Featured Video Play Icon

Zenek z nowym hitem! Teledysk nagrany w Białowieży.

Zespół Akcent i jego lider Zenek wypuścił do sieci nowy teledysk z piosenką „Nie wolno zabić tej miłości”. Słuchając sympatycznej ballady możemy obejrzeć przy okazji piękne zakątki Białowieży. Peron stacji Białowieża Towarowa, wyjątkowy pociąg wystrojony jak w dawnych czasach, który często tam się pojawia. Do tego jeszcze inne charakterystyczne miejsca Puszczy Białowieskiej. To wszystko przeplatane fragmentami filmu „Zenek”, w którym w młodego wokalistę wcielił się aktor Jakub Zając.

Zenon Martyniuk jest bardzo popularny w całym kraju, dlatego to bardzo miłe, że w najnowszym teledysku rzeszy swoich fanów pokazuje piękno Podlasia, a w szczególności popularną Białowieżę. Na pewno wiele osób może zainspirować do przyjazdu tego typu promocja. Można to w mikroskali porównać do tego, jak słynne stały się pewne schody po premierze filmu „Joker”. Film o zasięgu światowym zaczął ściągać tam tłumy ludzi. Być może i do Białowieży zawitają fani Akcentu zobaczyć na żywo peron z teledysku oraz inne miejscówki z filmu Zenek – na przykład słynny „Bar disco czar” z miejscowości Bondary nad Siemianówką.

Liderowi Akcentu – Zenonowi Martyniukowi życzymy wszystkiego dobrego i zachęcamy, by kolejne teledyski nagrywał również na Podlasiu. Miejsc wyjątkowych na teledyskowe plenery u nas nie brakuje.

Partnerzy portalu:

Featured Video Play Icon

To ciasto jest hitem na Podlasiu! Jak się robi Marcinka?

Jak oscypek w Zakopanem, tak Marcinek w Hajnówce. Jeżeli nie macie talentów kulinarnych, a chcecie go skosztować, to musicie się wybrać właśnie do tego podlaskiego miasteczka. Oczywiście ciasto jest także i w Białymstoku, ale mówimy tu o oryginale! A różnice w smaku mogą być odczuwalne. Wkrótce świąteczny czas, więc oprócz tradycyjnych dań – nasze wspaniałe gospodynie będą przygotowywać także i ciasta. Dlatego, być może powyższy film zainspiruje je do zrobienia klasycznego, podlaskiego ciasta takiego jak robi się Puszczy Białowieskiej.

Marcinek na Podlasie, do Hajnówki przybył razem z rodziną Pani Ireny Poskrobko spod Moskwy. W 1920 roku babcia Pani Ireny przeniosła się do Hajnówki i przywiozła ze sobą przepis na wyjątkowe ciasto – Marcin na carski stół. Pieczone z okazji świąt i innych ważnych uroczystości. I tak do dnia dzisiejszego zachowało się wyjątkowe ciasto. Musimy też dodać, że co roku na każde święta – w Hajnówce produkcja tego wypieku idzie pełną parą. Zainteresowanych na jego kupno nie brakuje.

Żeby samemu wypiec Marcinka, to przepis jest następujący: na kilogram mąki dajemy kostkę masła, 4 jajka (jedno całe i 4 żółtka), śmietanę, sodę, szklankę cukru oraz cukier wanilinowy. Z tych składników będziemy wyrabiać ciasto. Mieszamy je ze sobą wszystkie razem. Po uformowaniu się ciasta, dzielimy je na kawałki, które później rozwałkujemy. Pozostało zrobić krem. Do tego potrzebujemy dwie śmietany 30% oraz jeszcze jedną 18%. Jedną śmietanę mieszamy z półtorej szklanki cukru. To musimy przez dziesięć do piętnastu minut ubijać. Do tego dodajemy sok z połówki cytryny oraz aromat migdałowy.

Na każdy wypieczony placek dajemy dwie łyżki kremu. W ten sposób nakładamy na siebie 25 placków. Wszystko wstawiamy do lodówki na całą noc. Następnego dnia będzie gotowy do jedzenia. Smacznego!

Partnerzy portalu:

Featured Video Play Icon

„Mam dziwne hobby, nie zrozumiesz”. W wolnym czasie nagrywają pociągi.

Mikole – czyli miłośnicy kolei to osoby, które jak ulał pasują do popularnego mema „mam dziwne hobby, nie zrozumiesz”. Znają rozkłady jazdy na pamięć, nagrywają pociągi i o nich dyskutują. Jedni maszyniści się na nich oburzają, inni przyjaźnie machają do kamery. Osób z takimi zainteresowaniami nie brakuje na Podlasiu. Powyżej możecie zobaczyć jeden z filmów, w którym zobaczycie nie tylko przejeżdżające maszyny, ale też pracę lokomotywowni. Budynek stoi nieco schowany przy ul. Kopernika w pobliżu dworca kolejowego.

Warto jednak zaznaczyć, że w sieci jest także mnóstwo krótkich filmów, na których udokumentowany jest przejazd konkretnego pociągu albo mijanie się różnych maszyn. Powyżej przykład takie filmu. Dwa pociągi EN57 w żargonie kolejowym zwane „kiblami” mijają się na maleńkiej stacji blisko rezerwatu przyrody, o którym ostatnio pisaliśmy. Jest jeszcze pociąg „Gagarin”, „Siódemka” czy „Stonka”.

Jeżeli zagłębicie się w temat razem z podlaskimi Mikolami, to w sieci znajdziecie także wiele filmów z nagranymi całymi trasami! A jeżeli wkręcicie się po całości, to możecie sami spróbować swoich sił pobierając symulator kolejowy „MaSzyna”. Jak widzicie, jest to całkiem pokaźny świat do odwiedzenia. Dlatego, jeżeli szukacie nowego hobby, to jest dobra okazja, by takowego spróbować. Co ciekawe, autobusy czy samoloty chyba aż tak wielu fanów nie mają. To chyba dlatego, że pociągi mają duszę.

Partnerzy portalu:

Featured Video Play Icon

Czerwona Rewolucja – białostocki filmowy klasyk. Sceny na dachu Centralu.

Czerwona Rewolucja to fabularny film z 1998 roku w reżyserii Piotra Krzywca. To film w hollywoodzkim stylu po białostocku. Brzmi jak mieszanka wybuchowa? Bo taką właśnie jest. Możemy zobaczyć kunszt aktorski gwiazdy „U Pana Boga za piecem” – Andrzeja Beya-Zaborskiego.

Czerwona Rewolucja to antykomunistyczny, sensacyjno-przygodowa komedia political-fiction. Był to film-protest Piotra Krzywca, którego oburzyło iż po 1989 roku znów do władzy doszli byli komuniści, którzy zdaniem autora przez 50 lat traktowali Polskę jak swój prywatny folwark i wysługiwali się sowieckiemu najeźdźcy. Akcja filmu rozgrywa się w przededniu wyborów prezydenckich w Polsce. Dziewczyna przypadkowo fotografuje zabójstwo polityczne, w które zamieszany jest bohater filmu – senator RP, a zarazem, lider skrajnie lewicowej partii „Czerwona Rewolucja” Engels Komuchowicz czyli Andrzej Beya-Zaborski oraz wysoko postawieni oficerowie policji – byli UB-ecy.

Warto dodać, że film powstawał na raty. Najpierw zdjęcia, a po latach dokończono montaż. Wszystko przez zatargi producentów filmu z obecną wtedy władzą, której zapewne nie w smak był tego typu film. Koniec końców po 6 latach od nagrania powstała pełna wersja. Do tego czasu można było oglądać na imprezach filmowych w niedokończonej wersji.  Tym bardziej warto teraz, po latach z odpowiednią nostalgią i dystansem obejrzeć dzieło białostockiego świata filmu. Szczególnie ciekawie prezentują się sceny na dachu Centralu.

Partnerzy portalu:

Kibiny z podlaskim nadzieniem prosto z Narewki.

Kibiny z podlaskim nadzieniem prosto z Narewki.

Kibiny to charakterystyczne danie kuchni karaimskiej, które zyskało popularność głównie w rejonach zamieszkałych przez Karaimów, w tym także na terenie Polski, głównie w miejscowościach takich jak Trakiszki czy Kruklanki. Te delikatne pierogi w kształcie łódki, nadziewane soczystym farszem mięsnym, często z dodatkiem cebuli i przypraw, stanowią prawdziwą ucztę dla podniebienia.

 

Tradycje adwentowe w Kościele katolickim i Cerkwi prawosławnej

W Kościele katolickim mamy okres adwentu, zaś w Cerkwi prawosławnej oraz u grekokatolików obowiązuje Post Filipowy. Obchodzony jest on przed nachodzącymi świętami Bożego Narodzenia, od 14 listopada w kalendarzu juliańskim (27 listopada w kalendarzu gregoriańskim czyli obowiązującym powszechnie na świecie) do 24 grudnia (czyli do 6 stycznia w gregoriańskim). Zgodnie z zasadami Cerkwi prawosławnej ciało i dusza muszą być utrzymywanie w dyscyplinie. Pomocny w tym ma być właśnie post, którego okresy występują 4 razy do roku. Jednym z nich jest czas poprzedzający Boże Narodzenie. Katolicy w tym czasie obchodzą adwent – czyli specjalny czas przygotowania duchowego i oczekiwania do Bożego Narodzenia. Bardzo ciekawym zwyczajem jest peregrynacja obrazów Matki Boskiej w tym czasie. Teraz jest to powszechnie spotykane na wsiach, jednak jeszcze w latach 90. obraz bożej rodzicielki przyjmowano również w białostockich blokach. Mieszkanie po mieszkaniu. Post obchodzony jest natomiast przed Wielkanocą.

Ramadan w islamie i jego znaczenie dla muzułmanów

Muzułmanie, a na Podlasiu Tatarzy mają Ramadan. Dziewiąty miesiąc kalendarza muzułmańskiego to okres święty, gdyż w tym miesiącu rozpoczęło się objawienie Koranu. Archanioł Gabriel ukazał się Mahometowi przekazując kilka wersów przyszłej świętej księgi islamu. W tym czasie muzułmanom nie wolno od świtu do zachodu nic jeść, nic pić (nawet wody) ani uprawiać seksu. Trzeba również unikać czynienia zła i sytuacji konfliktowych. Ramadan nie obowiązuje między innymi kobiet w ciąży, matek karmiących czy osób w podróży. Warto jeszcze dodać, że muzułmanie mają kalendarz księżycowy, zawierający 12 miesięcy po 29 lub 30 dni.

Kuchnia postna i regionalne specjały – kibiny

W czasie postu obowiązuje także często kuchnia postna. Jednym z takich przykładów postnych wypieków są kibiny. Jak je przyrządzić możecie obejrzeć na powyższym filmie. Co ciekawe, gdyby nie było na nim widać i nie słychać mężczyzny, to i tak byśmy wiedzieli, że przysmaku nie przyrządza kobieta. Wszystko dokładnie wymierzone, wyważone, odsypane i przygotowane konkretnie tyle ile trzeba. Co do grama. Nie ma tutaj mowy o przyrządzaniu „na oko”.

Kibiny – doznania kulinarne

Chociaż nie możemy spróbować kibinów, to przez ekran monitora widać że na pewno wyszły pyszne. Lekko słony smak i sezam dają kubkom smakowym ciekawe doznania. Spróbujcie zrobić podobne w domu i podzielcie się wrażeniami.

Partnerzy portalu:

Featured Video Play Icon

Ligawka rozbrzmiewa w Podlaskiem 4 niedziele przed Bożym narodzeniem

O takim zwyczaju zapewne niewiele osób słyszało. Tymczasem w Ciechanowcu od wielu lat jest on podtrzymywany. W trakcie trwania adwentu gra się na ligawce. Miejscowi Legacze – na filmie Andrzej Klejzerowicz i Teodor Niemyjski, przez cały jego okres aż do świąt wychodzą przed dom i wyjątkowym i pięknym dźwiękiem przypominają mieszkańcom, że wkrótce oto narodzi się Jezus. Posłuchajcie sami tego wyjątkowego brzmienia.

Do dźwięków, które są wygrywane na instrumencie można przypisać słowa. Są to tak zwane zaśpiewy. Na Podlasiu najczęściej słyszanymi są: „Adwentu, Adwentu cztery niedziele”, „Wstawajcie psubraty, już czas na roraty” czy „Babi ud, Babi ud, Dziadowe kolano”. Na Mazowszu natomiast najpopularniejszym jest: „Nie siał, nie orał, nie będziesz zbierał”. A warto o tym wspomnieć, bo Ciechanowiec leży na pograniczu Podlasia i Mazowsza.

Warto dodać, że ligawka jest instrumentem ludowym spotykanym głównie na Mazowszu i Podlasiu. Znany na naszych ziemiach od XI wieku! Jest to instrument dęty w formie rogu, wygięty łukowato. Jego długość wynosi około 1 metra czyli według dawnej miary 2-3 łokcie. Jest on wystrugany ze świerkowego lub olchowego drewna, złożony z dwóch połówek i sklejony woskiem. Dodatkowo drewno owija się także ozdobą. Z instrumentu wydobywa się dźwięk wprowadzając pod odpowiednim ciśnieniem powietrze do węższej części. Kolejne tony nazywa się alikwotami.

W okresie poprzedzającym Boże Narodzenie, co roku w Ciechanowcu odbywa się konkurs gry na instrumentach pasterskich. W tym roku niestety się nie odbędzie z wiadomych względów. Dlatego pozostało posłuchać ligawki na filmie.

 

Partnerzy portalu:

Featured Video Play Icon

Podlaskie jak Bułgaria i Madagaskar. Co by było gdybyśmy byli państwem?

Na Śląsku istnieje taka organizacja jak Ruch Autonomii Śląska. Do ostatnich wyborów samorządowych nawet mieli swoich radnych w sejmiku. Już widzimy ten zalew memów gdyby powstał Ruch Autonomii Podlasia. Dlatego ten tekst nie będzie o tym. Postanowiliśmy Wam zaprezentować materiał kogoś, kto tu nie mieszka, kto wziął suche dane i pokazał, że nasz region wcale taki zacofany nie jest. Gorzej mają na Warmii i Mazurach, na Podkarpaciu, Lubelszczyźnie i w województwie świętokrzyskim. Co oczywiście nie oznacza, że jest u nas idealnie, ale skoro znamy swój potencjał, to dlaczego ciągle go nie wykorzystujemy?

Cóż, istotnym czynnikiem jest fakt, że od lat samorząd w Polsce stał się areną walk politycznych. Główne partie w kraju biją się o sejmiki głównie dlatego, że te rozdają pieniądze unijne. A kto ma kasę ten ma władzę. My tradycyjnie w polityczne rozważania nie zamierzamy wchodzić, bo od samego mieszania herbata nie jest słodsza. Dlatego raz na jakiś czas upominamy się o to, co nie jest zrobione, a co jeszcze bardziej dałoby nam rozpędu w rozwoju.

W powyższym filmie widzimy, że nasze atuty to rzekomo węzeł transportowy oraz rolnictwo. Problem w tym, że ludzie preferują (lub są zmuszeni życiowo) tanie jedzenie z marketu. My natomiast eksportujemy nasze pyszne jedzenie do innych krajów. Drugim problemem jest ten mityczny węzeł transportowy. Samo skrzyżowanie dróg nie sprawi, że będzie u nas jeszcze więcej pieniędzy. Planując trasę ciężarówki bierze się pod uwagę nie tyle fajną drogę, a koszty. Zatem transport z Litwy na zachód i tak i tak przebiegać będzie przez Polskę, bo innej drogi nie ma. Chyba że Kaliningrad znów stanie się Królewcem, wtedy już będzie to wyglądać inaczej.

