Podlaskie za 15 lat. Bez dużego lotniska, z koleją jadącą 200 km/h. Jest zatwierdzony plan.

Podlaskie za 15 lat. Bez dużego lotniska, z koleją jadącą 200 km/h. Jest zatwierdzony plan.

Małe lotniska w Białymstoku i Suwałkach, szybkie pociągi pędzące od 120 km/h do 200 km/h z Suwałk, Sokółki i Białegostok, a także drogi ekspresowe. To nie pobożne życzenia, lecz plany, które przyjął Rząd na ostatnim posiedzeniu! Wszystko to wiąże się z budową Centralnego Portu Komunikacyjnego 20 km pod Warszawą. To wokół tej inwestycji będzie kręcić się rozbudowa infrastruktury transportowej w Polsce. Plan zakłada doskonałe skomunikowanie z portem przede wszystkim regionów słabo rozwiniętych pod względem komunikacji. Nie musimy chyba mówić, że Podlaskie w zasadzie jest pierwsze w kolejce. Rząd przyjął strategię, która nie tylko zakłada budowę Centralnego Portu Komunikacyjnego. To jest bowiem strategia inwestycji infrastrukturalnych do 2030 roku.

Co dokładnie oznacza budowa CPK dla nas?

Przede wszystkim zanim powstanie gigantyczny port pod Warszawą zostanie zmodernizowana kolej. Do 2025 roku będziemy mieli gotowe połączenie z portem. W tym samym czasie będą powstawać inne połączenia kolejowe. Oznacza to, że Z Białegostoku przez Warszawę do Łodzi, Wrocławia, Poznania, Krakowa oraz Katowic i Gdańska pociągi będą poruszać się z prędkością ok. 140 km/h! Będzie też modernizacja linii prowadzącej z Białegostoku do Ełku a dalej do Suwałk. Wyremontowany zostanie także odcinek do Sokółki. Tutaj jednak połączenia na początku będą wolniejsze.

 

W drugim etapie (do 2030 roku) kolej zostanie zmodernizowana aż do granicy z Białorusią – od Sokółki, zaś z Suwałk do granicy z Litwą. W tym czasie będą też trwały prace na odcinkach, które wymienialiśmy wyżej. I tak Z Suwałk do Ełku pociąg pojedzie 140 km/h, zaś z Ełku do Białegostoku, a dalej do Warszawy i w kolejnych kierunkach 200 km/h!

Lotniska regionalnego nie będzie?

Budowa Centralnego Portu Lotniczego oznacza, że budowa dużego lotniska regionalnego w Podlaskiem nie ma żadnego sensu. Wielka rządowa inwestycja, która rozpocznie się w przyszłym roku potrwa 7 lat. Jej założeniem jest stworzenie giganta, który ma być liderem na rynku całej Europy wschodniej. Gdyby w kolejnych wyborach samorządowych wybrano polityków chcących lotniska regionalnego w Podlaskiem, to takie powstawałoby co najmniej 3-4 lata. Kiedy by raczkowało i zdobywało pierwszych pasażerów, to na lotnisku Chopina i w Modlinie rozpoczętoby wygaszanie ruchu na rzecz CPK. Mieszkańcy mieliby już szybkie połączenie z nowym, dobrze skomunikowanym, gigantycznym portem.

 

Wszystko wskazuje na to, że budowa małego lotniska na Krywlanach okaże się bardzo dobra, a wręcz najlepsza z możliwych. Wszystko dlatego, że takie porty lotnicze jak Radom, Szymany (Olsztyn) czy właśnie po rozbudowie pasa i budowie terminalu Białystok mogą przejąć ruch lotniczy wszystkich przewoźników, którzy nie będą chcieli lądować na CPK. Nie oszukujmy się, za swój gigantyzm port będzie wyciągał od przewoźników bardzo dużo. Dlatego możemy być tańszą alternatywą dla niektórych linii. Możemy ale nie musimy, bo zaczynając od budowy samego pasa pozostawiamy sobie wybór – czy dalej inwestować czy już mamy to, czego potrzebujemy tu na miejscu.

 

W ciągu najbliższych 20 lat bez wątpienia rozwinie się także lotniczy ruch lokalny. Połączenia między Białymstokiem a Olsztynem, Wrocławiem, Poznaniem, Gdańskiem, Szczecinem, Krakowem czy Zieloną Górą nie kosztowałyby zbyt wiele, a my jako społeczeństwo przecież będziemy relatywnie bogatsi, tak jak jesteśmy bogatsi niż byliśmy w 1997 roku.

 

Nie można zapominać, że w Suwałkach także powstaje małe lotnisko. Zacznie dokładnie od tego samego co białostockie Krywlany czyli od 1300 metrowego pasa. Jednak co planują dalej robić włodarze tego miasta – niewiele wiadomo.

Będzie sieć dróg ekspresowych?

Drogowe, szybkie połączenie z Warszawą właśnie powstaje. Całość ma być gotowa już w 2018 roku. Natomiast do 2023 roku ma być gotowa droga ekspresowa od granicy z Białorusią, przez Sokółkę, Białystok, a dalej Lublin. Z Suwałk do Warszawy będzie można natomiast dojechać drogą krajową 61 przez Ełk, Grajewo, Łomżę, Zambrów, by dalej jechać ekspresową krajową ósemką. W zasadzie najbardziej poszkodowane w tym wszystkim będzie Augustów. Droga z Suwałkami jest już dobra, ale ta z Białymstokiem pozostawia wiele do życzenia i niewiele wskazuje na to, by cokolwiek się zmieniło.

 

Jak widać przyszłość województwa podlaskiego rysuje się w różowych kolorach. Miejmy nadzieję, że nikt strategii Rządu nie porzuci. Bo Polacy mogą wybrać za 2 lata przecież inne partie w kolejnych wyborach. Jedna z nich w podsłuchanych rozmowach miała taką propozycję: „Ch… z tą Polską wschodnią”.

Partnerzy portalu:

Najbiedniejsi i najbogatsi na Podlasiu. Zobacz dochód swojej gminy

Najbiedniejsi i najbogatsi na Podlasiu. Zobacz dochód swojej gminy

Najbiedniejsza gmina w Polsce znajduje się w województwie podlaskim, w powiecie łomżyńskim. Mowa tutaj o gminie Przytuły. Według najnowszych danych Ministerstwa Finansów – w ubiegłym roku dochód gminy wyniósł zaledwie 390,29 zł na jednego mieszkańca. W pierwszej dziesiątce najbiedniejszych gmin w Polsce również znalazła się Turośl (również powiat łomżyński) z dochodem 453,88 zł na mieszkańca.

 

Dla porównania – najbogatsza w Polsce jest gmina Kleszczów (województwo łódzkie). Na jej terenie znajduje się Kopalnia Węgla Brunatnego Bełchatów i Elektrownia Bełchatów. Ponadto gmina czerpie dużo z podatków od nieruchomości. Efekt? Dochód przypadający na jednego mieszkańca to aż 31 962,75 zł czyli ponad 80 razy więcej niż w Przytułach! W pierwszej dziesiątce najbogatszych gmin w Polsce znajduje się podlaski Mielnik z powiatu siemiatyckiego, który osiąga dochód 5793,099 zł na jednego mieszkańca.

 

Trzeba przyznać, że w Białymstoku dochód na jednego mieszkańca nie wygląda zbyt efektownie, bo to zaledwie 1570,29 zł na mieszkańca. Suwałki i Łomża wypadają trochę gorzej, bo ich dochód to 1480,30 zł i 1333,73 zł na mieszkańca. A poniżej wszystkie podlaskie gminy i ich dochód:

 

MIELNIK 5793,09
ORLA 3130,21
SUWAŁKI (gmina) 2476,28
MICHAŁOWO 2448,27
SZUMOWO 2103,32
JUCHNOWIEC KOŚCIELNY 2040,76
WYSOKIE MAZOWIECKIE 1994,98
NAREWKA 1921,8
NAREW 1909,78
BIAŁOWIEŻA 1906,89
SURAŻ 1892,66
SUPRAŚL 1880,36
ZAMBRÓW 1676,05
TUROŚŃ KOŚCIELNA 1631,36
CHOROSZCZ 1620,99
BIELSK PODLASKI 1601,38
WASILKÓW 1579,21
GRÓDEK 1570,88
Białystok (miasto) 1570,29
GRAJEWO 1527,37
BRAŃSK 1511,06
SIEMIATYCZE 1487,43
Suwałki (miasto) 1480,3
PŁASKA 1473,81
BAKAŁARZEWO 1462,57
HAJNÓWKA 1451,43
ZABŁUDÓW 1420,82
SOKÓŁKA 1387,66
HAJNÓWKA 1380,25
AUGUSTÓW 1369,46
WYSOKIE MAZOWIECKIE 1348,01
SZEPIETOWO 1347,3
Łomża (miasto) 1333,73
DUBICZE CERKIEWNE 1332,09
SZYPLISZKI 1306,97
PUŃSK 1301,87
GIBY 1262,83
BIELSK PODLASKI 1259,59
CZYŻEW 1233,11
KOLNO 1232,52
JELENIEWO 1207,93
RAJGRÓD 1203,59
ŁOMŻA (gmina) 1201,17
RUTKI 1188,12
PRZEROŚL 1173,78
SZUDZIAŁOWO 1145,76
POŚWIĘTNE 1140,31
CZYŻE 1136,08
SEJNY 1128,01
FILIPÓW 1127,76
CZEREMCHA 1102,72
SOKOŁY 1078,11
ŁAPY 1077,55
DROHICZYN 1072,73
KLUKOWO 1050,7
ZAMBRÓW 1050,01
NOWINKA 1049,89
DOBRZYNIEWO DUŻE 1046,53
SIEMIATYCZE 1036,21
SEJNY 1030,32
KLESZCZELE 1028,64
CZARNA BIAŁOSTOCKA 1026,41
KRYNKI 1020,51
MOŃKI 1011,64
GRODZISK 999,6
PIĄTNICA 992,87
KULESZE KOŚCIELNE 979,82
SZCZUCZYN 945
MIASTKOWO 940,03
MILEJCZYCE 922,62
KUŹNICA 907,77
CIECHANOWIEC 893,29
GONIĄDZ 891,4
DZIADKOWICE 883,8
NOWOGRÓD 883,61
DĄBROWA BIAŁOSTOCKA 852,21
RACZKI 847,22
SIDRA 847,1
GRABOWO 841,74
BOĆKI 839,5
ŚNIADOWO 831,61
JEDWABNE 824,05
NURZEC-STACJA 823,55
KORYCIN 817,67
NOWE PIEKUTY 815,96
KRASNOPOL 811,18
WĄSOSZ 809,69
STAWISKI 802,68
TYKOCIN 792,49
GRAJEWO 781,66
WIŻAJNY 778,88
JANÓW 774,69
RUTKA-TARTAK 766,5
RUDKA 739,91
JASIONÓWKA 734,33
KOŁAKI KOŚCIELNE 730,2
SZTABIN 727,82
WYSZKI 726,72
SUCHOWOLA 716,14
AUGUSTÓW 705,91
BARGŁÓW KOŚCIELNY 696,59
BRAŃSK 681,39
KNYSZYN 677,6
LIPSK 662,19
PERLEJEWO 640,33
KOBYLIN-BORZYMY 622,18
NOWY DWÓR 613,4
JAŚWIŁY 608,96
WIZNA 604,16
ZAWADY 579,49
TRZCIANNE 575,9
KOLNO 550,52
MAŁY PŁOCK 542,94
ZBÓJNA 538,68
KRYPNO 514,34
RADZIŁÓW 486,18
TUROŚL 453,88
PRZYTUŁY 390,29

 

Partnerzy portalu:

Radni podjęli decyzję: Będzie budowa pasa na Krywlanach

Radni podjęli decyzję: Będzie budowa pasa na Krywlanach

Spokojnie przebiegła dyskusja nad tym czy przyjąć pieniądze od samorządu Województwa Podlaskiego na budowę pasa startowego na lotnisku Krywlany. Radni podczas debaty wzajemnie obrzucali się winą za niezrealizowanie budowy lotniska regionalnego do tej pory. Maciej Biernacki z PO podnosił, że to jedyna szansa. Wtórował mu prezydent Tadeusz Truskolaski, który przekonywał, że z pasa będą mogły startować boeingi 737, tyle że bez pełnego obciążenia. Dodatkowo przedstawił opinię biura analiz, które twierdzi, że pas można w przyszłości rozbudować zarówno w stronę ul. Mickiewicza jak i w stronę Ciołkowskiego. O ile będzie taka wola mieszkańców Białegostoku.

 

Radny PiS – Henryk Dębowski podnosił, że to nie lotnisko, a tylko pas startowy, że nie będzie miejsca odpraw i że to lotnisko tylko dla biznesu. Zaś radny PiS – Paweł Myszkowski mówił, że nie trzeba budować pasa za wszelką cenę. 

 

Ostatecznie Henryk Dębowski z PiS – czyli przedstawiciel radnych, którzy mają większość w Radzie Miasta Białystok stwierdził, że początkowo radni jego ugrupowania byli przeciw, ale zagłosują za przyjęciem pieniędzy, aczkolwiek będą dążyć do budowy także lotniska regionalnego. Za przyjęciem pieniędzy od samorządu Województwa Podlaskiego na realizację inwestycji ostatecznie głosowało 25 radnych. 

 

Budowa utwardzonego pasa startowego na Krywlanach o długości 1350 metrów ma być ukończona jesienią 2018 roku. Trzymamy kciuki za realizacje tego przedsięwzięcia.

Partnerzy portalu:

Lotnisko w Białymstoku. Przedwyborcza hucpa czy jedyna szansa?

Lotnisko w Białymstoku. Przedwyborcza hucpa czy jedyna szansa?

Czy budowa lotniska w Białymstoku to przedwyborcza hucpa, a pieniądze na to przeznaczone to jak wyrzucenie w błoto? Tak twierdzą osoby prowadzące dość popularną stronę na Facebooku „Lotnisko Białystok”. Według nich budowa lotniska na Krywlanach nie jest potrzebna. Uważają, że z Białegostoku po remoncie nadal nie będą latać żadne samoloty. Wskazują też, że nie będzie też terminala pasażerskiego oraz że krótki pas ograniczy przyjęcia samolotów do 50 pasażerów – a takimi nie dysponują prawie żadne linie lotnicze.

 

 

Można się z nimi zgodzić, ale tylko gdy patrzy się na to wszystko krótkowzrocznie. Zacznijmy od najważniejszego – długość pasa wyniesie 1350 metrów. Żeby wygodnie wylądował na nim duży samolot, to pas powinien mieć 2200 metrów. Żeby zbudować tak długo pas na Krywlanach trzeba by było albo wyciąć kawałek lasu od strony Ciołkowskiego. Lasu jest tam sporo, nie ma on walorów przyrodniczych. Zatem jeżeli kiedyś by zapadła decyzja o rozbudowie lotniska, to potrzeba by było jedynie decyzji politycznej.

 

Wracając do braku terminala. Operatorem lotniska ma być Aeroklub Białostocki. Trudno sądzić, by budowa terminala była jakoś specjalnie skomplikowana. Wystarczy spojrzeć na to, jak szybko buduje się nowy dworzec PKS, a to przecież bardzo podobna konstrukcja. Zanim takowy jednak powstanie, to na pewno będzie miejsce dla podróżnych. Zatem o jakich piszą administratorzy strony Lotnisko Białystok są bardzo niewielkie. Nie warto jednak inwestować teraz w wielkie lotnisko międzynarodowe, skoro nie wiemy czy nie skończylibyśmy jak Radom. Zaczynanie od małego lotniska to bardzo dobry pomysł, bowiem pas na pewno nie będzie stać pusty, a jeśli okaże się, że z Krywlan korzystamy bardzo często, to szybko zapadnie decyzja o rozbudowie.

 

Podamy jeszcze przykład z Anglii. Jej stolicę – Londyn – obsługują aż 3 wielkie lotniska. Zaledwie 40 km dalej znajduje się niewielkie miasteczko Cambridge (100 tys. mieszkańców). W mieście tym także znajduje się lotnisko, tyle że dużo mniejsze właśnie. Możemy z niego odlecieć do Edynburga (stolica Szkocji), znajduje się tam także Aeroklub oraz baza naprawcza lotniska wojskowego. Białystok może śmiało pójść w ślady Cambridge bowiem – jak wiemy w regionie NATO jest w ostatnim czasie bardzo aktywne. Jeżeli będzie u nas sprawne lotnisko, to będzie mogło je wykorzystać w jakimś stopniu wojsko. Druga sprawa to połączenia lotnicze. Przede wszystkim na sprawę należy patrzeć szerzej niż przez pryzmat tego, że obecnie rynkiem tanich linii lotniczych rządzą Ryanair i Wizzair, które raczej do Białegostoku nie zawitają.

 

Rynek lotniczy w Polsce będzie coraz bardziej się rozwijać. Jako społeczeństwo jesteśmy coraz bogatsi i częściej wolimy zapłacić więcej, by wygodnie i szybko podróżować niż, by tłuc się pociągami czy autobusami wiele godzin. Dlatego w nieodległej przyszłości połączenia lokalne w cenie Pendolino będą już osiągalne. Przede wszystkim na takich trasach nikt nie używa dużych samolotów, a ceny nie są wygórowane. Wtedy będziemy mogli latać z Białegostoku do Gdańska, Szczecina, Zielonej Góry czy Krakowa – wszędzie tam, gdzie obecnie musimy jechać wiele godzin.

 

Jeżeli chodzi o połączenia międzynarodowe, to bardzo możliwe są 3-4 kierunki do osiągnięcia. Mińsk, Berlin, Londyn, Bruksela. Połączenie z Mińskiem byłoby atrakcyjne dla wszystkich, którzy do nas chętnie przyjeżdżają nie tylko na zakupy, ale też by się pobawić czy odpocząć. Robi tak coraz więcej Białorusinów, dla których Białystok jest najbliższym przystankiem Europy zachodniej. Z Mińska do stolicy Podlaskiego jest blisko, ale stanie w kolejkach na granicy wydłuża całą podróż podwójnie. Ponadto Białoruś też powoli otwiera się na zachód, znosząc wizy w niektórych przypadkach, rozwijając infrastrukturę rowerową i kajakową dla turystów, zachęcając do odwiedzania ich części Puszczy Białowieskiej. Kolejnym krokiem może być zaproszenie do Mińska. Szczególnie, że wkrótce Mistrzostwa Świata w Rosji, na które zapewne wybierze się sporo Polaków jadąc przez Białoruś.

 

Pisząc o kolejnych kierunkach – Berlin – doskonałe miejsce na przesiadkę, by dostać się w każe miejsce na ziemi, zaś Londyn i Bruksela to miejsca bardzo chętnie odwiedzane przez Podlasian. Dlatego też nie można przekreślać idei lotniska w Białymstoku tylko dlatego, że nie będzie ono takie jak sobie wymarzyliśmy. Dyskusja o lotnisku trwa u nas od lat. Dobrze, że ktoś przestał gadać i zaczął robić. Lepszej szansy na jakiekolwiek lotnisko mieć już więcej nie będziemy, bo nie bardzo jest gdzie je budować. Podlaskie to obszar cenny przyrodniczo. Warto sobie przypomnieć jak skończyła się próba budowy obwodnicy Augustowa wbrew Unii Europejskiej, a także co się dzieje w Puszczy Białowieskiej. Dlatego mentalne Bizancjum u niektórych będzie powodować, że ciągle pozostawać będziemy w strefie marzeń.

 

 

 

Partnerzy portalu:

Figurki, park militarny i centrum zabaw – zobacz co powstanie z Budżetu Obywatelskiego

Figurki, park militarny i centrum zabaw – zobacz co powstanie z Budżetu Obywatelskiego

Są znane już wyniki głosowania Budżetu Obywatelskiego 2018. W Białymstoku powstanie między innymi rzeźba św. Floriana, Pręgierz, małe figurki niedźwiadków, park militarny, amfiteatr na osiedlu TBS i centrum zabaw na Leśnej Dolnie. 36 ze zgłoszonych 44 inicjatyw zostanie zrealizowana. Białostoczanie oddali ponad 23 tysiące głosów. Do realizacji zostanie dopuszczona 11 ogólnomiejskich pomysłów i 25 (z 27) osiedlowych.

 

– Dziękuję mieszkańcom za zaangażowanie i włączenie się w tegoroczną edycję Budżetu Obywatelskiego w naszym mieście – powiedział prezydent Białegostoku Tadeusz Truskolaski. – Jestem dumny z pomysłów i kreatywności białostoczan. Co roku mieszkańcy zgłaszają około stu projektów, a to cieszy. Dzięki temu od kilku lat wspólnie budujemy społeczeństwo obywatelskie i naszą małą ojczyznę.

 

Na realizację pomysłów mieszkańców miasto przeznaczyło 10 milionów złotych. Najwięcej głosów dostało utwardzenie terenu i budowa parkingu przy ul. Bułgarskiej (os. Starosielce) – 2707 głosów oraz budowa Centrum Zabaw na Leśnej Dolinie – 2616 głosów.

 

Poniżej wszystkie projekty. W pierwszej kolejności będą realizowane oznaczone na żółto, następnie te na zielono. Oznaczone kolorem różowym nie będą realizowane w ogóle.

Partnerzy portalu:

Kierowcy mogliby się przesiąść do autobusów. Jednak nasza komunikacja odstrasza

Kierowcy mogliby się przesiąść do autobusów. Jednak nasza komunikacja odstrasza

Białystok pod względem zakorkowania miasta jest na 120 miejscu w Europie. Dla porównania – na pierwszym miejscu jest… Łódź (tak – najbardziej zakorkowane miasto w Europie to Łódź), w czołówce jest też Bukareszt i Moskwa. Z innych polskich miast dużych korków doświadczymy w Krakowie (17 miejsce), Warszawa (19 miejsce), Wrocław (26 miejsce), Poznań (29 miejsce). Jak widać na tle innych dużych miast nie wypadamy źle. Nie oznacza to jednak, że nie należy się niepokoić. Każdego roku na ulicach polskich miast – także podlaskich przybywa coraz więcej samochodów. W związku z tym są dwa główne problemy – zapchane parkingi i coraz dłuższe korki. Nikt nie może jednak zakazać ludziom jeżdżenia samochodem, ale warto zachęcać ich by się przesiedli do komunikacji miejskiej. Dlaczego kierowcy niechętnie jednak to zrobią w obecnej sytuacji?

Po co jeździć autobusem jak mam samochód?

Władze poszły na łatwiznę. Jeszcze wiele lat temu, gdy zepsuła się droga, to stawiano znaki drogowe z ograniczeniami do 30 km/h zamiast naprawić drogę. Teraz obecne władze postępują podobnie – tworząc buspasy. Przede wszystkim zwężając ulice zakorkowano jeszcze bardziej miasto. Najgorsze jest bowiem marnotrawstwo, gdyż buspas na Branickiego przeważnie stoi pusty, bo niewiele mamy tam połączeń autobusowych. Absurdalnym rozwiązaniem było zwężenie ul. Sienkiewicza, ale też utworzenie buspasa na Al. Piłsudskiego. W pierwszym przypadku tylko zwiększono korki, a na Al. Piłsudskiego jest dostatecznie szeroko, by nikt nie musiał w nich stać. Jednym słowem – jeżeli będą szerokie drogi, to autobusy nie będą stały w korkach, bo nikt nie będzie stał.

 

Wiadomo jednak, że poszerzać dróg w nieskończoność się nie da. Utrzymując obecnego stanu też nie, bo samochodów będzie coraz więcej z każdym rokiem. Dlatego już teraz władze powinny maksymalnie zachęcać do przesiadania się do autobusów. Na razie niewiele robi.

Drogie bilety

Ceny biletów autobusowych są horrendalne, a same bilety dostępne są przeważnie tylko u kierowców po jeszcze wyższych cenach (normalny 2,8 w punkcie, których jest jak na lekarstwo – zaś u kierowcy 3,5 zł). Ostatnio w ogóle białostocka komunikacja wejdzie w XXI wiek – zastosuje bowiem rozwiązania, które wszędzie są od lat – a mianowicie będzie można kupić bilet 60-minutowy, który będzie można używać przez godzinę w różnych autobusach. DO tej pory z takim biletem nie można się przesiadać. Dlaczego? Nie wiadomo.

 

Teraz prosta kalkulacja dlaczego kierowcom nie opłaca się jeździć autobusem. Przede wszystkim podzielmy ich na 2 kategorie – tych, którzy byliby skłonni się przesiąść i tych dla których nie wchodzi to w rachubę. W tym drugim przypadku będą wszystkie rodziny z dziećmi, które rozwożą je po różnych placówkach do szkół czy przedszkoli, a następnie jadą do pracy. Drudzy to tacy, którzy sami jeżdżą samochodem.

 

To właśnie do tych kierowców powinno się czynić zachęty do korzystania z komunikacji. Np. raz do roku można za darmo podróżować komunikacją z dowodem rejestracyjnym. Warto zapytać dlaczego nie cały rok? Bilet miesięczny na wszystkie linie kosztuje 80 zł, w zasadzie tyle samo co miesięczna jazda samochodem na gaz z domu do pracy i odwrotnie. Oczywiście jeżeli mieszkamy i pracujemy w Białymstoku.

Beznadziejne połączenia

Inną kwestią są połączenia. Ktoś kiedyś wymyślił linie w Białymstoku tak, by ludzie nie musieli się przesiadać, tyle że autobusy mają dużo przystanków po drodze i cała wyprawa jest koszmarnie długa. Nie ma u nas wzorem innych miast linii pośpiesznych, a także takich, dzięki którym możemy z łatwością się przesiadać. Istnieje u nas coś takiego jak „centrum przesiadkowe” – jedyne na całe miasto.

 

Już spuścimy zasłonę milczenia na najbardziej wstydliwą rzecz – niemożność dogadania się władz miasta z PKP i utworzenie szybkiej kolei miejskiej. Nie jest to dla nas zrozumiałe jak w mieście, gdzie mamy dobrą infrastrukturę kolejową (przecież miasto w ogóle się rozwinęło dzięki kolei) nie można wprowadzić takiego rodzaju komunikacji.

 

Za rok wybory samorządowe. Białystok przeszedł ogromną metamorfozę, ale żeby być tak ważnym ośrodkiem na mapie jak Poznań, Wrocław czy Gdańsk, to musimy wykonać jeszcze gigantyczną pracę. Odkorkowanie miasta póki jeszcze możemy to łatwo zrobić – jest jedną z takich prac.

Partnerzy portalu:

To kontrowersyjny pomysł. Czy sprawdzą się śledzie z książkami?

To kontrowersyjny pomysł. Czy sprawdzą się śledzie z książkami?

Na białostockich ulicach pojawiły się specjalne regały na książki, które kształtem przypominają śledzia. W środku znajdą się książki, które można sobie pożyczyć, przeczytać, a następnie oddać. Do wyboru jest aż 430 pozycji. – Każdy sposób na wspieranie czytelnictwa jest dobry. Dlatego Białystok zaangażował się w bookcrossing, który sprawdza się w wielu polskich miastach i jest znany na całym świecie – powiedział prezydent Białegostoku Tadeusz Truskolaski. – Liczymy na zainteresowanie białostoczan tym pomysłem. Jesteśmy gotowi rozwijać tę inicjatywę, jeśli spodoba się mieszkańcom naszego miasta.

 

Pomysł jest bardzo odważny. Jest to swoisty test sprawdzający czy nasze społeczeństwo jest już wystarczająco gotowe, by nie trzeba było go zawsze i wszędzie kontrolować. To, że chętnych na czytanie nie zabraknie nie ulega wątpliwości. Pytanie brzmi: ile pojawi się złodziei, wandali i zwyczajnych idiotów, którzy zechcą zabierać książki i nigdy nie oddać, zniszczyć je lub zniszczyć regał książkowy. Odpowiedź na to pytanie pokaże gdzie jesteśmy jako społeczeństwo – czy potrzeba jeszcze więcej kamer, wszelkiej maści zabezpieczeń i nieustającej kontroli – czy w końcu możemy sobie wzajemnie zaufać, bo rozumiemy w końcu słowo „publiczne” jako wspólne czyli coś, na za co płacimy wszyscy swoimi podatkami.

 

Za inicjatywę trzymamy kciuki, ale jesteśmy niepewni czy książki bez nadzoru przetrwają zimę.

 

fot. Wschodzący Białystok

Partnerzy portalu:

Tor Wschodzący Białystok gotowy. Pozostały jeszcze testy

Tor Wschodzący Białystok gotowy. Pozostały jeszcze testy

Praktycznie rzecz biorąc Tor Wschodzący Białystok jest już gotowy i wkrótce będzie można z niego korzystać. Zanim to się jednak stanie, pozostały jeszcze testy, bo być może trzeba będzie jeszcze coś poprawić. Trzeba także sprawdzić przepustowość toru, by móc napisać odpowiedni regulamin. Jak możemy przeczytać na Facebooku – Toru – Prawie wszystko jest ok. i opinie zawodników są pozytywne.

 

Jak zapewniają administratorzy Toru okrążenie dłuższe pokonać można w 47 sekund. Można też rozwinąć duże prędkości. Tor powinien przejść jeszcze testy motocyklowe, ale obecnie pogoda jest na to już zbyt kiepska i prawdopodobnie trzeba z tym poczekać do wiosny. 

 

Treningowy Tor Wschodzący Białystok ma asfaltową nawierzchnię, długość ok. 1.6 km m i szerokość od 8 do 10 m. Firma, która realizuje tę inwestycję, zagospodarowała teren na Krywlanach, tuż obok lotniska. Jest to miejsce położone z dala od zabudowań mieszkalnych. Tor jest poprowadzony tak, by dostosować go do ukształtowania terenu, dzięki czemu nie trzeba było wycinać drzew. Jest on atrakcyjny dla kierowców, ma zakręty, pętlę i rondo o szerokości 12 m.

Partnerzy portalu:

Polskie Wojsko będzie modernizowane. Co to oznacza dla Podlaskiego?

Polskie Wojsko będzie modernizowane. Co to oznacza dla Podlaskiego?

Prezydent Andrzej Duda podpisał nowelizację ustawy o modernizacji i finansowaniu sił zbrojnych. Jej główne założenie to zwiększenie finansowania na obronność. Co to oznacza dla Podlaskiego?

 

Przede wszystkim warto przypomnieć nasze położenie. Województwo Podlaskie styka się z granicą Rosji oraz graniczy z militarnym partnerem tego kraju – Białorusią. Między Trójstykiem w Wiżajnach, a początkiem granicy w okolicach Lipska jest tak zwany „przesmyk Suwalski”. To bardzo newralgiczne miejsce, gdyż łączy Obwód Kaliningradzki z Białorusią, zatem jego zajęcie byłoby strategiczne, gdyby Rosja chciała uderzyć na Polskę.

 

Nie mamy dobrych wieści polska doktryna wojskowa zakłada, że Białystok – stolica województwa podlaskiego nie jest strategicznym celem obronnym (póki co). Przede wszystkim w naszym regionie nie ma żadnego lotniska. Infrastruktura kolejowa od granic do Białegostoku jest w fatalnym stanie. Zatem również nie jest strategiczna. Jedynie kilka lądowisk w całym województwie może posłużyć śmigłowcom. Nasze wojsko nowoczesnych, które mieliśmy zakupić ostatecznie wciąż nie posiada.

 

Ma to oczywiście swoje plusy. W razie wojny jeżeli Rosja będzie chciała zajmować tereny, to prawdopodobnie te po stronie litewskiej, które są łatwiejszym celem. Modernizacja polskiego wojska prawdopodobnie ominie nasz region, bowiem nikt nie wystawia najlepszego sprzętu i najlepszej infrastruktury na pierwszy ogień. A że mamy najbliżej do agresora…

 

Nie można zapominać, że Polska, ale też sąsiadująca Litwa należą do NATO. Jeżeli rzeczywiście ktokolwiek będzie chciał nas bronić, to wojska agresora mogą zacząć gdzieś na Litwie, Łotwie bądź Estonii. Przerzucenie wojsk przez Białoruś pod polską granicę trwałoby dużo dłużej, przez co pozwoliłoby się całemu NATO bardziej przygotować. Modernizacja Wojska Polskiego ma potrwać do 2030 roku. Wtedy nasza armia ma liczyć 200 tys. żołnierzy, z czego 75 proc. będzie zatrudniona tam na etacie. Pozostałe stanowiska przypadną Wojskom Obrony Terytorialnej.

 

To jedyna formacja, która prawdopodobnie zostanie na Podlasiu rozbudowana. O ile przetrwa, bowiem kolejny po ministrze Antonim Macierewiczu może z niej zrezygnować, politycznie uznając że „dziecko” obecnego szefa MON jakim jest WOT nie ma racji bytu.

Partnerzy portalu:

Czy tego roku będzie zima stulecia? Podlaskie zamieni się w lodową krainę?

Czy tego roku będzie zima stulecia? Podlaskie zamieni się w lodową krainę?

Od kilku tygodni w mediach, ale też w rozmowach między ludźmi dominuje jeden temat – zima stulecia. Z przekazów wynika, że podobno tegoroczna ma być bardzo sroga, a ilości śniegu mają być wręcz niewyobrażalne. Jeżeli przypomnimy sobie ostatnie zimy na Podlasiu, to była zachowana pewna prawidłowość. Pierwszy śnieg spadł stosunkowo szybko, lecz po chwili nie było po nim śladu. Święta Bożego Narodzenia były zielone, zaś Wielkanoc cała na biało, a regularnie sypało od stycznia. Czy w tym roku ma być inaczej?

 

W pogodzie istnieją pewne prawidłowości, jednak wiarygodne prognozy można wykonywać na kilka dni do tyłu. Wszystko dlatego, że to jaką mamy pogodę danego dnia wynika z kilku zmiennych, które kształtują ostatecznie czy będzie ciepło, zimno, sucho, deszczowo itd. Na klimat zachodniej i środkowej Europy największy wpływ mają Wyż Azorski oraz Niż Islandzki. Zaś wschodnia część Europy jest pod wpływem Wyżu Wschodnioazjatyckiego i Niżu Południowoazjatyckiego. Na Północy Europy zaś mamy Wyż Grenlandzki, a na Południe napływa gorące powietrze ze Zwrotniku Raka. Na wskutek przemieszczenia się, a także mieszkania się tych mas powietrza kształtuje się cała pogoda. Zatem z logicznego punktu widzenia nie można dokładnie przewidzieć na jaki czas masy powietrza ułożą się nad Europą zimą. Pewne prawidłowości pokazują, że możemy ustalić skąd masy będą nacierać w danym momencie.

 

Województwo Podlaskie znajduje się w innej strefie klimatycznej niż pozostała część Polski. To dlatego Suwałki uznawane są za polski biegun zimna, to dlatego mróz dotkliwy jest u nas bardziej niż choćby na Dolnym Śląsku. Dlatego też jedno już dziś jest pewne. Jeżeli w Polsce będzie zimno, to u nas będzie jeszcze zimniej. Odpowiadając więc na pytanie tytułowe – czy nastąpi w Polsce zima stulecia? Jeżeli weźmiemy pod uwagę ostatnie 100 lat w Polsce, to pierwsze dane o ostrych mrozach mamy z 1929 roku. Oficjalnie w kilku miejscach zanotowano -40 stopni Celsjusza. Jednak temperatury utrzymywały się w przedziale -13 do 16. W XXI wieku oficjalnie zanotowano spadki do -30 stopni Celsjusza zaś miejscami nawet do -36.

 

Jeżeli spojrzymy na częstotliwość i obfitość opadów śniegu, to śnieg najczęściej leży od grudnia, czasem od stycznia do kwietnia. Zatem jeżeli śnieg spadnie jeszcze w listopadzie albo nawet październiku, a nie zniknie przed końcem kwietnia to wtedy będziemy mogli mówić o jakichś anomaliach. Dlatego też odpowiedź na pytanie czy będziemy mieli do czynienia z zimą stulecia brzmi – jest jeszcze za wcześnie, by to wiedzieć. Póki co pogoda nie zaskakuje. Opowieści o zimie stulecia nie wynikają z naukowych ustaleń, lecz bardziej z regionalnych przekonań osób, które obserwują na co dzień przyrodę.

 

 

Osoby te wskazują na takie czynniki jak: bardzo wczesny odlot bocianów czy wczesne pojawienie się żubrów na łąkach. Warto zaznaczyć, że ptaki czy zwierzęta zmieniają sposób zdobywania pożywienia w zależności od pory roku. Bociany nie odlatują dlatego, że zaczyna być im zimno, lecz dlatego, że grunty zaczynają być być suche i trudno im zdobyć pożywienie. Tak zwany „Sejmik bociani”, to ostatni moment przed odlotem. Bociany wówczas zbierają się na polach, by zdobyć ostatnie pożywienie, które odsłoniło się dzięki żniwom.

 

 

Żubry zaś mają grube futro i sporą masę, dzięki czemu odporne są na mrozy. Zatem nie zmieniają także sposobu zdobywania pożywienia dlatego, że zaczyna im być zimno, lecz dlatego że w lesie coraz trudniej o trawę i inne zielone rośliny, bo te zwyczajnie przekwitają jesienią. Z tego też powodu żubry dokarmiane są sztucznie przez człowieka, by chronić zagrożony gatunek. Na polach tworzy się stogi siana, a w lasach wypełnia paśniki. Zwierzęta są do tego już przyzwyczajone, stąd gdy tylko w lesie zaczyna brakować pokarmu, to wychodzą na łąkę szukać stogów.

 

 

Dlatego też nic nie wskazuje na to (póki co), by ta zima miała różnić się od poprzedniej.

 

Partnerzy portalu:

Płoną i niszczeją zabytki w Białymstoku. Developer i znana spółka medyczna właścicielami działek

Płoną i niszczeją zabytki w Białymstoku. Developer i znana spółka medyczna właścicielami działek

Na Bojarach od kilku lat regularnie płoną zabytkowe domy. Scenariusz jest zawsze ten sam. Ogień zostaje zatuszowany przez nieustalonych sprawców, zawsze w nocy. Czasem zdarzają się ofiary śmiertelne, np. bezdomni. Dwie działki, na których wcześniej stały drewniane chatki, które spłonęły są własnością jednego z białostockich developerów. Inny dawny budynek co prawda nie płonie, ale zostaje nagle wykreślony z rejestru budynków zabytkowych. Właścicielem działki jest znana spółka medyczna. Stare Bojary znikają w oczach, a w ich miejsce rosną kolejne bloki i lokale usługowe niczym grzyby po deszczu. 

 

Kolejny pożar na dawnych Bojarach miał miejsce kilka dni temu. Tym razem ogień pojawił się przy ul. Piasta 32. Jest to zabytkowy dom, wybudowany jeszcze w XIX wieku. Stoi on na rogu z ul. Skorupską. Miejski Konserwator Zabytków złożył do prokuratury zawiadomienie o możliwości popełnienia przestępstwa. Żeby dostrzec co się w zasadzie stało trzeba spojrzeć na ten fragment miasta trochę szerzej. W otoczeniu domu stoją same bloki – także wybudowane niedawno. Dla osób, które nie interesują się historią trzeba wyjaśnić – dom przy ul. Piasta 32 wyglądał jak jedna z wielu drewnianych ruder, które szpecą miasto. Nikt o to nie dbał. Wszystko dlatego, że kilkanaście lat temu urzędnicy ignorowali apele mieszkańców, by Stare Bojary zostały objęte ścisłą ochroną. Zanim urzędnicy coś postanowili, to inwestorzy zdążyli postawić już sporo bloków. Po uchwaleniu planu zagospodarowania przestrzennego pożary na Bojarach nie ustawały, pojawiały się także kolejne inwestycje. To, co się wydarzyło w ciągu ostatnich kilkunastu lat w tej części miasta, to obraz ignorancji lub celowego sabotażu urzędników.

 

Dom przy ul. Piasta 32

 

Jak wspomnieliśmy na początku – kilka dni temu spłonął dom przy ul. Piasta 32. Wcześniej spłonął dom na sąsiedniej działce – przy Skorupskiej 19. W tym samym otoczeniu odnotowano również pożary na Piasta 19 i Piasta 35. Same numery na pewno nic nie mówią. Dlatego trzeba spojrzeć na mapę Białegostoku. Wszystkie te domy stoją w sąsiedztwie. Uchwalony w 2007 roku miejscowy plan zagospodarowania przestrzennego na adresach Piasta 19 i 35 dopuszczał budowę bloków wraz z częścią usługową. Właścicielem działki przy Piasta 35 jest jeden z białostockich developerów.

 

Piasta 35. Tu spłonął zabytkowy dom

Wróćmy do 2005 roku. 800 metrów od wyżej wymienionych budynków, przy ul. Chopina, gdzie znajdują się stare domy płonie ten przy adresie z numerem 5. XIX wieczny budynek to pamiątka po dawnych mieszkańcach pracujących w przemyśle włókienniczym. W 2005 roku teren należał do Zarządu Mienia Komunalnego, które nie przejęło się pożarem. Dla tej części dzielnicy nie obowiązywał jeszcze plan zagospodarowania przestrzennego. Urzędnicy przygotowywali takowy, a międzyczasie pojawił się pomysł by całość była parkiem kulturowym. Nagle jednak urzędnicy zaczęli kręcić nosem na takie rozwiązanie. Mijają kolejne miesiące, a planu dalej brak. W tym czasie znikają kolejne stare domy, a lokalna Gazeta Współczesna alarmuje – Stare Bojary odchodzą bezpowrotnie. Między zabytkowe domu wgryzają się koparki deweloperów. Ocalcie Bojary! – proszą włodarzy mieszkańcy. Do 2007 roku developerzy zabudowali blokami ulice Kraszewskiego, Sobieskiego i Starobojarską. Budynki pojawiły się także przy Słonimskiej, a nawet malutkiej i wąskiej Glinianej. Ze starych Bojar pozostały strzępy. W końcu urzędnicy przyjęli nowy plan zagospodarowania przestrzennego. Wydawałoby się, że wraz z nowym planem osiedle będzie chronione. Tak miało być, lecz rzeczywistość okazała się bardziej bolesna.

 

Mamy rok 2008. Stary dom przy ul. Chopina palił się już 3-krotnie. Kilka miesięcy później miasto wystawia działkę na sprzedaż. Plan jest taki, że ewentualny kupiec ma odbudować identyczny dom. Jakież musiało towarzyszyć zdziwienie na twarzach urzędników, gdy okazało się że chętnych na kupno nie ma. Miasto wystawia na sprzedaż ponownie z obniżoną ceną. Ponownie nikt nie chce kupić działki, gdzie trzeba odtworzyć spalony dom. To nie jedyna działka na sprzedaż na Starych Bojarach. W końcu udaje się urzędnikom zachęcić pierwszą osobę do kupienia działki, gdzie nabywca będzie musiał odtworzyć drewniany dom według wzoru. Przy ul. Wróblej 7 nabywca otrzymuje działkę za 151 895 zł. Jest rok 2010. Miasto planuje sprzedać 10 kolejnych działek na Starych Bojarach. W tym ciągle tą z Chopina 3.

 

Działka przy Chopina 3 wciąż stoi pusta

Rok później 13 budynków z osiedla zostaje wykreślona z ewidencji zabytków. Dlaczego? Bo już nie istnieją. Lub utraciły wartość zabytku. Jeden z drewnianych domów został obity… sidingiem. Status zabytku traci również dom z ul. Piasta 17 – czyli sąsiadujący z numerem 19 – spalonym w 2016 zabytku. Międzyczasie miastu udaje się sprzedać kolejne działki, na których pojawią się domy według specjalnego wzornika. Warto przypomnieć, że przy ul. Piasta według nowego planu mogą powstawać także bloki. Tak też się dzieje. W 2011 roku – konserwator wyłącza z ewidencji XIX wieczny dom przy ul. Staszica 21. Na wniosek inwestora, który chce budować w tym miejscu pensjonat. Nagle się okazuje, że w stosunku co do niektórych budynków na Starych Bojarach nie obowiązuje plan – odbudowy domu według wzornika. Dom przy Staszica 21 można byłoby wyremontować, jednak inwestor utrzymuje, że zabytkowi grozi katastrofa budowlana. Na łamach gazet specjaliści mówią, że wystarczyłoby wymienić stropy.

 

Staszica 21. Właścicielem działki jest znana spółka medyczna

 

Pod koniec 2011 roku na Bojarach płonie kolejny dom. Starobojarska 30. Według planu zagospodarowania przestrzennego można na tym terenie budować bloki. Koniec stycznia 2012. Przy ul. Łąkowej (sąsiedstwo Starobojarskiej) pali się kolejny drewniany dom. Kolejny pożar następuje w lutym – tym razem przy ul. Skorupskiej. W kwietniu pożar wybucha przy ul. Wiktorii. Rok 2012 – płonie dom przy ul. Piasta 35. Jak już wspominaliśmy plan zagospodarowania dopuszcza budowanie bloku w tym miejscu. Dziś jeden z deweloperów planuje tam swoją inwestycję. Po tak wielu pożarach drewnianych budynków miasto nagle otwiera oczy i na Starych Bojarach zakłada czujniki dymu i ruchu.

 

Starobojarska 30. Stał tu zabytkowy dom, w którym mieszkał prezydent Białegostoku Bolesław Szymański. Gościł tam nawet  Józef Piłsudski. Obecnie właścicielem jest ten sam developer co działki przy Piasta 35

 

Rok 2013 – jak zawsze pod osłoną nocy płonie drewniany dom. Tym razem przy ul. Glinianej 6/1. Międzyczasie przy ul. Modlińskiej w planach jest budowa budynku o 3 kondygnacjach. Znów się okazało, że zamiast drewnianego domu powstanie coś innego. W kolejnych budynkach, nie tylko na Bojarach pojawiają się kolejne czujniki. Mamy rok 2017. Przy Piasta 19 uporządkowano teren. Sąsiedztwo to nowe budynki, zaś na rogu zostaje jeszcze jeden bardzo ładny, drewniany dom z początku XX wieku. Jego adres to Piasta 21. Gdyby nie on, to byłby całkiem pokaźny kawałek wolnego terenu, gdzie można by było wybudować kolejne bloki, na które pozwala plan zagospodarowania przestrzennego.

 

Piasta 21. Obok duży kawałek działki, gdzie kiedyś spłonął dom. Można tu stawiać bloki.

 

Po drugiej stronie ulicy, przed kilkoma dniami spłonął zabytkowy drewniany dom. Co prawda nie można na tej działce, ani sąsiedniej (też spalonej) budować bloków. Jednak za 5 lat rzeczywistość może wyglądać zupełnie inaczej. Zupełnie jak przy przy ul. Piasta 35 czy Starobojarskiej 30.

 

Skorupska 19. Budynek sąsiedni, który stawał w ogniu podobnie jak ten sprzed kilku dni przy Piasta 32.

Partnerzy portalu:

Zenek Martyniuk z zespołu Akcent. Ten człowiek to fenomen

Zenek Martyniuk z zespołu Akcent. Ten człowiek to fenomen

O takiej karierze chyba marzy każdy artysta. Zarówno aktorzy jak i muzycy bardzo często mają swoje 5 minut, a później ich sława przemija. W tym przypadku jest zupełnie odwrotnie. Na czym polega fenomen Zenka, że z roku na rok jest coraz bardziej popularny? W 2017 roku miała miejsce premiera jego książki „Życie to są chwile”, premiera napoju energetycznego „Zenek Energy Drink”, a także skorzystał syn lidera Akcentu – otwierając nową knajpę w centrum Białegostoku (którą już sprzedano komuś innemu). Zenek odtwarzany jest także podczas meczów Jagiellonii, gdy drużyna strzeli gola. Wtedy z głośników leci „przez twe bramki, brameczki strzelone, oszalałem…”. Nie można nie wspomnieć o premierze filmu „Zenek”, w którym można zobaczyć barwną historię z Podlasiem w tle. Naprawdę dobry film! Do obejrzenia tutaj: https://vod.tvp.pl/website/zenek,45547913

 

Kiedy w 2002 roku zniknął z anteny program Disco Relax, a w polskich domach nie przybywało nowych kaset, wydawało się że koniec disco polo jest bliski. Gatunek ten nie miał nigdy dobrej prasy. Ogólnopolskie rozgłośnie radiowe kompletnie ignorowały nowości tego gatunku, a Polacy nucili znane przeboje przeważnie tylko na weselach. Kolejne nuty były dostępne w internecie, lecz wciąż disco polo było gatunkiem niszowym. Nawet zespół Akcent między 2001 a 2016 rokiem nie wydał żadnej płyty!

 

Aż nagle następuje rok 2012. 22 czerwca w serwisie YouTube pojawia się nowy teledysk zespołu Weekend – Ona tańczy dla mnie. Od tego dnia cała branża Disco Polo powinna Radosława Liszewskiego całować po stopach, a hejterzy przeklinać. Boom na nowoczesne, odrodzone disco polo ogarnia całą Polskę. Przyczyniają się do tego także media, a także legendarny już finał Mazury Orlen Grand Slam w Starych Jabłonkach i słynny już taniec plażowych siatkarzy, którzy przy wielkiej publiczności dali prawdziwy popis, co pokazały chyba wszystkie media w kraju.

Zachwytów nad zespołem Weekend nie ma końca. Teraz to oni przejęli pałeczkę, a inni twórcy disco polo mogą mu zazdrościć. W prasie można było przeczytać, że Radosław Liszewski razem z ekipą ma tyle koncertów jednego dnia, że musi latać na nie helikopterem. Rok później na scenę z nowym hitem wraca Zenek. Już w nowoczesnej aranżacji możemy posłuchać „Biorę urlop od Ciebie”, później nowoczesną wersję gigantycznego przeboju „Życie to są chwile”, którą gra wiele klubów w Polsce.

 

Później możemy zachwycać się piosenką „Przez twe oczy zielone”. Popularność Zenka nie maleje. Każdy jego nowy kawałek to hit, który rzuca na kolana. Można je słyszeć w radiu, telewizji, a na YouTube bije kolejne rekordy odsłon. W 2015 roku przezywający na scenie „drugą młodość” Zenek występuje też u Kuby Wojewódzkiego – pokazując, że mimo jest człowiekiem, który osiągnął już szczyt szczytów, to pozostał bardzo skromnym człowiekiem.

 

Kiedy trafił do szpitala z powodu wyrostka, jego stanem zdrowia był zaniepokojony cały kraj. Pod koniec 2015 roku już pełen sił wręcz wywraca do góry nogami całą scenę z kawałkiem „Przekorny los”. Zenka można zobaczyć też w Sylwestra 2016/2017 na TVP. Tam był gwiazdą wieczoru! Wkrótce na rynku pojawia się „Zenek Energy Drink”, a syn wokalisty otwiera swój własny lokal w centrum Białegostoku. Międzyczasie premierę ma książka artysty „Życie to są chwile”, a jej fragmenty można usłyszeć na antenie Polskiego Radia Białystok.

Rok 2020 to premiera Filmu „Zenek”. Wspaniała historia o młodym chłopaku, który marzył o śpiewaniu i został wielką gwiazdą. Wszystko to z Podlasiem w tle. Co ciekawe, w całym filmie usłyszymy tylko jedną piosenkę disco polo… w napisach końcowych. Koronawirus spowodował, że artyści trochę zniknęli z naszego życia. Miejmy nadzieję, że nasz król wróci z jeszcze większym impetem. Nie da się ukryć, że prosto z grobu cały gatunek wyciągnął Radosław Liszewski, ale największy profit całej sytuacji zanotował Zenek Martyniuk, cały czas pozostając bardzo skromnym człowiekiem. Można powiedzieć, że to szok. Wiele osób od tak gigantycznej sławy (i pieniędzy) oszalałoby do reszty. A tymczasem Zenek Martyniuk wraz z żoną mieszkają sobie spokojnie w Grabówce pod Białymstokiem. Po prostu FENOMEN.

Partnerzy portalu:

Białystok okiem rapera z Częstochowy. Zobacz niezwykły film

Białystok okiem rapera z Częstochowy. Zobacz niezwykły film

1 free 1 miasto – tak nazywa się projekt muzyczny rapera z Częstochowy – Miksera, który w jego ramach przyjechał także do Białegostoku. Na filmie jego oczami możemy zobaczyć stolicę województwa Podlaskiego zupełnie inaczej niż dotychczas. Dla tych, którzy tu mieszkają, ulica Lipowa to ulica Lipowa, dla Miksera zaś przypomina ona częstochowskie Aleje. Oczywiście raper zauważył też specyficzny akcent u mieszkańców Białegostoku. Na filmie jest też odrobina historii. Twórca wspomina o Ludwiku Zamenhofie oraz o tramwajach konnych, jakie jeździły po Białymstoku na początku XX wieku.  

 

Cały projekt polega na tym, że Miser przyjeżdża do danego miasta, zwiedza je, rozmawia z mieszkańcami, a dla niektórych uprawia freestyle – czyli rapuje to co przyjdzie mu do głowy w aktualnej chwili. Wystarczą 3 losowe słowa od publiczności, głośnik i jazda… Obejrzyjcie sami. Pół godzinny film pokazuje nasze miasto okiem kogoś, kto tu nie mieszka, ale też pokazuje naszych mieszkańców – młodzież, która niekiedy nie jest świadoma, że właśnie jest ambasadorem tego miasta i to jak się zachowuje – wpływa na wizerunek całej społeczności. Dlatego na filmie momentami możemy usłyszeć wulgaryzmy i wrzucanie niedopałka do rzeki – na co zwraca uwagę sam Mikser.

Partnerzy portalu:

7 miejsc, których nie możesz przegapić w Podlaskiem

7 miejsc, których nie możesz przegapić w Podlaskiem

Od południa na północ. Tak można podróżować po Podlasiu, a następnie po Suwalszczyźnie, by nie ominęły nas najciekawsze miejsca w województwie Podlaskim. Nieprzypadkowo przyjeżdżają dla nich ludzie z całej Polski i nie przypadkowo właśnie one najczęściej są pokazywane w telewizji. Warto dodać, że miejsc wartych odwiedzenia na Podlasiu jest dużo, dużo więcej, ale przedstawimy te najpopularniejsze z perspektywy przyjezdnych.

 

Wybrane przez nas miejsca będziemy prezentować od południa, na północ:

Grabarka

Miejsce wyjątkowo mistyczne. Katolicy mają Jasną Górę w Częstochowie, a prawosławni Górę Grabarkę. W dniu Przemienienia Pańskiego okolice Siemiatycz przeżywają oblężenie.

 

Najstarsze dzieje góry pokryte są mgłą tajemnicy. W XIII w. okoliczne lasy stanowiły idealne miejsce schronienia. Takiego zdania byli też mnisi z mielnickiego zakonu, ukrywając się przed tatarami. Szczególną ochroną objęli ikonę Spasa Izbawnika. Zapiski historyczne mówią, że przed nią modlił się sam książę Rusi Halickiej, Daniel. Duchowni ikonę ukryli prawdopodobnie właśnie na grabarce. Ze względu na patrona ikony, do dziś istnieje stwierdzenie, że ”jedziemy na Spasa”.

 

Według wyliczeń na górze obecnie spotkamy ponad 10 tys. krzyży. Każdy z nich to inna intencja, ale też podziękowanie za otrzymane łaski. Co ciekawe raczej nie odnajdziemy dwóch podobnych krzyży. Wzrok oczywiście przyciągają te najbardziej masywne, niekiedy metalowe. Coraz częściej można na nich przeczytać imię właściciela i jego prośbę skierowaną do Boga. Na krzyżach odnajdziemy też napisy ”Spasi i Sochrani” co oznacza ”Zbaw i zachowaj”.

 

Dlatego wybierając się na Grabarkę, weźmy ze sobą krzyż i zostawmy go tam ze swoją intencją. Na Grabarce znajduje się także cudowne źródełko.

Białowieża

Dużo popularnością w regionie cieszy się Hajnówka i przylegająca do niej Białowieża – siedziba najstarszego Parku Narodowego w Polsce. Historię okolicy poznamy w czasie wycieczki kolejką wąskotorową. Po drodze spotkać można samego króla puszczy – Żubra. O bogactwie natury przekonamy się jedynie wędrując podmokłą ścieżką o nazwie ”Kładka Żubra”. Trasa, która liczy sobie niecałe 5 km ma swój koniec w rezerwacie pokazowym.

 

W samej siedzibie BPN możemy zwiedzić Dworek Gubernatora. Jest to najstarszy budynek w polskiej części Puszczy Białowieskiej. Wybudowano go w 1845 r. Od lat tłumnie odwiedzany jest przez turystów.

 

Szeptucha w Orli

Gdy medycyna konwencjonalna zawodzi, wizyta u szeptuchy może okazać się ostatnią deską ratunku. Taka uzdrowicielka przyjmuje także w Orli. Każdy mieszkaniec wsi bez trudu wskaże drogę do poszukiwanego domostwa. Nie każdy jednak może być przyjęty. Kobiety wyczuwają kto jest godny pomocy. Spoglądają więc prosto w duszę i serce człowieka. Swoich usług nie wyceniają zbyt wysoko. Zwykle biorą ”co łaska”. Dlatego też mimo wielu klientów żyją w skromnych warunkach.

 

Do szeptuchy przyjeżdżają klienci z różnymi schorzeniami. Osoba, która pragnie zostać wyleczona, musi być wpierw oczyszczona ze złej energii. Wielkie spustoszenie sieją uroki. Nie trzeba być wielkim czarownikiem aby kogoś przekląć. Niektórzy nawet nieświadomie mogą doprowadzić do czyjegoś nieszczęścia. Słowa i myśli mają bowiem wielką siłę. Uważa się, że wielu ludzi nie wie o tym, że wisi nad nimi klątwa. Jej zdejmowanie jest bardzo trudne i wymaga czasu.

Usuwanie złej energii dla osoby przypatrującej się z boku może wydawać się czymś strasznym. Każdy z nas odznacza się inną wrażliwością. Niektórzy w czasie procesu oczyszczenia wpadają w trans. Trzęsie się cale ciało. Może przypominać to atak padaczki. Są też osoby, które przy odganianiu złych mocy nie reagują w żaden sposób. Osoby zdrowe także mogą pojechać do Orli. Jest to wspaniała wieś, gdzie ludzie mówią „po svojomu” czyli mieszanką polskiego, białoruskiego i rosyjskiego. Nawet na znakach drogowych informacje są w dwóch językach. Warto to zobaczyć na własne oczy.

Magiczny Supraśl

To tutaj były kręcone „U Pana Boga w ogródku” i „U Pana Boga za miedzą” – filmy Jacka Bromskiego, tutaj także kręcono „Blondynkę” – popularny serial TVP. Supraśl przyciąga ludzi także babką ziemniaczaną i kartaczami. W miasteczku jest także prawosławny monastyr oraz Muzeum Ikon. Jest także wspaniałe miejsce – bulwary, gdzie można odpocząć od codziennych trosk. W weekend droga wojewódzka 676 prowadząca z Białegostoku do Supraśla jest zakorkowana. Wcześniej z powodu nadmiaru chętnych na spędzenie czasu w Supraślu, teraz z powodu remontu – gdyż droga jest poszerzana. W Supraślu warto także zobaczyć wspaniałe rzeźby na terenie Liceum Plastycznego oraz sam Pałach Bucholtzów.

 

 

Kruszyniany

Słowo Pierekaczewnik zostało chyba odmienione przez wszystkie przypadki we wszystkich telewizjach. Tak się stało, gdy TVP i TVN odkryły, że w Polsce istnieją Tatarzy i mieszkają na Podlasiu. Oprócz swojej pięknej, drewnianej zabytkowej świątyni – Tatarzy w Kruszynianach mają również swoją naprawdę dobrą kuchnię! Takiego jedzenia nie dostaniecie gdzie indziej. Kruszyniany to mała wioseczka, jednak jeżeli chcemy poznać wielokulturowość Podlasia, to nie możemy jej ominąć.

Kanał Augustowski

Kanał Augustowski biegnie przez Polskę, ale także Białoruś. Możemy na przykład kajakiem płynąć przez kolejne jeziora, które wspólnym kanałem właśnie są połączone. Największą atrakcją jest wpłynięcie do środka, trzymanie się kurczowo łańcuchów i oczekiwanie aż w kanał osiągnie pożądany poziom wody. Konstrukcję można obserwować także od góry. Dobry punkt widokowy jest na przykład w Paniewie. Tam śluza jest podwójna!

Klasztor w Wigrach

Ostatni punkt na mapie to Klasztor w Wigrach, którego początki datuje się na XVII wiek. Z wieży kościoła możemy podziwiać przepiękne widoki na jezioro Wigry. Dodatkowo możemy przejśc się przez cały kompleks budynków i podziwiać wspaniałą architekturę.

 

 

Partnerzy portalu:

Nadchodzi niebezpieczny okres na podlaskich drogach

Nadchodzi niebezpieczny okres na podlaskich drogach

Najbliższe miesiące na podlaskich drogach będą bardziej niebezpieczne. Może dochodzić dużo częściej do wypadków z udziałem dzikich zwierząt, które przemieszczają się po zmierzchu. Ten następować będzie coraz szybciej, a na drogach po pracy i szkole panuje wzmożony ruch. Dlatego kierowcy podróżujący drogą krajową nr 65 od Granicy z Białorusią niemal do samego Białegostoku powinni uważać, gdyż droga otoczona jest Puszczą Knyszyńską. Tak samo na drodze wojewódzkiej 676 z Krynek do Supraśla.

 

Zagrożeni mogą być również Ci kierowcy, którzy po zmierzchu będą dojeżdżać do Michałowa przez Żednię. W powiecie hajnowskim należy uważać jadąc z Hajnówki do Białowieży, ale też z Hajnówki do Narwi bądź Narewki. Choć w tym pierwszym przypadku możemy napotkać żubry, które będą raczej niedaleko drogi, jednak należy zachować ostrożność. 

 

Kierowcy podróżujący z Białegostoku do Grajewa powinni uważać w okolicach Goniądza. To bardzo niebezpieczne miejsce. Na dzikie zwierzęta natrafić też możemy jadąc przez Lipsk do Augustowa. Należy też uważać na drodze Augustów – Suwałki – jeżeli wybierzemy starą drogę. Zwierzęta z jakimi możemy się zderzyć w podlaskich lasach to przede wszystkim łosie, jelenie i sarny. Warto uważać też na niepozorne zające, które nie zniszczą samochodu, ale mogą urwać na przykład chłodnicę.

 

Jeżeli przed nami ani za nami nie ma żadnych samochodów możemy co raz użyć klaksonu, by spłoszyć ewentualną zwierzynę. Lepiej zapobiegać takim wypadkom, bo zderzenie choćby z łosiem może być dla nas śmiertelne. Nawet jeżeli ujdziemy z życiem, to z samochodu raczej nic nie zostanie.

 

na zdjęciu samochód po zderzeniu z łosiem / fot. warmińsko-mazurska policja

Partnerzy portalu:

Zobaczyć wilka. Nocna wyprawa do Puszczy Knyszyńskiej to prawdziwa przygoda!

Zobaczyć wilka. Nocna wyprawa do Puszczy Knyszyńskiej to prawdziwa przygoda!

Za dnia piękny, barwny – szczególnie jesienią i działający uspokajająco. Nocą zaś bardzo jednolity, czarny i wzbudzający strach. Mowa tu niemal każdym lesie. Jeżeli człowiek czegoś dobrze nie widzi, to wyobraźnia mu pomaga ukazać resztę. To prawdopodobnie dlatego tak bardzo boimy się chodzić nocą do lasu. Żeby poczuć na własnej skórze jak to jest, postanowiliśmy spędzić noc w Puszczy Knyszyńskiej. To jak sobie wszystko wyobrażaliśmy, a jak się okazało – ostatecznie bardzo nas zaskoczyło.

 

Początkowy cel był zupełnie inny. Pełnia księżyca i bezchmurne niebo było doskonałą okazję by obserwować zamieszkujące Puszczę Knyszyńską wilki. Niestety tak dobra pogoda spowodowała, że myśliwi rozochocili się na strzelanie do dzików i pozajmowali wszystkie ambony. Dlatego musieliśmy zmienić plany i na punkt obserwacyjny wybraliśmy wieżę widokową na Wyżarach. Żeby tam się jednak dostać trzeba było najpierw przejść bagiennym terenem około 1,5 km. (jest kładka i luźno położone deski).

 

Na miejscu pojawiliśmy się około północy. Pełny i wielki księżyc oświetlał zbiornik wodny i okolicę tak dobrze, że nie było potrzebne żadne oświetlenie. Widok można było porównać do tego, jaki możemy zastać godzinę przed świtem. Kiedy weszliśmy do lasu już tak jasno nie było. Uruchomiliśmy latarki i przemierzaliśmy leśną drogą, następnie kładką w stronę wieży. Po drodze najedliśmy się sporo strachu… jednak było to spowodowane działalnością człowieka. Po drodze znajduje się galeria rzeźb drewnianych. Wystająca z ziemi wielka ręka, a także leżąca postać – w nocy przypominająca zwłoki jelenia naprawdę spowodowała, że chcieliśmy uciekać. Na szczęście zimna krew i przyjrzenie się odkryciu z bliska trochę nas uspokoiło.

 

Później trzeba było iść bagnistym terenem, na którym leżały luźno deski. Jeden fałszywy krok i można było utopić buta. Później jeszcze kawałek drogą leśną i w końcu udało się dotrzeć do wieży z widokiem na polanę. Na miejscu rozłożyliśmy karimaty, śpiwory i wyczekiwaliśmy tego co się będzie działo na polanie. Mijały kolejne godziny, a na polanie… nic się nie działo. Nie wyszło żadne zwierzę. Nie ich słychać nawet z oddali. A w pobliżu mieszkają żubry, jelenie i wilki. No cóż, mieliśmy tego dnia pecha.

 

Kiedy tak mijały kolejne godziny w lesie, cały czas panowała wręcz przeszywająca, głucha cisza, przerywana hukiem silników, przelatujących wysoko samolotów. Wyprawa obserwacyjna do lasu to zajęcie dla osób bardzo cierpliwych. Przede wszystkim żeby zwierzęta nas nie wyczuły musimy być maksymalnie ubrani, minimalizować wydzielanie zapachów, trzeba też się ukryć i w zasadzie nie ruszać. Niestety i to nie zawsze to pomaga.

 

Jednak takie wyprawy w nocy do lasu kształtują charakter, bo dzięki nim możemy przełamywać kolejne bariery wewnętrznego strachu, który nakazuje nam siedzieć w domu i nie narażać się na niebezpieczeństwa świata zewnętrznego.

 

Partnerzy portalu:

Zbiornik Wyżary – piękne miejsce w Puszczy Knyszyńskiej

Zbiornik Wyżary – piękne miejsce w Puszczy Knyszyńskiej

Zbiornik Wyżary to jedno z ciekawszych miejsc w Puszczy Knyszyńskiej. Na miejscu znajduje się urokliwy zbiornik wodny w środku lasu, przy którym można na przykład grillować przy specjalnie wybudowanej wiacie. Jest jednak pewno ale… Do zbiornika oficjalnie nie można dojechać samochodem, gdyż jazda po lesie jest zabroniona. Zaś od miejsca postojowego (miejscowości Radunin) do Wyżar jest prawie 3 km! Wyobrażacie sobie marsz z grillem na takiej odległości, a potem powrót? Nawet bez grilla przejście 6 km w dwie strony może być kłopotliwe na przykład dla rodzin z dziećmi.

Zbiornik Wyżary w Puszczy Knyszyńskiej

Warto dodać, że tylko do samego zbiornika trzeba iść 3 km, zaś do kolejnej atrakcji kładki na bagnach (na zdj.) jest jeszcze kolejny kilometr. Mniej więcej tyle samo do wieży widokowej. Zatem jeżeli chcielibyśmy zwiedzić miejsce kompleksowo, to piechotą musimy przejść 10 km! Nie jest to bardzo dużo, ale taka odległość mocno ogranicza – bo potrzeba dużo więcej czasu na cały wyjazd. Tylko z Białegostoku do Radunina jest 25 km.

Sprawa poruszona przez Nadleśnictwo

Sprawa została ostatnio poruszona przez Nadleśnictwo Waliły Lasów Państwowych. Na ich facebookowej stronie czytamy: Drodzy turyści, grzybiarze, fotografowie, spacerowicze i wszyscy odwiedzający Nadleśnictwo Waliły! Kto z Was był dziś na Wyżarach? Przyjechaliście na rowerze czy może zrobiliście sobie spacer? Serdecznie informujemy, że wbrew temu co podpowiadają nam rozliczne mapy i gpsy NIE MA TAKIEJ DROGI, którą moglibyśmy dojechać samochodem do zbiornika Wyżary nie łamiąc przy tym przepisów. Niezależnie od tego czy na drodze stoi zakaz, szlaban, czy jest otwarta NA KAŻDEJ DRODZE LEŚNEJ obowiązuje zakaz poruszania się pojazdami silnikowymi. Prosimy serdecznie o pozostawienie samochodu przed wjazdem do lasu i zapraszamy na spacer lub podróż rowerem. Przybywacie nad zbiornik Wyżary po spokój i ciszę i niech tak pozostanie! Wszyscy zgadzamy się co do tego, że jest to unikatowe miejsce! Nie zniszczmy tego!

Władze Gminy Gródek mogą zmienić stan rzeczy na Wyżarach

Trudno winić leśników za taki stan rzeczy, przepisy dotyczą wszystkich lasów tak samo. Jednak władze gminy Gródek (teren administracyjny Wyżar) mogłyby zmienić ten stan rzeczy ustanawiając na 3 km odcinku ruch lokalny. Weźmy też pod uwagę fakt, że organizatorzy Dnia Dziecka na Wyżarach pominięli zakaz, apelując o unikanie wjazdu samochodami do lasu. W czerwcu pojawiły się przy zbiorniku różne samochody. O co oczywiście nie mamy pretensji, jednak widać jak na dłoni, że zakazu wjazdu na Wyżary być nie powinno.Puszcza Knyszyńska to fantastyczne miejsce, a ochrona przyrody jest bardzo ważna. Nie oszukujmy się małe ustępstwa powinny być dopuszczalne, szczególnie że na Wyżarach i tak samochody można spotkać. Więc niewiele by się zmieniło.

Partnerzy portalu:

Kładka Waniewo – Śliwno została zamknięta!

Kładka Waniewo – Śliwno została zamknięta!

Niestety nie mamy dobrych wieści dla wszystkich tych, którzy uwielbiali przeprawiać się na rozlewiskach Narwi z Waniewa do Śliwna lub odwrotnie. Popularna kładka została przez władze Narwiańskiego Parku Narodowego zamknięta. 

 

Jej stan techniczny pozostawiał wiele do życzenia. Postanowiono, że zostanie odremontowana. Niestety nie potrwa to krótko, bo aż do końca 2018 roku! Dlatego na odnowioną wybrać się będziemy mogli dopiero w 2019 roku. Do tego czasu będziemy mogli wybrać się na kładki do Kurowa. Tam znajduje się siedziba Narwiańskiego Parku Narodowego. Na miejscu znajduje się zabytkowy dworek i park. Tuż obok znajduje się właśnie „Kładka wśród bagien”. Jest to kilometrowy odcinek, który prowadzi przez tereny podmokłe, bagna znajdujące się w okolicy Narwi. Fani przyrody znajdą tam między innymi takie ekosystemy jak trzcinowisko, turzycowisko, rzekę, łąkę i zarośla wierzbowe.

 

„Kładka wśród bagien” – trasa o długości około 1 km. Zwiedzanie rozpoczyna się tuż za dworkiem w Kurowie i prowadzi przez drewniany pomost wśród podmokłych, bagiennych okolic Narwi. Mimo, iż trasa nie jest długa to zobaczyć na niej można kilka ekosystemów Parku. Jest także wieża widokowa. 

 

Dodatkową atrakcją w Kurowie, której nie ma w Waniewie są „Pychówki”, czyli specjalne łodzie, którymi możemy pływać po Narwi, oglądając dziką przyrodę z poziomu rzeki. Wcześniej jednak trzeba się skontaktować z przewodnikiem. 

 

Wiesław Rutkowski, tel. 86  476 47 86

 

Tadeusz  Bańkowski,  tel. 86 476 49 35

 

Partnerzy portalu:

Dzikie tereny na Podlasiu. Niebezpieczne i kompletnie odludnione

Dzikie tereny na Podlasiu. Niebezpieczne i kompletnie odludnione

Dzikie tereny na Podlasiu. Gdyby tak rzucić wszystko i wyjechać w Bieszczady? – Zapewne słyszeliście to lub nawet sami tak mówiliście wiele razy. Każdy kto był w Bieszczadach wie, że to przyjemne miejsce, ale… jeżeli szukacie prawdziwej dzikości, to powinniście jej szukać na Podlasiu.

Dzikie tereny na Podlasiu, gdzie cywilizacja nie dotarła.

Przedstawimy 5 miejsc, w których gdybyście teoretycznie się zaszyli, to nie zobaczylibyście żywego ducha prawdopodobnie przez lata bądź nigdy. Wyprawa w te miejsca jednak byłaby zbyt ryzykowna, bo można utknąć na bagnach, nie ma czegoś takiego jak zasięg telefoniczny lub zostać zaatakowanym przez wystraszone dzikie zwierzęta. Choć niedźwiedzi u nas nie ma (chyba), to taki jeleń mógłby zabić równie szybko uderzając rozłożystym porożem.

Dzikie tereny na Podlasiu, 5 najbardziej dzikich terenów na Podlasiu

1. Okolice Suraża.

O tym miejscu już wspominaliśmy jakiś czas temu. Teren między Surażem, Pietkowem, Topczewem i Samułkami to prawdziwa pustynia! Tyle, że zamiast piachu mamy niekończące się łąki, bagna i cieki wodne. Oczywiście miejscowe władze doskonale sobie zdają sprawę jaki skarb posiadają i że ciekawscy i tak tu będą próbować dotrzeć. Dlatego też jest miejsce, gdzie utworzono wieżę widokową, wiatę biwakową i czatownię do obserwacji ptaków! Dzikich rzecz jasna.

Żeby się tam dostać najłatwiej jest dojechać do Pietkowa, a następnie na Pietkowo Drugie i Ostrów. W Ostrowie dojeżdżamy do ogromnego zbiornika wodnego i odpoczywamy od ludzi.

2. Puszcza Białowieska.

W ścisłym rezerwacie jest takie miejsce, gdzie nie ma szans na dotarcie. Nawet jeśli ktoś się uprze, to i tak lepiej się tam nie zapuszczać także, bo można napotkać żubra, wilka albo rysia. Te spłoszone zwierzęta mogą nas poturbować i rozszarpać, a zatem słuch po nas zaginie na zawsze.

Te miejsce to bardzo gęsta część Puszczy między rzeczkami Swożna oraz Orłówka.

3. Puszcza Knyszyńska.

Bardziej bezpieczne (to nie znaczy, że zupełnie bezpieczne) będzie wybranie się do Puszczy Knyszyńskiej. Tam w miejscowości Królowe Stojło można przejść 10 km odcinek, gdzie będzie tylko gęsta Puszcza i nic więcej. Należy pamiętać, że i tam bogato jest w dzikie zwierzęta.

4. Biebrzański Park Narodowy.

To już dzicz totalna. Las i bagna. Ostatnia miejscowość, gdzie jest cywilizacja to Grzędy, lecz dalej na zachodzie tylko totalna, kompletna i niebezpieczna dzicz.

5. Puszcza Augustowska.

Ostatnie miejsce to kolejna Puszcza. Tym razem Augustowska. Jest takie miejsce, że od Augustowa idąc prosto do najbliższej miejscowości moglibyśmy dojść (lub i nie) dopiero po pokonaniu 20 km. Dlatego zgubić się w Puszczy Augustowskiej to byłby duży problem. Tam także nie brakuje dzikich zwierząt i trudnych terenów. Żeby tam się dostać wystarczy wybrać się 5 km na południe od Suchej Rzeczki. Będziemy pośrodku niczego.

Dzikie tereny na Podlasiu bogactwem tego województwa

Region Podlaski to obszar, który zaskakuje bogactwem kontrastów i unikalną atmosferą. Choć niektórzy mogliby podjąć stanowisko przeciwne, uważając te tereny za miejscowość niegodną uwagi, nie da się zaprzeczyć, że dla pewnych entuzjastów podróży jest to miejsce magiczne, pełne niezwykłych doznań. Ten artykuł powinien mieć tytuł – Podlaskie – gdzie absolutnie nigdy się nie wybierać. Znamy jednak wariatów, którzy tego typu miejsca odwiedzają z wielką lubością. Jeden nawet w takiej dziczy się wychował – pozdrawiam Dawid 😉

Partnerzy portalu:

Rzeka Supraśl. Dotarcie na jej początek jest prawie niemożliwe

Rzeka Supraśl. Dotarcie na jej początek jest prawie niemożliwe

Supraśl, to przepiękna, miejscami dzika rzeka o długości prawie 100 kilometrów. Dawniej nazywana Sprząślą. Przepływa przez Puszczę Knyszyńską, Gródek, miejscowość Supraśl, Wasilków i Białystok. Jej niezwykłość to malownicze zakola. Dzięki jej istnieniu możemy mówić o rozwoju Białostocczyzny. Właśnie woda z Supraśla płynie w naszych kranach.

Rzeka Supraśl

Rzeka Supraśl, malowniczo meandrująca przez tereny Podlasia, nie tylko zachwyca pięknem krajobrazów, ale także stanowi popularną trasę dla miłośników spływów kajakowych. To właśnie tutaj, w sercu Białostocczyzny, natura prezentuje się w swojej pełnej okazałości, przyciągając turystów z różnych zakątków kraju. Położone wzdłuż rzeki zalewy w Gródku, Supraślu i Wasilkowie dodają uroku temu obszarowi, tworząc atrakcyjne miejsca wypoczynku i rekreacji dla odwiedzających. Oferują one nie tylko możliwość relaksu nad wodą, ale także zapewniają doskonałe warunki do uprawiania wędkarstwa, co przyciąga miłośników łowienia ryb z całego regionu. Supraśl, idylliczna miejscowość leżąca w województwie podlaskim, stanowi serce tego malowniczego regionu. Położona zaledwie 15 kilometrów na wschód od Białegostoku, jest niezwykle popularnym miejscem turystycznym, oferującym nie tylko urokliwe krajobrazy, ale także bogactwo atrakcji kulturalnych i historycznych.

Źródło rzeki Supraśl

Postanowiliśmy zobaczyć na własne oczy jak wygląda źródło Supraśli. Przeżyliśmy spore zaskoczenie, bo w miejscu, gdzie wskazywała mapa nie było nawet śladu po rzece, choćby w postaci koryta. Stało się wtedy dla nas jasne, że Supraśl nie ma źródła, lecz obszar źródliskowy. Postanowiliśmy odszukać miejsce, w którym rzeka wypływa na powierzchnie.  Nie było to łatwe zadanie. Na pierwsze ślady rzeki natrafiliśmy dopiero 3 kilometry dalej niż zostało to oznaczone na mapie jako początek rzeki. Jednak to nie było jeszcze to. 500 metrów dalej odkryliśmy bagnisty teren w zaroślach. To był znak, że początek Supraśli jest już blisko. Dokładne miejsce, gdzie bagno staje się rzeką znajdowało się 900 metrów dalej.

Dotarcie na jej początek jest prawie niemożliwe

Dotarcie tam nie jest w zasadzie możliwe. Teren dookoła jest zarośnięty i zabagniony. Ponadto próba wejścia tam nie jest bezpieczna i może zakończyć się utknięciem. Suche dni i pora roku pozwoliły jednak dotrzeć na miejsce. To była wspaniała przygoda! Jeśli lubisz naturę i piesze wycieczki koniecznie zobacz nasz wpis o wielkim spacerze po Puszczy Knyszyńskiej.

Partnerzy portalu:

Nowy mural w Białymstoku. Matka natura spogląda na Konopnickiej

Nowy mural w Białymstoku. Matka natura spogląda na Konopnickiej

W Białymstoku powstał nowy mural. To „Matka natura”, która spogląda na mieszkańców z bloku przy ul. Konopnickiej 12c. Obraz został namalowany i przygotowany przez organizatorów Festiwalu Światła i Sztuki Ulicy „Lumo Bjalistoko”, który za tydzień odbędzie się w Białymstoku. Mural jest kilkumetrowy i można go oglądać na os. Mickiewicza. Blok znajduje się tuż przy bulwarach między Branickiego, a Augustowską i Konopnicką. 

 

W Białymstoku powstaje coraz więcej murali. „Matka natura”, to kolejne wielkie malowidło. Wcześniej powstał „Chłopiec siedzący na pniu” przy ul. Radzymińskiej. Najsłynniejszy mural w Białymstoku to „Dziewczynka z konewką”. Obraz ma tak wielką siłę rażenia, że w Chinach powstał bardzo podobny, na wzór naszego. Wkrótce w Białymstoku pojawi się także wielki portret lidera zespołu Akcent – Zenka Martyniuka. Będzie miał swoją lokalizację przy ul. Zwycięstwa.

Partnerzy portalu:

Sound’n’Grace w Białymstoku za darmo już jutro!

Sound’n’Grace w Białymstoku za darmo już jutro!

Jeżeli poszerzać horyzonty w muzyce, to tylko z Sound’n’Grace. Chór składający się z 20 osób wystąpi w Białymstoku już jutro. Wyjątkowi to jednak artyści, bowiem nagrywają w ostatnim czasie z różnymi gwiazdami. Ich największy przebój to 100 – który wykonali wspólnie z Filipem Lato – utalentowanym uczestnikiem The Voice of Poland, a także Dach – wykonany przez Tabb. 

 

Koncert odbędzie się na Rynku Kościuszki w Białymstoku przy okazji Dni Patronalnych Miasta Białegostoku. Początek o godz. 19. Wstęp oczywiście wolny. Warto zatem wpaść na Rynek, będzie to bowiem na pewno bardzo pozytywnie spędzony czas. 

Partnerzy portalu:

Wielki spacer po Puszczy Knyszyńskiej.

Spacer po Puszczy Knyszyńskiej.

Jedną z naszych propozycji na ten jesienny czas jest spacer po Puszczy Knyszyńskiej. Pogoda za oknem nie rozpieszcza, ale nie martwcie się. Generalnie w naturze jest pewna równowaga i po tych wszystkich szaro-burych dniach połączonych z deszczem i wichurami nadchodzi czas na „Piękną złotą jesień”. Najbliższe tygodnie będziemy mogli rozkoszować się ciepłem i pięknym słońcem. Dlatego lepiej już wcześniej zaplanować sobie różne rzeczy.

Spacer po Puszczy Knyszyńskiej

Spędzanie czasu na świeżym powietrzu to najlepsze co można zrobić dla naszego organizmu. Dotleniony organizm to lepszy sen, brak jesiennej depresji i dużo siły do działania. A to szczególnie przyda się wszystkim tym, którzy byli na wakacjach i urlopach, a teraz cierpią, bo trzeba wracać do swoich obowiązków. Jest kilka miejsc, gdzie warto wybrać się na wycieczkę. Idealne miejsca to przede wszystkim Puszcze Knyszyńska. Im więcej przyrody tym lepiej. Pamiętajmy, by nie zbaczać jednak ze szlaków, bo możemy utknąć na bagnach, których w dzikich miejscach nie brakuje. Dlatego możecie skorzystać z gotowych propozycji tras, które dla Was przygotowaliśmy.

wielki-spacer-wsrod-natury

 

Trasa 1 (5 km) (1 godzina)

Trasa jaką możemy polecić zaczyna się w Białymstoku w rezerwacie Antoniuk. Po przebudowach dróg szlak jest nieprawidłowo oznaczony na początku, ale da się znaleźć odpowiednią drogę. Wystarczy zacząć tuż za rondem łączącym obwodnicę miasta z ul. Świętokrzyską. Jest tam droga prowadząca na działki. Dochodzimy do torów kolejowych, idziemy wzdłuż nich. Idąc cały czas prosto dojdziemy do samego Wasilkowa. Trzeba jednak uważać, bo ruch pociągów jest tam spory. Zawsze trzeba być gotowym na to, by ustąpić miejsca, aby nic nikomu się nie stało. Maszyna jest słyszana z daleka, więc bez obaw – nie trzeba uciekać, wystarczy nie wchodzić na tory i odsunąć się na bezpieczną odległość, gdy będzie przejeżdżać pociąg.

szlaki-piesze-podlaskie-tv

Trasa 2, odcinek 1:  (5 km) (1 godzina)

Idąc wzdłuż torów w pewnym momencie będzie przejście na drugą stronę. Mniej więcej na wysokości drogi prowadzącej do Muzeum Wsi. Skręcamy w prawo i wchodzimy do lasu. Następnie kręta drogą idziemy w prawo (będzie rozdroże). Gratulacje właśnie jesteśmy na niebieskim szlaku. Teraz wystarczy trzymać się oznaczeń na drzewach (niebieski pasek na białym tle, a później czerwony pasek na białym tle). Wycieczkę można zakończyć na pętli autobusu nr 9.

Trasa 2, odcinek 2: (4 km) (45 minut)

Oczywiście możemy iść dalej. Wystarczy pójść drogą wzdłuż pętli. Miniemy żwirownię, a następnie wejdziemy do lasu. Znów poprowadzą nas oznaczenia szlaku. Po drodze napotkamy ciekawe miejsca, w którym można napotkać drapieżne ptaki. Idziemy szlakiem aż dojdziemy do miejscowości Nowodworce. Tam będzie kolejny autobus, którym można wrócić. Można też iść dalej.

Trasa 2, odcinek 3: (10 km) (2 godziny)

Gdy wyjdziemy w z lasu w Nowodworcach, to musimy kierować się w prawo. Dojdziemy do drogi łączącej Białystok z Supraślem. Tam kierujemy się w lewo aż do miejscowości Ogrodniczki. Idziemy cały czas prosto w stronę Supraśla. Za górką, gdzie znajduje się MOR (parking rowerowy) skręcamy do lasu w prawo, a następnie idziemy 300 metrów i skręcamy w lewo. Dochodzimy do jeziora Komosa, które jest przepiękne o każdej porze roku, a wyspa znajdująca się nań jest po prostu urocza! Następnie idziemy cały czas prosto. Droga będzie jedna (a na rozwidleniach idziemy szerszą drogą). Dojdziemy prosto do Supraśla. W Supraślu możemy wybrać się nad Bulwary na następnie pójść w dwie strony. Za bulwarami, wychodząc na górę na most kierujmy się w stronę Krynek. Za kilkaset metrów dojdziemy do skrzyżowania i będziemy mieli do wyboru aż 3 alternatywy!

szlaki-puszczy-knyszynskiej

Trasa 2, odcinek 4: (15 km) (3 godziny)

W Supraślu na wcześniej wspominanym skrzyżowaniu idziemy w prawo. Następnie idziemy dłuższy odcinek prosto Puszczą Knyszyńską. Należy pamiętać by trzymać się oznaczeń szlaku (zielony pasek na białym tle). Szlakiem dojdziemy przepięknymi terenami (nawet górzystymi!) do miejscowości Kopna Góra. Przy odrobinie szczęścia napotkamy jelenie czy sarny. Tam zakończymy naszą wielką wycieczkę!

szlaki-puszczy-knyszynskiej

Trasa 3: (10 km) (2 godziny)

W Supraślu na wcześniej wspominanym skrzyżowaniu idziemy w lewo, a następnie na rozwidleniu dróg w lesie w lewo. Dojdziemy do takich miejscowości jak Zapieczki, Studzianki, Święta Woda, w których gdzie możemy wrócić komunikacją miejską do Białegostoku. Warto wcześniej zajść do Wasilkowa, gdzie znajduje się wspaniały cmentarz. Niektóre figury zapierają dech w piersiach.

Trasa 4: (15 km) (3 godziny)

W Supraślu idziemy w lewo, lecz później w lesie na rozwidleniu nie idziemy w lewo lecz kierujemy się na wprost. Później na rozwidleniu idziemy w prawo i dochodzimy do Jałówki. Idziemy dalej prosto do miejscowości Zacisze. Tam będzie rozwidlenie na 3 różne strony, my kierujemy się główną drogą prosto. Następnie na kolejnym rozwidleniu idziemy w lewo, mijamy miejscowości Budzisk i dochodzimy do Czarnej Białostockiej. Po drodze miniemy bagna, które prezentują się dość ciekawie. Będą one przy głównej drodze, na pewno ich nie przeoczymy.

spacer-wedrowki-piesze

Zatem jeżeli zechcemy przejść cały odcinek od Białegostoku do Kopnej Góry, to zarezerwujmy na to 7 godzin drogi. Zaopatrzmy się też w duże ilości jedzenia i wody. Warto wiedzieć, że to nasza propozycja wycieczki, dlatego są też inne trasy prowadzące przez Puszczę Knyszyńską i zawierające elementy, o których wspominaliśmy.

Oficjalne szlaki za suprasl.pl

Szlak Św. Wody długość –  ok. 27 km, znaki niebieskie.

Na szlaku znajduje się najpiękniejszy na Podlasiu cmentarz w Wasilkowie z charakterystycznymi rzeźbami (niektóre z nich są podświetlane nocą), a także fontannami. Opodal znajduje się miejsce kultu zwane Świętą Wodą z charakterystyczną Górą Krzyży. Szlak kończy bieg w zabytkowym Supraślu. Przebieg szlaku: Białystok – Nowodworce – Wasilków – Święta Woda – Dąbrówki – Studzianki – Supraśl

Szlak Supraski długość 17 km, znaki żółte.

Szlak bardzo atrakcyjny niemal o każdej porze roku, wiedzie przez piękne tereny leśne, jednak zimą panują tu idealne warunki do uprawiania narciarstwa biegowego. Przebieg szlaku: Supraśl – Podsupraśl – Rezerwat Jałówka – Ożynnik – Złota Wieś – Czarny Blok.

Spacer szlakiem skrajem Puszczy Knyszyńskiej znaki żółte, długość około 56 km.

Szlak biegnie południowym skrajem puszczy. Podczas marszu otaczają nas dorodne drzewostany puszczańskie, co pewien czas mijamy drewniane małe wioseczki. Największą miejscowością na trasie jest historyczny Gródek, która jest siedzibą znanego w Rzeczypospolitej rodu Chodkiewiczów. Podczas wędrówki warto na chwilę zatrzymać się np. w Mostowlanach aby wzok nacieszyć malowniczą doliną granicznej Świsłoczy. Przebieg szlaku: Wierobie – Zubki – Świsłoczany – Mostowlany – Zubry – Bielewicze – Straszewo – Gródek – Dzierniakowo – Sokole – Kozi Przeskok – leśniczówka Słomianka – Zacisze – Zajezierce – Kamionka – Henrykowo – Sobolewo

Spacer szlakiem borami Dorzecza Supraśli kolor znaków: zielony – 35 km

Trasa ciekawa krajobrazowo. Szlak rozpoczyna się w Grabówce i wiedzie przez najciekawsze fragmenty Puszczy Knyszyńskiej, przez Supraśl – centrum turystyczne Puszczy Knyszyńskiej i skupisko zabytków XVII-XIX- wiecznych, a kończy się w Kopnej Górze, gdzie dodatkowo atrakcją jest możliwość obejrzenia arboretum. Z uwagi na fakt, że jest on stosunkowo łatwy do przebycia (więcej trudności może sprawić jedynie pokonanie Krzemiennych Gór) mogą go przemierzać turyści zarówno zaawansowani jak i początkujący. Piękne bory w dorzeczu Supraśli oraz mocno pofałdowany teren w okolicach Krzemiennego to największe atuty tego szlaku.

Spacer szlakiem wzgórz Świętojańskich kolor znaków: czerwony – 27 km

Szlak o wybitnych walorach krajoznawczych. Prowadzi przez ciekawe fragmenty Puszczy Knyszyńskiej, w tym na odcinku kilku kilometrów grzbietem Wzgórz Świętojańskich, najwyższych wzniesień morenowych w puszczy. Rozpoczyna się we wsi Sokole. Biegnie przez centralny fragment Parku. Atrakcją są również śródleśne jeziorka i rzeki: Świniobródka, Płoska i Starzynka, jak również miejsca pamięci narodowej w Popówce oraz najwyższe wzniesienie – góra św. Jana. Kończy się zwiedzaniem Supraśla. Zmienność krajobrazów, ciekawy przebieg i dobry dojazd czynią ten szlak szczególnie atrakcyjnym

Spacer śladami Powstania Styczniowego kolor znaków: czerwony – 49 km

Spacer przypomina o ostatnim XIX-wiecznym zrywie niepodległościowym, jako że Puszcza Knyszyńska była schronieniem partii powstańczych z 1863 r. Szlak wyznaczają Uroczysko Chomontowszczyzna pod Waliłami, liczne kapliczki na tzw. świętych sosnach, imię arboretum w Kopnej Górze. Dodatkowym atutem trasy są rezerwaty przyrody: Międzyrzecze i Góra Pieszczana

Partnerzy portalu:

Potężna wichura na Podlasiu. Łamie drzewa. Będzie mocno padać

Potężna wichura na Podlasiu. Łamie drzewa. Będzie mocno padać

Każdy, kto marzył o pięknej złotej jesieni może być bardzo rozczarowany. W ostatnim czasie ciągle pada deszcz. Tylko czasem jest dzień, kiedy nie pada, a czasem nawet wyjrzy słońce. Choć dzisiaj wieje bardzo mocno, bo prawie 30 km/h, to w porywach potrafi dmuchać 90 km/h. Wtedy właśnie robi się niebezpiecznie, bo przy takiej prędkości zaczyna łamać drzewa. Na Podlasiu tornada na szczęście nie należą do częstych zjawisk, ale potrafią nawiedzić nasz region i spustoszyć okolicę.

 

Potężne tornado uderzyło w Białystok 16 czerwca 1987 r. Pojawiło się nagle, jakby znikąd. Tego dnia nie przewidywano nawet małych opadów deszczu. W ciągu kilku minut przemierzyło obszar pięciu kilometrów. Ciemny lej niszczył wszystko na swej drodze. W powietrzu latały nie tylko działkowe altany, ale i całe dachy domostw, a nawet samochodowy ciężarowe. Wielotonowe auta stanowiły dla trąby małe zabawki, drzewa zaś były kruchymi zapałkami. Załoga samolotu ruszającego z Krywlan minęła się z lejem o włos. Inny nie mieli takiego szczęścia. Żywioł uniósł chociażby budkę z portierem w środku. Rodziny traciły cały dobytek w mgnieniu oka. 

 

Dziś meteorolodzy przewidują, że może intensywnie padać i wiać wiatr przez cały dzień. Zjawiska te mogą powodować szkody materialne, a nawet zagrozić życiu, dlatego lepiej uważać z wychodzeniem na zewnątrz. Tornada raczej nie będzie, ale przy prędkości wiatru 90 km/h nie jest zbyt przyjemnie. 

Partnerzy portalu:

Nie trzeba jechać do Niemiec na Oktorberfest. Zaczyna się w Białymstoku!

Nie trzeba jechać do Niemiec na Oktorberfest. Zaczyna się w Białymstoku!

To prawdziwa gratka dla miłośników piwa. Jeden z białostockich lokali – Knay PUB postanowił zorganizować u siebie „Oktoberfest”. Od jutra do końca września będzie można pić piwo w wielkich kuflach, podziwiać obsługę w typowych bawarskich strojach, zajadać się preclami. Nie zabraknie też zabaw, konkursów i promocji. Dlatego też warto choć raz zajrzeć do jednego z najstarszych pubów w Białymstoku na kufel zimnego piwa.

 

Oktoberfest, to znana na całym świecie impreza ludowa, która zaczyna się w Niemczech również 16 września, tam potrwa do 3 października. Impreza odbywa się w Bawarii od 1810 roku! Zapewne wiele osób zastanawia się dlaczego Oktoberfest obchodzi się we Wrześniu. Po prostu w 1872 roku przesunięto imprezę na wcześniejszą datę, aby wykorzystać ciepłe dni, a teraz prawie po 150 latach nikomu nie przychodzi do głowy tego zmieniać. 

 

Knay PUB mieści się przy ul. Lipowej 14 w budynku, w którym kiedyś mieściło się Kino Pokój, teraz zaś mamy tam Chińskie Centrum Handlowe.

 

Partnerzy portalu:

Tutaj Niemcy stracili setkę żołnierzy i tyle samo pojazdów

Tutaj Niemcy stracili setkę żołnierzy i tyle samo pojazdów

W najbliższą niedzielę (17 września) odbędzie się kolejna – 78. rocznica bitwy pod Olszewem (gmina Brańsk). Uroczystości będą miały miejsce – jak co roku – przy pomniku odsłoniętym 38 lat temu.

 

To właśnie tam, w nocy z 13 na 14 września 1939 roku, doszło do starcia pomiędzy Suwalską Brygada Kawalerii, która szła od strony Hodyszewa a niemieckim oddziałem pancernym. Marsz SBK–u do północy przebiegał bez zakłóceń. Na wschodnich obrzeżach wsi Brygada natknęła się na nieprzyjaciela. Polacy rozpoczęli atak. Początkowo zaskoczeni Niemcy bronili się bez skutku. Dopiero po jakimś czasie przystąpili do walki przy użyciu czołgów i samochodów pancernych. Bitwa trwała kilka godzin. Mimo poświęcenia się, polscy wojskowi nie przewyższyli wroga. W akcie zemsty za poniesione straty zabito mężczyzn. Kobiety i dzieci kazano zostawić. Żołnierze niemieccy spalili wszystkie budynki mieszkalne i zabudowania gospodarskie.

 

Według źródeł Instytutu Pamięci Narodowej pod Olszewem przeciwnik stracił około stu różnego rodzaju pojazdów, tyle samo żołnierzy. Po stronie polskiej poległo ponad 50 żołnierzy i oficerów, a powyżej stu było rannych. Zginęły 53 osoby cywilne oraz 30 jeńców.

 

Pamięć o tym wydarzeniu i ofiarach przetrwała do dziś dzięki mieszkańcom wsi i pobliskich miejscowości, którzy rokrocznie przybywają wraz z gośćmi na kolejne rocznice. A także dzięki Bożenie Pierzchało, miejscowej historyk, opiekunce Izby Pamięci Narodowej w Wyszkach, propagatorce pamięci o bitwie olszewskiej, autorce pracy magisterskiej na temat tej bitwy i pielęgnowaniu tradycji. 

 

Tegoroczne uroczystości rozpoczną się mszą świętą w południe. Następnie zostaną złożone kwiaty pod pomnikiem. W programie również piknik historyczny, przywitanie gości i rekonstrukcja bitwy w wykonaniu Szwadronu Honorowego 3 Pułku Szwoleżerów Mazowieckich im. płk. J. Kozietulskiego. Obchody zakończą się apelem poległych o godzinie 20.00.

 

Rafał Górski

Partnerzy portalu:

Na Lipowej nie ma czym oddychać! Czas na zmiany.

Na Lipowej nie ma czym oddychać! Czas na zmiany.

Popołudniowe godziny szczytu w Białymstoku to czas, gdy mieszkańcy wracają do domów z pracy i ze szkół. Mowa tu o godzinach między 15 a 17. Wtedy wszystkie główne ulice w mieście są przepełnione samochodami. To normalna sprawa w każdym większym mieście. Jest jedno ale. Jakiś czas temu ulica Lipowa została przebudowana. Stara kostka została wymieniona na nową, zaś całość została zwężona. Wymieniono także chodniki, a także zlikwidowano sporo zieleni. Każdego roku w naszym mieście przybywa samochodów. Nie jest to już towar luksusowy jak kiedyś. Dziś większość osób stać na posiadanie auta. W Białymstoku zarejestrowanych jest około 150 tysięcy aut. Jeżeli zestawimy ze sobą dwa fakty – coraz więcej samochodów z przebudową ulicy – w ten sposób, że jest cała z betonu z domieszką zieleni – to efekt końcowy niestety poraża.

 

Czy próbowaliście się kiedyś przejść ul. Lipową w popołudniowych godzinach szczytu? Nie radzimy, bo można się udusić, gdyż na Lipowej wtedy po prostu nie da się oddychać! Spaliny samochodów wypełniają całkowicie przestrzeń. Rośliny zaś to naturalny filtr, który wchłania CO2. Jeżeli roślin nie ma zbyt wiele, za to spalin za dużo, to z zabudowanej przestrzeni jaką jest ul. Lipowa – w godzinach szczytu tworzy się wręcz komora gazowa.

 

Ul. Lipowa w Białymstoku jest bardzo reprezentacyjna, to przedłużenie Rynku Kościuszki, który dla samochodów jest zamknięty. Tam brak zieleni więc aż tak nie doskwiera. Rozwiązania tego problemu nasuwają się same: albo zazielenić Lipową albo zamknąć ją dla samochodów od ul. Przejazd po Rynek Kościuszki tym samym wydłużając deptak i pozostawiając przejezdne skrzyżowania z Waryńskiego, Częstochowską, Malmeda i Liniarskiego. Zaś na Nowym Świecie pozostawić parking i postój Taxi. Można pokusić się również o przeniesienie wjazdu na parking hotelu Cristal od strony Liniarskiego i zamknięcie parkingu na Lipowej tuż przy samym Rynku Kościuszki.

 

Warto przypomnieć, że miasto zaczęło tworzyć alternatywną drogę idącą ul. Białówny i Mazowieckiego. Za jakiś czas plac Niepodległości przy Kościele Św. Rocha ma być przebudowany. Kiedyś był również plan na przebicie się przez Waryńskiego do Lipowej. Można by było to dokończyć. Niezależnie od planów, Lipową warto zamknąć jak najszybciej. Wyobraźmy sobie jak przyjemnie by było iść deptakiem od kościoła Św. Rocha, aż do katedry.

Zapewne ktoś zapyta co z autobusami. Można by było je pozostawić na czas przebicia się do Białówny.

Partnerzy portalu:

Czy dziewczynka z konweką jest wielkoludem?

Czy dziewczynka z konweką jest wielkoludem?

Postanowiliśmy wrócić do genezy uwielbianego przez białostoczan muralu Dziewczynka z konewką. Mało kto już pamięta jego początki, było to bowiem w 2013 roku. A mural powstał na podstawie legendy Wojciecha Załęskiego z książki „Hecz, precz, stała się rzecz. Wydobyte z kufra pamięci. Artystka – Natalia Rak stworzyła Dziewczynkę na podstawie interpretacji legendy „Wielkoludy”. Legenda opowiada o tym, że w lasach żyły wielkoludy, które nie potrafiły zbyt wiele myśleć ani robić. Żywiły się więc malinami, całymi krzakami, sokami połamanych drzew, surową zwierzyną. Jednak nastały czasy, że jedzenia zaczęło brakować – szczególnie, gdy jest się Wielkoludem.

 

Nastały też czasy, że pojawili się ludzie naszego wzrostu. Wielkoludy zaczęły podglądać malutkich, którzy orali, siali, zbierali, robili mąkę i piekli chleb. Następnie wielkoludy próbowały naśladować ludzi zwykłego wzrostu. Efekt ich działania był jednak marny, bo ostatecznie umarli z głodu.

 

Jeżeli porówna się obraz Natalii Rak z legendą, to można dojść do wniosku, że choć Dziewczynka jest wielka, to wielkoludy musiały być jeszcze większe, bo moment, gdy ona podlewa drzewko – jest sceną podglądania prac maluczkich przez Wielkoludy. Warto też zauważyć, że dziś to malutcy podglądają wielką Dziewczynkę. Świat stanął na głowie?

 

 

 

Partnerzy portalu:

Deszczowe dni na Podlasiu. Co robić? – 5 propozycji

Deszczowe dni na Podlasiu. Co robić? – 5 propozycji

Co można robić w deszczowe dni na Podlasiu? Pogoda za oknem taka jak każdy widzi. Można siedzieć w domu i przerzucać kanały od telewizora, można surfować po Internecie, a można ciekawie spędzić czas. Zobaczcie 5 naszych propozycji na spędzenie czasu na Podlasiu podczas deszczowych dni.

5 propozycji na spędzenie czasu w deszczowe dni na Podlasiu

1. Obecnie w lasach jest zatrzęsienie grzybów. Ludzie wynoszą je pełnymi wiadrami. Wszystko to przez obecną pogodę, która sprzyja wyrastaniu grzybów. Można też na tym zarobić – istnieją bowiem skupy grzybów. Jednak usmażenie leśnych zdobyczy razem z cebulką i zjedzenie ze śmietaną – jest dużo więcej warte niż sprzedaż.

deszczowe-dni-na-podlasiu-zbieranie-grzybow

2. Na basenie nie pada, ale też jest dużo wody. Warto wybrać się na ul. Włókienniczą – gdzie znajduje się oprócz basenu strefa relaksu (sauny, jacuzzi) lub do hotelu Gołębiewskiego – gdzie również znajduje się mini-Aquapark – mamy tam do wyboru różne jacuzzi, sauny, brodzik, basen z falą i hydromasażami, a także normalny basen sportowy – oraz zjeżdżalnię. Większy basen czy też park wodny znajduje się również w Hajnówce czy Suwałkach.

deszczowe-dni-na-podlasiu-basen

3. Na lodowisko! Tak, mamy wrzesień a lodowisko w Białymstoku już działa. Dzięki temu, że wiele lat temu przebudowano obiekt – dziś można z niego korzystać cały rok. Jednakże robi się przerwę wakacyjną. A że mamy już wrzesień, to można wskoczyć w łyżwy i szusować po tafli.

dni-na-lyzwy

4. Park trampolin to dobra okazja by poprawić swoją kondycję. Wszak skakanie i odbijanie się nie należy do najłatwiejszego zadania – szczególnie po kilku minutach. Po godzinie będziemy niezwykle umęczeni… ale bardzo radośni.

park-trampolin-podlasie

5. Spacer w deszczu. Niczym bohater komedii Woody Allena – O północy w Paryżu, tyle że w Białymstoku można wybrać się na zwykły spacer po mieście. Jeżeli wierzyć reżyserowi, są ludzie którzy kochają spacery w deszczu. Teraz pora jest idealna – jeszcze lato, więc w dzień nie zmarzniemy od deszczu. Chyba, że ktoś chce o północy – to głowy nie dajemy.

deszczowe-dni-na-podlasiu

Partnerzy portalu:

Kończy się lato, co można jeszcze na Dojlidach?

Kończy się lato, co można jeszcze na Dojlidach?

Kończy się lato, więc o świetna okazja, aby wykorzystać jeszcze te ostatnie dni! Pomimo ponurej pogody za oknem, możliwość skorzystania z atrakcji na białostockich Dojlidach brzmi bardzo kusząco. Wypożyczalnia sprzętu wodnego oferująca kajaki, rowery wodne, żaglówki, deski windsurfingowe i łodzie. Jest doskonałą propozycją dla tych, którzy chcą jeszcze raz poczuć klimat letnich aktywności.

Kończy się lato, więc pora wybrać się na Dojlidy

Choć za oknem może być szaro i buro, chwile spędzone na wodzie mogą okazać się niezwykle relaksujące i odprężające. Nawet jeśli temperatura nie jest już tak wysoka jak w środku lata, to ubranie się cieplej i wybranie się na rower wodny. Może być świetnym sposobem na aktywny wypoczynek na świeżym powietrzu. Warto śledzić prognozę pogody i wybrać się na Dojlidy w dniach, gdy na niebie zabłyśnie choć odrobina słońca. Taki dzień sprawi, że przejażdżka wodna będzie jeszcze bardziej przyjemna, a okoliczna przyroda nabierze wyjątkowego uroku. Dla miłośników sportów wodnych czy po prostu osób pragnących spędzić czas na łonie natury. To doskonała okazja, aby jeszcze raz poczuć letnią atmosferę, choćby na kilka chwil przed nadejściem jesieni.

Wypożyczalnia czynna jest od 9 do 18

Atrakcje zimą na Dojlidach

Zimą na białostockich Dojlidach również czekają atrakcje dla miłośników aktywności na świeżym powietrzu. Wypożyczalnia nart biegowych stanowi doskonałą możliwość spędzenia czasu na śniegu. Nawet jeśli aura nie sprzyja intensywnym opadom, specjalna armatka, która  dośnieża teren pozwoli na cieszenie się sportami zimowymi nawet w mniej śnieżne dni. Dla osób, które cenią aktywność fizyczną i dbanie o zdrowie, Dojlidy oferują nie tylko atrakcje sezonowe, ale także stałe udogodnienia. Całoroczna ścieżka zdrowia oraz siłownia pod chmurką są doskonałym miejscem do aktywnego spędzania czasu przez wszystkie miesiące roku. Dla rodzin z dziećmi na terenie Dojlid dostępny jest również plac zabaw, gdzie najmłodsi mogą się bezpiecznie bawić. W sumie, Dojlidy oferują atrakcje przez cały rok, dostosowane do różnych pór roku i potrzeb odwiedzających.

Partnerzy portalu:

Młoda białostoczanka napisała kryminał. Docenili go Amerykanie

Młoda białostoczanka napisała kryminał. Docenili go Amerykanie

Gabriela Naumnik to absolwentka II Liceum Ogólnokształcącego im. Księżnej Anny z Sapiehów Jabłonowskiej w Białymstoku, gdzie zdała maturę międzynarodową. Obecnie jest studentką Interactive Media and Business prestiżowego New York University. Dwa lata studiowała w szanghajskim kampusie tej uczelni. Aktualnie studia będzie kontynuować w Nowym Jorku. Jej książkę pt. Dream Crimes wydano rok temu po angielsku w Wielkiej Brytanii. Na początku sierpnia tego roku utwór znalazł się w finale amerykańskiego konkursu The Killer Nashville Silver Falchion Award w kategorii młodych twórców.

 

Około stustronicowy kryminał powstał na podstawie kilku marzeń sennych autorki mających miejsce w ciągu trzech lat. Po każdym śnie spisywała wszystko, co się w nim wydarzyło. Napisawszy egzamin maturalny, zabrała się do tworzenia. Połączyła wszystkie historie ze sobą, dodała fabułę i tak powstały Senne zbrodnie, które znalazły uznanie amerykańskiego stowarzyszenia skupiającego miłośników opowieści kryminalnych, ich twórców: pisarzy, scenarzystów, dramaturgów, filmowców, agentów literackich i wydawców.

 

Sama nominacja, a co dopiero miejsce w finale jest dla Gabrieli Naumnik ogromnym wyróżnieniem i nagrodą. A dla białostoczan dumą, że właśnie stąd pochodzi zdolna, ambitna i utalentowana dziewczyna.

 

Gabrieli gratulujemy i życzymy dalszych sukcesów oraz wydania książki w języku ojczystym.

 

Rafał Górski

Partnerzy portalu:

Białystok podczas II Wojny Światowej. Pierwsze 2 lata w mieście był spokój

Białystok podczas II Wojny Światowej. Pierwsze 2 lata w mieście był spokój

Dziś 78. rocznica wybuchu II Wojny Światowej. Można powiedzieć, że Białystok na początku piekło wojny praktycznie ominęło. Na samym Podlasiu toczyły się walki, jednak miastu praktycznie nic się nie stało. Dopiero w 1941 roku gród nad Białą mocno oberwał. 15 września 1939 roku do Białegostoku wkroczyły wojska niemieckie. W mieście zorganizowano co prawda tymczasowe dowództwo obrony miasta, ale wszystko przypominało prowizorkę. Wiadome było, że walka w mieście skończyłaby się dla Białegostoku katastrofą – bo znajdowała się tu głównie drewniana zabudowa, która stanęłaby niemalże natychmiast w ogniu.

 

Dlatego też polskie wojska wycofały się. Zaś Niemcy zajęli miasto. Wojska stacjonowały tutaj przez tydzień. Bowiem 22 września zgodnie z ustaleniami wkroczyli do Białegostoku Sowieci, którzy okupowali miasto przez kolejne lata, a administracyjnie przypisano nas do Zachodniej Białorusi. Rosjanie byli w Białymstoku przez 19 miesięcy. 22 czerwca 1941 został zerwany pakt między Niemcami a ZSRR. Wtedy wojska niemieckie ponownie wkroczyły do Białegostoku i niestety nasze miasto już ucierpiało solidnie.

 

Partnerzy portalu:

Porozumienia Sierpniowe 1980. Co się działo na Podlasiu?

Porozumienia Sierpniowe 1980. Co się działo na Podlasiu?

Były strajki w Uchwytach, Hucie Szkła w Białymstoku. Strajkowano również w Wasilkowie, Sokółce czy Hajnówce. Później do protestów dołączyły również tak wielkie fabryki jak choćby Fasty. Od stanowisk pracy odeszli również kierowcy autobusów oraz taksówkarze. Tak wyglądała sytuacja na Podlasiu, gdy w całej Polsce dochodziło do strajków w 1980 roku. Przypomnijmy, że na początku postulowano o podwyżki w zakładach pracy, które miały być adekwatne do rządowych podwyżek towarów (w PRL gospodarka była centralnie planowana). Dodatkowo w Fastach chciano utworzenia Niezależnych Samorządnych Związków Zawodowych na wzór tych, o które walczono na Wybrzeżu. 

 

Ostatecznie rząd PRL podpisał z komitetami strajkowymi 1980 r. porozumienia. Miało to miejsce 30 sierpnia w Szczecinie, a także dzień później w Stoczni Gdańskiej – gdzie wielkim długopisem Lech Wałęsa podpisał je w imieniu Solidarności. Kolejne porozumienia podpisywano w innych miastach. W Białymstoku jeszcze przed ich podpisaniem wygasły dwa pierwsze protesty – bo żądania spełniono niemalże natychmiast. Dopiero na początku września doszło do kolejnych protestów, gdzie było już po porozumieniach w Stoczni Gdańskiej.

 

Najważniejsze we wszystkich protestach w Polsce było utworzenie Solidarności. Jednakże to nie był koniec walki, a wręcz początek. Członkowie Solidarności byli masowo inwigilowani przez aparat bezpieczeństwa PRL, który niejednokrotnie bił, torturował, a także szantażował wiele członków zmuszając ich do współpracy i donoszenia na znajomych. Warto dodać, że niektórzy robili to dobrowolnie – gdyż bezpieka płaciła. Szczególnie w trakcie Stanu Wojennego, który został wprowadzony 13 grudnia 1981 roku. Stan Wojenny trwał do 1983 roku, jednak PRL i jego władze dalej walczyły z Solidarnością. W 1984 roku zamordowano utożsamianego z Solidarnością ks. Jerzego Popiełuszko (pochodzącego z podlaskiej wsi pod Suchowolą). 

 

W 1985 roku w ZSRR do władzy doszedł Michaił Gorbaczow. Dla Polski (choć o tym jeszcze nie wiedziano) oznaczał to rychły koniec PRL. Szczególnie w Polsce nic na to nie wskazywało, bo władzy udało się ustabilizować. Dodatkowo coraz bardziej represjonowano działaczy Solidarności. Jednak we wrześniu 1986 r. doszło do amnestii dla więźniów politycznych. Łącznie zwolniono 225 osób związanych z opozycją. W kolejnych latach trwała wręcz odwilż w stosunkach PRL – Solidarność. Powołano radę konsultacyjną przy rządzie, gdzie zaproszono opozycjonistów, a także w 1988 roku powołano utożsamiane z demokracją stanowisko Rzecznika Praw Obywatelskich. 

 

W 1988 roku władze PRL chciały reformować kraj. Ostatecznie doszło do kolejnych wielkich strajków, a później do obrad Okrągłego Stołu, których finałem było wprowadzenie w Polsce nowego ustroju – III RP.

 

 

Partnerzy portalu:

Ciekawostki z budżetu obywatelskiego. Co powstanie?

Ciekawostki z budżetu obywatelskiego. Co powstanie?

Jak co roku miasto realizuje projekty mieszkańców z budżetu obywatelskiego. Oczywiście, większość składając swoje pomysły w magistracie myśli o swoim osiedlu – a to proponując budowę boisk, dróg, placów zabaw. Jednak większą ciekawość wzbudzają zawsze projekty miejskie – bo te mają służyć nam wszystkim. Postanowiliśmy się przyjrzeć co w tym roku mieszkańcy chcą zaserwować mieszkańcom w ramach projektów ogólnomiejskich. Pierwsze wrażenie? Nic ciekawego.

 

Jednak są dwa pomysły, które wniosą cokolwiek ciekawego do naszego miasta. Pierwsze to budowa rzeźby św. Floriana w okolicach Rynku Kościuszki, budowa figury temidy, a także… pręgierza. Jesteśmy zdania, że każda ciekawa rzeźba w mieście nadaje mu kolorytu. Szczególnie takie, które już kiedyś w Białymstoku stały. Warto zatem przypomnieć, że na Rynku stał kiedyś pręgierz i było to miejsce chłosty. Może, charakterystyczny słup będzie przypominać mieszkańcom, by zachowywać się właściwie – szczególnie młodzieży, która po niekontrolowanych ilościach alkoholu, w weekendowe wieczory na tym Rynku potrafi dać do wiwatu.

 

Na Rynku stała również rzeźba św. Floriana. Przypomnijmy, że to patron strażaków, a w Białymstoku za czasów hetmana Branickiego wybuchł wielki pożar, który strawił dużą część miasta. Dokładnie w 1752 roku. Jeżeli chodzi o rzeźbę Temidy, to znajdowała się ona tuż obok wagi miejskiej. Miała przypominać rzezimieszkom, że sprawiedliwość czuwa. Jako, że obie rzeźby były drewniane, to w pewnym momencie się „zużyły”. W XIX wieku obie po prostu spalono. 

 

Inną ciekawostką z budżetu obywatelskiego może okazać się rzeźba, która ma powstać tuż obok skateparku w parku im. Dziekońskiej. Ów rzeźba będzie służyć do… wspinaczki. Co z tego wyjdzie – zobaczymy. Nie wiadomo też jak ostatecznie skończy się budowa Parku Militarnego przy Węglowej. 

 

Jeszcze inną ciekawostką będą małe rzeźby niedźwiedzi ustawione w różnych punktach miasta. 15 figurek ma się pojawić w centrum i okolicach. Jest to pomysł zaciągnięty z Wrocławia, gdzie w różnych częściach można napotkać krasnale. Sąsiadujący z Wrocławiem Wałbrzych postawił z kolei figurki górników, jednak nietrafiony był surowiec – bo porcelana. Efekt? Wandale zdążyli już poniszczyć figurki. W Białymstoku wandalom łatwo nie będzie, bo niedźwiadki będą z brązu. 

Partnerzy portalu:

Biedny Białystok. Co musimy zrobić, by być drugim Wrocławiem lub Poznaniem

Biedny Białystok. Co musimy zrobić, by być drugim Wrocławiem lub Poznaniem

Białystok. Miasto, które przeszło w ostatnich latach przeogromną metamorfozę. Jednak pod płaszczem zmian dalej kryje się ubogi organizm, który nie oferuje swoim mieszkańcom zbyt wiele. Nie ma tutaj zbyt wiele międzynarodowych korporacji, które są nie tylko w Warszawie, ale choćby we Wrocławiu czy Poznaniu. Można by zapytać po co nam one. A grają one bowiem kluczową rolę w rozwoju każdego dużego miasta.

 

Białystok ma świetną bazę akademicką. Politechnika Białostocka, Uniwersytet w Białymstoku, a także Uniwersytet Medyczny kształcą rocznie setki osób dając im ogromną wiedzę i możliwości. Cóż z tego, skoro zaraz po studiach zdecydowana większość stąd ucieka właśnie do innych miast, gdzie mogą się realizować w tychże korporacjach. Jaka jest różnica między takimi firmami, a małymi firemkami? Różnica w zarobkach. Zarabiamy dużo mniej w Białymstoku nie dlatego, że to Polska wschodnia, ale dlatego, że niczego aż tak wartościowego swoją pracą nie wytwarzamy. Jedynym wyjątkiem od tego jest branża IT, która swoich pracowników obsypuje złotem. Co mają zrobić jednak wykształceni w innych kierunkach?

 

Lekarze znajdują zatrudnienie, po długiej i wyboistej drodze w przychodniach, klinikach i szpitalach. Prawnicy mogą otworzyć własną kancelarię, jednak tych jest na rynku bardzo dużo. Kiedy mamy bardzo dużo korporacji, to mają one swoje działy prawne, gdzie można się realizować. Świadczenie usług w tychże to także handlowcy, marketingowcy, dziennikarze, specjaliści IT, kadra zarządzająca, HR, księgowości i wiele innych.

 

Na jaką pracę można liczyć w Białymstoku? Prym wiedzie u nas ilość hipermarketów, sklepów spożywczych i galerii handlowych, gdzie można zatrudnić się co najwyżej na kasie lub przy odrobinie szczęścia – w sklepie. W tym drugim przypadku zarobki są sensowne, ale trzeba pracować od rana do wieczora. Innym wyborem jest gastronomia – kelnerzy, barmani czy osoby sprzątające i zmywające. Nie wygląda to obiecująco dla kogoś, kto chce robić karierę. Jednak niestety takie są realia.

 

W Białymstoku potrzebujemy lotniska, które nie tylko będzie po to by można było stąd dalej uciekać, ale po to by napędzało koniunkturę. By można było tu przylecieć, można było tu importować szybko towary i eksportować je. Potrzebujemy także dobrych dróg dojazdowych – nie tylko do Warszawy, ale też do Lublina, a także Wilna i Gdańska.

 

Drugą ważną gałęzią rozwoju miasta jest turystyka. Czy myślicie, że taki Poznań czy Wrocław są pod tym względem lepsze od Białegostoku? Wystarczy wyjść w sobotni, letni wieczór na Rynek Kościuszki, by się przekonać, że bijemy te miasta na głowę jeżeli chodzi o wybór miejsc, gdzie można spędzić czas ze znajomymi. Jednak to tam, a nie u nas występują prawdziwe gwiazdy, dla których ludzie zjeżdżają się z całego kraju, to tam odbywają się międzynarodowe targi, gdzie prezentuje się wiele światowych firm, to tam wreszcie można przylecieć samolotem.

 

Czy jest szansa na zmianę w Białymstoku? Jest, ale najpierw musi nastąpić zmiana myślenia. Musimy odrzucić myśli, że jesteśmy Polską B, a zacząć myśleć, że jesteśmy takim samym miastem jak Poznań czy Wrocław właśnie i zacząć dążyć do tego, by dla przeciętnego Kowalskiego nie było różnicy czy mieszka tu, tu czy tu. Wtedy studenci nie będą wyjeżdżać, duże firmy się otwierać, a my nie będziemy pod płaszczem pięknego miasta być biedni.

 

Warto też zaznaczyć jeszcze jedno. Słuchanie o tym, że Białystok cały czas się rozwija można włożyć między bajki. Bo inni też się rozwijają. My musimy wziąć udział w wyścigu o lepsze jutro, bo inaczej nic się tu nie zmieni jeszcze przez wiele lat. 

Partnerzy portalu:

300 lat temu koronowano ten cudowny obraz

300 lat temu koronowano ten cudowny obraz

W najbliższą sobotę, 26 sierpnia 2017 r., odbędą się diecezjalne obchody trzysetnej rocznicy koronacji obrazu Matki Bożej Częstochowskiej we wsi Topczewo w gminie Wyszki.

 

To właśnie tam, w kościele parafialnym pw. św. Stanisława Biskupa i Męczennika, znajduje się słynąca cudami kopia Obrazu Czarnej Madonny, będąca jedną z osiemnastu najsłynniejszych na świecie. Podczas potopu szwedzkiego pocięta na 76 części i wyrzucona na śmietnisko. Dzięki jasności, która promieniowała ze zniszczonego obrazu, został on znaleziony przez wiernych, odrestaurowany i umieszczony ponownie w ołtarzu.

 

Na uroczystości organizowane są piesze pielgrzymki z Brańska, Łubina Kościelnego, Bielska Podlaskiego i Strabli, a także pielgrzymki autokarowe i indywidualne.

 

O godzinie 10.00 rozpocznie się koncert scholi parafialnej z Topczewa, następnie Koła Żywego Różańca poprowadzą czuwanie modlitewne. Punktem centralnym będzie msza św. pod przewodnictwem biskupa drohiczyńskiego Tadeusza Pikusa. Kazanie wygłosi ks. Zbigniew Rostkowski – wikariusz generalny i kanclerz drohiczyńskiej kurii. Przed Eucharystią ks. dr Zenon Czumaj zaprezentuje historię topczewskiego obrazu. Wszyscy przybyli będą mogli skorzystać z poczęstunku przygotowanego przez parafian.

 

Rafał Górski

Partnerzy portalu:

Same gwiazdy wystąpią na Rynku Kościuszki!

Same gwiazdy wystąpią na Rynku Kościuszki!

  • Białystok Miasto Dobrej Muzyki – pod takim tytułem odbędzie się koncert na Rynku Kościuszki w Białymstoku w najbliższą sobotę. Wystąpią 4 zespoły. Jeden dla publiczności nie jest być może aż tak znany, ale pochodzi z Białegostoku i warto się nim także zainteresować. To własnie zespół Ken Lee rozpocznie koncert wieńczący wakacje. 

 

Lider zespołu Dziemian nagrał sporo coverów, które  przypadły do gustu internautom. Między innymi można było wysłuchać jego aranżacji piosenki „Przez twe oczy zielone” zespołu Akcent. Dla tych, którzy nie lubią disco polo to prawdziwa gratka, bo jego aranżacje są w stylu rockowym, akustycznym i groove. 

 

Na Rynku Kościuszki wystąpi także Sarsa. Idolka nastolatek, znana obecnie z reklamy Play i z bycia Suką A.

 

Później wystąpi bardziej znany Igor Herbut i jego zespół LemON, który to wydał wiele interesujących piosenek. Jego głos jest bardzo oryginalny, a piosenki chwytają za serce. Najbardziej znane są Scarlet, Wkręceni, Napraw, ale największy przebój to Nice.

 

Koncert zakończy się występem zespołu IRA, którego znają chyba wszyscy. Liczne przeboje nuciła nie raz cała Polska. Jej lider Artur Gadowski najbardziej znany przebój wydał bardzo dawno temu, ale jest znany do dziś. Ona jest ze snu… 

 

https://www.youtube.com/watch?v=em6L15Pngn0

Wstęp na koncert jest darmowy. Początek imprezy o godz. 18 w sobotę 26 sierpnia.

 

fot. YouTube / Sarsa – Bronię śię

Partnerzy portalu:

Zenek będzie witać przyjezdnych z muralu obok dworca

Zenek będzie witać przyjezdnych z muralu obok dworca

Pomysł na mural z Zenonem Martyniukiem z grupy Akcent nie umarł. Ciągle jest w realizacji i nabiera kształtów. Znana jest bowiem lokalizacja, gdzie będzie się znajdować, a także znany jest autor dzieła. Mural powstanie na elewacji biurowca budynku Madro przy ul. Zwycięstwa. To tam znajduje się także legendarny bazar, a od pewnego czasu i mini-galeria. Można więc się spodziewać, że wszystkich przyjezdnych, wychodzących frontowymi drzwiami z Dworca PKP będzie witać Zenek.

 

Mural z liderem zespołu Akcent wykona Rafał Roskowiński. Całość będzie gotowa do końca września tego roku. Zaś projekt widział już główny zainteresowany oraz sponsorzy całego przedsięwzięcia. Zanim dzieło powstanie, zostanie ujawnione również w internecie wszystkim.

Partnerzy portalu:

Dziś rocznica Bitwy białostockiej. Tu rozbito armię bolszewików.

Dziś rocznica Bitwy białostockiej. Tu rozbito armię bolszewików.

Dziś mija 97 rocznica Bitwy białostockiej. Trochę zapomniana, lecz w ostatnim czasie zaczęto o niej przypominać. W ubiegły weekend na ulicach miasta można było zobaczyć jej przebieg – gdyż miała miejsce rekonstrukcja historyczna.

 

Bitwa odbyła się pomiędzy 1 Pułkiem Piechoty Legionów a wycofującymi się spod Warszawy resztkami armii radzieckiej. Jej wynik końcowy był zadawalający dla nas – gdyż siły bolszewików zostały rozbite.

 

W wyniku tej bitwy 209 polskich żołnierzy zostało zabitych i rannych. Zaś w bolszewickim wojsku 600 osób zginęło i zostało rannych, zaś 8200 osób było jeńcami. Dodatkowo bolszewicy stracili 22 działa, 147 ckm-y, 1 samolot a także 3 pociągi wypełnione bronią, innym sprzętem i jedzeniem.

 

Setki żołnierzy radzieckiej armii uciekło do pobliskich lasów, gdzie przez kilka kolejnych dni byli wyłapywani przez Polaków. Wszyscy żołnierze radzieccy zostałi pochowani na cmentarzu razem z żołnierzami niemieckimi – z I wojny światowej. Cmentarz znajduje się przy ul. Świerkowej w Białymstoku.

 

fot. Dawid Gromadzki / Urząd Miejski Białystok

 

Partnerzy portalu:

Wielki spacer po Białymstoku. Ułożyliśmy dla Was trasę na 3 godziny

Wielki spacer po Białymstoku. Ułożyliśmy dla Was trasę na 3 godziny

Dla wszystkich tych, którzy wybierają się do Białegostoku lub tu przyjechali, ale nie znają dokładnie miasta – ułożyliśmy trasę wielkiego spaceru. Przejście trasy zajmie Wam 3 godziny. Po zakończeniu możecie być pewni, że w mieście widzieliście już naprawdę wszystko co istotne i ciekawe. Oczywiście zapewne znajdą się tacy, którzy zarzucą nam, że nie poprowadziliśmy Was w wiele innych miejsc, według nich ważnych miejsc, ale nie oszukujmy się – to propozycja subiektywna. Każdy może trasę ułożyć przecież po swojemu. Cała trasa może być także dla białostoczan, którzy dawno po mieście nie spacerowali i mogą sobie przypomnieć ciekawsze punkty.

 

 

1. Zaczynamy od dworca PKP. To tutaj zaczniemy i skończymy wycieczkę. Następnie stojąc na peronie frontem do wielkiego wieżowca udajemy się na kładkę kolejową znajdującą się po lewej stronie. Musimy wejść na górę i udać się właśnie w stronę wielkiego wieżowca. Jest to tak zwany „Galeriowiec”. Następnie, po zejściu z kładki dochodzimy do sygnalizacji świetlnej, przechodzimy przez ulicę i udajemy się do parku po lewej stronie. Jest tam skatepark, fontanny, a także charakterystyczne budynki w kształcie spodków. Za nimi wyłania się wielki kościół na wzgórzu, który ma ponad 70-metrową wieżę. Niestety wstęp do niej nie jest możliwy. Naszą wycieczkę kierujemy właśnie w stronę kościoła. Możemy iść schodami do góry by zwiedzić jego okazały dziedziniec, a następnie zejść na dół przy charakterystycznej, szarej kamienicy z czerwonym dachem. Jeszcze 100 lat temu mieścił się w niej największy dom publiczny w mieście. Obecnie mieszkają tam zwykli białostoczanie.

 

 

2. Naszą wycieczkę kontynuujemy najbardziej znaną ulicą w Białymstoku – Lipową. Tutaj po drodze zobaczymy wiele ciekawych zdobień architektonicznych na kamienicach, miniemy pałacyk, który jest budynkiem wojskowym, idziemy cały czas prosto, aż miniemy też cerkiew Św. Mikołaja. Później na kolejnym skrzyżowaniu również idziemy prosto by dotrzeć na Rynek Kościuszki – obecnie najbardziej uczęszczane miejsce przez białostoczan, którzy w ogródkach popijają piwko, a także stołują się w restauracjach. Na środku Rynku Kościuszki stoi budynek Ratusza, w którym nie ma Urzędu Miejskiego lecz Muzeum Podlaskie. Budynek ten jest repliką, gdyż oryginał został rozebrany podczas wojny. Kolejny charakterystyczny punkt na Rynku to okazała katedra wybudowana w neogotyckim stylu. Jest to jednak „bazylika mniejsza”. Główny kościół ukaże Wam się, gdy podejdziecie bliżej. Jest to późnorenesanowy, mały kościółek, do którego dobudowano całą katedrę. Powstał on w latach 1617 – 1625, zaś neogotycka reszta na początku XX wieku. 

 

 

3. Kolejny punkt naszej wycieczki to park Planty. Przy Katedrze przechodzimy na drugą stronę ulicy, a następnie kierujemy się w prawo i idziemy wzdłuż murów Pałacu Branickich. Możemy na jego dziedziniec wejść bramą po lewej stronie, którą miniemy, lub iść dalej prosto, a następnie skręcić w lewo przy pomniku brzydkiego psa Kawelina. Jeżeli tak zrobimy to kolejna brama – główna od strony ogrodu będzie niedługo również po lewej. Po zwiedzeniu ogrodu wróćmy na alejkę Plant. A następnie kierujmy się dalej w lewo (lub jak kto woli pod górkę). 

 

 

4. Dochodząc do kwiecistego ronda w parku, zaraz za schodkami powinniśmy kontynuować wycieczkę idąc w prawo. Wtedy miniemy wspaniałe fontanny, które mają zaprogramowaną sekwencję. Idąc cały czas prosto po lewej warto wskoczyć na lody. Budka ta stoi tam od lat. Warto spróbować czym zajadają się białostoczanie w upalne dni. Następnie przechodzimy przez ulicę do drugiej części parku. Tam miniemy Teatr Dramatyczny, a następnie przechodząc wielkim betonowym placem z fontannami kierujemy się w stronę wieży zegarowej Pałacu Branickich. Tam możemy wstąpić na główny dziedziniec Pałacu, by zobaczyć fontanny, rzeźby i okazały budynek Pałacu. 

 

 

5. Kolejne kroki skierujmy na drugą stronę ronda. Tuż za hotelem „Gołębiewski” skręćmy w prawo, by przejść się ulicą Warszawską, gdzie napotkamy wiele zabytkowych budynków. Później skręćmy w prawo w ul. Świętojańską, przejdźmy nią prosto, a na skrzyżowaniu z dużą ul. Branickiego przejdźmy na drugą stronę. Powinniśmy się kierować dalej prosto przy moście, którego strzeże Nepomucen. Teraz idziemy cały czas prosto pod górę, a na skrzyżowaniu także prosto i pod górę. Po lewej miniemy starą fabrykę, przerobioną na galerię handlową, zaś po prawej zabytkowe jednakowe budynki. 

 

 

6. Na końcu ulicy będzie kolejne rondo, my idźmy prosto. Po lewej znajdować się będzie filharmonia, zaś my idąc prosto brukowaną alejką natrafimy na pomnik żołnierzy 42 Pułku Piechoty, którzy z Białymstokiem byli bardzo mocno związani, a od ich działalności sportowej rozpoczęła się historia obecnego wicemistrza Polski – Jagiellonii Białystok. Za pomnikiem możemy skręcić w lewo by obejść ZOO dookoła. Gdy już to zrobimy wróćmy do pomnika i idźmy dalej prosto w stronę kładki. Przejdziemy nią nad ulicą prosto do lasu.

 

 

7. W lesie możemy iść cały czas prosto, a na koniec drogi skręcić w prawo, lub prosto a przy wielkim kamieniu od razu w prawo. Dojdziemy do tego samego punktu – ścieżki rowerowej przy ul. 11 Listopada. Następnie kierujmy się w lewo, a przy Kampusie wejdźmy na jego dziedziniec i pozwiedzajmy tą ciekawą konstrukcję architektoniczną. Wychodząc możemy iść w lewo lub z powrotem prawo, powinniśmy wyjść przy nowoczesnym stadionie miejskim. 

 

https://www.youtube.com/watch?v=Ykg8azQuLsI

 

8. Następnie przejdźmy się ul. Wiosenną w prawo, idąc sobie ścieżką przy lesie. Na skrzyżowaniu skręćmy w prawo w ul. Świerkową, by dalej kontynuować spacer tuż koło lasu mijając między innymi Wydział Pedagogiczny Uniwersytetu w Białymstoku, a następnie kampus Politechniki Białostockiej oraz rozgłośnie Polskiego Radia Białystok. 

 

 

9. Na kolejnym skrzyżowaniu przechodzimy przez ulicę i idziemy prosto w ul. Wesołą. Wychodzimy na Waszyngtona przy wielkim wieżowcu. Tuż przy nim możemy pójść prosto by obejrzeć z bliska zabytkowy, drewniany budynek, następnie idźmy w lewo do skrzyżowania, by tam przejść na drugą stronę ulicy i iść prosto ulicą Wyszyńskiego. Po prawej będziemy mijać miejsce pamięci po białostockich Żydach. 

 

na fot. budynek ZUS – miejsce pamięci jest tuż obok

 

10. Następnie idziemy przez miejsce pamięci i idziemy do skrzyżowania z Młynową. Następnie tą ulicą będziemy szli przez zabytkowe Chanajki. Miniemy niewiele już zachowanych, starych resztek kamienic i drewnianych domów. Po drodze też miniemy Street Food Młynowa – miejsce z food truckami, gdzie możemy się posilić. Gdy będziemy szli cały czas prosto, to dojdziemy do charakterystycznego szarego budynku handlowego „Central”. Skręćmy w lewo, obchodząc wysoki pomnik z napisem „Bóg, Honor, Ojczyzna”.  Wycieczkę kontynuujmy wzdłuż parku Centralnego przy ul. Kalinowskiego. Po drodze miniemy Białostocki Teatr Lalek, nowoczesną Operę, a także wzgórze, na którym będzie stała mała cerkiew. Idąc dalej prosto zobaczymy też pozostałe stare drewniane domy, które zachowały się jeszcze po Chanajkach. 

 

 

11. Dochodzimy do skrzyżowania, idziemy w prawo i cały czas prosto w stronę dworca PKP. Za przejściem dla pieszych idziemy w lewo i przy dworcu PKS (który obecnie jest budowany od nowa) wchodzimy na kładkę, by wrócić na peron. 

 

 

To koniec wycieczki. Mamy nadzieję, że podróż się podobała.

 

Partnerzy portalu:

Lepszej zapowiedzi konferencji nie widzieliśmy! Koniecznie zobacz film

Lepszej zapowiedzi konferencji nie widzieliśmy! Koniecznie zobacz film

7 października odbędzie się w Białymstoku kolejna już konferencja poświęcona programowaniu. Dla zwykłego śmiertelnika wydaje się być to bardzo nudne zagadnienie, dlatego też organizatorzy stanęli wręcz na głowie, by przygotować odpowiednio zachęcający film promocyjny. Musimy przyznać, że udało im się w 200 procentach!

 

Woda, ogień, ziemia, powietrze… a nie, to nie to. C#, Ruby, Python, JavaScript, QA, Mobile, Data Science, Java! Lokalne społeczności, jedna konferencja i mnóstwo dobrej energii! Programistok to konferencja IT organizowana „ponad podziałami” przez różne grupy entuzjastów ze świata IT. Od społeczności dla społeczności. Kiedyś różnorodność tego miasta określały liczne narodowości, dzisiaj to mieszanka wielu technologii. – takimi słowami zachęcają do przybycia na swoją konferencję organizatorzy.

 

A tak zapowiedź wyglądała w zeszłym roku:

Partnerzy portalu:

Czy powstanie drewniania mini-wioska w centrum Białegostoku?

Czy powstanie drewniania mini-wioska w centrum Białegostoku?

Nieżyjący już białostocki architekt Janusz Kaczyński za życia proponował, by w okolicach dzisiejszego Rynku Siennego, a dawniej na Chanajkach wydzielić specjalne miejsce, gdzie ustawiono by obok siebie wszystkie drewniane budynki, które mają wartość historyczną, a zawadzają przy realizacji różnych inwestycji, albo nie wiadomo jak je zagospodarować. Pomysł ostatecznie nie znalazł poparcia obecnych władz, ale warto przypomnieć taką koncepcję, bo władza niedługo się zmieni i być może jeszcze będzie co przenosić, zanim ostatecznie spłonie lub się zawali.

 

Takie mini-muzeum na dawnych Chanjakach byłoby zarówno dobrym kompromisem między tymi, którzy chcą w mieście gospodarować miejskie tereny w sposób nowoczesny, a tymi, którzy chcą by te zachowało dawny charakter. Nie ma co ukrywać, że obecnie stare, wartościowo historyczne domy stoją pojedynczo rozrzucone w różnych miejscach. Nic nie stoi na przeszkodzie, by wszystkie je zebrać w jedno miejsce i stworzyć atrakcyjną, drewnianą zabudowę miasta.

 

Idealnie w to wpasowuje się Młynowa, gdzie jej życie rozrywkowo-kulturalne odżywa. Dodatkowo, jest tam doskonały fragment do zagospodarowania. To odcinek między Młynową, Św. Anny, a Kaczorowskiego. W tym miejscu drewniane mini-osiedle, które przenosiłoby nas o 100 lat do tyłu byłoby wspaniałą lekcją historii, a także doskonałą atrakcją turystyczną.

 

fot. Dąb Drewniany / Wikipedia

Partnerzy portalu:

Perseidy znów na niebie. Zbliża się fantastyczne widowisko!

Perseidy znów na niebie. Zbliża się fantastyczne widowisko!

Jak co roku, między 17 lipca a 24 sierpnia możemy na niebie zaobserwować deszcz meteorów. Są to tak zwane Perseidy. Kumulacja całego wydarzenia będzie miała miejsce w nocy z 12 na 13 sierpnia. Wtedy to na niebie można będzie zauważyć nawet 150 gwiazd na godzinę! Podpowiadamy Wam, gdzie najlepiej obserwować niebo, by dostrzec piękno całego widowiska, jakie nas niedługo czeka.

 

Przede wszystkim musi być to miejsce, w którym absolutnie nie ma światła. Łuna miejskich świateł skutecznie utrudni nam oglądanie Perseidów. Dlatego też musi być kompletnie ciemno! 

 

Drugi – najważniejszy warunek to bezchmurne niebo. Bez tego nie będzie mogli obserwować nic oprócz… chmur. Warto wiedzieć, że nawet, jeżeli okolica jest zachmurzona, to kilkanaście kilometrów dalej może być już zupełnie inaczej. Powinniśmy wybrać się na widowisko w okolicach północy. Najlepsze do oglądania będzie między godz. 1-3.

 

Perseidy są rojem meteorów utworzonych przez kometę. Widać je na niebie od około 2000 lat. A możemy je podziwiać co roku między lipcem a sierpniem ponieważ rój wtedy przecina orbitę Ziemi.

Partnerzy portalu:

Białorusini osiedlają Podlasie. Coraz więcej osób chce tu pracować

Białorusini osiedlają Podlasie. Coraz więcej osób chce tu pracować

W ostatnim czasie Ukraińcy wprost zalewają polskie miasta, gdzie się osiedlają i zaczynają legalnie pracować. Na Podlasie jednak nie docierają raczej z pragmatycznych względów. Białystok jest ogólnie źle skomunikowany z południem kraju i powrót na Ukrainę byłby problematyczny. Nasze województwo jednak cenią sobie Białorusini. To oni tu masowo przyjeżdżają na zakupy. Przyjazdy im się tak podobają, że chcą tu zostawać na dłużej. Najnowsze dane wskazują, że w ciągu 5 lat liczba legalnie zatrudnionych Białorusinów w Polsce wzrosła z 4,5 tys. do 16 tys! (dane z Money.pl)

 

Najwięcej z wymienionych przyjeżdża na Podlasie i się tu osiedla. Zdaje się, żę Polska przeżywa obecnie to samo co dekadę temu Anglia, Niemcy i Holandia. Tam bowiem masowo wyjeżdżali Polacy.Teraz w Polsce bezrobocie jest na bardzo niskim poziomie i pracodawcy mają często kłopot ze znalezieniem rąk do pracy. Dlatego bez wahania zatrudniają przybyszów z sąsiednich krajów.

 

Wszystkie dane wskazują, że bez emigracji ze wschodniej europy – Anglia czy Niemcy nie byłyby w tak dobrej kondycji gospodarczej. Można przypuszczać, że podobnie za dekadę będzie z Polską.

 

Warto dodać, że Białorusini są nam bardzo bliscy kulturowo, a nauka języka polskiego nie sprawia im większych trudności. 

 

 

Partnerzy portalu:

Brak perspektyw w Białymstoku

Brak perspektyw w Białymstoku

Ostatnio przechadzając się Rynkiem Kościuszki wieczorową porą myślałem, że jest jakiś koncert. Były tak wielkie tłumy, że naprawdę ciężko było iść. A to tylko zwykły weekend w Białymstoku. To jak odżył Rynek Kościuszki po całkowitej przebudowie cieszy nawet tych, którzy przeciwko przebudowie kiedyś protestowali i byli jej całkowicie przeciwni. Przyszedł bowiem wtedy nowy prezydent – Tadeusz Truskolaski i zaczął wprowadzać nowe porządki. Stary, Białystok przypominający dzisiejszą Rosję zaczął zanikać, a zaczęło się pojawiać nowoczesne, europejskie miasto. I tyle dobrych słów.

 

Przez swoje wszystkie lata rządów prezydent Truskolaski bardzo ładnie opakował Białystok. Niczym prezent, w ładnym kolorowym papierze, ze wstążeczkami, kokardkami. Niestety po rozpakowaniu tegoż prezentu – każdy kto chciałby tu zostać na dłużej – może się mocno rozczarować. Bowiem w tym opakowaniu, nadal jest ten sam Białystok co kiedyś. Szczególnie można to zaobserwować na studentach, którzy kończą prestiżowe kierunki w Białymstoku, a następnie czmychają w Polskę jak najszybciej. Brak perspektyw. Nie ma tutaj po co zostawać na dłużej. Na pewno nie zachęcą do tego niskie pensje, bardzo mocny deficyt międzynarodowych firm czy też chociażby brak porządnej oferty kulturalnej.

 

Prezydent Truskolaski swój urząd obejmował w 2006 roku. Minęło 11 lat, lada chwilę dokończy się jego trzecia kadencja. Białystok w tym czasie bardzo się zmienił, wszyscy to zauważyliśmy, ale co z tego, skoro oprócz powierzchownej zmiany, w środku nadal jesteśmy w 2006 roku. Albo i jeszcze wcześniej…

 

Zapewne się zastanawiacie, co w takim razie robi w tym mieście autor. Odpowiadam – nie czekam na żaden cud…

 

Partnerzy portalu:

Biebrzański Park Narodowy! Spotkaj łosia lub Króla Biebrzy

Biebrzański Park Narodowy! Spotkaj łosia lub Króla Biebrzy

Biebrzański Park Narodowy to największy park w Polsce. Dodatkowo po drodze jest naprawdę wiele atrakcji. To wspaniała okazja na ten weekend, bo w okolicy można sporo zwiedzić oraz plażować!

Biebrzański Park Narodowy samochodem

Zwiedzanie BPN najlepiej dokonuje się samochodem, dzięki czemu możemy zobaczyć najwięcej. Załóżmy, że zaczynamy wycieczkę z Białegostoku. Wtedy warto pojechać przez Tykocin, a następnie wzdłuż Narwi , przez malutkie wioseczki i malownicze krajobrazy poruszać się w stronę Strękowej Góry. Zaraz za miejscowością Zajki skręcamy w prawo i jedziemy długą, leśną, asfaltową trasą. Polecamy nie gonić zbyt szybko, bo na drodze może pojawić się nieoczekiwanie Łoś. W Biebrzańskim Parku Narodowym tych zwierząt jest tam zatrzęsienie! Jest też okazja zobaczyć zwierzę na żywo. Jadąc drogą będziemy mijać wieże widokowe, na które warto wejść i obserwować okolice. Dodatkowo jest po drodze także specjalna kładka, która prowadzi przez bagna do specjalnego miejsca widokowego. Tam bardzo często można spotkać samotnego łosia. We wsi Budy po drodze można zajechać do króla Biebrzy. Jest to słynny pustelnik z tamtych okolic. To wszystko to tylko pierwsza część wycieczki i w dodatku wszystko przy jednej drodze – tak zwanym carskim trakcie.

Przystanki podczas zwiedzania Parku Narodowego

Kolejny przystanek to Twierdza-Osowiec. Możemy tam zwiedzić słynne bunkry, a także wybrać się na kładkami, gdzie poobserwujemy roślinność i ptactwo występujące w tamtych rejonach. Jest też wieża widokowa. Następnie wybieramy się do pobliskiego Goniądza, gdzie możemy zajrzeć na kolejny punkt widokowy, lub posiedzieć nad samą Biebrzą. Ostatnim punktem wycieczki będzie wyjazd do Dolistowa Starego, gdzie wzdłuż Biebrzy będziemy mogli jechać aż do Jagłowa. Tam wycieczkę można zakończyć jadąc przez Jaminy do Sztabina, skąd drogą krajową nr 8 wrócimy do Białegostoku.

Rowerem przez Park Narodowy

Dla rowerzystów propozycje są trzy. Każda wycieczka zaczynie się w Osowcu-Twierdza, gdzie dojedziemy pociągiem. I tam możemy pojechać Carskim Traktem na Strękową Górę, a następnie na Jeżewo i Białystok (ok. 80 km). Dla tych, którzy nie chcą jechać tak dużo mamy inną propozycję – zwiedzić bunkry i kładki, a także zajechać do Goniądza. Przyjazd i powrót ze stacji Osowiec-Twierdza. Ostatnią propozycją jest przejazd z Osowca-Twierdzy do Dolistowa starego, którym to właśnie wyruszymy dalej wzdłuż linii Biebrzy. Warto od razu zaznaczyć, że droga wzdłuż rzeki jest szutrowa. Gdy już wyjedziemy z Parku, to należy kierować się na Augustów, gdzie odpoczniemy i będziemy mogli wrócić pociągiem do Białegostoku.

Miłego weekendu!

Partnerzy portalu:

Nie musisz daleko wyjeżdżać. Koniecznie odwiedź te białostockie osiedle

Nie musisz daleko wyjeżdżać. Koniecznie odwiedź te białostockie osiedle

Przez 35 lat były samodzielnym miasteczkiem, później włączone zostały do Białegostoku i do dziś są jego charakterystyczną dzielnicą. Okazuje się, że żeby zwiedzać, wcale nie trzeba daleko jechać – można wsiąść w autobus linii 4 i pojechać nim na końcowy. To w zasadzie jedyne osiedle w Białymstoku, na które można dojechać… pociągiem. I będzie to szybsze rozwiązanie niż autobus.

 

Jedną z największych ciekawostek w Starosielcach jest cmentarz rzymskokatolicko-prawosławny. Tak na jednym terenie, niczym nie odgrodzone od siebie są 2 cmentarze – gdzie pochowani są wspólnie, bez podziałów zarówno katolicy jak i prawosławni. Inną ciekawostką są tereny kolejowe i wieża ciśnień. Przy dworcu znajduje się kładka, swoją drogą dłuższa od tej na białostockim dworcu, z której możemy podziwiać stację Białystok-Starosielce. Zupełnie obok znajduje się wieża ciśnień, która jest w rękach prywatnej firmy.

 

Na Starosielcach znajduje się jeszcze bardzo dużo starych, drewnianych domów. Tam dawna architektura zachowała się dużo lepiej niż w Białymstoku, gdzie co raz wybuchały „tajemnicze” pożary, a drewniane chatki znikały. Na osiedlu znajduje się również IPN – oddział w Białymstoku, co jest dość w Białymstoku niespotykane, gdyż większość instytucji mieści się w centrum lub jego okolicach.

 

Stara pętla autobusowa przy Meksykańskiej to miejsce, gdzie kiedyś nawierzchnia była wyłożona kocimi łbami, zaś na przeciwko przystanku stała lodziarnia, do której ustawiona była zawsze duża kolejka. Dziś niestety na pętli zbiera się często młodzież pijąca alkohol, a całe osiedle niestety wieczorami nie jest tak przyjemne – szczególnie w pobliżu niedawno wybudowanych bloków socjalnych. W dzień jednak warto wybrać się na Starosielce i zwiedzić ich okolice.

 

Partnerzy portalu:

Powstańcy zginęli dla Was. Doceńcie to

Powstańcy zginęli dla Was. Doceńcie to

Dziś 73. rocznica Powstania Warszawskiego. Chyba wszędzie dziś będziecie mogli przeczytać artykuły upamiętniające 1 sierpnia 1944 roku. Choć wszyscy wiedzą, że militarnie powstanie nie miało to sensu, bo Polacy nie mieli szans go wygrać, to należy się wszystkim Powstańcom gigantyczny szacunek, za wszystkie 63 dni walki z okupacją niemiecką. Szacunek za to, że gdy padł rozkaz – nie uciekli, tylko chwycili za broń i walczyli. Nie kalkulowali co będzie lepsze, wybrali postawę honorową. Podobnie było w 1939 roku – gdy Józef Beck powiedział: My w Polsce nie znamy pojęcia pokoju za wszelką cenę. Jest jedna tylko rzecz w życiu ludzi, narodów i państw, która jest bezcenna: tą rzeczą jest honor”.

 

Ostatnio w kinach mogliśmy obejrzeć film Dunkierka – tam zaprezentowano zupełnie inną postawę – ucieczkę Anglików jako czyn bohaterski. Postawa Polaków zaś, to gotowość na rzeź w imię honoru właśnie. Nie można rozstrzygnąć, która z postaw była lepsza – dać się zabić czy uciekać. Każdy człowiek chce przeżyć, ale jeżeli decyduje się zapłacić najwyższą cenę za wolność własnej ojczyzny, to bezapelacyjnie trzeba to szanować i chwalić.

 

Dziś o godz. 17, nie tylko w Warszawie, ale też w Białymstoku i innych podlaskich miastach zawyją syreny. Chciałbym się zwrócić do Was – byście cokolwiek nie robili – zatrzymali się na chwilę i wspomnieli Powstańców Warszawskich, którzy gotowi byli zginąć za wiarę w wolną ojczyznę. Zginęli dla Was. Dziś 73 lata po tych wydarzeniach możemy cieszyć się prawdziwą wolnością – żadne państwo nas nie okupuje, nie spadają bomby z powietrza, żołnierze nie zabijają ludzi na ulicy, a sierpień kojarzy się z ciepłym latem i przyjemnym pobytem na plaży, a nie z gruzowiskiem, krwawymi ulicami, na których leżą zwłoki.

 

Bardzo proszę, doceńcie to.

Kamil Gopaniuk

 

Partnerzy portalu:

Rynek Kościuszki, tak się zmieniał, że teraz to serce miasta

Rynek Kościuszki, tak się zmieniał, że teraz to serce miasta

Rynek Kościuszki to najpopularniejsze miejsce w Białymstoku, gdzie najbardziej czuć tętno miasta, czyli wszystkich ludzi, którzy tu przychodzą. Szczególnie to życie widać latem. Wczoraj w mieście mieliśmy wspaniałą pogodę, część ludzi wyjechała na plaże, część zdecydowała się zostać w mieście. I tak na Rynku były gigantyczne tłumy – jedni przyszli na Oktawę Kultur, inni posiedzieć przy piwku w ogródkach, a jeszcze inni na obiad i lody. Kolejni zaś spacerowali. I tak Rynek Kościuszki był przepełniony.

Rynek Kościuszki w Białymstoku

Obecnie Rynek Kościuszki zaczyna się przy katedrze, zaś kończy w okolicach hotelu Cristal. Podzielony jest ul. Sienkiewicza. Po stronie kościoła mamy tak zwaną część „reprezentacyjną”. To tam odbywają się wszelkie uroczystości. Z tego powodu nawet przeniesiono pomnik Józefa Piłsudskiego, który kiedyś stał bliżej Ratusza. Obecne władze przesunęły też fontannę, która niegdyś stała również bliżej ratusza.

Metamorfoza rynku Kościuszki

Rynek Kościuszki przeszedł ogromną metamorfozę. Przed przebudową ul. Suraska i Rynek właśnie były przejezdne. Pod Ratuszem i Kinem Ton stały przystanki autobusowe. Między Rynkiem a Suraską zamiast placu były drzewa, krzaczki i ławki, gdzie najwięcej czasu spędzali tak zwani „żule”. Po drugiej stronie Ratusza też mieliśmy więcej roślinności. Zmiana wyglądu Rynku wzbudziła ogromne emocje, było wielu przeciwników, szczególnie jak ciężki sprzęt zaczął wycinać drzewa. Koniec końców, najpierw krytykowany nowy Rynek Kościuszki w końcu zaakceptowano i teraz mamy tutaj miejsce tętniące życiem.

Transformacja Biznesów w Białymstoku

Stało się to także jeszcze z innego powodu. Część lokali należało do miasta, które niejako wymusiło, by zmienił się w nich rodzaj prowadzonej działalności. I tak na przykład zamiast księgarni Akcent, mamy kawiarnio-księgarnię Akcent. Sklep ze sztuką Desa przeniósł się na Suraską, a w jego miejscu mamy teraz Chili Pizzę. Obok zamiast kiosku Ruch powstał pub PRL. Nawet sklep spożywczy Ratuszowy zniknął, by w jego miejsce pojawiła się restauracja Ratuszowa. Później zaczęły znikać także Banki. Citi Bank oddał swoje miejsce restauracji Babka, zaś Apteka – Gospodzie Podlaskiej. Później kolejne sklepy z odzieżą zaczęły znikać i mamy np. lodziarnie „U Lodziarzy” i Bella Vitę. I tak w ciągu ostatnich lat lokali, gdzie można zjeść, posiedzieć i wypić, a nawet potańczyć przybyło. Gdyby w Białymstoku zimy były łagodniejsze, to ogródki mogłyby stać cały rok – odpowiednio osłonięte i nagrzane. Przy naszych -20 raczej nie ma na to szans.

 

fot. Karol Rutkowski / Wikipedia

Partnerzy portalu:

Białostocczyzna – co warto zobaczyć?

Białostocczyzna – co warto zobaczyć?

Białostocczyzna  nie kojarzy się turystom specjalnie. Po prostu Białystok i jego Ratusz, Katedra, Kościół Św. Rocha, Pałac Branickich i może dla dociekliwych – zabytkowe Bojary i resztki Chanajek. Jeżeli jednak spojrzymy szerzej na cały powiat, to okaże się, że jest aż 10 miejsc wartych odwiedzenia!

Białostocczyzna – co warto zobaczyć? Atrakcje w Białymstoku

1. Kładki Śliwno – Waniewo + Zerwany most

Absolutny numer jeden, o czym się już rozpisywaliśmy. Kładki łączące Śliwno i Waniewo. Mamy 4 promy, którymi musimy się przeprawiać po rozlewiskach przeciągając linę, mamy też wieżę widokową i możliwość obserwowania różnych gatunków ptaków. Zupełnie obok jest Kruszewo i zerwany most, z którym wiążę się legenda. Więcej tutaj: Kładka – Waniewo Śliwno

2. Supraśl

Małe miasteczko pod Białymstokiem jest magiczne. Mamy wspaniały klasztor, bulwary, na których można naprawdę fantastycznie wypocząć, a także kultowa Jarzębinka z regionalnym jadłem. Musimy jednak przyznać, że jadło nadal jest w porządku, jednak cała reszta w Jarzębince się skiepściła. Jednak podtrzymujemy, że warto tam zajrzeć choć raz, by zjeść na przykład kartacze.

3. Tykocin

Kolejne ciekawe miasteczko na mapie Białostocczyzny. Można w nim zwiedzić zabytkowy kościół, synagogę, a także zrekonstruowany zamek! Wszystko to oplecione rzeką Narew, do której niedaleko (Złotoria) wpada rzeka Supraśl. Warto też zajrzeć do Kiermus, gdzie jest muzeum oraz w co drugą niedzielę targ staroci.

4. Suraż

Skoro o Narwi mowa, to nie można pominąć świetnej atrakcji jaka nas czeka w Surażu. Tam możemy wypożyczyć kajaki. Następnie zostaniemy przewiezieni z nimi do Doktorc, skąd rzeką będziemy mogli dopłynąć do Suraża. Widoki jak w Konopielce, cisza, spokój i dużo wędkarzy po drodze. Więcej o kajakach przeczytasz tutaj: Kajaki w Surażu

5. Kopna Góra

Co jeszcze warto zobaczyć? Kopna Góra to ciekawa propozycja dla tych, którzy są miłośnikami przyrody. Tam znajduje się Arboretum czyli specjalny ogród botaniczny, w którym można podziwiać wiele ciekawych gatunków roślin. Jest też ciekawa, drewniana chatka, w której możemy się poczuć, jakbyśmy się przenieśli o bardzo wiele lat do tyłu.

Malownicza Białostocczyzna

Białystok, położony w otoczeniu malowniczych terenów, kryje wiele atrakcji dla miłośników przyrody i aktywnego wypoczynku. Jednym z niezwykłych miejsc wartych odwiedzenia jest Strękowa Góra, gdzie wznosi się polodowcowe wzniesienie, stanowiące punkt widokowy na urokliwą dolinę Narwi. Szczyt tego wzniesienia osiąga imponującą wysokość 126,9 m nad poziomem morza, co zapewnia zapierający dech w piersiach widok.

Białostocczyzna – co jeszcze warto zobaczyć?

Nieopodal znajdują się również miejscowości takie jak Michałowo, Bondary i Czarna Białostocka, które otaczają Zalewy. Warto zaznaczyć, że choć Bondary oferują wspaniałe widoki z wieży widokowej oraz możliwość grillowania, to jakość wody w tamtejszym zalewie jest niestety niezadowalająca, więc kąpiele należy raczej sobie odpuścić. Na końcu, ale równie ciekawie, warto wspomnieć o Wasilkowie, gdzie nad Zalewem utworzono basen oraz wyciąg do nart wodnych. To doskonałe miejsce na aktywne spędzenie czasu na wodzie, ciesząc się wspaniałą atmosferą i możliwością rekreacji na świeżym powietrzu. Więc wahaj się, warto tam się wybrać i doświadczyć niesamowitych atrakcji!

Partnerzy portalu: