Czy dziewczynka z konweką jest wielkoludem?

Czy dziewczynka z konweką jest wielkoludem?

Postanowiliśmy wrócić do genezy uwielbianego przez białostoczan muralu Dziewczynka z konewką. Mało kto już pamięta jego początki, było to bowiem w 2013 roku. A mural powstał na podstawie legendy Wojciecha Załęskiego z książki „Hecz, precz, stała się rzecz. Wydobyte z kufra pamięci. Artystka – Natalia Rak stworzyła Dziewczynkę na podstawie interpretacji legendy „Wielkoludy”. Legenda opowiada o tym, że w lasach żyły wielkoludy, które nie potrafiły zbyt wiele myśleć ani robić. Żywiły się więc malinami, całymi krzakami, sokami połamanych drzew, surową zwierzyną. Jednak nastały czasy, że jedzenia zaczęło brakować – szczególnie, gdy jest się Wielkoludem.

 

Nastały też czasy, że pojawili się ludzie naszego wzrostu. Wielkoludy zaczęły podglądać malutkich, którzy orali, siali, zbierali, robili mąkę i piekli chleb. Następnie wielkoludy próbowały naśladować ludzi zwykłego wzrostu. Efekt ich działania był jednak marny, bo ostatecznie umarli z głodu.

 

Jeżeli porówna się obraz Natalii Rak z legendą, to można dojść do wniosku, że choć Dziewczynka jest wielka, to wielkoludy musiały być jeszcze większe, bo moment, gdy ona podlewa drzewko – jest sceną podglądania prac maluczkich przez Wielkoludy. Warto też zauważyć, że dziś to malutcy podglądają wielką Dziewczynkę. Świat stanął na głowie?

 

 

 

Deszczowe dni na Podlasiu. Co robić? – 5 propozycji

Deszczowe dni na Podlasiu. Co robić? – 5 propozycji

Co można robić w deszczowe dni na Podlasiu? Pogoda za oknem taka jak każdy widzi. Można siedzieć w domu i przerzucać kanały od telewizora, można surfować po Internecie, a można ciekawie spędzić czas. Zobaczcie 5 naszych propozycji na spędzenie czasu na Podlasiu podczas deszczowych dni.

5 propozycji na spędzenie czasu w deszczowe dni na Podlasiu

1. Obecnie w lasach jest zatrzęsienie grzybów. Ludzie wynoszą je pełnymi wiadrami. Wszystko to przez obecną pogodę, która sprzyja wyrastaniu grzybów. Można też na tym zarobić – istnieją bowiem skupy grzybów. Jednak usmażenie leśnych zdobyczy razem z cebulką i zjedzenie ze śmietaną – jest dużo więcej warte niż sprzedaż.

deszczowe-dni-na-podlasiu-zbieranie-grzybow

2. Na basenie nie pada, ale też jest dużo wody. Warto wybrać się na ul. Włókienniczą – gdzie znajduje się oprócz basenu strefa relaksu (sauny, jacuzzi) lub do hotelu Gołębiewskiego – gdzie również znajduje się mini-Aquapark – mamy tam do wyboru różne jacuzzi, sauny, brodzik, basen z falą i hydromasażami, a także normalny basen sportowy – oraz zjeżdżalnię. Większy basen czy też park wodny znajduje się również w Hajnówce czy Suwałkach.

deszczowe-dni-na-podlasiu-basen

3. Na lodowisko! Tak, mamy wrzesień a lodowisko w Białymstoku już działa. Dzięki temu, że wiele lat temu przebudowano obiekt – dziś można z niego korzystać cały rok. Jednakże robi się przerwę wakacyjną. A że mamy już wrzesień, to można wskoczyć w łyżwy i szusować po tafli.

dni-na-lyzwy

4. Park trampolin to dobra okazja by poprawić swoją kondycję. Wszak skakanie i odbijanie się nie należy do najłatwiejszego zadania – szczególnie po kilku minutach. Po godzinie będziemy niezwykle umęczeni… ale bardzo radośni.

park-trampolin-podlasie

5. Spacer w deszczu. Niczym bohater komedii Woody Allena – O północy w Paryżu, tyle że w Białymstoku można wybrać się na zwykły spacer po mieście. Jeżeli wierzyć reżyserowi, są ludzie którzy kochają spacery w deszczu. Teraz pora jest idealna – jeszcze lato, więc w dzień nie zmarzniemy od deszczu. Chyba, że ktoś chce o północy – to głowy nie dajemy.

deszczowe-dni-na-podlasiu

Kończy się lato, co można jeszcze na Dojlidach?

Kończy się lato, co można jeszcze na Dojlidach?

Kończy się lato, więc o świetna okazja, aby wykorzystać jeszcze te ostatnie dni! Pomimo ponurej pogody za oknem, możliwość skorzystania z atrakcji na białostockich Dojlidach brzmi bardzo kusząco. Wypożyczalnia sprzętu wodnego oferująca kajaki, rowery wodne, żaglówki, deski windsurfingowe i łodzie. Jest doskonałą propozycją dla tych, którzy chcą jeszcze raz poczuć klimat letnich aktywności.

Kończy się lato, więc pora wybrać się na Dojlidy

Choć za oknem może być szaro i buro, chwile spędzone na wodzie mogą okazać się niezwykle relaksujące i odprężające. Nawet jeśli temperatura nie jest już tak wysoka jak w środku lata, to ubranie się cieplej i wybranie się na rower wodny. Może być świetnym sposobem na aktywny wypoczynek na świeżym powietrzu. Warto śledzić prognozę pogody i wybrać się na Dojlidy w dniach, gdy na niebie zabłyśnie choć odrobina słońca. Taki dzień sprawi, że przejażdżka wodna będzie jeszcze bardziej przyjemna, a okoliczna przyroda nabierze wyjątkowego uroku. Dla miłośników sportów wodnych czy po prostu osób pragnących spędzić czas na łonie natury. To doskonała okazja, aby jeszcze raz poczuć letnią atmosferę, choćby na kilka chwil przed nadejściem jesieni.

Wypożyczalnia czynna jest od 9 do 18

Atrakcje zimą na Dojlidach

Zimą na białostockich Dojlidach również czekają atrakcje dla miłośników aktywności na świeżym powietrzu. Wypożyczalnia nart biegowych stanowi doskonałą możliwość spędzenia czasu na śniegu. Nawet jeśli aura nie sprzyja intensywnym opadom, specjalna armatka, która  dośnieża teren pozwoli na cieszenie się sportami zimowymi nawet w mniej śnieżne dni. Dla osób, które cenią aktywność fizyczną i dbanie o zdrowie, Dojlidy oferują nie tylko atrakcje sezonowe, ale także stałe udogodnienia. Całoroczna ścieżka zdrowia oraz siłownia pod chmurką są doskonałym miejscem do aktywnego spędzania czasu przez wszystkie miesiące roku. Dla rodzin z dziećmi na terenie Dojlid dostępny jest również plac zabaw, gdzie najmłodsi mogą się bezpiecznie bawić. W sumie, Dojlidy oferują atrakcje przez cały rok, dostosowane do różnych pór roku i potrzeb odwiedzających.

Młoda białostoczanka napisała kryminał. Docenili go Amerykanie

Młoda białostoczanka napisała kryminał. Docenili go Amerykanie

Gabriela Naumnik to absolwentka II Liceum Ogólnokształcącego im. Księżnej Anny z Sapiehów Jabłonowskiej w Białymstoku, gdzie zdała maturę międzynarodową. Obecnie jest studentką Interactive Media and Business prestiżowego New York University. Dwa lata studiowała w szanghajskim kampusie tej uczelni. Aktualnie studia będzie kontynuować w Nowym Jorku. Jej książkę pt. Dream Crimes wydano rok temu po angielsku w Wielkiej Brytanii. Na początku sierpnia tego roku utwór znalazł się w finale amerykańskiego konkursu The Killer Nashville Silver Falchion Award w kategorii młodych twórców.

 

Około stustronicowy kryminał powstał na podstawie kilku marzeń sennych autorki mających miejsce w ciągu trzech lat. Po każdym śnie spisywała wszystko, co się w nim wydarzyło. Napisawszy egzamin maturalny, zabrała się do tworzenia. Połączyła wszystkie historie ze sobą, dodała fabułę i tak powstały Senne zbrodnie, które znalazły uznanie amerykańskiego stowarzyszenia skupiającego miłośników opowieści kryminalnych, ich twórców: pisarzy, scenarzystów, dramaturgów, filmowców, agentów literackich i wydawców.

 

Sama nominacja, a co dopiero miejsce w finale jest dla Gabrieli Naumnik ogromnym wyróżnieniem i nagrodą. A dla białostoczan dumą, że właśnie stąd pochodzi zdolna, ambitna i utalentowana dziewczyna.

 

Gabrieli gratulujemy i życzymy dalszych sukcesów oraz wydania książki w języku ojczystym.

 

Rafał Górski

Białystok podczas II Wojny Światowej. Pierwsze 2 lata w mieście był spokój

Białystok podczas II Wojny Światowej. Pierwsze 2 lata w mieście był spokój

Dziś 78. rocznica wybuchu II Wojny Światowej. Można powiedzieć, że Białystok na początku piekło wojny praktycznie ominęło. Na samym Podlasiu toczyły się walki, jednak miastu praktycznie nic się nie stało. Dopiero w 1941 roku gród nad Białą mocno oberwał. 15 września 1939 roku do Białegostoku wkroczyły wojska niemieckie. W mieście zorganizowano co prawda tymczasowe dowództwo obrony miasta, ale wszystko przypominało prowizorkę. Wiadome było, że walka w mieście skończyłaby się dla Białegostoku katastrofą – bo znajdowała się tu głównie drewniana zabudowa, która stanęłaby niemalże natychmiast w ogniu.

 

Dlatego też polskie wojska wycofały się. Zaś Niemcy zajęli miasto. Wojska stacjonowały tutaj przez tydzień. Bowiem 22 września zgodnie z ustaleniami wkroczyli do Białegostoku Sowieci, którzy okupowali miasto przez kolejne lata, a administracyjnie przypisano nas do Zachodniej Białorusi. Rosjanie byli w Białymstoku przez 19 miesięcy. 22 czerwca 1941 został zerwany pakt między Niemcami a ZSRR. Wtedy wojska niemieckie ponownie wkroczyły do Białegostoku i niestety nasze miasto już ucierpiało solidnie.

 

Porozumienia Sierpniowe 1980. Co się działo na Podlasiu?

Porozumienia Sierpniowe 1980. Co się działo na Podlasiu?

Były strajki w Uchwytach, Hucie Szkła w Białymstoku. Strajkowano również w Wasilkowie, Sokółce czy Hajnówce. Później do protestów dołączyły również tak wielkie fabryki jak choćby Fasty. Od stanowisk pracy odeszli również kierowcy autobusów oraz taksówkarze. Tak wyglądała sytuacja na Podlasiu, gdy w całej Polsce dochodziło do strajków w 1980 roku. Przypomnijmy, że na początku postulowano o podwyżki w zakładach pracy, które miały być adekwatne do rządowych podwyżek towarów (w PRL gospodarka była centralnie planowana). Dodatkowo w Fastach chciano utworzenia Niezależnych Samorządnych Związków Zawodowych na wzór tych, o które walczono na Wybrzeżu. 

 

Ostatecznie rząd PRL podpisał z komitetami strajkowymi 1980 r. porozumienia. Miało to miejsce 30 sierpnia w Szczecinie, a także dzień później w Stoczni Gdańskiej – gdzie wielkim długopisem Lech Wałęsa podpisał je w imieniu Solidarności. Kolejne porozumienia podpisywano w innych miastach. W Białymstoku jeszcze przed ich podpisaniem wygasły dwa pierwsze protesty – bo żądania spełniono niemalże natychmiast. Dopiero na początku września doszło do kolejnych protestów, gdzie było już po porozumieniach w Stoczni Gdańskiej.

 

Najważniejsze we wszystkich protestach w Polsce było utworzenie Solidarności. Jednakże to nie był koniec walki, a wręcz początek. Członkowie Solidarności byli masowo inwigilowani przez aparat bezpieczeństwa PRL, który niejednokrotnie bił, torturował, a także szantażował wiele członków zmuszając ich do współpracy i donoszenia na znajomych. Warto dodać, że niektórzy robili to dobrowolnie – gdyż bezpieka płaciła. Szczególnie w trakcie Stanu Wojennego, który został wprowadzony 13 grudnia 1981 roku. Stan Wojenny trwał do 1983 roku, jednak PRL i jego władze dalej walczyły z Solidarnością. W 1984 roku zamordowano utożsamianego z Solidarnością ks. Jerzego Popiełuszko (pochodzącego z podlaskiej wsi pod Suchowolą). 

 

W 1985 roku w ZSRR do władzy doszedł Michaił Gorbaczow. Dla Polski (choć o tym jeszcze nie wiedziano) oznaczał to rychły koniec PRL. Szczególnie w Polsce nic na to nie wskazywało, bo władzy udało się ustabilizować. Dodatkowo coraz bardziej represjonowano działaczy Solidarności. Jednak we wrześniu 1986 r. doszło do amnestii dla więźniów politycznych. Łącznie zwolniono 225 osób związanych z opozycją. W kolejnych latach trwała wręcz odwilż w stosunkach PRL – Solidarność. Powołano radę konsultacyjną przy rządzie, gdzie zaproszono opozycjonistów, a także w 1988 roku powołano utożsamiane z demokracją stanowisko Rzecznika Praw Obywatelskich. 

 

W 1988 roku władze PRL chciały reformować kraj. Ostatecznie doszło do kolejnych wielkich strajków, a później do obrad Okrągłego Stołu, których finałem było wprowadzenie w Polsce nowego ustroju – III RP.

 

 

Ciekawostki z budżetu obywatelskiego. Co powstanie?

Ciekawostki z budżetu obywatelskiego. Co powstanie?

Jak co roku miasto realizuje projekty mieszkańców z budżetu obywatelskiego. Oczywiście, większość składając swoje pomysły w magistracie myśli o swoim osiedlu – a to proponując budowę boisk, dróg, placów zabaw. Jednak większą ciekawość wzbudzają zawsze projekty miejskie – bo te mają służyć nam wszystkim. Postanowiliśmy się przyjrzeć co w tym roku mieszkańcy chcą zaserwować mieszkańcom w ramach projektów ogólnomiejskich. Pierwsze wrażenie? Nic ciekawego.

 

Jednak są dwa pomysły, które wniosą cokolwiek ciekawego do naszego miasta. Pierwsze to budowa rzeźby św. Floriana w okolicach Rynku Kościuszki, budowa figury temidy, a także… pręgierza. Jesteśmy zdania, że każda ciekawa rzeźba w mieście nadaje mu kolorytu. Szczególnie takie, które już kiedyś w Białymstoku stały. Warto zatem przypomnieć, że na Rynku stał kiedyś pręgierz i było to miejsce chłosty. Może, charakterystyczny słup będzie przypominać mieszkańcom, by zachowywać się właściwie – szczególnie młodzieży, która po niekontrolowanych ilościach alkoholu, w weekendowe wieczory na tym Rynku potrafi dać do wiwatu.

 

Na Rynku stała również rzeźba św. Floriana. Przypomnijmy, że to patron strażaków, a w Białymstoku za czasów hetmana Branickiego wybuchł wielki pożar, który strawił dużą część miasta. Dokładnie w 1752 roku. Jeżeli chodzi o rzeźbę Temidy, to znajdowała się ona tuż obok wagi miejskiej. Miała przypominać rzezimieszkom, że sprawiedliwość czuwa. Jako, że obie rzeźby były drewniane, to w pewnym momencie się „zużyły”. W XIX wieku obie po prostu spalono. 

 

Inną ciekawostką z budżetu obywatelskiego może okazać się rzeźba, która ma powstać tuż obok skateparku w parku im. Dziekońskiej. Ów rzeźba będzie służyć do… wspinaczki. Co z tego wyjdzie – zobaczymy. Nie wiadomo też jak ostatecznie skończy się budowa Parku Militarnego przy Węglowej. 

 

Jeszcze inną ciekawostką będą małe rzeźby niedźwiedzi ustawione w różnych punktach miasta. 15 figurek ma się pojawić w centrum i okolicach. Jest to pomysł zaciągnięty z Wrocławia, gdzie w różnych częściach można napotkać krasnale. Sąsiadujący z Wrocławiem Wałbrzych postawił z kolei figurki górników, jednak nietrafiony był surowiec – bo porcelana. Efekt? Wandale zdążyli już poniszczyć figurki. W Białymstoku wandalom łatwo nie będzie, bo niedźwiadki będą z brązu. 

Biedny Białystok. Co musimy zrobić, by być drugim Wrocławiem lub Poznaniem

Biedny Białystok. Co musimy zrobić, by być drugim Wrocławiem lub Poznaniem

Białystok. Miasto, które przeszło w ostatnich latach przeogromną metamorfozę. Jednak pod płaszczem zmian dalej kryje się ubogi organizm, który nie oferuje swoim mieszkańcom zbyt wiele. Nie ma tutaj zbyt wiele międzynarodowych korporacji, które są nie tylko w Warszawie, ale choćby we Wrocławiu czy Poznaniu. Można by zapytać po co nam one. A grają one bowiem kluczową rolę w rozwoju każdego dużego miasta.

 

Białystok ma świetną bazę akademicką. Politechnika Białostocka, Uniwersytet w Białymstoku, a także Uniwersytet Medyczny kształcą rocznie setki osób dając im ogromną wiedzę i możliwości. Cóż z tego, skoro zaraz po studiach zdecydowana większość stąd ucieka właśnie do innych miast, gdzie mogą się realizować w tychże korporacjach. Jaka jest różnica między takimi firmami, a małymi firemkami? Różnica w zarobkach. Zarabiamy dużo mniej w Białymstoku nie dlatego, że to Polska wschodnia, ale dlatego, że niczego aż tak wartościowego swoją pracą nie wytwarzamy. Jedynym wyjątkiem od tego jest branża IT, która swoich pracowników obsypuje złotem. Co mają zrobić jednak wykształceni w innych kierunkach?

 

Lekarze znajdują zatrudnienie, po długiej i wyboistej drodze w przychodniach, klinikach i szpitalach. Prawnicy mogą otworzyć własną kancelarię, jednak tych jest na rynku bardzo dużo. Kiedy mamy bardzo dużo korporacji, to mają one swoje działy prawne, gdzie można się realizować. Świadczenie usług w tychże to także handlowcy, marketingowcy, dziennikarze, specjaliści IT, kadra zarządzająca, HR, księgowości i wiele innych.

 

Na jaką pracę można liczyć w Białymstoku? Prym wiedzie u nas ilość hipermarketów, sklepów spożywczych i galerii handlowych, gdzie można zatrudnić się co najwyżej na kasie lub przy odrobinie szczęścia – w sklepie. W tym drugim przypadku zarobki są sensowne, ale trzeba pracować od rana do wieczora. Innym wyborem jest gastronomia – kelnerzy, barmani czy osoby sprzątające i zmywające. Nie wygląda to obiecująco dla kogoś, kto chce robić karierę. Jednak niestety takie są realia.

 

W Białymstoku potrzebujemy lotniska, które nie tylko będzie po to by można było stąd dalej uciekać, ale po to by napędzało koniunkturę. By można było tu przylecieć, można było tu importować szybko towary i eksportować je. Potrzebujemy także dobrych dróg dojazdowych – nie tylko do Warszawy, ale też do Lublina, a także Wilna i Gdańska.

 

Drugą ważną gałęzią rozwoju miasta jest turystyka. Czy myślicie, że taki Poznań czy Wrocław są pod tym względem lepsze od Białegostoku? Wystarczy wyjść w sobotni, letni wieczór na Rynek Kościuszki, by się przekonać, że bijemy te miasta na głowę jeżeli chodzi o wybór miejsc, gdzie można spędzić czas ze znajomymi. Jednak to tam, a nie u nas występują prawdziwe gwiazdy, dla których ludzie zjeżdżają się z całego kraju, to tam odbywają się międzynarodowe targi, gdzie prezentuje się wiele światowych firm, to tam wreszcie można przylecieć samolotem.

 

Czy jest szansa na zmianę w Białymstoku? Jest, ale najpierw musi nastąpić zmiana myślenia. Musimy odrzucić myśli, że jesteśmy Polską B, a zacząć myśleć, że jesteśmy takim samym miastem jak Poznań czy Wrocław właśnie i zacząć dążyć do tego, by dla przeciętnego Kowalskiego nie było różnicy czy mieszka tu, tu czy tu. Wtedy studenci nie będą wyjeżdżać, duże firmy się otwierać, a my nie będziemy pod płaszczem pięknego miasta być biedni.

 

Warto też zaznaczyć jeszcze jedno. Słuchanie o tym, że Białystok cały czas się rozwija można włożyć między bajki. Bo inni też się rozwijają. My musimy wziąć udział w wyścigu o lepsze jutro, bo inaczej nic się tu nie zmieni jeszcze przez wiele lat. 

300 lat temu koronowano ten cudowny obraz

300 lat temu koronowano ten cudowny obraz

W najbliższą sobotę, 26 sierpnia 2017 r., odbędą się diecezjalne obchody trzysetnej rocznicy koronacji obrazu Matki Bożej Częstochowskiej we wsi Topczewo w gminie Wyszki.

 

To właśnie tam, w kościele parafialnym pw. św. Stanisława Biskupa i Męczennika, znajduje się słynąca cudami kopia Obrazu Czarnej Madonny, będąca jedną z osiemnastu najsłynniejszych na świecie. Podczas potopu szwedzkiego pocięta na 76 części i wyrzucona na śmietnisko. Dzięki jasności, która promieniowała ze zniszczonego obrazu, został on znaleziony przez wiernych, odrestaurowany i umieszczony ponownie w ołtarzu.

 

Na uroczystości organizowane są piesze pielgrzymki z Brańska, Łubina Kościelnego, Bielska Podlaskiego i Strabli, a także pielgrzymki autokarowe i indywidualne.

 

O godzinie 10.00 rozpocznie się koncert scholi parafialnej z Topczewa, następnie Koła Żywego Różańca poprowadzą czuwanie modlitewne. Punktem centralnym będzie msza św. pod przewodnictwem biskupa drohiczyńskiego Tadeusza Pikusa. Kazanie wygłosi ks. Zbigniew Rostkowski – wikariusz generalny i kanclerz drohiczyńskiej kurii. Przed Eucharystią ks. dr Zenon Czumaj zaprezentuje historię topczewskiego obrazu. Wszyscy przybyli będą mogli skorzystać z poczęstunku przygotowanego przez parafian.

 

Rafał Górski

Same gwiazdy wystąpią na Rynku Kościuszki!

Same gwiazdy wystąpią na Rynku Kościuszki!

  • Białystok Miasto Dobrej Muzyki – pod takim tytułem odbędzie się koncert na Rynku Kościuszki w Białymstoku w najbliższą sobotę. Wystąpią 4 zespoły. Jeden dla publiczności nie jest być może aż tak znany, ale pochodzi z Białegostoku i warto się nim także zainteresować. To własnie zespół Ken Lee rozpocznie koncert wieńczący wakacje. 

 

Lider zespołu Dziemian nagrał sporo coverów, które  przypadły do gustu internautom. Między innymi można było wysłuchać jego aranżacji piosenki „Przez twe oczy zielone” zespołu Akcent. Dla tych, którzy nie lubią disco polo to prawdziwa gratka, bo jego aranżacje są w stylu rockowym, akustycznym i groove. 

 

Na Rynku Kościuszki wystąpi także Sarsa. Idolka nastolatek, znana obecnie z reklamy Play i z bycia Suką A.

 

Później wystąpi bardziej znany Igor Herbut i jego zespół LemON, który to wydał wiele interesujących piosenek. Jego głos jest bardzo oryginalny, a piosenki chwytają za serce. Najbardziej znane są Scarlet, Wkręceni, Napraw, ale największy przebój to Nice.

 

Koncert zakończy się występem zespołu IRA, którego znają chyba wszyscy. Liczne przeboje nuciła nie raz cała Polska. Jej lider Artur Gadowski najbardziej znany przebój wydał bardzo dawno temu, ale jest znany do dziś. Ona jest ze snu… 

 

https://www.youtube.com/watch?v=em6L15Pngn0

Wstęp na koncert jest darmowy. Początek imprezy o godz. 18 w sobotę 26 sierpnia.

 

fot. YouTube / Sarsa – Bronię śię

Zenek będzie witać przyjezdnych z muralu obok dworca

Zenek będzie witać przyjezdnych z muralu obok dworca

Pomysł na mural z Zenonem Martyniukiem z grupy Akcent nie umarł. Ciągle jest w realizacji i nabiera kształtów. Znana jest bowiem lokalizacja, gdzie będzie się znajdować, a także znany jest autor dzieła. Mural powstanie na elewacji biurowca budynku Madro przy ul. Zwycięstwa. To tam znajduje się także legendarny bazar, a od pewnego czasu i mini-galeria. Można więc się spodziewać, że wszystkich przyjezdnych, wychodzących frontowymi drzwiami z Dworca PKP będzie witać Zenek.

 

Mural z liderem zespołu Akcent wykona Rafał Roskowiński. Całość będzie gotowa do końca września tego roku. Zaś projekt widział już główny zainteresowany oraz sponsorzy całego przedsięwzięcia. Zanim dzieło powstanie, zostanie ujawnione również w internecie wszystkim.

Dziś rocznica Bitwy białostockiej. Tu rozbito armię bolszewików.

Dziś rocznica Bitwy białostockiej. Tu rozbito armię bolszewików.

Dziś mija 97 rocznica Bitwy białostockiej. Trochę zapomniana, lecz w ostatnim czasie zaczęto o niej przypominać. W ubiegły weekend na ulicach miasta można było zobaczyć jej przebieg – gdyż miała miejsce rekonstrukcja historyczna.

 

Bitwa odbyła się pomiędzy 1 Pułkiem Piechoty Legionów a wycofującymi się spod Warszawy resztkami armii radzieckiej. Jej wynik końcowy był zadawalający dla nas – gdyż siły bolszewików zostały rozbite.

 

W wyniku tej bitwy 209 polskich żołnierzy zostało zabitych i rannych. Zaś w bolszewickim wojsku 600 osób zginęło i zostało rannych, zaś 8200 osób było jeńcami. Dodatkowo bolszewicy stracili 22 działa, 147 ckm-y, 1 samolot a także 3 pociągi wypełnione bronią, innym sprzętem i jedzeniem.

 

Setki żołnierzy radzieckiej armii uciekło do pobliskich lasów, gdzie przez kilka kolejnych dni byli wyłapywani przez Polaków. Wszyscy żołnierze radzieccy zostałi pochowani na cmentarzu razem z żołnierzami niemieckimi – z I wojny światowej. Cmentarz znajduje się przy ul. Świerkowej w Białymstoku.

 

fot. Dawid Gromadzki / Urząd Miejski Białystok

 

Wielki spacer po Białymstoku. Ułożyliśmy dla Was trasę na 3 godziny

Wielki spacer po Białymstoku. Ułożyliśmy dla Was trasę na 3 godziny

Dla wszystkich tych, którzy wybierają się do Białegostoku lub tu przyjechali, ale nie znają dokładnie miasta – ułożyliśmy trasę wielkiego spaceru. Przejście trasy zajmie Wam 3 godziny. Po zakończeniu możecie być pewni, że w mieście widzieliście już naprawdę wszystko co istotne i ciekawe. Oczywiście zapewne znajdą się tacy, którzy zarzucą nam, że nie poprowadziliśmy Was w wiele innych miejsc, według nich ważnych miejsc, ale nie oszukujmy się – to propozycja subiektywna. Każdy może trasę ułożyć przecież po swojemu. Cała trasa może być także dla białostoczan, którzy dawno po mieście nie spacerowali i mogą sobie przypomnieć ciekawsze punkty.

 

 

1. Zaczynamy od dworca PKP. To tutaj zaczniemy i skończymy wycieczkę. Następnie stojąc na peronie frontem do wielkiego wieżowca udajemy się na kładkę kolejową znajdującą się po lewej stronie. Musimy wejść na górę i udać się właśnie w stronę wielkiego wieżowca. Jest to tak zwany „Galeriowiec”. Następnie, po zejściu z kładki dochodzimy do sygnalizacji świetlnej, przechodzimy przez ulicę i udajemy się do parku po lewej stronie. Jest tam skatepark, fontanny, a także charakterystyczne budynki w kształcie spodków. Za nimi wyłania się wielki kościół na wzgórzu, który ma ponad 70-metrową wieżę. Niestety wstęp do niej nie jest możliwy. Naszą wycieczkę kierujemy właśnie w stronę kościoła. Możemy iść schodami do góry by zwiedzić jego okazały dziedziniec, a następnie zejść na dół przy charakterystycznej, szarej kamienicy z czerwonym dachem. Jeszcze 100 lat temu mieścił się w niej największy dom publiczny w mieście. Obecnie mieszkają tam zwykli białostoczanie.

 

 

2. Naszą wycieczkę kontynuujemy najbardziej znaną ulicą w Białymstoku – Lipową. Tutaj po drodze zobaczymy wiele ciekawych zdobień architektonicznych na kamienicach, miniemy pałacyk, który jest budynkiem wojskowym, idziemy cały czas prosto, aż miniemy też cerkiew Św. Mikołaja. Później na kolejnym skrzyżowaniu również idziemy prosto by dotrzeć na Rynek Kościuszki – obecnie najbardziej uczęszczane miejsce przez białostoczan, którzy w ogródkach popijają piwko, a także stołują się w restauracjach. Na środku Rynku Kościuszki stoi budynek Ratusza, w którym nie ma Urzędu Miejskiego lecz Muzeum Podlaskie. Budynek ten jest repliką, gdyż oryginał został rozebrany podczas wojny. Kolejny charakterystyczny punkt na Rynku to okazała katedra wybudowana w neogotyckim stylu. Jest to jednak „bazylika mniejsza”. Główny kościół ukaże Wam się, gdy podejdziecie bliżej. Jest to późnorenesanowy, mały kościółek, do którego dobudowano całą katedrę. Powstał on w latach 1617 – 1625, zaś neogotycka reszta na początku XX wieku. 

 

 

3. Kolejny punkt naszej wycieczki to park Planty. Przy Katedrze przechodzimy na drugą stronę ulicy, a następnie kierujemy się w prawo i idziemy wzdłuż murów Pałacu Branickich. Możemy na jego dziedziniec wejść bramą po lewej stronie, którą miniemy, lub iść dalej prosto, a następnie skręcić w lewo przy pomniku brzydkiego psa Kawelina. Jeżeli tak zrobimy to kolejna brama – główna od strony ogrodu będzie niedługo również po lewej. Po zwiedzeniu ogrodu wróćmy na alejkę Plant. A następnie kierujmy się dalej w lewo (lub jak kto woli pod górkę). 

 

 

4. Dochodząc do kwiecistego ronda w parku, zaraz za schodkami powinniśmy kontynuować wycieczkę idąc w prawo. Wtedy miniemy wspaniałe fontanny, które mają zaprogramowaną sekwencję. Idąc cały czas prosto po lewej warto wskoczyć na lody. Budka ta stoi tam od lat. Warto spróbować czym zajadają się białostoczanie w upalne dni. Następnie przechodzimy przez ulicę do drugiej części parku. Tam miniemy Teatr Dramatyczny, a następnie przechodząc wielkim betonowym placem z fontannami kierujemy się w stronę wieży zegarowej Pałacu Branickich. Tam możemy wstąpić na główny dziedziniec Pałacu, by zobaczyć fontanny, rzeźby i okazały budynek Pałacu. 

 

 

5. Kolejne kroki skierujmy na drugą stronę ronda. Tuż za hotelem „Gołębiewski” skręćmy w prawo, by przejść się ulicą Warszawską, gdzie napotkamy wiele zabytkowych budynków. Później skręćmy w prawo w ul. Świętojańską, przejdźmy nią prosto, a na skrzyżowaniu z dużą ul. Branickiego przejdźmy na drugą stronę. Powinniśmy się kierować dalej prosto przy moście, którego strzeże Nepomucen. Teraz idziemy cały czas prosto pod górę, a na skrzyżowaniu także prosto i pod górę. Po lewej miniemy starą fabrykę, przerobioną na galerię handlową, zaś po prawej zabytkowe jednakowe budynki. 

 

 

6. Na końcu ulicy będzie kolejne rondo, my idźmy prosto. Po lewej znajdować się będzie filharmonia, zaś my idąc prosto brukowaną alejką natrafimy na pomnik żołnierzy 42 Pułku Piechoty, którzy z Białymstokiem byli bardzo mocno związani, a od ich działalności sportowej rozpoczęła się historia obecnego wicemistrza Polski – Jagiellonii Białystok. Za pomnikiem możemy skręcić w lewo by obejść ZOO dookoła. Gdy już to zrobimy wróćmy do pomnika i idźmy dalej prosto w stronę kładki. Przejdziemy nią nad ulicą prosto do lasu.

 

 

7. W lesie możemy iść cały czas prosto, a na koniec drogi skręcić w prawo, lub prosto a przy wielkim kamieniu od razu w prawo. Dojdziemy do tego samego punktu – ścieżki rowerowej przy ul. 11 Listopada. Następnie kierujmy się w lewo, a przy Kampusie wejdźmy na jego dziedziniec i pozwiedzajmy tą ciekawą konstrukcję architektoniczną. Wychodząc możemy iść w lewo lub z powrotem prawo, powinniśmy wyjść przy nowoczesnym stadionie miejskim. 

 

https://www.youtube.com/watch?v=Ykg8azQuLsI

 

8. Następnie przejdźmy się ul. Wiosenną w prawo, idąc sobie ścieżką przy lesie. Na skrzyżowaniu skręćmy w prawo w ul. Świerkową, by dalej kontynuować spacer tuż koło lasu mijając między innymi Wydział Pedagogiczny Uniwersytetu w Białymstoku, a następnie kampus Politechniki Białostockiej oraz rozgłośnie Polskiego Radia Białystok. 

 

 

9. Na kolejnym skrzyżowaniu przechodzimy przez ulicę i idziemy prosto w ul. Wesołą. Wychodzimy na Waszyngtona przy wielkim wieżowcu. Tuż przy nim możemy pójść prosto by obejrzeć z bliska zabytkowy, drewniany budynek, następnie idźmy w lewo do skrzyżowania, by tam przejść na drugą stronę ulicy i iść prosto ulicą Wyszyńskiego. Po prawej będziemy mijać miejsce pamięci po białostockich Żydach. 

 

na fot. budynek ZUS – miejsce pamięci jest tuż obok

 

10. Następnie idziemy przez miejsce pamięci i idziemy do skrzyżowania z Młynową. Następnie tą ulicą będziemy szli przez zabytkowe Chanajki. Miniemy niewiele już zachowanych, starych resztek kamienic i drewnianych domów. Po drodze też miniemy Street Food Młynowa – miejsce z food truckami, gdzie możemy się posilić. Gdy będziemy szli cały czas prosto, to dojdziemy do charakterystycznego szarego budynku handlowego „Central”. Skręćmy w lewo, obchodząc wysoki pomnik z napisem „Bóg, Honor, Ojczyzna”.  Wycieczkę kontynuujmy wzdłuż parku Centralnego przy ul. Kalinowskiego. Po drodze miniemy Białostocki Teatr Lalek, nowoczesną Operę, a także wzgórze, na którym będzie stała mała cerkiew. Idąc dalej prosto zobaczymy też pozostałe stare drewniane domy, które zachowały się jeszcze po Chanajkach. 

 

 

11. Dochodzimy do skrzyżowania, idziemy w prawo i cały czas prosto w stronę dworca PKP. Za przejściem dla pieszych idziemy w lewo i przy dworcu PKS (który obecnie jest budowany od nowa) wchodzimy na kładkę, by wrócić na peron. 

 

 

To koniec wycieczki. Mamy nadzieję, że podróż się podobała.

 

Lepszej zapowiedzi konferencji nie widzieliśmy! Koniecznie zobacz film

Lepszej zapowiedzi konferencji nie widzieliśmy! Koniecznie zobacz film

7 października odbędzie się w Białymstoku kolejna już konferencja poświęcona programowaniu. Dla zwykłego śmiertelnika wydaje się być to bardzo nudne zagadnienie, dlatego też organizatorzy stanęli wręcz na głowie, by przygotować odpowiednio zachęcający film promocyjny. Musimy przyznać, że udało im się w 200 procentach!

 

Woda, ogień, ziemia, powietrze… a nie, to nie to. C#, Ruby, Python, JavaScript, QA, Mobile, Data Science, Java! Lokalne społeczności, jedna konferencja i mnóstwo dobrej energii! Programistok to konferencja IT organizowana „ponad podziałami” przez różne grupy entuzjastów ze świata IT. Od społeczności dla społeczności. Kiedyś różnorodność tego miasta określały liczne narodowości, dzisiaj to mieszanka wielu technologii. – takimi słowami zachęcają do przybycia na swoją konferencję organizatorzy.

 

A tak zapowiedź wyglądała w zeszłym roku:

Czy powstanie drewniania mini-wioska w centrum Białegostoku?

Czy powstanie drewniania mini-wioska w centrum Białegostoku?

Nieżyjący już białostocki architekt Janusz Kaczyński za życia proponował, by w okolicach dzisiejszego Rynku Siennego, a dawniej na Chanajkach wydzielić specjalne miejsce, gdzie ustawiono by obok siebie wszystkie drewniane budynki, które mają wartość historyczną, a zawadzają przy realizacji różnych inwestycji, albo nie wiadomo jak je zagospodarować. Pomysł ostatecznie nie znalazł poparcia obecnych władz, ale warto przypomnieć taką koncepcję, bo władza niedługo się zmieni i być może jeszcze będzie co przenosić, zanim ostatecznie spłonie lub się zawali.

 

Takie mini-muzeum na dawnych Chanjakach byłoby zarówno dobrym kompromisem między tymi, którzy chcą w mieście gospodarować miejskie tereny w sposób nowoczesny, a tymi, którzy chcą by te zachowało dawny charakter. Nie ma co ukrywać, że obecnie stare, wartościowo historyczne domy stoją pojedynczo rozrzucone w różnych miejscach. Nic nie stoi na przeszkodzie, by wszystkie je zebrać w jedno miejsce i stworzyć atrakcyjną, drewnianą zabudowę miasta.

 

Idealnie w to wpasowuje się Młynowa, gdzie jej życie rozrywkowo-kulturalne odżywa. Dodatkowo, jest tam doskonały fragment do zagospodarowania. To odcinek między Młynową, Św. Anny, a Kaczorowskiego. W tym miejscu drewniane mini-osiedle, które przenosiłoby nas o 100 lat do tyłu byłoby wspaniałą lekcją historii, a także doskonałą atrakcją turystyczną.

 

fot. Dąb Drewniany / Wikipedia

Perseidy znów na niebie. Zbliża się fantastyczne widowisko!

Perseidy znów na niebie. Zbliża się fantastyczne widowisko!

Jak co roku, między 17 lipca a 24 sierpnia możemy na niebie zaobserwować deszcz meteorów. Są to tak zwane Perseidy. Kumulacja całego wydarzenia będzie miała miejsce w nocy z 12 na 13 sierpnia. Wtedy to na niebie można będzie zauważyć nawet 150 gwiazd na godzinę! Podpowiadamy Wam, gdzie najlepiej obserwować niebo, by dostrzec piękno całego widowiska, jakie nas niedługo czeka.

 

Przede wszystkim musi być to miejsce, w którym absolutnie nie ma światła. Łuna miejskich świateł skutecznie utrudni nam oglądanie Perseidów. Dlatego też musi być kompletnie ciemno! 

 

Drugi – najważniejszy warunek to bezchmurne niebo. Bez tego nie będzie mogli obserwować nic oprócz… chmur. Warto wiedzieć, że nawet, jeżeli okolica jest zachmurzona, to kilkanaście kilometrów dalej może być już zupełnie inaczej. Powinniśmy wybrać się na widowisko w okolicach północy. Najlepsze do oglądania będzie między godz. 1-3.

 

Perseidy są rojem meteorów utworzonych przez kometę. Widać je na niebie od około 2000 lat. A możemy je podziwiać co roku między lipcem a sierpniem ponieważ rój wtedy przecina orbitę Ziemi.

Białorusini osiedlają Podlasie. Coraz więcej osób chce tu pracować

Białorusini osiedlają Podlasie. Coraz więcej osób chce tu pracować

W ostatnim czasie Ukraińcy wprost zalewają polskie miasta, gdzie się osiedlają i zaczynają legalnie pracować. Na Podlasie jednak nie docierają raczej z pragmatycznych względów. Białystok jest ogólnie źle skomunikowany z południem kraju i powrót na Ukrainę byłby problematyczny. Nasze województwo jednak cenią sobie Białorusini. To oni tu masowo przyjeżdżają na zakupy. Przyjazdy im się tak podobają, że chcą tu zostawać na dłużej. Najnowsze dane wskazują, że w ciągu 5 lat liczba legalnie zatrudnionych Białorusinów w Polsce wzrosła z 4,5 tys. do 16 tys! (dane z Money.pl)

 

Najwięcej z wymienionych przyjeżdża na Podlasie i się tu osiedla. Zdaje się, żę Polska przeżywa obecnie to samo co dekadę temu Anglia, Niemcy i Holandia. Tam bowiem masowo wyjeżdżali Polacy.Teraz w Polsce bezrobocie jest na bardzo niskim poziomie i pracodawcy mają często kłopot ze znalezieniem rąk do pracy. Dlatego bez wahania zatrudniają przybyszów z sąsiednich krajów.

 

Wszystkie dane wskazują, że bez emigracji ze wschodniej europy – Anglia czy Niemcy nie byłyby w tak dobrej kondycji gospodarczej. Można przypuszczać, że podobnie za dekadę będzie z Polską.

 

Warto dodać, że Białorusini są nam bardzo bliscy kulturowo, a nauka języka polskiego nie sprawia im większych trudności. 

 

 

Brak perspektyw w Białymstoku

Brak perspektyw w Białymstoku

Ostatnio przechadzając się Rynkiem Kościuszki wieczorową porą myślałem, że jest jakiś koncert. Były tak wielkie tłumy, że naprawdę ciężko było iść. A to tylko zwykły weekend w Białymstoku. To jak odżył Rynek Kościuszki po całkowitej przebudowie cieszy nawet tych, którzy przeciwko przebudowie kiedyś protestowali i byli jej całkowicie przeciwni. Przyszedł bowiem wtedy nowy prezydent – Tadeusz Truskolaski i zaczął wprowadzać nowe porządki. Stary, Białystok przypominający dzisiejszą Rosję zaczął zanikać, a zaczęło się pojawiać nowoczesne, europejskie miasto. I tyle dobrych słów.

 

Przez swoje wszystkie lata rządów prezydent Truskolaski bardzo ładnie opakował Białystok. Niczym prezent, w ładnym kolorowym papierze, ze wstążeczkami, kokardkami. Niestety po rozpakowaniu tegoż prezentu – każdy kto chciałby tu zostać na dłużej – może się mocno rozczarować. Bowiem w tym opakowaniu, nadal jest ten sam Białystok co kiedyś. Szczególnie można to zaobserwować na studentach, którzy kończą prestiżowe kierunki w Białymstoku, a następnie czmychają w Polskę jak najszybciej. Brak perspektyw. Nie ma tutaj po co zostawać na dłużej. Na pewno nie zachęcą do tego niskie pensje, bardzo mocny deficyt międzynarodowych firm czy też chociażby brak porządnej oferty kulturalnej.

 

Prezydent Truskolaski swój urząd obejmował w 2006 roku. Minęło 11 lat, lada chwilę dokończy się jego trzecia kadencja. Białystok w tym czasie bardzo się zmienił, wszyscy to zauważyliśmy, ale co z tego, skoro oprócz powierzchownej zmiany, w środku nadal jesteśmy w 2006 roku. Albo i jeszcze wcześniej…

 

Zapewne się zastanawiacie, co w takim razie robi w tym mieście autor. Odpowiadam – nie czekam na żaden cud…

 

Biebrzański Park Narodowy! Spotkaj łosia lub Króla Biebrzy

Biebrzański Park Narodowy! Spotkaj łosia lub Króla Biebrzy

Biebrzański Park Narodowy to największy park w Polsce. Dodatkowo po drodze jest naprawdę wiele atrakcji. To wspaniała okazja na ten weekend, bo w okolicy można sporo zwiedzić oraz plażować!

Biebrzański Park Narodowy samochodem

Zwiedzanie BPN najlepiej dokonuje się samochodem, dzięki czemu możemy zobaczyć najwięcej. Załóżmy, że zaczynamy wycieczkę z Białegostoku. Wtedy warto pojechać przez Tykocin, a następnie wzdłuż Narwi , przez malutkie wioseczki i malownicze krajobrazy poruszać się w stronę Strękowej Góry. Zaraz za miejscowością Zajki skręcamy w prawo i jedziemy długą, leśną, asfaltową trasą. Polecamy nie gonić zbyt szybko, bo na drodze może pojawić się nieoczekiwanie Łoś. W Biebrzańskim Parku Narodowym tych zwierząt jest tam zatrzęsienie! Jest też okazja zobaczyć zwierzę na żywo. Jadąc drogą będziemy mijać wieże widokowe, na które warto wejść i obserwować okolice. Dodatkowo jest po drodze także specjalna kładka, która prowadzi przez bagna do specjalnego miejsca widokowego. Tam bardzo często można spotkać samotnego łosia. We wsi Budy po drodze można zajechać do króla Biebrzy. Jest to słynny pustelnik z tamtych okolic. To wszystko to tylko pierwsza część wycieczki i w dodatku wszystko przy jednej drodze – tak zwanym carskim trakcie.

Przystanki podczas zwiedzania Parku Narodowego

Kolejny przystanek to Twierdza-Osowiec. Możemy tam zwiedzić słynne bunkry, a także wybrać się na kładkami, gdzie poobserwujemy roślinność i ptactwo występujące w tamtych rejonach. Jest też wieża widokowa. Następnie wybieramy się do pobliskiego Goniądza, gdzie możemy zajrzeć na kolejny punkt widokowy, lub posiedzieć nad samą Biebrzą. Ostatnim punktem wycieczki będzie wyjazd do Dolistowa Starego, gdzie wzdłuż Biebrzy będziemy mogli jechać aż do Jagłowa. Tam wycieczkę można zakończyć jadąc przez Jaminy do Sztabina, skąd drogą krajową nr 8 wrócimy do Białegostoku.

Rowerem przez Park Narodowy

Dla rowerzystów propozycje są trzy. Każda wycieczka zaczynie się w Osowcu-Twierdza, gdzie dojedziemy pociągiem. I tam możemy pojechać Carskim Traktem na Strękową Górę, a następnie na Jeżewo i Białystok (ok. 80 km). Dla tych, którzy nie chcą jechać tak dużo mamy inną propozycję – zwiedzić bunkry i kładki, a także zajechać do Goniądza. Przyjazd i powrót ze stacji Osowiec-Twierdza. Ostatnią propozycją jest przejazd z Osowca-Twierdzy do Dolistowa starego, którym to właśnie wyruszymy dalej wzdłuż linii Biebrzy. Warto od razu zaznaczyć, że droga wzdłuż rzeki jest szutrowa. Gdy już wyjedziemy z Parku, to należy kierować się na Augustów, gdzie odpoczniemy i będziemy mogli wrócić pociągiem do Białegostoku.

Miłego weekendu!

Nie musisz daleko wyjeżdżać. Koniecznie odwiedź te białostockie osiedle

Nie musisz daleko wyjeżdżać. Koniecznie odwiedź te białostockie osiedle

Przez 35 lat były samodzielnym miasteczkiem, później włączone zostały do Białegostoku i do dziś są jego charakterystyczną dzielnicą. Okazuje się, że żeby zwiedzać, wcale nie trzeba daleko jechać – można wsiąść w autobus linii 4 i pojechać nim na końcowy. To w zasadzie jedyne osiedle w Białymstoku, na które można dojechać… pociągiem. I będzie to szybsze rozwiązanie niż autobus.

 

Jedną z największych ciekawostek w Starosielcach jest cmentarz rzymskokatolicko-prawosławny. Tak na jednym terenie, niczym nie odgrodzone od siebie są 2 cmentarze – gdzie pochowani są wspólnie, bez podziałów zarówno katolicy jak i prawosławni. Inną ciekawostką są tereny kolejowe i wieża ciśnień. Przy dworcu znajduje się kładka, swoją drogą dłuższa od tej na białostockim dworcu, z której możemy podziwiać stację Białystok-Starosielce. Zupełnie obok znajduje się wieża ciśnień, która jest w rękach prywatnej firmy.

 

Na Starosielcach znajduje się jeszcze bardzo dużo starych, drewnianych domów. Tam dawna architektura zachowała się dużo lepiej niż w Białymstoku, gdzie co raz wybuchały „tajemnicze” pożary, a drewniane chatki znikały. Na osiedlu znajduje się również IPN – oddział w Białymstoku, co jest dość w Białymstoku niespotykane, gdyż większość instytucji mieści się w centrum lub jego okolicach.

 

Stara pętla autobusowa przy Meksykańskiej to miejsce, gdzie kiedyś nawierzchnia była wyłożona kocimi łbami, zaś na przeciwko przystanku stała lodziarnia, do której ustawiona była zawsze duża kolejka. Dziś niestety na pętli zbiera się często młodzież pijąca alkohol, a całe osiedle niestety wieczorami nie jest tak przyjemne – szczególnie w pobliżu niedawno wybudowanych bloków socjalnych. W dzień jednak warto wybrać się na Starosielce i zwiedzić ich okolice.

 

Powstańcy zginęli dla Was. Doceńcie to

Powstańcy zginęli dla Was. Doceńcie to

Dziś 73. rocznica Powstania Warszawskiego. Chyba wszędzie dziś będziecie mogli przeczytać artykuły upamiętniające 1 sierpnia 1944 roku. Choć wszyscy wiedzą, że militarnie powstanie nie miało to sensu, bo Polacy nie mieli szans go wygrać, to należy się wszystkim Powstańcom gigantyczny szacunek, za wszystkie 63 dni walki z okupacją niemiecką. Szacunek za to, że gdy padł rozkaz – nie uciekli, tylko chwycili za broń i walczyli. Nie kalkulowali co będzie lepsze, wybrali postawę honorową. Podobnie było w 1939 roku – gdy Józef Beck powiedział: My w Polsce nie znamy pojęcia pokoju za wszelką cenę. Jest jedna tylko rzecz w życiu ludzi, narodów i państw, która jest bezcenna: tą rzeczą jest honor”.

 

Ostatnio w kinach mogliśmy obejrzeć film Dunkierka – tam zaprezentowano zupełnie inną postawę – ucieczkę Anglików jako czyn bohaterski. Postawa Polaków zaś, to gotowość na rzeź w imię honoru właśnie. Nie można rozstrzygnąć, która z postaw była lepsza – dać się zabić czy uciekać. Każdy człowiek chce przeżyć, ale jeżeli decyduje się zapłacić najwyższą cenę za wolność własnej ojczyzny, to bezapelacyjnie trzeba to szanować i chwalić.

 

Dziś o godz. 17, nie tylko w Warszawie, ale też w Białymstoku i innych podlaskich miastach zawyją syreny. Chciałbym się zwrócić do Was – byście cokolwiek nie robili – zatrzymali się na chwilę i wspomnieli Powstańców Warszawskich, którzy gotowi byli zginąć za wiarę w wolną ojczyznę. Zginęli dla Was. Dziś 73 lata po tych wydarzeniach możemy cieszyć się prawdziwą wolnością – żadne państwo nas nie okupuje, nie spadają bomby z powietrza, żołnierze nie zabijają ludzi na ulicy, a sierpień kojarzy się z ciepłym latem i przyjemnym pobytem na plaży, a nie z gruzowiskiem, krwawymi ulicami, na których leżą zwłoki.

 

Bardzo proszę, doceńcie to.

Kamil Gopaniuk

 

Rynek Kościuszki, tak się zmieniał, że teraz to serce miasta

Rynek Kościuszki, tak się zmieniał, że teraz to serce miasta

Rynek Kościuszki to najpopularniejsze miejsce w Białymstoku, gdzie najbardziej czuć tętno miasta, czyli wszystkich ludzi, którzy tu przychodzą. Szczególnie to życie widać latem. Wczoraj w mieście mieliśmy wspaniałą pogodę, część ludzi wyjechała na plaże, część zdecydowała się zostać w mieście. I tak na Rynku były gigantyczne tłumy – jedni przyszli na Oktawę Kultur, inni posiedzieć przy piwku w ogródkach, a jeszcze inni na obiad i lody. Kolejni zaś spacerowali. I tak Rynek Kościuszki był przepełniony.

Rynek Kościuszki w Białymstoku

Obecnie Rynek Kościuszki zaczyna się przy katedrze, zaś kończy w okolicach hotelu Cristal. Podzielony jest ul. Sienkiewicza. Po stronie kościoła mamy tak zwaną część „reprezentacyjną”. To tam odbywają się wszelkie uroczystości. Z tego powodu nawet przeniesiono pomnik Józefa Piłsudskiego, który kiedyś stał bliżej Ratusza. Obecne władze przesunęły też fontannę, która niegdyś stała również bliżej ratusza.

Metamorfoza rynku Kościuszki

Rynek Kościuszki przeszedł ogromną metamorfozę. Przed przebudową ul. Suraska i Rynek właśnie były przejezdne. Pod Ratuszem i Kinem Ton stały przystanki autobusowe. Między Rynkiem a Suraską zamiast placu były drzewa, krzaczki i ławki, gdzie najwięcej czasu spędzali tak zwani „żule”. Po drugiej stronie Ratusza też mieliśmy więcej roślinności. Zmiana wyglądu Rynku wzbudziła ogromne emocje, było wielu przeciwników, szczególnie jak ciężki sprzęt zaczął wycinać drzewa. Koniec końców, najpierw krytykowany nowy Rynek Kościuszki w końcu zaakceptowano i teraz mamy tutaj miejsce tętniące życiem.

Transformacja Biznesów w Białymstoku

Stało się to także jeszcze z innego powodu. Część lokali należało do miasta, które niejako wymusiło, by zmienił się w nich rodzaj prowadzonej działalności. I tak na przykład zamiast księgarni Akcent, mamy kawiarnio-księgarnię Akcent. Sklep ze sztuką Desa przeniósł się na Suraską, a w jego miejscu mamy teraz Chili Pizzę. Obok zamiast kiosku Ruch powstał pub PRL. Nawet sklep spożywczy Ratuszowy zniknął, by w jego miejsce pojawiła się restauracja Ratuszowa. Później zaczęły znikać także Banki. Citi Bank oddał swoje miejsce restauracji Babka, zaś Apteka – Gospodzie Podlaskiej. Później kolejne sklepy z odzieżą zaczęły znikać i mamy np. lodziarnie „U Lodziarzy” i Bella Vitę. I tak w ciągu ostatnich lat lokali, gdzie można zjeść, posiedzieć i wypić, a nawet potańczyć przybyło. Gdyby w Białymstoku zimy były łagodniejsze, to ogródki mogłyby stać cały rok – odpowiednio osłonięte i nagrzane. Przy naszych -20 raczej nie ma na to szans.

 

fot. Karol Rutkowski / Wikipedia

Białostocczyzna – co warto zobaczyć?

Białostocczyzna – co warto zobaczyć?

Białostocczyzna  nie kojarzy się turystom specjalnie. Po prostu Białystok i jego Ratusz, Katedra, Kościół Św. Rocha, Pałac Branickich i może dla dociekliwych – zabytkowe Bojary i resztki Chanajek. Jeżeli jednak spojrzymy szerzej na cały powiat, to okaże się, że jest aż 10 miejsc wartych odwiedzenia!

Białostocczyzna – co warto zobaczyć? Atrakcje w Białymstoku

1. Kładki Śliwno – Waniewo + Zerwany most

Absolutny numer jeden, o czym się już rozpisywaliśmy. Kładki łączące Śliwno i Waniewo. Mamy 4 promy, którymi musimy się przeprawiać po rozlewiskach przeciągając linę, mamy też wieżę widokową i możliwość obserwowania różnych gatunków ptaków. Zupełnie obok jest Kruszewo i zerwany most, z którym wiążę się legenda. Więcej tutaj: Kładka – Waniewo Śliwno

2. Supraśl

Małe miasteczko pod Białymstokiem jest magiczne. Mamy wspaniały klasztor, bulwary, na których można naprawdę fantastycznie wypocząć, a także kultowa Jarzębinka z regionalnym jadłem. Musimy jednak przyznać, że jadło nadal jest w porządku, jednak cała reszta w Jarzębince się skiepściła. Jednak podtrzymujemy, że warto tam zajrzeć choć raz, by zjeść na przykład kartacze.

3. Tykocin

Kolejne ciekawe miasteczko na mapie Białostocczyzny. Można w nim zwiedzić zabytkowy kościół, synagogę, a także zrekonstruowany zamek! Wszystko to oplecione rzeką Narew, do której niedaleko (Złotoria) wpada rzeka Supraśl. Warto też zajrzeć do Kiermus, gdzie jest muzeum oraz w co drugą niedzielę targ staroci.

4. Suraż

Skoro o Narwi mowa, to nie można pominąć świetnej atrakcji jaka nas czeka w Surażu. Tam możemy wypożyczyć kajaki. Następnie zostaniemy przewiezieni z nimi do Doktorc, skąd rzeką będziemy mogli dopłynąć do Suraża. Widoki jak w Konopielce, cisza, spokój i dużo wędkarzy po drodze. Więcej o kajakach przeczytasz tutaj: Kajaki w Surażu

5. Kopna Góra

Co jeszcze warto zobaczyć? Kopna Góra to ciekawa propozycja dla tych, którzy są miłośnikami przyrody. Tam znajduje się Arboretum czyli specjalny ogród botaniczny, w którym można podziwiać wiele ciekawych gatunków roślin. Jest też ciekawa, drewniana chatka, w której możemy się poczuć, jakbyśmy się przenieśli o bardzo wiele lat do tyłu.

Malownicza Białostocczyzna

Białystok, położony w otoczeniu malowniczych terenów, kryje wiele atrakcji dla miłośników przyrody i aktywnego wypoczynku. Jednym z niezwykłych miejsc wartych odwiedzenia jest Strękowa Góra, gdzie wznosi się polodowcowe wzniesienie, stanowiące punkt widokowy na urokliwą dolinę Narwi. Szczyt tego wzniesienia osiąga imponującą wysokość 126,9 m nad poziomem morza, co zapewnia zapierający dech w piersiach widok.

Białostocczyzna – co jeszcze warto zobaczyć?

Nieopodal znajdują się również miejscowości takie jak Michałowo, Bondary i Czarna Białostocka, które otaczają Zalewy. Warto zaznaczyć, że choć Bondary oferują wspaniałe widoki z wieży widokowej oraz możliwość grillowania, to jakość wody w tamtejszym zalewie jest niestety niezadowalająca, więc kąpiele należy raczej sobie odpuścić. Na końcu, ale równie ciekawie, warto wspomnieć o Wasilkowie, gdzie nad Zalewem utworzono basen oraz wyciąg do nart wodnych. To doskonałe miejsce na aktywne spędzenie czasu na wodzie, ciesząc się wspaniałą atmosferą i możliwością rekreacji na świeżym powietrzu. Więc wahaj się, warto tam się wybrać i doświadczyć niesamowitych atrakcji!

Zubki Białostockie. Zapomniana stacja w Puszczy Knyszyńskiej

Zubki Białostockie. Zapomniana stacja w Puszczy Knyszyńskiej

Stara, zapomniana stacja kolejowa to symbol miejscowości Zubki Białostockie leżącej tuż przy granicą z Białorusią. Mieściła o się ona na legendarnym szlaku Białystok – Wołkowysk – Baranowicze, otwartym w 1886 roku. Przypomnijmy, że wtedy Polski nie było na mapie, a tereny ówczesnej RP znajdowały się pod rządami Rosjan. Dlatego też linia łączyła Białystok z tak ważnymi wtedy ośrodkami jak Mińskiem, Smoleńskiem i Moskwą. Istnienie połączenia oczywiście ratowało byt wszystkich miejscowości leżących przy trasie – w tym Gródka i Zubek, przez których okolice przejeżdżały pośpieszne pociągi do Moskwy. Dziś do Moskwy pociągiem dojedziemy z Warszawy, trasą przez Siedlce i Terespol.

Historia stacji Zubki Białostockie w Puszczy Knyszyńskiej

Po II Wojnie Światowej linia Białystok – Zubki Białostockie nadal istniała. A po drodze pociąg stawał na stacji Białystok Fabryczny – Kuriany – Żednia – Waliły – Zubki, a w latach 60. jeszcze dodatkowo w Zajeziercach, Sokole i Straszewie. Wbrew pozorom linia była naprawdę bardzo obłożona. Pociągi kursowały bardzo często, a transport towarów odbywał niemalże nieustannie. Linia przebiega głównie przez Puszczę Knyszyńską, więc dla podróżnych był to dodatkowy walor.

Zapomniana stacja

Niestety przemiany ustrojowe w Polsce zrujnowały linię. W latach 90. zabierano kolejne połączenia, a ostatni pociąg do Zubek Białostockich ruszył 2 kwietnia 2000 roku. Likwidacja połączeń kolejowych na danej trasie to zawsze jest wyrok śmierci dla wszystkich miejscowości leżących przy trasie. Tak się stało również przy okazji decyzji o likwidacji połączeń do Zubek. Bieda ogarnęła mniejsze miejscowości, co skłoniło ludzi do opuszczania ich na rzecz większych i lepiej skomunikowanych ośrodków.

Ocalić od zapomnienia Zubki Białostockie

Ostatnio nastąpiła próba przywrócenia legendarnych pociągów. Jednak połączenia powróciły symbolicznie, bardziej dla turystów. Pociąg kursuje tam i z powrotem po jednym razie w sobotę i niedzielę. Stację jakie mija to Kuriany, Zajezierce, Żednia, Sokole i Waliły. Zubki Białostockie zostały natomiast zapomniane i utracone na zawsze. Obecnie są praktycznie wyludnione, a po stacji kolejowej niewiele już zostało. Na reaktywacje linii nie ma co liczyć. Musiałby najpierw powstać program rozwoju małych miast i wsi. Wtedy można byłoby myśleć o ewentualnej odbudowie linii i wszystkich stacji, które kiedyś istniały, a dziś pozostały po nich jedynie wspomnienia.

Dziewczynka z Konewką wciąż podbija Wasze serca

Dziewczynka z Konewką wciąż podbija Wasze serca

Przez weekend zrobiliśmy internetowe głosowanie na to, który z murali jest lepszy Dziewczynka z konewką czy też Chłopiec na pieńku. Pierwszy mural dosłownie zdetronizował nowe dzieło wynikiem 403 do 66. Wynik pokazuje jasno, że chłopiec nie miał szans, a dziewczynka wciąż podbija Wasze serca. Prawdopodobnie to, co urzeka w muralu przy Al. Piłsudskiego w Białymstoku, to fakt, że na ogólny odbiór muralu wpływa prawdziwe drzewo. Dzięki temu Dziewczynką z konewką jest taka unikatowa.

 

Białystok cały czas powiększa swój zasób murali. Wszystkie naprawdę cieszą oko, oby było ich jeszcze więcej. Dziękujemy za udział w głosowaniu!

Podlaska Oktawa Kultur zbliża się wielkimi krokami. Zobacz plan

Podlaska Oktawa Kultur zbliża się wielkimi krokami. Zobacz plan

 X edycję festiwalu rozpocznie tradycyjnie parada zespołów z wielu krajów. Później przez kilka dni będą koncerty, koncerty i jeszcze raz koncerty! Oto plan:

26 lipca

Parada zespołów oraz koncerty:
Mdzlevari (Gruzja), Žilvitis (Litwa), Stanica (Rosja), Regimantas Šilinskas (Litwa), Biełyje Rosy (Białoruś)

 

27 lipca

Poimenikos Aylos (Grecja), Gosciniec (Białoruś), Sarakina (Polska), Pijana Sypialnia (Polska), Lovzar (Polska, Czeczenia), Woda Na Młyn (Polska), Klezmafour (Polska)

 

28 lipca

Kazaczata (Adygeja), Srpski Vitezovi (Bośnia i Hercegowina), Cicha&Pałyga (Polska), Skaz (Rosja), Chudesiya (Bułgaria), Vołosi (Polska)

 

29 lipca

Rada Dance Art (Polska), Grajewianie (Polska), Volnitsa (Rosja), Prolisok (Ukraina), Dnipro (Ukraina)

 

30 lipca

Kurpie Zielone (Polska), Agnieszka Żemek-Pawczyńska (Polska), Hilluley Adar (Izrael), Klek (Chorwacja), Chór im. Veryovki (Ukraina)

 

Impreza odbędzie się na Rynku Kościuszki w Białymstoku. Start koncertów każdego dnia o godz. 18. Wstęp wolny.

 

A tak było w roku ubiegłym:

Gdzie odlatują bociany i dlaczego wracają?

Gdzie odlatują bociany i dlaczego wracają?

Bociany to bardzo interesujące ptaki. Zimą odlatują do ciepłych krajów, gdzie mogłyby w zasadzie zostać na zawsze, jednak zawsze wiosną wracają. A trzeba wiedzieć, że trasa lotu bociana nie jest taka prosta. To nie jest tak, że skoro ptak może latać, to leci na południe prostą drogą.

 

Bociany zazwyczaj wybierają jedną z dwóch tras. W swojej wędrówce muszą ominąć Morze Śródziemne. Te, które lecą z Polski udają się wpierw do Turcji. Po drodze odlatujące bociany napotykają swoich sąsiadów z innych krajów i na południe lecą coraz większą grupą. Przelot ten trwa na Bałkanach od połowy sierpnia do końca pierwszej dekady września i jest to jeden z najwspanialszych spektakli przyrodniczych w Europie, robiący niezapomniane wrażenie.

 

Bociany, gdy dotrą do Turcji lecą dalej. Ich trasa przebiega przez wybrzeża Morza Śródziemnego, dolinę Jordany, półwysep Synajski, a także Morze Czerwone. Dalej lecą doliną Nilu, którą omijają Saharę. Ostatecznie ptaki docierają nad Jeziora Afrykańskie. Niektóre lecą jeszcze dalej – wybierając dorzecze Kongo i dorzecza Zabezi i Limpopo. Niektóre dolatują nawet do RPA.

 

Dlaczego więc bociany wracają do Polski? Odpowiedź jest bardzo prosta. Bo są łasuchami. W czasie, gdy jest u nas wiosna i lato, to w Afryce rozpoczyna się pora sucha, co utrudnia zdobycie pożywienia. Zaś w Polsce w tym czasie jak w stołówce. Dlatego też to u nas bociany się rozmnażają, bo dzięki łatwemu zdobywaniu pożywienia bez problemu mogą wykarmić młode. Wbrew pozorom bociany nie jedzą samych żab (nie są przecież Francuzami tylko Polakami), tylko owady i mięso. Dlatego w menu każdego ptaka są pasikoniki, dżdżownice, ślimaki, gryzonie, małe ryby, żaby, węże, krety, łasicie, gronostaje, a nawet pisklęta ptaków i młode zające!

 

Co 4 bocian na świecie to Polak. Ptak w naszych warunkach przyrodniczych ma wielki wybór jeżeli chodzi o pożywienie. Tylko się cieszyć, że boćki mają się u nas dobrze. Niestety czasem zbyt zimno i muszą wybrać inne miejsca, gdzie będą mogły się wyżywić.

Galeria zyskała wspaniałe dzieło Śleńdzińskiego

Galeria zyskała wspaniałe dzieło Śleńdzińskiego

Galeria im. Sleńdzińskich w swojej kolekcji ma dzieło Ludomira Sleńdzińskiego – „Portret Heleny Dobrowolskiej”.  Obraz został namalowany w 1925 roku. W latach 30-tych XX w. został sprzedany do USA. Powrót dzieła do Polski zbiegł się w czasie z 25-leciem działalności galerii. Wartość artystyczna całej kolekcji została mocno podniesiona.  Można tylko się cieszyć, że polskie dzieła wracają do Polski.

 

fot. Wrota Podlasia

Dieta Podlaska. Przygotowaliśmy 100-procentowe regionalne menu

Dieta Podlaska. Przygotowaliśmy 100-procentowe regionalne menu

Dieta Podlaska nie jest może fit, ale za to jaka pyszna! Dania, które są dobrze znane w naszym regionie to raj dla wszelkiej maści łasuchów. Do tego należy dodać, że większość z nich jest tania! Specjalnie dla Was przejrzeliśmy podlaską kuchnię, by zaproponować całodniowy jadłospis.

Dieta Podlaska – śniadanie

Zaznaczymy od razu, że nie kierujemy się chęcią reklamowania tylko własnym doświadczeniem połączonym z dostępnością produktu. Na śniadanie najlepszy będzie chleb pieczony w jednej z podlaskich piekarń. Największy prym wiedzie „Okruszek”, to tam można kupić codziennie świeże wypieki. Możemy też spróbować znaleźć chleb wiejski na zakwasie z liściem. Pieczywo zaś posmarować możemy posmarować masłem Mlekovity lub Piątnicy. Co położymy na kanapkę? Oczywiście Ser Koryciński. Podobno jest produkowany w niezmienionej recepturze od ponad 300 lat! Jeżeli komuś kanapki to za mało, to polecamy wybrać się na lokalny targ na przykład w Sokółce – gdzie kupimy jajka z wolnego wybiegu. Jeżeli do tej pory jedliście tylko jajka sklepowe, to wierzcie na słowo – różnica w smaku jest naprawdę odczuwalna! Wszystko to możemy popić kwasem chlebowym lub podpiwkiem.

Obiad

Jak wiadomo obiad składa się z dwóch dań. Pierwsze to oczywiście zupa. Możemy pójść w klimaty Tatarskie. Wpierw zjedzmy „Łapaszę”, którą dostaniemy w Kruszynianach. A na drugie… no cóż wiadomo – Pierekaczewnik. Również zjemy w tym samym miejscu. Alternatywnie możemy wybrać się do Supraśla, gdzie możemy wsunąć przepyszne kartacze lub babkę ziemniaczaną. Oczywiście z kapustą kiszoną! A żeby dobrze się trafiło, to przepłukajmy gardło setką Ducha Puszczy, którego dostaniemy w okolicach Hajnówki. Niektórzy zamiast alkoholu mogą wybrać deser. Najbardziej podlaskie ciasto to Marcinek, również dostaniemy w Hajnówce i okolicach.

Dieta Podlaska – kolacja

Na koniec dnia powinniśmy zjeść coś lekkiego. Na naszym talerzu powinny znaleźć się zatem ogórki – oczywiście z Kruszewa, a do tego kilka plastrów mięsiwa lub kiełbasy z dziczyzny. Musicie uwierzyć na słowo, że jest przepyszna! A można ją zdobyć choćby w Białowieży. Po tak wspaniałym dniu, lepiej nie stawać na wagę…

 

fot. ayustety / Wikipedia

Chłopiec czy dziewczynka? Który mural jest piękniejszy?

Chłopiec czy dziewczynka? Który mural jest piękniejszy?

Zachwytom nad Dziewczynką z konewką nie było końca, był to do tej pory najpiękniejszy mural w Białymstoku. Jednak nowy mural na Radzymińskiej 18 wzbudził zainteresowanie równie ogromne. Chłopiec siedzący na pniu ubrany w strój ludowy, wystawia rękę, na której przysiadł ptaszek. Zainteresowanie muralem było tak wielkie, że w sieci pojawiły się zdjęcia dzieła niedokończonego. 

 

Mural Chłopca na pniu z Radzymińskiej jest już ukończony i można go podziwiać. A my mamy dla Was zabawę – piszcie który według Was jest piękniejszy – chłopiec czy dziewczynka?

Zielona Szkoła Mówienia. Mówcy spotkają się w ogrodzie Branickich

Zielona Szkoła Mówienia. Mówcy spotkają się w ogrodzie Branickich

Już w najbliższy wtorek będzie można obejrzeć popisy oratorskie mówców z klubu Toastmasters Białystok. Będzie można także dołączyć do klubu. Misją TM jest stworzenie wzajemnie wspierającego się i pozytywnego środowiska nauki, w którym każdy członek ma możliwość rozwijania komunikacji werbalnej i umiejętności przywódczych. To z kolei sprzyja pewności siebie i osobistemu rozwojowi. 

 

W klubie można spotkać osoby z różnych środowisk. Łączy ich chęć rozwoju i dążenia do lepszego przemawiania i przewodzenia innym. A oto jaki wiersz zaprosinowy na wydarzenie przygotował klub:

 

Rycerska Gwardia Dobrej Pogody 
Wyrywa nas do Zielonej Szkoły Mowy.
Klub Toastmasters zgromadzi się na trawie
By spędzić czas na wpólnej nauce i zabawie.
Niech ten wierszyk kilkusylabowy będzie dla Was zaproszeniem
Na to niezwykłe naszym zdaniem wydarzenie.
Otóż we wtorek na trawie będzie przemawianie
O 18.30 rozpocznie się spotkanie. 
Miejsce jest mniej więcej wybrane:
Park Branickich – dobrze białostoczanom znane.


O klubie Toastmasters:
Toastmasters powstało w 1924 r. w Santa Ana (Kalifornia, USA). Obecnie jest to organizacja non profit działająca w ponad 116 państwach na całym świecie i skupiająca około 280 tys. członków.
W Białymstoku Klub działa od 5 lat.

Wtorkowe spotkanie jest otwarte. Wstęp wolny.
Miejsce spotkania: Park przy Pałacu Branickich
Start 18:30



Lepiej wziąć ze sobą kocyki.

Podlaskie to tygiel społeczności, ale regionalna gwara zanika

Podlaskie to tygiel społeczności, ale regionalna gwara zanika

Województwo podlaskie po reformie administracyjnej zostało połączone z trzech krain geograficznych. A mianowicie Podlasie, Mazowsze i Suwalszczyzna. Choć w Polsce między województwami ani powiatami nie ma żadnych granic (tylko znaki informujące), to podział na trzy regiony w Podlaskiem jest odczuwalny przede wszystkim podczas rozmów z ludźmi. Każda część ma bowiem swoją gwarę.

 

Oczywiście wszyscy mówimy po polsku, jednak każda część województwa charakteryzuje się drobnymi różnicami w elementach mowy. Najbardziej zauważalne jest to, że w Białymstoku mówi się „ą ę”, zaś na Suwalszczyźnie częściej można usłyszeć „o e”. Łomża z kolei charakteryzuje się specjalną odmianą gramatyczną. Zamiast usłyszeć „zróbcie”, „pójdźcie” możemy usłyszeć „zróbta”, „pójdźta”.

 

Takich językowych różnic jest bardzo wiele. Jednak młodzi ludzie coraz mniej przywiązują się do regionalnej gwary i tą można usłyszeć raczej u starszych ludzi. Młodzież zaś mówi raczej po polsku jednolicie. Czy zauważalny zanik regionalizmów da się jeszcze powstrzymać?

Trwa wyścig o lotnisko. Kto pierwszy je zbuduje – Suwałki czy Białystok?

Trwa wyścig o lotnisko. Kto pierwszy je zbuduje – Suwałki czy Białystok?

W Podlaskiem trwa istny wyścig o to, kto pierwszy wybuduje lotnisko. Białystok i Suwałki chcą mieć własne porty lotnicze. Władze Suwałk złożyły wniosek o pozwolenie na budowę do Podlaskiego Urzędu Wojewódzkiego. Jeżeli wszystko pójdzie zgodnie z planem, to w przyszłym roku pierwsze samoloty mogą odlecieć z Suwałk z pasa startowego. Inwestycja jest bardzo podobna do tej, którą planuje Białystok.

 

W Białymstoku jednak na pierwszy start samolotu  poczekamy do 2019 roku. Na Krywlanach ma pojawić się 1350 metrowy pas startowy. Taki wystarcza do startu i lądowania samolotów pasażerskich zabierających na pokład 50 pasażerów. Czyli dokładnie tak samo jak w Suwałkach.  

 

Teoretycznie wpierw samoloty odlecą z Suwałk, jednak jak to z procedurami bywa coś może pójść nie tak i inwestycja się opóźni. Podobnie może być w Białymstoku, zatem można powiedzieć, że trwa wyścig o to, które podlaskie miasto pierwsze pochwali się własnym  lotniskiem. 

 

Białostockie kadry i Paweł Małaszyński. To wszystko w teledysku utalentowanego wokalisty

Białostockie kadry i Paweł Małaszyński. To wszystko w teledysku utalentowanego wokalisty

Białostoczanin, aktor Paweł Małaszyński wystąpił w debiutanckim teledysku Arka Kłusowskiego, finalisty „The Voice of Poland”. Mimo, że to debiut w teledyskach, to nie debiut na muzycznych salonach. Kłusowski, to bardzo utalentowany, młody wokalista. Ma na swoim koncie współpracę m.in. z synem Gary’ego Moora – Jackiem Moorem oraz z Jennifer Batten, słynną gitarzystką Michaela Jacksona. Ponadto Arek Kłusowski występuje gościnnie w Teatrze Buffo w spektaklu Cohen-Novica w reż. Mariana Opani.

 

„To już za nami” – najnowszy teledysk, możemy zobaczyć między innymi radosnych, starszych ludzi, którzy ze sobą tańczą. A gdzie? Na terenie Pałacu Branickich w Białymstoku! Paweł Małaszyński, w teledysku pojawia się na początku. Scena ukazuje go kłócącego się z partnerką.

 

Cała piosenka utrzymana jest w melancholijnym klimacie. Sami przesłuchajcie i napiszcie co o niej sądzicie.

I Dzień Rodziny w Hodyszewie początkiem wielkiego dzieła

I Dzień Rodziny w Hodyszewie początkiem wielkiego dzieła

W minioną niedzielę, 16 lipca, odbył się I Dzień Rodziny w Hodyszewie (powiat wysokomazowiecki) zorganizowany przez Fundację „Pojednanie”. Podczas imprezy najmłodsi mogli skorzystać z darmowych atrakcji, takich jak: dmuchane zjeżdżalnie, kule wodne, eurobungee, malowanie twarzy czy baloniki. Nie zabrakło też waty cukrowej i lodów. Można było przejechać się bryczką, zobaczyć paradę motocyklów, skosztować domowych wypieków, swojskiego jadła oraz grilla. W jednym z konkursów do wygrania był rower.

I Dzień Rodziny rozpoczął się mszą św. o godzinie 12.00 w miejscowym Sanktuarium Matki Bożej Pojednania i trwał do późnego wieczora. W programie było wiele występów na scenie, np.: zespołu tanecznego ze Studia Tańca Revolt z Bielska Podlaskiego oraz pokaz wokalno-taneczny Stowarzyszenia „Ojcowizna Ziemi Bielskiej”, a także minikoncerty zespołów, m.in.: Neon, Freestyle, Klimat, Never.

Ale nie to było najważniejsze. Podczas festynu zbierano datki na budowę ośrodka terapii dla osób uzależnionych i pomocy ich bliskim, który powstanie w rozbudowanym budynku po byłej szkole w Hodyszewie. Podopieczni będą pod opieką specjalistów, część terapii to praca w ogrodzie, sadzie i gospodarstwie. Uczestnicy nie będą musieli płacić za pobyt w ośrodku. Czas terapii to około dwa lata.

Tego dnia obecni na rodzinnym spotkaniu mieli możliwość zapoznania się z problematyką i profilaktyką uzależnień oraz do wysłuchania poruszających świadectw ludzi, którzy niełatwą walką wygrali ze swoimi nałogami. Inicjatorem ośrodka i fundacji jest ks. Jacek Zakrzewski SAC, hodyszewski kapłan, zainspirowany Rokiem Miłosierdzia, a także radami eremity ks. Jana Pałygi SAC, który od dawna zachęcał, aby na pobliskich terenach zająć się ludźmi uzależnionymi.

Hodyszewo to idealne miejsce na stworzenie tego typu ośrodka. Niewielka, pełna zielonych łąk i lasów, spokojna wieś na Podlasiu. Tu znajduje się odwiedzane przez pielgrzymów sanktuarium oraz drewniana kaplica otoczona drzewami i polami, pod którą płynie niewielkie źródełko wody – miejsce gdzie przed laty Matka Boża objawiła się rolnikowi. Taka okolica z pewnością ułatwi wytrwanie w procesie terapii, pozwoli na refleksję nad życiem, zmotywuje do zmian.

Powołanie do życia ośrodka dla uzależnionych jest bardzo dobrym pomysłem. Często takie miejsca są ostatnią deską ratunku, aby osoby zniewolone nałogiem, pogubione życiowo, mogły zacząć funkcjonować normalnie i powiedzieć: „Jestem zwycięzcą!”. Dlatego należy wspierać takie przedsięwzięcia, by móc się cieszyć z efektów swojej pomocy, z tego, że można poprzez niewielki wkład naprawić czyjeś życie.

Pomysłodawcy i wszystkim zaangażowanym osobom życzyć trzeba wytrwałości w dążeniu do wspaniałego celu oraz pomocy ludzi, których los bliźnich nie jest obojętny.

Rafał Górski

Święta góra już czeka na pielgrzymów. Pojawią się tu za miesiąc

Święta góra już czeka na pielgrzymów. Pojawią się tu za miesiąc

Święta Góra Grabarka. To tutaj za miesiąc dotrą setki prawosławnych pielgrzymów. To będzie najważniejsze wydarzenie dla ich społeczności. Warto dodać, że często na wydarzenie wybierają się także katolicy. Pielgrzymi przeżywają bardzo intensywnie spotkanie z Bogiem. Najpierw w trudzie pokonują wiele kilometrów, by później żarliwie modlić się w różnych intencjach. 

 

Pątnicy spotkają się na Świętej Górze Grabarce 17 sierpnia. Jednak już teraz trwają wielkie, duchowe, przygotowania do tego wydarzenia. Gdy ruszą pielgrzymki, a następnie wszyscy spotkają się na Grabarce, nic nie będzie ważniejszego. Dlatego wszystkie sprawy trzeba załatwić przed wielką drogą wiary.

 

Święta Góra Grabarka nazywana jest czasem „Górą Krzyży”. Wokół cerkwi Przemienienia Pańskiego znajduje się tysiące krzyży. Każdy z nich był przyniesiony wraz z modlitwą o pomoc w różnych, trudnych sytuacjach życiowych takich jak choroby, nieszczęścia. Pielgrzymi przynosili je też z prośbą o pokój dla dusz zmarłych. Znajdują się tam także krzyże dziękczynne. Tradycja przynoszenia ich trwa od 1710 roku! 

 

Każdego roku na Grabarce przychodzą kolejni pielgrzymi z kolejnymi krzyżami. Na wielu krzyżach widnieje napis: „SPASI I SOCHRANI”, co znaczy: „Zbaw i zachowaj”, oraz: „NIKA”- „Zwycięzca”.

 

fot. Bladyniec / Wikipedia

Nowe bilety w PKP. Do weekendowych dołącza PolRegio

Nowe bilety w PKP. Do weekendowych dołącza PolRegio

PKP Intercity razem z Polregio rozszerzyło swoją ofertę biletów weekendowych. Jest to uzupełnienie dotychczasowej oferty jeżdżenia pociągami bez limitu. Cała idea jest taka, że pociągami można jeździć bez jakichkolwiek limitów od piątku od godz. 19, do poniedziałku do 6 rano. Wystarczy mieć specjalny bilet i darmowe miejscówki w konkretnych pociągach (chyba, że chcemy jeździć na stojąco w korytarzu)

 

Dotychczas można było jeździć w ten sposób pociągami TLK i Intercity – w opcji tańszej i dodatkowo Pendolino w opcji droższej (za dopłatą 10 zł za każdą podróż takim pociągiem). Teraz oferta jeszcze bardziej się rozszerzyła. Podróżnicy mogą korzystać już ze wszystkich przewodników – czyli także Polregio (InterRegio, Regio). Dodatkowo bilety honorowane są przez Koleje Dolnośląskie. Cena takiego biletu to 109 zł – w wersji TLK, IC, Polregio oraz 189 zł w wersji (EIP, EIC, IC, TLK, Polregio) – z dopłatą 10 zł za każde Pendolino.

 

Bilet nazywa się „Razem w Polskę Standard” – tańszy i „Razem w Polskę Komfort” – droższy”. W ofercie nie ma biletów ulgowych, nie można też dokupić do biletu kuszetki, ale można sporo zwiedzić przez cały weekend.

 

Niedźwiedzie mogą wrócić do Puszczy Białowieskiej?

Niedźwiedzie mogą wrócić do Puszczy Białowieskiej?

Ostatnie sztuki były tu widziane w latach pięćdziesiątych ubiegłego wieku, ich populację skutecznie wybijał człowiek jeszcze w XIX wieku na polowaniach. Mowa tu o niedźwiedziach, które zamieszkiwały Puszczę Białowieską. Wcale nie jest powiedziane, że nigdy już tu nie wrócą. A niedźwiedź w Puszczy Białowieskiej czułby się dobrze, a jego populacja mogłaby szybko rosnąć. Czy jest ktoś, kto nie słyszał słynnych żartów o Podlasiu, że po ulicach chodzą tu białe niedźwiedzie? Maskotką Suwałk jest biały niedźwiedź. Tymczasem mało kto wie, że w Puszczy Białowieskiej do XVIII wieku żyły normalnie niedźwiedzie brunatne. Ich pożywieniem były żubry i jelenie. I to właśnie dieta misia narobiła mu tyle kłopotów.

 

W XIX wieku istniały bardzo duże tradycje polowania. Władający terenami Puszczy Białowieskiej mieli kłopot z polowaniem na dziczyznę, bo chrapkę nań miały również zamieszkujące las niedźwiedzie. Dlatego też zaczęto tępić te zwierzęta. Przed końcem XIX wieku wytępiono prawdopodobnie wszystkie sztuki. Działalność człowieka spowodowała, że w czasach historycznych i współczesnych wyginęły w Puszczy także tur, tarpan, norka europejska, sokół wędrowny, orlik grubodzioby, a na granicy wyginięcia znajdują się głuszec i cietrzew. Jako nowe pojawiły się wraz z człowiekiem norka amerykańska, jenot, piżmak oraz cały szereg ptaków związanych z terenami otwartymi, jak bocian biały, kuropatwa, przepiórka, sierpówka czy wróble domowy i mazurek. Wyginęły także żubr i bóbr – lecz udało się je ponownie w Puszczy Osadzić.

 

W latach 30-stych XX wieku próbowano w Puszczy osiedlić niedźwiedzia ponownie. Niestety nie udało się to, choć pojedyncze sztuki trafiały się pojawiać jeszcze w latach pięćdziesiątych, a nawet jednego niedźwiedzia, który przywędrował do nas od wschodniego sąsiada zaobserwowano w 2010 roku w rejonie Siemianówki! W 2013 nie wiadomo z jakich powodów Polaków zmroziła wieść, że niedźwiedzia w Puszczy Białowieskiej chcą po swojej stronie osiedlić Białorusini. Ponoć planowano przywieźć 50 sztuk z Rosji. O tym czy to była tylko plotka czy prawda do końca nie wiadomo, bo minęły 4 lata, a niedźwiedzi jak nie było tak nie ma. Aczkolwiek ponoć w 2015 roku niedźwiedź zawitał do Czarnej Białostockiej. Wtedy leśniczy zaalarmował policję, że na terenie pobliskiego zakładu w basenie przeciwpożarowym miał pływać niedźwiedź! Zwierzęcia patrol nie napotkał, ale rzeczywiście odnaleziono odciśnięte w ziemi ślady jego wielkich łap – lub czegoś co je przypominało. Pewności nie ma, bo oprócz relacji jednej osoby nikt więcej misia już nie wdział.

 

Wracając do niedźwiedzia w Puszczy Białowieskiej – ten mógłby się znów tam pojawić. Naukowcy mogliby przy dzisiejszych możliwościach bez kłopotu odtworzyć gatunek, bowiem Park Narodowy Puszczy Białowieskiej byłby im przyjaznym środowiskiem. Jednak wywołałoby to dwa problemy. Pierwszy – znów dziczyzna byłaby zagrożona (a zatem lobby myśliwych mocno by protestowało). Drugi problem to PR niedźwiedzia. Ten w Polsce nie jest najlepszy – podobnie jak Wilka.

 

Misie żyją w Bieszczadach, a także Tatrach. W pierwszym przypadku odnotowano atak niedźwiedzia na człowieka, jednak zwierzę samo z siebie tego nie robi – musiało zostać wystraszone lub zaskoczone obecnością człowieka. Wszyscy, którzy sobie teraz myślą, że w okolicach Białowieży misie wychodziłyby na żer przypomnę, że żubry też wychodzą. Raz doszło do ataku na człowieka – gdy ten kijem próbował przegonić zwierzę.

 

Jest szansa, że kiedyś w Puszczy Białowieskiej (a może i Knyszyńskiej także) znów pojawią się niedźwiedzie brunatne. Gdyby była wola – można by było przywrócić populację bardzo szybko, jednak najpierw w ludziach musiałaby zmienić się świadomość, że zwierzęta boją się ludzi i nie atakują same z siebie i w zasadzie nie można mówić o jakimkolwiek zagrożeniu w związku z występowaniem niedźwiedzia na danym terenie. Trzeba by było również ograniczyć mocno prawa myśliwych, którzy wydaje się dzisiaj mają dużo w Polsce do powiedzenia.

 

Życie to są chwile. Biografia Zenka na antenie radia!

Życie to są chwile. Biografia Zenka na antenie radia!

Prawdziwą sensację wywołała informacja, że Polskie Radio Białystok postanowiło na swojej antenie zaprezentować fragmenty biografii Zenona Martyniuka, bardzo znanego i uwielbianiego wokalisty disco polo – zespołu akcent. „Życie to są chwile” można słuchać na antenie Polskiego Radia Białystok jeszcze przez miesiąc. Każdego dnia usłyszymy nowy fragment książki – o 9:45 i 21:45.

 

Wiadomość jest sensacyjna, gdyż Polskie Radio Białystok na swojej antenie nie emituje muzyki disco polo, nie okazuje także nim większego zainteresowania. Niektórzy „krajowi” dziennikarze, wywęszyli nawet spisek, że jest to powiązane z uwielbieniem disco polo i popularnego Zenka przez Jacka Kurskiego, prezesa TVP. Co prawda nie wiadomo co ma TVP do Polskiego Radia Białystok i czy ręce Jacka Kurskiego sięgają aż tak daleko.

 

Jedno jest pewne, był to na pewno sprytny chwyt marketingowy, bo teraz o Polskim Radiu Białystok mówi cała Polska. Jednym słowem – Zenek… i wszystko jasne. Książka „Życie to są chwile” jest biografią Zenona Martyniuka. Tytuł nawiązuje do jego jednego z największych przebojów ubiegłej dekady:

Szlak Konopielki. Niekończące się łąki, rzeka i bagna

Szlak Konopielki. Niekończące się łąki, rzeka i bagna

Podróżując w okolice Suraża, możemy odkryć urokliwy szlak Konopielki, który wiedzie przez wiele malowniczych miejscowości. Szlak ten przemierza obszar między Kowalami, Surażem, Zawykami, Doktorcą, Lesznią, Zimnochami, Rynkami, Średzińskimi oraz Fermą, tworząc wyjątkową trasę o długości 30 km. Podczas wędrówki tym szlakiem, napotkamy wiele fascynujących miejsc i zabytków, które przeniosą nas w odległe czasy XIX wieku. Przejście przez malownicze krajobrazy będzie okazją do podziwiania historycznych domów, kapliczek, świątyń oraz miejsc archeologicznych, które stanowią nie tylko część dziedzictwa kulturowego, ale także zachwycają swoją architekturą i historią. Wędrując szlakiem Konopielki, możemy również odwiedzić interesujące muzea, które przechowują bogactwo lokalnej historii i tradycji, pozwolić sobie na chwilę zadumy i kontemplacji w otoczeniu wiekowych drzew czy zatrzymać się, by zanurzyć się w atmosferze spokoju i piękna wiejskiego życia. To niezwykła podróż przez czas i przestrzeń, która pozostawi niezapomniane wrażenia i wspomnienia.

Szlak Konopielki: Przez malownicze łąki, rzeki i bagna

Najbardziej charakterystycznym punktem szlaku jest Konopielka, gdzie znajduje się schronisko PTTK. Jest to doskonałe miejsce na odpoczynek i zregenerowanie sił po wyczerpującej wędrówce. Schronisko oferuje również możliwość skosztowania regionalnych potraw bieszczadzkich oraz zakwaterowania na noc. Szlak Konopielki jest stosunkowo łatwy i może być pokonany przez większość osób w dobrym stanie fizycznym. Dodatkowo jest to doskonała trasa dla miłośników przyrody i turystów, którzy chcą odkrywać uroki Bieszczadów.

Konopielka – Edwarda Redlińskiego

Konopielka – Edwarda Redlińskiego to kultowa powieść, której akcja rozgrywa się w rejonach Suraża. Można było również obejrzeć film o tym samym tytule, a i zobaczyć sztukę wystawioną w nie jednym teatrze. Sam autor powieści urodził się maleńkiej wsi Frampol (dziś Hałówki Duże) niedaleko Juchnowca Kościelnego. Edward Redliński to polski prozaik, scenarzysta, dramatopisarz i reporter. W latach 1984-1991 Edward Redliński mieszkał w Stanach Zjednoczonych. Za swoją twórczość oraz wkład w kulturę został odznaczony Złotym Krzyżem Zasługi oraz Odznaką „Zasłużony Działacz Kultury”. Dzisiaj Edward Redliński mieszka w Łapach. Zaś małżeństwo, które odkupiło ojcowiznę literata, postanowiło otworzyć tam Domek twórczości Edwarda Redlińskiego. Szlak Konopielki to wspaniała wyprawa także pod względem krajobrazowym, niewiele jest takich miejsc, gdzie istnieje dosłownie zarośnięta pustynia. Wyżej wymienione tereny to przede wszystkim niekończące się łąki, rzeka i bagna.

Kajaki w Podlaskiem, odkryj dzikie rzeki i malownicze zakątki

Kajaki w Podlaskiem, odkryj dzikie rzeki i malownicze zakątki

W Podlaskiem nie brakuje miejsc, gdzie można wypożyczyć kajaki i cieszyć się urokami rzek i jezior. Niemniej jednak, wybierając miejsce do wypożyczenia kajaków, warto wziąć pod uwagę kilka istotnych czynników. Na przykład, choć w Augustowie istnieje możliwość wypożyczenia kajaków do pływania po rzece Rospudzie, należy mieć świadomość, że część tej rzeki jest wspólna dla różnych typów łodzi, w tym tych z silnikami, które mogą powodować większe fale. Dla osób pływających kajakiem, zwłaszcza tych mniej doświadczonych, obecność takich łodzi może stanowić pewne wyzwanie. Nawet niewielkie fale wywołane przez silniki mogą sprawić, że kołyszący się kajak staje się mniej stabilny, co zwiększa ryzyko wywrotki.

Kajaki w Podlaskiem, to podróż po dzikich wodach i ukrytych urokach natury

Bardzo spokojnie jest za to na Dojlidach. Jednak jest to zalew i w zasadzie nie ma gdzie kajakiem pływać, bardziej sprawdzi się rowerek wodny. Chyba, że chcemy trenować i pływać raz w jedną, raz w drugą stronę. Suraż natomiast wydaje się być idealny. Tam bowiem wypożyczamy kajak, zostajemy przewożeni busem do miejscowości Doktorce. Dalej ruszamy Narwią w stronę Suraża. Wyprawa potrwa kilka godzin, w zależności jakim tempem płyniemy. Trasa wynosi około 16,5 km. Osobiście sprawdzaliśmy trasę, to udało się ją pokonać w około 3 godziny. Ani to za dużo, ani za mało. Warto jednak pamiętać wziąć ze sobą trochę prowiantu i wody, bowiem będziemy płynąć przez tereny dzikie i po drodze praktycznie nie będzie gdzie zejść na ląd. Jedyne takie miejsce to miejscowość Zawyki. Będziemy jedynie mijać co jakiś czas wędkarzy, jakbyśmy chcieli zwrócić się do kogoś o pomoc.

Podlaskie kajakowe odkrywanie: Dzikie rzeki i malownicze zakątki pełne emocji

Dlatego też ogólnie czeka Was super wyprawa i zdecydowanie Wam polecamy! Podsumowując, kajaki w Podlaskiem to doskonały sposób na aktywny wypoczynek i poznawanie uroków tej regionu. Niezależnie od wybranej trasy, kajakowanie na rzekach i jeziorach Podlasia to niezapomniane przeżycie, które pozwoli poczuć się blisko przyrody i odprężyć się w spokojnej atmosferze.

Tor Wschodzący Białystok. Zobacz film jak powstaje

Tor Wschodzący Białystok. Zobacz film jak powstaje

Tor Wschodzący Białystok prawdopodobnie jeszcze w tym roku zostanie uruchomiony. Kolejni wykonawcy wykonują swoją pracę zgodnie z harmonogramem, jednak nie można uzyskać informacji czy wszystko będzie na czas. Na stronie toru widnieje jeszcze informacja, że tor będzie gotowy w czerwcu. 

 

Termin cały czas się jednak przesuwa. Ostatnio zakładano, że przybliżona data otwarcia toru Wschodzący Białystok na białostockich Krywlanach nastąpi we wrześniu, jednak wszystko wskazuje na to, że będzie można pojeździć dopiero od października.

 

Treningowy tor samochodowy ma mieć asfaltową nawierzchnię, długość ok. 1.6 km m i szerokość od 8 do 10 m. Firma, która realizuje tę inwestycję, zagospodarowała teren na Krywlanach, tuż obok lotniska. Jest to miejsce położone z dala od zabudowań mieszkalnych, więc z pewnością taki tor nie będzie przeszkadzał mieszkańcom. Część działki, gdzie obiekt zostanie zbudowany, jest obecnie nieużytkiem, zarośniętym typowo łąkowymi roślinami oraz młodymi samosiejkami różnych drzew i krzewów. Tor ma być tak poprowadzony, by dostosować go do ukształtowania terenu i nie wycinać drzew. Żeby tor stał się atrakcyjny dla kierowców, będzie miał zakręty, pętlę i rondo o szerokości 12 m.

 

Zobaczcie na filmie w jakim stadium zaawansowania są obecnie prace.

Regionalne aplikacje mobilne. Nie ma ich zbyt wielu

Regionalne aplikacje mobilne. Nie ma ich zbyt wielu

Rynek aplikacji mobilnych rozwija się bardzo mozolnie, ale jednak rozwija. Postanowiliśmy sprawdzić czy są jakieś aplikacje „regionalne”, które mogą być przydatne. Szczerze powiedziawszy można je policzyć na palcach obu rąk (i może nóg). Najwięcej można napotkać aplikacji mediów oraz samorządowych informatorów z Białegostoku czy Suwałk. Są też aplikacje stricte turystyczne – ze szlakami i atrakcjami. Ogólnie internauci zarzucają, że większość z nich nie ma zbyt wielu informacji, nie działa lub nie jest zbyt potrzebna. Najlepsze komentarze można przeczytać o aplikacji Polskiego Radia Białystok.

 

Reasumując większego sensu w instalowaniu aplikacji nie ma, bo możemy użyć Google i znaleźć dokładnie to samo bez instalacji. Najbardziej zauważalny jest brak jakichkolwiek gier miejskich lub jakiś praktycznych wskazówek dla przyjezdnych. Pozostało nam pograć w Pokemon Go podczas spaceru po mieście. Wbrew pozorom doładowując się przy kolejnych portach można odkryć wiele  ciekawych miejsc!

 

Żydowski Białystok przed wojną. Zobacz unikatowy film!

Żydowski Białystok przed wojną. Zobacz unikatowy film!

Białystok 1939. Miasto zdominowane przez Żydów. Są tu ich fabryki, szkoły, gazety, organizacje kulturalne – tak zaczyna lektor opowiadać o Białymstoku. To unikalny film „Jewish Life in Bialystok”. Można na nim zobaczyć jak wyglądało miasto przed II Wojną Światową, która także w naszym mieście tragicznie skończyła się dla społeczności żydowskiej. Na filmie zobaczymy tez wiele budynków, które już nie istnieją, a także ujrzymy te, które są do dziś. Miłego seansu!

Dawny Białystok znika. Miasto niewiele robi

Dawny Białystok znika. Miasto niewiele robi

Kijowska 2, to wielowymiarowy symbol upadku moralnego Białegostoku. Urzędnicy od lat rozkładają bezczynnie ręce patrząc jak XIX wieczny zabytek zanika po kawałku. Znika też wiele innych cennych budynków. Nikt nic nie robi z serią tajemniczych pożarów w mieście. Kolejne zabytki płoną jak zapałki.

 

W 2013 roku pojawił się inwestor, który miał przywrócić dawny blask kamienicy przy ul. Kijowskiej 2. Odkupił ją od miasta za 400 tys. zł. Sam fakt, że miasto handluje zabytkami składa się na wyżej wspomniany moralny upadek. Minęło kilka lat, a po inwestorze słuch zaginął. Kamienica przy Kijowskiej zaczęła coraz bardziej znikać, cegła po cegle.

 

Kolejna składowa symbolu upadku Białegostoku, to fakt, że urzędnicy bezradnie rozkładają ręce. Miejski konserwator zabytków nie ma kompetencji by zająć się sprawą. Nadzór budowlany nie prowadzi żadnego postępowania, a zatem jeżeli rozbiórka postępuje to nielegalnie i po cichu. Ostatnia składowa upadku – to szersze spojrzenie na dawne Chanajki. Jeżeli przejdziemy ul. Młynową, a także wszystkimi bocznymi uliczkami, to zobaczymy, że przez lata zgadzano się na coraz większą degradację tego rejonu miasta. Deweloperzy postawili tam bloki, stara nawierzchnia została wymieniona na nową, zaś resztki budynków zostały porozbierane.

Wiele lat temu popełniono błąd. Dawne Chanajki to łakomy kąsek. Bowiem grunty w centrum miasta są bardzo dużo warte. Zatem nie ma co się dziwić, że deweloperzy wykupili wszystko co się da. Przez wiele lat i tak nie było pomysłu na rewitalizację tego miejsca. Przed modernizacją ulicy kocie łby pamiętały czasy żydowskiej dzielnicy, wszędzie było pełno błota i dziko rosnących krzaków. Można było pójść w dwie strony – zaorać wszystko i postawić nowe osiedle – czego właśnie jesteśmy świadkiem – lub przywrócić dawny blask Chanajkom.

 

Biorąc jednak pod uwagę, że przed wojną mieszkał tam przeważnie margines społeczny, to być może nikt nie chce o tej dzielnicy już pamiętać.

Trasy rowerowe na Podlasiu – 3 z najlepszym widokiem

Trasy rowerowe na Podlasiu – 3 z najlepszym widokiem

Trasy rowerowe na Podlasiu — czyli gdzie wybrać się na rower w okolicy Białegostoku.
Podlasie to malownicza kraina położona na północno-wschodnich obrzeżach Polski. Region ten słynie z pięknych, dziewiczych terenów, bogatej tradycji kulturowej oraz różnorodności etnicznej. Podlasie to także miejsce, w którym można znaleźć wiele interesujących tras turystycznych, prowadzących przez malownicze miasta i wioski oraz gęste lasy i jeziora.

Jak na rower to do Podlasia!

Ostatnio bardzo intensywnie promowany jest szlak Green Velo. Wtajemniczeni (rowerzyści) wiedzą, że ten szlak to tak naprawdę pic na wodę fotomontaż. Oczekiwania były wysokie – wszyscy myśleli, że ścieżki rowerowe będą powstawać w szalonym tempie i ogromnych ilościach. Z dużej chmury mały deszcz, bo Green Velo to w większości scalenie istniejących tras i oznakowanie ich znaczkiem Green Velo.
Jednakże trzeba gdzieś jeździć, więc może warto nie sugerować się znaczkami, tylko wybrać się na świetną podróż. A taką żeby dobrze zaplanować, to trzeba to zrobić przede wszystkim od końca. A mianowicie zacząć od ustalenia ilości planowanych kilometrów i sposobu powrotu. Wracać można rowerem lub pociągiem.

Przedstawiamy Wam subiektywnie 3 najlepsze widokowe, rowerowe trasy na Podlasiu!

trasa-rowerowa-podlaskie-tv

Jedziemy pociągiem do Osowca. Zwiedzamy bunkry, kładki i ruszamy w drogę, Biebrzańskim Parkiem Narodowym. – piękną, wyasfaltowaną drogą. Następnie kierujemy się na Zajki i dojeżdżamy do Tykocina. Tam mamy do wyboru jazdę drogą rowerową przez Jeżewo lub Złotorię. Kończymy w Białymstoku. Na trasie praktycznie cały czas mamy asfalt i niesamowite widoki. Długość trasy: ok. 80 km.

widokowa-trasa-rowerowa-podlasie

Druga trasa prowadzi przez wspaniałe kładki Waniewo – Śliwno. Zaczynamy w Łapach, ruszamy w stronę Waniewa. Następnie przeprawiamy się przez rozlewiska i ze Śliwna jedziemy na zerwany most w Kruszewie. Kolejny punkt to Białystok. Długość trasy: ok. 55 km.

rowerem-na-podlasie

Kolejna trasa prowadzi z Białegostoku i kończy się w Białymstoku. Jedziemy do Supraśla, tam następnie kierujemy się do Grabówki. W Krasnym Lesie skręcamy w prawo i mijamy jezioro i bagna. Wyjeżdżamy w Grabówce, a dalej ruszamy w stronę Białegostoku. Musimy dodać, że widokowych, rowerowych tras jest więcej. Jednakże pokonanie każdej z nich to zwykle około 100 km i więcej. Więc tylko dla hardcorowców! Podlasie to również doskonałe miejsce dla miłośników przyrody i aktywności na świeżym powietrzu.

Cerkiew w Białymstoku. Zabytkowa cerkiew na wzgórzu

Cerkiew w Białymstoku. Zabytkowa cerkiew na wzgórzu

Cerkiew w Białymstoku, czyli zabytkowa cerkiew na wzgórzu jest jednym z najbardziej charakterystycznych zabytków miasta. Znajduje się na Wzgórzu Świętego Krzyża i jest jednym z najwyżej położonych punktów w Białymstoku, co sprawia, że jest dobrze widoczna z wielu części miasta. To nie tylko miejsce kultu religijnego, ale także historyczna i kulturowa perełka, która przyciąga zarówno mieszkańców, jak i turystów. Znajdując się na jednym z najwyższych punktów miasta, cerkiew jest doskonale widoczna z wielu jego części, co nadaje jej dodatkowego uroku i znaczenia.

Cerkiew w Białymstoku – unikalne położenie i piękny widok

Podobnie jak inne obiekty sakralne w mieście. Stojąca na górce „Magdalence” cerkiew to zabytek. Mimo to wydaje się być trochę zapomniana. Uroczystości nie odbywają się tam na co dzień, otwierają ją jedynie w niektóre święta. Jednakże między drzewami będzie wkrótce widoczna również nocą. Białostocki magistrat szuka firmy, która stworzy iluminację. Warto zaznaczyć, że świątynia – to była na początku kapliczka. W 1758 roku ufundował ją Hetman Jan Klemens Branicki. W 1807 roku istniejący w mieście cmentarz całkowicie się przepełnił. Postanowiono, że przy kaplicy na wzgórzu powstanie nowy cmentarz katolicki. Nie wiadomo dokładnie kiedy kaplica stała się własnością Cerkwi. Prawdopodobnie miało to miejsce jeszcze w XIX wieku.

Cerkiew w Białymstoku okolica i atrakcje

Cerkiew jest położona w centrum miasta, na terenie parku Centralnego, w miejscu, gdzie niegdyś znajdował się cmentarz. Obecnie obok niej znajduje się budynek Opery i Filharmonii Podlaskiej. Wokół cerkwi znajduje się przestronny dziedziniec, na którym można odpocząć i podziwiać panoramę miasta. Wspaniały widok na Białystok rozpościera się z tego miejsca, zwłaszcza w nocy. Miasto wówczas staje się pięknie oświetlone. Warto również wspomnieć, że piękny park otacza cerkiew na wzgórzu, który zaprasza do spacerów i wyciszenia.

Cerkiew przyciągająca zarówno turystów, jak i wiernych

Zabytkowa cerkiew jest nie tylko ważnym miejscem dla miejscowych wyznawców prawosławia, ale również atrakcją turystyczną dla gości miasta. Jej unikalna architektura oraz malownicze położenie sprawiają, że jest to miejsce, które warto odwiedzić podczas pobytu w Białymstoku.

 

Koleje na Podlasiu przyśpieszą!

Koleje na Podlasiu przyśpieszą!

To dobra wiadomość dla wszystkich, dla których czas podróży ma znaczenie. Wkrótce PKP PLK zajmie się modernizacją dwóch kolejowych odcinków łączących Podlaskie z Warszawą, a także z Ełkiem. 

 

Przypomnijmy, że podróż do Warszawy znacząca się skróciła. Obecnie z Białegostoku do Warszawy Wschodniej dojedziemy w równo 2 godziny. Pociągi z Białegostoku do Warszawy nie dojeżdżały przez jakiś czas w ogóle, ponieważ trwała modernizacja. Teraz PKP PLK planuje kolejne działania. Zostanie zmodernizowany odcinek Sadowne – Czyżew. Z tej okazji oddzielająca oba województwa rzeka Bug dostanie nowy most. Odcinek liczy sobie około 40 km. Pociągi na nim rozpędzą się do 160 km/h, co oznacza, że zostanie pokonany w 15 minut. Całość będzie gotowa w 2020 roku.

 

Warto też dodać, że ukończono  modernizację Warszawa Rembertów – Sadowne. Dzięki czemu na tym odcinku pociągi również mogą jechać szybciej. Do 2023 roku ma również zostać zmodernizowany odcinek Białystok – Ełk. Wszystko to w ramach projektu Rail Baltica.

Początek XX wieku był dla Białegostoku bardzo krwawy

Początek XX wieku był dla Białegostoku bardzo krwawy

Początek XX wieku w Białymstoku to prawdziwa zawierucha historyczna. Przypomnijmy, że cały kraj był pod okupacją do 1918 roku. Białystok zaś jeszcze dłużej. Białystok na początku poprzedniego stulecia był miastem typowo robotniczym. Niezadowoleni ze swoich warunków pracy robotnicy podejmowali strajki. W 1905 roku wybuchła prawdziwa rewolucja. Jednakże została stłumiona przed wojsko i policję.

 

Później krwawa passa Białegostoku trwała. Rok później władze przeprowadziły pogrom Żydów. Zginęło wówczas 88 osób. Cały pogrom bez wątpienia był zainspirowany przez rosyjskie władze. Najpierw pierwszy raz od 65 lat pozwolono przeprowadzić katolikom procesję na Boże Ciało. W czasie jej trwania wybuchła bomba. Zginęła jedna osoba. W tym samym czasie trwał pochód zorganizowany przez władze rosyjskie dla uczczenia wcielenia unitów do prawosławia. Ogłoszono, że podczas pochodu ktoś strzelał. Rosjanie oskarżyli o zamachy Żydów i przeprowadzono chaotyczny pogrom. Największe walki trwały w okolicach dworca kolejowego.

 

Po tych zdarzeniach Białystok odetchnął na kilka lat. 1915 rok w historii Białegostoku był naprawdę niezwykły. Miasto okupowali od dłuższego czasu Rosjanie. Nagle miasto zajęły wojska niemieckie i pozostały w nim już do końca wojny. W tym okresie powstało bardzo wiele interesujących zdjęć ukazujących życie miasta (foto u góry pokazuje ludzi przy przybudówce na Rynku Kościuszki). Nawet powstał album fotograficzny Macieja Wolskiego „1915. Białystok”. Na ulicach miasta panował wtedy prawdziwy mętlik językowy. Można było usłyszeć rozmowy po polsku, rosyjsku, niemiecku i jidysz.

 

Białystok zyskał niepodległość 19 lutego 1919 roku. Jednakże już w 1920 roku miasto zostało znów zajęte przez Rosjan. Tymczasowo utworzono komitet rewolucyjny i czekali aż Rosjanie zajmą Warszawę. Jednakże tak się nie stało. 22 sierpnia 1920 roku – 1 i 5 pułk piechoty legionów odcięły w Białymstoku drogę wycofującym się oddziałom armii rosyjskiej. Wojska okupanta zostały rozbite, a do niewoli trafiło ponad 7 tysięcy żołnierzy!

Białostocki dziennikarz zamordowany przez Niemców

Białostocki dziennikarz zamordowany przez Niemców

Jakub Szapiro razem z 3000 innych Żydów został zamordowany przez Niemców. Wszystko miało miejsce w lesie na Pietraszach. A postać to byłą wyjątkowa.

 

Jeżeli chodzi o białostocką społeczność żydowską, to najbardziej znanym jej przedstawicielem był Ludwik Zamenhof. Wymyślił on bowiem międzynarodowy język Esperanto, do dziś używany na całym świecie przez pasjonatów. Pamięć o nim niestrudzenie kultywuje Białostockie Towarzystwo Esperantystów. Ale nie tylko Zamenhof zasłużył się dla Białegostoku. W pamięci towarzystwa jest również Jakub Szapiro, który to założył w 1922 roku całe towarzystwo.

 

Szapiro był z zawodu dziennikarzem, nauczycielem, literatem, sekretarzem miejskich władz. Zrobił dla kultywowania Esperanto bardzo wiele. Białostoczanin publikował bardzo dużo w tym języku. Podczas niemieckiej okupacji, w Białymstoku istniało getto, w którym to mieszkali Żydzi. Jedna z bram tegoż getta znajdowała się na skrzyżowaniu dzisiejszej Malmeda z ul. Lipową. Jakub Szapiro mieszkał przy ul. Lipowej 33. Jest to budynek obok pałacu na rogu z Grochową. Po wkroczeniu Niemców do miasta cała jego rodzina została wysiedlona do getta na nowy adres ul. Nowy Świat 10.

 

12 lipca 1941 roku Jakub Szapiro wraz z innymi mężczyznami został wywieziony ciężarówkami do lasu Pietrasze, a tam Niemcy zamordowali go i innych.

 

fot. Jakub Szapiro i Abraham Zbar w oknie kamienicy przy ul. Lipowej 33 w Białymstoku / Wikipedia