Ciągle powtarzamy, przy każdej możliwej okazji. Podlasie powinny bardzo mocno rozwijać turystykę. Szczególnie teraz, gdy wszystko będzie się odradzać jak po wojnie. Tymczasem u nas bardzo kiepsko z bazą noclegową. Zawodzi także PKP. Wystarczy zobaczyć rozkłady jazdy. Kierunek Warszawa (+ miasta kolejne) i Ełk (+ miasta kolejne). Ostatnio nawet jest połączenie z Grodnem. Ale gdy spojrzymy na mapę, to jest i Lublin (i Terespol + Ukraina), Mińsk (+ Moskwa), Wilno, Ryga, Tallin. Tam już tak ławo dojechać się nie da. Aczkolwiek w 2021 roku będzie bezpośrednie połączenie Warszawa – Białystok – Wilno. Tu już coś. Jednak przez to, że nie jesteśmy bramą na wschód tracimy i gospodarczo i turystycznie. A to tylko kwestia uzgodnień politycznych. Tory przecież są.

Tak jak w filmie było wspomniane – jesteśmy europejskim średniakiem. Problem w tym, że nikt u nas nie ma aspiracji by stanąć w szranki z najlepszymi. Świadczyć może o tym fakt, że ostatnia kampania promocyjna Podlaskiego jak miejsca z gospodarczym potencjałem wygląda jak żart. Co ciekawe, w ostatnich latach Białystok stał się miastem drogim do życia. Mimo, że niewiele tu się zmieniło.

Partnerzy portalu:

Featured Video Play Icon

Podlasie z góry wygląda pięknie, ale warto zwrócić uwagę na jeden szczegół.

Supraśl, Tykocin, Wizna i dolina Biebrzy – to miejsca, które na YouTube można oglądać w jednym z najnowszych filmów, zrealizowanych w sierpniu 2020 roku. Krótka produkcja składa się z pięknych obrazów, ale z góry pokazuje nam pewne problemy, które z dołu aż tak dostrzegane nie są lub ludzie nie chcą ich dostrzegać.

 

Warto zwrócić uwagę na to w jakim stanie jest przyroda. Ilość wysuszonych miejsc jest bardzo duża. Zwykle w sierpniu nie powinno to dziwić, ale przypomnijmy, że w 2020 roku nie było śniegu przez co suchy stan ziemi utrzymuje się od poprzedniego roku. W kwietniu mieliśmy do czynienia z wielkim pożarem w Biebrzańskim Parku Narodowym, a cały rok stan wód w naszym regionie był bardzo niski. To wszystko składa się na przyrodniczy obraz nędzy i rozpaczy. Co prawda epidemia wyhamowała nieco produkcję CO2 na świecie, ale taki stan musiałby trwać co najmniej 10 lat, byśmy cofnęli tragiczne skutki zmian klimatycznych, które zauważalne i odczuwalne są również w Podlaskiem.

 

Na szczęście nie wszędzie jest tak źle. Niektóre kadry pokazują wiele zazielenionych terenów. Warto wiedzieć, że przyroda ma się dobrze blisko dużych lasów, gdyż te są naturalnymi zbiornikami na wodę. Często można zauważyć, że nawet przy największej suszy w pobliżu lasu jest zielono. Tak jest i w tym przypadku, co nie zmienia rzeczy że skutki zmian klimatycznych już odczuwamy a będą one doskwierać jeszcze bardziej, bo po zakończeniu epidemii niewątpliwie wszyscy rzucą się, by odrabiać straty.

Partnerzy portalu:

Featured Video Play Icon

Podlaskie lasy idealne do odpoczynku, medytacji i nabrania sił

Wystarczy obejrzeć powyższy film, by nabrać ochoty na spacery po lesie. Ale nie tylko! Nasze podlaskie knieje idealnie nadają się do odpoczynku, medytacji i nabrania sił na kolejne dni czy tygodnie. Wszystko za sprawą wyjątkowej atmosfery jaka w nich panuje. Czy wpływa na to duch historii? Pozostałości po pogańskiej Litwie? Wystarczy wybrać się do lasu, zamknąć oczy i wsłuchać się w las.

Medytacja

Za tym hasłem kryje się głownie ćwiczenie umysłu. Dlatego odpowiednio wytrenowany ale i wypoczęty mózg da nam dużo siły witalnej oraz inspiracji umysłowej. Dzięki medytacji możemy rozwinąć swoje wnętrze o jeszcze głębsze odczuwanie cierpliwości, przebaczania, wielkoduszności czy współczucia. Dzięki temu na pewno będzie lepiej nam się współpracowało z innymi ludźmi. A nie oszukujmy się, to przecież najczęściej za ich sprawą jesteśmy tak zmęczeni. Medytacja pomaga również zwalczyć nadciśnienie, depresję i stany lękowe. Las natomiast jest potrzebny jako miejsce do przeprowadzania medytacji. W domu komputer, telewizor, dzieci czy druga połówka często utrudniają w znalezieniu chwili dla siebie.

Więcej tutaj:

https://podlaskie.tv/medytacja-zdrowia/

Jaki las wybrać?

Wracając do samych lasów, to w naszym pięknym podlaskim regionie nie brakuje zarówno wielkich kompleksów leśnych jak i małych lasków blisko miasta. My jednak stoimy na stanowisku, że udany odpoczynek w lesie jest wtedy, gdy przebywamy w nim przez cały dzień, a odważni też w nocy. Przebywanie na zewnątrz jest wpisane w naturę człowieka, zaś siedzenie w mieszkaniu jest dla niego nienaturalne, dlatego też im więcej przebywamy poza domem tym lepiej dla nas. Jednak wyjście do miasta, gdzie jest pełno betonu i spalin może nam raczej nie pomóc, potrzebujemy bowiem kontaktu z naturą.

 

Najbliżej Białegostoku jest Puszcza Knyszyńska. W jej otulinie znajduje się choćby bardzo popularny Supraśl. Jeżeli dysponujemy samochodem to możemy też zapuścić się dalej – na popularne ostatnio Wyżary, Waliły, Sokole, Zubki Białostockie, a także Poczopek czy Kołodno. Warto też pamiętać, że Puszcza znajduje się również w Czarnej Białostockiej i jej okolicami jak Czarna Wieś Kościelna czy Ratowiec. Wszystkie te miejsca mają mnóstwo ścieżek do całodziennych spacerów.

 

Jeżeli planujemy spędzić więcej dni w Puszczy to dobrym miejscem będzie Białowieża i Puszcza Białowieska. Tam jest najbardziej rozbudowana baza noclegowa, ale też wiele ciekawych miejsc do zwiedzania czy też atrakcji dla osób, które na co dzień nie interesują się przyrodą. Między innymi zobaczymy różnorodne rezerwaty, przejedziemy się kolejką wąskotorowa czy też zwyczajnie pochodzimy w otoczeniu pięknej nautry. To oczywiście w przerwie od medytacji. Chyba, że chcecie totalnie się wyciszyć, to raczej szukajcie miejsca na północy Puszczy Białowieskiej, bliżej zbiornika Siemianówka, gdzie będziemy mogli na przykład obserwować ptaki czy żubry.

 

Warto też pamiętać o Puszczy Augustowskiej, o której mówi się najmniej. To bardzo dobre miejsce zarówno do medytacji – szczególnie Studzieniczna pod Augustowem, Wigry pod Suwałkami czy Giby pod Sejnami. Każde z tych miejsc jest warte odwiedzenia i każde idealnie nadaje się, by kilka dni lub tyle ile ktoś potrzebuje psychicznie odpocząć od otaczającej nas codzienności. Będziemy tam odpoczywać nie tylko w pięknych lasach, ale także w otoczeniu jezior. Jest wiele miejsc do spacerów, a także możliwość rejsu statkami. Atutem jest także dobrze rozbudowana baza noclegowa.

Partnerzy portalu:

Featured Video Play Icon

Tu nie tylko zobaczysz jak się żyło dawniej. Tu zobaczysz jak warto żyć ponownie.

Odwiedzając muzeum utarło się, że widzimy na wystawach coś do pokazuje dawne życie. Warto jednak spojrzeć na to z innej strony. Na przykład czy nie patrzeć na eksponaty jak na drogowskazy, które doprowadzą nas do tego jak żyć, ale już teraz. Na przykładzie Muzeum Rolnictwa w Ciechanowcu pokażemy Wam, że warto to rozpatrywać. I wcale nie chodzi o to żeby wyzbywać się mechanizacji czy prądu.

 

Na początku filmu możemy zobaczyć Pałac Starzeńskich. Jeżeli porównamy go z dzisiejszym budownictwem, to zobaczymy że się zminiaturyzowaliśmy. Oczywiście mieszkanie w pałacu powoduje, że trzeba zatrudniać tłum ludzi do jego utrzymania, poza tym warto wiedzieć, że pałace pełniły także rolę hoteli dla licznych gości właścicieli domu. Stąd też było tak dużo pomieszczeń. I jak zobaczycie – wiele hoteli dziś znajduje się w różnych ciekawych zabytkowych pałacach.

 

Za śladem hoteli powinny pójść kościoły, ale też zwykli ludzie. Budowa z czerwonych cegieł czy z drewna jest bardzo droga. Dziś buduje się z pustaków, bo tak jest najtaniej. Patrząc na wiele podlaskich wsi dzisiaj można zauważyć wymieszanie starych drewnianych domów i nowych z jednolitą elewacją. Ale czy o to chodzi? By mieć w życiu jak najtaniej? Warto po sobie zostawić jakiś trwały ślad. Tak jak niektóre dawne dworki pozostały do dziś, tak i nasze dworki by pozostały na pokolenia. A takiego zwykłego domu jaki stawia się dziś – nikt żałować nie będzie.

 

Dzisiejszy świat jest skonstruowany tak, że wiele osób nastawiona jest na nieustanną konsumpcję. Takie życie prowadzi do tego, że się nie ma żadnego celu. Brak celu natomiast prowadzi do poważnych problemów w sferze psychiki. Dlatego też warto zobaczyć jak żyli ludzie dawniej i być może zacząć się na nich wzorować. Już samo przestawienie swego życia na nowe tory będzie sporym wyzwaniem.

Partnerzy portalu:

Featured Video Play Icon

Doroteusz Fionik postanowił, że będzie żył jak przodkowie. Stworzył magiczny, ludowy świat.

Doroteusz Fionik to bohater dokumentu w reżyserii wybitnego podlaskiego dokumentalisty Jerzego Kaliny. Choć został zrealizowany w 2014 roku, to nic nie stracił na aktualności. Tyle, że dzieci z filmu są już trochę starsze… no może nie tylko one. Tytułowy „Siewca” mieszka w znajdujących się w pobliżu Bielska Podlaskiego Studziwodach. Jest Białorusinem i obywatelem Polski, absolwentem prawosławnego seminarium duchownego, dyrygentem chóru cerkiewnego i założycielem Muzeum Małej Ojczyzny w Studziwodach. Fionik jest również autorem książek o regionie, a także założycielem zespołu Żemerwa wykonującego autentyczny folklor podlaski. Zwiedzając Podlasie, a szczególnie Bielsk Podlaski, to warto odwiedzić również Pana Doroteusza.

 

On przed laty postanowił, że będzie żyć jak jego przodkowie. Uprawia ziemię tradycyjnym sposobem, używając do tego dawnych narzędzi. I jednocześnie niczym biblijny siewca stara się zasiać białoruską kulturę w ludziach tak, by wydała plon. I trzeba przyznać, że wychodzi mu to bardzo dobrze. Białorusini na Podlasiu mają się dobrze. Przy okazji dla Czytelników nie tutejszych musimy podpowiedzieć, że Białorusini to grupa etniczna, która oczywiście posiada obywatelstwo polskie.

 

To, co najpiękniejsze jest w tym magicznym, ludowym świecie to wspólnota ludzka. Wszyscy są razem, śpiewają pieśni. Łączy ich dusza. I to jest piękne. Szczególnie w dzisiejszych czasach, gdy o wspólnotę bardzo trudno. Miejmy nadzieję, że inni ludzie zaczną pana Doroteusza Fionika naśladować, zaczną żyć pełnią życia tak jak robili to przodkowie.

Partnerzy portalu:

Featured Video Play Icon

Białostockie murale. Zobacz jak wyglądają z góry.

Na to pytanie postanowił odpowiedzieć jeden z internautów stworzonym przez siebie filmem, na którym widzimy białostockie murale pokazane z góry. Dzięki temu perspektywa jest zupełnie inna niż, gdy patrzymy na te ogromne malowidła będąc na dole. Oczywiście nie wszystkie obrazy zostały przedstawione. Murali w Białymstoku bowiem jest bardzo dużo, ale nie zabrakło tych najsłynniejszych – Dziewczynki z konewką, chłopca, babci, Zenka i innych.

 

Ostatnio o Dziewczynce w konewką i Białymstoku zrobiło się głośno, gdy David Attenborough – słynny brytyjski biolog, popularyzator wiedzy przyrodniczej na świecie, pisarz, narrator i podróżnik udostępnił na swoim szeroko obserwowanym Facebooku zdjęcie białostockiego muralu. Nie trzeba być zaskoczonym, że mural przed publiczność został odebrany bardzo pozytywnie. Warto dodać, że takie „rekomendacje” często powodują, że turyści później za ich sprawą przyjeżdżają do miejsca rekomendowanego. Brytyjczycy akurat ukochali sobie Kraków, gdzie mogą sobie szybko przylecieć samolotem na weekend. Być może i u nas za sprawą Krywlan kiedyś będzie to możliwe.

 

Póki co trzeba powoli myśleć o tym, by Dziewczynka z konewką przetrwała. Jak widać na powyższym nagraniu stan budynku nie jest najlepszy. Należy on do Uniwersytetu w Białymstoku. Instytucja chce go sprzedać. Nawet był kupiec, ale wycofał się, gdy wyszło na to, że zaczęto mu robić problemu, gdyby chciał wyremontować elewację z muralem. Jest jasne, że mural zostałby zniszczony, a jego ewentualne odmalowanie nie było pewne. I tak opustoszały budynek stoi sobie, a na nim dziewczynka się sypie. Jeszcze trochę i będą odpadać całe płaty farby.

Partnerzy portalu:

Featured Video Play Icon

Hałoczki z Podlasia. Zobacz jak zrobić ten podlaski przysmak!

Hałoczki to wyjątkowa przysmak z kartofli, który mimo że nieco zapomniany, zasługuje na ponowne odkrycie ze względu na swój niezwykły smak i wszechstronne zastosowanie. Idealne na obiad lub jako dodatek do spotkań z przyjaciółmi, te małe kulki ziemniaczanej przyjemności są prawdziwą gratką dla podniebienia. Aby dokładniej poznać tajniki ich przygotowania, warto zerknąć na powyższy film, gdzie krok po kroku pokazano jak się je robi.

Hałoczki – regionalna uczta dla podniebienia

Jeśli jednak kłopot sprawia zrozumienie gwarowej mowy gospodyni z filmu, nie ma powodu do obaw. Poniżej znajdziesz kompleksowe tłumaczenie, które ułatwi zrozumienie procesu przygotowania tego wyjątkowego dania. Zacznijmy od ugotowania ziemniaków i ich rozdrobnienia – wystarczy użyć łyżki lub widelca. Następnie dodajemy mąkę, starając się zachować równowagę, tak aby ziemniaki były równomiernie pokryte, ale nie całkowicie zasłonięte. Potem formujemy ciasto, wałkujemy je w cienką rurkę, a następnie kroimy na małe kawałki, które przypominają kopytka, czyli właśnie hałoczki. Tak jak powiedziała gospodyni – to cała procedura. Kolejnym krokiem jest smażenie hałoczków na patelni aż do zarumienienia, dodając również pokrojoną w kostkę cebulę, która dodaje im wyjątkowego smaku. Gotowe danie przekładamy do miski, gdzie można jeszcze dokładnie wymieszać, podobnie jak widać to na filmie. Potem wystarczy już tylko podać je z pyszną surówką lub popijać zsiadłym mlekiem, kefirem czy jogurtem naturalnym. Smacznego!

Poznaj tajemnice hałoczków

Hałoczki to prawdziwa uczta dla podniebienia, o której warto pamiętać i cieszyć się nią przy każdej okazji. Ich tradycyjny smak i prostota przygotowania sprawiają, że są one idealnym wyborem na wiele okoliczności. Warto docenić ten przysmak i eksperymentować z jego różnymi wariantami, aby odkryć najlepsze połączenia smakowe. Kluczem do odkrycia prawdziwego smaku hałoczków jest nie tylko ich przygotowanie, lecz także doświadczenie ich spożywania w odpowiedniej atmosferze. To właśnie wspólne posiłki z rodziną i przyjaciółmi, podczas których można delektować się tym prostym, ale wyjątkowym daniem, budują niezapomniane wspomnienia i wzmacniają więzi międzyludzkie. Hałoczki nie tylko karmią ciało, ale również duszę, dodając uroku i autentyczności każdej kulinarnej podróży po Podlasiu.

Partnerzy portalu:

Featured Video Play Icon

Nowa promocja Podlaskiego to… żart? Strona internetowa nie działa, a film to parodia.

W ostatnim czasie Urząd Marszałkowski ogłosił nową propozycję w promowaniu województwa Podlaskiego pod kątem inwestycyjnym. Jeżeli przyjrzeć się z bliska, to wygląda to wszystko jak… jeden wielki żart.

 

Zacznijmy od rzeczy najważniejszej. Marszałek pochwalił się stroną internetową, która w połowie nie działa. Przyciski w menu nie prowadzą donikąd, zaś wersja na telefony komórkowe – która w dzisiejszych czasach to absolutna podstawa – również nie prezentuje się najlepiej. Druga kwestia to film promocyjny. Nie dość, że pokazuje potencjalnemu inwestorowi coś czego nie mamy, to nawet jako proponowana „wizja przyszłości” na 2030 rok ukazuje odgrzewane kotlety, które do tej pory nie działały.

 

Zacznijmy od tego co widzimy na filmie. Hasło „nowy węzeł transportowy” można po prostu nazwać wielkim żartem. Bo ani to węzeł ani tym bardziej nowy. Szlaki komunikacyjne są znane od wielu lat, a dla chińskiej firmy, która wysyła towar do Europy nie to żadnego znaczenia. W tej kwestii ma do wyboru port w Gdyni, gdzie towary z Azji przypływają w wielkich kontenerach lub któreś duże lotnisko. Natomiast dla firm tranzytowych również nie ma to żadnego znaczenia, bo układając trasę wybierają najtańszą opcję, a nie żeby jechać przez konkretny region. Jeżeli natomiast ktoś chciałby otwierać firmę transportową z nastawieniem na eksport na wschód to… już dawno to zrobił u nas albo na Lubelszczyźnie.

 

Kolejny slajd prezentujący podstawowe dane naszego regionu ma również hasło – „atrakcyjna oferta terenów inwestycyjnych”. Ktoś, kto to „wymyślił” jest mentalnie w latach 90. Takie hasło nic nie mówi i można je stosować na całym świecie. Nasze tereny inwestycyjne nie różnią się niczym od innych terenów inwestycyjnych – mają podłączone media, prowadzi do nich droga i są gotowe do postawienia budynku lub budynków. Ponadto warto zauważyć, że ogromne zakłady produkcyjne już nie powstają w Europie od dawna, bo nie mamy czym konkurować z Azją czy ostatnio nawet Afryką. A wielki pomysł na uprzywilejowaną podatkowo strefę gospodarczą w Białymstoku pokazał pokazał dobitnie jakie firmy na tym skorzystały i czy popchnęły swoją działalnością nas do przodu. Zakładanie tych samych butów przez Podlaskie da dokładnie ten sam efekt. Kolejny tekst o 20-milionowej populacji w promieniu 300 km od centrum regionu też nie ma żadnego znaczenia, bo uwaga uwaga mamy internet, którym możemy sprzedawać swoje towary i usługi na drugi koniec świata bez przyjeżdżania na Podlasie.

 

Następny slajd to prawdziwy hit. Promujemy się nieistniejącym lotniskiem CPK (film jest wizją 2030 roku). Przypomnijmy tylko, że dyskusje o lotnisku regionalnym w Podlaskiem już się zakończyły i obecna władza milczy przy wznowieniu tematu. Jedynie aktywnie zwalczała pomysł z Krywlanami, który nieudolnie ale jednak cały czas do przodu realizuje Tadeusz Truskolaski. Wyobraźmy sobie, że taki potencjalny inwestor na pewno będzie chętnie chciał skorzystać z naszej oferty mając opcję lądowania w CPK, by potem jeszcze jechać 2 pociągiem z lotniska. Nie oszukujmy się, jeżeli CPK w ogóle powstanie, to będzie ono atrakcyjne dla nas, a nie dla tych, którzy będą chcieli inwestować w Podlaskiem. Władza natomiast powinna całować po rękach Pana Martyniuka (nie piosenkarza, tylko biznesmena), bo w zasadzie jego prywatne lotnisko w Narwi póki co ma największy potencjał gospodarczy. Dzięki czemu realni inwestorzy w pierwszej kolejności chcąc się dostać do nas najłatwiej wylądują u niego.

 

W kolejnej części filmu zauważyć możemy animację – prowadzących nitek szlaków kolejowych z Azji prowadzących do Kuźnicy i Siemianówki. Zacznijmy od tego, że szlak prowadzi naprawdę na Lubelszczyznę, gdzie w Terespolu jest ogromna brama wymiany towarów na wschód i zachód. Natomiast Siemianówka i Kuźnica to miejsca, przez które również przejeżdżają towary w mniejszej skali, ale… jadą dalej, więc z naszego punktu widzenia nie ma to żadnego znaczenia, co z resztą pokazane nawet jest w dalszej części tej samej animacji. W następnej części pokazujemy się jako miejsce niedaleko Warszawy. No super! Tylko że tak pokazujemy się od wielu lat i nic się w tej kwestii nie zmieniło.

 

Podsumowując znów idziemy w te same stare śpiewki o tym że mamy tereny, że jesteśmy niedaleko Warszawy, że do lotniska jest w miarę niedaleko i że jesteśmy regionem transgranicznym. Tylko, że to wszystko inwestorzy wiedzą od lat. Czy u nas inwestują z tego powodu? Najśmieszniejsze, że to koncepcja pokazująca te walory z uwzględnieniem 2030 roku, czyli za 10 lat! Tak, dobrze zrozumieliście – będziemy promować się tymi samymi tekstami co od lat nie działają, że tacy będziemy w ciągu 10 lat. Cała koncepcja powinna trafić do kosza. Po raz kolejny widać, że koncepcji nie wymyślali specjaliści tylko jakiś urzędnik znający realia zza swojego biurka. Kompletny brak wizji, a w szczególności takiej na najbliższe 10 lat boli. Urzędnicy dalej mentalnie są w 1995 roku, gdy biedna Polska zdenominowała walutę i łaknęła każdych pieniędzy szukając inwestorów dokładnie w ten sam sposób co dzisiaj chcą robić to urzędnicy Urzędu Marszałkowskiego. Bez uwzględniania, że od tego 1995 roku poszliśmy do przodu technologicznie, a w ciągu 10 lat pójdziemy jeszcze bardziej. Ale to już wątek na inny artykuł.

Partnerzy portalu:

Featured Video Play Icon

Od klasztoru do miasta. Ten film pokazuje historię Supraśla.

Archiwalne zdjęcia, piękne krajobrazy a przede wszystkim bogata historia jednego z najmłodszych uzdrowisk na Podlasiu – Supraśla. Można już oglądać film dokumentalny „Supraśl. Od klasztoru do miasta”. Jest to pierwszy z serii dwóch filmów, który opowiada długą drogę miasteczka do tego co możemy podziwiać dzisiaj.

 

Główną osią filmu jest klasztor i jego historia, ale nie tylko jego. Możemy poznać dzieje całego miasteczka na przestrzeni lat. Przedstawionych w filmie jest także sporo ciekawostek. Ponadto film pokazuje krajobrazy uzdrowiska oraz wszelkie walory, dzięki którym Supraśl jest tak atrakcyjny. A bez wątpienia jest., W rym roku, całe lato trwało oblężenie miasteczka. Przypomnijmy też że regularnie nagrywane są w nim odcinki do serialu Blondynka. Jest to okazja do spotkania wielu znanych aktorów.

 

Nie zapominajmy, że Supraśl to także okalająca go Puszcza Knyszyńska oraz znajdujące się w pobliżu rezerwaty przyrody. Po lasach możemy odbywać długie wycieczki piesze czy rowerowe. Nie brakuje też grzybów, stąd też okolice przyciągają wiele osób z koszami.

Partnerzy portalu:

Featured Video Play Icon

Białystok z lotu ptaka. Z góry nie widać naszych problemów.

Jeżeli chcielibyście komuś rzetelnie pokazać Białystok pod kątem zamieszkania w nim, to ten film wydaje się najodpowiedniejszy. Nie pokazuje miasta tylko pod kątem atrakcji turystycznych, ale dosyć rzetelnie pokazuje całe miasto. Oczywiście nie ma na nim wszystkiego, ale z pewnością można to nazwać szerszym obrazem miasta. Inne pytanie czy warto mieszkać w ogóle w Białymstoku. Od lat coraz mniej osób chce u nas studiować, a jak już studiuje to potem z dyplomem ucieka dalej. Dużych firm, oferujących specjalistyczne miejsca pracy też u nas za wiele nie ma. Idąc przez miasto widać bardzo wiele ogłoszeń wynajmu lokalu. Marna jest też oferta kulturalna. I mówimy tu o ostatnich latach, a nie tylko ostatnim roku żeby zaraz nie znalazł się ktoś, kto powie że to przez COVID.

 

Dodatkowo wydaje się że będzie coraz gorzej. Przede wszystkim dlatego, że miasto ma problemy finansowe i musi dosłownie na wszystkim oszczędzać. Ostatnio nawet doszło do tak kuriozalnej sytuacji, że urząd miasta nie zgodził się na postawienie stojaków rowerowych w ZOO. A ich koszt to niecałe 200 zł. Pisał o tym portal Dzień Dobry Białystok. Także sami widzicie jak źle u nas jest. Trzeba sobie zadać pytanie, czy my białostoczanie musimy się na to wszystko godzić. Bo skoro nawet na takie drobne sprawy nie ma pieniędzy, to czy nasze miasto czeka jakaś przyszłość?

 

I teraz wróćmy do filmu powyżej. Widzimy jak wszystko prezentuje się tu pięknie. Miasto nie przypomina wielu tych z tak zwanej „Polski powiatowej”, zapomnianych po transformacji ustrojowej, gdzie wszystko dalej wygląda jak w PRL. Aczkolwiek objeżdżając regularnie nasz kraj – także małe miasta – zauważyliśmy, że i coraz mniej tych „powiatowych” wygląda źle. Tylko że pod płaszczykiem tych pięknych wyglądów kryją się ogromne problemy finansowe. Warto sobie zadać pytanie. Czy dobry gospodarz powinien pożyczać pieniądze na operacje plastyczne czy też fundować je sobie wtedy, gdy pieniądze zarobi? Zawsze wydawało nam się że inwestycja to coś, co musi się zwrócić. Tymczasem w Białymstoku od czasów transformacji ustrojowej i utworzenia niezależnego samorządu nie zrobiono nic żeby nasz region był funkcjonalny i rozwinięty gospodarczo. Jesteśmy pięknym miastem, ale jakim kosztem? Takim, że po Truskolaskim i jego wersalu choćby potop.

Partnerzy portalu:

Featured Video Play Icon

Była rozczarowana, że Podlasie jest tak niedocenione turystyczne. Gdy tu dotarła była zaskoczona.

Zawsze wydawało nam się, że więcej jest blogerów czy też blogerek modowych, a tu miłe zaskoczenie – sporo jest też turystycznych. Serwis YouTube pełen jest filmów i filmików z wypadów – także na Podlasie. Tym razem zwróciliśmy uwagę i postanowiliśmy z Wami się podzielić filmem Gosia – girlontrail. Musimy przyznać, że blogerka wybrała całkiem ciekawy zestaw do odwiedzania w naszym regionie.

 

Najpierw widzimy Ziołowy zakątek w Korycinach, następnie Kaszteltik znajdujący się pod Siemiatyczami, następnie Chatkę Baby Jagi w Orzeszkowie pod Hajnówką. Kolejny kadr to Kraina Otwartych Okiennic oraz ruiny kościoła w Jałówce. Następnie Puchły, Grabarka czy Kruszyniany. Blogerka odwiedza też rezerwat żubrów w Białowieży oraz na koniec zajada się podlaskimi przysmakami.

 

Warto też jeszcze przytoczyć komentarz blogerki – jest rozczarowana, że Podlasie jest niedocenionym turystycznie regionem. Wcześniej kojarzyło jej się z szaro-burym i ponurym miejscem pod granicą z Białorusią. Tymczasem na miejscu okazało się zupełnie inaczej. Jest kolorowo, swojsko oraz z bogatą historią, kulturą i wspaniałą kuchnią. Zgadzacie się? Bo my oczywiście jak najbardziej.

 

W tym roku wiele osób postanowiło nie wyjeżdżać za granicę na wakacje, co też było zauważalne również w naszym regionie. Podlasie przezywało dosłownie oblężenie turystyczne. Szczególnie to było widać w najpopularniejszych miejscach jak Białowieża, Augustów czy Kruszyniany. Po pożarze sporo osób odwiedziło także Biebrzański Park Narodowy, a gdy stan w rzece pozwalał to tłumy szturmowały kładkę łączącą Śliwno i Waniewno. Potężny ruch obserwowaliśmy także w Krainie Otwartych Okiennic. Był tam nawet kamper na czeskich rejestracjach! Miejmy nadzieję, że kolejny sezon będzie również udany. Warto podkreślić jednak, że Podlasie atrakcyjne jest także jesienią i zimą (o ile nie zabraknie śniegu).

Partnerzy portalu:

Featured Video Play Icon

Nie ma chyba lepszego sposobu na zwiedzanie Podlasia! Ten film to pokazuje.

Można objechać samochodem, można objechać rowerem, ale jak się 5 dni idzie z Ryboł przez Michałowo, Królowy Most, Supraśl do Białegostoku, to można poczuć nasz region pełną piersią! Tego dowiedli harcerze z powyższego filmu. Warto spróbować powtórzyć ich „wyczyn”. To będzie nie tylko wspaniałą przygoda, ale też prawdziwe, życiowe wyzwanie. To oczywiście w indywidualnym odbiorze, warto jednak zauważyć coś jeszcze – takie wspólne, kilkudniowe wyjście to wspaniała integracja.

 

Harcerze najczęściej widziani są podczas wszelkich uroczystości, gdzie niosą pomoc. W czasach, gdy życie społeczno-towarzyskie przeniosło się do internetu oraz na dyskoteki jest to dosyć miła odmiana zobaczyć, że komuś jeszcze się chce pielęgnować prawdziwe relacje międzyludzkie.  Drużyna przyjechała z Radomia i postanowiła przejść kawał podlaskimi drogami piechotą. Nie straszne były im deszcze i spanie w namiocie. Taka wyprawa hartowała ich ducha i na pewno umocniła więzi. To na takich wyprawach właśnie tworzą się największe przyjaźnie.

 

Dlatego jeżeli Wasze dzieci są już na tyle duże, że możecie je puszczać „samopas”, to warto rozważyć zapisanie ich do jednej z podlaskich drużyn harcerskich. Jest to świetna alternatywa dla komputerów, smartfonów i wirtualnych znajomości. Być może słyszeliście o nich, a nawet widzieliście, ale nigdy się nie interesowaliście. Jeżeli tak, to w skrócie opiszemy co to za organizacja. Jest to sformalizowany ruch oparty na służbie, samodoskonaleniu (pracy nad sobą) i braterstwie. Ruch powstał w 1910 roku i przetrwał do dziś. Polscy harcerze czerpią wzorce z amerykańskiego skautingu, jednak u nas ważnym czynnikiem była i jest również Niepodległość. Polski ruch powstawał w czasie zaborów. W zależności od wieku dziecka możecie je zapisać do skrzatów, zuchów, harcerek i harcerzy oraz harcerek i harcerzy starszych. Drużyny często działają przy szkołach. Wystarczy wyszukać lokalny Związek Harcerstwa Polskiego, by wiedzieć, gdzie dziecko zapisać.

Partnerzy portalu:

Featured Video Play Icon

Kartacze to wspaniały przysmak! Czy wiesz jak powstają?

Kartacze, wyjątkowe danie Podlasia, stanowi nieodłączny element kulinarnej podróży po regionie. Szczególnie popularne w regionalnych restauracjach, gdy tylko pojawiają się turyści. Ich charakterystyczny wygląd przypominający duże pyzy oraz wyjątkowy smak. Zwłaszcza w połączeniu z okrasą i skwarkami, sprawiają, że są niezapomnianym doznaniem smakowym dla każdego gościa. Warto również wspomnieć o towarzyszącym im napoju – mleku lub kefirze, które dodają im dodatkowej wyrazistości smaku, zależnie od indywidualnych upodobań.

Kartacze: sekrety przygotowania i ich wyjątkowy smak

Jak właściwie powstają kartacze? Proces ich przygotowania może wydawać się skomplikowany. Jednak w rzeczywistości nie jest tak trudny, a wynikiem jest kulinarne arcydzieło, które cieszy podniebienia. Pora na dania ziemniaczane jest idealna, gdyż mamy dostęp do świeżo wykopanych ziemniaków, których delikatny smak przewyższa te starsze, zalegające w spiżarni. Istnieje duża dowolność w wyborze mięsa, które może być dodatkiem do kartaczy – od wołowiny, przez wieprzowinę, po baraninę. To już zależy wyłącznie od gustu i preferencji kulinarnych. Warto jednak pamiętać, że drobiowe mięso raczej nie nadaje się do tego dania, chociaż eksperymentowanie w kuchni zawsze jest mile widziane.

Kulinarna perełka Podlasia

Nie można zapomnieć również o kluczowym składniku – mące ziemniaczanej, która nadaje kartaczom odpowiednią konsystencję i wyjątkowy smak. Jej obecność w recepturze jest niezwykle istotna, aby uzyskać prawdziwy autentyczny smak tego regionalnego przysmaku. Dlatego przygotowując kartacze, nie można pominąć tego składnika. Kartacze to nie tylko danie, ale prawdziwa kulinarna podróż po Podlasiu, której nie można przegapić podczas wizyty w tym regionie. Ich wyjątkowy smak, prostota przygotowania i regionalny charakter sprawiają, że są one prawdziwą perełką kulinarną.

Kartacze oczarują Twoje podniebienie

Ponadto, warto podkreślić, że kartacze to nie tylko potrawa. Jest również symbolem kultury i tradycji Podlasia. Ich popularność nie ogranicza się jedynie do regionu – stają się one coraz bardziej doceniane również poza granicami Podlasia. Dlatego też warto eksperymentować z tym daniem w swojej kuchni, aby poznać tajniki jego przygotowania i cieszyć się autentycznym smakiem tego wyjątkowego dania.

Partnerzy portalu:

Featured Video Play Icon

Te 5 filmów pokazuje jak piękne jest Podlasie. W tym roku było zatrzęsienie turystów!

Jerzy Daniłko w tym roku wykonał kawał dobrej roboty. Poświęcił sporo czasu ażeby nagrać i zmontować 5 wyjątkowych filmów. Każdy krótki, ale każdy wypełniony treścią od pierwszej do ostatniej sekundy. Dzięki temu możemy podziwiać piękno takich miejsc jak Białystok, Tykocin, Supraśl, Dolistowo oraz Białego Grądu w Biebrzańskim Parku Narodowym. Filmy zachwycają przede wszystkim swoimi widokami. Pokazują nam także dlaczego warto dbać o przyrodę czy zabytki. Można też dojrzeć ulotność chwili na zmieniajacej się pogodzie i porach dnia. Jednak najistotniejsze chyba jest we wszystkim to – że można filmy pokazać znajomym z innych zakątków Polski i powiedzieć im – patrzcie i przyjeżdżajcie.

Na YouTube w ostatnim czasie znajduje się wręcz zatrzęsienie krótkich filmów o Podlasiu. W tym roku nasz region był niesamowicie modny. Wspomniany wyżej Tykocin czy Supraśl latem przeżywały oblężenie turystów. Biebrzańśki Park Narodowy zresztą także – szczególnie po pożarze wiele osób zainteresowało się miejscem, które przez idiotyzm ludzi może bardzo szybko zniknąć. Mamy wrażenie, że ten sezon to dopiero początek, a w kolejnym roku Podlasie będzie przeżywać jeszcze większe oblężenie turystów, a na YouTube pojawi się jeszcze więcej filmów.

Warto pamiętać, że jeżeli zaczniemy znaczyć turystycznie dużo więcej, to portfele naszych mieszkańców będą bardziej wypchane, wpływy podatkowe zasilające cienkie budżety naszych małych ojczyzn zasilone, a przy dobrym gospodarzu wszystko jeszcze bardziej zadbane. Nie wiemy zupełnie dlaczego turystyka w naszym kraju przez rządzących od zawsze jest ignorowana. Chociaż to potężna gałąź, przynosząca zyski w całej Europie, to u nas zupełnie nie istnieje.

A ważne jest by w USA, Japonii czy Niemczech wiedziano gdzie jest Biebrzański Park Narodowy czy Tykocin, ale właściciele agroturystyki nie będą przecież promować tego na własną rękę, bo po co mieliby to robić? Gdyby jednak rządzący tej czy innej opcji kiedyś to robili, to kwater agroturystycznych byłoby po prostu więcej. To jeden z przykładów, które można mnożyć. Miejmy nadzieję, że podejście polityków do turystyki kiedyś się zmieni. A nam pozostało nadal zachwycać się Podlasiem.

Partnerzy portalu:

Featured Video Play Icon

Grzybobranie w pełni! Puszcza Knyszyńska to idealne miejsce. Objaśniamy gdzie zbierać leśne przysmaki.

W województwie podlaskim grzybów nie brakuje. Jak widać na powyższym filmie przepysznych grzybów nie brakuje! Zebrać dwa 10-litrowe wiadra to naprawdę wyczyn! Jeżeli macie czas choćby w weekend, to warto go wykorzystać na zbieranie grzybków.

 

Przede wszystkim zacznijmy od tego, że nasz region obfiutuje w lasy. Największe to oczywiście Puszcza Knyszyńska, Puszcza Białowieska oraz Puszcza Augustowska. Można też wybrać się do Biebrzańskiego Parku Narodowego, gdzie oprócz łąk są także lasy. To wszystko jednak rozległe kompleksy leśne. My skupimy się na Puszczy Knyszyńskiej i dokładnie wytłumaczymy gdzie grzybów w tym ogromnym kompleksie leśnym szukać. Powiedzieć o pojechaniu do Puszczy Knyszyńskiej to jak nic nie powiedzieć. Dlatego w określaniu miejsc pomoże nam pięć dróg, które przecinają las. Jedna z nich oznaczona jest nr 65 i ma status krajowej (Białystok – Bobrowniki), druga to 676 i ma status wojewódzkiej (Białystok – Krynki), kolejna ma numer 19 i jest krajowa (Białystok – Kuźnica), następna to krajowa 8 z Białegostoku do Augustowa oraz ostatnia także ma numer 65 ale prowadzi w drugą stronę czyli z Białegostoku do Knyszyna.

 

Zacznijmy od pierwszej drogi z Białegostoku do Bobrownik. Jadąc nią możemy skręcić jeszcze na drogę wojewódzką 686 do Michałowa. Po drodze znajduje się Żednia i Sokole. I to właśnie pierwszy z lasów, gdzie możemy nazbierać dużo grzybów. Do Żedni możemy dojechać samochodem a do Sokola nawet pociągiem weekendowym relacji Białystok – Waliły Stacja. Kolejne grzybowe miejsce znajduje się za Waliłami. Jak już sama nazwa sugeruje czyli Grzybowce. Idąc lasem – najlepiej trzymając się nieużywanych torów aż do Zubek i Zubrów nazbieramy ogromne ilości! Podobnie będzie jeżeli wybierzemy się do Kruszynian, gdzie ugoszczą nas Tatarzy. W pobliskich lasach również grzybów nie brakuje.

 

Jadąc od drugiej drogi na Krynki możemy zatrzymać się w Supraślu. A raczej trochę za miasteczkiem kierując się na osadę leśną Cegielnia. Tam na parkingu możemy zostawić samochód i dalej ruszyć w pieszą wycieczkę z wiaderkami czy koszami. Możemy dojść tylko do kładki przez rzekę Supraśl i wrócić do miasteczka a możemy zapuścić się głębiej – trzymając się szlaku, zbierając grzyby dochodząc aż do Krzemiennych.

 

Kolejna możliwość to droga z pod Supraśla na Surażkowo. Po drodze napotkamy galerię leśnych rzeźb. Z Krzemiennych też tam dojdziemy, ale pamiętajmy że to ogromny teren i przejdziemy około 20 kilometrów! Dlatego lepiej rozbić sobie to na 2 razy czyli oddzielnie Krzemienne, oddzielnie Surażkowo. Do tego drugiego zresztą można dojść także przez Turo – co jest kolejnym miejscem, gdzie znajdziemy mnóstwo grzybów.

 

Bardzo dobrym miejscem, odwiedzanym przez Grzybiarzy jest także las po drugiej stronie od drogi Supraśl – Krynki. Możemy zbierać kierując się na Jałówkę drogą do Czarnej Białostockiej. Najlepiej zajechać pociągiem do tej drugiej i dojść piechotą do Supraśla właśnie przez Budzisk, Zacisze i Jałówkę. Potem tylko kwestia zorganizowania sobie powrotu z pełnymi wiadrami grzybów. Ostatnią miejscówką w tej części Puszczy Knyszyńskiej jest Lipowy Most, do którego dojedziemy z Kopnej Góry.

 

Popularnym miejscem do zbierania Grzybów jest także droga z Czarnej Białostockiej do Machnacza oraz z Czarnej Białostockiej przez Czarną Wieś Kościelną, Ratowiec do Zaścianka. Swoją wędrówkę możemy zakończyć w Jurowcach i stamtąd wrócić do Białegostoku. Ostatnia cześć Puszczy, gdzie można zbierać to Kopisk do którego dojechać możemy zarówno przez Białystok i Rybniki lub Knyszyn i Chraboły. Możemy także zbierać w okolicach Knyszyna i miejscowości Kozińce.

 

Jak widzicie miejscówek nie brakuje. Pamiętajcie jednak o kleszczach! Żyją one powszechnie na terenie całego kraju w miejscach wilgotnych pełnych roślinności. Kleszcze są aktywne do późnej jesieni. Pamiętajmy, by do lasu podczas grzybobrania mieć na sobie odpowiednią odzież, która zakryje jak najwięcej części ciała. Można też stosować środki odstraszające kleszcze. Po powrocie zmienić i dokładnie wytrzepać odzież którą mieliśmy na sobie w lesie. Także po powrocie dokładne obejrzeć całe ciało. Po zauważeniu ukąszenia należy natychmiast usunąć kleszcza. W tym celu należy użyć pęsety. Nie ściskać kleszcza mocno, by nie wycisnąć jego wydalin, nie wykręcać, nie wyciskać. Chwycić pęsetą i szybkim ruchem wyciągnąć. Po usunięciu kleszcza miejsce ukłucia należy zdezynfekować. Następnie w razie wystąpienia rumienia skontaktować się z lekarzem rodzinnym.

Partnerzy portalu:

Featured Video Play Icon

Ludzie z bagien. Ten film pokazuje piękno Podlasia oraz to jak wygląda wolność.

Każdy z nas potrzebuje piękna, by oderwać się od życia codziennego i zapatrzeć się na cuda przyrody, które daje nam nasze ukochane Podlasie. Właśnie w tym filmie dokumentalnym to jest – wolni ludzie, piękna przyroda i „postęp”, który chce wkroczyć w ich życie. Rodzina staje do walki o ochronę przyrody.

 

Ludzie z bagien to opowieść o rodzinie mającej odwagę realizować swoje marzenia, która zgiełk wielkiego miasta zamieniła na życie w zgodzie z naturą pośrodku Biebrzańskich Bagien. O ojcu, który miłością do przyrody stara się zarazić swoją córkę. To także historia ludzi, którzy podejmują walkę o to co najbardziej kochają – dziką przyrodę. Walkę, która na pierwszy rzut oka wydaję się przegrana od samego początku. Czy można bowiem powstrzymać “rozwój” cywilizacji ? Czy kiedy na szali stawiamy życie małego szarego ptaka i wygodę ludzi, ten pierwszy ma w ogóle szanse?

 

Taki opis od autora wskazuje niejako na początku, że rozwój cywilizacji może być uznawany za ważniejszy, że wszyscy chcą mieć więcej wszystkiego, że chcemy mieć kolejne nowoczesne inwestycje. Tylko kosztem czego? Kosztem tego piękna właśnie, w którym każdego dnia możemy się zatracać. Dokument jest niejako proroczy, bo z 2016 roku a pokazuje dobitnie nam w 2020 roku, że życie w zgodzie z naturą daje prawdziwą wolność, której można tylko pozazdrościć. A jednak żeby jej zasmakować trzeba najpierw oddać wygodę i trzeba szanować przyrodę.

Partnerzy portalu:

Featured Video Play Icon

Białystok – Wigry rowerem. Zobacz, ile atrakcji jest po drodze!

Jeżeli jesteście fanami dwóch kółek, to polecamy obejrzeć ten film. Zobaczycie na nim ile wspaniałych atrakcji jest, gdy przemierzamy Green Velo z Białegostoku do Wigierskiego Parku Narodowego, a także z powrotem przez Lipsk i Sokółkę. Osoby, które podróżują inaczej niż rowerem także powinny obejrzeć, gdyż po drodze jest wiele atrakcji, które mogą Was zainspirować o ciekawego wyjazdu.

 

Rowerzyści jadą między innymi po carskim trakcie, mijają kładki, z których obejrzeć można łosia na mokradłach, jadą malowniczą drogą wzdłuż Biebrzy prowadzącą pod sam Augustów, przemierzają lasy i złote pola, przeprawiają się pływającą platformą na drugi brzeg rzeki. Zwiedzili także Wigierski Park Narodowy wraz z klasztorem. Powrót natomiast odbywał się malowniczą leśną trasą przez Lipsk i Sokółkę.

 

Turystyka rowerowa w Polsce w ostatnim czasie jest w rozkwicie, co widać również na Podlasiu, gdzie mnóstwo turystów szturmuje Green Velo. Mamy nadzieję, że problemy trapiące ten projekt oraz problemy z przewożeniem roweru pociągiem zaczną być rozwiązywane. Musi jednak nastąpić w urzędnikach zmiana mentalna. Turysta rowerowy jest tak samo ważny jak ten, co przyjeżdża samochodem. Wynajmuje noclegi, zostawia pieniądze. Warto o tym pamiętać.

Partnerzy portalu:

Featured Video Play Icon

Piękny wystrój zachwyca! Synagoga, meczet i cerkiew – to wszystko jest na Podlasiu.

No to w Polskę – to seria filmów dotyczących ciekawych miejsc w naszym kraju. Jeden z odcinków dotyczył Podlasia, gdzie Maciek Paszek wybrał się najpierw do Tykocina, gdzie zobaczył wnętrze synagogi i usłyszał, że nie jest to świątynia. Następnie w meczecie dowiedział się jak modlą się Tatarzy oraz, że na pobliskim cmentarzu nie stawia się ognia, bo ten uznawany jest za pogański. Następnie w cerkwi w Puchłach zobaczył przepiękny jej wystrój oraz dowiedział się, że prawosławny ksiądz to nie jest żaden pop, tylko batiuszka.

 

To już kolejny film, który zachęca by przyjechać na Podlasie. Latami było ono pomijane, nieodkryte przez turystów. Teraz powoli to się zmienia i trzeba się cieszyć. Wydaje się, że trzeba też przygotować jeszcze więcej noclegów i lokali gastronomicznych w różnych zakątkach naszego regionu. Teraz wybór jest bardzo mały. Ale oto nie trzeba już się martwić, wolny rynek sam reguluje takie kwestie. W odpowiedzi na popyt tworzy się podaż.

 

Jednego można żałować. Autor filmu pominął zupełnie kościoły, a tych u nas – wartych pokazania jest bardzo dużo. Szczególnie kościół św. Rocha w Białymstoku czy też 281-letni kościół pw. Św. Barbary w Kramarzewie w powiecie grajewskim. Nie zabrakło jednak pokazania regionalnej kuchni w Supraślu, gdzie autor na koniec zajadał się lokalnymi przysmakami. Zobaczcie zresztą sami!

Partnerzy portalu:

Film Zenek bije rekordy popularności!

Film Zenek bije rekordy popularności!

Tyle hejtu się polało na ten film, a okazało się że jest na tyle dobry, że na popularnym serwisie Netflix jest w czołówce oglądanych filmów. Sami go widzieliśmy już w kinie i szczerze zachęcamy do obejrzenia wszystkich tych, którzy jeszcze nie widzieli. Zenek to nie jest film w stu procentach biograficzny o królu disco polo Zenku Martyniuku. To jest film, który jest niejako powrotem do przeszłości, na podlaską wieś i jej okolice. Były to czasy, gdy disco polo jeszcze nie istniało, zatem w filmie też nie usłyszymy takiego gatunku. Jedyny moment z disco polo to napisy końcowe.

 

Zobaczymy za to nasze piękne Podlasie – wspaniałą naturę, drewniane zabytki i inne kultowe miejsca jak Bondary nad zalewem Siemianówka i tamtejszy Bar Disco Czar. Co ciekawe – Jakub Zając – grający młodego Zenka zagrał lepiej niż wydawałoby się doświadczony „stary Zenek” czyli Krzysztof Czeczot. W ogóle było błędem zatrudnianie tego drugiego. Pierwszy powinien zagrać całość! Ale to już na inną opowieść.

 

Przesłanie jest takie, że nie warto hejtować, a szczególnie gdy się nie widziało filmu. A tak właśnie było z Zenkiem. Ludzie zaczęli przed premierą wylewać pomyje na film tylko dlatego, że wyprodukowała go upolityczniona TVP. A gdy się okazało, że to naprawdę dobry film, to wszyscy trochę ucichli. A w każdym dziele jest tak samo – jeżeli to szmira, to nikt tego oglądać nie będzie. A Zenek, który obecnie króluje w serwisach VOD dotrze też na łamy tradycyjnej telewizji. Warto go będzie obejrzeć ponownie i sobie przypomnieć. Czasem oglądanie drugi raz tego samego filmu powoduje, że mamy zupełnie inne spostrzeżenia. Tym razem może być podobnie.

Partnerzy portalu:

Podlaskie kolorowe i drewniane. Okiennice i cerkwie hitem turystycznym
fot. K. Kundzicz / Wikipedia

Podlaskie kolorowe i drewniane. Okiennice i cerkwie hitem turystycznym

W ostatnim czasie w internecie prawdziwy wysyp materiałów z Podlasia. Wiele turystów czy blogerów postanowiło przybyć do naszego regionu. Te dwa motywy przewijają się najczęściej – czyli zdobienia domów – otwarte okiennice oraz kolorowe, drewniane cerkwie. Kolejnym przykładem jest TraveLove, które zrobiły dwuczęściowy, solidny materiał na ten temat. Warto oba filmy obejrzeć.

 

Pierwszy dotyczy Krainy Otwartych Okiennic. Jak słusznie zauważyli autorzy filmu to nie tylko Soce, Puchły i Trześcianka, ale wiele innych miejscowości, które omawiają w swoim filmie (do obejrzenia poniżej).

Druga część dotyczy kolorowych, drewnianych cerkwi w regionie. Można się dowiedzieć sporo ciekawych informacji, a także przede wszystkim usłyszeć o wioseczkach z takimi świątyniami, o których nie przeczytamy raczej w przewodnikach.

Autorzy dodają także poniższą mapę cerkwi, by wygodniej się zwiedzało.

Warto zauważyć, że to już kolejny taki materiał. Można śmiało powiedzieć, że okiennice i cerkwie są hitem wśród turystów. Dawniej znany był w naszym regionie Augustów, później nieśmiało zaczęła być popularna Białowieża, następnie Kruszyniany i Supraśl. Dziś Kraina Otwartych Okiennic oraz podlaskie wsie. Cieszyć się trzeba, że mamy coraz więcej do zaoferowania. Ostatnio obserwując w maleńkich Pawłach obok Ryboł ruch samochodów – można było zobaczyć bardzo dużo obcych rejestracji. Nawet był kamper z Czech! Gdy wszystko na świecie wróci do normy, to turystyczny ruch u nas będzie naprawdę spory! Do tego czasu jednak warto zadbać o to, na co zwrócili uwagę autorzy filmu. Mianowicie, by była lepsza baza noclegowa, bo obecnie jest po prostu mała.

Partnerzy portalu:

Rowerem przez Podlasie. Mnóstwo pięknych widoków i sama przyjemność!

Rowerem przez Podlasie. Mnóstwo pięknych widoków i sama przyjemność!

W okresie wakacyjnym warto chociaż raz zorganizować sobie wycieczkę rowerową po Podlasiu. Najlepiej tak jak na powyższym filmie z noclegiem – wtedy będziemy mogli zobaczyć świetne widoki, unikalną architekturę oraz całkiem przyjemną przyrodę.  Każde z tych miejsc ma swoje walory. Jeżeli tak jak autor filmu zaczniemy od przejazdu koleją z Białegostoku do Czeremchy, by do tego miasta wrócić to przed nami około 100 km drogi rowerem.

 

Kolejne kadry filmu to także przejażdżka kolejką wąskotorową, która kursuje na trasie Hajnówka – Białowieża – Topiło. Warto się przejechać nią, by podziwiać Puszczę Białowieską od takiej strony, z której piechotą ani rowerem nie dotrzemy. Tory bowiem przebiegają przez dzikie zakątki. Kolejny przystanek to Zalew Siemianówka. Warto nie tylko obejrzeć go z góry, z wieży widokowej – szczególnie jak na filmie – o zachodzie słońca, ale też dobrze jest objechać rowerem zbiornik dookoła, bowiem z każdej jego strony znajdziemy ciekawe zakątki.

 

Ostatni etap – w filmie już w kolejnym dniu – to długa kładka prowadząca do pustelni w Odrynkach, a także Kraina Otwartych Okiennic, do których w ostatnich latach uderzają tłumy turystów. Za sprawą kolorowych domów z pięknymi ornamentami na okiennicach oraz kolorowych cerkwi, które w zależności od barwy powierzają się opiece Matce Boskiej, Duchowi Świętemu lub konkretnemu patronowi świętemu.

 

Warto też pamiętać, że sama jazda rowerem to ogromna przyjemność. Szczególnie w podlaskich warunkach przyrodniczych. Dodać też trzeba, że trasa jest w miarę płaska. Pod górkę robi się dopiero jeżeli zapuścimy się na południe województwa podlaskiego – w okolice Bugu. Wypatrujcie więc ładnej pogody i w drogę!

Partnerzy portalu:

Featured Video Play Icon

Tak wyglądał Białystok 19 lat temu. Zobacz ile się zmieniło.

Sentymentalny film nagrany kamerą 19 lat temu pokazuje jak wiele zmieniło się w Białymstoku. Stare elewacje, stare chodniki, wypłowiałe kolory. Widać, że miasto zrobiło dużo, by przez ten czas odmienić swój wygląd. Oczywiście to tylko wygląd, bo wewnątrz niewiele się przez ten czas zmieniło, o czym pisaliśmy w ostatnim czasie.

 

Na filmie możemy zobaczyć jeszcze przejezdny Rynek Kościuszki, a także samochody takie jakich dziś ciężko dojrzeć na ulicach. Patrząc na ludzi można zwrócić uwagę jak bardzo zmieniła się moda przez ten czas. Można też zauważyć, że miasto było spokojniejsze. Na ulicach było mniej pojazdów. Dziś, gdy wyjdziemy do Centrum to nawąchamy się spalin. Było jednak jeszcze coś, czego już nie ma od bardzo dawna. Mianowicie handel na Rynku Kościuszki. Obecnie wszystkie sklepy przeniosły się do galerii handlowych albo zamknęły się w ogóle. Dziś serce miasta bije już knajpeczkami, restauracjami i innymi działalnościami gospodarczymi. Ale to akurat chyba zmiana na lepsze.

 

Najbardziej jednak rzucają się w oczy stare chodniki i elewacje. Było szaro, buro i ponuro. Teraz niewątpliwie jest  dużo ładniej. Dobre chociaż i tyle, bo pod względami gospodarczymi niestety bliżej nam do 2001 roku niż 2020.

Partnerzy portalu:

Featured Video Play Icon

Podlasie na weekend. Co lubią zwiedzać turyści?

Kolejny film nagrany i opublikowany w mediach społecznościowych zdaje się potwierdzać to, co lubią zwiedzać turyści na Podlasiu. Autor powyższego filmu zabrał nas w dobrze znane zakątki – Skit w Odrynkach, Kraina Otwartych Okiennic czy Puszcza Białowieska. Po rejestracji samochodu można zauważyć, że turyści byli z województwa łódzkiego. Jak ich oczami wypadło nasze ukochane Podlasie? Nie zabrakło pięknych widoków, zwierząt i cudownej drewnianej architektury.

 

Warto zauważyć, że to już kolejny film, na którym widać jasno co lubią zwiedzać turyści na Podlasiu. Dawniej latem oblężenie zwiedzających przeżywał jedynie Augustów. Teraz w każdy słoneczny weekend nie brakuje ludzi także w innych zakątkach. Ogromnym zainteresowaniem cieszy się oczywiście Puszcza Białowieska i jej rezerwat. Przyjezdni mogą tam podziwiać żubry, których w takim województwie łódzkim nie ma, ale też ogromne kilkuset letnie dęby. Nie brakuje też fanów drewnianych cerkwi, które można spotkać na Podlasiu czy Podkarpaciu. U nas jednak jest coś jeszcze – drewniany meczet w Kruszynianach, gdzie mieszkają od setek lat polscy Tatarzy.

 

Jednym z ostatnich hitów jest także kładka Śliwno – Waniewo. Niestety, nie zawsze atrakcja jest dostępna. Jeżeli w Narwi jest za mało wody, to platformy, którymi przeprawiamy się na drugi brzeg nie mogą płynąć. Drugie niestety dotyczy władz gminy Sokoły. O ile w Narwiańskim Parku Narodowym postarali się i wyremontowali swoją część kładki biegnącą od Śliwna, tak też władze gminy Sokoły mają turystów gdzieś. Kładka w Waniewie jest zapuszczona i nie nadaje się do korzystania. Mimo wszystko warto wybrać się do Śliwna i skorzystać z tego co jest.

Partnerzy portalu:

Featured Video Play Icon

Tak wygląda Podlaskie z góry. Przepiękne widoki na wyjątkową przyrodę.

Województwo Podlaskie jest przepiękne, to wiadomo nie od dziś. Jednak dzięki rozwojowi technologii, każdy kto chce może dziś kupić drona i spojrzeć na swoje otoczenie z góry. Jako, że fascynatów naszego regionu nie brakuje, to i w serwisach społecznościowych nie brak niesamowitych zdjęć i filmów, które dawniej można było wykonać lecąc samolotem, helikopterem czy balonem. Zaletą drona jest jego rozmiar – dzięki czemu urządzenie może nam pokazać wiele miejsc, których nie zobaczylibyśmy z pokładu statku powietrznego.

 

I tak na powyższym filmie możemy zobaczyć na przykład jak wygląda z góry rzeka Supraśl, jak wygląda Pałac Branickich w Choroszczy i jego otoczenie, oraz jak niesamowity efekt dają poranne mgły, zakręcone rzeki i kolorowe pola. To wszystko z ziemi wygląda równie atrakcyjnie, ale z powietrza jest dodatkowo wyjątkowe. Szczególne wrażenie robi ujęcie z ogromną mgłą, która unosi się nad rzeką.

 

Film jest krótki, bo trwa minutę, ale jest w nim bardzo wiele wartościowej treści. Szczególnie pokazuje, że warto zwiedzać nasz region o wschodzie i godzinę przed zachodem słońca. To wtedy niebo staje się wyjątkowo piękne, a słońce sprawia, że wszystko okrywa się złotym blaskiem. Wtedy też mamy okazję dojrzeć mgły w pięknej i ulotnej krasie. Szczególnie latem wyjątkowo przyjemnie obserwować to wszystko, gdy można wybrać się jeszcze nocą, by powitać dzień lub zabrać się po pracy, by go pożegnać. Ten film niech Wam o tym przypomina, iż warto kończyć i zaczynać dni podglądając naturę.

Partnerzy portalu:

Featured Video Play Icon

Niesamowity film o Podlasiu. Każdy, kto go zobaczy natychmiast się spakuje i tu przyjedzie!

W kultowym filmie Stanisława Barei „Miś” mogliśmy usłyszeć takie oto stwierdzenie, że istnieje prawda czasu i prawda ekranu. Te drugie w dzisiejszych czasach „social mediów” bardzo często jest przez wszystkich nadużywane. Piękne ujęcia, wspaniałe kolory i to wszystko dopełnione poruszającą muzyką powoduje, że po obejrzeniu filmu natychmiast odczuwamy jakieś emocje. Tak też jest i w przypadku wszelkich filmów o Podlasiu. Czy są one prawdziwie? Czy to tylko „prawda ekranu”?

 

Na powyższym filmie, autorstwa Marka Bejgiera, widzimy wiele wspaniałych miejsc z przewodników turystycznych. Autor skupił się tu przede wszystkim na barwnej architekturze drewnianej. W zasadzie nie musiał nic robić, bo Podlasie jest naprawdę takie piękne jak na tym filmie. Dlatego można powiedzieć, że film „nagrał mu się sam”. Oczywiście umiejętność doboru muzyki i umiejętność sztuki montażu pomogła, jednak bez dobrych ujęć nic by z tego nie wyszło. Trochę jak z konkursem Miss. Można sprawić, by piękna kobieta stała się jeszcze piękniejsza.

 

Dlatego, jeżeli myślicie o tym, czy przyjechać na Podlasie pod wpływem tego filmu, to podpowiadamy – tak, warto to zrobić! Ten film nie jest umiejętną manipulacją, jaką często, wiele ludzi stosuje na potrzeby „social mediów”. To autentyczny obraz wspaniałego regionu w północno-wschodniej Polsce. Podpowiemy też lokalizacje, bo być może nie wiecie gdzie szukać tych dzieł sztuki z filmu. Na filmie możemy zobaczyć między innymi Krainę Otwartych Okiennic, Tykocin, Kruszyniany, Pentowo, Białowieżę.

Partnerzy portalu:

Featured Video Play Icon

Suwalszczyzna samochodem. Co zwiedzać i gdzie pojechać?

Suwalski Park Krajobrazowy, Głazowisko w Bachanowie, Góra Zamkowa w Szurpiłach czy Punkt Widokowy w Smolnikach to tylko niektóre miejsca jakie warto odwiedzić na Suwalszczyźnie. Wycieczkę najlepiej zacząć troszeczkę za granicami województwa w Stańczykach – tam piękne, ogromne, kolejowe akwedukty zachwycą nie jednego odwiedzającego. Dla fanów historii przemierzając północ Podlasia będzie też możliwość zobaczenia Pomnika Bitwy pod Filipowem, który to upamiętnia wojnę ze Szwecją, o której pisaliśmy w ostatnim czasie przy okazji innego pomnika – z Tykocina.

 

Warto też skosztować podlaskich specjałów – kiszkę ziemniaczaną, babkę czy kartaczy. Koniecznie z kiszoną kapustą popijając podpiwkiem. Szczególnie, że zwiedzając wszystkie ciekawe miejsca na pewno będziemy głodni. Warto dodać, że zwiedzając Suwalszczyznę zobaczyć będziemy mogli bardzo wiele przepięknych krajobrazów dlatego warto mieć ze sobą aparat fotograficzny, by uchwycić najciekawsze widoki na pamiątkę.

 

W powyższym filmie nie ma dwóch miejsc, które także warto zobaczyć będąc na Suwalszczyźnie – to oczywiście Wigierski Park Narodowy oraz klasztor, a także przepiękne jezioro Szelment, gdzie latem można korzystać z plaży i wyciągu nart wodnych. Pamiętajcie, by przed wyjazdem zaopatrzyć się w papierową mapę albo pobrać sobie fragment mapy na telefon. Będziecie przemierzać miejsca, gdzie nie zawsze będzie sprawny internet oraz… GPS. Wszystko dlatego, że Suwalszczyzna jest także ważnym punktem na mapie pod względem wojskowym, więc czasem może nawet przestać Wam grać radio w samochodzie.

Partnerzy portalu:

Featured Video Play Icon

Można Panikować 2020. Film dokumentalny.

„Można panikować” to przepełniony nostalgią portret 62-letniego fizyka atmosferycznego, prof. Szymona Malinowskiego, dyrektora Instytutu Geofizyki Wydziału Fizyki Uniwersytetu Warszawskiego. Profesor zajmuje się zjawiskami prowadzającymi do zmian klimatycznych i od lat ostrzega o nadchodzącym zagrożeniu. Szymon, który przez całe życie zawodowe edukuje innych, jest ukazany w momencie kiedy musi poradzić sobie z osobistą tragedią, która skłania go do oceny dokonań życia.

Film dostępny na YouTube 1-7 czerwca 2020 r.

Partnerzy portalu:

Dla takiego widoku warto przyjechać! Kręcili tu Pana Tadeusza.
fot. Erebusso / Wikipedia

Dla takiego widoku warto przyjechać! Kręcili tu Pana Tadeusza.

Ostatnio w Podlaskiem intensywnie pada, dzięki czemu natura mocno się odradza. Zbliżający się długi czerwcowy weekend oraz głód pięknej słonecznej pogody spowoduje, że wiele osób zechce gdzieś wyjechać. Najlepiej tam, gdzie ludzi nie będzie zbyt wiele coby nie drażnić koronawirusa. Jednym z takich miejsc, które warto odwiedzić w długi czerwcowy weekend jest wieś Smolniki. Przepiękne tereny, akurat po ostatnich deszczach będą prezentować się wyjątkowo pięknie (o ile nie będzie dalej padać). Wieś pamięta jeszcze XVII wiek, której istnienie (i dzisiejszą nazwę) zapoczątkowali osadnictwem smolarze trudniący się wyrobem smoły.

 

Smolniki dziś to węzeł szlaków turystycznych – pieszych oraz rowerowych. Dzięki czemu będąc na miejscu kilka dni, będziemy mogli zwiedzać okolice chociaż na miejscu też jest na co popatrzeć. Wystarczy wybrać się na kraniec wsi, gdzie znajduje się punkt widokowy o wysokości 225 metrów. Z miejsca tego zobaczymy Suwalski Park Krajobrazowy, jeziora Kojle, Perty, Purwin. Dobry wzrok dostrzeże też góry Jesionową, Cisową oraz Krzemieniuchę. Te widoki można było zobaczyć w dwóch filmach – Pan Tadeusz – Andrzeja Wajdy oraz Dolina Issy – Tadeusza Konwickiego.

 

Warto też podkreślić, że w okolicy jest mnóstwo miejsc, które oferują noclegi. Wieś chociaż jest praktycznie „na końcu świata”, to niczego na niej nie brakuje. Oprócz pięknych widoków przy jeziorach oczywiście są też plaże. Dlatego musi tylko dopisać pogoda, a przyjemności związane z pobytem na miejscu zaczną dziać się same. Smolniki znajdują się w powiecie suwalskim, a dokładnie w gminie Rutka-Tartak. Warto też dodać, byście wcześniej sprawdzili trasę, bo nieopodal znajduje się potężny radar NATO, który swoim swoim działaniem najprawdopodobniej zagłusza różne fale. Dlatego też może Wam nie działać w telefonie GPS, a nawet radio w samochodzie!

Partnerzy portalu:

Zaczarowany świat pod miastem. Obejrzyj ten niesamowity film i bądź blisko zwierząt.

Zaczarowany świat pod miastem. Obejrzyj ten niesamowity film i bądź blisko zwierząt.

Łomżyński Park Krajobrazowy Doliny Narwi to iście zaczarowane miejsce, co pokazał na swoim filmie Zdzisław Folga, a opowiadała o nim Dorota Sokołowska. Bohaterami tego filmu są dzikie ptaki i zwierzęta. Można oglądać naturę z bardzo bliska, słuchając niezwykłej opowieści o tym wspaniałym miejscu tuż pod Łomżą. Na ekranie zobaczymy życie żurawi, bielików, a także łosi, jeleni czy wilków.

 

 

 

Film posiada jeszcze jedną zaletę – ma wszystko to za co kochamy Podlasie czyli magiczne miejsca, piękne wschody i zachody oraz naturę tak dziką, że aż nie jest to pojęte, że mieszkamy koło niej tak blisko! Jak już nas wypuszczą z tych domów, to czym prędzej popędzimy tam, by zobaczyć na żywo wschód słońca, śpiew ptaków, a także wieczorem posłuchać odgłosów zwierząt. Jeżeli trafimy na pełnię księżyca, to będzie też szansa, że usłyszymy wycie wilków.

 

W takich miejscach nie brakuje wież widokowych, które można zająć i sobie po prostu siedzieć. A po zachodzie słońca – patrzeć na przepełnione niebo gwiazdami. W takich miejscach, jest nocą wystarczająco ciemno, by je dojrzeć. No chyba, że księżyc odbija światło na całego. Dlatego warto wybrać się tam kilka razy – latem oraz jesienią. W tą cieplejszą porę roku zostać na noc, zaś w tę drugą przyjechać przed świtem, by obserwować mgły. Już nie możemy się doczekać! A tymczasem życzymy udanego seansu.

Partnerzy portalu:

Featured Video Play Icon

Białystok opustoszał. Tak wygląda, gdy nikt nie wychodzi.

Zwykle takie widoki można było obejrzeć w majowy weekend lub święta i to bladym świtem. Teraz to widok codzienny. Białystok jak i inne miasta opustoszały. Ludzie pokornie czekają na to aż epidemia wygaśnie. Nikt nie wie ile to potrwa, ale każdy dzielnie to znosi. Musimy przyznać, że jesteśmy z tym zaskoczeni. Oczywiście, gdy pogoda jest ładna to atrakcje turystyczne są oblegane, ale nie możemy mówić, że to są takie tłumy jak w sezonie. Jeżeli gdzieś jest dużo osób na raz to jest ich tyle, ile byłoby w sklepie. Jednak ogólnie patrząc na sytuację – ludzie naprawdę siedzą w domu.

Trzeba powiedzieć, że zwykle mieszkańcy wobec „zaleceń” władzy są obojętni. Jednak tym razem stało się inaczej, co świadczy o naszej dojrzałości. Sami sobie możemy przyznać za to medale. Jest jednak coś niepokojącego. Zdecydowana większość zarażonych do tej pory to osoby, które rząd ściągnął samolotami zza granicy. Mało tego, każdego dnia słyszymy, że wiele tych osób nie przestrzega kwarantanny. Trzeba to powiedzieć jasno – gdyby nie oni, to w Polsce epidemia być może aż tak się nie rozprzestrzeniała.

Dlatego, jeżeli czytają to osoby, które planują jeszcze do Polski przyjechać. Mamy prośbę – nie przyjeżdżajcie. Siedźcie tam, gdzie jesteście. Jeżeli macie znajomych za granicą, którzy planują przyjazd – nie bójcie się im powiedzieć tego samego. To wszystko dla dobra nas wszystkich.

Partnerzy portalu:

270-letni zabytek ukryty za drzewami. Można go łatwo przeoczyć.
fot, Karol Kundzicz / Wikipedia

270-letni zabytek ukryty za drzewami. Można go łatwo przeoczyć.

Narew może się kojarzyć wielu osobom z prawosławiem. Jadąc bowiem jedną z głównych ulic miniemy bowiem przepiękną, niebieską, drewnianą cerkiew. Tymczasem, po wjechaniu do wsi od strony Zabłudowa, po prawej stronie zaraz za mostem znajduje się przepiękny, drewniany kościół z XVIII wieku. Możemy go łatwo przeoczyć, bo nieco zakrywają go drzewa. Ostatnio mogliśmy go zobaczyć w filmie „Zenek”.

 

Kościół pod wezwaniem Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny i św. Stanisława Biskupa Męczennika to prawdziwa perełka architektoniczna, bowiem jest jednym z niewielu kościołów na Podlasiu, który jest drewniany. Został budowany przez 10 lat poczynając od 1738 roku. Świątynia była uszkodzona podczas wojny polsko-bolszewickiej w 1920 roku. Wówczas budynek ostrzelano. Historia powtórzyła się podczas II wojny światowej. W 1944 roku kościół ostrzelano z broni artyleryjskiej. W środku podziwiać możemy dwa obrazy z XVI wieku, które przedstawiają sceny Ukrzyżowania. Jest też obraz Marki Boskiej z XVII wieku. Warto także przyjrzeć się prezbiterium. Jest tam nagrobna tablica z wizerunkiem rycerza lub myśliwego. Postać jest podparta włócznią. Zaś przy nodze siedzi pies.

 

Z historii wiemy, że w 1517 roku w Narwi (o istnieniu której wiemy co najmniej od 1421 roku, z prawami miejskimi od 1514 roku) istniała kaplica dworska. W 1528 roku król Zygmunt I Stary wraz z małżonką i królową Boną ufundowali kościół pod wezwaniem Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny i św. Stanisława Biskupa Męczennika nadając mu ziemię, młyn, karczmy, dziesięciny oraz inne przywileje. W 1738 roku proboszczem narewskim został kanonik gnieźnieński i oficjał generalny okręgu brzeskiego ks. Ludwik Ignacy de Riaucour. Przypuszcza się, że to on zlecił rozebranie starego budynku i wzniesienia nowego, który stoi do dziś. Warto zwrócić również uwagę, że na placu stoi dwukondygnacyjna również drewniana dzwonnica, która powstawała w latach 1773 – 1792. Wówczas proboszczem był już ks. Adam Kłokocki. W 1914 roku, podczas I wojny światowej Rosjanie ukradli dwa duże dzwony.

 

Dawniej na Podlasiu drewno było ulubionym budulcem miejscowej ludności. Dlatego też do dziś można napotkać w regionie przede wszystkim wiele drewnianych cerkwi, ale także i kościołów a nawet meczety. Wszystkie te budynki doskonale oddawały kulturę panującą w naszym regionie.

fot. Karol Kundzicz / Wikipedia

Partnerzy portalu:

Katastrofa cysterny z chlorem. Tak przebiegała akcja ratunkowa. W każdej chwili mogło zginąć więcej osób niż w Czarnobylu.
fot. Archiwum KW Państwowej Straży Pożarnej w Białymstoku

Katastrofa cysterny z chlorem. Tak przebiegała akcja ratunkowa. W każdej chwili mogło zginąć więcej osób niż w Czarnobylu.

9 marca 1989 roku to czarny dzień w historii Białegostoku. Miała wówczas miejsce katastrofa cysterny z chlorem, która mogła zabić więcej osób niż katastrofa w Czarnobylu. Dlatego do dziś, w każdą rocznicę uroczyście świętuje się „ocalenie miasta”. Ciężka praca strażaków, przemyślane decyzje pozwoliły stolicy województwa podlaskiego istnieć do dziś oraz uratować życie 180 000 osób. Jak to się w ogóle stało, że do czegoś takiego doszło? Przez niedbalstwo. Tory powinny być wymienione 4 lata przed katastrofą. Nikt tego jednak nie zrobił, aż w końcu pękła szyna.

 

Dziś na miejscu katastrofy stoi pomnik-krzyż. Możemy go zobaczyć jadąc lub idąc ulicą Poleską. Na szczęście teren w tym miejscu jest płaski. Gdyby do katastrofy doszło na pobliskim wiadukcie, to wyciek z cystern byłby pewny. Na szczęście tak się nie stało. Cała akcja ratunkowa jest dokładnie opowiedziana w poniższym filmie. Żeby podnieść cysterny trzeba było zamontować specjalny dźwig. Ten jednak mógł dojechać na miejsce tylko po naprawieniu torów. Gdy to już wykonano – rozpoczęto akcję. Pierwsza cysterna została podniesiona w ciągu półtorej godziny. Z kolejnymi dwoma cysternami było dużo gorzej. Kolejną podnoszono aż 7 godzin. Zagrożenie minęło dopiero po 24 godzinach od wykolejenia.

 

Mieszkańcy dowiedzieli się o wszystkim dopiero 9 godzin od wypadku. Tak jak w Czarnobylu tak i w Białymstoku – w czasach PRL – życie ludzkie nawet całego miasta – nie miało najwidoczniej tak dużego znaczenia. Ewakuowano tylko mieszkańców z najbliższych bloków. Ludzie, gdy się dowiedzieli o katastrofie natychmiast zaczęli uciekać z miasta. Inni ukrywali się na górnych kondygnacjach u sąsiadów. Zamknięto też wszystkie budynki publiczne. Chyba jednak można było zrobić więcej niż liczyć na szczęście, które Białystok ostatecznie miał. 3 miesiące po katastrofie, PRL szczęśliwie się zakończył zaś przewód chloru przez miasto został zakazany.

https://www.youtube.com/watch?v=A-ODJIJpS4Q

Partnerzy portalu:

Te miejsca są często pomijane przez turystów. Tracą bardzo wiele.
Ścieżka Bartnicza, fot. czaswlas.pl / Lasy Państwowe

Te miejsca są często pomijane przez turystów. Tracą bardzo wiele.

Te tereny nie mają swojej własnej nazwy, a powinny. Powiedzenie o nich – że leżą w powiecie białostockim albo na Wysoczyźnie Białostockiej mało komu powie. Nawet jeżeli sprecyzujemy, że chodzi nam o Puszczę Knyszyńską – to też nie będzie konkretnie. Turyści często zwiedzają Supraśl oraz Krynki, pomijając to co jest pomiędzy nimi – Kopną Górę, Poczopek oraz wszystkie miejscowości w ich sąsiedztwie, a to błąd.

 

Sam spacer po Arboretum w Kopnej Górze dać powinien wiele satysfakcji. Ponadto w bezpośrednim sąsiedztwie Arboretum znajduje się cmentarz wojenny z 1831 r. Łącznie kilka kilometrów do przejścia i zwiedzania ciekawych miejsc. Samo Arboretum działa od 1988 roku i funkcjonuje bez zarzutu do dziś. Jest to pewien rodzaj ogrodu botanicznego, który połączony jest z parkiem leśnym. Wszystko to na 26 hektarach. Można powiedzieć, że znajduje się tam Puszcza Knyszyńska w pigułce. Liczne rośliny, drzewa, krzewy wspaniale sobie radzą w Arboretum nawet zimą.

 

Od głównej bramy Arboretum możemy ruszyć na spacer Ścieżką Bartniczą w kierunku miejscowości Łaźne. To właśnie przed tą miejscowością znajduje się parking leśny oraz obok rzeźba Pszczoły, gra plenerowa oraz tablice informacyjne wraz z miejscem do odpoczynku. Idąc ścieżką zobaczymy 200-letni starodrzew sosnowy. Głównym zadaniem ścieżki jest edukacja. Po drodze uświadomimy sobie jak ważne są owady życiu człowieka – szczególnie pszczoły. Warto dodać, że właśnie w tych okolicach rosną najstarsze drzewa w całym Nadleśnictwie Supraśl.

Nie można również zapominać o Silvarium w Poczopku, gdzie również możemy zwiedzać piękny ogród oraz zobaczyć na własne oczy wiele gatunków sów. Są wyjątkowo piękne. Ponadto polecamy odwiedzić Wierzchlesie (na zdjęciu), gdzie jeszcze zachowały się ostatnie płoty znane z filmu U Pana Boga za Piecem. Jedno jest pewne – warto odwiedzić wszystkie te miejsca – jeżeli planujecie wybrać się do Supraśla lub Krynek. Omijając je – wiele stracicie, a w szczególności wielką przyjemność – jaką daje spędzanie czasu w lesie.

Partnerzy portalu:

Featured Video Play Icon

Dolina Górnej Narwi. Wyjątkowe miejsce, gdzie żyją półdzikie konie.

Żadne przewodniki turystyczne ani inne publikacje o tym nie wspominają. A szkoda, bo Dolina Górnej Narwi to miejsce wyjątkowe i w zasadzie pomijane przez wszystkich. Żyją tam półdzikie konie, czerwone krowy będące gatunkiem w odbudowie (w rolnictwie zanikła na rzecz bardziej wydajnych) oraz takie ptaki jak czajki, rycyki, dubelty i krwawodzioby. Warto tam się wybrać zwiedzając wschodnią Białostocczyznę.

 

Kalitnik to wieś ukryta gdzieś między Michałowem, Siemianówką, Gródkiem i takimi wsiami, że pewnie nigdy o nich nie słyszeliście. To takie Podlasie, do którego mało kto zagląda. A szkoda, bo jest przepiękne. Na nadnarwiańskich łąkach Polskie Towarzystwo Ochrony Ptaków dbając o różne gatunki prowadzi stację terenową. To właśnie tam zimuje niemal sto koni, które w inne pory roku żyje półdziko. Mają one nietypowe zadanie do wykonania. Razem z krowami dają lepsze szanse bytowe ptakom.

 

To wszystko dzieje się na kilkuset hektarach. Wystarczy zobaczyć na filmie, że zwierzęta mają tam jak w raju. One jak i ptaki żyją ze sobą w symbiozie. To wszystko warto zobaczyć na własne oczy odwiedzając Kalitnik. Można to zrobić przy okazji jadąc do Michałowa czy nad Siemianówkę właśnie. Miejsce niezwykłe i unikalne. Nawet jak na Podlasie, gdzie pełno jest ciekawych atrakcji turystycznych i przyrodniczych.

Partnerzy portalu:

Featured Video Play Icon

Król Biebrzy i Kiermusy. Kim są kolekcjonerzy przeszłości?

To już ostatni z sześciu filmów autora Cząstki Podlasia Pawła Jankowskiego, który po raz kolejny zabrał swoich widzów w mniej znane zakątki naszego regionu przy okazji pokazując swój warsztat od kuchni. Tym razem zobaczyć można targ staroci w Kiermusach oraz muzeum Króla Biebrzy, który to w swoich zbiorach ma sporo rękodzieła, książek czy filmów. Na koniec autor jedzie ze swoim kompanem Zdzichem do biebrzańskich lasów.

 

Zarówno ten film jak i pozostałe pięć pokazują niesamowite miejscówki na Podlasiu, do których niekiedy można dotrzeć tylko jeżeli ma się wysoko zawieszony samochód i dobrą orientację w terenie. Autor musi nie tylko się nagimnastykować żeby nagrać wspaniałe ujęcia lecz także być bardzo cierpliwym. Realizacja kultowego filmu „Cząstka Podlasia” trwała od kwietnia 2012 roku. Premiera byłą w 2014 roku. Twórców było trzech – Paweł Jankowski, Zdzisław Folga oraz Marek Kubik – kompozytor.

Partnerzy portalu:

Rok się właśnie kończy. Oto najpopularniejsze teksty Podlaskie.TV z tego roku!

Rok się właśnie kończy. Oto najpopularniejsze teksty Podlaskie.TV z tego roku!

Koniec roku to także czas podsumowań. W związku z tym postanowiliśmy przypomnieć nasze najlepsze teksty z tego roku i opatrzeć je liczbami i dodatkowym komentarzem. W tym roku mieliśmy aż 194 148 unikalnych użytkowników. Jak na portal, który nie zieje sprawami kryminalnymi, patologią, nie uprawia polityki oraz nie stosuje chwytliwych tytułów, po których Czytelnik czuje się oszukany, to jest to całkiem przyzwoity wynik.

Nasz numer jeden to:

Ten film to absolutny unikat! Niemcy przekazują Sowietom Białystok w Pałacu Branickich
/bialystok-1939-historia-sowieci-niemcy

 

Kto jeszcze nie widział może obejrzeć na własne oczy dramatyczne sceny z miasta. Jest także nasz nowy materiał, gdzie film z życia w Białymstoku podczas II Wojny Światowej jest dłuższy: /bialystok-1939-1944-film/

Drugi najpopularniejszy artykuł w tym roku to:

Absolutny skandal! Nadleśnictwo uważa, że wilk to szkodnik?
/absolutny-skandal-nadlesnictwo-uwaza-ze-wilk-to-szkodnik/

 

Mnóstwo udostępnień tego artykułu w internecie pokazało, że presja ma sens. Zaraz po naszej publikacji nadleśnictwo usunęło swoje „przemyślenia” z Facebooka. Do dziś jednak nie przeprosiło. Jednak Lasy Państwowe będące nad nadleśnictwem – stanowczo stwierdziły – wilk to nie jest szkodnik.

Kolejne popularne artykuły to:

Bimber Podlaski. Znasz tylko Ducha Puszczy? Oto najpopularniejsze regionalne trunki.
/bimber-podlaski-duch-puszczy/

Podejrzewamy, że popularność tego artykułu wynika przede wszystkim z faktu, że w innych częściach Polski usłyszano o naszym regionalnym trunku i postanowili sprawdzić cóż to za wynalazek.

 

To była luksusowa dzielnica Białegostoku. Mieszkali tu najbogatsi.
/to-byla-luksusowa-dzielnica-bialegostoku-mieszkali-tu-najbogatsi/

Przedwojenna Warszawska była przeciwieństwem Chanajek. Zobaczcie sami kto mieszkał dawniej w tej części miasta.

 

Dlaczego prawosławni są akurat na Podlasiu i kim właściwie są?
/dlaczego-prawoslawni-sa-akurat-na-podlasiu-i-kim-wlasciwie-sa/

Ostatni tekst, który zdobył popularność dotyczy tożsamości osób prawosławnych. Zrobiliśmy bardo dokładną analizę w oparciu o statystyki ze spisów powszechnych, a także innych źródeł by odpowiedzieć na pytanie dlaczego prawosławni są akurat na Podlasiu i kim właściwie są (tożsamościowo).

 

Dziękujemy, że byliście z nami w tym roku a także w poprzednich. Pokazaliście, że w polskim internecie jest miejsce również na tematy, które nie wywołują niepotrzebnych, fałszywych i chwilowych sensacji. Miejsce, w którym można wzajemnie dyskutować z poszanowaniem drugiej osoby. W przyszłym roku będziemy się starać pokazać i napisać jeszcze więcej. Nie jest to łatwe zadanie, gdyż nie stoją za nami wielkie korporacje ze swoimi wielkimi budżetami, stąd też Podlaskie.TV nie jest czymś co przynosi stałe dochody. Zatem, by mogło funkcjonować autorzy najpierw zarabiają pieniądze w swoich pracach, a dopiero potem przygotowują kolejne materiały do publikacji. Jeżeli zależy Ci tak jak nam ażeby portal się rozwijał jeszcze bardziej możesz wesprzeć nas dodatkowymi środkami, które przeznaczone będą na utrzymanie serwera, domeny, a także na produkcję kolejnych filmów i zdjęć  oraz przyczynią się do powstawania kolejnych artykułów: /wsparcie/

 

Wszystkiego dobrego w nadchodzącym 2020 roku!

Kamil Gopaniuk

Partnerzy portalu:

Featured Video Play Icon

Unikalny film z tragicznych momentów Białegostoku!

Archiwalne filmy Białegostoku, fragmenty ujęć z propagandy niemieckiej oraz propagandy rosyjskiej oraz inne archiwalne materiały – to wszystko postanowiliśmy połączyć w spójną całość, by pokazać smutne czasy II Wojny Światowej w Białymstoku. Film zaczyna się latem 1939 roku, gdy życie w mieście płynie spokojnie. Niestety lata 1939 – 1944 to najtragiczniejsze chwile Białegostoku.

 

Do polskiego miasta wkroczyli Niemcy, następnie przekazali Białystok Rosjanom. Ci mianowali miasto stolicą Zachodniej Białorusi ZSRR. Ostatni akt przekazania miasta w ręce sowieckie odbył się na dziedzińcu Pałacu Branickich. Jego przebieg tak opisywał: M. Czajkowski naoczny świadek tamtych wydarzeń: Kompanie honorowe obu obcych wojsk dzielił (a może lepiej byłoby powiedzieć łączył) wysoki maszt, na którym po­wiewała czerwona flaga z czarnym, o złamanych ramionach, krzyżem na białym polu. Orkiestra grała „Deutschland, Deutschland uber Alles”. Obie kompanie sprezentowały broń i flaga ze swastyką zaczęła się opuszczać. Do masztu podszedł oficer sowiecki i założył inną, czerwoną flagę, z sierpem i młotem. Obie sojusznicze kompanie prezentowały broń, grano hymn Związku Sowieckiego. Kiedy zawisła flaga na szczycie masztu, podeszli do siebie oficerowie obu wojsk. Odsalutowali wyciągniętymi szablami, schowali je do pochew i podali sobie przyjaźnie ręce. Wreszcie poklepali się poufale. Za chwilę padły komendy z obu stron, kompanie raz jeszcze spre­zentowały broń. Po chwili odmaszerowali w swoich kierunkach, a czarne limuzyny zaczęły opuszczać dziedziniec. Za nimi w równych odstępach po­ruszały się motocykle z żołnierzami Wehrmachtu. Relacja ta została zawarta przez Wojciecha Śleszyńskiego w książce Okupacja sowiecka na Białostocczyźnie w latach 1939–1941. Propaganda i indoktrynacja. W tym czasie, w Białymstoku represjonowano Polaków, wywożono ich również na Syberię.

 

Po dwóch latach, w 1941 roku Hitler postanowił przeprowadzić inwazję na Związek Radziecki. Do Białegostoku wkroczyli ponownie Niemcy. Zagoniono białostockich Żydów by obalili pomnik Lenina stojący przy Pałacu Branickich. Następnie, by zrywano portrety Stalina. Na koniec około tysiąc Żydów zostało przez Niemców zagonionych do synagogi w centrum miasta. Budynek podpalono z ludźmi w środku, nie dając im żadnych szans. „…gdy weszli Niemcy poszukując mężczyzn – uciekłem do drugiego pokoju, gdy schowałem się, szwagra Arona Zelmanowicza zabrali. Siostra pobiegła za mężem. Wprowadzili ich do Synagogi na rogu ul. Suraskiej – Szkolnej. Widzieliśmy to ze strychu domu, w którym ukrywaliśmy się. Było ze mną dużo osób. (…) Gdy synagogę zapełniono ludźmi – widziałem jak Niemcy pozamykali wyjścia i kordonem otoczyli budynek i podpalili go…” – to fragment wspomnień świadka wydarzeń. Fragment pochodzi z Kuriera Porannego.

 

W 1943 roku Niemcy zamordowali w getcie około 800 osób. Zaś kolejne 30 tys. wywieziono do niemieckiego obozu zagłady w Treblince oraz Auschwitz-Birkenau. W Białymstoku Niemcy zgotowali piekło w ciągu 2 lat okupacji. Życie straciło bardzo wiele osób. Po wojnie w Białymstoku żyło tylko 1100 żydów. Przed okupacją Niemiecką 60 000. W 1944 roku Armia Czerwona rozpoczęła marsz na Berlin. Niemcy zaczęli uciekać z Białegostoku podpalając wszystko co się da – łącznie z Pałacem Branickich. Miasto pozostało ruiną. Większość mieszkańców międzyczasie wywieziono do niemieckich obozów koncentracyjnych. Już z nich nie wrócili. Po II Wojnie Światowej mieszkańcy okolicznych wsi przeprowadzili się do Białegostoku, by pracować w tutejszych fabrykach odradzającej się Polski. Białystok jak i cały kraj do 1989 roku był pod kontrolą ZSRR.

Partnerzy portalu:

Featured Video Play Icon

Ten film pokazuje jak zmienił się Białystok w ciągu 18 lat. Parę miejsc wygląda teraz zupełnie inaczej.

Białystok w 2001 roku to miejsce, do którego z pewnością wracać nie chcemy. Inaczej ubrani ludzie, inne samochody, inne elewacje budynków oraz szyldy na sklepach. Do tego skwerek na Rynku Kościuszki, bazar na Jurowieckiej oraz ulica zamiast deptaka, plac dla samochodów zamiast dla pieszych przez Teatrem Dramatycznym oraz Młynowa przepełniona drewnianymi domami. Nie brakuje też budek telefonicznych na ulicach. To największe zmiany jakie można zauważyć na filmie. Czy jedyne? Niektóre miejsca wyglądają identycznie jak dziś, lecz tylko z zewnątrz gdyż w środku mają już zupełnie inny wystrój niż w 2001 roku.

Zmieniło się jednak coś jeszcze. Kolory miasta. Dawniej były szaro-bure, niekiedy pstrokate. Teraz wszystko wygląda po prostu dużo lepiej. Białostoczanie chyba są w porównaniu z 2001 rokiem także szczęśliwsi. Nie tak odległe to czasy by nie pamiętać jak ludzie masowo wyjeżdżali do Warszawy za lepszym życiem. Później weszliśmy do Unii Europejskiej zaczęły się masowe wyjazdy do Niemiec, Wielkiej Brytanii, a później też Holandii. Czy obecnie też wyjeżdżają? Na pewno nie jest to taka skala jak dawniej.

 

Jedno jest zauważalne, że w mieście jest coraz mniej studentów. Dawniej było ich tu około 50 000 każdego roku. Teraz 25 000. Połowa nie jest już zainteresowana Białymstokiem. Tak jak dawniej lepiej było jechać do Warszawy, tak teraz kilka godzin możemy być w Poznaniu, Wrocławiu, Gdańsku czy Krakowie które biją pod względem rozwoju Białystok na głowę. Tak też się dzieje. Nie jeździmy już za granicę, ale też wiele osób, gdy tylko może ucieka do innych miast. Białystok mimo tych wszystkich zmian w wyglądzie dalej nie jest atrakcyjny. Nawet te słynne powietrze nie jest już takie świeże jak kiedyś. Zarobki w mieście są nadal niskie, a dostępność specjalistycznych stanowisk pracy (dobrze płatnych) praktycznie żadna. Dlatego też jest wiele jeszcze do zrobienia w mieście. Pytanie tylko czy jest jeszcze na co czekać zanim ostatni zgasi światło.

 

Partnerzy portalu:

Featured Video Play Icon

Co robi szeptucha? Jak wygląda z bliska prawosławie? Zobacz na filmie.

Co robi Szeptucha? Jak wyglądają obchody święta Przemienienia Pańskiego na Świętej Górze Grabarce? Jak natomiast celebruje się w Odrynkach? To wszystko możemy zobaczyć w kolejnym odcinku „Po drugiej stronie” – autora filmu Cząstka Podlasia, który namiętnie filmuje nasz region wyciskając z niego wszystko co najlepsze, najpiękniejsze i najbardziej magiczne. Tym razem swoim widzom pokazał z bliska prawosławie.

 

Odcinek Mistyka dnia siódmego zabiera nas w podróż do Orli, Grabarki, Odrynek. To właśnie tam pielgrzymi z całej Polski przyjeżdżają by odnowić swego ducha, wznosić modlitwy za innych bądź po to by szukać uzdrowienia. Podlasie pod tym względem jest bardzo mistyczne co można zobaczyć również na filmie. Głęboka wiara pomaga wielu ludziom w trudach życia codziennego. W innych rejonach naszego kraju być może nie jest to aż tak widoczne jak na Podlasiu, gdzie nikt specjalnie nie kryje się ze swoją religią. Obok siebie bowiem żyją katolicy, prawosławni oraz polscy muzułmanie czyli Tatarzy. Dawniej jeszcze byli Żydzi, którzy zostali wymordowani przez Niemców podczas II Wojny Światowej.

 

Ten mistyczny świat Podlasia pokazał również w 2012 roku raper Lukasyno, który razem z „Miss God” zaprezentował „Mój świat”. Mimo upływu lat kawałek jest ciągle aktualny. Wschodni kres w żyłach i ognista krew osiąga w naszym regionie swój wewnętrzny ład.

Partnerzy portalu:

Featured Video Play Icon

Podlaski chleb – tak wygląd i smakuje. Powinien być czysty…

Podlaski chleb, pieczony w tradycyjnym piecu kaflowym, stanowi nie tylko smakowitą przysmak, lecz także niezwykłe dziedzictwo kulturowe, które przenosi nas w głąb historii i tradycji Podlasia.

Filmowiec ukazujący dziedzictwo Podlasia

Ireneusz Prokopiuk to niezwykle utalentowany filmowiec z Podlasia, który swoją pasję i zaangażowanie oddaje w licznych filmach dokumentalnych. Ukazuje on bogactwo tradycji i zwyczajów naszego regionu. Jeden z najbardziej znanych jego dzieł to „Rudaki”, produkcja, która już w czasach, gdy YouTube nie istniał, a internet nie był jeszcze tak rozwinięty, cieszyła się popularnością na antenie Canal+. Dzięki postępowi technologicznemu, dziś możemy cieszyć się dostępem do tych filmowych arcydzieł, które rzucą światło na historię i kulturę Podlasia. Jedną z takich „perełek” jest film „Historie Podlaskie: Chleb”.

Podlaski chleb – odkrywanie sekretów tradycyjnego chleba

W tym filmie Prokopiuk zabiera nas w podróż do serca podlaskiej wsi. Tam gdzie tradycyjnie piecze się chleb w charakterystycznym, ceramicznym piecu kaflowym. Obserwujemy, jak mieszkańcy przygotowują ciasto. Jak ostrożnie wkładają je do pieca, a następnie czekają na magiczny moment, gdy pachnący chleb wyjmuje się z pieca. Warto zauważyć, że proces pieczenia chleba w tradycyjnym piecu kaflowym to kulinarna sztuka.

Filmowa podróż do serca podlaskiej wsi

W filmie możemy usłyszeć cenne wskazówki od miejscowych mieszkańców, którzy dzielą się swoimi doświadczeniami. Przekazują oni wiedzę na temat tego, jak powinien być przyrządzany prawdziwy, tradycyjny chleb. Jedna z mieszkanek regionu podkreśla, że podlaski chleb powinien być czysty, wolny od dodatków, które mogą zaburzyć jego autentyczny smak. Przede wszystkim troska o tradycję i jakość produktów sprawia, że chleb pieczony w tradycyjnym piecu kaflowym ma niepowtarzalny smak.

Podlaski chleb – smak i tradycja

Dla wielu osób, które miały okazję skosztować podlaskiego chleba pieczonego w ten sposób, doświadczenie to jest niezwykle pamiętne i wyjątkowe. Smak tego chleba, pełen aromatu i nuty tradycji, pozostaje w pamięci na długo, stanowiąc niezapomniane doświadczenie kulinarno-kulturowe. Dzięki filmowi Ireneusza Prokopiuka, który ukazuje proces przygotowywania i pieczenia chleba w tradycyjnym piecu kaflowym, możemy choć na chwilę przenieść się do magicznego świata podlaskiej wsi i cieszyć się autentycznym smakiem, który od wieków kultywuje się na tym terenie.

Aromatyczna podróż przez podlaskie smaki

Podsumowując, film „Historie Podlaskie: Chleb” to nie tylko opowieść o procesie pieczenia chleba. To także podróż w głąb tradycji i kultury Podlasia. Dzięki niemu możemy lepiej zrozumieć znaczenie chleba w życiu mieszkańców tego regionu oraz docenić piękno i autentyczność tradycyjnych metod wypieku. To także hołd dla tych, którzy ze starannością i pasją przekazują kolejnym pokoleniom sztukę pieczenia chleba w tradycyjny sposób.

Partnerzy portalu:

Featured Video Play Icon

Podlasie oczami znanej blogerki. Duuużo jedzenia.

Paulina to urodzona w Luksemburgu blogerka, która szukała swojego miejsca w życiu. W ciągu 8 lat mieszkała w trzech krajach w 7 różnych miastach, by na koniec powrócić do Luksemburga. W ostatnim czasie szczupła dziewczyna przyjechała na Podlasie. Oglądając film można jednak dojść do wniosku, że po tej ilości jedzenia z jaką miała tu do czynienia do ojczyzny wracała z pełnym brzuchem. Takie gościnne nasze Podlasie.

 

Na filmie, w którym Podlasie jest promowane możemy zobaczyć Krainę Otwartych Okiennic i miejscowość Soce, możemy też zobaczyć Białowieski Park Narodowy, a także mnóstwo jedzenia. Oczywiście na talerzu królowały pierogi i kartacze. Paulina także liznęła podlaskiej kultury – tworząc gliniane rękodzieło oraz ugniatając ciasto na tradycyjne wypieki. Oprócz tego Paulina posmakowała co to jest jazda drezyną przez Puszczę oraz lepiła pierogi oraz zjadła prawdziwą zupę grzybową.

 

Musimy przyznać, że Paulina to prawdziwa szczęściara, że mogła wystąpić w takim filmie. Teraz jej czytelnicy przeczytać mogą 10 powodów dla których warto odwiedzić Podlasie. Jakież to powody? Numer pierwszy to żubry. Tam na zachodzie są znane jako „bizony”. Drugi powód – las Puszczy Białowieskiej. Kolejny to jakżeby inaczej – jedzenie. A na zachętę blogerka obrazuje ten powód sękaczem.

 

Kolejne powody to wolno płynący czas oraz wsie zatracone w czasie, a razem z nimi mieszkańcy. Paulina zachwycona jest również kulturą słowiańską oraz florą i fauną Podlasia. W zachwyt wpadła także widząc carski wystrój. Jako zalety wskazała również możliwość obcowania z prawosławiem oraz bliskość granicy z Białorusią, do której też można się wybrać. My od siebie możemy tylko dodać, że w Białowieży i jej okolicach jest niesamowity klimat także zimą. Puszcza wtedy jest naprawdę jak z bajki!

 

Jeżeli nie macie problemów z angielskim, to możecie sami przeczytać co napisała o nas Paulina – tutaj.

Partnerzy portalu:

Featured Video Play Icon

Krowie wyspy na Podlasiu. Autorzy magicznego filmu o naszym regionie znów ukazują nieznane.

Najbardziej kojarzeni są z filmu „Cząstka Podlasia”, którego nagrywanie zajęło im 5 lat. Można na nim oglądać magię naszego regionu – mnóstwo przepięknych widoków jak z baśniowej krainy. Tymczasem to  wszystko dzieje się tak niedaleko nas. Film w wersji skróconej można oglądać w internecie.

Tym razem twórcy postanowili nagrać serię „Po drugiej stronie”. Zaczęli od „krowich wysp”. Słyszeliście, że jest coś takiego w naszym regionie? My też nie. Dlatego warto zobaczyć. Krowie wyspy znajdują się nad Zalewem Siemianówka. Jest to „koniec świata”. Samodzielnie ciężko się tam dostać gdyż jest on otoczony bagnami. W tym przypadku jednak nie działa zasada „im dalej w las tym ciemniej”. Tutaj jest im dalej tym piękniej. Autorzy postarali się pokazać wspaniałe, nieznane miejsce jak najlepiej. I to im się udało. Dodatkową zaletą filmu jest ich osobista narracja. Na pierwszy rzut oka wygląda super i cóż… czekamy na kolejne odcinki twórców.

 

Partnerzy portalu:

Tajemnice Białegostoku. Chociaż są od dawna, to mało kto o nich wie.

Tajemnice Białegostoku. Chociaż są od dawna, to mało kto o nich wie.

Przeglądając różne przewodniki turystyczne, blogi i inne materiały dotyczące Białegostoku można zauważyć, że wszystko kręci się wokół Pałacu Branickich, Rynku Kościuszki czy też białostockiej Katedry. Tymczasem nawet nasze miasto ma swoje tajemnice, o których nawet mieszkańcy znający miasto na wylot mogą nie wiedzieć. A można się dowiedzieć o nich na przykład z filmów na YouTube, które tworzone są przez różnych pasjonatów, którzy podchodzą do naszego miasta „na świeżo”.

Wieża widokowa

Jedną z takich tajemnic jest fakt, że wieża Kościoła Św. Rocha ma otwarty dla zwiedzających punkt widokowy. Było to wiadome kilka lat temu, gdy go uruchamiano, jednak sprawa jakoś przycichła i się rozmyła i wydawać się mogło, że to zbyt dużo zachodu, by wejść na punkt widokowy. Nic bardziej mylnego. Panoramę miasta można podziwiać od poniedziałku do soboty w godz. 9.00 – 16.00 zaś w niedzielę i święta od 14.00 do 17.00. Punkt widokowy jest odpowiednio zabezpieczony. Jedynie trzeba pokonać trochę schodów idąc w kółko. Na pewno warto to zrobić. Widoki wspaniałe a i wchodzenie po schodach jest zdrowe!

Dziewczynka z konewką

Drugą z takich tajemnic jest fakt, że na muralu z dziewczynką z konewką są też inne postacie. Mało kto o nich wie, gdyż są malutkie i trzeba podejść naprawdę bardzo blisko, by je zobaczyć. Wszak zgodnie z legendą dziewczynką z konewką jest wielkoludem. Dlatego malutcy ludzie u jej stóp są oczywistością, jednak jakoś zawsze pomijani. Poza tym mało kto podchodzi do muralu, by popatrzeć na niego z bliska. Wszak jego rozmiar jest taki, by był widoczny z daleka. Warto jednak pamiętać, że każde dzieło sztuki nie tylko jest odbierane jako całość. Bardzo często dużą rolę grają detale. Tak jest i w tym przypadku.

Rzeźba na dachu

Opera i Filharmonia Podlaska to przepiękne miejsce, na które można wchodzić nie tylko do środka. Można też spacerować w otoczeniu pięknych łąk dookoła budynku. To jednak wiadomo, bo widać z ulicy. Niewiele osób jednak wie, że można również wejść na sam dach budynku, na którym widnieje osobliwa figura, która miała być pomnikiem Czesława Niemena. Wdowa po artyście nie wyraziła jednak na to zgody. Figura jednak stoi. Jest z żeliwa, ma dwa metry wysokości i waży dwie i pół tony. Rzeźba nie ma oficjalnej nazwy.

Partnerzy portalu: