i Waniewo, oddalonymi od Białegostoku o około 30 km znajdują się rozlewiska Narwi, które w zależności od pory roku znajdują się gruncie bądź są na powierzchni. Na niektórych fragmentach jest tak dużo wody, że jest ona cały rok. Wtedy musimy użyć siły mięśni aby przyciągnąć platformę, która pozwoli dostać się na drugi brzeg wody. Znajdujące się na kołowrotku liny nie powinny sprawić żadnego kłopotu. Dlatego też siłować się mogą też dzieci. Łącznie na trasie przygotowano cztery takie tratwy.

 

Kilometrowa drewniana kładka posiada także wieżę obserwacyjną, na której można odpoczywać lub obserwować ptaki, gdyż jest ich tam całkiem sporo. Kładkę można zwiedzać z obu stron – przyjeżdżając do Sliwna (jadąc przez Kurowo od Choroszczy) lub przyjeżdżając do Waniewa (jadąc ekspresówką przez Jeżewo). Niezależnie, z której strony zaczniemy wycieczkę, to naprawdę warto. Mimo wszystko, trzeba z tym poczekać do przyszłego roku.

 

fot. Narwiański Park Narodowy

Dobra wiadomość dla turystów. W Puszczy Białowieskiej lokalsi otworzyli dla nich miejsce

Dobra wiadomość dla turystów. W Puszczy Białowieskiej lokalsi otworzyli dla nich miejsce

Teremiski to jedna z miejscowości w Puszczy Białowieskiej. Turyści często tam się zatrzymują, by poczuć klimat pierwotnego kompleksu leśnego. Teraz dodatkowo w Teremiskach będzie można skorzystać z Puszczańskiego Punktu Informacyjnego. Każdy, kto przyjedzie do Teremisek będzie mógł dowiedzieć się o ciekawych miejscach w Puszczy, trasach, a także jak zorganizować wyprawę do rezerwatu ścisłego, gdzie można pożyczyć kajak na spływ Narewką czy też gdzie wypożyczyć rower, by popedałować przez las oraz gdzie warto przenocować, gdzie zjeść i co w ogóle zwiedzić. Punkt prowadzą za darmo lokalni społecznicy, którzy chcą dzielić się swoją wiedzą lokalną z przyjezdnymi, których w Puszczy Białowieskiej nie brakuje.

 

Teremiski to bardzo ciekawy punkt na mapie nie tylko Puszczy Białowieskiej, ale w ogóle całego województwa podlaskiego. We wsi znajdują się domy agroturystyczne, ale też niekiedy można spotkać żubra. Co ciekawe w miejscowości jest też nieformalna uczelnia – Uniwersytet Powszechny im. Jana Józefa Lipskiego. Współtworzył go Jacek Kuroń. Oprócz tego jest też Teatr – współprowadzony przez tą samą organizację co uniwersytet. We wsi można spotkać także znanego ekologa Adama Wajraka, który tam mieszka.

 

To wszystko powoduje, że licząca niecałe 100 mieszkańców wieś jest pełna życia i kolorytu. Dlatego warto ją odwiedzić. A teraz, by dowiedzieć się od „lokalsów” jak najwięcej o Puszczy – Teremiski są punktem obowiązkowym każdej wyprawy do Puszczy Białowieskiej.

 

 

Wkrótce znów będzie można zwiedzić wielką atrakcję, a zimą obejrzymy wspaniałe obrazy

Wkrótce znów będzie można zwiedzić wielką atrakcję, a zimą obejrzymy wspaniałe obrazy

Muzeum Podlaskie w Białymstoku w ostatnim czasie było bardzo aktywne, dzięki czemu będziemy mogli niedługo ponownie zwiedzać Dom talmudyczny w Tykocinie, a także podziwiać portrety Jana Klemensa oraz Izabeli Branickich. Kierownictwo Muzeum doprowadziło do wylicytowania ich na monachijskiej aukcji. Obrazy zakupiono za 55 tysięcy euro. Dom talmudyczny czyli tak zwana „mała synagoga” to jedna z atrakcji Tykocina, budynek stojący przy synagodze, w którym właśnie kończy się remont. Obrazy zaś było można oglądać od lutego, teraz potrwa ich ważna renowacja.

 

Dom talmudyczny w Tykocinie będzie otwarty dla zwiedzających już od 22 lipca. Budynek postawiono w latach 1772-1798. Było to bardzo ważne miejsce na mapie polskich Żydów. Podczas II Wojny Światowej Niemcy doszczętnie zniszczyli synagogę. Dopiero w 1974 roku odnowiono ją. Teraz budynek przechodził po raz kolejny remont. Zwiedzający będą mogli obejrzeć w środku cztery różne wystawy.

 

Obrazy Branickich są namalowane przez nieznanego autora bądź autorów. Prace konserwatorskie być może wyjaśnią kim był twórca. Będzie też próba odpowiedzi na pytanie czy ktoś przemalowywał obrazy i kiedy, z jakiego kręgu artystycznego pochodzą oraz kiedy zostały namalowane. To, co zostało namalowane sugeruje, że portrety powstały około 1766 roku. Już w grudniu będzie można znów oglądać odrestaurowane obrazy przedstawiające Branickich.

 

fot. Emmanuel Dyan

Featured Video Play Icon

Znany YouTuber na Podlasiu jadł śledzie i jeździł drezyną

 

Akcja #VisitPoland zorganizowana przez Polską Organizację Turystyczną nie ominęła Podlasia. Zagraniczni YouTuberzy (tacy bardziej znani) zostali zaproszeni do Polski, by nagrać tu filmy, w których przedstawią nasz kraj. Popularny (ponad 600 tys. subskrybentów) YouTuber LeBlanc odwiedził województwo podlaskie. Pokazał innym nasz wspaniały region dużo lepiej niż nie jeden film promocyjny czy ogólnopolska telewizja.

 

YouTuber odwiedził Tykocin, Supraśl, Białowieżę, Drohiczyn. O wyborze akurat tych miejsc zapewne decydował organizator, który wszędzie YouTuberów woził. Dla „znawców” tematu film może się nie spodobać. Bowiem w Podlaskiem nie istnieje coś takiego jak spójna strategia promocyjna. Każdy sobie rzepkę skrobie. Tym razem mogliśmy obejrzeć Podlaskie pod tytułem „odlotowe miejsca na Podlasiu, których nie ma gdzie indziej” i to jest prawda, a także na pewno wizerunkowi nie szkodzi, ale… pokazywanie Podlasia przez pryzmat powyższych miejscowości może sprawić wrażenie, że cały region jest dokładnie taki.

 

Czyli jaki? W filmie możemy zobaczyć wszystko tak jak widziałby to YouTuber, którego interesowało przede wszystkim jedzenie – i tutaj ciągle je chwalił. Niestety widać ewidentnie, że nie pokazał tego czego by oczekiwali organizatorzy. Najwięcej można obejrzeć na temat jedzenia, a także specyficzne zajęcia – pływanie łodzią po Narwi (raczej nie dostępne normalnym turystom), wygłupy na rowerze na ścieżce rowerowej Supraśla – zapewne nigdzie nie pojechali, bo jak wiadomo ścieżka obecnie donikąd nie prowadzi. Jedyna ciekawostka to białowieskie drezyny, z których naprawdę może skorzystać każdy. No i Drohiczyn – pływanie kajakiem (YouTuber pokazał samą rzekę i restaurację).

 

Film ogólnie jest sympatyczny, ale efekt końcowy jest lekko komiczny. Dlatego, że organizatorzy są zafiksowani na „perełkach”, ale nie wzięli pod uwagę, że młodych ludzi te perełki w ogólnie nie będą obchodzić, stąd też w filmie nie obejrzymy Podlasia takiego jakie jest naprawdę. Oceńcie sami.

Featured Video Play Icon

Ta rzeka jest dumą Suwalszczyzny. Pływał tu Jan Paweł II

 

Na podmokłych dolinach wśród wzniesień morenowych swoje życie zaczyna rzeka znana wszystkim jako Czarna Hańcza. Skąd taka osobliwa nazwa? Aby odpowiedzieć na to pytanie należy przenieść się do XIII w. Były to czasy walk Litwinów z Mazowszanami. Nad brzegiem rzeki toczono niezwykle zacięte boje. Krew mogłaby wypełnić do pełna jego koryta. Armia litewska popadła w tarapaty. Jeden po drugim padał od celnych strzałów z łuku. Wielki Książę Litewski Trojden już miał w planach odwrót wojsk, lecz niesiony honorem wypowiedział głośno słowa ”Gana cze”. Oznaczają one ”dosyć tutaj”.

 

Niesione echem powtarzane były przez gęste lasy. Los zaczął od tej chwili sprzyjać dla wojownika. Choć bitwa nie została rozstrzygnięta, uratował on wielu swoich towarzyszy. Od tej pory ”Gane cze” powtarzane było z trwogą pośród Mazowszan. Ci trochę je zniekształcili przez swój nieco twardszy język. Po jakimś czasie wykształciło się określenie ”Hane cze”, a potem ”Hancze”. Tak też nazwano rzekę, która była niemym świadkiem odezwy księcia. Inna teoria mówi o tym, że w wymarłym już języku jaćwieskim oznacza kaczkę. Zaś przydomek „czarna” otrzymała zapewne ze względu na ilość mułu.

 

Tak czy inaczej Czarna Hańcza posiada niezwykłą przyrodę, uwielbiana przez papieża Jana Pawła II, a także turystów przepływa miejscami niczym górski potok, w którym pływają pstrągi, by połączyć się z Kanałem Augustowskim i ostatecznie złączyć się z kolejną – większą rzeką nad Niemnem, którą znamy choćby z literatury.

 

Rzeka Czarna Hańcza to doskonałe miejsce do uprawiania sportów kajakowych. Doskonale bawić się tam będą zarówno zawodowcy jak i amatorzy. Na trzech szlakach można spędzić od 4 do 9 dni podziwiając niesamowitą przyrodę. Najpierw płynie się przez rozlewiska i podmokłe łąki, potem biegnie w dolinie przy Puszczy Augustowskiej. W kolejnych punktach wpada do Kanału Augustowskiego, którym dopłyniemy do granicy z Białorusią.

 

Rzeka Czarna Hańcza to także miejsce kultu Staroobrzędowców. Na trasie rzeki znajduje się Molenna w Wodziłkach. 3 kilometry na wschód od Bachanowa. Mała miejscowość, gdzie możemy odwiedzić unikalną perłę architektury czyli obiekt sakralny należący do Wschodniego Kościoła Staroobrzędowego (niekanoniczny Kościół prawosławny). Świątynia powstała w 1921 roku. Jest drewniana. Posiada wieżę, którą dobudowano w 1928 roku. Molenna znajduje się w rejestrze zabytków. Została gruntownie wyremontowana w 1997 roku.

 

Nad dumę Suwalszczyzny warto wybrać się chociaż raz. Nawet, gdy ktoś nie lubi kajaków to warto spędzić czas biwakując nad jej brzegiem (jest wiele pól namiotowych i kempingów) lub po prostu odwiedzić kilka punktów.

To wyjątkowa atrakcja. Kolejka wąskotorowa w Puszczy Białowieskiej

To wyjątkowa atrakcja. Kolejka wąskotorowa w Puszczy Białowieskiej

Ten artykuł jest już nieaktualny, zapraszamy do przeczytania aktualnego:

/kolejka-waskotorowa-hajnowka-topilo

Kiedyś służyły do transportu drewna, dzisiaj przewozi turystów. Mowa tu o kolejce wąskotorowej z Hajnówki. Podróż kolejką przez Puszczę Białowieską to wyjątkowa atrakcja.

 

Kolejkę wąskotorową mamy w spadku zaborze. W 1916 roku, gdy Polski jeszcze nie było na mapie na terenie Puszczy Białowieskiej urzędowali Niemcy. Potrzebowali drewna, więc wybudowali w Białowieży tartaki i stolarnie, zaś w Hajnówce fabrykę półproduktów chemicznych z drewna. Stąd też potrzeba było przewozić drewno. Kiedy na terenach zaborczych nastała już Rzeczypospolita Polska to do II Wojny Światowej państwo polskie rozbudowało sieć kolejek leśnych. W 1939 roku było ich łącznie 360 km! Dopiero w 1992 roku zakończono eksploatację kolejek.

 

 

Dziś kolejka służy turystom. Dzięki niej z Hajnówki można pojechać do miejscowości Topiło lub w wersji skróconej do Doliny Leśnej. Jest to wyjątkowa podróż. Przez godzinę zwiedzamy Puszczę Białowieską od środka, przejeżdżając niemal przez dzikie tereny, gdzie nie spotkamy ludzi. Kolejki funkcjonują od 12 maja do 30 czerwca w każdą sobotę o godz 10.00 oraz 14.00. Zaś od 1 lipca do 31 sierpnia we wtorki, czwartki, soboty i niedziele także w godzinach 10.00 oraz 14.00. Od 1 września do 29 września w czwartki i soboty. Wyjazdy 10.00 oraz 14.00. Kolejka funkcjonuje także w niektóre długie weekendy.

 

Bilet normalny kosztuje 30 zł. Ulgowy 20 zł. Przewóz roweru i psa – 5 zł. Dzieci do lat 4 za darmo. Bilety kupimy na dworcu przy stacji kolejek. Płatność gotówką.

 

Dodatkowe informacje: tel. 693 337 290 lub [email protected]

To jedna z najpiękniejszych rzek w Polsce. Zarówno z wody jak i powietrza

To jedna z najpiękniejszych rzek w Polsce. Zarówno z wody jak i powietrza

Rzeka Bug jest jedną z najpiękniejszych w Polsce. Zarówno z góry jak i poziomu tafli wody. Dorzecze biegnące slalomem, a także piękna przyroda wokół sprawia, że Bug warto zobaczyć na własne oczy. Można to zrobić na 2 sposoby. Przyjeżdżając na Podlasie i jadąc wzdłuż rzeki bądź wybrać się na kajaki i przepłynąć się. Naszą wycieczkę zacząć powinniśmy w Niemirowie – czyli na trójgraniczu województw podlaskiego, mazowieckiego i lubelskiego. W tym samym miejscu jest także granica Polski i Białorusi. To wszystko powoduje, że miejsce na styku tylu granic na raz ma w sobie pewną dozę magii oraz aurę tajemniczości.

 

Jadąc wzdłuż Bugu kolejnym przystankiem powinien być Mielnik. Tak zwiedzić możemy Odkrywkową kopalnię kredy oraz Górę Zamkową. Jest też wieża widokowa. Następnie powinniśmy zatrzymać się w Maćkowiczach. Tam znajduje się wyspa, przez którą przebiega most kolejowy. Jadąc wzdłuż Bugu kolejny przystanek powinniśmy sobie zrobić nieopodal miejscowości Turna Mała. Tam znajduje się Wyspa Kózki, na której stoi osobliwy zamek z kamieni, który własnymi rękami zbudował jeden człowiek!

 

Kolejne trzy wyspy po drodze to Wyspa Dzika i Wyspa Judasza. Skąd taka nazwa dokładnie nie wiadomo, jednak w tych rejonach nie topi się po zimie Marzanny lecz Judasza. Jest to jakaś wskazówka. Wszak warto wybrać się na miejsce i popytać miejscowych – dlaczego Judasz ma swoją wyspę. Trzecia wyspa zwana jest Krąpia. Jadąc dalej powinniśmy odwiedzić Drohiczyn, niegdyś stolicę województwa podlaskiego. Było to bardzo ważne miejsce w naszym regionie. Dziś znajduje się tam Góra Zamkowa oraz wiele budynków sakralnych, które warto zobaczyć.

 

Następny przystanek znajduje się w miejscowości Tonkiele. Tam zbudowany jest most, który jest też miejscem widokowym. Warto się rozejrzeć. Kolejne ciekawe miejsce jest w miejscowości Granne. Tam Bug tworzy przepiękne rozlewisko, które zakończy naszą wycieczkę. Jeżeli chcemy natomiast przepłynąć podlaski Bug kajakiem, to potrzebujemy 4 dni. Odcinek mierzy bowiem 85 km. Gdy będziemy chcieli przepłynąć cały Bug (czyli aż do Zalewu Zegrzyńskiego), to potrzebować będziemy około 10 dni gdyż odcinek wtedy będzie miał odległość około 200 km.

 

Rzeka Bug kajakiem:

Już niedługo lotnisko będzie gotowe. Najwięksi przeciwnicy Truskolaskiego mogą mu pozazdrościć

Już niedługo lotnisko będzie gotowe. Najwięksi przeciwnicy Truskolaskiego mogą mu pozazdrościć

Bez żadnych zakłóceń przebiega budowa pasa startowego na Krywlanach (wersja dla zwolenników PiS) czy jak kto woli lotniska o ograniczonej certyfikacji (wersja dla zwolenników Tadeusza Truskolaskiego). Marszałek województwa przekazał w końcu 16 mln zł na inwestycję. Zakłóceń raczej nie będzie, bo pas/lotnisko mają być gotowe na jesień czyli akurat przed samymi wyborami samorządowymi. Ciekawe czy Tadeusz Truskolaski dotrzyma słowa i w dniu otwarcia lotniska wyjedzie z miasta – by nie przecinać wstęgi i się nie lansować przed wyborami. Warto dodać, że pierwsze samoloty będą mogły wylądować najwcześniej na wiosnę. Wtedy prawdopodobnie uda nam się osiągnąć potrzebną certyfikację.

 

Jedno jest pewne – nawet najbardziej krytyczni wobec niego przeciwnicy polityczni mogą pozazdrościć Truskolaskiemu, że uciął trwające od wielu lat dyskusje i nie patrząc na nikogo doprowadził do realizacji inwestycji. A wszyscy, którzy latami się przepychali czy lotnisko ma być w Topolanach, Sannikach, Żukach czy Krywlanach mają teraz okazję zamilczeć, jeśli przez gardło nie przejdą im gratulacje.

 

Warto przypomnieć dlaczego nie mamy dużego lotniska regionalnego i dlaczego budujemy sam pas startowy. Przede wszystkim politycy wszystkich opcji po kolei, które były u władzy o lotnisku tylko dyskutowały. Najpierw mocno faworyzowane były Topolany, później poprzedni prezydent miasta Ryszard Tur razem z Karolem Tylendą (z Urzędu Marszałkowskiego) wbijali łopaty na Krywlanach. Te miejsce jednak nie w smak innymi ważnym politykom, którzy mieszkają na Dojlidach (czyli obok Krywlan). Robili co mogli, by to nie nad ich, tylko cudzymi głowami lądowały samoloty.

 

Następnie marszałek Jarosław Dworzański zaczął tworzyć obszerną dokumentację pod lotnisko w okolicach Tykocina (Sanniki). Jednak tak długo tworzył, że ówczesna minister rozwoju (od kasy z UE) Elżbieta Bieńkowska powiedziała, że zakręca kurek na lotniska regionalne. Wtedy było wiadomo, że swoje dokumenty Dworzański może wrzucić do śmietnika.

 

Później mieliśmy kolejne wieści – lotnisko w Radomiu czy Zielonej Górze okazały się wielkimi niewypałami. Najbardziej głośno było o tym pierwszym, które zostało wyśmiane jako lotnisko-widmo. Mądrość (a zarazem przymus) Truskolaskiego polega właśnie na tym, że nie chciał od razu budować lotniska takiego jak w Radomiu. Zaczynamy od pasa i drogi kołowania. Jeżeli będzie to atrakcyjne miejsce dla przewoźników – dostawi się halę odlotów i przylotów, a także wydłuży pas tak, by mogły tu siadać także duże maszyny. Przymus jest taki, że zwyczajnie nas nie stać na coś większego. Truskolaski szastał pieniędzmi na lewo i prawo.

 

Warto tutaj podać przykład podobnego lotniska jak nasze. W Wielkiej Brytanii jest znane na całym świecie miasto Cambridge, które ma własne lotnisko – gdzie mogą siadać także wielkie maszyny. Chociaż śmietanka naukowa zlatuje się tam z całego świata to lądują na jednym z trzech lotnisk w Londynie. Najbliżej jest z lotniska Stansted – 40 km do Cambridge. Lotnisko w Cambridge służy głównie do tego, by serwisować maszyny wojskowe. Dla mieszkańców okolicy lotniska lądowanie kilkadziesiąt metrów nad głową wielkiego transportera wojskowego albo myśliwca to nic nowego. Oprócz serwisu można jednak odlecieć do Edynburga. EasyJet ma małe samoloty (do 50 osób), które świadczą właśnie taką usługę.4

 

Dlatego też powinniśmy się wzorować na Cambridge. Przede wszystkim niedaleko nas znajduje się „przesmyk Suwalski” – miejskie strategiczne z punktu widzenia NATO. Serwis maszyn wojskowych, które nad krajami Bałtyckimi ciągle manewrują mógłby odbywać się w Białymstoku. Tak samo prezydent Truskolaski wręcz stanąć na uszach, by ściągnąć do Białegostoku chociażby jednego przewoźnika typu EasyJet, który obsługiwałby połączenia z Tallinem, Rygą, Wilnem, Mińskiem, Kijowem, Pragą, Krakowem, Gdańskiem czy Berlinem. Dzięki temu regionalny ruch lotniczy kwitł w najlepsze, a my byśmy z tego korzystali.

 

Nikt zdrowy na umyśle nie oczekuje odlotów do Chicago, Zjednoczonych Emiratów Arabskich, Tokio czy Sydney – takie loty odbywają się z wielkich portów. A że akurat budowany będzie CPK – to należy właśnie wykorzystać lukę w postaci zagarnięcia jak największej ilości połączeń regionalnych, które na CPK odbywać się z pewnością nie będą (wysokie opłaty lotniskowe). 

 

Tadeusz Truskolaski po 12 latach rządzenia miastem uzbierał gigantyczną listę rzeczy, za które należy go krytykować. Jednak trzeba uczciwie przyznać – nawet jeśli na początku nikt tu nie będzie lądować, to nic na tym nie stracimy. A w przyszłości jest szansa by to zmienić. Łatwiej bowiem wydłużyć pas i dobudować halę niż zaczynać dyskusję od zera.

 

fot. Ondřej Franěk, www.lkpr.info

Powstanie 140 km nowych dróg dla rowerów. Łatwiej będzie uciec z miasta

Powstanie 140 km nowych dróg dla rowerów. Łatwiej będzie uciec z miasta

Rowerowanie po Białymstoku to prawdziwa katorga. Choć mamy dużo ścieżek rowerowych, to jeżdżenie po mieście nie jako transport, ale jako rekreacja nie sprawia przyjemności. Wszystko za sprawą nieustannego stania na światłach, a także nieustannego wchodzenia na ścieżkę rowerową pieszych, rodziców z wózkami (nie wiem dlaczego myślą że to pas dla nich), rolkarzy, biegaczy, a niekiedy nawet spacerowiczów z psami.

 

Ścieżki rowerowe są jednak dobre, gdy chcemy wyjechać z Białegostoku jak najszybciej żeby móc w spokoju porowerować bez ciągłego zatrzymywania się i zwracania uwagi lub dzwonienia na przeszkadzaczy. Do tej pory jeżeli chcieliśmy wyjechać z centrum w stronę Jurowiec to przez Białostoczek musieliśmy jechać ulicą, teraz prowadzi tamtędy ścieżka rowerowa, która zaczyna się na Sitarskiej i prowadzi przez Bitwy Białostockiej aż do obwodnicy, którą też możemy dojechać do wylotu na Augustów lub szybciej z Radzymińskiej do Sokólskiej, a dalej osiedlami i chodnikami bezpośrednio do augustowskiej wylotówki.

 

To nie koniec dobrych wieści. W najbliższym czasie powstanie jeszcze więcej ścieżek rowerowych, których zawsze brakowało. Między innymi przy okazji remontu drogi – pojedziemy ścieżką wzdłuż ul. Ciołkowskiego – od ul. Mickiewicza aż do obwodnicy. Ścieżki nie zabraknie też na nowo wybudowanej Sitarskiej, która wreszcie połączy Białostoczek z Dziesięcinami. Ścieżka pojawi się także w końcu na Hetmańskiej. Łącznie 140 km dróg.

 

Cieszy też inna sprawa – urzędnicy przestali budować drogi dla rowerów z bruku. Nowe ścieżki są asfaltowe. Oczywiście mieszanka jest prawdopodobnie najtańsza, bo rower szybciej i wygodniej jedzie ulicą, ale jak to się mówi lepszy rydz niż bruk… czy jakoś tak.

Uroczysko Dębiec – kompletna dzicz, gdzie można spotkać łosia

Uroczysko Dębiec – kompletna dzicz, gdzie można spotkać łosia

Uroczysko Dębiec to takie miejsce w dolinie Biebrzy, którego nie ma na mapie, nie da się dotrzeć samochodem, lecz warto tam pojechać. Biebrzański Park Narodowy słynie z bagien. Jest tam wiele ciekawych miejsc do zobaczenia. Jednym z nich jest Uroczysko Dębiec położone nad rzeką Ełk. Rzeka ta łączy się z Jegrznią i wpada do Biebrzy. Razem z Kanałem Woźnawiejskim tworzą tak zwany Biebrzański Trójkąt – to właśnie powoduje, że uroczysko znajduje się na wyspie.

 

Na miejscu można obserwować łosie i ptaki, ale też możemy natrafić na wiele innych zwierząt na przykład wilki. To wymarzona okazja, by wyjechać, wyciszyć się i kontemplować naturę. Z wieży można zobaczyć Brzeziny Ciszewskie, a także cały Biebrzański Trójkąt. W uroczysku Dębiec można natrafić na ślady dawnej osady, gdzie mieszkali ludzie! Można zobaczyć pozostałości trzech gospodarstw, a także krzyż. Codzienność była ciężka. Wokół bagna, woda. Wiosną wszystko zalane, a mieszkańcy poruszali się łódką. Uroczysko Dębiec było głęboko ukryte wśród mokradeł, teraz można dotrzeć tam dzięki renaturyzacji sieci hydrograficznej.

 

Uroczysko Dębiec znajduje się na szlaku pieszym Goniądz ruda (oznaczony kolorem czerwonym), a także na szlaku Osowiec – Twierdza – Kuligi oznaczone kolorem zielonym. Z racji tego, że są to bagna to najbezpieczniej wybrać się do uroczyska właśnie teraz czyli w czerwcu i lipcu. Cały szlak ma 29 km. Jeśli jednak nie chcecie przechodzić całego, to należy jechać do wsi Kapice. Tam odszukać szlak czerwony. Jest on za wsią, gdzie zaczyna się też Biebrzański Park Narodowy z dużym kompleksem leśnym zwanym Brzeziny Kapickie.

Green Velo to ściema? Postawili tabliczki i myślą, że wystarczy

Green Velo to ściema? Postawili tabliczki i myślą, że wystarczy

Gdy mówiono o tym, że powstanie Green Velo, to chyba wszyscy myśleli, że na całej długości będzie można przejechać jedną wielką ścieżką rowerową – przez 5 województw. Nadzieje okazały się złudne. Projekt zrealizowano, kasę z Unii wyciągnięto, zaś co dostali rowerzyści? Nie chcemy pisać brzydkich słów, ale jedno na „g…” można by tu przytoczyć. Green Velo to praktycznie przede wszystkim to samo co było, tyle że dostawiono pomarańczowe tabliczki z rysunkiem roweru. W kilkunastu miejscach jest też asfalt (kilka dłuższych odcinków) i tak zwane „MOR-y” – czyli budka, ławki i kosz na śmieci. Tak żeby sobie odpocząć.

 

Każdy, kto przejeżdżał Green Velo od razu widzi, że cały pomysł powstał nie w głowie rowerzysty tylko jakiegoś urzędnika, który prawdopodobnie nie wstaje od biurka. Zapewne to ten sam, który wymyślił kiedyś by robić ścieżki dla rowerów brukowane. Wiele wody w Białce, Narwi, Supraśli, Bugu i innych rzekach upłynęło zanim zaczęto robić asfaltowe.

 

Na poniższym filmie można zobaczyć trasę Green Velo, która zaczyna się w Elblągu, a kończy się w Białymstoku (normalnie kończy się na Podkarpaciu)

 

Warto też zwrócić uwagę na jeszcze jeden istotny brak. Na mapie między Augustowem a Tykocinem nie zaznaczono żadnych atrakcji. Czy takowych tam nie ma? Oczywiście że są, ale zza biurka ich nie widać. Jeżeli chcecie się przejechać Green Velo – to proszę bardzo, ale my polecamy wam drogi asfaltowe – jedzie się dużo przyjemniej i szybciej. Ruch na wiejskich drogach też nie za wielki. A to ważne, gdy robi się dłuższy dystans. Wiadomo, że wszelkie wytyczne szlaku urzędników będziemy czuli pod siodełkiem.

Długi weekend wzdłuż Kanału Augustowskiego. Zobacz nasze propozycje

Długi weekend wzdłuż Kanału Augustowskiego. Zobacz nasze propozycje

Przed nami kolejny długi weekend w tym roku. Tym razem będzie bardzo upalnie, zatem propozycja z naszej strony może być jedna! Wszyscy nad wodę! Jak wiadomo Augustów, to letnia stolica Polski i właśnie ten kierunek najlepiej obrać. Oczywiście wiadomo, że miasteczko nie pomieści wszystkich chętnych (szczególnie last minute), lecz na szczęście w okolicy Augustowa mamy jezioro Sajno, Przewięź, Serwy, Płaską, Perkuć czy Mikaszówkę. Wybór jest niesamowity. A czas spędzony w ty ch wszystkich miejscach to czysta przyjemność. Dziś zabieramy Was w podróż wzdłuż Kanału Augustowskiego, w samo serce Puszczy Augustowskiej. Przybliżymy Wam poszczególne miejsca, gdzie można dobrze wypocząć.

 

Augustów

W samym Augustowie możemy polecić zajechanie na ul. Turystyczną. Tam posilimy się bardzo świeżą rybką, a następnie możemy ruszać nad Necko. Dokładnie to na drugą stronę ulicy, gdzie możemy plażować lub wypożyczyć sprzęt wodny (kajaki, rowerki) by popływać po wielkim jeziorze lub zwiedzić Rospudę (wypływając Necko w lewo, Rospuda w prawo).

Przewięź

W Przewięzi znajduje się słynna „Patelnia”. Tutaj możemy kąpać się w jeziorze Białym lub jeziorze Studzienicznym. Przy okazji w okolicy możemy zwiedzić zespół budynków kościelnych w Studzienicznej.

Sucha Rzeczka

Kolejne miejsce uwielbiane przez turystów. Sucha Rzeczka różni się od Augustowa przede wsyzstkm dużym spokojem. Tutaj czas płynie wolniej, a pogoda tak samo wspaniała.

Płaska

Jezioro Płaska i Śluza Paniewo to miejsce, które ma wsspaniałą zaletę. Jest Karczma Starożyn, gdzie właściciele są bardzo gościnni i przyjaźni – serdecznie pozdrawiamy! W okolicy wieczorem można napotkać wiele ognisk z kiełbaskami. Zaś na samym końcu drogi za Śluzą znajduje się pole namiotowe. Wokół jest tylko las, jezioro oraz normalna toaleta. W Karczmie jest możliwość wynajęcia sprzętów wodnych.

Mikaszewo

Nad Mikaszewem w Jazach znajduje się pole namiotowe i kamperowo. To kolejne miejsce dla osób, które kochają nocować w ten sposób.

Rygol

W Rygolu mieszają się ze sobą Kanał Augustowski oraz rzeka Czarna Hańcza. Wokół tego miejsca można spędzić czas na Kempingu oraz relaksować się przy napojach chłodzących w Barze Rygol.

Rudawka

Ostatnim przystankiem w polskiej części Kanału Augustowskiego jest Rudawka. Możemy tam wypożyczyć kajaki, spędzić czas na agroturystycznych kwaterach, a także zobaczyć Śluzę Kurzyniec, która jest jednocześnie przejściem granicznym. Po spełnieniu pewnych formalności, bez wizy możemy się dostać do kraju sąsiada. Oczywiście kajakiem.

 

Zwiedzaj Białystok jeżdżąc zabytkowymi autobusami

Zwiedzaj Białystok jeżdżąc zabytkowymi autobusami

Do jesieni jeżdżąc po Białymstoku będzie można zwiedzać miasto. Znany z poprzednich lat „Ogórek” oraz trochę nowszy „Jelcz” zawiozą nas w różne miejsca. Ogórek będzie nas wozić po Białymstoku szlakiem białostockich koszar, białostockich cmentarzy oraz szlakiem bitwy o Białystok. Natomiast jelczem zwiedzić będziemy mogli Białystok wielokulturowy, Białystok przemysłowy i Białystok niepodległościowy.

 

Odjazdy ogórka odbywać się będą o godz. 11 i 12 – 20 i 27 maja, a także 11 czerwca, 11 lipca i 11 sierpnia o godz. 11 i 17.

 

Zaś do września w soboty i niedziele o godz. 13, 14 i 15 pojedziemy jelczem. 

 

Godz. 13 – Białystok Wielokulturowy
Godz. 14 – Białystok przemysłowy
Godz. 15 – Białystok niepodległościowy

 

Odjazdy są z parkingu na boku Pałacu Branickich (od strony Kilińskiego). Przejazdy są bezpłatne.

 

Tutaj ostatnie chwile spędził król. Czy warto odwiedzić Knyszyn?

Tutaj ostatnie chwile spędził król. Czy warto odwiedzić Knyszyn?

Knyszyn dzisiaj to jedno z wielu podlaskich miasteczek, w których czas płynie spokojnie. Dawniej jednak mieścił się tutaj Zamek, w którym od czasu do czasu rezydował Król Zygmunt August. Czy dzisiaj warto jeszcze odwiedzić Knyszyn? 

 

Gdy zajedziemy do Knyszyna i się rozejrzymy, to w życiu byśmy nie powiedzieli, że to jedno z najstarszych miast w województwie podlaskim. Wszystko dlatego, że podczas II wojny światowej w 80 proc. zostało zniszczone. Dzisiejszy Knyszyn to gmina miejsko-wiejska. Tutaj umarł w 1572 roku Król Zygmunt August, a Jan Matejko uwiecznił to na obrazie.

 

 

Dziś jednak warto pojechać do Knyszyna, by zobaczyć kilka ciekawych zabytków. Układ miasta jest jeszcze XVI wieku. Kościół z 1520 roku (rozbudowany w 1902 roku), a także inne budynki z XVII i XIX wieku. Jest także cmentarz żydowski z XVIII wieku. Także, gdy dotrzemy do miasta, możemy tam parę ciekawostek znaleźć dla siebie. Idealnie na wypad rowerem, pociągiem (stacja Knyszyn-Zamek) czy samochodem choćby w najbliższy weekend. Po zwiedzaniu warto zajść do lodziarni, która stoi tuż przy ratuszu.

 

fot. Henryk Borawski

Wielki Gościniec Litewski – nowy szlak turystyczny wiedzie przez Podlasie

Wielki Gościniec Litewski – nowy szlak turystyczny wiedzie przez Podlasie

Wielki Gościniec Litewski – to nowy szlak turystyczny, który prowadzi z Warszawy przez historyczne Podlasie i Białoruś aż do Wilna. Czyli tereny, które należały do Rzeczpospolitej Obojga Narodów. Szlak ten istniał od XI wieku, lecz największą rolę odgrywał w XV wieku, gdy Polska i Litwa miały unormowane stosunki w postaci unii obu państw. Wtedy na trasie tej przewożono towary na handel, podróżowali posłowie, a także przewożono pocztę.

 

Szlak zaczynał się na Krakowskim Przedmieściu w Warszawie, gdzie znajdowała się poczta. Następnie wiódł przez Liw, gdzie była granica pomiędzy Mazowszem a Wielkim Księstwem Litewskim. Kolejny punkt to Sokołów Podlaski, gdzie swoje majątki mieli Kiszkowie i Radziwiłłowie. W XVIII wieku powstały kolejne stacje, gdy funkcjonowała już regularna poczta królewska. Wówczas na znaczeniu zyskały stacje w Grannem na Bugu, Bielsku Podlaskim i Białymstoku, w którym zachwycano się Wersalem Podlaskim – rządzonym przez Jana Klemensa Branickiego.

 

Kolejne przystanki wiodły przez Wasilków z odnogą do Supraśla, Czarną Białostocką, Sokółkę i Kuźnicę. Później Grodno, Druskienniki, Troki i Wilno. Wielkie Gościniec Litewski stracił na znaczeniu, gdy pojawiła się na tej samej trasie kolej. Dziś szlak turystyczny ma się odrodzić. Ministerstwo Sportu i Turystyki chce go oznaczyć specjalnymi tabliczkami. Po drodze powinniśmy napotkać zabytki, które zachowały się, a pełniły rolę w obsłudze traktu.

U Pana Boga za piecem po 20 latach. Te miejsce wciąż jest magiczne [ZDJĘCIA]

U Pana Boga za piecem po 20 latach. Te miejsce wciąż jest magiczne [ZDJĘCIA]

20 lat temu na ekranach kin mogliśmy oglądać „U Pana Boga za piecem” w reżyserii Jacka Bromskiego. Film ten dziś już jest kultowy, tak jak i jego niektóre sceny. Sama historia filmowa też urzeka. Jednak, to za co kochamy pierwszą część trylogii, to za ukazaną magię Podlasia, która bije już od pierwszej sceny, gdy to ksiądz jedzie na rowerze po polu otoczonym unikalnymi, drewnianymi płotami. Dwie dekady później postanowiliśmy pojechać do Wierzchlesia, by znów zobaczyć kultowe miejsce. Musimy przyznać, że zostaliśmy oczarowani magią płotów. Gdybyśmy mieli rower, sami byśmy się przejechali tamtą drogą, by poczuć się jak w filmie.

 

Sami zobaczcie jak dzisiaj wygląda miejsce z pierwszej sceny filmu „U Pana Boga za piecem”

 

 

A tą drogą pod górę wjeżdżał Krzysztof Dzierma odgrywający rolę księdza. Niestety po prawej stronie został już tylko fragment płotu…

 

Piękna pogoda! Zobacz, gdzie jechać na rower w okolicę

Piękna pogoda! Zobacz, gdzie jechać na rower w okolicę

W najbliższym czasie czekają nas upały. Warto ten czas wykorzystać, bo jak wiadomo pogoda zmienna jest i może to się wkrótce zmienić. Szczególnie, że w połowie maja jest tak zwana „zimna Zośka”. Zanim do niej dojdzie warto jeszcze gdzieś pojechać rowerem w wolnej chwili, choćby po pracy albo w weekend. Jednym z takich miejsc może być zwiedzanie najbliższych okolic. Atrakcji pod Białymstokiem nie brakuje, aczkolwiek te najbliższe są w trakcie remontów. Do najbliżej położonego Supraśla nie dojedziemy zbyt łatwo, gdyż droga jest zamknięta, zaś w samym Wasilkowie przy głównej drodze, w samym centrum trwa remont i też trzeba jechać objazdem. Podobnie jest także w Choroszczy – gdzie trwa rewitalizacja centrum. Dlatego jeżeli wybieraliśmy się w te miejsca rowerem – to lepiej wybrać inne miasteczka.

 

Całkiem przyjemnie jest za to w Jurowcach – gdzie możemy posiedzieć nad wodą i łatwo dojechać. Podobnie możemy ruszyć na białostockie Dojlidy. By tam odpocząć na plaży lub posiedzieć na wyspie. Dla tych, co chcą przejechać więcej kilometrów polecamy wypad nad zerwany most w Kruszewie, by podziwiać rozlewiska Narwi. Tak samo ciekawie będzie w Tykocinie, gdzie można posiedzieć w pobliżu tej samej rzeki – lub jeszcze bliżej Białegostoku – w Dobrzyniewie Fabrycznym – nad zaporą wodną (tam płynie Supraśl).

 

Jak widać możliwości jest wiele. Lepiej korzystać z nich, bo w naszym kraju mamy taki klimaty, że lato może zostać niezauważone – tak jak w zeszłym roku. Dlatego korzystajmy póki jest słońce!

Podlasie jest magiczne! Obejrzyj te zdjęcia to zrozumiesz dlaczego

Podlasie jest magiczne! Obejrzyj te zdjęcia to zrozumiesz dlaczego

Podlasie to wspaniała kraina, nieco już historyczna, ale w sercach mieszkańców wciąż żywa. To nie tylko geograficzny punkt, to też miejsce, gdzie od lat stykały się kultury, narodowości czy religie. Dziś po tych czasach pozostały co najwyżej kronikarskie zapisy. Jedno się nie zmieniło. Magia tego miejsca wciąż nie uleciała. Tak jak Bieszczady mają swoją „moc”, tak też Podlasie ma swoją. Ludzie jeżdżą w Bieszczady, by przemyśleć życie, wyciszyć się, zaczerpnąć inspiracji. Dokładnie to samo można zrobić na Podlasiu – wystarczy wyjechać za miasto, do lasu, nad rzekę, w okoliczne wsie i rozpocząć wędrówkę. Wtedy poczujemy magię Podlasia i będziemy mogli znów się wyciszyć, zebrać myśli po to by działać dalej. Wystarczy, że zadziałają na nas widoki Podlasia właśnie. Sami obejrzyjcie. Zdjęcia zrobione w powiatach Sokólskim i Białostockim.

Majówka 2018. Poczuj „podlaskiego ducha” na tej trasie

Majówka 2018. Poczuj „podlaskiego ducha” na tej trasie

Od trójstyku do trójstyku – to ostatnia nasza propozycja na Majówkę, ale nie tylko. Każdy wolny czas wszystkie nasze propozycje – będą tak samo aktualne. Tym razem proponujemy przejechanie samochodem z Niemirowa do Wiżajn czyli od styku granic Polskiej, Białoruskiej, a także województw podlaskiego, mazowieckiego i lubelskiego do styku granic podlaskiego i warmińsko-mazurskiego oraz granicy Polski z Rosją i Litwą. Cała podróż żeby była „efektowna” powinna przebiegać wschodnimi granicami kraju. Jeżeli zaczniemy o wschodzie słońca, to w pogodne dni (jake z pewnością nas czekają) powinniśmy po drodze napotkać bardzo wiele wspaniałych widoków.

 

 

Podróż powinniśmy zacząć w Niemirowie. Następnie powinniśmy kierować się na Mielnik, a później na Adamowo-Zastawa. Następny kierunek to Tokary, Klukowicze, Czeremcha, Dobrowoda, Hajnówka, Olchówka, Siemianówka, Bondary, Jałówka, Mostowlany, Bobrowniki, Kruszyniany, Krynki, Grzybowszczyzna, Zubrzycka Wielka, Tołcze, Kuźnica, Nowy Dwór, Lipszczany, Skieblewo, Gruszki, Płaska, Giby, Puńsk, Szypliszki, Rudka-Tartak, Wiżajny i na koniec Jodoziory – gdzie znajduje się kolejny trójstyk.

 

Wszystkie te miejscowości nie są przypadkowe, w każdej z nich znajdziecie coś ciekawego – wspaniałe widoki, charakterystyczne punkty, lokalne atrakcje, dziką naturę, a być może i leśne zwierzęta. Cała droga to około 400 km, więc to wycieczka na 1-2 dni. Warto jednak przejechać się tamtędy, by poczuć „podlaskiego ducha” w całej okazałości, poczuć magię tego miejsca i jego wyjątkowość. Jadąc będziecie mijać malownicze cerkwie, kościoły i meczety, a także drewniane domy, lasy, zbiorniki wodne i wiele wiele innych.

 

Najbardziej powinny Was przekonać te zdjęcia:

 

Udanej zabawy!